 |
co z rozumem i wolą, skoro decyzje zapadają nieświadomie? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-07-2011 13:16 | maceox (6766 punktów) | co z rozumem i wolą, skoro decyzje zapadają nieświadomie?
4 na 4 | Zastanawiają mnie badania, z których wynika, że decyzja o danym działaniu powstaje w procesach nieświadomych, zanim człowiek świadomie zacznie wykonywać to działanie.
Myślę, że ludziom trudno się będzie rozstać – tym razem najwyraźniej definitywnie – z koncepcją "wolnej woli".
Już wcześniej podejrzewałem, że "wolna wola" to jakaś chyba ułuda, bo skoro wszystkie ruchy atomów w przyrodzie są przyczynowo związane, to nie ma powodu, dla którego jakaś jedna grupa tych atomów miałaby mieć możliwość chociażby drobnego "wyboru", tzn. że "sama" mogłaby o czymś zadecydować niebędąc w pełni zależną od poprzednich ruchów i reszty atomów.
Próbowałem sobie to jeszcze wytłumaczyć w ten sposób, że u bardzo skomplikowanych zwierząt wykształciła się na skutek związków przyczynowych taka funkcja mózgu jak "rozum", który jak na razie przetrwał w ewolucji, bo do tej pory najwyraźniej potrafił całkiem nieźle wykonywać obliczenia potrzebne do przetrwania gatunku i jego rozwoju. Myślałem, że może te obliczenia - przez nas odbierane jako "świadome racjonalne myślenie" nie były "wolne", a tylko opierając się na przesłankach pobranych z bodźców warunkowały sposób dalszego postępowania - więc pozostawały całkowicie w ramach związku przyczynowego materii, tak samo jak powiedzmy kalkulator.
Teraz jednak wychodzi coraz bardziej na jaw, że zanim człowiek świadomie zacznie myśleć, to dawno już jest po ptokach, bo substancja mózgowa wtedy już dawno za nas podjęła decyzję. Tak więc związki przyczynowe nie tylko jak najbardziej nami w pełni sterują, ale też rozum nie jest żadnym kalkulatorem, ani też nic od niego nie zależy.
Widzę dwie możliwości dalszego rozwoju: albo rozum zaniknie, bo okaże się być niestosowny i niepotrzebny (tak jak na razie), albo tak się będzie rozwijać, że skracać się będzie czas pomiędzy procesami nieświadomymi a świadomymi - do tego stopnia, że kiedyś być może rozum będzie pracował równocześnie z procesami nieświadomymi i w niektórym zakresie je wyprze i wtedy stanie się wreszcie, tym czym wcześniej myślałem, że jest - pomocnym kalkulatorem, oczywiście w dalszym ciągu w pełni zależnym od ruchów materii, ale zdolnym również do popełnienia błędu.
Dopóki tak nie jest zastanawiam się nad sensem takich pojęć jak chociażby „odpowiedzialność” czy „podejmowanie decyzji”.
Przeczytałem jeszcze raz co napisałem i pomijając nienaukową terminologię zastanawiam się, gdzie przesadziłem.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >zanim człowiek świadomie zacznie myśleć, to dawno już jest po ptokach, bo substancja mózgowa wtedy już dawno za nas podjęła decyzję.
Za jakich nas? My to też substancja mózgowa, czy może raczej relacja mózgowa. To nie jest tak, że jest sobie mózg i my (dualizm). Myślę, że dychotomia wolność/ determinacja ma wiele stopni pośrednich (rozmycie). Wolność nie jest substancją: to wiedza o determinacjach, sztuka ich wykorzystania. Człowiek buduje samoloty, nauczył się latać. Jest w tym sensie wolny, że może (wykorzystując prawa fizyki, konieczności przyrodnicze) przemieszczać się w ten specyficzny sposób. Taktując wolność jako wiedzę nie sytuuje się jej poza naturą: wolność nie jest niczym nadprzyrodzonym. Wyobraźmy sobie, że ktoś siedzi w klatce z oknem. W klatce jest też taboret, na który można stanąć i wyjść z klatki. Mózg, który skojarzy taboret z wyjściem - jest wolny. Gdzieś napisano, że prawda wyzwala. Chodzi właśnie o prawdę. Zgadzam się, pod warunkiem że jest to prawda dotycząca świata, a nie teologia czy modlitwa, brednie na temat przejścia w lepszy, wspaniały świat.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | > >zanim człowiek świadomie zacznie myśleć, to dawno już jest po ptokach, bo substancja mózgowa wtedy już dawno za nas podjęła decyzję.> Za jakich nas? My to też substancja mózgowa, czy może raczej relacja mózgowa. To nie jest tak, że jest sobie mózg i my (dualizm).Utożsamiłem "nas" z naszym świadomym "ja". Jest to pewne uproszczenie, ale nie zmienia co do zasady tego co napisałem - "wolny wybór" ma być przecież procesem świadomym, tymczasem z badań wynika, że wybór jest najwyraźniej dokonywany zanim sobie to uświadomimy: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4354www.wired.(*)ies/news/2008/04/mind_decision> Myślę, że dychotomia wolność/ determinacja ma wiele stopni pośrednich (rozmycie). Wolność nie jest substancją: to wiedza o determinacjach, sztuka ich wykorzystania. Człowiek buduje samoloty, nauczył się latać. Jest w tym sensie wolny, że może (wykorzystując prawa fizyki, konieczności przyrodnicze) przemieszczać się w ten specyficzny sposób. Taktując wolność jako wiedzę nie sytuuje się jej poza naturą: wolność nie jest niczym nadprzyrodzonym.Czy dobrze rozumiem, że jakkolwiek działanie zaczyna się na poziomie nieświadomym, jak wskazano w badaniach powyżej, to jednak możemy dzięki świadomemu doświadczaniu wpłynąć poprzez wiedzę i rozum na te późniejsze nieświadome procesy? Czyli jednak w pewnych sytuacjach w świadomości możemy "przygotować" późniejsze działania, które bezpośrednio już wyrosną z procesów nieświadomych? Czyli świadomością możemy wpływać na procesy nieświadome i w związku z tym na działanie?
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
|  | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Utożsamiłem "nas" z naszym świadomym "ja".
Zgoda. Ale we żadnym wypadku owo świadome ja nie jest bytem oderwanym od mózgu, czy szerzej - układu nerwowego, bo jak się okazuje, mózg trzewny też ma swój udział w życiu psychicznym. Można iść drogą religijnej tradycji i doszukiwać się genezy naszej świadomości w ingerencji czynników nadprzyrodzonych. Ale moim zdaniem to droga nie tyle poznania, co ideologii, interesów władzy i polityki. Jedyną drogą jest poszukiwanie dla subiektywnej świadomości (w tym aktów decyzji) jej obiektywnych (tj. mózgowych) korelatów. Powstał nawet termin - neurofilozofia, która zajmuje się tymi zagadnieniami. W większości sytuacji działamy nie zdając sobie sprawy z materialnego podłoża naszego życia: patrząc, nie myślimy o oku, nerwie wzrokowym i mózgu. To samo z chodzeniem, sięganiem po to lub owo. Żyjemy tak, jakby nasze ciało (z mózgiem włącznie) było naszą podświadomością. Problemy zaczynają się wówczas, kiedy ciało zaczyna niedomagać (choroba, starość), albo odwrotnie - kiedy chcemy jego funkcje bądź wygląd doprowadzić do mistrzowskiego poziomu.
>Czy dobrze rozumiem, że jakkolwiek działanie zaczyna się na poziomie nieświadomym,...
Nie wiem, gdzie zaczyna się działanie. Jest ono pętlą obejmującą jednocześnie wiele sfer. Np. ktoś prosi cię, abyś podał mu banana. Widzisz pewien obiekt. Pamięć kategoryzuje go jako banan. Bezwiednie sięgasz po niego ręką, ale za tym aktem kryje się skomplikowana - nieświadoma - regulacja motoryki ramienia, dłoni, itd. w podkorowych (a więc nie związanych ze świadomością) warstwach mózgu odpowiedzialnych za motorykę: jądra podstawy i móżdżek. Gdybyś cierpiał np. na chorobę Parkinsona lub pląsawicę Huntingtona (choroby jądra podstawy), mógłbyś dłonią nie trafić w banan mimo szczerych chęci. Jak wyglądałby mózg, gdyby każda czynność wymagała świadomości wszystkich procesów nerwowych?
>świadomością możemy wpływać na procesy nieświadome i w związku z tym na działanie?
Oczywiście. Mogę podjąć świadomą decyzję upicia się. Nie muszę - całe szczęście - rozumieć nic z chemii, aby wprowadzić się w stan upojenia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
6 na 6 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | "Rozum" jest ponieważ część informacji przechodząca z pokolenia na pokolenie nie da się zapisać w genach (w sensowny objętościowo/energetycznie sposób), za to da się przekazać pomiędzy doświadczonym osobnikiem, a niedoświadczonym. I nie chodzi mi konkretnie o ludzi - dotyczy to masy ptaków, ssaków, a pewnie można by znaleźć to w wyjątkowych przypadkach u gadów (krokodyli?). Komunikacja "wymusza" rozum.
Pozdrawiam
Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
|
|
 | | maceox (6766 punktów) | >"Rozum" jest ponieważ część informacji przechodząca z pokolenia na pokolenie nie da się zapisać w genach (w sensowny objętościowo/energetycznie sposób), za to da się przekazać pomiędzy doświadczonym osobnikiem, a niedoświadczonym. I nie chodzi mi konkretnie o ludzi - dotyczy to masy ptaków, ssaków, a pewnie można by znaleźć to w wyjątkowych przypadkach u gadów (krokodyli?). ale rozum definiujesz tutaj jako świadome (np. racjonalne) myślenie? bo ja to tak definiuję dla potrzeb wpisu, którym zapoczątkowałem wątek - jeśli to błąd w definicji, to sorry - chodzi mi o świadome myślenie czy świadome myślenie może odgrywać rolę w działaniach i jeśli tak, to jaką? Czy od świadomego myślenia w niektórych przypadkach może się zacząć działanie? Albo, czy chociaż może ono być przynajmniej w jakimś stoponiu włączone do procesu decyzyjnego? i teraz biorąc pod uwagę Twoje wyjaśnienie: załóżmy teraz, że jakieś zwierzę chce drugiemu osobnikowi coś zakomunikować poprzez machnięcie ręką albo łapą, albo poprzez wypowiedzenie jakiegoś słowa (np. "chodź na polowanie") jaka jest rola rozumu (rozumianego jako świadome, racjonalne myślenie) w tym przekazie informacji? Jeśli działanie (ruch ręką albo ruch ust, by wypowiedzieć słowo) zaczyna się w mózgu zanim to zwierzę zda sobie z tego sprawę, to gdzie tu miejsce dla świadomego myślenia - nawet w komunikacji? (zakładam, że racjonalne myślenie musi być świadome, ale jak tak przyglądam się temu, skąd się biorą w mojej głowie argumenty i słowa, to muszę powiedzieć, że w zasadzie nie jestem znów taki pewien) pozdrowienia
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Za wikipedią: "Świadomość - stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie)."
Jak zauważysz, według powyższej definicji świadomość, to myślenie o myśleniu plus rozróżnianie siebie i zewnątrz. Ciekawe, czy dżdżownice tego nie potrafią.
Pozdrawiam
Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
|
|
| |  | | sinapis (1725 punktów) | >Jak zauważysz, według powyższej definicji świadomość, to myślenie o myśleniu plus rozróżnianie siebie i zewnątrz. Ciekawe, czy dżdżownice tego nie potrafią.
Nie potrafią - nie są organizmami społecznymi.
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Jak zauważysz, według powyższej definicji świadomość, to myślenie o myśleniu plus rozróżnianie siebie i zewnątrz. Ciekawe, czy dżdżownice tego nie potrafią. >Nie potrafią - nie są organizmami społecznymi. A mrówki?
Pozdrawiam
Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
|
|
| | | |  | | sinapis (1725 punktów) | >>>Jak zauważysz, według powyższej definicji świadomość, to myślenie o myśleniu plus rozróżnianie siebie i zewnątrz. Ciekawe, czy dżdżownice tego nie potrafią. >>Nie potrafią - nie są organizmami społecznymi. >A mrówki?
Może potrafią, jesli im mózgu starczy. Wprawdzie bycie istotą społeczną jest warunkiem sine qua non posiadana świadomości, ale nie warunkiem jedynym.
|
|
| | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>>>Jak zauważysz, według powyższej definicji świadomość, to myślenie o myśleniu plus rozróżnianie siebie i zewnątrz. Ciekawe, czy dżdżownice tego nie potrafią. >>>Nie potrafią - nie są organizmami społecznymi. >>A mrówki? >Może potrafią, jesli im mózgu starczy. Wprawdzie bycie istotą społeczną jest warunkiem sine qua non posiadana świadomości, ale nie warunkiem jedynym. Cyanobakterie są społeczne.
Pozdrawiam
Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Nie potrafią - nie są organizmami społecznymi.
Tworzą gatunek. To wystarczy. Kiedy dżdżownica spotyka się z dżdżownicą mają sobie z pewnością więcej do zakomunikowania, niż rybakowi, który nawleka je na haczyk.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | maceox (6766 punktów) | >i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie). I zgadzasz się z Tym elementem definicji świadomości z wikipedii? ja go pojmuję tak, że świadomość jest w stanie reagować, a skoro właśnie ona, to znaczy, że ta reakcja jest świadoma. co znaczy autonomicznie? Przypominasz sobie naszą wcześniejszą rozmowę: ">>>Jeśli neurony tworzą korelaty świadomości, to też tylko to wiemy - że tworzą korelaty - nie wiemy ani w jaki sposób, ani w którą stronę działa tu związek przyczynowy >> >Patrz wyżej. Wiemy w którą stronę, skoro znamy decyzję zanim obiekt badań ją sobie uświadomi". więc jak to jest? czy decyzja może jednak zapaść świadomie, czy zawsze tylko nieświadomie?
a może prawda jest po środku - świadoma decyzja zawsze jest też trochę nieświadomia, jest nawet pewnie w przeważającej mierze nieświadoma, ale trochę miejsca dla świadomości przy samym decydowaniu jednak pozostaje?
pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>a może prawda jest po środku - świadoma decyzja zawsze jest też trochę nieświadomia, jest nawet pewnie w przeważającej mierze nieświadoma, ale trochę miejsca dla świadomości przy samym decydowaniu jednak pozostaje? Nie zostaje. Być może służy ona tylko temu, by decyzje zakomunikować. Dlaczego nie zostaje? Bo nie ma podstaw by podejmować decyzję. Musiałaby być wyspecjalizowaną grupą neuronów w rozważaniu danej sytuacji, ale wtedy byłaby ograniczona tylko do konkretnej sytuacji i nie byłaby świadomością. Świadomość zbiera wszystko - ale to znaczy, że jest uniwersalna i nie zajmuje się żadną sprawą w szczegółach. Można co najwyżej sobie wyobrazić, że mediuje między ośrodkami, które chcą się dostać za kierownicę i decydować. Tak mi się wydaje.
Pozdrawiam
Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
|
|
| | | |  | | maceox (6766 punktów) | >Być może służy ona tylko temu, by decyzje zakomunikować. Tezę, że świadomość służy do komunikacji przedstawiłeś już wcześniej, ponawiam więc moje pytanie odnoszące się do tej tezy: załóżmy, że jakieś zwierzę chce drugiemu osobnikowi coś zakomunikować poprzez machnięcie ręką albo łapą, albo poprzez wypowiedzenie jakiegoś słowa (np. "chodź na polowanie") jaka jest rola świadomości w tym przekazie informacji? Jeśli działanie (ruch ręką albo ruch ust, by wypowiedzieć słowo) zaczyna się w mózgu zanim to zwierzę zda sobie z tego sprawę, to gdzie tu miejsce dla świadomości - nawet w komunikacji?
>Świadomość zbiera wszystko - ale to znaczy, że jest uniwersalna i nie zajmuje się żadną sprawą w szczegółach. Można co najwyżej sobie wyobrazić, że mediuje między ośrodkami, które chcą się dostać za kierownicę i decydować. >Tak mi się wydaje. mediuje między ośrodkami - czyli to, że jeden ośrodek zadecyduje, a nie inny może wyniknąć z mediacji świadomości? Czyli od świadomości coś jednak zależy? pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Być może służy ona tylko temu, by decyzje zakomunikować. >Tezę, że świadomość służy do komunikacji przedstawiłeś już wcześniej, ponawiam więc moje pytanie odnoszące się do tej tezy: >załóżmy, że jakieś zwierzę chce drugiemu osobnikowi coś zakomunikować poprzez machnięcie ręką albo łapą, albo poprzez wypowiedzenie jakiegoś słowa (np. "chodź na polowanie") >jaka jest rola świadomości w tym przekazie informacji? Jeśli działanie (ruch ręką albo ruch ust, by wypowiedzieć słowo) zaczyna się w mózgu zanim to zwierzę zda sobie z tego sprawę, to gdzie tu miejsce dla świadomości - nawet w komunikacji? Istnieje decyzja by zabrać drugiego osobnika na polowanie. Ona jest pierwotna. Dostaje się do świadomości. Ponieważ kanały komunikacyjne są wyuczone, a nie wrodzone, do świadomości należy teraz przekazanie informacji o komunikacji do odpowiedniej części mózgu. Nie może to lecieć z automatu, bo gest "choć na polowanie" może być czymś, czego nauczyłeś się dopiero wczoraj.
>>Świadomość zbiera wszystko - ale to znaczy, że jest uniwersalna i nie zajmuje się żadną sprawą w szczegółach. Można co najwyżej sobie wyobrazić, że mediuje między ośrodkami, które chcą się dostać za kierownicę i decydować. >mediuje między ośrodkami - czyli to, że jeden ośrodek zadecyduje, a nie inny może wyniknąć z mediacji świadomości? Czyli od świadomości coś jednak zależy? Wyczuwam, jakby w tej mediacji siedziało jakieś widzimisie świadomości. Biegniesz w tamtą stronę z nadzieją. Gdy uczymy się świadomych działań np. jako małe dzieci nie moczyć się w łóżku, to istnieje widzimisie?
Pozdrawiam
Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >Istnieje decyzja by zabrać drugiego osobnika na polowanie. Ona jest pierwotna. Dostaje się do świadomości. Ponieważ kanały komunikacyjne są wyuczone, a nie wrodzone, do świadomości należy teraz przekazanie informacji o komunikacji do odpowiedniej części mózgu. Nie może to lecieć z automatu, bo gest "choć na polowanie" może być czymś, czego nauczyłeś się dopiero wczoraj. >Wyczuwam, jakby w tej mediacji siedziało jakieś widzimisie świadomości. Biegniesz w tamtą stronę z nadzieją. >Gdy uczymy się świadomych działań np. jako małe dzieci nie moczyć się w łóżku, to istnieje widzimisie?
Sceptymucha, masz jakiś taki styl komunikowania myśli, które do mnie trafiają na tyle dobrze, że mogę po ich przeczytaniu powiedzieć: wyjaśniły się moje wątpliwości (przynajmniej na tyle, że jestem sobie w stanie poukładać to logicznie). Tak było w każdym razie dwa razy - raz przy kwestii solipsyzmu, gdzie napisałeś, że to sprawa zdefinowania samego siebie i tak jest teraz w kwestii świadomości. Jeszcze innym razem mnie zdenerwowałeś, ale to jest w sumie 2:1 dla Ciebie.
Przy okazji: "[...] może to lecieć z automatu, bo gest "choć na polowanie" może być czymś, czego nauczyłeś się dopiero wczoraj". Pachnie mi to Breivikiem.
pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Mówisz 2:1. Dobry wynik. Nie zawsze potrafię pisać na wysokim poziomie - też potrafię się zacietrzewić i też zdarzają mi się przypadki, że humory 'odziedziczone' po niezwiązanych z dyskusją rzeczach wpływają mi na dyskusję.
Co do Breivika, uważam, że jest czystej wody szaleńcem i całą ideologię dorabiał tylko po to, by spuszczenie ze smyczy morderczego szaleństwa nie nadszarpnęło mu mniemania o sobie. A nawet podniosło. Skazałbym go na śmierć.
Pozdrawiam
Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >Mówisz 2:1. Dobry wynik. >Nie zawsze potrafię pisać na wysokim poziomie - też potrafię się zacietrzewić i też zdarzają mi się przypadki, że humory 'odziedziczone' po niezwiązanych z dyskusją rzeczach wpływają mi na dyskusję. nawet nie ma o czym mówić, napisałem to przecież teraz żartobliwie, pewnie sam zbyt prowokacyjnie jakoś sformułowałem wtedy myśl, na którą Ty tylko zareagowałeś >Co do Breivika, uważam, że jest czystej wody szaleńcem i całą ideologię dorabiał tylko po to, by spuszczenie ze smyczy morderczego szaleństwa nie nadszarpnęło mu mniemania o sobie. A nawet podniosło. >Skazałbym go na śmierć. no cóż sam wprowadziłem Breivika do tego wątku i teraz nie wiem jak go czym prędzej wyprowadzić, żeby nam tu nie zaśmiecał atmosfery w tej dyskusji. Powiem tak: Kary śmierci obecnie w Norwegii nie ma, więc jeśli o mnie chodzi, to wolałbym do niego strzelić w samoobronie. Oczywiście pod warunkiem, że bym tam był, miałbym broń i byłbym na tyle odważny. Generalnie za dużo gdybania. Jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale bardzo dziwna jest dla myśl o tym, że ten facet żyje. Może tylko dlatego, że zwykle tego rodzaju zamachowcy giną albo od własnego strzału, albo od strzału policji - jednak nie tym razem. pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >świadomość jest w stanie reagować,...
Nie bardzo rozumiem. Kiedy neurolog stuknie mnie młoteczkiem w kolano, to skłonny jestem powiedzieć, że reaguje noga. Jestem świadomy tej (dość prostej)reakcji, ale lekarz nie uderzył mnie w świadomość, tylko w kolano. Jestem raczej świadkiem tego zdarzenia, niż aktorem.
>świadoma decyzja zawsze jest też trochę nieświadomia,...
Funkcjonuje cały mózg, zarówno procesy korowe (świadome) jak i podkorowe (nieświadome).
>Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
Czy to opis spostrzeżenia figury i tła? Jeśli koncentrujesz się np. na klawiaturze (figura), to nie tracisz tła, którym jest pokój.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | maceox (6766 punktów) | > >świadomość jest w stanie reagować,...to jest element definicji z wikipedii przytoczony przez sceptymuchę: "Świadomość - stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie)." jak widać, wedle tej definicji to "świadomość jest w stanie reagować somatycznie lub autonomicznie" właśnie przyczepiłem się tej definicji wskazanej przez sceptymuchę, bo mam wrażenie, że on odrzuca tezę, jakoby od świadomości mogła zależeć decyzja. Widzę, że Ty z Twoim przykładem o decyzji o upiciu się we wpisie powyżej prezentujesz stanowisko wręcz przeciwne. > Nie bardzo rozumiem. Kiedy neurolog stuknie mnie młoteczkiem w kolano, to skłonny jestem powiedzieć, że reaguje noga. Jestem świadomy tej (dość prostej)reakcji, ale lekarz nie uderzył mnie w świadomość, tylko w kolano. Jestem raczej świadkiem tego zdarzenia, niż aktorem.właśnie! czy w takim razie jak "podejmuję decyzję" o upiciu się, to też jestem tak na prawdę tylko świadkiem, a nie aktorem? Rozumiem, że co innego reakcja, a co innego świadome działanie, ale: W eksperymencie (linka już Ci podałem) naukowcy potrafili odczytać z mózgu osoby badanej, którą ręką naciśnie guzik, zanim ta osoba świadomie o tym zadecydowała. > >świadoma decyzja zawsze jest też trochę nieświadomia,...> Funkcjonuje cały mózg, zarówno procesy korowe (świadome) jak i podkorowe (nieświadome).pełna zgoda, pytanie co jest najpierw i czy coś możemy rozstrzygnąć świadomie, czy coś zależy od naszego świadomego "ja" > >Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego> Czy to opis spostrzeżenia figury i tła? Jeśli koncentrujesz się np. na klawiaturze (figura), to nie tracisz tła, którym jest pokój.ale możesz zamknąć oczy i spróbować na niczym się nie koncentrować, albo też skoncentrować się na niczym. To drugie chyba jest trudniejsze.  
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >odrzuca tezę, jakoby od świadomości mogła zależeć decyzja.
To kwestia empiryczna. Czy mózg człowieka pozbawiony kory jest w stanie podejmować decyzje? Czy to jest jeszcze ludzki mózg?
>czy w takim razie jak "podejmuję decyzję" o upiciu się, to też jestem tak na prawdę tylko świadkiem, a nie aktorem?
Musimy uważać, aby nie wpaść w dychotomiczny (rozłączny) podział na biernego świadka z jednej strony, i aktywnego sprawcy z drugiej. Podejrzewam, że do problemu trzeba podejść z jednej (obiektywnej) i drugiej (subiektywnej) strony. Subiektywnie czujemy się sprawcami działań: jeśli nie, zaczynamy mówić o pewnego rodzaju patologiach o różnym natężeniu (np. schizofreniczny morderca powie, że jakiś głos kazał mu itd., albo jakiś fanatyk powoła się na głos boga, na inną wolę). Tak więc poczucie sprawstwa jest jednym z fundamentalnych składników naszego człowieczeństwa. Ustroje, które go w jakikolwiek sposób ograniczają, są na dobrej drodze do totalitaryzmu.
>W eksperymencie (linka już Ci podałem) naukowcy potrafili odczytać z mózgu osoby badanej, którą ręką naciśnie guzik, zanim ta osoba świadomie o tym zadecydowała.
Eksperyment Pascual-Leone (1992) pokazał, że stymulacja mózgu polami magnetycznymi potrafi wpłynąć na decyzje badanych, ale co ciekawe - badani mieli nadal poczucie, że dokonali wolnego wyboru. Podobnie można kierować zachowaniem przy pomocy reklamy, propagandy, lękiem czy nagrodą. Tego typu działania manipulują ludzkim zachowaniem. Stąd pojawia się pytanie: jak manipulacja ogranicza ludzką wolność pozostawiając jednocześnie iluzję wolności? Rozważ, że ludzie, którzy uświadamiają sobie, że są manipulowani, na ogół czuja się oszukani. Uświadomienie sobie tego może prowadzić do psychicznych, a nawet społecznych rewolucji. Za taką manipulację uważam religię: zniewolenie przy iluzorycznej świadomości wolności. To dlatego kapłani na ogół nie śpią spokojnie. W przypadku homo catholicus: Wierni boją się potępienia, a kapłani wiernych.
>skoncentrować się na niczym.
Np. na kwadratowym kole.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | >>odrzuca tezę, jakoby od świadomości mogła zależeć decyzja. >To kwestia empiryczna. najwyraźniej tak - skoro są badania które to potwierdzają >Czy mózg człowieka pozbawiony kory jest w stanie podejmować decyzje? nie >Czy to jest jeszcze ludzki mózg? normalnie ludzki mózg ma korę, więc nie, ewentualnie byłby to ludzki mózg pozbawiony kory, tak jak napisałeś i dlatego zacząłem ten wątek - wszystko wygląda na to, że decyzje nie zapadają w świadomości >Musimy uważać, aby nie wpaść w dychotomiczny (rozłączny) podział na biernego świadka z jednej strony, i aktywnego sprawcy z drugiej. Podejrzewam, że do problemu trzeba podejść z jednej (obiektywnej) i drugiej (subiektywnej) strony. Zastępujesz jeden podział dychotomicznym innym podziałem dychotomicznym, aczkolwiek być może ten drugi jest bardziej uzasadniony. >Subiektywnie czujemy się sprawcami działań: jeśli nie, zaczynamy mówić o pewnego rodzaju patologiach o różnym natężeniu (np. schizofreniczny morderca powie, że jakiś głos kazał mu itd., albo jakiś fanatyk powoła się na głos boga, na inną wolę). Ale w ich poczuciu, oni są sprawcami, tyle tylko, że głos ich do tego namówił. Chyba, że ktoś ma uczucie, że nie on sam kierował swoimi rękami, ale myślę, że tak się chyba rzadko zdarza, a jeśli nawet, to wtedy taka osoba była blisko prawdy - to jego mózg go kierował. >Tak więc poczucie sprawstwa jest jednym z fundamentalnych składników naszego człowieczeństwa. Zgoda. Dlatego też napisałem w pierwszym wpisie, ze trudno się nam będzie z utratą tego sprawstwa pogodzić, ale jakoś będziemy musieli, skoro najwyraźniej decyzja zapada, zanim jesteśmy tego świadomi. Swoją drogą nawet schizofrenicznemu mordercy, ani fanatykowi powołującemu się na głos boga nie odbierałbym człowieczeństwa. >Ustroje, które go w jakikolwiek sposób ograniczają, są na dobrej drodze do totalitaryzmu. to oczywista prawda. Ale ja chcę się dowiedzieć, czy z naukowego punktu widzenia poczucie sprawstwa jest uzasadnione obiektywnie. Z tego co się dowiedziałem do tej pory - najwyraźniej nie. >Eksperyment Pascual-Leone (1992) pokazał, że stymulacja mózgu polami magnetycznymi potrafi wpłynąć na decyzje badanych, ale co ciekawe - badani mieli nadal poczucie, że dokonali wolnego wyboru. Podobnie można kierować zachowaniem przy pomocy reklamy, propagandy, lękiem czy nagrodą. Tak, ale o ile tylko nie mówimy tu o zabronionej reklamie podprogowej, to nie jest to przymus bezpośredni. W klasycznym rozumieniu wolnej woli adresat tych treści wciąż może je odrzucić. Tymczasem badania naukowe zdają się wykazywać, że nasze decyzje nie zapadają w sferze świadomej. Świadomie to my już działamy pod przymusem tego, co zadecydowały procesy nieświadome. >Rozważ, że ludzie, którzy uświadamiają sobie, że są manipulowani, na ogół czują się oszukani. Ja się czuję oszukany, bo całe życie mówili mi, że jestem sprawcą swych czynów, a teraz wychodzi, że działa tylko fizyka mojego mózgu i dopiero potem staję się świadomy tego, co robię. >Uświadomienie sobie tego może prowadzić do psychicznych, a nawet społecznych rewolucji. I tak będzie w miarę, jak nauka będzie potwierdzać, że świadome działanie jest iluzją >Za taką manipulację uważam religię: zniewolenie przy iluzorycznej świadomości wolności. Czepiasz się. Czym jest zniewolenie religijne przy fizycznym zdeterminowaniu? To drugie nie daje nawet cienia szansy na wolność. >To dlatego kapłani na ogół nie śpią spokojnie. W przypadku homo catholicus: Wierni boją się potępienia, a kapłani wiernych. Wszystko to w klasycznej filozofii wolnej woli, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Jeśli tylko dobrze zrozumiałem wyniki badań, o których pisałem, to ta filozofia właśnie jest obalana. Od kapłana w ogóle nie zależy, że jest kapłanem, ani nie ma wyboru, czy będzie spał spokojnie. Fizyka i jego mózg to robi, zanim on to wie. Pewnie nadinterpretuję wyniki tych badań i chcę wiedzieć, gdzie robię błąd Czy są jakieś argumenty oparte na nauce za tym, że poczucie sprawstwa to nie iluzja? >>skoncentrować się na niczym. >Np. na kwadratowym kole. Koncentracja na kwadratowym kole nie jest koncentracją na niczym
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > Jeśli tylko dobrze zrozumiałem wyniki badań, o których pisałem, to ta filozofia właśnie jest obalana. Od kapłana w ogóle nie zależy, że jest kapłanem, ani nie ma wyboru, czy będzie spał spokojnie. Fizyka i jego mózg to robi, zanim on to wie. Pewnie nadinterpretuję wyniki tych badań i chcę wiedzieć, gdzie robię błądTo pewnie zależy co nazwiesz kapłanem.  Skoro ulęgło się coś takiego jak świadomość i działa to zapewne jakoś sprzęga się zwrotnie z podświadomością/nieświadomością i ma (nieznany na razie ) udział w całokształcie. Też byłem poruszony i zadziwiony kiedy dowiedziałem się, że jestem tylko informowany o poczynaniach mojego nosiciela (ciała i fragmentu umysłu) o podejmowanych akcjach, ale tak krawiec kraje... i nie ma co się kopać z koniem. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | > To pewnie zależy co nazwiesz kapłanem.  > Skoro ulęgło się coś takiego jak świadomość i działa to zapewne jakoś sprzęga się zwrotnie z podświadomością/nieświadomością i ma (nieznany na razie ) udział w całokształcie.prawda - i tego się trzymajmy swoją drogą - dlaczego najprostsze ludzkie działania opierają się na założeniach, które najtrudniej zweryfikować? np. założenie, że inni ludzie też mają świadomość. W praktyce - jeśli chcemy normalnie współżyć z innymi - tego typu wątpliwości trzeba sobie odpuścić. Ale w nauce? W nauce - ok - widzimy, że dziecko w pewnym momencie życia nie wyciera plamy na swoim czole z lustra, tylko z własnego czoła - ale tylko to właśnie widzimy. Samej świadomości u innych nie widzimy. ale tak krawiec kraje... i nie ma co się kopać z koniem.  masz rację
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >najwyraźniej tak - skoro są badania które to potwierdzają
Badania są, ale jeszcze daleko, aby to potwierdzały. Jak zwykle - wnioski z tych badań są rozbieżne, co może sugerować, że nie wszystkie założenia eksperymentów są wyraźnie sformułowane. Libet interpretował wyniki swego eksperymentu w duchu ocalenia wolności. Inny wariant wybrał biolog G.Roth:
Świadome, myślące i chcące Ja nie jest w moralnym sensie odpowiedzialne za to, co czyni mózg, nawet wówczas, kiedy tenże mózg w perfidny sposób daje Ja odpowiednią iluzję.
>wszystko wygląda na to, że decyzje nie zapadają w świadomości
Eksperyment B. Libeta pokazał, że ułamek sekundy przed świadomym i przeżywanym jako dowolnym poruszeniem dłoni pojawia się aktywność mózgowa. Efekt ten sugerowałby, że wolna wola nie istnieje, że jest iluzją. Autor ten (najwyraźniej zwolennik wolnej woli) wskazał, że właśnie w tym krótkim czasie mamy możliwość veta i możemy powstrzymać ów nieświadomy impuls do działania (może to jest neurologiczna interpretacja dajmoniona, o którym mówił Sokrates?). Ale owo veto - jak sądzę - też musi mieć przecież mózgową reprezentację (nie ma bowiem mowy o żadnej interwencji duchowej, niematerialnej).
Myślę, że wiele w tej dyskusji zależy od (pre)koncepcji samej wolności, z jakaą podchodzimy do tego rodzaju doświadczeń. Jeśli np.zdecydujemy się z jakichś względów na potoczne podejście do wolności jako braku przeszkód w realizacji przeszkód (np. B.Russell), to kwestie neurologiczne zejdą na drugi plan: jeśli sięgając po szklankę herbaty nie napotkam żadnych (fizycznych, psychologicznych, innych) przeszkód - mogę uważać się za wolnego. To samo widząc samochód w salonie: mając odpowiednie środki i warunki mogę go kupić i nim jeździć. Jeśli nie - mogę zastanawiać się nad tym, co mnie zniewala (np. pracodawca, który nie daje mi zarobić). Tak więc to, czy spojrzymy na siebie i innych jako na popychadło mózgu jest kwestią ... wyboru.
>Zastępujesz jeden podział dychotomicznym innym podziałem dychotomicznym, aczkolwiek być może ten drugi jest bardziej uzasadniony.
Zgoda. Lecz między subiektywnością a obiektywnością mogę wprowadzić całą gamę pośrednich stopni. Porównaj prosty odruch kolanowy (jeden bodziec - reakcja), który potraktowałbym jako czystą obiektywność (nie potrzeba do niego procesów korowych, wystarczy rdzeń) z np. wyborem żony, samochodu czy naszą dyskusją.
>ktoś ma uczucie, że nie on sam kierował swoimi rękami, ale myślę, że tak się chyba rzadko zdarza,...
Spotkałem się z rysunkiem schizofrenika pt. Prawdziwe oblicze matki boskiej. Chory twierdził, że każdy ruch ręki ołówka dyktowała mu królowa Polski. Mam go nawet na ścianie - czysty demon.
>Ale ja chcę się dowiedzieć, czy z naukowego punktu widzenia poczucie sprawstwa jest uzasadnione obiektywnie. Z tego co się dowiedziałem do tej pory - najwyraźniej nie.
Raz jeszcze: obiektywność obejdzie się bez kory, ale trudno filozofować samym rdzeniem mózgowym.
>Ja się czuję oszukany, bo całe życie mówili mi, że jestem sprawcą swych czynów, a teraz wychodzi, że działa tylko fizyka mojego mózgu i dopiero potem staję się świadomy tego, co robię.
Ale ta świadomość to nie czysty duch niezależny od ciała (res cogitans Kartezjusza), lecz specyficzna organizacja neuronów + zachowanie. Wydaje mi się, że za wszelką cenę zmierzasz do kategorycznej odpowiedzi: albo człowiek jako ściśle deterministyczny układ (popychadło mózgu, genów), albo jakaś fantazja o absolutnej wolności. Ale nawet tak myśląc idziesz już drogą środka, dialektyki wolności (sprawstwa) i determinacji. Wolność jest też kwestią wyboru.
>Czym jest zniewolenie religijne przy fizycznym zdeterminowaniu? To drugie nie daje nawet cienia szansy na wolność.
Wyobraź sobie świat, w którym nie dość, że traktujesz człowieka ściśle deterministycznie w sensie biologicznym, dodajesz mu jeszcze społeczne determinacje. Wchodzimy na teren totalnego fatalizmu. Człowiek byłby jedynie biernym świadkiem tego, co się wokół niego dzieje. Mielibyśmy jakiś dziwny paralelizm świadomości jako lustra i toczącego się przed nim świata. Poglądy takie były głoszone. Są też typowe dla niektórych odłamów filozofii islamu: człowiek jest w nich traktowany jak trup w rękach myjącego zwłoki. Jeszcze raz powtarzam: jest wiele koncepcji wolności, z jej negacją włącznie, a w związku z tym wolność jest również kwestią wyboru.
>Pewnie nadinterpretuję wyniki tych badań...
Na teorie trzeba patrzeć z przymróżeniem oka. Życia nie warto poświęcić ani na ołtarzu religii, ani nauki. Jedno i drugie przypomina wtedy psychiatryk.
>Koncentracja na kwadratowym kole nie jest koncentracją na niczym
W senie logicznym sprzeczne cechy wyznaczają zbiór pusty: jeśli x należy do Z i x nie należy do Z to Z jest zbiorem pustym. Koncentrując się na kwadratowym kole być może koncentrujesz się na słowach kwadratowe i koło, ale logicznie nie jest możliwa koncentracja nad kwadratowym kołem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Na razie Twój tekst przeczytałem dwa razy i powoli zaczynam sobie to w głowie układać. W połączeniu z innymi odpowiedziami forumowiczów wyłania mi się pewien model funkcjonowania, który z jednej strony wydaje mi się być do pogodzenia z nauką, a z drugiej strony nie odrzuca wolności wyboru. Myślę, że w tym celu po pierwsze nie należy przesadzać z interpretacją badań, o których mówiliśmy, tzn. nie wyciągać z nich od razu ostatecznych filozoficznych wniosków co do losów "wolnej woli". Być może jest też jakieś sprzężenie zwrotne, czego przykładem może być edukacja. Uświadamiamy coś np. młodemu człowiekowi i na skutek tego on to potem robi sprawniej. Nawet jeśli większość procesów przebiega nieświadomie, to jednak wiele zależy od mojej wiedzy, moich wyobrażeń i moich myśli - nawet jeśli chodziłoby tylko o kwestię nastawienia do swoich czynów - to jednak nasze nastawienie wpływa z kolei na jakość wykonania, co z kolei dowodzą psychologowie. Najwyraźniej od tej strony lepiej jest patrzeć na swoje możliwości. Ostatecznie, nawet gdybym był w 100% zdeterminowany, to dla zdrowia psychicznego i dla normalnego funkcjonowania w społeczeństwie lepiej jest przyjąć, że właśnie mam wolność wyboru. Nawet gdyby miał to być tylko zakład Pascala wobec świadomości - to przynajmniej jestem w stanie normalnie funkcjonować wśród ludzi. Przy 100% fataliźmie byłbym do zwykłego funkcjonowania niezdolny, a przecież tak ostro znów tego w nauce nie wykazano. Tak więc - podobnie jak z odrzuceniem solipsyzmu i z przyjęciem, że inni ludzie poza mną też mają świadomość (pomimo wniosków z różnych badań nikt jej przecież bezpośrednio nie widział) - również przyjęcie istnienia mojego, zależnego od mojej woli sprawstwa jest samookreśleniem się w świecie - samookreśleniem koniecznym dla normalnego funkcjonowania.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > nie należy przesadzać z interpretacją badań, o których mówiliśmy, tzn. nie wyciągać z nich od razu ostatecznych filozoficznych wniosków co do losów "wolnej woli".Oczywiście. Zwróć uwagę na rozbieżność interpretacji wielu eksperymentów, a w psychologii - chyba większości. W przyszłości aparatura pomiarowa zostanie udoskonalona, i dzisiejsze interpretacje pójdą do lamusa. To właśnie różni naukę jako proces od religii jako dogmatu. > Być może jest też jakieś sprzężenie zwrotne...To pojęcie-klucz we współczesnym myśleniu. Tradycyjne podejście np. w filozofii koncentrowało się na właściwym punkcie wyjścia. Przypomnij sobie Kartezjusza czy Husserla i ich absolutnie niepowątpiewalny początek myślenia. Dorzuć spory na temat aksjomatyki geometrii czy logiki. No i ewolucjonistyczny paradygmat , który definitywnie pogrzebał koncepcję substancjalistycznego myślenia. Oto plastyczna wersja nowego sposobu narracji (Escher, Niebo i woda): > Nawet jeśli większość procesów przebiega nieświadomie, to jednak wiele zależy od mojej wiedzy, moich wyobrażeń i moich myśli...Ależ oczywiście. Rozpatrujemy przecież układ złożony - między innymi) z podkorowych i korowych elementów. Dlaczego mielibyśmy ograniczyć dyskusję o wolności tylko do starej części mózgowia? > ...nawet gdybym był w 100% zdeterminowany,...Trudno wyobrazić sobie taki wariant. Spirytus to nie 100% alkohol. A dusza to też trochę ziemi i błota: to mały aneks do teologii katolickiej po aferach z pedofilami w sutannach. > Tak więc - podobnie jak z odrzuceniem solipsyzmu i z przyjęciem, że inni ludzie poza mną też mają świadomość (pomimo wniosków z różnych badań nikt jej przecież bezpośrednio nie widział)...Jak ktoś sobie świadomość wyobrażał jako rzecz (res), tak jak dynię, a więc na podobieństwo rzeczy które widzimy na co dzień, to nic dziwnego, że się grubo rozczarował. Nowoczesna koncepcja świadomości jest bardziej subtelna, niż się wydaje teologom czy proboszczom. Jest mniej materialna, niż ich z gruba ciosane (jeszcze w neolicie) wyobrażenia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >Myślę, że w tym celu po pierwsze nie należy przesadzać z interpretacją badań, o których mówiliśmy, tzn. nie wyciągać z nich od razu ostatecznych filozoficznych wniosków co do losów "wolnej woli".
Omawiany eksperyment bynajmniej nie powinien być tłumaczony jakąś dwoistością naszej natury. Mamy jedno JA, na które składa się i świadomość i podświadomość. Dla mnie owe świadome JA jest interfacem między podświadomością i światem zewnętrznym, z którym musimy się komunikować. Nawet tzw. głośne myślenie jest taką komunikacją. W zasadzie nie jest nam ono potrzebne, ale z przyzwyczajenia, zwłaszcza jeśli na codzień musimy innym coś wyjaśniać, przeprowadzamy te próby generalne. Problem pojawia się, gdy taką próbę generalną zaczynamy traktować jako nasze prawdziwe JA. Gdy takie głośne myślenie staje się nie tylko zbędne, ale wręcz niepożądane, wyłania się inny obraz. Przykładowo: tancerz, muzyk, pilot, lub kierowca też musi mieć przemyślany każdy ruch, ale przecież nie będzie mamrotał sam do siebie: teraz to, tamto, zaraz później jednocześnie dwa inne ruchy. Robimy to podświadomie, ale robimy to MY i nasz mózg w tym czasie myśli, tyle że nie traci czasu na komunikowanie tego komukolwiek, w tym nam samym. Gdyby nie przeprowadzono tego eksperymentu, nadal byśmy nie wiedzieli, że ten nasz interface jest spóźniony o te 0.2 sec w stosunku do centralnego procesora, a właściwie do zmiany potencjału na powierzchni skóry głowy. (Dodatkowe 0.2 sec?)W końcu, mimo tego, jesteśmy w stanie przeskakiwać z kamienia na kamień, albo uciekać przed wrogiem. Plątać to zaczynamy się, gdy przechodzimy do filozofowania.
|
|
| | | | | | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | Bardzo dziękuję za interesującą wypowiedź.
>Plątać to zaczynamy się, gdy przechodzimy do filozofowania. Pytanie jak to wtedy zaczynamy się dokładnie plątać i czy jest to rzeczywiście czymś innym od wskazanych przez Ciebie, bardziej "odruchowych" czynności.
Jestem skłonny przyznać, że jestem tym wszystkim co mnie do tej pory ukształtowało - zarówno fizycznie, jak i poprzez proces socjalizacji. I gdy dochodzimy do momentu w życiu, w którym musimy podjąć ważną decyzję - w lewo albo w prawo - to zdecydujemy nie tyle "wolną wolą", co właśnie tym co w nas wykształcone.
Paradoksalnie w ramach tego wykształcenia przyjmuje się, że mamy wolna wolę... I zupełnie słusznie, bo dzięki temu zyskujemy konstruktywne nastawienie do życia, a to właśnie ma korzystny wpływ na nasze przetrwanie, a więc powoduje lepsze dopasowanie ewolucyjnie.
Czy tak?
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >Pytanie jak to wtedy zaczynamy się dokładnie plątać i czy jest to rzeczywiście czymś innym od wskazanych przez Ciebie, bardziej "odruchowych" czynności. Z tego co pamiętam, to przeprowadzono również doświadczenie, w którym to nie badany decydował, w którym momencie chce zgiąć palec, ale robił to na dany sygnał. I wówczas żaden impuls nie wyprzedzał świadomości. Ale wtedy wolna wola mogła sprowadzać się tylko do odmowy udziału w eksperymencie. Podejmowanie bardziej skomplikowanych decyzji zajmuje oczywiście trochę więcej czasu i te ułamki sekundy nie mają znaczenia. Interesujący natomiast byłby przypadek schizofrenii. Trochę jak zmiana systemu operacyjnego. Skoro JA to przede wszystkim całość procesów zachodzących w moim mózgu, to jak to jest zorganizowane/zdezorganizowane u schizofrenika?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Interesujący natomiast byłby przypadek schizofrenii. Trochę jak zmiana systemu operacyjnego. Skoro JA to przede wszystkim całość procesów zachodzących w moim mózgu, to jak to jest zorganizowane/zdezorganizowane u schizofrenika? Chyba za mało wiemy o schizofrenii, aby odpowiedzieć na to pytanie.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | >>>świadomość jest w stanie reagować,... >to jest element definicji z wikipedii przytoczony przez sceptymuchę: >"Świadomość - stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie)." Wikipedia to tylko taka encyklopedia na szybko, gdy chcę mieć szybkie wprowadzenie w temat jest niezastąpioną, ale gdy rzetelnie chcę się czegoś dowiedziec to sięgam do specjalistów. Jednym z największych autorytetów jest Antonio Damasio, który mówi: Świadomość to umiejętność patrzenia na świat i rozumienia go. To sposób, jaki ewolucja znalazła w celu zwiększenia naszej skuteczności radzenia sobie z życiem i jego problemami.
W dziedzinie, którą się zajmuję, najważniejsze jest zrozumienie związku między umysłem i organizmem. Nie istnieje coś takiego, jak umysł bezcielesny. Umysł wszczepiony jest w mózg, a mózg wszczepiony jest w ciało. Nauka najwięcej uwagi poświęca korze mózgowej. Ja sam, gdy zaczynałem pracę naukową, właśnie korze mózgowej poświęcałem lwią część badań. Jednak po latach pracy nabrałem przekonania, że jeśli istnieje jakaś lwia część w sensie źródeł świadomości, to należy się ona pniowi mózgowemu, który odpowiada za regulowanie podstawowych funkcji życiowych organizmu i tak naprawdę jest łącznikiem między ciałem, a resztą mózgu.
Każdy żywy organizm musi radzić sobie z wieloma problemami. Musi szukać źródeł energii, włączać je do użytku, przekształcać. Każdy system musi się też bronić, co stanowi ogromny problem związany z zarządzaniem, bo organizm musi "wiedzieć" kiedy będzie potrzebował najwięcej energii i kiedy będzie zmuszony się bronić. Brzmi to może banalnie, ale w rzeczywistości to znacznie bardziej skomplikowane. Natura rozwiązywała ten problem przez miliony lat, koncentrując się na takich elementach jak stan głodu i pragnienia, mechanizmy obronne, itp. Każdy system biologiczny wyposażony jest w najważniejsze elementy mechanizmu regulującego, nawet jeśli organizm nie posiada mózgu. Gdy systemy i ich środowiska stają się bardziej złożone, mózgi rozwijają się tak, by radzić sobie z tymi dodatkowymi komplikacjami. W końcu w mózgach wykształca się umysł i świadomość, które bardzo się przydają, bo pomagają wybrać i zastosować najlepsze z dostępnych strategii. Jak z tego widać nie istnieje żadna "puszka czaszkowa", w której zamknięta jest świadomość, choć lwia część w sensie źródeł świadomości należy się pniowi mózgowemu (mieszczącemu się w czaszce).
Wikipedia: Pień mózgu - struktura anatomiczna ośrodkowego układu nerwowego, obejmująca wszystkie twory leżące na podstawie czaszki.
Jak cały układ ośrodkowy układ nerwowy pień mózgu jest otoczony błonami łącznotkankowymi, nazywanymi oponami. Oddzielają one pień mózgu od ścian jamy czaszki.
Główne funkcje pnia mózgu. W pniu mózgu znajdują się liczne pierwotne ośrodki odpowiedzialne za utrzymanie funkcji życiowych. Znajduje się tam ośrodek oddychania, ośrodek regulujący pracę serca, ośrodek regulujący ciśnienie tętnicze, ośrodek regulujący temperaturę organizmu, ośrodek regulujący metabolizm, przysadka będąca ważnym gruczołem dokrewnym, ośrodki odruchowe wzroku i słuchu, ośrodek integracji bodźców ruchowych i czuciowych i twór siatkowaty pnia mózgu, odpowiedzialny za zdolność do czuwania, za stan przytomności i zdolność do wybudzania: patrz śpiączka, sopor.
Świadomości nie należy mylić ze samoświadomością! Za którą bardziej odpowiadają półkule mózgowe (kora nowa), choć mózg, a dalej organizm funkcjonują jako całość.
Wikipedia: Samoświadomość - świadomość samego siebie, zdawanie sobie sprawy z doświadczanych aktualnie doznań, emocji, potrzeb, myśli, swoich możliwości, czy ograniczeń, autokoncentracja uwagi.
Świadomość siebie tu i teraz może prowadzić do rozpoznania wzorców i mechanizmów działania oraz ich przyczyn, co pozwala niekiedy na uwolnienie się od zaburzonych zachowań, np. poprzez zrozumienie ich funkcji i znaczenia. Zaburzone zachowania czy negatywne emocje wiążą się niekiedy z pozostawianiem jego przyczyn w nieświadomości, na przykład na skutek stosowania mechanizmów obronnych.
Co zdaje się w tej dyskusji nastąpiło.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Świadomość to umiejętność patrzenia na świat i rozumienia go. To sposób, jaki ewolucja znalazła w celu zwiększenia naszej skuteczności radzenia sobie z życiem i jego problemami.
Ewolucja nic nie znajduje, lecz przekształca to, co jest. W każdym razie nie znalazła świadomości tak, jak można znaleźć grzyba w lesie. Nie znalazła też nóg, tylko przekształciła płetwy.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >>>>Świadomość to umiejętność patrzenia na świat i rozumienia go. To sposób, jaki ewolucja znalazła w celu zwiększenia naszej skuteczności radzenia sobie z życiem i jego problemami. >Ewolucja nic nie znajduje, lecz przekształca to, co jest. W każdym razie nie znalazła świadomości tak, jak można znaleźć grzyba w lesie. Nie znalazła też nóg, tylko przekształciła płetwy. Dokładnie ma Pan tu rację, ale wydaje mi się, że prof. Antonio Damasio też o tym wie. Problemem jest zawsze aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa. Przytoczone tu słowa są fragmentem wywiadu, a nie publikacji naukowej. Do tego mógł dość jeszcze problem z tłumaczeniem. Zresztą, gdybyśmy tyko z takimi "myślowymi skrótami" problemy tu mieli, to ogromnie cieszył bym się tego.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Problemem jest zawsze aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa.
Jeśli głowa o czymś pomyśli, to raczej nie ma problemów z powiedzeniem tego (mowa wewnętrzna). Problemem jest nadanie (językowej) formy nowemu doświadczeniu, czemuś, czego oczy jeszcze nie widziały, o czym głowa jeszcze nie pomyślała.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Problemem jest zawsze aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa. >Jeśli głowa o czymś pomyśli, to raczej nie ma problemów z powiedzeniem tego (mowa wewnętrzna). Byś się zdziwił... to, że nam się wydaje, że mówimy sensownie i zrozumiale, wcale nie znaczy, że jest to sensowne i zrozumiałe dla innych. Wiem z doświadczenia.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >to, że nam się wydaje, że mówimy sensownie i zrozumiale, wcale nie znaczy, że jest to sensowne i zrozumiałe dla innych.
Ja to też inny.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>to, że nam się wydaje, że mówimy sensownie i zrozumiale, wcale nie znaczy, że jest to sensowne i zrozumiałe dla innych. >Ja to też inny. A jednak w tym kontekście nie. Ty wiesz, jakie podświadome założenia uczyniłeś, stosujesz skróty myślowe, które dla Ciebie są oczywiste i zrozumiałe. Daj ten sam tekst komuś innemu do przeczytania, i o ile się przyłoży zawsze znajdzie coś dziwnego, niejasnego. No, chyba że tekst jest banalnie prosty, ale nie o takich mówię.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Daj ten sam tekst komuś innemu do przeczytania,...
Nie czytam, aby kogokolwiek zrozumieć. Nie piszę, aby ktokolwiek zrozumiał mnie. Szukam inspiracji. Inspiruję (opcja).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | > Świadomość siebie tu i teraz może prowadzić do rozpoznania wzorców i mechanizmów działania oraz ich przyczyn, co pozwala niekiedy na uwolnienie się od zaburzonych zachowań, np. poprzez zrozumienie ich funkcji i znaczenia. Zaburzone zachowania czy negatywne emocje wiążą się niekiedy z pozostawianiem jego przyczyn w nieświadomości, na przykład na skutek stosowania mechanizmów obronnych.[/color]> Co zdaje się w tej dyskusji nastąpiło.Panie Andrzeju, czasem wyraża się Pan zagadkowo. Co Pana zdaniem konkretnie nastąpiło w tej dyskusji? Ja mam osobiście wrażenie, że dzięki tej dyskusji (w tym również dzięki Pana cytatom) właśnie nastąpiło uświadomienie sobie pewnej prawdy, nazwijmy to filozoficznej, dzięki czemu problem zadany w temacie - jak dla mnie - się wyjaśnił: www.racjonalista.pl/forum.php/s,437873#w438451Oczywiście nie jest to wyjaśnienie naukowe, ale raczej określenie światopoglądowe. Zawsze już zdawało mi się, że pewnych rzeczy dla dobra normalnego, praktycznego życia nie można kwestionować, choć są niewykazane naukowo. W kwestii "wolnej woli" zdawało mi się, że sprawy mają się nieco inaczej, bo zarówno kwestia zależności w związku przyczynowym, jak i badania naukowe mózgu i świadomości zdawały się przymuszać do odrzucenia tej koncepcji. Myślę teraz, że się myliłem. Tak, czy inaczej poczucie własnego, "świadomego" sprawstwa swych czynów jest koniecznym elementem normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. To znaczy, ściśle rzecz biorąc w praktyce zawsze już moją wolność wyboru zakładałem - ale tak czasem człowiek czyta o różnych rzeczach, a potem o tym myśli i pewne wątpliwości powstają... Liczę na to, że inni też coś w tym wątku dla siebie wynieśli, chociażby przez jakaś drobną inspirację do przeskoczenia na pokrewny temat, albo nawet - jak w jednym przypadku - do śmiechu. pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) |
. > >>>Co zdaje się w tej dyskusji nastąpiło.. > Panie Andrzeju, czasem wyraża się Pan zagadkowo.> Co Pana zdaniem konkretnie nastąpiło w tej dyskusji?Cholera, a człowiekowi wydaje się, że jest komunikatywnym. Najpierw napisałem. Świadomości nie należy mylić ze samoświadomością!Później wrzuciłem cytat i zakończyłem. Co zdaje się w tej dyskusji nastąpiło.Przepraszam za niejasność. > Ja mam osobiście wrażenie, że dzięki tej dyskusji (w tym również dzięki Pana cytatom) właśnie nastąpiło uświadomienie sobie pewnej prawdy, nazwijmy to filozoficznej, dzięki czemu problem zadany w temacie - jak dla mnie - się wyjaśnił.Właśnie dla pewnego uporządkowania postawionych przez Pana problemów wrzuciłem w dyskusję cytaty. Cieszę się, że pomogły. > Oczywiście nie jest to wyjaśnienie naukowe, ale raczej określenie światopoglądowe. Zawsze już zdawało mi się, że pewnych rzeczy dla dobra normalnego, praktycznego życia nie można kwestionować, choć są niewykazane naukowo. W kwestii "wolnej woli" zdawało mi się, że sprawy mają się nieco inaczej, bo zarówno kwestia zależności w związku przyczynowym, jak i badania naukowe mózgu i świadomości zdawały się przymuszać do odrzucenia tej koncepcji.Jestem redukcjonistom i uważam, że wszystko co się da należy zredukować do elementarnych zjawisk fizycznych i chemicznych, ale nigdy nie należy przesadzać i nie upraszczać zjawisk, które uproszczeniom się nie poddają. Świadomie mocno pokreśliłem różnicę pomiędzy świadomością a samoświadomością, gdyż pomimo tego, że mamy jeden mózg reagujący na bodźce, to są w nim różne wyspecjalizowane struktury tworzące wielopoziomową uhierarchizowaną organizację: Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, który tworzą kolejno nadbudowane na sobie - trzy mózgi. Najgłębsza, najstarsza i najbardziej prymitywna struktura, odpowiedzialna za zachowania instynktowne to mózg gadzi. Nad nim usadowiona jest struktura odpowiedzialna za emocje, szczególnie za agresję i seks - mózg starych ssaków z układem limbicznym. Zaś najwyżej położoną strukturą jest nowa kora, w niej zachodzą procesy myślowe i nazywana jest mózgiem wyższych ssaków. Wszystkie te struktury, nawet obecne tylko u człowieka, są ściśle powiązane i spójnie działają, bowiem niespójność staje się źródłem konfliktów z głęboko ukrytymi najbardziej archaicznymi elementami. Razem odpowiadają za sterowanie wszystkimi najistotniejszymi procesami naszego życia, a także za naszą umysłowość. Za samoświadomość odpowiada najbardziej - najpóźniejsza, najwyżej położona struktura. Elementarny opis budowy mózgu podaje Izdebski: www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadziBardziej szczegółowy znajdzie Pan w książce Prof. Bogdana Sadowskiego "Biologiczne mechanizmy zachowania się ludzi i zwierząt". > Liczę na to, że inni też coś w tym wątku dla siebie wynieśli, chociażby przez jakaś drobną inspirację do przeskoczenia na pokrewny temat, albo nawet - jak w jednym przypadku - do śmiechu.Nasze forum - moim zdaniem - służy do podzielenia się wątpliwościami i próbom wyartykułowania własnych poglądów. Dlatego Pański wątek i Pańskie wątpliwości uznałem za ciekawe i włączyłem się - w miarę swoich możliwości - w dyskusję. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | > [...] a człowiekowi wydaje się, że jest komunikatywnym.> Najpierw napisałem.> Świadomości nie należy mylić ze samoświadomością!> Później wrzuciłem cytat i zakończyłem.> Co zdaje się w tej dyskusji nastąpiło.Przepraszam za niejasność.To ja nie wziąłem pod uwagę systematyki odnoszącej się do pogrubień i kolorów. Założyłem, że należy czytać po kolei i wyszło mi, że nastąpiło w tej dyskusji zaburzone zachowanie, czy negatywne emocje związane być może z pozostawianiem [jego] przyczyn w nieświadomości, na przykład na skutek stosowania mechanizmów obronnych.  > Jestem redukcjonistom i uważam, że wszystko co się da należy zredukować do elementarnych zjawisk fizycznych i chemicznych, ale nigdy nie należy przesadzać i nie upraszczać zjawisk, które uproszczeniom się nie poddają. Świadomie mocno pokreśliłem różnicę pomiędzy świadomością a samoświadomością, gdyż pomimo tego, że mamy jeden mózg reagujący na bodźce, to są w nim różne wyspecjalizowane struktury tworzące wielopoziomową uhierarchizowaną organizację.A do mnie prawdę mówiąc zupełnie nie trafia opis samego mózgu i jego wielowarstwowości, gdy mówimy o samoświadomości, a nawet samej świadomości. Być może wynika to trochę z moich przyzwyczajeń, ale jest mi bardzo trudno utożsamić się z moim mózgiem. Utożsamić mojej świadomości z moim mózgiem już w ogóle nie potrafię. Ale zaznaczam jedno: nie kwestionuję wiedzy naukowej i konkretnie zależności z mózgiem jakie tu zachodzą. Zaznaczam, że ta moja postawa nie wynika też ani z mojej wiary, ani z przyjmowania istnienia "duszy". Człowiek ze swoją świadomością jako taki jest na tyle interesujący, że jest mi w zasadzie wszystko jedno, czy jeszcze wpakujemy mu duszę, choć pewnego uroku poetyckiego trudno tej koncepcji odmówić. Co do wiary natomiast, to kiedyś już o niej pisałem - a teraz zupełnie ją pomijam w tych rozważaniach. Podzielam bowiem pogląd, że ani w nauce, ani w filozofii na wiarę miejsca nie ma. Jest natomiast najwyraźniej miejsce na wiarę w człowieku - o czym można się tu spierać ile wlezie, ale wyłączam tą kwestię z mojego rozumowania w tym wątku i nie sądzę, aby to akurat wpływało na mój problem, że trudno mi utożsamić świadomość z mózgiem. Myślę, że ten sam problem mają też niektórzy ateiści. dziękuję za podany link i wskazaną książkę Pozdrawiam serdecznie.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > To ja nie wziąłem pod uwagę systematyki odnoszącej się do pogrubień i kolorów. Założyłem, że należy czytać po kolei i wyszło mi, że nastąpiło w tej dyskusji zaburzone zachowanie, czy negatywne emocje związane być może z pozostawianiem [jego] przyczyn w nieświadomości, na przykład na skutek stosowania mechanizmów obronnych.  Panie Macieju, nie atakuję tu Pana, gdyż już od dawna tego nie robię. Tak jest odkąd zauważyłem bardzo pozytywne zmiany w Pańskiej argumentacji, a to już dawno było. Choć może trudno w to uwierzyć, ale ja naprawdę nie atakuję ani ludzi, ani poglądów, ani niewiedzy. Jesteśmy różni, mamy różne poglądy, a zadowoleni ze swojego poziomu wiedzy są tylko ci, którzy wiedzą niewiele. Atakuję i to często bezpardonowo - głupotę: Książek nie czytam, wasze argumenty mnie nie interesują, ale i tak wiem więcej od was!Żenujące intelektualnie są dla mnie wszelakie argumenty oparte na wierze. Wierze w cokolwiek, gdyż z wiarą niema dyskusji i można jej przeciwstawić tylko głębszą wiarę. To wcale nie musi być wiara religijna, to zupełnie dobrze może być wiara ideologiczna, w komunizm, faszyzm, neoliberalizm w PO, PiS, SLD itd. itp. > A do mnie prawdę mówiąc zupełnie nie trafia opis samego mózgu i jego wielowarstwowości, gdy mówimy o samoświadomości, a nawet samej świadomości. Być może wynika to trochę z moich przyzwyczajeń, ale jest mi bardzo trudno utożsamić się z moim mózgiem. Utożsamić mojej świadomości z moim mózgiem już w ogóle nie potrafię.Jestem tu dosyć ekstremalny w swoich poglądach, gdyż uważam, że współcześnie niema sensu uprawianie np. filozofii i psychologii (a nawet wielu nauk przyrodniczych) bez znajomości funkcjonawania ludzkiego mózgu. Dlatego tak bardzo cenię sobie kognitywistykę i gdybym dopiero wchodził w intelektualne życie, chętnie bym się tej nauce poświęcił całkowicie. Kognitywistyka - dziedzina nauki zajmująca się zjawiskami dotyczącymi działania umysłu, w szczególności ich modelowaniem. Na jej określenie używane są też pojęcia nauki kognitywne (ang. Cognitive Science), bądź nauki o poznaniu.
Kognitywistyka jest nauką multidyscyplinarną, znajduje się na pograniczu wielu dziedzin, takich jak: psychologii poznawczej, neurobiologii, filozofii umysłu, sztucznej inteligencji, lingwistyki (lingwistyka kognitywna), oraz logiki i fizyki.> Ale zaznaczam jedno: nie kwestionuję wiedzy naukowej i konkretnie zależności z mózgiem jakie tu zachodzą.Nie znalazłbym z Panem płaszczyzny do rozmowy, gdyby Pan kwestionował dostępną ludzkim zmysłom rzeczywistość. Może Pan uważać, że istnieje coś ponadto, co jest ludzkim zmysłom niedostępne i podlega kwestiom wiary. Pańska wola i Pańskie prawo. Dla mnie nie warto jest rozmawiać o kwestiach niemożliwych do poświadczenia w naukowych doświadczeniach, gdyż nie istnieją żadne kontrargumenty dla czyjejś wiary. Jeden wierzy w to, drugi w tamto, a trzeci to Kasi wierzy. > Zaznaczam, że ta moja postawa nie wynika też ani z mojej wiary, ani z przyjmowania istnienia "duszy".Mnie żadna "dusza" nie przeszkadza, ale mam taką naturę, że niczego nie przyjmuję na wiarę i wszędzie o dowody proszę. > Człowiek ze swoją świadomością jako taki jest na tyle interesujący, że jest mi w zasadzie wszystko jedno, czy jeszcze wpakujemy mu duszę, choć pewnego uroku poetyckiego trudno tej koncepcji odmówić. Co do wiary natomiast, to kiedyś już o niej pisałem - a teraz zupełnie ją pomijam w tych rozważaniach. Podzielam bowiem pogląd, że ani w nauce, ani w filozofii na wiarę miejsca nie ma. Jest natomiast najwyraźniej miejsce na wiarę w człowieku - o czym można się tu spierać ile wlezie, ale wyłączam tą kwestię z mojego rozumowania w tym wątku i nie sądzę, aby to akurat wpływało na mój problem, że trudno mi utożsamić świadomość z mózgiem.Jestem zdecydowanym i konsekwentnym naturalistą ontologicznym i z tych poglądów wywodzą się moje ateistyczne przekonania. Od dziecka bardzo lubię literaturę fantastyczną o przeróżnych nadnaturalnych fenomenach. Lubię też opowieści z dreszczykiem niesamowitości, ale nigdy nie miałem problemów z odzielaniem fantazji od fikcji, tak jak nie mam problemów z oddzielaniem marzeń od rzeczywistości. > Myślę, że ten sam problem mają też niektórzy ateiści.Jeszcze nie spotkałem dwóch katolików wierzących dokładnie w tego samego Boga - z ateistami jest jeszcze gorzej. Różnimy się miedzy sobą wszyscy, a niektórzy nawet ogromnie. Spotkałem się na naszym forum np. z dużą pretensją - jak mogłem zrównać ateistę z materialistą, gdyż ten pan to komunistą nigdy nie był. Tak "ateiści" też bywają durniami, którzy na złość mamusi lub po utarczce z katechetą przestają chodzić do kościoła i wchodzą na nasze forum aby pouczać nas jaki powinniśmy mieć stosunek do Boga, religii, Kościoła i wierzących. Głupich nie brakuje po obu stronach, tylko wśród tych, którzy opierają swoje poglądy na wierze (w cokolwiek, nie tylko Boga) jest zdecydowanie więcej. PS. Myślę, że w tym artykule prof. Ducha znajdzie Pan sporo odpowiedzi na postawione w wątku wątpliwości: www.google(*)CNHEphaDJhwG3Fp4q9zAVkac4bzEDwPozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
 | 2 na 2 | Domestos z Bidetu (6257 punktów) | >"Rozum" jest ponieważ część informacji przechodząca z pokolenia na pokolenie nie da się zapisać w genach ...
...a i chyba nie ma potrzeby, bo część informacji pokoleniowo się dezaktualizuje? Zaśmiecanie genów - tak by się wtedy zrobiło. Ciekawi mnie mechanizm doboru ważności "informacji do zapisu".
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
|  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Ciekawi mnie mechanizm doboru ważności "informacji do zapisu". Nie wiem. Pomyślę. Jak patrzę na człowieka, to widzę mnóstwo braków oraz niepotrzebnych rzeczy - na przykład mimo tysiącleci życia w postawie wyprostowanej wciąż mamy problemy z kręgosłupem. A teraz jeszcze siedzący tryb życia sprawia, że łapiemy nadwagę, wręcz masowo. Ale ze zwierzetami jest podobnie - nietoperz uderza w szybę, mimo, że mu jego echosonda mówi, że szyba tam jest. Woli ufać oczom, które niedowidzą. Jakby dobrze się przypatrzeć zwierzętom (prócz tych najprostszych), to u prawie każdego można znaleźć tego rodzaju niedociągnięcia. Mutacje niby są losowe, ale nie widzimy, jak to, co już jest w genach, wpływa na ich preferowanie. Nie ma jeszcze na ziemi pełnego modelu, który pokazywałby w symulacji, jak informacje z DNA działają. Jedynym pełnym modelem są żywe istoty. Można więc się śmiało zastanawiać.
Pozdrawiam
Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
|
|
| |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (6257 punktów) | Zgoda bez dwóch zdań, z małym "ale".
Nie wiemy - tzn. ja nie wiem - jak działa mechanizm nanoszenia zmian. Czy potrzeba czasu? Czy "ilości zdarzeń"?
Kilka dni temu, tvp i dwóch starszych profesorów od pogody. Dyskusja: znowu powodzie?
Wniosek: za mało danych w ogóle co do klimatu, co do częstości zdarzeń - dokładnych danych. Masa danych, ale nierozeznanych. Być może jeszcze.
Chodzi mi o to, że dalej mamy wycinki wiedzy, może i ogromne, ale wycinki...
Z naszego pkt widzenia - jesteśmy dumni. Idziemy do przodu. Podobnie jak człowiek pierwotny gdy do czegoś doszedł. To ważne. Ale do pełni zrozumienia - chyba droga daleka.
>Nie wiem. Pomyślę. Jak patrzę na człowieka, to widzę mnóstwo braków oraz niepotrzebnych rzeczy - na przykład mimo tysiącleci życia...
no właśnie ale te tysiąclecia to "nasza miara"
>w postawie wyprostowanej wciąż mamy problemy z kręgosłupem. A teraz jeszcze siedzący tryb życia sprawia, że łapiemy nadwagę, wręcz masowo.
i? "Matka natura" patrzy i myśli: poprawić coś czy wyeliminować bo szkoda energii na poprawki?
>Ale ze zwierzetami jest podobnie - nietoperz uderza w szybę, mimo, że mu jego echosonda mówi, że szyba tam jest.
może ta szyba jest/istnieje jeszcze za krótko?
Masa pytań...
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Przemek J. (3008 punktów) | > ? "Matka natura" patrzy i myśli: poprawić coś czy wyeliminować bo szkoda energii na poprawki?
Ani nie patrzy, ani nie myśli. Dość skutecznie wytępiliśmy selekcję naturalną z "rady decyzyjnej naszego gatunku". Jeśli pojawi się mutacja, która spowoduje, że dany osobnik lepiej znosi postawę siedzącą, wcale nie musi mieć on większego sukcesu reprodukcyjnego. Wręcz przeciwnie, taka mutacja może wiązać się z deformacją, która wręcz utrudni mu prokreację. Już nie wystarczy brutalna siła najlepiej przystosowanego do zdobycia samicy.
Nie dość, że zmieniamy świat szybciej niż kiedykolwiek do tej pory miało to miejsce, to jeszcze naszą postawą ingerujemy w mechanizm doboru naturalnego. Stajemy na drodze ewolucji i to nie tylko naszego gatunku, ciekawe co z tego wyniknie?
|
|
| | | |  | | Domestos z Bidetu (6257 punktów) | > > ? "Matka natura" patrzy i myśli: poprawić coś czy wyeliminować bo szkoda energii na poprawki?> Ani nie patrzy, ani nie myśli. Dość skutecznie wytępiliśmy selekcję naturalną z "rady decyzyjnej naszego gatunku".Z jednej strony "się zgadzam", bo też to obserwuję. Z drugiej - a może nam się tylko tak wydaje? > Jeśli pojawi się mutacja, która spowoduje, że dany osobnik lepiej znosi postawę siedzącą, wcale nie musi mieć on większego sukcesu reprodukcyjnego.do tego troszkę by się trzeba jednak ruszyć  ale ja jestem starej daty  chyba Japończycy jakoś z tym mają kryzys? (w sensie cyber-sex fajniejszy niż naturalny) > Nie dość, że zmieniamy świat szybciej niż kiedykolwiek do tej pory miało to miejsce, to jeszcze naszą postawą ingerujemy w mechanizm doboru naturalnego. Stajemy na drodze ewolucji i to nie tylko naszego gatunku, ciekawe co z tego wyniknie?> Zgoda, ale w jakim okresie czasu? Może leciwa i leniwa Matka N. jeszcze nie stwierdziła w nas zagrożenia? Albo śpi albo nas analizuje. Potem włączy trzy wulkany na 66 dni i? Sandomierz podtopiony, w Seulu woda płynie po ulicach. Jesteśmy mocni słowem. Tylko słowem. Przepraszam autora wątku za lekkie oddalenie od sedna...
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | |  | | Przemek J. (3008 punktów) | >Zgoda, ale w jakim okresie czasu? Może leciwa i leniwa Matka N. jeszcze nie stwierdziła w nas zagrożenia? Albo śpi albo nas analizuje. Potem włączy trzy wulkany na 66 dni i?
Podpuszczasz mnie?
Oczywiście czas jest tu kluczem. Mamy świadomość więc, odmierzamy czas miarą naszego życia, tymczasem chronometr ewolucji ledwo zauważył nasze istnienie, ale jeszcze nie zdążył odnotować zmian, które na świecie poczyniliśmy.
Kumulacja kataklizmów, epidemii lub nawet pojedyncza wygrana w postaci sporego kawałka skały z kosmosu jest częścią naszego świata. Zatem coś takiego się zdarzy na pewno, choć nie wiemy jeszcze kiedy.
Nie na pewno Matka Natura nie będzie nas w ten sposób karać, ona jest od rozdzielania koszul pomiędzy drzewami (ktoś pamięta tą bajkę?).
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | |
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | > Zastanawiają mnie badania, z których wynika, że decyzja o danym działaniu powstaje w procesach nieświadomych, zanim człowiek świadomie zacznie wykonywać to działanie.> Myślę, że ludziom trudno się będzie rozstać - tym razem najwyraźniej definitywnie - z koncepcją "wolnej woli".A czy musimy tak definitywnie się z nią rozstawać? Zwierzę musi reagować błyskawicznie, ale "fenomenalne zwierzę" jakim jest człowiek ma ponadto tzw "nową korę" i w tam jest miejsce na refleksje i wybory. Philippe Meyer w "Złudzeniu koniecznym" napisał: Zdanie sobie sprawy z sił, którymi rozporządzamy, i sił, którym jesteśmy podporządkowani, prowadzi w sposób naturalny do poruszenia problemu wolności, a dokładniej wolności wyboru. Jaki margines swobody pozostaje każdej jednostce w kierowaniu własnymi działaniami po własnej myśli? Teraz, gdy w badaniach i dyskusjach naukowych wykazano, że zachowania ludzkie są po części sterowane genetycznie. (...) Rządy genów odznaczają się siłą i energią istoty żywej; przypadek ma w nich duży udział, natomiast fantazja - już nie, a tym mniej inicjatywa osobista. Na to nakłada się doniosła rola środowiska, które ingeruje w los ludzki już na etapie życia płodowego, przyswajania języka i formowania się świadomości. Rodzi się tu pytanie: Czy w głębinach ludzkiej osobowości zostało, choć trochę miejsca wolnego od podwójnej ingerencji: genów i środowiska; jakaś przestrzeń, w której człowiek dokonywałby wolnych wyborów? (...) Problem sił wrodzonych i nabytych wiedzie nas wprost do takich podstawowych pytań, obejmujących również pojęcie odpowiedzialności. Wynika z tego, że w jakiś sposób nie jesteśmy całkiem wolni, a konsekwencją tego powinno być uznanie, że nie odpowiadamy za wszystko, co robimy. Tylko za w pełni wolną decyzję można ponosić pełne konsekwencje. Decyzje ludzkie podlegają przeróżnym świadomym i nieświadomym uwarunkowaniom, ale przecząc indeterministycznie rozumianej "wolność woli" determinizm nie pozbawia człowieka wszelkiej wolności. Ludzie działający w określonej sytuacji - prawie zawsze - mają więcej niż jedną możliwość wyboru, i wraz z dokonaniem wyboru ponoszą odpowiedzialność moralną za podjętą decyzję. Inni uczeni i filozofowie próbują pogodzić uznanie wolnej woli z determinizmem. Ale ani nauka, ani historia nie dostarczają materiału do ostatecznego rozstrzygnięcia Wolność, to znaczy, że możemy działać zgodnie z naszą wolą i nie działać, gdy tego nie chcemy. Rozum jest korzeniem, źródłem, początkiem prawdziwej wolności. Wolność jest zdolnością wyboru racjonalnej woli, czyli przysługuje tylko ludziom. Nie przysługuje zwierzętom, nawet tym, które mogą robić, co chcą. Wydaje się też, że człowiek jako jedyne ze zwierząt posiada - jak to nazwał antropolog, profesor Tadeusz Bielicki - "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym. Mamy taką możliwość, ale czy z niej korzystamy, to już inna historia.******************* Wiele inteligentnych czynności wykonujemy bez żadnego zastanowienia, robimy je zatem automatycznie i nieświadomie. Potrafimy złapać spadającą szklankę wcześniej niż zastanowimy się, że chcemy uchronić ją przed stłuczeniem, czy dopasowywać kierowanie samochodem do warunków drogowych, a nawet prowadzić wykład bez stałej świadomej kontroli. Zrozumieć wypowiedź drugiego człowieka i bez zastanawiania się nad szykiem wyrazów, udzielić mu odpowiedzi zgodnej z naszym zamierzeniem. Przykłady te wprowadzają w istotę sporu między klasykami a konekcjonistami, którzy pytają, czy każde działanie racjonalne człowieka musi opierać się na jakimś systemie wiedzy? Czy nie istnieje rodzaj inteligencji, który nie byłby wynikiem wcześniejszego zaimplementowania w naszym umyśle deklaratywnego systemu wiedzy? Czyli takiego, który został zmagazynowany w naszej pamięci w formie jednostek języka umysłu, do którego mamy ciągły dostęp. Czy zatem każde nasze działanie jest zawsze oparte na wiedzy, a wiedza bezwyjątkowo związana jest z jakimś medium reprezentacji? Polski uczony Szymon Wróbel zadaje pytanie: "gdzie się kończą w architekturze umysłu/mózgu reguły i reprezentacje danych języka myśli, a zaczynają sieci neuronowe? Intuicyjnie czujemy, że na najwyższym poziomie poznania, gdzie świadomie rozwiązujemy jakiś nowy problem lub pokonujemy kolejne kroki używając reguł, umysł przypomina maszynę Turinga. Na niższym szczeblu twarde zapisy i reguły naszego myślenia - trochę tak jak w marzeniach sennych - przestają obowiązywać, nasze myślenie przeistacza się ze zjawiska inferencyjnego w zjawisko asocjacyjne. Również wydaje się, że ujmując rzecz rozwojowo: do pewnego momentu rozwoju poznawczego dziecko posługuje się logiką rozmytą i nie tworzy pojęć zamkniętych, ale coś co najczęściej w literaturze nazywane jest 'kompleksem' i co wydaje się jest podatne na opis w kategoriach koneksyjnych.
Najbardziej radykalni ideologowie ruchu koneksyjnego - David E. Rumelhart i James L. Mc Clelland, uważają, że samą ideą prostych sieci można wytłumaczyć większość ludzkich procesów intelektualnych. Natomiast czołowi ideologowie nurtu klasycznego - Jerry A. Fodor i Zenon W. Pylyshyn - twierdzą coś wprost przeciwnego: same sieci neuronowe nie mogą wykonać pracy charakterystycznej dla ludzkiej inteligencji; dopiero strukturalizacja sieci w programy do manipulowania symbolami wyjaśnia najbardziej charakterystyczne własności ludzkiego poznania. Ich zdaniem nawet najprostsza umiejętność niezbędna, by mówić po angielsku, taka jak formowanie czasu przeszłego czasowników, jest zbyt komputacyjnie skomplikowana, by mogła sobie z nią poradzić sieć neuronowa".www.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwyPozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
 | 1 na 1 | krystkon (459 punktów) | Witam! Nie rozumiem czemu ktokolwiek zajmuje się kwestią "wolnej woli". "Wolna wola" niczego nie wyraża jest pusta znaczeniowo - to jest zwykły absurd. Człowiek zmyślił sobie wolną wolę odrywając się w swoim rozumieniu tym samym od swoich przyczyn, co pozwala mu pomyśleć "ja jestem odrębny - ja istnieję". Najzabawniejsze jest to, ze gdyby spytać człowieka o szczegóły jego wyobrażenia wolnej woli to nie potrafiłby tego sensownie opisać. W którym miejscu zaczyna się moja wolność. Czy decydując jestem wolny od podłoża, po którym stąpam czy jestem nim zniewolony? Czy decydując jestem wolny od geometrii pomieszczenia, w którym jestem czy jestem tą geometrią zniewolony? Czy decydując jestem wolny od widzianego obrazu czy jestem nim zniewolony? Więc jakiej wolności konkretnie oczekują ludzie? Takiej, w której nie będzie niczego o czym w ogóle można byłoby pomyśleć, żeby nie być zniewolonym wzięciem tego pod uwagę przy decydowaniu?  Tylko o czym wówczas miałbym decydować. Wolna wola to grubego kalibru zmyślona pusta BZDURA a Ci którzy o niej rozmawiają nie mają pojęcia o czym w ogóle mówią. ----------------------------------- W rozmowach o wolnej woli pojawia się zawsze schizofreniczny wątek "ja" i odrębne ode mnie fizyczne procesy mojego także odrębnego i także fizycznego mózgu.  Mój to może być, odrębne ode mnie samochód, brat, dom, sklep, świat. Ale NIE mój mózg  . Nie ma żadnego MOJEGO mózgu i atomów, z których zbudowany jest MÓJ mózg - jest tylko i wyłącznie "JA". Pojęcie mózg powinno zostać usunięte ze słowika i zastąpione zaimkami osobowymi - bo wyrażają jedno i to samo.
|
|
|  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Nie rozumiem czemu ktokolwiek zajmuje się kwestią "wolnej woli".Może dlatego, że taka kwestia jest, a w dodatku jest interesująca i daleka od wyjaśnienia? > Wolna wola to grubego kalibru zmyślona pusta BZDURA a Ci którzy o niej rozmawiają nie mają pojęcia o czym w ogóle mówią.Chyba że zajrzą choćby do wiki..... > Ale NIE mój mózg . Nie ma żadnego MOJEGO mózgu i atomów, z których zbudowany jest MÓJ mózg - jest tylko i wyłącznie "JA".Tu też chyba mylisz pojęcia i wplatasz jakieś prawo własności czy co... I może Ty jesteś botem, ale ja na pewno nie (w naszym, ludzkim wymiarze, bo jeśli wszyscy jesteśmy botami w sprzęcie nadistoty to i tak się o tym nie dowiemy). I ja wiem, że JA nie istnieję bez jednego z miliardów mózgów świata - tego jedynego, który jest MOIM nosicielem, a który nie jest mną jak i ja nie jestem nim. > Pojęcie mózg powinno zostać usunięte ze słowika i zastąpione zaimkami osobowymi - bo wyrażają jedno i to samo.Tereferekuku. Jest jedna definicja obejmująca wszystko: wszechświat. Reszta to kolejne uściślenia. I także dla Ciebie byłoby lepiej, żeby ewentualnie (czego nikomu nie życzę!) jakiś neurochirurg interweniował znając wiele ściślejszych definicji, niż tylko Twoje JA. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | | krystkon (459 punktów) | > Może dlatego, że taka kwestia jest, a w dodatku jest interesująca i daleka od wyjaśnienia?Chciałbyś, żeby w twoim ciele nie zachodziły żadne reakcje chemiczne, które zachodzą w otoczeniu? Chciałbyś aby twoje ciało było zbudowane z innej - szczególnej materii niż otoczenie? Gdzie chciałbyś ustawić granicę swojej wolności? Chciałbyś aby rzeczywistość nie mąciła Ci w myślach czy jednak wolałbyś pozostać w rzeczywistości? Czy mam powtarzać, że to nonsens jest - ta wolna wola. > Chyba że zajrzą choćby do wiki.....Z rzadka czytam cokolwiek, a definicje to już w ogóle. Odpisuję za Ciebie. To widać. > Tu też chyba mylisz pojęcia i wplatasz jakieś prawo własności czy co...Poprawiam ludzi, którzy mówiąc ja wyobrażają sobie niematerialną duszę. > I może Ty jesteś botem, ale ja na pewno nie (w naszym, ludzkim wymiarze, bo jeśli wszyscy jesteśmy botami w sprzęcie nadistoty to i tak się o tym nie dowiemy).a czyim botem jest nadistota > I ja wiem, że JA nie istnieję bez jednego z miliardów mózgów świata - tego jedynego, który jest MOIM nosicielem, a który nie jest mną jak i ja nie jestem nim.Taki jest problem z twoim nosicielem, że się w nim ciągle wymienia materia jak w rzecznym wirze. Czym właściwie jest ten twój nosiciel skoro nie jest związany z żadną konkretną materią? Materialny to on nie jest. Więc tak jest niematerialny mózg, który jest twoim nosicielem - ale ty nie jesteś nim - czyli jest was min. 2 a może więcej. I wszyscy niematerialni. > Tereferekuku. Jest jedna definicja obejmująca wszystko: wszechświat. Reszta to kolejne uściślenia.> I także dla Ciebie byłoby lepiej, żeby ewentualnie (czego nikomu nie życzę!) jakiś neurochirurg interweniował znając wiele ściślejszych definicji, niż tylko Twoje JA.  Układ emocjonalny mówi, że masz rację, logiczne myślenie poddaje to w wątpliwość.
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | >Nie rozumiem czemu ktokolwiek zajmuje się kwestią "wolnej woli". Jak zauważyłem na naszym forum Pan bardzo wiele nie rozumie, ale jest tu jeszcze więcej niezrozumienia Pańskich wypowiedzi wśród uczestników naszego forum. Myślę, że to jest poważniejszym Pańskim problemem, od tego czy Pan pisze bezwolnie, czy zgodnie z własną wolą.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| |  | | krystkon (459 punktów) | Przypuszczam, że mnie Pan rozumie. Pana odpowiedź na to wskazuje.
Miłego wieczoru.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | >Przypuszczam, że mnie Pan rozumie. Pana odpowiedź na to wskazuje. Dziękuję! Naprawdę zawsze się staram, ale z Pańskimi wypowiedziami jakoś marnie mi to wychodzi.
Miłego poranka.
@@@ .
|
|
| | | |  | | krystkon (459 punktów) | Więc jeszcze raz skrótowo wyjaśnię o co chodzi w wolnej woli pomijając tzw. poziom lokalnych działań atomów naszego mózgu.
Idzie Pan drogą, która rozwidla się w dwie drogi, z których jedna prowadzi w lewo a druga w prawo. Pan decyduje się podążać dalej dwiema drogami jednocześnie bo jest wolny w swoich decyzjach.
My takiej wolności nie mamy i gdyby się zastanowić to nawet nie chcielibyśmy mieć. Gdyby taka wolność występowała w rzeczywistości - to nie byłoby nas i nie byłoby niczego sensownego. Po co więc pragnąć nonsensu.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | > Więc jeszcze raz skrótowo wyjaśnię o co chodzi w wolnej woli pomijając tzw. poziom lokalnych działań atomów naszego mózgu.I bardzo dobrze. Zrozumienie lokalnych działań atomów naszego mózgu dalece przekracza możliwości mojej intelektualnej percepcji > Idzie Pan drogą, która rozwidla się w dwie drogi, z których jedna prowadzi w lewo a druga w prawo. Pan decyduje się podążać dalej dwiema drogami jednocześnie bo jest wolny w swoich decyzjach.Odpowiedzi warto poszukać u Hegla. Lubię sobie swobodnie pomarzyć, ale jestem sceptycznym realistą i znam swoje możliwości, nawet te choć bardzo możliwe, to jednak nierealne. Spotykam dwie cudowne dziewczyny i obie mówią: Chodź! Pomarzyć dobra rzecz. > My takiej wolności nie mamy i gdyby się zastanowić to nawet nie chcielibyśmy mieć. Gdyby taka wolność występowała w rzeczywistości - to nie byłoby nas i nie byłoby niczego sensownego. Po co więc pragnąć nonsensu.Może warto tu przeczytać konspekt wykładu prof. Ducha: www.google(*)CNGqk37VdpX99YpakulxXvm3sLmkOATo prawdziwy "wolny duch", choć ograniczany naukowymi ustaleniami, a wiedzę na ten temat ma ogromną. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | |  | | krystkon (459 punktów) | Wolność, której ludzie pragną jest zwyczajnie w nich. To jest koniec. Tego się nie potwierdza w żaden sposób. Podobnie jak nie potwierdza się tego, że człowiek istnieje. Próba udowadniania istnienia człowieka lub jego wolności decyzji prowadzi do absurdów. To jest droga na manowce, w której człowiek zaczyna być zewnętrznym obserwatorem swojego ciała i mózgu. Tylko wówczas gdzie ten człowiek jest i czym on jest skoro potrafi być swoim własnym zewnętrznym obserwatorem.
Jeśli już człowiek musi czynić tego typu rozważania to wg mnie lepiej jest po prostu marzyć tak jak Pan to robi a dowody zachować sobie dla nauk ścisłych.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | > Wolność, której ludzie pragną jest zwyczajnie w nich. To jest koniec. Tego się nie potwierdza w żaden sposób. Podobnie jak nie potwierdza się tego, że człowiek istnieje.Wystarczającym tego potwierdzeniem jest ścisłe stwierdzenie Pana Krystkona. > Próba udowadniania istnienia człowieka lub jego wolności decyzji prowadzi do absurdów. To jest droga na manowce, w której człowiek zaczyna być zewnętrznym obserwatorem swojego ciała i mózgu. Tylko wówczas gdzie ten człowiek jest i czym on jest skoro potrafi być swoim własnym zewnętrznym obserwatorem.Cała filozofia, nauki przyrodnicze wraz z nową - kognitywistyką - która jest dziedziną nauki zajmująca się zjawiskami dotyczącymi działania umysłu, w szczególności ich modelowaniem. Na jej określenie używane są też pojęcia nauki kognitywne (ang. Cognitive Science), bądź nauki o poznaniu.
Kognitywistyka jest nauką multidyscyplinarną, znajduje się na pograniczu wielu dziedzin, takich jak: psychologii poznawczej, neurobiologii, filozofii umysłu, sztucznej inteligencji, lingwistyki (lingwistyka kognitywna), oraz logiki i fizyki - na śmieci! Pan Krystkon wie jak jest i to matoły powinno wam wystarczyć! Co taki np. Duch potrafi powiedzieć? www.google(*)CNHEphaDJhwG3Fp4q9zAVkac4bzEDwSame bzdedy! Krystkon to autorytet! > Jeśli już człowiek musi czynić tego typu rozważania to wg mnie lepiej jest po prostu marzyć tak jak Pan to robi a dowody zachować sobie dla nauk ścisłych.A wyroczną w naukach ścisłych jest Pan Krystkon. Osobiście wydaje mi się, że byłby Pan wdziecznym obiektem badań dla jednej z nauk, ale nawet o tym nie marzę - jestem realistą - i wiem, że to otwarte forum. Na szczęście jestem humanistą i nauki ścisłe przyswajam sobie wyłącznie w celach poznawczych - co zwalnia mnie z dalszych polemik z Panem. Dziękuję i miłego dnia życzę. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | krystkon (459 punktów) | >Wystarczającym tego potwierdzeniem jest ścisłe stwierdzenie Pana Krystkona.
Zgadzam się i może być lepsze przez to tylko, że inni się z tym zgodzą.
>Cała filozofia, nauki przyrodnicze wraz z nową - kognitywistyką - która jest dziedziną nauki zajmująca się zjawiskami dotyczącymi działania umysłu, w szczególności ich modelowaniem. Na jej określenie używane są też pojęcia nauki kognitywne (ang. Cognitive Science), bądź nauki o poznaniu. >Kognitywistyka jest nauką multidyscyplinarną, znajduje się na pograniczu wielu dziedzin, takich jak: psychologii poznawczej, neurobiologii, filozofii umysłu, sztucznej inteligencji, lingwistyki (lingwistyka kognitywna), oraz logiki i fizyki - na śmieci! Pan Krystkon wie jak jest i to matoły powinno wam wystarczyć!
Trochę Pan tu przesadza z wnioskami - chociaż zgadzam się, że niektóre z tych nauk wyrażają w dużym stopniu tylko emocje i żadnej wiedzy. W swoim poście odnoszę się do rozdwojonej jaźni człowieka ja i mój mózg, w której człowiek za nic nie może się zrozumieć czym jest "ja" i jaki ma związek ze swoim mózgiem.
>A wyroczną w naukach ścisłych jest Pan Krystkon. >Osobiście wydaje mi się, że byłby Pan wdziecznym obiektem badań dla jednej z nauk, ale nawet o tym nie marzę - jestem realistą - i wiem, że to otwarte forum. >Na szczęście jestem humanistą i nauki ścisłe przyswajam sobie wyłącznie w celach poznawczych - co zwalnia mnie z dalszych polemik z Panem. Dziękuję i miłego dnia życzę.
Wzbudzam w Panu emocje. To nie byle co. Życie nabiera barw. Jakie byłoby gdyby wszyscy się ze sobą zgadzali albo wręcz jednakowo myśleli. Niezbyt ciekawe.
Filozofia w tym sensie bzdetem nie jest, że wyraża emocje ludzi we wszystkich pokoleniach. Ciekawy materiał do badania dla przyszłych pokoleń.
Miłego wieczoru życzę.
|
|
1 na 1 | sinapis (1725 punktów) | >Przeczytałem jeszcze raz co napisałem i pomijając nienaukową terminologię zastanawiam się, gdzie >przesadziłem. > Na pewno w utożsamianiu rozumu ze świadomością. Jak rzekłeś - słusznie zresztą - decyzje podejmowane są poza śwadomością, tam więc działa i rozum. Co by to miała być owa wolna wola, to nie wiem. Nikt jakoś dotąd w zadowalajacy sposób jej nie zdefinował. Ale jeśli cos takiego w ogóle jest, też nie musi sie mieścić w swiadomości.
|
|
 | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Jak rzekłeś - słusznie zresztą - decyzje podejmowane są poza świadomością, tam więc działa i rozum.
Przykładem jest sen: nie my decydujemy kiedy zasypiamy i kiedy się budzimy - decyduje o tym "coś" co jest poza naszym "ja" wewnątrz naszego organizmu. Z tymi decyzjami tego "coś" możemy się nie zgadzać stosując budzik lub kawę.
>Co by to miała być owa wolna wola, to nie wiem. Nikt jakoś dotąd w zadowalający sposób jej nie zdefinował. Ale jeśli cos takiego w ogóle jest, też nie musi sie mieścić w swiadomości.
Wola to chęć wykonania czegoś a jest ona wolna bo jej żródło jest wewnątrz nas a nie na zewnątrz.
|
|
|  | | maceox (6766 punktów) | >>Jak rzekłeś - słusznie zresztą - decyzje podejmowane są poza świadomością, tam więc działa i rozum. >Przykładem jest sen: nie my decydujemy kiedy zasypiamy i kiedy się budzimy - decyduje o tym "coś" co jest poza naszym "ja" wewnątrz naszego organizmu. >Z tymi decyzjami tego "coś" możemy się nie zgadzać stosując budzik lub kawę. gdzie w nas jest podejmowana ta decyzja o zastosowaniu kawy? na poziomie świadomym? - wtedy możnaby powiedzieć przynajmniej, że "świadomie o tym decydujemy" czy na poziomie nieświadomym? - wtedy niczym się to szczególnie nie różni od zapadania w sen i wówczas w zasadzie nie wiem, do czego ma służyć nasze "ja" >Wola to chęć wykonania czegoś a jest ona wolna bo jej żródło jest wewnątrz nas a nie na zewnątrz. podoba mi się ta definicja pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >gdzie w nas jest podejmowana ta decyzja o zastosowaniu kawy? >na poziomie świadomym? - wtedy możnaby powiedzieć przynajmniej, że "świadomie o tym decydujemy" >czy na poziomie nieświadomym? - wtedy niczym się to szczególnie nie różni od zapadania w sen i wówczas w >zasadzie nie wiem, do czego ma służyć nasze "ja"
Musimy pamiętać , że człowiek to kolonia wielu milionów istot żywych (komórek) współpracujących ze sobą. Część tych komórek nazywanych "ja" odpowiada za orientację w otoczeniu, za zaopatrywanie koloni w pokarm, unikanie zewnętrznych niebezpieczeń itd.
"ja" podejmuje decyzje na podstawie impulsów zewnętrznych zbieranych przez zmysły odbieranych jako obraz otoczenia i impulsów wewnętrznych od pozostałych komórek odbieranych przez "ja" jako uczucia akceptacji (przyjemność ,zadowolenie) i negacji (ból, wstręt) podjętych przez "ja" decyzji (ale jeszcze niezrealizowanych) co do zachowania zewnętrznego.
Tak sądzę.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >Musimy pamiętać , że człowiek to kolonia wielu milionów istot żywych (komórek) współpracujących ze sobą. Część tych komórek nazywanych "ja" odpowiada za orientację w otoczeniu, za zaopatrywanie koloni w pokarm, unikanie zewnętrznych niebezpieczeń itd. Ble, ble, ble!
>"ja" podejmuje decyzje na podstawie impulsów zewnętrznych zbieranych przez zmysły odbieranych jako obraz otoczenia i impulsów wewnętrznych od pozostałych komórek odbieranych przez "ja" jako uczucia akceptacji (przyjemność ,zadowolenie) i negacji (ból, wstręt) podjętych przez "ja" decyzji (ale jeszcze niezrealizowanych) co do zachowania zewnętrznego. Pitu, pitu.
>Tak sądzę. A może poczytać trochę i trochę pomyśleć! Choćby Szubkę, Judyckiego, Bremerema - to swoi - sami fideiści, ale odrobinę na ten temat wiedzą.
@@@
|
|
| | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Ble, ble, ble!
>Pitu, pitu.
O! Jaka merytoryczna wypowiedź!-naprawdę podziwiam i gratuluję bystrości umysłu.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >O! Jaka merytoryczna wypowiedź!-naprawdę podziwiam i gratuluję bystrości umysłu. Wielce Szanowny Panie Parys, a jak na takie meritum można zareagować? To co Pan tu wyżej napisał to stek bzdur. Czy Pańska głęboka wiara w swoją wiedzę zabrania Panu ją choć odrobinę poszerzać? Napisz Pan nareszcie coś mądrego, tak aby była możliwa z Panem merytoryczna dyskusja.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >Musimy pamiętać , że człowiek to kolonia wielu milionów istot żywych (komórek) współpracujących ze sobą. Część tych komórek nazywanych "ja" odpowiada za orientację w otoczeniu, za zaopatrywanie koloni w pokarm, unikanie zewnętrznych niebezpieczeń itd. Musimy pamiętać, że istoty wielokomórkowe nie są żadnymi "zlepieńcami" i nie składają się z żadnych milionów (tak naprawdę to nawet nie ten rząd wielkości) "istot żywych". Organizmy wielokomórkowe (z wyjątkiem gąbek) tworzą tkanki. Tkanka (łac. textum, l. m. textus; gr. histos - utkanie, tkanka) - zespół komórek (wraz z istotą międzykomórkową o podobnej budowie, określonych czynnościach, podobnym pochodzeniu, przemianie materii i przystosowanych do wykonywania określonej funkcji na rzecz całego organizmu. Tkanki są elementami składowymi narządów i ich układów. Nie istnieją żadne komórki "ja", a Pan Parys nie jest żadną "kolonią komórkową", choć jego organizm składa się z komórek, a nie np. z klepek.
@@@ .
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Z tymi decyzjami tego "coś" możemy się nie zgadzać stosując budzik lub kawę.
Albo np. zaburzyć gen odpowiedzialny za rytm czuwania i snu.
>Wola ... jest ona wolna bo jej żródło jest wewnątrz nas a nie na zewnątrz.
Gdyby było tak, jak piszesz, Ewa zjadłaby nie jabłko, ale pragnienie jabłka i historia potoczyłaby się całkiem inaczej.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | -1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Gdyby było tak, jak piszesz, Ewa zjadłaby nie jabłko, ale pragnienie jabłka i historia potoczyłaby się całkiem inaczej.
Nie : Ewa pod wpływem pragnienia jabłka poszukałaby jabłka i je zjadła. Źródłem pragnienia(inaczej polecenia zjedzenia jabłka) nie jest Ewa ale jedne z komórek organizmu.
|
|
 | | maceox (6766 punktów) | >>Przeczytałem jeszcze raz co napisałem i pomijając nienaukową terminologię zastanawiam się, gdzie >>przesadziłem. >> >Na pewno w utożsamianiu rozumu ze świadomością. Jak rzekłeś - słusznie zresztą - decyzje podejmowane są poza śwadomością, tam więc działa i rozum. dobrze, więc słowo rozum proponuję w moim wpisie zastąpić zatem "świadomym myśleniem" - tym o którym w potocznym rozumieniu mówimy, że cokolwiek rozstrzygamy i na tej podstawie podejmujemy decyzje, i jak mniemamy - dopiero potem działamy w oparciu o te wnioski. W rzeczywistości wygląda na to, że czegoś takiego jako "świadome podjęcie decyzji" w ogóle nie ma, a świadomość tylko nam towarzyszy bez możliwosci ingerencji. Czy tak?
>Co by to miała być owa wolna wola, to nie wiem. Nikt jakoś dotąd w zadowalajacy sposób jej nie zdefinował. Ale jeśli cos takiego w ogóle jest, też nie musi sie mieścić w swiadomości jeśli nie byłaby w świadomości, to już w ogóle nie widzę możliwości, żeby określić ją mianem "wolna".
pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
|  | 1 na 1 | sinapis (1725 punktów) | > W rzeczywistości wygląda na to, że czegoś takiego jako "świadome podjęcie decyzji" w ogóle nie ma, a świadomość tylko nam towarzyszy bez możliwosci ingerencji. Czy tak?Nie jest to do końca pewne. Świadomość, jako moduł służący naszej osobowości do działania w obrębie kultury, prawdopodobnie ma jakiś nieduży, modyfikujacy wpływ na ostateczny kształt naszych posunięć. > jeśli nie byłaby w świadomości, to już w ogóle nie widzę możliwości, żeby określić ją mianem "wolna".Dla mnie to jest problem podobny kwestii liczenia diabłów na czubku szpilki, więcsobie tym glowy nie zawracam
|
|
1 na 1 | DEMONICON (4893 punktów) | >Zastanawiają mnie badania, z których wynika, że decyzja o danym działaniu powstaje w procesach >nieświadomych, zanim człowiek świadomie zacznie wykonywać to działanie.
No to jest fakt. To tak jak z oglądaniem się w lustrze, zawsze widzisz siebie starszego o jakąś jednostkę czasu. Zwyczajnie informacja potrzebuje czasu, aby dotrzeć. Dane fotony muszą zmienić położenie w czasoprzestrzeni. Najpierw jest reakcja w neuronie, potem informacja o zaistniałej reakcji.
>Myślę, że ludziom trudno się będzie rozstać - tym razem najwyraźniej definitywnie - z >koncepcją "wolnej woli".
Bo wolna wola jest rodzajem napędu do działania ludzi. Coś też mi się kręci wokół potrzeby trzymania czegoś, jako malutki naczelny trzymający sierści matki, potem gałęzi, to pozostałość ewolucyjna, potrzeba bezpieczeństwa. Choć może błędnie to wiążę.
>Już wcześniej podejrzewałem, że "wolna wola" to jakaś chyba ułuda, bo skoro wszystkie ruchy atomów >w przyrodzie są przyczynowo związane, to nie ma powodu, dla którego jakaś jedna grupa tych atomów >miałaby mieć możliwość chociażby drobnego "wyboru", tzn. że "sama" mogłaby o czymś zadecydować >niebędąc w pełni zależną od poprzednich ruchów i reszty atomów.
Mówisz o małej skali. Czym innym są molekuły w szklance wody, a czym innym szklanka wody.
Zacytuję Leonarda Susskinda: "... to, co nazywany "rzeczywistością", ma więcej wspólnego z biologią, ewolucją, z działaniem i strukturą ludzkiego układu nerwowego niż samą fizyką. Jesteśmy zakładnikami naszej struktury neuronowej. Pewne rzeczy możemy sobie wyobrazić, innych nie. " >Próbowałem sobie to jeszcze wytłumaczyć w ten sposób, że u bardzo skomplikowanych zwierząt >wykształciła się na skutek związków przyczynowych taka funkcja mózgu jak "rozum", który jak na razie >przetrwał w ewolucji, bo do tej pory najwyraźniej potrafił całkiem nieźle wykonywać obliczenia >potrzebne do przetrwania gatunku i jego rozwoju. Myślałem, że może te obliczenia - przez nas >odbierane jako "świadome racjonalne myślenie" nie były "wolne", a tylko opierając się na >przesłankach pobranych z bodźców warunkowały sposób dalszego postępowania - więc pozostawały >całkowicie w ramach związku przyczynowego materii, tak samo jak powiedzmy kalkulator.
Przecież tu chodzi o przetrwanie kalkulatora i powielenie go w jak największej liczbie kopii.
>Teraz jednak wychodzi coraz bardziej na jaw, że zanim człowiek świadomie zacznie myśleć, to dawno >już jest po ptokach, bo substancja mózgowa wtedy już dawno za nas podjęła decyzję. Tak więc związki >przyczynowe nie tylko jak najbardziej nami w pełni sterują, ale też rozum nie jest żadnym >kalkulatorem, ani też nic od niego nie zależy.
To jak to jest: mówisz o rozumie, czy o świadomości?
>Widzę dwie możliwości dalszego rozwoju: albo rozum zaniknie, bo okaże się być niestosowny i >niepotrzebny (tak jak na razie), albo tak się będzie rozwijać, że skracać się będzie czas pomiędzy >procesami nieświadomymi a świadomymi - do tego stopnia, że kiedyś być może rozum będzie pracował >równocześnie z procesami nieświadomymi i w niektórym zakresie je wyprze i wtedy stanie się wreszcie, >tym czym wcześniej myślałem, że jest - pomocnym kalkulatorem, oczywiście w dalszym ciągu w pełni >zależnym od ruchów materii, ale zdolnym również do popełnienia błędu.
Jest mniejsza szansa, że zaniknie rozum, niż świadomość. Kwestia tego, jak potoczy się ewolucja. W jakim będziemy żyć środowisku. Ewolucja nie pozbywa się tak łatwo tego, co daje przewagę.
A co nie jest zależne od ruchów materii? Przecież wszystko to pole kwantowe?
|
|
 | | maceox (6766 punktów) | > >Zastanawiają mnie badania, z których wynika, że decyzja o danym działaniu powstaje w procesach> >nieświadomych, zanim człowiek świadomie zacznie wykonywać to działanie.> No to jest fakt. To tak jak z oglądaniem się w lustrze, zawsze widzisz siebie starszego o jakąś jednostkę czasu. Zwyczajnie informacja potrzebuje czasu, aby dotrzeć. Dane fotony muszą zmienić położenie w czasoprzestrzeni. Najpierw jest reakcja w neuronie, potem informacja o zaistniałej reakcji.Nie wiem, czy mówimy o tym samym. Mi chodzi o rozbieżności czasowe pomiędzy aktywacją w mózgu obszaru odpowiedzialnego za dane działanie a świadomością podejmowania tego działania sięgające siedmiu sekund!: www.wired.(*)ies/news/2008/04/mind_decision> >Myślę, że ludziom trudno się będzie rozstać - tym razem najwyraźniej definitywnie - z> >koncepcją "wolnej woli".> Bo wolna wola jest rodzajem napędu do działania ludzi. Coś też mi się kręci wokół potrzeby trzymania czegoś, jako malutki naczelny trzymający sierści matki, potem gałęzi, to pozostałość ewolucyjna, potrzeba bezpieczeństwa. Choć może błędnie to wiążę.Ja raczej wiążę potrzebę bezpieczeństwa wręcz z chęcią utraty "wolności". Z potrzebą bezpieczeństwa wiążę zarówno poczucie błogości w łonie matki, zawijanie niemowląt w kocyk, a w dalszej perspektywie podporządkowanie się nakazom religijnym i silnemu, absolutnemu władcy, który wszystko za nas załatwi. Wolność tego bezpieczeństwa nie gwarantuje, gdzie decyzje trzeba podejmować samemu, i mogą one mieć poważne konsekwencje. Mimo to, ludzie zwykle są przekonani, że kierują się wolną wolą. Teraz, gdy z nauki najwyraźniej wynika, że od ich świadomego wyboru niewiele zależy wzmoże się ich poczucie bezpieczeństwa, a raczej fatalizmu. Ale z drugiej strony liczę na to, że błędnie te badania interpretuję. > >Już wcześniej podejrzewałem, że "wolna wola" to jakaś chyba ułuda, bo skoro wszystkie ruchy atomów w przyrodzie są przyczynowo związane [...]> Mówisz o małej skali. Czym innym są molekuły w szklance wody, a czym innym szklanka wody.Nie, woda nie jest czym innym - woda właśnie składa się z molekuł, tyle że jest obserwowana w innej skali - jak mówisz. Jeśli nie odpowiada Ci akurat podkreślenie w moim rozumowaniu atomów, to proponuję w zamian "energię". Przy czym dla potrzeb tego wątku nie chodzi mi o charakterystykę jednej, czy drugiej "formy", a o związek przyczynowy: Wielki wybuch - powstanie ziemii - powstanie organizmów biologicznych - wyłonienie się w toku ewolucji człowieka - uderzenie kamieniem w gałąź - rozpalenie ognia - trochę później - przyciśnięcie guzika "start" uruchamiającego rakietę startującą w kosmos. Gdzie w tym łańcuchu przyczynowym jest miejsce na świadomy wybór, skoro kieruje nami fiyzka neuronów? > Zacytuję Leonarda Susskinda:> "... to, co nazywany "rzeczywistością", ma więcej wspólnego z biologią, ewolucją, z działaniem i strukturą ludzkiego układu nerwowego niż samą fizyką. Jesteśmy zakładnikami naszej struktury neuronowej. Pewne rzeczy możemy sobie wyobrazić, innych nie.> "Sądzę, że miał on na myśli właśnie skalę, w której funkcjonuje człowiek. Ja dla potrzeb tego wątku tej skali nie rozróżniam - w tym kontekście biologia, ewolucja i układ nerwowy to wszystko jest częścią fizyki i związku przyczynowego zapoczątkowanego wielkim wybuchem. Prawie jak kule bilardowe rozbijane na stole. > Przecież tu chodzi o przetrwanie kalkulatora i powielenie go w jak największej liczbie kopii.Pytanie jest takie: jaką funkcję ma w ewolucji "kalkulator" jakim jest rozum (świadome, racjonalne myślenie) i czy nie jest przypadkiem tylko "błędem" w tym sensie, że nie przetrwa. > To jak to jest: mówisz o rozumie, czy o świadomości?Użyłem słowa rozum w sensie z wikipedii: " Rozum - zdolność do operowania pojęciami abstrakcyjnymi lub zdolność analitycznego myślenia i wyciągania wniosków z przetworzonych danych. Używanie zdobytych doświadczeń do radzenia sobie w sytuacjach życiowych". Co dla mnie w sposób konieczny wiążę się ze świadomością: " Świadomość - stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie)". Trudno nieświadomie operować pojęciami abstrakcyjnymi w sposób analityczny > Jest mniejsza szansa, że zaniknie rozum, niż świadomość.Chyba stosujesz inną definicję rozumu od tej, którą przytoczyłem. > Kwestia tego, jak potoczy się ewolucja. W jakim będziemy żyć środowisku. Ewolucja nie pozbywa się tak łatwo tego, co daje przewagę.Według Ciebie świadomość może zaniknąć, a rozum nie. Domyślam się, że "rozum" rozumiesz jako pewnego rodzaju obserwowaną inteligencję? Zdolność adekwatnego działania w odpowiedzi na bodźce? Przecież ta "inteligencja" to tylko antropomorfizacja pojęciowa wymyślona przez ludzi. W przyrodzie istnieją wyłącznie fizyczne związki przyczynowe - tym bardziej w sytuacji, w której świadomość ma nie odgrywać żadnej roli. > A co nie jest zależne od ruchów materii? Przecież wszystko to pole kwantowe?Nie wiem, czy do końca dobrze rozumiem zasadę funkcjonowania pola kwantowego, ale jeśli chodzi Ci o to, że wszystko jest ze wszystkim w związku przyczynowym, to znaczy, że aktualny stan wszechświata (a w nim człowieka) zależy od poprzednich jego stanów - to się zgadzam Pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| brzezińska43 (1294 punktów) | Ostatni tekst,który tak mnie rozśmieszyl byl autorstwa Jeremiego Przybory.Nie pojmuję dlaczego maceox nie występuje na deskach, zgarniając kupę szmalu za występy i prawa autorskie.Podobnie nie wiem, gdzie przesadzil, bo o tak wczesnej porze myślenie mam zaburzone, lub z powodu mgly atomy kierują moim myśleniem w sposób ode mnie niezależny.To wszystko bez znaczenia.Podaj numer konta a prześlę forsę za udostępniony tekst.To chyba nie jest zabronione?Sumę zmultyplikuję jeśli odniesiesz się do czarnej materii i tegoż koloru energii.
|
|
 | | maceox (6766 punktów) | > Ostatni tekst,który tak mnie rozśmieszyl byl autorstwa Jeremiego Przybory.Nie pojmuję dlaczego maceox nie występuje na deskach, zgarniając kupę szmalu za występy i prawa autorskie.Podobnie nie wiem, gdzie przesadzil, bo o tak wczesnej porze myślenie mam zaburzone, lub z powodu mgly atomy kierują moim myśleniem w sposób ode mnie niezależny.To wszystko bez znaczenia.Podaj numer konta a prześlę forsę za udostępniony tekst.To chyba nie jest zabronione?Sumę zmultyplikuję jeśli odniesiesz się do czarnej materii i tegoż koloru energii.Cieszę się, że mój tekst się Pani spodobał. Myślę, że na tym forum wiele więcej rzeczy sprawi Pani wielką radość i wzbudzi szczery śmiech. Naważniejsze jest dobre samopoczucie, prawda? Przesyłam dwa linki do stron z dowcipami, które mnie zainspirowały: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4354www.wired.(*)ies/news/2008/04/mind_decisionproszę napisać, jak bardzo się Pani uśmiała.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
|  | 1 na 1 | brzezińska43 (1294 punktów) | A serio widzę to tak. W warstwie podkorowej zapisane są doświadczenia wszystkich istot żywych, które poprzedzaly nas ewolucyjnie.Stąd reakcje odruchowe, szybkie i bardzo indywidualne. Reakcje typu drugiego pochodzą z kory mózgowej i to one są odpowiedzią przemyślaną a nie odruchową. Oba typy reakcji nie znoszą się wzajemnie a uzupelniają, więc twierdzenie niektórych naukowców, jakobyśmy decydowali jedynie odruchowo i nie korzystali z kory mózgowej, lub korzystali z niej dla modyfikacji tylko decyzji podjętych podkorowo, ubliża nam.PrzypuszcZam, że kora mózgowa silniej rozwija się w gatunkach stadnych, których skorelowane dzialania zmieniają istotnie formy dzialań slużących przetrwaniu. W tym typie zachowań ucieczka nie jest koniecznością dla przetrwania a jedną z możliwości.Skoordynowane dzialania grupy dają inne możliwości, trudno powiedzieć czy zawsze lepsze, ale poszerzające wachlarz możliwości - np. wspólny atak na obiekt, którego w dzialaniu indywidualnym nie możnaby podjąć - obojętnie czy w celu obrony, czy zdobycia pożywienia. Taki sposób widzenia kwestii powoduje też inne następstwo -skorelowane dzialanie indywidualne w grupie daje naturalną możność wytworzenia się świadomości wlasnego "ja".
|
|
| dragomeda (100 punktów) | Myślę ze tu system jest dwojaki. Podświadomość jest kalkulatorem potencjału świadomych reakcji, na pewno w odruchach instynktownych. W przypadkach reakcji na otoczenie, raczej nie. Układ nerwowy jest podzielony na zależny i nie zależny od naszej woli ten podział na pewno się tu w pełni udziela
Badania ciekawe. Masz jakąś konkretna lekturę od której nawiązujesz? Chętnie przeczytam. Chciałabym dożyc czasów kiedy będziemy mogli nad podświadomymi funkcjami panować. To byłaby wolność!!
A "Wola" jest tworem ludzkiej rzeczywistości i niewiedzy. Wola to płacz o nie posiadanie pełnej kontroli nad własnym ciałem i umysłem i otoczeniem.
|
|
 | | maceox (6766 punktów) | >Myślę ze tu system jest dwojaki. Podświadomość jest kalkulatorem potencjału świadomych reakcji, >na pewno w odruchach instynktownych. >W przypadkach reakcji na otoczenie, raczej nie. Czynisz takie rozróżnienie - a odruchy instynktowne nie są reakcją na otoczenie? >Układ nerwowy jest podzielony na zależny i nie zależny od naszej woli ten podział na pewno się tu w pełni udziela czy na pewno właśnie podział - w zależności od WOLI dokonuje nauka przy opisie układu nerwowego? Masz jakieś lektury, z których wynika taki podział? >Badania ciekawe. Masz jakąś konkretna lekturę od której nawiązujesz? Chętnie przeczytam. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4354 www.wired.(*)ies/news/2008/04/mind_decision >Chciałabym dożyc czasów kiedy będziemy mogli nad podświadomymi funkcjami panować. Jest raczej odwrotnie - wygląda na to, że umysł jest funkcją mózgu, a więc to z nieświadomych czynności fizyczno-chemicznych wyłania się nasz umysł. Jeszcze do końca nie wiadomo w jaki sposób, ale wszystko na to wskazuje. >To byłaby wolność!! Wolność to uświadomiona konieczność >A "Wola" jest tworem ludzkiej rzeczywistości i niewiedzy. Trzeba mieć dużo dobrej WOLI, żeby to zdanie sensownie zrozumieć. Może je rozwiniesz? >Wola to płacz o nie posiadanie pełnej kontroli nad własnym ciałem i umysłem i otoczeniem. No dobrze, ale jednak jakoś tam świadomość chyba oddziałuje "z powrotem" na materię - choćby na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Polecam w ogóle lekturę całego tego wątku. Wiele osób o sporej wiedzy na ten temat się tu wypowiedziało. Proszę również zwrócić uwagę na linki, które pan Andrzej Bogusławski zamieścił do konspektów prof. Ducha. pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
|  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Układ nerwowy jest podzielony na zależny i nie zależny od naszej woli ten podział na pewno się tu w pełni udziela >czy na pewno właśnie podział - w zależności od WOLI dokonuje nauka przy opisie układu nerwowego? Masz jakieś lektury, z których wynika taki podział? Układ somatyczny i autonomiczny.
|
|
| |  | | maceox (6766 punktów) | >>>Układ nerwowy jest podzielony na zależny i nie zależny od naszej woli ten podział na pewno się tu w pełni udziela >>czy na pewno właśnie podział - w zależności od WOLI dokonuje nauka przy opisie układu nerwowego? Masz jakieś lektury, z których wynika taki podział? >Układ somatyczny i autonomiczny. No właśnie, ale czy w opisach tych ukladów potrzebne jest słowo "wola"?
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >>>Układ nerwowy jest podzielony na zależny i nie zależny od naszej woli ten podział na pewno się tu w pełni udziela> >>czy na pewno właśnie podział - w zależności od WOLI dokonuje nauka przy opisie układu nerwowego? Masz jakieś lektury, z których wynika taki podział?> >Układ somatyczny i autonomiczny.> No właśnie, ale czy w opisach tych ukladów potrzebne jest słowo "wola"?Tak. Pisze się, że w dużym stopniu jest kontrolowany świadomie, lub "zależny od woli" www.anatomia.webd.pl/nerwowy.html
|
|
1 na 1 | brzezińska43 (1294 punktów) | Reakcje przemyślane i nieprzemyślane są ze sobą tak splecione, że ich oddzielenie jest możliwe jedynie w nielicznych przypadkach.Nawet wówczas, gdy w dyskusji niewątpliwie poslugujemy się procesami korowymi zdarza się, że wypowiadamy myśl w sposób nieprecyzyjny, nie oddający jej istoty.A przecież zdarzają się sytuacje, w których niezbędna jest reakcja czysto fizyczna, np. uskoczenie przed nadjeżdżającym rowerzystą.Część z nas robi to automatycznie, część zaś wlącza myślowy "kalkulator".W pierwszym przypadku reakcja jest natychmiastowa i blyskawiczna, w drugim znacznie powolniejsza. Zadna z tych reakcji nie gwarantuje uniknięcia zderzenia, bo jest jeszcze drugi uczestnik, którego reakcja może zapadać także na dwa sposoby.Wracając do pierwszej myśli - tam gdzie w grę wchodzą emocje, proces myślenia zostaje zaklócony. Wymyślane przez naukowców koncepcje mają ten sam walor. Zaangażowanie w badania powoduje, że wnioski wyciągane z obserwacji stają się zakladnikami emocji towarzyszącym owym obserwacjom, lub są efektem zalożonej z góry koncepcji.Jej odrzucenie bywa trudne, gdyż wymaga samokrytycyzmu dość daleko posuniętego.Przyznanie, że zalożenie pierwotnie przyjęte jest blędne jest utożsamiane z przyznaniem, że nasza koncepcja jest zla. To trudne z psychologicznego punktu widzenia - sami musimy przyznać się do niewiedzy i wynikającej z niej blędnośći zalożeń. Wielokrotnie już zdarzalo się, że dopiero kolejne pokolenie naukowców obalalo blędne koncepcje. Tak będzie też w tym przypadku. A w innej sprawie - widzial ktoś mózgi mrówek czy sinic? Może by tak wziąć pod uwagę więcej elementów ukladanki?
|
|
1 na 1 | alia (2 punktów) | Mnie też zastanawiają te badania. Chętnie o nich poczytam, bo to niezwykle ciekawy temat. Bez źródła tych informacji, bez podania w jaki sposób wnioski zostały wyciągnięte, rozmowa wg mnie jest bezpodstawna. A tak poza tym witam na forum
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|