 |
Wpływ chrześcijaństwa i nie tylko na eutanazję Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-09-2011 13:19 | Sarif (2786 punktów) | Wpływ chrześcijaństwa i nie tylko na eutanazję
6 na 6 | Chciałem odnieść się w tym wątku do artykułu MacDonalda przetłumaczonego przez panią Małgorzatę - www.racjonalista.pl/kk.php/s,2226 - do kwestii podejścia do eutanazji jako do jednego z najważniejszych czynników wyrażających wolność osobistą człowieka. Organizacje religijne oraz żeby uprzedzić Grabowską również ludzi nie kierujących się religią w tym sporze dążą do uniemożliwienia ludziom dokonania wyboru, który każdy powinien mieć możliwość dokonania. To czy jednostka chce istnieć czy nie niezależnie od motywów jest jej osobistą sprawą tak samo jak w demokratycznym kraju człowiek ma prawo wypowiedzieć się lub nie, posiadać poglądy lub nie, gromadzić legalnie majątek lub nie tak samo musi mieć prawo o istnieniu lub nie. Tak jak w artykule autor wskazuje na to że wspomniane powyżej organizacje anty-eutanazja na przykład taki UPR chcą decydować za człowieka czy ma prawo żyć czy nie jest anty wolnościowe. W takich sprawach człowiek musi sam rozważyć wszystkie za i przeciw i podjąć decyzję i nie może być tak, że przy tak osobistym wyborze chcą brać udział inni, a wręcz wybierać za osobę do której ten wybór należy. Można to nazwać akcją T4 na odwrót bo kiedy tam pozbywano się wszystkich chorych fizycznie, umysłowo oraz niepełnosprawnych tak tutaj każdemu narzuca się niezależnie od jego woli nakaz istnienia. Jakie jest wasze zdanie na temat nie eutanazji, ale tego czy ktoś powinien mieć na to wpływ(zaczynając od rządu, a kończąc na lekarzach) czy nie ? Ja osobiście jak już wyraziłem to wcześniej jestem za totalnym dostępem do eutanazji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
16 na 16 | perun (8610 punktów) |
>Jakie jest wasze zdanie na temat nie eutanazji, ale tego czy ktoś powinien mieć na to >wpływ(zaczynając od rządu, a kończąc na lekarzach) czy nie ? Nie mów mi jak żyć , bo ty za mnie nie umrzesz . Parafrazując to gdzieś przeczytane zdanie ; nie mów mi jak umrzeć bo ty za mnie nie żyjesz. To wszystko co mam do powiedzenia tym , którzy chcą mi mówić jak i kiedy mam umrzeć . Moje życie moja śmierć - nikomu nic do niej. Dla jednego człowieka jego życie może być najwyższą wartością . Powinien jednak wziąć pod uwage , że inny człowiek może stawiać wyżej inne warrtości i je uszanować , tak jak szanuje swoje wartości.
|
|
 | | Lodowy (1486 punktów) | >Nie mów mi jak żyć , bo ty za mnie nie umrzesz . Parafrazując to gdzieś przeczytane zdanie ; nie mów mi jak umrzeć bo ty za mnie nie żyjesz. To wszystko co mam do powiedzenia tym , którzy chcą mi mówić jak i kiedy mam umrzeć . Moje życie moja śmierć - nikomu nic do niej. Trochę za bardzo uprościłeś, nikt nikomu nie zabrania popełnienia samobójstwa.
|
|
|  | 4 na 4 | perun (8610 punktów) |
>Trochę za bardzo uprościłeś, nikt nikomu nie zabrania popełnienia samobójstwa. > Niektórzy zabraniają umrzeć tym, którzy nie są już w stanie popełnić samobójstwa . Mam na myśli sytuacje powypadkowe. Jestem roślinką, rodzina wie jakie mam podejśćie do tej sprawy, a mimo to utrzymują mnie przy życiu. Pisałem o takich sytuacjach, w których człowiek nie chce żyć, a sam nie może życia zakończyć.
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Ja osobiście jak już wyraziłem to wcześniej jestem za totalnym dostępem do eutanazji. Myślę, że należałoby wprowadzić jakiś czas na zastanowienie, na przykład rok, aby nie było sytuacji, że ludzie poddają się eutanazji na wskutek chwilowego nastroju. Do tego badanie psychiatryczne, bo inaczej byle depresja czy inne zaburzenia mogłyby skutkować zgłoszeniem chęci zejścia, oraz środowiskowe - na wypadek ewentualnych nacisków ze strony otoczenia.
|
|
6 na 6 | jasenka (1863 punktów) | >>Jakie jest wasze zdanie na temat nie eutanazji, ale tego czy ktoś powinien mieć na to >wpływ(zaczynając od rządu, a kończąc na lekarzach) czy nie ?
Decyzja powinna należeć tylko i wyłącznie do chorej osoby, która chce eutanazji. Lekarz i prawnik natomiast powinni być tylko po to, by dopilnować procedury - stwierdzenie czy osoba jest świadoma (lekarz) oraz przeprowadzenie wszystkiego zgodnie z prawem, aby nikt nie obciążył potem np. rodziny o zabójstwo. W innym wypadku dochodziłoby do nadużyć (pozbycie się niewygodnej osoby, szybsze przejęcie spadku itp.).
|
|
 | | Lodowy (1486 punktów) | >Decyzja powinna należeć tylko i wyłącznie do chorej osoby, która chce eutanazji. A jeśli jest zdrowa, ale nie chce już żyć?
|
|
|  | 4 na 4 | perun (8610 punktów) |
>A jeśli jest zdrowa, ale nie chce już żyć? > Wtedy sama może dokonać wyboru , jeśli ma odwage i naprawde nie chce żyć . Sam Pan pisał , że samobójcy nikt nie zabroni odebrać sobie życia
|
|
| |  | | Lodowy (1486 punktów) | >Wtedy sama może dokonać wyboru , jeśli ma odwage i naprawde nie chce żyć . >Sam Pan pisał , że samobójcy nikt nie zabroni odebrać sobie życia Są ludzie, którzy nie mają odwagi tego sami zrobić. Czy w świetle prawa mogli by kogoś o to poprosić?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >Są ludzie, którzy nie mają odwagi tego sami zrobić. Czy w świetle prawa mogli by kogoś o to poprosić? Jak nie mają odwagi, znaczy tak na prawdę nie chcą.
|
|
| | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >>Są ludzie, którzy nie mają odwagi tego sami zrobić. Czy w świetle prawa mogli by kogoś o to poprosić? >Jak nie mają odwagi, znaczy tak na prawdę nie chcą. Bez urazy, ale słabo się orientujesz w tej kwesti. Tak Ci się szybko i łatwo wyklepało na klawiaturze.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | Skąd pewność?
|
|
| | |  | 3 na 3 | perun (8610 punktów) |
>Są ludzie, którzy nie mają odwagi tego sami zrobić. Czy w świetle prawa mogli by kogoś o to poprosić? > Moim zdaniem eutanazja powinna dotyczyć ludzi chorych , nieuleczalnie chorych . Myśle , że mogliby prosić o pomoc organizacje podobną do Dignitas. Natomiast gadanie , że jakaś nastolatka przyżywająca zawód miłosny mogłaby prosić o eutanazje jest bez sensu . Takie przypadki kwalifikują się do psychologa a nie do eutanazji.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Moim zdaniem eutanazja powinna dotyczyć ludzi chorych , nieuleczalnie chorych .I tak to pojęcie generalnie funkcjonuje. I niechby sobie tym zostało choćby jako fragment proponowanego przez prof.Grabowską wspomaganego samobójstwa i jeszcze mniejszy fragment proponowanego przeze mnie samobójstwa czy prościej wyboru śmierci. > Natomiast gadanie , że jakaś nastolatka przyżywająca zawód miłosny mogłaby prosić o eutanazje jest bez sensu . Takie przypadki kwalifikują się do psychologa a nie do eutanazji.No i przecie o tym była mowa: pod kierunkiem fachowca. I zakochana nastolatka to tylko barwny przykład. Wprowadzenie możliwości wyboru śmierci ot tak, z marszu niewątpliwie owocowałoby kuriozalnymi wypadkami, ale danie takiej możliwości poprzedzone długotrwałą, rzetelną edukacją i dyskusją to co innego. Religijne fiksacje i nienawiść do innych każą wielu szkaradnym umysłom dopatrywać się złych intencji zamiast zaufać ludziom. Wszak i bez dostępnych "zestawów do eutanazji" katolicki zięciu katolicką teściówkę katolicką siekierką zarąbać potrafi. A ile ludzi (zwłaszcza Polaków) przestałoby ciągle męczenniczo jęczeć i narzekać gdyby śmierć była tak łatwa i bezbolesna?! I to wcale nie dlatego, że by umarli, ale po prostu mieliby mniej paliwa do jęczenia. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >Moim zdaniem eutanazja powinna dotyczyć ludzi chorych , nieuleczalnie chorych . Myśle , że mogliby prosić o pomoc organizacje podobną do Dignitas. Natomiast gadanie , że jakaś nastolatka przyżywająca zawód miłosny mogłaby prosić o eutanazje jest bez sensu . Takie przypadki kwalifikują się do psychologa a nie do eutanazji. No jak to, przecież tak zdecydowanie pisałeś "Moje życie moja śmierć - nikomu nic do niej" itp., a teraz wycofujesz się tylko do chorych. Dlaczego nie pozostawiasz tego wyboru wszystkim ludziom?
|
|
| | | | |  | | perun (8610 punktów) |
>No jak to, przecież tak zdecydowanie pisałeś "Moje życie moja śmierć - nikomu nic do niej" itp., a teraz wycofujesz się tylko do chorych. Dlaczego nie pozostawiasz tego wyboru wszystkim ludziom? > Poważnie nie rozumiesz o co mi chodzi? Każdy zdrowy człowiek ma wybór . Może się zabić sam jeśli jest sprawny fizycznie i nikt mu tego nie zabroni . Nawet Dignitas sprawnym fizycznie chorym ludziom nie pomaga się zabić . Daje im tylko do użycia trucizne , która pozwoli im to zrobić bezboleśnie .( choć to samo można zrobić w domu z odpowiednimi lekami ) Nie słyszałem , aby Dignitas pomagała umierać zdrowym ludziom w pełni sił. (mając wiedze , że są zdrowi ) Każdy człowiek ma wolny wybór czy chce życ czy chce umrzeć . Nie każdy tylko może sam się zabić co może być wynikiem wypadku , choroby itp przyczyn . Pisałem o tych , którzy z powodu choroby , wypadku itp nie są wstanie sami się zabić , a nie chcą żyć robiąc w pampersy i czekając na śmierć wiele lat .Tak trudno to pojąć? Nie widze potrzeby pomagać umierać zdrowym ludziom którzy są w depresji itp , jeśli nie chcą żyć zawsze sami mogą skończyć swoje życie .
|
|
|  | 3 na 3 | Sarif (2786 punktów) | >>Decyzja powinna należeć tylko i wyłącznie do chorej osoby, która chce eutanazji. >A jeśli jest zdrowa, ale nie chce już żyć? >
No i tak wreszcie znajdzie sposób jeżeli się nie rozmyśli na popełnienie samobójstwa - wysokich budynków jest dużo, tory ciągną się wszędzie, a dużą ilość tabletek różnego rodzaju powodującego śmierć po przedawkowaniu też można dostać wszędzie. Czy nie lepiej żeby do wszystkiego dochodziło cywilizowanie zamiast doprowadzania do takich radykalnych czynów jak skok przed jadące metro co oczywiście poskutkuje śmiercią skaczącego, ale również zatrzymaniem ruchu na długie godziny i różnymi innymi zdarzeniami trudnymi do przewidzenia.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
| |  | 5 na 5 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >No i tak wreszcie znajdzie sposób jeżeli się nie rozmyśli na popełnienie samobójstwa - wysokich budynków jest dużo, tory ciągną się wszędzie, a dużą ilość tabletek różnego rodzaju powodującego śmierć po przedawkowaniu też można dostać wszędzie. Czy nie lepiej żeby do wszystkiego dochodziło cywilizowanie zamiast doprowadzania do takich radykalnych czynów jak skok przed jadące metro co oczywiście poskutkuje śmiercią skaczącego, ale również zatrzymaniem ruchu na długie godziny i różnymi innymi zdarzeniami trudnymi do przewidzenia. Często popełniają te samobójstwa nieudolnie, poczem trafiają do specjalnych szpitali, gdzie dowiadują się, że tak naprawdę to chcą żyć, tylko chorobę mają w głowie. Potem wychodzą i apjać od nowa. Jestem za eutanazją, świadomym wyborem człowieka: chcę umrzeć. Trzeba to tylko jakoś unormować prawnie, żeby nie było przegięć.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Sarif (2786 punktów) | No przecież nikt nie mówi, że to będzie wyglądało hipotetycznie tak : wchodzi persona do kliniki i mówi że chce dokonać eutanazji, a oni potulnie za uiszczoną wcześniej wpłatą przygotowują jej pomieszczenie, zapraszają rodzinę i podają śmiertelną dawkę jakieś substancji. Wiadomo, że przecież nikt na zawołanie nie będzie nikomu nic wstrzykiwał tylko najpierw dostanie rozmowę z psychologiem, który spróbuje ukazać mu ważność podejmowanej decyzji i czy na pewno chce, ale to od samej osoby będzie zależeć decyzja.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >No przecież nikt nie mówi, że to będzie wyglądało hipotetycznie tak : wchodzi persona do kliniki i mówi że chce dokonać eutanazji, a oni potulnie za uiszczoną wcześniej wpłatą przygotowują jej pomieszczenie, zapraszają rodzinę i podają śmiertelną dawkę jakieś substancji. Wiadomo, że przecież nikt na zawołanie nie będzie nikomu nic wstrzykiwał tylko najpierw dostanie rozmowę z psychologiem, który spróbuje ukazać mu ważność podejmowanej decyzji i czy na pewno chce, ale to od samej osoby będzie zależeć decyzja. Ok, tylko jak te rozmowy osób chorych, nie zdolnych do mówienia, niewidomych i nie wiem sam co jeszcze, przebiegałyby? Mógłby to być ktoś bliski w zastępstwie i tu zaczynaja się schody, bo np. kochająca żoncia, córcia, mężuś, syncio itp. chciałby pozbyć się "roślinki". Trudny temat.
|
|
| | | | |  | | Sarif (2786 punktów) | Źle cie zrozumiałem , przepraszam , myślałem że chodziło ci o kwestię dostępności do eutanazji ludzi zdrowych i to właśnie z tymi ktoś powinien porozmawiać, ale tylko porozmawiać. A co do roślinek to jeżeli ktoś już jest totalnie stwierdzoną roślinką to wtedy chyba jest tylko jedna możliwość. Zasoby, które są przeznaczane na utrzymywanie życia, a raczej już pustego istnienia takiej osoby mogłyby by być przekazane do ratowania ludzi, którzy tak naprawdę mają jeszcze szansę na przeżycie. Wygląda to jak wygląda, ale trzeba takie sprawy rozpatrywać nie tylko pod kątem etycznym, ale również innymi.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >Źle cie zrozumiałem , przepraszam , myślałem że chodziło ci o kwestię dostępności do eutanazji ludzi zdrowych i to właśnie z tymi ktoś powinien porozmawiać, ale tylko porozmawiać. Ha, na zdrowych, którzy chcą umrzeć to szkoda czasu i pieniędzy, bo maja mnóstwo sposobów aby zrobić to sami. Chyba,że z różnych powodów robią to nieudolnie, ale wtedy wystarczy im pobyt na oddziale psychiatrycznym.
>A co do roślinek to jeżeli ktoś już jest totalnie stwierdzoną roślinką to wtedy chyba jest tylko jedna możliwość. Zasoby, które są przeznaczane na utrzymywanie życia, a raczej już pustego istnienia takiej osoby mogłyby by być przekazane do ratowania ludzi, którzy tak naprawdę mają jeszcze szansę na przeżycie. Wygląda to jak wygląda, ale trzeba takie sprawy rozpatrywać nie tylko pod kątem etycznym, ale również innymi.
Trzeba też wziąć pod uwagę ludzi, którzy pomimo wszystko nie chcą umierać. Mogą to być np. powody religijne, lub choćby ogromna chęć życia. Wtedy opieka paliatywna jest konieczna.
|
|
| | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Zasoby, które są przeznaczane na utrzymywanie życia, a raczej już pustego istnienia takiej osoby mogłyby by być przekazane do ratowania ludzi, którzy tak naprawdę mają jeszcze szansę na przeżycie.
70 PLN - tyle płaci NFZ miesięcznie za opiekę nad osobą w stanie wegetatywnym.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > >Zasoby, które są przeznaczane na utrzymywanie życia, a raczej już pustego istnienia takiej osoby mogłyby by być przekazane do ratowania ludzi, którzy tak naprawdę mają jeszcze szansę na przeżycie.> 70 PLN - tyle płaci NFZ miesięcznie za opiekę nad osobą w stanie wegetatywnym.Dziennie  I nie za osobę w stanie wegetatywnym, tylko za taką, która nie wymaga sztucznego odżywiania (główne kryterium). Tu rozmowa z Barbarą Kaczmarską, dyrektorką Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Warszawie na temat pacjenta w stanie wegetatywnym: Cytat:Ile kosztuje dzienny pobyt Krzysztofa w zakładzie?
Około 300 zł. A dostaję z NFZ na niego niecałe 200 zł. Na tak zwanego zwykłego pacjenta, czyli takiego, który odżywia się w sposób naturalny, dostaję 70 zł dziennie. Progiem podziału jest droga podania pożywienia. PEG kwalifikuje pacjenta do klasy zero punktów w skali Barthel i zarazem zwiększa jego dzienną stawkę do 70 zł pomnożonych przez współczynnik 2,8.
Brakuje jednak rozróżnienia finansowego na pacjentów, którzy jedzą samodzielnie, i tych, których trzeba karmić łyżeczką lub strzykawką, a to wymaga kilku godzin dodatkowej pracy personelu. Najcenniejszym pacjentem z punktu widzenia gospodarowania zakładem jest więc pacjent jak najzdrowszy - chodzący i jedzący samodzielnie, bo wtedy mogę z jego 70 zł zaoszczędzić coś i dla pana Krzysia, i dla tych, którzy wymagają pomocy w jedzeniu. Na szczęście nasz zakład jest duży. Paradoksalnie, w tych mniejszych sytuacja jest cięższa, bo trudniej coś wygospodarować. 80 proc. moich pacjentów jest po 60. roku życia. 439 z tych 450 to osoby używających pieluchomajtek na stałe i prowadzący łóżkowo-fotelowy tryb życia. Tych zdrowszych mam może 5 proc. Ale jeżeli ktoś jest zbyt zdrowy, to znaczy ma więcej niż 40 punktów w skali Barthel, musi nas opuścić. Potwierdzają to dane z Rynku Zdrowia: Cytat:Stosunek do osób starszych jest pewnym odzwierciedleniem demokratycznej dojrzałości społeczeństwa - uważa dr Jarosław Derejczyk, wojewódzki konsultant w dziedzinie geriatrii w woj. śląskim. Dodaje, że stawka wynosząca w zakładzie opiekuńczym 70 zł za osobodzień, to za mała kwota.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > >70 PLN - tyle płaci NFZ miesięcznie za opiekę nad osobą w stanie wegetatywnym.> Dziennie I nie za osobę w stanie wegetatywnym, tylko za taką, która nie wymaga sztucznego odżywiania (główne kryterium).> [cytat]Ile kosztuje dzienny pobyt Krzysztofa w zakładzie?> Około 300 zł. A dostaję z NFZ na niego niecałe 200 zł. Na tak zwanego zwykłego pacjenta, czyli takiego, który odżywia się w sposób naturalny, dostaję 70 zł dziennie.No to błąd w artykule w Przekroju (z 30 maja br.), nigdy nie sprostowany, bo czytuję regularnie.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) |
> Dziennie I nie za osobę w stanie wegetatywnym, tylko za taką, która nie wymaga sztucznego odżywiania (główne kryterium).Pomijając ekonomię; słuszne obawy ma pani dyrektor sądząc, że stanie się kozłem ofiarnym. Łatwo sobie wyobrazić reakcje ludzi kierowanych przez purpuratów. O politykach, sikających pod siebie na widok gniewnych spojrzeń sukienkowych, nie wspomnę. Jak nic czekałby ją stos.
|
|
| |  | | Lodowy (1486 punktów) | >>A jeśli jest zdrowa, ale nie chce już żyć? >No i tak wreszcie znajdzie sposób jeżeli się nie rozmyśli na popełnienie samobójstwa To wcale nie jest takie łatwe, przecież nie wszyscy będący w głębokiej depresji podejmują próby samobójcze.
>Czy nie lepiej żeby do wszystkiego dochodziło cywilizowanie zamiast doprowadzania do takich radykalnych czynów jak skok przed jadące metro co oczywiście poskutkuje śmiercią skaczącego, ale również zatrzymaniem ruchu na długie godziny i różnymi innymi zdarzeniami trudnymi do przewidzenia. Proponujesz, jak napisałeś, totalny czyli bez ograniczeń dostęp do eutanazji. Czyli np. 18-latek mógłby poprosić np. swoich rówieśników o zakończenie jego życia i zgodnie z jego wolą polegałoby to na odcięciu głowy. Przy zachowaniu wszelkich formalnych procedur (świadkowie, oświadczenie woli itp.) mogłoby się to odbyć zgodnie z prawem.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Sarif (2786 punktów) | >To wcale nie jest takie łatwe, przecież nie wszyscy będący w głębokiej depresji podejmują próby samobójcze.
Ale mówimy o osobach, które chcą popełnić samobójstwo, a nie o każdej zestresowanej bądź będącej w depresji osobie.
Cywilizowanie oznacza w specjalnie przygotowanej klinice z przygotowaną kadrą pracowników po wcześniejszej rozmowie z psychologiem i odczekaniem min. tygodnia jeżeli osoba jest zdrowa by przemyślała swoją decyzję oraz przy zastosowaniu bezbolesnej substancji. To oznacza cywilizowanie więc proszę nie wycinaj jednych słów z ogólnego kontekstu. To że użyłem słowa totalny nie oznacza podstawienia ciężarówki pełnej trucizny na osiedle i zastosowania metody bierzcie co chceta.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
| | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >Ale mówimy o osobach, które chcą popełnić samobójstwo, a nie o każdej zestresowanej bądź będącej w depresji osobie. A kto miałby o tym decydować? Poza tym, ludzie w depresji są przez całe lata i przez całe życie myślą o samobójstwie. Czy oni mieliby dostęp do eutanazji?
>Cywilizowanie oznacza w specjalnie przygotowanej klinice z przygotowaną kadrą pracowników po wcześniejszej rozmowie z psychologiem i odczekaniem min. tygodnia jeżeli osoba jest zdrowa by przemyślała swoją decyzję oraz przy zastosowaniu bezbolesnej substancji. Jeśli taką wolę będzie miał zdrowy fizycznie 18-latek nawet po rozmowie z psychologiem?
>To oznacza cywilizowanie więc proszę nie wycinaj jednych słów z ogólnego kontekstu. To że użyłem słowa totalny nie oznacza podstawienia ciężarówki pełnej trucizny na osiedle i zastosowania metody bierzcie co chceta. A jednak widzisz konieczność pewnych ograniczeń? Jeśli tak, to słowo totalny było zbyt mocne. Nie chcę jednak rozmawiać o znaczeniu słów, ale próbuję dowiedzieć się, gdzie przebiegałaby wg Ciebie granica owej dostępności do eutanazji.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >Jeśli taką wolę będzie miał zdrowy fizycznie 18-latek nawet po rozmowie z psychologiem? Jego wybór.
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>czy ktoś powinien mieć na to wpływ
>jestem za totalnym dostępem do eutanazji
Z eutanazją jest trochę tak jak z aborcją. Ponieważ ludzie nie widzą INNEGO wyjścia, więc decydują się na eutanazję ( osobiście wolę określenie - samobójstwo wspomagane) lub aborcję.
Tymczasem mamy przypadek Janusza Świtaja (33-latek sparaliżowany po wypadku motocyklowym ), który początkowo pragnął eutanazji, ale od kiedy zajęła się jego losem Anna Dymna chce żyć.
Tak więc na pewno człowiek powinien mieć prawo do zakończenia swego istnienia, ale jak pokazują takie przypadki jak Świtaja, czasmi może tego żałować. Chodzi o to, że tak jak w wypadku aborcji tak i eutanazji nie powinno być to puszczone "na żywioł" tylko obwarowane pewnymi warunkami. Poza tym jest to temat rzeka, bo są różne rodzaje eutanazji i różne ludzkie przypadki. Czasami ludzie budzą się po latach ze śpiączki i wcześniejsze ich odłączenie od aparatury może okazać się przedwczesne.
> To czy jednostka chce istnieć czy nie niezależnie od motywów jest jej osobistą sprawą
Tak też nie można podchodzić. A jak nastolatka się nieszczęśliwie zakocha i "świat jej się zawali" i nie chce istnieć, to czy jej ot tak można pozwolić , bo to jej osobista sprawa?
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
 | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | > Tymczasem mamy przypadek Janusza Świtaja (33-latek sparaliżowany po wypadku motocyklowym ), który początkowo pragnął eutanazji, ale od kiedy zajęła się jego losem Anna Dymna chce żyć.Tak, tak, proszę księdza, to bardzo wzruszające i bardzo obiecujące dla wszystkich Świtajów świata.  > Tak też nie można podchodzić.Można, można... > A jak nastolatka się nieszczęśliwie zakocha i "świat jej się zawali" i nie chce istnieć, to czy jej ot tak można pozwolić , bo to jej osobista sprawa?Się znaczy co za nastolatka? 11-latka, czy 19-latka? Ja tam swoim dzieciom od maleńka powtarzałem m.in.: Skończysz 18 lat, będziesz mógł/mogła targnąć się na linę jak ci nie będzie pasowało, a na razie ... i tu rzeczowa wykładnia jakiegoś-tam problemu.  Kiedy nieszczęśliwie zakochana pełnoletnia nastolatka mogłaby pójść otwarcie do psychologa po receptę na śmierć, to i świadomość nieszczęśliwie zakochanych niepełnoletnich nastolatek byłaby inna. Rzecz w tym czy rozwiązuje się sprawy fachowo czy pod dyktando tłumoków w szatach czarodziejów. A ludzi na świecie jest dosyć na nieskrępowane umieranie.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Tak, tak, proszę księdza, to bardzo wzruszające Tak więc ukórz się Synu i powściągnij swą pychę!
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
|  | 1 na 1 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Choć sprawa jest skomplikowana i niejednoznaczna, jak niemal wszystko w ludzkim życiu, to wydaje mi się, że w gruncie rzeczy, jest to dość "prosta" kwestia - tak jak z aborcją. Mamy bowiem dwa wyjścia: - albo przyjmujemy religijno-mistyczne tabu i jego mgliste wykładnie, których celem jest właśnie to, by o tym w ogóle nie mówić - albo decydujemy się, że kwestie szeroko rozumianego społecznego współżycia da się rozwiązać racjonalnie, poprzez dyskusję, w której rozważamy argumenty, a nie dogmaty nałożone przez niewidzialne istoty i ich interpretatorów. Nawet, jeśli, co chyba oczywiste, choć w Polsce chyba "niemożliwe", przyjmiemy drugą strategię, to napotykamy kwestie trudne, lecz nie aporetyczne. Umożliwienie eutanazji, jak w Szwajcarii, nie niesie ze sobą "groźby", że oto ludzie zaczną masowo się zabijać - jak pisał autor artykułu, do którego się tu odnosimy; w Szwajcarii jest to legalne od 1941 roku i w żadnym bodaj momencie do kraju tego, ani do kliniki Dignitas nie waliły tłumy chętnych ze sobą skończyć.
Swoją drogą, mam wrażenie, że przy okazji eutanazji pojawia się, choć rzadziej, pewien schemat myślenia i argumentacji obecny również w dyskusji o aborcji - że jak zalegalizujemy, to ludzie będą z tego korzystać na zasadzie wizyty u fryzjera - tzn. beztrosko, niemal bezrefleksyjnie i bez dylematów moralnych. Nie wiem, czy ten argument to tylko taki wytrych, czy ludzie go podnoszący mają: a) niewielkie pojęcie o rzeczywistości czy b)tak małą, nomen omen, wiarę w swych braci i siostry?
W każdym bądź razie, trzeba tej kwestii stawić czoła. Przede wszystkim skończyć z tabu śmierci np. zachęcać ludzi by wypełniali, póki są w pełni sił, jakiegoś rodzaju oświadczenia, by w momencie, w którym nie będą mogli się komunikować (czy to na skutek choroby czy obrażeń powypadkowych etc.) było wiadomo, jaka jest ich wola. W przypadku gdy ktoś takiego oświadczenia nie wypełni i brak informacji od rodziny, należałoby, moim zdaniem, ale to również można przedyskutować, podtrzymywać takie osoby przy życiu, uznając, że "odłączenia" sobie nie życzą. W przypadku, w którym zabić chce się ktoś zdrowy, to, pomijając poruszany argument, że może się zabić sam, należy mu przede wszystkim zapewnić wsparcie psychologa i wszelką inną pomoc, zależnie od sytuacji - jeśli nie ma pracy, to pomóc podnieść, zdobyć kwalifikacje, jeśli to starsza, samotna osoba, to może "pokazać", że można przemyśleć zamieszkanie w domu spokojnej starości, gdzie są inni ludzie i można jakoś "wypełnić" dzień, zamiast siedzieć samotnie z własnymi myślami - po kilku dwóch tygodniach spędzonych na działce, niemal bez kontaktu z ludźmi sam wpadłem w mała depresję. Co zatem, jeśli ktoś ma całe tygodnie na rozpamiętywanie i "użalanie"? Oczywiście takie "domy starców" nie zawsze są "świetne i sielankowe", nie każdy się do nich (charakterologicznie) nadaje + wiele innych zmiennych. Oprócz tego można zatem wskazać jakieś kluby seniora, gdzie można się po prostu spotkać z innymi ludźmi, kiedy ma się ochotę, nie rezygnując ze swojego mieszkania i większej "wolności" etc. [Pomijam kwestię chorób psychicznych, depresji, schizofrenii etc. W takich wypadkach pomoc psychologiczna to oczywista oczywistość]. Rzecz w tym, że w przypadku zdrowej fizycznie osoby jeszcze wiele można zrobić, życie może mieć sporo do zaoferowania, a samobójstwo to ostateczne rozwiązanie. Niemniej, gdyby po wyczerpaniu wszelkich możliwości, taka zdrowa fizycznie i psychicznie, choć (psychicznie) cierpiąca osoba, chciała popełnić wspomagane samobójstwo, to również należałoby jej to umożliwić - moim zdaniem, to jedyne cywilizowane wyjście. Chowanie głowy w piach i zasłanianie się Biblią czy papieżem cywilizowanym do końca nie jest. Sęk w tym, by fundamentem wszelkich regulacji była wolność i godność człowieka jako podmiotu - nie to, co ma na ten temat do powiedzenia mitologia i jej głosiciele. Jeśli ktoś uważa, że eutanazja czy aborcja obraża Boga, to jej nie dokona. Niby proste, a mimo tego dla niektórych wciąż niezrozumiałe.
PS. Nie każdy ma tyle szczęścia co Pan Świtaj - świetnie, że znalazł sens w życiu - to potwierdza chyba słuszność moich argumentów. Ale, co gdyby tego sensu nie odnalazł? Gdyby nie było maszyny, która polepszałaby jakość jego życia i wciąż chciał umrzeć? Kamery telewizyjne by wyjechały, a my byśmy udawali, że problem nie istnieje? Przecież papież tak godnie umierał...(?)
|
|
| |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Mamy bowiem dwa wyjścia: >- albo przyjmujemy religijno-mistyczne tabu i jego mgliste wykładnie, których celem jest właśnie to, by o tym w ogóle nie mówić >- albo decydujemy się, że kwestie szeroko rozumianego społecznego współżycia da się rozwiązać racjonalnie, poprzez dyskusję, w której rozważamy argumenty, a nie dogmaty nałożone przez niewidzialne istoty i ich interpretatorów. Do wszystkich spraw podchodzisz tak prostolinijnie, czy tylko do kwestii życia i śmierci? Wyobraź sobie, że są osoby, które popierają prawo do eutanazji a jednocześnie mają niechętny stosunek do aborcji na życzenie. A żeby było jeszcze trudniej, przekonania te nie mają nic wspólnego z żadnymi "niewidzialnymi istotami", czy jak tam to opisujesz. Wiem, że łatwo i wygodnie ulec prostackiemu rozumowaniu: religia contra rozum, ale świat nie jest taki prosty niestety.
|
|
| | |  | | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Oczywiście, że są takie osoby - z nimi możliwa jest właśnie racjonalna dyskusja i wypracowanie konsensusu, o czym pisałem. Powiem więcej: sensowna dyskusja możliwa jest z każdym dopóki i o ile nie wyciągnie "karty z Bogiem" lub "z religią". Jeśli po takową nie sięga, to można rozmawiać: - w oparciu o wiedzę medyczną; w temacie eutanazji i aborcji i wszelakich ich granic możemy opierać się na wiedzy medycznej. I wiedza ta będzie się "zwiększać" ulepszając, a nawet ułatwiając rozmowę. - w oparciu o filozofię - można przecież racjonalnie, logicznie rozważać kwestie etyczne i moralne bez odwołań do absolutu.
W żadnym razie nie sprowadzam poruszanych kwestii do czarno białych podziałów wiara/niewiara. Jeśli ktoś ma sensowne argumenty przeciwko lub za czymś, to nie tylko uszanuję jego zdanie, ale wezmę je pod uwagę (przykładem mój przyjaciel, który w kwestiach aborcji jest bardziej") liberalny ode mnie). Ale jeśli ktoś w dyskusji wtrąca Jezusowego lub jakiegokolwiek innego metafizycznego (niekoniecznie stricte religijnego),Jokera, to dyskusja z kimś jest, delikatnie mówiąc "trudna", a jakikolwiek konsensus prawie nierealny.
|
|
 | | Ronja (626 punktów) | >Tak więc na pewno człowiek powinien mieć prawo do zakończenia swego istnienia, ale jak pokazują takie przypadki jak Świtaja, czasmi może tego żałować.
No ale jak zakończy, to żałować już nie będzie.
|
|
1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | >Tak jak w artykule autor wskazuje na to że wspomniane powyżej organizacje anty-eutanazja na przykład taki UPR chcą decydować za człowieka czy ma prawo żyć czy nie jest anty wolnościowe. W takich sprawach człowiek musi sam rozważyć wszystkie za i przeciw i podjąć decyzję i nie może być tak, że przy tak osobistym wyborze chcą brać udział inni, a wręcz wybierać za osobę do której ten wybór należy.
A przecież UPR uważa się za partię ultraliberalną. Wolność jednostki jest ich sztandarowym hasłem. Jak sie okazuje - do czasu. Na przeciwnym biegunie sceny politycznej możemy zauważyć odwrotną niekonsekwencję. Wielu polityków lewicy chętnie odda decyzję o ewentualnym skróceniu swojego życia samym zainteresowanym, jednak za żadne skarby nie dopuści aby obywatele sami decydowali o (tak relatywnie błahej) kwestii jak zapinanie pasów bezpieczeństwa.
|
|
 | | Ronja (626 punktów) | >jednak za żadne skarby nie dopuści aby obywatele sami decydowali o (tak relatywnie błahej) kwestii jak zapinanie pasów bezpieczeństwa.
No ale to też jest kwestia życia i śmierci. Co więcej, nie tylko samego pasażera, ale również innych osób jadących tym samym samochodem, a nawet postronnych. Ja widzę zdecydowaną różnicę między "nie chcę żyć i mam taką pewność" od "nie zapnę pasów bo to obciach".
|
|
|  | | Sarif (2786 punktów) | Już tak nie przesadzajmy - zdarzają się często wypadki w których to właśnie przez zapięcie pasów ludzie giną np. w momencie gdy samochód staje w płomieniach, a nie ma niczego ostrego do przecięcia pasu wiec ratuje się tylko ten co nie zapiął, ale to nie zmienia faktu że pasy trzeba zapinać bo jest to w większości element ratujący życie w kraksie.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
| |  | | kognitywista (3391 punktów) | >Już tak nie przesadzajmy - zdarzają się często wypadki w których to właśnie przez zapięcie pasów ludzie giną np. w momencie gdy samochód staje w płomieniach, a nie ma niczego ostrego do przecięcia pasu wiec ratuje się tylko ten co nie zapiął, ale to nie zmienia faktu że pasy trzeba zapinać bo jest to w większości element ratujący życie w kraksie.
Oczywiście, że pasy warto zapinać, bo zdecydowanie częściej ratują życie, niż stanowią zagrożenie. Chodzi jednak o to, komu pozostawić decyzję w tej kwestii: obywatelowi czy ustawodawcy. Gdy policjant wręcza mi mandat za to, że nie dbam o własne bezpieczeństwo, mam dojmujące uczucie absurdalności sytuacji.
|
|
|  | | kognitywista (3391 punktów) | >>jednak za żadne skarby nie dopuści aby obywatele sami decydowali o (tak relatywnie błahej) kwestii jak zapinanie pasów bezpieczeństwa. >No ale to też jest kwestia życia i śmierci. A więc dajmy prawo wyboru kierowcy, analogicznie do prawa wyboru w kwestii eutanazji.
>Co więcej, nie tylko samego pasażera, ale również innych osób jadących tym samym samochodem, a nawet postronnych. Zapinanie pasów ??? Chodzi o ewentualne uderzenie fruwającym ciałem nie zapiętgo kierowcy ?
|
|
| |  | 1 na 1 | Ronja (626 punktów) | >Zapinanie pasów ??? Chodzi o ewentualne uderzenie fruwającym ciałem nie zapiętgo kierowcy ?
Tak. Nawet nieprzypięty pies może zabić kierowcę / pasażera z przodu przy gwałtownym hamowaniu.
|
|
| | |  | | kognitywista (3391 punktów) | > Nawet nieprzypięty pies może zabić kierowcę / pasażera z przodu przy gwałtownym hamowaniu.Tak przypuszczałem. Aby uzasadnić ten przymus potrzebne są jednak dość karkołomne argumenty  Coś wiadomo o statystyce zgonów z powyższej przyczyny ?
|
|
| Leopold August Trojański (27 punktów) | Eutanazja jest zjawiskiem dziwnym, typowo prawną figurą. Podstawowym pytaniem jest czy eutanazja (teoretycznie) może być przeprowadzona tylko i wyłącznie za świadomą zgodą osoby, która eutanazji ma zostać poddana. Jeśli odpowiemy, że w gruncie rzeczy eutanazja powinna być możliwa również wtedy, gdy ktoś jest w stanie uniemożliwiającym mu podjęcie świadomej decyzji (co tak radośnie jest nazywane w naszej kulturze roślinką - i gdzie tutaj miejsce na humanizm?) to mamy do czynienia z sytuacją gdy o śmierci danej osoby decyduje osoba trzecia. W prawie nazywane jest to zabójstwem. Rozwiązaniem może być oświadczenie, że ktoś nie chce być sztucznie podtrzymywany przy życiu czy ratowany za wszelką cenę - tak jak ma to miejsce w USA. Tym samym decyzja pozostaje jednostkowa, podobnie jak i wykonanie.
Skoro jednak uznamy, że eutanazja to wyraz świadomej woli to mamy do czynienia z dwiema sytuacjami: (1) Gdy ktoś jest sprawny fizycznie i może popełnić samobójstwo - w takim wypadku udział osoby trzeciej jest de facto przerzucaniem na nią odpowiedzialności. Jeśli ktoś może samodzielnie zadecydować o własnym życiu i samodzielnie podjąć decyzję o śmierci, to jakim prawem angażuje w ten proces osobę trzecią? (2) Gdy ktoś jest świadomy ale z powodu kalectwa nie ma możliwości popełnienia samobójstwa - tutaj pojawia się problem, czy ktokolwiek ma prawo w jakiejkolwiek sytuacji odbierać komukolwiek życie?
Osobiście stoję na stanowisku, że życia odbierać w żadnej sytuacji nie można - czy to poprzez wykonanie kary śmierci, dokonanie aborcji czy też właśnie eutanazję.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|