Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kim jest dziś Stephen Hawking?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-08-2011 15:40Marek Matejewski (3695 punktów)Kim jest dziś Stephen Hawking?
Ocena 2 na 2
Doskonale wiemy jak pośmiertnie rozszarpywany jest Albert Einstein. Teiści usilnie przekonują, że zawsze był osobą wierzącą. Ateiści nie pozostają dłużni i twierdzą wręcz odwrotnie. Część osób kompromisowo (albo raczej konformistycznie) przypisuje Einsteinowi poglądy deistyczne.

Tymczasem zastanawiające jest stanowisko największego z obecnie żyjących fizyków. Wiele osób zapewne pamięta ostatnie zdanie z opublikowanego pod koniec lat 80-tych dzieła "Krótka historia czasu".

Hawking pisał tam: "Gdy odkryjemy kompletną teorię... poznamy wtedy bowiem myśli Boga".

W swoim ostatnim dziele zatytułowanym "Wielki projekt" wielokrotnie powtarza, że aby wytłumaczyć dlaczego istnieje raczej coś niż nic i dlaczego istniejemy my nie trzeba przywoływać Boga.

Pytanie brzmi: Czy Hawking ostatecznie kończy z koncepcją istnienia Boga? Czy zostawia sobie jednak pewien margines? Jeśli w klarowny sposób udowadnia, że Bóg nie stworzył wszechświata to czy jest sens twierdzić, że ktoś taki może istnieć? Co miałby robić jeśli wszechświat to nie jego pomysł? Hawking nigdy nie użył słów "Bóg nie istnieje" - bynajmniej ja tego nie słyszałem.

Wreszcie kwestia tytułu ostatniej książki: Wielki projekt.
Czy nie brzmi to jak kryptoreklama kreacjonizmu? Dlaczego "projekt"? Jeśli jest projekt to przecież musi być projektant. Czy Hawking zrobił to celowo czy po prostu przez jakiś nieszczęśliwy przypadek wybrał tak fatalny tytuł?

Wiemy, że Hawking jak mało kto potrafi przyznać się do błędów i często weryfikuje swoje poglądy. Kim był a kim jest dziś Stephen Hawking? Czy jest teistą, deistą, agnostykiem czy ateistą?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

DominB (-48 punktów)
Hawking czuje, że mu niewiele czasu zostało i przymierza się do roli projektanta, hehe, żaden z tych "wielikich" nie dał wyjaśnienia sensu istnienia Wszechświata, Einstein stwierdził tylko " Bóg nie gra w kości ", co było przyznaniem się do porażki....

www.kosciol.pl/article.php/20081027092423184
21-08-2011 18:24 
 Ocena 7 na 7
Marek Matejewski (3695 punktów)
>żaden z tych "wielikich" nie dał wyjaśnienia sensu istnienia Wszechświata

Trochę dziwi mnie ta wypowiedź. Dlaczego uważasz, że wszechświat ma mieć coś co nazywasz "sensem istnienia"? Słowo "sens" oznacza, że wszechświat miałby mieć jakiś cel, jakieś przeznaczenie. Równie dobrze można spytać czy nicość miałaby sens? Ale to także chybione pytanie. Cele wyznaczamy my - ludzie. To od inteligentnych istot zależy czy i jaki sens nadadzą danej rzeczy.

Tymczasem raczej skłaniałbym się do twierdzenia, że wszechświat istnieje "bo może istnieć". Po prostu istnieje taka możliwość, a możliwość przekształciła się w rzeczywistość.

Wszechświat jest zapisaną historią - tu nie sposób nie zgodzić się z prof. Hawkingiem. Wynika to z faktu, że kluczem istnienia wszechświata są prawa go kształtujące. Oznacza to, że całkowita znajomość tych praw oraz odpowiednia moc obliczeniowa pozwoliłaby nam odczytać cały zapis. Można powiedzieć, że całe dzieje wszechświata istnieją właściwie w każdej chwili - przy pomocy matematyki można obliczyć stan wszechświata z dowolnej chwili. Czy ludzkość będzie kiedykolwiek dysponować odpowiednią wiedzą matematyczną i odpowiednią mocą obliczeniową? Dopiero wchodzimy w erę wielkich liczb i superkomputerów...
21-08-2011 19:15 
 Ocena-3 na 3
DominB (-48 punktów)
Sensem istnienia jest potrzeba działania, Wszechświat nie istnieje.... ale my istniejemy (mamy świadomość istnienia i nieuchronnej śmierci), dla Boga (praprzyczyny Bytu) Wszechświat jest potrzebny, do czego ? ja też nie wiem, myślę tylko, że istnieje nieskończona liczba Wszechświatów i nawet superkomputery (kwantowe) nie będą w stanie tego dylematu rozwiązać, gdyż to my je konstruujemy i wpływamy na ich działanie.
21-08-2011 20:08 
 Ocena 1 na 1
gris (134 punktów)
www.youtube.com/watch?v=PyK9xsgTqyQ
Tutaj odnosi się do tego samego pytania. Dla leniwych - pisząc w swojej książce "Bóg" ma na myśli Boga panteistycznego.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
O co chodzi Hawkingowi? By pamieć o nim nie zginęła ze śmiercią. A niezdecydowanie w tej sprawie rozgłosu jak i zwolenników mu przyniesie. O to też własnie chodzi by po jego śmierci kreacjoniści i ateiści kłócili się czyim przedstawicielem Hawking był. W ten sposób zostawi po sobie dwie otwarte furtki i tak przez jednych i drugich przywoływany będzie.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dzięki za ten wątek. Sam się nad tym zastanawiam. Bardzo ważne jest, aby wybitni naukowcy zajęli stanowisko w tych sprawach. Moim zdaniem istnieje proste rozwiązanie. O ile koncepcji deizmu, z uwagi na szacunek do minimalnego prawdopodobieństwa nie można w pełni odrzucić, to spokojnie, każdy w miarę wykształcony człowiek może powiedzieć - bóg chrześcijański nie istnieje i nigdy nie istniał, Biblia nie jest niczego metaforą - to wymysł. Chrześcijanom nie zależy na deizmie, zatem taka uczciwa deklaracja załatwiłaby sprawę. Czemu tak mało osób na nią stać? Są cwane, bezmyślne, tchórzliwe? Z drugiej strony, jakakolwiek furtka dla deizmu od razu wypełnia się tonami Nowych Testamentów. Bo mało kto powie - "owszem, deizmu nie da się na 100% wykluczyć, ale Jahwe, Allacha, i wogóle - teizm - jak najbardziej!".
sinapis (1725 punktów)
>Wiemy, że Hawking jak mało kto potrafi przyznać się do błędów i często weryfikuje swoje poglądy.
>Kim był a kim jest dziś Stephen Hawking? Czy jest teistą, deistą, agnostykiem czy ateistą?

Dla mnie to on był i jest dobrym fizykiem. Znaczy, jest dla mnie dobrym usługodawcą w tej dziedzinie. Jakie znaczenie ma reszta? Poglądy na istnienie bogów, wykoncypowane przez hydraulika, lekarza lub fryzjera są przecież tyle samo warte.
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Dla mnie to on był i jest dobrym fizykiem. Znaczy, jest dla mnie dobrym usługodawcą w tej dziedzinie. Jakie znaczenie ma reszta?

Trudno się z Tobą nie zgodzić. To jednak nie znaczy, że prof. Hawking nie posiada swojego skonkretyzowanego światopoglądu - a tytuł tego działu na forum to właśnie "Filozofia i światopogląd". Ludzi zazwyczaj interesuje co poszczególni geniusze mają do powiedzenia poza dziedziną, którą się zajmują.

Pozdrawiam...
21-08-2011 21:20 
 Ocena 7 na 7
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Niektórzy fizycy, a Hawking do nich należy, w większym niż hydraulicy stopniu zajmują się ogólnym obrazem rzeczywistości. Wtedy trudno być bez poglądu na temat tego, czy ta rzeczywistość została wyjęta z kapelusza przez krasnoludki. To właśnie fizycy teoretyczni są w dzisiejszych czasach jednymi z najbardziej odpowiednich ludzi do leczenia reszty społeczeństwa z baśniowych, krwawych, religijnych urojeń.
21-08-2011 22:12 
 Ocena 2 na 2
sinapis (1725 punktów)
>Ludzi zazwyczaj interesuje co poszczególni geniusze mają do powiedzenia poza dziedziną, którą się zajmują.

Problem jednak dostrzegam w tym, że pogląd Hawkinga czy innego "wielkiego" może być za przeciętnego czlowieka uznany za wiążący, oparty na jakiejs wyższej wiedzy; Hawking powie, ze jest Bóg - to jest, powie "nie ma", to nie ma.
Niestety nasz Stephenek już kilkakrotnie zmienial zdanie w tej kwestii, zawsze czyniąc to w glorii fizyka - co de facto przekształca go z naukowca w celebrytę. A poglądów celebryty nie warto traktowac poważnie...
szerszen (251 punktów)
>>Wiemy, że Hawking jak mało kto potrafi przyznać się do błędów i często weryfikuje swoje poglądy.
>>Kim był a kim jest dziś Stephen Hawking? Czy jest teistą, deistą, agnostykiem czy ateistą?
>Dla mnie to on był i jest dobrym fizykiem. Znaczy, jest dla mnie dobrym usługodawcą w tej dziedzinie. Jakie znaczenie ma reszta? Poglądy na istnienie bogów, wykoncypowane przez hydraulika, lekarza lub fryzjera są przecież tyle samo warte.
>

Obawiam się, że masz rację i dlatego to nie każdy Cię zrozumie.
szerszen
random (197 punktów)
>Dla mnie to on był i jest dobrym fizykiem. Znaczy, jest dla mnie dobrym usługodawcą w tej dziedzinie. Jakie znaczenie ma reszta? Poglądy na istnienie bogów, wykoncypowane przez hydraulika, lekarza lub fryzjera są przecież tyle samo warte.
>
Jakie ma znaczenie reszta? Chociażby takie, że nie chcę wysłuchiwać "nawet najwięksi fizycy tacy jak Einstein czy Hawking wierzyli w Boga". Nie chodzi nawet o mnie ale przecież ludzie (nieświadomi ludzie) takich wypowiedzi słuchają i powtarzają pokoleniom . Nie obchodzi mnie czy jest katolikiem, buddystą czy żydem bo się z tym nie obnosi i traktuje to jako sprawę prywatną (jak to kiedyś Jefferson powiedział ). Obchodzi mnie czy jego osoba będzie wykorzystywana przez apologetów religii. Zakładam, że autor tematu chciał po prostu przeczytać jawne czy niejawne odcięcie się Hawkinga od teizmu po to żeby później w przypadku usłyszenia takich bzdet móc owe bzdety szybko i dobitnie zdementować.

Kiedy słyszę słowo "religia", sięgam po mojego Browninga.
myprecious (7170 punktów)
W najnowszym programie Discovery - z serii Curiosity Hawking jednoznacznie określa się jako ateista.

Jesus shaves!
Jacek Tabisz (30006 punktów)
No to super! Jest coś może na YouTubie? Byłby link jakby był! Ja nie mam telewizji...
21-08-2011 21:31 
 Ocena 1 na 1
myprecious (7170 punktów)
>No to super! Jest coś może na YouTubie? Byłby link jakby był! Ja nie mam telewizji...

Ja też nie mam, ale czytałem o tym na jakimś (nie pamiętam już w tym momencie którym) ateistycznym blogu

Jesus shaves!
22-08-2011 18:32 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Swoją drogą nie posiadam TV albowiem ani Hawking, ani Dawkins, ani choćby Beethoven nie stanowią ważnej ilościowo porcji tego co tam się... ehm... dzieje. Przypomina mi się taki komiks o Garfildzie i jego ulubiony program - "A teraz patrzmy jak rośnie trawa...".
22-08-2011 19:49 
 Ocena 1 na 1
myprecious (7170 punktów)
Obejrzałem ten program, i choć Hawking nie używa słowa 'ateista' to nie pozostawia wątpliwości co do swoich przekonań: dystansuje się od wierzących/wiary religijnej, i nie widzi (przynajmniej w kosmologii) miejsca dla boga.

Jesus shaves!
DEMONICON (4893 punktów)
Stephen Hawking jest Stephenem Hawkingiem.
Wydaje mi się, że oscyluje wokół prywatnego ateizmu wymieszanego z agnostycyzmem, bardziej stawiam na pierwszy.
A w sumie to takie ważne? Genialny fizyk i niechaj będzie zapisany jako genialny fizyk.
Do czego może mi być potrzebny jego ateizm? Dawkins mnie nie definiuje, tak samo Hawking nie będzie, zrobię to sam własnym życiem.
A jeśli chodzi o Rysia Dawkinsa, to jakoś ostatnio dużo więcej sympatii mam względem Krzysia Hitchensa. I nie chodzi o jego chorobę.
Nie umiem patrzeć się w autorytety, wolę iść własną, krętą drogą i dobrze mi z tym.

Pozdrawiam
Marek Matejewski (3695 punktów)
Myślę, że rozstrzygnięcie tej kwestii nie pozostaje bez znaczenia, gdyż po śmierci profesora z pewnością wielu przedstawicieli różnych środowisk będzie się chciało Hawkingiem wycierać.

Zarówno Dawkins jak i Hitchens, o których tu wspomniałeś rozstrzyganie podobnych niejasności światopoglądowych traktują śmiertelnie poważnie. Przypomnij sobie historię ojców założycieli USA opisanych przez Hitchensa w "Thomas Jefferson: Author of America".

Nie zmienia to faktu, że za kilkadziesiąt lat każdy racjonalny człowiek zapytany o to kim był Hawking, odpowie: "Hawking wielkim fizykiem był".
21-08-2011 21:24 
 Ocena 10 na 10
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dawkins z jego powagą w kwestiach walki z absurdami jest nie tylko wyuczonym rzemieślnikiem, ale wielkim człowiekiem. Póki co niewielu naukowców stać na odwagę. A ma to znaczenie choćby dla młodych, którzy zaczynają się uczyć i dla decyzji ich rodziców. Gdyby więcej osób obnażało religijne bzdury, mogłoby to wpłynąć na ludzi prostych, lub niedoinformowanych. Może jakaś pani L. nie pchałaby swego synka do szkoły katolickiej, bo brat tak robi etc. To w sumie bardzo ważne. Jesteśmy ludźmi, działamy w społeczeństwie - rozwój nauki i techniki byłby kompletnie niemożliwy bez społeczeństwa. Ludzie XIX wieku byli ogólnie, jako tłum, bardziej podekscytowani postępem niż my dzisiaj. Ów brak ekscytacji może się zmienić w regres cywilizacyjny i spowodować nowe średniowiecze, które może już nie minie.
21-08-2011 21:40 
 Ocena 4 na 4
DEMONICON (4893 punktów)
>Dawkins z jego powagą w kwestiach walki z absurdami jest nie tylko wyuczonym rzemieślnikiem, ale wielkim człowiekiem. Póki co niewielu naukowców stać na odwagę.

I słusznej sprawy ten człowiek się trzyma.
Ja mogę się wypowiedzieć za siebie. Dla mnie było on wyraziście istotny przez krótki czas, jako osoba układająca osobiste "młodociane" myśli w piękną logiczną figurę.
Nadchodzi moment, gdzie stają się ważniejsze te osoby, które Ryszard cytuje. Bibliografia ukazuje wierzę intelektualną.

>A ma to znaczenie choćby dla młodych, którzy zaczynają się uczyć i dla decyzji ich rodziców.

Jeśli ma dla nich znaczenie, niech idą wyznaczanym szlakiem Dawkinsowskim.
Kwestia prywatnych potrzeb.

>Gdyby więcej osób obnażało religijne bzdury, mogłoby to wpłynąć na ludzi prostych, lub niedoinformowanych. Może jakaś pani L. nie pchałaby swego synka do szkoły katolickiej, bo brat tak robi etc. To w sumie bardzo ważne. Jesteśmy ludźmi, działamy w społeczeństwie - rozwój nauki i techniki byłby kompletnie niemożliwy bez społeczeństwa.

Wiem, zgadzam się i rozumiem to. Sam staram się w jakiś sposób budować w moim bliskim otoczeniu racjonalną postawę. Nie zawsze wychodzi, bo przymusem to nie jest. Nie ma mesjaszy, jednostki swoją wymalowaną formułą etyki kreują oddolnie otoczenie.

>Ludzie XIX wieku byli ogólnie, jako tłum, bardziej podekscytowani postępem niż my dzisiaj. Ów brak ekscytacji może się zmienić w regres cywilizacyjny i spowodować nowe średniowiecze, które może już nie minie.

Niestety, jest to zauważalne. Średniowiecze byłoby dramatem ludzkości, gdyż objęłoby swoimi mackami całą ludzką społeczność. Średniowiecze pasożytujące na technologii informacyjnej.

Pozdrawiam
21-08-2011 22:01 
 Ocena 4 na 4
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Ludzie XIX wieku byli ogólnie, jako tłum, bardziej podekscytowani postępem niż my dzisiaj. Ów brak ekscytacji może się zmienić w regres cywilizacyjny i spowodować nowe średniowiecze, które może już nie minie.

Pytanie brzmi czy możemy cokolwiek zrobić?
1) Po pierwsze jak wspomniałem - wszechświat jest kompletną historią, a my ją tylko odkrywamy.
2) Po drugie Daniel Dennett w trakcie jednego ze swoich wykładów pięknie dawał do zrozumienia, że jakakolwiek walka z prawami natury zawsze będzie skutkować tym, że dobór naturalny ukaże nas za to zagładą.

To bardzo pesymistyczna wizja, ale może to właśnie średniowiecze odniesie triumf w ewolucyjnym wyścigu... Głupota ma niestety poważną zaletę - jest licznie reprezentowana.
DEMONICON (4893 punktów)

>Pytanie brzmi czy możemy cokolwiek zrobić?

Możemy próbować robić. Kwestia tego, czy się uda i czy moje, nasze wizje są tymi właściwymi, bo przecież może być i tak, że się mylę, mylimy w długiej perspektywie czasowej.

>1) Po pierwsze jak wspomniałem - wszechświat jest kompletną historią, a my ją tylko odkrywamy.

Oczywiście.

>2) Po drugie Daniel Dennett w trakcie jednego ze swoich wykładów pięknie dawał do zrozumienia, że jakakolwiek walka z prawami natury zawsze będzie skutkować tym, że dobór naturalny ukaże nas za to zagładą.

Wychodzenie poza własną strukturę wiąże się zazwyczaj, choć nie zawsze ze zniszczeniem tej struktury. Przykładem może być robotyzacja ludzkiego ciała tak, aby umysłowość była zachowana. Czy to człowiek, czy maszyna i w jakich czym jest proporcjach, czy w jakichkolwiek?

>To bardzo pesymistyczna wizja, ale może to właśnie średniowiecze odniesie triumf w ewolucyjnym wyścigu... Głupota ma niestety poważną zaletę - jest licznie reprezentowana.

Sukces ewolucyjny jest sprzężony z liczebnością.

Pozdrawiam
21-08-2011 22:35 
 Ocena 2 na 2
DEMONICON (4893 punktów)
>To bardzo pesymistyczna wizja, ale może to właśnie średniowiecze odniesie triumf w ewolucyjnym wyścigu... Głupota ma niestety poważną zaletę - jest licznie reprezentowana.

kulturalib(*)przod-dalej-niz-na-jeden-ruch/

Bardzo interesujący wywiad. Podziękowania za wskazanie pani liliac.
Ciekawe co myśli o bogu pan Jacek Dukaj?

Pozdrawiam
DEMONICON (4893 punktów)
>Myślę, że rozstrzygnięcie tej kwestii nie pozostaje bez znaczenia, gdyż po śmierci profesora z pewnością wielu przedstawicieli różnych środowisk będzie się chciało Hawkingiem wycierać.

Niechaj to robią, jeśli czują taką potrzebę. Ja wolę "pozwolić mu być" S. Hawkingiem.
Ateizm jest tylko niewiarą w boga. Jaką? To już inna sprawa. Wg mnie silny ateizm, to ateizm indywidualistów, gdyż przez to ma więcej możliwości. Zmniejszenie lęków nie potrzebuje aż tak bardzo pociechy stadnej. Można tą myśl rozbudować. Dobrem jest rozsądny, racjonalny i otwarty na aktualną wiedzę indywidualizm.

>Zarówno Dawkins jak i Hitchens, o których tu wspomniałeś rozstrzyganie podobnych niejasności światopoglądowych traktują śmiertelnie poważnie. Przypomnij sobie historię ojców założycieli USA opisanych przez Hitchensa w "Thomas Jefferson: Author of America".

I bardzo słusznie. Ja też traktuję je poważnie. Różnicą życia i śmierci nie jest miedza między agnostycyzmem, a ateizmem, tylko mur pomiędzy racjonalizmem, a np. fanatyzmem religijnym, czy jakimkolwiek innym. Święte prawdy rodzą agresję, to jest fakt i tego faktu bronią powyżsi panowie. Wartością są fakty empiryczne przecież.

>Nie zmienia to faktu, że za kilkadziesiąt lat każdy racjonalny człowiek zapytany o to kim był Hawking, odpowie: "Hawking wielkim fizykiem był".

Oby mogli tak powiedzieć.

Pozdrawiam
coreless (16088 punktów)

Proponuję przejrzenie "Znalezionych w sieci". Jakiś czas temu wrzucane tam były linki do artykułów na temat ostatnich poglądów Hawkinga na istnienie Boga, w tym do jednego wywiadu (po angielsku).

O, już znalazłom:

www.usatod(*)wking-creation-curiosity_n.htm


Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
marcin kwiek (734 punktów)
Nigdy mi się nie podobało używanie Boga jako metafory Wszechświata lub praw fizyki. Uważam, że to bardzo nierozsądne ze strony niewierzących fizyków. W świecie, w którym religia odgrywa wciąż (niestety) ogromną rolę, stosowanie tej metafory powoduje tylko niepotrzebne zamieszanie. Nie wiem, czy fizycy nie zdają sobie z tego sprawy, czy robią to z premedytacją. My wiemy co miał na myśli Einstein czy Hawking mówiąc "Bóg", ale człowiek wierzący zrozumie to po swojemu.
21-08-2011 23:29 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>Nigdy mi się nie podobało używanie Boga jako metafory Wszechświata lub praw fizyki.
Dokładnie. Nie dość, że cała fizyka upstrzona jest metaforami i im bardziej zbliżamy sie do fizyki współczesnej, tym bardziej widzimy, że brak nam słów na wolny od antropomorfizmu opis rzeczywistości, to jeszcze od czasu do czasu jakis wybitny fizyk dorzuca do tego boga. To już lepsza by była matka natura.
22-08-2011 18:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dokładnie, to patologiczna i nieodpowiedzialna metafora. To tak jakby każdego monarchę, wodza etc. nazywać Hitlerem. Wszechświat jako całość = Bóg, ergo Ludwik XIV, Ryszard Lwie Serce, Cesarz Asioka, Akbar Wielki = Hitler1, Hitler2, Hitler3 etc. Smutne, prawdziwe, bolesne i głupie...
Paweł Rek (rexus) (2343 punktów)
Hawking jest ostrożny. Polityczna poprawność nakazuje mu nie drwić z religii, lecz ostatnimi czasy powiedział otwarcie "wszechświat nie potrzebuje boga, gdyż ma grawitację"
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Hawking jest ostrożny. Polityczna poprawność nakazuje mu nie drwić z religii, lecz ostatnimi czasy powiedział otwarcie "wszechświat nie potrzebuje boga, gdyż ma grawitację"

A myślisz, że jacyś inni naukowcy z niej drwią? To chyba bardzo nieprzyzwoita forma krytyki bez względu na poprawność polityczną.

Rozsądny, racjonalny człowiek będzie wskazywał ułomności lub co najwyżej używał ostrych słów adekwatnych do sytuacji, jeśli zauważy jakieś zagrożenie wiążące się z danym światopoglądem. Nic nie zaszkodzi komentarz wypowiedziany z przekąsem dla zaakcentowania jakiegoś absurdu - ale żeby drwić? Drwina może tylko zrodzić agresję i raczej nie przyczyni się do merytorycznej dyskusji.

Swoją drogą to nie wiem czy mniejszość może sobie pozwolić na drwiny z większości - to chyba dosyć samobójczy pomysł.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie potrzebuje a nie ma to dwie różne sprawy. Deistycznego boga raczej nie ma i nie potrzebuje, Jahwe/Allacha/Re z pewnością nie ma...
Kucharczyk (-149 punktów)
Jest człowiekiem myślącym, czyli nie posiada poglądów ( w tym i światopoglądu), tylko testuje hipotezy nie przywiązując się do żadnej. To jest prawdziwy racjonalista. Jeżeli ktoś jest teista,a teista, agnostykiem, deistą, panteistą it jest człowiekiem już niemyślący. wielcy uczeni i filozofowie na ogół byli ludźmi myślącymi, poglądy zrobiono z ich myśli po śmierci.
22-08-2011 19:32 
 Ocena 3 na 3
marcin kwiek (734 punktów)
>Jest człowiekiem myślącym, czyli nie posiada poglądów ( w tym i światopoglądu)

A ja myślałem, że myśli się po to, żeby dojść do jakichś wniosków, z których buduje się światopogląd.

>tylko testuje hipotezy nie przywiązując się do żadnej.

Hipotezy testuje się po to, żeby sprawdzić ich prawdziwość. Jeśli hipoteza zostanie zweryfikowana pozytywnie, powinna mieć wpływ na światopogląd.

>To jest prawdziwy racjonalista. Jeżeli ktoś jest teista,a teista, agnostykiem, deistą, panteistą it jest człowiekiem już niemyślący. wielcy uczeni i filozofowie na ogół byli ludźmi myślącymi, poglądy zrobiono z ich myśli po śmierci.

Tak, wielcy uczeni nie mieli światopoglądu, to były takie maszyny do przetwarzania danych
22-08-2011 20:23 
 Ocena 2 na 2
Kucharczyk (-149 punktów)
>>Jest człowiekiem myślącym, czyli nie posiada poglądów ( w tym i światopoglądu)
>A ja myślałem, że myśli się po to, żeby dojść do jakichś wniosków, z których buduje się światopogląd.
Tak, ale nie można spocząć na laurach. Światopogląd nigdy nie jest kompletny ani oczywisty.
>>tylko testuje hipotezy nie przywiązując się do żadnej.
>Hipotezy testuje się po to, żeby sprawdzić ich prawdziwość. Jeśli hipoteza zostanie zweryfikowana pozytywnie, powinna mieć wpływ na światopogląd.
Ale jest duża przepaść między pojedynczą hipotezą a całym światopoglądem. Rozwiązanie jednego problemu tworzy też nowe i zawsze możliwe są różne interpretacje.
Trzeba zawsze zadawać sobie pytanie, czy może jednak nie jest inaczej. Tak zwani racjonaliści są w istocie materialistami, kontynuują starożytny pogląd Talesa i Demokryta nazywając go współczesną nauką. Nie podważają tezy, że człowiek jest tylko zwierzęciem, a umysł to to samo co mózg. A to są tezy dyskusyjne. Nazwanie się ateistą i racjonalistą rozwiewa wątpliwości. Sceptycyzm ogranicza się do odrzucenia religii.
>>To jest prawdziwy racjonalista. Jeżeli ktoś jest teista,a teista, agnostykiem, deistą, panteistą it jest człowiekiem już niemyślący. wielcy uczeni i filozofowie na ogół byli ludźmi myślącymi, poglądy zrobiono z ich myśli po śmierci.
>Tak, wielcy uczeni nie mieli światopoglądu, to były takie maszyny do przetwarzania danych

Mieli, ale nie trwali przy nich do końca. Platon przez całe życie zmieniał swoje poglądy, robił to wielokrotnie. Tak samo Kant, Husserl i wielu innych. Newton pod koniec życia zajmował się alchemią i eschatologią, nie skończył na fizyczno- deistycznym światopoglądzie, który przejęło oświecenie. Wolter zdystansował się od swojego deizmu i powrócił do prostszego empiryzmu epistemologicznego w stylu Locke'a itd.
22-08-2011 21:46 
 Ocena 2 na 2
marcin kwiek (734 punktów)
>Tak, ale nie można spocząć na laurach. Światopogląd nigdy nie jest kompletny ani oczywisty.

A czy ja napisałem, że należy spocząć na laurach, albo że światopogląd jest nienaruszalny?

>Ale jest duża przepaść między pojedynczą hipotezą a całym światopoglądem.

Gdzie ja napisałem, że element światopoglądu jest całym światopoglądem???!!!

>Nie podważają tezy, że człowiek jest tylko zwierzęciem, a umysł to to samo co mózg.

Nie podważają też tezy, że Ziemia jest okrągła i krąży wokół Słońca.

>A to są tezy dyskusyjne.

Dla kogo?

>>Tak, wielcy uczeni nie mieli światopoglądu, to były takie maszyny do przetwarzania danych
>Mieli, ...

A jednak

> ... ale nie trwali przy nich do końca.

A ja oczywiście postulowałem, że należy go zabetonować na wieki wieków amen.
Ręce opadają. Czy ty naprawdę nie potrafisz czytać ze zrozumieniem?
22-08-2011 22:09 
 Ocena 2 na 2
Kucharczyk (-149 punktów)
>>Tak, ale nie można spocząć na laurach. Światopogląd nigdy nie jest kompletny ani oczywisty.
>A czy ja napisałem, że należy spocząć na laurach, albo że światopogląd jest nienaruszalny?
Ale ja tylko doprecyzuję swój pogląd. Światopoglądu się nie ma, tylko tworzy. Jak się zgadzamy, to ok. może zbyt barwnie wyraziłem swój pogląd na początku. Ale kontekst Hawkinga wskazuje o co mi chodziło. Przecież zon głosi pewne tezy, ale ciągle rewiduje swoje tezy i to go nazwałem prawdziwym racjonalistą. To ty wypaczyłeś mój pogląd, że w ogóle nie wolno głosić niczego światopoglądowego. Tak nie powiedziałem. Pewnie różnice między nami są niewielkie, to chyba ok. to ty mnie zaatakowałeś a nie ja Ciebie, więc co ciągle odnosisz się do tego, co ty powiedziałeś, ważne że złośliwe napisałeś o tym co ja powiedziałem. Uznajmy, że tu się zgadzamy i nie ciągnijmy tego dalej.
>>Ale jest duża przepaść między pojedynczą hipotezą a całym światopoglądem.
>Gdzie ja napisałem, że element światopoglądu jest całym światopoglądem???!!!
Napisałes, że weryfikuje się hipotezy, apotem na ich podstawi tworzy światopogląd. ale to nie takie szybkie. Jak się zgadzamy to ok.
>>Nie podważają tezy, że człowiek jest tylko zwierzęciem, a umysł to to samo co mózg.
>Nie podważają też tezy, że Ziemia jest okrągła i krąży wokół Słońca.
>>A to są tezy dyskusyjne.
>Dla kogo?
Dla filozofów. co do umysłu polecam Chalmersa, Penrose'a. Co do człowieka to łączy się to z kwestią umysłu. Polecam ksiązkę Jamesa Le Fanu wydana przez Wiedzę i Życie. A co krążenia według słońca, to sam Hawking w wielki projekcie przyznaje, że geocentryzm równie dobrze opisuje fakty astronomiczne jak heliocentryzm, tylko w sposób bardziej skomplikowany. Thomas Kuhn jak przebadał spór o Koperniak stracił w ogóle wiarę w prawdę nauce. Teoria względności mówi, że co wokół czego się rusza jest względne. Nic nie jest oczywiste dla otwartego umysłu. Nie, ja nie wkestionuję wiedzy naukowej, ale warto mieć do niej dystans, a nie leżeć przed nią krzyżem
>>>Tak, wielcy uczeni nie mieli światopoglądu, to były takie maszyny do przetwarzania danych
>>Mieli, ...
>A jednak
>> ... ale nie trwali przy nich do końca.
>A ja oczywiście postulowałem, że należy go zabetonować na wieki wieków amen.
>Ręce opadają. Czy ty naprawdę nie potrafisz czytać ze zrozumieniem?
Ale to ty mnie krytykujesz, ja mówię o co mi chodzi, jak się zgadzamy to chyba dobrze. Jak wyżej.
Pozdrawiam
22-08-2011 22:34 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>jest duża przepaść między pojedynczą hipotezą a całym światopoglądem.

Najprawdopodobniej idea światopoglądu to fikcja taka sama, jak bóg.Rozumiem pogląd na temat wiedzy o świecie (ta jest skończona), ale pogląd o świecie? Trzeba by wyjść poza świat, czyli uprawiać metafizyczny bełkot. Światopogląd jest metafizyką w owczej skórze.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
26-08-2011 18:40 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
Nie wiem czy warto mówić o idei światopoglądu. Nie wiem czy istnieje coś takiego jak idea światopoglądu. Natomiast światopogląd jako produkt dociekającego myślenia i zgłębiania tajemnic dla człowieka jeszcze, albo w ogóle, nie dostępnych istnieje na pewno, ale nie jako coś idealnego, tylko jako wynikające z doświadczenia, intuicji i logiki, niedoskonałe i niestabilne owoce zgłębienia owych tajemnic.
Zwłaszcza chodzi o tajemnicę wszechświata, tajemnicę życia i tajemnicę własnego ja.
Światopogląd nie będzie nigdy doskonały, bo nie może być oparty na wiedzy skończonej (ta nie jest skończona).
I nie można wyjść poza wszechświat w metafizykę. To raczej metafizyka nie istnieje, tak jak nie istnieje nicość.
Nie bałbym się zatem metafizyki, a raczej niektórych światopoglądów.
Sylwek (15472 punktów)

>Jeśli hipoteza zostanie zweryfikowana pozytywnie, powinna mieć wpływ na światopogląd.

ROTFL.
22-08-2011 22:21 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jest człowiekiem myślącym, czyli nie posiada poglądów ...

To coś w stylu Poppera:

Cytat:
Prawdziwemu naukowcowi nie wolno wierzyć we własną teorię.


Nawet Tomasz z Akwinu nazwał swoje poglądy mierzwą. Był w tej materii bardziej nowoczesny niż niejeden współczesny.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
22-08-2011 22:30 
 Ocena 1 na 1
Kucharczyk (-149 punktów)
>>Właśnie. I Poper i Tomasz z Akwinu to byli prawdziwi racjonaliści. Niekoniecznie popperyści czy tomiści.
Pozdrawiam
Jest człowiekiem myślącym, czyli nie posiada poglądów ...
>To coś w stylu Poppera:
> Cytat:
Prawdziwemu naukowcowi nie wolno wierzyć we własną teorię.

>Nawet Tomasz z Akwinu nazwał swoje poglądy mierzwą. Był w tej materii bardziej nowoczesny niż niejeden współczesny.
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jakoś Tomasz z Akwinu nie podważał swojej hipotezy o istnieniu boga - był zatem hipokrytą i nie stanowi tu dobrego przykładu. NIe obrażajmy Poppera.
Kucharczyk (-149 punktów)
>Jakoś Tomasz z Akwinu nie podważał swojej hipotezy o istnieniu boga - był zatem hipokrytą i nie stanowi tu dobrego przykładu. NIe obrażajmy Poppera.
Ale wymaganie tego od Tomasza byłoby anachronizmem. Nikt wtedy nie podważał. Nawet ci najbardziej racjonalistyczni. Najwyżej proponowali jego rozumienie dalekie od ortodoksji. Ale chodzi o to, że potrafił zdystansować się od swoich poglądów.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ludzie płonęli na stosach razem z pamięcią o nich. Ale jestem przekonany, że i wtedy byli ateiści. Chwała ich pamięci! Biedacy...
RadRado (1047 punktów)
Deizm to taka furtka, którą próbują wyważyć wszelkiej maści duchowni ze swoimi magicznymi księgami, cudami, przesądami itd.
Przy czym nie wiem jaki, ale stawiam, że niewielki procent wierzących w ogóle wie co to ten deizm jest. Wyobraźcie sobie teraz, że Hawking mówi, że wg niego Bóg raczej jest (deistyczny). Albo przynajmniej, że tego nie wyklucza. Natychmiast stałoby się to wodą na młyn sekciarzy wszelakich, cytowane bez kontekstu, lub wręcz przeinaczane, tak jak dziś ma to miejsce z Einsteinem.
Nie wiem co obecnie Hawking sądzi o 'myślach Boga', bo musiałbym znać jego myśli, ale ktoś tak inteligentny pewnie zdaje sobie sprawę, że z takim 'Bogiem' zrobiłby więcej szkody niż pożytku - może o to mu chodzi ?
baszarteg (2319 punktów)
Hawking i Hawking tylko...a taki, dajmy na to profesor Stanisław Tołpa !...ech czemuz jego nie pytano o tak wazkie sprawy ..."Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie"jak zwykl mawiac wieszcz(badz tez mawiac powinien)
22-08-2011 15:40 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
Jakkolwiek doceniam istotność naukową torfoznawstwa, to wydaje mi się, że nieco przesadzasz
baszarteg (2319 punktów)
Fakt...goraca glowa o to to...Tak sobie tylko mylslam ,ze naturalna dla naukowcow wielkich skali jakimi sa astrofizycy jak tez i dla wszelkiej masci subatomowcow ciągoty transcendentalne, moga znalesc swego rodzaju ujscie w skali posredniej...Torf wydal mnie sie dosyc akuratny ...choc glowy bym nie dal...
diogenes (42753 punktów)
>...Hawking? Czy jest teistą, deistą, agnostykiem czy ateistą?

Kimkolwiek by nie był, jego przekonania nie są żadnym argumentem w osobistej decyzji co do nie/istnienia boga. Nawet gdyby w testamencie ogłosił, że bóg istnieje, nie zobowiązuje mnie to do żadnego poznawczego kompromisu. Dotyczy to wszystkich Hawkingów przeszłości i przyszłości.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
CHOLEWA (4176 punktów)

>Pytanie brzmi: Czy Hawking ostatecznie kończy z koncepcją istnienia Boga?

Tak, Hawking ostatecznie skończył( i to wiele razy) z Bogiem Wszystkowiedzącym, np. w ksiązce " Wszechświat w skorupce orzecha". Autor tam pisze:" Nie wolno nam nawet zakładac, że cząstka ma okreslone położenie i prędkość znane Bogu, lecz nie znane nam. (...) Nawet Bóg jest ograniczony przez zasadę nieoznaczoności i nie może znać połozenia i prędkości cząstki jednocześnie. On równiez może poznać tylko funkcję falową. Nasi ladyboys(sukienkowi) dalej nieukom wciskają ciemnotę; by móc to czynić, starają się skutecznie obniżać poziom edukacji.

CHOLEWA
Marek Matejewski (3695 punktów)
Pisząc o funkcji falowej mimo wszystko wiele razy operuje terminem "Bóg". Dodaje potem, że Bóg "nie może znać położenia i prędkości cząstki jednocześnie" - taka treść zakłada ewentualne istnienie Boga inteligentnego a jednocześnie pozbawionego wszechmocy - trochę kiepski zawodnik z tego Boga tu wychodzi... Chyba jednak fantazja trochę tu poniosła Hawkinga.

Nikt nie odniósł się do tytułu ostatniej książki. Nie da się ukryć, że "Wielki projekt" brzmi intrygująco. Zakładam, że Hawking (a może pomysł zrodził się w głowie współautora - Leonarda Mlodinova) chciał tym tytułem ironicznie odpowiedzieć na wszelkie irracjonalne propozycje z projektantem w roli głównej.
Chyba, że z góry zabezpieczył się przed ripostą Alistera McGratha bo na tytuł "Projekt nie jest wielki" ten raczej nie mógłby sobie pozwolić...
24-08-2011 04:31 
 Ocena 1 na 1
CHOLEWA (4176 punktów)
>

Hawking reprezentuje próby roztajemniczenia kosmosu od suprgrawitacji do supersymetrii, od teorii kwantów du teorii M, od holografii do dualnosci. Probóje on polaczyc ogólną teorię względności z ideą Feynmana wielu możliwych historii wszechświata, by otrzymać jednolita teorię opisującą wszystkie zdarzenia w nim. Jako naturalny nauczyciel z humorem ilustruje trudne teorie za pomoca przykładów z codziennego życia w tym do odwoływania się do bytu pustego Boga, wręcz kpiąc z niego i z jego wszechwiedzy. Jako fizyk i astrofizyk jest świadomy o niepotrzebie powoływania się na pusty byt boski, posiadający w jego wykładach przykład bezzasadnej ilustracji powoływania się na wręcz zbyteczny wpływ Projektanta. Wszyskie zdarzenia są określone przez prawa fizykiii rzuty kością, lącznie z mutacjami naszego DNA.

CHOLEWA
Marek Matejewski (3695 punktów)
Hawking próbuje jakoś to wszystko połączyć, ale boję się, że na próbach się skończy. Za rok prof. Hawking będzie obchodził 70 lat - już nie będę pisał ile lekarze Mu kiedyś dawali...
Patrząc jednak na tak prężne ośrodki jak CERN raczej nie będzie trzeba długo czekać na pojawienie się równie światłego umysłu, który będzie to wszystko kontynuował - a nawet jeśli to nie zabraknie ludzi z pasją ciekawych jak to wszystko działa.

Istnieją dwie zasadnicze koncepcje światopoglądowe odpowiadające kreacjonizmowi i ewolucjonizmowi (nawet Giertych kiedyś to ładnie wyłożył):
1) Za pośrednictwem jakiegoś absolutu powstają rozmaite rzeczy mniej złożone od niego samego.
2) Z niczego powstają rzeczy coraz bardziej złożone (kreacjoniści oczywiście torpedują takie założenie powołując się na entropię).

Zwolennicy obu koncepcji szukają w sumie tego samego - czyli przyczyny istniejącego stanu rzeczy. Problem ewolucjonistów polega na tym, że gdy wytłumaczą jedno zjawisko to muszą szukać dalszej przyczyny itd. Ten ciąg przyczynowo-skutkowy zaczyna się załamywać gdy dochodzimy do chwili, w której powstał czas. Tym samym sens dyskusji o przyczynie zostaje zachowany gdy nie wybiegamy poza naszą czasoprzestrzeń. Szukanie przyczyn poza tą czasoprzestrzenią wydaje się zupełnie abstrakcyjne. W Wielkim projekcie Hawking krytykuje koncepcję ciągu przyczynowo-skutkowego nawet w odniesieniu do sytuacji z naszego codziennego życia.

Jak mówi mój znajomy: "Wszystko ma swoją przyczynę i anty-przyczynę"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Czy Hawking ostatecznie kończy z koncepcją istnienia Boga?
Na pytanie Larryego Kinga - "Do you belive in God?"
Hawking odpowiedział:"God may exist, but science can explain the universe without the need for a Creator".
www.youtube.com/watch?v=Q51OTSPQgKg


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
25-08-2011 11:22 
 Ocena 1 na 1
Marek Matejewski (3695 punktów)
Rozmowa bez wątpienia aktualna ponieważ dotyczy ostatniej książki Hawkinga. I to właśnie sprawia, że jest dosyć zaskakująca. Znowu chodzi o tą poprawność polityczną?

Chyba w każdej religii Bóg jest przedstawiany przede wszystkim jako stworzyciel wszechświata. Powiedziałbym nawet, że dlatego zrodziła się koncepcja istnienia rozmaitych bogów - mieli być uzasadnieniem istnienia całej rzeczywistości. Jeśli Hawking twierdzi, że Bóg może istnieć, mimo że to nie On decyduje o stworzeniu to przecież taki Bóg jest całkowicie sprzeczny np. z przekazem biblijnym i ogólnie ze wszystkimi świętymi księgami. Bóg-nie-stworzyciel - to jakiś całkowicie autorski pomysł Hawkinga.

Nawiązując jeszcze do wywiadu... czy ktoś potrafi odczytać zdanie następujące (około 1:42) po "It is like saying:" ?
25-08-2011 20:24 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Być może gdyby zapytano Hawkinga czy wierzy w bociana, odpowiedział by, że bocian może i istnieje, ale to nie on jest odpowiedzialny za rodzenie się dzieci.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
neurosurgery (2484 punktów)
>Nawiązując jeszcze do wywiadu... czy ktoś potrafi odczytać zdanie następujące (około 1:42) po "It is like saying:" ?

Że 2+2=4
waligóra (961 punktów)
>Kim był a kim jest dziś Stephen Hawking? Czy jest teistą, deistą, agnostykiem czy ateistą?
No właśnie kim jest S. Hawking ?
Czy potrafisz wymienic konkretne jego zasługi i osiągnięcia, czy potrafisz je wysłowic tak, aby jasne było iż je rozumiesz ?
Czy potrafiłbyś powiedziec, która jego publikacja jest przełomowa w swej dziedzinie ?
Czy nie jest aby tak, że S. Hawking robi za gwiazdę nauki, bo został wykreowany przez media ?
Czy znasz osiągniecia innych fizyków współczesnych i potrafisz odpowiednio je docenic ?
Dlaczego akurat Hawking miałby stanowic punkt odniesienia jako autorytet w sprawach ostatecznych ?
Dlaczego nie np. R. Penrose, S. Wienberg, M. GellMan, E. Witten lub inny ?

Odpowiedź jest taka - Hawking jest znany ponieważ, akurat jego kreuje się na "największego" uczonego końca XX w. Nie kwestionując niewątpliwych jego załug na polu nauki, nie uważałbym jednak, aby jego poglądy, np. filozoficzne lub religijne miały w dluższej perspektywie czasu jakiekolwiek znaczenie.
Zatem, to czy Hawking jest, lub nie jest ateistą/deistą/teistą/... nie powinno wywoływac tak dużych sensacji.
Równie dobrze - równorzędnie moża pytac o światopogląd innych "wielkich" współczesnych naukowców np. współtwórce modelu standardowego, nobliste S. Weinberga - bardzo wybitnego naukowca - Panie Weinberg, co Pan nam może powiedziec o Bogu ?
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Dlaczego akurat Hawking miałby stanowić punkt odniesienia jako autorytet w sprawach ostatecznych ?

Równie dobrze można powtórzyć to pytanie i w miejsce "Hawking" wstawić jakiekolwiek inne nazwisko. Dlaczego punkt odniesienia ma stanowić Penrose, Weinberg, Dawkins czy Benedykt XVI? Hawking należy do tak ścisłej elity intelektualnej współczesnego świata, że trudno zrozumieć próbę zakwestionowania Jego kompetencji w "sprawach ostatecznych" jak to ująłeś. Uwzględniając przedmiot Jego badań, twierdzę że jak najbardziej jest jednym z tych, którzy mają coś do powiedzenia.

Co więc proponujesz? Spytać o poglądy na "sprawy ostateczne" Baracka Obamę czy Mario Vargasa Llosę? Myślę, że jednak fizycy mają lepsze podstawy do wypowiadania się w takich sprawach.

>Równie dobrze - równorzędnie moża pytac o światopogląd innych "wielkich" współczesnych naukowców np. współtwórce modelu standardowego, nobliste S. Weinberga - bardzo wybitnego naukowca - Panie Weinberg, co Pan nam może powiedziec o Bogu ?

Akurat poglądy Weinberga są w tej kwestii wyjątkowo jednoznaczne to o co tu pytać?
Nie pamiętam żadnego wywiadu z Weinbergiem gdzie próbowałby zmieniać swoje zdanie albo gdzie miałby jakieś wątpliwości.

Tymczasem Hawking wypowiada się w tych kwestiach w sposób mało konsekwentny, a jednocześnie zaskakująco zdecydowany. Nie unika tematu i często porusza go w swoich książkach. Jednak widać, że w miarę upływu czasu Jego światopogląd mocno się zmieniał i Jego aktualna koncepcja nie przypomina już tej z "Krótkiej historii czasu".
waligóra (961 punktów)
>Hawking należy do tak ścisłej elity intelektualnej współczesnego świata, że trudno zrozumieć próbę >zakwestionowania Jego kompetencji w "sprawach ostatecznych" jak to ująłeś. Uwzględniając przedmiot Jego badań, >twierdzę że jak najbardziej jest jednym z tych, którzy mają coś do powiedzenia.
I tak i nie - to, że Uczony X jest doskonałym fizykiem teoretykiem, nie oznacza jeszcze, że ma coś sensownego do powiedzenia np. o filozofii czy religii. Oczywiście, tym sposobem wymuszamy ograniczenie się do dyskusji na zadany temat jedynie w obrębie ścisłych specjalistów. Tego jednak chcemy uniknąc z wielu powodów.
Nie widzę jednakże szczególnych powodów, aby przedmiot badań S. H predysponował go osobliwie do roli autorytetu w sprawach ostatecznych ( pozostane przy tym terminie ).
Mam wrażenie, że to presja potencjalnych i obecnych czytelników wzbudza chęci poruszania takich tematów.
Ogólnie zawsze jest łatwiej i popularniej mówic o "przejawach boskości w świecie" niż np. o modelowaniu świata przez daną teorię matematyczną. Marketingowo zapewne,to pierwsze jest również dużo bardziej chodliwe.
Zatem, byc może Hawking jeszcze nie raz zmieni zdanie, ( jeśli takie będzie zapotrzebowanie ) - choc oczywiście nie znam go osobiście, aby wypytac go o szczegóły takiego lub innego postępowania.

>Co więc proponujesz? Spytać o poglądy na "sprawy ostateczne" Baracka Obamę czy Mario Vargasa Llosę? Myślę, że >jednak fizycy mają lepsze podstawy do wypowiadania się w takich sprawach.
Zapytac można wielu, nie tylko fizyków, można biologów, astronomów, podróżników, lekarzy itp.
Akurat fizyka nie jest w moim odczuciu dobrą dziedziną na sprawdzanie takich zagadnień. W modelach czy też hipotezach fizycznych pojęcia religijne nie występują z zasady. Problem jakiegoś bytu sprawczo- motorycznego nie jest w ogóle brany pod uwagę. Dlaczego więc fizyk teoretyk miałby coś w tej materii do powiedzenia ciekawego.
Chyba tylko to, że w swej pracy zawodowej nie bierze pod uwagę interwencji nadprzyrodzonych.
I o ile wiem S. H. w swym dorobku naukowym ( nie mylic z popularnonaukowym ) nie podnosi takich tematów.
Twierdzenia o osobliwościach, procesy kwantowe w otoczeniu horyzontu zdarzeń, lub kosmologia kwantowa to jest i była jego domena. W żadnym z tych tematów Bóg nie był brany pod uwagę. To, że na potrzeby popularne wyciąga jakieś swoje prywatne ( byc moze nawet sam sie z nich później śmieje ) teorie metafizyczne wcale nie oznacza, że można lub należy się z nimi liczyc. Powiem wprost wielu ludzi nauki, którzy osiągnęli kres swych możliwości twórczych, rozpoczyna pisanie, albo wspomnień, albo metafizycznych opowiadań - w tym akurat obszarze nie obowiązuje żaden rygor ścisłego ( faktualnego ) myślenia. Tak też jest obecnie z w/w naukowcem.

>Akurat poglądy Weinberga są w tej kwestii wyjątkowo jednoznaczne to o co tu pytać?
No tak, rozumie iż jedna i konkretna odpowiedź nie jest ciekawa i nie świadczy o formacie naukowca.
A moze jest przeciwnie ? Skoro taki człowiek jak Weinberg ma jedno i to samo zdanie, to po co pytac mało orientującego się i ciągle zmieniającego poglądy S. H ?

>Tymczasem Hawking wypowiada się w tych kwestiach w sposób mało konsekwentny, a jednocześnie zaskakująco >zdecydowany. Nie unika tematu i często porusza go w swoich książkach. Jednak widać, że w miarę upływu czasu >Jego światopogląd mocno się zmieniał i Jego aktualna koncepcja nie przypomina już tej z "Krótkiej historii czasu".
Zatem jego zdanie jest nic nieznaczące i nie należy przywiązywac do niego żadnej uwagi, posłuchaj lepiej
w/w Weinberga.
pozdrawiam
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Zapytac można wielu, nie tylko fizyków, można biologów, astronomów, podróżników, lekarzy itp.
>Akurat fizyka nie jest w moim odczuciu dobrą dziedziną na sprawdzanie takich zagadnień.

Pytanie nie boli - przynajmniej nie w dzisiejszych czasach. Ale jakich informacji spodziewasz się uzyskać od podróżnika albo lekarza? Czyżby turystyka albo np. kardiologia były jakimiś konkurencyjnymi opcjami wobec fizyki lub religii w kwestiach światopoglądowych?

Fizyka, astrofizyka i pochodne stanowią akurat idealną konkurencję dla koncepcji kreacjonistycznych. Tak jak religie tłumaczą przyczyny powstania i istnienia wszechświata na swój sposób, tak fizyka tłumaczy nam to w inny - bardziej racjonalny. Jeśli fizycy dosyć szczegółowo potrafią dziś opisać przyczyny istnienia takiej a nie innej rzeczywistości to są najbardziej kompetentni żeby podważać dogmaty - nawet jeśli nie posiadają ostatecznych dowodów to ich teorie są bardzo spójne i racjonalne. Fizycy są dziś główną siłą intelektualną reprezentującą szeroko pojęty ewolucjonizm.

>>Akurat poglądy Weinberga są w tej kwestii wyjątkowo jednoznaczne to o co tu pytać?
>No tak, rozumie iż jedna i konkretna odpowiedź nie jest ciekawa i nie świadczy o formacie naukowca.

Może Ty to tak rozumiesz... moje zdanie jest wprost przeciwne.

>(...) Skoro taki człowiek jak Weinberg ma jedno i to samo zdanie, to po co pytac mało orientującego się i ciągle zmieniającego poglądy S. H ?

Raczej zadałbym zupełnie inne pytanie. Skoro Weinberg ma jedno i to samo zdanie (z którym zresztą każdy racjonalista raczej się zgadza) to po co roztrząsać to na niniejszym forum? Tymczasem Hawking właśnie daje nam okazję do dyskusji i różnych interpretacji.

Swoją drogą nie wiem dlaczego niektórzy od jakiegoś czasu widzą w Hawkingu wyłącznie celebrytę? Hawking nie jest jakimś profesorkiem z przypadku. Kilka komentarzy wyraźnie na to wskazuje - typowe dla osób którym daleko do profesury.

Inna sprawa, że jeśli kamera już musi kogoś uchwycić to lepiej niech to będzie Hawking niż mistrzowie elokwencji tacy jak Niesiołowski, Kaczyński, Pawlak itd. (pełna lista za bardzo wydłużyłaby wypowiedź) albo skarbnice wiedzy absolutnej tacy jak pasażerowie papamobile. Myślę, że ludzie nic nie stracą jeśli posłuchają sobie takiego Hawkinga.

Pozdrawiam...
waligóra (961 punktów)
>Pytanie nie boli - przynajmniej nie w dzisiejszych czasach. Ale jakich informacji spodziewasz się uzyskać od podróżnika albo lekarza? Czyżby turystyka albo np. kardiologia były jakimiś konkurencyjnymi opcjami wobec fizyki lub religii w kwestiach światopoglądowych?
Pomyśl troche - świat to nie tylko ścisłe fizyczne kalkulacje, podróżnik spotyka sie z wieloma nacjami i kulturami, wieloma inym podejściami do świata, innym myśleniem, innym wyobrażeniem świata, widział zapewne wiele interesujacych rzeczy, warto go spytac czy aby nie dostrzega w nich "rzeczy" o jakich mowa.
No, a lekarz ma do czynienia ze śmiercą (chirurg) lub odmiennymi stanami postrzegania ( psychiatra ), może ma cos ciekawego do powiedzenia. Może akurat widzi przejawy Boga ?
Może fizycy czegoś nie dostrzegają, cos pomijają, cos źle interpretują - zawsze interesujące są opinie innych, zwłaszcza gdy mają oni nietrywialne poglądy.

>Jeśli fizycy dosyć szczegółowo potrafią dziś opisać przyczyny istnienia takiej a nie innej rzeczywistości to są >najbardziej kompetentni żeby podważać dogmaty - nawet jeśli nie posiadają ostatecznych dowodów to ich teorie są >bardzo spójne i racjonalne.
Owszem, jest to bardzo poważny głos. S. H reprezentuje jednak tylko jego niewielki fragment.
Warto również przemyśleć następujące zagadnienie - skoro od samego początku fizyka (fizycy ) wyklucza(ją) "istotę nadprzyrodzoną" ze swych modeli, to dlaczego później mieliby o niej cos ciekawego do powiedzenia ?
Alternatywnych głosów w takich dyskusjach może byc wiele, chociaż trudno odmówic racji opinni, iż fizyka wyjaśnia
"działanie świata" najbardziej konsekwentnie. To jednak temat na osobną dyskusje.

>Raczej zadałbym zupełnie inne pytanie. Skoro Weinberg ma jedno i to samo zdanie (z którym zresztą każdy >racjonalista raczej się zgadza) to po co roztrząsać to na niniejszym forum? Tymczasem Hawking właśnie daje nam >okazję do dyskusji i różnych interpretacji.
Należy jednak zastanowic się czy, aby jest nad czym dyskutowac w przypadku Hawkinga, skoro on sam nie ma skrystalizowanego zdania w tym temcie.
Ogólnie nie neguje samego sensu takich dyskusji, ani tego iż można zastanawiac się nad problemami które stawia
S. H. ale teza, której bronie brzmi - S. H. nie jest w mojej opinii autorytetem w "sprawach ostatecznych" - argumenty na jej poparcie już częściowo przedstawiłem.

>Swoją drogą nie wiem dlaczego niektórzy od jakiegoś czasu widzą w Hawkingu wyłącznie celebrytę? Hawking nie >jest jakimś profesorkiem z przypadku. Kilka komentarzy wyraźnie na to wskazuje - typowe dla osób którym daleko >do profesury.
Czy chciałbyś podyskutować na poważnie o osiągnieciach naukowych Hawkinga ?
( są one bardzo duże, jednak wątpie czy "przeciętny" czlowiek, a nawet czlowiek znający się nieco na fizyce jest w stanie je zrozumiec i docenic. Zatem, wątpie czy potrafisz ocenic merytorycznie czy S. H jest profesorem z przypadku. )
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Pomyśl troche - świat to nie tylko ścisłe fizyczne kalkulacje, podróżnik spotyka sie z wieloma nacjami i kulturami, wieloma inym podejściami do świata, innym myśleniem, innym wyobrażeniem świata, widział zapewne wiele interesujacych rzeczy, warto go spytac czy aby nie dostrzega w nich "rzeczy" o jakich mowa.

Żadnej gałęzi wiedzy nie można ignorować. Nawet Hawking mimo, że jest fizykiem to z pewnością zna całkiem przyzwoite podstawy chemii, biologii itd. bo są mu one po prostu potrzebne do lepszego zrozumienia całości zagadnień. Gdyby zajmował się swoimi czarnymi dziurami w oderwaniu od całej reszty to z pewnością nie stworzyłby sobie pełnego obrazu rzeczywistości. Żeby odpowiedzieć na Jego ulubione pytanie "Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?" być może wystarczy Mu fizyka. Jednak żeby mógł sobie odpowiedzieć na pytanie "Dlaczego istnieje Stephen Hawking?" znacznie łatwiej zbliży się do prawidłowej odpowiedzi korzystając łącznie z dorobku wielu różnych nauk.

>No, a lekarz ma do czynienia ze śmiercą (chirurg) lub odmiennymi stanami postrzegania ( psychiatra ), może ma cos ciekawego do powiedzenia. Może akurat widzi przejawy Boga ?

Może być tak jak piszesz - tego wykluczyć chyba nie można. Jednak najłatwiej będzie po prostu sfalsyfikować twierdzenie "Bóg istnieje" żeby nie tracić czasu na wieczne domysły i poszukiwanie dowodów. Głównym argumentem teistów wskazującym na istnienie Boga jest najzwyczajniej istnienie wszechświata. Ich zdaniem tak złożoną i piękną rzeczywistość mógł stworzyć tylko Bóg. Dlatego fizyk, któremu udałoby się ostatecznie udowodnić jak powstają wszechświaty wytrąci teistom z rąk koronny argument. Jak wcześniej pisałem w tym wątku - w moim odczuciu rozważania na temat istnienia Boga, który nie jest stwórcą tracą zupełnie sens. Bóg nie-stwórca = Bóg nie istnieje.

>Czy chciałbyś podyskutować na poważnie o osiągnieciach naukowych Hawkinga ?
>( są one bardzo duże, jednak wątpie czy "przeciętny" czlowiek, a nawet czlowiek znający się nieco na fizyce jest w stanie je zrozumiec i docenic. Zatem, wątpie czy potrafisz ocenic merytorycznie czy S. H jest profesorem z przypadku. )

Z całą pewnością nie będę w stanie obronić twierdzenia, że Hawking jest wybitnym profesorem fizyki z uwagi na moją mizerną wiedzę z tej dziedziny. Problem w tym, że stosując te same kryteria tak samo nie obronię twierdzenia, że Weinberg jest wybitnym profesorem ani, że Einstein był geniuszem. Czy to znaczy, że nie mam prawa nazwać Weinberga wybitnym profesorem?

Jednak spróbowałbym przynajmniej to zrobić podpierając się zdaniem wielu innych osób. Nie tylko fizycy oceniają fizyków. Jeśli ktoś dokona pewnego przełomu to cała ludzkość na tym korzysta i każdy ma wówczas moim zdaniem prawo powiedzieć, że X był wybitnym naukowcem. Na początek poleciłbym np. książkę J.P. McEvoy'a, który przeprowadził długą serię wywiadów z profesorem: "Stephen Hawking od podstaw".

Na koniec dodam, że szczególnie sobie cenię takich ludzi jak np. Carl Sagan, Richard Dawkins czy Stephen Hawking - ich wielkość polega właśnie na tym, że nie pracują wyłącznie w ukryciu, ale z chęcią dzielą się swoją wiedzą (a przynajmniej tą bardziej zrozumiałą częścią). Świat potrzebuje popularyzacji nauki i właśnie takich ludzi, którzy szybko oświecą nasze ziemskie ciemności. Powiedziałbym nawet, że od tempa tego procesu zależą losy całej cywilizacji. Fakt, że Hawking jest w pewnym sensie gwiazdą mediów może tylko zachęcić do poszerzania swojej wiedzy wszystkich tych ludzi, którzy dotychczas byli odporni na naukę. Jednym słowem: Więcej takich Hawkingów!
waligóra (961 punktów)
>Głównym argumentem teistów wskazującym na istnienie Boga jest najzwyczajniej istnienie wszechświata. Ich >zdaniem tak złożoną i piękną rzeczywistość mógł stworzyć tylko Bóg. Dlatego fizyk, któremu udałoby się ostatecznie >udowodnić jak powstają wszechświaty wytrąci teistom z rąk koronny argument.
Obawiam sie, że nie, ponieważ argument "tak złożoną i piękną rzeczywistość mógł stworzyć tylko Bóg" nie jest akurat najważniejszym z argumentów jakie wysuwają teiści.
Weźmy, bowiem przykładowe stwiedzenie :
"wiem jaka jest fizyczna natura tęczy i wiem, że nie stoi za nią żadna siła nadprzyrodzona"
nie jest argumentem przeciw tezie - w funkcjonowaniu świata przejawia się Bóg. Zawsze bowiem można tak zdefiniowac pojęcie "funkcjonowania" i pojęcie "przejawu", że osiągnie się to, co sie chce osiągnąć.
Przykładowo - Bóg tak zaprojektował świat, aby przejawy jego obecności były z definicji nie wykrywalne.
Temat ten prowadzi nas jednak, poza aktualny wątek.

>Z całą pewnością nie będę w stanie obronić twierdzenia, że Hawking jest wybitnym profesorem fizyki z uwagi na >moją mizerną wiedzę z tej dziedziny. Problem w tym, że stosując te same kryteria tak samo nie obronię >twierdzenia, że Weinberg jest wybitnym profesorem ani, że Einstein był geniuszem. Czy to znaczy, że nie mam >prawa nazwać Weinberga wybitnym profesorem?
Nie w tym rzecz. Wskazuje jedynie, że nie można bezkrytycznie ( tj. bez szerszego spojrzenia na dorobek danego naukowca ) przyjmowac wszystkich jego poglądów ( światopoglądowych).
Oczywiście jest to banalne stwierdzenie, ale tutuł wątku sugeruje, że próbujesz jakoś "umiejscowic" dorobek S. H, co ja wykorzystuje dokonując, akurat negatywnej oceny jego poglądów metafizycznych ( znając co nieco jego dorobek naukowy ).

>Na początek poleciłbym np. książkę J.P. McEvoy'a, który przeprowadził długą serię wywiadów z >profesorem: "Stephen Hawking od podstaw".
Nie czytałem, ale chętnie do niej sięgne.

>Fakt, że Hawking jest w pewnym sensie gwiazdą mediów może tylko zachęcić do poszerzania swojej wiedzy >wszystkich tych ludzi, którzy dotychczas byli odporni na naukę. Jednym słowem: Więcej takich Hawkingów!
Mnie akurat popularyzacja w stylu Hawkinga zupełnie się niepodoba ( jednym z jej mankamentów jest zbytnie popadanie w skrajne poglądy, częste odwoływanie się do spekulacji, zupełny brak odwołania do wyników matematycznych i temu podobne )
Od popularyzatora ( fizyki ) wymagam tego, aby nie szedł na łatwiznę i zmuszał czytelnika do systematycznego myślenia, a tego nie można zrobić bez odwoływania się do matematyki.
Jeśli chodzi o mnie, to bardziej wole styl popularyzacji Penrose'a.



Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365