Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ludzie prawicy i ich wiara w Boga-jaki to ma wpływ na nich?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-08-2011 10:57Neodym1983 (6 punktów)Ludzie prawicy i ich wiara w Boga-jaki to ma wpływ na nich?
Ocena 2 na 2
Witam
Mam takie jedno pytanie.Interesuję się polityką już od dawna,moje przekonania są po stronie lewicy.Wiem,że nie zawsze tak jest ale najczęściej jeżeli ktoś już ma poglądy prawicowe,jest konserwatystą to również wierzy w Boga.I moje pytanie jest z tym związane.
Idąc dalej-jeżeli przyjmiemy,że oczywistym jest fakt,że Boga nie ma i nigdy nie było.To należy przyjąć,że duża część ogólnego widzenia świata przez polityków ,publicystów itp prawicy takich jak Macierewicz,Ziemkiewicz,Sakiewicz,Semka,Terlikowski,Warzecha..-jest oparta na kłamstwie.Skoro tak duża część ich "pojmowania świata" jest nieprawdziwa to jaki to ma wpływ na resztę ich poglądów-na politykę,na społeczeństwo itp
Jak można im wierzyć w ogóle w cokolwiek?
Mógłby ktoś coś więcej na ten temat napisać.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

15-08-2011 11:08
 Ocena 10 na 10
finerbijk (17282 punktów)
>Jak można im wierzyć w ogóle w cokolwiek?
Jak można wierzyć PiSowi, który deklaruje prawicowość, a poglądy na gospodarkę ma lewicowe? Albo jak wierzyć PO deklarującej neutralność światopoglądową, a która się namiętnie oprowadza po Krakowie z klerem, czy też SLD, której przedstawiciele siedzą często w pierwszych ławkach w kościele? A taki Palikot to lewica, czy prawica?
Nie warto wierzyć, lepiej obserwować i myśleć.
Neodym1983 (6 punktów)
Rzeczywiście ocena czy ktoś jest z prawicy czy lewicy jest trudna.To zostawmy to pytanie tylko odnośnie wiary w Boga i publicystów.Czy publicyści którzy wierzą,a ich nazwiska wymieniłem w pierwszy poście mogą mieć fałszywy obraz całej rzeczywistości skoro tak duża część ich światopoglądu jest nieprawdziwa.Skoro fundamentalnie mylą się wierząc w Boga to jaki to ma wpływ na całą resztę ich przekonań?
Pozdrawiam
15-08-2011 11:51 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)
>Skoro fundamentalnie mylą się wierząc w Boga to jaki to ma wpływ na całą resztę ich przekonań?
Kierując się w życiu bogiem i jego nakazami i zakazami , mylą sie tak samo jak w sprawie wiary w boga . Mylili sie kiedyś co do tego , że słońce krąży wokół ziemi , że księzyc to żrodło światła , że czarownice istnieją , że szatan potrafi opętać kobiety i dlatego je mordowali itd . Ich wiara miała wplyw na ich działanie , a ponieważ wiara opierała się na kłamstwie efekty ich działań były złe . To samo jest dzisiaj . Wg ich wiary in vitro to zło , badania nad komórkami macierzystymi to zło itd itp.Dobro opiera sie na rozsądku i rozumie , a nie na irracjonalnej wierze ,że jakis bóg nakazuje spalić miasto w którym mieszka choć jeden niewierzący w boga
15-08-2011 11:59 
 Ocena 3 na 3
sinapis (1725 punktów)
>Rzeczywiście ocena czy ktoś jest z prawicy czy lewicy jest trudna.To zostawmy to pytanie tylko odnośnie wiary w Boga i publicystów.Czy publicyści którzy wierzą,a ich nazwiska wymieniłem w pierwszy poście mogą mieć fałszywy obraz całej rzeczywistości skoro tak duża część ich światopoglądu jest nieprawdziwa.Skoro fundamentalnie mylą się wierząc w Boga to jaki to ma wpływ na całą resztę ich przekonań?

Każdy z nas ma przekonania po części prawdziwe, po części fałszywe.
Co do wymienionych przez ciebie osób, to pozostaje jeszcze pytanie, czy oni są rzeczywiście wierzący, czy tylko uzywają argumentów wiary jako narzędzi dla osiągnięcia osobistego sukcesu. Łatwo bowiem spostrzec, że wybierają to jedynie, co im pasuje ze względu na koniunkturę. Trudno zaś zauważyć, żeby się specjalnie przejmowali np. dekalogiem, szczególnie przykazaniami siódmym i ósmym.
15-08-2011 12:21 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>Skoro fundamentalnie mylą się wierząc w Boga to jaki to ma wpływ na całą resztę ich przekonań?
Można sobie przyjąć dla wygody pod wpływem samozachwytu areligijnego, że wszyscy wierzący w jakiegoś tam boga nie mogą mieć racji w żadnej innej dziedzinie, tylko niestety jest to prosta droga do paranoi, a sam ateizm nie gwarantuje przecież wiarygodności albo nieomylności.

Religijność jest skrajnie różnie pojmowana - od totalnego podporządkowania do deklaratywnej czysto wiary w jakieś niewiadomoco. Bezreligijni też nie są we wszystkim zgodni, dlatego myślę, że wskazane jest krytyczne podejście w ograniczeniu do określonych tematów, bez niepotrzebnych uprzedzeń na tak, albo na nie. Jeśliby słuchać tylko idealnie dopasowanych do naszych poglądów to nie zostaje nic innego, jak dialog przed lustrem.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>jaki to ma wpływ na resztę ich poglądów-na politykę,na społeczeństwo itp

-Niestety żadna siła polityczna nigdy wprost nie skrytykuje samej religii i wiary w boga, gdyż przestanie być siłą polityczną. To zbyt duży elektorat. Większość, nawet Palikot, ograniczają się do krytyki samej instytucji Kościoła, wytykając wady hierarchów, zachłanność duchownych, no i oczywiście bogactwo wbrew temu co głosi KK na zewnątrz i czego wymaga od swych wiernych. Też słusznie, ale to żałosne bazowanie na niskich instynktach, zazdrości i zawiści. Spora część wierzących także lubi ponarzekać na księży wspomnieć jak dobrze było za komuny i jednocześnie klękają pod obrazkami najświętszej panienki. Nikt, kto publicznie oświadczy, że nie wierzy w boga, nie chodzi do kościoła, że religia to dla niego banialuki, że papież (w tym JPII) nie jest dla niego żadnym autorytetem, nikt taki w tym kraju nie ma NIESTETY szans na znaczącą karierę polityczną.
-A z kolei co do ekonomii, religia wyznawana np. przez ministra finansów nie ma aż tak wielkiego znaczenia i lepiej dla państwa gdy nie jest zbyt lewicowy.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Koraszewski (82900 punktów)
Prawica kojarzona jest z konserwatyzmem i tradycją, a tym samym z akceptacją zastanych stosunków społecznych i religii jako instrumentu podtrzymującego tę strukturę. Nieco odmienna jest tradycja konserwatyzmu brytyjskiego, gdzie było to raczej przeciwstawienie się rewolucyjnym zmianom, a nie zmianom w ogóle. Taki konserwatyzm sugeruje zmianę opartą na rzeczywistości dnia dzisiejszego, stopniową i ciągłą. Ten konserwatyzm oznaczał umiejętność dzielenia się przywilejami przez arystokrację, a nie tylko ich obronę. Prawica wyznająca ten gatunek konserwatyzmu to ludzie b. często niewierzący, chociaż częściej "niewierzący praktykujący" niż demonstrujący swoją niewiarę.
W dzisiejszych czasach partie uznawane za prawicowe (jeśli są przekonane do zasad konstytucyjnej demokracji), bardzo często skupiają raczej pragmatyków niż wizjonerów i mają całkiem sporą część członków niewierzących i wyznających zasadę neutralności światopoglądowej państwa. Jest to szczególnie silnie widoczne w państwach nordyckich.
Ponieważ w silnych demokracjach partie polityczne realizowały udane pomysły opozycji, wyrazistość lewicy i prawicy zatarła się i coraz częściej podczas wyborów ludzie kierują się albo tradycja rodzinną, albo mniej lub bardziej racjonalną analizą sytuacji bieżącej i pytaniem, czy nie pora na zmianę, bo dotychczasowa władza zaczyna gonić w piętkę. (Są to głównie dylematy w krajach, w których wyborca wie, że różnice programowe są stosunkowo niewielkie.)
Sobiepan (87 punktów)
Każdy katol Ci odpowie, że ma więcej kasiory, więcej dzieci i większą chałupę od innych i chce mieć jeszcze więcej.
Rigoletto (3891 punktów)
>Skoro tak
>duża część ich "pojmowania świata" jest nieprawdziwa to jaki to ma wpływ na resztę ich poglądów-na
>politykę,na społeczeństwo itp
>Jak można im wierzyć w ogóle w cokolwiek?

Oczywiście, że nie. W przeciwieństwie do polityków lewicy, którzy oczywiście są wiarygodni i zawsze mają dobre recepty na wszelkie problemy społeczne.
Ronja (626 punktów)
Moim zdaniem można tu wyodrębnić kilka tematów.
Po pierwsze, czy politycy wierzący mają prawo narzucać całej społeczności swoje poglądy wyrastające z irracjonalnych przekonań (np. zakaz aborcji czy eutanazji, religia w szkołach).
Po drugie, jaka jest granica między prawicą a lewicą w Polsce. Bo mam wrażenie, że ta przynależność jest wyłącznie deklaratywna i przebiega po linii obyczajów i upodobań, niż faktycznych różnic programowych.
No a po trzecie: czy to, że ktoś myli się w kilku sprawach oznacza, że myli się też w pozostałych?
DEMONICON (4893 punktów)

>Jak można im wierzyć w ogóle w cokolwiek?

Nie wierzyć, a myśleć, analizować każdą wypowiedź, budować własną opinię uargumentowaną na dany temat.
Ja nie bawię się w kategorie, nie czuję się ani lewicowy, ani prawicowy, albo czuję się taki i taki, bo wszystko zależy od rzeczywistości społecznej, jaka w danej chwili nas otacza. Czasami dobre rozwiązania są po jednej stronie, a czasami po drugiej, a bywa, że i gdzieś poza tymi stronami.

Pozdrawiam
Grzegorz (5685 punktów)
Dobre byłoby też analogiczne pytanie o ludzi lewicy. Jak do tej pory jedną z pierwszych rzeczy którą robił każdy kolejny przewodniczący SLD było podzielenie się ze społeczeństwem radosną wieścią że jest katolikiem (co nie przeszkadzało im czasami twierdzić że są niewierzący). No i potem np. Napieralski w związku z tym nie chciał małżeństw jednopłciowych (co jeszcze nie byłoby takie złe, bo popierał inne formy legalizacji... problem w tym że swój sprzeciw motywował byciem katolikiem).

Ogólnie wpływ jest taki że SLD uprawia politykę typu "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek". Czyli przy okazji kolejnego podwojenia liczby krzyży na kilometr kwadratowy coś bąkną o neutralności państwa, a od święta (najczęściej od wyborów) wspomną o związkach partnerskich itd. To dla wyborców. A z kolei strona kościelna może być pewna że nawet jeśli SLD dojdzie do władzy to ograniczy się do frazesów, zostawiając w spokoju religię w szkołach, Komisję Majątkową (ponad 18 lat czekali z wnioskiem do TK... dobrze że zdążyli przed jej rozwiązaniem), wszechobecnych kapelanów, itd.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Co ma do tego wszystkiego Bóg?

To co ukształtowało poglądy polityczne, a przede wszystkim światopogląd wspomnianych osób, to kultura, tradycja i religia. To obskuranccy skrzywdzeni przez konserwatyzm klakierzy, utrzymują ich w przestrzeni publicznej. Problemem nie jest Bóg, ale nawyki i przesądy, które płyną z kulturą i które trudno wykorzenić. To stereotypowe myślenie, konformizm, ale przede wszystkim całkowita depersonalizacja, które są charakterystyczne dla osób, potrzebujących wspólnoty, w której mogą się realizować są podstawowym budulcem wszelkich sekt (czy tam religii).

Nad barankami zawsze stoi jakiś pasterz. Czy wierzy w to co oni i jest po prostu silniejszym charakterem, czy czerpie na tym zyski, to problemem nie jest wiara w Boga, a po prostu wszelkie bezkompromisowe tradycje, religie, programy partyjne, których celem jest plewienie indywidualizmu i przede wszystkim asertywnego myślenia.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
diogenes (42753 punktów)
>Skoro tak duża część ich "pojmowania świata" jest nieprawdziwa to jaki to ma wpływ na resztę ich poglądów-na politykę,na społeczeństwo itp

Nie ma sensu oceniać poglądów tych iluzjonistów jako prawdziwych czy fałszywych: to bełkot. Ich rzeczywistym problemem było i jest sprzedaż owych farmazonów odpowiedniej grupie konsumentów: z czegoś przecież trzeba żyć, a nie da się żyć przyjmując tylko eucharystię. Stąd wielka rola, jaką ci metafizyczni prestidigitatorzy przypisują marketingowi (na początku jest słowo). Można wierzyć w przemianę wody w wino, ale tego rodzaju wiara nie powiększa konta bankowego. Oto wielka tajemnica wiary.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Neodym1983 (6 punktów)
Widzę,że temat się przyjął
A nawiasem mówiąc zamieściłem podobny wpis co tutaj na portalu "niezależna.pl" do jednej z wiadomości.Rozpoczęła się tam dyskusja na temat istnienia Boga.Pomijając to ,że argumenty za wiarą podawane są tam absurdalne i na poziomie podstawówki to warto zwrócić na poziom emocji w dej dyskusji Histeria i agresja "wierzących" jest szokująca.

Tutaj podaję link-naprawdę warto poczytać komentarze-ubaw po pachy )

niezalezna(*)iez-ostro-skrytykowal-ateistow

Pozdrawiam
21-08-2011 23:30 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Tutaj podaję link-naprawdę warto poczytać komentarze-ubaw po pachy )

Przełknąłem to gdzieś do połowy, po czym się ogarnąłem. Powiem szczerze... Raczej mnie to nie bawi. Wprost przeciwnie - to jest smutne a wręcz przerażające. Kolejna, zwyczajna ostatnio werbalna przepychanka - niestety następna, która jest świadectwem głębokiego odmóżdżenia.

Skąd to wynika?
Głownie stąd że osoby, które mają wszechstronną wiedzę rozmawiają z osobami, które ostatni raz trzymały w ręku książkę inną niż Katechizm w czasach szkolnych, gdy pani od fizyki lała kijem bambusowym po łapach. Potęga indoktrynacji całą gębą.

Szkoda czasu na krytykowanie takich osób - trzeba raczej zwiększyć wydatki z budżetu państwa na edukację i to co najmniej dwukrotnie jeśli chcemy być zdolni do merytorycznej dyskusji wg zachodnich standardów. Biorąc jednak pod uwagę ogólnoświatowy kryzys to Ministerstwo Edukacji pewnie będzie pierwszym resortem w nowej kadencji sejmu, który zostanie zmasakrowany.

Szkoły muszą zaszczepiać u młodych osób chęć aktualizowania i zdobywania wiedzy już po zakończeniu obowiązkowej edukacji. Jeśli ktoś się na wiedzę w pewnym wieku uodporni to później efekty widać na forach. To jest właściwie nieodwracalne. Szczerze podziwiam tych wszystkich w sile wieku, którzy na przekór ogólnej dotychczasowej tendencji nie popłynęli z nurtem.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365