Racjonalista - Strona głównaDo treści
Biblia a mitologia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
25-09-2012 15:21Olek J. (74 punktów)Biblia a mitologia
Ocena 30 na 30
Hej! To mój pierwszy post na tym forum, przedtem śledziłem jego działalność i postanowiłem założyć konto, gdyż w pewien sposób identyfikuje się z poglądami tu "szerzonymi".
Do napisania tego posta "zainspirowała" mnie moja wychowawczyni (uczy języka Ojczystego), która w mojej pracy nt. Epoki Romantyzmu zaznaczyła mi jako błąd wymienienie mitów ludowych, np. germańskich, słowiańskich, skandynawskich w jedym szeregu z mitami judeochrześcijańskimi, twierdząc, że Biblia nie jest mitologią, tylko wiarą i nie wolno mylić tych pojęć. Dzięki (albo przez) moją uwagę zadała mi pracę domową, w której to mam napisać różnice między tymi dwoma, lecz nie jestem w stanie jej dostrzec. Wspominałem jej o poszczególnych mitach, np. o Jonaszu w "Wielkiej Rybie" czy innych irracjonalnych podaniach folklorystycznych, jednakże stwierdziła ona, że trzeba brać to na wiarę (i nie pytać jak,po co itp.), a reszta "boszkuf" to twory tylko i wyłącznie ludzkiej imaginacji. Dlatego też, proszę Was, drodzy rajonaliści o pomoc w tej niby błachej sprawie i wytłumaczenia mi CO w tej Biblii jest takiego niesamowitego porównując z innymi Świętymi Księgami, że nie mogę nazwać jej mitem.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

25-09-2012 15:25
 Ocena 30 na 30
Selanos (12869 punktów)
Różnica między biblią a innymi mitami polega na tym, że w to drugie ludzie przestali już wierzyć, a w to pierwsze jeszcze nie. Innych różnic nie widzę.
25-09-2012 15:37 
 Ocena 2 na 2
Olek J. (74 punktów)
>Różnica między biblią a innymi mitami polega na tym, że w to drugie ludzie przestali już wierzyć, a w to pierwsze jeszcze nie. Innych różnic nie widzę.

Dzięki, jednak to, że ludzie w nią wierzą (bądz w nie, np. Koran) nie "awansuje" ich do czegoś więcej niż mit, podanie ludowe.
25-09-2012 16:21 
 Ocena 2 na 2
Baluu (95 punktów)

>Dzięki, jednak to, że ludzie w nią wierzą (bądz w nie, np. Koran) nie "awansuje" ich do czegoś więcej niż mit, podanie ludowe.
>
Masz tutaj moim zdaniem rację, problem polega na tym, że ludzie często boją się przyznać, iż pochodzenie ich religii wcale nie różni się specjalnie od innych ( jak np. geneza chrześcijaństwa i islamu). To wypadkowa wielu skomplikowanych procesów społecznych, a mówienie przez Twoją nauczycielkę, iż jest swego rodzaju "wyższa" ranga mitów świadczy niestety o jej niekompetencji.

Na szczęście nie pamiętam takich kłopotów u siebie, więc może to wyjątek;]

Pozdrawiam.
Olek J. (74 punktów)
>problem polega na tym, że ludzie często boją się przyznać, iż pochodzenie ich religii wcale nie różni się specjalnie od innych ( jak np. geneza chrześcijaństwa i islamu). To wypadkowa wielu skomplikowanych procesów społecznych, a mówienie przez Twoją nauczycielkę, iż jest swego rodzaju "wyższa" ranga mitów świadczy niestety o jej niekompetencji.

Dzięki, a propos tej niekompetencji, w zeszłym roku stwierdziła, że ateiści również wierzą w np. życie pozagrobowe..

Mod:
Kasuj, proszę, zbędne cytowania.
25-09-2012 16:39 
 Ocena 13 na 13
KozakZaporoski (198 punktów)

>Masz tutaj moim zdaniem rację, problem polega na tym, że ludzie często boją się przyznać, iż pochodzenie ich religii wcale nie różni się specjalnie od innych
Widzisz, tu nie chodzi o to, że się boją Jeśli człowiek wierzy (czyli posiada "swoją" religie, jak to ująłeś), to siłą rzeczy musi być być pewien, że ta jego religia jest prawdziwa, a tylko inne religie to "bzdury", które powstały w jakiś sposób w umysłach ludzi
Gdyby człowiek był w stanie przyznać, że jego religia nie różni się od innych to siłą rzeczy stawałby się niewierzący.

Mam nadzieję, że zrozumiałeś o co mi chodzi, bo nie wiem czy dobrze ubrałem to w słowa.

A to jak zachowuje się pani polonistka pokazuje nie tylko jej głupotę, ale również całkowity brak profesjonalizmu - nauczyciel powinien być neutralny światopoglądowo w stosunku do swoich uczniów.
25-09-2012 16:28 
 Ocena 27 na 27
finerbijk (17282 punktów)
>Innych różnic nie widzę.
Jest jeszcze taka różnica, że Jezus zgarnia od państwa parę ładnych miliardów złotych, a taki Swarożyc zero.
Więc Swarożyc jest mitem, a Jezus problemem.
25-09-2012 18:32 
 Ocena 3 na 3
nobodylikeyou (972 punktów)
>>Innych różnic nie widzę.
>Jest jeszcze taka różnica, że Jezus zgarnia od państwa parę ładnych miliardów złotych, a taki Swarożyc zero.
>Więc Swarożyc jest mitem, a Jezus problemem.

Chyba biznesmenem.
25-09-2012 18:43 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Chyba Biznesmenem.

Tak, w stylu tych z Amber Gold. Obietnice duże, a kasa płynie tylko w jedną stronę.
28-09-2012 16:02 
 Ocena-1 na 1
Iznogud (314 punktów)
:D poczeka, poczeka, Swarożyc pogada z Perunem, pójdziesz na spacer, aż ty nagle jak nie huknie. A kolega może polonistce wyciągnąć epos o gilgameszu, trochę mitologii staroegipskiej i dokonać niszczącego porównania, ot taki mały blitz z flanki

Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
25-09-2012 20:36 
 Ocena 3 na 3
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Różnica między biblią a innymi mitami polega na tym, że w to drugie ludzie przestali już wierzyć, a w to pierwsze jeszcze nie. Innych różnic nie widzę.<
Biblia to nie są tylko mity. Biblia to również Dz.Ap. oraz Listy Pawła i Piotra. Trudno zaliczyć je do mitów, niezależnie od ich autentyczności.
26-09-2012 10:37 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Różnica między biblią a innymi mitami polega na tym, że w to drugie ludzie przestali już wierzyć, a w to pierwsze jeszcze nie. Innych różnic nie widzę.<
>Biblia to nie są tylko mity. Biblia to również Dz.Ap. oraz Listy Pawła i Piotra. Trudno zaliczyć je do mitów, niezależnie od ich autentyczności.

Dzieje Apostolskie opisują losy mitycznych apostołów i nie mające potwierdzenia zdarzenia. Jeżeli w ogóle istniał Jeszua i miał uczniów, nic pewnego o nich nie wiemy. Ergo mit. Dołóżmy cały ST i mamy zbiór mitów i legend jak obszył.

O ile Paweł z Tarsu raczej istniał, co do Piotra - tego Piotra co się trzy razy zaparł i "Ty jesteś Kefa czyli skała, więc nazwę Cię Petros, bo teraz modnie jest zaszpanować greką" prawie na pewno nie było.

Te parę listów na tle całej biblijnej literatury to naprawdę drobiazg.

A, pominąłeś Apokalipsę. A to akurat zdecydowanie nie mit, raczej fantasy/horror.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
26-09-2012 22:15 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>A, pominąłeś Apokalipsę. A to akurat zdecydowanie nie mit, raczej fantasy/horror.<
Dobry przykład, tylko nie wiem co chcesz potwierdzić? Że Biblia jest mitologią czy nie?
26-09-2012 16:40 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>Różnica między biblią a innymi mitami polega na tym, że w to drugie ludzie przestali już wierzyć, a w to pierwsze jeszcze nie.

Moim zdaniem to przynależność plemienna nakazuje im ( wierzącym wg. deklaracji )wierzyć nadal. Wspomnienie stosów, coby babuni nie wk..., taka dziwna trauma powodująca, iż bezmyślnie deklarują przywiązanie do wiary przodków ( a tym samym wiarę ).
Anna Salman (16360 punktów)
>że Biblia nie jest mitologią, tylko wiarą i nie wolno mylić tych pojęć.
Wszystkie mity w pewnych czasach stanowiły przedmiot wierzeń, dość trwałych, mając na uwadze, że wiele z nich przetrwało do naszych czasów, a niektóre wręcz się odradzają po wiekach chrystianizacji, jak wierzenia słowiańskie na Litwie.
Z drugiej strony przedmiotem wiary są np. zwykłe przesądy - czy należy je traktować jak sacrum? Odpukiwanie, spluwanie przez ramię itd. jako święty rytuał.
Przy czym akurat większość przesądów powstała w wyniku oglądu rzeczywistości, ale błędnej interpretacji związku przyczynowo-skutkowego.
>... CO w tej Biblii jest takiego niesamowitego porównując z innymi Świętymi Księgami, że nie mogę nazwać jej mitem.
Niektóre fragmenty ST opisują rzeczywiste zdarzenia, co stopniowo potwierdzają odkrycia archeologiczne. Jednak są przemieszane z fikcją i "ubogacone" interwencją sił nadprzyrodzonych, co ma uwiarygodnić główną tezę - miłość boga do narodu wybranego.
Np. - zdobycie Jerycha. Na końcu rozdziału jest napisane, że zdobywców za mury miasta wpuściła prostytutka, a wszyscy "wierzą i wiedzą", że mury zawaliły się od hałasu trąb - pewnie taka była taktyka, żeby hałasem odwócić uwagę obrońców. Stworzono mit, przeoczywszy, że faktyczny sposób zdobycia miasta nie został usunięty z tekstu.

Poza tym najlepiej zapytać - co w Biblii jest przedmiotem wiary, bo np. katolicy jej z reguły nie znają.
26-09-2012 08:19 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Np. - zdobycie Jerycha. Na końcu rozdziału jest napisane, że zdobywców za mury miasta wpuściła prostytutka, a wszyscy "wierzą i wiedzą", że mury zawaliły się od hałasu trąb - pewnie taka była taktyka, żeby hałasem odwócić uwagę obrońców.
Ufff...
17 Miasto będzie obłożone klątwą dla Pana, ono samo i wszystko, co w nim jest. Tylko nierządnica Rachab zostanie przy życiu - ona sama i wszyscy, którzy są wraz z nią w domu, albowiem ukryła wywiadowców, których wysłaliśmy. 18 Ale wy strzeżcie się rzeczy obłożonych klątwą, aby was chęć nie ogarnęła wziąć coś z dobra obłożonego klątwą, bo wtedy uczynilibyście przeklętym sam obóz izraelski i sprowadzilibyście na niego nieszczęście. 19 Całe zaś srebro i złoto, sprzęty z brązu i z żelaza są poświęcone dla Pana i pójdą do skarbca Pańskiego». 20 Lud wzniósł okrzyk wojenny i zagrano na trąbach. Skoro tylko usłyszał lud dźwięk trąb, wzniósł gromki okrzyk wojenny i mury rozpadły się na miejscu. A lud wpadł do miasta, każdy wprost przed siebie, i tak zajęli miasto. 21 I na mocy klątwy przeznaczyli na [zabicie] ostrzem miecza wszystko, co było w mieście: mężczyzn i kobiety, młodzieńców i starców, woły, owce i osły.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
25-09-2012 17:30
 Ocena 10 na 10
Artaso (380 punktów)
mitologia
1. «zbiór mitów jakiegoś ludu lub grupy etnicznej składający się na system ich wierzeń religijnych»


~SJP

To raczej rozwiazuje sprawe.
25-09-2012 20:30 
 Ocena 1 na 3
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>To raczej rozwiazuje sprawe. <
Chyba nie do końca. Nie ma jednej obowiązującej definicji mitu. Nie wiem skąd pochodzi ta twoja definicja, ale jest ona zbyt uproszczona. Czym innym był mit dla Platona, czym innym dla Arystotelesa. W renesansie rozumiane inaczej niż w romantyzmie. Inaczej widzieli mity Nietzsche a inaczej Freud. Nie wszystkie mity zawierały też Bogów, choć najczęściej.
26-09-2012 04:30 
 Ocena 1 na 1
Artaso (380 punktów)
>Chyba nie do końca. Nie ma jednej obowiązującej definicji mitu. Nie wiem skąd pochodzi ta twoja definicja, ale jest ona zbyt uproszczona.

Podalem zrodlo, SJP.
25-09-2012 17:41
 Ocena 20 na 20
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Biblia nie jest mitologią, tylko wiarą
Biblia jezt ksionszkom

Wiarą to jest np chrześcijaństwo, islam, buddyzm, natomiast nie jest nią Władca Pierścieni, Harry Potter i Kamień Filozoficzny, Biblia, Podróże Koziołka Matołka, Getting Things Done Davida Alena oraz Książka Kucharska Babuni.

W każdym bądź razie genesis JEST mitem, bo opisuje w sposób nadprzyrodzony coś, co powstało w wyniku ewolucji i wielkiego wybuchu, a świadczyć może o tym stworzenie światła przed powstaniem słońca, lol.

Adama i Ewy nie było tak samo jak nie było Prometeusza, kobieta nie powstała z żebra (omg lol) jakiegoś faceta tak samo jak sępy nie wygryzały Prometeuszowy wciąż odrastającej wątroby, kiedy to wisiał przykuty do skały.

Ludzie nie wiedzieli skąd się wziął ogień, wymyślili mit. Ludzie nie wiedzieli skąd się wzięły zwierzęta i oni sami, wymyślili... Nie no naprawdę muszę kończyć to zdanie?

Jeśli mamy podobne lub wręcz TE SAME motywy zsyłania kary za różne uchybienia moralne, to niby dlaczego w X są one bajką/mitem/legendą, a w Y najszczerszą prawdą wiary? Bo co, pewna pani nie chce przyjąć do wiadomości, że nie ma życia po śmierci?

A jeśli chcesz już koniecznie pisać tą pracę domową to napisz o zapożyczeniach w Biblii, która zerżnęła jak leci Epos o Gilgameszu i parę "innych mitów"

>nie wolno mylić
NIE WOLNO! NIE WOLNO! MACIE ZAKAZ! *Blablabla nic nie słyszę, moja wiara jest lepsza*
<- dokładnie coś takiego wyobraziłam sobie jak przeczytałam to o tym "nie wolno" xD
Olek J. (74 punktów)
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, będę miał ciekawą rozmowę z Panią Polonistką
26-09-2012 16:45 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, będę miał ciekawą rozmowę z Panią Polonistką

Twoi rodzice pewnie też
25-09-2012 18:01
 Ocena 10 na 10
Boudicca (774 punktów)
Wszedłeś, mój drogi, na niewłaściwe forum. Spytaj na forum katolików a wytłumaczą ci dokładnie i w stylu, który na pewno spodoba się pani wychowawczyni
25-09-2012 19:18 
 Ocena-15 na 19
zoro (-102 punktów)
(zablokowany)
>Wszedłeś, mój drogi, na niewłaściwe forum. Spytaj na forum katolików a wytłumaczą ci dokładnie i w stylu, który na pewno spodoba się pani wychowawczyni
Oj, nieładnie przecież to nie forum antykatolickie tylko racjonalistów - czyżby zakradła się tu zaściankowość, brak tolerancji na inny światopogląd? A wracając do tematu - co za różnica jak Biblię nazwiemy chcesz to nazywaj ją mitem, żyjemy w demokracji tu większość ma rację skoro większość nie nazywa mitem to w tym kręgu kulturowym nazwanie Biblii mitem będzie błędem, ale nikt Ciebie za to nie zabije. Jestem tu nowy ale argumenty w dyskusji macie bardzo agresywne jak na racjonalistów.
25-09-2012 21:08 
 Ocena 16 na 16
Scarabaeus (2198 punktów)
>Oj, nieładnie przecież to nie forum antykatolickie tylko racjonalistów - czyżby zakradła się tu zaściankowość, brak tolerancji na inny światopogląd?

Brak tolerancji na inny światopogląd? A czy ktoś tu Biblię traktuje gorzej niż inne mity?
25-09-2012 21:34 
 Ocena 25 na 25
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
> .. czyżby zakradła się tu zaściankowość, brak tolerancji na inny światopogląd?
> Jestem tu nowy ale argumenty w dyskusji macie bardzo agresywne jak na racjonalistów.
-To przeczytaj najpierw prolog serwisu. Jest tam coś o tropieniu absurdów, a większego niż religia nie znam. Na dodatek jest to ideologia o wiele bardzie nietolerancyjna niż tutejsi forumowicze, szkodliwa dla mózgu, siłą narzucana dzieciom i czerpiąca zyski z ludzkiej naiwności, wywierająca negatywny wpływ na stosunki międzyludzkie. Przysięgi na bycie tolerancyjnym też się tu nie składa, bo wszystkiego tolerować nie wolno. Jak jesteś zbyt wrażliwy to lepiej zmień portal, a jeśli próbujesz być jednym z tych, którzy chcą zamykać usta krytykom świętych bzdur tolerancją i "uczuciami religijnymi" to zaprawdę powiadam ci, daremne twe wysiłki.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
26-09-2012 01:28 
 Ocena 8 na 8
Selanos (12869 punktów)
>żyjemy w demokracji tu większość ma rację skoro większość nie nazywa mitem to w tym kręgu kulturowym nazwanie Biblii mitem będzie błędem, ale nikt Ciebie za to nie zabije.

Mam pomysł. Podaj swój adres, wpadnę z kilkoma kumplami, demokratycznie zagłosujemy że należy Ciebie pobić i okraść, zgodnie z wynikiem głosowanie zrobimy to, po czym grzecznie opuścimy Twoje lokum. Większość ma rację, więc powinieneś to zaakceptować. To Twoja definicja demokracji.
26-09-2012 13:10 
 Ocena 12 na 12
KozakZaporoski (198 punktów)
>żyjemy w demokracji tu większość ma rację

Więc Polaków stworzył Bóg, w końcu większość Polaków tak twierdzi - i muszą mieć rację (demokracja). Arabów stworzył Allah, bo w końcu też muszą mieć rację A Czesi powstali już w wyniku ewolucji.

Demokracja demokracją, ale prawda jest prawdą, a nie tym, co twierdzi większość.
26-09-2012 14:10 
 Ocena 5 na 5
baszarteg (2319 punktów)
Czesi rodzą się z knedli i piwa pozostawionych przez dłuższy czas na słońcu,muchy z brudu a myszy ze śmieci ...żebym musiał takie oczywistości przypominać na forum"Racjonalista"wśród takiego szacownego grona Z nami jest trochę trudniej bo rodzimy się przy dźwiękach chórów anielskich i "Boże coś Polskę " produkt końcowy szlachetniejszy ale i więcej zmiennych no i większe ryzyko że zawsze coś może "pójść nie tak"
26-09-2012 15:47 
 Ocena 2 na 2
Jacek_G (35558 punktów)
Nie do końca, z nami sprawa jest trochę bardziej skomplikwoana: kilku członków naszego forum bezczelnie utrzymuje że ich mama i tata kiedyś tam się spotkali, później gdzieś na uboczu np. w tatrzańskim schronisku mieli samotny pokój.. po znojnym dniu na szlakach i po wieczorze przy świecy, gitarze i winie próbowali ja Pan Bóg przykazał zasnąć na osobnych łóżkach.. sam wiesz jak jest

NA PIERSI WIKTOSI
Pod białą szyją, która alabastr przenosi,
Są dwa jędrne cyculki u ślicznej Wiktosi.
Miłość je zokrągliwszy natchnęła rozkoszą:
Raz się w siebie stulają, drugi raz się wznoszą.
Ich czubeczek zawstydza swym kolorem róże,
Swawolny przy nich leżeć spokojnie nie może,
Bo swym ruchem rozżarza zakątki wstydliwe.
O! cyculki cacane, cyculki łechtiwe,
Wyście zwabiły palce do was przyciskania,
Oczy - do was widzenia, a usta - do ssania!
Voltaire
26-09-2012 14:30 
 Ocena 7 na 7
Ania. (14138 punktów)
Głosować można plany na przyszłość, ustawy itd.
Nie głosuje się prawdy.
Nawet jeśli wszyscy uwierzą w to, że Słońce obiega Ziemię, nie stanie się to faktem.
grzmot (741 punktów)
>Głosować można plany na przyszłość, ustawy itd.
>Nie głosuje się prawdy.
>Nawet jeśli wszyscy uwierzą w to, że Słońce obiega Ziemię, nie stanie się to faktem.
Owszem, ale głosuje się często (i w środowiskach naukowych, przez system recenzowania) obowiązującą interpretację. Więc bywa tak, że to, co jest uznane za prawdę, prawdą nie jest - bo tak zostało zagłosowane.
26-09-2012 19:05 
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)
To też nie do końca tak.

Interpretacja powinna być przekonywująca. Jeśli nie jest, to często odkłada się ją na bok, do czasu, aż się sama obroni. Jak z teorią chemiosmotyczną. Ale i to nie odbywa się przez głosowanie, a raczej przez walkę argumentów. Poza tym nadal nasze przyjęcie lub odrzucenie hipotezy nie zmienia faktycznego stanu rzeczy, a jedynie nasz opis tego stanu.
grzmot (741 punktów)
>To też nie do końca tak.
>Interpretacja powinna być przekonywująca. Jeśli nie jest, to często odkłada się ją na bok, do czasu, aż się sama obroni. Jak z teorią chemiosmotyczną. Ale i to nie odbywa się przez głosowanie, a raczej przez walkę argumentów. Poza tym nadal nasze przyjęcie lub odrzucenie hipotezy nie zmienia faktycznego stanu rzeczy, a jedynie nasz opis tego stanu.
Absolutnie masz rację . Słuszna czy niesłuszna teoria nie zmienia faktów.

Jednak nawet błędna teoria może być rozpowszechniona (z różnych przyczyn: braku wiedzy, czynników politycznych czy relacji międzyludzkich, układów itd.) i rzutować na nasze pojmowanie i postrzeganie(!) rzeczywistości - bo nauka to dziedzina działalności ludzkiej też nie idealna. Ba, mogą być przecież nawet błędne teorie, które się sprawdzają - jak wierzenia Wikingów, odstraszających wilka Skolla krzykiem podczas zaćmienia Słońca - krzyk za każdym razem działał!

Nie zamierzam oczywiście podważać sensu nauk przyrodniczych (ani innych) - tam coraz trudniej o takie pomyłki. Ale już taka np. historia jest interpretacją - wiemy o swoich przodkach tyle, ile powiedział ten, co miał najbardziej donośny głos, albo najwięcej przyjaciół. I czasami interpretacja się zmienia - mimo, że fakty pozostają te same.

Ponieważ robimy OT, więc w razie kontynuacji prosiłbym moderatorów o wydzielenie wątku (chyba od postów o demokracji).
28-09-2012 18:34 
 0 na 2
zoro (-102 punktów)
(zablokowany)
>Głosować można plany na przyszłość, ustawy itd.
>Nie głosuje się prawdy.
>Nawet jeśli wszyscy uwierzą w to, że Słońce obiega Ziemię, nie stanie się to faktem.

Paradoksalnie potwierdzacie to na co ja zwróciłem uwagę. W tym wąskim gronie forumowiczów Biblia jest mitem i taka jest Wasza opinia na ten temat. Ja wychodząc z krytyką wobec agresywnej - nie mającej nic wspólnego z racjonalną argumentacją - retoryki, pośrednio podważyłem, zaatakowałem wasze przekonania, prowokując rozmowę. Zauważ demokracja to nie pojęcie polityczne choć tak się kojarzy większości. Próbujecie dyskutować o religii i podważać ją argumentami logicznymi, historycznymi faktami, materialnymi dowodami. To niczego w samym założeniu wiary nie zmienia, bo ona jest niematerialna. To trochę tak jakby spróbować zważyć ciężar dymu z cygara - polecam film SMOKE reż. Wayne'a Wanga i Paula Austera. Tam jest na wstępie przytoczona próba oszacowania wagi dymu w logiczny sposób. Podobnie jest z próbą obalenia wiary logicznymi i materialnymi faktami. Nie te narzędzia Panie i Panowie - wiara z samego założenia to nie FAKT NAMACALNY, MATERIALNY. To PRZEKONANIE JAK NAJBARDZIEJ DUCHOWE, NIEMATERIALNE - paradoksalnie i BARDZO PRZEWROTNIE, odwołując się do Waszej Biblii - DAROWANE PROSTACZKOM A NIE MĘDRCOM.
28-09-2012 19:00 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
Prościej:

wiara - nadawanie wysokiego stopnia pewności wydarzeniom / sytuacjom co do których obiektywnie istnieje mały stopień pewności.

Wierzysz w to, że .... cokolwiek.

Prawda - faktyczne wydarzenia, faktyczny stan rzeczy.

Wiedza - opis stanu rzeczy oparty na przekonujących argumentach, dowodach itd.

Religia - opis stanu rzeczy wynikający z mało przekonujących argumentów, ale dominujący

mitologia - religia inna niż dominująca w społeczeństwie

Tak Ci odpowiada?
Szczerze mówiąc jak dla mnie różnica polegająca wyłącznie na fakcie dominacji w danej populacji jest zbyt mętna, aby ją brać pod uwagę.
28-09-2012 20:18 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Religia - opis stanu rzeczy wynikający z mało przekonujących argumentów, ale dominujący
>mitologia - religia inna niż dominująca w społeczeństwie
>Tak Ci odpowiada?

Wydaje mi się, że to nie do końca tak. Mitologia jest IMHO zestawem wierzeń/opowieści danej grupy. Religia to te właśnie opowieści połączone z odpowiednimi zwyczajami i praktykami kultowymi/rytuałami. Zatem Biblia jest konglomeratem tekstów mitologicznych (przynależnych mitologii judeochrześcijańskiej, a bazujących na innych mitologiach regionu), prawnych i historiozoficznych.

Zresztą może niech się big_zyd wypowie, fachowiec w końcu.
28-09-2012 19:49 
 Ocena 5 na 5
kogut59 (3090 punktów)
>Próbujecie dyskutować o religii i podważać ją argumentami logicznymi, historycznymi faktami, materialnymi dowodami. To niczego w samym założeniu wiary nie zmienia, bo ona jest niematerialna.

Jak najbardziej materialna religia wymyśliła niematerialna wiarę w boga. Biblia jest jak najbardziej materialna wiec dyskutujemy posługując się logicznymi argumentami, historycznymi faktami i materialnymi dowodami.


> Podobnie jest z próbą obalenia wiary logicznymi i materialnymi faktami. Nie te narzędzia Panie i Panowie - wiara z samego założenia to nie FAKT NAMACALNY, MATERIALNY. To PRZEKONANIE JAK NAJBARDZIEJ DUCHOWE, NIEMATERIALNE - paradoksalnie i BARDZO PRZEWROTNIE, odwołując się do Waszej Biblii - DAROWANE PROSTACZKOM A NIE MĘDRCOM.
Religia wyjaśnia nam prostaczkom
28-09-2012 21:46 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. To niczego w samym założeniu wiary nie zmienia, bo ona jest niematerialna. To trochę tak jakby spróbować zważyć ciężar dymu z cygara
To chyba nie problem (tzn. zważyć dym albo określić ciężar dymu (samego ciężaru się nie waży, bo to pojęcie abstrakcyjne pozbawione masy)) - wystarczy od wagi cygara odjąć wagę popiołu i dodać wagę użytego do spalenia tlenu.
> Podobnie jest z próbą obalenia wiary logicznymi i materialnymi faktami.
Sprawa przedstawia się (wg mojego oglądu) następująco:
W czasach prehistorycznych istniały różne rzeczy - słońca, planety, bakterie, itd.. - pomimo że nie były dostrzegane (bo nie było ludzi). Mówi się o nich, że istnieją materialnie i obiektywnie, że będą istnieć choćby nas zabrakło.
Od początków cywilizacji pojawiają się dodatkowo inne rzeczy - pismo, nauka (w tym pojęcie ciężaru niemającego ciężaru), itd.. - których istnienie konstytuują zajmujące się nimi podmioty. Nie sposób wyobrażać sobie przykładowo języka polskiego w sytuacji, gdy nikt go nie zna. Takim 'rzeczom' nie przypisuje się bytu materialnego, istnieją zależnie od ludzi - bez nich znikają - nazywa się je elementami kultury (międzyludzkiej).
Wśród elementów kultury można wyróżnić religie, których rysem szczególnym wydaje się pomieszanie rzeczy obiektywnych (niezależnych od obserwacji) z umownymi (wynikającymi z konwencji). Przez to pomieszanie religianci gotowi np. twierdzić, że ich bieżące wyobrażenia były obecne przed początkiem człowieka i będą trwać nawet po ich śmierci. To trochę tak, jakby w średniowieczu używano hieroglifów albo laserów. Prawdopodobnie nieumiejętność zdania sobie sprawy z istnienia rzeczy, na które nie mają wpływu każe im, nawet kosztem logiki, powoływać do istnienia bóstwa, od których "wszystko" zależy.
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>żyjemy w demokracji tu większość ma rację skoro większość nie nazywa mitem to w tym kręgu kulturowym nazwanie Biblii mitem będzie błędem,

Swoiście pojmujesz demokrację. Gratuluję "właściwej" ( jakże analitycznej i wieloaspektowej ) interpretacji pojęcia !
Mortimer (1359 punktów)
Widzę, że pani wychowawczyni jest nieźle nakręcona na wiarę w swego "jedynego" Boga. No cóż, ludzie, którzy nie zauważają tego, iż Stary Testament jest zbiorem wierzeń sumeryjskich i babilońskich no to o czym my mamy rozmawiać?

To takie dziwne, że nakręceni katolicy nie zauważają jakie różnorodne bywały wierzenia wśród ludów. Nawet Słowianie mieli niesamowicie barwną mitologię. Nie mówiąc już o mitologii Greckiej na przykład. Wszyscy inni Bogowie, to wymysł ludzki, ale jej "JEDYNY" BÓG to już nie wymysł ludzki, nie, nie...

Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Nie do końca zrozumiałem jaki jest temat pracy domowej?
Czy masz wykazać że:
a) Biblia nie jest mitologią
czy też, że
b) Biblia = wiara,
dlatego nie wiem na jaki temat jest dyskusja?
Napisz też do kiedy masz przygotować tę pracę?
astrotaurus (12445 punktów)
Widzisz, wiara to głębokie upośledzenie zdolności poznawczych umysłu - człowiek pod jej wpływem robi różne dziwne rzeczy np. myli naukę (język polski) z katechezą czy odżegnuje się od mitologii która jest przecież wybitnie religiotwórcza (nie wiem czy w ogóle istnieje religia nie oparta na jakimś micie...), nabiera obrzydzenia do nazywania rzeczy po imieniu.
Może być ciekawie, ale uważaj i dobrze przemyśl w co grasz - szczera rozmowa z wierzącym o jego wierze to jazda po bandzie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
nobodylikeyou (972 punktów)
>Może być ciekawie, ale uważaj i dobrze przemyśl w co grasz - szczera rozmowa z wierzącym o jego wierze to jazda po bandzie.

No i najzwyczajniej możesz pałę dostać i po zawodach.

A i nauczyciel zawsze może zwalić na Ciebie, że Twoja prywatna ocena nie może mieć tu nic do rzeczy.

To tak jakbyś jeszcze śmiał protestować.
25-09-2012 22:34
 Ocena 20 na 20
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Twoja opinia, że nic nie różni mitów od religii jest słuszna. Na przykład Iliada Homera była ważną księgą dla religii antycznej Grecjii. Obecnie jest to epos mitologiczny. Jedyna różnica między Biblią a Iliadą jest taka, że nie ma już wyznawców bogów olimpijskich (chyba, że liczyć jakieś kulty neopogańskie, ale one są de facto nadal zainfekowane myśleniem chrześcijańskim, więc jest to sprawa sporna). Dla chrześcijan założenia na oprzykład religii hinduistycznej to mity, bo, jak każdy wierzący, uważają oni, że ich religia jest "prawdziwa", zaś inne są wymyślone.

Twoja nauczycielka uznając, iż za Biblią stoi jakaś "prawda", zaś inne mitologie są, w przeciwieństwie do niej, wymyślone popełnia ogromną nieprzyzwoitość. Miesza ona bowiem swoje prywatne wyznanie religijne w rzetelność nauczania swojego przedmiotu. Jeśli dalej będziesz miał problemy na tej linii, daj znać, będziemy starali się Tobie pomóc, jako Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Oczywiście, z góry cię uprzedzam, że wielu sędziów w naszym kraju ma podobne problemy, jak Twoja nauczycielka, zatem nie zawsze można wygrać w słusznej sprawie, a jeśli już, to nie prędko. Mój mail - lp.gro.rsp@zsibat.kecaj . Jeśli chcesz się z nami spotkać, śledź informację w dziale ogłoszenia racjonalisty i na www.psr.org.pl .
26-09-2012 09:42 
 Ocena 4 na 4
Jacek_G (35558 punktów)
Panie Jacku, moja siostra pracuje w liceum - była v-ce dyrektorką, obecnie jest polonistką. Dużo się dokształca na płatnych kursach, ma wiele zainteresowań typu psychologia, taniec itp. Czesto reprezentuje szkołę w kraju i zagranicą a uczniowie ją lubią. W tej szkole pracuje już prawie 20 lat. W czasie swojej kariery nieraz spotykała się z uogólnianiem przez kolegów i kolezanki swoich prywatnych przekonań i wiary, uogólnianiem jej w swój przedmiot nauczania (nie religię). Ostatnio walczy z dogmatem Dyrektrora że "szkoła ma min. na celu altruistycznie pomagać dzieciom w Afryce". Szkoła ma po prostu uczyć nasze dzieci i przygotowywać je do pójscia w świat, a Dyrektor zaprasza siostry zakonne z misji i robi z nimi apele z młodziezą, dużo się w to angażuje i na sprawy szkoły, administrowania nią niestety pozostaje mu już mało czasu.
Z mojego osobistego doswiadczenia wiem, że czesto w praktyce nie ma absolutnie znaczenia to, co jest obiektywe słuszne. Znaczenie i kierunek nadaje ten co jest aktualnie na górze - z jego aberacjami prozaicznie liczyć się trzeba, choć zaznaczać swój punt widzenia również jest dobrze. Ale bez zbytniego forsowania, takie jest moje zdanie. Grożenie nauczycielce werdyktem sędziowskim chyba nie jest najlepszym wyjściem dla młodego człowieka. Jej nie zmieni, a sobie może zaszkodzić.
I po co to wszystko? Moze by wybrał definicję mitu i wierzeń taką, której spodziewa się i preferuje nauczycielka a przy okazji doczytał całą resztą co tu napisalismy i z tym poszedł dalej w świat, albo jeszcze lepiej - pograł na podwórku w piłkę Po paru latach, gdy nabierze ciężaru gatunkowego jako dorosły zawsze może trafić do swojej szkoły jako nauczyciel, awansować i powspominać sobie ze swoja starą nauczycielką jak równy z równym a potem pokierować młodym narybkiem już INACZEJ niż ona
pozdrawiam serdecznie
Jacek_G
PS moja siostra obecnie nieco podkręca Dyra i szczerze powiem że mi go troszku szkoda bo wcale nie jest pewien czy w następnej kadencji nie będzie kandydowała. Ma spore poparcie w gronie
26-09-2012 11:14 
 Ocena 8 na 8
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tak i nie. Moim zdaniem nie dobrze uczyć się w szkole oportunizmu. Jeśli trwa to wiele lat, to nawet u osoby skrajnie uczciwej coś z tego zostaje. Lepiej walczyć o swoje prawa, zwłaszcza, jeśli lubi się dany przedmiot.
26-09-2012 11:51 
 Ocena 1 na 1
Jacek_G (35558 punktów)
Mam inne zdanie. Owszem dobrze uczyć się co to oportunizm, ale niedobrze wdrażać go w swoje zycie. Z ludźmi niestety tak to już jest, że czasem za młodu nasiąka i tego nie zmienimy. Natomiast możemy zmienić nauczycieli, ale raczej nie w formie dyskusji uczeń vs. zamknięty w pewnych kwestiach nauczyciel pod egidą wzajemnej jednostronnej zależnosci. Czy lepiej walczyć o swoje prawa? Pewnie tak. Warto jednak przy tym pamiętać, ze w imię wyższych wartości i zysków poza tu i teraz mamy też prawo do chwilowego odłozenia swoich praw na półkę. Byle rozsądnie
Serdeczności łączę
28-09-2012 16:30 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tylko dzięki ludziom, którzy nie są oportunistami, coś się może zmienić. Jeśli uczniowie się nie zdecydują walczyć z nonsensem, każdy inny usłyszy: "przecież sami zainteresowani nie mają nic przeciwko temu..."
28-09-2012 18:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek_G (35558 punktów)
Hm, jest w tym sporo prawdy, odnoszę jednak wrażenie że nadal rozumuje pan w oderwaniu od sytuacji nauczyciel - uczeń. A to jest właśnie podstawowy błąd. Piszę trzeci raz, proszę się na chwileczkę skoncentrować: w takiej relacji Z DEFINICJI to nauczyciel ma uczyć, uczeń słuchać a nie odwrotnie. Proszę mi wierzyć że to jest bardzo bardzo silny paradygmat, pan tego może do końca czuje, bo już dawno skończył szkołę i zapomniał jak to jest.
Jeden ma nieomal absolutną władzę, a drugi tylko cięty język.. i tyle. Nigdy w mojej karierze ucznia żadnemu z moich kolegów lub koleżanek w szkole nie udało się przekonać do czegoś nauczyciela, jeśli nie liczyć zwykłego machania ręka. A próbowaliśmy WIELE razy.
Proszę dodatkowo pamiętać że rzecz o którą pyta ten chłopak (jego problem) jest dla wierzących bardzo emocjonalna.

Dziś z moją wiedzą w tym konkretnym przypadku zrobiłbym tak: napisał wypracowanie w jakichś 60-70% pod tezę pani profesor, jednak zawarł tam i treści z którymi w głębi ducha się zgadzam, a które ja wewnętrznie poruszą, nieco obudza jej czujność. Sumienie lubi gryźć, więc uczeń albo dostanie ocenę dostateczną albo wywiąże się z tego jakaś dłuższa dyskusja, oby nie sprzeczka.
Widzi pan - pan jest teoretykiem nonkonformizmu a ja praktykiem prozy życia Pewnie dlatego się nie bardzo rozumiemy
Serdecznie pozdrawiam
PS nauczyciel który podpiera swój system wartości uczniowskim brakiem krytyki jest po prostu niebezpieczny, ale rozumiem że ten przykład dał pan tylko jako dygresja
27-09-2012 00:19 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Twoja opinia, że nic nie różni mitów od religii jest słuszna.<
Tu będę się spierał.
Mit jet legendą,opowiadaniem,przekazem, gatunkiem literackim ale w żadnym wypadku religią.
Religia to zbiór zakazów,nakazów, obrządków i rytuałów. Mity są podłożem religii ale nigdy samą religią.
26-09-2012 00:02
 Ocena 11 na 11
MarcinK (9189 punktów)
Możesz domagać się uzasadnienia oceny - jakbyś miał problem to poproś o to(weź ze sobą dyktafon bo może być ustne). W statucie szkoły sprawdź czy czasem nie możesz domagać się pisemnego.

Twoje wypracowanie to mały pikuś przy tym co Ona będzie musiała nabredzić

Cytat:
PYTANIE

Czy nauczyciel ma obowiązek uzasadniania oceny niedostatecznej, wystawionej uczniowi? Czy uzasadnienie powinno być pisemne?

ODPOWIEDŹ

Podstawą prawną umożliwiającą odpowiedź na to pytanie jest Rozporządzenie MEN z dnia 30 kwietnia 2007 roku w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzanie sprawdzianów i egzaminów w szkołach (DzU z 2007 r., Nr 83, poz. 562).

O obowiązku uzasadniania oceny wystawionej przez nauczyciela należy wnioskować na podstawie następujących zapisów wyżej wymienionego rozporządzenia:

§ 3. 1. Ocenianie osiągnięć edukacyjnych i zachowania ucznia odbywa się w ramach oceniania wewnątrzszkolnego.

2. Ocenianie wewnątrzszkolne ma na celu:

1) informowanie ucznia o poziomie jego osiągnięć edukacyjnych i jego zachowaniu oraz o postępach w tym zakresie;

2) udzielanie uczniowi pomocy w samodzielnym planowaniu swojego rozwoju;

3) motywowanie ucznia do dalszych postępów w nauce i zachowaniu;

4) dostarczenie rodzicom (prawnym opiekunom) i nauczycielom informacji o postępach, trudnościach w nauce, zachowaniu oraz specjalnych uzdolnieniach ucznia;[....]

§ 5. 1. Oceny są jawne dla ucznia i jego rodziców (prawnych opiekunów).

2. Na wniosek ucznia lub jego rodziców (prawnych opiekunów) nauczyciel uzasadnia ustaloną ocenę w sposób określony w statucie szkoły.

W rozporządzeniu bardzo precyzyjnie są określone cele oceniania wewnątrzszkolnego, zwrócono uwagę na to, że ocena ma zarówno informować ucznia o poziomie jego osiągnięć, o jego postępach, jak i wspomagać planowanie własnej pracy, motywować do dalszych postępów (§ 3.2.). Znajduje się również zapis mówiący o konieczności uzasadniania oceny na wniosek ucznia lub jego rodziców. Decyzję o sposobie uzasadniania oceny pozostawiono szkole. Powinien regulować to statut (§ 5.1.), który jest dokumentem prawnym, wewnątrzszkolnym. W rozporządzeniu nie wyróżniono oceny niedostatecznej jako szczególnie wymagającej uzasadnienia. Zapisy w nim zawarte odnoszą się do wszystkich ocen w skali.


www.oswiat(*)adnienie-oceny-niedostatecznej
Lodowy (1486 punktów)
Od dawna obserwuję na forum ciekawe zjawisko. Co jakiś czas pojawiają się osoby ze skromnym dorobkiem na forum, które zakładają nowy wątek i na tym kończy się ich aktywność. Problematyka poruszana w ich wątkach jest również dość zbliżona. Wnioski do wyciągnięcia pozostawiam forumowiczom, którzy przecież nie są idiotami.
26-09-2012 09:53 
 Ocena 2 na 2
Jacek_G (35558 punktów)
Ależ my też jesteśmy zwykłymi ludźmi i lubimy sobie czasem pogadać o tym samym, ale nie do tych samych
26-09-2012 11:17 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Ależ my też jesteśmy zwykłymi ludźmi i lubimy sobie czasem pogadać o tym samym, ale nie do tych samych

Moim zdanie i "niezwykli ludzie" mają swoje koniki dyskusyjne.
A dyskusja na ulubiony temat z nowym interlokutorem jest bardziej interesująca niż ze starym kumplem, z którym się beczkę soli zjadło i zna jego wszystkie dowcipy.
Przed starym kumplem już nie błyśniemy elokwencją i erudycją (ale też nie zbłaźnimy się za bardzo).


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
26-09-2012 11:59 
 Ocena 1 na 1
Jacek_G (35558 punktów)
>Moim zdanie i "niezwykli ludzie" mają swoje koniki dyskusyjne.
Hehe, w 100% zgoda!
W kwestii starego kumpla to też racja, zwłaszcza że może już w jego oczach błyszczymy na stałe i to już wiemy. Jest takie stare chińskie przysłowie "po co się wyprężasz sięgając po garniec piwa? Już go masz!!" Masz zatem odpowiedź na swoją wątpliwość dlaczego młody kot zakłada analogiczny do starego wątek a cała machina zaczyna ruszać na nowo
Sderdeczności
26-09-2012 11:13 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Od dawna obserwuję na forum ciekawe zjawisko. Co jakiś czas pojawiają się osoby ze skromnym dorobkiem na forum, które zakładają nowy wątek i na tym kończy się ich aktywność. Problematyka poruszana w ich wątkach jest również dość zbliżona. Wnioski do wyciągnięcia pozostawiam forumowiczom, którzy przecież nie są idiotami.

Od ponad 15 lat obserwuję usnet, z czasem doszły fora i inne nowomodne wynalazki.

Obserwuję cały czas ciekawe zjawisko - w każdej grupie dyskusyjnej co jakiś czas pojawia się nowa osoba która zakłada wątek i znika. Wątki często mają zbieżna tematykę.
Np. na pl.soc.prawo.podatki regularnie nowe osoby zadają pytania o rozliczenie paliwa od samochodu albo kiedy należą się KUP 50%.
Dotychczas myślałam, że wiele osób nieudzielających się na co dzień na forach ma te same praktyczne problemy albo nurtujące je pytania, szuka pomocy u innych internautów, a jak znajdzie, to sobie idzie gdzie indziej bo nie ma wiele do powiedzenia od siebie.

Ale może faktycznie powinnam wziąć pod uwagę jakiś spisek?


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
26-09-2012 17:53 
 Ocena 2 na 2
Olek J. (74 punktów)
Droga Koleżanko, jak wspomniałem wcześniej, śledzę to forum od dłuższego czasu i nie zamierzam go opuścić, chętnie będę wypowiadał się w innych tematach jeśli tylko czas na to mi pozwoli.
26-09-2012 18:50 
 Ocena 2 na 2
Lodowy (1486 punktów)
>Droga Koleżanko,
Sprawdziłem w spodniach i w ustawieniach konta - wciąż jestem mężczyzną.
Zwrot "Droga Koleżanko/Kolego" zdecydowanie nie jest stosowany przez dzisiejszą młodzież szkolną. Ciekawe, prawda?

>... jak wspomniałem wcześniej, śledzę to forum od dłuższego czasu i nie zamierzam go opuścić, chętnie będę wypowiadał się w innych tematach jeśli tylko czas na to mi pozwoli.
Wcale bym się nie zdziwił, gdybyś był wyjątkiem.
26-09-2012 19:00 
 Ocena 1 na 1
Olek J. (74 punktów)
>>Droga Koleżanko,
>Sprawdziłem w spodniach i w ustawieniach konta - wciąż jestem mężczyzną.
>Zwrot "Droga Koleżanko/Kolego" zdecydowanie nie jest stosowany przez dzisiejszą młodzież szkolną. Ciekawe, prawda?
>>... jak wspomniałem wcześniej, śledzę to forum od dłuższego czasu i nie zamierzam go opuścić, chętnie będę wypowiadał się w innych tematach jeśli tylko czas na to mi pozwoli.
>Wcale bym się nie zdziwił, gdybyś był wyjątkiem.

Z tą koleżanką to do użytkowniczki Maddy, jednak widzę, że ty też wpomniałeś o ludziach co zakładają temat i wychodzą Przepraszam za nieporozumienie
26-09-2012 20:14 
 Ocena 1 na 1
KozakZaporoski (198 punktów)
>>Droga Koleżanko,
>Sprawdziłem w spodniach i w ustawieniach konta - wciąż jestem mężczyzną.
>Zwrot "Droga Koleżanko/Kolego" zdecydowanie nie jest stosowany przez dzisiejszą młodzież szkolną. Ciekawe, prawda?
>>... jak wspomniałem wcześniej, śledzę to forum od dłuższego czasu i nie zamierzam go opuścić, chętnie będę wypowiadał się w innych tematach jeśli tylko czas na to mi pozwoli.
>Wcale bym się nie zdziwił, gdybyś był wyjątkiem.

Nie jest wyjątkiem

Ja np. również portal i forum tylko czytałem, a zacząłem również pisać po tym jak frustracja zmusiła mnie do założenia własnego wątku Myślę, że wiele osób na różnych stronach ma takie podejście.
26-09-2012 20:55 
 Ocena 2 na 2
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>Od dawna obserwuję na forum ciekawe zjawisko. Co jakiś czas pojawiają się osoby ze skromnym dorobkiem na forum, które zakładają nowy wątek i na tym kończy się ich aktywność. Problematyka poruszana w ich wątkach jest również dość zbliżona. Wnioski do wyciągnięcia pozostawiam forumowiczom, którzy przecież nie są idiotami.
-Myślisz, że on jest jednym z NICH?!


Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
27-09-2012 18:16 
 Ocena 3 na 3
Boudicca (774 punktów)
>Od dawna obserwuję na forum ciekawe zjawisko. Co jakiś czas pojawiają się osoby ze skromnym dorobkiem na forum, które zakładają nowy wątek i na tym kończy się ich aktywność. Problematyka poruszana w ich wątkach jest również dość zbliżona. Wnioski do wyciągnięcia pozostawiam forumowiczom, którzy przecież nie są idiotami.

Tylko dlatego, że temat wydaje się być ten sam, nie znaczy, że dyskusja jest ta sama. Uważam, że warto sobie odświeżać, coś co już raz się przedyskutowało i przemyślało. Nawet jeśli nowy wątek jest prowokacją. Inny rozmówca, inne reakcje na stare argumenty, konieczność ponownego spojrzenia na stare sprawy, "przewietrzenia" ich.

Ale podejrzewam, że co roku nowy rocznik nastolatków natyka się na tematykę religijną/biblijną w pogramie nauczania i niektórzy nagle odkrywają, że nie myślą tak jak inni. A że będąc nastolatkiem uważa się własne problemy i przeżycia za wyjątkowe i najważniejsze na świecie, zamiast szukać wątku, który pasuje do temau, zakłada się własny
maciejo (3492 punktów)
Biblia od innych mitów różni się tylko tym, że ma ponumerowane paragrafy.

Biblia bardzo silnie korzysta z innych mitów, współczesnych jej autorom - w zasadzie jest ich zlepkiem. Nie czuje się kompetentny by je głębiej przeanalizować ale na forum jest wielu znakomitych biblioznawców i radze prześledzić dokładnie różne wątki dotyczące biblii, a z pewnością znajdziesz ogromne bogactwo wiedzy dotyczące tego tematu. Jej twórcy żyli w kulturowym tyglu gdzie mieszały się wpływy rzymskie, żydowskie, greckie, sumeryjskie, egipskie, perskie i elementy wszystkich tych mitologii składają się na biblie. Autorzy wnieśli nie wielki wkład - w zasadzie pozostałe kultury swobodnie by ich mogły pozwać za naruszenie praw autorskich;]
Olek Mularski (3178 punktów)
Cóż, niestety Twoja nauczycielka choruje na pewną przypadłość zwaną teizmem, a konkretnie jedną z bardziej agresywnych jego odmian czyli katolicyzm. Jak wszystkie zespoły urojeniowe objawia się on istnieniem pewnych niezgodnych z rzeczywistością, często dziwacznych twierdzeń uważanych za realne (sąd realizujący). Poważnym problemem jest niestety prawie nie możliwe przekonanie chorego o nieprawdziwości wygłaszanych przezeń twierdzeń. Próba wytłumaczenia jej, że biblia nie różni się niczym od mitów, a właściwie jest ich zbiorem prawdopodobnie spełznie na niczym. Należy jednak mimo wszystko bronić swego światopoglądu.

Przechodząc do sedna sprawy stary testament to praktycznie jeden wielki zbiór mitów (cała Księga Rodzaju, mity o Jonaszu, o zburzeniu Jerycha, o Sodomie i Gomorze, potop, Arka Noego itp.). Nowy testament zaś jest w większości zbiorem "troszkę przerobionych" faktów spisanych przez uczniów Jezusa, aczkolwiek mitów też w nim nie brakuje (chodzenie po wodzie, zamiana wody w wino, wskrzeszenie Łazarza i inne bajki). Wreszcie całe zmartwychwstanie, wniebowstąpienie i apokalipsa to już mit nad mity (przy tych bajeczkach nawet niektóre opowieści Greków i Rzymian wydają się mi mniej dziwne.

Ostatecznym argumentem przeważającym szalę zwycięstwa na twoją stronę jest definicja mitologii ze Słownika Języka Polskiego PWN: "zbiór mitów jakiegoś ludu lub grupy etnicznej składający się na system ich wierzeń religijnych", choć zagorzałego katolika tak jak napisałem wyżej nawet to może nie przekonać. Ciekawe czy "moherowa" polonistka doniesie do księdza, który was indoktrynuje i dba o to aby wasze zdrowe jak widać umysły zaraziły się katolicyzmem.
26-09-2012 18:04 
 Ocena 6 na 6
Olek J. (74 punktów)
Na szczęście uczęszczam na etykę, lecz całkiem niedawno przeniosłem się z religii, gdyż pani ucząca nas religii stwierdziła, że indoktrynacja religijna dzieci jest obowiązkiem, gdyż małżonkowie składają sobie przysięgę, że wychowają dziecko w wierze katolickiej.
Nie dała przez całą lekcję wypowiedzieć mi się w tej sprawie, dopiero po lekcji wyraziłem swój pogląd odnośnie wolnej woli od i do religii każdego, powiedziałem też, że nie zapisuje się dzieci do żadnych organizacji czy partii, więc nie powinno "z góry" narzucać dzieciom światopoglądu rodziców.
Z tą panią rozmawiałem wiele razy dodatkowo o religii i tematach pokrewnych, zwykle dyskusja była uprzejma, jednak zawsze te rozmowy kończyły się na tym, że trzeba wszystko brać na wiarę. Kurczę, ci nauczyciele często przeplatają naukę z religią, np. pani od historii stwierdziła, że Jezus jest postacią historyczną


26-09-2012 18:51 
 Ocena 2 na 2
TyDraniu (6569 punktów)
To szkoła wyznaniowa? Nauczyciele to jacyś salezjanie na pół etatu?


kika (1657 punktów)

>że Biblia nie jest mitologią, tylko wiarą i nie wolno mylić tych pojęć.>
> zadała mi pracę domową, w której to mam napisać różnice między tymi dwoma, lecz nie jestem w
>stanie jej dostrzec. >

Skoro tak, to napisz,że nie widzisz różnicy ( podaj trochę przykładów).
Odwróć sytuację i niech to nauczycielka dowiedzie Ci tych różnic.
To jakiś absurd,żeby niewierzący dowodził prawdziwości wiary.
Hannibal (3 punktów)
Cześć, znalazłem takie opracowanie Biblii . Może będzie Ci pomocne
veritas-fo(*)-inteligencja-nabita-w-butelke
Olek J. (74 punktów)
Jestem po rozmowie z Panią Polonistką, stwierdziła że definicje podane przeze mnie są jak najbardziej prawidłowe, jednakże nazywania Biblii mitologią jest obrazą dla Chrześcijan, ponadto co dziwne wspomniała mi, że w kraju islamskim spotkały by mnie za to konsekwencje, a ja nic o Islamie nie wspominałem, co śmieszniejsze powiedziała mi, że jestem "wojującym ateistą" (!) i mam być tolerancyjny. Powiedziałem jej, że jestem osobą toleranyjną, ona odparła, że nie nie uważa homoseksualizmu za normalny (nic w tej sprawie nie wspomniałem) i że brzydzą ją demonstracje.
26-09-2012 18:24 
 Ocena 2 na 2
maciejo (3492 punktów)
Wow. Fajną masz nauczycielkę. Uważaj by Ci głowy nie obcięła;] Z wypowiedzi da się wyczuć pewien jej sentyment do talibanu. Swoją drogą ciekawe co ona rozumie przez tolerancje;>
26-09-2012 18:34 
 Ocena 2 na 2
Olek J. (74 punktów)
Zostałem nazwany nietolerancyjnym, bo na sprawdzianie ośmieliłem się zestawić w jednym szeregu mitologie i Biblię, a Pani Polonistka stwierdziła, że homoseksualizm jest chorobą. Gdzie tu logika?
26-09-2012 18:51 
 Ocena 6 na 6
maciejo (3492 punktów)
>Zostałem nazwany nietolerancyjnym, bo na sprawdzianie ośmieliłem się zestawić w jednym szeregu mitologie i Biblię, a Pani Polonistka stwierdziła, że homoseksualizm jest chorobą. Gdzie tu logika?
>
To jest typowy przykład katolickiej "logiki", która charakterystyczna jest dla większości ludzi religijnych. Tolerancja jest wtedy gdy szanujecie nasze poglądy ale my nie musimy szanować waszych, gdyż te nasze są nadane przez boga - a przez to lepsze i jedyne właściwe. O kant d*** rozbić taką tolerancje.
26-09-2012 19:16 
 Ocena 7 na 7
Ania. (14138 punktów)
Nie szukaj w tym logiki.

Ogólnie w wierze w boga osobowego, spełniającego modlitwy bla bla bla nie szukaj logiki:
sparrowsan(*)/2012/08/disparity-picture.jpg

Jeżeli kwestionowanie jakiegoś poglądu jest obraźliwe, jakim cudem nauka działa?
Nie jest i powinniśmy przypominać to stale. Nie obraża nikogo, jeśli poddam w wątpliwość jakiś pogląd. Mogę spokojnie podejść do kolegi z pracy i powiedzieć "nie przekonałeś mnie w twoim wystąpieniu, nie sądzę, aby tak to działało". A on będzie siedział i tłumaczył swój punkt widzenia.
26-09-2012 19:23 
 Ocena 7 na 7
doppelganger (3218 punktów)
>Zostałem nazwany nietolerancyjnym, bo na sprawdzianie ośmieliłem się zestawić w jednym szeregu mitologie i Biblię, a Pani Polonistka stwierdziła, że homoseksualizm jest chorobą. Gdzie tu logika?

Nie oczekuj logiki od wierzących - "logika" i "wiara" zwykle nie występują u nich w jednym zdaniu. Chociaż chwileczkę... - słyszałem kiedyś jeden z największych oksymoronów, a brzmiał on "logika katolicka" (ki czort?) Zwykle objawia się tym, że "cwany" katolik (odnoszę się do nich, bo w takich realiach żyjemy) domaga się dowodów na "nieistnienie Boga."

Poproś "Panią Uczycielkę" o uargumentowanie Twojej rzekomej nietolerancji oraz solidnych badań dotyczących homoseksualizmu jako choroby. Niech pokaże swoje argumenty, niech udowodni swoją rację. "Pani Uczycielce" możesz również powiedzieć, że Biblia/wiara obraża Twoją inteligencję, wiedzę i zdrowy rozsądek.

Przejrzyj to forum pod względem biologii ewolucyjnej, teorii dotyczących początków wszechświata, historyczności Jezusa itp. Poczytaj o podobieństwach legendy o Jezusie do innych mitologii - będziesz miał mocniejsze argumenty, a i wiedzy przybędzie.

Pamiętaj, że masz prawo do własnego zdania. Ale nawet najsilniejsza wiara nie zastąpi dowodu.

Miej również na uwadze, że taki sceptycyzm i racjonalizm popularności u tej "Pani Uczycielki" Ci nie zaskarbi . Co innego u mądrego, otwartego, odpornego wpływy i klerykalny serwilizm pedagoga, ale takich u nas niestety niedostatek.
26-09-2012 19:48 
 Ocena 4 na 6
Olek J. (74 punktów)

Jeśli ją poproszę to da mi jakieś pseudo-katolicko-naukowe wypociny z jakiejs gazetki prawicowej co przedstawiła naszej klasie pani od religii, w której to gazetce napisane było, że kondomy zabezpieczają w 50% i są odpowiedzialne (!!!) za szerzenie się HIV w Afryce (!),(czasopismo pt. "Miłujcie Się")
Wracając do tematu, interesuję się biologią, korzeniami religii i filozofią, więc dyskusja z braćmi katolikami wydaje mi się często dziecinnie prosta , gdyż na swoje "teorie" nie mają dowodów a ja za sobą mam racjonalizm.
Co do Jezusa i jemu mu podobnych wiem, że ich historie są często bliźniaczo podobne i są tak samo prawdziwe jak te o Św. Mikołaju.

Rozmowa z wierzącymi wygląda zawsze tak samo - przedstawiasz dowody, lecz do myślenia ich nie zmusisz, oni swoje wiedzą co im powiedziano w dzieciństwie, więc odpuszczę.

Edit: Zresztą teraz coś sobie pomyślałem - nawet jeśli zmusisz ich do odrobiny logiki, to oni już swoich poglądów nie zmienią - zostaną przy tym, na czym zostali wychowani, nie dopuszczą się takiej myśli, że zbudowali swoje życie na bajkach.
26-09-2012 20:02 
 Ocena 2 na 2
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli ją poproszę to da mi jakieś pseudo-katolicko-naukowe wypociny z jakiejs gazetki prawicowej co przedstawiła naszej klasie pani od religii, w której to gazetce napisane było, że kondomy zabezpieczają w 50% i są odpowiedzialne (!!!) za szerzenie się HIV w Afryce (!),(czasopismo pt. "Miłujcie Się")

-Nie wyrywaj pani nauczycielki z otępienia. Za późno i szkoda nerwów. Nie ze wszystkimi niestety można merytorycznie dyskutować i logicznie argumentować. Ta pani należy to tego typu kobiet, które mogą darować różne draństwa, kłamstwa, być może i chamstwo, ale nigdy nie zniosą, gdy udowodnisz im, że masz rację, gdy zobaczą swoją głupotę. Zawsze będziesz tym który ją ujawnił, to jakbyś obanżył ich brak doskonałości i masz u takich przerąbane. Lepiej jak udajesz że się pomyliłeś, że ci przykro, itp. Ale broń boże TY tego nie rób, to tylko obca kobieta, rób swoje i olej babsztyla.

Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
26-09-2012 22:11 
 Ocena 1 na 1
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>-Nie wyrywaj pani nauczycielki z otępienia. Za późno i szkoda nerwów. Nie ze >wszystkimi niestety można merytorycznie dyskutować i logicznie argumentować.

To chyba nie do końca sprawa nawiedzonej katechetki. Oczywiście, z nauczycielkami religii merytoryczne dyskusje na tematy wiary i religii są mało prawdopodobne, ale dochodzi tu jeszcze kwestia różnicy statusów, ona-nauczycielka, on-uczeń. Nauczyciel nad uczniem góruje rangą i może go ukarać, słusznie, czy nie słusznie. Ja pamiętam, że jeszcze w czasach liceum zostałem wysłany do dyrektora "za pyskowanie", bo powiedziałem do nauczycielki bezpośrednio, że się myli. Nigdy nie uda się przeprowadzić normalnej dyskusji, jeśli jedna ze stron przewyższa drugą rangą. Nigdy.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
27-09-2012 08:01 
 Ocena 1 na 1
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>To chyba nie do końca sprawa nawiedzonej katechetki. Oczywiście, z nauczycielkami religii merytoryczne dyskusje na tematy wiary i religii są mało prawdopodobne, ale dochodzi tu jeszcze kwestia różnicy statusów, ona-nauczycielka, on-uczeń.
-Ale to polonistka. Jej wystarczy zwracać uwagę, że sprawy wiary to nie część programu języka polskiego. Niech się skupi na swojej robocie i tyle.

>Nauczyciel nad uczniem góruje rangą i może go ukarać, słusznie, czy nie słusznie. Ja pamiętam, że jeszcze w czasach liceum zostałem wysłany do dyrektora "za pyskowanie", bo powiedziałem do nauczycielki bezpośrednio, że się myli. Nigdy nie uda się przeprowadzić normalnej dyskusji, jeśli jedna ze stron przewyższa drugą rangą. Nigdy.
-W dzisiejszych czasach różnie to bywa, chociaż nie wnioskuję o nałożenie tej pani kosza na głowę. Raczej chodzi o godność, aby nie szarpać się z każdym tłumokiem, powiedzieć swoje, zaznaczyć jakie się ma naprawdę zdanie, zaryzykować nawet gorszy stopień i zakończyć temat.


Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
26-09-2012 20:42 
 Ocena 6 na 6
i.czaplicka (5782 punktów)
> w której to gazetce napisane było, że kondomy zabezpieczają w 50% i są odpowiedzialne (!!!) za szerzenie się HIV w Afryce (!),(czasopismo pt. "Miłujcie Się")
Zapytaj sie pani,czy sie nie boi poddawac jakimkolwiek zabiegom czy operacjom, chodzic do lekarza, dentysty czy kosmetyczki. Z takiego samego lateksu sa zrobione rekawiczki. I jest duze ryzyko przeciecia ostrym narzedziem czy np, o krawedz kosci.
Chirurdzy nie powinni przezywac dluzej niz kilka lat.
29-09-2012 14:06 
 Ocena 3 na 3
Kuba K. (3909 punktów)
>Zapytaj sie pani,czy sie nie boi poddawac jakimkolwiek zabiegom czy operacjom, chodzic do lekarza, dentysty czy kosmetyczki. Z takiego samego lateksu sa zrobione rekawiczki.

Obecnie co prawda coraz częściej używa się rękawiczek bezlateksowych (nitrylowych), ale generalnie masz rację. Powiem więcej - kontrola jakości w przypadku prezerwatyw jest o wiele bardziej rygorystyczna, a sam produkt wydaje się być o niebo lepszej jakości. Rękawiczki (zwłaszcza te produkcji chińskiej) bardzo często idą w strzępy już przy próbie zakładania, a dziury w nich są na porządku dziennym.
26-09-2012 20:20 
 Ocena 1 na 1
KozakZaporoski (198 punktów)
>jednakże nazywania Biblii mitologią jest obrazą dla Chrześcijan

ponoć prawda boli najbardziej
27-09-2012 11:52 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)
>>jednakże nazywania Biblii mitologią jest obrazą dla Chrześcijan
>ponoć prawda boli najbardziej >

Na dodatek podobno prawda nie może obrażać.
28-09-2012 15:24 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
Pozostaje zatem tylko kwestia twojego dalszego postępowania - czy prywatne uprzedzenia twojej nauczycielki względem poprawnych merytorycznie danych/definicji/literatury mają i będą wpływać na twoje dalsze postępowanie na zajęciach i ewentualne noty z przedmiotu? Sugerowałabym ewentualnie kontynuację rozmowy w towarzystwie rodziców i dyrekcji. Konfliktu - po skonfrontowaniu nauczycielki z literaturą fachową - już nie unikniesz, teraz należy zminimalizować jego negatywne konsekwencje. Powodzenia.
kkuj (614 punktów)
Nawet na wiki odnośnie mitów masz źródło:

Cytat:
Podmiot i przedmiot religii. W: Marian Rusecki: Istota i geneza religii. Warszawa: Verbinum, 1989, s. 56-66. ISBN 83-85009-51-5.

które mówi:
Cytat:
Z religiologicznego punktu widzenia mit, obok świętych ksiąg jest teologicznym uzasadnieniem przedmiotu wiary religijnej


Myślę, że powinno wystarczyć jako uzasadnienie pracy domowej.
Dobrze by było abyś również rozwinął temat, że sam kościół katolicki formalnie uznaje, że wszelkie elementy mitologii zawartej w biblii, które kłócą się ze świecką nauką należy odczytywać alegorycznie a nie dosłownie. Prawdopodobnie można by obronić twierdzenie, że mity również są alegoriami pewnych zjawisk, dla których ludzie szukali wyjaśnienia. Co odwrotne rozumowanie nie jest uprawnione na tej bazie, to jednak możesz wskazać, że są tutaj elementy wspólne, bo sam kościół uznaje swoje źródła jako alegorie, i fakt że ktoś wierzy czy nie wierzy nie ma tu znaczenia. Mity również są alegoriami, więc stąd tego typu alegorie z biblii również można uznać za podobną twórczość pod względem literackim, nie zagłębiając się w kwestie wiary.

Możesz dodać kilka smaczków odnośnie herosów, stwarzania świata, etc. np. stworzenie światłości (dzień 1), a dopiero następnie stworzenie źródeł światła (dzień 2).
Historie o Samsonie (za Wiki):

Cytat:
Samson (hebr. Szimszon, שִׁמְשׁוֹן, co pochodzi od słowa szemesz - "słońce", lub szamen - "silny", "siłacz"; arab. شمشون, wym. Szamszun) - trzeci od końca spośród Sędziów starożytnego Izraela, opisany w starotestamentowej Księdze Sędziów 13-16. W przeciwieństwie do wielu postaci opisanych w Starym Testamencie, nie jest wymieniony w Koranie. Był obdarzony nadludzką siłą, którą wykorzystywał do walki z wrogami Izraela - Filistynami. Dokonywał czynów niemożliwych dla zwykłych ludzi: zabił lwa gołymi rękami, pokonał armię wroga oślą szczęką i siłą własnych mięśni zburzył budynek.


Bestiach mitologicznych:
np. lewiatan i Behemot w Hioba rozdziały 40, 41 (z tym, że polskie tłumaczenia biblii trochę te absurdy łagodzą i lewiatan jest hipopotamem albo słoniem, a Behemot jest nienazwany)
skepticsannotatedbible.com/job/40.html
maceox (6766 punktów)
Może warto byłoby poprzeć Twoje wypracowanie powołując się na jakieś opracowania religioznawców. Może forumowicze mogliby podpowiedzieć z wskazaniem opracowań, które wykazują w jaki sposób w historii chrześcijaństwo i judaizm wyrastały z innych religii i wierzeń (a więc treści mitologicznych).

Podaję moich faworytów:
Mircea Eliade: "Historia wierzeń i idei religijnych" - tyle, że to dość obszerne.
Joseph Campbell: np. "Potęga Mitu" - niestety trudno dostępne
Rober Wright: "Ewolucja Boga" - też nie było w Empiku.

W tym kontekście (z dyplomatycznych względów) odradzałbym natomiast Dawkinsa. Czasem warto traktować fideistów delikatnie, zwłasczam gdy są wyżej w hierarchii od Ciebie.

Jestem pewien, że forumowicze będą w stanie przedstawić więcej (może krótszych, ale popartych bibliografią) opracowań tego tematu.

Ale to tylko, gdyby Ci się chciało.
Tak naprawdę, gdybyś w odpowiedzi na:
>zaznaczyła mi jako błąd wymienienie mitów ludowych, np. germańskich, słowiańskich, skandynawskich w jedym szeregu z mitami judeochrześcijańskimi, twierdząc, że Biblia nie jest mitologią, tylko wiarą i nie wolno mylić tych pojęć
powiedział:
"ale to tylko, gdy ktoś wierzy"
to w zasadzie powinno w cywilizowanym kraju wystarczyć.

Jednak z wskazanych względów lepiej powołać się dla poparcia Twojej tezy (że to wsyztsko mity) na dorobek religioznawstwa i wówczas nie powinno to być potraktowane jako błąd, a w najgorszym razie jako możliwe stanowisko.

Choć zależy to oczywiście od nauczycielki i od tego, jak bardzo chce Ci się w tej sprawie walczyć.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365