 |
Sprytny Nowy Testament "Nie Sądźcie, a nie będziecie sądzeni Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-10-2012 10:08 | Marek Rechutnik (6 punktów) | Sprytny Nowy Testament "Nie Sądźcie, a nie będziecie sądzeni
4 na 4 | Popatrzcie na naukę zawartą w Nowym Testamencie "Nie Sądźcie, a nie będziecie sądzeni". Wielu gdy go czyta, patrzy na to jakie "piękne" są nauki "Jezusa" wcale się nad nimi nie zastanawiając. Pomyślcie wtedy o tym jaką kościół od początku miał władze i jaka była jego polityka. Naiwny lud się do tej nauki stosował i nie sądził kościoła i tego co ludzie rządzący nim wyprawiają. Nie sądził i nie był sądzony. Nie podważał jego "prawd", nie krytykował nikogo kto miał władze, był niby bezpieczny i nie tracił życia. Jak ktoś głośno sądził to był sądzony w niezbyt miły sposób i kończył swój żywot. Ładnie musieli manipulować tekstem Nowego Testamentu zanim stał się bardziej znany i zanim podporządkowali sobie duży skrawek świata. Sprytnie czynili z ludzi naiwniaków. Sądzę że dobrze zdawali sobie sprawę, jak łatwo zmanipulować ludem. A później ludziom weszło to w krew i mało kto się nad tym głębiej zastanawiał.
Ten kto nie sądzi wielu rzeczy i czynów, w końcu godzi się ze wszystkim. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Najpiękniejszą uwagę na ten temat poczynił Nietzsche. Sens był mniej więcej taki: Kościół powiada "nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni", sam osądzając wszystko, co mu na drodze stoi i posyłając do piekła.
|
|
 | | Lodowy (1486 punktów) | >Kościół powiada "nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni", Kościół tego nie wymyślił. Poza tym kogo rozumiesz przez "Kościół"? > sam osądzając wszystko, co mu na drodze stoi i posyłając do piekła. Kościół raczej nie ma mocy posyłać do piekła.
|
|
|  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | >>Kościół powiada "nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni", >Kościół tego nie wymyślił. Nie. Kościół jako taki nie wymyśla niczego. Wszystko wymyślają ludzie. Wymyślili to jego (Kościoła) członkowie założyciele. >Poza tym kogo rozumiesz przez "Kościół"? Mam wrażenie, że organizację, opierającą swoją linię programową na pismach powstałych w I/II w. n.e. (w mniejszych stopniu na starszych) oraz na dziełach powstałych w wyniku wałkowania tychże przez ostatnie prawie dwa tysiąclecia. Na czele organizacji stoi człowiek zwany "biskupem Rzymu" bądź "papieżem". Istnieje też inna definicja słowa Kościół - ogół wiernych, ale ona tu nie ma zastosowania. >Kościół raczej nie ma mocy posyłać do piekła. Ach, oczywiście, że nie. Ale czasem potrafi ludziom stworzyć piekło na ziemi. Szczególnie udatnie czynił to w przeszłości, ale są takie punkty na tym globie, gdzie i obecnie odnosi pewne sukcesy na tym polu. W Polsce już nie - tylko niekiedy psuje niektórym ludziom krew. Ale to się już da przeżyć.
|
|
| |  | | Lodowy (1486 punktów) | >>Poza tym kogo rozumiesz przez "Kościół"? >Mam wrażenie, że organizację, opierającą swoją linię programową na pismach powstałych w I/II w. n.e. (w mniejszych stopniu na starszych) oraz na dziełach powstałych w wyniku wałkowania tychże przez ostatnie prawie dwa tysiąclecia. Na czele organizacji stoi człowiek zwany "biskupem Rzymu" bądź "papieżem". Członkowie tej organizacji to wszyscy Ci, którzy zostali ochrzczeni i nie dokonali apostazji. Mimochodem zapytam, należysz do Kościoła? >Istnieje też inna definicja słowa Kościół - ogół wiernych, ale ona tu nie ma zastosowania. Ja znam tylko taką (ewentualnie jeszcze obiekt sakralny). Jest jakaś inna? >>Kościół raczej nie ma mocy posyłać do piekła. >Ach, oczywiście, że nie. Ale czasem potrafi ludziom stworzyć piekło na ziemi. Nie o takie piekło chyba chodziło. Piszemy o osądzie.
|
|
| | |  | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | > Członkowie tej organizacji to wszyscy Ci, którzy zostali ochrzczeni i nie dokonali apostazji.Pomyłka. Ci, co dokonali apostazji, także są członkami Kościoła (jeśli się na taki status, zgodnie z prawem kanonicznym, zgadzają). Są tylko obłożeni ekskomuniką. > Mimochodem zapytam, należysz do Kościoła?Otóż nie  . Nie uznaję przynależności do organizacji, do której nie wstępowałam. Kościelna definicja "członka" mnie nie interesuje. Mam gdzieś, za kogo mnie uważają kościelni funkcjonariusze, ja członkiem Kościoła nie jestem. Podobnie jak nie jestem członkiem żadnej partii politycznej ani innych organizacji. Jestem tylko członkiem spółdzielni mieszkaniowej, bo tam się świadomie i z własnej woli zapisałam. Do Kościoła nie wstępowałam. Podobno mnie ochrzczono, ale ja sobie nie przypominam tego faktu. > Ja znam tylko taką (ewentualnie jeszcze obiekt sakralny).Obiekt sakralny to kościół, nie Kościół. > Jest jakaś inna?Tak, ta, co ją napisałam powyżej. Organizacja hierarchiczna. > Nie o takie piekło chyba chodziło. Piszemy o osądzie.Osądzając także możemy komuś stworzyć piekło.
|
|
| | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >Podobno mnie ochrzczono, ale ja sobie nie przypominam tego faktu. To jest właśnie forma wstąpienia do Kościoła, nie ma innej. Jeśli nawet nie zapisałaś się samodzielnie to zrobili to Twoi rodzice. Jest wiele takich niedobrowolnych przynależności, rodzice zapisują dzieci do przedszkola, jest się obywatelem danego państwa itd.
>Tak, ta, co ją napisałam powyżej. Organizacja hierarchiczna. Na kim się kończy, na księżach, na biskupach, wierni też się załapują?
|
|
| | | | |  | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | >Jeśli nawet nie zapisałaś się samodzielnie to zrobili to Twoi rodzice. Zakwestionowałam ich decyzję, wolno mi. Nie wiąże mnie już. >Jest wiele takich niedobrowolnych przynależności, rodzice zapisują dzieci do przedszkola, jest się obywatelem danego państwa itd. Przedszkole i obywatelstwo łatwo zmienić, wypisać się z Kościoła wprost przeciwnie. >Na kim się kończy, na księżach, na biskupach, wierni też się załapują? Świeccy nie. Tylko "mundurowi".
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) |
>Zakwestionowałam ich decyzję, wolno mi. Nie wiąże mnie już. >>Jest wiele takich niedobrowolnych przynależności, rodzice zapisują dzieci do przedszkola, jest się obywatelem danego państwa itd.
I to mnie wkurza w katolicyzmie: decydowanie za człowieka, czy ma być katolikiem, czy nie. Uszanujmy prawo wyboru młodego człowieka: jak zobaczy dobre świadectwo rodziców czy innych ludzi, to być może zostanie katolikiem. Wiara to sprawa zbyt osobista, by ktokolwiek miał za mnie decydować. Nie jestem własnością rodziców.
|
|
| | | | | | |  | julian (1206 punktów) (zablokowany) | Dla wiarygodności KK byłoby lepiej, by decyzje o chrzcie pozostawić każdemu człowiekowi, a nie scedować odpowiedzialność na rodziców. Dlaczego mnie ochrzczono? Bo taka tradycja, gdyż też ochrzczono moich rodziców itd w tej sztafecie przymusu religijnego. Jakość katolicyzmu spada, bo ludzie nie wybrali osobiście i świadomie tej religii, tylko ich do tego zmuszono, a z przymusu nie będzie wiarygodnego i szczerego wyznawcy. Dlaczego tak wielu katolików się rozwodzi, a następnie wchodzi w związki niesakramentalne, pomimo zakazu KK(dopuszcza się cudzołóstwa)? Bo nigdy nie czuli i nie przyjęli tej religii jako swoją, wartą poświęceń i rozwoju nad sobą wg zaleceń KK, a jako narzuconą. Nie uszczęśliwiajcie, katolicy, dzieci na siłę!
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | maruda (5550 punktów) | >>Podobno mnie ochrzczono, ale ja sobie nie przypominam tego faktu. >To jest właśnie forma wstąpienia do Kościoła, nie ma innej. Jeśli nawet nie zapisałaś się samodzielnie to zrobili to Twoi rodzice. Jest wiele takich niedobrowolnych przynależności, rodzice zapisują dzieci do przedszkola, jest się obywatelem danego państwa itd.
Twoi rodzice wybierają Ci żonę/męża i twierdzą że to będzie najlepsze dla Ciebie i dla rodziny. Czy uszanujesz ich wybór? Wydaje mi się że już zmieniła się mentalność społeczna na tyle że i ten wybór trzeba zostawić świadomemu i dorosłemu człowiekowi, nie podpierać się jakimiś starodawnymi przebrzmiałymi tradycjami.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) |
> Twoi rodzice wybierają Ci żonę/męża i twierdzą że to będzie najlepsze dla Ciebie i dla rodziny. Czy uszanujesz ich wybór? Wydaje mi się że już zmieniła się mentalność społeczna na tyle że i ten wybór trzeba zostawić świadomemu i dorosłemu człowiekowi, nie podpierać się jakimiś starodawnymi przebrzmiałymi tradycjami.Tradycja czy wolność jednostki - to dylematy ludzi religijnych. Przymus religijny realizowany rękami rodziców, nie przestaje być przymusem. Warto wiedzieć o chrzcie kilka faktów: 1.W pierwszych wiekach Kościoła wtajemniczenie chrześcijańskie było bardzo rozbudowane i obejmowało długi okres katechumenatu oraz szereg obrzędów przygotowawczych, które wyznaczały liturgiczne drogę przygotowania katechumenalnego" (str. 301, 302). Sam KKK to stwierdza. 2.Katolicki historyk, ks. dr Józef Umiński, stwierdza, ze chrzest niemowląt "jako ogólny zwyczaj wszedł w użycie dopiero w III wieku" po Chr. ("Historia Kościoła", t. I, str. 112). Pierwsze wzmianki na ten temat znajdujemy w Pismach Orygenesa (185-254 po Chr.): "Według panującego w Kościele zwyczaju chrzci się niemowlęta" (Selections From the Commentaries and Homilies of Origen, Madras 1929, s. 211). Zwyczaj ten jednak nie był znany w czasach apostolskich, a praktykę chrztu niemowląt zatwierdzono dopiero na Soborze kartaginskim w 253 r., zaś ostatecznie jako dogmat został przyjęty podczas Soboru trydenckiego w 1547 r.Cytuję za : legaba.6te.net/chrzest.htm Nigdzie Jezus jakiejkolwiek Ewangelii nie nakazywał chrzcić dzieci, co potwierdzała praktyka pierwotnego kościoła, gdyż aby dostąpić zaszczytu chrztu, to trzeba na to zapracować(katechumenat). Jeśli od III wieku kościół zaczął chrzcić dzieci, to nie z nakazu Ewangelii, bo te o tym milczą.
|
|
|  | darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >>Kościół powiada "nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni", >Kościół tego nie wymyślił.
O, jest i pan piąta kolumna. Kościół tego nie wymyślił, ale poucza tak za swoim guru.
>Poza tym kogo rozumiesz przez "Kościół"?
A jakie to ma znaczenie w świetle słów Nietzschego? Jemu chodziło o hierarchów kościoła.
>> sam osądzając wszystko, co mu na drodze stoi i posyłając do piekła. >Kościół raczej nie ma mocy posyłać do piekła.
Nie słab mnie. Coś taki dosłowny? Osądza wszystko wokół, a jak ktoś coś nie po jego myśli, to ma straszenie i wysyłanie do piekła.
|
|
| |  | | Lodowy (1486 punktów) | >O, jest i pan piąta kolumna. Nie trzecia od prawej. >>Poza tym kogo rozumiesz przez "Kościół"? >A jakie to ma znaczenie w świetle słów Nietzschego? Jemu chodziło o hierarchów kościoła. Może to tylko Twoja interpretacja. Poza tym dlaczego nie piszesz hierarchia kościelna? Kościół to raczej wszyscy wierni. >Nie słab mnie. W tej sytuacji zalecam wziąć coś na wzmocnienie. >Coś taki dosłowny? Jestem ścisłowcem. >Osądza wszystko wokół, a jak ktoś coś nie po jego myśli, to ma straszenie i wysyłanie do piekła. Tym może straszyć tylko wierzących. Co, przejąłeś się?
|
|
| Mortimer (1359 punktów) | Lepiej dać zakazy, nie przestrzegać ich, ale kazać innym je przestrzegać. To świetna polityka kościelna, która jest, była i będzie.
Nie zrezygnują z tego za szybko, oj nie.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| Arkadiusz_O (317 punktów) | >Popatrzcie na naukę zawartą w Nowym Testamencie "Nie Sądźcie, a nie będziecie sądzeni".
>Naiwny lud się do tej nauki stosował i nie sądził kościoła i tego co ludzie rządzący nim wyprawiają. >Sądzę że dobrze zdawali sobie sprawę, jak łatwo zmanipulować ludem. A później ludziom weszło to w >krew i mało kto się nad tym głębiej zastanawiał.
Bo bardzo trudno zwykłemu człowiekowi dostrzec różnicę, między wiarą a religią. Wiara to ochota na seks wynikający z miłości a religia to seks jako towar - czyli sprzedawany w burdelu.
Wiara to pragnienie na Niebo a każdy z nas w nim był (teogonia prenatalna). Szukamy nie tyle Boga a Nieba czyli miejsca gdzie byliśmy już kiedyś otoczeni bezgraniczną miłością. Ludwig Feuerbach napisał "Twój Bóg to Ty" ale wg mnie się mylił.
Twój Bóg to Twoja mama.
Bardzo szybko znaleźli się więc "alfonsi" sprzedający Boga niczym seks.
A.
|
|
 | 1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) | > >Popatrzcie na naukę zawartą w Nowym Testamencie "Nie Sądźcie, a nie będziecie sądzeni".Branie tego dosłownie prowadzi do absurdu, bo co taki nakaz w praktyce miałby oznaczać? Koniec sądów, ocen moralnych ? Znalazłem taką interpretację: Postaraj powstrzymać się przed sądem. Postaraj się człowieku powstrzymać w sobie tę koszmarną namiętność wydawania sądów. Sądów, które mają w sobie roszczenie - rościsz sobie pretensje do tego, żeby wiedzieć jakie są intencje drugiego człowieka. Jakie są jego intencje w sytuacji, kiedy dzieje się coś złego. Bo kiedy dzieje się coś złego, kiedy drugi człowiek popełnia jakiś czyn, który można zakwalifikować jako zły, to wtedy są dwie możliwości: albo domyślamy się złych intencji tego człowieka, albo próbujemy zrozumieć, że mógł to być błąd, że mogło to być jakieś zaślepienie. Albo błąd, albo jego bezapelacyjna wina. Chodzi o to, żebyśmy umieli powstrzymać w sobie - jeżeli mamy taki odruch definitywnego ocenienia tego człowieka, wyroku na jego temat; wyroku, w którym domyślamy się - mało tego, jesteśmy prawie pewni że nasze podejrzenia są słuszne, że ten człowiek miał złe intencje, zaplanował, chciał tego wszystkiego. Nie zachowujmy się w ten sposób, ponieważ taka postawa jest pozbawiona miłosierdzia.mateusz.pl/czytania/wj/190.aspProblem polega na tym, że ludzie wierzący, jak i niewierzący, oceniają nie tylko intencje, ale często deprecjonują drugiego człowieka, bo ma inne przekonania czy preferencje niż on np. ateista, innowierca, liberał, gej itd. Jak słucham katolickiego polityka np. Kaczyńskiego, który deprecjonuje ludzi PO, tylko dlatego, że tam są, to wiem, że takie nakazy czy nie są warte funta kłaków. Człowiek, jakże często "wie", jaki drugi jest, bo ma poczucie wyższości np. bo on wierzy, ma wykształcenie, pochodzenie, nie to, co ten prostaczek. W swoim życiu spotkałem tylko jedną osobę, która zanim osądzi, stara się zrozumieć intencje, kontekst i zawsze powtarza: to ja ciebie tak postrzegam, ale to nie oznacza, że ty taki jesteś. To jest moja narzeczona, ale może dlatego, ze jest doświadczonym psychologiem i wie, jak zawodne jest ludzkie postrzeganie uwarunkowane biologią, kulturą itd. Człowiek nie jest obiektywny, to fundamentalny wniosek ze współczesnej psychologi poznania.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|