 |
Kiedy sumienie farmaceuty łamie obowiązujące prawo. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-10-2009 16:40 | liliac (147340 punktów) | Kiedy sumienie farmaceuty łamie obowiązujące prawo.
19 na 19 | www.naszdz(*)at=20090929&typ=po&id=po61.txtFrapujące. Farmaceutka i teolożka, Małgorzata Prusak, deklaruje, że pracując w aptece ogólnodostępnej, odmawia wydawania pacjentkom wypisanych im przez lekarzy środków antykoncepcyjnych. Ministerstwo Zdrowia podaje, że wg Prawa Farmaceutycznego: Cytat:Apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności ze szczególnym uwzględnieniem leków refundowanych, na które ustalono limit ceny na podstawie odrębnych przepisów (art. 95, ust.1 ustawy).
Jeżeli w aptece ogólnodostępnej brak poszukiwanego produktu leczniczego, w tym również leku recepturowego, farmaceuta powinien zapewnić jego nabycie w tej aptece w terminie uzgodnionym z pacjentem (art.95, ust.3 ustawy). Czy w obliczu zapisów ustawy zachowanie opisanej farmaceutki nie może być podstawą do cofnięcia takiej aptece "koncesji"? Ministerstwo mówi też przecież: Cytat:Przedsiębiorcy prowadzący apteki ogólnodostępne w dniu wejścia w życie Prawa farmaceutycznego obowiązani są dostosować swoją działalność do przepisów tej ustawy
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 | Adam Gliniany (398 punktów) | Taka apteka powinna zmienić właściciela, właściciel nastawienie lub przebranżowić się. To jest jawne łamanie prawa. Jeśli ktoś ma wątpliwości moralne, niech zostanie weterynarzem albo sprzedawcą świętych obrazków...
|
|
14 na 14 | Madman (7811 punktów) | Ja proponuję rozciągnąć klauzulę sumienia na wszystkie zawody! Dla wegetarian pracujących w mięsnym, świadków jehowy w bankach krwi, itp. Będzie jak u Monty Pythona.
|
|
13 na 13 | Kamila Janowicz (598 punktów) |
>Frapujące. Farmaceutka i teolożka, Małgorzata Prusak, deklaruje, że pracując w aptece >ogólnodostępnej, odmawia wydawania pacjentkom wypisanych im przez lekarzy środków antykoncepcyjnych.
> Dla mnie frapująca jest inna kwestia. Czy pacjentce zażywającej środki antykoncepcyjne z innych powodów niż antykoncepcja również odmówiono by ich sprzedaży? Co z pacjentkami leczącymi w ten sposób ból i zaburzenia hormonalne?
Ciekawe czy wymieniona farmaceutka ma opory moralne przed sprzedażą paracetamolu? Jego przedawkowanie to jedna z popularnych samobójczych metod.
Czy ta farmaceutyczna troska obejmuje tylko życie potencjalnie mogące zaistnieć?
|
|
15 na 15 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Zgodnie z sumieniem to oni powinni pracując w aptece nie sprzedawać żadnych leków, no bo "co z tego, że mamusi noga zgniła i odpadła, taka jest wola boża!"  A czy morderca też powinien mieć prawo postępować zgodnie ze swoim sumieniem? 
Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie. Lochów twych bezdenne otchłanie Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
|
|
 | 8 na 8 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Zgodnie z sumieniem to oni powinni pracując w aptece nie sprzedawać żadnych leków, no bo "co z tego, że mamusi noga zgniła i odpadła, taka jest wola boża!" Ło mamuniu, Alpha, ja sobie zdałam sprawę właśnie, że ja mam u takich katolików kompletnie i nieodwołalnie przerąbane... No popatrz: nie dość, że biorę tabletki antykoncepcyjne, środek leczniczy zapisany przez endokrynologa (ale co tam, pewnie się głupio tłumaczę, a jak ostatnio przeczytałam, nadal robię sobie krzywdę, bo mogłabym się leczyć czym innym, co tam endokrynolog wie), to jeszcze dodatkowo ładuję sobie taki środek, który uszkadza płód - jakby jedno nie zadziałało, to i tak mam podstawę do a..aa.. aborcji! - a na dodatek śmiałam brać środki wywołujące miesiączkę, też z wskazania lekarza. A jeśli właśnie byłam zafasolkowana, to spędziłam płód! Aaaa! Dopadną mnie, wyegzorcyzmują i ochrzczą, na wszelki wypadek. Farmaceutka z zakonnicą i księdzem na przedzie. Chyba zacznę się ukrywać... O_o
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
5 na 5 | metsys (1088 punktów) |
>Frapujące. Farmaceutka i teolożka, Małgorzata Prusak, deklaruje, że pracując w aptece >ogólnodostępnej, odmawia wydawania pacjentkom wypisanych im przez lekarzy środków antykoncepcyjnych.
Jeśli zwróci pieniądze za dojazd pacjenta do apteki (autobusem, samochodem, rikszą, samolotem) oraz czas stracony na idiotyczne dyskusje, to może nawet odmawiać sprzedaży wszystkiego. Takie małe zadośćuczynienie bliźnim. Wątpię. Zwróciłbym raczej uwagę na inny aspekt. Krwiopijstwo farmaceutów przekracza już granice nie tylko etyki, ale nawet światopoglądu Kaczora Donalda vel Sknerus. Jako przykład podam cenę leku o nazwie Zentel (specyfik do zwalczania nicieni). W jednej aptece dawka kosztuje 39 zł, a w innej 15! Ta inna charakteryzuje się codziennymi kolejkami wyłażącymi aż na chodnik niczym stare dobre czasy PRL ruchem wężowym prawoskrętnym z przytupem. Jest najtańszą apteką w mieście (powstałą całkiem niedawno z inicjatywy znanego mi farmaceuty). I wcale nie jest on z tego tytułu jakimś specjalnie niedożywionym aptekarzyną. Się da. Babinka, z emeryturką na miesiąc wąchania skórek od chleba, dostanie kropelki za 5, a nie 25 zł bez specjalnych wołań na klęczkach o tańszy zamiennik. Tutaj tkwi dużo większy problem. Odmowa sprzedaży leku z 300% marżą człowiekowi, którego na niego nie stać, a mógłby pomóc jest jawnym szafowaniem życiem i zdrowiem w imię filozofii Kaczora Donalda(vel Sknerus oczywiście). No, ale z marży zejść się nie da i już.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
6 na 6 | Eliath (1441 punktów) |  Rozwiązanie godne Salomona: Farmaceuta ma prawo odmówić powołując się na klauzulę sumienia ale... właściciel apteki ma obowiązek dostęp do leku zapewnić (np. zatrudniając drugą osobę lub sprzedając samemu). Proste i skuteczne. W razie odmowy sprzedaży utrata koncesji, bo skoro leków nie można kupić to znaczy kiosk nie apteka. Choć pomysł rozciągnięcia klauzulki na wszystkie zawody jest uroczy: Mi sumienie zabrania sprzedawać towaru w ogóle, jakiegokolwiek, komukolwiek... bo pieniądz to zuooo  No a zwolnienie mnie to jawna dyskryminacja mej wiary  Swoją drogą to znałem lekarza o wrażliwym sumieniu katolickim, które nie przeszkadzało mu w łapę brać... taki dziw natury 
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Czy w obliczu zapisów ustawy zachowanie opisanej farmaceutki nie może być podstawą do cofnięcia takiej aptece "koncesji"?Chyba tylko w takim przypadku, gdy jakieś konkretne przepisy przewidują takie cofnięcie, trzeba by poszperać czy taki przepis w ogóle istnieje, obstawiam, że nie. Za to niewykluczone, że farmaceuci będą teraz lekarzy przepisujących środki antykoncepcyjne wpisywać na czarne listy tworzone na potrzeby "strażników sumienia" (no chyba, że farmaceutów wiąże z lekarzami zobowiązanie jakiegoś wspólnego kodeksu etyki zawodowej). Ale ogólnie nie ma się czym specjalnie przejmować, bo przecież w czasach gdy nie istniała ani antykoncepcja, ani aborcja, ludzi było znacznie mniej, zapewne więc świat się kręci wg wiekuistej recepty dobrze znanej Miłującemu Prawdę. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
 | 8 na 8 | placownik (17853 punktów) |
>>Czy w obliczu zapisów ustawy zachowanie opisanej farmaceutki nie może być podstawą do cofnięcia takiej aptece "koncesji"? >Chyba tylko w takim przypadku, gdy jakieś konkretne przepisy przewidują takie cofnięcie, trzeba by poszperać czy taki przepis w ogóle istnieje, obstawiam, że nie.
Sprawę reguluje Ustawa Prawo Farmaceutyczne.
Art. 95. 1. Apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności ze szczególnym uwzględnieniem leków refundowanych, na które ustalono limit ceny na podstawie odrębnych przepisów, z zastrzeżeniem ust. 2. 2. Wojewódzki inspektor farmaceutyczny na wniosek kierownika apteki może zwolnić aptekę z prowadzenia środków odurzających grupy I-N i substancji psychotropowych grupy II-P. 3. Jeżeli w aptece ogólnodostępnej brak poszukiwanego produktu leczniczego, w tym również leku recepturowego, farmaceuta, o którym mowa w art. 88 ust. 1, powinien zapewnić jego nabycie w tej aptece w terminie uzgodnionym z pacjentem.
Art. 103. 1. Wojewódzki inspektor farmaceutyczny cofa zezwolenie na prowadzenie apteki ogólnodostępnej, o ile zachodzą przesłanki, o których mowa w art. 32 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 1999 r. - Prawo działalności gospodarczej, lub apteka prowadzi obrót produktami leczniczymi niedopuszczonymi do obrotu. 2. Wojewódzki inspektor farmaceutyczny może cofnąć zezwolenie, jeżeli: 3) apteka nie zaspokaja w sposób uporczywy potrzeb ludności w zakresie wydawania produktów leczniczych;
Ile obstawiłeś?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> > czy taki przepis w ogóle istnieje, obstawiam, że nie.> 2. Wojewódzki inspektor farmaceutyczny może cofnąć zezwolenie> Ile obstawiłeś?Szczęśliwie nikt nie podjął zakładu. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| |  | | homopitek (1536 punktów) | > >> czy taki przepis w ogóle istnieje, obstawiam, że nie.> >2. Wojewódzki inspektor farmaceutyczny może cofnąć zezwolenie> > Ile obstawiłeś?> Szczęśliwie nikt nie podjął zakładu.  Obawiam się, że praktyczne cofnięcie takiego zezwolenia z powodu jednego (lub kilku) medykamentów byłoby niewykonalne. Aptekarz będzie sie bronił, że ma w asortymencie 1000 (albo i znacznie więcej) medykamentów, więc brak jednego to "pryszcz".
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | |  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) |
>Aptekarz będzie sie bronił, że ma w asortymencie 1000 (albo i znacznie więcej) medykamentów, więc brak jednego to "pryszcz".
Może nie mieć ani jednego. Na życzenie klienta ma obowiązek sprowadzić każdy.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | > Może nie mieć ani jednego. Na życzenie klienta ma obowiązek sprowadzić każdy.
Obowiązek ma, ale jego wyegzekwowanie nie jest proste.
Swoją drogą ciekaw jestem, czy mógłby obejść przepis wystawiając do sprzedaży opakowanie zbiorcze o wartosci np. 3000 zł. Medykament jest w sprzedaży i każdy może go kupić, a co zrobi z 1000 tabletek to już jego problem.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) | >> Może nie mieć ani jednego. Na życzenie klienta ma obowiązek sprowadzić każdy. >Obowiązek ma, ale jego wyegzekwowanie nie jest proste.
Ale jest możliwe! Przede wszystkim wymaga świadomości tego, że sprowadzenie medykamentu jest obowiązkiem aptekarza, a nie wyrazem jego nadzwyczajnej uprzejmości, a poza tym konieczne jest przewalczenie w sobie obojętności wobec łamania obowiązującego prawa.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> czy mógłby obejść przepis wystawiając do sprzedaży opakowanie zbiorcze o wartosci np. 3000 zł. Medykament jest w sprzedaży i każdy może go kupić, a co zrobi z 1000 tabletek to już jego problem. Ciekawy pomysł, ale wymaga zainwestowania owych 3000PLN oraz nie wiadomo czy wolno ograniczyć ofertę do ilości hurtowej.
Moja prywatna mania prześladowcza podsuwa mi rozwiązanie takie, że na podstawie recept na "środki, których sprzedaż porusza sumienie katfarmaceuty" można tworzyć listy lekarzy, których recepty nie będą w katolickich aptekach realizowane...
Ale miejmy nadzieję, że się całe przedsięwzięcie zemści, bo wkręcą do owych "kataptek" po kapliczce pierwszej pomocy albo po kapelanie na etat.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >> czy mógłby obejść przepis wystawiając do sprzedaży opakowanie zbiorcze o wartosci np. 3000 zł. Medykament jest w sprzedaży i każdy może go kupić, a co zrobi z 1000 tabletek to już jego problem. >Ciekawy pomysł, ale wymaga zainwestowania owych 3000PLN oraz nie wiadomo czy wolno ograniczyć ofertę do ilości hurtowej.
Nie bardzo- nie jestem pewna, jak to jest w przypadku środków dostępnych bez recepty, ale receptę wolno wystawić na ilość lekarstw potrzebnych na trzymiesięczną terapię (nie więcej), a przypadku antykoncepcji- najwyżej 6 opakowań.
|
|
| | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> receptę wolno wystawić na ilość lekarstw potrzebnych na trzymiesięczną terapię (nie więcej), a przypadku antykoncepcji- najwyżej 6 opakowań.A że nikt nie kupi nawet takiego nadmiaru, dla pacjentów i lekarzy rozwiązaniem może być pozaapteczny obrót "niesumiennymi" lekami. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
5 na 5 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Powinno się cofnąć koncesję. Farmaceuta nie ma prawa z własnej woli podważać zaleceń lekarza. Natomiast wątpię, by w Klechistanie stała się tej pani jakaś krzywda.
|
|
1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
Typowy problem socjalizmu, który nie istnieje w żadnym zdrowym ustroju.
Apteka jest prywatna, to właściciel może sobie sprzedawać co tylko zechce i komu zechce. Jak komuś nie pasuje, to idzie do konkurencji - to oczywiście sytuacja naturalna dla normalnego ustroju. Ale my mamy faszyzujące prawo, więc i absurdalne problemy z niego wynikają.
Pozdrawiam
|
|
 | 5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
>Apteka jest prywatna, to właściciel może sobie sprzedawać co tylko zechce i komu zechce.
Małolatom - spirytus do przemywania ran. W cenach promocyjnych. A w ramach programu lojalnościowego do każdego litra dorzucać garstkę marychy.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Satyr (4285 punktów) |
Spodziewałbym się po Tobie rozsądniejszych argumentów. Z tym powyżej nie da się dyskutować.
Pozdrawiam
|
|
| |  | 5 na 5 | Autografka (10638 punktów) | >Spodziewałbym się po Tobie rozsądniejszych argumentów. Z tym powyżej nie da się dyskutować.
Rzecz w tym, że owszem, każdy może sprzedawać to, to chce (oprócz artykułów prawnie zakazanych, więc wspomnianej marychy sprzedawać by jednak nie mógł), ale skoro apteki podlegają koncesji, a szczegóły ich działalności wynikają z ustawy, to myślę, że jak najbardziej każdy może sprzedawać to, co sprzedawać chce, niekoniecznie jednak ma prawo to robić pod szyldem " apteka".
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>Spodziewałbym się po Tobie rozsądniejszych argumentów. Z tym powyżej nie da się dyskutować
Wybacz, ale Twoje stwierdzenie: "Apteka jest prywatna, to właściciel może sobie sprzedawać co tylko zechce i komu zechce" nie zasługuje na poważną dyskusję. Nawet, gdyby skreślić słowo Apteka. Wyobrażasz sobie tak ukochany przez neoliberałów wolny rynek, na którym sprzedawca mógłby dowolnie wybierać osobę kupca, stosując inne kryteria niż zaoferowana przez kupca cena?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) | >Wybacz, ale Twoje stwierdzenie: "Apteka jest prywatna, to właściciel może sobie sprzedawać co tylko zechce i komu zechce" nie zasługuje na poważną dyskusję Nie zasługuje? Powiedziałbym raczej, że nie wymaga dyskusji. O ile oczywiście ceni się wolność i podmiotowość człowieka bardziej niż poddaństwo.
> Wyobrażasz sobie tak ukochany przez neoliberałów wolny rynek, na którym sprzedawca mógłby dowolnie wybierać osobę kupca, stosując inne kryteria niż zaoferowana przez kupca cena? Kwestia tego, czy właściciel ma prawo dysponować owocami pracy swoich rąk i umysłu to nie jest kwestia ekonomiczna. To kwestia szacunku dla fundamentalnych praw człowieka i jego podmiotowości. To czy kupiec stosuje takie czy inne kryterium to jego sprawa i jeśli jesteśmy po stronie człowieka, a nie systemu, to musimy uznać prawo do dowolnego decydowania własnością, w granicach wolności innych ludzi.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 5 na 5 | homopitek (1536 punktów) | >Kwestia tego, czy właściciel ma prawo dysponować owocami pracy swoich rąk i umysłu to nie jest kwestia ekonomiczna. To kwestia szacunku dla fundamentalnych praw człowieka i jego podmiotowości.
>To czy kupiec stosuje takie czy inne kryterium to jego sprawa i jeśli jesteśmy po stronie człowieka, a nie systemu, to musimy uznać prawo do dowolnego decydowania własnością, w granicach wolności innych ludzi.
To nie takie proste, ponieważ wiele aptek handluje towarem "komisowym" (nie mówiąc o kredycie), więc de facto nie sprzedają swojego towaru i odmawiając sprzedaży naruszają intencje dostawcy odnośnie dysponowania jego własnością. Poza tym farmaceuta stojący za ladą najczęściej nie jest właścicielem apteki, więc nie ma prawa dysponować cudzą własnością wedle własnego widzimisię. A jeszcze na koniec, to "owocami pracy rąk i umysłu" sprzedawców nie są oferowane przez nich towary, lecz nadwyżka ceny sprzedaży nad ceną kupna.
W dodatku właściciele aptek i farmaceuci domagali się od państwa pewnych przywilejów korporacyjnych, za które "zapłacili" pewnymi ograniczeniami. Jeśli chcesz siE domagać dla nich dowolności w dysponowaniu swoją własnością, to jednocześnie powinieneś domagać się likwidacji innych uregulowań dla nich korzystnych. Między innymi takich, że sprzedawcami w aptekach nie muszą być farmaceuci, lecz dowolni sprzedawcy o dowolnym braku kwalifikacji. Właścicielom byłoby to na rękę, gdyż byliby niewątpliwie tańsi od farmaceutów. No i byłoby liberalniej. W dodatku należałoby anulować przepisy sanitarne dotyczące aptek. Jak się komuś zechce, to może sprzedawać w jednym lokalu lekarstwa razem z ziemią do kwiatów i nawozem naturalnym. I nikomu nic do tego.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | |  | 5 na 7 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Wystarczyłoby by cofnięto takiej aptece prawo do sprzedaży leków refundowanych. W końcu jeżeli aptekarz narzuca swoją ideologię obywatelom to państwo tym bardziej może narzucić swoją. Ma do tego znacznie większe prawo.
|
|
| | | | | |  | | Satyr (4285 punktów) | >Wystarczyłoby by cofnięto takiej aptece prawo do sprzedaży leków refundowanych. No, i niech aptekarka idzie na bezrobocie... Bez komentarza.
>W końcu jeżeli aptekarz narzuca swoją ideologię obywatelom to państwo tym bardziej może narzucić swoją. Ma do tego znacznie większe prawo. III Rzesza już się rozsypała, więc powyższe poglądy już nie na czasie.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>No, i niech aptekarka idzie na bezrobocie... Bez komentarza.
O to nie ma obawy. Aptekarze to obrotni ludzie. Prędzej sprzeda interes i zajmie się produkcją wody święconej, albo wypiekiem hostii. Kościelną koncesję uzyska zapewne bez trudu.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | Satyr (4285 punktów) |
Strach pomyśleć co by było, gdyby "racjonaliści" sprawowali władzę w tym kraju. Pewnie pół narodu siedziałoby w pierdlu. Serio wywaliłbyś ją za bruk za to, że broni swojej wolności? Szkoda słów...
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Strach pomyśleć co by było, gdyby "racjonaliści" sprawowali władzę w tym kraju. Pewnie pół narodu siedziałoby w pierdlu. Serio wywaliłbyś ją za bruk za to, że broni swojej wolności? Szkoda słów... >Pozdrawiam Ona broniąc swojej pseudo wolności narusza moją prawdziwą wolność. Jeżeli lekarz przepisze mi morfinę to farmaceutka nie ma prawa kwestionować tej decyzji lekarza, bo lekarzem nie jest. Ma wydać lek zgodnie z receptą. Niektóre środki antykoncepcyjne leczą. I nie farmaceutki interes w jakim celu je używam. Jest wiele powodów dla których kobiety czasem są zmuszone brać środki antykoncepcyjne. Wiele chorób przy których ciąża oznacza śmierć lub kalectwo. Stanowisko farmaceutki świadczy o tym, że ma coś z głową i nie powinna wykonywać tak odpowiedzialnego zawodu.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >Wystarczyłoby by cofnięto takiej aptece prawo do sprzedaży leków refundowanych.> No, i niech aptekarka idzie na bezrobocie... Bez komentarza.No niech idzie, skoro upiera się nie przestrzegać obowiązującego prawa. Dlaczego ma mnie to oburzać? W końcu męczeństwo religijne ma świetne tradycje  Zważ, że część tych wojujących kato-aptekarzy godzi też w prawa swoich pracodawców, właścicieli aptek, którzy środki antykoncepcyjne do swoich zakładów posprowadzali- zapewne z intencją osiągnięcia zysku poprzez ich sprzedaż.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
>Zważ, że część tych wojujących kato-aptekarzy godzi też w prawa swoich pracodawców, właścicieli aptek, którzy środki antykoncepcyjne do swoich zakładów posprowadzali- zapewne z intencją osiągnięcia zysku poprzez ich sprzedaż. To już sprawa między pracodawcą a pracownikiem. Jak temu pierwszemu nie pasuje, to ma prawo pociągnąć pracownika do odpowiedzialności. Natomiast pomysły, żeby państwo odbierało prawo prowadzenia apteki dlatego, że człowiek broni należnej mu wolności, to coś obrzydliwego. Jak nadejdą takie czasy, to spływam z tego kraju. Nie mogę wyjść ze zdumienia, że ledwo 50 lat minęło od faszystowskich Włoch i nazistowskich Niemiec, a ludzie już zapomnieli, że człowieka nie wolno traktować jak niewolnika narodu.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
>To już sprawa między pracodawcą a pracownikiem. Jak temu pierwszemu nie pasuje, to ma prawo pociągnąć pracownika do odpowiedzialności.
A pracownik oskarży pracodawcę o dyskryminację. Czyli bezkarnie można komuś psuć biznes.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | |  | | Satyr (4285 punktów) |
Staram się przedstawić ową sytuację tak, jak powinna wyglądać w normalnym, zdrowym kraju. A Polska nie jest zdrowym krajem.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | >Staram się przedstawić ową sytuację tak, jak powinna wyglądać w normalnym, zdrowym kraju. A Polska nie jest zdrowym krajem.
To, co proponujesz, to skrajny liberalizm, a skrajności się zazwyczaj w życiu nie sprawdzają.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | Minus poszedł niechcący, więc przepraszam, co nie oznacza, oczywiście, że się z tobą zgadzam.
Ty taki generalnie anarchistyczny jesteś? Które regulacje prawne są jeszcze usprawiedliwione, a które już obrzydliwe i faszystowskie?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Satyr (4285 punktów) |
Nie jestem anarchistyczny. System, którego jestem zwolennikiem wielokrotnie sprawdzał się, i to właśnie jego owocem jest dobrobyt, który od połowy XX wieku jest notorycznie marnowany.
Państwo ma całkiem sporo zadań. Nie mówię tu tylko o funkcjach obronnych. Jeśli chodzi o rynek, to ma zapewnić, by towar, jaki trafia do konsumenta, był zgodny z ofertą sprzedawcy. Jeśli sprzedawca sprzedaje lek o danej specyfikacji, to państwo ma czuwać nad tym, by konsumenta nie oszukał i nie wepchnął mu proszków niewiadomego pochodzenia. To jest podstawa wolnego rynku i kapitalizmu - jeśli przyjmuję ofertę, to towar lub usługa dostarczona musi być z nią zgodna. Tak więc argumenty typu: "aptekarz mógłby sprzedać mi prochy, które robi w piwnicy" jest niecelny, gdyż w kapitalizmie mógłby zrobić coś takiego tylko wtedy, gdyby konsument wyraził zgodę ze świadomością specyfikacji towaru.
Obecny system działa zupełnie inaczej. W wielu gałęziach gospodarki (leki, samochody i wiele innych) państwo narzuca konsumentowi pewne spektrum towarów (producenci zapewne dali sowite łapówki), które to spełniają rzekomo konieczne normy. Czy wiesz, że jak ktoś chce wejść na europejski rynek samochodów, to najpierw musi rozbić mnóstwo nowych aut, żeby zobaczyć, co się z manekinami w środku dzieje? Jest jasne, że korporacje, które dominują na rynku kupiły sobie ustawy, żeby żaden nowy producent nie był w stanie wejść na rynek (to działa, znasz jakąś zupełnie nową markę, która powstała w Europie w ostatnich 30. latach? Ja nie). Jakby H.Ford miał rozbić setki aut przed sprzedażą, to do dziś jeździlibyśmy furmankami.
Mógłbym długo jeszcze o tym pisać, ale ograniczę się do przykładu. Pierwszy, to likwidacja (za Reagana) urzędu dbającego o jakość i ceny lotów lotniczych - po likwidacji ceny spadły 6-krotnie, a jakość wzrosła bo na rynek trafiło mnóstwo nowych linii, które zaczęły ostro walczyć o klienta. Zbankrutowały za to dwie, które nie wytrzymały konkurencji, a wcześniej, za czasów urzędu, radziły sobie świetnie, bo po prostu kupowały sobie korzystne regulacje prawne.
To samo z lekami. Nikt nie kupi leku, który farmaceuta sporządza w piwnicy, no chyba że jest skończonym kretynem. Pamiętaj, że wolny rynek to jest system, w którym klient musi mieć zapewnioną wiedzę o tym, co kupuje. Nie można tak po prostu wciskać komuś kitu okłamując co do jakości, bo to nie jest transakcja na rynku tylko zwykłe oszustwo. Państwo ma na rynku całkiem sporo zadań do spełnienia. Ma pilnować reguł gdy, ale nie rozstrzygać o wyniku tej gry.
Na koniec jeszcze raz powtórzę: rynek to nie miejsce, gdzie jeden próbuje oszukać drugiego. Przejrzystość transakcji jest koniecznym warunkiem kapitalizmu, i państwo ma ją zapewnić.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
> Nie mogę wyjść ze zdumienia, że ledwo 50 lat minęło od faszystowskich Włoch i nazistowskich Niemiec, a ludzie już zapomnieli, że człowieka nie wolno traktować jak niewolnika narodu.
A jak niewolnika cudzej religii już można?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>pomysły, żeby państwo odbierało prawo prowadzenia apteki dlatego, że człowiek broni należnej mu wolności, to coś obrzydliwego. Państwo stawia wymagania w interesie klienta nie tylko aptekom, ale aptekom w szczególności, ponieważ sprzedają one środki ratujące życie i zdrowie, z urzędu reglamentowane i przez państwo refundowane. A jak ktoś woli sam decydować czym będzie handlował, to może sobie otworzyć sklepik ze zdrową żywnością albo "wszystko po 5 zł" i sprzedawać tam etopirynę i rutinoscorbin.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | |  | 7 na 7 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) |
>Kwestia tego, czy właściciel ma prawo dysponować owocami pracy swoich rąk i umysłu to nie jest kwestia ekonomiczna. To kwestia szacunku dla fundamentalnych praw człowieka i jego podmiotowości.
Leki sprzedawane w aptekach nie są owocami pracy rąk i umysłu sprzedającego je farmaceuty ani nawet tymczasowego właściciela towaru.
> To czy kupiec stosuje takie czy inne kryterium to jego sprawa
Sprecyzuj "kupiec". Bo zgodnie z tradycyjnym rozumieniem tego słowa sprzedawca w aptece nie jest kupcem. Kupcem jest właściciel apteki który może, ale nie musi być sprzedawcą. Jeżeli kupiec nie chce sprzedawać jakiego towaru to go nie zamawia. Kupiec nie ma problemu czy odmówić sprzedaży "Nie mam na stanie, proszę spróbować gdzie indziej".
Jeżeli jesteś właścicielem apteki i już zamówiłeś te wstrętne pigułki w hurtowni, i ręka Ci nie zadrżała, to teraz nie graj świętoszka. Te niemoralne preparaty nie biorą się z aptece w wyniku nadzwyczajnego spontanicznego zagęszczenia neutronów, ktoś je zamówił i za nie zapłacił.
A jak zamówił je właściciel apteki a Tobie sumienie zabrania sprzedaży to zmień pracę! Niech się taki święty aptekarz zwolni, zatrudni jako magazynier albo kasjer w Tesco (ale może będzie musiał kasować prezerwatywy, wtedy też będzie miał problem) i potraktuje utracone zarobki jako ofiarę męczeństwa dla wiary.
> i jeśli jesteśmy po stronie człowieka, a nie systemu, to musimy uznać prawo do >dowolnego decydowania własnością, w granicach wolności innych ludzi.
Jaką własnością? Czyja własnością? Jeżeli sprzedawca jest właścicielem towaru to po cholerę w pierwszej kolejności te straszne, niemoralne preparaty kupował?
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| | | | |  | | Satyr (4285 punktów) | >Leki sprzedawane w aptekach nie są owocami pracy rąk i umysłu sprzedającego je farmaceuty ani nawet tymczasowego właściciela towaru. W powyższym poście wypowiadałem się w sposób ogólny. Jasne jest jednak, że to właściciel ma prawo dysponowania lekami, jeśli uzyskał to prawo w sposób uczciwy, czyli na wolnym rynku.
>Jeżeli kupiec nie chce sprzedawać jakiego towaru to go nie zamawia. Nie jestem ekspertem od prawa farmaceutycznego, ale zdaje się, że środki, o których mowa, muszą znajdować się na stanie. Prawo zmusza do tego właściciela apteki.
>Kupiec nie ma problemu czy odmówić sprzedaży "Nie mam na stanie, proszę spróbować gdzie indziej".
>Jeżeli jesteś właścicielem apteki i już zamówiłeś te wstrętne pigułki w hurtowni, i ręka Ci nie zadrżała, to teraz nie graj świętoszka. A czemu nie? Mogę je sobie zamówić, a jak już zapłaciłem, to z dymem puścić (o ile nikogo przy tym nie truję). To oczywiście całkiem naturalne w normalnym kraju, a nie państwie-niańce.
>Te niemoralne preparaty nie biorą się z aptece w wyniku nadzwyczajnego spontanicznego zagęszczenia neutronów, ktoś je zamówił i za nie zapłacił. >A jak zamówił je właściciel apteki a Tobie sumienie zabrania sprzedaży to zmień pracę! Sęk w tym, że to już sprawa między właścicielem a jego pracownikiem. Absurdalne pomysły rodem z faszystowskich zmór, jakie się tu pojawiły (typu:odebrać koncesję, aptekarka na bezrobocie!) nie wchodzą więc w grę. Oczywiście: nie wchodzą w grę w normalnym kraju.
>Jaką własnością? Czyja własnością? Jeżeli sprzedawca jest właścicielem towaru to po cholerę w pierwszej kolejności te straszne, niemoralne preparaty kupował? Jak już mówiłem, nie badałem szczegółowo ustawy, ale zdaje się, że chodzi o preparaty, które apteka ma obowiązek dostarczać ludziom. Musi je mieć na stanie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >Wybacz, ale Twoje stwierdzenie: "Apteka jest prywatna, to właściciel może sobie sprzedawać co tylko zechce i komu zechce" nie zasługuje na poważną dyskusję> Nie zasługuje? Powiedziałbym raczej, że nie wymaga dyskusji. O ile oczywiście ceni się wolność i podmiotowość człowieka bardziej niż poddaństwo.Czyją wolność się ceni i czyją podmiotowość? Czy demontaż państwa, który proponujesz, zapewni wolność wszystkim? edit po namyśle  Widzisz Satyrze, liberalizm to piękna idea. Rzeczywiście stawia człowieka na piedestale tak, jak twierdzisz - jako wolny podmiot. Ale jednak to tylko idea. Obawiam się, że niemożliwa do zrealizowania. Człowiek wolny, to ten, który jest zdrowy i żyje co najmniej na poziomie przeciętnej społeczeństwa. Co więcej, istnieje duże prawdopodobieństwo tego, że jutro ten poziom życia utrzyma. A jednak jest tak, że często wolność jednych, ogranicza wolność drugich. I istnieje obawa, że ci drudzy, ci niewolni (najczęściej niewolni w znaczeniu ekonomicznym), prędzej czy później odbiorą wolnym ich wolność. Dlatego może warto zadbać o to, żeby wszyscy czuli się wystarczająco wolni, nawet jeżeli będzie się to wiązało z rezygnacją z części swojej wolności? Rzeczywistość to niestety takie coś, co lubi ograniczać idee. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
1 na 1 | Pontifex Maximus (3006 punktów) |
> Czy w obliczu zapisów ustawy zachowanie opisanej farmaceutki nie może być podstawą do cofnięcia> takiej aptece "koncesji"?> Ministerstwo mówi też przecież:> Cytat:Przedsiębiorcy prowadzący apteki ogólnodostępne w dniu wejścia w życie Prawa >farmaceutycznego obowiązani są dostosować swoją działalność do przepisów tej ustawy > Dla mnie sprawa nie jest tak trudna. Rynek skoryguje taką aptekę. Ja kupiłbym odpowiednie leki w innej aptece i to z zapasem  Jeśli komuś się chce to może - oczywiście celowo - spróbować zamówić leki których ta pani nie sprzedaje, a w wypadku odmowy realizacji zamówienia - złożyć skargę do odpowiedniej instytucji
|
|
 | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Jeśli komuś się chce to może - oczywiście celowo - spróbować zamówić leki których ta pani nie sprzedaje, a w wypadku odmowy realizacji zamówienia - złożyć skargę do odpowiedniej instytucji  > Gdybym na nią trafiła, nie omieszkałabym; potencjalnie nawet mam szansę, bo obywatelka w Gdańsku działa, nie mam tylko aż tyle siły, by zbadać wszystkie gdańskie apteki pod kątem narzucanej katolickości.
|
|
1 na 1 | Tronicki (280 punktów) | W normalnym kraju leki powinny być takim samym towarem jak jabłka i powinien móc sprzedawać je każdy, dobierając je wedle własnego uznania, po prostu apteka z gorszym asortymentem by bankrutowała. W Polsce socjaliści tworzą prawa faszystowskie z jakimiś niepotrzebnymi koncesjami które tylko zawyżają cenę leku, uniemożliwiając swobodną wymianę towarów. To jakiś absurd że apteka ma obowiązek się zaopatrzyć w jakiś lek bo tego chce klient. Jeśli klientowi się to nie podoba to zmienia sklep i kupuje tam gdzie może się w ów lek zaopatrzyć. To nie kwestia sumienia czy nie sumienia farmaceuty, ale kwestia podstawowego prawa własności, mam sklep to sam decyduje jakie leki w nim będę sprzedawał i komu. PRoblemem jest państwo które poprzez tworzenie koncesji utrudnia rywalizacje na rynku medykamentów co osłabia klientom dostęp do pożądanych leków o niższej cenie.
|
|
 | 5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
>W normalnym kraju leki powinny być takim samym towarem jak jabłka i powinien móc sprzedawać je każdy, dobierając je wedle własnego uznania, po prostu apteka z gorszym asortymentem by bankrutowała.
A w ogóle to jakim prawem ktoś rości sobie prawo "dopuszczania" leków do sprzedaży? I to za nasze pieniądze! Przecież rynek sam może zweryfikować ich skuteczność. Lepsze będą kupowane częściej, gorsze rzadziej, a trucizny tylko w wyjątkowych przypadkach.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >>W normalnym kraju leki powinny być takim samym towarem jak jabłka i powinien móc sprzedawać je każdy, dobierając je wedle własnego uznania, po prostu apteka z gorszym asortymentem by bankrutowała. > A w ogóle to jakim prawem ktoś rości sobie prawo "dopuszczania" leków do sprzedaży? I to za nasze pieniądze! Przecież rynek sam może zweryfikować ich skuteczność. Lepsze będą kupowane częściej, gorsze rzadziej, a trucizny tylko w wyjątkowych przypadkach.
Proponuję zby awangarda liberalizmu wzięła na siebie zaszczytny obowiązek próbowania skuteczności (i nieszkodliwości) leków. Niech swoim przykładem wskażą ciemnemu (socjalistycznemu) ludowi jedynie słuszną drogę.
Nie stosuję emoticonów
|
|
 | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >PRoblemem jest państwo które poprzez tworzenie koncesji utrudnia rywalizacje na rynku medykamentów co osłabia klientom dostęp do pożądanych leków o niższej cenie.
Właśnie! Zlikwidować państwo i niech każdy produkuje sobie co chce i jak chce. Zlikwidować patenty na leki, żeby była pełna konkurencja - frajerzy, którzy nie upilnowali tajemnicy produkcji niech się martwią sami.
Nie stosuję emoticonów
|
|
 | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > To jakiś absurd że apteka ma obowiązek się zaopatrzyć w jakiś lek bo tego chce klient. Jeśli klientowi się to nie podoba to zmienia sklep i kupuje tam gdzie może się w ów lek zaopatrzyć. To nie kwestia sumienia czy nie sumienia farmaceuty, ale kwestia podstawowego prawa własności, mam sklep to sam decyduje jakie leki w nim będę sprzedawał i komu. > Pociągnijmy dalej Twoją neoliberalną, złotą myśl: sprzedawca aut wymontowuje pasy bezpieczeństwa, bo przecież przymus ich zapinania jest ograniczeniem wolności; sprzedawca broni nie pyta o pozwolenie jej posiadania, bo w wolnym kraju każdy powinien mieć prawo do spluwy; ogrodnik sprzedaje sadzonki konopi indyjskich, bo to nie jego broszka, że z tego robi się "marychę"; Wszak to mój sklep i sam decyduję, co i komu sprzedaję.
|
|
1 na 1 | Tronicki (280 punktów) | Państwo chce kontrolować nas i nasze pieniądze,nasze życie, między innymi dlatego też wymyśla koncesje. Każdy powinien móc handlować lekami, to towar jak każdy inny, od razu nie byłoby problemów takich jakie są przedstawione w tym temacie.
|
|
 | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Państwo chce kontrolować nas i nasze pieniądze,nasze życie, między innymi dlatego też wymyśla koncesje. Każdy powinien móc handlować lekami, to towar jak każdy inny, od razu nie byłoby problemów takich jakie są przedstawione w tym temacie.
Tak, obywatelu! I produkować też powinien je każdy, a nie, że jakieś faszystowskie normy i kontrole narzucają! Moja fabryka- moja linia produkcyjna! I, jeśli mam ochotę, powinnam móc nawet na nią nasikać, co mi będą jakieś sanepidy zabraniać faszystowskie!
|
|
|  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Tak, obywatelu! I produkować też powinien je każdy, a nie, że jakieś faszystowskie normy i kontrole narzucają! Moja fabryka- moja linia produkcyjna! I, jeśli mam ochotę, powinnam móc nawet na nią nasikać, co mi będą jakieś sanepidy zabraniać faszystowskie!
Trzeba też koniecznie zmienić przysięgę Hipokratesa, żeby lekarze mogli leczyć kogo im się podoba, kiedy się podoba i jak się podoba. A dyplomy z medycyny wydawać dopiero po zdaniu egzaminu z liberalizmu farmaceutyczno-medycznego.
Nie stosuję emoticonów
|
|
|  | | Satyr (4285 punktów) |
Nie zastanowiło Cię, dlaczego Europa wymiera od chwili, w której państwo zaczęło dbać żeby sobie obywatel choćby paluszka nie skaleczył?
|
|
| |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | >Nie zastanowiło Cię, dlaczego Europa wymiera od chwili, w której państwo zaczęło dbać żeby sobie obywatel choćby paluszka nie skaleczył?
Wymiera Afryka. Wolałbyś tam mieszkać?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Nie zastanowiło Cię, dlaczego Europa wymiera od chwili, w której państwo zaczęło dbać żeby sobie obywatel choćby paluszka nie skaleczył?Ale z tym wymieraniem to chodzi ci o te paluszki, których nie pokaleczono? Bo ja zmiany demograficzne kojarzyłam z innymi zjawiskami dotąd. Możesz rozwinąć swoją tezę? I czy to nie ciebie martwiło kilka postów wyżej potencjalne bezrobocie łamiącej prawo farmaceutki? Niech się sama martwi swoim pokaleczonym paluszkiem
|
|
| | |  | | Satyr (4285 punktów) | > I czy to nie ciebie martwiło kilka postów wyżej potencjalne bezrobocie łamiącej prawo farmaceutki? Niech się sama martwi swoim pokaleczonym paluszkiem  Wystarczy jeśli się państwo od niej odczepi. Bo to raczej ono zmusiłoby ją do bezrobocia, a nie brak kwalifikacji. Co do demografii, to przede wszystkim chodzi mi o przymus ubezpieczeń emerytalnych. Kiedyś ludzi byli niejako przymuszeni przez okoliczności do płodzenia dzieci. Wraz z tym systemem ludzie zaczęli odsuwać od siebie ciężki obowiązek wychowywania. To jest jeden z czynników kłopotów demograficznych Europy.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >I czy to nie ciebie martwiło kilka postów wyżej potencjalne bezrobocie łamiącej prawo farmaceutki? Niech się sama martwi swoim pokaleczonym paluszkiem  > Wystarczy jeśli się państwo od niej odczepi. Bo to raczej ono zmusiłoby ją do bezrobocia, a nie brak kwalifikacji.Organiczna niezdolność do trzeźwej oceny faktów i chroniczny wewnętrzny przymus łamania prawa IMHO sprawiają, że jej kwalifikacje do wykonywania zawodu nie są wystarczające. > Co do demografii, to przede wszystkim chodzi mi o przymus ubezpieczeń emerytalnych. Kiedyś ludzi byli niejako przymuszeni przez okoliczności do płodzenia dzieci. Wraz z tym systemem ludzie zaczęli odsuwać od siebie ciężki obowiązek wychowywania.> Moim zdaniem skuteczne i trwałe gromadzenie dóbr materialnych/zasobów finansowych daje dużo lepsze zabezpieczenie na przyszłość aniżeli niepohamowane płodzenie dzieci. Mnie tam zniechęcają od rzeczonej produkcji nadmiaru potomstwa inne czynniki, ale ty się nie krępuj, znajdź sobie płodną i mało asertywną małżonkę/kochankę (w miarę możliwości jeszcze nie za mądrą, bo taka mogłaby po którejś ciąży zacząć protestować), ewentualnie wynajmij sobie jakąś podręczną i płódź, płódź do woli. Tu cię państwo nie ogranicza.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|