Racjonalista - Strona głównaDo treści
Moja walka z zauroczeniem.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
06-01-2013 21:16Maciek Drabina (9 punktów)Moja walka z zauroczeniem.
Ocena 1 na 1
Co sądzicie o tym tekście - zapraszam do komentowania

Nie powinnaś tego czytać. Sprawy między nami staram się w sobie zamknąć od ładnego miesiąca - bezskutecznie. Ciągła walka z własną uczuciowością sprowadza mnie do coraz większych skrajności emocjonalnych. Tłumienie tych emocji to prosta droga do ich wybuchu w najmniej oczekiwanym momencie. Pewnie to jest właśnie powodem napisania tego tekstu.
Papier jest cierpliwy.
Przez długi czas zastanawiałem się nad chaotycznością własnych odczuć. Nie rozumiałem tego i nadal po części nie rozumiem. Ponoć to jest właśnie zauroczenie - niekończocą się hustawka emocjonalna. Usuwałem Twój numer telefonu chyba z sześć razy, starałem się nie myślieć o Tobie, starałem się spać normalnie, starałem się na Ciebie nie spoglądać, starałem się skupić na tym na czym powinienem. Bez rezultatów.
Gdy słucham zaleceń moich znajomych odnośnie tego, co oni by zrobili, to aż ciarki mi po plecach przechodzą. Od zachlewania pały każdego dnia do nieprzytomności, po szlajanie się po dyskotekach w poszukiwaniu łatwych dziewczyn, celem oczywistych “działań”. I tym podobne. Nie wiem, czy powinienem mordować własną wrażliwość. Jak sam kiedyś Ci napisałem “Nigdy nie zabije w sobie tej wrażliwości, która każe mi szanować kobiety”, a właśnie za mordowanie własnej wrażliwości uważam łopatologiczne rozprawianie się z zauroczeniem.
Problem polega na tym, że nie znajduje żadnej alternatywy, poza codziennym cierpieniem w samotności. Jak sama zauważyłaś - masz mnie już serdecznie dosyć i nie odczuwasz już do mnie prawie żadnej sympatii. Nie szkodzi, ja też nie czuje sympatii do samego siebie. Moja rozerwana na strzępy męskość krzyczy, że jestem słaby. Nienawidze czuć się słabym. Nie po to urodziłem się facetem, aby tolerować w sobie słabości.

Chciałbym abyś wysłuchała tego, co mówią na Twój temat różne części mojej osobowości. Nie traktuj ich zbyt poważnie, to egocentryczni hipochonrycy - lubią cierpieć.

<Serce>: To ona! To właśnie ta! Tyle czasu szukałeś i w końcu znalazłeś! Ma w oczach ten blask i światło w sercu, których nie widziałeś u żadnej innej! Jest tak naturalnie piękna, że nie potrzebuje nawet makijażu, aby się każdemu podobać! Na co czekasz? Ona nie będzie sama w nieskończoność!

<Rozum>: Jest bystra, ambitna i wie czego chce. Z pewnością nie szuka kolejnego dzieciaka z którym będzie się musiała męczyć i go niańczyć. To wartościowa dziewczyna, która swe wszystkie talenty skrywa bardzo głęboko i nie pokaże ich za bezcen nikomu. Nie jesteś debilem, masz wiele do zaoferowania, ale jeżeli nadal będziesz słuchał Serca i Podświadomości, to możesz sobie równie dobrze od razu strzelić w ten pusty łeb!

<Podświadomość> : Wiej! Nie pamiętasz, co było ostatnim razem? Z jakim syfem cię zostawiła? No tak, zapomniałeś już. Nigdy się nie nauczysz. Teraz bedzie tak samo. Wszystkie kobiety są takie same. Nie oszukuj się. To wyrafinowanem zimne, wypalone emocjonalnie czarne dziury! Spłoniesz nad tym uczuciem i staniesz się taki jak ona. Nie pakuj się tam, gdzie cię nie chcą. Wiej ile sił w nogach!

Teraz widzisz już z jakim autystycznym sajgonem muszę się mierzyć każdego dnia. To jest wojna, a Ty co jakiś czas obrywałaś rykoszetem od jednej ze stron. Te przepychanki w moim wnętrzu osiągneły już absurdalność skeczy Monty Pythona i pesymizm ostatnich lat życia Georga Carlina. Wygląda na to, że moje serce chce Cię kochać, rozum szanować, a podświadomość się boi.

Co ja mam z tymi wariatami zrobić? Brak odpowiedzi uznam za racje podświadomości.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Serce to pompka, a Ty masz popędy.
Rozum to próba racjonalizacji, u Ciebie to raczej idealizacja, czyli tutaj akurat przykrywanie popędów czymś ładniejszym. Sam piszesz, że szacunkiem. To literacko ładne, kobiety najczęściej to lubią, ale czy skuteczne, praktyczne? Do pewnego stopnia, pewnie tak. Pamiętaj jednak, że u kobiet też popędy, bo to też ludzie.
Podświadomość to tutaj coś jakby mechanizmy obronne, czujność wynikająca z doświadczenia.

Nie da Ci się niczego doradzić, bo nie bardzo wiadomo, co się kryje pod ona wie czego chce (i czy aby na pewno), nie wiadomo, czy Ty wiesz czego chcesz, nie wiadomo, czy to czego ewentualnie chcecie ma sens i rodzi sensowne perspektywy. I czy wam się za chwilę nie odmieni z chceniami, bo życie je zwykle szybko weryfikuje.
Fajnie piszesz, już drugi raz, ale, moim zdaniem, pomimo prób zracjonalizowania sytuacji poprzez rozaprawienie się z zauroczeniem tkwi w Tobie jednak silna podstawa romantyczna, która wciąż kreuje wyobraźnię rodzącą rozmaite idealizacje. Fajnie, ale to zwykle pada, bo nieprawdziwe, choć na krótką metę działa i jest miło. A później to ewentualnie dla poprawienia atmosfery czy stworzenia nastroju. No i problem w tym, że kobieta chyba Ci co nieco ostygła (za dużo myślenia - za mało działania), bo, jak piszesz, pchasz sie tam, gdzie Cię nie chcą.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Co ja mam z tymi wariatami zrobić? Brak odpowiedzi uznam za racje podświadomości.

Dorośnij i samo przejdzie.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365