Racjonalista - Strona głównaDo treści
Misjonarze, prośba o odpowiedź

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
01-09-2012 15:07Mr. nobody (31 punktów)Misjonarze, prośba o odpowiedź
Ocena 4 na 4
Nie będę tutaj rozwodził się nad namacalnymi skutkami działalności misyjnej, czyli takimi których odbicie pojawia się w realnym świecie. Jak wiemy mamy po jednej stronie pomoc ubogim, dożywianie, opiekę medyczną, walkę z analfabetyzmem a po drugiej tworzenie podziałów prowadzących do pogromów (nawróconych lub nienawróconych, to zależy od tego którzy są silniejsi), polowania na czarownice-czarowników, pogromy homoseksualistów i innych odszczepieńców. O tym wszystkim możemy przeczytać między innymi na tym portalu.
Mnie intryguje aspekt "duchowy" tego procederu i prosiłbym osoby uduchowione odwiedzające to forum o odpowiedź, ale do rzeczy.
Przede wszystkim musimy odpowiedzieć sobie na pytanie co dzieje się z osobami nie skontaktowanymi ze słowem bożym po ich śmierci? Wymienię tu możliwości które przychodzą mi do głowy, co nie znaczy że nie istnieją inne:
1. jako że nie mają duszy, nic się nie dzieje tak jak ze zwierzętami (pogląd kiedyś dość popularny)
2. ponieważ nie istnieje nic a nie mogą iść do nieba bo nie poznali Pana, idą do piekła (pogląd bardzo mało popularny z uwagi na jawną niesprawiedliwość)
3. Idą do nieba (poza bardzo ciężkimi grzesznikami jak np. mordercy) bo to w końcu nie ich wina że żyją w niewiedzy. (pogląd wydaje mi się obecnie uznawany jako oficjalny)
Poza sytuacją drugą, raczej mało prawdopodobną, mamy albo spokojny niebyt albo szczęśliwe życie w niebie. Można śmiało nazwać to rajem, a teraz zobaczmy co dzieje się po wkroczeniu misjonarza.
Po wkroczeniu misjonarza pojawia się nowa kategoria tambylców, tacy którzy poznali słowo ale je odrzucili. Co z nimi? No cóż, według np. protestantów czeka ich piekło. Piekło czyli wieczne, poskreślam wieczne męki. Nie dwudniowe nabijanie na pal, nie kilkugodzinne powolne obdzieranie ze skóry, nie kilku, kilkunastu minutowe spalenie na stosie ale wieczne męki (tak na marginesie czy skazał/skazała byś kogokolwiek za cokolwiek na wieczne męki, jeśli nie to jesteś bardziej miłosierny od wcielenia miłości i miłosierdzia, czyli Pana).
Nie wiem czy mógłbym spokojnie żyć ze świadomością że skazałem kogoś na wieczne męki, a tym jak się okazuje może zaowocować działalność misyjna.
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Rigoletto (3891 punktów)
>Nie wiem czy mógłbym spokojnie żyć ze świadomością że skazałem kogoś na wieczne męki, a tym jak się
>okazuje może zaowocować działalność misyjna.

Jako jeden z regularnie bywających na tym portalu misjonarzy (licznie tu reprezentowanych), muszę powiedzieć, że wcale mnie to nie martwi, że jacyś zatwardziali plugawcy odrzucając wyciągniętą rękę niebios, trafiają w otchłań mąk piekielnych. Są sami sobie winni i taka kara jest dla nich ze wszech miar sprawiedliwa!!!
(a tak poważnie, to może zadaj to pytanie na frondzie albo podobnym portalu...)
Marek Okrągły (2283 punktów)
>1. jako że nie mają duszy, nic się nie dzieje tak jak ze zwierzętami (pogląd kiedyś dość popularny)
>2. ponieważ nie istnieje nic a nie mogą iść do nieba bo nie poznali Pana, idą do piekła (pogląd
>bardzo mało popularny z uwagi na jawną niesprawiedliwość)
>3. Idą do nieba (poza bardzo ciężkimi grzesznikami jak np. mordercy) bo to w końcu nie ich wina że
>żyją w niewiedzy. (pogląd wydaje mi się obecnie uznawany jako oficjalny)...

Nie jestem misjonarzem, ale świadomym ateistą.
Pogląd, że jeśli poznali/dowiedzieli się o Bogu i go odrzucili, więc idą do piekła jest jak najbardziej słuszny w ramach mentalności KK i protestantów. Odrzucenie Boga (jednej z jego form Ducha Św.) jest jedynym grzechem, którego Bóg nie jest w stanie przebaczyć. Możesz mordować/kraść/obżerać się itd. i masz szansę. Z odrzuceniem Boga szans nie masz i idziesz do piekła. To nawet nie jest skala typu "udawany powrót na łożu śmierci" wymyślany częstokroć przez księży i rodzinę, to jest skala "Bóg ci nie jest w stanie wybaczyć, nawet jakby chciał". Słynne "Blasphemy Challenge" opiera się na powyższej zasadzie i jest apostazją typu "hardcore" z punktu widzenia KK.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
01-09-2012 19:54
 Ocena 10 na 10
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>3. Idą do nieba (poza bardzo ciężkimi grzesznikami jak np. mordercy) bo to w końcu nie ich wina że
>żyją w niewiedzy. (pogląd wydaje mi się obecnie uznawany jako oficjalny)

To ciekawe stwierdzenie, bo poronione dzieci mogą nigdy nie doświadczyć obecności Boga po śmierci, bo nie zostały ochrzczone To że nie popełnia się grzechu jeśli nie jest się go świadomym to też dyskusyjny fakt. Ale każdy człowiek wg. kościoła jest obdarzony grzechem pierworodnym. Ten grzech to bonus jeszcze przed implementacją zarodka w regionach lekko szurniętych, a nawet 14 dni wcześniej jeśli jesteś kobietą katolikiem w regionach mocno szurniętych jak Arizona i zachodzisz w ciążę dwa tygodnie przed (nie pamiętam jak ewangelicy stoją z grzechem pierworodnym).

O tym co piszesz zetknąłem się już wcześniej. Nie umiem tego znaleźć wcześniej, więc sparafrazuję z pamięci:

Eskimos pytał misjonarza:
- Czy gdybyś mi nie powiedział o Jezusie i że to wszystko to grzech, to poszedłbym do nieba?
- Tak - odpowiada misjonarz.
- To dlaczego mi powiedziałeś?

Ogólnie działalność misyjna pozwala kościołowi na tworzenie nowych rynków zbytu. Jest to inwestycja w przyszłość. Dając jedzenie i szkoły przy okazji wtłaczają swoją religię. Każdy orze jak może. Europa się sekularyzuje i islamizuje, to gdzie się da trzeba szukać popytu.

Chrześcijaństwo, jako że silnie czerpało z orfizmu, jest religią najlepiej sprzedającą się ludziom biednym i słabo wykształconym (por. ze scjentologią). Jaki wielki kraj ma bardzo mały procent ludzi z wyższym wykształceniem i nienaturalny dla tak rozwiniętego kraju procent ludzi wierzących?

Misjonarze to nic innego jak domokrążcy. Takie połączenie planu biznesowego Hare Kryszna i Toyoty.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
01-09-2012 20:48 
 Ocena 2 na 2
Mr. nobody (31 punktów)
>Eskimos pytał misjonarza:
>- Czy gdybyś mi nie powiedział o Jezusie i że to wszystko to grzech, to poszedłbym do nieba?
>- Tak - odpowiada misjonarz.
>- To dlaczego mi powiedziałeś?

Żyłem złudzeniem iż popełniłem myśl oryginalną
03-09-2012 21:29 
 0 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>żyją w niewiedzy. (pogląd wydaje mi się obecnie uznawany jako oficjalny)
>To ciekawe stwierdzenie, bo poronione dzieci mogą nigdy nie doświadczyć obecności Boga po śmierci, bo nie zostały ochrzczone<
To już nie obowiązuje. Benedetti zlikwidował otchłań. Kroczą prosto do nieba.
Michał Panfil (387 punktów)
Z tego co wiem to każdy mówi trochę co innego:
Stary testament mówi o szeolu który tyczy się 'stanu śmierci' lub grobu/miejsca pochówku i tylko niecała polowa z 65 przykładów użycia tego słowa została przetłumaczona na słowo 'piekło'. Aczkolwiek ze względu na mnogość autorów też kilka cytatów kojarzy szeol z jakąś formą męki. Także raczej bez piekła chodź bóg nie był wtedy zbyt przyjemny także kto tam wie.

Nowy testament wysyła niewierzących do piekła chodź Jezus deklaruje chęć zbawienia wszystkich (możliwość nawrócenia) i mówi że umarł za wszystkich ludzi.

I teraz KK : (z tego co wiem)
- przed soborem watykańskim II (no może jeszcze do piusa)wszyscy niewierzący do piekła a po :

- Wszystkich od powstania ludzkości (180tys lat- do Jezusa) wysyła do miejsca pustki (nicości) gdzie czekają na koniec świata i sąd ostateczny.
- Reszta: wierzący, innowiercy, ateiści, dzieci bez chrztu itd na sąd szczegółowy i każdy ma możliwość iść do nieba.
grzmot (741 punktów)
>Można śmiało nazwać to rajem, a teraz zobaczmy co dzieje się po wkroczeniu misjonarza. Po wkroczeniu misjonarza pojawia się nowa kategoria tambylców, tacy którzy poznali słowo ale je odrzucili. Co z nimi? No cóż, według np. protestantów czeka ich piekło. Piekło czyli wieczne, poskreślam wieczne męki.[...]
Dlatego Pratchett w jednej ze swoich książek zasugerował, żeby tubylcy zabijali misjonarzy, zanim ci się odezwą - to najlepsze rozwiązanie .
02-09-2012 12:20 
 Ocena 1 na 1
Mortimer (1359 punktów)
>Dlatego Pratchett w jednej ze swoich książek zasugerował, żeby tubylcy zabijali misjonarzy, zanim ci się odezwą - to najlepsze rozwiązanie.

Książki Pratchetta według Kościoła, powinny znaleźć się na Indeksie ksiąg zakazanych

I co z tego? - zadałbym sobie takie pytanie wtedy. - I tak bym je czytał

Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
02-09-2012 20:05 
 Ocena 1 na 1
Mr. nobody (31 punktów)
>Książki Pratchetta według Kościoła, powinny znaleźć się na Indeksie ksiąg zakazanych

Dlaczego? Przecież z tego co pamiętam na świecie dysku nie było ateistów gdyż bogowie mieli w zwyczaju schodzić na ziemię i wybijać im szyby
02-09-2012 22:05 
 Ocena 1 na 1
grzmot (741 punktów)
>>Książki Pratchetta według Kościoła, powinny znaleźć się na Indeksie ksiąg zakazanych
>Dlaczego? Przecież z tego co pamiętam na świecie dysku nie było ateistów gdyż bogowie mieli w zwyczaju schodzić na ziemię i wybijać im szyby
Ale było tych bogów wielu i byli bardzo niedoskonali - to bardzo dalekie od "Prawdy". Pratchett napisał też (tak mi się zdaje), że należy unikać ludzi, którzy znaleźli "Prawdę". Dodatkowo napisał, skąd się bogowie biorą.
panTeista (6808 punktów)
>Nie będę tutaj rozwodził się nad namacalnymi skutkami działalności misyjnej, czyli takimi których
>odbicie pojawia się w realnym świecie. Jak wiemy mamy po jednej stronie pomoc ubogim, dożywianie,
>opiekę medyczną, walkę z analfabetyzmem a po drugiej tworzenie podziałów prowadzących do pogromów
>(nawróconych lub nienawróconych, to zależy od tego którzy są silniejsi), polowania na
>czarownice-czarowników, pogromy homoseksualistów i innych odszczepieńców. O tym wszystkim możemy
>przeczytać między innymi na tym portalu.

Pomoc ubogim, nauka czytania i pisania to nie za darmo - to za cenę wpływów i poddania się indoktrynacji. Przecież tymże ubogim wmawiają Jezusa na krzyżu jako rzekomego syna bożego.

>Mnie intryguje aspekt "duchowy" tego procederu i prosiłbym osoby uduchowione odwiedzające to forum o
>odpowiedź,

Nie wiem czy mogę odpowiedzieć, czy jestem osobą uduchowioną? Kogo miałeś na myśli- misjonarzy, duchownych? Jacyż oni uduchowieni skoro wyciągają pieniądze od ateistów pod przymusem (wyciąganie od podatnika).

>Przede wszystkim musimy odpowiedzieć sobie na pytanie co dzieje się z osobami nie skontaktowanymi ze
>słowem bożym po ich śmierci?

Którym słowem bożym- przekazanym w Bhagavad-gitcie, w Koranie?

>Wymienię tu możliwości które przychodzą mi do głowy, co nie znaczy że nie istnieją inne:
>1. jako że nie mają duszy, nic się nie dzieje tak jak ze zwierzętami (pogląd kiedyś dość popularny)

Świadkowie Jehowy uważają że nie ma duszy ale to nie znaczy że nic się nie dzieje. Według nich będzie Sąd Ostateczny i dla zasłużonych zmartwychwstanie do życia wiecznego na Ziemi.

>2. ponieważ nie istnieje nic a nie mogą iść do nieba bo nie poznali Pana, idą do piekła

To nie istnieje nic, czy istnieje Pan, niebo i piekło? Nie rozumiem- niby nie istnieje, a jednak idą, poznają?

>3. Idą do nieba (poza bardzo ciężkimi grzesznikami jak np. mordercy) bo to w końcu nie ich wina że
>żyją w niewiedzy. (pogląd wydaje mi się obecnie uznawany jako oficjalny)

Może i oficjalny ale czy można na nim polegać?

>Poza sytuacją drugą, raczej mało prawdopodobną,

Uważasz za mało prawdopodobne że nie istnieje nic (Pan,piekło)?

>mamy albo spokojny niebyt

Mamy spokojny niebyt, tak jak mieliśmy go przed poczęciem, ale kto wie czy nie urodzimy się ponownie aby mieć szansę poznania Pana?

>albo szczęśliwe życie w niebie. Można śmiało nazwać to rajem,

Życie w niebie, czyli gdzie? W chmurach, na innych planetach?

>a teraz zobaczmy co dzieje się po wkroczeniu misjonarza.
>Po wkroczeniu misjonarza pojawia się nowa kategoria tambylców, tacy którzy poznali słowo ale je
>odrzucili. Co z nimi?

Odrzucili słowo misjonarza ale czy odrzuciliby słowo Pana? Czyż przynajmniej część z nich (tambylców) nie zasługuje na ponowne narodziny? Na ponowną szanse poznania Pana, od osoby bardziej wiarygodnej niż misjonarz chrześcijański.

>No cóż, według np. protestantów czeka ich piekło. Piekło czyli wieczne,
>poskreślam wieczne męki. Nie dwudniowe nabijanie na pal, nie kilkugodzinne powolne obdzieranie ze
>skóry, nie kilku, kilkunastu minutowe spalenie na stosie ale wieczne męki

To straszak skompromitowany. Czy dusza ma skórę, iżby mogła cierpieć obdzieranie? Podczas spalania ciała po śmierci dusza nie cierpi gdyż opuszcza ciało. Aby mogła odczuwać męki musiałaby iść do piekła razem z ciałem.

>(tak na marginesie, czy skazał byś kogokolwiek za cokolwiek na wieczne męki, jeśli nie to jesteś bardziej miłosierny
>od wcielenia miłości i miłosierdzia, czyli Pana).

Jestem bardziej miłosierny od biblijnego Pana, to pewne, ale biblijny Pan jest tylko postacią literacką, a ja żyję naprawdę. Czyż to nie pocieszające, że Pan jest tylko bohaterem opowieści, a nie żyje naprawdę?

>Nie wiem czy mógłbym spokojnie żyć ze świadomością że skazałem kogoś na wieczne męki, a tym jak się
>okazuje może zaowocować działalność misyjna.

Działalność misyjna szkodzi ludziom, np. wzbudza złudne nadzieje lub niepotrzebny strach co do tego co będzie po śmierci. Przenosi też ze świata rzeczywistego w świat urojony.

>Pozdrawiam

Hare Kryszna

Maitrea

Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
Mr. nobody (31 punktów)
>>2. ponieważ nie istnieje nic a nie mogą iść do nieba bo nie poznali Pana, idą do piekła

Tu wyraziłem się nieprecyzyjnie, pisząc "nie istnieje nic" miałem na myśli że istnieje coś , czyli nie ma tak dobrze że można sobie bytować w niebycie , albo niebo albo piekło.
PS. to że działalność misyjna jest tak naprawdę działalnością biznesową jest mi jak najbardziej wiadomo.
panTeista (6808 punktów)
>2. ponieważ nie istnieje nic a nie mogą iść do nieba bo nie poznali Pana, idą do piekła
>Tu wyraziłem się nieprecyzyjnie, pisząc "nie istnieje nic" miałem na myśli że istnieje coś , czyli nie ma tak dobrze że można sobie bytować w niebycie , albo niebo albo piekło.

Było nieprecyzyjnie ale bliżej prawdy- Pan opisany w Biblii nie istnieje. Każdy zdrowy psychicznie człowiek wie, że przed poczęciem nie cierpiał ani nie doznawał przyjemności. I tak też będzie po śmierci, przynajmniej do czasu ponownych narodzin.

Hare Kryszna

Maitrea


Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365