 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-01-2016 17:10 | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Pamiętniki Hitlera
1 na 1 | Z niepokojem śledzę sytuację w Niemczech, a przede wszystkim wzrost popularności "Mein Kampf". Chciałbym jednak przypomnieć inną historię, a mianowicie mistyfikację związaną z pamiętnikami Hitlera. W latach 1981-1983, rzekome pamiętniki (62 tomy) były skupowane przez niemiecki tygodnik "Stern" (za niebagatelną sumę 9,3 mln marek) od tajemniczego posiadacza, jak się później okazało - fałszerza. Powoławszy się na kilka autorytetów historycznych pamiętniki uznano za oryginalne. Wydano nawet kilka tomów, w których Fuhrer przedstawiony był jako dobry człowiek, nie wiedzący nic o holocauście. Pamiętniki demonizowały jego otoczenie, pokazując wodza Rzeszy w jasnych barwach. Społeczeństwo w to uwierzyło ! W co jest zdolne uwierzyć niemieckie społeczeństwo ? W to, że Fuhrer nie był zły ? Czytałem "Mein Kampf" i wiem, że nie ma tam nic dosłownie o eksterminacji Żydów. Nie przeszkadza mi to w uznaniu Hitlera za zbrodniarza wojennego, stojącego na czele morderczej machiny III Rzeszy. Pytanie: Czy przeciętny Niemiec przeczytawszy "Mein Kampf", nie zmieni o nim opinii ? Mam obawę, że zmieni. Hitler nazywał Wiedeń "Babilonem ras", teraz "Babilonem ras" jest Berlin. Dla rosnącej fali sprzeciwu wobec polityki imigracyjnej może to być pożywka. Abstrahuję od tego, czy to jest dla nas korzystne czy nie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | > W co jest zdolne uwierzyć niemieckie społeczeństwo ? W to, że Fuhrer nie był zły ?Przecież większość osób, które miały okazję z Hitlerem przebywać lub rozmawiać w sytuacjach bardziej prywatnych, niezwiązanych bezpośrednio z odgrywaniem teatru dla potrzeb propagandy partyjnej i państwowej, miało go za wielce ujmującego człowieka. Nawet Paul Hindenburg, mimo początkowej nieufności, dał się uwieść. pl.wikiquote.org/wiki/Paul_von_HindenburgHitler miał świetne umiejętności aktorskie, które doskonalił przez lata. memolition(*)s-of-adolf-hitler-14-pictures/Gdy było trzeba, umiał się poniżać, być nadskakującym, nad wyraz grzecznym i obrzydliwie uprzejmym. Poza tym, jako uzdolniony orator, bez problemu napełniał swe usta pięknymi frazesami. Był przy tym bardzo przekonujący, początkowo głównie dlatego, że miano go za głupszego niż był w istocie - nie doceniano jego przebiegłości, miano go za niegroźnego naiwniaka, salonowego idiotę, który opowiada takie uskrzydlone brednie, że pewnie musi w nie wierzyć. To ludzi w nim rozczulało. W czasie konferencji w Monachium, gdzie dokonano rozbioru Czechosłowacji, był podobno wprost czarujący; podobnie był odbierany w Finlandii, gdzie pod koniec wojny namawiał Mannerheima do wsparcia wykrwawionego Wehrmachtu w walce z Sowietami. Miał ciepły, głęboki głos, o ciemnym tembrze. youtu.be/E8raDPASvq0A widziałeś Adolfa w podkolanówkach? www.dailym(*)leader-tried-hidden-world.htmlCo za SWAG! Temu nikt nie mógł się oprzeć!  PS. Mniejsza o Hitlera, lecz czy myślisz, że po każdym "dobrym mężu" widać na pierwszy rzut oka, że pije, bije i zdradza żonę średnio trzy razy na tydzień?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | A propos Mannerheima widziałem gdzieś zdjęcie (nie pomnę gdzie), gdzie Hitler przechodzi przez kładkę i się potyka, a Mannerheim stoi za nim i się śmieje xD Humor Hitlera: www.youtube.com/watch?v=SjD9v9H2UrU - warto zwrócić uwagę, że jak pada słowo "Polska" to śmiechy się wzmagają. > PS. Mniejsza o Hitlera, lecz czy myślisz, że po każdym "dobrym mężu" widać na pierwszy rzut oka, że pije, bije i zdradza żonę średnio trzy razy na tydzień?Jeżeli, ktoś jest Sherlockiem, to może tak.
|
|
|  | 2 na 2 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> >PS. Mniejsza o Hitlera, lecz czy myślisz, że po każdym "dobrym mężu" widać na pierwszy rzut oka, że pije, bije i zdradza żonę średnio trzy razy na tydzień?> Jeżeli, ktoś jest Sherlockiem, to może tak.Nie dziwmy się więc temu, że Hitlerowi udawało się ukrywać przed innymi swoją prawdziwą twarz. Do tego miał po swojej stronie cały państwowy aparat propagandy, terroru i represji, a ponadto żył w czasach, które były złaknione politycznych bożyszcz jego pokroju. A zdjęcie z kładką też się znalazło:  I co, jako zwykły żołdak, pomyślałbyś choć przez chwilę, że ten "swój chłop" ma na sumieniu miliony? Albo że jest lekomanem, uzależnionym od metamfetaminy?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| |  | 1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >I co, jako zwykły żołdak, pomyślałbyś choć przez chwilę, że ten "swój chłop" ma na sumieniu miliony? Albo że jest lekomanem, uzależnionym od metamfetaminy?
Możliwe, że nie.
"Pan Talleyrand jest w rozmowie uprzejmy i czarujący jak nikt inny. Zjednuje sobie ludzi konwersacją. Szkoda, że istnieje tyle powodów, by źle o nim myśleć. Lubi piętnować cudze przywary, choć sam jest człowiekiem bezwartościowym. Ale słuchając jak mówi i nie wiedząc kim jest - można by go było brać za człowieka cnotliwego".
Markiza de La Tour du Pin
Oczywiście Hitler nie umywa się do Talleyranda w swoim aktorstwie.
|
|
| | |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
A jednak - choć niektórych zdaje się pociągać w Hitlerze "archetypiczne zło", to innym nadal imponuje jego czysto techniczna polityczna sprawność w typie Talleyranda. O tej ostatniej jednak niewiele dowiemy się z "Mein Kampf", a o wiele więcej z "Dzieł" Lenina, które - nota bene - uważam za o wiele bardziej je***ie skur***lskie niż jakiekolwiek pisma Hitlera. Tam to dopiero odchodzą sztuczki w czysto sowieckim stylu. "Mein Kampf" to jest jednak innego rodzaju literatura - bardziej pamiętnikarska, dziennikowa, wspominkowa i osobista. To takie krzepienie się po klęsce Niemiec w I wojnie światowej. Jest parę mocniejszych miejsc, ale czytelnicy współczesnych powieści z gatunku political-fiction mogą czuć pewien niedosyt, delikatnie mówiąc. Ogólnie rzecz biorąc, przez Hitlera zawsze przemawia uwodziciel tłumów, który chce je ujmować za serce i szuka do tego odpowiedniego klucza; Lenin tak się nie patyczkuje - od razu przechodzi do brania przeciwnika za mordę i podduszania w kuble pomyjami w zwisie za genitalia. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
4 na 4 | romaro (25211 punktów) | >Hitler nazywał Wiedeń "Babilonem ras", teraz "Babilonem ras" jest Berlin. Dla rosnącej fali sprzeciwu wobec polityki imigracyjnej może to być pożywka.
Coś mi się wydaje, że tym "Babilonem ras" w Berlinie, bardziej się ekscytują mieszkańcy z nad Wisły.
"Nowe polskie wyobrażenie o Niemcach mało kto na świecie podziela. Jak na życzenie, w ostatnich dniach argumentu przeciwko wmawianiu sobie, że Niemcy kroczą ku upadkowi dało amerykańskie badanie "Best countries", w którym najwyżej uplasowało się właśnie państwo zza Odry. Taki wynik przyniosły ankiety na kilkunastu tysiącach respondentów z całego świata i analiza kondycji kluczowych obszarów funkcjonowania państw."
|
|
 | 1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) |
>Coś mi się wydaje, że tym "Babilonem ras" w Berlinie, bardziej się ekscytują mieszkańcy z nad Wisły. To bardzo dobrze, bo to nasi sąsiedzi. Dziwne gdybyśmy się bardziej zajmowali tym, co dzieje się Kanadzie xD. Polacy zawsze ekscytują się swoimi wojenkami, kłótniami. Ja zawsze hołdowałem zasadzie, rozglądaj się i planuj. Druga sprawa, że sami najpierw musimy ogarnąć burdel w państwie. Jeżeli o to ci chodziło, to się zgadzam(że to wszystko na wyrost).
|
|
7 na 7 | ZaKotem (8733 punktów) | >Z niepokojem śledzę sytuację w Niemczech, a przede wszystkim wzrost popularności "Mein Kampf".
Nic dziwnego, skoro od teraz dopiero książka stała się legalna i wchodzi na rynek.
>W co jest zdolne uwierzyć niemieckie społeczeństwo ? W to, że Fuhrer nie był zły ? Czytałem "Mein >Kampf" i wiem, że nie ma tam nic dosłownie o eksterminacji Żydów. Nie przeszkadza mi to w uznaniu >Hitlera za zbrodniarza wojennego, stojącego na czele morderczej machiny III Rzeszy. Pytanie: Czy >przeciętny Niemiec przeczytawszy "Mein Kampf", nie zmieni o nim opinii ? Mam obawę, że zmieni.
Dobrze by było, gdyby zmienił. Niemcy bardzo lubią w swojej "polityce historycznej" za wszelką cenę udowadniać, że za wojnę światową i wszystkie nazistowskie zbrodnie był odpowiedzialny wariat Hitler, zupełnie nienormalny, broń Boże zwykli Niemcy, który muchy by nie skrzywdzili, gdyby im Hitler nie kazał, a tak, to co mieli robić. Cały problem w tym, że Hitler NIE BYŁ żadnym uberdewiantem. Był zupełnie normalnym gościem, z normalnymi kompleksami i zwykłą żądzą władzy, mającym swoje teorie, które wcale nie wzbudzały w jego czasach powszechnego zażenowania. To nie Hitler, nie żaden Diabeł wcielony zabił miliony ludzi. To zrobili zwykli ludzie, kierowani przez zwykłego człowieka. Kreowanie Hitlera na Diabła ma taki tylko efekt, że gdy człowiek widzi władzę postępującą zupełnie jak Hitler, mówi sobie "gdzie tam, nie ma żadnego podobieństwa, przecież ten nasz to może i trochę przegina, ale ogólnie zupełnie normalny, lubi ludzi, kwiatki, kotki, niegroźny zupełnie, nic wspólnego z Diabłem Hitlerem mieć nie może". Jedynie przez odbrązowienie, oddemonizowanie Hitlera można ludziom zwrócić uwagę na mechanizmy, które sprawiają, że normalni, zdrowi i dobrzy ludzie zaczynają być mordercami. A czytanie "Mein Kampf", obiektywnie i bez uprzedzeń, jako źródła historycznego, może i powinno być częścią tego odbrązawiania.
|
|
 | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) |
>Nic dziwnego, skoro od teraz dopiero książka stała się legalna i wchodzi na rynek.
Jakaś jest tego przyczyna. Posiadający prawa autorskie do książki Kraj Związkowy Bawaria nagle sobie uświadomił, że może to być dobry biznes. To dziwne. Można to też tłumaczyć chęcią ostatecznego rozliczenia się z niechlubną przeszłością. Albo... no właśnie.
>Dobrze by było, gdyby zmienił. Niemcy bardzo lubią w swojej "polityce historycznej" za wszelką cenę udowadniać, że za wojnę światową i wszystkie nazistowskie zbrodnie był odpowiedzialny wariat Hitler, zupełnie nienormalny, broń Boże zwykli Niemcy, który muchy by nie skrzywdzili, gdyby im Hitler nie kazał, a tak, to co mieli robić. Cały problem w tym, że Hitler NIE BYŁ żadnym uberdewiantem. Był zupełnie normalnym gościem, z normalnymi kompleksami i zwykłą żądzą władzy, mającym swoje teorie, które wcale nie wzbudzały w jego czasach powszechnego zażenowania. To nie Hitler, nie żaden Diabeł wcielony zabił miliony ludzi. To zrobili zwykli ludzie, kierowani przez zwykłego człowieka. Kreowanie Hitlera na Diabła ma taki tylko efekt, że gdy człowiek widzi władzę postępującą zupełnie jak Hitler, mówi sobie "gdzie tam, nie ma żadnego podobieństwa, przecież ten nasz to może i trochę przegina, ale ogólnie zupełnie normalny, lubi ludzi, kwiatki, kotki, niegroźny zupełnie, nic wspólnego z Diabłem Hitlerem mieć nie może". Jedynie przez odbrązowienie, oddemonizowanie Hitlera można ludziom zwrócić uwagę na mechanizmy, które sprawiają, że normalni, zdrowi i dobrzy ludzie zaczynają być mordercami. A czytanie "Mein Kampf", obiektywnie i bez uprzedzeń, jako źródła historycznego, może i powinno być częścią tego odbrązawiania.
Prawdopodobnie jest to opinia większości Polaków i moja też. Dlatego wspomniałem casus pamiętników Hitlera i wprowadzenia opinii publicznej w błąd. Niemcy chętnie przyjęli ten nowy obraz Fuhrera. Zwykli Niemcy, zwykli obywatele. Dlatego sądzę, że czar Hitlera jeszcze nie przeminął.
|
|
|  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | >>Nic dziwnego, skoro od teraz dopiero książka stała się legalna i wchodzi na rynek. >Jakaś jest tego przyczyna. Posiadający prawa autorskie do książki Kraj Związkowy Bawaria nagle sobie uświadomił, że może to być dobry biznes. To dziwne. Można to też tłumaczyć chęcią ostatecznego rozliczenia się z niechlubną przeszłością. Albo... no właśnie.
Toć człowiecze, prawa autorskie wygasły właśnie 1 stycznia 2016 roku, zgodnie z prawem międzynarodowym, na początku roku następującego 70 lat po śmierci autora.
|
|
| |  | 2 na 2 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) |
>Toć człowiecze, prawa autorskie wygasły właśnie 1 stycznia 2016 roku, zgodnie z prawem międzynarodowym, na początku roku następującego 70 lat po śmierci autora.
Toć człowiecze, przyznaję się do błędu i biję się z pokora w pierś. To będzie bestseller.
|
|
|  | 3 na 3 | piotr35 (1843 punktów) | >Jakaś jest tego przyczyna. Posiadający prawa autorskie do książki Kraj Związkowy Bawaria nagle sobie uświadomił, że może to być dobry biznes. G*wno prawda. Prawa autorskie Bawarii wygasły z końcem 2015 roku. Najnowsze wydanie, którego już z powyższego powodu nie można zakazać, zawiera 2000 stron, o 1200 więcej niż oryginał. Każda strona książki Hitlera opatrzona jest komentarzem, najpierw po otwarciu książki po lewej komentarze i wyjaśnienia, po prawej zaś Hitler. 5000 tysięcy komentarzy, 150 stron przedmowy, do tego zaporowa cena 349 euro, tylko 2 tys. egzemplarzy przeznaczonych w większości dla instytutów naukowych. Zrobiono wszystko, co było można.
|
|
| |  | 1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >>Jakaś jest tego przyczyna. Posiadający prawa autorskie do książki Kraj Związkowy Bawaria nagle sobie uświadomił, że może to być dobry biznes. >G*wno prawda. >Prawa autorskie Bawarii wygasły z końcem 2015 roku. >Najnowsze wydanie, którego już z powyższego powodu nie można zakazać, zawiera 2000 stron, o 1200 więcej niż oryginał. Każda strona książki Hitlera opatrzona jest komentarzem, najpierw po otwarciu książki po lewej komentarze i wyjaśnienia, po prawej zaś Hitler. 5000 tysięcy komentarzy, 150 stron przedmowy, do tego zaporowa cena 349 euro, tylko 2 tys. egzemplarzy przeznaczonych w większości dla instytutów naukowych. Zrobiono wszystko, co było można. > I co, tylko takie egzemplarze będą mogły być sprzedawane ? Jeżeli nikt nie posiada praw autorskich, to książka może wyjść w swojej komercyjnej wersji.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>I co, tylko takie egzemplarze będą mogły być sprzedawane ? Jeżeli nikt nie posiada praw autorskich, to książka może wyjść w swojej komercyjnej wersji. Może. Ale czy tak wszyscy będą się palić do wydawania? Zobaczymy, czy ta "wielka popularność" to przypadkiem nie mit. Przypuszczam, że kryminały Mankella albo Läckberg są bardziej popularne.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) |
>Może. Ale czy tak wszyscy będą się palić do wydawania? Zobaczymy, czy ta "wielka popularność" to przypadkiem nie mit. Przypuszczam, że kryminały Mankella albo Läckberg są bardziej popularne.
Pamiętniki były popularne xD Jeżeli na horyzoncie jest pieniądz, to chęć do wydawania wzrasta.
|
|
| | |  | 4 na 4 | szarley (54908 punktów) | > I co, tylko takie egzemplarze będą mogły być sprzedawane ? Jeżeli nikt nie posiada praw autorskich, to książka może wyjść w swojej komercyjnej wersji.Może. Przebrnij przez pierwsze strony w jakiejś bibliotece zanim zdecydujesz się nawet 10 złotych wydać
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Może. Przebrnij przez pierwsze strony w jakiejś bibliotece zanim zdecydujesz się nawet 10 złotych wydać  Potwierdzam. Obrzydliwie męcząca lektura.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|