Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy można skończyć z podziemiem aborcyjnym?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
18-10-2009 14:53Mariusz Agnosiewicz (moderator)Czy można skończyć z podziemiem aborcyjnym?
Debata pod hasłem "Jak wyjść z podziemia?", towarzysząca premierze filmu o podziemiu aborcyjnym pt.: "Podziemne państwo kobiet" odbyła się 13 października w Warszawie. Wśród wielu podjętych wątków wybijał się problem dialogu społecznego wobec różnic światopoglądowych. Autorki filmu, Claudia Snochowska-Gonzalez i Anna Zdrojewska, uznają, że budowanie koalicji jest możliwe mimo podziałów - osią porozumienia może być niezgoda na powszechne łamanie prawa.

Agnieszka Holland, jedna z panelistek debaty, jest jednak pesymistyczna w tej mierze. Jej głos okazał się kontrowersyjny na sali, w której zgromadzili się przede wszystkim zwolennicy zliberalizowania prawa antyaborcyjnego. Holland podkreślała, że przybierając postawę wojującą, zwolennicy ruchu pro-choice nigdy nie doprowadzą do debaty społecznej. Według niej najistotniejszym problemem jest to, że po 1989 roku dokonała się zmiana wyobraźni społecznej związanej z tematem aborcji. I zmiana ta dotyczy znacznej większości społeczeństwa, nie tylko osób wierzących, ale także świeckich. Z tego powodu, jej zdaniem, w dzisiejszej Polsce "mówienie o kompletnym zliberalizowaniu ustawy antyaborcyjnej jest nie tylko niemożliwe z powodów politycznych, ale również niemożliwe z powodów społecznych". Według Agnieszki Holland ekspertki, które wypowiadają się w filmie "Podziemne państwo kobiet", nie dostrzegają tego problemu - oceniają przeciwników aborcji jako przyjmujących swoje stanowisko z przyczyn koniunkturalnych lub politycznych. A "jeżeli uznamy, że to jest tylko sprawa propagandy kościelnej, to znaczy, że uznajemy, że jesteśmy 37-milionowym narodem idiotów, którzy się dają manipulować".

Agnieszka Graff, nawiązując do wątku o wyobraźni społecznej, zauważyła, że film "budzi empatię wobec kobiet", co jest o tyle cenniejsze, że w Polsce "przez poprzednie 20 lat była budowana empatia wobec embrionu". Specyfika dotychczasowej debaty publicznej polega na odrzuceniu kobiety jako strony w sporze o płód, o czym m.in. świadczy bardzo rzadkie użycie słowa "kobieta" w artykułach polemicznych. Sukcesem filmu, według niej, jest odwrócenie tej perspektywy, co zdarza się w sferze publicznej po raz pierwszy.

Czy media w jakiejś mierze odpowiadają za kształtowanie tej wyobraźni społecznej? - takie pytanie, w nawiązaniu do analizy języka debaty publicznej o aborcji, autorstwa Agnieszki Graff, prowadząca Agnieszka Grzybek skierowała do Heleny Łuczywo, współzałożycielki Gazety Wyborczej. Prelegentka nie odniosła się do samego języka debaty i do sformułowania "przegraliśmy wojnę o język", ale zauważyła, że media zawsze chętnie podejmują temat, gdy tylko stanie się on aktualny - w przypadku inicjatyw społecznych zaś - gdy staną się one faktem. Stwierdziła, że "jeżeli w Polsce będzie się wzmacniać ruch społeczny na rzecz praw kobiet, również praw reprodukcyjnych, to media będą o tym mówić". Jako jedyna z dyskutantek jest optymistyczna w kwestii zmiany ustawy.

Pesymizm trzeciej z prelegentek, Izabeli Jarugi-Nowackiej, wynika z przekonania, że w Sejmie obecnej kadencji żadna inicjatywa legislacyjna dążąca do zmiany ustawy nie zostanie podjęta. Z perspektywy swoich wieloletnich działań na rzecz praw kobiet, w tym praw reprodukcyjnych, Jaruga-Nowacka uznała, że jedyna ścieżka, która może zakończyć się sukcesem, to stworzenie partii, której pierwszy punkt programu będzie brzmiał: "zmiana ustawy antyaborcyjnej". Już po debacie prowadząca Agnieszka Grzybek skomentowała ten pesymizm posłanki: "Jesteśmy zablokowani legendą, która się wtedy [na początku lat 90., w czasie zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum] zrodziła - i [z tego powodu obawiamy się] że nawet, jak zbudujemy ruch społeczny i zbierzemy kilka milionów podpisów, to politycy znów to zlekceważą". Dodała, że według niej czasy już są inne i głos tylu obywateli musiałby znaleźć odbicie w pracach parlamentarzystów.

Ostatnim mocnym głosem w debacie, swoistym impulsem do dalszych działań w kierunku zmiany ustawy, było stwierdzenie Heleny Łuczywo, która narzekając na nastrój beznadziei, wyczuwalny na sali, powiedziała: "Sprawa, którą robiłam 30 lat temu, była dużo bardziej beznadziejna i jakoś się skończyła."

SZARA WSTĄŻKA
Organizatorki debaty zaproponowały, by przyjąć szarą wstążkę jako znak deklaracji "jestem pro-choice - uważam, ze kobiety mają prawo do decyzji".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

apud (4399 punktów)
>Debata pod hasłem "Jak wyjść z podziemia?", towarzysząca premierze filmu o podziemiu

przeciez tak postawiona debata nie ma sensu!!!

Leczy sie przyczyny a nie skutki.

Czy nikt praktycznie nie pomysli dlaczego jest tyle skrobanek?
Dlaczego uzywa sie terminu zycie poczete?

Stawiacie albo godzicie sie na postawienie zalozen przed teza i to sie rozmydla.
Jakby fakt skrobanki istnial niezaleznie od wszystkiego.

Moim babskim zdaniem i strategia i taktyka absolutnie do dupy...

Brzostowski (7067 punktów)
Uważam, że postawa wojująca (z jednej i drugiej strony) jest błędna. W Polsce, jeśli dojdzie w ogóle, do liberalizacji ustawy to może za jakieś 20 lat.
Wzajemne "okrzykiwanie" się (mam na myśli zwolenników i przeciwników liberalizacji) nie przyniesie żadnego efektu. Jedynym rozwiązaniem, które dostrzegam jest próba wspólnego wysiłku różnych środowisk, w tym katolickich na rzecz minimalizacji problemów związanych z aborcją. I tutaj wola społeczna wydaje się, że jest. Liberalizacja ustawy, aborcja "na życzenie" w tej chwili jest w Polsce nierealizowalna. Ale gdyby wprowadzić edukację seksualną, rozszerzyć (czy raczej umożliwić) badania prenatalne na większą skalę, zorganizować realną pomoc dla potencjalnych młodych matek i potem matek oraz rodzin, zrealizować szereg innych działań ograniczających problemy, to myślę, że można w ramach takich działań skupić wiele różnych środowisk i rozwiązać wiele istniejących problemów. Trzezba by jednak zrezygnować na rzecz tego "kompromisu" z walki o tę ustawę, przynajmniej oficjalnie.
A jeśli będzie wola społeczna za jakiś czas...

W alternatywie pozostaje "walka" i "okrzykiwanie" się oraz wykorzystywanie problemu do celów politycznych przez wiele lat.
Zero efektu.

takie jest moje zdanie

lukasz9 (1220 punktów)

>"jeżeli uznamy, że to jest tylko sprawa propagandy kościelnej, to znaczy, że
>uznajemy, że jesteśmy 37-milionowym narodem idiotów, którzy się dają manipulować".

Czy przypadkiem tak właśnie nie jest?
Brzostowski (7067 punktów)
>>"jeżeli uznamy, że to jest tylko sprawa propagandy kościelnej, to znaczy, że
>>uznajemy, że jesteśmy 37-milionowym narodem idiotów, którzy się dają manipulować".
>Czy przypadkiem tak właśnie nie jest?

Nie jest to tylko sprawa propagandy kościelnej, bo przeciwnicy aborcji mają argumenty niereligijne, nie każdy przeciwnik aborcji jest wierzący.

Ale oczywistością jest, że Kościół ma olbrzymi i decydujący wpływ na tę sprawę.
18-10-2009 17:32 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)

>przeciwnicy aborcji mają argumenty niereligijne, nie każdy przeciwnik aborcji jest wierzący.

Ma Pan rację, szkoda tylko, że te argumenty niereligijne tak rzadko słychać. Przynajmniej z ust najgłośniejszych przeciwników aborcji.
18-10-2009 18:51 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>przeciwnicy aborcji mają argumenty niereligijne, nie każdy przeciwnik aborcji jest wierzący.
>Ma Pan rację, szkoda tylko, że te argumenty niereligijne tak rzadko słychać. Przynajmniej z ust najgłośniejszych przeciwników aborcji.

Też żałuję.
Bockxer I (1165 punktów)
>>przeciwnicy aborcji mają argumenty niereligijne,

Można się dowiedzieć jakie to argumenty?
Brzostowski (7067 punktów)
>>>przeciwnicy aborcji mają argumenty niereligijne,
>Można się dowiedzieć jakie to argumenty?

Poszukaj na tym forum lub załóż nowy wątek, ten nie służy do opisywania argumentów za lub przeciw aborcji. Zapewne nie jest intencją autorów wątku, aby dyskusja którą proponujesz pożarła ten wątek.
19-10-2009 16:18 
 Ocena 3 na 3
Kinia Kinska (825 punktów)
>Nie jest to tylko sprawa propagandy kościelnej, bo przeciwnicy aborcji mają argumenty niereligijne, nie każdy przeciwnik aborcji jest wierzący.
>Ale oczywistością jest, że Kościół ma olbrzymi i decydujący wpływ na tę sprawę.

Ingerencja kościoła w nasze życie jest większa, niż większość ludzi podejrzewa. Można być niewierzącym, nie uczestniczyć w kościelnych obrzędach, nie wysłuchiwać natchnionych miłością do ludzkich zarodków kazań, nie słuchać katolickiego radia... Ale to nie znaczy, że katolicka propaganda nie dociera do ludzi niewierzących.

Kościół ma ogromny wpływ na politykę, ta z kolei na edukację. Jakie są tego efekty? A no wszyscy wiemy jakie.

Ja od siebie dodam tylko tyle, że za czasów szkolnych, konkretnie w podstawówce, dane mi było obejrzeć mocno tendencyjny film o aborcji (trzy miesięczny - o ile dobrze pamiętam - płód rozrywany na kawałki). Seans filmowy odbył się zamiast lekcji polskiego (nie religii). Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji.
19-10-2009 19:33 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Ja od siebie dodam tylko tyle, że za czasów szkolnych, konkretnie w podstawówce, dane mi było obejrzeć mocno tendencyjny film o aborcji (trzy miesięczny - o ile dobrze pamiętam - płód rozrywany na kawałki).
Prawdopodobnie był to "Niemy krzyk". Zarzucano twórcom różne szwindle pl.wikiped(*)_krzyk_(film_dokumentalny)
W każdym razie opowieści o tym, jak płód cierpi, ucieka przed narzędziem, krzyczy z bólu i strachu można spokojnie włożyć między bajki.
>Seans filmowy odbył się zamiast lekcji polskiego (nie religii). Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji.
A mieli nie pokazywać tego w szkołach...
19-10-2009 19:57 
 Ocena-1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji.

A teraz odczuwasz chęć.
19-10-2009 19:59 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
> Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji.
>A teraz odczuwasz chęć.
Jeśli to taki żart, to dziwnie mało śmieszny.
19-10-2009 20:02 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji.
>>A teraz odczuwasz chęć.
>Jeśli to taki żart, to dziwnie mało śmieszny.

Nie nie żart, zapomniałem o "?" na końcu, to pytanie.
>
19-10-2009 21:19 
 Ocena 2 na 2
Kinia Kinska (825 punktów)
>Nie nie żart, zapomniałem o "?" na końcu, to pytanie.

Cóż, na tak "jasno" postawione pytanie i do tego skierowane "bezpośrednio" do mnie, czuję się wręcz "zobowiązana" odpowiedzieć. I dlatego pozwolę sobie je zignorować.
19-10-2009 23:59 
 Ocena-2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie nie żart, zapomniałem o "?" na końcu, to pytanie.
>Cóż, na tak "jasno" postawione pytanie i do tego skierowane "bezpośrednio" do mnie, czuję się wręcz "zobowiązana" odpowiedzieć. I dlatego pozwolę sobie je zignorować.
>

A cóż Ty za jedna?
20-10-2009 07:46 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>>>Nie nie żart, zapomniałem o "?" na końcu, to pytanie.
>>Cóż, na tak "jasno" postawione pytanie i do tego skierowane "bezpośrednio" do mnie, czuję się wręcz "zobowiązana" odpowiedzieć. I dlatego pozwolę sobie je zignorować.
>>
>A cóż Ty za jedna?
>
To jest Autorka słów "Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji."
Nie udawaj niemądrego.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Nie nie żart, zapomniałem o "?" na końcu, to pytanie.
>>>Cóż, na tak "jasno" postawione pytanie i do tego skierowane "bezpośrednio" do mnie, czuję się wręcz "zobowiązana" odpowiedzieć. I dlatego pozwolę sobie je zignorować.
>>>
>>A cóż Ty za jedna?
>>
>To jest Autorka słów "Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji."
>Nie udawaj niemądrego.

Przepraszam, naprawdę źle przeczytałem. Uległem pewnej emocji, niesłusznie.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie nie żart, zapomniałem o "?" na końcu, to pytanie.
>Cóż, na tak "jasno" postawione pytanie i do tego skierowane "bezpośrednio" do mnie, czuję się wręcz "zobowiązana" odpowiedzieć. I dlatego pozwolę sobie je zignorować.

A ja to pytanie podtrzymuję. Zadałem je w nieodpowiednim kierunku, ale się odnalazł. Film zrobił na Tobie takie wrażenie, że nawet jako już ateistka, odczuwałaś niechęć do aborcji. A teraz co, niechęć przeszła?
20-10-2009 10:30 
 Ocena 2 na 2
Kinia Kinska (825 punktów)
>A ja to pytanie podtrzymuję.
Nadal nie uważam za stosowne odpowiadać.

>Zadałem je w nieodpowiednim kierunku, ale się odnalazł.

Kierunek nie odnalazł się sam, lecz został Ci wskazany przez osoby, które potrafiły poprawnie odczytać Twoje intencje.

>A teraz co, niechęć przeszła?

Byłoby dobrze, gdybyś Ty również potrafił właściwie odczytać intencje innych uczestników forum. Ja, pisząc swoje posty, do pewnego stopnia zdaję się na inteligencję czytelników i nie jest, moim zdaniem, konieczne tłumaczyć im coś "jak chłop krowie...".
20-10-2009 11:42 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Byłoby dobrze, gdybyś Ty również potrafił właściwie odczytać intencje innych uczestników forum. Ja, pisząc swoje posty, do pewnego stopnia zdaję się na inteligencję czytelników i nie jest, moim zdaniem, konieczne tłumaczyć im coś "jak chłop krowie...".

Napisałaś:

"Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji."

Pytam o intencje zawartą w tym zdaniu. Możesz nie odpowiadać. Wniosek nasuwa się sam. Byłoby mi niesamowicie przykro, gdyby ten wniosek dotyczył Mer. Mam do tego swoje powody. Ciebie nie znam, nie rozmawiałem. Gdybym się nie pomylił, nie zadałbym tego pytania. Twoja etyka, światopogląd, mnie nie interesowały. Teraz chętnie usłyszę odpowiedź
20-10-2009 14:50 
 Ocena 1 na 1
Kinia Kinska (825 punktów)
>Napisałaś:
>"Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji."
>Pytam o intencje zawartą w tym zdaniu. Możesz nie odpowiadać. Wniosek nasuwa się sam. Byłoby mi niesamowicie przykro, gdyby ten wniosek dotyczył Mer. Mam do tego swoje powody. Ciebie nie znam, nie rozmawiałem. Gdybym się nie pomylił, nie zadałbym tego pytania. Twoja etyka, światopogląd, mnie nie interesowały. Teraz chętnie usłyszę odpowiedź

Podziwiam Twoją determinację w dążeniu do uzyskania ode mnie odpowiedzi. Odpowiem.

"odczuwałam niechęć do aborcji" znaczy tyle, że moje stanowisko w sprawie przerywania ciąży było negatywne, ale nie było racjonalne, tzn. nie opierało się na argumentach żadnej ze stron konfliktu. Opierało się jedynie na emocjach, które wzbudził we mnie i utrwalił na długo obejrzany film. Tylko o to mi chodziło, o kształtowanie opinii innych ludzi (w tym wypadku bardzo młodych) poprzez odwołanie się do ich emocji, które - fakt powszechnie znany - racjonalne nie są. A to nie służy formowaniu się dojrzałego światopoglądu.

Mam nadzieję, że czujesz się usatysfakcjonowany moją odpowiedzią, bo nie zamierzam kontynuować tego tematu.
20-10-2009 17:33 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Podziwiam Twoją determinację w dążeniu do uzyskania ode mnie odpowiedzi. Odpowiem.

Mówiłem, ze możesz sobie ją darować.

>Mam nadzieję, że czujesz się usatysfakcjonowany moją odpowiedzią, bo nie zamierzam kontynuować tego tematu.

Ja również.
>
20-10-2009 00:00 
 Ocena-1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> Sceny z tego filmu wryły mi się w pamięć na tyle mocno, że jeszcze przez wiele lat, nawet jako ateistka, odczuwałam niechęć do aborcji.
>>A teraz odczuwasz chęć.
>Jeśli to taki żart, to dziwnie mało śmieszny.

Mer, ja poważnie pytam. Proszę o odpowiedź. To ważne.
20-10-2009 07:45 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Mer, ja poważnie pytam. Proszę o odpowiedź. To ważne.
Po pierwsze, to nie były moje słowa, tylko Kini. Nie wiem, dlaczego wyciągnąłeś kawałek Jej wypowiedzi i na tej podstawie zadajesz pytanie, skierowane do mnie.
Po drugie - a cóż to w ogóle za pytanie? Do kogokolwiek nie byłoby skierowane, jest nieuprawnione. Mówiąc delikatnie.
Odmawiam odpowiedzi.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Mer, ja poważnie pytam. Proszę o odpowiedź. To ważne.
>Po pierwsze, to nie były moje słowa, tylko Kini. Nie wiem, dlaczego wyciągnąłeś kawałek Jej wypowiedzi i na tej podstawie zadajesz pytanie, skierowane do mnie.
>Po drugie - a cóż to w ogóle za pytanie? Do kogokolwiek nie byłoby skierowane, jest nieuprawnione. Mówiąc delikatnie.

Wynika z mojego błędnego odczytania i interpretacji słów. Naszła mnie pewna refleksja, której nie mogłem połączyć z Twoją osobą. Z tego powodu napisałem, że to ważne. Jeszcze raz przepraszam.
Meretseger (61860 punktów)

>Wynika z mojego błędnego odczytania i interpretacji słów. Naszła mnie pewna refleksja, której nie mogłem połączyć z Twoją osobą. Z tego powodu napisałem, że to ważne.
Niech zgadnę: "Nie w tym wieku"?
>Jeszcze raz przepraszam.
W porządku, wybaczam, ale nie zadawaj więcej takich pytań. Nikomu.
20-10-2009 09:34 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Wynika z mojego błędnego odczytania i interpretacji słów. Naszła mnie pewna refleksja, której nie mogłem połączyć z Twoją osobą. Z tego powodu napisałem, że to ważne.
>Niech zgadnę: "Nie w tym wieku"?

Nie zgadłaś. Tym razem jestem bardzo poważny.

>>Jeszcze raz przepraszam.
>W porządku, wybaczam, ale nie zadawaj więcej takich pytań. Nikomu.

Zadałem to pytanie, pomyliłem adres. Pytanie nie znalazło odpowiedzi i jest dalej aktualne. Nie widzę w nim nic niestosownego.

Pozdrawiam.
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Dla mnie to też jakieś szare, bez ikry, z położonymi uszami po sobie. Może się mylę, ale w referendum, w którym mogłyby głosować tylko kobiety i to te przed 40 stką, to jestem o jego wynik dziwnie spokojny.

Uważam też, że jedynym wyjściem jest partia polityczna.


Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
18-10-2009 19:20 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Uważam też, że jedynym wyjściem jest partia polityczna.

Partia polityczna, która będzie miała na sztandarach hasła liberalizacji ustawy, skończy z takim wynikiem, jak Prawica Rzeczypospolitej Marka Jurka, tylko po drugiej stronie sceny politycznej.
18-10-2009 19:26 
 Ocena 1 na 1
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Partia polityczna, która będzie miała na sztandarach hasła liberalizacji ustawy, skończy z takim wynikiem, jak Prawica Rzeczypospolitej Marka Jurka, tylko po drugiej stronie sceny politycznej.

Głosowałbyś na Marka Jurka? Może dlatego tak skończył. Liberalizacja w ogóle ma być programem, a nie w szczególe. Sądzisz, że ludzie sobie sami chętnie kaganiec zakładają? Nie mają jak na razie wyboru. W pewnym sensie władza leży w Polsce na ulicy. Wystarczy się tylko zorganizować. Tylko i aż.


Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
18-10-2009 19:34 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Jest partia kobiet! I co 0,2%?

Są w Polsce różne ruchy, nazwijmy społeczne, Polska XXI, Kluby Krytyki Politycznej, inne. Mają strukury w "terenie" i mają poparcie na poziomie 0,coś%.

Nie widzę szans! Wiesz ile pracy i kasy wymaga stworzenie partii?

Zero szans!
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
>Jest partia kobiet! I co 0,2%?
>Są w Polsce różne ruchy, nazwijmy społeczne, Polska XXI, Kluby Krytyki Politycznej, inne. Mają strukury w "terenie" i mają poparcie na poziomie 0,coś%.
>Nie widzę szans! Wiesz ile pracy i kasy wymaga stworzenie partii?
>Zero szans!


Te programy są wszystkie do d.., nie warto prawie nawet czytać dokładnie. Nie dziwię się że tak kończą.

W tak zdeprawowanym społeczeństwie jak polskie, tylko postawienie na cywilizowane prawo siły da jakiś efekt. To proste. Dlaczego, bo relacja wynikająca z siły nie musi być kontrolowana. Dopiero stworzenie działającego stabilnego systemu, umożliwia działanie charytatywne państwa.
Dzisiejszy system jest wbrew pozorom też oparty na sile, tylko ta siła jest wstydliwie ukrywana, a na fasadzie widnieją kompletnie nieprzestrzegane, a więc fikcyjne slogany bez pokrycia w rzeczywistości.
Taka sytuacja będzie się pogłębiać z przyczyn subiektywnych (np. chęci zysku uprzywilejowanych), oraz obiektywnych, takich jak niepohamowany kosztowny rozwój technologii. W obecnym systemie to wyprodukowanie idealnego robota, powoduje katastrofę ekonomiczną, podobnie jak możliwość uratowania życia dziecka za 10 mln PLN. Już z powyższego wynika, że obecny pseudo socjalistyczny system jest hamulcem rozwoju cywilizacyjnego, bo stara się działać zachowawczo, nie licząc się z kosztami, które sam produkuje.

Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>W pewnym sensie władza leży w Polsce na ulicy. Wystarczy się tylko zorganizować. Tylko i aż.
Zgadzam się z Tobą całkowicie. Zorganizować się można na bazie forum oraz
lista.racjonalista.pl/?s=lista
Zerknij na liczbę wpisów...
Jest jeszcze to
psr.racjon(*)SID=u7u6o62aiomctnc4dal95avfl1

Do tego troszkę pracy, opracowanie programu, pozyskanie sponsorów. To proste.
Ludzie chcą zmian, mają już dość afer, przekrętów i skoków na kasę.
A karuzela kręci się nadal - te same postacie przewijają się w mediach od kilkunastu lat.
Uważam, że w imię prawdziwej troski o przyszłość Polski należy się tego zadania podjąć. Narzekanie niczego nie zmieni - to pewne.

Tylko czy liberalizm nie kojarzy się z kryzysem? Liberałowie są za liberalizmem w czasach koniunktury. Kiedy pojawiają się problemy - bez skrupułów wyciągają rękę w kierunku państwowej kiesy. A tracą jak zwykle - najbiedniejsi...

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Ciekawy jestem, czy znaleźliby się chętni.


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
18-10-2009 22:34 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Tylko czy liberalizm nie kojarzy się z kryzysem? Liberałowie są za liberalizmem w czasach koniunktury. Kiedy pojawiają się problemy - bez skrupułów wyciągają rękę w kierunku państwowej kiesy.
   A zamiast psioczyć na liberalizm wystarczy się spytać: dlaczego wyciągają?
   I odpowiedzieć chyba bezbłędnie: bo kretyński system zawsze im daje, a liberał nie znaczy kretyn - weźmie.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   A zamiast psioczyć na liberalizm wystarczy się spytać: dlaczego wyciągają?
>   I odpowiedzieć chyba bezbłędnie: bo kretyński system zawsze im daje, a liberał nie znaczy kretyn - weźmie.
Czy w tym momencie nie przestaje być zatem liberałem, czy nie zaprzecza wartościom, które głosił wcześniej?
Wygląda na to, że państwo samo sobie wyhodowało i karmi pasożyta, który na nim żeruje.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
19-10-2009 15:36 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Czy w tym momencie nie przestaje być zatem liberałem, czy nie zaprzecza wartościom, które głosił wcześniej?
   Nie rozumiem: jakim wartościom zaprzeczy liberał biorąc z państwowej kasy część tego, co kiedyś włożył?

   Pozdrawiam.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Nie rozumiem: jakim wartościom zaprzeczy liberał biorąc z państwowej kasy część tego, co kiedyś włożył?
A takim to, że państwo nie powinno ingerować w wolność gospodarczą, pełnić funkcji socjalnej(bo liberałowie wzdrygają się ponoć już na myśl o tym...)
Zatem chcąc być w zgodzie z liberalizmem, należałoby honorowo odmówić przyjęcia pomocy od państwa i ogłosić upadłość(prawo liberalnego rynku).
W przeciwnym wypadku stają się zwykłymi hipokrytami.

Pozdrawiam - Zbyszek


"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
23-10-2009 09:53 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie rozumiem: jakim wartościom zaprzeczy liberał biorąc z państwowej kasy część tego, co kiedyś włożył?
>A takim to, że państwo nie powinno ingerować w wolność gospodarczą, pełnić funkcji socjalnej...
   To nie moja wina, że tylko "nie powinno".

>... (bo liberałowie wzdrygają się ponoć już na myśl o tym...)
   Jasne.

>Zatem chcąc być w zgodzie z liberalizmem, należałoby honorowo odmówić przyjęcia pomocy od państwa i ogłosić upadłość(prawo liberalnego rynku).
   Już pisałem, że liberał nie znaczy romantyczny kretyn.

>W przeciwnym wypadku stają się zwykłymi hipokrytami.
   Nie widzę związku między hipokryzją a odbieraniem swojego wkładu z kasy, dla tej kasy kolejnego (hihi) ratowania, między innymi.

   Pozdrawiam.
19-10-2009 00:32 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>Dla mnie to też jakieś szare, bez ikry, z położonymi uszami po sobie. Może się mylę, ale w referendum, w którym mogłyby głosować tylko kobiety i to te przed 40 stką, to jestem o jego wynik dziwnie spokojny.
O???
Te po 40-tce, to już nie kobiety? Czy tylko baby niereprodukcyjne, które zapomniały, co to seks? I maja tyle do powiedzenia, co faceci w sukienkach? Trochę sie znowu walnąłeś. Jakby... troche. A nawet podwójnie.
No, ale... pamietając Twoje preferencje...
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
w referendum, w którym mogłyby głosować tylko kobiety i to te przed 40 stką, to jestem o jego wynik dziwnie spokojny.

Te po 40-tce, to już nie kobiety? Czy tylko baby niereprodukcyjne, które zapomniały, co to seks? I maja tyle do powiedzenia, co faceci w sukienkach? Trochę sie znowu wlanąłeś. Jakby... troche. A nawet podwójnie.
No, ale... pamietając Twoje preferencje...


Znowu insynuacje. Jakie mam preferencje według ciebie? Stopień zrozumienia słowa pisanego pozostawia u ciebie wiele do życzenia. Twoja wypowiedź, jest obraźliwa i całkowicie nie na temat.


Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
19-10-2009 17:33 
 Ocena 5 na 5
spray (5875 punktów)

>Znowu insynuacje. Jakie mam preferencje według ciebie? Stopień zrozumienia słowa pisanego pozostawia u ciebie wiele do życzenia. Twoja wypowiedź, jest obraźliwa i całkowicie nie na temat.
A Twoja nie była obraźliwa? I na temat?
Hmmm....
Ja, jako 47-latka, czuję sie obrażona wykluczeniem mnie z grona kobiet uprawnionych (przez Ciebie) do wyrażania sie o żywotnych sprawach kobiet. I to nie tylko dlatego, że sprawa prokreacji jeszcze mnie dotyczy. Dlaczego jeszcze? Pomyśl. Ponoć to Twoja mocna strona, hehehe...
Stopień zrozumienia słowa pisanego pozostawia u ciebie wiele do życzenia, skoro mi się dziwisz, a nie raczyłeś w innym wątku wyjaśnić, o co pytałam : dlaczego stworzyłeś kontekst, który nie tylko ja odebrałam dość jednoznacznie.
Jeśli miałeś inny zamiar, trzeba było myślec, co się pisze, a nie pisać, co sie myśli.
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Jeśli miałeś inny zamiar, trzeba było myślec, co się pisze, a nie pisać, co sie myśli
Kilka osób jest tu tak uprzedzonych i zacietrzewionych, że nawet nie czytają tego co piszę. Zwróciłem ci uwagę jeszcze raz na moją wypowiedź. Gdybyś nie naskoczyła na mnie znowu agresywnym tonem zrobiłbym to może życzliwiej dla ciebie.

Kogokolwiek nie wykluczałem z udziału w realnym referendum. Spekulowałem tylko na temat jego wyniku, przy założeniu, że głosowałyby tylko i wyłącznie kobiety i tylko te, które najczęściej mają dzieci. Polacy są narodem hipokrytów, dlatego faceci i kobiety których problem przeważnie nie dotyczy, mogą mieć gdzieś czyjeś cierpienie. To, że ciebie obrażają moje rozważania, albo to, że ciebie jak i mnie z uprawnionych do udziału w takim hipotetycznym referendum wykluczyłem, to wyłącznie twój problem.

Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
20-10-2009 00:37 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
> Jeśli miałeś inny zamiar, trzeba było myślec, co się pisze, a nie pisać, co sie myśli
>Kilka osób jest tu tak uprzedzonych i zacietrzewionych, że nawet nie czytają tego co piszę. Zwróciłem ci uwagę jeszcze raz na moją wypowiedź. Gdybyś nie naskoczyła na mnie znowu agresywnym tonem zrobiłbym to może życzliwiej dla ciebie.
Powtarzam: dlaczego nie odpowiedziałeś na moje proste pytanie?
Prosta odpowiedź załatwiłaby sprawę.

>Kogokolwiek nie wykluczałem z udziału w realnym referendum. Spekulowałem tylko na temat jego wyniku, przy założeniu, że głosowałyby tylko i wyłącznie kobiety i tylko te, które najczęściej mają dzieci. Polacy są narodem hipokrytów, dlatego faceci i kobiety których problem przeważnie nie dotyczy, mogą mieć gdzieś czyjeś cierpienie. To, że ciebie obrażają moje rozważania, albo to, że ciebie jak i mnie z uprawnionych do udziału w takim hipotetycznym referendum wykluczyłem, to wyłącznie twój problem.
Polacy są narodem hipokrytów, a ja jestem kobietą, która ma jedno dziecko i może mieć ich więcej, jeśli zechce.
A Ty nie spekuluj w imieniu kobiet, jeśli nie jesteś kobietą. A nawet jak jesteś, to lepiej też nie spekuluj.
20-10-2009 10:47 
 Ocena-1 na 1
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
ja jestem kobietą, która ma jedno dziecko i może mieć ich więcej, jeśli zechce.
Jaka arogancja z ciebie bije. Możesz wyłącznie próbować mieć ich więcej, jeżeli zechcesz. Zapominasz, że cały czas stopień skomplikowania materiału jakim jesteś, przewyższa o rzędy wielkości możliwości intelektualne i inżynieryjne, będące wytworem tego materiału.

A Ty nie spekuluj w imieniu kobiet, jeśli nie jesteś kobietą. A nawet jak jesteś, to lepiej też nie spekuluj.

To nie jest mądra rada, bo warto mieć kontakt z rzeczywistością i potrafić szacować efekty działania jakiegoś modelu.
Napisałem o tym szacowanym przeze mnie wyniku wyłącznie w celu zaznajomienia się z waszą opinią, w tym zawężonym zakresie. Poza uwagami nie na temat i atakami na mnie, zauważyłem do tej pory jedną wypowiedź, która jest na temat i która nie podważa wcale mojego szacunku. Sens mojej wypowiedzi był taki, że większością zwolenników bezwzględnego zakazu dokonywania aborcji, są osobniki nie związane osobiście z zagrożeniem zastosowania wobec nich tego restrykcyjnego prawa.

Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
20-10-2009 16:16 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>Jaka arogancja z ciebie bije.
No, i masz!
Śmiem decydować o sobie !
Skandal.

>Możesz wyłącznie próbować mieć ich więcej, jeżeli zechcesz.
Kpisz? Czy o drogę pytasz?
A jeśli nie zechcę? To mi nie wolno?

>Zapominasz, że cały czas stopień skomplikowania materiału jakim jesteś, przewyższa o rzędy wielkości możliwości intelektualne i inżynieryjne, będące wytworem tego materiału.
Porównujesz nieporównywalne.
Skoro myślenie jest Twoją mocną stroną, spróbuj to wykorzystać.

>A Ty nie spekuluj w imieniu kobiet, jeśli nie jesteś kobietą. A nawet jak jesteś, to lepiej też nie spekuluj.
>To nie jest mądra rada, bo warto mieć kontakt z rzeczywistością i potrafić szacować efekty działania jakiegoś modelu.
Nie trać kontaktu z rzeczywistością.
Jeśli nie jesteś kobietą, pozostaw kobietom szacowanie efektów ich działań.

>Napisałem o tym szacowanym przeze mnie wyniku wyłącznie w celu zaznajomienia się z waszą opinią, w tym zawężonym zakresie.
Najpierw sie zapoznaj, a potem szacuj. A jeszcze lepiej - pozostaw szacowanie zainteresowanym.

>Poza uwagami nie na temat i atakami na mnie, zauważyłem do tej pory jedną wypowiedź, która jest na temat i która nie podważa wcale mojego szacunku. Sens mojej wypowiedzi był taki, że większością zwolenników bezwzględnego zakazu dokonywania aborcji, są osobniki nie związane osobiście z zagrożeniem zastosowania wobec nich tego restrykcyjnego prawa.
Twój szacunek jest nie do podważenia przez kogoś, kto nie jest Tobą.
Skoro myślenie jest Twoją mocną stroną, myśl, co piszesz.
Bo przypadkiem znowu stworzysz kontekst, którego będziesz się wypierać.
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
>>Jaka arogancja z ciebie bije.
>No, i masz!
>Śmiem decydować o sobie !
>Skandal.

To nie skandal, tylko niezrozumienie własnych możliwości.

Możesz wyłącznie próbować mieć ich więcej, jeżeli zechcesz.
Kpisz? Czy o drogę pytasz?
A jeśli nie zechcę? To mi nie wolno?

Analogicznie, możesz tylko próbować być zdrowa, natomiast w osiągnięciu stanu przeciwnego masz większe możliwości.


Zapominasz, że cały czas stopień skomplikowania materiału jakim jesteś, przewyższa o rzędy wielkości możliwości intelektualne i inżynieryjne, będące wytworem tego materiału.
Porównujesz nieporównywalne.

Mylisz się, przy zrównaniu stopnia skomplikowania "materiału" jakim jesteś z możliwościami intelektualnymi i inżynieryjnymi, będącymi produktem tego "materiału", ludzie przestaną być niewolnikami własnych ciał. Ludzki świat zmieni się całkowicie.

Bo przypadkiem znowu stworzysz kontekst, którego będziesz się wypierać.
Kontekst jest ważniejszy dla ciebie od treści.


Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
23-10-2009 00:30 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>>Jaka arogancja z ciebie bije.
> >No, i masz!
>>Śmiem decydować o sobie !
>>Skandal.
>

>To nie skandal, tylko niezrozumienie własnych możliwości.
Czyżbyś odmawiał mi skorzystania z przeciwnej opcji i jednocześnie sugerował, że zrozumienie możliwości ma polegać na wykorzystaniu swego ciała ? A może ja mam inny pomysł na życie? Może chce się poświecić nauce? albo filozofii? albo sztuce?
Będziesz chować moje dziatki? Czy mi zabronisz, bo nie rozumiem własnych możliwości ? Biologicznych, czy jakich ????

Gratuluję i logiki , i wrażliwości

>Możesz wyłącznie próbować mieć ich więcej, jeżeli zechcesz.
>Kpisz? Czy o drogę pytasz?
>A jeśli nie zechcę? To mi nie wolno?

>Analogicznie, możesz tylko próbować być zdrowa, natomiast w osiągnięciu stanu przeciwnego masz większe możliwości.
>
>Zapominasz, że cały czas stopień skomplikowania materiału jakim jesteś, przewyższa o rzędy wielkości możliwości intelektualne i inżynieryjne, będące wytworem tego materiału.
>Porównujesz nieporównywalne.

>Mylisz się, przy zrównaniu stopnia skomplikowania "materiału" jakim jesteś z możliwościami intelektualnymi i inżynieryjnymi, będącymi produktem tego "materiału", ludzie przestaną być niewolnikami własnych ciał. Ludzki świat zmieni się całkowicie.
Toż o to chodzi !
Ale jak ma dojść, gdy mi takie farmazony, jak wyżej, opowiadasz?
Sokratesa czytać! Platona,Arystotelesa, a przy tym całą historie i historie filozofii na dodatek ! I Marksa, i Freuda ! I Homera , i Anatola France'a, i Thomasa Manna, a jeszcze bardziej Lema!
Uch....!

Idź Ty do przedszkola i przerób wszystko jeszcze raz, a może coś zaczniesz rozumieć.

>Bo przypadkiem znowu stworzysz kontekst, którego będziesz się wypierać.
>Kontekst jest ważniejszy dla ciebie od treści.
Bzdura.
Kontekst jest podstawą do rozumienia treści.
Nadałeś kontekst. Pytałam wielokrotnie, dlaczego taki. Nigdy nie odpowiedziałeś.
I co?
Znowu to samo?
To ja teraz z kontekstu rozumiem, ze odmawiasz mi prawa decydowania o swoim ciele i życiu.
Nie bezpośrednio, bo tak można było dawno temu w Europie, albo teraz w Polsce.
Tylko tym kontekstem...znowu coś...usiłujesz manipulować.
Wiesz, co?
Spadaj.
Tam, skądkolwiek Cię przysłali.
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Wiesz, co?
Spadaj.
Tam, skądkolwiek Cię przysłali.


Za taką samą sugestię w stosunku do Mentraka dostałem ostrzeżenie.
Moja reakcja była zasadna, bo Mentrak obrażał mnie i insynuował bezpośrednio, natomiast ty masz tylko prawo być wściekła, ponieważ wskazałem ci wielokrotnie, że nie rozumiesz całkowicie o czym piszę.

To ja teraz z kontekstu rozumiem, ze odmawiasz mi prawa decydowania o swoim ciele i życiu.
Nie bezpośrednio, bo tak można było dawno temu w Europie, albo teraz w Polsce.
Tylko tym kontekstem...znowu coś...usiłujesz manipulować.


Twoje zupełne niezrozumienie potwierdza też ten powyższy urywek.


Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
20-10-2009 23:06 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>Sens mojej wypowiedzi był taki, że większością zwolenników bezwzględnego zakazu dokonywania aborcji, są osobniki nie związane osobiście z zagrożeniem zastosowania wobec nich tego restrykcyjnego prawa.

Tylko widzisz, Bożydarze, akurat ten problem (niechcianej ciąży), kobiet po czterdziestce dotyczy jak najbardziej.
Jeszcze mogą "zajść" , a dodatkowo może to być związane z większą ilością komplikacji, niż w przypadku młodszych kobiet.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Sens mojej wypowiedzi był taki, że większością zwolenników bezwzględnego zakazu dokonywania aborcji, są osobniki nie związane osobiście z zagrożeniem zastosowania wobec nich tego restrykcyjnego prawa.
Tylko widzisz, Bożydarze, akurat ten problem (niechcianej ciąży), kobiet po czterdziestce dotyczy jak najbardziej.
Jeszcze mogą "zajść" , a dodatkowo może to być związane z większą ilością komplikacji, niż w przypadku młodszych kobiet.


Tak jasne, najwięcej aborcji dokonują kobiety po czterdziestce i rozszerzenie sondażu na tę grupę kobiet zwiększy tylko procentową liczbę zwolenników dokonywania aborcji na życzenie. Zatroskani partnerzy tych kobiet, też poprą ich interesy, więc należy wykluczyć z sondażu tylko wolnych mężczyzn, bo reszta to będą sami zwolennicy.


Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
21-10-2009 10:47 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
> Sens mojej wypowiedzi był taki, że większością zwolenników bezwzględnego zakazu dokonywania aborcji, są osobniki nie związane osobiście z zagrożeniem zastosowania wobec nich tego restrykcyjnego prawa.
>Tylko widzisz, Bożydarze, akurat ten problem (niechcianej ciąży), kobiet po czterdziestce dotyczy jak najbardziej.
>Jeszcze mogą "zajść" , a dodatkowo może to być związane z większą ilością komplikacji, niż w przypadku młodszych kobiet.

>Tak jasne, najwięcej aborcji dokonują kobiety po czterdziestce i rozszerzenie sondażu na tę grupę kobiet zwiększy tylko procentową liczbę zwolenników dokonywania aborcji na życzenie. Zatroskani partnerzy tych kobiet, też poprą ich interesy, więc należy wykluczyć z sondażu tylko wolnych mężczyzn, bo reszta to będą sami zwolennicy.

Przeczytaj jeszcze raz, co napisałeś wcześniej i to, co teraz, a potem napisz po ludzku, o co Ci właściwie chodzi?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
TyDraniu czemu dałeś mi minusa bez uzasadnienia?


Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
19-10-2009 22:51 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)

>Te po 40-tce, to już nie kobiety? Czy tylko baby niereprodukcyjne, które zapomniały, co to seks? I maja tyle do powiedzenia, co faceci w sukienkach? Trochę sie znowu wlanąłeś. Jakby... troche. A nawet podwójnie.
>No, ale... pamietając Twoje preferencje...

On sie nie walnal, pisze na podstawie wlasnych doswiadczen. Jako pan po czterdziestce
oszczedza na viagrze
19-10-2009 12:03 
 Ocena 5 na 5
michiko (596 punktów)
> w którym mogłyby głosować tylko kobiety i to te przed 40
No tak,
bo te po czterdziestce , seksu z mężczyznami już nie uprawiają i w ciążę nie zachodzą
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> w którym mogłyby głosować tylko kobiety i to te przed 40
>No tak,
>bo te po czterdziestce , seksu z mężczyznami już nie uprawiają i w ciążę nie zachodzą

Tak mówisz? No to może zrobimy wyjątek, dla potwierdzenia tej reguły?

Satyr uniżony.
19-10-2009 17:44 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>> w którym mogłyby głosować tylko kobiety i to te przed 40
>No tak,
>bo te po czterdziestce , seksu z mężczyznami już nie uprawiają i w ciążę nie zachodzą
>
Wg Bożydara - nie zachodzą Może ewentulnie uprawiaja, ale po co? Genialne.
Bożydar na szefa NFZ !
J.Szulc (5723 punktów)

Genialne "zagranie"
Spryciula
spray (5875 punktów)
>Genialne "zagranie"
>Spryciula
Zagranie?! Spryciula ?!
Boże broń!
To tylko konsekwencja. Której Bożydar zawsze sie domaga.
18-10-2009 19:48
 Ocena 13 na 13
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Jak już wielokrotnie pisałam na tym forum, szacuje się że co roku 100-180 tysięcy kobiet poddaje się aborcji + 400-600 aborcji wykonywanych legalnie.
To jest właśnie skala polskiej hipokryzji.
U podstaw zwolenników zakazu aborcji nie leży wcale ochrona " życia poczętego" ale sprzeciw przeciwko równouprawnieniu kobiet.
Gdyby zwolennikom ochrony zarodków naprawdę chodziło o każde najmniejsze życie to nie sprzeciwialiby się uświadamianiu, nauce o antykoncepcji i to nie tylko w szkołach ale w postaci programów oświatowych dla dorosłych. Nie sprzeciwialiby się dofinansowaniu środków antykoncepcyjnych natomiast postulowali rozwój opieki nad przyszłą matką i dzieckiem urodzonym żłobki, przedszkola.
A tego właśnie nie ma.
W całej tej batalii o zarodki chodzi o zdeprecjonowanie kobiet i sprowadzenie ich roli do inkubatora.
Kobiety sa lepiej od mężczyzn wykształcone.
Więcej jest kobiet z wyższym wykształceniem, zdecydowanie więcej ze średnim, i zawodowym zdecydowanie mniej kobiet nie ma zawodu.
Kobiety traktowane na równi z mężczyznami stanowią zagrożenie dla męskiego świata.
Gdyby rzeczywiście chodziło o ochronę zarodków to oczywistym jest, że większy efekt uzyskano by stwarzając kobietom lepsze warunki do wychowania dziecka.
To, że żadna kobieta nie poddaje się aborcji dla przyjemności jest truizmem ale nie dla wszystkich. W wypowiedziach biskupów aborcja sprawia kobietom taką samą przyjemność jak co najmniej orgazm i tylko dla przeżycia tej przyjemności kobiety poddają się aborcji.
Kobieta wychowująca kilkoro dzieci jest ideałem kobiety bo zarobiona po uszy nie ma czasu na feministyczne pretensje. Matka-Polka.
Kościół powołuje się na "prawo naturalne" zapominając , że w naturze matki zwierząt często zabijają najsłabsze z miotu gdy brak pożywienia.
Nikt nie zastanawia się co ma zrobić matka gdy zarabia 800-900 zł. Jak odda dziecko do żłobka czy przedszkola to nie będzie miała na chleb i nie zapłacą za mieszkanie jak zostanie z dzieckiem w domu to nie będzie miała pieniędzy z pracy.
Jeżeli nie ma umowy na czas nieograniczony to pracodawca nie przedłuży jej umowy jak tylko zorientuje się, że jest w ciąży.
Ten dylemat finansowy to nie tylko problem samotnych kobiet, ale też pełnych rodzin.
Jeżeli dwoje ludzi zarabia niewiele i ma już jedno dziecko to funkcjonują na granicy wypłacalności. Drugie dziecko wpycha je w nędzę z której nie ma już odwrotu. Niezapłacone mieszkanie, eksmisja, lokale socjalne, sąsiedztwo alkoholików i wyrzutków społecznych. Z adresem z "socjalu" pracę nie łatwo znaleźć.
Zbyt wczesna ciąża to także przekreślenie możliwości dalszej nauki i wyrok na biedę do końca życia.
Przy obecnej ustawie antyaborcyjnej kobieta skazana jest na samotność. Nie może nikomu powiedzieć o swoich dylematach. Da czy nie da rady wychować dziecka. Co ma zrobić?
Jak ma możliwości to wyjeżdża do Anglii, tam wystarczy się zatrudnić i można usunąć ciążę za darmo, jak ma pieniądze to może to zrobić w Niemczech lub Czechach na Ukrainę i do Rosji też wyjeżdżają ( z tym, że tam robią to pokątnie z dużym ryzykiem i strasznych warunkach).
Jest jeszcze cała masa ogłoszeń o przywracaniu miesiączki, ryzykowne i drogie co najmniej 2000 - 4000zł.
Jest też www.womenonweb.org/index.php?lang=pl.
Ryzykują życie i zdrowie ale kogo to obchodzi. Kobieta jest tylko inkubatorem a nie pełnoprawnym obywatelem Rzeczpospolitej.
Oczywiście od razu odezwą się głosy o antykoncepcji, że mogły stosować itd.
Ale tak jest, że nie zawsze antykoncepcja zadziała. Panowie generalnie nie lubią gumek, a tabletki czy plastry nie zawsze są skuteczne bo albo zapomni się zażyć albo plaster się odklei albo nie ma pieniędzy na wykupienie, albo lekarz nie chce przepisać albo nie można ich kupić w jedynej aptece.
A bardzo często partner wymusza bo przecież jak mówi "nie" to przecież chce.
A tym co stosują kalendarzyk to okres się przesunie bo grypa , bo stres, bo zbyt ciężka praca fizyczna..
Gdyby prawo pozwalało na usunięcie ciąży ze względów społecznych można by otoczyć te kobiety opieką. Razem z nimi poszukać optymalnego wyjścia z sytuacji. Nie zawsze byłaby to aborcja.
Ale po co. Kogo interesuje inkubator i jego problemy. Kogo interesują problemy kobiet.
Nie tak dawno Kongres Kobiet wystąpił z postulatem by na listach wyborczych zastosować parytety i co? - kobiety sobie pogadały i zachciało im się polityki, a przecież nie nadają się do tego bo muszą dzieci bawić bo nie ma żłobków i przedszkoli.
Najpierw trzeba wybudować żłobki i przedszkola a potem kobiety będą mogły myśleć o polityce. Ale teraz musimy wybudować autostrady i stadiony bo będzie Euro 2012 a potem może uda nam się wybudować żłobki chyba że postaramy się o organizację Olimpiady. To przecież jest ważniejsze od żłobków a kobiety mogą poczekać.
Przynajmniej raz w tygodniu czytamy o dziecku na wysypisku, wyrzuconym przez okno, zakatowanym na śmierć ale kogo to obchodzi. Kogo obchodzi los tych dzieci pozostawionych na wiele godzin bez opieki, kogo obchodzi dziecko alkoholika i alkoholiczki skazane od urodzenia na nałóg, kogo obchodzą dzieci głodne.
Nie ma świetlic, wychowuje je ulica.
Zamiast żłobków , przedszkoli i świetlic trzeba już budować więzienia. Mamy największą ilość ludzi w więzieniach w przeliczeniu na ilość mieszkańców w całej Unii. Więźniom trzeba zapewnić jedzenie i minimum przestrzeni. Więźniowie kosztują więc nie mamy pieniędzy na dzieci.
Ale jesteśmy dobrzy dla dzieci tworzymy "Rodzinne domy dziecka" i płacimy opiekunom 2500 za każde dziecko. W tym celu zabieramy dzieci od rodziców bo są za biedni na dzieci, mają złe warunki mieszkaniowe a biedne dzieci są grzeczne i ciche więc nie sprawiają problemów. Biznes się kręci. Więcej biednych dzieci, więcej "rodzinnych domów"... 2500 zł wyciągnęłoby niejedną rodzinę z trójką dzieci z nędzy ale po co?
"Rodzinne domy dziecka" są lepsze.
A zresztą kogo to obchodzi?
19-10-2009 01:45 
 Ocena 7 na 7
spray (5875 punktów)
(...)
>To, że żadna kobieta nie poddaje się aborcji dla przyjemności jest truizmem ale nie dla wszystkich. W wypowiedziach biskupów aborcja sprawia kobietom taką samą przyjemność jak co najmniej orgazm i tylko dla przeżycia tej przyjemności kobiety poddają się aborcji.
Och... i na tym forum znajdziesz wypowiedzi, które zdają się sugerować to samo
(...)
>Jest jeszcze cała masa ogłoszeń o przywracaniu miesiączki, ryzykowne i drogie co najmniej 2000 - 4000zł.
To coś takiego, jak z marihuaną. Albo jeszcze lepiej - z prostytucja.
Gdyby zalegalizowano, rynek byłby kontrolowany, a ceny niskie i jeszcze z legalnych podatków niezły profit. Nie mówiąc o skutecznej kontroli zdrowotnej.
A co mamy?

>Jest też www.womenonweb.org/index.php?lang=pl.
>Ryzykują życie i zdrowie ale kogo to obchodzi. Kobieta jest tylko inkubatorem a nie pełnoprawnym obywatelem Rzeczpospolitej.
Boy-Żelenski świecił "Reflektorem w mrok", czyli w "Piekło kobiet" lat temu... prawie sto. I co?
Nic.

(...)
>Ale po co. Kogo interesuje inkubator i jego problemy. Kogo interesują problemy kobiet.
Mater Ecclesia naucza, że to nie żaden inkubator, ale Naczynie Święte, jak MBN niemalże. Niemalże...

>Nie tak dawno Kongres Kobiet wystąpił z postulatem by na listach wyborczych zastosować parytety i co? - kobiety sobie pogadały i zachciało im się polityki, a przecież nie nadają się do tego bo muszą dzieci bawić bo nie ma żłobków i przedszkoli.
I trzeba słuchać JKM, który ze swadą wykłada, do czego Natura stworzyła kobietę, a czemu ma sie kobieta cieszyć. Nie cieszy się ? Widać nienormalna. Zaś wszelkie nienormalności, to zboczenia i trzeba je tępić . Choćby dla dobra zboczonych.
Tako rzecze JKM.

>Najpierw trzeba wybudować żłobki i przedszkola a potem kobiety będą mogły myśleć o polityce.
Ale to juz było! I nie wróci więcej.
Chyba... żeby... za 165 lat?

(...)
>Ale jesteśmy dobrzy dla dzieci tworzymy "Rodzinne domy dziecka" i płacimy opiekunom 2500 za każde dziecko. W tym celu zabieramy dzieci od rodziców bo są za biedni na dzieci, mają złe warunki mieszkaniowe a biedne dzieci są grzeczne i ciche więc nie sprawiają problemów. Biznes się kręci. Więcej biednych dzieci, więcej "rodzinnych domów"... 2500 zł wyciągnęłoby niejedną rodzinę z trójką dzieci z nędzy ale po co?
>"Rodzinne domy dziecka" są lepsze.
>A zresztą kogo to obchodzi?
A nie !
Kogos to obchodzi!
Widziałam dzisiaj w TVP wyruszający news o tym, jak to jeden Pan Przedsiębiorca pochylił się nad nędzą swojego pracownika. Ten pracownik tym wywołał wzruszenie Pana Przedsiębiorcy, że u niego pracował, a miał 11 (słownie: jedenascie) pociech. Ta przykładna Rodzina tułała sie po wynajetych mieszkaniach, z których ją regulanie wyrzucano na bruk. Pan Przedsiebiorca sie pochylił i całkiem ładny domek wybudował dla Rodziny, a nawet nieźle wyposażył. I dzisiaj dzieciątka ze średniego przedziału wiekowego mówiły do kamery, jak to ładnie. I że już nie płaczą i się nie boją, bo mają swój dom. A Pan Przedsiębiorca, z wąsami a la Wałęsa, skromnie wyznał indagowany, ze co... zwyczajna rzecz...

Wnioski ?
(Alicja)Duda (25557 punktów)
A tak wyglądają skutki tej ustawy. Coraz więcej chorych dzieci , coraz więcej poronień, coraz więcej umiera w szpitalu tuż po porodzie.

wiadomosci(*)eralnosci_noworodkow,item.html
Ale kogo to obchodzi? Ważne że jesteśmy święci.
Kowalska (14008 punktów)
   Oglądajcie Pospieszalskiego w TVP 2. Właśnie leci.

   Pospieszalski, z nieukrywanym obrzydzeniem na twarzy, właśnie powiedział, że JUŻ 61% kobiet w Polsce używa środków antykoncepcyjnych!

Edit: Co oni pierd..... Przecież na karcie, która trafia z rejestracji do lekarza jest wiek. Jak oni tę prowokację zrobili? Co to ma być?????

Edit 2: DNO. Obiektywizm Pospieszalskiego jest równie wiarygodny jak uczciwość polityków w Wolsce.

(Nie wymieniam nazwisk, bo wiecie, nikt nie lubi być budzony o 6 rano )

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365