 |
Decydowanie o własnym ciele? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-10-2009 00:55 | macjan (77 punktów) | Decydowanie o własnym ciele? 0 na 8 | No właśnie - tak propaganda pewnych środowisk zwykła nazywać aborcję. Tymczasem z naukowego punktu widzenia nie ma wątpliwości, że płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. Najbardziej namacalnym tego dowodem jest konflikt serologiczny, kiedy to układ odpornościowy matki atakuje płód jako obcy organizm.
Niebezpieczne jest to, że stwierdzenie, kto i kiedy jest człowiekiem, staje się kwestią światopoglądu. Przecież biologia jednoznacznie to rozstrzyga. I to wszystko propagują ludzie, którzy utrzymują, że opierają swój światopogląd na nauce - dlaczego?
Proszę wyłącznie o naukowe argumenty. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
13 na 13 | stilgar (7322 punktów) | >No właśnie - tak propaganda pewnych środowisk zwykła nazywać aborcję. Tymczasem z naukowego punktu >widzenia nie ma wątpliwości, że płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem.
Ale rozwija się kosztem ciała kobiety, nie? Z biologicznego punktu widzenia płód jest pasożytem.
|
|
 | 4 na 4 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. >Ale rozwija się kosztem ciała kobiety, nie? Z biologicznego punktu widzenia płód jest pasożytem. No a pasożyt jest odrębnym organizmem właśnie.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
|  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >>>płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. >>Ale rozwija się kosztem ciała kobiety, nie? Z biologicznego punktu widzenia płód jest pasożytem. >No a pasożyt jest odrębnym organizmem właśnie.
Przecież temu nie zaprzeczałem.
|
|
7 na 7 | lukasz9 (1220 punktów) | Proszę najpierw podać naukową definicję człowieka. Oczywiście nie stworzoną przez Pana, tylko ogólnie przyjętą w naukach medycznych i biologicznych. Potem możemy rozmawiać.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >Proszę najpierw podać naukową definicję człowieka. Oczywiście nie stworzoną przez Pana, tylko ogólnie przyjętą w naukach medycznych i biologicznych. Potem możemy rozmawiać.
sorry pomyłka
|
|
18 na 18 | uxbridge (5980 punktów) | >Niebezpieczne jest to, że stwierdzenie, kto i kiedy jest człowiekiem, staje się kwestią >światopoglądu. Przecież biologia jednoznacznie to rozstrzyga. Jak rozumiem sugerujesz, że człowiekiem staje się komórka jajowa i plemnik w momencie zapłodnienia? To powiedz gdzie biologia to jednoznacznie rozstrzyga? Tzn. gdzie biologia twierdzi że zarodek jest równoznaczny z pojęciem człowieczeństwa? Bo mi się wydaje, że jedyne co biologia rozstrzyga, to fakt, iż w momencie zapłodnienia mamy do czynienia z początkiem nowego organizmu. Organizmu ludzkiego, to prawda. Ale ty milcząco zakładasz, że organizm ludzki jest równoważny człowiekowi w sensie praw jakie posiada. Jednym z podstawowych praw ludzkich jest prawo do życia. Czy automatycznie należy się to prawo zarodkowi ludzkiemu? Być może. Ale to kwestia nie tyle światopoglądu, co pewnej umowy. Umawiamy się (zgodnie), że niemowlę ma prawo do życia i niewiele więcej. Że kilkulatek ma prawo do nietykalności osobistej (tu już mniej zgodnie), że kilkunastolatek ma już np. prawo do decydowania przez kogo chce być wychowywany, że osiemnastolatek ma niemal pełnię praw itd. Jeśli będziesz twierdził, że każdy organizm ludzki ma bezwzględne prawo do życia) - to właśnie będzie światopogląd. I jestem dziwnie przekonany, że to światopogląd oparty na religii a nie biologii jak nieudolnie sugerujesz. W tej chwili mamy w Polsce zakaz aborcji. Ok. Przyjmuję, że jest powszechna zgoda na taką umowę (zarodek = człowiek z prawem do życia). Ale dorabianie do tego jakiejś argumentacji jest możliwe wyłącznie z pozycji religijnych. I to ty wplątujesz tu swój religijny światopogląd, nie ateiści. P.S. Co z nieświadomumi osobami sztucznie utrzymywanymi przy życiu? Czyż nie są to organizmy ludzkie? To dlaczego zgadzamy się aby ktoś (rodzina, lekarze) decydował o ich śmierci? Ja nie mam tu dylematu bo to znów pewna umowa.
|
|
 | 2 na 2 | macjan (77 punktów) | >Bo mi się wydaje, że jedyne co biologia rozstrzyga, to fakt, iż w momencie zapłodnienia mamy do czynienia z początkiem nowego organizmu. Organizmu ludzkiego, to prawda. Ale ty milcząco zakładasz, że organizm ludzki jest równoważny człowiekowi w sensie praw jakie posiada.
Jak na razie nie poruszyłem w ogóle tej kwestii. Chociaż jeśli już przy tym jesteśmy, to uważam, że każdy organizm ludzki ma prawo do życia. Z prostego powodu: jeśli raz się ustali granicę, to potem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją powoli przesuwać.
Natomiast nie o tym chciałem dyskutować. Chodzi mi tylko o to hasło: decydowanie o własnym ciele. Hasło, które sugeruje, że płód, to nie jest ludzki organizm, a jego usunięcie, to zabieg medyczny na własnym ciele, podobnie jak np. wycięcie wyrostka robaczkowego. Przyznałeś, że to jest organizm ludzki i tylko o to mi chodzi.
>Co z nieświadomymi osobami sztucznie utrzymywanymi przy życiu? Czyż nie są to organizmy ludzkie? To dlaczego zgadzamy się aby ktoś (rodzina, lekarze) decydował o ich śmierci? Oczywiście, że są to organizmy ludzkie. A o tym czy się zgadzamy czy nie zgadzamy - zauważ, że ja na razie w ogóle nie powiedziałem na co się zgadzam a na co nie. Chodzi mi tylko o obnażenie tego absurdu, którym posługują się propagatorzy aborcji, że usunięcie ciąży, to decyzja o własnym ciele.
|
|
|  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >(...)uważam, że każdy organizm ludzki ma prawo do życia. A cóż to jest jeśli nie światopogląd? I zaprzecz proszę jeśli nie ma on podłoża religijnego. >Z prostego powodu: jeśli raz się ustali granicę, to potem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją powoli przesuwać. No właśnie ją arbitralnie ustaliłeś. Na moment poczęcia. I owszem - nic nie stoi na przeszkodzie żeby ją przesuwać. >Chodzi mi tylko o to hasło: decydowanie o własnym ciele. To może zamknąć ciężarne w izolatce i poddać kontroli aż do momentu narodzin? Karać za palenie, picie alkoholu, niezdrowe odżywianie w ciąży? Skoro płód ma podstawowe prawa takie samo jak każdy człowiek, to ma również prawo abyśmy chronili jego zdrowie i rozwój nawet wbrew woli "nosiciela". Nie dostrzegasz braku konsekwencji w twoim podejściu. Stawiasz tezę - zarodek = człowiek i wnioskowanie kończysz na zakazie aborcji. A cała reszta? Już nie interesuje prawda? >Oczywiście, że są to organizmy ludzkie. A o tym czy się zgadzamy czy nie zgadzamy - zauważ, że ja na razie w ogóle nie powiedziałem na co się zgadzam a na co nie. Ależ zauważam jak najbardziej. Zauważam, że wszystko wskazuje iż twoja argumentacja wynika z przekonań religijnych, a ty zamiast powiedzieć to otwarcie używasz pozorów racjonalizmu.
|
|
| |  | 1 na 1 | macjan (77 punktów) | >>(...)uważam, że każdy organizm ludzki ma prawo do życia. >A cóż to jest jeśli nie światopogląd? I zaprzecz proszę jeśli nie ma on podłoża religijnego. Tak, to jest kwestia światopoglądu. Ktoś o innym światopoglądzie może uważać, że kobiety/Murzyni/niewierni nie mają prawa do życia. Ale to, czy ktoś jest człowiekiem czy nie, to nie jest kwestia światopoglądu.
Nie używam tu argumentów o podłożu religijnym i to powinno wystarczyć.
>>Z prostego powodu: jeśli raz się ustali granicę, to potem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją powoli przesuwać. >No właśnie ją arbitralnie ustaliłeś. Na moment poczęcia. I owszem - nic nie stoi na przeszkodzie żeby ją przesuwać. To jedyne miejsce na tą granicę, które ma uzasadnienie naukowe, a nie jest podyktowane chciejstwem, wygodnictwem i zaklinaniem rzeczywistości.
>>Chodzi mi tylko o to hasło: decydowanie o własnym ciele. >To może zamknąć ciężarne w izolatce i poddać kontroli aż do momentu narodzin? Karać za palenie, picie alkoholu, niezdrowe odżywianie w ciąży? Skoro płód ma podstawowe prawa takie samo jak każdy człowiek, to ma również prawo abyśmy chronili jego zdrowie i rozwój nawet wbrew woli "nosiciela". Nie dostrzegasz braku konsekwencji w twoim podejściu. Stawiasz tezę - zarodek = człowiek i wnioskowanie kończysz na zakazie aborcji. A cała reszta? Już nie interesuje prawda? Zgodziłeś się, że płód, to organizm ludzki. Jednocześnie dalej twierdzisz, że aborcja, to decydowanie przez kobietę o własnym ciele, z czego wynika, że płód, to jej własne ciało. Te zdania są sprzeczne. I tyle.
|
|
| | |  | 3 na 5 | placownik (17853 punktów) |
>Zgodziłeś się, że płód, to organizm ludzki. Jednocześnie dalej twierdzisz, że aborcja, to decydowanie przez kobietę o własnym ciele, z czego wynika, że płód, to jej własne ciało.
Nie wynika. Podobnie jak z tego, że bakteria to odrębny organizm, a jednocześnie tylko pacjent może decydować o przyjęciu antybiotyku mającego zlikwidować (zabić?) żyjące w jego ciele bakterie, nie wynika, że bakterie to jego własne ciało.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | macjan (77 punktów) | > Podobnie jak z tego, że bakteria to odrębny organizm, a jednocześnie tylko pacjent może decydować o przyjęciu antybiotyku mającego zlikwidować (zabić?) żyjące w jego ciele bakterie, nie wynika, że bakterie to jego własne ciało.
Widzę, że ciążę porównujecie do choroby. W sumie, skoro aborcja to "zabieg medyczny", to na to by wychodziło. Tyle że dla niektórych życie bakterii albo tasiemca przedstawia troszkę inną wartość niż życie płodu ludzkiego, którym każdy z nas kiedyś był.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) | >> Podobnie jak z tego, że bakteria to odrębny organizm, a jednocześnie tylko pacjent może decydować o przyjęciu antybiotyku mającego zlikwidować (zabić?) żyjące w jego ciele bakterie, nie wynika, że bakterie to jego własne ciało. >Widzę, że ciążę porównujecie do choroby. W sumie, skoro aborcja to "zabieg medyczny", to na to by wychodziło. Tyle że dla niektórych życie bakterii albo tasiemca przedstawia troszkę inną wartość niż życie płodu ludzkiego, którym każdy z nas kiedyś był.
Tendencyjnie zmieniasz temat. Pisałem tylko o rzekomym wynikaniu, którego w istocie nie ma. Nie porównywałem wartości życia płodu do wartości życia bakterii, a tym bardziej tasiemca.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >> Podobnie jak z tego, że bakteria to odrębny organizm, a jednocześnie tylko pacjent może decydować o przyjęciu antybiotyku mającego zlikwidować (zabić?) żyjące w jego ciele bakterie, nie wynika, że bakterie to jego własne ciało. >Widzę, że ciążę porównujecie do choroby. W sumie, skoro aborcja to "zabieg medyczny", to na to by wychodziło. Tyle że dla niektórych życie bakterii albo tasiemca przedstawia troszkę inną wartość niż życie płodu ludzkiego, którym każdy z nas kiedyś był.
Nie, stwierdził, na swój sposób, ze płód stanowi osobny organizm. Ja się z tym zgadzam. Również nie podoba mi się to porównanie.
Pozdrawiam. >
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >> Podobnie jak z tego, że bakteria to odrębny organizm, a jednocześnie tylko pacjent może decydować o przyjęciu antybiotyku mającego zlikwidować (zabić?) żyjące w jego ciele bakterie, nie wynika, że bakterie to jego własne ciało. >Widzę, że ciążę porównujecie do choroby. W sumie, skoro aborcja to "zabieg medyczny", to na to by wychodziło. Tyle że dla niektórych życie bakterii albo tasiemca przedstawia troszkę inną wartość niż życie płodu ludzkiego, którym każdy z nas kiedyś był. > Bakterią też kiedyś byłeś. Ewolucja.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) |
>Widzę, że ciążę porównujecie do choroby.
Tak, czasami ciąża jest chorobą zagrażającą życiu kobiety. Nie jestem lekarzem, więc nie wiem jakie mogą być przyczyny bezpośredniego zagrożenia życia ciężarnej, ale wyobrażam sobie np jakąś chorobę bardzo groźną. Choroba wymaga natychmiastowej pomocy lekarza, ale ze względu na płód nie można podjąć interwencji. Jedyny sposób, to usunąć ciążę. I co wtedy robić? Modlić się o cud? Załóżmy, że kobieta przeżyje poród, dziecko urodzi się zdrowe, ale kobieta stanie się niezdolna do samodzielnego życia, wychowania dziecka. Co wtedy - dla niej hospicjum, dla dziecka ochronka i adopcja? A co w przypadku, gdy umrze przy porodzie? Co wtedy, co z innymi jej dziećmi i mężem? Umiesz odpowiedzieć na te pytania?
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Minus z rozpędu, pochopnie, za tę bakterię.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Kinia Kinska (825 punktów) | >Zgodziłeś się, że płód, to organizm ludzki. Jednocześnie dalej twierdzisz, że aborcja, to decydowanie przez kobietę o własnym ciele, z czego wynika, że płód, to jej własne ciało.
Płód to odrębny organizm rozwijający się w ciele kobiety. Wspomniana przez Ciebie implikacja nie zachodzi, ponieważ aborcja zawiera w sobie dwa aspekty: z jednej strony jest to niewątpliwie decyzja o przerwaniu rozwoju płodu, z drugiej - jest to także decyzja kobiety o jej własnym ciele. Kobieta przerywająca ciążę nie ryzykuje powikłań, które w trakcie ciąży mogą sie pojawić (ryzykuje natomiast ewentualne powikłania po zabiegu aborcyjnym - jej wybór), nie przytyje, nie będzie miała bóli porodowych, itd.
Jak widać, nazywanie aborcji decydowaniem kobiety o własnym ciele jest pewnym nadużyciem, ale nie jest zupełnie bezpodstawne.
|
|
| | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Jak widać, nazywanie aborcji decydowaniem kobiety o własnym ciele jest pewnym nadużyciem, ale nie jest zupełnie bezpodstawne.
I to jest właśnie kwintesencja tego problemu.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
8 na 10 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem warto mieć dziecko wtedy, gdy się go chce. Jeśli ma się urodzić dziecko niechciane, lepiej temu zapobiec. Jeśli antykoncepcja się nie sprawdzi - pozostaje aborcja. Uważam, że dużo humanitarniej jest zabić nawet niemowlę, niż dopuścić do bolesnej śmierci z głodu czterolatka - tego typu wybory są nam obce, lecz zdarzają się w innych miejscach na świecie, gdzie jest dużo biedniej.
Jeśli zaś wyjść z założenia, że płód to potencjał nowego człowieka i nikt nie ma prawa tego potencjału usuwać, to idąc za tą myślą mężczyzna nie gwałcąc każdej napotkanej kobiety zabija wiele potencjalnych osób. Na ten argument powołał się Ryszard Dawkins, uważam, że jest trafny, więc przytaczam go. Na przykład teraz, nie dokonując aktu zapłodnienia kobiety zabijam oczywiście człowieka, który mógłby dzięki temu się narodzić.
|
|
 | 3 na 5 | stilgar (7322 punktów) |
>Jeśli zaś wyjść z założenia, że płód to potencjał nowego człowieka i nikt nie ma prawa tego potencjału usuwać, to idąc za tą myślą mężczyzna nie gwałcąc każdej napotkanej kobiety zabija wiele potencjalnych osób. Na ten argument powołał się Ryszard Dawkins, uważam, że jest trafny, więc przytaczam go. Na przykład teraz, nie dokonując aktu zapłodnienia kobiety zabijam oczywiście człowieka, który mógłby dzięki temu się narodzić.
Ten argument jest nonsensowny. Równie dobrze można twierdzić, że dwudziestolatek to tylko potencjalny trzydziestolatek.
Zrzucając kulkę śniegu z góry mogę wywołać lawinę, ale płatki śniegu które padały poprzedniego dnia nie są lawiną, tak samo jak nie jest nią kulka, jednak ta, gdy jest rzucona, zapoczątkowuje pewien proces, który niezakłócany doprowadzi do powstania tej oto lawiny. Płatki śniegu same procesu nie rozpoczynają, więc nie można ich nazywać potencjalną lawiną, bo to jest bez sensu! ( Analogia nie jest w 100% dokładna, bo jak spadnie tych płatków odpowiednio dużo, to lawina powstanie, ale to nie ma przełożenia na ciążę, więc ten przypadek pomijam ).
Jestem zwolennikiem teorii informacyjnej - IMHO jedyne co jest istotne w człowieku, to jego umysł, zbiór informacji, jakie przenosi. Ciało, jako pojemnik na świadomość jest rzeczą całkowicie drugorzędną. Płód i dziecko są tylko postaciami larwalnymi dorosłego organizmu. U człowieka mamy do czynienia z przeobrażeniem niezupełnym, a finalna metamorfoza ciała zachodzi w okresie dojrzewania. Umysł powstaje trochę później jak ciało, ale też przechodzi podobny cykl. Moim zdaniem moment w którym dziecko zaczyna być świadome można uważać za początek życia istoty. Problemem jest tylko i wyłącznie wykrycie tego momentu. W przypadku zygot i embrionów dla mnie sprawa jest prosta - dopóki nie ma mózgu, nie ma umysłu, więc zabicie takiego osobnika powinno być dopuszczalne.
|
|
|  | | rudyment (3233 punktów) | >> Moim zdaniem moment w którym dziecko zaczyna być świadome można uważać za początek życia istoty. Problemem jest tylko i wyłącznie wykrycie tego momentu.
To już zostało zrobione. U człowieka ten moment następuje około drugiego roku życia.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >>> Moim zdaniem moment w którym dziecko zaczyna być świadome można uważać za początek życia istoty. Problemem jest tylko i wyłącznie wykrycie tego momentu. >To już zostało zrobione. U człowieka ten moment następuje około drugiego roku życia.
Słowo klucz: około. W przypadku dwulatków łatwo poznać, bo zwykle już umieją mówić. Skąd wiadomo, że wcześniej są nieświadome?
|
|
| | |  | | rudyment (3233 punktów) | >>>> Moim zdaniem moment w którym dziecko zaczyna być świadome można uważać za początek życia istoty. Problemem jest tylko i wyłącznie wykrycie tego momentu. >>To już zostało zrobione. U człowieka ten moment następuje około drugiego roku życia. >Słowo klucz: około. W przypadku dwulatków łatwo poznać, bo zwykle już umieją mówić. Skąd wiadomo, że wcześniej są nieświadome?
Np. na podstawie testu lustra oraz stosowanego słownictwa - bez użycia słowa "ja". Można to też ustalić na podstawie śladów pamięciowych, o ile dysponuje się obiektywną skalą porównawczą.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>Słowo klucz: około. W przypadku dwulatków łatwo poznać, bo zwykle już umieją mówić. Skąd wiadomo, że wcześniej są nieświadome? >Np. na podstawie testu lustra oraz stosowanego słownictwa - bez użycia słowa "ja". Można to też ustalić na podstawie śladów pamięciowych, o ile dysponuje się obiektywną skalą porównawczą.
To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Dzięki tym testom można stwierdzić, że od pewnego okresu są one świadome. Nie stwierdzają one, że wcześniej dziecko świadome nie było.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Dzięki tym testom można stwierdzić, że od pewnego okresu są one świadome. Nie stwierdzają one, że wcześniej dziecko świadome nie było.
Nie widzę nonsensu w tym co napisałem, chyba, że przyjąć, że losy ludzkie są strzeżone przez jakiegoś teistycznego notariusza mającego poglądy antyaborcyjne, co uważam za fałszywy opis rzeczywistości. Równie dobrze można stwierdzić, że nie zostało dowiedzione, iż komórki spermy i jajeczka w macicy są nieświadome. A jeśli są świadome, to wracamy do mojego zabijania "potencjalnego człowieka" przez bezczynność seksualną w danej chwili.
|
|
| | | | |  | | rudyment (3233 punktów) | >>>Słowo klucz: około. W przypadku dwulatków łatwo poznać, bo zwykle już umieją mówić. Skąd wiadomo, że wcześniej są nieświadome? >>Np. na podstawie testu lustra oraz stosowanego słownictwa - bez użycia słowa "ja". Można to też ustalić na podstawie śladów pamięciowych, o ile dysponuje się obiektywną skalą porównawczą. >To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Dzięki tym testom można stwierdzić, że od pewnego okresu są one świadome. Nie stwierdzają one, że wcześniej dziecko świadome nie było.
Udowodnij mi, że Boga nie ma...
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>>To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Dzięki tym testom można stwierdzić, że od pewnego okresu są one świadome. Nie stwierdzają one, że wcześniej dziecko świadome nie było. >Udowodnij mi, że Boga nie ma...
Dokładnie, o to chodzi!
|
|
| |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >>> Moim zdaniem moment w którym dziecko zaczyna być świadome można uważać za początek życia istoty. Problemem jest tylko i wyłącznie wykrycie tego momentu. >To już zostało zrobione. U człowieka ten moment następuje około drugiego roku życia.
Nie łapię. Znaczy to, że np. roczne dziecko nie jest świadome, że istnieje? Że jest głodne? Albo kto jest kim w jego otoczeniu?
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | |  | 3 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >>>> Moim zdaniem moment w którym dziecko zaczyna być świadome można uważać za początek życia istoty. Problemem jest tylko i wyłącznie wykrycie tego momentu. >>To już zostało zrobione. U człowieka ten moment następuje około drugiego roku życia. >Nie łapię. Znaczy to, że np. roczne dziecko nie jest świadome, że istnieje? Że jest głodne? Albo kto jest kim w jego otoczeniu? Głód to bardzo prymitywny instynkt, nieobcy wypławkom. A świadomość własnego istnienia to sprawa bardziej skomplikowana. To świadomość, że istnieje jakieś "ja" inne od reszty świata. Łatwiej rozpoznamy kogoś innego w otoczeniu. Już chomik to potrafi.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) |
>Głód to bardzo prymitywny instynkt, nieobcy wypławkom. A świadomość własnego istnienia to sprawa bardziej skomplikowana.
Rozumiem.
>To świadomość, że istnieje jakieś "ja" inne od reszty świata.
A tego, niestety, nie.
EDYTKA:
Ok, rozumiem.
Moja mała zanim ukończyła roczek umiała mówić "mama", "tata" i tam. Również "ja". Zdaje się, że rozumiała znaczenie tego słowa.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To świadomość, że istnieje jakieś "ja" inne od reszty świata.
A tego, niestety, nie.
Komórki spermy nie wiedzą, że istnieje ich "ja". Nauka języka jest instnktem, gaworzenie dziecka jest tak samo automatyczne, jak tworzenie się muszli u ślimaka.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) |
>Komórki spermy nie wiedzą, że istnieje ich "ja". Nauka języka jest instnktem, gaworzenie dziecka jest tak samo automatyczne, jak tworzenie się muszli u ślimaka.
-Kto będzie jadł obiadek? -Ja! -Kto posprząta w pokoju? -Tata. -Kto da cyca? -Mama.
Nie wydaje mi się, żeby było to tak samo automatyczne. Wydaje mi się, że mała wiedziała, co mówi. Tak było, gdy miała około roku. Pół roku później prowadziła już tak logiczne rozumowanie, że mi zdziwienie oczami wychodziło a to jeszcze pół roku do lat dwóch, kiedy dopiero tworzy się świadomość własnego "ja"?
Tego nie rozumiem. Zastanawiam się teraz czy sam mam wystarczająco świadome "ja".
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja nie znam momentu, w którym stajemy się istotami świadomymi. Jestem jednak przekonany, że zarówno płód, jak i noworodek nie posiadają takich umiejętności jak twoje dziecko. Wydaje mi się, że przedstawiony przez ciebie dialog jest nieco wyidealizowany. Młode różnych zwierząt mają instynktowną strategię zauroczania swoich rodziców. Na przykład dzioby piskląt są dla dorosłych ptaków niczym opium. U ssaków jest podobnie. Chodzi o dalszą drogę genów, więc dzieci, nie tylko nasze, wydają nam się przeważnie czymś najwspanialszym na świecie. To odczucie przenosi się bardzo często na inne małe ssaki - pieski, kotki, chomiczki. Ale nie przenosi się na kijanki żab, czy małe pajączki.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Wydaje mi się, że przedstawiony przez ciebie dialog jest nieco wyidealizowany. Młode różnych zwierząt mają instynktowną strategię zauroczania swoich rodziców.Oczywiście jestem tego świadomy, wiem, że rodzicowi trudno o trzeźwą analizę zalet i wad swojego dziecka. Ale nie chodzi o to, że chcę się tu nim pochwalić (do tego założę osobny wątek  ) tylko o to, że jestem pewien, że moje dziecko używało słowa "ja" w wieku ok 1 roku. Na długo przed ukończeniem dwóch lat, używało "moje", "nasze", "twoje", "babci" itd. Wiedziało, co do kogo należy i co należy do niego. Czy nie świadczy to o świadomości własnego "ja" a także innych "ja" w otoczeniu? Według mojego rozumowania, świadczy. Może popełniam gdzieś w tym rozumowaniu błąd i dlatego nie umiem się pogodzić z wynikami badań mówiącymi o osiąganiu samoświadomości w wieku ok 2 lat?
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Gratuluję ci w takim razie wybitnie inteligentnego dziecka  . W każdym bądź razie, w obrębie tej dyskusji, bronię poglądu iż płód nie jest świadomą istotą i w sytuacjach gdy matka (będąc świadomą istotą) nie chce go posiadać, powinna mieć prawo do przerwania ciąży. Choćby dlatego, że za kilka lat może być dużo szczęśliwszą i bardziej świadomą swej roli matką.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Gratuluję ci w takim razie wybitnie inteligentnego dziecka .Dziękuję, świadom mechanizmów społecznych dyktujących takie gratulacje  > W każdym bądź razie, w obrębie tej dyskusji, bronię poglądu iż płód nie jest świadomą istotąCały problem w ustaleniu momentu, kiedy zaczyna nią być. Gdyby się okazało, że faktycznie w wieku ok dwóch lat, to powinniśmy mieć moralne prawo na zabijania półtorarocznych dzieci na równi z dokonywaniem aborcji w pierwszych tygodniach ciąży. > i w sytuacjach gdy matka (będąc świadomą istotą) nie chce go posiadać, powinna mieć prawo do przerwania ciąży.I mimo wszystko, zgadzam się, choć powinno to być absolutną ostatecznością. Antykoncepcja jest lekarstwem na takie dylematy w ogromnej większości przypadków.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Szczerze pociechy gratuluję - świadomie i nieświadomie  . Natomiast moje zdanie w sprawie niechcianej ciąży jest takie - oczywiście należy wspierać antykoncepcję, jeśli ta się nie uda, ułatwić osobie tego chcącej jak najszybszą aborcję. W zupełnej ostateczności można mówić o eutanazji noworodka. Może to brzmi brutalnie, ale byłem w Indiach i widziałem, jak to bywa, gdy dzieci jest za dużo i jak dorośli potrafią "inwestować w dzieci". Absolutny koszmar! Oczywiście dotyczy to marginesowych środowisk hinduskich - osoby normalne są wspaniałymi rodzicami i ludźmi. Ale margines w Indiach to i tak dziesiątki milionów ludzi... Przyczyną aborcji powinna być suwerenna decyzja matki.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | >W zupełnej ostateczności można mówić o eutanazji noworodka.
Tu już nie można mówić o eutanazji tylko o zabijaniu.
>Może to brzmi brutalnie, ale byłem w Indiach i widziałem, jak to bywa, gdy dzieci jest za dużo i jak dorośli potrafią "inwestować w dzieci".
Ja nie byłem i nie widziałem i dlatego ciarki przechodzą mi po plecach na samą myśl o tym.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja nie byłem i nie widziałem i dlatego ciarki przechodzą mi po plecach na samą myśl o tym.
I słusznie. Ale pamiętaj, że to co dzieje się w Indiach jest jaskrawe poprzez nędzę tam panującą. Bardzo biedne rodziny zdarzają się na całym świecie. Zdarzają się osoby, które rodzą dzieci aby żyć (i pić) z zasiłku. Dzieciom niekiedy nie jest wtedy lepiej niż w prawdziwie nędznym kraju. Zdarzają się w katolickich zwłaszcza krajach przypadki zagłodzenia dwu- trzy- letniego dziecka na śmierć, bo tatuś i mamusia nie chcieli, żeby się gadało, że była jakaś aborcja. O środkach antykoncepcyjnych nie było oczywiście mowy.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > ... rodzicowi trudno o trzeźwą analizę zalet i wad swojego dziecka. Nie każdemu. Rozmowa na rybach, przy piwku z kumplem "wędkarzem", którego syn, też zapalony wędkarz, ale bez cudzysłowu, stał na pomoście co i raz wyciągając złowioną rybkę: - Fajny ten twój chłopak, rozgarnięty nad swój wiek, no i wędkarz, jak tata. - Coś ty, on nie mój. Nie może być mój. - Jak to? - No słuchaj: po pierwsze za mądry, a po drugie nie pije, choć jakoś wiosną już z 10 lat mu stuknęło. Ile było w tym analizy walorów syna, to mogę się tylko domyślać, ale jedno wiem na pewno: była ona trzeźwa, choć w innym tego słowa rozumieniu, niż potoczne.  > Ale nie chodzi o to, że chcę się tu nim pochwalić (do tego założę osobny wątek ) Już znakomita większość userów z "Leon Cabbage" i "sacrool" na czele nie mogą się doczekać! Proponuję dział "Amatorzy majstrowania przy ABC".  .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
>Moja mała zanim ukończyła roczek umiała mówić "mama", "tata" i tam. ..."mama", "tata" i takie tam- miało być.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie łapię. Znaczy to, że np. roczne dziecko nie jest świadome, że istnieje? Że jest głodne? Albo kto jest kim w jego otoczeniu?
Komórki spermy też są głodne i się odżywiają. Ale nie są świadome tego głodu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | rudyment (3233 punktów) | >>>> Moim zdaniem moment w którym dziecko zaczyna być świadome można uważać za początek życia istoty. Problemem jest tylko i wyłącznie wykrycie tego momentu. >>To już zostało zrobione. U człowieka ten moment następuje około drugiego roku życia. >Nie łapię. Znaczy to, że np. roczne dziecko nie jest świadome, że istnieje? Że jest głodne? Albo kto jest kim w jego otoczeniu?
Większości przedstawicieli istot żywych ta umiejętność nie jest potrzebna, doskonale radzą sobie bez świadomości. Świadomość, nawet gdy się ją ma, nie znajduje zastosowania w większości sytuacji życiowych.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Jeśli zaś wyjść z założenia, że płód to potencjał nowego człowieka i nikt nie ma prawa tego potencjału usuwać, to idąc za tą myślą mężczyzna nie gwałcąc każdej napotkanej kobiety zabija wiele potencjalnych osób.
Ciekawy wniosek. W jakim mózgu może powstać porównanie gwałtu na kobiecie z życiem? >
|
|
|  | | macjan (77 punktów) | >>Jeśli zaś wyjść z założenia, że płód to potencjał nowego człowieka i nikt nie ma prawa tego potencjału usuwać, to idąc za tą myślą mężczyzna nie gwałcąc każdej napotkanej kobiety zabija wiele potencjalnych osób. >W jakim mózgu może powstać porównanie gwałtu na kobiecie z życiem? Ot jak widać w mózgu Dawkinsa.
Dodam jeszcze, że płód nie jest "potencjałem", tylko żywym organizmem i Dawkins jako profesor biologii powinien to wiedzieć.
|
|
| |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Dodam jeszcze, że płód nie jest "potencjałem", tylko żywym organizmem i Dawkins jako profesor biologii powinien to wiedzieć.
Gdybyś przeczytał Dawkinsa uważnie to zauważyłbyś, że to wie.
Plemnik też jest niewątpliwie żywym organizmem.I nic z tego nie wynika.
|
|
| | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Plemnik też jest niewątpliwie żywym organizmem.I nic z tego nie wynika.
Jak większość komórek Twojego organizmu i też nic z tego nie wynika. >
|
|
| | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) | >>Plemnik też jest niewątpliwie żywym organizmem.I nic z tego nie wynika. >Jak większość komórek Twojego organizmu i też nic z tego nie wynika.
Większość komórek mojego organizmu to części mojego organizmu .
Plemnik taką częścią nie jest.
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>>Plemnik też jest niewątpliwie żywym organizmem.I nic z tego nie wynika. >>Jak większość komórek Twojego organizmu i też nic z tego nie wynika. >Większość komórek mojego organizmu to części mojego organizmu . >Plemnik taką częścią nie jest.
No, jak nosisz gdzieś tam w sobie, plemniki innego mężczyzny, to oczywiście masz racje.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>No, jak nosisz gdzieś tam w sobie, plemniki innego mężczyzny, to oczywiście masz racje.
Mam rację również jeśli chodzi o moje własne plemniki.
|
|
| | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >No, jak nosisz gdzieś tam w sobie, plemniki innego mężczyzny, to oczywiście masz racje.> Mam rację również jeśli chodzi o moje własne plemniki.A Twoje erytrocyty? Też nie są częścią Twojego organizmu? 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> A Twoje erytrocyty? Też nie są częścią Twojego organizmu?  Myślałem o plemnikach, które opuściły już mój organizm. Erytrocyty zazwyczaj nie opuszczają. Łukaszewicz.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >A Twoje erytrocyty? Też nie są częścią Twojego organizmu?  > Myślałem o plemnikach, które opuściły już mój organizm.Pomimo tego, żaden z nich nie jest odrębnym organizmem. > Erytrocyty zazwyczaj nie opuszczają.To zależy u kogo.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Pomimo tego, żaden z nich nie jest odrębnym organizmem.
A czym?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >Pomimo tego, żaden z nich nie jest odrębnym organizmem.> A czym?Komórką, na ten przykład. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Komórką, na ten przykład.
I te komórki są odrębnymi organizmami.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >Komórką, na ten przykład.> I te komórki są odrębnymi organizmami.Otóż nie. Bo widzisz, organizmy żywe, to są takie twory, które lubią się powielać (replikować, rozmnażać). Czy to przez podział, pączkowanie, płciowo, czy jak tam jeszcze, ogólnie rzecz ujmując - za pomocą samych siebie produkują analogiczne do siebie samych twory. Plemnik tego nie potrafi. Ani nie podzieli się na dwa, ani spotkawszy drugi plemnik, nie wyprodukuje do spółki z nim małego plemniczka. Czyli krótko mówiąc, nie jest w rozmnażaniu samowystarczalny. Człowiek jest. Dwoje ludzi potrafi wyprodukować trzeciego małego człowieczka. Stąd porównywanie plemnika do zygoty (z której może wyrosnąć organizm) jest lekką demagogią. A może i nie tak znowu lekką?  edit: Pomijając zaś wszystko powyższe, plemnik na pewno nie jest człowiekiem. Bo, bo - ma tylko 23 chromosomy. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Otóż nie. Bo widzisz, organizmy żywe, to są takie twory, które lubią się powielać
Nie wiem co lubi plemnik.Ja nie lubię (już) się powielać.Wychodzi na to, żem jest organizmem nieżywym. Trochę to smutne, ale jakoś to przeżyję.
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Wychodzi na to, żem jest organizmem nieżywym.> Trochę to smutne, ale jakoś to przeżyję.Ale pomyśl, jako ta materia nieożywiona, jeżeli zaczniesz lubić, to będzie dowód niezbity na to, że z takiej to materii może jednak powstać życie. Zastanów się. Możesz się przysłużyć dla nauki, że ho, ho. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Ale pomyśl, jako ta materia nieożywiona, jeżeli zaczniesz lubić, to będzie dowód niezbity na to, że z takiej to materii może jednak powstać życie. Zastanów się. Możesz się przysłużyć dla nauki, że ho, ho.  Ostatnio to się zdarzyło w Sokółce.Tylko to życie jakieś umęczone było.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
> edit: Pomijając zaś wszystko powyższe, plemnik na pewno nie jest człowiekiem. Bo, bo - ma tylko 23 chromosomy.  Nikt nie twierdzi, że jest. Nie każdy organizm jest człowiekiem. Nie każdy człowiek ma 46 chromosomów. Łukaszewicz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >edit: Pomijając zaś wszystko powyższe, plemnik na pewno nie jest człowiekiem. Bo, bo - ma tylko 23 chromosomy.  > Nikt nie twierdzi, że jest.> Nie każdy organizm jest człowiekiem.> Nie każdy człowiek ma 46 chromosomów.No i co chciałeś powyższym udowodnić? Czy to w jakikolwiek sposób zbliża nas do jakiegoś konsensusu?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Dodam jeszcze, że płód nie jest "potencjałem", tylko żywym organizmem i Dawkins jako profesor biologii powinien to wiedzieć.
Jak zwał, tak zwał. Nikt nie odpowie, kiedy już jest człowiek, a kiedy jeszcze nie. Nie istnieje możliwość uchwycenia chwili czasu, tym bardziej, że jesteśmy od zjawisk w czasie odsunięci. Muszę przyjąć więc, że człowiek jest od samego początku. To kolejny wątek o tym samym.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 4 na 4 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Muszę przyjąć więc, że człowiek jest od samego początku.
Nie musisz.Chcesz.
|
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >> Muszę przyjąć więc, że człowiek jest od samego początku. >Nie musisz.Chcesz.
Uważasz, ze kłamię, czy może czytać ze zrozumieniem, nie potrafisz?
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | lukaszewicz (5674 punktów) | >>> Muszę przyjąć więc, że człowiek jest od samego początku. >>Nie musisz.Chcesz. >Uważasz, ze kłamię, czy może czytać ze zrozumieniem, nie potrafisz? > Uważam, że ze zdania:"Nikt nie wie kiedy?" nie wynika, że "musisz przyjąć , że od samego początku". Jeżeli jednak wynika to nie potrafię czytać ze zrozumieniem.
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>>> Muszę przyjąć więc, że człowiek jest od samego początku. >>>Nie musisz.Chcesz. >>Uważasz, ze kłamię, czy może czytać ze zrozumieniem, nie potrafisz? >> >Uważam, że ze zdania:"Nikt nie wie kiedy?" nie wynika, że "musisz przyjąć , że od samego początku". >Jeżeli jednak wynika to nie potrafię czytać ze zrozumieniem.
Przeczytałeś dobrze, więc muszę, nie chcę. Każde ludzkie życie podlega ochronie. Nie wdaję się w rozmowy o patologii ciązy. To osobny temat. >
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Przeczytałeś dobrze, więc muszę, nie chcę.
Dobrze chociaż,że ja nie muszę.
> Każde ludzkie życie podlega ochronie.
Nie każde.
> Nie wdaję się w rozmowy o patologii ciąży. To osobny temat.
Też się nie wdaję.
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Przeczytałeś dobrze, więc muszę, nie chcę. >Dobrze chociaż,że ja nie muszę.
Nikt nic nie musi. Wolna wola. Bywa ograniczona etyką. Ta, nie jest wszak wymagana.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Nikt nic nie musi. Wolna wola. Bywa ograniczona etyką. Ta, nie jest wszak wymagana.
Są różne etyki.
|
|
| | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Nikt nic nie musi. Wolna wola. Bywa ograniczona etyką. Ta, nie jest wszak wymagana. >Są różne etyki.
Tak. Twoja dopuszcza zabijanie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Tak. Twoja dopuszcza zabijanie.
W uzasadnionych wypadkach.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Tak. Twoja dopuszcza zabijanie. >W uzasadnionych wypadkach.
Rozmawiamy tu o płodzie. Nie omawiamy uwarunkowań wynikających z patologii ciąży, zagrożeń życia matki. Nie mówimy o obronie koniecznej, ani o wojnie. Tak naprawdę to nie wiem o czym mówisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Rozmawiamy tu o płodzie. Nie omawiamy uwarunkowań wynikających z patologii ciąży, zagrożeń życia matki. Nie mówimy o obronie koniecznej, ani o wojnie. Tak naprawdę to nie wiem o czym mówisz.
Mówię o płodzie i dopuszczalności jego zabijania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Rozmawiamy tu o płodzie. Nie omawiamy uwarunkowań wynikających z patologii ciąży, zagrożeń życia matki. Nie mówimy o obronie koniecznej, ani o wojnie. Tak naprawdę to nie wiem o czym mówisz. >Mówię o płodzie i dopuszczalności jego zabijania.
Bardzo szeroka i wyczerpująca wypowiedź. Ciąg dalszy takiej dyskusji mija się z sensem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) |
>Bardzo szeroka i wyczerpująca wypowiedź. Ciąg dalszy takiej dyskusji mija się z sensem.
Moim zdaniem, wcale się z celem nie mija. Właśnie dopiero teraz zaczyna o ten cel zahaczać. Ale to Twoja dyskusja.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Bardzo szeroka i wyczerpująca wypowiedź. Ciąg dalszy takiej dyskusji mija się z sensem. >Moim zdaniem, wcale się z celem nie mija. Właśnie dopiero teraz zaczyna o ten cel zahaczać. Ale to Twoja dyskusja.
To ją pociągnij. Nie ma tu mojej dyskusji. Nie widzę sensu w dyskusji, gdzie druga jej strona wypowiada jedno zdanie, nie przedstawia tezy i argumentów. Nie chce mi się domyślać, o co komu chodzi.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Nie chce mi się domyślać, o co komu chodzi.Masz do tego prawo. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Nie chce mi się domyślać, o co komu chodzi.> Masz do tego prawo.  To co napisałem, dotyczy mojej wcześniejszej wypowiedzi, nie było kierowana do Ciebie, Do tej: > > Bardzo szeroka i wyczerpująca wypowiedź. Ciąg dalszy takiej dyskusji mija się z sensem.> Moim zdaniem, wcale się z celem nie mija. Właśnie dopiero teraz zaczyna o ten cel zahaczać. Ale to Twoja dyskusja.Dalej podtrzymuję swoją propozycję.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Autografka (10638 punktów) | >Każde ludzkie życie podlega ochronie.
To nieprawda. Nie każde, nie zawsze i nie wszędzie.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Każde ludzkie życie podlega ochronie. >To nieprawda. Nie każde, nie zawsze i nie wszędzie.
Dla mnie, tak. Życie jest wartością podstawową.
|
|
| | | | | | | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>>Każde ludzkie życie podlega ochronie. >>To nieprawda. Nie każde, nie zawsze i nie wszędzie. >Dla mnie, tak. Życie jest wartością podstawową.
Słowa "każde", "zawsze" i "wszędzie" mają swoje - i to dobrze określone - znaczenie. Niedawno postulowałeś, by wyłączyć z dyskusji patologie ciąży, obronę konieczną czy wojnę. Po czym płynnie przechodzisz do deklaracji jak powyższa. Powagi trochę, co?
|
|
| | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>>>Każde ludzkie życie podlega ochronie. >>>To nieprawda. Nie każde, nie zawsze i nie wszędzie. >>Dla mnie, tak. Życie jest wartością podstawową. >Słowa "każde", "zawsze" i "wszędzie" mają swoje - i to dobrze określone - znaczenie. Niedawno postulowałeś, by wyłączyć z dyskusji patologie ciąży, obronę konieczną czy wojnę. Po czym płynnie przechodzisz do deklaracji jak powyższa. Powagi trochę, co?
A w czym widzisz brak tej powagi? Wykaż rozumu trochę, co?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >A w czym widzisz brak tej powagi? Wykaż rozumu trochę, co?
Za dużym chłopcem jesteś, byś potrzebował korepetycji z polskiego - i to w tak podstawowym zakresie. Osobiście od czasu egzekwii wojtyłowych zwracam baczną uwagę na cwaniaków przemycających konstrukty w rodzaju: wszyscy Polacy, cała Polska, każdy Polak - i wiem, co robię.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Osobiście od czasu egzekwii wojtyłowych zwracam baczną uwagę na cwaniaków przemycających konstrukty w rodzaju: wszyscy Polacy, cała Polska, każdy Polak - i wiem, co robię.
Ech, Big..... Jeden plus oficjalny + 2 789 364 plusy nieoficjalne za ten post.
Szkoda, że zdrowym rozsądkiem nie można zarażać jak grypą. Może byłaby szansa na uratowanie tego kraju.
Pozdrawiam Big.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>A w czym widzisz brak tej powagi? Wykaż rozumu trochę, co? >Za dużym chłopcem jesteś, byś potrzebował korepetycji z polskiego - i to w tak podstawowym zakresie.
Nie dziwie sie, że tak słabo płaca. Jaki poziom, taka płaca.
>Osobiście od czasu egzekwii wojtyłowych zwracam baczną uwagę na cwaniaków przemycających konstrukty w rodzaju: wszyscy Polacy, cała Polska, każdy Polak - i wiem, co robię.
Na co osobiście zwracasz uwagę, nie moja to sprawa. Ja mówię o szacunku do życia, jako mojej zasadzie podstawowej. Nie rozpatruje przypadków, kiedy trzeba podejmować decyzję o pozbawianiu jednego życia, dla ratowania innego. W tym wątku nie poruszam problemów związanych z patologia ciąży.
P,S. Jakoś nie zauważyłem, Twojego szczególnego zainteresowania, kiedy an forum pojawiają się wypowiedzi zaczynające się od słów "My Polacy jesteśmy", a za nimi: nietolerancyjni, agresywni, antysemitami itp. itd. Może takie uogólnienia umykają Twojej uwadze, chłopcze? Może nie chcesz zauważać, bo jesteś cwaniaczek?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie dziwie sie, że tak słabo płaca. Jaki poziom, taka płaca.Poeta może i coś miał na myśli, ale co konkretnie?  > Ja mówię o szacunku do życia, jako mojej zasadzie podstawowej.Rozumiem i co do tej zasady się zgodzę, nie tylko ja zresztą, ale pewnie wszyscy dyskutanci. Tyle, że... > Nie rozpatruje przypadków, kiedy trzeba podejmować decyzję o pozbawianiu jednego życia, dla ratowania innego....właśnie tego rodzaju przypadki, wyjątki od podstawowej zasady, są istotą sporu. Zaznaczyłeś uprzednio, że i Ty wyjątki dopuszczasz, tym samym więc używasz kwantyfikatorów ogólnych w rodzaju: "każdy", "wszyscy", w sposób nieuprawniony. Ów logiczny błąd jest często spotykanym chwytem erystycznym służącym "moralnemu" sterroryzowaniu adwersarza poprzez iluzoryczne "przeciągnięcie" CAŁEJ rzeczywistości na swoją stronę. Tę to manipulację wypomniałem. > P,S. Jakoś nie zauważyłem, Twojego szczególnego zainteresowania, kiedy an forum pojawiają się wypowiedzi zaczynające się od słów "My Polacy jesteśmy", a za nimi: nietolerancyjni, agresywni, antysemitami itp. itd.Jak łatwo zauważyć, wypowiedź w rodzaju "my Polacy jesteśmy" jest logicznie w pełni uprawniona, o ile autor takowej mówi choćby tylko za siebie i za jakiegoś jeszcze Polaka, który go do reprezentowania siebie upoważnił. Wrodzone lenistwo każe mi rezygnować z każdorazowego domagania się okazywania pism uwierzytelniających. W odróżnieniu od "wszyscy Polacy", takie wypowiedzi uogólnieniami, w ścisłym sensie słowa, w ogóle nie są... > Może takie uogólnienia umykają Twojej uwadze, chłopcze? Może nie chcesz zauważać, bo jesteś cwaniaczek?... wbrew temu, co Ci się, błędnie, wydaje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>>Ja mówię o szacunku do życia, jako mojej zasadzie podstawowej. >Rozumiem i co do tej zasady się zgodzę, nie tylko ja zresztą, ale pewnie wszyscy dyskutanci. Tyle, że... >>Nie rozpatruje przypadków, kiedy trzeba podejmować decyzję o pozbawianiu jednego życia, dla ratowania innego. >...właśnie tego rodzaju przypadki, wyjątki od podstawowej zasady, są istotą sporu. Zaznaczyłeś uprzednio, że i Ty wyjątki dopuszczasz, tym samym więc używasz kwantyfikatorów ogólnych w rodzaju: "każdy", "wszyscy", w sposób nieuprawniony. Ów logiczny błąd jest często spotykanym chwytem erystycznym służącym "moralnemu" sterroryzowaniu adwersarza poprzez iluzoryczne "przeciągnięcie" CAŁEJ rzeczywistości na swoją stronę. Tę to manipulację wypomniałem.
Dalej twierdzą, ze szanuje każde życie. W sposób świadomy zaznaczyłem i w tym wątku i wszystkich im pokrewnych, że nie rozpatruję sytuacji szczególnych. Takich jak ratowanie jednego życia, kosztem drugiego. Takich jak konieczność zabijania w czasie wojny. Kiedy wleci do mojego mieszkania osa, albo wejdzie pająk, to wypraszam, nie zabijam, nic mi nie zrobiły.
Nie znajduje intencji innej w Twoim wtręcie, niż ta, że chciałeś powiedzieć, na co zwracasz szczególna uwagę. Ja nie pytałem o to i mało mnie to obchodzi.
>
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Dalej twierdzą, ze szanuje każde życie. (podkreślenie moje - big_zyd)No i gadaj tu z takim...  . > W sposób świadomy zaznaczyłem i w tym wątku i wszystkich im pokrewnych, że nie rozpatruję sytuacji szczególnych. Takich jak ratowanie jednego życia, kosztem drugiego. Takich jak konieczność zabijania w czasie wojny.Przecie spór toczy się tylko i wyłącznie o to, jakie sytuacje uznać za szczególne i czy, a jeśli tak, to dlaczego, wliczać do nich aborcję. O zasadzie ogólnej nie ma co gadać, prądu szkoda. > Kiedy wleci do mojego mieszkania osa, albo wejdzie pająk, to wypraszam, nie zabijam, nic mi nie zrobiły.Ale nie protestujesz przeciw dezynfekcjom i deratyzacjom prowadzonym przez spółdzielnię mieszkaniową? > Nie znajduje intencji innej w Twoim wtręcie, niż ta, że chciałeś powiedzieć, na co zwracasz szczególna uwagę.Uprzejmie podpowiem: trochę sensu wprowadzić chciałem. > mało mnie to obchodzi.Trudno nie zauważyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Dalej twierdzą, ze szanuje każde życie. (podkreślenie moje - big_zyd)> No i gadaj tu z takim... .Nie zapraszałem. Podkreśliłeś to co trzeba. Z rozumieniem tego masz kłopot? > >W sposób świadomy zaznaczyłem i w tym wątku i wszystkich im pokrewnych, że nie rozpatruję sytuacji szczególnych. Takich jak ratowanie jednego życia, kosztem drugiego. Takich jak konieczność zabijania w czasie wojny.> Przecie spór toczy się tylko i wyłącznie o to, jakie sytuacje uznać za szczególne i czy, a jeśli tak, to dlaczego, wliczać do nich aborcję. O zasadzie ogólnej nie ma co gadać, prądu szkoda.Problem w tym, że ja żadnego sporu nie toczę. Wypowiedziałem się w sprawie aborcji, wystarczająco jasno. Taki spór, był niedawno w wątku o Alicji Tysiąc (chyba że coś przekręciłem). Twój wtręt nijak nie pasuje do tego o czym mówię ja. > >Kiedy wleci do mojego mieszkania osa, albo wejdzie pająk, to wypraszam, nie zabijam, nic mi nie zrobiły.> Ale nie protestujesz przeciw dezynfekcjom i deratyzacjom prowadzonym przez spółdzielnię mieszkaniową?Nie pamiętam, żeby robiła. Nie mam nic przeciwko temu. Nie zabijam osy, bo nie widzę takiej potrzeby. > >Nie znajduje intencji innej w Twoim wtręcie, niż ta, że chciałeś powiedzieć, na co zwracasz szczególna uwagę.> Uprzejmie podpowiem: trochę sensu wprowadzić chciałem.Wprowadziłeś bezsens. Raczej tego nie zauważysz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Podkreśliłeś to co trzeba. Z rozumieniem tego masz kłopot?Już nie. Już wszystko jasne.  > Problem w tym, że ja żadnego sporu nie toczę.Aha. Albo zatem ja mam omamy i/lub nie rozumiem, co czytam, albo Ty masz zaniki pamięci i/lub nie rozumiesz, co piszesz. Rzut oka na Twe dotychczasowe posty w tym wątku powinien sprawę wyjaśnić. > >Uprzejmie podpowiem: trochę sensu wprowadzić chciałem.> Wprowadziłeś bezsens. Raczej tego nie zauważysz.Przykro mi więc, że zaburzyłem Twój beztroski świat...  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > > Podkreśliłeś to co trzeba. Z rozumieniem tego masz kłopot?> Już nie. Już wszystko jasne.  Nareszcie, już miałem obawy. > >Problem w tym, że ja żadnego sporu nie toczę.> Aha. Albo zatem ja mam omamy i/lub nie rozumiem, co czytam,To wielce prawdopodobne, nawet pewne. > Przykro mi więc, że zaburzyłem Twój beztroski świat... .Nie płacz, nie bądź baba. Niczego nie zaburzyłeś, nie potrafisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Nie płacz, nie bądź baba. Niczego nie zaburzyłeś, nie potrafisz.
Fakt, szkoda mej fatygi. Są na forum Umysły Nieporuszone. Od dawna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Nie płacz, nie bądź baba. Niczego nie zaburzyłeś, nie potrafisz. >Fakt, szkoda mej fatygi. Są na forum Umysły Nieporuszone. Od dawna.
I tacy, co nie umieją czytać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >I tacy, co nie potrafią czytać. Święte słowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>I tacy, co nie potrafią czytać. >Święte słowa.
No to jak już to zrozumiałeś, to idź do szkoły. Naprawdę warto. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >No to jak już to zrozumiałeś, to idź do szkoły. Naprawdę warto. Byle nie do tej samej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>No to jak już to zrozumiałeś, to idź do szkoły. Naprawdę warto. >Byle nie do tej samej.
Idź do byle jakiej, bylebyś do jakiejś poszedł.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odpuszczę, bo nudno.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Odpuszczę, bo nudno.
Nie odpuszczaj. W szkole nie jest tak nudno. Idź i ucz się. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Nie odpuszczaj. W szkole nie jest tak nudno. W Twojej jest.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Zawsze z uwagą czytam Twoje Wypowiedzi... Teraz czekam bardziej ni z zawsze - czy Roland może liczyć na Twoją pomoc? Będziesz na przykład, płacić co miesiąc, za jego internet? Jako kontakt ze światem? Szukam sponsora, który pomoże mu widzieć świat, jakim jest. Nie tylko przez okno... I co racjonaliści na to?\ Czekam...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Nie wiesz, kiedy początek.... I tyle...
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Nie wiesz, kiedy początek.... I tyle...
A Ty wiesz?
|
|
| | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | >>Nie wiesz, kiedy początek.... I tyle... >A Ty wiesz?
Jeśli ktoś usilnie stara się mi wmówić "koniec", to tymi samymi kryteriami kieruję się, określając "początek". Ty powinieneś to wiedzieć... chyba, że "rozmieniłeś się". I wtedy będzie mi żal....
|
|
| | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>>Nie wiesz, kiedy początek.... I tyle... >>A Ty wiesz? >Jeśli ktoś usilnie stara się mi wmówić "koniec", to tymi samymi kryteriami kieruję się, określając "początek". >Ty powinieneś to wiedzieć... chyba, że "rozmieniłeś się". I wtedy będzie mi żal....
Niech nie będzie.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Muszę przyjąć więc, że człowiek jest od samego początku.Jestem przeciwnikiem aborcji, nie uważam jednak kilku komórek za człowieka. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Muszę przyjąć więc, że człowiek jest od samego początku. >Jestem przeciwnikiem aborcji, nie uważam jednak kilku komórek za człowieka.
A ile musi być tych komórek, żeby był człowiek?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> A ile musi być tych komórek, żeby był człowiek?Tego nie wiem, i nie jest mi to potrzebne. Uważam, że niszczenie tych kilku komórek jest złem. Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Przykład z mojego podwórka. Synowie ojca mojej żony z drugiego małżeństwa chorowali na zanik mięśni. Miałem okazję poznać ich, zanim zmarli. Obydwaj zdali maturę(nawiasem mówiąc w tym samym liceum do którego i ja uczęszczałem), obydwaj, mimo nieuleczalnej choroby, z pogodą i uśmiechem podchodzili do jakże krótkiego życia, które było im dane przeżyć. Zmarli mając zaledwie przekroczony dwudziesty rok życia. Żona nie chciała mieć drugiego dziecka(córka urodziła się w 1987 roku) właśnie z obawy, że choroba na którą chorowali jej przyrodni bracia dotknie również nasze drugie dziecko(jeżeli okazałoby się, że będzie to chłopiec). Teraz, patrząc na naszego dziewiętnastoletniego syna myślę o tym, że mogłoby go nie być. Pod rozwagę niektórym "humanistom".
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>A ile musi być tych komórek, żeby był człowiek? >Tego nie wiem, i nie jest mi to potrzebne. Uważam, że niszczenie tych kilku komórek jest złem.
To zrozumiałem, kiedy pierwszy raz zobaczyłem swojego syna.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Nie rozumiesz, bo Twoja żona nie miała problemu z chromosomem X. Walczę właśnie z problemami dziecka z takiego związku. Chcę, żeby żył godnie i umarł "po ludzku". Ma 14 lat. Może ktoś pomoże?
|
|
| | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Nie rozumiesz, bo Twoja żona nie miała problemu z chromosomem X. Walczę właśnie z problemami dziecka z takiego związku. Chcę, żeby żył godnie i umarł "po ludzku". Ma 14 lat. Może ktoś pomoże?
Nie nie rozumiem. Wytłumacz o czym mówisz?
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | J.Szulc (5723 punktów) |
Opowiadam - Właśnie jestem w trakcie walki z instytucjami. Bezdusznymi, żeby było jasne. Matka chłopca, o którym wspomniałam, ma problem genetyczny. Błąd w chromosomie X. Wszyscy chłopcy, których urodziła, są chorzy. Dziewczynki, jeśli przeżyją (a już zaczęły umierać), przenoszą w genach ten "defekt". Czy godzić się na rodzenie bezmyślne? A może lepiej nie pozwalać na tę bezduszność? Bo co? Pomożecie tym narodzonym żyć godnie? Z zanikiem mięśni? Aż do życia "na respiratorze"? Niuanse, wiem. Jednak trzeba wiedzieć i o tej stronie życia, żeby mieć prawo do wypowiadania jednoznacznych sądów.
Pozdrawiam ciepło...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Niuanse, wiem. Jednak trzeba wiedzieć i o tej stronie życia, żeby mieć prawo do wypowiadania jednoznacznych sądów.
Ja zaznaczyłem w jakim zakresie wypowiadam swój pogląd. Mam pełną świadomość, występowania przypadków szczególnych. Je wykluczyłem. Jeżeli matka tych dzieci, wiedząc o defekcie narodziła je, zrobiła to świadomie. Z tego co napisałaś wynika, że nawet sporo. Nie wiem dalej, w czym rzecz.
>Pozdrawiam ciepło...
I ja serdecznie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Je wykluczyłem.
Ty wykluczyłeś. Ale rzeczywistość (Natura, Bóg, Los czy jak jeszcze zechcesz to nazwać) nie wykluczyły.
>Nie wiem dalej, w czym rzecz.
Wiesz doskonale, Witku. Rzecz tkwi w możliwości swobodnego podejmowania świadomych decyzji i pełnej za nie odpowiedzialności. Odpowiedzialności za siebie i innych.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Je wykluczyłem.> Ty wykluczyłeś. Ale rzeczywistość (Natura, Bóg, Los czy jak jeszcze zechcesz to nazwać) nie wykluczyły.Wykluczyłem, ze swoich wyrażonych sądów. Nie wiem, w czym Michale teraz mieszasz, tracę orientację. > >Nie wiem dalej, w czym rzecz.> Wiesz doskonale, Witku. Rzecz tkwi w możliwości swobodnego podejmowania świadomych decyzji i pełnej za nie odpowiedzialności. Odpowiedzialności za siebie i innych.Dalej nie wiem, jak mam interpretować wypowiedź J. Szulc. Liczyłam, że mi to ona przybliży. Czy mam rozumieć, że wypowiadasz się za nią? Na ten temat, na który piszesz wypowiedziałem się, czytaj ostatni akapit. www.racjonalista.pl/forum.php/s,258328#w258629Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| | | | | |  | 4 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Takie spostrzeżenia ma większość kobiet. Ciąża albo jest zaplanowana i wyczekiwana albo zaskakuje. Pierwszym przypadkiem nie ma co się zajmować natomiast w drugim przypadku kobieta musi podjąć decyzję czy zachować ciążę czy usunąć. Jeżeli decyzja zależy od niej to fakt pozostawienia ciąży jest ich decyzją z wszelkimi konsekwencjami. I nieważne czy dotyczy to choroby dziecka , jego niepełnosprawności czy też pojawiło się w niewłaściwym momencie życia. Natomiast gdy ciąża zostaje na kobiecie wymuszona to jak każdy normalny człowiek kobieta buduje w sobie odruch niechęci, złości, odrzucenia. Te uczucia odbijają się negatywnie na kontaktach dziecko/matka. Dlatego tak ważne jest by decyzja jaką podejmuje kobieta była jej decyzją. Dlatego zamiast kretyńskiej ustawy antyaborcyjnej potrzeba pomocy finansowej lub psychologicznej.Ale tego kościółkowi nie biorą pod uwagę bo tak naprawdę to dzieci urodzone g...o ich interesują. Interesuje ich tylko zmuszenie kobiet do rodzenia dla samej zasady. To co stanie się z kobietą i jej dzieckiem już nie jest ważne mogą skoczyć z wieżowca lub utopić się w rzece. Bo jeżeli brać pod uwagę bezwzględną ilość aborcji to najmniej wykonuje się ich w krajach gdzie jest ona na życzenie a równocześnie działają wszystkie te czynniki jak: uświadamianie, refundowane środki antykoncepcyjne, pomoc finansowa dla matki i urodzonego dziecka. "Ale przecież nie chodzi o to by złapać króliczka ale by gonić go". I kościelnym nie zależy na zmniejszeniu ilości aborcji ale właśnie na wymuszaniu niechcianych ciąż. Polka potrafi! I Polki sobie radzą ale to już nikogo nie interesuje, ważne by prawo było zgodne z wymogami doktryny a nie ze zdrowym rozsądkiem.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Kinia Kinska (825 punktów) | >P.S: Przykład z mojego podwórka. [...ciach...] >Żona nie chciała mieć drugiego dziecka [...ciach...] >Teraz, patrząc na naszego dziewiętnastoletniego syna myślę o tym, że mogłoby go nie >być. >Pod rozwagę niektórym "humanistom".
Mnie też miało nie być - ktoś się kiedyś wygadał. Ale akurat w dniu, kiedy zapadła decyzja lekarz nie przyjmował. A później jakoś emocje opadły i tak oto jestem... Nie należę jednak do przeciwników aborcji; nie jestem też jej zwolenniczką. Jestem natomiast za wolnym wyborem i mądrym społeczeństwem, które będzie umiało we właściwy sposób z tej wolności korzystać.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Mnie też miało nie być - ktoś się kiedyś wygadał. Ale akurat w dniu, kiedy zapadła decyzja lekarz nie przyjmował. A później jakoś emocje opadły i tak oto jestem...Kiniu, to nie była decyzja, tylko emocje właśnie. Tak się dzieje w wielu przypadkach ciąż niezaplanowanych. Kobieta/para dowiaduje się o ciąży i spada to na nią/nich jak wielka cegła z dachu. Przelatują przez głowę różne myśli. A potem przychodzi refleksja i konkluzja: nie będzie tak źle, dam/damy radę. Rodzi się dziecko i jest tak samo chciane i kochane, jak dziecko zaplanowane. Nikt już nawet nie pamięta, że "chciał" aborcji. No, niektórzy pamiętają, przeważnie nie są to rodzice, a potem z upodobaniem wykorzystują. Ludzka natura... > Nie należę jednak do przeciwników aborcji; nie jestem też jej zwolenniczką. Jestem natomiast za wolnym wyborem i mądrym społeczeństwem, które będzie umiało we właściwy sposób z tej wolności korzystać.  I tu wkraczamy w sferę edukacji seksualnej, która w Polsce zwyczajnie leży.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To nie musi powstawać w jakimkolwiek mózgu. Zdarza się, że zgwałcone kobiety nie usuwają ciąży. A tak bardziej na poważnie, to nie ma tu żadnego porównania. Kobieta ma już w sobie żywe jajeczko, zaś mężczyzna żywą spermę. Po złączeniu komórek nie dochodzi do powstania nowego życia, lecz nowego organizmu. O pojawieniu się świadomości u tego organizmu możemy mówić w jakimś okresie po jego urodzeniu. Być może około 2 roku życia. Z pewnością sześć miesięcy po urodzeniu nie jest to jeszcze organizm posiadający świadomość.
|
|
| |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Kobieta ma już w sobie żywe jajeczko, zaś mężczyzna żywą spermę. Po złączeniu komórek nie dochodzi do powstania nowego życia, lecz nowego organizmu. O pojawieniu się świadomości u tego organizmu możemy mówić w jakimś okresie po jego urodzeniu. Być może około 2 roku życia. Z pewnością sześć miesięcy po urodzeniu nie jest to jeszcze organizm posiadający świadomość.
Sperma jest elementem życia mężczyzny, dojrzałe jajeczko, kobiety. Niech ze swoim życiem robią co chcą. Nic mi do tego. Po połączeniu, pojawia się nowe życie. Życie nowego człowieka.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie do końca, gdyż kod genetyczny spermy i jajeczka nie jest taki sam, jak w innych komórkach. Jest w połowie nowym organizmem.
|
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Nie do końca, gdyż kod genetyczny spermy i jajeczka nie jest taki sam, jak w innych komórkach. Jest w połowie nowym organizmem.
Połowa organizmu to nie organizm. Jeżeli już się te połówki połączyły, to powstało ludzkie życie, niezależny, kompletny organizm.
|
|
| | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>Nie do końca, gdyż kod genetyczny spermy i jajeczka nie jest taki sam, jak w innych komórkach. Jest w połowie nowym organizmem. >Połowa organizmu to nie organizm. Jeżeli już się te połówki połączyły, to powstało ludzkie życie, niezależny, kompletny organizm.
Dyskutowałbym z "niezależnym" i "kompletnym"
|
|
| | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Dyskutowałbym z "niezależnym" i "kompletnym"
To dyskutuj.
|
|
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >No właśnie - tak propaganda pewnych środowisk zwykła nazywać aborcję. Tymczasem z naukowego punktu >widzenia nie ma wątpliwości, że płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. >Najbardziej namacalnym tego dowodem jest konflikt serologiczny, kiedy to układ odpornościowy matki >atakuje płód jako obcy organizm. Uhm, to gdy w trakcie choroby autoimmunizacyjnej zaczyna atakowac jakies własne tkanki tez uznamy je za obcy organizm?
>Niebezpieczne jest to, że stwierdzenie, kto i kiedy jest człowiekiem, staje się kwestią >światopoglądu. Przecież biologia jednoznacznie to rozstrzyga. I to wszystko propagują ludzie, którzy >utrzymują, że opierają swój światopogląd na nauce - dlaczego? >Proszę wyłącznie o naukowe argumenty.
Tak płód jest człowiekiem. Ale to wciąż człowiek, którego życie do pewnego etapu mniej znaczy niż wola i życzenia jego matki.
|
|
 | 1 na 1 | macjan (77 punktów) | >Tak płód jest człowiekiem. I tylko o to mi chodzi.
|
|
|  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) | >>Tak płód jest człowiekiem. >I tylko o to mi chodzi.
Płód jest egzemplarzem organizmu zaliczanego do gatunku homo sapiens we wczesnym stadium jego rozwoju. Tyle biologia.
Czy tylko o to Ci chodziło?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | 3 na 3 | macjan (77 punktów) | >>>Tak płód jest człowiekiem. >>I tylko o to mi chodzi. > Płód jest egzemplarzem organizmu zaliczanego do gatunku homo sapiens we wczesnym stadium jego rozwoju. Tyle biologia. > Czy tylko o to Ci chodziło?
Tak. Z tego w oczywisty sposób wynika, że jako odrębny organizm nie może być elementem ciała kobiety.
Wiem, to wiedza elementarna, której każdy uczy się w szkole. Tym smutniejsze jest, że trzeba to ciągle przypominać i powoduje tak burzliwe dyskusje.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Tak. Z tego w oczywisty sposób wynika, że jako odrębny organizm nie może być elementem ciała kobiety. Tak, ale rozwija się wewnątrz ciała kobiety i jest z nim połączony. Oddycha i odżywia się jego kosztem. Nie istnieje niezależnie. Jest uzależniony od żywiciela - organizmu matki. >Wiem, to wiedza elementarna, której każdy uczy się w szkole. Tym smutniejsze jest, że trzeba to ciągle przypominać i powoduje tak burzliwe dyskusje. Chodzi o to, czy żywiciel może - i do jakiego stopnia - decydować o tym, czy będzie karmił ten odrębny organizm, czy nie. Według mnie, może, ponieważ jest żywą istotą, a nie mechanicznym inkubatorem.
|
|
14 na 14 | Scorp (5381 punktów) | >No właśnie - tak propaganda pewnych środowisk zwykła nazywać aborcję. Tymczasem z naukowego punktu >widzenia nie ma wątpliwości, że płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. >Najbardziej namacalnym tego dowodem jest konflikt serologiczny, kiedy to układ odpornościowy matki >atakuje płód jako obcy organizm. >Niebezpieczne jest to, że stwierdzenie, kto i kiedy jest człowiekiem, staje się kwestią >światopoglądu. Przecież biologia jednoznacznie to rozstrzyga. I to wszystko propagują ludzie, którzy >utrzymują, że opierają swój światopogląd na nauce - dlaczego?
>Proszę wyłącznie o naukowe argumenty.
Nie wiem, czy to co powiem uznasz naukowe.
W kwestii aborcji w zasadzie powinny wypowiadać się tylko kobiety, bo mężczyzn te sprawa fizycznie, albo 'cieleśnie' nie dotyczy. Mogą sobie tylko poteoretyzować.
Słusznie zauważasz, że aborcja dotyczy dwóch odrębnych genetycznie organizmów. Temu nikt rozsądny nie zaprzecza. Decyzja o aborcji określa zatem los dwu organizmów. Dlaczego więc "pewne środowiska" (w moim przekonaniu także większość kobiet) uważa ją za sprawę własnego ciała? Mój brzuch, moj zarodek, moja ciąża?
Nie byłoby potrzeby tak jednoznacznie stawiać sprawę, gdyby nie ingerencja prawna społeczeństwa w proces rozmnażania wyrażająca się w zakazie (albo karalności, co na jedno wychodzi) aborcji. Jest to jedyna tego rodzaju ingerencja w proces rozrodu, zmuszająca do donoszenia ciąży i ponoszenia przez kobietę konsekwencji tego do końca życia. Z punktu widzenia zainteresowanej jest to nałożenie bardzo silnego i długotrwałego zobowiązania na kobietę przez społeczeństwo, które bardzo niewiele jej potem pomoże w spełnianiu wynikających z tego obowiązków.
Trudno sobie wyobrazić symetryczne restrykcje do nałożenia na mężczyzn w kwestii rozmnażania, bo my w ciąży nie chodzimy. Spróbuję Ci jednak coś podsunąć, na przykład:
- Jeżeli zrobiłeś dziecko jakiejś dziewczynie, to nie wolno Ci się z nią nie ożenić. Musisz ponieść konsekwencje prawne i związać z nią swoje życie na zawsze, dla dobra dziecka. Tak jak matka z dzieckiem. - Jeżeli zrobiłeś dziecko poza swoim małżeństwem to nie tylko płacisz alimenty, ale zostajesz związany trwałym i nienaruszalnym zobowiązaniem z tamtym dzieckiem, którym musisz się opiekować pod rygorem kary więzienia. - Nie istnieją żadne możliwości prawne zrzeczenia się własnego dziecka. Nie wykręcisz się choćby największymi alimentami, musisz się nim opiekować w dzień i w nocy kiedy małe, zapewnić mu bezpośrednie ojcostwo kiedy dorasta i pomoc do dwudziestego piątego roku życia.
Te trzy zapisy razem określają formułę tę samą, która leży u podstaw regulacji antyaborcyjnych: 'Jak już zrobiłeś/aś dziecko, to musisz go chować'. Czy zgodzilibyśmy się, my mężczyźni na takie prawo wobec nas? Czy Kościół zmieniłby swoje regulacje w tej kwestii i automatycznie nakazywałby kapłanowi, któremu trafiło się ojcostwo, żeby ożenił się z delikwentką, niezależnie czy ona mu się podoba czy nie?
Oczywiście, że nie. My mężczyźni skłonni jesteśmy tylko nakazać to kobietom. A one, czując tę niesprawiedliwość, odpowiadają: od... się od mojego brzucha. Chcę sama decydować o swoim ciele. Nawet jeżeli to oznacza usunięcie z niego 'odrębnego organizmu'.
Swoją drogą fakt, że argumentację rozpoczynasz od użycia w stosunku do płodu określenia 'odrębny organizm', świadczy, że całą tę sprawę rozumiesz bardzo po męsku, czyli tylko teoretycznie. Dla kobiety płód jest zawsze jej częścią, chciany czy niechciany, ale jej własny. I może z nim zrobić co zechce. -
|
|
 | -3 na 5 | macjan (77 punktów) | >W kwestii aborcji w zasadzie powinny wypowiadać się tylko kobiety, bo mężczyzn te sprawa fizycznie, albo 'cieleśnie' nie dotyczy. Mogą sobie tylko poteoretyzować. Ta sprawa dotyczy cieleśnie również zabijanych istot ludzkich. Które co prawda nie krzyczą, nie płaczą i się nie bronią, skąd niektórzy wyciągają wniosek, że nie istnieją.
>Słusznie zauważasz, że aborcja dotyczy dwóch odrębnych genetycznie organizmów. Temu nikt rozsądny nie zaprzecza. Rozsądny nie, ale niektórzy zaprzeczają, głosząc wymienione w tytule hasło.
>Z punktu widzenia zainteresowanej jest to nałożenie bardzo silnego i długotrwałego zobowiązania na kobietę przez społeczeństwo, które bardzo niewiele jej potem pomoże w spełnianiu wynikających z tego obowiązków. Praktycznie zawsze (za wyjątkiem gwałtu) kobieta sama może zadecydować o zajściu w ciążę. Powinna być świadoma tego, że wiąże się to z powołaniem do życia nowej istoty ludzkiej, za której życie lub śmierć ona na początku ponosi odpowiedzialność. Argument, że powinno się ją zwolnić od wszelkiej odpowiedzialności tylko dlatego, że mężczyźni podobnej nie ponoszą, to żaden argument. Jeśli ktoś tu jest niesprawiedliwy, to tylko natura, że urządziła to tak, że mężczyźni w ciążę nie zachodzą.
>Te trzy zapisy razem określają formułę tę samą, która leży u podstaw regulacji antyaborcyjnych: 'Jak już zrobiłeś/aś dziecko, to musisz go chować'. Nie przesadzajmy. Po pierwsze, tu chodzi o zaledwie dziewięć miesięcy. Po drugie, jest to kwestia życia lub śmierci tego dziecka (a wręcz pozostawienia przy życiu albo zabicia), nie ma innej możliwości odchowania go. Dlatego to porównanie jest nietrafione. Jeśli ja zrobię dziecko, też nie mogę go zabić.
>Swoją drogą fakt, że argumentację rozpoczynasz od użycia w stosunku do płodu określenia 'odrębny organizm', świadczy, że całą tę sprawę rozumiesz bardzo po męsku, czyli tylko teoretycznie. Dla kobiety płód jest zawsze jej częścią, chciany czy niechciany, ale jej własny. I może z nim zrobić co zechce. A to ci dopiero argument. A jeśli dla kogoś żona jest rzeczą, meblem, jego własnością, to może z nią zrobić co zechce?
Ja sprawę rozumiem po męsku, czyli obiektywnie. Opierając się na faktach, a nie na tym, co komu się wydaje niesprawiedliwe albo swoje własne. Faktem jest, że płód jest istotą ludzką i chciejstwo kobiety tego nie zmieni.
|
|
|  | 6 na 6 | kortyzol (422 punktów) | >Nie przesadzajmy. Po pierwsze, tu chodzi o zaledwie dziewięć miesięcy.
Wszczep sobie do otrzewnej coś żywego na zaledwie 9 miesięcy i dopiero się wypowiadaj w temacie, bo twoje argumenty są z dupy wzięte.
Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
|
|
| |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Nie przesadzajmy. Po pierwsze, tu chodzi o zaledwie dziewięć miesięcy.> Wszczep sobie do otrzewnej coś żywego na zaledwie 9 miesięcy i dopiero się wypowiadaj w temacie, bo twoje argumenty są z dupy wzięte.Piękna, głęboka myśl.
|
|
|  | 5 na 5 | jkl; (5859 punktów) | >Ja sprawę rozumiem po męsku, czyli obiektywnie. Pierwszę słyszę, że brak wiedzy i doświadczenia to obiektywizm.
>Opierając się na faktach, a nie na tym, co komu się wydaje niesprawiedliwe albo swoje własne. Faktem jest, że płód jest istotą ludzką i chciejstwo kobiety tego nie zmieni.
Faktem jest, że płód ludzki ma ludzkie DNA i w sprzyjających okolicznościach zostanie człowiekiem, chociaż w epoce klonowania to samo można powiedzieć o dowolnych komórkach ciała.
Masz prawo do własnych poglądów, nie masz prawa ich komuś narzucać. Nie chcesz zabijania nienarodzonych? Idź rozdawać gumki na ulicach.
|
|
|  | 5 na 5 | Scorp (5381 punktów) | >Ja sprawę rozumiem po męsku, czyli obiektywnie. Opierając się na faktach, a nie na tym, co komu się wydaje niesprawiedliwe albo swoje własne. Faktem jest, że płód jest istotą ludzką i chciejstwo kobiety tego nie zmieni. > No dobrze, to porozmawiajmy po męsku, obiektywnie, na dodatek pryncypialnie. Zygota, embrion to nowy organizm, tak jest. Ma szanse stać się dzieckiem, może nawet geniuszem. Ale przecież komórka jajowa musi być zapłodniona przez plemnik, inaczej swojej szansy nie dostanie! Sytuacja jest dramatyczna: komórki jajowe umierają niezapłodnione dlatego że jakiś facet uchyla się od obowiązku, albo robi to poza okresem płodności, albo - o zgrozo - używa prezerwatywy, albo - fuj, fuj! - stosuje rękoczyn Onana, żeby uniknąć posiadania dziecka. Skazuje bezlitośnie jakieś niezapłodnione jajeczko na śmierć, odbiera mu wszelkie szanse na rozwój, do którego zostało stworzone. Postępuje równie niegodnie jak ta kobieta, która usuwa zarodek w trakcie rozwoju. Oboje - mężczyzna unikający zapłodnienia i kobieta usuwająca zapłodnienie popełniają ten sam grzech niedopuszczenia, przerywają naturalny proces płodności. Zasługują więc na taką samą karę.
Czy kara dla mężczyzny za skazanie na śmierć niezapłodnionego jajeczka powinna być mniejsza niż dla kobiety? Dlaczego niby? Życie ma swoje prawa, jest to prawo naturalne, a on dokonał tego zbrodniczego zaniechania celowo i z premedytacją. Patrząc z perspektywy umierającego jajeczka, tego zabijanego Życia in spe, zbrodnia mężczyzny mniejsza nie jest.
Opierając się zatem na faktach, jak chciałeś, i na zasadzie, że nie wolno powstrzymywać życia w rozwoju, z którą jak mniemam w pełni się zgadzasz, uważam że ustawa antyaborcyjna powinna obejmować także wszelkie czyny mężczyzn łamiące tę zasadę: męską antykoncepcję wszelkiego rodzaju i marnotrawstwo nasienia przede wszystkim. Dodam że celibat też. Odpowiednia ustawa 'O przerywaniu naturalnego procesu rozmnażania' powinna Ci się spodobać, jeżeli rozumiesz sprawę po męsku i obiektywnie. Faktem jest bowiem, że jajeczko i plemnik mogą stać się istotą ludzką i odbieranie im tej szansy nie jest etycznie obojętne. Prawo powinno to uwzględnić. -
|
|
|  | | Kinia Kinska (825 punktów) | >Ja sprawę rozumiem po męsku, czyli obiektywnie. Opierając się na faktach, a nie na tym, co komu się wydaje niesprawiedliwe albo swoje własne. Faktem jest, że płód jest istotą ludzką i chciejstwo kobiety tego nie zmieni.
Bez szowinizmu proszę.
|
|
|  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Nie przesadzajmy. Po pierwsze, tu chodzi o zaledwie dziewięć miesięcy.Mylisz się. > Po drugie, jest to kwestia życia lub śmierci tego dziecka (a wręcz pozostawienia przy życiu albo zabicia), nie ma innej możliwości odchowania go. Dlatego to porównanie jest nietrafione. Jeśli ja zrobię dziecko, też nie mogę go zabić.Ale możesz się nim nie interesować. > Ja sprawę rozumiem po męsku, czyli obiektywnie.To Ci się tylko tak wydaje. Cytat:Praktycznie zawsze (za wyjątkiem gwałtu) kobieta sama może zadecydować o zajściu w ciążę. Powinna być świadoma tego, że wiąże się to z powołaniem do życia nowej istoty ludzkiej, za której życie lub śmierć ona na początku ponosi odpowiedzialność. Odpowiedzialność ponoszą dwie osoby - kobieta i mężczyzna, po równo (w przypadku gwałtu tylko mężczyzna, ale nie mówimy o ekstremach). A Ty próbujesz zepchnąć odpowiedzialność tylko na kobietę. To jest obiektywizm? > Opierając się na faktach, a nie na tym, co komu się wydaje niesprawiedliwe albo swoje własne.I kto tu mówi o "wydawaniu się"... > Faktem jest, że płód jest istotą ludzką i chciejstwo kobiety tego nie zmieni.Na lekcjach biologii uczono, od kiedy mówimy o "płodzie". Przypomnij sobie.
|
|
9 na 9 | Kowalska (14008 punktów) | >No właśnie - tak propaganda pewnych środowisk zwykła nazywać aborcję. Tymczasem z naukowego punktu >widzenia nie ma wątpliwości, że płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem.
Słusznie. Absolutnie nie wolno decydować o własnym ciele. Jak się zeżre jaja tasiemca, to należy go hodować gdyż to odrębny organizm. Mnie też nie odpowiada "propaganda pewnych środowisk". Tasiemce z naukowego punktu widzenia, i co do tego nie ma wątpliwości, nie są elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. W ogóle te kobiety to jakieś wynaturzone organizmy. Gdyby nie to, że jednak rodzą coś tam od czasu do czasu, to wszystkie bym powybijała.
>Najbardziej namacalnym tego dowodem jest konflikt serologiczny, kiedy to układ odpornościowy matki >atakuje płód jako obcy organizm.
Moim zdaniem powinno się zabijać kobiety za konflikt serologiczny. Jakim prawem one to robią?! Te ich organizmy przebrzydłe.
>Niebezpieczne jest to, że stwierdzenie, kto i kiedy jest człowiekiem, staje się kwestią >światopoglądu. Przecież biologia jednoznacznie to rozstrzyga. I to wszystko propagują ludzie, którzy >utrzymują, że opierają swój światopogląd na nauce - dlaczego? >Proszę wyłącznie o naukowe argumenty.
To mam się opierać na nauce czy nie? Bo już nie wiem.
|
|
2 na 2 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | >Proszę wyłącznie o naukowe argumenty. Jakie? 8 - Obcy pasażer Nostromo? Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
13 na 15 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Proszę wyłącznie o naukowe argumenty.Obojętnie jak patrzymy na początek człowieka czy jest to od momentu urodzenia, czy od momentu powstania układu nerwowego, czy od zagnieżdżenia się zapłodnionego jajeczka w macicy, czy od momentu połączenia plemnika i jajeczka, czy uznamy za człowieka każde dojrzałe jajeczko czy każdy zdolny do zapłodnienia plemnik jedno jest pewne, że do czasu aż powstaną inkubatory umożliwiające produkcję człowieka poza organizmem kobiety to kobieta a nie ktoś inny powinna decydować czy chce czy nie chce być w ciąży. Każde inne podejście do tematu ma na celu zdeprecjonowanie kobiet i sprowadzenie ich roli w społeczeństwie do roli inkubatora. Zmiana obowiązującej ustawy i dopuszczenie aborcji na życzenie pozwoliłoby na powstanie wielu instytucji mogących wspomóc kobiety w podjęciu decyzji o urodzeniu dziecka, pozwoliło by uniknąć gehenny dzieci urodzonych w rodzinach patologicznych, i pozwoliłoby na uruchomienie pomocy finansowej, psychologicznej itd. wszędzie tam gdzie można by uniknąć aborcji. Obowiązująca ustawa nie zmniejszyła ilości aborcji natomiast spowodowała powstanie podziemia aborcyjnego pozbawiając kobiety prawidłowej opieki lekarskiej. Ta ustawa skazała kobiety na wymuszoną przez prawo samotność przy podejmowaniu tak ważnej dla niej decyzji ( karani są wszyscy którzy pomagają i wykonują). Ta ustawa z taką gorliwością wprowadzona w życie w części dotyczącej aborcji równocześnie została w dokładnie zlekceważona w części dotyczącej uświadamiania, informacji, refundowania środków antykoncepcyjnych. wiadomosci(*)ne,wid,11591293,wiadomosc.html Zakaz aborcji równa się podziemie aborcyjne
Jak wskazują autorzy raportu, mimo zauważalnych w ostatnim czasie trendów w kierunku liberalizacji prawa aborcyjnego (w ciągu ostatnich 15 lat 19 państw zliberalizowało przepisy, a zaostrzyły je tylko trzy - w tym Polska), wciąż ok. 40% kobiet żyje w państwach, gdzie panują restrykcyjne regulacje.
I choć ogólna liczba przeprowadzanych aborcji nieznacznie spadła w ostatnich latach, każdego roku 70 tys. kobiet umiera z powodu źle przeprowadzonego zabiegu, dalsze pięć milionów cierpi na poważne komplikacje zdrowotne z tego powodu.
Według Guttmacher Institute, dzięki legalizacji aborcji kobiety mają możliwość wykonania bezpiecznego dla ich zdrowia zabiegu w ramach powszechnej służby zdrowia. A najlepszym sposobem na zmniejszenie liczby aborcji jest upowszechnienie antykoncepcji - autorzy raportu przytaczają przykład Holandii, w której antykoncepcja jest szeroko dostępna, a liczba aborcji wynosi 10 zabiegów na 1000 kobiet, gdy średnia światowa to 29 na 1000. Ta ustawa została wprowadzona na żądanie biskupów jako żądanie zapłaty za "pomoc w obalaniu ustroju" i unaocznia pogardę jaką kościół katolicki żywi do kobiet. Tę pogardę jeszcze mocniej biskupi ukazali w projekcie zaostrzenia tej już i tak restrykcyjnej ustawy forsowanym przez Marka Jurka, a który to projekt zakładał całkowity zakaz aborcji oraz zakaz wszelkich działań mogących zaszkodzić płodowi. Czyli w tłumaczeniu na język praktyki: lekarze mieliby obowiązek czekania na śmierć płodu, który zagnieździł się w jajowodzie i modlić się by ten płód obumarł zanim rozerwie jajowód powodując śmierć kobiety, zabronione byłoby przepisywanie jakiegokolwiek leku czy procedury medycznej jeżeli mogło by to przyczynić się do obumarcia płodu nawet wtedy gdy narażałoby to kobietę na śmierć i kalectwo. Ileż pogardy i nienawiści trzeba żywić do kobiet by coś takiego próbować wprowadzić w życie!
|
|
 | 1 na 1 | macjan (77 punktów) | >Obojętnie jak patrzymy na początek człowieka czy jest to od momentu urodzenia, czy od momentu powstania układu nerwowego, czy od zagnieżdżenia się zapłodnionego jajeczka w macicy, czy od momentu połączenia plemnika i jajeczka, czy uznamy za człowieka każde dojrzałe jajeczko czy każdy zdolny do zapłodnienia plemnik Nie, to nie jest obojętne. Jeśli przez człowieka rozumiemy organizm żywy należący do gatunku Homo sapiens, to moment, w którym ten organizm powstaje, jest dokładnie znany.
Jeśli przez człowieka rozumiemy cokolwiek, byleby było przegłosowane przez większość, to równie dobrze można przegłosować, że kobieta to nie człowiek.
|
|
|  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | >Jeśli przez człowieka rozumiemy cokolwiek, byleby było przegłosowane przez większość, to równie dobrze można przegłosować, że kobieta to nie człowiek. Ależ oczywiście. I nie o głosowanie tu chodzi. Gdyby panowało takie powszechne przekonanie z którym większość kobiet by się zgadzała, to tak by to wyglądało. I tak przecież było! Kobiety miały i nadal mają w niektórych społecznościach niższy status i zdecydowanie mniej praw niz mężczyźni. W imię boże oczywiście. I zmiana tego stanu rzeczy jakoś nie wynikła z inicjatywy kościołów różnej maści w imię równości ludzi wobec Stwórcy.
|
|
| |  | 2 na 2 | macjan (77 punktów) | >>Jeśli przez człowieka rozumiemy cokolwiek, byleby było przegłosowane przez większość, to równie dobrze można przegłosować, że kobieta to nie człowiek. >Ależ oczywiście. I nie o głosowanie tu chodzi. Gdyby panowało takie powszechne przekonanie z którym większość kobiet by się zgadzała, to tak by to wyglądało. I tak przecież było! Kobiety miały i nadal mają w niektórych społecznościach niższy status i zdecydowanie mniej praw niz mężczyźni.
Uważasz, że to w porządku? Bo argumenty, które podajesz w przypadku płodów, są zupełnie analogiczne.
Dlaczego większość kobiet? Czy większość płodów zgadza się, że płód to nie człowiek? Oczywiście w tym przypadku rozstrzygałaby większość mężczyzn, przedmiotu głosowania nikt o zdanie nie pyta.
|
|
| | |  | 6 na 6 | uxbridge (5980 punktów) | > >Kobiety miały i nadal mają w niektórych społecznościach niższy status i zdecydowanie mniej praw niz mężczyźni.> Uważasz, że to w porządku? Bo argumenty, które podajesz w przypadku płodów, są zupełnie analogiczne.Uważam że to nie w porządku. Trzysta lat temu zapewne bym uważał że to w porządku. Czujesz już zapach siarki i opary relatywizmu moralnego?  > Dlaczego większość kobiet? Czy większość płodów zgadza się, że płód to nie człowiek? Oczywiście w tym przypadku rozstrzygałaby większość mężczyzn, przedmiotu głosowania nikt o zdanie nie pyta.A dlaczegóż to? Gdyby płody były w stanie posiadać i wyrażać swoje świadome zdanie to automatycznie nastąpiłaby zgoda co do ich większych praw i aborcja przestałaby mieć zwolenników, zapewniam cię. To nasz bagaż ewolucyjny. Im istota bardziej przypomina człowieka fizycznie i umysłowo, tym bardziej jesteśmy skłonni uznawać jej większe prawa. Dlatego wzdragamy się przed zabiciem szympansa lub delfina, a opory wobec antylopy czy foki są znacznie mniejsze.
|
|
| | |  | -1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Dlaczego większość kobiet? Czy większość płodów zgadza się, że płód to nie człowiek? Oczywiście w tym przypadku rozstrzygałaby większość mężczyzn, przedmiotu głosowania nikt o zdanie nie pyta.
Podobno nawet 3/4 zapłodnionych jajeczek nie zagnieżdża się w macicy. Czy w związku z tym masz zamiar rozpropagować pogrzeby nienarodzonych przy każdym miesięcznym krwawieniu kobiet?
|
|
| | |  | 5 na 5 | jkl; (5859 punktów) | >Czy większość płodów zgadza się, że płód to nie człowiek? O, i to właściwe podejście. Płody mogłyby głosować ustnie, a zarodki przez podniesienie ręki.
|
|
|  | -1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Jeśli przez człowieka rozumiemy cokolwiek, byleby było przegłosowane przez większość, to równie dobrze można przegłosować, że kobieta to nie człowiek.
W niektórych kobietach nie dostrzegam cech ludzkich. Człowiek to brzmi dumnie, ponoć.
|
|
|  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja uważam, że chronić się powinno istotę świadomą, nie zaś potencjał istoty świadomej. Matka nie chcąca mieć dziecka jest istotą świadomą i przysługuje jej prawo do decydowania o tym kiedy i czy wogóle chce mieć dziecko.
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Ja uważam, że chronić się powinno istotę świadomą, nie zaś potencjał istoty świadomej. Matka nie chcąca mieć dziecka jest istotą świadomą i przysługuje jej prawo do decydowania o tym kiedy i czy wogóle chce mieć dziecko.
A ja uważam, ze należny chronić każde życie, w szczególności ludzkie. Nie wiem kiedy już jest człowiek, a kiedy jeszcze nie, dlatego przyjmuję, że od samego początku. Ty oczywiscie mozesz sobie przyjąc co chcesz, jak ci wygodnie. To już mnie raczej mało obchodzi.
Ale tak przy okazji. A co według ciebie, jak ojciec nie chce mieć dziecka, bo to koszty, a zbiera na mercedesa? Nie ma nic do powiedzenia?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale czasem trzeba chronić życie kobiety, również jej prawo do szczęśliwego życia. Moim zdaniem jeśli mąż nie chce mieć dziecka, zaś żona tak i konflikt jest nie do przezwyciężenia, powinni się rozwieść. Tak samo w drugą stronę - gdy żona nie chce mieć dziecka, zaś mąż życia bez tego sobie nie wyobraża. Natomiast ogólnie przed przymusem rodzicielstwa powinna być szczególnie chroniona kobieta, bo to ona jest w ciąży i ona karmi dziecko. Mężczyzna ponosi mniejsze koszty.
|
|
| | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Ale czasem trzeba chronić życie kobiety, również jej prawo do szczęśliwego życia.
Nie rozmawiam na tematy patologii ciąży. Nie odmawiam nikomu prawa do szczęśliwego życia. Z szacunku dla każdego ludzkiego życia, nie wyrażam zgody na zabijanie.
>Moim zdaniem jeśli mąż nie chce mieć dziecka, zaś żona tak i konflikt jest nie do przezwyciężenia, powinni się rozwieść. Tak samo w drugą stronę - gdy żona nie chce mieć dziecka, zaś mąż życia bez tego sobie nie wyobraża. Natomiast ogólnie przed przymusem rodzicielstwa powinna być szczególnie chroniona kobieta, bo to ona jest w ciąży i ona karmi dziecko. Mężczyzna ponosi mniejsze koszty.
Kobieta, jako nosicielka życia, podejmie decyzję o likwidacji tego istnienia. Zostanie sam na sam ze swoim sumieniem, prawem, jeżeli to życie było nim chronione i wzrokiem mężczyzny, który tego dziecka oczekiwał. To wszystko.
|
|
| | |  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | >A ja uważam, ze należny chronić każde życie, w szczególności ludzkie. Nie wiem kiedy już jest człowiek, a kiedy jeszcze nie, dlatego przyjmuję, że od samego początku. Ty oczywiscie mozesz sobie przyjąc co chcesz, jak ci wygodnie. To już mnie raczej mało obchodzi. Bardzo zdrowe podejście. Jeśli zajdziesz, Witwosie, w ciążę, możesz sobie chronić życie od poczęcia. Jeśli w ciążę zajdzie kto inny powiesz tylko "Ty oczywiście możesz sobie przyjąć co chcesz, jak ci wygodnie" Popieram.
>Ale tak przy okazji. A co według ciebie, jak ojciec nie chce mieć dziecka, bo to koszty, a zbiera na mercedesa? Nie ma nic do powiedzenia? Jak nie chce mieć dziecka, to niech go nie poczyna. A jak nie chce mieć dziecka, a mimo to go pocznie, to nie ma nic do powiedzenia. W szczególności nie może powiedzieć, że sam fakt, że nie chciał, usprawiedliwia dalsze zbieranie na mercedesa.
Do powiedzenia to ma coś ojciec, który dziecka chce.
|
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >A ja uważam, ze należny chronić każde życie, w szczególności ludzkie. Nie wiem kiedy już jest człowiek, a kiedy jeszcze nie, dlatego przyjmuję, że od samego początku. Ty oczywiscie mozesz sobie przyjąc co chcesz, jak ci wygodnie. To już mnie raczej mało obchodzi.> Bardzo zdrowe podejście.> Jeśli zajdziesz, Witwosie, w ciążę, możesz sobie chronić życie od poczęcia.> Jeśli w ciążę zajdzie kto inny powiesz tylko "Ty oczywiście możesz sobie przyjąć co chcesz, jak ci wygodnie"> Popieram.Tutaj, ostatni akapit: www.racjonalista.pl/forum.php/s,258328#w258629> >Ale tak przy okazji. A co według ciebie, jak ojciec nie chce mieć dziecka, bo to koszty, a zbiera na mercedesa? Nie ma nic do powiedzenia?> Jak nie chce mieć dziecka, to niech go nie poczyna.Nie lubisz seksu?  Można się zabezpieczyć. To poczęcie, to chyba razem? A może się mylę?  > A jak nie chce mieć dziecka, a mimo to go pocznie, to nie ma nic do powiedzenia. W szczególności nie może powiedzieć, że sam fakt, że nie chciał, usprawiedliwia dalsze zbieranie na mercedesa.Tu się zgadzam. Nici z merca, trzeba utrzymywać, albo alimenty płacić  > Do powiedzenia to ma coś ojciec, który dziecka chce.Jak zostanie zapytany. O tym właśnie powyżej. Nie sadzisz, ze to już oklepany temat?
|
|
|  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >Jeśli przez człowieka rozumiemy organizm żywy należący do gatunku Homo sapiens, to moment, w którym ten organizm powstaje, jest dokładnie znany. Owszem, tyle że to nie "moment". Proces powstawania człowieka trwa 9 miesięcy i zostaje ukończony w dniu narodzin.
>Jeśli przez człowieka rozumiemy cokolwiek, byleby było przegłosowane przez większość, to równie dobrze można przegłosować, że kobieta to nie człowiek. Przegłosować można wszystko, gorzej z uzasadnianiem.
|
|
| |  | | stilgar (7322 punktów) | > >Jeśli przez człowieka rozumiemy organizm żywy należący do gatunku Homo sapiens, to moment, w którym ten organizm powstaje, jest dokładnie znany.> Owszem, tyle że to nie "moment". Proces powstawania człowieka trwa 9 miesięcy i zostaje ukończony w dniu narodzin.Ja bym powiedział, że proces powstawania człowieka trwa 20 lat i kończy się razem z okresem dojrzewania. Narodziny to po prostu jeden z etapów tego procesu. > >Jeśli przez człowieka rozumiemy cokolwiek, byleby było przegłosowane przez większość, to równie dobrze można przegłosować, że kobieta to nie człowiek.> Przegłosować można wszystko, gorzej z uzasadnianiem.Zawsze jest stare dobre "bo tak i już"
|
|
|  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
> Jeśli przez człowieka rozumiemy organizm żywy należący do gatunku Homo sapiens, to moment, w którym ten organizm powstaje, jest dokładnie znany. Jeśli tak rozumiemy człowieka i człowieczeństwo, to sprowadzamy go do poziomu biologii. Moim zdaniem, podkreślam - moim zdaniem, stawanie się człowiekiem jest procesem, a sama biologia do opisu tego procesu nie wystarcza. Zgodnie z tym moim poglądem, zygota z całą pewnością człowiekiem nie jest. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Jeśli przez człowieka rozumiemy organizm żywy należący do gatunku Homo sapiens, to moment, w którym ten organizm powstaje, jest dokładnie znany.> Jeśli tak rozumiemy człowieka i człowieczeństwo, to sprowadzamy go do poziomu biologii.> Moim zdaniem, podkreślam - moim zdaniem, stawanie się człowiekiem jest procesem, a sama biologia do opisu tego procesu nie wystarcza. Zgodnie z tym moim poglądem, zygota z całą pewnością człowiekiem nie jest.A w którym momencie płód staje się człowiekiem, Twoim zdaniem?
|
|
| | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) | |
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) | > >>A w którym momencie płód staje się człowiekiem, Twoim zdaniem?> > Moim zdaniem moment w którym stajemy się człowiekiem nie istnieje. To stały, niekończący się proces, mogący trwać od powstania pierwszej świadomej myśli, aż do samej śmierci.> Czy możesz określić ten moment, kiedy powstaje pierwsza świadoma myśl? Czy od tego momentu jesteś gotów objąć to...No właśnie co? Ochroną prawną?> Pewnie taki punkt istnieje, ale nie potrafimy go uchwycic. Mozemy na razie powiedziec, kiedy embrion jeszcze czlowiekiem nie jest, choc potencjalnie jest, a kiedy juz jest na pewno (kiedy zaczyna funkcjonowac centralny uklad nerwowy). Bo tak mamy skonstruowany proces rozwoju, ze na pewnych jego etapach potencjalny czlowiek jest albo protozoa, albo plaz, albo cos na ksztalt konia. A jaki jest kon - kazdy widzi. To wlasnie dlatego aborcja w krajach o wysokim poziomoie medycyny dopuszcza aborcje, nawet gdy zycie matki nie jest zagrozone. Pierwsze odruchy plodu, przy odpowiednio wyksztalconym centralnym ukladzie nerwowym, dzieki bogu, juz zaobserwowano z duza dokladnoscia. I ta dokladnosc sie z czasem zwieksza. Jak sie zwiekszy jeszcze bardziej, zapewne okreslimy wtedy, kiedy to jeszcze aborcja, a kiedy juz morderstwo. Przy okazji przypomne , ze Lilac pisala i linki zapodawala, do artykulow, w ktorych sie dowodzi, ze w poczatkowym okresie rozwoju plod jest "nowotworem". Czy nikt nie wpadl na to, ze nowotwory sa pozostaloscia , ubocznym skutkiem "przejscia" na rozmnazanie plciowe? Mniejsza o to, bo ja sobie tylko gaworze. Taaa.... ciagle nie mamy punktu miedzy zygota , a czlowiekiem. Pakiet genow to za malo, skoro z niego powstac moze nie wiadomo co. Bo geny bywaja zawodne. Natura je wtedy skazuje na zaglade. Jak Apud prosto wyjasnila, trumienki gustowne na podpaski ze skrzydelkami godzi sie szykowac. Czy nie godzi? Skoro kazda sperma jest swieta, jak z kolei Monty Phyton wyklada ? I na pewno tak swiete nie jest zycie troche pozniej, skoro naszych bohaterow wysylamy do Iraku i Afganistanu, a potem ronimy lzy krokodyle. I strasznie sie oburzamy, ze na wojnie zabijaja. Oczywiscie - nasi nie zabijaja, nasi sa zabijani. I to za kase sie tak glupio wystawiaja. A juz na pewno wszyscy w dupie maja, czy kazdy Jasio i kazda Malgosia ma w szkole drugie sniadanie, albo nawet pierwsze. I w tej swietosci zycia to jest najordynarniejsze, ze sama natura stara sie jak moze, zeby ograniczac, gdy nie ma potrzeby. Zas nasi pasterze w imieniu Natury sie wypowaiadaja, ze wasnie jest odwrotnie ! Cziz to nie piekne, panie? (Pan Pisanka z Wankowicza , na temat wystawy kur czubatych i bydlat, ktore nogi maja moze trzy, a moze cztery) P.S. Pan Pisanka sie tak oglednie i dyplomatycznie o dyplomatach wyrazal, wprost zapytany. A jeden z tych dyplomatow, szczegolnie natarczywy w wymuszaniu pochwal,co jesc frykasy przeszkadzal, zmyl sie jak niepyszny, gdy mu pan Pisanka wyjasnil, ze najwieksze curiosum na onej wystawie jest on dyplomata sam... Ech... Lza sie w oku kreci... Wtedy jeszcze dyplomaci takie niuanse rozumieli...
|
|
| | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>>A w którym momencie płód staje się człowiekiem, Twoim zdaniem?> >> Moim zdaniem moment w którym stajemy się człowiekiem nie istnieje. To stały, niekończący się proces, mogący trwać od powstania pierwszej świadomej myśli, aż do samej śmierci.> >Czy możesz określić ten moment, kiedy powstaje pierwsza świadoma myśl? Czy od tego momentu jesteś gotów objąć to...No właśnie co? Ochroną prawną?> >> Pewnie taki punkt istnieje, ale nie potrafimy go uchwycic.> Mozemy na razie powiedziec, kiedy embrion jeszcze czlowiekiem nie jest, choc potencjalnie jest, a kiedy juz jest na pewno (kiedy zaczyna funkcjonowac centralny uklad nerwowy).> Bo tak mamy skonstruowany proces rozwoju, ze na pewnych jego etapach potencjalny czlowiek jest albo protozoa, albo plaz, albo cos na ksztalt konia. A jaki jest kon - kazdy widzi.Nie słyszałem o tym, żeby kobieta urodziła konia. Może urodziła, co ja tam wiem o kobietach. > To wlasnie dlatego aborcja w krajach o wysokim poziomoie medycyny dopuszcza aborcje, nawet gdy zycie matki nie jest zagrozone.Pozostawiam kobiecie wolność wyboru. Wskazuję na na czynniki, mogące ją ograniczyć. Ja nie wiem, kiedy zaczyna się już człowiek, a kiedy go jeszcze nie było. Przyjmuję więc, że od początku, od momentu zapłodnienia. To nie rozwój medycyny określi ten moment, ale umowa społeczna. To głosy większości postanowią od kiedy płód zamieni się w człowieka. Zatwierdzą to politycy, dbający o głosy elektoratu. Nie zmieni to mojej własnego osądu. W tym i pokrewnych watkach usłyszałem wiele opinii na ten temat, nie ma jednej spójnej. Dla każdego istnienie ludzkie zaczyna się kiedy indziej. www.racjonalista.pl/forum.php/s,251230#w252220Wyraźnie pozostawiam tę decyzje kobiecie. To sprawa jej poglądu na temat początku życia, jej sumienia, ewentualnej oceny poprzez prawo i tego, który dostarczył połowę genów. Osobiście będę wspierał ten pogląd, który traktuje początek życia, od samego początku, od momentu zapłodnienia. Dodam, ze to jest stanowisko ateisty, nie ma nic wspólnego z naukami kościoła. Taki jest mój pogląd i nie wycofam się z niego. Zdaje sobie sprawę z tego, że moje poglądy mogą się nie podobać, a zwłaszcza kobietom, które zdecydowały się na ten krok, niekoniecznie z powodów zdrowotnych. Bo jeszcze nie czas, bo nieodpowiedni moment, bo żylaki i rozstępy itp. itd. Nie poddaje tego mojej ocenie. Każdy niech się ocenia sam. Wykluczyłem z dyskusji aborcję przymusową. Z wielkim niesmakiem odbieram głosy tych, którzy uważają, że nie mam prawa wypowiedzi w tej sprawie i to tak mocno, że uciekają się do inwektyw. To jest koniec mojego udziału w tej dyskusji.
|
|
2 na 2 | rudyment (3233 punktów) | >No właśnie - tak propaganda pewnych środowisk zwykła nazywać aborcję. Tymczasem z naukowego punktu >widzenia nie ma wątpliwości, że płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. >Najbardziej namacalnym tego dowodem jest konflikt serologiczny, kiedy to układ odpornościowy matki >atakuje płód jako obcy organizm. >Niebezpieczne jest to, że stwierdzenie, kto i kiedy jest człowiekiem, staje się kwestią >światopoglądu. Przecież biologia jednoznacznie to rozstrzyga. I to wszystko propagują ludzie, którzy >utrzymują, że opierają swój światopogląd na nauce - dlaczego? >Proszę wyłącznie o naukowe argumenty.
Skoro naukowe, to proszę: błąd poznawczy zwany efektem skupienia.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
3 na 3 | rexus (2343 punktów) | To kwestia umowna. Jestem ateistą, ale uważam że jeśli nie będziemy szanować życia, nawet poczętego, to nic innego również nie zasługuje na szacunek. Inną sprawą jest zmuszanie do takich poglądów. A robi to prawo. Jeśli ktoś dał ci ziarno marchewki, nie da się powiedzieć że dostałeś marchewkę. Natomiast wywieranie wpływu na legislację prawną w państwie świeckim, przez KK jest takim samym obłudnym nie szanowaniem praw, jak prawo do życia, nawet potencjalnej marchewki.
|
|
 | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >To kwestia umowna. >Jestem ateistą, ale uważam że jeśli nie będziemy szanować życia
Co rozumiesz przez "szanowanie życia" ?
|
|
6 na 6 | Kornowski (835 punktów) | Do Macjan:Wsadzasz do jednego wora aborcję jako środek antykoncepcyjny (której zdecydowanie nie popieram) i aborcję z powodów medycznych (nikt prócz kobiety i bezstronnego lekarza nie ma prawa o niej decydować). > Niebezpieczne jest to, że stwierdzenie, kto i kiedy jest człowiekiem, staje się kwestią światopoglądu.Na przykład światopogląd, który sprowadza brzemienną kobietę do roli inkubatora dla płodu, który można śmiało poświęcić dla próby ratowania nienarodzonego dziecka. Najskuteczniejszym i najbardziej oczywistym sposobem na obniżenie liczby aborcji jest edukacja seksualna + łatwy dostęp do środków antykoncepcyjnych. Natomiast "obrońcy życia" więcej żyć przedwcześnie kończą niż ratują. Jak kobieta będzie chciała przerwać ciążę to to zrobi. Zauważyłeś, że w każdej większej gazecie jest pełno ogłoszeń typu "przywracanie cyklu"? Do Uuxbridge:> jedyne co biologia rozstrzyga, to fakt, iż w momencie zapłodnienia mamy do czynienia z początkiem nowego organizmu.Nie mamy do czynienia z nowym organizmem, a szansą na jego powstanie. Każdy szanujący się ginekolog powie Ci, że dopiero po około 10 tygodniach od połączenia obu komórek przyszli rodzice mogą sobie pogratulować. A 100% pewności i tak ma się dopiero po porodzie. Do Witwos:> A ja uważam, ze należny chronić każde życie, w szczególności ludzkie.fajnie to zdanie brzmi  Czyli cała "zabawa" zaczyna się, kiedy mamy wybór leczenie albo podtrzymanie ciąży. Kogo skazać na śmierć kobietę czy płód? A jeśli to są bliźniaki? Możemy się bawić w etykę, metafizykę czy matematykę (np. liczyć procentowo okres ciąży, żeby obliczyć ile płodowi brakuje do bycia człowiekiem), ale tak naprawdę NIC NAM DO TEGO!
|
|
 | | macjan (77 punktów) | >Do Macjan: >Wsadzasz do jednego wora aborcję jako środek antykoncepcyjny (której zdecydowanie nie popieram) i aborcję z powodów medycznych (nikt prócz kobiety i bezstronnego lekarza nie ma prawa o niej decydować).
Absolutnie nie. Gdzie ja to napisałem? W pierwszym poście nie napisałem w ogóle, że jestem przeciwny aborcji. Napisałem tylko, że jestem przeciwny nazywaniu tego decydowaniem o własnym ciele. Bo to po prostu kłamstwo.
Natomiast jeśli chodzi o mój pogląd na aborcję, to jest bardzo podobny do twojego.
>Najskuteczniejszym i najbardziej oczywistym sposobem na obniżenie liczby aborcji jest edukacja seksualna + łatwy dostęp do środków antykoncepcyjnych.
Zależy jaka edukacja seksualna. Czy taka, która koncentruje się tylko na przyjemności i "prawach", czy taka, która porusza też zagadnienie odpowiedzialności. W krajach zachodnich jak na razie edukacja przyczynia się raczej do obniżenia wieku inicjacji seksualnej, a co za tym idzie - większej liczby ciąż wśród nieletnich.
Jeśli chodzi o środki antykoncepcyjne - owszem, powinny być łatwo dostępne, ale tutaj też zdarzają się przegięcia. Naprawdę nie widzę potrzeby, by w imię "ułatwiania dostępu" wprowadzać automaty z kondomami w szkołach, jak to ostatnio robią w Szkocji.
|
|
|  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | >Napisałem tylko, że jestem przeciwny nazywaniu tego decydowaniem o własnym ciele. Bo to po prostu kłamstwo.
To nie jest kłamstwo. Płód jest uzależniony od ciała kobiety i znacznie je obciąża. Decydując się na usunięcie płodu, kobieta decyduje się między innymi na odciążenie swojego ciała (decyduje o swoim ciele). Że decyduje przy okazji o życiu płodu wcale tego nie wyklucza.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | >Tymczasem z naukowego punktu widzenia nie ma wątpliwości, że płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. >Najbardziej namacalnym tego dowodem jest konflikt serologiczny, kiedy to układ odpornościowy matki >atakuje płód jako obcy organizm.
Toż to dzieciobójstwo. Kobiecie można by odpuścić, ale jej ciało trzeba ukarać.
|
|
7 na 7 | Asado (486 punktów) | Aborcja to decydowanie o własnym ciele przez kobietę, ponieważ postanawia ona na pozbycie się elementu łączącego jej ciało z obcym organizmem (zarodkiem). Ten obcy organizm nie jest w stanie sam egzystować i ginie. Czyli decyzja o aborcji dotyczy jej ciała - tej części, która zapewnia odżywianie zarodka.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Aborcja to decydowanie o własnym ciele przez kobietę, ponieważ postanawia ona na pozbycie się elementu łączącego jej ciało z obcym organizmem (zarodkiem). Ten obcy organizm nie jest w stanie sam egzystować i ginie. >Czyli decyzja o aborcji dotyczy jej ciała - tej części, która zapewnia odżywianie zarodka. Brawo! Mistrzowskie ujęcie, które nareszcie pokazuje istotę "przerwania ciąży".
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| lukasz9 (1220 punktów) | Nadal nikt mi nie wyjaśnił pojęcia człowiek, a to kluczowe w tej dyskusji.
Mam pytanie. Kto cierpi w momencie usuwania ciąży? Komu dzieje się realna krzywda? Matce, która ma już za sobą bagaż doświadczeń i wspomnień, a nie chce tej ciąży? Czy płodowi, który nie jest świadomy własnego istnienia? Czy jest jakiś argument, poza światopoglądowym, przypisujący płodowi cechy wywyższające go ponad inne organizmy?
|
|
 | 5 na 7 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Czy jest jakiś argument, poza światopoglądowym, przypisujący płodowi cechy wywyższające go ponad inne organizmy. Jak dotąd nikt takiego argumentu nie podał. A światopoglądowo to kościół sam się plątał czy płód po 40 czy 80 dniach dostaje duszę. Obecnie obowiązuje opcja, że natychmiast. Już nawet w tym celu zbudował specjalny raj dla płodów poronionych.
|
|
|  | 2 na 2 | Kinia Kinska (825 punktów) | >Już nawet w tym celu zbudował specjalny raj dla płodów poronionych.
Jak to, takich nieochrzczonych? - Toć to herezja!
>A światopoglądowo to kościół sam się plątał czy płód po 40 czy 80 dniach dostaje duszę. Obecnie obowiązuje opcja, że natychmiast.
Oj, to w niebie aż się roi od takich poronionych duszyczek... Jeśli wziąć pod uwagę, że 30% - 50% zapłodnionych jajeczek zostaje samoistnie wydalonych z organizmu matki (która zazwyczaj nawet sobie nie uświadamia, że była w ciąży, bo poroniła wcześniej niż mogła to zauważyć), to musi tam być istna dzieciarnia.
|
|
|  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Już nawet w tym celu zbudował specjalny raj dla płodów poronionych.Ściśle biorąc, to ów limbus puerorum jest (był?) - komfortową, bo komfortową - ale częścią Piekła  .
|
|
 | 1 na 1 | Kinia Kinska (825 punktów) | >Nadal nikt mi nie wyjaśnił pojęcia człowiek, a to kluczowe w tej dyskusji.
Może dlatego, że na początku dyskusji zwróciłeś się z tym pytaniem bezpośrednio do autora wątku, a jemu najwyraźniej naukowa definicja człowieka nie jest potrzebna, bo on już ma własną - człowiek to zygota.
Zresztą - jak pokazują pozostałe posty - aby dyskutować, wcale nie potrzeba dokładnie wiedzieć, o czym się dyskutuje. Dotyczy to przde wszystkim największych przeciwników aborcji, którzy otwarcie przyznają, że nie wiedzą kiedy zaczyna się człowiek, więc - na wszelki wypadek - przyjmują, że od początku.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | macjan (77 punktów) | >>Nadal nikt mi nie wyjaśnił pojęcia człowiek, a to kluczowe w tej dyskusji. >Może dlatego, że na początku dyskusji zwróciłeś się z tym pytaniem bezpośrednio do autora wątku, a jemu najwyraźniej naukowa definicja człowieka nie jest potrzebna, bo on już ma własną - człowiek to zygota.
Człowiek, to żywy organizm należący do gatunku Homo sapiens. W myśl tej definicji zygota się łapie.
Jaką Pani ma definicję człowieka? Chętnie wreszcie wysłucham waszej "naukowej" definicji, przecież po to założyłem ten wątek.
>Zresztą - jak pokazują pozostałe posty - aby dyskutować, wcale nie potrzeba dokładnie wiedzieć, o czym się dyskutuje. Dotyczy to przde wszystkim największych przeciwników aborcji, którzy otwarcie przyznają, że nie wiedzą kiedy zaczyna się człowiek, więc - na wszelki wypadek - przyjmują, że od początku.
No to chyba Pani nie czyta moich postów, bo ja własnie otwarcie przyznaję, że wiem. I nawet otwarcie przyznaję skąd tę wiedzę wziąłem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Kinia Kinska (825 punktów) | >Człowiek, to żywy organizm należący do gatunku Homo sapiens. W myśl tej definicji zygota się łapie.
To nie jest definicja naukowa, a już na pewno nie medyczna.
>Jaką Pani ma definicję człowieka? Chętnie wreszcie wysłucham waszej "naukowej" definicji, przecież po to założyłem ten wątek.
Nie, wątek założył Pan po to, aby dowiedzieć się czy zdaniem forumowiczów płód rozwijający się w ciele kobiety jest odrębnym organizmem i czy - w związku z tym- można o aborcji mówić w kategoriach decydowania przez kobietę o własnym ciele.
Nieco później przyznał Pan jednak, że tak naprawdę wcale nie chciał się Pan dowiedzieć "czy" tak jest, ale "że" tak jest.
" - Płód jest egzemplarzem organizmu zaliczanego do gatunku homo sapiens we wczesnym stadium jego rozwoju. Tyle biologia. Czy tylko o to Ci chodziło? - Tak. Z tego w oczywisty sposób wynika, że jako odrębny organizm nie może być elementem ciała kobiety" (Pana dyskusja z placownikiem).
A Pana pytanie o naukową definicję człowieka jest nie na miejscu, bo jak dotąd, to Pan właśnie takiej definicji nie podał, mimo że na początku dyskusji prosił Pana o to lukasz9. Proszę mnie nie pytać, tylko zadać sobie trochę trudu i poszukać, jeśli jej Pan nie zna, a potem proszę odpowiedzieć lukaszowi9.
>No to chyba Pani nie czyta moich postów, bo ja własnie otwarcie przyznaję, że wiem. I nawet otwarcie przyznaję skąd tą wiedzę wziąłem.
Zapewniam Pana, że bardzo uważnie przeczytałam Pana wypowiedzi, za to Pan nie do końca uważnie przeczytał moje posty. Chociażby w poście, do którego się Pan odnosi napisałam, że zdaniem autora wątku zygota to człowiek. Proszę zatem przyjąć, że nie jest Pan na tym forum sam, nie jest Pan również jedynym przeciwnikiem przerywania ciąży i jeżeli napisałam, że niektóre z aktywnie atakujących aborcję osób nie mają pojęcia o naukowej definicji człowieka i wcale sie z tym nie kryją, to miałam mocne podstawy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | EternalQuest (97 punktów) |
W sumie kolejny temat dla mnie dość abstrakcyjny, w którym czuję się niewygodnie... Jako ktoś kto na pewno płodu w sobie nosić nie będzie nie bardzo czuję się uprawniony do decydowania o jego losach. Podobnie jak widzę znaczną różnicę pomiędzy decydowaniem o losach płodu danej osoby nią samą, a decydowniem o losach czyjegoś płodu.... Mogę powiedzieć wprost, że jeśli będę kiedyś nosił w sobie płód, nie pozwolę nikomu innemu, poza mną samym zadecydować, podobnie jak kiedy moja partnerka będzie go nosiła, nie pozwolę o nim decydować nikomu innemu poza nią samą. Inne płody nie są przedmiotem mojego zainteresowania, jednak chcę aby prawodsastwo było w taki sposób skonstruowane, żeby nie zabierać mi prawa o decydowania o płodzie który potencjalnie znajdzie się we mnie (choć nie wiem jakim cudem miałoby się to stać). Pozdrawiam EQ eternalquest.pl
|
|
| |  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | >Człowiek, to żywy organizm należący do gatunku Homo sapiens. W myśl tej definicji zygota się łapie.
W myśl tej definicji łapie się też świeżo odcięta noga. W końcu ani świadomości, ani zdolności do samodzielnego życia nie uważasz za warunek konieczny.
|
|
| |  | 2 na 2 | lukasz9 (1220 punktów) |
>Człowiek, to żywy organizm należący do gatunku Homo sapiens. W myśl tej definicji zygota się łapie.
Homo sapiens oznacza człowiek rozumny i według Pana zygota się "łapie" ? Nie będę wspominał, że to co Pan napisał zupełnie nie spełnia kryteriów poprawnej definicji. Coś kiepsko z tą naukowością. Co to znaczy należeć do gatunku? Mieć DNA tego gatunku? Czy wobec tego plemnik też należy do gatunku homo sapiens? Czy neandertalczycy byli ludźmi?
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Człowiek, to żywy organizm należący do gatunku Homo sapiens. W myśl tej definicji zygota się łapie.
I sperma zapewne też... A wiesz, że w trakcie każdej akcji giną setki tysięcy komórek spermy, czyli - w myśl twojej logiki - setki tysięcy ludzi. Wniosek - tych ludzi należy ratować kastrując chłopców w odpowiednim wieku.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Komu dzieje się realna krzywda? Matce, która ma już za sobą bagaż doświadczeń i wspomnień, a nie chce tej ciąży? Czy płodowi, który nie jest świadomy własnego istnienia? Akurat "bagaż doświadczeń" działa na korzyść płodu, który w odróżnieniu od matki, jeszcze się nie "nażył".
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
|  | 1 na 1 | lukasz9 (1220 punktów) | Więc nie ma nic do stracenia w przeciwieństwie do matki
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Więc nie ma nic do stracenia w przeciwieństwie do matki Lecz wg tej logiki matka powinna oddać życie za dziadka.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | Lecz matka nie rodzi własnego dziadka. Poza tym życie nie odbywa się w systemie dwójkowym. Tu trzeba ważyć różne sytuacje życiowe.
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Lecz matka nie rodzi własnego dziadka.A płód nie rodzi własnej matki... Tylko co ma do rzeczy rodzenie bądź nierodzenie, skoro w aborcji chodzi o konflikt interesów? Sformułowałeś tu zasadę mówiącą, że pierwszeństwo do życia należy się matce z uwagi na większy jej niż płodu bagaż doświadczeń, ale dla konfliktu interesów pomiędzy tą samą matką a jej ojcem (dziadkiem dla jej potomka) tej zasady nie chcesz stosować. > Tu trzeba ważyć różne sytuacje życiowe.Ale wg jakiejś zasady, szukamy jakiej.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | > Sformułowałeś tu zasadę mówiącą, że pierwszeństwo do życia należy się matce z uwagi na większy jej niż płodu bagaż doświadczeń, ale dla konfliktu interesów pomiędzy tą samą matką a jej ojcem (dziadkiem dla jej potomka) tej zasady nie chcesz stosować.Pierwszeństwo, do życia należy się matce, bo ma jakikolwiek bagaż doświadczeń. Płód nie ma żadnego i nie odczuje żadnej straty. W sytuacji ojciec - córka, obydwoje swoje przeżyli, więc jest to zupełnie odmienny przypadek. Proszę o nie upraszczanie moich wypowiedzi.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Pierwszeństwo, do życia należy się matce, bo ma jakikolwiek bagaż doświadczeń. Płód nie ma żadnego i nie odczuje żadnej straty. W sytuacji ojciec - córka, obydwoje swoje przeżyli, więc jest to zupełnie odmienny przypadek. Przypadek ojciec - córka (dziadek płodu - matka płodu) jest odmienny co do ilości, ale taki sam co do zasady, którą chcesz się posłużyć, podobnie 1>0 wg tej samej zasady co 2>1 - mimo różnicy ilościowej.
W Twojej regule "żaden bagaż doświadczeń" płodu przegrywa z "jakimkolwiek bagażem doświadczeń" matki, bo zerowe doświadczenie to mniej niż jakiegokolwiek doświadczenie. Zatem dziadek, który umierając straciłby doświadczenie zarówno pierwszych 30 lat doświadczeń jak i kolejnych 30 lat, powinien mieć pierwszeństwo przed trzydziestoletnią matką, która przynajmniej nie straci doświadczenia życiowego z kolejnych 30 lat.
Konflikt interesów między matką a dziadkiem może zajść przy ratowaniu życia obojga środkami dla jednego.
>Proszę o nie upraszczanie moich wypowiedzi. Nie jestem w stanie nic zrobić Twoim wypowiedziom, ja piszę swoje pod swoim nickiem, Ty swoje - pod swoim.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | >Przypadek ojciec - córka (dziadek płodu - matka płodu) jest odmienny co do ilości, ale taki sam co do zasady, którą chcesz się posłużyć, podobnie 1>0 wg tej samej zasady co 2>1 - mimo różnicy ilościowej.
Nadal będę podnosił, że sytuacja jest odmienna, gdyż płód jeszcze nie zaczął żyć w społeczeństwie, a dziadek i matka żyją. Liczby zawsze można ze sobą porównać, z sytuacjami życiowymi tak nie jest.
>W Twojej regule "żaden bagaż doświadczeń"
W mojej regule nie stosuje się tych samych kryteriów dwóch odmiennych sytuacji. Wyjaśniłem to w poprzedniej wypowiedzi, a Ty wciąż upierasz się, że wiesz lepiej co chciałem powiedzieć. Proszę o rzetelność w dyskusji, bo to na prawdę nie ma sensu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> W mojej regule... Proszę o rzetelność w dyskusji...Zatem w imię rzetelności przytaczam ponownie Twoją regułę: Pierwszeństwo, do życia należy się matce, bo ma jakikolwiek bagaż doświadczeń.Twierdzę, że między "żadnym bagażem doświadczeń" płodu a "jakimkolwiek bagażem doświadczeń" matki zachodzi różnica ilościowa. W przypadku dziadka i matki to jest te 30 lat bagażu doświadczeń, które są udziałem dziadka, a nie są udziałem matki, dlatego to on ma przed matką pierwszeństwo do życia. Jeśli się mylę, to w imię rzetelności dyskusji wskaż gdzie.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | > >W mojej regule... Proszę o rzetelność w dyskusji...> Zatem w imię rzetelności przytaczam ponownie Twoją regułę:> Pierwszeństwo, do życia należy się matce, bo ma jakikolwiek bagaż doświadczeń.> Twierdzę, że między "żadnym bagażem doświadczeń" płodu a "jakimkolwiek bagażem doświadczeń" matki zachodzi różnica ilościowa.Nie, istnienie czegoś i nieistnienie to nie jest różnica ilościowa, bynajmniej nie tylko ilościowa. > W przypadku dziadka i matki to jest te 30 lat bagażu doświadczeń, które są udziałem dziadka, a nie są udziałem matki, dlatego to on ma przed matką pierwszeństwo do życia.Matka ma jakikolwiek bagaż i dziadek ma jakikolwiek, dlatego nie jest to zgodne z moją regułą. > Jeśli się mylę, to w imię rzetelności dyskusji wskaż gdzie.Jak sam wskazałeś, napisałem, że matce należy się pierwszeństwo do życia bo ma bagaż doświadczeń, a płód go nie ma. Nierzetelnym jest wciąż upieranie się przy tym, że taką samą sytuacją jest relacja matka - dziadek, gdzie obydwoje swoje już przeżyli, a do tego wmawianie mi, że właśnie to miałem na myśli.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | >Jeśli się mylę, to w imię rzetelności dyskusji wskaż gdzie. >Jak sam wskazałeś, napisałem, że matce należy się pierwszeństwo do życia
no ja dodam ze martwa matka dzieckiem albo dziecmi sie nie zajmie. niby kto je wychowa? Sierociniec czy macocha? Masz dziecko?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>no ja dodam ze martwa matka dzieckiem albo dziecmi sie nie zajmie. niby kto je wychowa? >Sierociniec czy macocha? >Masz dziecko?
Otóż to, dlatego tak ważna jest ocena sytuacji matki w dyskusji na temat aborcji. Nie rozumiem skąd pytanie czy mam dziecko.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) | >>Jak sam wskazałeś, napisałem, że matce należy się pierwszeństwo do życia >no ja dodam ze martwa matka dzieckiem albo dziecmi sie nie zajmie. niby kto je wychowa? >Sierociniec czy macocha? A może Puszkin, co ?!!!
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nie, istnienie czegoś i nieistnienie to nie jest różnica ilościowa Ilościowa, bo da się ją wyrazić liczbami, mianowicie 1 i 0.
>nie tylko ilościowa. Czyli jaka jeszcze?
> Matka ma jakikolwiek bagaż i dziadek ma jakikolwiek, dlatego nie jest to zgodne z moją regułą. Matka ma brak doświadczenia i płód ma brak doświadczenia, dlatego Twoja reguła ma zastosowanie.
>Nierzetelnym jest wciąż upieranie się przy tym, że taką samą sytuacją jest relacja matka - dziadek, gdzie obydwoje swoje już przeżyli Nie upieram się, tylko dowodzę.
>wmawianie mi, że właśnie to miałem na myśli A gdzie ja piszę o Twoich myślach?
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>Ilościowa, bo da się ją wyrazić liczbami, mianowicie 1 i 0. >>nie tylko ilościowa. >Czyli jaka jeszcze? Każdą różnicę da się wyrazić liczbami, nie znaczy to od razu, że jest ilościowa. Chyba, że według Ciebie wszystkie różnice są ilościowe.
>Matka ma brak doświadczenia i płód ma brak doświadczenia, dlatego Twoja reguła ma zastosowanie.
Matka ma doświadczenie, płód nie. Dlatego moja reguła nie ma zastosowania do dziadka (pogrubienie miało wzmocnić Twoją argumentację?)
>A gdzie ja piszę o Twoich myślach? Wciąż piszesz "w Twojej regule". Mimo, że już kilkakrotnie ją artykułowałem, Ty cały czas dokonujesz nadinterpretacji powtarzając, że dotyczy także dziadka. Nie dowodzisz, a się upierasz. M. in. dlatego, iż zupełnie nie odnosisz się do argumentów, że w życiu nie da się stosować systemu zero-jedynkowego.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>>nie tylko ilościowa. >> Czyli jaka jeszcze? >Każdą różnicę da się wyrazić liczbami, nie znaczy to od razu, że jest ilościowa. Chyba, że według Ciebie wszystkie różnice są ilościowe. Dobra, ale odpowiedz wreszcie jaka to jest ta nieilościowa różnica "bagażu doświadczeń" pomiędzy matką i płodem. Kolorem się te ich doświadczenia różnią, czy może fakturą? A może urodą? No czym?
>Matka ma doświadczenie, płód nie. Dlatego moja reguła nie ma zastosowania do dziadka Płód nie ma doświadczenia i matka nie ma doświadczenia, dlatego reguła ma zastosowanie.
>pogrubienie miało wzmocnić Twoją argumentację? Pogrubienie miało czytającym wskazać analogię.
>>A gdzie ja piszę o Twoich myślach? >Wciąż piszesz "w Twojej regule". Bo Twoją regułę tutaj omawiamy.
>w życiu nie da się stosować systemu zero-jedynkowego. Skoro się nie da, to po co formułujesz jakieś zasady?
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>Dobra, ale odpowiedz wreszcie jaka to jest ta nieilościowa różnica "bagażu doświadczeń" pomiędzy matką i płodem. Kolorem się te ich doświadczenia różnią, czy może fakturą? A może urodą? No czym? Taka różnica, że jedno istnieje, a drugie nie. Jeśli masz auto, a ja nie mam, to nie możesz powiedzieć, że masz więcej aut niż ja.
>>Matka ma doświadczenie, płód nie. Dlatego moja reguła nie ma zastosowania do dziadka >Płód nie ma doświadczenia i matka nie ma doświadczenia, dlatego reguła ma zastosowanie. Dobra, rozumiem, że doświadczenie życiowe kobiety i płodu są na tym samym poziomie. Płód ma wspomnienia, doświadczenia i marzenia jak matka.
>>Wciąż piszesz "w Twojej regule". >Bo Twoją regułę tutaj omawiamy. Tak, ale nie odnosisz się do niej w ten sposób jak ją sformułowałem, tylko dokonujesz nadinterpretacji.
>>w życiu nie da się stosować systemu zero-jedynkowego. >Skoro się nie da, to po co formułujesz jakieś zasady? Zasady stosuje się nie tylko do systemów zero-jedynkowych
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | SloniSko (1109 punktów) | >Taka różnica, że jedno istnieje, a drugie nie. Jeśli masz auto, a ja nie mam, to nie możesz powiedzieć, że masz więcej aut niż ja.
Wybaczcie, że się wtrącę. Ale ta przepychanka.. @lukasz9 Jeśli Osnowa ma 1 auto, a Ty nie masz żadnego (czyli masz 0 aut), to Osnowa może powiedzieć, że ma więcej aut niż Ty, bo ma o jedno auto więcej.
Spójrz na to tak: Dziadek (60) -> matka (30) -> płód (0) Płód ma o 30 lat mniej doświadczeń niż matka, matka ma o 30 lat mniej doświadczeń niż dziadek. Proste.
I jeszcze jedno ode mnie: Piszecie, że matka ma większe prawo do życia bo ma bagaż doświadczeń. Z tą tylko różnicą, że lukasz9 uważa, że ma jakikolwiek bagaż (dziadek też jakikolwiek), a płód nie. Natomiast Osnowa, że matka ma większy bagaż niż płód, a w dodatku dziadek ma większy niż matka. lukasz9 mógłby to przedstawić w formie: matka 1 - płód 0 (w rozumieniu binarnym), Osnowa: dziadek 2 - matka 1 - płód 0 (w rozumieniu np dziesiętnym).
Ja proponuję spojrzeć na to z innej strony (nie to, że jest to moje zdanie, tak inne spojrzenie). Matka ma mniejsze prawo od płodu, dziadek mniejsze od matki. Dziadek już swoje przeżył, matka przeżyła połowę swojego (w uproszczeniu), płód nie przeżył jeszcze nic. Niech też ma szansę coś przeżyć. Czemu mamy popierać zasadę, że kto ma, temu będzie dodane? Matka już swoje dostała (30 jednostek), dziadek jeszcze więcej (60 jednostek), a płód na razie wcale...
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>Ja proponuję spojrzeć na to z innej strony (nie to, że jest to moje zdanie, tak inne spojrzenie). Matka ma mniejsze prawo od płodu, dziadek mniejsze od matki. Dziadek już swoje przeżył, matka przeżyła połowę swojego (w uproszczeniu), płód nie przeżył jeszcze nic. Niech też ma szansę coś przeżyć. Czemu mamy popierać zasadę, że kto ma, temu będzie dodane? Matka już swoje dostała (30 jednostek), dziadek jeszcze więcej (60 jednostek), a płód na razie wcale...
Problem jest w tym, że płód nie jest świadomy co może przeżyć, a dziadek i matka są świadomi co mogą stracić i co mogą przeżyć. Ja tak to widzę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>płód nie jest świadomy co może przeżyć, a dziadek i matka są świadomi co mogą stracić i co mogą przeżyć. Jeśli kryterium ma być posiadanie świadomości, to proponuję zezwolić na zabijanie niewygodnych nam ludzi we śnie. Najpierw uśpić, a potem śpiącego już - nieświadomego, że żyje - zabić. Śpiąc, nie będą świadomi, co tracą, ani co mogą przeżyć.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>Jeśli kryterium ma być posiadanie świadomości, to proponuję zezwolić na zabijanie niewygodnych nam ludzi we śnie. Najpierw uśpić, a potem śpiącego już - nieświadomego, że żyje - zabić. Śpiąc, nie będą świadomi, co tracą, ani co mogą przeżyć.
Po pierwsze, kryterium świadomości nie jest jedynym, które wyartykułowałem w swoich wypowiedziach, więc nie upraszczaj. Po drugie mimo wszystko wystąpiłaby realna (nie potencjalna jak w przypadku płodu) strata po stronie śpiącego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Dziadek już swoje przeżył, matka przeżyła połowę swojego (w uproszczeniu), płód nie przeżył jeszcze nic. Niech też ma szansę coś przeżyć.I właśnie tak obalam argumentację lukasza9.I dzięki za wsparcie.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Jeśli masz auto, a ja nie mam, to nie możesz powiedzieć, że masz więcej aut niż ja.A co, może Ty masz więcej? Przedmioty są policzalne, a jeden to więcej niż zero. Więc mam więcej aut niż Ty. > rozumiem, że doświadczenie życiowe kobiety i płodu są na tym samym poziomie.Kobieta ma większe doświadczenie niż płód, a jeśli ta okoliczność daje jej pierwszeństwo do życia, to mający jeszcze większe doświadczenie dziadek ma do życia prawo z całej trójki największe. > >Twoją regułę tutaj omawiamy.> Tak, ale nie odnosisz się do niej w ten sposób jak ją sformułowałem, tylko dokonujesz nadinterpretacji.Tylko testuję tę Twoją zasadę na innych niż matka i płód przypadkach, jeśli się nie sprawdzi, to albo nie jest dobra, albo nie jest to zasada. > Zasady stosuje się nie tylko do systemów zero-jedynkowychZasady służą właśnie do zero-jedynkowych rozstrzygnięć. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | > >Jeśli masz auto, a ja nie mam, to nie możesz powiedzieć, że masz więcej aut niż ja.> A co, może Ty masz więcej? Przedmioty są policzalne, a jeden to więcej niż zero. Więc mam więcej aut niż Ty.Nie, ponieważ zdanie to sugeruje, że też mam jakieś auta. > Kobieta ma większe doświadczenie niż płód, a jeśli ta okoliczność daje jej pierwszeństwo do życia, to mający jeszcze większe doświadczenie dziadek ma do życia prawo z całej trójki największe.Przed chwilą pisałeś, że obydwoje nie mają doświadczenia, ale mniejsza z tym. Nie okoliczność większego doświadczenia, a posiadania jakiegokolwiek w sytuacji, gdy płód nie ma żadnego daje jej pierwszeństwo do życia. Jak już upierasz się przy systemie binarnym to według mojej zasady jest tak: dziecko - 0, matka - 1, dziadek - 1. Jako, że matce i dziadkowi przypisana jest ta sama wartość to powyższej zasady nie stosuje się. > Zasady służą właśnie do zero-jedynkowych rozstrzygnięć.  Właśnie po to są zasady, żebyśmy mogli rozstrzygać sprawy, które nie są zero-jedynkowe. Po co zasady jeśli coś jest 0 albo 1?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >...mam więcej aut niż Ty.> Nie, ponieważ zdanie to sugeruje, że też mam jakieś auta.Więc też nie możesz twierdzić, że masz więcej rozumu niż stołowa noga, bo zasugerowałbyś posiadanie przez tę nogę rozumu?  Jeśli Ty nie masz auta, a ja mam jedno, to mam więcej aut niż Ty, nawet jeśli ktoś od tego sobie pomyśli, że mam ich kilka. > Nie okoliczność większego doświadczenia, a posiadania jakiegokolwiek w sytuacji, gdy płód nie ma żadnego daje jej pierwszeństwo do życia.I tak zatoczyliśmy krąg w tej dyskusji i nie porozumieliśmy się co do istoty Twojej zasady. Spróbujmy jej z innej strony: kto ma wg Twojej zasady pierwszeństwo do życia - matka czy noworodek? > Po co zasady jeśli coś jest 0 albo 1?Żeby dojrzeć czy to zero, czy jedynka.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukasz9 (1220 punktów) | Niestety muszę wrócić do braku rzetelności z Twojej strony. Pozwól, że przytoczę swoją wypowiedź, która zapoczątkowała tę dyskusję
>Kto cierpi w momencie usuwania ciąży? Komu dzieje się realna krzywda? Matce, która ma już za sobą bagaż doświadczeń i wspomnień, a nie chce tej ciąży? Czy płodowi, który nie jest świadomy własnego istnienia?
Jak widzisz, pisałem o bagażu doświadczeń matki oraz o świadomości płodu jako koniunkcji. Ty cały czas usiłujesz to rozdzielić te okoliczności. Moja wina, że dałem się w to wplątać. Tę zasadę można rozpatrywać tylko jako płód - 0, matka - 1, dziadek - 1. Nie inaczej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Niestety muszę wrócić do braku rzetelności z Twojej strony Zarzucaniem nierzetelności zastępujesz rzetelność własną, bo gdzie jest, rzetelny interlokutorze, Twoja odpowiedź na moje pytanie "kto wg Twojej zasady ma pierwszeństwo do życia - matka czy noworodek?".
>>>Kto cierpi w momencie usuwania ciąży? Komu dzieje się realna krzywda? Matce, która ma już za sobą bagaż doświadczeń i wspomnień, a nie chce tej ciąży? Czy płodowi, który nie jest świadomy własnego istnienia? >Jak widzisz, pisałem o bagażu doświadczeń matki oraz o świadomości płodu jako koniunkcji. Tak określona zasada sprowadza się do formuły "można zabijać ludzi nie mających żadnego doświadczenia życiowego oraz świadomości".
Ale czy prócz płodu ktokolwiek spełnia te warunki?
>Tę zasadę można rozpatrywać tylko jako płód - 0, matka - 1, dziadek - 1. Nie inaczej. Coś tu nie widać drugiego warunku, a miała być koniunkcja, oj, nierzetelnie Ci wyszło.
>Moja wina, że dałem się w to wplątać. Raczej moja, mam większy bagaż doświadczeń i pełną świadomość tego, co piszę.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>Tak określona zasada sprowadza się do formuły "można zabijać ludzi nie mających żadnego doświadczenia życiowego oraz świadomości". >Ale czy prócz płodu ktokolwiek spełnia te warunki?
Nikt, dlatego zasada jest poprawna. Cały czas powtarzałem, że podstawiasz do niej nieadekwatne sytuacje. W gwoli ścisłości to nawet płód tego nie spełnia,a tylko zarodek. Tu także mój błąd, że nie sprecyzowałem tego pojęcia, ale to nie miało wpływu na dyskusję.
>Coś tu nie widać drugiego warunku, a miała być koniunkcja, oj, nierzetelnie Ci wyszło. To są wyniki po rozpatrzeniu koniunkcji. Świadomość - 0, bagaż doświadczeń - 0 tak więc zarodek = 0 Świadomość - 1, bagaż - 1 matka = 1 Świadomość - 1, bagaż - 1 dziadek = 1 Pełna rzetelność.
>Raczej moja, mam większy bagaż doświadczeń i pełną świadomość tego, co piszę.
I po co takie ad personam? co wnosi do dyskusji?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Ale czy prócz płodu ktokolwiek spełnia te warunki?> Nikt, dlatego zasada jest poprawna.Jeśli warunków nie jest w stanie spełnić nikt, prócz konkretnej grupy, to nie jest to zasada, lecz wskazanie, na tę grupę. W tym wypadku na płody. Czyli twierdzisz, że "wolno zabijać płody w myśl zasady, że wolno zabijać płody". > Cały czas powtarzałem, że podstawiasz do niej nieadekwatne sytuacje.Jak to nieadekwatne, czyż nie miała to być zasada określająca kogo wolno zabijać? Więc co miała określać ta Twoja zasada?  > To są wyniki po rozpatrzeniu koniunkcji. Świadomość - 0, bagaż doświadczeń - 0 tak więc zarodek = 0> Świadomość - 1, bagaż - 1 matka = 1> Świadomość - 1, bagaż - 1 dziadek = 1> Pełna rzetelność.Czyli gdy matka zaśnie, dziadkowi będzie wolno ją zabić, i vice versa. Pięknie. > >Raczej moja, mam większy bagaż doświadczeń i pełną świadomość tego, co piszę.> I po co takie ad personam? co wnosi do dyskusji?OK, skoro tak wolisz, to cofam swoją deklarację i przyznaję: sam sobie nawarzyłeś tego piwa.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>Jak to nieadekwatne, czyż nie miała to być zasada określająca kogo wolno zabijać?
Po pierwsze, ja odpowiadałem w swojej pierwszej wypowiedzi na pytanie dlaczego można zabić zarodek. Ty wyprowadziłeś, z tego zasadę - kogo można zabić. Ja podłapałem i przyznałem, że w innych sytuacjach, które spełnią wyrażone kryteria także będzie można zabić. Nie możesz na podstawie tego, że nie znalazłeś żadnych tego typu przypadków twierdzić, że moje rozumowanie jest błędne. Po prostu stany faktyczne, które przedstawiłeś nie spełniają przesłanek do zabicia. Może masz słabą wyobraźnie, a może tylko jedna sytuacja podpada pod zasadę. Przesłanki, są abstrakcyjne, więc nie wskazują na konkretną sytuację.
>>To są wyniki po rozpatrzeniu koniunkcji. Świadomość - 0, bagaż doświadczeń - 0 tak więc zarodek = 0 >>Świadomość - 1, bagaż - 1 matka = 1 >>Świadomość - 1, bagaż - 1 dziadek = 1 >>Pełna rzetelność. >Czyli gdy matka zaśnie, dziadkowi będzie wolno ją zabić, i vice versa. Pięknie.
Tu się przyznaję do błędu. Nieopatrznie odwróciłem wartości, ale to tylko lapsus, za który przepraszam. Na gruncie logiki wygląda to tak: p - brak świadomości q - brak bagażu doświadczeń
i to są przesłanki, do zabicia.
zarodek: p - 1 q - 1 =1
matka: p - 0 q - 0 = 0
dziadek j.w.
matka we śnie p - 1 q - 0 = 0
Wypełnienie przesłanki zabicia na gruncie logicznym: zarodek - 1, matka - 0, dziadek - 0, matka we śnie - 0
>OK, skoro tak wolisz, to cofam swoją deklarację i przyznaję: sam sobie nawarzyłeś tego piwa. To prawda, mogłem nie kontynuować, dyskusji niezgodnej z założeniami, które sam postawiłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Ty wyprowadziłeś, z tego zasadę - kogo można zabić. Jeśli nie zaprezentowałeś zasady, to co właściwie zaprezentowałeś, swoje widzimisię? W takim razie trzeba było walić prosto z mostu: "uważam, że można zabić zarodek, bo ja, lukasz9, mówię, że można".
>Może masz słabą wyobraźnie, a może tylko jedna sytuacja podpada pod zasadę. Jak masz taką silną wyobraźnię, to wskaż co jeszcze podpada pod tę Twoją zasadę.
Ale najpierw tę zasadę określ. Możesz zacząć od słów "Zarodek można zabić, ponieważ..." albo "Każdego człowieka można zabić, gdy...", albo podobnie.
>Nieopatrznie odwróciłem wartości, ale to tylko lapsus Odwracanie wartości to tutaj kluczowa sprawa, teraz zarodek i tylko on zawsze spełnia warunki do zabicia go. Bo po Twoim odwróceniu zasada nie brzmi "pierwszeństwo do życia należy się matce, bo ma ona jakikolwiek bagaż doświadczeń i świadomość" lecz "zawsze wolno zabić zarodek, bo nie ma on ani świadomości ani doświadczenia".
Tylko skąd taka zasada, skoro ani sam brak świadomości, ani samo niedoświadczenie nie dają prawa do zabicia kogokolwiek? Jakaś moc tkwi w łączeniu tych cech? Jaka?
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>Jeśli nie zaprezentowałeś zasady, to co właściwie zaprezentowałeś, swoje widzimisię? W takim razie trzeba było walić prosto z mostu: "uważam, że można zabić zarodek, bo ja, lukasz9, mówię, że można".
Przecież napisałem, że zgodziłem się (podłapałem), iż to zasada. Poza tym, nie napisałem, że można bo można tylko podałem powody. Najpierw pisałeś "wg Twojej zasady" dziadek może zabić matkę dziecka. Jak udowodniłem, że to nieprawda, stwierdziłeś, że w takim razie to nie zasada.
>Jak masz taką silną wyobraźnię, to wskaż co jeszcze podpada pod tę Twoją zasadę.
Nie powiedziałem, że mam. Co więcej nie mam takiego obowiązku. To Ty próbujesz ją podważyć. Jak znajdziesz stan faktyczny, który spełnia przesłanki zasady, a na dodatek z jakiś przyczyn jest nie do zaakceptowania, uznam że jest ona nieprawidłowa. Podałem dowody uzasadniające zasadę, czekam na przeciwdowody.
>Ale najpierw tę zasadę określ. Możesz zacząć od słów "Zarodek można zabić, ponieważ..." albo "Każdego człowieka można zabić, gdy...", albo podobnie.
Mimo, że określiłem ją w poście od którego zaczęła się dyskusja w formie pytań, sprecyzuję skoro jest taka potrzeba. Zarodek można zabić, ponieważ jest nieświadomy i nie ma żadnych doświadczeń życiowych, w związku z tym nie stanie mu się żadna krzywda, podczas gdy matce owszem. Każdą inną istotę spełniającą te warunki również można zabić.
>Odwracanie wartości to tutaj kluczowa sprawa, teraz zarodek i tylko on zawsze spełnia warunki do zabicia go. Bo po Twoim odwróceniu zasada nie brzmi "pierwszeństwo do życia należy się matce, bo ma ona jakikolwiek bagaż doświadczeń i świadomość" lecz "zawsze wolno zabić zarodek, bo nie ma on ani świadomości ani doświadczenia".
Skoro zawsze wolno zabić zarodek, bo nie ma on ani świadomości(p) ani doświadczenia(q) to pierwszeństwo do życia należy się matce, bo ma ona jakikolwiek bagaż doświadczeń (~q) lub świadomość (~p)
I prawo De Morgana, zaprzeczenie koniunkcji jest alternatywą negacji ~(p i q) <=> (~p) lub (~q)
Tak, czy inaczej, zarodek można zabić, a o to w tej dyskusji chodzi. Moja zasada w pełni spełnia kryteria logiki formalnej.
>Tylko skąd taka zasada, skoro ani sam brak świadomości, ani samo niedoświadczenie nie dają prawa do zabicia kogokolwiek? Jakaś moc tkwi w łączeniu tych cech? Jaka?
Bo chodzi o krzywdę, tylko stosowanie koniunkcji w tych wypadkach zapobiega wyrządzeniu krzywdy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Najpierw pisałeś "wg Twojej zasady" dziadek może zabić matkę dziecka. Jak udowodniłem, że to nieprawda, stwierdziłeś, że w takim razie to nie zasada. Udowodnienie, że dziadek nie ma prawda zabić matki stało się możliwe, gdy zasadę odwróciłeś i za kryterium przyjąłeś "całkowity brak doświadczenia zabijanego (zarodka)", w miejsce wcześniejszego "pewne doświadczenie zabijającego (matki)".
Zaś zanegowałem, i nadal neguję, uznanie za zasadę ustalenia robionego na użytek konkretnego przypadku. Ponieważ wiadomo, że brak doświadczenia i świadomości dotyczy wyłącznie zarodków, cała "zasada" sprowadza się do "wolno zabijać osobniki o cechach zarodków".
>Podałem dowody uzasadniające zasadę, czekam na przeciwdowody. Wskaż swoje dowody, to może się zorientuję czego oczekujesz.
>Zarodek można zabić, ponieważ jest nieświadomy i nie ma żadnych doświadczeń życiowych, w związku z tym nie stanie mu się żadna krzywda, podczas gdy matce owszem. >Każdą inną istotę spełniającą te warunki również można zabić. Krzywdą jest odebranie zarodkowi możliwości doświadczania życia.
>Skoro zawsze wolno zabić zarodek... Dopiero ustalamy czy wolno.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | >Udowodnienie, że dziadek nie ma prawda zabić matki stało się możliwe, gdy zasadę odwróciłeś i za kryterium przyjąłeś "całkowity brak doświadczenia zabijanego (zarodka)", w miejsce wcześniejszego "pewne doświadczenie zabijającego (matki)".
Mój post był taki: Matce, która ma już za sobą bagaż doświadczeń i wspomnień, a nie chce tej ciąży? Czy płodowi, który nie jest świadomy własnego istnienia? Z tego jasno wynika, że miałem na myśli całkowity brak doświadczenia płodu (inaczej napisałbym: matce, która ma większy bagaż), więc nic nie musiałem odwracać. Owszem dopiero później to doprecyzowałem.
>Zaś zanegowałem, i nadal neguję, uznanie za zasadę ustalenia robionego na użytek konkretnego przypadku. Ponieważ wiadomo, że brak doświadczenia i świadomości dotyczy wyłącznie zarodków, cała "zasada" sprowadza się do "wolno zabijać osobniki o cechach zarodków".
Nie zmienia to faktu, że moje rozumowanie jest spójne i zgodne z logiką. W związku z tym nie ma znaczenia do ilu stanów faktycznych ma zastosowanie. Wiele zasad w życiu społecznym, zawiera takie przesłanki, które ograniczają stosowanie jej do pewnej grupy podmiotów. Od zasad umarzania należności z tytułu składek ZUS po zasady uboju bydła. Mimo, że dotyczą tylko określonych podmiotów, to są stosowane.
>>Podałem dowody uzasadniające zasadę, czekam na przeciwdowody. >Wskaż swoje dowody, to może się zorientuję czego oczekujesz. Po pierwsze udowodniłem, że zasada jest spójna i zgodna z logiką Po drugie wskazałem przesłanki, które usprawiedliwiają zabicie płodu. Możesz doszukać się jakiegoś logicznego błędu lub udowodnić, że przesłanki są nieprawdziwe. Np. zarodek jest świadomy bo... zarodek ma już życiowe doświadczenie bo...
>Krzywdą jest odebranie zarodkowi możliwości doświadczania życia. Utrata spodziewanych korzyści zarodka kontra rzeczywista strata po stronie matki. Ja jestem za pierwszeństwem ochrony tego drugiego.
>>Skoro zawsze wolno zabić zarodek... >Dopiero ustalamy czy wolno. Zdanie: zawsze wolno zabić zarodek wynika z koniunkcji, więc tu nie ma czego ustalać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Nie zmienia to faktu, że moje rozumowanie jest spójne i zgodne z logiką. W związku z tym nie ma znaczenia do ilu stanów faktycznych ma zastosowanie.Ale problem, który rozwiązujemy nie jest zagadnieniem logicznym, lecz etycznym. Więc zastanawiamy się, jakie rozwiązanie będzie lepsze. > Wiele zasad w życiu społecznym, zawiera takie przesłanki, które ograniczają stosowanie jej do pewnej grupy podmiotów Od zasad umarzania należności z tytułu składek ZUSZasada umarzania dotyczy wszystkich ludzi na całym świecie, i można ją sformułować tak "każdy człowiek mieszkający w Polsce i uzyskujący dochody poniżej iluś tam może ZUS-u nie płacić". Zasada dopuszczalności zabijania może oczywiście określić nawet wprost, że wolno zabić zarodek, ale my się zastanawiamy czy to jest dobra zasada. > Możesz doszukać się jakiegoś logicznego błędu lub udowodnić, że przesłanki są nieprawdziwe.Taka zasada jest zła, bo krzywdzi zarodek nie pozwalając mu doświadczyć życia. > Utrata spodziewanych korzyści zarodka kontra rzeczywista strata po stronie matki. Ja jestem za pierwszeństwem ochrony tego drugiego.A ja jestem za tym, żeby drugie zostało drugie, a pierwsze żeby zostało.  > Zdanie: zawsze wolno zabić zarodek wynika z koniunkcji, więc tu nie ma czego ustalać.Nie rozpatruję zdania "zawsze wolno zabić zarodek" bo jestem innego zdania. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | >Ale problem, który rozwiązujemy nie jest zagadnieniem logicznym, lecz etycznym. Więc zastanawiamy się, jakie rozwiązanie będzie lepsze. Jakbym czytał siebie parę postów wcześniej... A kto się upierał przy stosowaniu systemu zero-jedynkowego? Ja tylko przyjąłem Twoją retorykę. Zmieniasz reguły w czasie gry.
>Zasada umarzania dotyczy wszystkich ludzi na całym świecie, i można ją sformułować tak "każdy człowiek mieszkający w Polsce i uzyskujący dochody poniżej iluś tam może ZUS-u nie płacić". Zasada dopuszczalności zabijania może oczywiście określić nawet wprost, że wolno zabić zarodek, ale my się zastanawiamy czy to jest dobra zasada.
Można ją też sformułować: każdemu biednemu przysługuje umorzenie. A teraz cytat: "Jeśli warunków nie jest w stanie spełnić nikt, prócz konkretnej grupy, to nie jest to zasada, lecz wskazanie, na tę grupę." Jak widzisz, to jednak jest zasada, więc jest tak jak mówiłem, o tym czy jakaś zasada jest słuszna, nie świadczy ilość stanów faktycznych pod nią podpadających.
>>Możesz doszukać się jakiegoś logicznego błędu lub udowodnić, że przesłanki są nieprawdziwe. >Taka zasada jest zła, bo krzywdzi zarodek nie pozwalając mu doświadczyć życia.
Zasada służy zminimalizowaniu krzywdy. Ratuje matkę od poniesienia cierpienia, więc zapobiega wyrządzeniu rzeczywistych strat kosztem utraty potencjalnych korzyści. Poza tym, gdzie jest granica podmiotowa tego potencjalnego doświadczenia życia? Każdy zarodek ma szansę go doświadczyć, ale także każdy plemnik. Co więcej za każdym razem, kiedy powstrzymuję się od stosunku pozbawiam potencjalnego człowieka potencjalnego życia. Dlatego uważam, że ten argument nie może być brany pod uwagę przy prawie do aborcji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | > >jakie rozwiązanie będzie lepsze.> Jakbym czytał siebie parę postów wcześniej...Albo mnie na samym początku> A kto się upierał przy stosowaniu systemu zero-jedynkowego? Ja tylko przyjąłem Twoją retorykę. Zmieniasz reguły w czasie gry.Logiką, tyle że ogólną, posłużyłem się żeby Ci pokazać, że Twoja zasada w powszechnym użyciu nawet Tobie się nie spodoba. Ale zero-jedynkowego rachunku zdań użyłeś pierwszy, tutaj.Nie zmieniam reguł w czasie gry, za pomocą logiki obalałem Twoją pierwszą zasadę, bo miała wadę, którą logika bezspornie demaskowała. Ale teraz rozważamy zasadę drugą, z którą - podobnie jak z pierwszą - nie zgadzam się ze względów etycznych. > A teraz cytat: "Jeśli warunków nie jest w stanie spełnić nikt, prócz konkretnej grupy, to nie jest to zasada, lecz wskazanie, na tę grupę."> Jak widzisz, to jednak jest zasada, więc jest tak jak mówiłem, o tym czy jakaś zasada jest słuszna, nie świadczy ilość stanów faktycznych pod nią podpadających.Racja, tu punkt dla Ciebie.  Powinienem napisać, że "wprowadzanie zasady, której założeniem jest krzywda wskazanej grupy jest nieetyczne". Takie "ustawianie zasad" jest jak "ustawianie przetargu" w którym kryteria celują w umówionego oferenta, a nie w cel któremu dana robota ma służyć, czyli optymalne wykonawstwo. > Zasada służy zminimalizowaniu krzywdy. Ratuje matkę od poniesienia cierpienia, więc zapobiega wyrządzeniu rzeczywistych stratZapominasz o zarodku, którego zabicie powoduje dlań rzeczywistą stratę ilości jego życia. Niedopuszczenie do aborcji wprawdzie zwiększyłoby krzywdę matki, która będzie cierpiała wskutek kontynuacji niechcianego macierzyństwa, ale nie poniesie tak istotnej jak zarodek rzeczywistej straty życia. Tu jednak powstaje pytanie, czy strata życia zawsze jest krzywdą, a jeśli nie zawsze, to kiedy nie jest. > Poza tym, gdzie jest granica podmiotowa tego potencjalnego doświadczenia życia? Każdy zarodek ma szansę go doświadczyć, ale także każdy plemnik. Co więcej za każdym razem, kiedy powstrzymuję się od stosunku pozbawiam potencjalnego człowieka potencjalnego życia. Dlatego uważam, że ten argument nie może być brany pod uwagę przy prawie do aborcji.Mówimy o potencjalnym życiu, ale rzeczywistego - a nie potencjalnego - osobnika. Dylemat zabijania nie dotyczy przecież osobników potencjalnych, tylko realnych. Aborcja powinna być dopuszczalna, ale powinno się to odbywać na klarownych zasadach, nie na pokrętnym domniemywaniu że "zapewne jest to mniejsze zło". Przecież zabijamy w imię wolności matki, a wolność jest wartością którą zawsze przeciwstawiano życiu. Tutaj userka Asado klarownie pokazała, że aborcja nie jest wymierzona w płód, lecz jest ochroną wolności.Niestety ideę wolności osobistej ludzie z rzadka odważają się oficjalnie głosić, jakby sami dla siebie nie byli dla siebie numerem 1.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | > Logiką, tyle że ogólną, posłużyłem się żeby Ci pokazać, że Twoja zasada w powszechnym użyciu nawet Tobie się nie spodoba.Nie moja zasada, tylko wersja przekręcona przez Ciebie. W poprzednim poście powtórzyłem jej pierwotne brzmienie, co zignorowałeś. Ale zero-jedynkowego rachunku zdań użyłeś pierwszy, tutaj.Ok, a to Twoja wypowiedź napisana dobę wcześniej: > >w życiu nie da się stosować systemu zero-jedynkowego.> Skoro się nie da, to po co formułujesz jakieś zasady?Więc Ty pierwszy, stwierdziłeś że zasada musi spełniać kryteria logiki formalnej > Powinienem napisać, że "wprowadzanie zasady, której założeniem jest krzywda wskazanej grupy jest nieetyczne".Owszem i to jest jak w przypadku ZUSu. Na umorzeniach traci reszta ubezpieczonych, na rzecz biednych. W mojej zasadzie traci zarodek na rzecz matki. > Zasada służy zminimalizowaniu krzywdy. Ratuje matkę od poniesienia cierpienia, więc zapobiega wyrządzeniu rzeczywistych stratZapominasz o zarodku, którego zabicie powoduje dlań rzeczywistą stratę ilości jego życia. Niedopuszczenie do aborcji wprawdzie zwiększyłoby krzywdę matki, która będzie cierpiała wskutek kontynuacji niechcianego macierzyństwa, ale nie poniesie tak istotnej jak zarodek rzeczywistej straty życia.Wg mnie strata matki jest istotniejsza ponieważ ma ona już swoje przeżycia i świadomość. > Tu jednak powstaje pytanie, czy strata życia zawsze jest krzywdą, a jeśli nie zawsze, to kiedy nie jest.Nie jest wtedy, kiedy tracący życie nie jest świadomy i nie ma bagażu doświadczeń. > Mówimy o potencjalnym życiu, ale rzeczywistego - a nie potencjalnego - osobnika.Plemnik to też osobnik rzeczywisty, jednakże parę etapów wcześniej niż zarodek. > Dylemat zabijania nie dotyczy przecież osobników potencjalnych, tylko realnych.Dylemat zabijania owszem, ale ja odwoływałem się do argumentu o niedoświadczeniu życia, a on dotyczy także potencjalnych istot. > Aborcja powinna być dopuszczalna, ale powinno się to odbywać na klarownych zasadach, nie na pokrętnym domniemywaniu że "zapewne jest to mniejsze zło". Przecież zabijamy w imię wolności matki, a wolność jest wartością którą zawsze przeciwstawiano życiu. Tutaj userka Asado klarownie pokazała, że aborcja nie jest wymierzona w płód, lecz jest ochroną wolności.Zgadzam się, jednakże w mojej zasadzie nie jest to domniemanie, że "zapewne jest to mniejsze zło", ponieważ pokazałem przesłanki, które świadczą o większej krzywdzie matki. Sama przesłanka wolności osobistej nie wystarczy, bowiem z jakiej racji wolność matki ma być ważniejsza niż wolność zarodka? Czy decydowanie o jego, życiu bądź śmierci, także nie jest odbieraniem wolności?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Twoja zasada> Nie moja zasada, tylko wersja przekręcona przez Ciebie.Twój post jest tu podlinkowany. > Ale zero-jedynkowego rachunku zdań użyłeś pierwszy, tutaj.Ten link też wskazuje Twój post. > Ok, a to Twoja wypowiedź napisana dobę wcześniej:> >>w życiu nie da się stosować systemu zero-jedynkowego.> >Skoro się nie da, to po co formułujesz jakieś zasady?Pierwsze z tych zdań jest Twoje, moje jest to pytanie poniżej. > Więc Ty pierwszy, stwierdziłeś że zasada musi spełniać kryteria logiki formalnejTo taka Twoja interpretacja, przecież chodziło tam o to, że dzięki zasadom objęte nimi obszary dzielimy na kategorie, czyli 0 i 1. > Na umorzeniach traci reszta ubezpieczonych, na rzecz biednych.Ale tu celem zasady nie jest strata, lecz ulga. A kiedy określasz, że można zabić kogoś, komu brak doświadczenia i świadomości, to celem jest zabicie go. > Wg mnie strata matki jest istotniejsza ponieważ ma ona już swoje przeżycia i świadomość. Wg mnie strata zarodka jest większa, ponieważ on jeszcze nie miał żadnych swoich przeżyć i świadomości.> >Tu jednak powstaje pytanie, czy strata życia zawsze jest krzywdą, a jeśli nie zawsze, to kiedy nie jest.> Nie jest wtedy, kiedy tracący życie nie jest świadomy i nie ma bagażu doświadczeń. Pierwsze pozwala zabić śpiącego, drugie przemawia za poświęcaniu matki na rzecz zarodka, zatem pierwsze z drugim dopuszcza zabicie śpiącej matki o ile ratuje to zarodek.> Plemnik to też osobnikPlemnik nie jest osobnikiem. > odwoływałem się do argumentu o niedoświadczeniu życia, a on dotyczy także potencjalnych istot.Potencjalne nas nie interesują, bo ich aborcja dotyczy potencjalnie, a my przecież mówimy o aborcji realnej. > Zgadzam się, jednakże w mojej zasadzie nie jest to domniemanie, że "zapewne jest to mniejsze zło", ponieważ pokazałem przesłanki, które świadczą o większej krzywdzie matki.Obaliłem je, to te podkreślone zdania. > z jakiej racji wolność matki ma być ważniejsza niż wolność zarodka? Czy decydowanie o jego, życiu bądź śmierci, także nie jest odbieraniem wolności?Właściwie nie potrzeba rozstrzygać kto ważniejszy, po prostu kobieta ma prawo do wolności osobistej i w ramach tej wolności usuwa ze swojego organizmu element łączący jej ciało z ciałem zarodka. Jeszcze raz: brawo Asado! 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | > To taka Twoja interpretacja, przecież chodziło tam o to, że dzięki zasadom objęte nimi obszary dzielimy na kategorie, czyli 0 i 1.I to jest właśnie odwołanie do systemu zero-jedynkowego. > >Na umorzeniach traci reszta ubezpieczonych, na rzecz biednych.> Ale tu celem zasady nie jest strata, lecz ulga. A kiedy określasz, że można zabić kogoś, komu brak doświadczenia i świadomości, to celem jest zabicie go.Celem mojej zasady jest ulga matce (zapobieżenie cierpień) w sytuacji ciąży. Wskazałem przesłanki, które przy łącznym wystąpieniu pozwalają na ograniczenie tego cierpienia przy jak najmniejszych kosztach. > >Wg mnie strata matki jest istotniejsza ponieważ ma ona już swoje przeżycia i świadomość.> Wg mnie strata zarodka jest większa, ponieważ on jeszcze nie miał żadnych swoich przeżyć i świadomości.Więc nie ma czego tracić. Według Ciebie strata 0 jest większa niż strata 1. Gratulacje. > Tu jednak powstaje pytanie, czy strata życia zawsze jest krzywdą, a jeśli nie zawsze, to kiedy nie jest.> >Nie jest wtedy, kiedy tracący życie nie jest świadomy i nie ma bagażu doświadczeń.> Pierwsze pozwala zabić śpiącego, drugie przemawia za poświęcaniu matki na rzecz zarodka, zatem pierwsze z drugim dopuszcza zabicie śpiącej matki o ile ratuje to zarodek.Nie, bo to koniunkcja, a o tym już rozmawialiśmy. Śpiąca matka ma bagaż doświadczeń więc nie można jej zabić. > >odwoływałem się do argumentu o niedoświadczeniu życia, a on dotyczy także potencjalnych istot.> Potencjalne nas nie interesują, bo ich aborcja dotyczy potencjalnie, a my przecież mówimy o aborcji realnej.Oczywiście, że w dyskusja o aborcji nie dotyczy potencjalnych istot. Jednakże udowodniłem w ten sposób, że Twój argument jest co do zasady absurdalny. Poza tym w cytacie wyżej piszesz o śpiącej matce, a aborcja też jej nie dotyczy. Tak więc, jeśli Ty się posługujesz w dyskusji o aborcji zabiciem śpiącej matki lub dziadka to ja mogę mówić o potencjalnych istotach. > Obaliłem je, to te podkreślone zdania.Jak pokazałem wyżej, niczego nie obaliłeś. > Po prostu kobieta ma prawo do wolności osobistej i w ramach tej wolności usuwa ze swojego organizmu element łączący jej ciało z ciałem zarodka.Genialnie, argument z "po prostu"  W takim razie może usunąć zarodek, a potem płód w każdym stadium jego rozwoju? Także wtedy, gdy czuje już ból, słyszy dźwięki i zapamiętuje informacje? Może także przestać karmić dziecko piersią, przez co skaże je na śmierć głodową (w końcu zarodek pozbawiony "elementu łączącego" też umiera)? Poza tym zabieg aborcji nie polega na usuwaniu z organizmu matki "elementu łączącego jej ciało z ciałem zarodka" tylko na usunięciu zarodka. Ja także mam argument z "po prostu": granicą wolności, jest wolność drugiego człowieka, także zarodka. Dlatego argument wolności, nie może mieć zastosowania w przypadku aborcji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >dzięki zasadom objęte nimi obszary dzielimy na kategorie, czyli 0 i 1.> I to jest właśnie odwołanie do systemu zero-jedynkowego.Nie, to jest moja odpowiedź na Twoją zero-jedynkową sugestię, ale dotyczy nie zasad, lecz obszarów życia tymi zasadami objętych. Więc mi nie wmawiaj, że ja Ci każę rachunkiem zdań badać etyczną zasadę i że wprowadzam rachunek zdań do dyskusji. > Celem mojej zasady jest ulga matce (zapobieżenie cierpień) w sytuacji ciąży.Twoja zasada określa przesłanki do zabicia dowolnego zarodka, nie akurat zarodka cierpiącej matki. > > Wg mnie strata zarodka jest większa, ponieważ on jeszcze nie miał żadnych swoich przeżyć i świadomości.> Więc nie ma czego tracić. Według Ciebie strata 0 jest większa niż strata 1. Gratulacje.Widzisz, i ja potrafię przytoczyć byle co bez uzasadniania.  A serio, to większa strata zarodka niż matki wynika z faktu, że zarodek wskutek zabicia traci dłuższą niż matka przyszłość. > Nie, bo to koniunkcja [...] Śpiąca matka ma bagaż doświadczeń więc nie można jej zabić.Koniunkcja Cię nie ratuje, suma niedostatecznych przesłanek nie musi stwarzać dostatecznej. Bagaż doświadczeń matki nie zostaje utracony przez jej zabicie, bo zabicie nie zmienia przeszłości, życia doświadczonego nikt jej już nie zabierze. Zabicie odbiera przyszłość, dlatego najbardziej krzywdzi zarodka, który ma jej najwięcej. > Oczywiście, że w dyskusja o aborcji nie dotyczy potencjalnych istot. Jednakże udowodniłem w ten sposób, że Twój argument jest co do zasady absurdalny.Nie udowodniłeś niczego, bo posłużyłeś się fałszem - plemnik nie jest osobnikiem zatem nie istnieje jego potencjalne życie osobnicze. > Poza tym w cytacie wyżej piszesz o śpiącej matce, a aborcja też jej nie dotyczy. Tak więc, jeśli Ty się posługujesz w dyskusji o aborcji zabiciem śpiącej matki lub dziadka to ja mogę mówić o potencjalnych istotach.Aborcja to zabijanie, więc zasada musi odnosić się do każdego. > W takim razie może usunąć zarodek, a potem płód w każdym stadium jego rozwoju? Także wtedy, gdy czuje już ból, słyszy dźwięki i zapamiętuje informacje?Tak, w każdym stadium kobieta powinna mieć możliwość usunąć ze swojego organizmu dowolny jej własny element, np. ten łączący ją z zarodkiem czy płodem. A jak komu żal, może go ratować (a zapewne możliwość ocalenia aborta zmniejszy ilość aborcji). > Może także przestać karmić dziecko piersią,Nie histeryzuj, nie istnieje obowiązek karmienia piersią i wiele matek nie karmi. I nie ma żadnego dramatu. > Ja także mam argument z "po prostu": granicą wolności, jest wolność drugiego człowieka, także zarodka.No to przecież matka puszcza ten zarodek wolno, prawda?
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukasz9 (1220 punktów) | > Widzisz, i ja potrafię przytoczyć byle co bez uzasadniania. A serio, to większa strata zarodka niż matki wynika z faktu, że zarodek wskutek zabicia traci dłuższą niż matka przyszłość.Matka traci przyszłość + przeszłość. > Koniunkcja Cię nie ratuje, suma niedostatecznych przesłanek nie musi stwarzać dostatecznej.W tym wypadku właśnie stwarza dostateczną, ponieważ minimalizuje realne krzywdy przy najmniejszy kosztach (w zasadzie tylko potencjalnych). > Bagaż doświadczeń matki nie zostaje utracony przez jej zabicie, bo zabicie nie zmienia przeszłości, życia doświadczonego nikt jej już nie zabierze. Zabicie odbiera przyszłość, dlatego najbardziej krzywdzi zarodka, który ma jej najwięcej.Nie jesteś w stanie udowodnić, że zarodek ma jakąkolwiek przyszłość, a tym bardziej czy byłby z niej zadowolony. Możesz co najwyżej uprawdopodobnić. A ja bez problemu mogę udowodnić przeszłość matki. Wraz ze śmiercią także następuje utrata wspomnień. Chyba, że według Ciebie trup ma wspomnienia? Gdyby przychylić się do Twojej argumentacji, musiałbym każdy stosunek przedkładać nad życie ludzkie, ponieważ każde podtrzymywanie się od stosunku może zabrać komuś przyszłość. Tak jak Ty możesz tylko uprawdopodobnić przyszłość zarodka, tak jak mogę uprawdopodobnić, że w momencie stosunku dojdzie do zapłodnienia itd. > życia doświadczonego nikt jej już nie zabierzeale życie podbudowane doświadczeniami przeszłości owszem można zabrać. Wolę postawić na nie, niż na niepewne życie z niepewną przyszłością. > >Oczywiście, że w dyskusja o aborcji nie dotyczy potencjalnych istot. Jednakże udowodniłem w ten sposób, że Twój argument jest co do zasady absurdalny.> Nie udowodniłeś niczego, bo posłużyłeś się fałszem - plemnik nie jest osobnikiem zatem nie istnieje jego potencjalne życie osobnicze.To prawda osobnikiem nie jest, ale jest niezbędnym elementem do powstania osobnika. Także, każdy plemnik jest potencjalnym osobnikiem. > Aborcja to zabijanie, więc zasada musi odnosić się do każdego.Aborcja to zabijanie ludzi nienarodzonych, więc tylko do nich się odnosi. Potencjalne życie dotyczy także potencjalnych istot więc tak samo posługiwanie się nimi w tej dyskusji jest uprawnione. > Tak, w każdym stadium kobieta powinna mieć możliwość usunąć ze swojego organizmu dowolny jej własny element, np. ten łączący ją z zarodkiem czy płodem. A jak komu żal, może go ratować (a zapewne możliwość ocalenia aborta zmniejszy ilość aborcji).Teraz znowu cytat z twojej wypowiedzi: "nie zgadzam się ze względów etycznych". Czyli moja zasada nie jest etyczna, a Twoja tak? Poza tym, zarodek nie jest jej własnym elementem, a to właśnie zarodek się usuwa, a nie żaden element. Z czego wynika "powinna mieć możliwość"? Fakt, że ma to związek z jej ciałem jest niewystarczający. > >Ja także mam argument z "po prostu": granicą wolności, jest wolność drugiego człowieka, także zarodka.> No to przecież matka puszcza ten zarodek wolno, prawda?Po pierwsze nie puszcza tylko dokonuje jego rozczłonkowania, a nawet gdyby zarodki przeżywały zabieg to nie miałyby możliwości przeżycia czyli to także byłoby zabicie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Vinko (209 punktów) |
>>>Ja także mam argument z "po prostu": granicą wolności, jest wolność drugiego człowieka, także zarodka. >>No to przecież matka puszcza ten zarodek wolno, prawda? >Po pierwsze nie puszcza tylko dokonuje jego rozczłonkowania, a nawet gdyby zarodki przeżywały zabieg to nie miałyby możliwości przeżycia czyli to także byłoby zabicie. >
W następnej kolejności (po odebraniu praw kobiecie w której zagnieździł sie zarodek w celu ratowania tegoż zarodka, bo sam sobie przecież nie poradzi) można by wprowadzić obowiązkowe (wbrew woli) oddawanie krwi dla tych, którzy są w posiadaniu rzadkiej grupy, w celu ratowania życia innych. To przecież tylko drobna niewygoda w porównaniu do 9 m-cy niechcianej ciąży, a my nie możemy pozwolić by ci inni umarli. Potem to już będzie z górki. Można by przymuszać do dawania szpiku itp., bo ktoś inny może umrzeć jak sie tego nie zrobi. A na końcu zalegalizować wycinanie nerek wszystkim, którzy maja po 2 szt, bo ludzie z kolejki do przeszczepu nie maja możliwości przeżycia bez tych nerek. Podobno bez polowy mózgu tez da sie zyc. Ilu biednych idiotów moglibyśmy uratować!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) | Ciekawe, tylko zupełnie nieadekwatne do sytuacji aborcji. Zabieg powoduje bezpośrednio śmierć zarodka, nieoddanie krwi bynajmniej. Aborcji absolutnie nie da się uzasadnić wyłącznie argumentem wolności. Dlaczego więź fizyczna daje prawdo do zabicia, a psychiczna, czy finansowa już nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Vinko (209 punktów) | >Ciekawe, tylko zupełnie nieadekwatne do sytuacji aborcji. Zabieg powoduje bezpośrednio śmierć zarodka, nieoddanie krwi bynajmniej.
Rzeczywiście, przykład z przymusowym pobieraniem krwi nie jest równorzędny. W końcu w przypadku odmowy udostępnienia macicy umiera zarodek, a w przypadku odmowy oddania krwi/szpiku człowiek. Postuluję jedynie, że człowiek powinien mieć nie mniejsze prawa od zarodka - stąd to niezgrabne porównanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Matka traci przyszłość + przeszłość. Przeszłości nikt nikomu nie zabierze.
> minimalizuje realne krzywdy przy najmniejszy kosztach (w zasadzie tylko potencjalnych). Z uwagi na potencjalną przyszłą długość życia matki i zarodka mniejszą krzywdą jest niezabicie zarodka bez względu na los matki.
>Nie jesteś w stanie udowodnić, że zarodek ma jakąkolwiek przyszłość, a tym bardziej czy byłby z niej zadowolony. Możesz co najwyżej uprawdopodobnić. A ja bez problemu mogę udowodnić przeszłość matki. Udowodnić przyszłości nikt nie jest w stanie, podobnie odebrać komuś przeszłości. Potencjalnie dłuższą przyszłość ma zarodek, więc zabijając go jemu więcej zabieramy. Za to przeszłości matce nijak nie odbierzesz.
>Wraz ze śmiercią także następuje utrata wspomnień. Brak świadomości także np. we śnie powoduje utratę wspomnień.
>Gdyby przychylić się do Twojej argumentacji, musiałbym każdy stosunek przedkładać nad życie ludzkie, ponieważ każde podtrzymywanie się od stosunku może zabrać komuś przyszłość. Tak jak Ty możesz tylko uprawdopodobnić przyszłość zarodka, tak jak mogę uprawdopodobnić, że w momencie stosunku dojdzie do zapłodnienia itd Zabijany zarodek jest zawsze realny i Twoje najgorliwsze pieprzenie tego nie zmieni.
>ale życie podbudowane doświadczeniami przeszłości owszem można zabrać. Wolę postawić na nie, niż na niepewne życie z niepewną przyszłością. Przyszłość dla każdego jest niepewna, czy to zarodek czy kobieta, a nawet zapomniany już dziadek, który ma najlepszą podbudowę w przeszłości.
>każdy plemnik jest potencjalnym osobnikiem. Tak plemniki są potencjalnymi osobnikami, jak cząsteczki wodoru są potencjalną wodą, to inna jakość przecież.
>Aborcja to zabijanie ludzi nienarodzonych, więc tylko do nich się odnosi. Pewnie, tylko że my dopiero rozważamy czy aborcja jest słuszna.
>Teraz znowu cytat z twojej wypowiedzi: "nie zgadzam się ze względów etycznych". Czyli moja zasada nie jest etyczna, a Twoja tak? Tak. W mojej chodzi o wolność kobiety, w Twojej o zabicie zarodka.
>Poza tym, zarodek nie jest jej własnym elementem, a to właśnie zarodek się usuwa, a nie żaden element. Z czego wynika "powinna mieć możliwość"? Fakt, że ma to związek z jej ciałem jest niewystarczający. Wystarczający, wolność osobistą mamy, wolno Tobie ciachnąć sobie co tam chcesz, niech będzie wolno i kobietom. A jeśli uważasz, że społeczeństwu wolno dysponować ciałami kobiet jak jakimś publicznym mieniem, to się licz, że pewnego dnia one zażądają takiego samego potraktowania Twojego ciała.
>dokonuje jego rozczłonkowania Więc należy opracować metody, które zarodka nie rozczłonkują. W końcu nikt nie chce jego krzywdy.
>gdyby zarodki przeżywały zabieg to nie miałyby możliwości przeżycia czyli to także byłoby zabicie. Usuwająca "element łączący" kobieta nie dąży do zabicia zarodka, a jedynie do własnej wolności, postęp medycyny który uratuje mu życie jest tu bardzo pożądany.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukasz9 (1220 punktów) | >Zabijany zarodek jest zawsze realny i Twoje najgorliwsze pieprzenie tego nie zmieni.
Widzę, że komuś puściły nerwy. Ja też tak umiem: podtrzymanie się od stosunku pozbawia potencjalną istotę potencjalnego życia i Twoje najgorliwsze pieprzenie tego nie zmieni.
>Wystarczający, wolność osobistą mamy, wolno Tobie ciachnąć sobie co tam chcesz, niech będzie wolno i kobietom.
Tyle, że jak ja sobie coś ciachnę to nikomu się krzywda nie stanie, poza mną. Nasza wolność osobista jest ograniczona wolnością innych.
>Więc należy opracować metody, które zarodka nie rozczłonkują. W końcu nikt nie chce jego krzywdy.
Dyskusja dotyczy stanu obecnego. Jeśli będzie można usunąć zarodek, jednocześnie ratując mu życie, wtedy to będzie wyłączna kwestia wolności kobiety. W tej sytuacji niestety należy dokonać rachunku cierpień kobiety i zarodka.
>Usuwająca "element łączący" kobieta nie dąży do zabicia zarodka, a jedynie do własnej wolności, postęp medycyny który uratuje mu życie jest tu bardzo pożądany.
Nie ważne do czego dąży, ważne jaki jest skutek.
Podkreślam jestem zwolennikiem aborcji ze względu na rachunek cierpień kobiety i zarodka. Uważam, że do jego usunięcia nie wystarczy powołać się na wolność osobistą, mimo że to oczywiście też ważna kwestia. To mój ostatni głos w dyskusji. Dziękuję adwersarzowi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Widzę, że komuś puściły nerwy."Najgorliwsze pieprzenie" to żart był. > jestem zwolennikiem aborcjiTo się zgadzamy (od 40 postów). > Dziękuję adwersarzowi.Dziękuję. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >Nadal nikt mi nie wyjaśnił pojęcia człowiek, a to kluczowe w tej dyskusji. >Mam pytanie. Kto cierpi w momencie usuwania ciąży? Komu dzieje się realna krzywda? Matce, która ma już za sobą bagaż doświadczeń i wspomnień, a nie chce tej ciąży? Czy płodowi, który nie jest świadomy własnego istnienia? >Czy jest jakiś argument, poza światopoglądowym, przypisujący płodowi cechy wywyższające go ponad inne organizmy?
To najważnieszje pytanie w całej dyskusji. Od kiedy zarodek staje się człowiekiem? Do tego momentu można usuwać, od tego momentu nie można! Proste! Jeśli nie wiadomo od kiedy zarodek jest człowiekiem, to w ogóle nie można usuwać. Trochę jak w prawie, brak dowodu - niewinny, są wiarygodne, pewne dowody - winny. Zasada ostrożności!
Większość zwolenników aborcji stosuje tutaj argumentację odwrotną, mówią - udowodnij, ze to czlowiek, to wówczas będziemy przeciwni aborcji. Zwolennik aborcji, jest za (lub dokonuje jej) nie wiedząc czy zabija czlowieka czy tylko niszczy zarodek. Rozsądniejsza wydaje mi sie postawa przeciwnika aborcji, on nie wie czy to człowiek czy nie i wstrzymuje się.
Wydaje mi się że dowód leży po stronie zwolenników aborcji, to oni zgadzają się na "czyn", który może być zabiciem człowieka. Nie musi przeciwnik aborcji udowadniać ze coś nie jest człowiekiem, skoro i tak zamierza "to" zachować przy życiu.
|
|
|  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
>Nie musi przeciwnik aborcji udowadniać ze coś nie jest człowiekiem, skoro i tak zamierza "to" zachować przy życiu.
Za to matkę "tego", już niekoniecznie.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Nie musi przeciwnik aborcji udowadniać ze coś nie jest człowiekiem, skoro i tak zamierza "to" zachować przy życiu. >Za to matkę "tego", już niekoniecznie.
Piszę o zasadzie, nie o wyjątkach i szczególnych przypadkach.
|
|
|  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | >>Nadal nikt mi nie wyjaśnił pojęcia człowiek, a to kluczowe w tej dyskusji. A guzik. Kluczowe to jest dlacego problem zaistnial. Stawiajac idiotyczne zalozenia mozna sie zadyskutowac do ostatniego bitu na twardym dysku serwera i nie dojsc do zadnych wnioskow.
Mnie wychodzi, z tej dyskusji, ze aborcja nie moze miec zadnego uzasadnienia. Poniewaz jest kara ( moze byc i boska) dla niedouczonej mamy. Za to ze jest nieducona jak jej hormony dzialaja, i co ma zrobic zeby nie byc ukarana.
Ergo, winna jest szkola. A raczej jej brak. Niby sprowadzilam wszystko ad absurdum, ale czy na pewno?
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>>Nadal nikt mi nie wyjaśnił pojęcia człowiek, a to kluczowe w tej dyskusji. >A guzik.
Ale tylko mały guzik! Masz rację, że kluczem jest to dlaczego problem zaistniał, ale edukacja i dostęp do antykoncepcji nie zlikwiduje problemu, może go istotnie zredukować, ale nie zlikwiduje. Dlatego ważne jest to co piszę i jest kluczowe na etapie "błogosławionym".
|
|
| | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | >antykoncepcji nie zlikwiduje problemu, może go istotnie zredukować, ale nie zlikwiduje.
Problem staje sie problemem, jak duuuuuuzo razy wystepuje i nie wiadomo co z nim robic. Zreszta zadne rozwiazania nigdy w 100% nie dzialaja.
>Dlatego ważne jest to co piszę i jest kluczowe na etapie "błogosławionym".
Na etapie blogoslawionym to juz "po ptokach". A raczej po ptaszku...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | > antykoncepcji nie zlikwiduje problemu, może go istotnie zredukować, ale nie zlikwiduje.> problem staje sie problemem, ja duuuuuuzo razy wystepuje i nie wiadomo co z nim robic. Zreszta zadne rozwiazania nigdy w 100% nie dzialaja.> Na etapie blogoslawionym to juz "po ptokach". A raczej po ptaszku...Pisz staranniej, proszę. Cytując kogoś, wstawiaj znak "> " na początku wersu.Edytuję, ale nie będę tego robił bez końca. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Problem staje sie problemem, jak duuuuuuzo razy wystepuje i nie wiadomo co z nim robic. Zreszta zadne rozwiazania nigdy w 100% nie dzialaja. >>Dlatego ważne jest to co piszę i jest kluczowe na etapie "błogosławionym". >Na etapie blogoslawionym to juz "po ptokach". A raczej po ptaszku...
Nie chcesz chyba zrozumieć, tego co piszę. Myślisz, że w krajach w których aborcja jest dozwolona nie ma problemu aborcji? Myślisz że kobiety nie stawiają sobie pytań - czy rodzić, jak wychować, czy mają środki, jakie będą fizyczne i psychiczne konsekwencje aborcji ...
Problem jest, ponieważ środki antykoncepcyjne zawodzą, a czasami się ich nie używa. I nie jest to problem mały, raczej duuuuży.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) |
>Nie chcesz chyba zrozumieć, tego co piszę. >Myślisz, że w krajach w których aborcja jest dozwolona nie ma problemu aborcji? Myślisz że kobiety nie stawiają sobie pytań - czy rodzić, jak wychować, czy mają środki, jakie będą fizyczne i psychiczne konsekwencje aborcji ...
>Problem jest, ponieważ środki antykoncepcyjne zawodzą, a czasami się ich nie używa. >I nie jest to problem mały, raczej duuuuży.
Chce zrozumiec ale nie potrafie. 1. Co was inne kraje obchodza? O czym ta dyskusja wlasciwie jest? Polska na tle czy versus reszta krajow swiata?
2. Srodki anty zawodza powiadasz? Zmienic zaopatrzeniowca, przebadac towar na rynku czy spelnia wymagania i producenta do sadu. Poza kara, oczywiscie niech pokryje koszta wychowania "owocu".
Na calym swiecie nie zawodza a u was, twierdzisz, ze zawodza. Tego nie rozumiem. Moze instrukcji obslugi nie przetlumaczyli na polski? Albo cos pokrecili w tlumaczeniu...albo uzytkownicy czytac i zrozumiec nie potrafia?
Baba jestem, swoich pigulek sie najadlam, czasami na wszelki wypadek, jak na mnie lecieli panowie napaleni. Zadziwiajace ilu bylo przygotowanych.
Oszolomow antysexualnych czy aborcyjnych jest na swiecie pewnie tylu ilu w Polsce. Ale nikt ich nie traktuje powaznie.
Parafrazujac stary dowcip, mozna powiedziec, ze wdajecie sie w dyskusje z idiotami, dyskutujecie ich slownictwem i o ich argumentach czyli daliscie sprowadzic sie do ich poziomu. A tam was doswiadczeniem pobija.
Zreszta, moje pokolenie jakos nie "wpadalo" Zamiast sie nauczyc jak NIE miec dzieci, kiedy sie ich nie chce, domagacie sie prawa do przerywania ciazy. Szkoda forsy na pigulki? Zebys ty wiedzial ile kosztowalo uwiedzenie mnie, hehehe, moje wydatki to byly grosze. Widzisz, moze jestem zlosliwa, ale tutaj sie mawia, ze jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o forse.
Bo gdy zapotrzebowanie jest towar zawsze sie znajdzie. A mnie sie zaczyna wydawac, ze to jest dyskusja dla dyskusji bo nawet podmiot tej dyskusji jest raczej zamazany.
|
|
| |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | (...) >Ergo, winna jest szkola. A raczej jej brak.
Ależ szkoła jest ! Tylko jaka ? Wg najwyżej zaawanswanej, aktualnie obowiązującej wykładni, człowiek pełną gębą : rodzaju męskiego zaczyna się 40 dni od zapłodnienia, a 80 dni - kobitka. Małą gębą - jak u Monty Pythona : już sperma jest święta.
|
|
| | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | >(...) >>Ergo, winna jest szkola. A raczej jej brak. >Ależ szkoła jest ! >Tylko jaka ? >Wg najwyżej zaawanswanej, aktualnie obowiązującej wykładni, człowiek pełną gębą : rodzaju męskiego zaczyna się 40 dni od zapłodnienia, a 80 dni - kobitka.
To je pikne, a sa gdzie sufrazystki w Polsce? Typowa dyskryminacja!!! z matka boska na czele. A dlaczego na ten temat nie ma dyskusji? Tylko o tej aborcji czyli skrobance?
>Małą gębą - jak u Monty Pythona : już sperma jest święta.
A co ze sperma grzesznika? Najlepiej rozpustnika pedofila gwalcacego kochane dzieci? problem robi sie powazny, bo swieta sperma, dawca nie swiety wrecz przeciwnie, a ofiara dawcy niewinna, cokolwiek to znaczy...
A tu o jakiejs dyskusji o szarym podziemiu sam naczelny zaczyna, a ten watek pominiety...
PS surrealizm Monty Pytona wiecznie zywy w ...Polsce. I nikt tego nie widzi. >
|
|
| | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) |
>A co ze sperma grzesznika? Najlepiej rozpustnika pedofila gwalcacego kochane dzieci? >problem robi sie powazny, bo swieta sperma, dawca nie swiety wrecz przeciwnie, a ofiara dawcy niewinna, cokolwiek to znaczy... Aaaaa... a wcale nie pominięty! Jak oznajmia Pismo - marnowanie nasienia (świętego z założenia) na ekscesy nie prowadzące do poczęcia , to grzech śmiertelny. Natomiast dawca wcale świety być nie musi, co Mater Ecclesia ptwierdza przez ekskomunike obrońców życia poczętego dużo wcześniej, w Brazylii, świętego naczynia, jakim było ciało zgwałconej 9-latki.
|
|
|  | 1 na 1 | lukasz9 (1220 punktów) | Nawet jeśli uznamy zarodek za człowieka to dlaczego nie można go usunąć? Nie będzie przecież cierpiał, a matka być może tak.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Nawet jeśli uznamy zarodek za człowieka to dlaczego nie można go usunąć? Nie będzie przecież cierpiał, a matka być może tak. >
Jeśli uznasz zarodek za człowieka, musisz go tak samo traktować - jak człowieka, dlatego nie możesz go zabić, tylko po to aby oszczędzić innemu człowiekowi cierpień. Fakt jego cierpienia nie ma znaczenia, jeśliby miał, można by było np podawać w napoju ludziom truciznę, zasnęliby, nie cierpieli, a z pewnością wielu innym zaoszczędziłoby to cierpień.
Dlatego ustalenie tego jest kluczowe.
|
|
| | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>Jeśli uznasz zarodek za człowieka, musisz go tak samo traktować - jak człowieka, dlatego nie możesz go zabić, tylko po to aby oszczędzić innemu człowiekowi cierpień.
Nie zgadzam się. Czy kasztan muszę traktować jak kasztanowiec? Nie mogę zabić człowieka, bo sprawiłbym mu cierpienie. Zarodkowi nie.
>Fakt jego cierpienia nie ma znaczenia, jeśliby miał, można by było np podawać w napoju ludziom truciznę, zasnęliby, nie cierpieli, a z pewnością wielu innym zaoszczędziłoby to cierpień.
Co innego usunąć nieświadomy swojego istnienia zarodek, a co innego zabić człowieka mającego wspomnienia, doświadczenia, marzenia. Odbieranie mu tego jest zadawaniem cierpienia jemu i jego bliskim.
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Jeśli uznasz zarodek za człowieka, musisz go tak samo traktować - jak człowieka, dlatego nie możesz go zabić, tylko po to aby oszczędzić innemu człowiekowi cierpień. >Nie zgadzam się.
Nie dogadamy się, post wyżej przyjąłeś na chwilę że uznajesz zarodek za człowieka, a chwilę później piszesz że nie uznajesz za człowieka. Jak widzisz problem tkwi w tym właśnie - określeniu od kiedy coś jest człowiekiem.
Fakt jego cierpienia nie ma znaczenia, przecież Ci to wyjaśniłem, ale pytanie pomocnicze: Czy bita żona może otruć nieświadomowego męża - np we śnie (nie będzie cierpiał).
|
|
| | | | |  | | lukasz9 (1220 punktów) |
>Nie dogadamy się, post wyżej przyjąłeś na chwilę że uznajesz zarodek za człowieka, a chwilę później piszesz że nie uznajesz za człowieka.
Nie przestałem traktować w swojej poprzedniej wypowiedzi zarodek jako człowieka. Wyjaśniłem tylko dlaczego zarodek, mimo że nim jest można usunąć
>Jak widzisz problem tkwi w tym właśnie - określeniu od kiedy coś jest człowiekiem. >Fakt jego cierpienia nie ma znaczenia, przecież Ci to wyjaśniłem, ale pytanie pomocnicze: Czy bita żona może otruć nieświadomowego męża - np we śnie (nie będzie cierpiał).
Nie może, gdyż mąż ma swoje wspomnienia i marzenia, zabranie ich byłoby krzywdą dla niego i być może jego bliskich (innych niż żona). Mimo, że stałoby się to we śnie, doszłoby do realnej straty po stronie mężczyzny. Sytuacja płodu jest inna, bowiem nie ma on czego tracić. Nie zmienia tego uznanie płodu czy zarodka za człowieka.
|
|
|  | Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) | Z zarodka może powstać nie tylko jeden człowiek, ale czasem bliźnięta. Istniejące łącznie nie są kimś, lecz czymś z kogoś. Dlatego jedynie rozsądnie biorąc, osobnik zaczyna się od urodzenia. Przy tego typu dyskusjach kusi argument płynności granic. Nie jest on wzięty z życia. Jeden pyłek mąki więcej, lub mniej, to już nie kilogramowy chleb. Ale fachowiec wie, co to jest kilogramowy chleb i umie go upiec. Po drugie, aborcja dozwolona, czy nie, musi być zakaz zadawania bólu płodowi. Ginekolog tnący płód żywcem sam powinien być cięty żywcem.
Ludomir Tulko
|
|
|  | |
| setarkos (10757 punktów) | > (...) płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem.
Zwykły ludzki zarodek powstaje z części ciała kobiety i mężczyzny. Każda pojedyncza osoba ma mniej niż 100% udziałów w tej inwestycji. Zupełnie niezrozumiałe jest w tej sprawie (jeśli nie liczyć ciąży wynikłej z gwałtu lub cudu) notoryczne pomijanie roli potencjalnego ojca
Jeszcze wyraźniej widać odrębność płodu, gdy jego nosicielką jest matka zastępcza a 'akcjonariuszami' co najmniej trzy osoby. Uważam, że należy szanować współautorstwo każdej z osób zaangażowanych w prokreację nawet wtedy, gdy płód uznajemy za 'surowiec' czy półprodukt
Czy takie 'wyprane' z uczuć, chłodne podejście można uznać za wystarczająco naukowe, bezstronne czy adekwatne do tematu - tego nie wiem. Warto jednak pamiętać, że ignorowanie wspólników/wspólniczek to broń obosieczna
|
|
 | -1 na 3 | maciejo (3492 punktów) | >> (...) płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. >Zwykły ludzki zarodek powstaje z części ciała kobiety i mężczyzny. Każda pojedyncza osoba ma mniej niż 100% udziałów w tej inwestycji. Zupełnie niezrozumiałe jest w tej sprawie (jeśli nie liczyć ciąży wynikłej z gwałtu lub cudu) notoryczne pomijanie roli potencjalnego ojca
Niby tak ale ojciec daje tylko plemniki, których wyprodukowanie nie kosztuje go za wiele, natomiast matka jeszcze przez 9 miesięcy nosi w sobie "pasożyta" i wydatkuje na niego bardzo dużo zasobów.
>Jeszcze wyraźniej widać odrębność płodu, gdy jego nosicielką jest matka zastępcza a 'akcjonariuszami' co najmniej trzy osoby. Uważam, że należy szanować współautorstwo każdej z osób zaangażowanych w prokreację nawet wtedy, gdy płód uznajemy za 'surowiec' czy półprodukt
A za co szanować? Matkę zastępczą za chęć zarobienia kasy, a biologiczną za to, że nie chciała mieć rozstępów?
|
|
|  | -1 na 1 | lukasz9 (1220 punktów) |
>Niby tak ale ojciec daje tylko plemniki, których wyprodukowanie nie kosztuje go za wiele, natomiast matka jeszcze przez 9 miesięcy nosi w sobie "pasożyta" i wydatkuje na niego bardzo dużo zasobów. Co nie znaczy, że ojciec nie ma nic do powiedzenia
>A za co szanować? Matkę zastępczą za chęć zarobienia kasy, a biologiczną za to, że nie chciała mieć rozstępów? Gratuluje prostactwa
|
|
| |  | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | >>Niby tak ale ojciec daje tylko plemniki, których wyprodukowanie nie kosztuje go za wiele, natomiast matka jeszcze przez 9 miesięcy nosi w sobie "pasożyta" i wydatkuje na niego bardzo dużo zasobów. >Co nie znaczy, że ojciec nie ma nic do powiedzenia
Tego nie powiedziałem. Chodzi mi tylko o to, że z tego względu zawsze matka będzie mieć w sprawie aborcji decydujący głos.
>>A za co szanować? Matkę zastępczą za chęć zarobienia kasy, a biologiczną za to, że nie chciała mieć rozstępów? >Gratuluje prostactwa
Taka jest prawda niestety. Jeśli kobieta jest zdrowa i mogła by nosić ciążę ale zrzeka się tej możliwości bo jest jej to niewygodne to właśnie o niej jak i o jej partnerze świadczy, że są prostakami i osobami zdemoralizowanymi. Po pierwsze naraża zdrowie i życie dziecka bo jest większa szansa konfliktu serologicznego. Po drugie od samego początku świadczy to, że rodzice nie mają chęci poświęcać się dziecku.
|
|
| | |  | 1 na 1 | lukasz9 (1220 punktów) |
>Taka jest prawda niestety. Jeśli kobieta jest zdrowa i mogła by nosić ciążę ale zrzeka się tej możliwości bo jest jej to niewygodne to właśnie o niej jak i o jej partnerze świadczy, że są prostakami i osobami zdemoralizowanymi. Po pierwsze naraża zdrowie i życie dziecka bo jest większa szansa konfliktu serologicznego. Po drugie od samego początku świadczy to, że rodzice nie mają chęci poświęcać się dziecku.
Właśnie, jeśli kobieta jest zdrowa. W poprzedniej wypowiedzi uogólniłeś, że nie szanujesz ludzi, którzy w ten sposób mają potomstwo i to właśnie nazwałem prostactwem. Nie każda kobieta jest zdrowa, na tyle żeby donosić ciążę.
|
|
1 na 1 | sacrool (353 punktów) | (...)płód nie jest elementem ciała kobiety, lecz odrębnym organizmem. >Niebezpieczne jest to, że stwierdzenie, kto i kiedy jest człowiekiem, staje się kwestią światopoglądu.
Odnoszę wrażenie, że w trakcie dyskusji zaszły pewne nieporozumienia, wynikające z pomieszania znaczeń poszczególnych terminów. Po pierwsze: rzeczywiście, trudno jednoznacznie (z naukowego punktu widzenia) ustalić, kiedy rodzi się Człowiek. Czy płód jest już człowiekiem, czy noworodek, a może dopiero 2 letnie dziecko? A może pokusić się o tezę, że człowiek staje się dopiero w momencie śmierci (z racji wykształconego stopnia świadomości oraz nabytych doświadczeń)?
W każdym razie zauważyłam brak rozróżnienia pojęciowego między "embrionem" (do 8 tygodnia okresu prenatalnego) a "płodem" (po 8 tygodniu). I tak jak w fazie embrionu można by mówić (moim zdaniem) o "decydowaniu kobiety o własnym ciele", tak moment pojawienia się płodu (zaczynają wykształcać się bardziej złożone i zróżnicowane formy komórkowe, m.in. formują się główne struktury mózgowe) jest już decyzją bardziej skomplikowaną. Z całą pewnością w podejściu do aborcji uwidaczniają się dwie skrajności. Jedna z nich funkcjonuje pod znakiem krzyżyka, wody święconej i moherowego beretu, druga z kolei sprowadza dyskusję do argumentu "decydowania o własnym ciele". Nie widzę innej odpowiedzi na tę drugą skrajność jak tylko to, że moment decydowania o własnym ciele kobiety powinien być przesunięty w czasie do sytuacji zanim doszło do stosunku. Każda dorosła i świadoma kobieta, ba! każdy dorosły i świadomy człowiek powinien wiedzieć, że każdy stosunek może skutkować zaciążeniem. Jeśli idzie o poruszoną w wątku kwestię zapłodnienia wskutek gwałtu- rozpatrywanie tego zagadnienia w tym miejscu jest bezcelowe, albowiem jest to sytuacja mająca już swoje uregulowania prawne.
Po drugie. Jako moment decydujący o człowieczeństwie proponujecie moment pojawienia się świadomości. I tutaj również zaszły nieporozumienia. Trzeba bowiem odróżnić moment pojawienia się świadomości jako takiej, od momentu wykształcenia się w świadomości obrazu własnego ciała, tj. wykształcenia się osobowego "ja". To dwie zupełne inne historie, więc ujednoznacznianie ich wprowadza niepotrzebny bałagan. Zacznę od świadomości. Otóż niezaprzeczalnym dowodem na wykształcenie się świadomości jest istnienie odmiennych stanów świadomości. Najbardziej naturalnym odmiennym stanem świadomości jest sen. Płód zaczyna śnić ok. 4-5 miesiąca życia płodowego, nie można mu zatem odmówić świadomości. Co więcej- za istnieniem świadomości już w trakcie życia płodowego świadczą m.in. wyniki badań, wedle których dziecko w trakcie życia płodowego rejestruje dźwięki płynące z zewnątrz. Stąd bardzo często noworodki rozpoznają utwory muzyczne, zasłyszane jeszcze w brzuchu matki. Dodatkowo: swego czasu S. Grof, jeden z ojców psychologii transpersonalnej, w wyniku swych eksperymentów z wykorzystaniem LSD (wywołanie odmiennych stanów świadomości) udowodnił, że człowiek jest w stanie cofnąć się pamięcią do przeżyć nabytych w okresie prenatalnym. Jeszcze więcej- już dwu-trzy miesięczny noworodek potrafi świadomie kontrolować doznawaną przyjemność płynącą ze ssania własnego palca. Z kolei jeśli idzie o wykształcenie się osobowego "ja", którego fundamentem jest obraz własnego ciała, formuje się ono już w okresie noworodkowym, wskutek odkrywania przez dziecko poszczególnym części ciała. Jeśli by nadanie tytułu "człowiek" uzależniać od ukształtowanego "ja", należałoby odmówić człowieczeństwa jednostkom z różnego rodzaju zaburzeniami rozwojowymi, w których nie dochodzi do wykształcenia się osobowego "ja" lub istnieją zakłócenia w jego ukształtowaniu. Takimi zaburzeniami jest choćby autyzm czy upośledzenie umysłowe, szczególnie w stopniu znacznym. Podsumowując (by nie przeciągać struny pt. objętość wypowiedzi) proponuję przyjąć założenie, że płód jest już człowiekiem. Aborcja natomiast to, wedle mojego oglądu, decydowanie o byciu lub niebyciu potencjalnego człowieka (bo, jeśli już, powinna dotyczyć tylko embrionu, nie zaś płodu ), a argument dot. decydowania o własnym ciele, jako ekstremistyczny, można odłożyć w to samo miejsce co argumentacje dyktowane wiarą- tj. z pewnością nie na racjonalną półkę.
>Najbardziej namacalnym tego dowodem jest konflikt serologiczny, kiedy to układ odpornościowy matki(...) Nie zgadzam się z tym. Wedle mojej wiedzy tego typu dowodem jest przede wszystkim zachodzące w naturalny sposób poronienie zarodka, które zdarza się dosyć często, właśnie dlatego, że organizm kobiety postrzega embrion jako ciało obce, co z kolei jest rodzajem skutków ubocznych w procesie ewolucji człowieka.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | Sprawa nie jest tak bardzo skomplikowana jak się wydaje. Na tym forum, w tym wątku też, nikt nie jest w stanie naukowo stwierdzić od kiedy "to coś" staje się człowiekiem. Owszem można mieć własne zdanie, ale ugruntowanego poglądu nie ma.
Łatwo dostrzec, że w takim wypadku skoro nie mamy pewności czy coś jest człowiekiem czy nie jest nie można tego czegoś (lub człowieka) unicestwić.
A dyskusja toczy się ponieważ właśnie każdy określa początek człowieka wg światopoglądu, w zależności czy jest za aborcją czy przeciw niej. W ten sposób to pytanie staje się wtórne, a powinno być pierwotne w stosunku do własnych opinii na temat aborcji.
|
|
|  | 1 na 1 | sacrool (353 punktów) | > Na tym forum, w tym wątku też, nikt nie jest w stanie naukowo stwierdzić od kiedy "to coś" staje się człowiekiem. >A dyskusja toczy się ponieważ właśnie każdy określa początek człowieka wg światopoglądu, w zależności czy jest za aborcją czy przeciw niej. Nie zgadzam się. Przede wszystkim dlatego, że nauka (biologia, medycyna, psychologia rozwoju, i inne dyscypliny, uwzględniające pierwiastek biologiczny w omawianiu zagadnienia narodzin człowieka) rzeczywiście (jak sugerował autor wątku) uściśla moment, w którym następuje "przepoczwarzenie" zarodka w człowieka** (powołuję się w tym miejscu na jedną pozycję książkową*. Mogę znaleźć więcej, jeśli zajdzie potrzeba). Stąd nie jest już sprawą jedynie światopoglądu wyznaczenie owego "kiedy". Oczywiście, filozoficzne czy chociażby socjologiczne podejście do kwestii stawania się człowiekiem to już inna historia. Jednak autor wątku, z tego co widzę, zastosował rozumowanie biologiczno-medyczne. Nakreśliłam jedynie zarys argumentów świadczących o konkretno-naukowym rozstrzyganiu problemu początku człowieczeństwa. Jeśli trzeba- postaram się o więcej. Proszę uzbroić się w cierpliwość- mam sporo książek do przewertowania, celem odświeżenia wiadomości.
___________________________________________________________________________________ *J.S. Turner, D.B. Helms, Rozwój człowieka. Wydawnictwo WSiP, Warszawa 1999. ** Popełniłam błąd merytoryczny we wcześniejszej wypowiedzi.
|
|
|  | 1 na 1 | sacrool (353 punktów) | Ps. Zatem dyskusja, owszem, toczyć się może wokół światopoglądu użytkowników, jednak będzie to rodzaj filozofowania opartego na kanwie "moim zdaniem", przeprowadzanego w oderwaniu od naukowych faktów.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Temat dotyczy kobiet w wieku rozpłodowym, im zostawmy prawo wypowiadania i decydowania. Dzieci głosu nie mają, babcie niech klepią pacierze, faceci jak chcą mieć coś do dodania w temacie niech zafundują sobie sami ciążę, może być nawet pasożytnicza lub urojona. Strasznie nie lubię jak ktoś zajmuje się cudzymi dupami.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|