 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-09-2011 19:06 | zaciekawiony światem (15 punktów) | Istota Boga cz.1 | Istota Boga
(Koncepcja, którą tutaj pragnę przedstawić jest rezultatem moich wieloletnich poszukiwań i przemyśleń nad istotą Boga i sensem świata metafizycznego. Jest to odważna idea, która przez większość wierzących jest nie do przyjęcia. Do jej zaprezentowania skłoniła mnie nie tylko wewnętrzna ciekawość świata czy najnowsze odkrycia nauki, zwlaszcza psychologii i neurobiologii, ale chęć podzielenia się z czytelnikiem, wartą, mam nadzieję, zastanowienia ideą.)
Ludzie wierzą w Boga. W każdym zakątku świata od najdzikszych i najprymitywniejszych plemion zamieszkujących dziewicze rejony po najbardziej rozwinięte i ucywilizowane państwa tego świata, ludzie czczą Boga lub Bogów w najrozmaitszy znany nam sposób. Bóg - Brahma Kreator, Wisznu, Bóg Życia i Podtrzymania, Śiwa, Bóg Łaski i Miłosierdzia, Boginie Saraswati, Lakszmi i Parwati, Bóg-słoń Ganeśa i setki innych Bogów jest obiektem kultu na całym globie. Wierni wznoszą modły i pokutują. Poszczą, świętują i składają ofiary głęboko wierząc, że to co robią, jest najważniejszym i najwznioślejszym celem ludzkiego, doczesnego życia. Wierzymy, że bóstwo, któremu pokornie oddajemy cześć, zamieszkuje niedostępny nam zwykłym śmiertelnikom świat. Z pokolenia na pokolenie wizję tego świata przedstawiano nam w postaci nieba lub wiecznego raju, gdzie króluje dobro i nieśmiertelność, a progi tego świata mogą przekroczyć tylko wybrani. Tak nas uczono od wczesnego dzieciństwa. Teraz już, gdy staliśmy sie dorośli, często nie zastanawiamy się nad symbolicznym znaczeniem treści wpajanych nam przez rodziców, nauczcieli, księży... Pokornie wierzymy, że ktoś sprawuje nad nami władzę, opiekę i rozporządza naszym losem. I nie ważne przy tym jest jaką wyznajemy religię. W jakiegokolwiek Boga byśmy wierzyli, zawsze znajduje się On poza nami, poza naszą percepcją, zawsze w odrębnym niedostępnym nam świecie, najczęściej w niebie. Każdy z nas ma inne wyobrażenie nieba, ale zawsze dotyczy ono miejsca, do którego wędrujemy w chwili śmierci. Mówimy, że Bóg jest wszędzie, ale tak czy inaczej miejscem z jakim go najczęściej utożsamiamy jest właśnie niebo. Nieprzypadkowo w wielu religiach tego świata motyw nieba, jako siedziby Stwórcy, pojawia się bardzo często. Gdy pomyślisz o Bogu, nieświadomie w górę podnosisz głowę. Bóg mieszka w niebie. Będąc tutaj na ziemi nie jesteśmy w stanie Go spotkać. Znajduje się On dla nas poza zasięgiem, a mimo tego jest obiektem kultu. Kontakt z nim, jak wierzymy, uzyskujemy za pośrednictwem modlitwy, odprawianych rytuałów czy ceremoni, w których uczestniczą rzesze wiernych. Skoro jest tak potężny i wszechobecny,więc w takim razie kim On tak naprawdę jest? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | liliac (147340 punktów) | A po co zakładasz trzy osobne wątki? Jak wyobrażasz sobie w tej formie rozmowę? Przekleję tutaj całość. A w przyszłości tak długie teksty przesyłaj redakcji portalu jako propozycje artykułów.
|
|
 | | zaciekawiony światem (15 punktów) | Istota Boga cz.2 | Przekonani jesteśmy, że Bóg jest kimś, kto tak jak my sami, widzi, słucha i myśli. Ktoś, kto posiada umysł i nas rozumie, jesteśmy Mu posłuszni i powołujemy się na Niego bo potrafi wszystko, jest wszechmocny. Nie widzimy Go ,ale uporczywie wierzymy, że On widzi nas. No właśnie - On. Czy Bóg to ktoś inny niż ja i Ty? Czy tak naprawdę jest odrębny od reszty? A może jest całkowitym przeciwieństwem nas? Czy setki bogów, w których wierzy ludzkość nie są zwyczajnie tylko różnymi manifestacjami i inkarnacjami jedynego Boga stworzonego przez setki lat w toku ewolucji kulturowej przez nasz układ nerwowy? Ile razy w życiu zadałeś sobie takie pytanie? Na szczęście są tacy, którzy postanowili poszukać odpowiedzi. Odpowiedzi na pytanie: Kim jest Bóg i gdzie On jest? Otóż ciekawy eksperyment wykonał pewien naukowiec, dr Persinger, neurobiolog Uniwersytetu Lauretyńskiego w stanie Ontario. Persinger uważa, że obecność samego Boga można wywołać sztucznie w naszym umyśle za pomocą odpowiedniego pola magnetycznego oddziałowującego na poszczególne rejony ludzkiego mózgu. Uczony na co dzień bada relacje pomiędzy fizjologią mózgu a procesami myślowymi i odważnie twierdzi,że Bóg mieszka w naszym mózgu. W celu udowodnienia tej ciekawej hipotezy,wykonał prosty eksperyment relaksacyjny z udziałem pewnej młodej nie mającej pojęcia co ją czeka studentki pielęgniarstwa. Przyszła pielęgniarka jest osobą wierzącą, wierzy w Boga, ale jak przyznała sama, oceniłaby swoją wiarę jako umiarkowaną. Nie uczęszcza do Kościoła, bo jak twierdzi, Bóg jest wszędzie. Zaproszono ją do Pracowni Badań Świadomością w podziemiach Uniwersytetu Lauretynskiego, którym kieruje właśnie dr Michael Persinger. Tam dokonać się miał eksperyment. Dominikę, bo tak miała na imię młoda kobieta poproszono o założenie specjalnego kasku,przypominającego kask motocyklisty, uzbrojonego w elektroniczne diody, które mają na celu wytworzyć pole magnetyczne. Kask ten dr Persinger nie bez powodu nazywa "boskim hełmem". Następnie uczestniczkę badań zamknięto w odpowiednim ciemnym i dźwiękoszczelnym pomieszczeniu. Miała ona poddać się całkowitej relaksacji w wygodnym przygotowanym w tym celu fotelu nie będąc świadoma tego, czego po chwili doświadczy. Gdy uczony uruchomił za pomocą komputera "boski hełm", u studentki płat skroniowy z prawej strony wykazał się nadzwyczajną aktywnością, co odnotowano na specjalnym wykresie. Eksperyment nie trwał długo. Po wyjściu z pomieszczenia i zdjęciu elektronicznego kasku, Dominika twierdziła, że czuła obecność czyjeś osoby, tak jakby stała tuż przed nią. Miała wrażenie, że ktoś lub coś unosi się nieco ponad nią i krąży wokół. Opisała pięć dziwnych obiektów krążących jeden koło drugiego przypominających częściowo jakieś postacie. Obiekty unosiły się niewiele nad ziemią, jakby lewitowały, nie stały w jednym miejscu, lecz niespokojnie się poruszały,cały czas nad Dominiką. Na początku towarzyszyło jej przyjemne uczucie, ale później poczuła lekki chłód i niepokój. Kobieta przyznała, że nigdy wcześniej nie towarzyszyło jej takie uczucie. Czyżby doświadczyła obecności ducha? A może samego Boga? Autor eksperymentu uważa, że właśnie ta część ludzkiego mózgu, prawy płat skroniowy mieści w sobie pewne ośrodki, które pod wpływem stymulacji wywołują poczucie czyjeś obecności. Przyjmuje, że to prawdopodobnie stanowi podstawę religijnej wizji. Jak mówi dalej:" Mamy hipotezę, że z chwilą gdy człowiek pierwotny zaczął uświadamiać sobie nieuchronność własnej śmierci, jego mózg rozwinął przeciwważną koncepcję by zredukować związany ze śmiercią strach." Wystarczy, że nadamy tej koncepcji odpowiednią formę i zaczniemy ją czcić a lęk sam znika. Oczywiście forma ta musi być nieśmiertelna i nieskończona, aby zapewnić sobie poczucie trwałości i bezpieczeństwa przed czekającym nas końcem. "Z badań dr Persingera wynika nie tylko to,że duchowe uniesienia można wywołać sztucznie,ale także to, że najważniejsze religijne wizje w historii mogły mieć swoje źródło w układzie elektrycznych połączeń ludzkiego mózgu. Abraham, Mojżesz, Indiańscy Szamani - niemal każdy przywódca religijny utrzymywał, że otrzymał jasne i głośne przesłanie od samego Stwórcy". Jak twierdzi uczony:"U wielu religijnych myślicieli mogło dojść do elektrycznej stymulacji płatów skroniowych". To tyle o elektrycznej stymulacji naszego tajemniczego mózgu. A stymulacja naturalna? Co z bodźcami kulturowymi, społecznymi?, z nagłymi przypadkami olśnienia czy "objawieniami'? Co z samą chemią, która wysuwa się na pierwsze miejsce wśród wspólczesnych stymulatorów umysłu? Doskonale znamy wpływ środków narkotyzujących na nasze postrzeganie rzeczywistości a nawet dzięki nim możemy ponoć doświadczyć kontaktu z istotami boskimi jak to ma miejsce wśród wyznawców kościoła Centro Espirita Beneficiente Uniao do Vegetal, którzy "wierzą, iż osiągną kontakt z Bogiem jedynie po napiciu się rytualnego naparu ("herbatki") zwanego aya-huasca, który zawiera zakazany związek halucogenny - dimetylotryptaminę." Czy nie przekonywuje nas to dalej, że tak naprawdę sami stanowimy Boga? Czy jak pisał w swojej słynnej budzącej kontrowersje książce:"Bóg urojony" Richard Dawkins, światowy biolog i ewolucjonista, Bóg nie jest dla nas tylko urojeniem? Chciałbym przedstawić pewną myśl dotyczącą postrzegania Boga. Przytaczając przykład dr Persingera i jego ochotniczki, chcę zaznaczyć, że takie badania nad doświadczaniem Boga, które mają miejsce na całym świecie zyskują coraz więcej zwolenników, nie tylko tych mniej przekonanych o istnieniu siły wyższej. Z badań wynika jasno, że istnieje w ludzkim mózgu pewien obszar, który inicjuje wyraźnie skłonność do wiary w zjawiska nadprzyrodzone. Wiemy gdzie się znajduje i wiemy jak działa ten obszar w specyficznych warunkach naszego życia. Więc może warto zastanowić się nad poszczególnymi kwestiami dotyczącymi samej wiary? Jaka jest przyczyna, dla której wierzymy w Boga? Odsuńmy na chwilę naukową analizę tego problemu i spróbujmy spojrzeć na to wszystko z perspektywy szarej codzienności. Obserwując siebie i innych, otaczającą nas rzeczywistość oraz mające miejsce codzienne wydarzenia skłonni jesteśmy uważać, iż za tym wszystkim kryje się interwencja Boga, niezależnie od tego, czy te wydarzenia mają charakter smutny czy radosny. Mówimy wtedy - " To dzięki Bogu", lub: " Taka była wola Boga" - w zależności co nas w życiu spotkało. Gdy zapadamy w ciężką chorobę, ukojenia i nadzieji na powrót do zdrowia szukamy w modlitwie głęboko wierząc, że Ktoś tam wysoko czuwa nad nami i nas prędzej czy później wyswobodzi z opresji. Kiedy zaś osiągamy sukces, oprócz zadowolenia z siebie pojawia się również myśl, aby podziękować za to Bogu, bo przecież to dzięki Niemu tak się stało. Modlimy się o swoje zdrowe, czy powodzenie, a przecież zarówno jedno jak i drugie zależy tylko i wyłącznie od nas samych. I tak naprawdę doskonale o tym wiemy. Wiemy, że tylko dzięki ciężkiej pracy możemy osiągnąć w życiu sukces zarówno zawodowy jak i osobisty. Więc jakaż to myśl nas pchnie ku temu, żeby wszystko zawdzięczać Bogu? Moim zdaniem to nic innego, jak tylko nasz kolejny krok w irracjonalnym interpretowaniu własnego życia...
|
|
|  | | zaciekawiony światem (15 punktów) | Istota Boga cz.3 | W jednym z publicystycznych programów telewizyjnych, pt.:" Sześć miliardów innych" emitowanym na polskim kanale Religia tv, na zadane pytanie - kim dla Ciebie jest Bóg? - mieszkańcy różnych krajów udzielali bardzo różnych, a przy tym bardzo ciekawych odpowiedzi. Dla jednych Bóg stanowił słowa uwięzione we własnym sercu, dla pewnego mężczyzny w średnim wieku, Bogiem była jego własna żona, jeszcze inni wyobrażali Go sobie jako mieszkającego wśród nas bliskiego, lecz bez możliwości zobaczenia jego twarzy. Dla pewnej kobiety Bóg to uważny obserwator świata, a dla innej znowóż Bogiem były jej własne myśli. Wśród pytanych nie brakowało ateistów, odrzucających całkowicie wiarę religijną, ale też nie brakowało głęboko wierzących w Opatrzność Bożą. Podsumowując: każdy z nas wierzy w innego Boga i niekoniecznie posiada On boskie przypisywane mu cechy. Więc pytam dalej: "Dlaczego mimo tego większość z nas wierzy, że jest ktoś, kto jest ponad nami, ktoś wszechwiędzący i wszechmocny? Ktoś, kto posiada wszelką wiedzę o wszechświecie i zna wszelkie odpowiedzi na wszelkie pytania, które my ludzie kreujemy tutaj na ziemi za pomocą własnych umysłów? Po co wierzymy w Boga?" Szukamy odpowiedzi na wiele dręczących od wieków ludzkość pytań, na niektóre z nich udało nam się znaleść odpowiedź, ale niektóre nadal są bez odpowiedzi. Pytamy o początki wszystkiego, jak to się zaczęło? skąd się wzięło i po co jest? Ale najczęściej pytamy skąd się my wzieliśmy, po co jesteśmy i dokąd zamierzamy? Bezsilni na niektóre z tych pytań, uciekamy się w świat nadprzyrodzony, w świat bóstwa i cudów. Powołujemy się na Boga. To on według nas posiada nieskończoną wiedzę, to on jest twórcą wszystkiego i nas samych. Stworzył świat i nas. To on wszystko wie. Ale czyżby napewno? Po co ludzie wierzą w Boga? Myślę, że Bóg mieszka w nas. Jak to po co? Pytamy zdziwieni... A gdybyśmy przyjęli następującą koncepcję, nowy punkt widzenia, lub popatrzyli na niektóre znane nam oczywistości z zupełnie innej perspektywy wykorzystując fakty z doświadczeń uczonych, które przedstawiłem powyżej...To co wtedy? Wiemy,że powstaliśmy w wyniku Wielkiego Wybuchu jak reszta otaczającego nas świata. Drogą ewolucji uzyskaliśmy doskonałość pozwalającą zasiedlić ziemię i świetnie zaadaptować się do środowiska. Dzięki temu wspieliśmy się na najwyższy szczebel rozwoju wśród wszystkich zamieszkujących ziemię istot. Opanowaliśmy całą przyjazną nam planetę i jest nam dobrze. Jak pisał Michio Kaku, autor książki" Hiperprzestrzeń":"Zgodnie z teorią ewolucji, jesteśmy inteligentnymi małpami, które dopiero niedawno zeszły z drzew, żyjącymi na trzeciej planecie przeciętnej gwiazdy w przeciętnym ramieniu spiralnym przeciętnej galaktyki w przeciętnej grupie galaktyk, w pobliżu supergromady galaktyk w Pannie." Według tego samego autora, profesora fizyki teoretycznej w City University of New York, jednym z największych przeżyć każdego uczonego jest " (...) uświadomienie sobie,że jesteśmy dziećmi gwiazd i że nasze umysły są zdolne zrozumieć uniwersalne prawa nimi rządzące. Atomy naszych ciał zostały ukształtowane w kuźni nukleosyntezy, wewnątrz eksplodującej gwiazdy, eony przed narodzeniem się Układu Słonecznego. Nasze atomy są starsze niż łańcuchy górskie. Jesteśmy-dosłownie!-stworzeni z pyłu gwiezdnego. Teraz te atomy spotkały się w inteligentnych istotach, zdolnych zrozumieć uniwersalne prawa, rządzące tym wydarzeniem". Bóg mieszka w nas. Ale kim on jest? Powinniśmy zapytać nie kim, lecz czym on jest? Moim zdaniem Bóg - to odpowiedź uwięziona w naszych umysłach na pytania dotyczące nas i wszechświata, w którym trwamy. Bóg mieszka w nas. A Bóg to ja i Ty. W naszym umyśle jest odpowiedź wszystkiego, tą skrywaną odpowiedź ochrzciliśmy po prostu Bogiem. My sami stanowimy Boga. Jeśli powstaliśmy w wyniku eksplodującej gwiazdy, jak wszystkie inne istoty żywe, jak wszystkie galaktyki i planety, jak cała otaczająca nas rzeczywistość, przestrzeń i czas,czego nie możemy zaprzeczyć, to nasze umysły i wszystko co z nimi związane, czyli cała duchowość człowieka, emocje, inteligencja, wszelkie pytania i odpowiedzi zawierają ten sam pierwiastek materii, z którego zbudowana jest reszta wszechświata. Odpowiedzią na nasze pytania kim jesteśmy, skąd się wzieliśmy? - jesteśmy my sami, nasze własne umysły, które są jak cela, więźnią w nich najważniejsze odpowiedzi na odwieczne pytania. Jak pisał Albert Einstein: "Istota ludzka jest częścią całości, którą nazywamy wszechświatem, częścią ograniczoną w czasie i przestrzeni. Doświadcza ona siebie, swych myśli i uczuć jako czegoś oddzielnego od reszty - to jakby optyczne złudzenie jej świadomości. Złudzenie to jest dla nas czymś w rodzaju więzienia, ograniczającego nas do własnych pragnień i uczuć żywionych wobec kilku najbliższych osób. Naszym zadaniem jest uwolnienie się z tego więzienia..." Jeśli nasze umysły potrafią kreować najbardziej skomplikowane pytania, muszą też poradzić sobie z odpowiedzeniem na nie. To stanowi istotę "Boga" - odpowiedzi na pytania świata. My stanowimy Boga, a Bóg mieszka w nas samych, w naszych głowach, a nie poza nimi. Nie ma Boga osobowego zamieszkującego gdzieś perypetia niebios, który patrzy teraz na nas i wie o nas wszystko. To iluzja, złudzenie będące wynikiem działania naszej świadomości. Krishnamurti napisał kiedyś; "W człowieku zawarty jest cały świat, i jeżeli tylko wiesz, jak patrzeć i uczyć się, drzwi się same ukażą i znajdziesz klucz w swojej ręce." W nas jest odpowiedź na wszystko,a mimo tego szukamy wiedzy w Bogu, modlimy się, odprawiamy ceremonie, składamy prośby i pokutujemy, ale przed kim? tylko wyłącznie przed samymi sobą. Cała wiedza o wszechświecie jest w nas, my jesteśmy odpowiedzią na każde zadane sobie pytanie, które rodzi się gdzie? nigdzie, jak tylko w naszej głowie. Szukamy Boga gdzieś na zewnątrz, nie widzimy go, ale wierzymy w niego. Bezsilni uciekamy się w świat nadprzyrodzony, wmawiając sobie,że tam znajdziemy wszelkie odpowiedzi. Popadamy niejako w intelektualne tchórzostwo przed podjęciem się w swoim życiu próby odgadnięcia kim jesteśmy. Mamy w głowach uwięziony Wielki Wybuch, początki i istotę wszystkiego. Część udało nam się odgadnąć, resztę nazywamy po prostu Bogiem. Bóg to dla nas niewiedza, tajemnica, nierozszyfrowana łamigłowka,która skłania nas do poszukiwań. Ale ta poszukiwawcza wędrówka staje się dla wielu niestety po prostu tylko kolejną religią, która w pewnym momencie okazuje się ślepą uliczką. Na dodatek niebezpieczną uliczką. Nie znajdujemy niczego, a co gorsza, skrajne religie jak na przykład islam, skłaniają nas nawet do oddania w jej imię swojego życia, jak to miało miejsce 11 września 2001 roku, kiedy islamscy napastnicy sterroryzowali uprowadzony samolot. Doskonale pamiętamy te smutne wydarzenie. Ludzką naturą jest szukać. Taką mamy już cechę. Szukajmy więc nie za pomocą religii, ale za pomocą własnego intelektu. Sam intelekt jest naszym Bogiem, a jego działanie wędrówką w poszukiwaniu odpowiedzi. Usiądźmy i pomyślmy. Zastanówmy się przez chwilę nad własnym umysłem. Spróbujmy cofnąć się do początku, kiedy wszystko się zaczęło. Umysł,to mentalna podróż w czasie do narodzin wszystkiego. I wszystko mieści się w naszej głowie! - dosłownie!. Mamy zapisaną całą historię świata w naszych komórkach nerwowych w postaci elektronicznej. To intelektualne błogosławieństwo, które może nas zaprowadzić tam, dokąd tylko chcemy. Jak pisałem wcześniej, to mentalna podróż w czasie za pośrednictwem pytań i odpowiedzi, skrupulatne badanie otaczającej nas rzeczywistości. Całe nasze dotychczasowe i przyszłe życie znajduje się nie w rękach Boga, jak wierzymy, ale w pajęczynie skomplikowanej i jak dotąd nie w pełni poznanej tkance mózgowej, która generuje najpiękniejsze dzieła tego świata... Sokrates, Platon, Michał Anioł i Kaplica Sykstyńska, Szekspir, Beethoven, Leonardo da Vinci i Dama z gronostajem, Picasso i wielu innych, których mógłbym wymienić bez końca, to twórcza intencja narodzona dzięki aktywności poplątanej sieci neuronów naszych mózgów! Dzięki tej aktywności potrafimy żywić jedyne w swoim rodzaju uczucia, potrafimy kochać, współczuć, pomagać, potrafimy płakać i śmiać się, zachwycać, cieszyć się i złościć, potrafimy być zwyczajnie ludźmi. W tej złożonej sieci zawarty jest cały wszechświat, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, cała ludzka wiedza i co najważniejsze i najbardziej nas interesujące cała ludzka niewiedza, którą pragniemy poznać, często niestety błądząc, szukając odpowiedzi w świętych pismach czy samym Bogu, nie zdawając sobie wogóle sprawy,że odpowiedź mamy w sobie. Ten, kto tylko sobie uświadomi to wszystko, przyjmie inny punkt widzenia i zda sobie sprawę z potencjału własnego umysłu, ten otrzyma klucz i drzwi się same otworzą, jak pisał Krishnamurti. Mamy Boga w sobie w postaci skomplikowanych struktur własnego mózgu. My stanowimy Boga. Całą historię świata i wszelkie dotyczące jej pytania mamy zapisane w naszej głowie. Zejdźmy na ziemię. Tutaj, na tą ziemię, z której codziennie zadajemy sobie setki pytań. To tu wszystko się narodziło, w naszej głowie. Na początku był Wielki Wybuch a nie słowo jak mówi Biblia, z gwiazd powstaliśmy i nasze umysły także. W głowie powstały pytania, więc w głowie są wszelkie odpowiedzi. Nie szukajmy ich gdzieś daleko w niebiosach, nie pytajmy o nie jakichś wyidealizowanych bogów, po prostu szukajmy ich tutaj - na ziemi za pomocą najwspanialszego i najbardziej skomplikowanego instrumentu świata, za pomocą naszego własnego mózgu. Może to wszystko brzmi dla Ciebie bardzo dziwnie, może wręcz niewiarygodnie, ale dla mnie prawdziwie. I podkreślam, nie jest to kwestia wiary, lecz wieloletniego starannego wnioskowania opierającego się w dużej mierze na logicznym myśleniu. To według mnie realna odpowiedź na pytanie o Boga, na pytanie, które często nie pozwalało mi nocą zasnąć. A teraz usiądź i pomyśl. Czy ta koncepcja jest tylko samą koncepcją? Czy nie kryje się za nią najszczersza prawda? Może dzięki tej historii odkryłeś na nowo w swoim życiu Boga...
|
|
| |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | Odp: Istota Boga cz.3 |
> A teraz usiądź i pomyśl.
No myślę że jakbym musiał poznać te 10tyś religii i wyznań + jedna Twoja następna co są na świecie to bym chyba zwariował.
|
|
| |  | 4 na 4 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Czy ta koncepcja jest tylko samą koncepcją? Czy nie kryje się za nią najszczersza prawda? Może dzięki tej historii odkryłeś na nowo w swoim życiu Boga...A mnie to przypomina takiego kolegę z forum, andrzej10 mu było. I ten dr Persinger en.wikiped(*)/Michael_Persinger#cite_note-6www.bbc.co(*)/horizon/2003/godonbrain.shtmlParapsychologia, neuroteologia, jakieś UFO  Tylko, że ja na filozofii to znam się jak pies na gwiazdach, więc może nie powinienem się wypowiadać?
|
|
| |  | 4 na 4 | zupełna (2507 punktów) | >> A teraz usiądź i pomyśl. > Czy ta koncepcja jest tylko samą koncepcją? Czy nie kryje się za nią najszczersza prawda? Może dzięki tej historii odkryłeś na nowo w swoim życiu Boga... Muszę Pana rozczarować. Nie odkryłam dzięki tej wzruszającej historii boga. Natomiast dość zaintrygowały mnie Pana słowa" Opanowaliśmy całą przyjazną nam planetę i jest nam dobrze". Jak Pan to rozumie?
|
|
| |  | darkside (7775 punktów) (zablokowany) | No dobrze. Opisałeś pobieżnie, ale jak dla mnie dość jasno, strukturę rzeczywistości (jesteśmy wszyscy Bogiem z możliwym wglądem we wszystko), to teraz napisz do jakich cię to odpowiedzi doprowadziło. Skoro twierdzisz, że cała nasza dotychczasowa i przyszła historia jest zapisana w tkance mózgowej, i można ją poznać, to chyba masz jakieś ciekawe rzeczy do przekazania z przeszłości bądź z przyszłości?
|
|
| |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | Jak dla mnie, strasznie to wszystko dęte i przegadane. Bo dlaczego, u licha, nazywać to wszystko "Bogiem"?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | | spiro (5 punktów) | > Jak dla mnie, strasznie to wszystko dęte i przegadane.> Bo dlaczego, u licha, nazywać to wszystko "Bogiem"?> Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu. Wczoraj oglądałam na Discovery program o wielkim wybuchu.Materia i antymateria.Światło i ciemność.Powstanie i rozpad.Niewyobrażalne dla nas współdziałania.Świadomość ścierających się ciągle ze sobą potężnych sił we wszechświecie jakoś nie skłania mnie do roztrząsania mitów o boskich obliczach.Chyba tak naprawdę ludzkość zawsze ponosiła wyobraźnia.Dobrze jest gdy fantazja wywołuje w nas głód wiedzy co prowadzi do odkrywania niewyjaśnionego.Gorzej gdy opanuje nasz umysł i zachorujemy na ,,ślepotę boskiego uwielbienia".Wystarczy jeden ,,prztyczek" od otaczającego nas zewsząd wszechświata i skończy się bajdurzenie.Zadziwia mnie tylko ta ogromna skala ,,nieuleczalnie chorych, wybrańców Boga",którzy w swej niepojętej obłudzie widzą siebie na boskim piedestale.Z całego serca życzę im ,,zmartchwywstania"
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mało widzę oryginalności w tym elaboracie. Krishnamurti nie miał racji, iż zawiera się w nas wszystko. Jesteśmy drobnym fragmentem rzeczywistości, zarówno jako poszczególne jednostki, jak i jako ludzkość i cała jej historia. Rzeczywiście, jesteśmy "dziećmi umarłej gwiazdy", ale po co używać sława "bóg" do tego? To słowo nacechowane jest zachętą do bezmyślności i gnuśnego lenistwa. Ani medytacja, ani podążanie za żadną religią nie służą poznaniu świata, czy nas samych. Wręcz przeciwnie - szkodzą temu. Poznanie oparte jest zawsze na aktywności myśli i braku dogmatów.
Religie wogóle nie służyły poznawaniu czegokolwiek. Wyrosły najpewniej z błędów spowodowanych automatycznie działającymi modułami naszych mózgów. Ruszające się krzaki, nieznany intuicyjnie status społeczny zmarłego etc. Dennett pisze o tym dobrze.
I jeszcze kilka szczegółów - skoro wymieniasz hinduistycznych bogów, to ich wyznawcy nie wierzą w niebo po śmierci. Istnieją mieszanki amerykańsko indyjskie i tam może się coś takiego zdarzać, ale poza tym przeważa doktryna reinkarnacji, błędna oczywiście, tak samo jak podróż do nieba.
Krishnamurti nie miał też nic ciekawego do powiedzenia o naturze czasu i o naturze percepcji czasu, a tyle o tym gadał. Nie przyszło mu na myśl, iż nie wystarczy "być i medytować", aby móc mówić o zasadach percepcji, o czasie percepcji, o percepcji czasu i o zupełnie nieintuicyjnej (niepojętej dla Krishnamurtiego) naturze czasu.
|
|
| | |  | | zaciekawiony światem (15 punktów) | > Mało widzę oryginalności w tym elaboracie. Krishnamurti nie miał racji, iż zawiera się w nas wszystko. Jesteśmy drobnym fragmentem rzeczywistości, zarówno jako poszczególne jednostki, jak i jako ludzkość i cała jej historia. Rzeczywiście, jesteśmy "dziećmi umarłej gwiazdy", ale po co używać sława "bóg" do tego? To słowo nacechowane jest zachętą do bezmyślności i gnuśnego lenistwa. Ani medytacja, ani podążanie za żadną religią nie służą poznaniu świata, czy nas samych. Wręcz przeciwnie - szkodzą temu. Poznanie oparte jest zawsze na aktywności myśli i braku dogmatów.> Religie wogóle nie służyły poznawaniu czegokolwiek. Wyrosły najpewniej z błędów spowodowanych automatycznie działającymi modułami naszych mózgów. Ruszające się krzaki, nieznany intuicyjnie status społeczny zmarłego etc. Dennett pisze o tym dobrze.> I jeszcze kilka szczegółów - skoro wymieniasz hinduistycznych bogów, to ich wyznawcy nie wierzą w niebo po śmierci. Istnieją mieszanki amerykańsko indyjskie i tam może się coś takiego zdarzać, ale poza tym przeważa doktryna reinkarnacji, błędna oczywiście, tak samo jak podróż do nieba.> Krishnamurti nie miał też nic ciekawego do powiedzenia o naturze czasu i o naturze percepcji czasu, a tyle o tym gadał. Nie przyszło mu na myśl, iż nie wystarczy "być i medytować", aby móc mówić o zasadach percepcji, o czasie percepcji, o percepcji czasu i o zupełnie nieintuicyjnej (niepojętej dla Krishnamurtiego) naturze czasu.> Religie wogóle nie służyły poznawaniu czegokolwiek.Zgadzam się z Tobą w tej kwesti. Faktycznie religie świata nie narodziły się z potrzeby poznawania otaczającej nas rzeczywistości. Poznawanie czegokolwiek nie stanowi założenia wiary. Pierwotnymi korzeniami religii są: potrzeba zinterpretowania tego, co dzieje się po śmierci i lęk przed czekającym nas końcem. Wiara jest jak balsam kojący strach przed nieuniknioną śmiercią. Problem jest wtedy, gdy niemożność wytłumaczenia zachodzących w naturze zjawisk skłania nas do poszukiwań odpowiedzi w Bogu. I tu tkwi sęk  . Dla wielu Bóg stał się po prostu sensem życia. Błędy w działaniu modułów w mózgu nie są według mnie trafnym wyjaśnieniem powodów dla których wierzymy. A poza tym o jakie wogóle moduły Ci chodzi?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiele jest i było religii nie zakładających życia po śmierci. Wydaje mi się, iż narodziny wierzeń religijnych nastąpiły przed wysypem elementów obiecujących miłe rzeczy po własnym życiu. Jeszcze u Homera, gdy Odyseusz gada z cieniem Achillesa, jest to tylko cień. Bardziej wspomnienie niż duch zmarłego. Gdy nikt go nie woła, w bardzo specyficzny sposób, pogrążony jest w nicości. Cień Achillesa mówi, iż najgorszy nawet pastuch ma więcej niż pośmiertny cień. Zasługi, bohaterstwo, szlachetność nie wpływają na ciemność i nicość Hadesu.
Nasza świadomość i to, co nazywamy w niej rozumem, nie powstaje jako coś jednego. To dochodzenie do głosu wielu modułów mózgu analizujących różne aspekty postrzegania i odczuwania, lub też włączających mechaniczne algorytmy (na przykład rozpoznawanie twarzy - czasem na szybie, czy w chmurach z uwagi na przeczulenie tego modułu). Do tego mamy moduły pamięci, oraz motywatory emocjonalno/somatyczne. Zdaniem Damasio zestawienie modułów emocjonalno/somatycznych z innymi i z pamięcią wywołuje wrażenie świadomości, niesłusznie nazywane przez religię duszą. Większość modułów działa poza polem świadomości, ich wyniki przechodzą w odległą emocję tła. Czyli codzienny nastrój ogólny.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | zaciekawiony światem (15 punktów) | > Wiele jest i było religii nie zakładających życia po śmierci. Wydaje mi się, iż narodziny wierzeń religijnych nastąpiły przed wysypem elementów obiecujących miłe rzeczy po własnym życiu. Jeszcze u Homera, gdy Odyseusz gada z cieniem Achillesa, jest to tylko cień. Bardziej wspomnienie niż duch zmarłego. Gdy nikt go nie woła, w bardzo specyficzny sposób, pogrążony jest w nicości. Cień Achillesa mówi, iż najgorszy nawet pastuch ma więcej niż pośmiertny cień. Zasługi, bohaterstwo, szlachetność nie wpływają na ciemność i nicość Hadesu.Dziękuję Panie Jacku za odpowiedź na moje pytanie. Rozumiem teraz o co chodzi z tymi modułami. To naprawdę fascynujące jak skomplikowane są powody dla których ludzie wierzą nie tylko w Boga, ale w cokolwiek. Jeśli chodzi o wzorce( szukanie podobizn do ludzkich twarzy itd.), to świetnie i wyczerpująco wyłożył to Michael Shermer w jednej z audencji. Polecam. Jednak najbardziej nurtuje mnie nie pytanie, dlaczego ludzie zaczęli wierzyć, ale dlaczego ludzie nadal wierzą aż do dziś??? Dlaczego w dobie nauki i postępu oraz przytłaczających argumentów na niekorzyść wiary ludzkość nadal pozostaje przy wierze w Boga i wszystkim co się za nim kryje?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dennett ma na ten temat dość ciekawą hipotezę. Wiary religijne są memami, które automatycznie dbają o to, aby się replikować w zainfekowanych głowach. Służą same sobie, tak jak geny. Jest wiele przesłanek za tym poglądem.
1) wierz, nie pytaj 2) im trudniej wierzyć, tym szlachetniej 3) łącz się z osobą wierzącą 4) spraw oby twoja partnerka seksualna była wierząca 5) miej jak najwięcej dzieci 6) spraw, aby dzieci wierzyły zanim nauczą się myśleć
|
|
| |  | -2 na 2 Parys (592 punktów) (zablokowany) | Świat materialny nie ma własności samopowstawania i samoistnienia-łatwo to wykazać stosując logikę.
Zatem materia ma swoją przyczynę zaistnienia i następnie istnienia. I znowu stosując logikę stwierdzamy ,że ta przyczyna nie jest materialna.
Tą niematerialną przyczynę świata materialnego nazywamy w naszej kulturze Bogiem (Kreatorem). W wyobrażeniach Boga w różnych religiach dostrzegamy stosowanie myślenia przez analogię: jeśli pałac wybudował wspaniały król to i cały Świat ktoś musiał zbudować - ale ten kto stworzył cały Świat jest z pewnością bardziej wspaniały niż ten król.
A więc Bóg nie ma nic wspólnego z halucynacjami w mózgu pod wpływem pola magnetycznego- Bóg to wniosek z logicznego rozumowania, a więc to wynik postawy racjonalnej.
|
|
| | |  | 5 na 5 | webmaster (moderator) | >Świat materialny nie ma własności samopowstawania i samoistnienia-łatwo to wykazać stosując logikę. Jeżeli stosując samą logikę można wykazać, że jakiś świat nie ma właściwości samopowstania, to znaczy że żaden świat jej nie ma. A zatem także i ten "duchowy", cokolwiek to znaczy.
>Zatem materia ma swoją przyczynę zaistnienia i następnie istnienia. I znowu stosując logikę stwierdzamy ,że ta przyczyna nie jest materialna. Mógłbym się jednak założyć, że takiego rozumowania nie przeprowadzisz, bo logika nijak nie odpowiada na takie pytanie.
|
|
| | | |  | -1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | W definicji Logiki formalnej czytamy:
LF to wnioskowanie dedukcyjne czyli niezawodne ,które prowadzi zawsze do prawdziwych wniosków , o ile przesłanki są prawdziwe.
Samopowstawanie A to inaczej twierdzenie ,że A ,którego nie ma, wykonuje czynność powstawania.
Fałszywa jest tu przesłanka ,że coś co nie istnieje może wykonywać jakąś czynność w tym wypadku czynność powstawania.
>>Zatem materia ma swoją przyczynę zaistnienia i następnie istnienia. I znowu stosując logikę stwierdzamy ,że ta przyczyna nie jest materialna. >Mógłbym się jednak założyć, że takiego rozumowania nie przeprowadzisz, bo logika nijak nie odpowiada na takie pytanie.
Jeśli przyczyna materii jest materialna to jest ona materią.
Czyli mamy do czynienia z bełkotem:
materia jest przyczyną materii
Bełkot ten to skutek fałszywej przesłanki, że przyczyna skutku jest jednocześnie skutkiem.
>Jeżeli stosując samą logikę można wykazać, że jakiś świat nie ma właściwości samopowstania, to znaczy że żaden świat jej nie ma. A zatem także i ten "duchowy", cokolwiek to znaczy.
Logikę formalną stosujemy w świecie materialnym - nie wiemy jaka logika obowiązuje w świecie niematerialnym.
|
|
| | | | |  | 3 na 5 | maruda (5550 punktów) | > Logikę formalną stosujemy w świecie materialnym - nie wiemy jaka logika obowiązuje w świecie niematerialnym.Świat niematerialny nie istnieje, dlatego nie jest mu potrzebna żadna logika. Powtarzamy się podobna zabawa była już prowadzona www.racjonalista.pl/forum.php/s,420765#w429009
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Powtarzamy się podobna zabawa była już prowadzona www.racjonalista.pl/forum.php/s,420765#w429009Żeby to raz...  Parys od niepamiętnych czasów, gdy tylko uda mu się przechytrzyć opiekunów i dopaść komputera, galopem na Forum uderza wypisywać, że: materia nie może być przyczyną samej siebie, bo nie może, a Bóg może, bo może - O, Boże!I rady na to nie ma. Pamiętam, jak np. w tym wątku już cała armia Dobrych Ludzi usiłowała mu do rozumu przemówić - gdzie tam, groch o ścianę. No, zacięła się chłopakowi płyta - i cóż zrobić? 
Biblia nie została napisana przez znienawidzonych katolików ani nie jest ich własnością. (ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski)
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | webmaster (moderator) | Mądrej głowie dość po słowie. Więc jeszcze raz. Popełniasz kilka błędów, być może nawet o tym nie wiesz. Po pierwsze, próbujesz stosować logikę do tez ontologicznych gdzie zmienną jest czas. Czegoś nie ma, potem jest, potem znów nie ma. Problem w tym, że to o czym mowa zawiera w sobie sam czas. A więc następuje błędne koło wnioskowania. Czasu nie można stworzyć w nim samym.
>Fałszywa jest tu przesłanka ,że coś co nie istnieje może wykonywać jakąś czynność w tym wypadku czynność powstawania. Po drugie, nie wiemy jak powstają światy, nie wiemy nawet czy powstają. Nie można wykluczyć, że poza znaną nam rzeczywistością obowiązują prawa tak inne, że powstanie tam kosmosu nie jest niczym niezwykłym a o "przestrzeni" gdzie to się dzieje nie można powiedzieć, że powstała lub że kiedyś jej nie było, albo że było jakieś "kiedyś".
>Jeśli przyczyna materii jest materialna to jest ona materią. Po trzecie, nie wiemy czy materia w ogóle może mieć przyczynę ontologiczną. Nie obserwujemy stwarzania materii ani jej ginięcia, więc to już jest grube założenie, że materii (ogólnie tu pojętej) mogło w ogóle "kiedyś" (cokolwiek to znaczy) nie być. Z tego, że nasz wszechświat zaczął się od big bangu nie wynika, że to był ontologiczny początek kosmosu.
>Bełkot ten to skutek fałszywej przesłanki, że przyczyna skutku jest jednocześnie skutkiem. Logicznie rzecz biorąc pojęcia przyczyny i skutku nie mają większego sensu tam, gdzie nie ma czasu. Założenie, że materię może stworzyć coś niematerialnego (czyli co?) wymaga uzasadnienia, którego jak żyję nie widziałem. A nawet gdyby, to znów trzeba by uzasadnić, że to "coś" przyczyny swego istnienia nie wymaga i stworzone nie było.
>Logikę formalną stosujemy w świecie materialnym - nie wiemy jaka logika obowiązuje w świecie niematerialnym. I po ostatnie, właśnie obaliłeś własne wnioski, bo skoro nie wiemy jakie prawa obowiązują poza naszym kosmosem (a nie wiemy), to w szczególności nie wiemy jak tam się "stwarza" kosmosy i czy w ogóle trzeba je stwarzać.
|
|
| | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Mądrej głowie dość po słowie. Więc jeszcze raz. >Popełniasz kilka błędów, być może nawet o tym nie wiesz. >Po pierwsze, próbujesz stosować logikę do tez ontologicznych gdzie zmienną jest czas. Czegoś nie ma, potem jest, potem znów nie ma. Problem w tym, że to o czym mowa zawiera w sobie sam czas. A więc następuje błędne koło wnioskowania. Czasu nie można stworzyć w nim samym.
Czas realnie nie istnieje a więc nie był stwarzany aby istniał- czas to nazwa spostrzeżenia ,że periodyczne zjawiska można wykorzystać do określania kiedy co się zdarzyło, jak długo trwało.
>>Fałszywa jest tu przesłanka ,że coś co nie istnieje może wykonywać jakąś czynność w tym wypadku czynność powstawania. >Po drugie, nie wiemy jak powstają światy, nie wiemy nawet czy powstają. Nie można wykluczyć, że poza znaną nam rzeczywistością obowiązują prawa tak inne, że powstanie tam kosmosu nie jest niczym niezwykłym a o "przestrzeni" gdzie to się dzieje nie można powiedzieć, że powstała lub że kiedyś jej nie było, albo że było jakieś "kiedyś".
Kwestionujesz sensowność zdania poprzez stwierdzenie ,że nic nie wiemy o świecie niematerialnym- właściwe byłoby gdybyś wykazał błąd logiczny w tym zdaniu.
>>Jeśli przyczyna materii jest materialna to jest ona materią. >Po trzecie, nie wiemy czy materia w ogóle może mieć przyczynę ontologiczną. Nie obserwujemy stwarzania materii ani jej ginięcia, więc to już jest grube założenie, że materii (ogólnie tu pojętej) mogło w ogóle "kiedyś" (cokolwiek to znaczy) nie być. >Z tego, że nasz wszechświat zaczął się od big bangu nie wynika, że to był ontologiczny początek kosmosu.
Tu jesteś w sprzeczności z nauką-fizycy wyrażnie twierdzą ,że materia pojawiła się w skutek BB.
>>Bełkot ten to skutek fałszywej przesłanki, że przyczyna skutku jest jednocześnie skutkiem. >Logicznie rzecz biorąc pojęcia przyczyny i skutku nie mają większego sensu tam, gdzie nie ma czasu.
Czas realnie nie istnieje na Ziemi a mimo to cala nasza nauka opiera się o zasadę p-s.
>Założenie, że materię może stworzyć coś niematerialnego (czyli co?) wymaga uzasadnienia, którego jak żyję nie widziałem.
Przyczyna niematerialna materii nie jest założeniem ale wnioskiem z rozumowania logicznego , które przedstawiłem.
>>Logikę formalną stosujemy w świecie materialnym - nie wiemy jaka logika obowiązuje w świecie niematerialnym. >I po ostatnie, właśnie obaliłeś własne wnioski, bo skoro nie wiemy jakie prawa obowiązują poza naszym kosmosem (a nie wiemy), to w szczególności nie wiemy jak tam się "stwarza" kosmosy i czy w ogóle trzeba je stwarzać.
Dlategoteż o Bogu mówi się że nie jest poznawalny.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | webmaster (moderator) | >Czas realnie nie istnieje a więc nie był stwarzany aby istniał- czas to nazwa spostrzeżenia ,że periodyczne zjawiska można wykorzystać do określania kiedy co się zdarzyło, jak długo trwało. Zgodnie z najlepszą wiedzą czas jest częścią tego co nazywamy kosmosem, a więc w twojej nomenklaturze częścią "stworzonej materii". Sam czas bez przestrzeni zdarzeń oczywiście sensu nie ma, ale chyba nikt tego nie proponuje. Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że odległość nie istnieje, bo to tylko nazwa spostrzeżenia - a jednak w sensie ontologicznym realnie istnieje jej podłoże. Tak samo jest z czasem.
>Kwestionujesz sensowność zdania poprzez stwierdzenie ,że nic nie wiemy o świecie niematerialnym- właściwe byłoby gdybyś wykazał błąd logiczny w tym zdaniu. Wskazuję tylko na milczące założenia które przyjmujesz a których nie uzasadniasz. Błąd polega na ekstrapolacji znanych nam reguł na obszar zupełnie nam nieznany oraz na sztucznej tezie o "samopowstaniu".
>>Z tego, że nasz wszechświat zaczął się od big bangu nie wynika, że to był ontologiczny początek kosmosu. >Tu jesteś w sprzeczności z nauką-fizycy wyrażnie twierdzą ,że materia pojawiła się w skutek BB. Nie, mylisz dwa pojęcia. Materia w sensie fizycznym jako substancja naszego kosmosu i materia w sensie ontycznym, jako substancja wszystkiego co istnieje, w odróżnieniu od tego co proponujesz (jakaś niematerialna transcendencja). Początek pierwszej nie musi być tożsamy z początkiem drugiej, np. znana nam materia może być tylko szczególnym przypadkiem tej drugiej lub jej efektem.
>>Założenie, że materię może stworzyć coś niematerialnego (czyli co?) wymaga uzasadnienia, którego jak żyję nie widziałem. >Przyczyna niematerialna materii nie jest założeniem ale wnioskiem z rozumowania logicznego , które przedstawiłem. Nic w twoim rozumowaniu nie uzasadnia, że: -materia (w drugim sensie!) może mieć swoją przyczynę -przyczyna ta musi mieć inną naturę ontologiczną -coś takiego jak "przyczyna niematerialna" może w ogóle istnieć. Po prostu założyłeś sobie, że materię można stworzyć i uczyniło to coś niematerialnego. To jest właśnie nieuprawniona ekstrapolacja z twojego przykładu z królem i pałacem - z tego, że pewne rzeczy "powstają" w naszym świecie nie wynika, że świat też może powstać jako nowy byt. Jest wprost przeciwnie - nie obserwujemy powstawania zupełnie nowych bytów, wszystko odbywa się w ramach już istniejącej materii.
>>I po ostatnie, właśnie obaliłeś własne wnioski, bo skoro nie wiemy jakie prawa obowiązują poza naszym kosmosem (a nie wiemy), to w szczególności nie wiemy jak tam się "stwarza" kosmosy i czy w ogóle trzeba je stwarzać. >Dlatego też o Bogu mówi się że nie jest poznawalny. Nie stosuj proszę pojęcia zapchajdziury typu Bóg niepoznawalny, bo do właśnie jest bełkot. Jeśli niepoznawalny, to zamilcz, a jeśli poznawalny, to proszę o konkrety.
|
|
| | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Nie, mylisz dwa pojęcia. Materia w sensie fizycznym jako substancja naszego kosmosu i materia w sensie ontycznym, jako substancja wszystkiego co istnieje, w odróżnieniu od tego co proponujesz (jakaś niematerialna transcendencja). Początek pierwszej nie musi być tożsamy z początkiem drugiej, np. znana nam materia może być tylko szczególnym przypadkiem tej drugiej lub jej efektem.
A więc :
1) materia w sensie ontycznym to co innego niż materia w sensie fizycznym (którą po prostu nazywamy materią) czyli jest niematerią w sensie fizycznym
2)ponieważ materia w sensie ontycznym to substancja wszystkiego co istnieje (a więc i materii fizycznej), to wnioskujemy ,że bez niej nie byłoby materii fizycznej a więc to ona jest przyczyną materii fizycznej
3) zatem przyczyna materii z której zbudowany jest nasz świat jest niematerialna
Tu mamy więc w zasadzie ten sam pogląd- różnica jest tylko w nazwie przyczyny niematerialnej materii : ty ją nazywasz materią ontologiczną a ja tradycyjnie Bogiem.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | webmaster (moderator) | >1) materia w sensie ontycznym to co innego niż materia w sensie fizycznym (którą po prostu nazywamy materią) czyli jest niematerią w sensie fizycznym >2) ponieważ materia w sensie ontycznym to substancja wszystkiego co istnieje (a więc i materii fizycznej), to wnioskujemy ,że bez niej nie byłoby materii fizycznej a więc to ona jest przyczyną materii fizycznej >3) zatem przyczyna materii z której zbudowany jest nasz świat jest niematerialna Lepiej, ale jest nieścisłość. Powinno być: "zatem przyczyna materii fizycznej z której zbudowany jest nasz świat być może leży w materii ontycznej". Nie wiemy czy tak jest, nie wiemy czy w ogóle tę "materię fizyczną" można tworzyć - być może są one nawet tożsame. Nie można jednak nazwać jej czymś niematerialnym, w domyślne nadnaturalnym, bo nie ma w niej nic nadnaturalnego.
>Tu mamy więc w zasadzie ten sam pogląd- różnica jest tylko w nazwie przyczyny niematerialnej materii : ty ją nazywasz materią ontologiczną a ja tradycyjnie Bogiem. Jednak nie: materia ontyczna jest naturalna, nie ma w niej niczego co przypisuje się (tradycyjnie) bogom, bo jest zupełnie innej natury, m.in. jest bezosobowa. Więc to zupełnie co innego.
|
|
| | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Lepiej, ale jest nieścisłość. Powinno być: "zatem przyczyna materii fizycznej z której zbudowany jest nasz świat być może leży w materii ontycznej".
Dlaczego "być może" ? - napisałeś przecież zdecydowanie że :
>Nie, mylisz dwa pojęcia. Materia w sensie fizycznym jako substancja naszego kosmosu i materia w sensie ontycznym, jako substancja wszystkiego co istnieje.
Napisałeś " wszystkiego co istnieje" a więc i materii fizycznej, a teraz się wycofujesz?
>Nie wiemy czy tak jest, nie wiemy czy w ogóle tę "materię fizyczną" można tworzyć - być może są one nawet tożsame. Nie można jednak nazwać jej czymś niematerialnym, w domyślne nadnaturalnym, bo nie ma w niej nic nadnaturalnego.
W tej sytuacji nie można z tobą dyskutować - jesteś niezdecydowany - znowu "być może".
>Jednak nie: materia ontyczna jest m.in. jest bezosobowa. Więc to zupełnie co innego (niż Bóg)
A skąd wiesz?- niemateria jest dla człowieka niepoznawalna.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | webmaster (moderator) | >Dlaczego "być może" ? - napisałeś przecież zdecydowanie że : To "być może" odnosi się tylko do zależności przyczynowo-skutkowej, bo przecież nie wiemy czy materię fizyczną w ogóle można stworzyć.
>W tej sytuacji nie można z tobą dyskutować - jesteś niezdecydowany - znowu "być może". Od początku pisałem, że mogą być tożsame w sensie ontycznym.
>>Jednak nie: materia ontyczna jest m.in. jest bezosobowa. Więc to zupełnie co innego (niż Bóg) >A skąd wiesz?- niemateria jest dla człowieka niepoznawalna. Nie można stwierdzić czy jest niepoznawalna, definicja tego nie zabrania. Nic nam logicznie nie zabrania dowiedzieć się o niej czegoś (na pewno niewiele), ja w każdym razie nie widzę powodu aby na starcie to wykluczać, bo wówczas z pewnością niczego się nie dowiemy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie można stwierdzić czy jest niepoznawalna, definicja tego nie zabrania.Poddaj się od razu, webmasterze. Rzuć okiem tutaj, a pojmiesz, że z Takim Znawcą niepoznawalnej Pierwszej Przyczyny szans nie masz najmniejszych. Nie czekaj na Ostatni Skutek  .
Ubald Ś. Biskup. Dwóch ślepych oświecił, trzeciemu wyperswadował, aby ciemnym był dla uniknienia obrazy Bożej przez oczy. Przeciw czartom potężny Patron. (xiądz Benedykt Chmielowski, dziekan rohatyński, firlejowski, podkamieniecki pasterz)
|
|
| | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Świat materialny nie ma własności samopowstawania i samoistnienia-łatwo to wykazać stosując logikę.Znowu się urwał pielęgniarzom...  > W wyobrażeniach Boga w różnych religiach dostrzegamy stosowanie myślenia przez analogię:Ooo, w wielu innych wyobrażeniach również... > jeśli pałac wybudował wspaniały król to i cały Świat ktoś musiał zbudować - ale ten kto stworzył cały Świat jest z pewnością bardziej wspaniały niż ten król....jeżeli raz spaliła mi się chałupa, bo wredny sąsiad ogień podłożył, za drugim razem - gdy spali mi się od pioruna - wywnioskuję, że ten, kto spuścił piorun, we wredności sąsiadowi co najmniej dorównuje  .
Biblia nie została napisana przez znienawidzonych katolików ani nie jest ich własnością. (ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski)
|
|
| | |  | | zaciekawiony światem (15 punktów) | > Świat materialny nie ma własności samopowstawania i samoistnienia-łatwo to wykazać stosując logikę.> Zatem materia ma swoją przyczynę zaistnienia i następnie istnienia. I znowu stosując logikę stwierdzamy ,że ta przyczyna nie jest materialna.> Tą niematerialną przyczynę świata materialnego nazywamy w naszej kulturze Bogiem (Kreatorem). W wyobrażeniach Boga w różnych religiach dostrzegamy stosowanie myślenia przez analogię: jeśli pałac wybudował wspaniały król to i cały Świat ktoś musiał zbudować - ale ten kto stworzył cały Świat jest z pewnością bardziej wspaniały niż ten król.> A więc Bóg nie ma nic wspólnego z halucynacjami w mózgu pod wpływem pola magnetycznego- Bóg to wniosek z logicznego rozumowania, a więc to wynik postawy racjonalnej.> Na pewno nie chodzi halucynacje. Przykro mi, ale muszę Pana rozczarować. To, co dzieje się w mózgu pod wpływem pola magnetycznego dzieję się i także u pana w głowie. Nie są to na pewno żadne halucynacje , lecz naturalna odpowiedź mózgu na działanie bodźca. Jeśli Pan myśli o Bogu lub wierzy to ma Pan do czynienia z aktywnością tych samych obszarów mózgu co pod wpływem działania pola. Więc trudno tu mówić o halucynacjach. Nie wydaje mi się iż Bóg miałby być efektem logicznego rozumowania - jak Pan pisze dalej. Mnie osobiście logiczne rozumowanie pokierowało zupełnie w inną stronę
|
|
| | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | > Nie wydaje mi się iż Bóg miałby być efektem logicznego rozumowania - jak Pan pisze dalej.> Mnie osobiście logiczne rozumowanie pokierowało zupełnie w inną stronę  To przedstaw je publicznie-podyskutujemy.
|
|
| | | | |  | | zaciekawiony światem (15 punktów) | > > Nie wydaje mi się iż Bóg miałby być efektem logicznego rozumowania - jak Pan pisze dalej.> >Mnie osobiście logiczne rozumowanie pokierowało zupełnie w inną stronę  > To przedstaw je publicznie-podyskutujemy.Według Ciebie Bóg stworzył świat???  )
|
|
| |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > A teraz usiądź i pomyśl. Nad takim fragmentem dilogu: - Od kiedy uważa się Pan za Boga? - Od momentu, gdy w trakcie modlitwy zauważyłem, że rozmawiam sam ze sobą.
|
|
9 na 9 | Kowalska (14008 punktów) | Odp: Istota Boga cz.1 | >Istota Boga >(Koncepcja, którą tutaj pragnę przedstawić jest rezultatem moich wieloletnich poszukiwań i przemyśleń nad istotą Boga i sensem świata metafizycznego. Jest to odważna idea, która przez większość wierzących jest nie do przyjęcia. Do jej zaprezentowania skłoniła mnie nie tylko wewnętrzna ciekawość świata czy najnowsze odkrycia nauki, zwlaszcza psychologii i neurobiologii, ale chęć podzielenia się z czytelnikiem, wartą, mam nadzieję, zastanowienia ideą.)
Będzie wojna. Zawsze przed każdą wojną jest wysyp nawiedzeńców. A poza tym wungiel przywieźli do wioski, więc tym bardziej możemy być pewni.
I proszę pamiętać, że nie każdy może być Herodem, bo niektórzy są za młodzi.
"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
|
|
| erzsebet (108 punktów) | Nawet nie chce mi się tego całego czytać... Sztuką jest napisać coś zwięźle,jasno i klarownie tak aby każdy zrozumiał ( no dobra może nie każdy  . Pomędrkować mogą wszyscy...
|
|
1 na 1 | exeqtor (359 punktów) | Idee, koncepcje są niematerialne (właściwie nadają kształt organizacji materii) są wieczne, wszechobecne, niezliczone (przez badaczy, ludzi nimi zainteresowanych śmiało można powiedzieć święte). Idee i koncepcje objawiają się godnym ich pojęcia. Przykładowo koncepcja organizacji elementów w dzieło jakim jest samolot istnieje odkąd natura świata pozwala. Człowiek odkrywa tę koncepcję która istniała wieczność gdy jego rozum jest na to gotów. Podobnie z rzeźbą w drewnie czy kamieniu ona była tam cały czas utkwiona w tym kamieniu, w tym pniu, twórca pozbył się tego co nie potrzebne odsłaniając swój zamysł. Idee są nieskończone w ilości ponieważ nieskończone są kombinacje organizacji materii, są w różnym stopniu skomplikowane a tym samym poznawalne. Czy to/tego co nazywamy Bogiem można nazwać Ideą ? Ideą której i My jesteśmy zorganizowanym wytworem mającą taką samą naturę jak reszta Wszechświata do dalszej nieskończonej organizacji.
|
|
 | | zaciekawiony światem (15 punktów) | >Idee, koncepcje są niematerialne (właściwie nadają kształt organizacji materii) są wieczne, wszechobecne, niezliczone (przez badaczy, ludzi nimi zainteresowanych śmiało można powiedzieć święte). Idee i koncepcje objawiają się godnym ich pojęcia. Przykładowo koncepcja organizacji elementów w dzieło jakim jest samolot istnieje odkąd natura świata pozwala. Człowiek odkrywa tę koncepcję która istniała wieczność gdy jego rozum jest na to gotów. Podobnie z rzeźbą w drewnie czy kamieniu ona była tam cały czas utkwiona w tym kamieniu, w tym pniu, twórca pozbył się tego co nie potrzebne odsłaniając swój zamysł. > Idee są nieskończone w ilości ponieważ nieskończone są kombinacje organizacji materii, są w różnym stopniu skomplikowane a tym samym poznawalne. > Czy to/tego co nazywamy Bogiem można nazwać Ideą ? > Ideą której i My jesteśmy zorganizowanym wytworem mającą taką samą naturę jak reszta Wszechświata do dalszej nieskończonej organizacji. Idee czy koncepcje są w rzeczywistości wytworami ludzkiego umysłu. Do tych wytworów zalicza się również każdy pomysł czy każdą wygenerowaną przez nas myśl w wyniku skomplikowanej działalności mózgu. W obu przypadkach mamy do czynienia z tym samym - z aktywnością komórek nerwowych. Ta sama aktywność, której do końca jeszcze w pełni nie poznaliśmy, spowodowała rozwinięcie się najbardziej intrygującej koncepcji świata - koncepcji Boga.I tak samo jak każda inna, idea Boga jest niematerialna i może trwać wiecznie, przy czym niekoniecznie musi być prawdziwa. >Człowiek odkrywa tę koncepcję która istniała wieczność Człowiek nie odkrywa koncepcji dopóki, dopóty sam jej nie wygeneruje, więc nie mogła ona istnieć " od zawsze". Dlatego uważam, że z powodzeniem Boga można określić ideą.
|
|
 | | zaciekawiony światem (15 punktów) | >Idee, koncepcje są niematerialne (właściwie nadają kształt organizacji materii) są wieczne, wszechobecne, niezliczone (przez badaczy, ludzi nimi zainteresowanych śmiało można powiedzieć święte). Idee i koncepcje objawiają się godnym ich pojęcia. Przykładowo koncepcja organizacji elementów w dzieło jakim jest samolot istnieje odkąd natura świata pozwala. Człowiek odkrywa tę koncepcję która istniała wieczność gdy jego rozum jest na to gotów. Podobnie z rzeźbą w drewnie czy kamieniu ona była tam cały czas utkwiona w tym kamieniu, w tym pniu, twórca pozbył się tego co nie potrzebne odsłaniając swój zamysł. > Idee są nieskończone w ilości ponieważ nieskończone są kombinacje organizacji materii, są w różnym stopniu skomplikowane a tym samym poznawalne. > Czy to/tego co nazywamy Bogiem można nazwać Ideą ? > Ideą której i My jesteśmy zorganizowanym wytworem mającą taką samą naturę jak reszta Wszechświata do dalszej nieskończonej organizacji.
Dlaczego Boga można uważać za idee? Bo stanowi takie samo wyobrażenie ludzkości jak każde inne. Idea to "istota rzeczy, przedmiot idealny, pierwowzór rzeczy, zasada wszelkiego bytu i forma odbicia fragmentu rzeczywistości ludzkiej",(...) to myśl przewodnia, twórcza, pomysł, koncepcja, (jak mówi nam definicja idei wg.Słownika Wyrazów Obcych PWN) Bóg to wyobrażenie nie mające odzwierciedlenia w świecie realnym. Wyobrażenie niematerialne, niesprawdzalne, lecz tylko mentalne nie posiadające żadnej silniejszej argumentacji niż każde inne wyobrażenie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|