Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kosmos czy Wszechświat?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
31-07-2011 17:11ania-z (9 punktów)Kosmos czy Wszechświat?
Ocena 3 na 3
Dokładniej: czy Wszechświat jest Kosmosem?

Wyjaśniam: to nie jest pytanie językowe, ale sięga głęboko w nasze rozumienie rzeczywistości.
Czy tak powszechnie dziś stosowana wymienność obu terminów jest zasadna, czy przypadkiem przez nałożenie się w rozumowaniu tych pojęć coś nam nie ginie z oglądu i opisu świata? Czy to nie ograniczone „do horyzontu” nasze spojrzenie decyduje, że te dwa pojęcia stają się jednym i tym samym?
Wszechświat to zmienność, chwilowość, skończoność – czyli fizyka. I fizyczność.
Kosmos to stałość, wieczność, nieskończoność – czyli logia. I logiczność.
Czy można ten idący przez wieki rozumowania podział utożsamiać ze sobą, czy są to dwa dopełniające się i warunkujące, ale jednak inne zakresy natury?

Proszę gorąco nie powoływać się na hipotezę Wieloświata, to dziś już więcej niż hipoteza, bez odwołania się do „poza-Wszechświata” nie można (moim zdaniem) sensownie wyjaśnić zaistnienia tutejszego świata (i jego chwilowych mieszkańców).
Czytam od dłuższego czasu pewien interesujący tekst [J. Łozowski, „Suplement (rozmowa z sobą)”], w którym autor wyraźnie stwierdza, że pojęcia „Kosmos” i „Wszechświat” muszą zostać rozdzielone i ułożone w strukturę hierarchiczną, że Wszechświat jest lokalnym stanem w Kosmosie. Co więcej, że jest to byt logicznie konieczny. Może i ma rację, osobiście nie przesądzam, ale na pewno jest to jakieś podejście do tematu. Jestem ciekawa waszych uwag.

Słowem, czy Kosmos jest „większy” od Wszechświata, jest tym samym – czy czymś innym?
Zapraszam do dyskusji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Wszechświat jest lokalnym stanem w Kosmosie.
-Głosuję za tym podejściem. Czyli Wszechświat ten nasz, który obserwujemy, badamy, w którym żyjemy, który zaistniał w Kosmosie właśnie. No bo jest możliwe, że tych Wszechświatów zaistniało w Kosmosie więcej. Ogólnie Kosmos jako pojęcie szersze i bardziej ogólne.


"Religia jest dla ludzi bez rozumu" - Józef Piłsudski
DEMONICON (4893 punktów)
>>Wszechświat jest lokalnym stanem w Kosmosie.
>-Głosuję za tym podejściem. Czyli Wszechświat ten nasz, który obserwujemy, badamy, w którym żyjemy, który zaistniał w Kosmosie właśnie. No bo jest możliwe, że tych Wszechświatów zaistniało w Kosmosie więcej. Ogólnie Kosmos jako pojęcie szersze i bardziej ogólne.

Można spokojnie przyjąć, że złożoność zawiera wszystkie możliwe kombinacje istnienia/nieistnienia. Jest to określenie globalne. Mamy nieskończenie wiele możliwości zaistnienia jednoczesnych wszechświatów. W tym przypadku zaistnienie naszego nie jest wyjątkowością. Ja Wielki Wybuch traktuję jako szczególne zaistnienie złożoności, zawierające się w ogólnym rozumowaniu. Nasza interpretacja jest lokalna, poza nią nie wyjdziemy. Będzie istnieć model "Czegoś" ogólny, nie będący całościowo prawdziwym, w którym nasza teoria jest teoria szczególną i prawdziwą.
Przykłady:
Bóg - sprawca Wielkiego Wybuchu.
Losowe zaistnienie Naszego Wszechświata.
Oczywiście nie zrównuję tych dwóch przykładów. Drugi jest mocniejszy, gdyż nie tworzy pytania odpowiadającego na pytanie. (Bóg stworzył, ale co boga stworzyło, a potem co stworzyło stwórcę boga? itd.)

Istnieje szansa zaistnienia Naszego Wszechświata. Więc zajść może to kiedykolwiek. W rozciągniętej po nieskończonościach stanów złożoności, to kiedykolwiek można zredukować do "tu i teraz", bo ten stan dla nas jest faktycznie osiągalny.
Kiedykolwiek byśmy nie zaistnieli, to istniejemy "tu i teraz", bo np. wypowiadamy się.

Pozdrawiam
keram aktsu (1211 punktów)
>Dokładniej: czy Wszechświat jest Kosmosem?
Dla mnie wszechświat to to wszystko co zostało po big bangu. Z materią, prawami fizycznymi, czasem i tym wszystkim co go określa.
Natomiast kosmos to po prostu wszystko to, co jest poza Ziemią. (wysłać rakietę w kosmos, spacer w przestrzeni kosmicznej itd). Innymi słowy wszechświat zawiera kosmos, a sam kosmos to wszechświat pomniejszony o Ziemię z jej atmosferą

Największy karzeł na świecie urodził się w 1986 roku w San Paulo w Brazylii. Obecnie ma 187 cm wzrostu
sinapis (1725 punktów)
>Dokładniej: czy Wszechświat jest Kosmosem?

A co jest większe? Woda w jeziorze czy jezioro?
Wszechświat: wszech świat, czyli po polsku świat wszystkiego - coś, co zawiera w sobie wszystkie byty.
Kosmos, to znów z greki - oznacza ład, porządek.
Co więc jest większe? Byt czy jego struktura?
Fizyk (17637 punktów)
> Dokładniej: czy Wszechświat jest Kosmosem?

Kosmologowie nie używają słowa "kosmos".
01-08-2011 00:09 
 Ocena 1 na 1
DKnoto (982 punktów)
>> Dokładniej: czy Wszechświat jest Kosmosem?
>Kosmologowie nie używają słowa "kosmos".
>
Poleciłbym jeszcze "Stąd do wieczności i z powrotem" Seana Carrolla, tam autor dokładnie wyłożył czym jest obserwowalna część naszej rzeczywistości a czym może być cała rzeczywistość w sensie kosmologicznym. W "Lekkość bytu" Franka Wilczka można znaleźć masę informacji z drugiej strony skali
06-08-2011 20:01 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)

>Kosmologowie nie używają słowa "kosmos".

Bo nie chodzi o poszukiwanie ładu i porządku, tylko o obiektywną prawdę, bez znaczenia jaka by była nieprzyjemna/przyjemna/fascynująca/irytująca dla odkrywców.

Pozdrawiam
ania-z (9 punktów)
A co powiecie o tych różnych nieskończonościach, które pojawiają się we wzorach i za nic nie chcą się same usunąć. Fizycy stosują różne "robótki ręczne" i po prostu renormalizują, czytaj: wyrzucają owe kopnięte ósemki. Wyrzucają, wszystko się zgadza w weryfikacji, ale wyrzuty sumienia pozostają. Bo skąd się biorą - a przede wszystkim, co oznaczają? Dlaczego są nieskończone masy, prędkości, odległości? Ot, wzory zwariowały, czy uparły się wkurzać biednych naukowców? A może są niezbędne, tylko przez nałożenie się obszarów badanych, czyli opisywanego i poznawanego Wszechświata, na zawarty we wzorach nieskończony Kosmos, takie kwiatki się tworzą.
Sprzeczności są w umysłach, nie w naturze.
02-08-2011 10:12 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nieskończoności wynikają z braków narzędzi matematycznych przy opisie świata. Nie są realne.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
02-08-2011 11:50 
 Ocena 1 na 1
ania-z (9 punktów)
>Nieskończoności wynikają z braków narzędzi matematycznych przy opisie świata. Nie są realne.>

"Wszechświat będzie się rozszerzał w nieskończoność", cytat z kosmologów. Czyli Twoim zdaniem bedzie się rozszerzał nieralnie - w nieralności? Jak rozumiesz nierealne rozszerzanie?
A jego początek? Też w nieralności, czyżbyś się czuł nierealną istotą? Są teorie, że to wszystko złudzenie, może o to Ci chodzi. Ja w każdym razeie siebie za złudzenie nie mam i świata nie traktuję jako nieralnego.
Cóż, o cudzych gustach się nie dyskutuje.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jak dobrze popatrzysz, to teorie z niekończonościami upadają - także te kosmologiczne.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
budweiser (39 punktów)
>Jak dobrze popatrzysz, to teorie z niekończonościami upadają - także te kosmologiczne.>

Może jakieś odnośniki? Byłbym wdzięczny
02-08-2011 21:44 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
W polskiej Wikipedii jest słabo:
pl.wikipedia.org/wiki/Model_kosmologiczny
Za to więcej na angielskiej:
en.wikiped(*)obertson-Walker_metric
Szczególnie:
en.wikiped(*)/Ultimate_fate_of_the_universe

Ostatnio było głośno o Penrosie i cykliczności wszechświata - idei wziętej z widma promieniowania tła kosmicznego.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
budweiser (39 punktów)
>Nieskończoności wynikają z braków narzędzi matematycznych przy opisie świata. Nie są realne.>

Może matematyka nie jest wystarczającym narzędziem do opisywania realnego świata. Jeśli matematyka wyklucza z góry założenie, że kosmos może być nieskończony to stwierdzam, że tak właśnie jest, matematyka to za mało. Bo niby dlaczego nie można przyjąć nieskończoności jako ewentualność przy tak wielu niewiadomych?
Przemek J. (3008 punktów)
Chyba trochę za szybko wyrzuciłeś matematykę na śmietnik. Matematyka rozwija się w raz z tym, jak poznajemy świat. Prosty i nieco naiwny przykład to ewolucja liczb, któremu poświęcona jest edukacja podstawowa, a to tylko przedsionek matematyki.

Matematyka nie wyklucza istnienia nieskończoności. Co więcej od jakiegoś czasu radzi sobie z jej opisem, warunkami brzegowymi itd. Jeśli coś, poza naszą niezdolnością pojmowania, co nie godzi się na istnienie nieskończoności, to jest to raczej fizyka.

A odpowiadając na Twoje ostatnie pytanie. Oczywiście na obecnym poziomie wiedzy, możemy sobie przyjmować w pewnych miejscach ową nieskończoność i często w teorii to robimy. Tylko, że w praktyce, nieskończoności jeszcze nie odszukaliśmy i stąd cały ambaras. Bo jeśli nie można empirycznie dowieść, to nie do końca wiadomo czy istnieje, czyli można odrzucić. Raczej powinniśmy odrzucić i szukać innych rozwiązań. Jednak takie odrzucenie "trochę" nauce życie komplikuje, więc ją zostawiamy, mając świadomość, że to tylko proteza tego, czego jeszcze nie poznaliśmy.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
A przyjmuj, co chcesz. Problemem są działania matematyczne z uwzględnieniem nieskończoności. A jak nie potrafisz liczyć, bo gdzieś wyskoczyła Ci nieskończoność, to albo znajdziesz sposób na obejście owej nieskończoności, albo masz koniec obliczeń.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
budweiser (39 punktów)
>A przyjmuj, co chcesz. Problemem są działania matematyczne z uwzględnieniem nieskończoności. A jak nie potrafisz liczyć, bo gdzieś wyskoczyła Ci nieskończoność, to albo znajdziesz sposób na obejście owej nieskończoności, albo masz koniec obliczeń.>

Troche głupio mi wypowiadać się o matematyce, bo przez nią musiałem powtórzyć klase w średniej szkole, ale jeśli polegne to mnie zgańcie. Nasunęła mi się myśl, że jeśli nieskończoność w działaniach występuje to może nie być w tym żadnych nieparwidłowości. W realnym wszechświecie występuje nieskończoność, więc wskazują na to działania. Jeśli przyjąć koniec działania w momencie kiedy natrafia się na nieskończone liczby, to śmiało można stwierdzić, że rola matematyki w opisie rzeczywistości właśnie się w tym momencie kończy.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>W realnym wszechświecie występuje nieskończoność, więc wskazują na to działania.
Nie do końca rozumiem. W każdym razie widzę, że zgadzamy się w tym, że nieskończoność, gdy wystąpi w obliczeniach blokuje dalszy ich ciąg.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
budweiser (39 punktów)
>>W realnym wszechświecie występuje nieskończoność, więc wskazują na to działania.
>Nie do końca rozumiem. W każdym razie widzę, że zgadzamy się w tym, że nieskończoność, gdy wystąpi w obliczeniach blokuje dalszy ich ciąg.>

Być może w realnym wszechświecie, kosmosie, są nieskończoności i stąd ich występowanie w działaniach matematycznych. Jeśli więc matematyka kończy się na nieskończonościach, których zawarcie może być konieczne do opisania rzeczywistości to zdaje się, że ta gałęz nauki jest w stanie opisać tylko pewien zakres tego co nazywamy wszechświatem, czy kosmosem.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie potrafię roztrzygnąć tej kwestii.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
06-08-2011 20:11 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)
Masz rację.
Z nieskończonościami jest tak, że geometrycznie są gładkie, tzn. różnorodności w jej zbiorze przestają być dostrzegalne. To tak, jakby cały Wszechświat zgnieść do rozmiarów piłki do tenisa i zauważyć Ziemię, wiedząc, że to co się zgniotło jest tylko jednym punktem w continuum, które dalej można zgnieść i będziemy mieli to samo.
Globalny obraz Wszechświata jest utopią do której się dąży, ale nigdy jej nie osiągnie, zawsze pozostając w lokalnej hiperprzestrzeni.
Istotna jest dla nas właśnie ta lokalna hiperprzestrzeń, której mamy coraz lepszy obraz.

Pozdrawiam
budweiser (39 punktów)
>A co powiecie o tych różnych nieskończonościach, które pojawiają się we wzorach i za nic nie chcą się same usunąć. Fizycy stosują różne "robótki ręczne" i po prostu renormalizują, czytaj: wyrzucają owe kopnięte ósemki. Wyrzucają, wszystko się zgadza w weryfikacji, ale wyrzuty sumienia pozostają. Bo skąd się biorą - a przede wszystkim, co oznaczają? Dlaczego są nieskończone masy, prędkości, odległości? Ot, wzory zwariowały, czy uparły się wkurzać biednych naukowców? A może są niezbędne, tylko przez nałożenie się obszarów badanych, czyli opisywanego i poznawanego Wszechświata, na zawarty we wzorach nieskończony Kosmos, takie kwiatki się tworzą.
>Sprzeczności są w umysłach, nie w naturze.>

Nie wiem, skąd tak duża niechęć do przyjęcia, że wszechświat może być częścią procesu w nieskończonym i wiecznym kosmosie. Dla mnie na dziś dzień taka opcja ma 33% szans na realność obok kreacji i powstania wszystkiego z niczego. Biorąc pod uwage absurdalność dwóch wyżej wymienionych wieczny proces ma przewage choćby w rozważaniach czysto rozsądkowych. Może będe monotematyczny, bo raz już zakładając temat postawiłem takie pytanie, ale czy jest 4rta opcja? Bóg, wszystko znikąd, wieczny proces czy...? Mimo, że post nie uderza bezpośrednio w istote tematu, to chyba jest z nim pośrednio związany, więc chyba to taki mały off top

filama (84 punktów)
Jeżeli miałbym rozdzielić te dwa pojęcia to nasuwa mi się takie oto rozwiązanie:

Kosmos - niepodzielny bezkres z widoczną granicą która jest horyzontem. Cząstki materii które istnieją tylko dla faktu istnienia. Efekt Droste w wersji fundamentu dla samego siebie. Niepojęte dla człowieka i być może dla żadnej innej istoty. Byt który nie trwa. Byt poza czasem. Nieskończony chiński basen w którym tworzą się wzory nic nieznaczące, wszak - nic nie uległo zmianie - piłki istnieją.

Wszechświat - nazwa spisu wzorów powstałych w wyniku losowych akcji. Wszechświat - tytuł jednej z książek w bibliotece zwanej kosmosem, zawierającej opis przestrzeni w której się znajdujemy. Emocje, uczucia, świadomości i czas. Niematerialne, niezatrzymalne, przemijalne, istniejące w czasie zdarzenia zachodzące w bycie nieprzemijalnym, zauważone, scharakteryzowane i zarejestrowane przez stany świadomości tworzące się w wyniku działań opisywanych przez nie same.
Marcuch (664 punktów)
Łał, co za temat! Genialny. Muszę przeczytać tego.. yeee.. Łozowskiego.
Jemu chodzi o to, że kosmos to coś pojęciowego? Fenomenalnego? Logicznego?
ania-z (9 punktów)
Usunięte przez moderatora
ania-z (9 punktów)
>Łał, co za temat! Genialny. Muszę przeczytać tego.. yeee.. Łozowskiego.
>Jemu chodzi o to, że kosmos to coś pojęciowego? Fenomenalnego? Logicznego?

Że to wszystko Fizyka - stopień wyższy do fizyki. I wszystko to jedność logicznie poznawalna.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365