 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-09-2011 17:19 | asmodai (2845 punktów) | Wojujący ateista
4 na 4 | Być może taki temat już był. Być może w związku z tym że takowy temat już był to wyląduje on w oślej ławce. Ale co mi tam.  Czy ktoś mi może wytłumaczyć kto to taki wojujący ateista? I kto to taki porządny ateista. W moim odczuciu Wojujący ateista to taki który zadaje nie wygodne pytania wierzącym ma swoje zdanie przeczytał lub czyta biblię i lepiej ją zna od wyznawców. A porządny ateista to... No właśnie kto to taki porządny ateista?? Ja prosty chłopak jestem wytłumaczcie mi proszę kto to taki porządny ateista. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | keram aktsu (1211 punktów) |
>A porządny ateista to... No właśnie kto to taki porządny ateista?? >Ja prosty chłopak jestem wytłumaczcie mi proszę kto to taki porządny ateista. Taki, co nie bije żony, dba o dzieci, nie chleje na umór, nie zdradza i nie kradnie, nie zabija. Oraz taki, którego sprawy związane z wiarą w boga zupełnie nie zajmują. Żyje sobie spokojnie i zgodnie ogólnie przyjętymi normami etycznymi. Nie mylić z antyklerykałem.
|
|
 | 4 na 4 | asmodai (2845 punktów) | > >A porządny ateista to... No właśnie kto to taki porządny ateista??> >Ja prosty chłopak jestem wytłumaczcie mi proszę kto to taki porządny ateista.> Taki, co nie bije żony, dba o dzieci, nie chleje na umór, nie zdradza i nie kradnie, nie zabija. Oraz taki, którego sprawy związane z wiarą w boga zupełnie nie zajmują. Żyje sobie spokojnie i zgodnie ogólnie przyjętymi normami etycznymi.> Nie mylić z antyklerykałem.Czyli wojujący to, po za tym jak go opisałem to, taki który, pije bije żonę kradnie i zabija?
|
|
|  | 6 na 6 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Czyli wojujący to, po za tym jak go opisałem to, taki który, pije bije żonę kradnie> i zabija? I patroszy wstrętne bachory  Może, porządny ateista to ten, kto żyje wg. zasady: żyj i pozwól żyć innym? Prawie jak religijni  , prawie, bo wystarczy poczytać komentarze na portalach katolickich. Bije z nich miłość, zrozumienie, tolerancja itp.
|
|
|  | 10 na 10 | keram aktsu (1211 punktów) |
> >Taki, co nie bije żony, dba o dzieci, nie chleje na umór, nie zdradza i nie kradnie, nie zabija. Oraz taki, którego sprawy związane z wiarą w boga zupełnie nie zajmują. Żyje sobie spokojnie i zgodnie ogólnie przyjętymi normami etycznymi.> >Nie mylić z antyklerykałem.> Czyli wojujący to, po za tym jak go opisałem to, taki który, pije bije żonę kradnie> i zabija? Zrozum, że ateizm to tylko brak poglądów religijnych i niewiara w żadnych bogów. Ateista może być ostatnim łotrem i skończonym draniem. Może być naukowcem, śmieciarzem, lumpem, bohaterem, szpiegiem, samobójcą, kosmonautą, pedofilem... Zazwyczaj ateizm nie zajmuje tych ludzi wcale, tak jak narkomania nie zajmuje nie objętych tym nałogiem innych. Ale czasami wojują z głupotą i zacofaniem innych z jakiś powodów. I to są wojujący aktywiści. Co tu jeszcze można pisać. Proste jak kilo kitu.
|
|
12 na 12 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Być może taki temat już był. Być może w związku z tym że takowy temat już był to wyląduje on w> oślej ławce. Ale co mi tam.  > Czy ktoś mi może wytłumaczyć kto to taki wojujący ateista? I kto to taki porządny ateista.-Wg. wierzących każdy kto się ośmiela przyznać, że jest ateistą jest jednocześnie wojujący. A porządny to taki, który nie wierzy, ale po cichu w domu i delikatnie wypowiada się o sprawach wiary. -Wg. mnie wojujący ateista to ktoś, kto nie może wytrzymać dnia, aby nie pokazać swojej pogardy wobec religii i wierzących. Zwalcza religię gdzie może i jak się da. Porządny robi swoje, broni swych argumentów i olewa fanatyków. Porządny, wojujący ateista 
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
4 na 4 | julek (1527 punktów) | Sądzę że jest taki podział ; - Nowi ateiści ,którzy niedawno posiedli to szczęście i zrozumieli ,niemniej jednak posiadają płytką wiedzę w zakresie religioznawstwa , psychologii , historii niekoniecznie będąc erudytami dość prostacko walczą z katolickim otoczeniem . Kiedyś zakładałem watek "wioskowy ateista " ,tam też pojawiło się określenie "niecierpliwość nuworysza", to określenie wydaje mi się dobrze opisuje tytułowego wojującego ateistę . - Arystokracja ateistyczna - doskonale wykształceni erudyci w naturalny sposób wyrozumiali dla nas wioskowych ateistów .Przed nimi chylę czoła , oni nas edukują i tłumaczą że niewiele w tym kraju da się zrobić prostymi środkami walcząc z zakłamaniem i niedorozwojem umysłowym. Oczywiście zdarzają się wyjątki - erudyci posiadający dużą wewnętrzną siłę działania. Oświadczam że mój post nie zawiera ni odrobiny sarkazmu . Pozdrawiam Julek
|
|
 | | julek (1527 punktów) | Przepraszam - bląd - zdarza się . - to jest właśnie wioskowy ateista.
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Przepraszam - błąd - zdarza się . - to jest właśnie wioskowy ateista. Poprawiłam. A mogłeś sam wyedytować...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>W moim odczuciu Wojujący ateista to taki który zadaje nie wygodne pytania wierzącym ma swoje zdanie >przeczytał lub czyta biblię i lepiej ją zna od wyznawców.
Czy to znaczy, ze to taka uciążliwa, nachalna, ateistyczna wersja natrętnego, agitującego jehowity?
|
|
 | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jakby ateista podobnie zniekształcał rzeczywistość jak jehowita, czy chrześcijanin - to z pewnością miałbyś rację. Jako jednak, że myślimy mózgiem, a nie duszą (której nie ma), to z pewnością nie masz racji. Nie można stosować takiego porównania. Nawet najbardziej nachalny i bezczelny ateista (przyjmijmy, ze postanowił chodzić po domach z Dawkinsem) ma więcej szacunku wobec rzeczywistości niż chrześcijanin. Ustalając książkę religijną, jako najważniejszą w życiu, buduje się nowe średniowiecze w przyszłości, gdzie tacy ludzie jak ty i ja będą torturowani i paleni na stosach, zaś różne działające obecnie technologie zapominane (włącznie z medycyną, etc). Najbardziej nawet bezczelny ateista stara się pokazać prawdę o tym, że Biblia/Koran nie mogą być najważniejsze w życiu, bo są bzdurami i w szerszej perspektywie będą prowadzić do ogólnej destrukcji, przyjścia nowego średniowiecza.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Jakby ateista podobnie zniekształcał rzeczywistość jak jehowita, czy chrześcijanin - to z pewnością miałbyś rację.
No ale przecież zniekształca. Jedną z naiwności pewnych form nowego ateizmu jest przekonanie, że każde odrzucenie wierzeń religijnych samo w sobie jest aktem jakiejś niebotycznej mądrości, które winduje ateistę na jakoweś wyżyny poznawczego oświecenia.
Przecież to śmieszne. Zresztą - jest taki zabawny, propagandowy mem nowego ateizmu, ten o tym, jak to ateista nie wierzy po prostu w jeszcze jednego boga, ale podobnie jak wierzący, nie wierzy w setki tysięcy innych.
Mniej zabawną (dla ateistów) konsekwencją tego powiedzonka jest, że ateista jest od wierzącego mądrzejszy tylko o wiedzę o nieistnieniu tego konkretnego boga.
>Jako jednak, że myślimy mózgiem, a nie duszą (której nie ma), to z pewnością nie masz racji.
A co ma piernik do wiatraka?
>Nie można stosować takiego porównania. Nawet najbardziej nachalny i bezczelny ateista (przyjmijmy, ze postanowił chodzić po domach z Dawkinsem) ma więcej szacunku wobec rzeczywistości niż chrześcijanin.
Tja, powiedz to Mao.
>Ustalając książkę religijną, jako najważniejszą w życiu, buduje się nowe średniowiecze w przyszłości, gdzie tacy ludzie jak ty i ja będą torturowani i paleni na stosach, zaś różne działające obecnie technologie zapominane (włącznie z medycyną, etc).
To klasyczny przykład przekładania projekcji nad rzeczywistością - nawiasem mówiąc, znamienne, że twój ateizm cię przed tym nie chroni. Dość naiwnym (nawet jedli prawdziwym wobec szerokich rzesz fundamentalistów) przekonaniem jest sądzić, że "pismocentryczność" jest w jakikolwiek sposób konstytutywna dla religijności i/lub bycia wierzącym.
>Najbardziej nawet bezczelny ateista stara się pokazać prawdę o tym, że Biblia/Koran nie mogą być najważniejsze w życiu, bo są bzdurami i w szerszej perspektywie będą prowadzić do ogólnej destrukcji, przyjścia nowego średniowiecza.
To zupełnie jak Mao w czasach rewolucji kulturalnej, który wszelkimi sposobami chciał wymazać szkodliwe wpływy ureligijnionej tradycji. Że przy okazji parę milionów umarło, to rozumiem, środek uświęcony wzniosłym celem.
Tak, wiem, że to słaba retotryka, ale trudno mi nie równać do poziomu wyznaczonego przez dyskutantów.
|
|
| |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, masz rację, iż nie każda osoba deklarująca się jako ateista wie wogóle co robi. Tym niemniej samo odrzucenie wierzeń budowanych na tradycji i fałszywych obietnicach i niczym więcej jest aktem mądrości i odwagi. I takie osoby, które odrzuciły, bo "czuły, że coś jest nie tak" i tak są mądrzejsze od przeintelektualizowanych teologów i mędrców NOMA. I dobrze robią i dobrze, że są nawet ci najbardziej naiwni ateści, oby ich było jak najwięcej. Ateizm to kwestia odwagi i uczciwości, a nie tylko intelektu.
Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy naiwny i nie wiedzący prawie nic ateista spotyka się z ogromnie wykształconym teologiem, albo prof. NOMA (pan nie wierzę, ale szanuję i ganić nie będę). Kto ma rację? Oczywiście ta pierwsza osoba. Zaś NOMA i teolog pokazują, iż inteligencja może pomagać, ale też może szkodzić jej nosicielom.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy naiwny i nie wiedzący prawie nic ateista spotyka się z ogromnie wykształconym teologiem, albo prof. NOMA (pan nie wierzę, ale szanuję i ganić nie będę). Kto ma rację?
Ale w czym ma rację? Właśnie to jest abberacją - jakieś dziwaczne przekonanie, że świat organizuje się wokół osi jest bóg-nie ma boga i pogląd na to zagadnienie ma kluczowe znaczenie we wszystkim.
Gould mógł bełkotać gdy bablał o NOMA, ale nie zmienia to faktu, że co do większości kwestii naukowych to raczej on byłby kompetentny a nie jakiś ateista-prostak głęboko wierzący w swoje ateistyczne credo ale na tyle pozbawiony krytycznych zdolności by nie traktować go inaczej niż wierzący-prostaki traktują własne religijne credo.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Lodowy (1486 punktów) | > >Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy naiwny i nie wiedzący prawie nic ateista spotyka się z ogromnie wykształconym teologiem, albo prof. NOMA (pan nie wierzę, ale szanuję i ganić nie będę). Kto ma rację?> Ale w czym ma rację? Właśnie to jest abberacją - jakieś dziwaczne przekonanie, że świat organizuje się wokół osi jest bóg-nie ma boga i pogląd na to zagadnienie ma kluczowe znaczenie we wszystkim.I to jest właśnie cecha wojujących ateistów, nieustanne postrzeganie wszystkiego przez pryzmat religia-ateizm, oni-my, głupi-mądrzy itp. Wojujący ateizm nie istnieje bez religii, on jej potrzebuje. A tak w ogóle jeśli ośmieliłeś się napisać to co powyżej, to na pewno jesteś rozmodlonym katolikiem.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | perun (8610 punktów) | >> Wojujący ateizm nie istnieje bez religii, on jej potrzebuje. Nie potrzebuje żadnej religii. Zawsze będzie ktoś lub coś z kim trzeba będzie walczyć. Jaka różnica jest między wierzącym w religijne ideologie, a wierzącym np; w nazistowską ideologie ?Ludzie z religią, czy bez, zawsze będą posługiwać się samą wiarą, bo tak łatwiej. A czy będzie to wiara religijna, czy niereligijna, to już żadna różnica.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) | > Wojujący ateizm nie istnieje bez religii, on jej potrzebuje.Ach, jak mnie rozgryzłeś! Tyle lat namawiałem porządnych katolików, żeby się panoszyli w każdej szczelinie życia! Żeby stawiali liczne pomniki bełkotliwemu plugawcowi chroniącemu pedofilów w sutannach. Żeby upstrzyli wszystkie ściany gmachów państwowych patykami z kukiełką.... Bo co ja bym robił? z czym bym walczył...? 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | > >Wojujący ateizm nie istnieje bez religii, on jej potrzebuje.> Ach, jak mnie rozgryzłeś!Długo Cię rozgryzałem. Pisząc to miałem na myśli tylko Ciebie.  > Tyle lat namawiałem porządnych katolików, żeby się panoszyli w każdej szczelinie życia!> Żeby stawiali liczne pomniki bełkotliwemu plugawcowi chroniącemu pedofilów w sutannach.> Żeby upstrzyli wszystkie ściany gmachów państwowych patykami z kukiełką....> Bo co ja bym robił? z czym bym walczył...?  Jestem pod wrażeniem tego co napisałeś, jakbyś jeszcze do tego rymy wrzucił to byłby świetny wiersz.
|
|
| | | | |  | 3 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To nie ateizm wadzi ludziom wierzącym, ale rzeczywistość. Stąd na przykład kreacjonizm w USA. Niektórzy kreacjoniści sądzą pewnie, iż ewolucja naturalna to zajadła ateistka. I w jakimś sensie mają rację, bowiem w rzeczywistości nie ma miejsca na bogów. Bierność ateistów owocuje w obecnych czasach tym, iż zgadzają się oni na ignorowanie płynących o rzeczywistości faktów i powolne, nieuniknione zatrzymywanie rozwoju nauki, w tym na przykład medycyny. Normalność ateistów polega na tym, iż próbujemy zatrzymać osoby chcące wszystkim zaszkodzić i stworzyć totalitaryzm kłamstwa (który był przez większość historii chrześcijańskiej Europy). Po prostu - nie chcemy nowego XVIII wieku, powrotu inkwizycji, prześladowań osób odkrywających świat i powolnego upadku wszystkiego z uwagi na chore, egoistyczne przywiązanie do zbrodniczych wierzeń sporej części ludzkości. Oczywiście ważna jest edukacja i uwolnienie dzieci od indoktrynacji religijnej - to są dwa główne cele moim zdaniem.
I jeszcze raz o rzeczywistości. To, że miliony Niemców wierzyły w Hitlera nie oznacza, że on miał rację. To, że inkwizycja odrzucała prawdę o Ziemi krążącej wokół Słońca, nie znaczyło, iż nie była to prawda. To, że jakiś szaman uważa, iż księżyc jest garnkiem, nie oznacza, iż nie mogę mu powiedzieć, iż się myli, zwłaszcza, gdy używa telefonu komórkowego, albo choć tabletek na ból głowy...
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | Lodowy (1486 punktów) | Jacku, ponawiam moją prośbę, o nie odpowiadanie na moje posty.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W takim razie proszę, abyś nie wpisywał się tutaj. Prośba za prośbę.
Przedstawiasz tu jakieś poglądy. Nie musisz. Uważasz, iż będziesz miał rację nakazując innym zamknąć się, aby twoje wspaniałe wywody jaśniały jak kaligrafie "Allach Akbar!" na niejednym meczecie?
Gdzie jest ta twoja prośba? Jeśli sprzed paru lat to zapomniałem, inaczej odniósłbym się wcześniej.
Do tego wtrąciłeś się do mojej rozmowy z Sylwkiem i prosisz mnie apodyktycznie, abym nie komentował? Zobacz - mój post, Sylwek coś odpowiada, ty się dopisujesz, ja odpowiadam. Tym bardziej zachęcam do spełnienia mojej prośby.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Jan Rylew (3965 punktów) | > Po prostu - nie chcemy nowego XVIII wieku, powrotu inkwizycji, prześladowań osób odkrywających świat i powolnego upadku wszystkiego z uwagi na chore, egoistyczne przywiązanie do zbrodniczych wierzeń sporej części ludzkości.Ktoś niegłupi powiedział, "Historia może się powtórzyć tylko farsą". Nie sądzę, że pan wierzy w możliwość tego co wyżej napisał i że wierzy w nią ktoś z tego forum. Panu jak widzę odpowiada konwencja farsy, w takim razie, korzystając z tej konwencji ktoś mógłby odpowiedzieć, że gdyby wojujący ateiści dorwali się do władzy, to wkrótce "zbrodnicze wierzenia sporej części ludzkości" zostałyby surowo, acz sprawiedliwie ukarane, pojawiłyby się polowania na wierzących w siłę wyższą, tortury i egzekucje. Powstałaby Wysoka Komisja ds Zwalczania Wierzeń i Prania Mózgów (WKZWPM  , a w przypadkach uporczywych zabrudzeń odbierano by dzieci rodzicom w światłym celu czystości światopoglądowej  . Tak, tak panie Jacku proszę ruszyć wybobraźnią. Myślę, że większość nieszczęść na naszym globie spowodowali niecierpliwi, nadgorliwcy i fanatycy. Życzę przyjemnej niedzieli.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myślę, że ludziom na rok przed II Wojną Swiatową wydawał się mało prawdobny wybuch wojny i zwłaszcza jej przebieg. Myślę, że ludziom na 20 lat przed upadkiem Imperium Rzymskiego (zdobycie Rzymu) ów upadek wydawał się absolutnie niemożliwy. Nie mieli w swoich umysłach nawet obrazów na wyobrażenie sobie czegoś takiego. Tak samo nam teraz wydaje się absolutnie niemożliwe nastanie Nowego Sredniowiecza za sprawą opętania większości Homo sapiens tą samą wiarą, która wiodła ich do masakr Azteków, na dżihad i krucjaty (tak, Jezus Camp to ta sama wiara, Ruch Odnowy w Duchu Swiętym to ta sama, aztekofobiczna wiara...).
Czy historia nie lubi się powtarzać? Po Pierwszej Wojnie Swiatowej była Druga Wojna Swiatowa, czy ta druga była farsą? Po masakrze Maurów, Żydów i Morysków z Andaluzji nastąpiła za sprawą hiszpańskich katolików masakra ludności karaibskiej. Następna była masakra Azteków i Majów, następna zaś Inków. Czy powtórzona w przypadku masakry Inków historia była farsą?
Historia lubi się powtarzać i zwykle powtarza się mocniej.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | > Myślę, że ludziom na rok przed II Wojną Swiatową wydawał się mało prawdobny wybuch wojny i zwłaszcza jej przebieg.Z tego co ja wiem było wręcz odwrotnie. Poza tym IIWŚ była niejako dokończeniem IWŚ w 20 lat później. To nie jest okres historycznie odmienny jak w przypadku średniowiecza. Wojny i masowe mordy to stały element gry ludzkiej. My ludzie, jeśli można użyć tej dumnej nazwy, lubimy się mordować w każdej oddzielnej historycznie formacji społecznej, mordowanie się powtarza, ale w odmiennych formacjach społecznych zawsze w odmiennym kontekscie i formach. Wiem, że to pana nie pocieszy, ale i mnie nie jeśli mam być spalony już nie na stosie za (rzekomą ) wiarę w Boga tylko poddany napięciu el. na krześle elektrycznym przez ateistów walczących  . > Historia lubi się powtarzać i zwykle powtarza się mocniej.Jeśli tak to niech się powtarza ta dobra, byle szybciej  . Ale wygląda raczej na to, że stałe elementy gry pozostaną, a zmienią się tylko grupy prześladowanych. Więc dla religiantów raczej nic dobrego  .
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem sytuacja jest taka.
1) Być może, jako ludzkość, najlepsze mamy już za sobą. Wraca fideizm i nowe średniowiecze. 2) Najbardziej laicko było w latach 1960 - 1970. Dążenie ku laickości i rozwój szły ku temu punktowi a teraz opadają. Postęp nauki i techniki zwalnia. Nasila się tęsknota za "ojczyzną ducha". 3) Jak ktoś to widzi, warto coś z tym zrobić. Choć mówić o tym, co się widzi, a nie zgadzać z tezą, iż postęp będzie dalej powodował laicyzację. 4) Mówiłem o przeforsowaniu prawa, w którym, zgodnie z prawdą, religia zostanie uznana za produkt dostępny dla osób pełnioletnich, a niedostępny dla dzieci i młodzieży. Stąd daleko do fanatyzmu tak dobrze znanego religiom w teorii i w czynie. Nie rozumiem jak można zrównać to, co pojawia się na papierosach i na butelkach z alkoholem z jakimiś straszliwymi prześladowaniami? Chodzi tylko i wyłącznie o prawa człowieka. Już teraz większość ludzi uznaje, iż w niektórych wypadkach należy chronić dzieci przed dorosłymi, nawet najbliższymi. Niektóre używki należą do takich wypadków.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niektóre obserwacje Goulda na temat ewolucji naturalnej są świetnie, to fakt. Trudno je przecenić, choć z wieloma się nie zgadzam. Tylko gdy widzę jego deklaracje NOMA, mam przed oczami rzemieślnika w złym tego słowa znaczeniu, który robi swoje, po czym zamyka drzwi zakładu i staje się kimś zupełnie innym, radośnie przyzwalającym na klechdy nie mające kompletnie nic wspólnego z wiedzą, którą chciał przekazać swoimi pracami. Owo przeobrażenie się Goulda wychodzącego z miejsca pracy do legowiska NOMA budowało też przyszłość dla nowych pokoleń biologów. Przyszłość o nazwie "brak przyszłości". Im więcej będzie NOMY, tym większa szansa, iż za jakieś dziesiątki, czy setki lat za zajmowanie się biologią będą palili człowieka na stosie. Bo biologia przeczy chrześcijaństwu i islamowi. Nie da się z nimi pogodzić. Stąd kreacjonizm i pełne hipokryzji i podstępu katolickie "dwa magisteria" (wiary i nie mającej się do niej wtrącać nauki). Jakby nie było, jak zwykle lubię z tobą dyskutować Sylwku
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Niektóre obserwacje Goulda na temat ewolucji naturalnej są świetnie, to fakt. Trudno je przecenić, choć z wieloma się nie zgadzam. Tylko gdy widzę jego deklaracje NOMA, mam przed oczami rzemieślnika w złym tego słowa znaczeniu, który robi swoje, po czym zamyka drzwi zakładu i staje się kimś zupełnie innym, radośnie przyzwalającym na klechdy nie mające kompletnie nic wspólnego z wiedzą, którą chciał przekazać swoimi pracami.
Przykrą dla niektórych fundamentalistycznych ateistów prawdą jest, że widza o świecie nie zaczyna się ani nie kończy na nauce. Dla mnie NOMA w swej typowej postaci tez jest bzdurą, ale jest to bzdura tego typu, że zupełnie rozsądnie mogę pojąć istnienie inteligentnych ludzi, którzy jej nie deprecjonują bo im się wydaje, że jest w tym jaka słuszność.
W ogóle twoja postawa jest postawą typowego (jak widać - niekoniecznie religijnego) dogmatyka, który w ogóle nie dopuszcza myśli, iż może się mylić. Stąd na przykład gładko przechodzą ci przez gardło słowa o odbieraniu dzieci rodzicom "niszczącym je" za pomocą wiary, jakbyś nie wiedział, lub ignorował, że kwestia prawdy o świecie (naukowej) jest drugorzędna dla spełniania się jako dobry rodzic.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Przykrą dla niektórych fundamentalistycznych ateistów prawdą jest, że widza o świecie nie zaczyna się ani nie kończy na nauce. A jak się do takiej prawdy dochodzi? W jaki jeszcze sposób można zdobywać wiedzę o świecie? Co wiemy o świecie dzięki tym innym metodom?
>Dla mnie NOMA w swej typowej postaci tez jest bzdurą, ale jest to bzdura tego typu, że zupełnie rozsądnie mogę pojąć istnienie inteligentnych ludzi, którzy jej nie deprecjonują bo im się wydaje, że jest w tym jaka słuszność. Rozsądnie pojąć, bo im się wydaje? A słuszność jakaś jest czy im się tylko wydaje?
>Stąd na przykład gładko przechodzą ci przez gardło słowa o odbieraniu dzieci rodzicom "niszczącym je" za pomocą wiary, jakbyś nie wiedział, lub ignorował, że kwestia prawdy o świecie (naukowej) jest drugorzędna dla spełniania się jako dobry rodzic. Wiele jest rzeczy drugorzędnych czy równorzędnych czy nawet pierwszorzędnych, ale pomijanych przy masie drugorzędnych... Ot, pospolitość skrzeczy i idee na klaśnięcie nie chcą się realizować. Jeśli zrobi się symulację dobrego rodzica to na pewno indoktrynacja religijna dzieci nie znajdzie się po stronie z plusem.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>W jaki jeszcze sposób można zdobywać wiedzę o świecie?
Jaka nauka poucza cię o sensie życia?
Jaka nauka poucza cię o wartości pięknej muzyki?
Jaka nauka poucza cię o tym jakie postępowanie jest słuszne?
Wreszcie - jaka nauka poucza cię o statusie, zasadach, normach i wartości wiedzy naukowej?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Harris pokazuje w ciekawy sposób, iż da się naukowo opisać dobrobyt i cierpienie w pojęciu ogólnoludzkim i jest to lepsze opisanie, niż to, którego nauczają religię.
Przykładowo:
Dla ojca muzułmanki z Górnego Egiptu dobrem jest ucięcie swojej córce łechtaczki.
Dla mnie, dla Harrisa, oczywiste jest, że okaleczanie genitaliów młodej kobiety jest złem, albowiem nauka mówi nam czym jest łechtaczka, oraz o tym, jak ważne jest życie seksualne. Przed rozwojem nauki pruderia chrześcijan negowała wogóle istnienie kobiecego orgazmu. Tak było chyba do lat 50 XX wieku. Religie Abrahamowe zgodnie twierdziły, iż kobieta jest krową rozpłodową, a to, że mogłaby czerpać przyjemność z seksu jest ohydne, i jeśli tak jest, należy temu stanowczo przeciwdziałać.
Tak było i taka jest moralność płynąca z religii.
Religia poucza o sensie życia między innymi odcinając młodej dziewczynie łechtaczkę. Cięć w psychice jest więcej.
Ewolucja poczucia piękna jest niemal jeszcze nierozwiniętą gałęzią nauki, ale to nie znaczy, iż odczucie i zapotrzebowanie piękna nie ma czysto biologicznych podstaw. Tropem jest tu ogon pawia choćby.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Dla mnie, dla Harrisa, oczywiste jest, że okaleczanie genitaliów młodej kobiety jest złem, albowiem nauka mówi nam czym jest łechtaczka, oraz o tym, jak ważne jest życie seksualne.
Nauka własnie powiedziała, że orgazm jest dobrem wcale nie tak licznej grupy kobiet, które zresztą za to błogosławieństwo podziękować mogą niedoskonałością ewolucji, gdyż ten produkt uboczny u większości innych ssaków (znaczy ich samic) w ogóle nie występuje, bo nie ma żadnego szczególnego biologicznego sensu.
W ogóle wybacz, ale akurat ta kwestia - wywodzenia norm i tego co "właściwe" z wiedzy naukowej i faktów od razu stawia (nowych, starych, bez różnicy) ateistów w jednym rzędzie z pomyleńcami pokroju Terlikowskiego. To w ogóle kwestia tak dogłębnie zaorana przez etyków, że nie ma sensu się nad nią rozwodzić choćby chwili.
>Przed rozwojem nauki pruderia chrześcijan negowała wogóle istnienie kobiecego orgazmu. Tak było chyba do lat 50 XX wieku. Religie Abrahamowe zgodnie twierdziły, iż kobieta jest krową rozpłodową, a to, że mogłaby czerpać przyjemność z seksu jest ohydne, i jeśli tak jest, należy temu stanowczo przeciwdziałać.
Religie tak twierdziły, ponieważ było to korzystne dla genów i memów. Niektórzy zdają się o tym zapominać.
>Tak było i taka jest moralność płynąca z religii.
Nie, moralność religijna jest tworem niebywale plastycznym. To dlatego u nas kościół nie widzi nic zdrożnego w zabijaniu gejów w Iranie, zaś chrześcijanie w niektórych krajach skandynawskich przeprowadzają kościelne ceremonie ślubne dla par jednopłciowych.
To nawiasem kolejna niesamowita zbieżność - że ateistyczny fundamentalizm brzydzi się powszechnie znanymi faktami w sposób dokładnie taki sam jak religijny fundamentalizm.
>Religia poucza o sensie życia między innymi odcinając młodej dziewczynie łechtaczkę. Cięć w psychice jest więcej.
Nauka pouczała nas o sensie życia uznając gejów za dewiantów których trzeba leczyć elektrowstrząsami i lobotomią.
Będziemy się przerzucać erystycznym emo?
>Ewolucja poczucia piękna jest niemal jeszcze nierozwiniętą gałęzią nauki, ale to nie znaczy, iż odczucie i zapotrzebowanie piękna nie ma czysto biologicznych podstaw. Tropem jest tu ogon pawia choćby.
Sztuka jest działaniem krytycznym (tak jak nauka), to że ma biologiczne korzenie, nie znaczy, że się od nich nie oderwała i nie rozwija wobec praw biologicznej ewolucji niezależnie.
Ostatecznie, chyba nie sądzisz, że nauka sprzyja przetrwaniu naukowców tak jak inne biologiczne adaptacje i, że da się ją wyjaśnić w kategoriach czysto biologicznych?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz rację, iż podstawy biologiczne etyki i estetyki są bardzo ogólne. Ale ja po prostu nie uważam, iż religia im pomaga, wręcz przeciwnie - szkodzi im. Pomóc mogą dobre prawa, oparte na badaniach socjologicznych, psychologicznych, seksuologicznych, ekonomicznych.
To samo ze sztuką. Obecnie wizje religijne, czy też parareligijne narzucają się artystom. Ich inspiracje są dość ciężko ciężkostrawnym bełkotem, religijnym lub parareligijnym. I są, w większości, z tego dumni, nazywając to "świętym irracjonalizmem, dowodem koronnym człowieczeństwa". Tymczasem to narzucony, opurtunistyczny bełkot. Jeśli ktoś odnosi się do treści literackich malując, rzeźbiąc, czy komponując muzykę, to niech ma w sobie mózg. Jeśli ktoś nie chce literatury w tym, co tworzy, niech nie odwołuje się do niczego. Religie szkodzą estetyce sztuki. Ograniczają ją tematycznie, czynią ją nieszczerą i absurdalną. Co kogo na przykład obchodzi koleś na wielowymiarowym krzyżu unoszący się nad ziemią? Albo koleś w długich szatach ociekających krwią wpatrzony w niebo pełne skrzydlatych niemowląt? Czy gmach dworca kolejowego nie powinien być piękniejszy i bardziej szanowany od katedry? Dworzec w Mumbaju jest zabytkiem UNESCO i to jeden z moich ulubionych zabytków. Jeśli chodzi o jego kontekst społeczny, jest milion razy piękniejszy i bardziej optymistyczny od Hagi Sophi, Bazyliki św. Piotra i Katedry Notre Dame w Paryżu. Jeśli te ostatnie budowle staną się wszystkie jedynie salami koncertowymi i muzeami, bardziej je polubię pod każdym względem.
Być może religie sprzyjają szybkiemu rozmnażaniu się wiernych bez względu na realia. Ale biologia nie zawsze wskazuje nam dobrą drogę - może dojść do przeludnienia. Tylko nauka potrafi mądrze kierować instynktami ludzi. Religia robi odwrotnie - rozwija najgorsze instynkty, tłumi te bardziej szlachetne.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | >Masz rację, iż podstawy biologiczne etyki i estetyki są bardzo ogólne. Ale ja po prostu nie uważam, iż religia im pomaga, wręcz przeciwnie - szkodzi im,
Cóż, pragnąc propagować chrześcijaństwo, św. Paweł opracował uniwersalistyczną etykę, która była sporo do przodu w porównaniu do etnicznie szowinistycznej etyki Jezusa. Bardzo dziwny to przykład oczywistej szkody dla myśli etycznej.
>Pomóc mogą dobre prawa, oparte na badaniach socjologicznych, psychologicznych, seksuologicznych, ekonomicznych.
Tak tak, jak już dokona się Rewolucja....
>To samo ze sztuką. Obecnie wizje religijne, czy też parareligijne narzucają się artystom.
???
Acha, czyli nie, że artyści sami wiedzą co dla nich interesujące - to się narzuca, zaś ty i tobie podobni ich, hmmm..., uwolnią.
LOL
>Ich inspiracje są dość ciężko ciężkostrawnym bełkotem, religijnym lub parareligijnym. I są, w większości, z tego dumni, nazywając to "świętym irracjonalizmem, dowodem koronnym człowieczeństwa". Tymczasem to narzucony, opurtunistyczny bełkot.
Szczerze mówiąc, dyskutujesz teraz chyba bardziej ze swoimi projekcjami, one zaś są mi obce, więc zostawię cię samego.
>Co kogo na przykład obchodzi koleś na wielowymiarowym krzyżu unoszący się nad ziemią? Albo koleś w długich szatach ociekających krwią wpatrzony w niebo pełne skrzydlatych niemowląt?
Czy twoje egocentryczno-ateistyczne zaburzenia posunęły się tak daleko, że wprost już ignorujesz co jest ważne dla miliardów ludzi?
Wiesz, ja też jestem ateistą, ale dla mnie jest z deczko oczywiste, że doświadczenie większości ludzi czyni dla nich rzeczą ważniejszą kwestię zbawienia czy bożej sprawiedliwości, niż drogę specjacji, albo kwestię epistemologicznego statusu wiedzy naukowej.
Uznałbym za żałosną impertynencję ze swojej strony, gdybym innym próbował narzucić swój punkt widzenia jako właściwy.
Jeszcze co do sztuki: nie czuję się kompetentny wypowiadać o tak zwanej sztuce wysokiej ale gdybym miał wskazać dwóch najbardziej utalentowanych muzyków na scenie muzyki popularnej to byłaby to Björk i Sufjan Stevens. Pierwsze o inspiracjach "naturalistycznych", drugi "religijnych".
I oh. boy jak śpiewa Sufjan, byłoby niechybnym znakiem estetycznego i emocjonalnego inwalidztwa z mojej strony, gdybym pozostał głuchy na dźwięki tego drugiego z powodu ideologicznego zacietrzewienia.
>Czy gmach dworca kolejowego nie powinien być piękniejszy i bardziej szanowany od katedry?
Powinien?
>Jeśli te ostatnie budowle staną się wszystkie jedynie salami koncertowymi i muzeami, bardziej je polubię pod każdym względem.
Znaczy co, zyskają na artystycznej wartości jeśli pozbawić je sakralnego charakteru? I ty naprawdę uważasz się za nieuprzedzonego? Jest takie powiedzenie - świętszy od papieża. Czas wprowadzić nowe - bardziej sekularny od Dawkinsa...
>Być może religie sprzyjają szybkiemu rozmnażaniu się wiernych bez względu na realia.
>Ale biologia nie zawsze wskazuje nam dobrą drogę - może dojść do przeludnienia. Tylko nauka potrafi mądrze kierować instynktami ludzi.
Nauka tylko stwierdza fakty. Faktem jest, że każde żywe stworzenie stara się powielić swoje geny.
Być może jakaś ideologia może korzystać z takich czy innych twierdzeń nauki w tym czy innym celu, ale równie dobrze może być to "nowy ateizm" jak katolicyzm, korzystający z taksonomii celem propagowani postaw pro-life.
>Religia robi odwrotnie - rozwija najgorsze instynkty, tłumi te bardziej szlachetne.
Kłamstwo. Zwyczajne kłamstwo. Religie robiły jedno i drugie, ideologie antyreligijne zresztą też.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie było za bardzo ideologii antyreligijnej. Ateizm Rewolucji Francuskiej trwał jeden dzień. Stalinizm, czy maoizm miały inne główne cele.
Wydaje mi się, iż nasza wymiana myśli jest cenna, ale nie przekonamy się, bowiem ty uważasz, iż ewolucyjne zmiany społeczeństw prowadzą same do marginalizacji religii, albo przynajmniej osłabienia ich pozycji. Ja uważam, iż tak było do lat 60 - 70, teraz zaś idzie w drugą stronę i nie jest to ruch falowy, bowiem osoby wychowane religijnie coraz rzadziej będą miały dzieci chcące być naukowcami.
Druga rzecz, która nas różni, to fakt uznania tez psychologii ewolucyjnej. Ja uważam, iż wiele naszych zachowań ma podstawę genetyczną i religia jest tylko ich parafrazą, nie wnoszącą nic nowego, najwyżej psującą to co jest (choć oczywiście w ogromnym zjawisku znajdziesz też wiele wyjątków, kiedy religia zaowocowała lepszym niż dyktowanym przez instynkt zachowaniem - po prostu więcej jest nawoływań przez religie do przemocy nie dyktowanej przez instynkt, na przykład palenie wdów na stosach, czy ludzi myślących inaczej nie wynika za bardzo z naturalnych instynktów, tylko z religii - chrześcijaństwa i hinduizmu. Teraz tego nie ma, ale wobec braku przeciwdziałania może wrócić).
Całkiem możliwe, iż za jakieś 200 lat będzie potrzebna nowa Rewolucja Francuska, albo nastąpi kres naszego gatunku. Mam nadzieję, że zanim dojdzie do tak trudnej sytuacji, więcej ateistów się obudzi i będzie zapobiegać nawoływaniom do nowego średniowiecza na drodze pokojowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Wydaje mi się, iż nasza wymiana myśli jest cenna, ale nie przekonamy się, bowiem ty uważasz, iż ewolucyjne zmiany społeczeństw prowadzą same do marginalizacji religii, albo przynajmniej osłabienia ich pozycji. Ja uważam, iż tak było do lat 60 - 70, teraz zaś idzie w drugą stronę i nie jest to ruch falowy, bowiem osoby wychowane religijnie coraz rzadziej będą miały dzieci chcące być naukowcami.
Przecież ostatnio nawet opublikowano głośną pracę naukową, która bazując na modelach z ewolucji języka sugeruje, iż w całym szeregu krajów dojdzie do masowej ateizacji społeczeństw - jak zwykle mało ma to wspólnego z zapałem ewangelizatorów, więcej z procesami socjologicznymi.
>Druga rzecz, która nas różni, to fakt uznania tez psychologii ewolucyjnej. Ja uważam, iż wiele naszych zachowań ma podstawę genetyczną i religia jest tylko ich parafrazą, nie wnoszącą nic nowego, najwyżej psującą to co jest (choć oczywiście w ogromnym zjawisku znajdziesz też wiele wyjątków, kiedy religia zaowocowała lepszym niż dyktowanym przez instynkt zachowaniem - po prostu więcej jest nawoływań przez religie do przemocy nie dyktowanej przez instynkt, na przykład palenie wdów na stosach, czy ludzi myślących inaczej nie wynika za bardzo z naturalnych instynktów, tylko z religii - chrześcijaństwa i hinduizmu. Teraz tego nie ma, ale wobec braku przeciwdziałania może wrócić).
Że co?
>Całkiem możliwe, iż za jakieś 200 lat będzie potrzebna nowa Rewolucja Francuska, albo nastąpi kres naszego gatunku.
U MAD, BRO?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:U MAD, BRO? Obym nie miał racji!
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Religia poucza o sensie życia między innymi odcinając młodej dziewczynie łechtaczkę. Cięć w psychice jest więcej.
Zgodzę się z tobą, Jacku, że ingerencje fizyczne o długofalowych skutkach, które służą li i jedynie zaspokojeniu potrzeb religijnych zakazane być powinny, ale zakazy odnośnie tego, o czym dziecku wolno opowiadać, a o czym nie leżą dość blisko idei "policji myśli" - nie uważasz?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Jaka nauka poucza cię o sensie życia?> Jaka nauka poucza cię o wartości pięknej muzyki?> Jaka nauka poucza cię o tym jakie postępowanie jest słuszne?> Wreszcie - jaka nauka poucza cię o statusie, zasadach, normach i wartości wiedzy naukowej?A czemu jakaś nauka ma mnie pouczać?  Nauka to sposób poznawania świata we wszystkich jego przejawach. Wszystko co przytoczyłeś to są jakieś aspekty działania rozwiniętego umysłu, raczej ocen, niż opisu rzeczywistości. Wybrałeś wielki i tajemniczy obszar z wnętrza naszych umysłów, ale to wszytko nie powstaje w jakiejś nadprzyrodniczej sferze tylko jest elementem całości. Poznawanej naukowo: weryfikowanej, konfrontowanej. Wolałbym , abyś to Ty odpowiedział na pytanie jak metodą nienaukową zdobywasz wiedzę o sensie życia itp. I co wiemy o świecie dzięki metodom nie będącymi nauką, nie stosującymi metody naukowej.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Wolałbym , abyś to Ty odpowiedział na pytanie jak metodą nienaukową zdobywasz wiedzę o sensie życia itp.
Czytając książki o etyce, myśląc na buddyskimi sutrami o poranku, obserwując krople rosy rozświetlone słońcem, ćwicząc jogę i wprowadzając swój umysł w stan skupienia do jakiego nigdy bym nie doszedł zajmując się nauką.
Albo tańcząc do upadłego na parkiecie w rytm piosenek Madonny - nic nigdy mi nie dało takiejwiedzy o moim własnym ciele.
Co jednak istotne, gdyby spełniły się wizje Jacka Tabisza wiele z tych rzeczy byłoby podejrzanych, część zakazana, gdybym chciał o nich powiedzieć jakiemuś "nieletniemu".
Ale aż tak mnie to nie dziwi. Ostatnio coś podobnego mnie niemalże dotknęło, gdy PIS chciał sprawić, że mówienie o moim gejostwie też byłoby przestępstwem.
Naprawdę, ateizm nie potrzebuje obrońców i rzeczników w postaci materialistycznych talibów.
>I co wiemy o świecie dzięki metodom nie będącymi nauką, nie stosującymi metody naukowej.
Czy wy naprawdę do tego stopnia małpujecie ateizm stalinowski, że życie ludzkie sprowadzacie do jakiegoś kolektywu, kolektywnej wiedzy, kolektywnych, jedynie słusznych doświadczeń. Jakie to smutne.
Przeczytawszy "Boga urojonego" zastanawiałem się, czy ten skądinąd imponujący manifest tożsamości ateistycznej nie wyrodzi się w umysłach bezkrytycznych wyznawców w spauperyzowaną, tandetną, dogmatyczną i bezkrytyczną formą, powtarzaną i serwowaną z takim samym zapałem jak bzdury dowolnej sekty.
Z lekkim szokiem obserwuję, że te same procesy, które tworzą zrąb zorganizowanych, instytucjonalnych religii już patroszą z indywidualizmu adeptów "nowego ateizmu" - to zaledwie w kilka lat!
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Czytając książki o etyce, myśląc na buddyskimi sutrami o poranku, obserwując krople rosy rozświetlone słońcem, ćwicząc jogę i wprowadzając swój umysł w stan skupienia do jakiego nigdy bym nie doszedł zajmując się nauką.> Albo tańcząc do upadłego na parkiecie w rytm piosenek Madonny - nic nigdy mi nie dało takiejwiedzy o moim własnym ciele.Ależ to wszystko podlega metodzie naukowej: odbiór informacji, przetwarzanie, wnioski, modele.... Uległeś religijnej fiksacji, że nauka to tylko miarki i odważniki i ma się trzymać z dala od bełkotu. Zajrzyj do wiki: Nauka - autonomiczna część kultury służąca wyjaśnieniu funkcjonowania świata, w którym żyje człowiek.Nijak inaczej nie wyjaśnisz świata z jego sensami i bezsensami.  > Czy wy naprawdę do tego stopnia małpujecie ateizm stalinowski, że życie ludzkie sprowadzacie do jakiegoś kolektywu, kolektywnej wiedzy, kolektywnych, jedynie słusznych doświadczeń. Jakie to smutne.Miałeś powiedzieć co wiemy o świecie dzięki metodom nie będącymi nauką, nie stosującym metody naukowej., a nie kalkować kolejne fiksacje. Co Ty w ogóle mówisz i czemu akurat tu?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Ależ to wszystko podlega metodzie naukowej: odbiór informacji, przetwarzanie, wnioski, modele....Nie. To tak proste, że nawet nie wiem co tu tłumaczyć. Czy sądzisz, że doświadczenie (subiektywne) ryby pływającej w wodzie daje się sprowadzić do hydrodynamiki rozumianej przez jakiegoś fizyka? Jejku jejku, proszę, nie mów mi że jesteś aż tak naiwny. > Uległeś religijnej fiksacji, że nauka to tylko miarki i odważniki i ma się trzymać z dala od bełkotu.Rozstałem się z religią dobrych kilkanaście lat temu i z coraz większym przerażaniem obserwują wykwity tych samych patologii w intelektualnym środowisku "ateizmu". > Zajrzyj do wiki:To twoja święta księga? > Nijak inaczej nie wyjaśnisz świata z jego sensami i bezsensami.  Brednia. Po prostu tandetna brednia, cóż powiedzieć więcej. > Miałeś powiedzieć co wiemy o świecie dzięki metodom nie będącymi nauką, nie stosującym metody naukowej., a nie kalkować kolejne fiksacje.Jacy my? Ponownie - czy stalinizm jest dla was tak naturalnym żywiołem, że nie postrzegacie już ludzi, tylko ludzkość? > Co Ty w ogóle mówisz i czemu akurat tu?A ty? To podobno forum racjonalistyczne, zamiast tego od jakiegoś czasu z mieszaniną rozbawienia i niesmaku czytam deklaracje jakiegoś sekciarstwa snującego lekko pomylone wizje utopii w których ich opcja rządzi ciałami i umysłami wszystkich ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Nie. To tak proste, że nawet nie wiem co tu tłumaczyć. Czy sądzisz, że doświadczenie (subiektywne) ryby pływającej w wodzie daje się sprowadzić do hydrodynamiki rozumianej przez jakiegoś fizyka? A Ty czemu sprowadzasz naukę do jakiegoś wąskiego, prymitywnego korytka? Są przecież jeszcze przyrodnicy, ichtiolodzy, neurobiolodzy i oni badają różne aspekty doświadczenia ryby. A jak ryby osiągną wyższy poziom, to zaczniemy się z nimi wymieniać informacjami, na razie musimy polegać na własnych obserwacjach.
>Jejku jejku, proszę, nie mów mi że jesteś aż tak naiwny. Jejku jejku, chcesz powiedzieć, że masz nadprzyrodniczy kontakt z rybami?
>Rozstałem się z religią dobrych kilkanaście lat temu i z coraz większym przerażaniem obserwują wykwity tych samych patologii w intelektualnym środowisku "ateizmu". Tylko pozostał Ci religijny pogląd na naukę.
>To twoja święta księga? To Twoje argumenty?
>Brednia. Po prostu tandetna brednia, cóż powiedzieć więcej. Hmmmm... może to o co proszę czyli jak poznać świat z jego sensami i bezsensami bez użycia metody naukowej.
>Jacy my? Ponownie - czy stalinizm jest dla was tak naturalnym żywiołem, że nie postrzegacie już ludzi, tylko ludzkość? Ponownie - daruj sobie swoje fiksacje. My - ludzie. Już nawet nie wspominam, że tworzący ludzkość. Gdzie w dorobku kulturowym ludz...i zapisane jest to co wiemy o świecie dzięki metodom nie będącymi nauką, nie stosującym metody naukowej?
>A ty? To podobno forum racjonalistyczne, zamiast tego od jakiegoś czasu z mieszaniną rozbawienia i niesmaku czytam deklaracje jakiegoś sekciarstwa snującego lekko pomylone wizje utopii w których ich opcja rządzi ciałami i umysłami wszystkich ludzi. No to skup się i jak rasowy racjonalista powiedz czemu prośba o przykład zakresu wiedzy ... uffff... o świecie osiąganemu dzięki metodom nie będącymi nauką, nie stosującym metody naukowej prowadzi Cię do fiksacji na temat stalinizmu-kolektywizmu, zamiast do rzeczowej, treściwej odpowiedzi?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Tylko pozostał Ci religijny pogląd na naukę.
Tak, wyrosły z lektury takich proroków jak Popper, Kuhn czy Lakatos.
Tak w ogóle, to w takich momentach jak teraz zawsze gości uśmiech na mej twarzy - czytelnik wikipedii w dość trywialnych sądach współczesnej metodologii widzi wpływy religii, wszystko przez brak religijnego zapału w wywyższeniu nauki, oraz oddania w podkreślaniu świętości i czystości naukowego poznania.
>To Twoje argumenty?
tak.
>Hmmmm... może to o co proszę czyli jak poznać świat z jego sensami i bezsensami bez użycia metody naukowej.
Jeśli jeszcze nie dotarło - sens życia się produkuje nie poznaje. W tym znaczeniu, nauka musiałaby dostarczyć wiedzy o tym jak coś zrobić, by następnie pojawiła się odpowiednia technologia. Czy sądzisz, że kwestia sensu życia to kwestia odpowiedniej technologii?
Czy może jest tak, że zupełnie nie wiesz o czym mówisz, ale własne dlatego się wypowiesz?
>Ponownie - daruj sobie swoje fiksacje.
To nie fiksacje, to zniesmaczenie strasznie talibską wizją podporządkowania wszystkich bliźnich własnym poglądom.
>My - ludzie. Już nawet nie wspominam, że tworzący ludzkość.
"My, ludzie" w większości nie podzielamy twoich poglądów, więc czemu oczekujesz, że przyklaśniemy wizjom, w których te poglądy siłą wtłoczy nam się do głów i gardeł?
>Gdzie w dorobku kulturowym ludz...i zapisane jest to co wiemy o świecie dzięki metodom nie będącymi nauką, nie stosującym metody naukowej?
Ojej, wszędzie co nie jest książką i pismem naukowym.
Jesteś aż tak nieoczytany, że nie wiesz, iż książki pisano przed Samolubnym genem i Bogiem urojonym? To naprawdę trochę starsze medium.
>No to skup się i jak rasowy racjonalista powiedz czemu prośba o przykład zakresu wiedzy ... uffff... o świecie osiąganemu dzięki metodom nie będącymi nauką, nie stosującym metody naukowej prowadzi Cię do fiksacji na temat stalinizmu-kolektywizmu, zamiast do rzeczowej, treściwej odpowiedzi?
Filozofia nauki - to jest to co zajmuje się sama nauką, jest bardzo oczywistym przykładem wiedzy nie będącej wiedzą naukową.
Oczywiście byli filozofowie, którzy twierdzili inaczej - pozytywiści logiczni, ale jak zaorał ich słusznie Popper: sami korzystali z nienaukowego fundamentu (to jest zasady weryfikacji mówiącej, iż wiedzą jest tylko to co naukowo zweryfikowane).
Niestety obawiam się, że dla takiego prawowiernego i scjentystycznego ateisty jak ty Popper jest czymś w rodzaju Mahometa, ostatecznie jego cześć dla nauki nie była dość czysta i bezkrytyczna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Cóż, nie mam już czasu na głupstwa, a Twoje w szczególności, więc pokrótce:
>Jeśli jeszcze nie dotarło - sens życia się produkuje nie poznaje. Ale produkuje się go nie w nadprzyrodniczym świecie tylko w tym zwyczajnym. I powstaje sens nie z pozagwiezdnego impulsu, tylko wskutek funkcjonowania określonego organizmu w określonym środowisku, w relacjach z otoczeniem. A sposoby budowania sensów i związana tym aktywność organizmu podlega badaniu naukowemu jak wszystko inne w świecie. I fakt tworzenia sensu w umysłach też znamy dzięki obserwacji, wnioskowaniu, a nie dzięki nadprzyrodniczym wszczepom.
>"My, ludzie" w większości nie podzielamy twoich poglądów, więc czemu oczekujesz, że przyklaśniemy wizjom, w których te poglądy siłą wtłoczy nam się do głów i gardeł? Czemu nie umiesz oddzielić fiksacji i ocen od wiedzy o świecie?
>Ojej, wszędzie co nie jest książką i pismem naukowym. A jakiś konkret? Zamiast tych głupkowatych docinków mógłbyś rzucić choć jeden konkret.
>Filozofia nauki - to jest to co zajmuje się sama nauką, jest bardzo oczywistym przykładem wiedzy nie będącej wiedzą naukową. Ciągle działa fiksacja wtłoczenia nauki w ciasne ramy . Filozofia i nauka w takim wąskim pojęciu rozeszły się dawno temu (stanowiły jedność) eksplorują swoje zakresy poznania świata. Filozofia stała się odrębną dziedziną rozważań, ale przecież cel i metoda pozostały niezmienne i wspólne. Kiedy z rozważań i obserwacji wyłoni się więcej materiału wyodrębnia się nowa dziedzina nauki w sensie science. Kiedy taka dziedzina rozrośnie się do niebotycznych rozmiarów znów staje się obiektem filozoficznych rozważań .
Tu ciągle działa mechanizm metody naukowej: obserwacja, interpretacja, weryfikacja...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Tu ciągle działa mechanizm metody naukowej: obserwacja, interpretacja, weryfikacja...
Przecież taki mechanizm zazwyczaj nie działa nawet, w jak to określiłeś, science.
Nie chce mi się z tobą już gadać, serio.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Przecież taki mechanizm zazwyczaj nie działa nawet, w jak to określiłeś, science.> Nie chce mi się z tobą już gadać, serio.Nie chcę Cię martwić, ale Twoje fochy nie są dla mnie poruszające. Poruszające jest natomiast kiedy ktoś na fideistyczna modłę weksluje naukę gdzieś w jakieś dziwne koleiny. A każdy w jakimś stopniu uprawia naukę na co dzień. Nie w sposób doskonały i doskonale efektywny, inaczej mielibyśmy codziennie miliardy Archimedesów od wanny i Newtonów od jabłka. Jednakże już otwarcie oczu po przebudzeniu włącza człowieka w proces poznania świata. Naukowy proces. Może ułomny, szczątkowy, ale jedyny prowadzący do poznania świata, do możliwości przewidywania jego przyszłych stanów, choćby tym przyszłym stanem było piwo przed telewizorem po pracy. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Poruszające jest natomiast kiedy ktoś na fideistyczna modłę weksluje naukę gdzieś w jakieś dziwne koleiny. >A każdy w jakimś stopniu uprawia naukę na co dzień.
Ale o czym w ogóle bredzisz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
>Ale o czym w ogóle bredzisz? Nie bredzę, tylko Ci uświadamiam. A że nie wiesz co... z pamięci mogło Ci zniknąć, ale z wątku nie zniknęło....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > >W jaki jeszcze sposób można zdobywać wiedzę o świecie?> Jaka nauka poucza cię o sensie życia?filozofia. > Jaka nauka poucza cię o wartości pięknej muzyki?Nauka muzyki, od najwcześniejszych lat (rytmika, nauka gry na instrumentach, śpiew). A te osoby co "uczą muzyki" są absolwentami Teorii Muzyki, wydziałów instrumentalnych itd. Wbrew pozorom, muzyka jest praktycznie nauką ścisłą  > Jaka nauka poucza cię o tym jakie postępowanie jest słuszne?etyka. > Wreszcie - jaka nauka poucza cię o statusie, zasadach, normach i wartości wiedzy naukowej?też etyka, plus przepisy prawne.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> filozofia.Nie jest nauką ścisłą. > Wbrew pozorom, muzyka jest praktycznie nauką ścisłą  Bardziej chodziło mnie o estetykę muzyki, co też raczej nie jest nauką ścisłą. > etyka.To nie nauka ścisła > też etyka, plus przepisy prawne.??? Słyszałem, że na przykład falsyfikacjonizm to pewien rodzaj etyki naukowej ale nawet w tym przypadku miało to charakter częściowo metaforyczny. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > >Wbrew pozorom, muzyka jest praktycznie nauką ścisłą  > Bardziej chodziło mnie o estetykę muzyki, co też raczej nie jest nauką ścisłą.> >filozofia.> Nie jest nauką ścisłą.> >etyka.> To nie nauka ścisłaChyba rozumiem Twoje podejście - po przeczytaniu kilku Twoich wypowiedzi. W pewnym stopniu myślę podobnie - ale uważam, że niepotrzebnie upierasz się, ze "nauką" są "nauki ścisłe". Akurat z tym poglądem walczę całe życie, bo poglądy na naukę mam raczej renesansowe. Bez rozgraniczeń na ścisłe i humanistyczne, ale z zachowaniem naukowego podejścia po poznania świata. I dzięki tak pojętej nauce można zrozumieć ulotne dosyć sprawy, jak estetykę muzyki czy zachwyt nad ładna rybką. Bo w "sposób naukowy" można poznać i określić, co w danej kulturze i tradycji muzycznej będzie odczuwane jako estetyczne. "Metoda naukowa" pozwala mi tez zrozumieć, że dla mnie pływająca w stawie rybka może być piękna, ale człowiek wychowany w innej kulturze lub po prostu o innym charakterze, będzie widział oślizgłego zwierzaka w brudnej wodzie, a wędkarz będzie widział przyszły obiad... Znajomość życia i biologii wyjaśni mi też, dlaczego nie każdy będzie zainteresowany tańcem na parkiecie do muzyki Madonny. Ot, wystarczy inny poziom hormonów i wychowanie w innych warunkach lub nieodpowiedni wiek, by tańcem i poznawaniem własnego ciała zupełnie nie być zainteresowanym. Dlatego - z braku szerszego zrozumienia - ludzie określają pewne rzeczy jako wiedzę i doznania pozazmysłowe czy pozanaukowe.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
6 na 6 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | > Być może taki temat już był. Być może w związku z tym że takowy temat już był to wyląduje on w> oślej ławce. Ale co mi tam.  > Czy ktoś mi może wytłumaczyć kto to taki wojujący ateista? I kto to taki porządny ateista.-Niepotrzebnie rozdzielasz te dwa pojęcia. Porządny ateista to wojujący ateista. Walczysz o swoje to jesteś porządny. Twoje życie, twoje poglądy, twoja planeta. Komu nie pasuje to jego problem!
|
|
 | 6 na 6 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Według mnie, to zarazem pejoratywne i niejednoznaczne określenie. Jak wspominał jeden z przedmówców: wojującym ateistą może "zostać" każdy, kto "ośmieli się" wyrazić swoje stanowisko/pogląd. Na podstawie większości "moich" doświadczeń mogę stwierdzić, że wystarczy poruszyć kwestię religii w ogóle - bez znaczenia czy jest się inicjatorem wątku czy też się do niego nawiązuje. Można powiedzieć; "Ech ci księża". Ale powiedzieć, "To nie tylko kwestia księży, to kwestia religii jako takiej, która z zasady jest zła/uprzedmiotawia człowieka/służy kontroli etc." - jest się wojującym ateistą. Konsekwentnie, choć małostkowo, można by mówić o kimś, kto nosi krzyżyk na szyi, piłkarzowi, który "żegna się" przed/w trakcie/po meczu, prezydentowi RP na mszy na Jasnej Górze, biskupowi na uroczystości państwowej, wtrącającemu się do in vitro, aborcji, Nergala w TVP... - że jest wojującym katolikiem/chrześcijaninem... Moim zdaniem, to tylko wytrych, który ma na celu stereotypizację, dzięki której można z kimś nie rozmawiać, bo "przecież to wojujący ateista". A ludzie lepiej lub gorzej wychowania, mniej lub bardziej wrażliwi na uczucia innych... Jeśli ateista będzie na kościelnej uroczystości i puści bąka albo będzie się nabijał z księdza (nabijanie z tego, co ten ksiądz uważam za heroiczne i wychowawcze  , to jest "nieelegancki" i tyle. Tak samo jeśli powie wierzącemu, że ten jest głupi, bo wierzy (wtedy jest też "prostacki"). I podobnie, jeśli wierzący będzie wyśmiewał ateistę albo mówił o nim jako niepełnosprawnym moralnie, (by tak rzec). Itd itd. Epitety w stylu "wojujący ateesta" czy "katol" niczemu nie służą.
|
|
24 na 24 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ja prosty chłopak jestem wytłumaczcie mi proszę kto to taki porządny ateista. Wg norm kościelnych porządny ateista to taki, który usilnie ukrywa fakt, że jest ateistą, ze swoimi poglądami się nie "obnosi", bierze ślub kościelny, chrzci dzieci, przyjmuje księdza po kolędzie, głosuje na tę właściwą partię, chcącą całkowitego zakazu aborcji, a Dawkinsa czyta potajemnie pod kołdrą przy małej latarce. Porządny ateista w nagrodę za swoją porządność otrzyma pogrzeb katolicki, pokropek i być może nawet zbawienie. Kiedyś. Może. Zaś wojujący ateista to taki, który pohukiwania biskupie ma tam, gdzie nie wypowiem, w kościele nie bywa (chyba, że na wycieczce, jako turysta) i na tacę nie daje, dzieci nie posyła na religię i głośno zadaje niewygodne pytania, np. o finanse Kościoła, Matki Naszej albo o skłonności Pasterzy Naszych do nieletnich. Takiego czeka piekło i wszyscy szatani, amen. A teraz poważnie. Moim zdaniem określenie "wojujący ateista" jest bez sensu. Bo czym taki wojujący ateista może wojować? Słowem. W ten deseń każdego księdza, czytającego ludziom Ewangelie w kościele można nazwać "wojującym katolikiem". Krótko mówiąc - całe to gadanie o "wojujących ateistach" to tylko takie zwykłe katolickie bla, bla, element gry, mającej stworzyć wrażenie, że są (katolicy) biedni i prześladowani przez złych wojujących ateistów. Z nożem w zębach.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >Zaś wojujący ateista to taki, który pohukiwania biskupie ma tam, gdzie nie wypowiem, A dlaczego? Major Dobrzański już dawno nobilitował niewypowiadalną.
|
|
 | 4 na 6 | Artur@R (7115 punktów) | > Bo czym taki wojujący ateista może wojować? Słowem. <...którym opisujemy argumenty tak trudne i ciężkie do podważenia, jak kule z dobrej armaty czy haubicy roztrzaskujące każde fideistyczne, teistyczne urojenie...stąd "wojujący ateista"
|
|
 | 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | > A teraz poważnie. Moim zdaniem określenie "wojujący ateista" jest bez sensu. Bo czym taki wojujący ateista może wojować? Słowem. W ten deseń każdego księdza, czytającego ludziom Ewangelie w kościele można nazwać "wojującym katolikiem". Krótko mówiąc - całe to gadanie o "wojujących ateistach" to tylko takie zwykłe katolickie bla, bla, element gry, mającej stworzyć wrażenie, że są (katolicy) biedni i prześladowani przez złych wojujących ateistów. Z nożem w zębach.Oczywiście że ma sens to określenie. Jedni chcieliby wszystkich "na swoje podobieństwo" przerobić inni to mają tam gdzie też "nie wypowiem". Oczywiście katolicyzm jest religią wojującą więc to "wojujący katolik" nie ma raczej sensu, katolik całkowicie wystarczy. Natomiast ateizm jest jest brakiem wiary lub odrzuceniem wiary w bóstwa i na tym koniec. Żeby chcieć nawracać ludzi na ateizm potrzeba pewnego zideologizowania i to odróżnia walczących od obojętnych lub tolerancyjnych. Nie wyklucza to stosownej krytyki zjawisk społecznych związanych z religią lub wypowiedzenia swojego poglądu gdy jakiś katolik np. usiłuje "krzewić wiarę" lub cofać rzeczywistość opowiadając bzdury. Oczywiście że katolicy w Polsce nie są prześladowani (raczej sami stanowią grupę opresyjną ) jednak sam zamysł i proces nawracania na ateizm jest niepokojący etycznie, gdyż wychodzi z założenia tresowania baranów  .
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tylko, że są dzieci. A w szkołach religijnych są one ostro tresowane. W niektórych religijnych domach również.
|
|
| |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Tylko, że są dzieci. (...) W niektórych religijnych domach również.
Choć mnie samemu się to szczególnie nie podoba, to obawiam się, że poza przypadkami patologii jako takich, to sprawą tych dzieci jest uwolnić się od ewentualnych wpływów dorosłych gdy dorosną, a nie jakiegoś ateisty układać ich wychowanie.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Najlepiej jest przekonać jak największą liczbę ludzi, iż uczenie ich dzieci bzdur i postaw fideistycznych jest złe. Gdy tę oczywistą prawdę zaakceptuje duża ilość ludzi, następnym krokiem będzie delegalizacja oddziaływania religijnego wobec osób przed 18 rokiem życia. Żadnych mszy, ani katechez dla osób nieletnich! Podobnie zakazany jest alkohol, jak i papierosy. Religie to też narkotyki, tyle, że czysto mentalne, nie potrzebna im chemia. To się zdarza - znamy na przykład uzależnienie od gier, czy internetu. To też nie polega na tym, że ktoś zjada swojego PC. Jest to marnowanie swojego czasu i życia na czynności wirtualne, oraz wyrabianie sobie zupełnie fałszywego obrazu świata. Katecheza, czy nauczanie w szkole koranicznej powodują podobny, choć dużo groźniejszy efekt. Nie było jeszcze inkwizycji powołanej do istnienia przez ludzi uzależnionych od gier komputerowych. Była (i przy dużej ilości NOMY - będzie) na przykład inkwizycja chrześcijańska.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >Najlepiej jest przekonać jak największą liczbę ludzi, iż uczenie ich dzieci bzdur i postaw fideistycznych jest złe.
To mi się podoba.
>Gdy tę oczywistą prawdę zaakceptuje duża ilość ludzi, następnym krokiem będzie delegalizacja oddziaływania religijnego wobec osób przed 18 rokiem życia.
A to już jest próba wprowadzenia totalitarnej bredni.
>Żadnych mszy, ani katechez dla osób nieletnich!
A materializm dialektyczny? Neoliberalizm? Socjalizm? Darwinizm? Jaki idee i ideologie, oraz jak, będziemy wybierać do "delegalizacji".
Platon śmieje się w grobie.
>Podobnie zakazany jest alkohol, jak i papierosy. Religie to też narkotyki, tyle, że czysto mentalne, nie potrzebna im chemia.
Proszę nie, to takie słabe i głupie.
>To się zdarza - znamy na przykład uzależnienie od gier, czy internetu.
Proponujesz delegalizację internetu i gier dla niepełnoletnich?
>To też nie polega na tym, że ktoś zjada swojego PC. Jest to marnowanie swojego czasu i życia na czynności wirtualne, oraz wyrabianie sobie zupełnie fałszywego obrazu świata.
Krótko mówiąc, zupełnie skromnie i racjonalnie przyjąłeś sobie prawo układania innym życia. Odebrałeś rodzicom prawo prania mózgów dzieci (co, niezaleznie jak nieładne może się wydawać, jest jakoś oczywiste i do pewnego stopnia nieuniknione) i zastąpiłeś praniem mózgów prawnie sankcjonowanym i oddanym w gestię państwa.
Wybacz, ale dla mnie ta wizja jest po******.
> Katecheza, czy nauczanie w szkole koranicznej powodują podobny, choć dużo groźniejszy efekt.
Znowu tanie chwyty, mówisz najpierw o nauczaniu zasad jakiejś tam religii przez rodziców, a potem przeskakujesz do szkół koranicznych.
W ten sposób sam dajesz argument tym, którzy chcieliby zakazać nauczania ateizmu powołując się na ideologiczne formowanie młodzieży w ateistycznych totalitaryzmach.
>Nie było jeszcze inkwizycji powołanej do istnienia przez ludzi uzależnionych od gier komputerowych.
Fakt, że w ogóle takie figury retoryczne i interferencje znaczeniowe ci przychodzą na myśl powinien być najlepszym sygnałem dla ciebie, że już od iluś chwil zapomniałeś o robieniu reality check.
>Była (i przy dużej ilości NOMY - będzie) na przykład inkwizycja chrześcijańska.
No była, ale ile razy można się na nią powoływać w poważnych dyskusjach?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mamy odmienne zdania w tej kwestii. Uważam po prostu, iż inkwizycja chrześcijańska może wrócić. Podobnie - sądzę, że komputery znacznie mniej uzależniają młodych niż religie i skutki są zazwyczaj znacznie mniej opłakane.
Wiem, że porównanie religii do narkotyku już było. Dokonał tego na dużą skalę Mao. I w tym względzie przyznaję mu rację, choć w wielu innych względach oczywiście nie solidaryzuję się z jego polityką. Ale nie dziwi mnie, że dla niektórych ludzi w Azji jest on bohaterem, podobnie jak Che.
Ty i ja mamy wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Możemy pisać i wypowiadać się na forach publicznych (tych, czy innych), możemy też oddawać nasze głosy w wyborach etc. W dziedzinie religii mój tryb postępowania jest dla mnie jasny i przemyślany. Religia jest moim zdaniem groźnym narkotykiem, choć nie wybieram się z karabinem do lasu, jak niektórzy indyjscy maoiści, z których część to zwykli rozbójnicy, a część to chcący dobrze, naiwni idealiści.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > Krótko mówiąc, zupełnie skromnie i racjonalnie przyjąłeś sobie prawo układania innym życia. Odebrałeś rodzicom prawo prania mózgów dzieci (co, niezaleznie jak nieładne może się wydawać, jest jakoś oczywiste i do pewnego stopnia nieuniknione) i zastąpiłeś praniem mózgów prawnie sankcjonowanym i oddanym w gestię państwa.Mało brakuje a było by tak: 
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | perun (8610 punktów) | > delegalizacja oddziaływania religijnego wobec osób przed 18 rokiem życia. To już działa Panie Jacku, ale dosyć niestety wybiórczo. Nawet PL rząd tworzy programy mające chronić dzieci przed wpływem religii. Tyle, że ogranicza się do religii nazywanych ,,sektami,, W temacie ,,sekt,, widzę dużą zbieżność poglądów tak teistów jak i ,, starych niewojujących ,, ateistów.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dokładnie panie Perunie. Po prostu należy zwrócić uwagę kodyfikatorom prawa iż religia = sekta. I jest to jak najbardziej prawda. Żaden uczciwy sąd nie "udowodni", że jest inaczej.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >Dokładnie panie Perunie. Po prostu należy zwrócić uwagę kodyfikatorom prawa iż religia = sekta. I jest to jak najbardziej prawda. Żaden uczciwy sąd nie "udowodni", że jest inaczej. Obawiam się panie Jacku, że w Polsce nie jest to takie oczywiste. Znane są przypadki sędziów(-in) wyznających wartości chrześcijańskie i kierujących się nimi przy wydawaniu opinii.
|
|
| | | |  | | dorias (722 punktów) | >N delegalizacja oddziaływania religijnego wobec osób przed 18 rokiem życia.
Tylko co by to miało wnieść? Odebranie prawa rodzicom do wychowania dzieci zgodnie z ich przekonaniami?
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie narzucanie przekonań nie opartych na rzeczywistości. Ewolucja jest elementem rzeczywistości, historia, różne mity (ale nie wierzenie w nie). Rodzic nie ma prawa mówić dziecku - "czuj się winne, bo mój wyimaginowany bóg umarł za ciebie, aby odkupić grzech prarodziców, czuj też, że jesteś lepsze od swoich rówieśników, którzy nie wierzą w owego boga".
|
|
| | | | | |  | | dorias (722 punktów) | >Nie narzucanie przekonań nie opartych na rzeczywistości. Ewolucja jest elementem rzeczywistości, historia, różne mity (ale nie wierzenie w nie). Rodzic nie ma prawa mówić dziecku - "czuj się winne, bo mój wyimaginowany bóg umarł za ciebie, aby odkupić grzech prarodziców, czuj też, że jesteś lepsze od swoich rówieśników, którzy nie wierzą w owego boga".
Czyli jak na mój prosty rozumek zastąpienie jednego bubla drugim bublem który nic nie da.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >Czyli jak na mój prosty rozumek zastąpienie jednego bubla drugim bublem który nic nie da. Jeżeli wychowanie dziecka w duchu tolerancji i zrozumienia, umożliwienie wyboru tego w co chce wierzyć(bądz nie) będąc świadomym człowiekiem jest bublem, to się zgodzę. Tylko dlaczego uważasz, że to nic nie da?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > >Czyli jak na mój prosty rozumek zastąpienie jednego bubla drugim bublem który nic nie da.> Jeżeli wychowanie dziecka w duchu tolerancji i zrozumienia, umożliwienie wyboru tego w co chce wierzyć(bądz nie) będąc świadomym człowiekiem jest bublem, to się zgodzę. Tylko dlaczego uważasz, że to nic nie da?da tylko tyle że dzieci zaczną odbierać religie jako cos złego. w końcu co będą sobie myśleć skoro rodzic nie będzie miał prawo powiedzieć gdzie chodzi w niedziele i po co... ja w tym tolerancji nie widze... Tolerancje najpierw trzeba poszukać u siebie potem u innych tego nie da się narzucic... odsyłam do wypowiedzi Sylwka
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>da tylko tyle że dzieci zaczną odbierać religie jako cos złego. Nic w tym złego nie widzę....
>w końcu co będą sobie myśleć skoro rodzic nie będzie miał prawo powiedzieć gdzie chodzi w niedziele i po co... Przegięcie. Wystarczy brak prawa do niekrepowanej indoktrynacji. Czyli edukacja, nie katecheza.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | >>da tylko tyle że dzieci zaczną odbierać religie jako cos złego. >Nic w tym złego nie widzę....
A gdzie tu Tolerancja?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie tolerujemy wciskania papierosów w usta dziesięciolatków. Zatem niektóre braki tolerancji są uzasadnione.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Nie tolerujemy wciskania papierosów w usta dziesięciolatków. Zatem niektóre braki tolerancji są uzasadnione.
Oczywiście, jak zwykle nie robisz reality check. Czy wiesz na przykład, ze gdyby chcieć podejść do tego racjonalnie i sprawdzić na przykład wpływ religii/ateizmu na dobrostan psychiczny, okazałoby się, że statystycznie rzecz biorąc ateizm szkodzi? Krótko mówiąc, rodzice, którzy nie podają dzieciom religijnego opium to w sensie czysto psychologicznym gorsi rodzice (statystycznie).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
>Oczywiście, jak zwykle nie robisz reality check. Czy wiesz na przykład, ze gdyby chcieć podejść do tego racjonalnie i sprawdzić na przykład wpływ religii/ateizmu na dobrostan psychiczny, okazałoby się, że statystycznie rzecz biorąc ateizm szkodzi? Krótko mówiąc, rodzice, którzy nie podają dzieciom religijnego opium to w sensie czysto psychologicznym gorsi rodzice (statystycznie). Czyli kłamstwo jest lepsze od prawdy. Kłam, a będziesz czuł się lepiej. Poważnie dzieci lubią być okłamywane? Nie zauważyłem, żeby to była prawda na moim dzieciaku. (statystycznie rzecz ujmując to chciałbym być pochowany w Jerozolimie , bo tam jest statystycznie największe prawdopodobieństwo zmartwychwstania )
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) |
> A gdzie tu Tolerancja?> Tolerancja dla zła?  Za dużo wymagasz dorias
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > da tylko tyle że dzieci zaczną odbierać religie jako cos złego. w końcu co będą sobie myśleć skoro rodzic nie będzie miał prawo powiedzieć gdzie chodzi w niedziele i po co...Jeżeli rodzic gdzieś chodzi w niedzielę, lub kiedykolwiek, to raczej mówi dokąd i po co idzie. Dlaczego dzieci zaczną odbierać religie jako coś złego? Moim zdaniem powinny poznać o co "kaman", we wszystkich. Potem, niech wybierają. Chcą lub nie, wierzyć. Przedstawię religie obiektywnie. Za(?) i przeciw, wybór będzie jego(jej). Nie w sposób narzucony od niemowlęcia. Nie poprzez indoktrynację. > ja w tym tolerancji nie widze... Tolerancje najpierw trzeba poszukać u siebie potem u innych tego nie da się narzucic...> odsyłam do wypowiedzi Sylwka Czy jestem tolerancyjny? Uważam, że tak. Od lat żyję wśród wielu narodowości i religii. Przede wszystkim widzę człowieka, potem jego przekonania, religię i całą resztę. Uważasz, że tak jak sugeruje Sylwek, jestem jednym z nuworyszów ateizmu? Błąd, nikomu nie chcę narzucać swoich poglądów, ale nie chcę również aby mi i mojej rodzinie ktokolwiek mówił, że mojsiejsza prawda jest lepsza od ichniejszej itp. . Jestem za walką z taką postawą, nikt nikomu nie powinien mówić, że jego prawdy są prawdziwsze od innych. Tym właśnie, m.in, zajmuje się religia. Zwłaszcza w Polsce jest bardzo widoczny wpływ jedynie słusznej wiary w życie społeczeństwa. Każda negatywna o tym opinia spotyka się z oskarżeniami o wojujący ateizm. A oni to takie przecudne, spokojne chłopaki, ci religianci
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > Moim zdaniem powinny poznać o co "kaman", we wszystkich. Potem, niech wybierają. Chcą lub nie, wierzyć. Przedstawię religie obiektywnie. Za(?) i przeciw, wybór będzie jego(jej). Nie w sposób narzucony od niemowlęcia. Nie poprzez indoktrynację.Czyli w gruncie rzeczy wystarczy wywalić ze szkoły katechezę i zastąpić ją innym przedmiotem, który będzie nauczał obiektywnie o religiach i różnych nurtach filozoficznych. Najlepiej by tego nie nauczał kapłan, chociaż może być gościem przedstawiającym punkt widzenia danej religii czy takie rozwiązanie by pasowało? > nikomu nie chcę narzucać swoich poglądów, ale nie chcę również aby mi i mojej rodzinie ktokolwiek mówił, że mojsiejsza prawda jest lepsza od ichniejszej itp. . Jestem za walką z taką postawą, nikt nikomu nie powinien mówić, że jego prawdy są prawdziwsze od innych. Tym właśnie, m.in, zajmuje się religia. Zwłaszcza w Polsce jest bardzo widoczny wpływ jedynie słusznej wiary w życie społeczeństwa. Każda negatywna o tym opinia spotyka się z oskarżeniami o wojujący ateizm. A oni to takie przecudne, spokojne chłopaki, ci religianckiRacja i dobra postawa nikt nie może Ci narzucić, co masz myśleć  jednak zakazanie np. uczęszczania dzieci i przynależność do jakiejś religii, do której należą rodzice ma sens? W ogóle jakiś kraj wprowadził takie rozwiązanie?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Czyli w gruncie rzeczy wystarczy wywalić ze szkoły katechezę i zastąpić ją innym przedmiotem, który będzie nauczał obiektywnie o religiach i różnych nurtach filozoficznych. Najlepiej by tego nie nauczał kapłan, chociaż może być gościem przedstawiającym punkt widzenia danej religii czy takie rozwiązanie by pasowało?W gruncie rzeczy wystarczy wywalić religie do kościołów, meczetów etc. Twoje rozwiązanie na początek wystarczy  > Racja i dobra postawa nikt nie może Ci narzucić, co masz myśleć jednak zakazanie np. uczęszczania dzieci i przynależność do jakiejś religii, do której należą rodzice ma sens? W ogóle jakiś kraj wprowadził takie rozwiązanie?Nikt nie mówi o zakazywaniu. Chcesz to wierz, ale na głowę mi nie wchodz ze swoją najmojsiejszą prawdą. Czy to takie trudne do zrozumienia? Państwo powinno być neutralne światopoglądowo. W Polsce jesteśmy na drodze do państwa wyznaniowego i to mi nie pasuje.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > W gruncie rzeczy wystarczy wywalić religie do kościołów, meczetów etc. Twoje rozwiązanie na początek wystarczy  A potem Co ma być jakie kolejne kroki byś chciał odsunięcie religii do "podziemia"? > Nikt nie mówi o zakazywaniu. Chcesz to wierz, ale na głowę mi nie wchodz ze swoją najmojsiejszą prawdą. Czy to takie trudne do zrozumienia?.> Ależ mówi się o zakazywaniu cytat z wypowiedzi niejakiego Jacek Tabisz: > następnym krokiem będzie delegalizacja oddziaływania religijnego wobec osób przed 18 rokiem życia.Pewna grupa ludzi ma pewnie podobne poglądy na ten temat (nie wiem jak liczna), ale jest to jawna sugestia zakazania praktykowania religii przez dzieci. Ja rozumiem, o co Ci chodzi ale czy Ty rozumiesz o co mi chodzi? > Państwo powinno być neutralne światopoglądowo. W Polsce jesteśmy na drodze do państwa wyznaniowego i to mi nie pasujeZgadza się tak powinno być.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
> Czyli w gruncie rzeczy wystarczy wywalić ze szkoły katechezę i zastąpić ją innym przedmiotemWystarczy wynieść katechezę ze szkół do kościołów, meczetów, cerkwi, synagog itd. Gdy chodziłam do szkoły, tak było i świat się nie zawalił. Oczywiście to wymagałoby odrobinę poświęcenia ze strony dzieci, rodziców i katechetów - trzeba się zebrać raz w tygodniu i ruszyć po południu sprzed telewizora i komputera, ale kto powiedział, że droga do Królestwa Niebieskiego jest usłana różami. Sal katechetycznych na plebaniach jest ci u nas dostatek, więc miejsce się znajdzie. Religioznawstwo to dobra rzecz, ale sądzę, że nie samo jakie takie, a jako element ogólnej wiedzy o kulturze. Tak bym nazwała ten przedmiot i opowiadała na nim o różnych wierzeniach, sztuce, obyczajach... > Racja i dobra postawa nikt nie może Ci narzucić, co masz myśleć jednak zakazanie np. uczęszczania dzieci i przynależność do jakiejś religii, do której należą rodzice ma sens?Nie, oczywiście zakazywanie byłoby bez sensu choćby z tego powodu, że to by nic nie dało. Rodzice uczyliby dzieci "w podziemiu". Tego nie było nawet "za komuny". > W ogóle jakiś kraj wprowadził takie rozwiązanie?Mam nadzieję, że nie...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja jednak uważam, iż jakakolwiek indoktrynacja religijna powinna być dozwolona tylko wobec osób pełnioletnich. Oczywiście, w obecnych społeczeństwach jest to nie do zrobienia, ale takie jest moje zdanie i wyrażam je zawsze publicznie. Myślę, że mam do tego prawo. Dla mnie przyuczanie nieletnich do wierzeń religijnych jest tym samym, co wmuszanie w nich alkoholu, czy papierosów. Te ostatnie rzeczy już są zakazane (nawet gdy robią to w domu rodzice).
Napisałem to samo poniżej, ale zrobię to jeszcze raz. Nie da się komuś wejść z butami do domu, ale gdyby moja propozycja przeszła, to policja mogłaby co jakiś czas sprawdzać, czy w świątyniach etc. nie przetrzymuje się na indoktrynacji nieletnich. Oczywiście, robiłoby się podziemie, ale jako, że dorośli mogliby narkotyzować się religią oficjalnie i bez przeszkód, wiele dzieci zauważałoby, że coś jest z tym nie tak. Nie wiem jak wiele, ale więcej niż teraz.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Wybacz, ale czy ty poświęciłeś choć chwilę na zastanawianie się nad swoimi "poglądami".
Mówisz o zakazie indoktrynacji religijnej. Czy to znaczy, że młodzież ma być wychowywana amoralnie i bez jakichkolwiek wskazówek etycznych? Bo takowe siłą rzeczy pokrywają się z "doktrynami religijnymi", takimi czy innymi. A jeśli mamy wybiórczo zakazywać indoktrynacji religijnej, to na gruncie jakich kryteriów?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Podstawowa wrażliwość etyczna jest genetyczna. Nie udowodniono w żaden sposób, iż wychowanie religijne, czy nawet ogólnoetyczne (laicko etyczne) podnosi genetyczne paradygmaty etyczne. Są one proste, ale bardziej złożonych interakcji społecznych dziecko często uczy się poprzez własną obserwację. Zatem należy dbać o dobrą atmosferę w domu i szkole. Dobra atmosfera polega na rzeczach prostych - braku agresji, życzliwości, popieraniu działań twórczych kosztem destruktywnych.
Nawet pojęcie, iż jakiś przedmiot należy do kogoś i można go ukraść lub schować przed kimś, i jest to złe, najpewniej jest dziedziczne, zawarte w genach. Oczywiście owe geny mogą mieć słabą ekspresję i człowiek ma wtedy skłonności do kradzieży, ale nie udowodniono, że późniejsze wychowanie to zmienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Podstawowa wrażliwość etyczna jest genetyczna.
Napiszmy jak jest naprawdę: niektórzy uczeni, mając na razi bardzo małe poparcie w jakichkolwiek zweryfikowanych wynikach, zakładają, że to co zwykle uważamy za efekty etycznej refleksji, jest w rzeczywistości wzorcami zachowań determinowanymi genetycznie.
>Nie udowodniono w żaden sposób, iż wychowanie religijne, czy nawet ogólnoetyczne (laicko etyczne) podnosi genetyczne paradygmaty etyczne.
Uhm, niektórzy by powiedzieli, że religia jest wprost produktem owych genetycznych "paradygmatów"...
>Są one proste, ale bardziej złożonych interakcji społecznych dziecko często uczy się poprzez własną obserwację. Zatem należy dbać o dobrą atmosferę w domu i szkole. Dobra atmosfera polega na rzeczach prostych - braku agresji, życzliwości, popieraniu działań twórczych kosztem destruktywnych.
Bla bla bla. Znowu mam wrażenie że czytam jakieś PRowskie bzdury.
>Nawet pojęcie, iż jakiś przedmiot należy do kogoś i można go ukraść lub schować przed kimś, i jest to złe, najpewniej jest dziedziczne, zawarte w genach.
No ale kradzież bardzo często jest dobra, szczególnie od obcych i niespokrewnionych...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Oczywiście, robiłoby się podziemie
Czy fakt, że "robiłoby się podziemie" nie sugeruje ci może, iż twoje wizje są wizjami totalitarnych zbrodni w których dyktatura ateuszy próbuje urobić wszystkich na swoje podobieństwo?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie, co najwyżej kara więzienia dla klechów w których świątyniach były przetrzymywane i narkotyzowane dzieci. W razie recydywy zakaz pełnienia funkcji klechy.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Nie narzucanie przekonań nie opartych na rzeczywistości.
To jest chore. W takim razie należy zabronić ludziom wychowywać dzieci po prostu.
Miałem tłumaczyć dalej, ale dotarło do mnie, że ksoro taka oczywistośc ci umyka, to nie ma sensu.
>Ewolucja jest elementem rzeczywistości
Jaka ewolucja? Lamarckowska, darwinowska, neodarwinowska czy jakaś nowsza wersja?
>Rodzic nie ma prawa mówić dziecku - "czuj się winne, bo mój wyimaginowany bóg umarł za ciebie, aby odkupić grzech prarodziców, czuj też, że jesteś lepsze od swoich rówieśników, którzy nie wierzą w owego boga".
ma, nie ma prawa go bić, nie ma prawa go torturować myślą o grzechu, ale może mu mówić różne dziwne rzeczy.
Btw, to jest w ogóle tak głupie, czy nie widzisz, że takie prawo uczyniłoby przestępstwem mówienie o świętym Mikołaju i czytanie i przedstawianie baśni tak jak należy je przedtstawiac?
Zresztą, w ogóle te chore wywody o totalitarnym praniu mózgów rodziców i dzieci i nowej wersji rewolucji kulturalnej pokazują jedno: to nie religia sensu stricto, ale bezmyślne i bezkrytyczne zideologizowanie sensu lato prowadzi do wszelkich patologii.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
> To jest chore. W takim razie należy zabronić ludziom wychowywać dzieci po prostu.Przeginanie jest chore. Do byle czego trzeba w cywilizowanym społeczeństwie zdobywać kwalifikacje, a do czegoś najtrudniejszego, najważniejszego, najbardziej złożonego jedyną i wystarczającą kwalifikacją jest to, że genitalia obrosły. > Btw, to jest w ogóle tak głupie, czy nie widzisz, że takie prawo uczyniłoby przestępstwem mówienie o świętym Mikołaju i czytanie i przedstawianie baśni tak jak należy je przedtstawiac?Czy już wspominałem, że przeginanie jest chore?  Prawdziwości bajek raczej nikt dziecku nie wmawia, Mikołaja do czasu,a Boga na zawsze. I powiem Ci, że widok 5-letniego dziecka, które jest świadome fikcyjności i zabawowości Mikołaja i z przejęciem samo szykuje prezenty pod choinkę "od Mikołaja" jest niezastąpiony.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > >To jest chore. W takim razie należy zabronić ludziom wychowywać dzieci po prostu.> Przeginanie jest chore.> Do byle czego trzeba w cywilizowanym społeczeństwie zdobywać kwalifikacje, a do czegoś najtrudniejszego, najważniejszego, najbardziej złożonego jedyną i wystarczającą kwalifikacją jest to, że genitalia obrosły.Nie wiem. Jako zwolennik homoadopcji zmierzający się cały czas z oderwaną od kwestii kompetencji argumentacją sam się nad tym zastanawiam. Tylko co to ma wspólnego z totalitarnymi wizjami zamęczania dzieci przez robienie ich sierotami celem "ochrony" przed wypaczeniami religii? To nie ja przeginam - tylko Jacek, to on ma wizję odbierania dzieci za opowiadanie im o Jezusie. > Czy już wspominałem, że przeginanie jest chore?  Znowu - trafoasz pod zły adres, to nie ja snuję takie wizje tylko (wojujący? no podobno nie) ateista z którym dyskutuję. > Prawdziwości bajek raczej nikt dziecku nie wmawiaByć może marny opowiadacz, który zamiast baśni woli karmić dziecko pokemonową papką. Zresztą, to pokazuje kolejny naiwny aspekt tych bredni o ochronie dzieci - założenie, że dziecięca psychologia jest taka iż rozróżnienie między prawdą a fikcja jest dla niej jakoś szczególnie istotne. > Mikołaja do czasu,a Boga na zawsze.Na zawsze czasami, czasami nie. Czy do głowy wam nie przyjdzie, że jeśli ktoś nie jest stworzony do wyznawania religii to sam od niej odejdzie? Zamiast tego wolicie bojówki państwowe wysyłać, by siłą go oddzielały? > I powiem Ci, że widok 5-letniego dziecka, które jest świadome fikcyjności i zabawowości Mikołaja i z przejęciem samo szykuje prezenty pod choinkę "od Mikołaja" jest niezastąpiony.A co to ma do rzeczy?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | >Zresztą, to pokazuje kolejny naiwny aspekt tych bredni o ochronie dzieci - założenie, że dziecięca psychologia jest taka iż rozróżnienie między prawdą a fikcja jest dla niej jakoś szczególnie istotne. Dla dziecięcej psychiki nie wiadomo - to co się dzieje w tych małych łebkach to często ogromna zagadka, ale trzeba dzieci chronić przed fałszem, bo to nieprawda, że: > że jeśli ktoś nie jest stworzony do wyznawania religii to sam od niej odejdzie? Indoktrynacja może poczynić straszliwe spustoszenie w umyśle. Często nieodwracalne. Przecież to widać z geografii!
>A co to ma do rzeczy? A ma to, że małe dziecko, które nie wierzy w wielkiego krasnoluda co przyjdzie i nasypie cuda-wianków staje się uczestnikiem życia rodziny w tym aspekcie. Wie, że wszystkie prezenty to efekt zaangażowania bliskich. Wie, że jego zaangażowanie , jego małe prezenty sprawiają radość bliskim. To jest o wiele cenniejsze, niż fałsz o Mikołaju.
Z religiami to samo.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>A ma to, że małe dziecko, które nie wierzy w wielkiego krasnoluda co przyjdzie i nasypie cuda-wianków staje się uczestnikiem życia rodziny w tym aspekcie. Wie, że wszystkie prezenty to efekt zaangażowania bliskich. Wie, że jego zaangażowanie , jego małe prezenty sprawiają radość bliskim. To jest o wiele cenniejsze, niż fałsz o Mikołaju. >Z religiami to samo.
Zdaje mnie się, że chyba umyka ci, iż właśnie mówimy o odgórnym zakazywaniu rodzicom wspominania o tym, co państwo inaczej niż oni, uznaje za fałsz. Czyli - dziecko nie może uczestniczyć w czyms waznym dla jego rodziców bo ateo-terroryści zabraniają.
Przepraszam, ale ja pi******, czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, że niczym się to faktycznie nie różni od stalinizmu?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie sądzę, aby głównym celem stalinizmu był ateizm. A to duża różnica.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Przepraszam, ale ja pi******, czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, że niczym się to faktycznie nie różni od stalinizmu? To raczej indoktrynacja religijna jest bliska stalinizmowi. Tu klękaj, tu łapki tak, a tu tak, jest jeden Bóg itp. Jeśli głupota i fałsz są rodzicom bliskie to niech sobie kupią lalkę, a nie robią dziecko. Jestem za edukacją. Jest obowiązek szkolny i niechby w tym obowiązku mieściła się rzetelna wiedza o świecie.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>To raczej indoktrynacja religijna jest bliska stalinizmowi. >Tu klękaj, tu łapki tak, a tu tak, jest jeden Bóg itp.
Wiesz, byłem indoktrynowany religijnie, ale nie w ten sposób, ponadto co co "cierpiałem" było i tak niewielką ceną za posiadanie poza tym wspaniałych rodziców - rodziców, którzy wedle stalinowskiej wizji Tabisza, powinni być pozbawieni prawa do opieki nade mną.
No ale albo jesteś głupim gdy tego nie widzisz, albo trollem, tak czy siak, ja kończę, nie rozmawiam z sekciarzami, z jakiejkolwiek sekty się wywodzą, ani z trollami.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dobry rodzic pogodzi się z faktem, iż pobyt w świątyniach jest dozwolony od 18 lat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | dorias (722 punktów) | >Dobry rodzic pogodzi się z faktem, iż pobyt w świątyniach jest dozwolony od 18 lat. krótko chcesz zabrać rodzicom prawo do wychowania dziecka tak jak on uważa za najlepsze w imie lepszego świata.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Dobry rodzic pogodzi się z faktem, iż pobyt w świątyniach jest dozwolony od 18 lat.
A czy mamy też zabronić prowadzania dzieci do kina (bajki tam lecą, jest ryzyko, że się dzieciakowi zafiksuje, że jakieś ogry czy smoki istnieją) czy teatru (w gdyńskim teatrze muzycznym niejaki Tewje, mleczarz z zawodu, konwersował ze swoim bóstwem)? Zakazać wydawania książek na temat religii rozmaitych tudzież ustalać dla tych poruszających temat religii limit wiekowy (przecież dziecko może w jedną czy drugą bozię uwierzyć)?
Czy naprawdę, gdy słuchasz Reicha, Jacku, tak bardzo ci przeszkadza, że się swego czasu nawrócił? Czy chciałbyś zabronić wpuszczania na jakiś koncert szesnastolatka tylko dlatego, że muzyka na rzeczonym jest ewidentnie inspirowana religijnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | asmodai (2845 punktów) | >>Dobry rodzic pogodzi się z faktem, iż pobyt w świątyniach jest dozwolony od 18 lat. >A czy mamy też zabronić prowadzania dzieci do kina (bajki tam lecą, jest ryzyko, że się dzieciakowi zafiksuje, że jakieś ogry czy smoki istnieją) czy teatru (w gdyńskim teatrze muzycznym niejaki Tewje, mleczarz z zawodu, konwersował ze swoim bóstwem)? Zakazać wydawania książek na temat religii rozmaitych tudzież ustalać dla tych poruszających temat religii limit wiekowy (przecież dziecko może w jedną czy drugą bozię uwierzyć)? >Czy naprawdę, gdy słuchasz Reicha, Jacku, tak bardzo ci przeszkadza, że się swego czasu nawrócił? Czy chciałbyś zabronić wpuszczania na jakiś koncert szesnastolatka tylko dlatego, że muzyka na rzeczonym jest ewidentnie inspirowana religijnie? > W kinie bajki nie są przedstawiane, jako dogmaty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >W kinie bajki nie są przedstawiane, jako dogmaty.
Kiedy ktoś mi czasem mówi bym pozwolił dzieciom uczyć im się religii bo to one dokonają wyboru jak dorosną. Pytam się go wtedy, dlaczego nie dokonasz wyboru? Jesteś dorosły. Możesz choćby na miesiąc zaprzeczyć istnienia boga. To proste wybieraj, ale by wybrać spróbuj jednego i drugiego. Jak trudne są to wybory, świadczy ilość ateistów. Religia wtłaczana przez lata jest trudna do wykorzenienia. Mając taki dostęp do informacji jak dziś powinno być to tylko kwestią czasu, tak się jednak nie dzieje. Jeśli dorosły człowiek nie potrafi wybrać co ma zrobić młody umysł który wierzy ludziom bo przecież oni chcą jego dobra. A jeśli mama i tata tak robią to musi być to dobre. Sam przymierzam się do rozmowy z synem na temat boga. Chodzi na religię pierwsza klasa, a nic tak nie boli jak zaprzeczenie własnych ideałów. Nie mogę się jednak z tym pogodzić i chcę by wiedział co jest co.
Chcę by wiedział co się do niego mówi. By te dogmaty nie stały się nie podważalną prawdą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > Nie mogę się jednak z tym pogodzić i chcę by wiedział co jest co.> Chcę by wiedział co się do niego mówi. By te dogmaty nie stały się nie podważalną prawdą.Ze mną rodzice też rozmawiali na te tematy i na szczęście nie straszyli grzechami i innymi pierdołami a jedynie mówili to co jest ważne i to czego ich zdaniem nauczał jezus , i teraz dużo z tego co mi mówili w moim życiu ma duże znaczenie  Trzeba pamiętać że w życiu dziecka nie jest najważniejszy ksiądz ale rodzic i to właśnie to co powie rodzic ma największy wpływ na dziecko przynajmniej na początku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >W kinie bajki nie są przedstawiane, jako dogmaty.
Są niejednokrotnie przedstawiane jako prawda. Dlatego pytam - zakazać Tewjego Mleczarza? Dać limit wiekowy? Pilnować co "podejrzane o religijność" rodziny wypożyczają z wypożyczalni DVD? Postawić blokadę na komputery, żeby dla dzieci nabożeństw z jutubów nie ściągali? Ocenzurować programy radiowe (bo przecież poranne nabożeństwa w niektórych)? Gdzie postawimy granicę?
Mnie wystarczy świecka szkoła i media publiczne wolne od propagandy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | dorias (722 punktów) | > Mnie wystarczy świecka szkoła i media publiczne wolne od propagandy.Mnie też i to będzie najlepsze rozwiązanie nie prowadzące do konfliktów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Są niejednokrotnie przedstawiane jako prawda.
Kiedyś chłopcy do mnie wpadli i mówią patrz tato jakie fajne smoki. Mówię że o smokach nic mi nie wiadomo ale bardzo przypominają dinozaury. Są fanami Star Wars. Ale by nie mieli za lekko to pokazałem im wahadłowiec, start rakiety mówiąc że dziś to są nasze możliwości jeśli chodzi kosmos. A Star Wars to fajna bajka. Religie na którą się właśnie przymierzam chcę potraktować dokładnie tak samo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Kiedyś chłopcy do mnie wpadli i mówią patrz tato jakie fajne smoki. Mówię że o smokach nic mi nie wiadomo ale bardzo przypominają dinozaury. Są fanami Star Wars. Ale by nie mieli za lekko to pokazałem im wahadłowiec, start rakiety mówiąc że dziś to są nasze możliwości jeśli chodzi kosmos. A Star Wars to fajna bajka. >Religie na którą się właśnie przymierzam chcę potraktować dokładnie tak samo.
I pięknie. Super. Popieram cię całkowicie, jakkolwiek ja bym własnego potomstwa na religię nie posyłała - IMHO nie do tego szkoła służy. Co innego, gdyby religioznawstwo wprowadzili - to mogłoby być i ciekawe, i pożyteczne.
Nie popieram jednak postulowanego przez niektórych włażenia ludziom do domów i pilnowania, żeby dzieciom o boziach nie mówiono czy penalizowania posyłania potomstwa przez rodziców do świątyń rozmaitych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>Nie popieram jednak postulowanego przez niektórych włażenia ludziom do domów i pilnowania, żeby dzieciom o boziach nie mówiono czy penalizowania posyłania potomstwa przez rodziców do świątyń rozmaitych.
Zgodzę się.Pozornie łatwe rozwiązanie przyniesie niewielki zysk. Mamy do czynienia z umysłem a ten potrafi się bronić. Jeżeli chce się toczyć wojnę trzeba mieć lepszą broń niż przeciwnik. Inaczej jest to wojna na wyniszczenie. Dlatego jestem cały czas za promowaniem takich akcji jak "Zlot Ateistów" Jeśli zrobić z tego majstersztyk medialny o odpowiednim przekazie zrobi wiecej dobrego niż "szlaban na religię"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ośmiolatek, który ma wierzących rodziców, nie przyjedzie na Zlot Ateistów, a też jest istotą ludzką. Nie jest chrześcijańskim ośmiolatkiem, muzułmańskim ośmiolatkiem, czy postmodernistycznym nastolatkiem, czy kantowskim ośmiolatkiem...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > >Są niejednokrotnie przedstawiane jako prawda.> Kiedyś chłopcy do mnie wpadli i mówią patrz tato jakie fajne smoki. Mówię że o smokach nic mi nie wiadomo ale bardzo przypominają dinozaury. Są fanami Star Wars. Ale by nie mieli za lekko to pokazałem im wahadłowiec, start rakiety mówiąc że dziś to są nasze możliwości jeśli chodzi kosmos. A Star Wars to fajna bajka.> Religie na którą się właśnie przymierzam chcę potraktować dokładnie tak samo.> W sumie znam pewnego mądrego Ateiste wykorzytsał religie po swojemu do uczenia dziecka wzioł z niej to co dobre bycie udciwym miłość przykazania nie kradnij nie zbaijaj itd. a wszystko to co uważał za złe krzewienie przemocy, ludobujstwa dyskryminacje ludzi innych od niego podawał jak człowiek nie powinnien postępować troche dziwne to  ale tak mi to tłumaczył
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jest limit wiekowy na pornografię, dlaczego zatem tak cię szokuje ew. limit wiekowy na materiały propagujące religię? Moim zdaniem te ostatnie są znacznie bardziej szkodliwe dla nieletnich niż pornografia, która przeważnie wogóle nie jest szkodliwa. Oczywiśćie mówię o pornografi biernej, o odbiorcach. Mamy bardzo chrześcijańskie umysły. Są przecież limity wiekowe. Istnieją. Skąd więc ten szok, iż to religia miałaby być objęta takim limitem, kiedy obejmuje się już nim erotykę i sceny przemocy? Naprawdę, intuicyjnie boimy się myśleć źle o religii i jej odbiorcach, którzy zmuszają do tego samego nieletnich.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | >Jest limit wiekowy na pornografię
Mało sensowny. Zwłaszcza w erze internetu. Za to - zaiste - czyniący z pornografii owoc zakazany, obiekt marzeń nieletnich. Jeśli tego chcesz dla religii, to zabierasz się do tego całkiem nieźle.
>dlaczego zatem tak cię szokuje ew. limit wiekowy na materiały propagujące religię?
Idiotycznym pomysłem wydaje mi się tworzenie zakazu na sporą część zasobów kultury. I nie życzę sobie mieć nic wspólnego z ustrojem, który nałoży cenzurę (nawet wiekową) na "Skrzypka na dachu" czy "Jesus Christ Superstar".
>Mamy bardzo chrześcijańskie umysły.
Może i macie.
>Są przecież limity wiekowe. Istnieją. Skąd więc ten szok, iż to religia miałaby być objęta takim limitem, kiedy obejmuje się już nim erotykę i sceny przemocy?
Toż piszę, że oba głupie. Więcej przemocy w kilku klasycznych baśniach można znaleźć niż w większości filmów z limitem lub z przemocą kojarzonych.
>Naprawdę, intuicyjnie boimy się myśleć źle o religii i jej odbiorcach
Naprawdę całkiem niezależnie od hipotetycznej intuicji nie myślę źle o wszystkich - jak to określiłeś - "odbiorcach religii". I daleka jestem od uważania ich wszystkich za wrogów.
Niedawno moja bardzo wierząca koleżanka stwierdziła, że nie jest w stanie nie zgodzić się ze mną w kwestii mojego tekstu z Racjonalisty o klauzuli sumienia dla farmaceutów. Nie wiem, co na to twoja intuicja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wydaje mi się, że religia sama w sobie nie jest zbyt kuszącym owocem zakazanym i ktoś odpowiednio do niej nie wytresowany szybko traciłby radość płynącą ze zdobycia takiego owocu. Ale bez przesady. Nie tylko ja zauważam, iż nie powinno być chrześcijańskich dzieci, muzułmańskich dzieci, hinduistycznych dzieci. Dawkins we "Wrogach rozumu" i wielu innych książkach też to zauważa. Mamy więc wątek "Wojujący ateista" i zgodnie z jego treścią zastanawiam się nad tym, co zrobić, żeby nie było "chrześcijańskich dzieci, muzułmańskich dzieci..." etc.
I po prostu starczyłoby odróżnić dzieła otwarcie propagandowe i proreligijne, od takich, w których religia po prostu się pojawia i to często w niezrozumiały sposób (na przykład po łacinie, w koine, albo po niemiecku dla osób nie niemiecko języcznych). "Skrzypek na dachu" mówi o dolach i niedolach Żydów, a nie o tym, że trzeba czytać Torę. Ale już na przykład "Pasja" Gibsona, czy "Ostatnie kuszenie Chrystusa" - od lat 18, również z uwagi na przemoc.
Jeśli chodzi o katakumby, gdzie by indoktrynowano dzieci mimo wszystko, to już się tak dzieje. Zakazane sekty posiadają takie miejsca. Wobec tego, iż dorosła osoba mogłaby spokojnie oddawać się swojej religijności jawnie, raczej odciągałoby to sporą część młodych ludzi od indoktrynacji religijnej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Wydaje mi się, że religia sama w sobie nie jest zbyt kuszącym owocem zakazanymTajne spotkania, ukrywanie się przed wrogim opresorem, skryte rytuały, nutka przygody? To jest znakomity przykład "owocu zakazanego". Nie znam wielu dzieci, które na to nie pójdą  > Nie tylko ja zauważam, iż nie powinno być chrześcijańskich dzieci, muzułmańskich dzieci, hinduistycznych dzieci. Dawkins we "Wrogach rozumu" i wielu innych książkach też to zauważa.Topsze, topsze. Ale są różnoreligijni rodzice i jedynym sposobem pełnej likwidacji ich wpływu jest zabieranie im dzieci od razu i pakowanie do jakiejś państwowej, ateistycznej ochronki. > I po prostu starczyłoby odróżnić dzieła otwarcie propagandowe i proreligijnePytam też gdzie indziej, ale i tu powtórzę. Kto i jak ma to oceniać? Kto będzie wielkim cenzorem? > od takich, w których religia po prostu się pojawia i to często w niezrozumiały sposób (na przykład po łacinie, w koine, albo po niemiecku dla osób nie niemiecko języcznych).Bez żartów proszę. Jeśli w jakichś tekstach pojawiały się niezrozumiałe dla mnie kawałki, intensywnie próbowałam poznać ich znaczenie. Powiem więcej - tego samego oczekiwałabym od każdego przeciętnie chociaż inteligentnego obywatela. Czyżbyś zamierzał chronić tylko bardzo głupie dzieci? > "Skrzypek na dachu" mówi o dolach i niedolach Żydów, a nie o tym, że trzeba czytać Torę.Bądź poważny. Nie zachęca do religii takie dzieło, które mówi, że "trzeba czytać Torę", ale to, które pokazuje religię jako coś ważnego lub ciekawego, wyznawanego przez pozytywnego bohatera, etc. Jawnie propagandowe są "Opowieści z Narnii" - zakazujemy? > od lat 18, również z uwagi na przemoc.Jaaasne. Bo takie szesnastolatki to niewinne pędraczki, które nigdy się z przemocą nie zetknęły  Chyba się nie rozumiemy, Jacku. Ja sobie kategorycznie życzę, żeby moje ewentualne potomstwo znało Biblię. Życzę sobie też, żeby miało okazję poznać inne mitologie. Nie chcę postulowanego przez ciebie okaleczenia intelektualnego, którego rezultatem byłaby ślepota na liczne po- i okołoreligijne tropy kulturowe, brak rozumienia literackich czy malarskich aluzji, nieumiejętność odczytania wielu nawet dzieł czystej popkultury. Nie życzę sobie musieć tłumaczyć czytelnikowi "Hioba" Heinleina kim był tytułowy Hiob. I - naprawdę - pierwsze słyszę, żeby przeczytanie Biblii jakoś szczególnie do ureligijniania czytelnika się przyczyniało. Zaobserwowałam raczej odwrotną tendencję
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie zrozum mnie źle. To jest dyskusja, dość nietypowa, albowiem nie zależy mi, aby kogokolwiek przekonać do moich racji, wiem też, że to, o czym piszę jest niemożliwe do wprowadzenia. Być może kiedyś, jeśli jednak okarze się, że nowe średniowiecze nie nadchodzi, dla dobra dzieci ustanowi się podobne prawa, mające na celu ich ochronę przed wpojonym na siłę światopoglądem, rzutującym na psychikę i swobodę myślenia.
Owszem, nieznajomość Biblii, Koranu etc. do 18 roku życia to mogłaby być pewne strata. Ale tak czy siak ewentualny zysk (mniej wyprane mózgi od 20 do 70% dzieci) jest tego zdecydowanie - moim zdaniem - warty. Większość rodziców pierze mózgi dzieciom, a nie dba o to, by czytały książki. Być może światli intelektualiści straciliby przez to coś w procesie edukacji swoich dzieci, ale z drugiej strony można czasem się poświęcić dla społeczeństwa. Zresztą - możnaby wiele książek wprowadzić, tłumacząc w przypisach kim był Hiob etc.
Jeśli chodzi o to, kto by ustalał, co jest religijne (18+) a co nie jest, to zawsze jest pewien problem. Z pewnością takie ustalenie nigdy nie byłoby dokładne i nie obarczone błędami. Ale moim zdaniem byłoby lepsze niż brak ustalenia. Jeśli już odnosisz się do tego osobiście, to nie, nie mam na myśli siebie jako cenzora. To jest ustawianie tego tematu w niewłaściwą stronę, coś w stylu "masz krzywe zęby". Wyobrażam sobie iż produkty proreligijne i ich dozwolenie od pełnioletniości ustalałaby komisja złożona z socjologów, psychologów i religioznawców. Nie byłaby to cenzura podobna do politycznej, bowiem chodziłoby o zdrowie psychiczne młodych ludzi, a nie jakiś reżim etc.
Nie chcę przeforsowawać w żaden sposób tego, co tu piszę. Po prostu tak, moim prywatnym zdaniem, należałoby chronić dzieci przed religią (w pełni dozwoloną dla osób pełnioletnich). To co proponuję jest niemożliwe obecnie do wprowadzenia i być może nigdy nie będzie możliwe do wprowadzenia, albo potrzebne. To co piszę opiera się na dwóch przesłankach:
1) Religia jest narkotykiem, nie uważam, że to niewłaściwe porównanie. Przyjmuje się ją przez uzależnienie (najczęściej na siłę przez rodziców bezbronnego jeszcze konsumenta). Religia bardzo szkodzi myśleniu i daje niewłaściwy, bardzo przygnębiający obraz świata. W relacjach społecznych owocuje rasizmem wobec inności. Etc. etc.
2) Wolność każdego jest ważna i dobre państwo powinno ją chronić, oczywiście na zasadzie konsensusu nie krzywdzenia innych. W ramach tej zasady, którą popieram, uważam, iż dzieci też są ludźmi i rodzice nie mogą nimi dysponować dowolnie, jak krzesłami, czy innymi przedmiotami. Ustawianie religijne dziecka jest gwałtem na jego wolności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > to, o czym piszę jest niemożliwe do wprowadzenia.Niezmiernie się z tego cieszę. > Owszem, nieznajomość Biblii, Koranu etc. do 18 roku życia to mogłaby być pewne strata. Ale tak czy siak ewentualny zysk (mniej wyprane mózgi od 20 do 70% dzieci) jest tego zdecydowanie - moim zdaniem - warty.Moim zdaniem to mierny zysk w porównaniu z okaleczeniem umysłowym, które planujesz w zamian. > Większość rodziców pierze mózgi dzieciom, a nie dba o to, by czytały książki.To propaguj czytelnictwo zamiast postulować cenzurę. > Być może światli intelektualiści straciliby przez to coś w procesie edukacji swoich dzieci, ale z drugiej strony można czasem się poświęcić dla społeczeństwa.Uwielbiam rewolucjonistów, którzy z taką lekkością szastają stratami i poświęceniami innych. Katolicy mówią to samo ciężarnym, chcącym dokonać aborcji. Poświęćcie się trochę. To tylko 9miesięcy. Może i wyniknie z tego jakaś strata, ale i zysk przecież niepomierny. Akurat pomysł, by "dla społeczeństwa" poświęcać wiedzę i potencjał intelektualny wydaje mi się dość wstrętny. > Ale moim zdaniem byłoby lepsze niż brak ustalenia.A moim nie. > Jeśli już odnosisz się do tego osobiście, to nie, nie mam na myśli siebie jako cenzora. To jest ustawianie tego tematu w niewłaściwą stronę, coś w stylu "masz krzywe zęby".Nie, nie szło mi akurat o ciebie osobiście (chociaż to ty spiesznie zacząłeś mi tłumaczyć, jak to coś tam nie jest aż tak wartościowe, jak mi się wydaje). Ale o każdego dzielnego cenzora, który wedle własnego "widzimisię" będzie ustalał co jest na tyle wartościowe, by zostawić mimo śladów religijności, a co już nie, bo mu się mniej podoba. > Wyobrażam sobie iż produkty proreligijne i ich dozwolenie od pełnioletniości ustalałaby komisja złożona z socjologów, psychologów i religioznawców.Oczywiście ideologicznie czystych? Żeby nam jakiś kontrrewolucyjny szczur nie przemycił Miltona  > Nie byłaby to cenzura podobna do politycznej, bowiem chodziłoby o zdrowie psychiczne młodych ludzi, a nie jakiś reżim etc.Każda cenzura na jakieś zdrowie społeczne czy podobne wartości się powołuje, nie zauważyłeś? Właśnie snujesz plany stworzenia reżimu i cenzury w sensie zupełnie klasycznym. > Nie chcę przeforsowawać w żaden sposób tego, co tu piszę.Ufff. > być może nigdy nie będzie możliwe do wprowadzeniaOby. Żebym się nie musiała w konspirację bawić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nadal nie uważam, iż ofiara z boga - człowieka, czy nawoływania Jahwe do masakr etnicznych to najlepsza lektura dla dziecka. Być może obiegowa teza mówi o jakimś wielkim bogactwie Księgi zawierającej takie perełki, ale może jednak warto się zastanowić? Jeśli chodzi o piękno języka, Homer jest o niebo lepszy i dużo mniej brutalny.
A Koran? Nie sądzę, aby nadawał się na lekturę dla dzieci. Ma piękne poetycko fragmenty, ale poza tym to bełkot i zgrzytanie zębami. Nie rozumiem, jak można nie znaleźć innych książek niż Koran na lekturę dla dziecka. Jeśli ktoś chce przedstawić kulturę arabską, to są kasydy, opowieści z 1001 nocy, makamy. Dużo piękniej napisane, wnoszące równie wielką ilość informacji co Koran, nie nawoływujące do niczego.
Nie sądzę, aby ktoś, kto do osiemnastego roku życia będzie czytał kasydy, makamy zamiast Koranu miałby być okaleczony umysłowo. Tak samo lepiej przeczytać Mistrza i Małgorzatę zamiast Ewangelii. Lepszy język, lepsza lektura, mniej indoktrynacji. A 18+ - droga wolna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Nadal nie uważam, iż ofiara z boga - człowieka, czy nawoływania Jahwe do masakr etnicznych to najlepsza lektura dla dziecka.A o kimś innym nawołującym do czystek etnicznych? Bo chcemy czy nie, historii jednak wypadałoby te nieszczęsne budyniomózgie dzieci uczyć. I sposób edukowania, i zalecane (nie "dozwolone") lektury czy ich fragmenty dobiera się zależnie od wieku nauczanych. Ty od paru postów wrzucasz do jednego worka ośmiolatka i siedemnastolatka. A główną "zakazaną lekturę" nieustannie demonizujesz, zapominając, że obecnie nie jest wcale pośród czytanych przez dzieci bestsellerem. Dopiero się nim stanie, gdy jej zakażasz - lepiej przecież dawkować ją w sposób przynajmniej częściowo kontrolowany. A ja mówię, skoro dziecko ma dostęp do opisów początku świata według różnych wersji mitologii greckiej (chociażby Graves dostępny także w bibliotekach podstawówek), to powinno mieć dostęp do tegoż mitu także w wersji judeochrześcijańskiej. Większy prezent czynisz fanom Jahwe, próbując wciągnąć ich ulubioną książkę na jakiś indeks, niż uczyniłbyś, serwując ją w szkołach jednym ciągiem z innymi mitami. > Być może obiegowa teza mówi o jakimś wielkim bogactwie Księgi zawierającej takie perełki, ale może jednak warto się zastanowić?Bardzo cię proszę o nieimputowanie mi przywiązania do obiegowych opinii. O nieimputowanie nieznajomości rzeczonej książki też bardzo proszę. > Jeśli chodzi o piękno języka, Homer jest o niebo lepszy i dużo mniej brutalny.Nie uważasz, że sporo mamy w szkołach brutalnych lektur? A w telewizji (o internetach nie wspominając) dużo brutalnych filmów i bajek? > Tak samo lepiej przeczytać Mistrza i Małgorzatę zamiast Ewangelii. Lepszy język, lepsza lektura, mniej indoktrynacji.Jedno primo - toć to ewidentnie religijna książka - spójrz na głównych bohaterów - Szatan z bandą demonów i Jeszua? To nie przejdzie przez twój urząd  - drugie primo - drugą specjalną książkę będziesz dołączał z przypisami do tego "Mistrza i Małgorzaty"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Starczy krótki przypis do "Mistrza i Małgorzaty". To wbrew pozorom nie wymaga więcej niż dwa - trzy zdania. Wmówiono nam, że treść Ewangelii jest subtelna i pełna niuansów.
Jeśli chodzi o nauczanie historii i o to, że były w niej rzezie etniczne, to oczywiście, powinno być wszystko mówione. Ale rzezie na gruncie rasowym w Starym Testamencie nie wyglądają jak opis historii. Czytasz o Jahwe, który nakazuje to zrobić, również tobie. To tak, jakby wpajać dzieciom Main Kampf nie tłumacząc, że Hitler nie był raczej godny naśladowania. Choć przypuszczam, iż nawet Main Kampf jest mniej nienawistny i pełen wezwań do przemocy niż Stary Testament.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Starczy krótki przypis do "Mistrza i Małgorzaty". To wbrew pozorom nie wymaga więcej niż dwa - trzy zdania.Wbrew pozorom wymaga. Już ci pisałam, że moim zdaniem podejście typu "wystarczą dwa zdania przypisów" generuje nawet jeśli nie idiotów, to ludzi, którzy ni cholery nie rozmieją pełnego kontekstu. Są głupsi o ten kontekst. To jest IMHO trochę prymitywne podejście. > Wmówiono nam, że treść Ewangelii jest subtelna i pełna niuansów.Nie wiem, co tobie wmówiono, ale życzyłabym sobie, żebyś nie stosował w takich deklaracjach liczby mnogiej. Naprawdę sądzę, że jestem w stanie radzić sobie całkiem nieźle z poznawaną literaturą, chociaż niekiedy muszę się w tym celu wgryzać w rozmaite dodatkowe dzieła, by poznać konteksty, których wg ciebie znać nie trzeba, bo "wystarczą 2-3 zdania przypisów". > Jeśli chodzi o nauczanie historii i o to, że były w niej rzezie etniczne, to oczywiście, powinno być wszystko mówione. Ale rzezie na gruncie rasowym w Starym Testamencie nie wyglądają jak opis historii.Jak to w tekstach źródłowych. Do tego m.in. służy szkoła, żeby uczono umiejętności czytania ze zrozumieniem. Ania gdzieś dzisiaj sugerowała, by tworzono kompilacje mitologii rozmaitych traktujące mitologię judeochrześcijańską na równi z innymi mitami. To jest IMHO bardzo dobry pomysł. Miast zakazów promowałabym właśnie podobne rozwiązania. Edit: Obawiam się, że żadne z nas drugiego nie przekona. Czas chyba spisać protokół rozbieżności i zakończyć ten temat
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mamy różne zdania i absolutnie nie twierdzę, iż nie możesz mieć racji. Byłbym głupi, gdyby tak robił! Ale też nie porzucam moich przypuszczeń na temat ochrony osób nieletnich przed religią.
Na koniec pomyślałem sobie o przypisie poprzedzającym Mistrza i Małgorzatę. Napiszę tak roboczo.
"Autor nawiązuje do postaci związanych z mitologią chrześcijańską. Pojawiają się zatem diabły, czyli tak zwane siły zła, oraz Joszua, syn boga i bóg, złożony w ofierze przez samego siebie za grzechy ludzi, jak wierzą chrześcijanie. O ile Joszua jest abstrakcyjną, bezcielesną i purytańską ideą, niezbyt odmienną od idei komunistycznego państwa która przeobraziła świat bohaterów w krainę groteski, niekiedy groźnej, tragikomicznej, o tyle Woland, w domyśle Szatan, arcydiabeł, przedstawia inne wartości, takie jak oczyszczenie poprzez akceptację radości, hedonizmu, własnej cielesności i własnych, nie zawsze możliwych do zawarcie w odgórnej idei, marzeń."
Użyłem tu słów mogących stanowić pewną trudność dla niektórych licealistów, ale można je zmienić na prostsze. To tylko robocza wersja wstępu mającego uchronić nieletnich przed czytaniem Biblii jako klucza dla zrozumienia "Mistrza i Małgorzaty".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | Napiszę tylko, żeby już sobie darować dalsze drążenie tematu (wszak zgodziliśmy się, że się nie zgadzamy  ), że twój przypis jest absolutnie okropny. Zbyt ubogi w wiedzę (wręcz przekłamujący) i zbyt nacechowany ideologicznie. Właśnie przed takimi przypisami wolałabym młodzież chronić, tym bardziej, że przypis ZAWSZE, niezależnie od dobrych chęci, będzie tylko czymś poomocniczym i nigdy nie zastąpi rozumienia kontekstu, do którego najlepiej i najskuteczniej dochodzi się samodzielnie. Brrr. Straszny przypis  Nie brnijmy już w to, Jacku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie chcę tego drążyć. Ale nie mogę, po prostu nie mogę nie zapytać, cóż takiego SPŁYCIŁEM w tym przypisie? Miał być to przypis umożliwiający rozumienie "Mistrza i Małgorzaty", a nie teologiczną summę Ewangelii, która moim zdaniem dla młodych ludzi nie tylko nie jest wartościowa, ale wręcz TRUJĄCA...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | Jacku - bez urazy, pisałam, że nie chcę drążyć - ten projekt przypisu jest prymitywny, przekłamuje treść książki i śmierdzi ideologią. Poza tym nie przypisuj mi niemoich słów. Nie napisałam, że "spłyciłeś". To byłby eufemizm.
Poza tym pisałam już co myślę o produkowaniu półidiotów przez zalecanie streszczeń i przypisów zamiast lektury, prawda?
Edit: Trochę mi to zacięcie cenzorsko-kontrolne przypomina tego papieża, który domalowywał majtki posągom...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W każdym bądź razie nie spłyciłem "Mistrza i Małgorzaty", lecz postaci z Ewangelii, do których Bułhakow się odnosi. Nadal uważam, iż nie spłyciłem. Naprawdę nie widzę w Ewangeliach drugiego dna, ani trzeciego, ani dziesiątego. Natomiast być może Bułhakow nie zauważył, iż przeciwstawia Stalinowi pana "Droga, Prawda i Życie" i "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie". A może jednak zauważył, i stąd w jakimś sensie "Mistrz i Małgorzata" może być rozumiany jako książka satanistyczna (i bywa tak rozumiany, choć nie przeze mnie, ale przez tych, którzy "nie spłycają").
Z innej beczki. Czy przed rozpoczęciem lektury "Mistrza i Małgorzaty" młody człowiek powinien się dogłębnie zapoznać z dziełami Józefa Stalina? Czy też starczy kilka słów na temat tego, kim był Stalin?
I z jeszcze innej beczki - Ewangelie to nie jest normalny tekst, lecz podręcznik do wierzenia. Manifest wiary.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > I z jeszcze innej beczki - Ewangelie to nie jest normalny tekst, lecz podręcznik do wierzenia. Manifest wiary.Popełniasz - to w sumie zabawne - ten sam błąd, co większość chrześcijan  Biblia to jest zupełnie normalny tekst - tylko niektórzy uważają go obecnie za "podręcznik do wierzenia". Walcząc z tekstem, a nie z jego interpretacją, sam nadajesz mu większe znaczenie niż się powinno. Właśnie w szkole publicznej upatruję możliwości przekazania takiego sposobu patrzenia na Biblię, który może sprawić, że będzie postrzegana jak inne teksty źródłowe. Ot, jak hymny ku czci Inany chociażby, jak "Iliada" i "Odyseja", jak "Księga Umarłych", etc  Może jestem po prostu bardziej zsekularyzowana niż ty?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jesteś świetną moderatorką, więc na pewno jesteś bardzo zsekularyzowana  Bardzo miło mi się z Tobą rozmawiało na ten temat, jak na każdy inny!  Miło się po prostu czasem niezgadzać, to wszystko. Jeśli chodzi o ten temat - to podpisaliśmy właśnie protokół rozbieżności i dopóki żadne z nas nie zostanie wybrane prezydentem jakiegoś kraju, możemy tak to zostawić  Jeśli chodzi o teksty sumeryjskie, akadyjskie, babilońskie i asyryjskie to założyłem, iż ostatnie, mające już kilka lat wydanie jest na razie jedynym w ostatnim czasie (nota bene i tak wielki sukces wydawniczy!) w moim też są piękne hymny do Inany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Artur@R (7115 punktów) | Myślę sobie, obserwując Waszą ciekawą i pouczającą dysputę, że tak generalnie ten"protokół rozbieżności" to tylko różnica w metodzie, którą chcielibyście wspomagać racjonalny, humanistyczny, światły rozwój młodych umysłów  . liliac przepełniona wielką dozą ufnością w młode umysły preferuje dochodzenie ich do "rozumienia kontekstu" (czyli wiedzy, korelacji, wyciągania wniosków, konsekwencji) w sposób samodzielny - "samorozwój". W Tobie tej ufności mniej i pragniesz ostrzegać o zagrożeniach, "narkotycznej naturze" religii i truciźnie dla umysłu. Uważam, że mieszanka obu "metod" relatywnie stosowana w edukacji młodych ludzi, przez mądrego "Przewodnika" (nauczyciela, rodzica, przyjaciela, mentora) będzie skutkować najlepszymi rezultatami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Miło, że to napisałeś, bo już myślałem, że zupełnie nie mam racji  Masz rację, iż powinien istnieć złoty środek pomiędzy ufnością a nieufnością. Nie jest prawdą, iż młodego człowieka (zwłaszcza dziecko) można i należy traktować jak dojrzałego intelektualistę, który wręcz powinien sięgać po najgroźniejsze i najbardziej przekonywujące manifesty ideologiczne (Biblia, Main Kampf, Koran, Dzieła Lenina i Stalina, Mao, Che), ale też oczywiście nie powinien się stać niewolnikiem bezdusznie działającej cenzury. Choć jeśli chodzi o ograniczenia wiekowe, zniósłbym wszystkie, skoro Biblia nie ma żadnych +18
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | liliac co znaczy "...upatruję możliwości przekazania takiego sposobu patrzenia na Biblię, który może sprawić, że będzie postrzegana jak inne teksty źródłowe"? Czy nie jest to jednoznaczne z koniecznością przekazania, iż teksty te, to w większości lub w całości mity, legendy, bajki, opowiadania (no bo chyba nie jako teksty historyczne?) - "Ot, jak hymny ku czci Inany chociażby, jak "Iliada" i "Odyseja", jak "Księga Umarłych"? O tym samym w "swoich przypisach" chce mówić Jacek. A jeśli tak - to czym się różnią... te interpretacje? Tylko tym, że Jacek dodaje do tego - "Uwaga może zaszkodzić waszemu postrzeganiu świata"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | A czy ktoś cię w szkole jakoś szczególnie uświadamiał, że mitologia grecka to baśń? Miałeś na ten temat jakieś specjalne przypisy uświadamiające? Nie chodzi mi o podkreślanie na każdym kroku, typu: "Dzieci, a teraz poznamy trujące bajki chrześcijańskie", tylko o omawianie fragmentów Biblii tak samo, jak każdego innego tekstu literackiego/materiału źródłowego. I omawianie w ten sposób różnych tekstów, bo u nas zazwyczaj sprowadza się toto do "Mitologii greckiej" i "Biblii" właśnie, a to utrudnia spojrzenie z szerszej perspektywy. Czyli po prostu literatura, a nie jakieś wrogie czy przyjazne czary-mary. Błąd, który - jak sądzę - popełnia Jacek to niemożność wypuszczenia Biblii ze sfery sacrum - on wciąż ją tam widzi, tyle że widzi w niej sacrum wrogie, tymczasem ja w szkole publicznej nie widzę miejsca dla sacrum wcale (na walkę z "wrogim" sacrum też nie). Nie wiem, jak to jaśniej przekazać.
>Tylko tym, że Jacek dodaje do tego - "Uwaga może zaszkodzić waszemu postrzeganiu świata"?
Nie. Jacek postuluje przecież zakaz, czyż nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Gdyby Biblia, a zwłaszcza Nowy Testament, nie stanowiły OBOWIĄZUJĄCEJ i JEDYNEJ prawdy dla tak wielu, nie byłyby chętnie czytane. Nawet Homer nie jest wśród młodych bestsellerem. A przecież o ile piękniejsze, bogatsze i bardziej przejrzyste od Nowego Testamentu są dzieła Homera!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | > Nie wiem, jak to jaśniej przekazać.<Przekazujesz to bardzo jasno - myślę ,że zarówno ja jak i Jacek rozumiemy  . Problem w tym, że zaniedbując otaczającą nas rzeczywistość nie dostrzegasz, iż mówiąc: "...chodzi mi (...)tylko o omawianie fragmentów Biblii tak samo, jak każdego innego tekstu literackiego", "Czyli po prostu literatura" - INTERPRETUJESZ, a nawet "walczysz z nią", bo dla większości - również młodych, już zindoktrynowanych ludzi - ona jest "Pismem Świętym", "objawionym", "natchnionym", "drogowskazem życia moralnego" (np.sprawa Nargala), a nie tylko tekstem literackim, opowieścią, mitem, legendą. Czyli chcąc czy nie chcąc przeciwstawiasz się dość powszechnie "obowiazującemu" postrzeganiu czy też odbiorowi (interpretacji) Bibli. A w ten sposób to widząc, nie ma wielkiej różnicy miedzy Tobą a Jackiem. "Twoja metoda" jest bardziej "soft", Jacka bardziej "strong". I wydaje mi się, że troszkę demonizujesz, przerysowywujesz "jego metodę"  Mam nadzieję , że i mnie się udało troszkę jaśniej napisać jak ja to widzę. Dziękuje za Waszą konwersację - była ciekawa i chwilami odkrywcza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Nadal nie uważam, iż ofiara z boga - człowieka, czy nawoływania Jahwe do masakr etnicznych to najlepsza lektura dla dziecka. >A o kimś innym nawołującym do czystek etnicznych? Bo chcemy czy nie, historii jednak wypadałoby te nieszczęsne budyniomózgie dzieci uczyć. I sposób edukowania, i zalecane (nie "dozwolone") lektury czy ich fragmenty dobiera się zależnie od wieku nauczanych. Ty od paru postów wrzucasz do jednego worka ośmiolatka i siedemnastolatka. A główną "zakazaną lekturę" nieustannie demonizujesz, zapominając, że obecnie nie jest wcale pośród czytanych przez dzieci bestsellerem. Dopiero się nim stanie, gdy jej zakażasz - lepiej przecież dawkować ją w sposób przynajmniej częściowo kontrolowany. Co innego nauczanie historii, a co innego sprzedawanie obrzydliwej opowieści ściekającej krwią jako podręcznika etyki i wyznacznika co jest dobre, nie sądzisz?
>A ja mówię, skoro dziecko ma dostęp do opisów początku świata według różnych wersji mitologii greckiej (chociażby Graves dostępny także w bibliotekach podstawówek), to powinno mieć dostęp do tegoż mitu także w wersji judeochrześcijańskiej. Większy prezent czynisz fanom Jahwe, próbując wciągnąć ich ulubioną książkę na jakiś indeks, niż uczyniłbyś, serwując ją w szkołach jednym ciągiem z innymi mitami. Tyle, że póki co dziecko ma dostęp do jednej alternatywy, w dodatku z komentarzem, że to najlepsze i najpiękniejsze dzieło świata i podręcznik moralności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Co innego nauczanie historii, a co innego sprzedawanie obrzydliwej opowieści ściekającej krwią jako podręcznika etyki i wyznacznika co jest dobre, nie sądzisz?Dużo jest obrzydliwych książek na rynku, dużo jest żenująco głupich. Nie jest to jeszcze powód, by ich zakazywać. Skoro Jacek deklaruje, iż są to pomysły na odległą przyszłość, proponuję, by zamiast cenzury wprowadził w szkołach zajęcia z kulturoznawstwa, które będą pokazywać różne oblicza różnych religii i zajęcia z filozofii/etyki, które będą pokazywać historię różnych systemów filozoficznych i prezentować różne nurty etyki. Efekty będą daleko lepsze niż prymitywna cenzura. > Tyle, że póki co dziecko ma dostęp do jednej alternatywyKtóre dziecko? Pięciolatek? Szesnastolatek? Jacek proponuje, zakładając chyba z góry, że młody człowiek z definicji jest idiotą, bezwzględną granicę lat osiemnastu. Poza tym osobiście czytałam mity Gravesa w podstawówce  To jak niby nie ma dostępu? Poza tym obecnie mamy internet i w związku z tym dostęp do wszystkiego. Ostatnio np. znalazłam świetną kompilacje religijnych tekstów sumeryjskich. PS Proszę, kasuj zbędne cytaty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie upieram się przy 18 latach. Może być 15. A może 21. Tą rzecz jakby co zostawiam naukowcom - psychologom, socjologom, religioznawcom etc.
Nie ma tak wielu książek równie obrzydliwych jak Biblia na rynku, bo poza Biblią są zakazane. Nawoływanie do masowych mordów, albo bezsensowne akty sadomasochistycznego samobójstwa nie są częste wśród fabuł powieściowych.
Też mam te kompilacje tekstów sumeryjskich, akadyjskich i babilońskich.
Ograniczenie wiekowe to nie jest cenzura. Czy ograniczenie wiekowe dostępności papierosów można nazwać cenzurą?
Owszem, lepiej jest wcielać coś na drodze edukacji, ale kto ma to robić? Osoby które były indoktrynowane najwspanialszą najobrzydliwszą Księgą i z której nieliczne tylko wyrosły?
A nawet, jakby się kiedyś udało osiągnąć większość niezidoktrynowaną krwawymi bzdurami, to każde dziecko odgrodzone trochę od owej nnK jest osobą uratowaną przed poważnym schorzeniem intelektualno - poznawczo - etycznym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Nie upieram się przy 18 latach. Może być 15. A może 21. Tą rzecz jakby co zostawiam naukowcom - psychologom, socjologom, religioznawcom etc.Dopiero co twierdziłeś, że brak ci specjalistów do rzetelnego nauczania religioznawstwa, a tu planujesz znaleźć odpowiednią ilość specjalistów do ustalania limitów wiekowych na Biblię? Pogubiłeś się, Jacku  > Nie ma tak wielu książek równie obrzydliwych jak Biblia na rynku, bo poza Biblią są zakazane. Nawoływanie do masowych mordów, albo bezsensowne akty sadomasochistycznego samobójstwa nie są częste wśród fabuł powieściowych.Niewiele czytujesz beletrystyki, prawda? A komiksów pewnie wcale? > Też mam te kompilacje tekstów sumeryjskich, akadyjskich i babilońskich.Super. Cieszę, że wiesz, o kórych mówię, jakkolwiek nie mam pojęcia skąd (FB?)  > Ograniczenie wiekowe to nie jest cenzura. Czy ograniczenie wiekowe dostępności papierosów można nazwać cenzurą?Znajdź mi podobną ilość badań naukowych na temat szkodliwości kontaktu z literaturą religijną, ile mamy na temat papierosów, a pogadamy  Ja uważam, że fatalnie wpływa na umysł zaczytywanie się w utworach pana Coelho. Możemy też zakazać? Po prostu nie zgadzam się, byśmy cenzurowali informacje i materiały źródłowe. I - jak dotąd - żadne z twoich argumentów mnie nie przekonały. Nota bene, twoja metafora "religijnego narkotyku" też mnie nie przekonuje. > Owszem, lepiej jest wcielać coś na drodze edukacji, ale kto ma to robić? Osoby które były indoktrynowane najwspanialszą najobrzydliwszą Księgą i z której nieliczne tylko wyrosły?Może ci, których chcesz wcielać do komisji cenzorskich? I ci, którzy wg ciebie obiektywnie ustalą limity wiekowe? > A nawet, jakby się kiedyś udało osiągnąć większość niezidoktrynowaną krwawymi bzdurami, to każde dziecko odgrodzone trochę od owej nnK jest osobą uratowaną przed poważnym schorzeniem intelektualno - poznawczo - etycznym.Za cenę innego. Nie, dziękuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ok, zostawmy na razie na boku pozostałe wątki tej rozmowy i napisz mi, o ile chcesz i będziesz mieć czas oczywiście, czemu uważasz, iż nie można porównać religii z narkotykiem? To dla mnie ciekawe zagadnienie i dlatego pytam. Chcę się czegoś dowiedzieć  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | >... czemu uważasz, iż nie można porównać religii z narkotykiem? Jeśli lęk egzystencjalny (strach przed śmiercią, świadomość kresu własnego istnienia), tak bardzo boli (a boli), świadomie czy też nie szukamy "uśmierzacza bólu", "lekarstwa" (tak jak przy bólu fizycznym)."Łykamy" najłatwiej dostępny, powszechny, najprostszy - nie wymagający intelektualnego mozołu - "uśmierzacz", religię właśnie. A skoro pomógł - a pomaga, bo obserwujemy to dookoła nas - to przyjmujemy go codziennie, co niedziala, co święta, co pogrzeb, itd. I choć dorastamy, zauważając niekorzystne skutki działnia "specyfiku" (fałsz, niezgodnośc idei z rzeczywistością, irracjonalizm) - tylko zmieniamy dawki i częstotliwość, ale zażywamy "lek" dalej, jesteśmy "w ciągu", "na głodzie". Tak, myślę, że można porównać religię do narkotyku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > czemu uważasz, iż nie można porównać religii z narkotykiem?Nie napisałam, że nie można. Oczywiście, że można. To niezła metafora i fajny, chwytliwy slogan. Ale nie można na fajnym sloganie budować całej teorii - IMHO poszedłeś po prostu o krok za daleko. W tym szerokim sensie, w którym można nazwać religię narkotykiem, można nim nazwać wiele rzeczy i zjawisk. Zbyt wiele, by budować na tej podstawie jakieś daleko idące wnioski, plany, teorie. W końcu dwie "zdrowaśki" to nie jest to samo, co dwa jointy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wiem, czy dwa jointy nie są mniej groźne dla człowieka, pojmowanego całościowo, jako istota cielesna, umysłowa etc. Dodam, że nie stosuję marihuany i uważam, iż bardzo szkodzi pamięci (obserwacje znajomych).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | Nie do końca o to mi chodzi, Jacku. Idzie mi o to, że zdajesz się traktować ten slogan/metaforę/koncepcję jako coś obiektywnie jednoznacznego. Religię można postrzegać jako coś w rodzaju narkotyku, to jednak nie znaczy, że religia to jest narkotyk. Przecież w takim sensie moje ulubione książki to też jest narkotyk. I nie raz mi już w życiu zaszkodziło jego, jak to gdzieś napisałeś, "ćpanie" w nadmiarze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Są różne narkotyki. Ja na przykład uwielbiam herbatę i jestem od niej uzależniony. Na plantacjach herbaty na Sri Lance niemal oszalałem ze szczęścia i oczywiście próbowałem nawet zjeść część pejzażu. Ale herbata to niegroźny narkotyk. Inaczej rzecz się ma z opium, heroiną, religią. Tytoń i alkohol są gdzieś pomiędzy. Kawa blisko herbaty. I oczywiście każdy narkotyk może u niektórych, w niektórych sytuacjach przynieść bardzo pozytywne rezultaty. Na przykład Witkacy czerpał część natchnienia z narkotyków, podobnie pewnie Wilde. Zdażało się, iż wielcy artyści, tacy jak Poe, potrzebowali wręcz alkoholizmu aby tworzyć. Jeśli chodzi o sztukę, to też miewa w sobie coś z narkotyku. I też różnie. Moim zdaniem czytanie powieści może być całkiem narkotyczne. Zwłaszcza, że są różne powieści. I mówię to jako producent tych drugów  . Ale, gdy niekiedy pojawia się teza iz czytać dużo = dobro, czytać mało = zło i bada się samo czytanie - dużo przeczytał = dobro, mało przeczytał = zło, nie zgadzam się z tym, to nie jest do końca prawda. Proza to w dużej mierze gawędziarstwo, często dość nachalne. Jest mnóstwo, całe tony złych powieści. Jest też sporo powieści dobrych, ale nie na tyle dobrych, aby nie pojawiało się pytanie, czy nie warto było robić czegoś lepszego w trakcie ich czytania. Tym niemniej umiejętność czytania daje dużo więcej dobrego, niż picie najwspanialszej nawet herbaty i jeśli wybiera się dobre czytadła, to dużo w tym dobrego. Poza tym ciężko nazwać sztukę tylko narkotykiem. Może ona w sobie zawierać sporo bezinteresowności w aspekcie poznawczym. Heroinie, religii, czy alkoholowi to się nie zdarza. Mogą one co najwyżej usuwać przejściowo mocne napięcie wewnętrzne u niektórych i budzić twórczy zapał, który jednak z nich nie wynika. Tym czasem dobra powieść może być źródłem kreatywności sama w sobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | zupełna (2507 punktów) | > Znajdź mi podobną ilość badań naukowych na temat szkodliwości kontaktu z literaturą religijną, ile mamy na temat papierosów, a pogadamy Ja uważam, że fatalnie wpływa na umysł zaczytywanie się w utworach pana Coelho. Zaczytać się tu trudno raczej, ale "Jedynaście minut" polecam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > Jacek proponuje, zakładając chyba z góry, że młody człowiek z definicji jest idiotą...<OT Niestety "jakby z definicji" (biologii) młody człowiek jest "troszeczkę idiotą" (nie w znaczeniu chorobowym , ale ograniczoności myślenia) - choćby z braku doświadczeń (małej ich ilości). Dlatego ssaki, więc i my ludzie tak długo czasu poświęcamy na "wychowanie" i opiekę nad naszym potomstwem  . I choć granice "dojrzałości" są raczej umowne i tak usankcjonowane w prawie - to jednak mają swoje uzasadnienie. Oczywiście sposoby na rozwój młodego umysłu ( zmniejszania jego "ograniczoności" ) to juz "insza inszość".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W pewnym wieku mamy bezkrytyczne wdrażanie informacji płynących z najbliższego otoczenia. Nie zawsze jest to złe. Dlatego na przykład dzieci szybko opanowują język. Mają genetyczne podstawy do budowy umiejętności językowych, ale oczywiście nie są genetycznie francusko, czy polskojęzyczne.
Z religią jest tak, iż wdrażana od młodego wieku staje się nie podlegającym żadnej refleksji i logice elementem świadomości, sposobu myślenia, odczuwania emocji. Nie jest przypadkiem, iż łamanie tabu "się czuje". To jest mocno wpojone. Hinduista czuje odrazę, gdy podaje rękę osobie z niskiej kasty, albo gdy je wołowinę. Ludożerca nie ma oporów przy jedzeniu ludzkiego mięsa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > Z religią jest tak, iż wdrażana od młodego wieku staje się nie podlegającym żadnej refleksji i logice elementem świadomości, sposobu myślenia, odczuwania emocji. Nie jest przypadkiem, iż łamanie tabu "się czuje". <Doświadczyłem tego osobiście - na samym sobie - niestety. Wiem jak ogromnie ciężkie i długotrwałe jest wychodzenie z tego stanu. Mnie zajęło to ponad 15lat. Do wolności prowadziły mnie książki i ich mozolne "trawienie" - niestety nie dane mi było spotkać mądrego człowieka, racjonalisty, ateisty, który (z pewnością) pomógł by mi przyspieszyć ten proces - choćby przez spis lektur i wymiane pogladów. Rozumiem doskonale przed czym chce Pan uchronić młode umysły i przekonany jestem do "cenzury" poprzez nie zalecanie (odradzanie) lektur nie wartych czytania, ale zakazy czy "indeksy ksiąg zakazanych" to nie najlepszy pomysł- wiemy to również z historii. Za to podoba mi się ten pomysł  - " na książkach religijnych będzie adnotacja (...) na ostatniej stronie, trudnej do wyrwania, wyjaśnienie, dlaczego religia jest narkotykiem mentalnym groźnym dla młodych, oraz kilka zbrodni religii, której dotyczy dana księga (tak jak na papierosach jest "Wywołuje raka", tak na Biblii będzie - "Spowodowała eksterminację iluś tam milionów Azteków!", "Zainspirowała do palenia ludzi żywcem na stosach dla uczczenia Bożego CIała!".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Prawda, że fajny pomysł?  Natomiast limit wiekowy to nie to samo, co indeks ksiąg zakazanych. Powtarzam to jak papuga - limit wiekowy istnieje. Zdarzają się w zachodnich demokracjach produkty dozwolone do użytku po skończeniu 18, lub 21 lat. Moim zdaniem erotykę traktuje się tu przesadnie purytańsko, zaś przemoc zbyt łagodnie. Takie chrześcijańskie myślenie. Seks jest zły, ale krwawiące, zmasakrowane ciała mogą być. Ja uważam, iż obok scen przemocy, i ostrej pornografii należy stosować limit wiekowy to tekstów nawołujących do religijności i do ksiąg świętych, jako, że te zabiły rekordowe ilości ludzi (prosty, przekonywujący powód).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | >Natomiast limit wiekowy to nie to samo, co indeks ksiąg zakazanych.< Zgoda, ale przecież nie o nazewnictwo chodzi, a o skuteczność - tak myślę. A ta, w obu przypadkach niestety będzie nikła.
> ...jako, że te zabiły rekordowe ilości ludzi (prosty, przekonywujący powód).< Powód trafia do przekonania, dlatego pomysł z adnotacjami na obwolucie i z przypisami będzie pobudzał do refleksji, może polemiki, będzie zwracał uwagę i to będzie najskuteczniejsze - moim skromnym zdaniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maruda (5550 punktów) | Cały czas mam wrażenie że spieracie się o kanoniczną wersję Biblii. Przecież nikt w dzisiejszych czasach tej książki nie serwuje w takiej postaci dzieciom, nawet dorośli rzadko do niej sięgają. Dla dzieci tworzy się specjalne "biblie dla dzieci" dostosowane do umysłowości dziecka, okrojone z drastycznych scen, ale nadal z uwypukleniem postaci boskich. To samo jest z filmami, podstawowym źródłem wiedzy na temat własnej religii. Właśnie te ugrzecznione formy odbiegające od pierwowzoru powodują duży dysonans poznawczy gdy sięga się do źródeł. Może to tędy droga by pokazywać samą istotę tego oszustwa. Biblia w wersji popularnej nie niesie tych wszystkich strasznych treści, równocześnie tworzy ogromne pole do popisów dla kreatorów. Można w takiej popularnej strawnej wersji przekazywać praktycznie co się chce i udawać nadal świętość przesłania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Właśnie te ugrzecznione formy odbiegające od pierwowzoru powodują duży dysonans poznawczy gdy sięga się do źródeł.
Ale Jacek chce przede wszystkim źródła cenzurować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) |  A tak szczerze - nie rodzimy się źli z natury, ale też nie rodzimy się milutcy z natury. Błędem jest założenie, iż masakry dokonywane w imię boga, z którym utożsamia się czytelnik, przerażą i zniechęcą czytelnika do owego boga. Czasem tak bywa, a czasem nie. Dzieci bywają okrutne. Zatem niektórym z nich podoba się taki ociekający krwią Jahwe mówiący do swojego ludu. Aby zrozumieć to, o czym piszę, warto pooglądać sobie niektórych amerykańskich protestantów, młodych i starych, z którymi rozmawia Dawkins na różnych swoich filmach. Tych ludzi naprawdę cieszy, iż są ludem boga, który wyrzyna miasta. Myślę, że ta ich radość zaczęła się jeszcze przed osiągnięciem pełnioletniości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >A tak szczerze - nie rodzimy się źli z natury, ale też nie rodzimy się milutcy z natury.
Nie wiem z czyją tezą w tej chwili dyskutujesz. Z żadną moją na pewno nie.
>Błędem jest założenie, iż masakry dokonywane w imię boga, z którym utożsamia się czytelnik, przerażą i zniechęcą czytelnika do owego boga.
Ja nie chcę programowo nikogo do bogów zniechęcać. Chcę żeby czytelnik miał prawo dostępu do informacji, ty chcesz zakazywać młodym ludziom dostępu do tekstów źródłowych ze względów ideologicznych.
>Tych ludzi naprawdę cieszy, iż są ludem boga, który wyrzyna miasta. Myślę, że ta ich radość zaczęła się jeszcze przed osiągnięciem pełnioletniości.
I myślisz naiwnie, że zakazując oficjalnie dostępu do literatury religijnej, wyrugujesz tę radość? Zapewniam cię, że nie płynie ona z "własnoręcznego" czytania Biblii. Nie jesteś w stanie na to wpłynąć bez wchodzenia ludziom do domów i bezpośredniego kontrolowania, co rodziny wpajają dzieciom, co im czytają, jakie bajki opowiadają wieczorami, etc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja po prostu zakładam, iż jest spora grupa ludzi, którzy po prostu nie wiedzą co mają robić. Są mili, poczciwi, prostoduszni i starają się robić to, co wydaje im się słuszne. Jeśli TV pokazuje im każdą religię jako "dobro", no to myślą, że dobrze robią mieszając wszystko z tym dewocyjnym smalcem. Jeśli +18 na Biblii, Koranie etc. wskaże na to, że to jednak nie jest "dobro", nabiorą nieufności. +18 na religijnych fanatyków nie wpłynie, ale wpłynie na takich spokojnych i niezdecydowanych. Uważam, iż wpłynie w dużej mierze pozytywnie.
I jeszcze - czasem dzieci fanatyków też mają mocny charakter i nie od razu chcą być papugami swoich rodziców. Im też +18 pomoże.
Zatem limit wiekowy dla ksiąg religijnych (Coelho zostawiam psychologom dziecięcym) moim zdaniem przyniósłby więcej pożytku niż szkody, co oznacza iż w wielu wypadkach by ewidentnie zaszkodził, ale w większej ilości wypadków ewidentnie by pomógł. I zauważ, iż tak jest ze wszystkim. Każdy nowym pomysł, technologia, prawo, inwestycja etc. zawsze bywa dla nie których korzystny, dla niektórych zaś niekorzystny. Wybory podobne do tego, jaki ja proponuję, dzieją się cały czas. Szokuje tutaj moje nastawanie na niemożliwe do ruszenia świętości. Ale szczerze uważam, iż nie byłoby to niekorzystne, choć najpewniej nie jest to możliwe do wprowadzenia w najbliższym możliwym dla mojej wyobraźni czasie. Ale może kiedyś? Ja jestem za.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To jest tylko moje zdanie. Starczy, iż nie będzie dozwolone indoktrynowanie nieletnich w miejscach publicznych (w tym kościołach, meczetach etc), zaś na książkach religijnych będzie adnotacja "dozwolone od 18 lat", zaś na ostatniej stronie, trudnej do wyrwania, wyjaśnienie, dlaczego religia jest narkotykiem mentalnym groźnym dla młodych, oraz kilka zbrodni religii, której dotyczy dana księga (tak jak na papierosach jest "Wywołuje raka", tak na Biblii będzie - "Spowodowała eksterminację iluś tam milionów Azteków!", "Zainspirowała do palenia ludzi żywcem na stosach dla uczczenia Bożego CIała!".
Jeśli chodzi o działalność dorosłych ludzi, którzy będą mieli prawo ćpać religię, to nie postuluję jej zakazania. Jak ktoś jest kompozytorem, to niech komponuje. Oczywiście, są filmy dozwolone od 18 lat, zatem dzieła sztuki otwarcie propagujące religię powinny być, moim zdaniem, dozwolone od 18 lat. Nie ma w tym nic strasznego, bo ograniczenie wiekowe już istnieje, nie ja je wprowadzam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | > To jest tylko moje zdanie.Na szczęście. > Starczy, iż nie będzie dozwolone indoktrynowanie nieletnich w miejscach publicznych (w tym kościołach, meczetach etc)Super. Tajne komplety. Nabożeństwa w katakumbach (tfu, prywatnych piwnicach). Potajemne chrzty i komunie. Nowi męczennicy. Tego chcesz? > zaś na książkach religijnych będzie adnotacja "dozwolone od 18 lat"A nauczanie historii literatury przenosimy na studia, bo przecież spora część literatury europejskiej wymaga jednak rozumienia kontekstów m.in. religijnych, tak? A ten Indeks Ksiąg Zakazanych to tylko publikacje typu "Biblia", "Koran" czy "Mahabharata" ma obejmować? Czy np. "Raj utracony" I "Mistrza i Małgorzatę" też? W sumie wszystkie konteksty biblijne warto by wyrugować przy takim podejściu, prawda? Jeszcze się bachor zastanawiać zacznie nad tymi tajemniczymi, zakazanymi wzmiankami  A dzieci zazwyczaj niezmiernie interesuje to, co zakazane. > to nie postuluję jej zakazaniaTego by tylko brakowało... > Jak ktoś jest kompozytorem, to niech komponuje. Oczywiście, są filmy dozwolone od 18 lat, zatem dzieła sztuki otwarcie propagujące religię powinny być, moim zdaniem, dozwolone od 18 lat.Zapomniałabym. Z kulturą, która cenzuruje "Requiem" Mozarta też nie chcę mieć nic wspólnego. Ty tak poważnie te bzdury, Jacku, postulujesz? I rozumiem, że jakąś odpowiednio surową karę byś na mnie nałożył za puszczanie dzieciom Mozarta, Bacha i "Jesus Christ Superstar" oraz czytanie Miltona? Super. Zostałabym męczennicą za wiarę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | > Zostałabym męczennicą za wiarę.Za wolność, liliac, za wolność. Bardzo szanuję Jacka, ale idę z Tobą, jakby co... 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Za wolność dzieci, czy rodziców?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Za wolność dzieci, czy rodziców?
Za wolność i dzieci, i ich rodziców do swobodnego korzystania z dóbr kultury.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czasem masz albo jedno, albo drugie. Czasem dobro kultury jest tak przepojone substancją narkotyczną, iż lepiej sięgnąć po inne dobro kultury. Szerzej o tym piszę w innych odpowiedziach. Cóż jeszcze mogę dodać - często idealistyczny kult wolności sprowadza niewolę. Każdy ma prawo poznawać Biblię - piszesz - aby rozumieć europejską sztukę. Ok! Ale doskonale wiemy, ze większość dzieci poznaje (jest do tego zmuszana) tylko zasady religijne, wcale nie po to, by rozumieć europejską sztukę. Ilość osób czytających książki jest w Polsce, jak wiemy, niska. Ilość osób chodzących do teatrów, do muzeów etc. - tez jest nie wysoka. Ilosć osób których umysły za młodu poddawane są bardzo silnej, religijnej indoktrynacji jest wyższa od liczby odbiorców kultury.
I dalej. Piszesz na przykład, iż ten kto nie wie, kim był na przykład Hiob, nie odbierze danego dzieła sztuki, więc Biblię trzeba czytać. WIększość chrześcijan nie wie, kim był Hiob. Poznają one swój święty tekst w wybranych w kościele fragmentach. I są to ładne fragmenty zazwyczaj, a przynajmniej na tyle krótkie, iż brzmią tajemniczo. Jeśli przy odbiorze danego dzieła sztuki będzie potrzebny jakiś kontekst biblijny, to są przypisy, można to wytłumaczyć. Tak naprawdę nie wymaga to znajomości całej Biblii, a jeśli to 18+
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Czasem dobro kultury jest tak przepojone substancją narkotyczną, iż lepiej sięgnąć po inne dobro kultury.Nie życzę sobie, żeby szanowne grono cenzorskie miało decydować, jakie dobra kultury komuś polecam. Szykujesz - widzę - społeczeństwo idiotów, w którym główną wartością kulturową będzie niereligijność. Ja dziękuję. > Cóż jeszcze mogę dodać - często idealistyczny kult wolności sprowadza niewolę.Więc na wszelki wypadek wolisz sam prewencyjnie niewolę wprowadzić. Dla dobra społeczeństwa oczywiście. > Ale doskonale wiemy, ze większość dzieci poznaje (jest do tego zmuszana) tylko zasady religijne, wcale nie po to, by rozumieć europejską sztukę. Ilość osób czytających książki jest w Polsce, jak wiemy, niska.Ilość osób chodzących do teatrów, do muzeów etc. - tez jest nie wysoka.To odczepże się od tych książek i sztuki ogólnie. Skoro i tak nikt z niej nie korzysta, to po co chcesz ją cenzurować? Przecież przeczysz sam sobie. Ja się obracam wśród ludzi, którzy korzystają i na ograniczenia się nie zgadzam. > Ilosć osób których umysły za młodu poddawane są bardzo silnej, religijnej indoktrynacji jest wyższa od liczby odbiorców kultury.I widzisz na to rozwiązanie w dodatkowym, motywowanym ideologicznie obniżaniu naszego już mizernego poziomu edukacji kulturalnej. Brawo. > I dalej. Piszesz na przykład, iż ten kto nie wie, kim był na przykład Hiob, nie odbierze danego dzieła sztuki, więc Biblię trzeba czytać.Ja cię bardzo proszę, przestań prymitywizować. Biblię warto czytać. Tak jak i warto zgłębiać wszelkie inne tropy kulturowe. Podałam ci po prostu przykład. Z kultury popularnej. Mogę ci takie podać i z Biblią, i z Koranem, i z Tammuzem i Inanną, i z panteonem greckim czy celtycki. Idzie mi o to, że jeśli twój szczytny i świetlisty cel wymaga świadomego zubożenia kultury, to ja mam ten szczytny cel w odwłoku. > WIększość chrześcijan nie wie, kim był Hiob. Poznają one swój święty tekst w wybranych w kościele fragmentach. I są to ładne fragmenty zazwyczaj, a przynajmniej na tyle krótkie, iż brzmią tajemniczo.A ty chcesz im dodatkowo przyjść w sukurs, obkładając cenzurą także te "brzydkie"? > Jeśli przy odbiorze danego dzieła sztuki będzie potrzebny jakiś kontekst biblijny, to są przypisy, można to wytłumaczyć.Jasne. Jakbyśmy nie mieli już w nadmiarze matołków, którzy większość literatury z przypisów i streszczeń znają. > Tak naprawdę nie wymaga to znajomości całej Biblii, a jeśli to 18+Żadnej literatury właściwie nie trzeba znać, prawda? Ale jakoś bardziej sobie cenię naszych młodych forumowiczów, którzy zadają sobie trud, by poznać "argumenty" przeciwnika u źródeł niż te hipotetyczne budyniomózgie dzieci przyszłości chowane na przypisach i streszczeniach, ażeby złowroga treść im nie zwarzyła budyniu w głowach  PS A nie przyszło ci do głowy, że raz rozpoczętej ateorewolucji kulturalnej nie dałoby się tak łatwo zakończyć? Przecież nie tylko wątki religijne mieszają dzieciom w głowach, prawda? Zamiast się uczyć przyrody, bachory niewydarzone jakieś bajki czytają, jakąś fantastykę i inny "bezwartościowy chłam". Nie kusi cię, by i do takich rzeczy dostęp reglamentować?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Spokojnie - przecież rozmawiamy. Nie mówię, że mam rację. Wydaje mi się, że dobrze jest niekiedy mieć zdecydowanie inne zdanie w obrębie starych bywalców Racjonalisty, a nie przyjezdnych, niekiedy zamkniętych na dialog, choć wiele piszących, jak m.bielecki na innych topikach. Dla mnie ogromną przyjemnością jest mierzyć się z inteligentnym rozmówcą, który wie co pisze i którego, tak jak ciebie, ogromnie szanuję.
Wydaje mi się, że kręcimy się w tej rozmowie już nieco wokół własnych ogonów. Zasugerowałem pewną utopię, ale tak, uważam, iż nie wszystko trzeba czytać, i że spokojnie można rozwijającej się osobie zaproponować lektury nie związane z literaturą jawnie proreligijną.
Jeśli chodzi o Biblię, to wcale nie uważam, iż teksty o masakrowaniu miast z zalecenia boga, czy o dziwnej i krwawej ofierze z Jezusa spełnionej dla odkupienia grzechu Adama i Ewy są wartościowe dla rozwijającego się umysłu. Wręcz przeciwnie. Nie przeceniałbym też wartości literackiej wielu fragmentów. Owszem, psalmy są piękne, ale takie motywy, jak deptanie po czaszkach wrogów Jahwe też niekoniecznie fajnie rozwija dajmy na to ośmioletnie dziecko.
Poruszyłem tak poza tym problem tego, na ile dziecko jest własnością rodziców. Byłem osamotniony w tezie, że nie jest nią prawie na 100%. Zatem jeśli mówimy o laicyzmie i demokracji, nie mówmy nigdy, iż dotyczą one poszczególnych ludzi. Nie. Propagujemy laicyzm rodowy i demokrację rodową. Poza tym nie wtrącamy się w to, jaką wizję świata przekazują swoim najmłodszym i najbardziej bezbronnym członkom rody. Nie chcemy zatem laicyzmu dla Jasia Kowalskiego i Adasia Nowaka, lecz dla rodu Kowalskich i rodu Nowaków. Z Jasiem i Adasiem, jeśli chodzi o wpajanie siłą najbardziej nawet absurdalnych przekonań, można robić niemal wszystkie i chorym jest wręcz stawianie tezy o dobro Jasia i Adasia które mogłoby być narzucane przez ich rody. Jeszcze raz - godzimy się na demokrację rodową i laicyzm rodowy. Ich podmiotem nie jest jednostka ludzka, lecz ród.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mozart skomponował ocean dzieł. Requiem jest tylko jednym z nich, wcale nie aż tak wielkim przy wielu innych, mówienie, iż Requiem jest najlepszym dziełem Mozarta to postulat religijny. Jako, że tekst jest po łacińsku, nie szkodziłoby dzieciom. Zdarzają się działa artystyczne, przed którymi raczej należy chronić dzieci. Na przykład Wozzek Berga, piękna opera, jedna z najwspanialszych, która jednakże pokazuje jak doszło do brutalnego morderstwa, pokazując je w kulminacyjnej scenie. Albo Diabły z Loudun Pendereckiego, gdzie zakonnice doprowadzają do torturowania wspaniałego, biednego księdza, bo uznały, iż jest diabłem. Albo sztuki Grotowskiego, zwłaszcza "Książę Niezłomny" Calderona/Słowackiego, gdzie sceną kulminacyjną jest długa scena tortur. Te wszystkie dzieła, choć bardzo piękne, nie są najlepsze dla dzieci.
Mahabharata, Ramajana mają swoje świeckie wersje, zaś oryginał, czy dewocyjna Ramajana Tulsidasa jest za trudnym tekstem dla dzieci i młodzieży nawet w Indiach. Koran to też nie jest pasjonująca lektura. Zatem ze swej strony postuluję nadruk "Dozwolone od 18 lat" i ostrzeżenie czarnym drukiem, tak jak na papierosach. Na tekstach hinduistycznych mogłoby być "Ludzie zgodnie z hinduizmem palili wdowy na stosach". "Za przypadkowe usłyszenie tego tekstu ludziom nisko urodzonym nalewano w Indiach do uszu rozgrzany ołów".
W mojej utopijnej propozycji nie chodzi o sztukę inspirowaną religią, ale przede wszystkim o teksty święte. W przypadku dzieł inspirowanych religią, ale nie ostro proreligijnych (są takie, mówią "masz wierzyć w N"), powinno być po prostu objaśnienie. Jeśli chodzi o zwiedzanie muzeów ze sztuką inspirowaną religią, nie byłoby problemu, bo nie chodziłoby przecież o to, iż ktoś widzi obraz z Boginią Kali, Bogiem Kriszną, czy Monobogiem Jezusem. Chodziłoby o to, aby nikt nieletnim nie wmawiał iż jest to prawda, prawda i tylko prawda.
Po jakimś czasie ludzie zdali sobie sprawę ze szkodliwości palenia i ten zwyczaj zaczyna zanikać. Tego samego dotyczy moja propozycja. Czy pojawili się palacze - męczennicy? Pewnie tak...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Mozart skomponował ocean dzieł. Requiem jest tylko jednym z nich, wcale nie aż tak wielkim przy wielu innychWiększym od wielu. Nie narzucaj mi, proszę, swoich upodobań estetycznych. > Jako, że tekst jest po łacińsku, nie szkodziłoby dzieciom.To cię może zszokować, ale mnie na przykład uczono w szkole łaciny  > Zdarzają się działa artystyczne, przed którymi raczej należy chronić dzieci.To twoja opinia. Tak samo, jak twoim, czysto subiektywnym wyborem będzie lista dzieł, przed którymi należy "chronić". > Te wszystkie dzieła, choć bardzo piękne, nie są najlepsze dla dzieci.I jakie to nieomylne gremium będzie decydowało jaki film/sztukę/książkę wolno pokazać czyimś dzieciom dopiero po 18 roku życia? > Koran to też nie jest pasjonująca lektura.Możesz mi wytłumaczyć co ma do rzeczy, co ty osobiście uważasz za pasjonujące? Mówimy o wprowadzaniu oficjalnej cenzury i limitów wiekowych na dzieła literackie, muzyczne, plastyczne. Nie wydaje mi się, by głównym kryterium powinno być to czy dane akurat dzieło Jacek Tabisz uważa za pasjonujące albo większe od innych. > Zatem ze swej strony postuluję nadruk "Dozwolone od 18 lat" i ostrzeżenie czarnym drukiem, tak jak na papierosach.Ale tak w ramach "sztuki dla sztuki" czy jednak jakieś kary przewidujesz? Jak chcesz swoje obostrzenia egzekwować? > W mojej utopijnej propozycji nie chodzi o sztukę inspirowaną religią, ale przede wszystkim o teksty święte. W przypadku dzieł inspirowanych religią, ale nie ostro proreligijnych (są takie, mówią "masz wierzyć w N"), powinno być po prostu objaśnienie.Proszę o jakieś szczegóły na temat tej Ateistycznej Rady Poprawności Niereligijnej. Kto i jak będzie decydował czy dane dzieło jest "tylko inspirowane", czy już ostro religijne. Co tam z wspomnianym "Mistrzem i Małgorzatą" albo "Jesus Christ Superstar" np.? > Chodziłoby o to, aby nikt nieletnim nie wmawiał iż jest to prawda, prawda i tylko prawda.Już ustaliliśmy przecież, że i tak powiedzą mu to rodzina i ksiądz na tajnych kompletach. Takie tajne nauki, prawie że zabawa w "szpiegów" broniących prawdziwej wiary przed opresyjnym państwem i wrogą cenzurą to kapitalna zabawa będzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przecież już istnieją ograniczenia wiekowe dotyczące niektórych dzieł. Z uwagi na erotykę i przemoc zazwyczaj. Jakoś z tym żyjemy. Przecież zdarzają się filmy i programy TV od 18 roku życia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >Przecież już istnieją ograniczenia wiekowe dotyczące niektórych dzieł. Z uwagi na erotykę i przemoc zazwyczaj.
Przecież już pisałam, że w dobie powszechnego dostępu do internetu są głupotą. I pierwsze słyszę, by ktoś współcześnie na albumach z malarstwem takiego np. Courbeta robił nadruki typu "dozwolone 18+".
>Jakoś z tym żyjemy.
Zasadniczo nie. Nagminnie to obchodzimy. Wprowadzanie prawa, które wszyscy będą mieli w tzw. głębokim poważaniu to klasyczne prawa psucie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale szczerze uważasz, iż 18+ tak ogólnie nie ma sensu? Iż dziecko może na przykład oglądać film złożony z katowania przez półtorej godziny człowieka, albo ze scen gwałcenia kobiety z nożem w tunelu? Ja bardzo kocham wolność (stąd zresztą moja utopijna obrona dzieci przed indoktrynacją religijną), ale mimo wszystko zdarzają się dzieła sztuki, których nie chcemy pokazywać dzieciom. Czy też uważasz, iż nic co ludzkie nie powinno być obce nawet dla ośmiolatka?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >To jest tylko moje zdanie. Starczy, iż nie będzie dozwolone indoktrynowanie nieletnich w miejscach publicznych (w tym kościołach, meczetach etc), zaś na książkach religijnych będzie adnotacja "dozwolone od 18 lat", zaś na ostatniej stronie, trudnej do wyrwania, wyjaśnienie, dlaczego religia jest narkotykiem mentalnym groźnym dla młodych, oraz kilka zbrodni religii, której dotyczy dana księga Gdyby to pisał jakiś nowy użytkownik, to bym pomyślał, że pewnie fronda podesłała prowokatora, aby ośmieszał "racjonalizm".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To naprawdę śmieszne, traktowanie religii jako narkotyku mentalnego i chęć, żeby nie było "chrześcijańskich dzieci, i muzułmańskich dzieci", tak jak nie ma "postmodernistycznych dzieci, marksistowskich dzieci, kantowskich dzieci, dennettowskich dzieci, paleontologicznych dzieci...". To nie jest tylko mój temat. Po prostu nie jestem hipokrytą i zamiast "jakoś tam" zauważam, co można by zrobić, aby nie było "...skich dzieci". Na pewno wysyłanie dzieci na religię i chrzczenie ich, nawet gdy obydwoje rodzice są ateistami, nieszczególnie w tym pomaga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >To naprawdę śmieszne, traktowanie religii jako narkotyku mentalnego Jasne, że śmieszne te teksty z marksistowskiej szkółki dla chłopo-robotników. Jak dla mnie, aby racjonalizm znalazł szersze poparcie to musi się wykazać większą tolerancją, otwartością, zrozumieniem i życzliwością dla ludzi, niż to proponują religie. To co sugerujesz, to całkowite temu zaprzeczenie - stawiasz wierzących w pozycji oblężonej twierdzy, dając im powody do bicia na alarm, że oto chcieliby przymusowo ateizować. To jest przeciw skuteczne nie ma nic wspólnego z żadną racjonalnością.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale przecież my już teraz ich przymusowo ateizujemy! W szkołach amerykańskich uczymy ateistycznej ewolucji! Nie zgadzamy się na krzyże w szkołach! Mamy jakieś pretensje wobec lekcji religii, a przecież oni nie postulują odrzucenia geografii, która jak wiadomo, może propagować ateizm.
Niektórzy z nas ośmielają się nie udawać katolików. A są też takie wredy, które mówią, iż nie ma "chrześcijańskich dzieci, muzułmańskich dzieci, hinduistycznych dzieci..". Oczywiście że są! Przecież to jest podstawa! Dziecko rodzi się chrześcijaninem i zostaje zbawione. I powinno się cieszyć. I wszyscy powinni się cieszyć. A kto się nie cieszy, ten jest fanatykiem.
Oczywiście nie mówi się o cywilizacji śmierci, nie bije się na alarm, nie blokuje się niezależności myśli i coraz bardziej nauki. Nie uważa się, iż ludzkie komórki rozrodcze obdarzone są duszami. NIe ustala się tego w prawach. Przymus urodzenia dziecka dla zgwałconej kobiety powinien ją tylko cieszyć w imię boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Oczywiście nie mówi się o cywilizacji śmierci, nie bije się na alarm, nie blokuje się niezależności myśli i coraz bardziej nauki. Nie uważa się, iż ludzkie komórki rozrodcze obdarzone są duszami. Zbyt wiele się nie różnisz od nich w swoim zamordyzmie, też chcesz blokować niezależność myśli, tyle, że bijesz na alarm, bo idzie średniowiecze i stosy. O tym, że plemnik to pół człowieka to już się dowiedziałem od Ciebie przy innej okazji i nie będę komentował.
>NIe ustala się tego w prawach. Przymus urodzenia dziecka dla zgwałconej kobiety powinien ją tylko cieszyć w imię boga. Obrażony na demokrację? Głosuj na tych, co nie kierują się religią przy ustanawianiu prawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czy przekonanie o tym, iż nie należy narażać osób niedojrzałych na indoktrynację religijną jest "blokowaniem niezależności myśli"? Poza tym uważam, iż osoba dorosła może wierzyć w co tylko zechce, byleby nie krzywdzić innych.
Ja pisałem iż plemnik nie jest połową człowieka, tak samo jak i zapłodnione jajeczko nie jest jeszcze całym człowiekiem. Nie uważam, iż ktoś umieszcza dusze w plemnikach, oraz zapłodnionych jajeczkach. Nie użam też, iż plemniki, jajeczka, czy płód we wczesnych stadiach ciąży są w jakikolwiek sposób świadome. Dlatego sądzę, iż aborcja na życzenie rodziców jest jak najbardziej dopuszczalna, nie powinna być blokowana przez prawo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Czy przekonanie o tym, iż nie należy narażać osób niedojrzałych na indoktrynację religijną jest "blokowaniem niezależności myśli"? A jak nazwiesz zmuszanie rodziców do ukrywania przekonań przed własnymi dziećmi? Promocją wolności słowa?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie będą się musieli ukrywać, tak samo jak palacze, czy osoby pijące alkohol nie muszą się przecież ukrywać przed swoimi dziećmi. Nie da się sprawdzić i to by było złe, czy w domach nie naucza się religii. Czy nie skłania się do modlitw etc. Ale moim, prywatnym zdaniem, oficjalny zakaz indoktrynacji religijnej do lat 18, oraz napisy ostrzegawcze na świętych księgach, byłby pozytywny. Gdyby dorosłym tego zabronić, to byłoby złe i niesprawiedliwe. Ale zakaz indoktrynacji wobec dzieci jest, moim prywatnym zdaniem, jak najbardziej etyczny. Oczywiście byłoby to rozwiązanie połowiczne, ale przynajmniej niektóre dzieci miałyby wtedy wrażenie, iż z tą religią niekoniecznie wszystko jest ok, i niekoniecznie to prawda wcielona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Ale zakaz indoktrynacji wobec dzieci jest, moim prywatnym zdaniem, jak najbardziej etyczny. Każde wychowanie to indoktrynacja, co jest etyczne, a co nie, to właśnie jak słusznie stwierdziłeś sprawa prywatna i niech tak zostanie. Dla reszty mamy przepisy prawa, które powinno uwzględniać realia, a nie tworzyć bzdurne zakazy po to tylko, aby je łamano. Ledwo co w części świata i od niedawna stosunkowo ludzie się cieszą jako takimi wolnościami, a już się marzy niektórym, aby je ograniczać - żałosne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziecko też jest osobą, która ma swoje prawa. Być może nie powinno być całkowicie zdane na łaskę otoczenia, jeśli chodzi o indoktrynację religijną. Rodzic nie ma prawa brutalnie bić swojego dziecka. Być może warto się zastanawiać nad urabianiem religijnym dziecka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Być może warto się zastanawiać nad urabianiem religijnym dziecka.
OK, odpuszczam ten topic, bo już nic nowego nie napiszemy chyba.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | maruda (5550 punktów) | > Moim, prywatnym zdaniem, oficjalny zakaz indoktrynacji religijnej do lat 18, oraz napisy ostrzegawcze na świętych księgach
Pomimo że cicho popieram ten pomysł, jest on niemożliwy do wprowadzenia ze względów praktycznych. Nie jest możliwym by ludności całego świata cokolwiek nakazać. Nawet zamykając się w naszym europejskim kręgu kulturowym taki zakaz wymaga współdziałania bardzo wielu państw i ingerencji w bardzo delikatną materię.
Kolejnym ważnym przeciwnikiem jest tradycja. Nie da się jej tak po prostu znieść. Bar micwa, bat micwa, chrzest, pierwsza komunia, bierzmowanie, to są rytuały nie tylko kościelne ale także pewna rodzinna tradycja. Czasami sięgająca jeszcze dawniejszych tradycji takich jak postrzyżyny. To są kroki dziecka w dorosłość tak silnie obudowane religijnie że niemożliwym jest oddzielić religię od nich.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | Jak dla mnie wystarczyło by na razie zrezygnowanie z religii w szkołach, popularyzacja porządnych i atrakcyjnych uroczystości świeckich - alternatywy dla spędów rodzinnych z okazji np. chrzcin, co często jest jedyną motywacją do chrzczenia dziecka; w końcu ale nie najmniej ważne, przeciwnie, może najważniejsze - poprawa edukacji nauk "prawdziwych" w szkołach. Po raz kolejny przeglądałam filmiki na YT "Matura to bzdura" i po raz kolejny ogarnął mnie horror świadomości, w jakim stanie znajduje się nasze młode, ale już dojrzałe pokolenie. Bez edukacji nie mamy o czym rozmawiać, bowiem wróci rola DżuDżu w powstawaniu chmur deszczowych! A już o rozmowach o znaczeniu duplikacji w ewolucji zwierząt nie wspomnę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Też sądzę, że nie jest możliwy do realizacji. Napisałem po prostu o tym, co uważam za wykluczenie religii zgodne z prawami człowieka, bez gwałcenia młodego człowieka = dziecka. Myślę, że rytuał spokojnie można oddzielić od religii i trzeba do tego dążyć. Sam w sobie rytuał rzeczywiście (w przeciwieństwie do religii) jest potrzebny. Myślę, że większość z nas ma potrzebę rytuału (nie religii) w genach.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Takiej wersji ewolucji, jaka jest najbardziej zweryfikowana naukowo. Jak są wątpliwości, to dwóch, ale to dopiero w późniejszych klasach, bowiem na wstępnym etapie nauczania istniejące różnice w interpretacji mechanizmów ewolucji naturalnej nie wyjdą - to są zbyt naukowe szczegóły.
Nadal uważam, iż nie powinno się indoktrynować religijnie dzieci. Wiem, że w obecnym świecie społecznym taki postulat jest tylko utopią, ale po prostu - ja osobiście, na swoją bardzo skromną miarę, takiej tezy bronię. Jeśli do sejmu będą kiedyś aspirować politycy z takim programem - wesprę ich. Jeśli będzie mi dane powiedzieć coś na ten temat publiczne, powiem: "Wierzenia religijne są dla mnie formą narkotyku i powinny być, tak samo jak palenie i picie alkoholu dozwolone tylko dla osób dorosłych. Zmuszanie w jakikolwiek sposób nieletnich do wierzeń religijnych powinno być karalne, tak samo jak wciskanie dzieciom alkoholu, czy papierosów. Swiątynia, w której znajdą się nieletni powinna być dowodem na oskarżenie funkcjonujących w tej świątyni sprzedawców - księży, imamów, etc. Policja/straż miejska powinny sprawdzać, czy w świątyniach nie uzależnia się nielegalnie nieletnich".
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nadal uważam, iż nie powinno się indoktrynować religijnie dzieci. Wiem, że w obecnym świecie społecznym taki postulat jest tylko utopią, ale po prostu - ja osobiście, na swoją bardzo skromną miarę, takiej tezy bronię. Jeśli do sejmu będą kiedyś aspirować politycy z takim programem - wesprę ich.
Problemem jest nie to, że uważasz iż się "nie powinno", ale że próbujesz zaprowadzić terror i przymusić do takiego uważania wszystkich.
I to sprawia, że w ten sposób niczym się nie różnisz od tych, z którymi wydaje ci się że walczysz. Dokładnie ta sama struktura totalitarnej ideologii, która wykorzystuje nośniki memów religijnego fundamentalizmu już przejęła nad tobą kontrolę.
Oni są świecie przekonani, że robią to z troski o Dobro, Piękno i Prawdę i ty tak samo.
To jest trochę śmieszne i trochę straszne. Przede wszystkim jednak smutne - pokazuje, że ateizm, taki "świadomy" i "zorganizowany" faktycznie stanie się tym czym nie był - po prostu kolejną wiarą i ideologią, która ma swoich wyznawców, mechanizmy konwersji, lub, gdyby jakim cudem zdobyła społeczną większość - przymusu.
Ale pokazuje też inną rzecz - większość "grzechów" religii to w rzeczywistości "grzechy" natury ludzkiej, które manifestują się w religijnej formie z tego prostego powodu, iż religie jak dotąd były dominującym elementem kultury większości społeczeństw.
Jeśli jednak faktycznie dojdzie do powstania społeczności w większości niewierzących - ich ateistyczna ideologia szybko zacznie odbijać wynaturzenia jakie teraz odbijają się i przejawiają w formach religijnych.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wierzący chronią swoje kłamstwa. Owe kłamstwa wcale nie służą niczyjemu dobru, a jeśli już, to dobru wyznawców w zaświatach (tudzież w następnych wcieleniach). Ja uważam, iż nie powinno się wciskać na siłę bezbronnym intelektualnie dzieciom niesprawdzonych pewników, których pozytywne oddziaływanie jest mitem.
Wraz z zanikiem religii podłość ludzka nie zniknie, ale straci największego sprzymierzeńca - wiarę w boga.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Wierzący chronią swoje kłamstwa. Owe kłamstwa wcale nie służą niczyjemu dobru, a jeśli już, to dobru wyznawców w zaświatach (tudzież w następnych wcieleniach).
>Ja uważam, iż nie powinno się wciskać na siłę bezbronnym intelektualnie dzieciom niesprawdzonych pewników, których pozytywne oddziaływanie jest mitem.
Dzieciom wciska się na siłę setki takich pewników, i we współczesnych społeczeństwach większość z nich wcale niekoniecznie ma religijny charakter. BTW, czy jesteś na tyle uczciwy by postulować także zakaz nauczania rasizmu, homofobii, szowinizmu, oraz wszelkich teorii socjologicznych czy psychologicznych - wszak wszystko to to (potencjalnie lub aktualnie szkodliwe) nieustalone "pewniki". Czy też jesteś zwyczajnie uprzedzony i chcesz zakazu dla tych rzeczy, które tobie osobiście się nie podobają przez prywatną niechęć do tego co sobie etykietujesz jako "religijne"?
>Wraz z zanikiem religii podłość ludzka nie zniknie, ale straci największego sprzymierzeńca - wiarę w boga.
Naiwna projekcja, największym sprzymierzeńcem "podłości" jest sama biologia, bo ewolucyjnie zazwyczaj opłaca się być podłym. Chyba, że tworzą się relacje społeczne o sumie niezerowej, których na przykład religie były i wciąż są jednym z głównych elementów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Religie uczą podłości, bowiem nie działa się dobrze dla samego dobrego działania, ale na zasadzie oczekiwania na nagrodę. Dobrze działać w religiach można tylko w określony sposób. Część tych dobrych działań to tak naprawdę bardzo złe działania (na przykład dobrze jest indoktrynować innych, dobrze jest nie myśleć, dobrze jest kłamać w imię religii, dobrze jest niszczyć innych z uwagi na swoje dogmaty, dobrze jest uważać naukę za zło, gdy nie współgra z dogmatami religii).
Wydaje mi się, iż istnieje oficjalny zakaz nauczania rasizmu, łamany głównie przez Kościół w Polsce, a gdzie indziej przez inne religie. Religie to czysty rasizm - ci, którzy w nie nie wierzą, są gorsi dla wierzących. Mój protest przeciwko religijności zawiera w sobie protest przeciwko nauczaniu rasizmu i, w wielu wypadkach, homofobii.
Tak, uważam, iż nauczanie homofobii, rasizmu i szowinizmu powinno być karalne - nauczyciel nauczający takich rzeczy w szkole powinien po licznych ostrzeżeniach tracić prawo wykonywania zawodu. Nie powinny istnieć stowarzyszenia rasistów, homofobów i szowinistów. WYdaje mi się, iż nie jest to oryginalne - w wielu zachodnich państwach walczy się z tym i nie ma legalnych stowarzyszeń rasistowskich, chyba, że są to stowarzyszenia religijne. Ja chcę usunięcia owego "chyba". Głównym źródłem europejskiej homofobii i rasizmu jest chrześcijaństwo.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Głównym źródłem europejskiej homofobii i rasizmu jest chrześcijaństwo.
nie. brevik, lubiłeś się na niego powoływać, oraz ugrupowania prawicowe z którym współpracował, są pozbawione retoryki homofobicznej - ot, taka kultura.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wiem o co ci chodzi? Nie powoływałem się na żadnego brevika, chyba, że to jakaś wyrafinowana gra słów, której nie chwytam. Ja na pewno nie jestem homofobem i z pewnością nie mam zamiaru propagować innych homofobów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Nie wiem o co ci chodzi? Nie powoływałem się na żadnego brevika, chyba, że to jakaś wyrafinowana gra słów, której nie chwytam.
Możliwe, że żem się pogubił, ale wydawało mi się, że gdzieś o nim wspominałeś jako morderczym przykładzie religijno-prawicowej ekstremy. Kim w istocie był, ale co ciekawe, pokazywał też jak dowolne mogą być ideologiczne połączenia - brevik nie był homofobem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie, ja nie mam pamięci do nazw, zaś z przejawami religijnego ekstremizmu łatwo się spotkać nie szukając po jakichś wyszczególnionych nazwiskach. Choć tak - można po prostu wpisać "Jezus", albo "jak wychować dziecko w bogu".
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | perun (8610 punktów) |
>Tylko co by to miało wnieść? Odebranie prawa rodzicom do wychowania dzieci zgodnie z ich przekonaniami? > Raczej chodzi o to, że w szkołach powinno być nauczane co najwyżej religioznawstwo. Religia nie powinna być sponsorowa przez państwo, a religijne szkoły nie powinny uczyć, że bóg istnieje nie mając dowodu na te twierdzenia. Nie powinno być rozróżniena na religie i sekty, bo religie od sekt niczym się nie różnią. Niczym oprócz nazwy. Może czas skończyc z hipokryzją, że sekta jest zła, a religia już cacy. Jak widać w kwestii sekt, można traktowac religie tak jak na to zasługuje. ( jakoś niewielkie są protesty jeśli odbiera się prawa rodzicielskie rodzicom należącym do sekt którzy np; zabraniają transfuzji krwi ratującej zdrowie i życie dziecka ) Poza tym w wymienionym przeze mnie przykładzie jakoś sądy nie mają oporów z odbieraniem praw rodzicom do wychowania dzieci zgodnie z ich przekonaniem . Wystarczy jednak , że sekta jest liczebnie duża i te same sądy chowają głowe w piasek przed religijnymi rodzicami którzy w imie religii okaleczają własne dzieci.
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Raczej chodzi o to, że w szkołach powinno być nauczane co najwyżej religioznawstwo. Religia nie powinna być sponsorowa przez państwo, a religijne szkoły nie powinny uczyć, że bóg istnieje nie mając dowodu na te twierdzenia.
No, jednak nie o to chodzi. "To" jest akurat oczywiste w większości demokracji, że w jakimś prowincjonalnym, kulturowo zacofanym kraiku jest inaczej ma niewiele wspólnego z postulatami zakazu religijnego wychowania postulowanym przez niektórych nowych ateistów.
>Nie powinno być rozróżniena na religie i sekty, bo religie od sekt niczym się nie różnią. Niczym oprócz nazwy.
Chciałeś powiedzieć, że religie sekt nie różnią się niczym od religii większych grup wyznaniowych? Co nawiasem mówiąc, jest zupełną nieprawdą.
>Jak widać w kwestii sekt, można traktowac religie tak jak na to zasługuje. ( jakoś niewielkie są protesty jeśli odbiera się prawa rodzicielskie rodzicom należącym do sekt którzy np; zabraniają transfuzji krwi ratującej zdrowie i życie dziecka ).
Gwoli ścisłości bywa że i nawet w Polsce ograniczano prawa rodzicielskie zbyt pomylonym wyznawcom katolicyzmu - co powinno być wskazówką dla chcących chronić najmłodszych przed religijnymi formami przemocy.
>Wystarczy jednak , że sekta jest liczebnie duża i te same sądy chowają głowe w piasek przed religijnymi rodzicami którzy w imie religii okaleczają własne dzieci.
A teraz to mówisz o sądach szariackich w Afganistanie?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | perun (8610 punktów) |
>A teraz to mówisz o sądach szariackich w Afganistanie? > Nie, o sądach europejskich, które udają, że w Europie nie wystęują np; tzw religijne morderstwa honorowe.
|
|
| | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie, o sądach europejskich, które udają, że w Europie nie wystęują np; tzw religijne morderstwa honorowe.
Aha, i myślisz, że ma to więcej wspólnego z niedostatecznym krzewieniem ateizmu, a mniej z niewydolnością państwa, opieki społecznej, czy zaczadzeniem pewną zdegenerowaną formą lewicowej ideologii dziwacznie pojmowanego relatywizmu kulturowego?
...
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
>Aha, i myślisz, że ma to więcej wspólnego z niedostatecznym krzewieniem ateizmu, a mniej z niewydolnością państwa, opieki społecznej, czy zaczadzeniem pewną zdegenerowaną formą lewicowej ideologii dziwacznie pojmowanego relatywizmu kulturowego? >... Sądze, że ma to związek z szacunkiem jakim niezasłużenie cieszy się religia oraz z tzw poprawnością polityczną Ten szacunek posunął się już do takich absurów, że zakazuje się krytyki religii ( tych silnych oczywiście ) ogranicza się prawa artystów do przedstawiania religii w satyrach. A wszystko to w imię szacunku dla religii i klękania ze starchu przed idiotami, którzy w dupie mają zasady panujące w naszej cywilizacji wypracowane przez setki lat wojen z religijnym fanatzymem. Nasza cywlizacja nic nie zawdzięcza religii monoteistycznej , to mono religia wszystko zawdzięcza europejskiej cywilizacji. Nie wiedze powodu, aby wyznawcom tych barbarzyńskich ideologii, nie mówić wprost co sie o nich myśli. I szczerze to ich urażane uczucia religijne interesują mnie w tym samym stopniu co ich interesują moje.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | >>Oczywiście że katolicy w Polsce nie są prześladowani (raczej sami stanowią grupę opresyjną ) jednak sam zamysł i proces nawracania na ateizm jest niepokojący etycznie, gdyż wychodzi z założenia tresowania baranów . >Tylko, że są dzieci. A w szkołach religijnych są one ostro tresowane. W niektórych religijnych domach również. Ale to nie jest to samo. Dziecko pierwszych kontaktów z religią to jeszcze tabula rasa. Nic się w nim nie załamuje, niczego mu się nie odbiera. Nauka Starego testamentu jest odbierana jak "Stara Baśń", a z bajek się po jakimś czasie wychodzi, często już w okresie szkolnym, albo nieco później. Pozostawanie przy KK jest już coraz rzadsze i często nie na zasadzie wiary w Pismo i nieomylność kapłanów, ale na zasadzie ogólnoludzkich wartości, czasami w połączeniu z agnostycystycznym nie wykluczaniem istnienia "siły wyższej". Starsze pokolenia schodzą nieodwołalnie, a wraz z nimi ten rodzaj religijności i wiary w Boga żywego z którymi ateiści walczący najchętniej walczą i doprawdy nie ma powodu do szybszego spychania ich do grobu, bo nawrócenie ich na ateizm teraz nie jest możliwe . Takie są realia.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jezus Camp?
|
|
| | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | No comment.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A widziałeś ten reportaż, jest na YouTubie?
|
|
5 na 5 | finerbijk (17282 punktów) | >Czy ktoś mi może wytłumaczyć kto to taki wojujący ateista? To w miarę proste, wojującego (polskiego) ateistę poznajemy po tym, że: - czuje nieodpartą potrzebę ateizacji wszędzie: na imieninach u cioci, w pubie, w zoo, w przeciągu i na drągu, gdziekolwiek znajdzie chętnych słuchaczy, - kiedy mowa o kościele, wewnętrzny imperatyw nie pozwala mu nie wspomnieć o inkwizycji, wyprawach krzyżowych, konkwiście i pedofilii wśród księży, oraz rzucać cytatami z Biblii potwierdzającymi okrucieństwo boga starotestamentowego, - uważa, że religia podobnie jak alkohol powinna być dozwolona od lat 18, - śle pisma do urzędu ochrony środowiska o hałasie z dzwonnic i do kontroli ruchu drogowego o kłopotach z procesjami i pielgrzymkami, - tępi wszelkie zabobony, zjawiska paranormalne, ezoteryzm i rozwój duchowości, astrologię, medycynę naturalną, a nawet jogę czy medytacje (jako ideowo podejrzane), z zapałem równym zapałowi dominikańskich tropicieli sekt, - marzy mu się usunięcie ze słownictwa wszelkich nawiązań religijnych, jak duch, dusza, stworzenie, wolna wola, Święty Mikołaj, Wielkanoc, itp., i unika ich stosowania jak diabeł święconej wody, - uważa za skandal, że kalendarz wciąż jest liczony od tradycyjnej daty narodzin Chrystusa, albo że używa się AD/BC, - popiera gorąco aborcję, eutanazję, in vitro, feminizm, czy prawa mniejszości (za wyjątkiem religijnych za granicą i polskich na obczyźnie-bywają zbyt rozmodlone), - bezkrytycznie przyjmuje opinie głównego nurtu o GMO, bioinżynierii, szczepionkach czy globalnym ociepleniu, zdania przeciwne podciąga z automatu pod teorie spiskowe, - w polityce popiera rozwiązania pro-socjalne, kto tego nie robi tego określa pogardliwie "neoliberałem", - nie powie złego słowa na PRL, broni jak lew Jaruzelskiego i dawnego imperium sowieckiego, tradycje narodowe od AK do Solidarności darzy głęboką niechęcią, jako prawicowe i pro-klerykalne, - sympatyzuje z polityką państwa Izrael, uważając wszystkich jej oponentów za terrorystów lub popleczników terroryzmu, krytyków syjonizmu pochodzenia żydowskiego uznaje za chorych pomyleńców, - lubi straszyć wizją zalania Europy i świata przez islam, chętnie cytuje radykałów muzułmańskich, - ma żal do sztuki, że ta za bardzo zajmuje się stroną "duchową" człowieka, zamiast sławić naukę i ateistyczne widzenie świata, .. i jeszcze, do swego ateizmu podchodzi ze śmiertelną powagą, czuje prawdziwe powołanie do niesienia kaganka oświeceniowego, patrzy na innych co najwyżej z pobłażliwym protekcjonizmem, ubolewając nad miernotą tych, którzy wciąż pozostają w ciemnościach.
>A porządny ateista to... No właśnie kto to taki porządny ateista?? Już ktoś wspomniał powyżej, że porządny to właśnie wojujący, wszyscy inni to agnostycznopodobne ciepłe kluchy, albo nie do końca uwolnione umysły skażone w dzieciństwie chrześcijańską indoktrynacją.
|
|
 | 7 na 7 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jestem porządnym ateistą, który moim zdaniem nie powinien być bierny. Nie lubię agnostyków nie widzących różnicy w tym, iż jeśli coś jest minimalnie możliwe, to nie to samo co 50/50. Uważam też, iż ateiści ukrywający się nie są porządni. Może mają mocne powody, ale nie jest to żaden powód do podziwu, ani nawet ogólnej akceptacji takiej postawy. Natomiast rozumiem, że jak ktoś ma pistolet przy skroni, to ukrywa swój ateizm, choć samo ukrywanie bez pistoletu jest głupie, złe i nieodpowiedzialne. (takim pistoletem może być apodyktyczna bliska osoba, której nie chcemy zranić, boimi się o nią, jej - mimo to ja sugeruję postawienie na swoim, tak jak i ona to czyni. Dlaczego ten kto ma rację ma ustępować osobie zakłamanej religijnie?) Cytat:>- czuje nieodpartą potrzebę ateizacji wszędzie: na imieninach u cioci, w pubie, w zoo, w przeciągu i na drągu, gdziekolwiek znajdzie chętnych słuchaczy, Jeśli dalej będzie trwał fideizm, wrócimy do XVII wieku z inkwizycją. DLatego ważna jest obrona rzeczywistości. Cytat:kiedy mowa o kościele, wewnętrzny imperatyw nie pozwala mu nie wspomnieć o inkwizycji, wyprawach krzyżowych, konkwiście i pedofilii wśród księży, oraz rzucać cytatami z Biblii potwierdzającymi okrucieństwo boga starotestamentowego, Kościół i ogólnie religie mają bardzo piękny PR, a są główną przyczyną zła na świecie. Zatem warto tak robić, aczkolwiek ogólne działania antyfideistyczne są ważniejsze od prostego antyklerykalizmu. Cytat:- uważa, że religia podobnie jak alkohol powinna być dozwolona od lat 18, To oczywiste, że tak powinno być i na miarę moich skromnych możliwości będę dążył do ustanowienia takiego prawa. Mam nadzieję, że nie ja jeden. Cytat:>- śle pisma do urzędu ochrony środowiska o hałasie z dzwonnic i do kontroli ruchu drogowego o kłopotach z procesjami i pielgrzymkami, Oczywiście, można kulty i kościoły traktować jak zwykłe przejawy ludzkiej aktywności, a nie święte krowy, jak to się robi dziś. Myślę, że z dzwonami to przesada, da się znaleźć znacznie lepsze przykłady (na przykład kłamliwe promowanie tezy, iż człowiek jest jedynym świadomym gatunkiem na planecie, bo "ma duszę"). Cytat:>- tępi wszelkie zabobony, zjawiska paranormalne, ezoteryzm i rozwój duchowości, astrologię, medycynę naturalną, a nawet jogę czy medytacje (jako ideowo podejrzane), z zapałem równym zapałowi dominikańskich tropicieli sekt, Słusznie, choć nie wzorowałbym się na dominikanach, których uważam za organizację zbrodniczą i bezprawną. Ich patron był często w malarstwie przedtsawiany na tle upolowanych przez siebie heretyków, płonących na stosach, lub torturowanych. Zatem porównywanie czyichkolwiek metod działania do dominikanów jest obelgą. Dominikanie to de facto tacy neonaziści. Dowód - kult świętego Dominika i jego biografia. Cytat:>- marzy mu się usunięcie ze słownictwa wszelkich nawiązań religijnych, jak duch, dusza, stworzenie, wolna wola, Święty Mikołaj, Wielkanoc, itp., i unika ich stosowania jak diabeł święconej wody, Dokładnie. Ale najważaniejsze, obok zmiany kalendarza (liczyłbym od Rewolucji Francuskiej) jest wykluczenie niedziel, 7 dniowego tygodnia. Podobnie jak RF jestem za 10 dniowym cyklem, w którym 2-3 ostatnie dni byłyby wolne. Cytat:>- uważa za skandal, że kalendarz wciąż jest liczony od tradycyjnej daty narodzin Chrystusa, albo że używa się AD/BC, To jest skandal, w rzeczy samej. Cytat:>- popiera gorąco aborcję, eutanazję, in vitro, feminizm, czy prawa mniejszości (za wyjątkiem religijnych za granicą i polskich na obczyźnie-bywają zbyt rozmodlone), Nie popieram gorąco aborcji czy eutanazji. Popieram natomiast prawo pozwalające rodzicom na zadecydowanie o tym, czy chcą być rodzicami do momentu, kiedy ich zygota - płód - dziecko nie zyskają pierwszy raz świadomości. Eutanazję popieram wobec osób, które same jej chcą dla siebie, ale po konsultacjach z lekarzami, psychologami etc. Osoby z depresją nie powinny mieć w tym wolnej ręki. W innych punktach przesadzasz. Porządni ateiści nie mają tych samych poglądów politycznych, a jak w coś dogmatycznie wierzą, to nie są porządnymi ateistami. Jeśli chodzi o zarozumialstwo - to piszę o nim w moim art na stronie głównej "Zgubny elitaryzm ateistów", tu się nie będę powtarzał.
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >W innych punktach przesadzasz. Trochę specjalnie przerysowuję (często jest to też autoironia), to tylko profil czytelnika "Racjonalisty" o poglądach, które się cieszą tu największym poparciem. Nie chcę się wdawać w dyskusję o poszczególnych punktach, bo są to sprawy wielokrotnie już omawiane. Z tego co piszesz widać, że jesteś zwolennikiem laicyzmu, a ja laickości i tyle (różnice w znaczeniach tych terminów można znaleźć w słownikach). A agnostycyzm nie przyjmuje prawdopodobieństwa istnienia boga 50/50, tylko całkowicie pomija tę kwestię, jako niemożliwą do udowodnienia lub obalenia, przez to niewartą poważnego traktowania.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja spotkałem takich agnostyków, co to niewiedzą bo 50/50. Również pomijanie sugeruje niekiedy taką odpowiedź. Gdy na przykład widzisz, jako agnostyk, ateistę i chrześcijanina spierających się ze sobą o to, kto z nich szanuje bardziej rzeczywistosć w kwestiach jej genezy etc i powiesz, iż jako agnostyk się w to nie mieszasz, jesteś 50/50,
|
|
| | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Gdy na przykład widzisz, jako agnostyk, ateistę i chrześcijanina spierających się ze sobą o to, kto z nich szanuje bardziej rzeczywistosć w kwestiach jej genezy etc i powiesz, iż jako agnostyk się w to nie mieszasz, jesteś 50/50, Jakbym widział hinduistę i szintoistę spierających się o to, która religia prawdziwsza, to poprzez nie mieszanie się nie daję obu 50-procentowego prawdopodobieństwa. Po prostu taki problem dla mnie nie istnieje.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wstaw w to pogląd "żydzi są źli" i nazistów, oraz ich oponentów. Tak się nie da. Ludzie religijni nie mają racji. Jeśli nie sprzeciwiasz się ich pewności siebie, pomagasz im. Bo nie mają racji, a ty swoim milczeniem równoważysz ich postawę z każdą inną. I twoje milczenie może być oczywiście rozsądne z twojego punktu widzenia. Ale co z resztą społeczeństwa? Co jeśli inni będą przyzwalać na religię na zasadzie "nie wtrącam się"? Moim zdaniem nadejdzie wtedy nowe średniowiecze.
|
|
| | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Wstaw w to pogląd "żydzi są źli" i nazistów, oraz ich oponentów. Tak się nie da. Przecież nie twierdzę, że trzeba równo oceniać morderców i ofiary. Od tego jest prawo.
>Ludzie religijni nie mają racji. Jeśli nie sprzeciwiasz się ich pewności siebie, pomagasz im. Bo nie mają racji, a ty swoim milczeniem równoważysz ich postawę z każdą inną. Chodziło mi tylko o niemieszanie w kwestiach wiary. Mogą sobie wierzyć w co chcą, oburza mnie tylko że korzystają pełną gębą z budżetu państwa i wtedy nie jestem za tym, aby siedzieć cicho.
>Co jeśli inni będą przyzwalać na religię na zasadzie "nie wtrącam się"? Moim zdaniem nadejdzie wtedy nowe średniowiecze. W większości świata tak właśnie się robi i jakoś średniowiecza nie widać. Ktoś tam wyżej pisał, że nie ma wojujących ateistów, wystarczy się odezwać i się nim zostaje, jednak jak widać to nie jest prawda. Dla mnie ważniejsze są osobiste wolności, niż narzucanie wszystkim kolejnej jedynie słusznej drogi.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Co rozumiesz poprzez "większość świata"? Polecam "Jezus Camp" o tym co się dzieje w USA. W Europie też raczej idzie ku gorszemu. NOMA ponosi tu też winę. Więc jaka "większość świata"? Indie, Chiny? Pewnie padną tu za przykład podane Czechy i Skandynawia, z Oslo na czele...
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Co rozumiesz poprzez "większość świata"? Polecam "Jezus Camp" o tym co się dzieje w USA. W Europie też raczej idzie ku gorszemu. NOMA ponosi tu też winę. Więc jaka "większość świata"? Przecież religia nie jest zabroniona nawet w Korei Północnej, chociaż od kraju do kraju różnie z tzw. "wolnością sumienia" bywa. Wprowadzenie jakiegoś ateistycznego talibanu, to byłby właśnie powrót do średniowiecza, bo trzeba by zorganizować coś na kształt inkwizycji, aby dopilnować czy czasem rodzic nie uczy potajemnie dziecka pacierza. Jak dla mnie to są chore pomysły.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "Jezus Camp" to taka inkwizycja wobec dzieci.
|
|
| | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >"Jezus Camp" to taka inkwizycja wobec dzieci.
No tak, tylko czekać, aż miasta rozświetli znowu blask płonących stosów.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tylko czekając łatwo można do tego doprowadzić.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Tylko czekając łatwo można do tego doprowadzić. Chyba już nie te czasy. W sumie samo czekanie z założonymi rękami nic nikomu nie da. Ale metoda zakazów i nakazów jest najgorszą z możliwych. Edukacja - oto właściwa droga. Pokazywać inne możliwości - tak. Zakazywać uczenia dzieci religii - nie. Wiem, że religia nie jest tym, co dziecku najbardziej w życiu potrzebne, że to bajędy, ale nie można tak szokowo. Trzeba ludziom pokazywać, że świat bez bogów jest możliwy i przyjazny, że funkcjonuje samodzielnie wcale nie gorzej, niż gdyby był sterowany przez istotę nadprzyrodzoną, że lepiej jest wiedzieć, niż wierzyć - ale w żadnym wypadku administracyjnymi zarządzeniami. Niech ludzie sami to zobaczą i sami się przekonają, że opowieści religijne to zwykłe bajki. Można im w tym pomóc, ale nie siłą.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Też wolałbym, aby tak było. Ale po obejrzeniu "Jezus Camp" szczęka mi opadła (wybaczcie, że do tego wracam, ale filmik mówi o 30% - 40% Amerykanów). Widzę też kompletny marazm i NOMĘ wielu ateistów, zatem przypuszczam, iż ani rewolucja, ani ewolucja nie będą możliwe. Stanie się pewnie dewolucja, do końca niemal obmerdana przez NOMĘ.
A tak bardziej szczerze - to nie mam przekonania, iż idzie ku lepszemu. Niósł nas do przodu postęp nauki. Nawet bardzo religijni ludzie potrafili się zapatrzeć w ten pęd i patrzeć konstruktywnie. Nie wiem, czy jest tak nadal. Na pewno nie w USA (obecnie nie za bardzo mają latać czym w kosmos, projekt rozbudowy akceleratora w MIT został wyrzucony do kosza).
|
|
 | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | >- w polityce popiera rozwiązania pro-socjalne, kto tego nie robi tego określa pogardliwie "neoliberałem", >- nie powie złego słowa na PRL, broni jak lew Jaruzelskiego i dawnego imperium sowieckiego, tradycje narodowe od AK do Solidarności darzy głęboką niechęcią, jako prawicowe i pro-klerykalne, No tutaj to chyba trochę rozminąłeś się z rzeczywistością, ale reszta bardzo dobrze zauważona.
|
|
 | | dorias (722 punktów) | Dodaj jeszcze że nie akceptuje odkryć naukowych ludzi wierzących gdyż uznaje ich z automatu za ateistów
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | >- popiera gorąco aborcję, eutanazję, in vitro, feminizm, czy prawa mniejszości (za wyjątkiem religijnych za granicą i polskich na obczyźnie-bywają zbyt rozmodlone),
Miałem dać plusa, ale niestety tutaj puściłeś się poręczy.
Otóż wojujący ateista (polski) z łatwością gardzi niedoruchanymi feministkami, czy zboczonym pedalstwem.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To w świetle tej definicji nie jestem ani trochę wojującym ateistą. Feminizm jest mi bliski, piszę o tym jako męski fan tegoż ruchu, zaś do homoseksualistów nic nie mam. Mam wielu dobrych przyjaciół homoseksualistów i rozumiem na tyle, na ile mogę ich problemy.
|
|
4 na 4 | megabebzon (55 punktów) | > I kto to taki porządny ateista.Porządny ateista to taki, który kiedy poinformuje najbardziej zrytego i zatwardziałego w swojej rodzinie ortodoksa - katola, że jest ateistą - wywoła zdumienie, przerażenie i niedowierzanie, że ktoś taki poukładany jak on może żyć bez wartości i boga. Staje się wojującym dla wszystkich ortodoksów z chwilą ujawnienia faktu, że jest ateistą  Pozdrowionka.
|
|
 | | dorias (722 punktów) | > >I kto to taki porządny ateista.> Porządny ateista to taki, który kiedy poinformuje najbardziej zrytego i zatwardziałego w swojej rodzinie ortodoksa - katola, że jest ateistą - wywoła zdumienie, przerażenie i niedowierzanie, że ktoś taki poukładany jak on może żyć bez wartości i boga. Staje się wojującym dla wszystkich ortodoksów z chwilą ujawnienia faktu, że jest ateistą  > Pozdrowionka.Oj mylisz się i to bardzo
|
|
|  | | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Oj mylisz się i to bardzo Czyżby? A to dlaczego?
|
|
| |  | | dorias (722 punktów) | >Czyżby? A to dlaczego? Eh taki żart miał to być. a Tak poważnie dla ortodoksa to każdy kto ma inny pogląd od niego to może podejść pod walczącego.
Nie potrzebnie podciągasz to pod skrajności, które maja zupełnie inne prawa.... Znaczy jest tylko jedno prawo to jedyne słuszne.
|
|
|  | -3 na 3 | gardziel (-2 punktów) | Porządny ateista to taki, który mimo wątpliwości w wierze potrafiuwzględniać poglądy wierzących. Wojujący ateista to prostak, który nie ma wiedzy filozoficznej, ani teologicznej
|
|
| |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Wojujący ateista to prostak, który nie ma wiedzy filozoficznej, ani teologicznej
Ej, przemyślałaś sprawę? Ten obrazek pasuje do większości polskich katolików.
>Porządny ateista to taki, który mimo wątpliwości w wierze potrafiuwzględniać poglądy wierzących. Tu tez gruba plama: wątpliwości to brak wiary. A jak się wierzących poglądy uwzględnia zbyt spolegliwie to na głowę wlazą - takie to bezrozumne i aspołeczne.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Ten obrazek pasuje do większości polskich katolików.
Cóż, a czy istnienie prostackich ateistów jakoś wyklucza istnienie prostackich katolików?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Cóż, a czy istnienie prostackich ateistów jakoś wyklucza istnienie prostackich katolików? A widziałeś do czego moja wypowiedź się odnosiła? Propozycja rozpoznawania wojującego ateisty na podstawie portretu pamięciowego katolika była nader zabawna. Tak zabawna, że nie wnikałem szczegółowo czy prostak z wiedzą teologiczną i filozoficzną też podpada pod kryteria, ani co z nieprostakami z wiedzą i bez wiedzy...
A prostactwo na każdej glebie może się bujnie upaść.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>A widziałeś do czego moja wypowiedź się odnosiła? Propozycja rozpoznawania wojującego ateisty na podstawie portretu pamięciowego katolika była nader zabawna.
No ale ty nie czytasz ze zrozumieniem. Była zabawna, tak samo jak to, że rośnie nam pokolenie ateistów podpadające pod ten portret, które biblię zamieniło na Boga urojonego, a boga na nie istnienie boga.
Dalej się zaśmiewasz?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
>No ale ty nie czytasz ze zrozumieniem. Była zabawna, tak samo jak to, że rośnie nam pokolenie ateistów podpadające pod ten portret, które biblię zamieniło na Boga urojonego, a boga na nie istnienie boga. >Dalej się zaśmiewasz? Już tamto to był śmiech przez łzy, a po Twoich wystąpieniach to już wyć się chce.
Jesteś pełen fiksacji i nie umiesz patrzeć przytomnie na drobiazgi, z których składa się życie. Chciałbyś, aby ateista był mędrcem, myślicielem, religioznawcą itp. A wystarczy, jeśli ateista będzie ateistą. A jeśli jakiś prymitywny ateista dla swej zerowej aktywności religijnej znajdzie podbudowę w postaci zasłyszanych wieści o Dawkinsie i jego BU i jeśli te wieści staną się jego ochroną przed presją równie prymitywnych teistów, wobec których był dotychczas bezradny to i co? Masz czarodziejską różdżkę, żeby wszyscy byli nagle młodzi, zdrowi i bogaci?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Jesteś pełen fiksacji i nie umiesz patrzeć przytomnie na drobiazgi, z których składa się życie. Chciałbyś, aby ateista był mędrcem, myślicielem, religioznawcą itp.
Ja chcę? Ja tylko chcę by prawda było: >A wystarczy, jeśli ateista będzie ateistą.
A nie ateistycznym Terlikowskim, który, jak Tabisz, uważa, że ludzkość wyginie jeśli się jej nie zateizuje.
Wybacz, jeśli dla ciebie to jest poważne (a jest to brednia tego kalibru co wrzaski Terlikowskiego o końcu świata z powodu homoofensywy), to sam jesteś chodzącym żartem.
Dla mnie wszelki zorganizowany ateizm powinien mieć postać (słusznej) obrony przed łamaniem praw mniejszości niewierzących, ale jak tu poważnie czytać brednie o rewolucji i zbawiennej utopii Nowego Wspaniałego Ateistycznego Świata?
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Rozważania o dostępności wierzeń po skończeniu 18 roku życia są związane też z prawami człowieka. Czy rodzic może zrobić dziecku wszystko? Ja uważam, że nie. Nie może na przykład zmuszać dziecka do palenia, picia alkoholu i zażywania kokainy. Stąd religia od lat 18 jako mój utopijny, acz szczery postulat.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jasne, po prostu tłumy młodych ludzi to zaczytani w Dawkinsie ateiści. 90%, co mówię 99%. Skąd jednak miliony osób fetujące nowego papieża w Paryżu? Skąd masakra w Oslo? Skąd film Jesus Camp? Mistyfikacja?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Jasne, po prostu tłumy młodych ludzi to zaczytani w Dawkinsie ateiści. 90%, co mówię 99%. Skąd jednak miliony osób fetujące nowego papieża w Paryżu? Skąd masakra w Oslo? Skąd film Jesus Camp? Mistyfikacja?
W przeciwieństwie do was, ja nie mam fiksacji na punkcie społecznej inżynierii i masowej ateizacji. Gdy piszę o "wzroście nowego pokolenia" mam na myśli nowe pokolenie ateistów - pozbawionych krytycyzmu, dogmatycznych, bezmyślnie zapatrzonych w modne książki. To czy ci ateiści stanowią 0,005% czy 50% społeczeństwa to bez znaczenia.
Smutne jest to, jak degeneruje się intelektualny ruch, i tyle.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tak czy siak, przy takim podejściu, za kilka wieków ateiści wyrafinowani, bądź prostaccy będą znów paleni na stosach. Oczywiście nie dosłownie, fideiści wymyślą nowy rodzaj bolesnej śmierci.
A Dawkins jest wielkim humanistą i myślicielem, jeśli ktoś czyta jego książki, zyskuje głębię refleksji, zapewne ci filozofowie, których poleciłbyś w jego miejsce, nie pobili by go pod tym względem. Zatem Dawkins to dobra lektura. Dennetta też nie nazwałbym prymitywem i krętaczem, w przeciwieństwie do większości innych filozofów umysłu.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Tak czy siak, przy takim podejściu, za kilka wieków ateiści wyrafinowani, bądź prostaccy będą znów paleni na stosach.
To już nie ateistyczny stalinizm, ale wręcz marksizm z historycznie nieuniknionym biegiem dziejów! Jacku, czy ty się nie opamiętasz?
>Oczywiście nie dosłownie, fideiści wymyślą nowy rodzaj bolesnej śmierci.
Większość ludzi, którzy "wyprodukowali" współczesne społeczności to byli fideiści i jakoś ich fideizm nie stał w sprzeczności z postępującym rozwojem moralnym ludzkości.
Jest bardzo, bardzo nieporadnie złośliwą wizją szerzenie grozy nadchodzących stosów.
>A Dawkins jest wielkim humanistą i myślicielem, jeśli ktoś czyta jego książki, zyskuje głębię refleksji, zapewne ci filozofowie, których poleciłbyś w jego miejsce, nie pobili by go pod tym względem.
Uhm, nie wiem jak się do tego odnieść. Dawkins zajmował się konkretnymi rzeczami. Na przykłąd nauką, i trudno byłoby kogokolwiek w tych dziedzinach "polecać" w to miejsce.
Gdybym miał wskazać zręby świadomego ateizmu, też raczej nikogo innego bym nie pokazał.
No ale Dawkins w ogóle się nie nadaje gdy szukasz wiedzy o filozofii nauki czy sztuki - sam tylko nieporadnie korzysta z jakiś tam zrębów stworzonych przez innych. Niby jakim cudem miałby być w tym nawet lepszy od tych innych?
> Zatem Dawkins to dobra lektura.
Tak, jak wiele innych lektur, tak długo, jak długo nie traktuje się ich jako prawd objawionych i niedyskutowalnych.
>Dennetta też nie nazwałbym prymitywem i krętaczem, w przeciwieństwie do większości innych filozofów umysłu.
Uhm, jakich innych? I kto tu nazywa kogoś krętaczami? Że książka jest modna, nie znaczy że jest głupia - znaczy że jakieś środowisko zachwyca się nią nie tylko z powodu jej wartości samej w sobie ale tego, że właśnie, jest cóż, modna...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Lecę na Wratislavię Cantans, grają "Eliasza" Mendelssohna (głupi temat, piękna muzyka) więc krótko - Dawkins pisał nie tylko o nauce, ale o zachwycie wobec rzeczywistości. O tym ostatnim mądrzej, niż wszyscy myśliciele religijni. O religiach też miał więcej od nich do powiedzenia. Więcej i mądrzej. Dodam, iż większość filozofów postarożytnych to też "myśliciele religijni".
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Lecę na Wratislavię Cantans, grają "Eliasza" Mendelssohna (głupi temat, piękna muzyka) więc krótko - Dawkins pisał nie tylko o nauce, ale o zachwycie wobec rzeczywistości.
Tak.
>O tym ostatnim mądrzej, niż wszyscy myśliciele religijni. Nie. Mało tego, jego przemyślenia to śmieci przy niektórych perełkach "myślicieli religijnych" i trzeba by byc zupełnym analfabetą żeby go przedkładać.
>O religiach też miał więcej od nich do powiedzenia.
No, miał mniej. W takim zupełnie dosłownym znaczeniu słowa "mniej".
>Więcej i mądrzej.
O niektórych rzeczach może i mądrzej.
>Dodam, iż większość filozofów postarożytnych to też "myśliciele religijni".
Dobrze, że jesteś tego świadomy. Gorzej, że naprawdę wierzysz w bzdurkę iż Dawkins i jego "filozofia" jest więcej warta od na przykład Platona.
Nikt o Dawkinsie za tysiąc lat prawdopodobnie nie będzie pamiętał i przy całej mojej sympatii do niego - nie dziwię się. Jest tym dla filozofii i życia intelektualnego w ogóle czym Madonna dla muzyki.
Nie zrozum mnie źle, ja naprawdę kocham Madonnę.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz prawo oczywiście kochać Madonnę, nawet mnie, choć nie słucham na codzień takiej muzyki, podobał się ten album, gdzie była piosenka z ładnym teledyskiem z krukiem etc. Nie pamiętam jak sie nazywała. Przesłuchałem cały album, było ok.
Mendelsson okazał się być wykonany wspaniale przez McCreesha! Za rok będzie z tego nagranie, więc każdy będzie mógł posłuchać.
Jeśli chodzi o Platona, to można się zastanawiać, czy nie przesłonił on znacznie cenniejszych greckich myślicieli. To co miał do powiedzenia dużo bardziej wpisało się w mający nadejść wiele wieków później restrykcyjny i okrutny monoteizm, który - moim zdaniem - może się przyczynić do zagłady ludzkości. Jeśli znów wróci mentalność z XVII wieku, to nowy Torquemada będzie nadal miał zardzewiałe bomby atomowe. Nowi Monarchowie Katoliccy będą mogli zrobić przynajmniej nalot dywanowy.
Nie wiem, czemu porównujesz mnie z Terlikowskim. Jeśli chodzi o homofobię, to ile razy mam cię przekonywać, iż nie jestem homofobem?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Amai (3012 punktów) | > Masz prawo oczywiście kochać Madonnę, nawet mnie, choć nie słucham na codzień takiej muzyki, podobał się ten album, gdzie była piosenka z ładnym teledyskiem z krukiem etc. Nie pamiętam jak sie nazywała.Czyżby "Frozen"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Owszem, ładna piosenka.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie wiem, czemu porównujesz mnie z Terlikowskim. Jeśli chodzi o homofobię, to ile razy mam cię przekonywać, iż nie jestem homofobem?
No ale czy ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Napisałem, że wizja zagłady ludzkości z powodu niedostatecznej ateizacji ma tyle sensu co Terlikowskiego brednie o zgładzie z powodu gejów, to jednak dość daleko od twierdzenia, że twoja wizja jest homofobiczna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ok Sylwku, teraz rozumiem. Czy zagładę ludzkości spowoduje niedostateczny ateizm? Ja osobiście uważam, iż ateizm jest czymś niepotrzebnym. Czymś, czego tak naprawdę nie powinno być. Ludzie są po prostu zmuszani do ateizmu przez osoby z całym oddaniem wierzące w Księgi, wyczekujące też końca świata, albo zapanowania swoich religii nad wszystkim.
Moim zdaniem istnieje szansa, nie wiem jak duża, ale nie minimalna, iż "klimat duchowości i tęsknoty za nią" będzie się dalej nasilał ze szkodą dla wszystkich osiągnięć jakie przyniosło niektórym obszarom na Ziemi oświecenie. Gdy oświecenie, jako "cywilizacja śmierci" zostanie ostatecznie zwyciężone przez "cywilizację życia i miłości", to jak wiesz, przed oświeceniem mieliśmy barok. Barok to piękne malarstwo, muzyka, architektura, udane dramaty, może nawet najlepsze jakie napisano, ale też barok to stosy, inkwizycja, wojna 30 letnia, kaplice czaszek służące "cywilizacji życia i miłości".
Nam teraz, przed komputerami, w wygodnych siedziskach, wydaje się, że absolutnie nie jest możliwy powrót do baroku (nie tylko do nowego kompozytora na miarę J.S. Bacha). Ludzie są przecież spokojni, chcą żyć normalnie, nikomu nie zależy na jakichś głupich rzeczach. Religia tli się jak jakaś stara, zakurzona lampa. Ludzie włączają ją tylko z przyzwyczajenia i z lenistwa. Czyli ogólnie robimy to samo - my sobie tu dyskutujemy dla przyjemności, oni też sobie przyjemnie dyskutują. Na tych naszych cywilizacjach życia i śmierci to zależy nam tylko jako na temacie do dyskusji. Równie dobrze moglibyśmy gadać o znaczkach, cenach paliwa, rodzaju nawierzchni dróg. Oczywiście nie każdy filatelista zmusza swoje dziecko aby zbierało znaczki dla jakichś zaświatów, albo odrzuca wiedzę o świecie, bo zagraża on użyciu znaczków na poczcie, ale co tam, to tylko szczegóły... Trzymajmy się tego porównania.
Więc ja nie do końca wierzę w tą miękkość fotela. Mam wrażenie, iż Jezus Camp nie uczą amerykańskich dzieci obsługi pilota i dyskutowania dla rozrywki. Obiło mi się też o uszy, iż fanatyczni amerykańscy protestanci zakładają też swoje szkoły w Europie, a i katolicy mają swoje organizacje, takie jak Ruch Odnowy w Duchu Swiętym. Istnieje też dość duży wpływ kościołów i Kościoła na politykę. I chyba ten wpływ nie wszędzie i nie zawsze staje się mniejszy.
Inne moje wrazenie, to brak zainteresowania nauką u wielu osób wychowanych religijnie.
Kolejne wrazenie, to fakt tego, iż zmiany odbywają się stopniowo. Ewentualne nowe średniowiecze nie nastąpi jak nagła eksplozja. Nie, powoli, z roku na rok, róść będzie uznanie społeczne dla "cywilizacji życia i miłości" i coraz dalej będzie spychania "cywilizacja śmierci".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | Powiem tak: jeśli jakieś zmiany następują, to i tak ich nie powstrzymamy zwielokrotnionymi wysiłkami mającymi na celu ateizację.
Zaś próba odgórnego zabraniania rodzicom tak elementarnej potrzeby jak religijna indoktrynacja (bo to jest, czy się komu podoba czy nie, elementarna potrzeba) wywołałoby reakcję odwrotną od zamierzonej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jesteś genialny Sylwku! Dlatego tak lubię z tobą dyskutować, od swojej strony też doszedłem, w trakcie tej dyskusji do podobnego wniosku. Zostało mi tylko prywatne przekonanie, iż uczenie religii nie jest cool dla dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Jesteś genialny Sylwku!
Bynajmniej.
|
|
1 na 1 | dorias (722 punktów) |
>A porządny ateista to... No właśnie kto to taki porządny ateista??
Ciężko to określić, ale na pewno z porządnym ateistą można porozmawiać na tematy religijne bez tzw. "nawracania" na ateizm wierzącego i jest to luźna rozmowa na dany temat to samo tyczy się w drugą stronę. Na pewno się nie ukrywa i nie widzi wszędzie spisku "katoli" do opanowania świata.
Natomiast wojujący ateista to taki Jehowy latający od drzwi do drzwi szerzący swoją wiarę, lub taki ortodoks, który nie potrafi zaakceptować innego światopoglądu.
Wierzącego i ateistę nic nie różni poza tym że jeden wierzy a drugi nie.
|
|
5 na 5 | neurosurgery (2484 punktów) | > A porządny ateista to... No właśnie kto to taki porządny ateista??No taki, który rzuca klątwy, złorzeczy, zazdrości, nie znosi odmienności, innych poglądów... Ech, no tak - nie pytałeś o porządnego katolika...  Pojęcie "wojującego ateisty" jest dwojako odbierane: - wersja katolicka: Wojujący ateista jeździ na czarnym koniu, w czarnej masce, ścina głowy katolickim dzieciom i kobietom swoim mieczem, z rękojeścią z insygniami szatana. Na śniadanie je mleko z opłatkami, dewastuje świątynie, łamie krzyże, bluźni i nawołuje do złego. - wersja standardowa: Człowiek mający dobrze wyrobione poglądy na temat wiary, które potrafi uargumentować. Nie wstydzi się swoich poglądów i chodzi dumnie z wypiętą klatą.  Walczy z religią, ale nie mieczem, lecz słowem i argumentami.
|
|
 | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > Człowiek mający dobrze wyrobione poglądy na temat wiary, które potrafi uargumentować. Nie wstydzi się swoich poglądów i chodzi dumnie z wypiętą klatą. Walczy z religią, ale nie mieczem, lecz słowem i argumentami.A musi walczyć?
|
|
|  | 7 na 7 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > >Człowiek mający dobrze wyrobione poglądy na temat wiary, które potrafi uargumentować. Nie wstydzi się swoich poglądów i chodzi dumnie z wypiętą klatą. Walczy z religią, ale nie mieczem, lecz słowem i argumentami.> A musi walczyć?A Ty wciąż szukasz  Nie musi. Powiem Ci na własnym przykładzie. Od jakiegoś czasu wszyscy wiedzą, że Tomek ateistą jest. Nie szuka zwady, nie wadzi nikomu. Jednak stało się już niejako tradycją wszystkich moich znajomych, przedstawiać nowym: to Tomek, on jest ateistą. Jak qwa małpę w zoo. Jeśli nowa osoba jest ok, to zrozumie. Zwykle nie rozumieją, wtedy sięgam po argumenty, które przytoczył neuro. Spróbuj nie walczyć, to Cię swoim "i tak zacznie wierzyc" zjedzą.
|
|
| |  | | dorias (722 punktów) | > A Ty wciąż szukasz Nie musi. Powiem Ci na własnym przykładzie. Od jakiegoś czasu wszyscy wiedzą, że Tomek ateistą jest. Nie szuka zwady, nie wadzi nikomu. Jednak stało się już niejako tradycją wszystkich moich znajomych, przedstawiać nowym: to Tomek, on jest ateistą. Jak qwa małpę w zoo. Jeśli nowa osoba jest ok, to zrozumie. Zwykle nie rozumieją, wtedy sięgam po argumenty, które przytoczył neuro. Spróbuj nie walczyć, to Cię swoim "i tak zacznie wierzyc" zjedzą.> Znaczy się defensywa czy ofensywa co lepiej pasuje do określenia twojej walki?
|
|
| | |  | 5 na 5 | perun (8610 punktów) |
>Znaczy się defensywa czy ofensywa co lepiej pasuje do określenia twojej walki? Broniliśmy się kilka tysięcy lat . Najwyższy czas atakować . Najlepszą obroną jest atak . Jak ktoś chce cię uderzyć - zrób to pierwszy .
|
|
| | | |  | | dorias (722 punktów) | >Najlepszą obroną jest atak . Jak ktoś chce cię uderzyć - zrób to pierwszy . Ładny slogan i usprawiedliwienie dla atakującego nic poza tym.
Odpowiedz mi czy atak jest rozwiązaniem waszego problemu? I na czym ten problem polega?
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | perun (8610 punktów) |
>Ładny slogan i usprawiedliwienie dla atakującego nic poza tym. Nie uważam, że to slogan. Sprawdza się w walce. >Odpowiedz mi czy atak jest rozwiązaniem waszego problemu? I na czym ten problem polega? > Ja nie mam problemu. Problem mają ci, którzy chcą, aby religijne idiotyzmy traktować z szacunkiem, na jaki nie zasługują. Nie zamierzam siedzieć cicho w kącie tylko dlatego, że myślę inaczej niż jakiś facet w sukience. Nawet nie zamierzam udawać, że facet w sukience nie wygląda dla mnie idiotycznie. Nie zamierzam też zgadzać się na bezkarne łamanie prawa przez facetów w czerni , jak miało to np. miejsce w sprawie Nergala, gdzie jakiś stary facet w sutannie namawia do łamania prawa i nikt nie zwraca na to uwagi Nie zamierzam też siedzieć cicho gdy jakiś idiota powołując się na książkę podyktowaną podobno przez Smerfa Marudę, mówi mi jak mam żyć i chce, aby prawa wymyślone w epoce neolitu narzucić wszystkim siłą państwa, które uważa za swoją własność.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > Nie uważam , że to slogan . Sprawdza się w walce .Każde usprawiedliwienie agresji dla agresora jest dobre tak długo jak się sprawdza. > Ja nie mam problemu. Problem mają ci którzy chcą, aby religijne idiotyzmy traktowac z szacunkiem , na jaki nie zasługują . Nie zamierzam siedzieć cicho w kącie tylko dlatego , że myśle innaczej niż jakiś facet w sukience . Nawet nie zamierzam udawać , że facet w sukience nie wygląda dla mnie idiotycznie .> Nie zamierzeam też zgadzać się na bezkarne łamanie prawa przez facetów w czerni , jak miało to np; miejsce w sprawie Nergala , gdzie jakiś stary facet w sutannie namawia do łamania prawa i nikt nie zwraca na to uwagi . Nie zaamierzam też siedzieć cicho , gdy jakiś idiota , powiołując się na książke podyktowaną podobno przez Smerfa Marude , mówi mi jak mam żyć i chce , aby prawa wymyślone w epoce neolitu , narzucić wszystkim siłą państwa , które uważa za swoją własnośćCzyli jest jakiś problem jednak widzisz problem u innych, ale u siebie nie? Określasz, kto ma problem, ale wiesz co, jak dla mnie to co piszesz to jedynie brak tolerancji i zrozumienia innych i tylko tyle. Pojawia się to u wierzących jak i ateistów a w tych waszych sporach dostają po tyłku dosłownie ludzie, którzy są w obydwu grupach i tolerancyjni. Powiem ci tak dla mnie walka to ostateczność wcześniej przed tym jest wiele innych etapów, na których można działać pokojowo. Jakakolwiek agresja dla mnie jest zła i nie rodzi nic dobrego używając twojego sloganu równie dobrze mógłbym zniszczyć wszystkich ludzi na świecie, bo równie dobrze każdy mógłby mi zagrażać. Tak naprawdę nie wiem, z czym walczysz z Kościołem, nietolerancją, ingerencji religi w świat, wiarą czy czymś innym. Jeżeli Ty nie jesteś w stanie zaakceptować tego, że ktoś w coś wierzy i ma jakieś przedmioty kultu nie oczekuj, że taka osoba będzie akceptować Cię. Problem mają Ci, którzy widzą problem w czymś a nie Ci, którzy tego nie widzą. Coś takiego kiedyś usłyszałem od kolegi, który był napastowany przez ateistę tez nieraz byłem atakowany w ten sposób mi, że mówiłem, że nie interesuje mnie to czy ktoś wierzy czy nie bo liczy się dla mnie człowiek to zawsze kończyło się jesteś wierzącym idiotą...
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie istnieje tylko to, co ludzie sobie myślą. Jest też rzeczywistość obiektywna i z niej wynika choćby medycyna, nauka, bazy ekonomiczne działania społeczeństw. Nie zrównuj ludzi wierzących w brednie pasterzy kóz z osobami, które mają szacunek wobec prawdy o rzeczywistości. Ustępowanie osobom wierzącym w bzdury religijne zakończy się upadkiem naszej cywilizacji. Kto będzie myślał inaczej niż katolicy, będzie prześladowany. Tak już było i tak może być. Oczywiście to, co robią ateiści, czyli pokazywanie absurdów religii, to nie jest prześladowanie żadnego człowieka. Wręcz przeciwnie - to jest troska o innych ludzi!
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > Tak już było i tak może być. Oczywiście to, co robią ateiści, czyli pokazywanie absurdów religii, to nie jest prześladowanie żadnego człowieka. Wręcz przeciwnie - to jest troska o innych ludzi! Właśnie z takiej troski rodzą się prześladowania po pewnym czasie...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | >> Tak już było i tak może być. Oczywiście to, co robią ateiści, czyli pokazywanie absurdów religii, to nie jest prześladowanie żadnego człowieka. Wręcz przeciwnie - to jest troska o innych ludzi! Właśnie z takiej troski rodzą się prześladowania po pewnym czasie...
Ateista i wierzący może tak samo postrzegać rzeczywistość to tylko i wyłącznie zależy od człowieka.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Ateista i wierzący może tak samo postrzegać rzeczywistość to tylko i wyłącznie zależy od człowieka. Ależ kuriozalny zajazd! Zapamiętaj sobie raz na zawsze: wiara to głębokie upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych.
Wierzący jest w stanie widzieć rzeczywistość tylko w sposób jaki narzuca mu jego wiara.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | >Ależ kuriozalny zajazd! >Zapamiętaj sobie raz na zawsze: wiara to głębokie upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych.Wierzący jest w stanie widzieć rzeczywistość tylko w sposób jaki narzuca mu jego wiara.
To jest tylko i wyłącznie subiektywna opinia ateistyczna twoje stwierdzenie to jedynie dyskryminacja nic ponad to.
Potrafisz to udowodnić że osoba która stworzyła teorie wielkiego wybuchu była upośledza w postrzeganiu świata lub ateistą nieograniczonym w tym aspekcie?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
>To jest tylko i wyłącznie subiektywna opinia ateistyczna To jest definicja wiary i konsekwencja zjawiska wiarą nazwanego.
>twoje stwierdzenie to jedynie dyskryminacja nic ponad to. Definicji dyskryminacji też nie znasz.
>Potrafisz to udowodnić że osoba która stworzyła teorie wielkiego wybuchu była upośledza w postrzeganiu świata lub ateistą nieograniczonym w tym aspekcie? Nie wiem w co konkretnie wierzyła osoba, która stworzyła teorię WW. Na pewno ta kwestia była wyłączona spod wpływów wiary. A w jakim momencie to inna rzecz. Wiara to nie jest wyrok śmierci. Pod wpływem otoczenia, informacji zakres nią objęty może się zmieniać. Może nawet zniknąć całkowicie
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | Akurat jest to dyskryminacja w szerokim tego słowa znaczeniu gdyż jest to uważanie się za lepszego od kogoś bo zastrzegasz sobie prawo do prawidłowego postrzegania rzeczywistości a wiara ma akurat z tym mało wspólnego. Większy wpływ od wiary na to jak postrzegasz świat ma twoja wiedza.
Oczywiści jak ktoś wierzy, że jest lepszy od murzyna, bo białe jest lepsze od czarnego wcale nie jest to dyskryminacja.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >To jest tylko i wyłącznie subiektywna opinia ateistyczna twoje stwierdzenie to jedynie dyskryminacja nic ponad to.
więcej, to jest pokazowy przykład ateistycznej bredni która ignoruje fakt, że 99,9% stosunków ludzi było regulowanych przez jakieś formy wiary.
Jeśli to nie stanowi normy społecznej, zupełnie normalnych stosunków międzyludzkich, to nie wiem co ją stanowi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Zapamiętaj sobie raz na zawsze: wiara to głębokie upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych.
A ty gdzie ten dogmat wyczytałeś? Na takie jazdy bez trzymanki to nawet mało kto z "nowych ateistów" sobie pozwala.
Wierzący jest w stanie widzieć rzeczywistość tylko w sposób jaki narzuca mu jego wiara.
Tja. Prawdopodobnie nie słyszałeś o czymś takim jak ewolucja religii?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
>A ty gdzie ten dogmat wyczytałeś? Uppppssss.... to ja sam....
>Na takie jazdy bez trzymanki to nawet mało kto z "nowych ateistów" sobie pozwala. Uffff! Jestem ateistą od urodzenia chyba (a od Pierwszej Komunii na pewno), a że nie są to wydarzenia świeżej daty, więc jako nienowy mogę sobie pozwolić!
>Tja. Prawdopodobnie nie słyszałeś o czymś takim jak ewolucja religii? Uppppsssss...cuś mi umkło...? To teraz wiara już nie przejmuje kontroli nad psychiką? Nie podporządkowuje rozumu do ochrony siebie? A widać to już w życiu czy dopiero gdzieś na myszach?
>więcej, to jest pokazowy przykład ateistycznej bredni która ignoruje fakt, że 99,9% stosunków ludzi było regulowanych przez jakieś formy wiary. Co za precyzja liczenia! A o jakich formach jakiej wiary mowa? I o jakich.... hmmmm... stosunkach?
>Jeśli to nie stanowi normy społecznej, zupełnie normalnych stosunków międzyludzkich, to nie wiem co ją stanowi. To znaczy co konkretnie i jakich konkretnie stosunków?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Uppppsssss...cuś mi umkło...? Tak
>To teraz wiara już nie przejmuje kontroli nad psychiką? Nie podporządkowuje rozumu do ochrony siebie?
A to są rzeczy dowiedzione, pewne, zawsze mające miejsce? Skąd w ogóle przekonanie, że ci, którzy nie są w stanie sami się wyrwać spod wpływu wiary jakoś szczególnie skorzystają na "izolacji" od tejże? Przecież jeśli są pasywnymi, powielającymi bezmyślnie memy umysłami, to co za różnica czy są to memy o Jezusku czy o czym innym?
>Co za precyzja liczenia! A o jakich formach jakiej wiary mowa?
Intrygujące, gdy piszesz o upośledzeniu to nie potrzebujesz subtelności i rozróżnień, ale gdy ja piszę, że wiara to norma i najnormalniejsza rzecz pod słońcem - nagle dociekasz różnic, rodzajów?
>To znaczy co konkretnie i jakich konkretnie stosunków?
Gdy piszesz o wierze jako upośledzeniu to najwyraźniej zakładasz jakiś stan "normalny"i "zdrowy" bez tego "odchyłu".
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) |
>A to są rzeczy dowiedzione, pewne, zawsze mające miejsce? No a jak? Wiara to twierdzenia, a nie pytania.
>Skąd w ogóle przekonanie, że ci, którzy nie są w stanie sami się wyrwać spod wpływu wiary jakoś szczególnie skorzystają na "izolacji" od tejże? Przecież jeśli są pasywnymi, powielającymi bezmyślnie memy umysłami, to co za różnica czy są to memy o Jezusku czy o czym innym? A dlaczego mieliby "jakoś szczególnie" korzystać? Niechby skorzystali po prostu. Poza tym skąd wiadomo czy ktoś się stanie nosicielem wiary? Indoktrynacja od maleńka czyni to zaś bardzo prawdopodobnym. Ponadto wiara w jakieś wróżby na przykład nie owocuje negatywnym stosunkiem do inności tak jak wiara w Jezuska.
>Intrygujące, gdy piszesz o upośledzeniu to nie potrzebujesz subtelności i rozróżnień, ale gdy ja piszę, że wiara to norma i najnormalniejsza rzecz pod słońcem - nagle dociekasz różnic, rodzajów? Kiedy ja mówię o upośledzeniu przedstawiam jasną definicję, a kiedy Ty mówisz o wierze jako bazie stosunków międzyludzkich mam wątpliwości czy mówisz rzeczywiście o wierze, a nie o doświadczeniu i zaufaniu.
>Gdy piszesz o wierze jako upośledzeniu to najwyraźniej zakładasz jakiś stan "normalny"i "zdrowy" bez tego "odchyłu". No tak. Stan bez odchyłu jest zdrowszy od tego z odchyłem kiedy człowiek nie jest w stanie nawet podjąć próby weryfikacji głoszonych przez siebie jako prawdziwych twierdzeń.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | perun (8610 punktów) |
>Każde usprawiedliwienie agresji dla agresora jest dobre tak długo jak się sprawdza.
Nie zmuszam Cię do stosowania moich zasad . Możesz nadstawiać policzek do bicia jak uczy chrześcijaństwo . Twój wybór
>Czyli jest jakiś problem jednak widzisz problem u innych, ale u siebie nie? Określasz, kto ma problem, ale wiesz co, jak dla mnie to co piszesz to jedynie brak tolerancji i zrozumienia innych i tylko tyle. Pojawia się to u wierzących jak i ateistów a w tych waszych sporach dostają po tyłku dosłownie ludzie, którzy są w obydwu grupach i tolerancyjni.
Widzisz, nie uważam, że tolerancja nie ma granic. Dlatego niektórzy postrzegają mnie jako nietolerancyjnego typa. Nie toleruje niczego co nie toleruje mnie. Taką mam zasadę.
>Powiem ci tak dla mnie walka to ostateczność wcześniej przed tym jest wiele innych etapów, na których można działać pokojowo. Jakakolwiek agresja dla mnie jest zła i nie rodzi nic dobrego używając twojego sloganu równie dobrze mógłbym zniszczyć wszystkich ludzi na świecie, bo równie dobrze każdy mógłby mi zagrażać. >Tak naprawdę nie wiem, z czym walczysz z Kościołem, nietolerancją, ingerencji religii w świat, wiarą czy czymś innym.
Wg mnie uległość nie rodzi niczego dobrego. Kto nie walczy o swój świat, żyje w świecie innych.
>Jeżeli Ty nie jesteś w stanie zaakceptować tego, że ktoś w coś wierzy i ma jakieś przedmioty kultu nie oczekuj, że taka osoba będzie akceptować Cię.
No proszę, to ja prześladuje biednych wierzących ludzi i nie pozwalam im żyć wg ich idiotycznych zasad. To ja chce nakazać wierzącym aby poddawali się aborcji i zapładniali in vitro. Ale świnia ze mnie.
>Problem mają Ci, którzy widzą problem w czymś a nie Ci, którzy tego nie widzą. Coś takiego kiedyś usłyszałem od kolegi, który był napastowany przez ateistę tez nieraz byłem atakowany w ten sposób mi, że mówiłem, że nie interesuje mnie to czy ktoś wierzy czy nie bo liczy się dla mnie człowiek to zawsze kończyło się jesteś wierzącym idiotą...
Nie interesuje mnie Twoja wiara, póki Twoja wiara nie włazi buciorami w moje życie. Jeśli Twoja wiara nie krzywdzi innych ludzi, masz do niej prawo. Ale nie uważam, żeby czyjakolwiek wiara dawała komukolwiek prawo do krzywdzenia dzieciaków np. okaleczając ich w imię jakiegoś boga.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | dorias (722 punktów) | > Nie zmuszam Cię do stosowania moich zasad . Możesz nadstawiać policzek do bicia jak uczy chrześcijaństwo . Twój wybórGdy ktoś chce cię pobić w obronie własnej można a nawet trzeba się bronić. > Widzisz , nie uważam , że tolerancja nie ma granic.> Dlatego niektórzy postrzegają mnie jako nietolerancyjnego typa . Nie toleruje niczego co nie toleruje mnie . Taką mam zasadę .Otóż ja też, jeśli dana osoba mnie nie toleruje to ja też jej nie toleruję. > Wg mnie uległość nie rodzi niczego dobrego . Kto nie walczy o swój świat , żyje w świecie innych .Owszem nie jest dobra uległośc ale walka o swój świat jeśli wygrasz zmusi innych do zycia w twoim. W tym wypadku nie ma złotego środka na rozwiązanie tego. > No proszę , to ja prześladuje biednych wierzących ludzi i nie pozwalam im żyć wg ich idiotycznych zasad .Tylko tych, dla których jest to obojętne czy jesteś ateistą. Bo dla niektórych ateistów jest bez różnicy czy ktoś się zgadza z dana instytucją czy nie liczy się fakt, że wierzą. > To ja chce nakazać wierzącym aby poddawali się aborcji i zapładniali in vitro. Ale świnia ze mnieJeśli sformułujesz prawo, że każda osoba musi poddać się aborcji i In victro choć raz w życiu to wtedy tak będzie to zmuszanie  A jeśli sformułowanie będzie na zasadzie dobrowolnej, kto chce ten korzysta jest wtedy to wolny wybór człowieka i skorzystają tylko Ci, którzy chcą i wtedy zasady religijnie nie mają nic do rzeczy. > Nie interersuje mnie Twoja wiara , póki Twoja wiara nie włazi buciorami w moje życie . Jeśli Twoja wiara nie krzywdzi innych ludzi , masz do niej prawo . Ale nie uważam , żeby czyjakolwiek wiara dawała komukolwiek prawo do krzywdzenia dzieciaków np; okaleczjąc ich w imie jakiegoś boga .Tak samo jak nie interesuje mnie czy ktoś jest ateistą póki w imię jedynie i prawdziwej idei postrzegania świata nie wchodzi w moje życie. Czyli sprzeciwiasz się wkraczaniu jakiejkolwiek organizacji w działalność państwa czy tylko tym religijnym? Mimo że jestem osobą wierząc ą to w wielu kwestiach zgadzam się z poglądami ateistów czy czyni mnie to gorszym od katolików czy ateistów?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
> Gdy ktoś chce cię pobić w obronie własnej można a nawet trzeba się bronić O tym pisałem . > Otóż ja też, jeśli dana osoba mnie nie toleruje to ja też jej nie toleruję.I ok. > Owszem nie jest dobra uległośc ale walka o swój świat jeśli wygrasz zmusi innych do zycia w twoim. W tym wypadku nie ma złotego środka na rozwiązanie tego.Jest . Takim środkiem jest państwo neutralne światopoglądowo . > Tylko tych, dla których jest to obojętne czy jesteś ateistą. Bo dla niektórych ateistów jest bez różnicy czy ktoś się zgadza z dana instytucją czy nie liczy się fakt, że wierzą.Nigdy nie pisałem , że człowiek zasługuje na szacunek tylko dlatgeo , że jest ateistą . I nigdy nie pisałem , że wierzący nie zasługuje na szacunek tylko dlatego , że wierzy w Ozyrysa. > Jeśli sformułujesz prawo, że każda osoba musi poddać się aborcji i In victro choć raz w życiu to wtedy tak będzie to zmuszanie I tak chcą sformułowac prawo katolicy . > A jeśli sformułowanie będzie na zasadzie dobrowolnej, kto chce ten korzysta jest wtedy to wolny wybór człowieka i skorzystają tylko Ci, którzy chcą i wtedy zasady religijnie nie mają nic do rzeczy.Byłoby miło gdyby wierzący uważali tak jak Ty > Tak samo jak nie interesuje mnie czy ktoś jest ateistą póki w imię jedynie i prawdziwej idei postrzegania świata nie wchodzi w moje życie.  > Czyli sprzeciwiasz się wkraczaniu jakiejkolwiek organizacji w działalność państwa czy tylko tym religijnym?Uważam , że każda organizacja powinna mieć takie same prawa i podlegać takiemu samemu prawu . Niezależnie czy jest religijna , czy świecka . > Mimo że jestem osobą wierząc ą to w wielu kwestiach zgadzam się z poglądami ateistów czy czyni mnie to gorszym od katolików czy ateistów?> Też jestem osobą wierzącą .  Każdy człowiek w coś wierzy . ( chyba ) Wiara lub niewiara nie czyni Cie ani lepszym , ani gorszym . Zależy jakie czyny wypływają z wiary lub niewiary . To czyni nas lepszymi lub gorszymi . Np; jeśli nie wierze w bogów ale wierze , że Murzyn jest gorszy ode mnie tylko dlatego , że jest czarny to wg mnie czyniłoby mnie złym człowiekiem . Jeszcze raz , nie interesuje mnie czy człowiek wierzy czy nie wierzy , ważne jest co wypływa z jego wiary lub niewiary .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | dorias (722 punktów) | > Nigdy nie pisałem , że człowiek zasługuje na szacunek tylko dlatgeo , że jest ateistą . I nigdy nie pisałem , że wierzący nie zasługuje na szacunek tylko dlatego , że wierzy w Ozyrysa.Ja przedstawiłem punkt widzenia, z jakim sie spotkałem wśród ateistów w życiu i na tym forum również nie było to stwierdzenie o tym jak ty uważasz, bo takie mogę wysunąć dopiero po rozmowie lub dłuższej znajomości. > I tak chcą sformułowac prawo katolicy .Ja bym tylko dodał ortodoksyjni lub tacy którzy nie posiadają odpowiedniego poziomu wykształcenia ewentualnie dający za siebie decydować. Z resztą twojej wypowiedzi się zgadzam i czasami zaskakuje mnie to jak wiele podobnych poglądów na pewne tematy mam z ateistami
|
|
| | | | | | | | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Z resztą twojej wypowiedzi się zgadzam i czasami zaskakuje mnie to jak wiele podobnych poglądów na pewne tematy mam z ateistami A co Cię blokuje? Zawsze ktoś Ci pomoże, zdefiniuj problem. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | dorias (722 punktów) | > A co Cię blokuje?> Zawsze ktoś Ci pomoże, zdefiniuj problem.  Mnie nic nie blokuje jak i nie mam problemu z tym że obok mnie mieszkają Hindusi muzułmanie czy ateiści nawet uważam to za plus.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | perun (8610 punktów) |
> Mnie nic nie blokuje jak i nie mam problemu z tym że obok mnie mieszkają Hindusi muzułmanie czy ateiści nawet uważam to za plus.Też nie mam nic do muzułmanów . Nie lubie tylko tych rozrywkowych , dla których rozrywką jest rozrywanie się ....w mojej obecności
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) |
> Też nie mam nic do muzułmanów . Nie lubie tylko tych rozrywkowych , dla których rozrywką jest rozrywanie się ....w mojej obecności  > Oj prawda prawda jak to zobaczyłem to uśmiechnąłem się
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Mnie nic nie blokuje jak i nie mam problemu z tym że obok mnie mieszkają Hindusi muzułmanie czy ateiści nawet uważam to za plus.
Widać taka jest Twoja wiara, albo tylko tak sobie pochlebiasz. A takie samopochlebstwo jest bardzo częste wśród wierzących, którzy maja gęby pełne frazesów o równości, ale cudzych Bogów za równego swemu nie są w stanie uznać (tak działa wiara). I coś Cię jednak blokuje, skoro jakieś niezweryfikowane dyrdymały traktujesz jako prawdę.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | dorias (722 punktów) | Ale powiedz mi w czym ma mi przeszkadzać Hindus muzułmanin czy ateista mieszkający obok? tak długo jak nie będzie włazić ze swoimi jedynie prawdziwymi poglądami do mojego życia ja nie mam nic przeciwko takim osobom tak trudno to zrozumieć?
Jak mi jakiś moher będzie prawił kazania w drzwiach na temat tego że mieszkam na kocia łape z dziewczyna to zamykam drzwi i mówię nie ten adres proste.
>Widać taka jest Twoja wiara, albo tylko tak sobie pochlebiasz. A skąd wiesz, w co wierze? czy może z automatu przypisujesz ludzi do konkretnej religii?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | >Ale powiedz mi w czym ma mi przeszkadzać Hindus muzułmanin czy ateista mieszkający obok? tak długo jak nie będzie włazić ze swoimi jedynie prawdziwymi poglądami do mojego życia ja nie mam nic przeciwko takim osobom tak trudno to zrozumieć? Jeżeli prawdą jest co powiadasz: >Bo nie jestem katolikiem ani nie przynależę do żadnej religii jednak wierze, wboga ale nie osobowego i tyle wystarczy. to rzeczywiście możesz widzieć różnowierców i niewierców nie przez pryzmat swej wiary. Zresztą po takim dictum Twoje poglądy jawią się raczej jako filozoficzne (choćby nawet pseudo-), niż religijne.
>A skąd wiesz, w co wierze? czy może z automatu przypisujesz ludzi do konkretnej religii? A czemuś taki napastliwie-zapalczywy? Przecie nigdzie nie sugerowałem jakiejś Twojej przynależności religijnej.
>Mój bóg ma się nijak do tego, kogo traktuje z dużej litery a kogo nie. Jest to dyktowane jedynie moją subiektywna oceną. Jeżeli ktoś mnie wrzuca do jednego worka z ludźmi, których uważa za ograniczonych tylko i wyłącznie z samego faktu wiary to nie czuje potrzeby używania zwrotów grzecznościowych. Proste jak konstrukcja Cepa. Jeno elementy cepa (ach, może Pana Cepa) mocno sękate i rosochate. Każdy Bóg ma się jakoś do poczynań jego wyznawcy. I to tak jak już tu wspominałem: nikt nie jest w stanie sprzeniewierzyć się swej wierze. Jeśli ktoś wierzy w Boga nakazujacego uczciwość i sprawiedliwość będzie wobec wszytkich uczciwy i sprawiedliwy. Jeśli wierzy w Boga dopuszczającego/pochwalającego nieuczciwość i niesprawiedliwość będzie się (choć wcale niekoniecznie) tego wobec innych dopuszczał. I nie wrzucam Cię do żadnego worka, bo Ty w różnych workach chcąc nie chcąc jesteś. Z racji wiary jesteś w worku z ludźmi wiary. A ona z definicji nakłada na umysły sobie podporządkowane bardzo poważne ograniczenia. Różne ilościowo dla różnych umysłów ( wiara jest zawsze sprawą tylko indywidualną), ale zawsze obszar umysłu przez wiarę zajęty jest niedostępny dla rozumu.
A odnośnie tych zwrotów niegrzecznościowych - to co pisałem do peruna to był żart na poparcie jego wypowiedzi. Jestem prosty, internetowy astrotaurus i naprawdę nie oczekuję od nikogo Panowania Astrotaurusowania kiedy w internecie jest tak powszechnie i tak po prostu przyjęte tykanie.
>O nie to pan widzi tylko jedna stronę medalu która ułatwia szufladkowanie ludzi A potrafisz odnieść się merytorycznie, a nie tylko wydać paszkwilancką opinię? Potrafisz podać jakieś przykłady aktywności wynikającej z braku wiary? To wiara tworzy akcje, a w odpowiedzi może powstać reakcja (antyteistyczna, antyklerykalna, humanistyczna, oświeceniowa itp)
>no chyba że uważa pan że świat jest czarno-biały? I co jeszcze wymyślisz i mnie przypiszesz, żeby mnie w swoich oczach poniżyć i ośmieszyć?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > to rzeczywiście możesz widzieć różnowierców i niewierców nie przez pryzmat swej wiary.Zresztą po takim dictum Twoje poglądy jawią się raczej jako filozoficzne (choćby nawet pseudo-), niż religijne. Bo tego nie dyktują mi zasady religii. A dla mnie wszyscy są równi lubię wymieniać poglądy i poszerzać swoją wiedze dlatego też trafiłem na to forum  Tak samo jak nie zastanawiam się co będzie po śmierci piekło niebo reinkarnacja może nic staram się żyć najlepiej jak potrafię nikomu nie wadząc  Dla mnie wiara nie wymaga rytuałów. > A czemuś taki napastliwie-zapalczywy? Przecie nigdzie nie sugerowałem jakiejś Twojej przynależności religijnej.Oto odpowiedź: "Widać taka jest Twoja wiara, albo tylko tak sobie pochlebiasz. A takie samopochlebstwo jest bardzo częste wśród wierzących, którzy maja gęby pełne frazesów o równości, ale cudzych Bogów za równego swemu nie są w stanie uznać (tak działa wiara)." Nie sugerowałeś nic o religijności, ale postanowiłem wybadać, co kryło się pod tym powyższym cytatem twojej wypowiedzi. > Każdy Bóg ma się jakoś do poczynań jego wyznawcy. I to tak jak już tu wspominałem: nikt nie jest w stanie sprzeniewierzyć się swej wierze. Jeśli ktoś wierzy w Boga nakazujacego uczciwość i sprawiedliwość będzie wobec wszytkich uczciwy i sprawiedliwy. Jeśli wierzy w Boga dopuszczającego/pochwalającego nieuczciwość i niesprawiedliwość będzie się (choć wcale niekoniecznie) tego wobec innych dopuszczał.Owszem ma się do poczynań swoich wyznawców, ale głównie ortodoksyjnych i tych prostych ludzi, dla których nakazy "Boskie" są jedynym prawem. Wtedy się z Tobą zgodzą. Jeżeli jakaś osoba będzie wierzyć, że nauka opisuje to, co Bóg stworzył/zapoczątkował i nie neguje nauki to powiedz mi czy taka osoba będzie się czymś różnic od ateisty, jeśli nie będziesz brać pod uwagę spraw jego wiary? Chodzi mi głównie o podejście do odkryć naukowych. > Potrafisz podać jakieś przykłady aktywności wynikającej z braku wiary? To wiara tworzy akcje, a w odpowiedzi może powstać reakcja (antyteistyczna, antyklerykalna, humanistyczna, oświeceniowa itp)Właśnie obecnie jest tak, że ateiści reagują na wiarę w momencie, gdy dojdzie do tego, że będzie człowiek musiał się wstydzić swojej wiary i ukrywać z nią sytuacja będzie odwrotna i to jest ta druga strona medalu. Jestem zdania, że ludzie powinni zacząć tolerować siebie nawzajem w momencie, gdy dojdzie do czegoś takiego, że ateiści nie będą atakować wierzących a wierzący nawracać na silę się ateistów jest możliwość bezkonfliktowej koegzystencji na tle wiary. I nie raz się zastanawiałem, czemu nie walczy się zapalczywie o podniesienie poziomu edukacji w szkołach, bo teraz to jest tragikomedia dosłownie. Religie bym zastąpił przedmiotem "religie świata i filozofia"(byleby tylko jakiś ksiądz czy katecheta nie uczył tego), ale to tylko możliwe niestety w mojej głowie. > no chyba że uważa pan że świat jest czarno-biały?> I co jeszcze wymyślisz i mnie przypiszesz, żeby mnie w swoich oczach poniżyć i ośmieszyć?Jeżeli tak to odebrałeś to przepraszam. Jedynym zamiarem tego pytania było wybadać, z jaką osobą rozmawiam  a najlepszym sposobem jest właśnie zadać jakieś nieraz głupie pytanie. > ale zawsze obszar umysłu przez wiarę zajęty jest niedostępny dla rozumu.Gdzie jest taki obszar bo akurat mnie zaciekawiłeś tym możesz mnie odesłac do publikacji związanej z tym z chęcia poczytam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Bo tego nie dyktują mi zasady religii.> Dla mnie wiara nie wymaga rytuałów.Religia to wiara i związane z nią, warunkowane przez nią rytuały czy choćby jakiekolwiek relacje ze sferą boską. Twoje słowa ciągle wskazują na brak wiary, a wcześniejsza wzmianka o nieosobowym bogu to tylko takie dalekie odniesienie do powszechnych standardów > Nie sugerowałeś nic o religijności, ale postanowiłem wybadać, co kryło się pod tym powyższym cytatem twojej wypowiedzi.A po co badać "przez ogródek" jak wystarczy poprosić o szersze wyjaśnienie? Człowiek rzeczywiście wierzący w jakiegoś boga musi czuć się lepszy od innych. Zawsze pierwszy ruch religii w umyśle to jest podział na lepszych - od naszego boga i gorszą w różnym stopniu resztę. > Owszem ma się do poczynań swoich wyznawców, ale głównie ortodoksyjnych i tych prostych ludzi, dla których nakazy "Boskie" są jedynym prawem.Ale Bóg się ma wyłącznie do poczynań swoich wyznawców. Dla innych nie istnieje. I każdy wyznawca swojego Boga jest ortodoksyjny i czy prosty czy nieprosty nakazy Boskie są dla niego najwyższym prawem. Nie mieszaj wiary, która, jak już mówiłem, jest zawsze sprawą indywidualną z religijnym systemem władzy. Człowiek może zlekceważyć coś co mu podaje jakiś guru do wierzenia, ale nie zlekceważy tego, co w jego głowie siedzi rzeczywiście. > Jeżeli jakaś osoba będzie wierzyć, że nauka opisuje to, co Bóg stworzył/zapoczątkował i nie neguje nauki to powiedz mi czy taka osoba będzie się czymś różnic od ateistyMówisz o zwyczajnym doświadczeniu, badaniu, rozważaniu prawdopodobieństw itp, a nie o wierze religijnej. Ten Bóg tu nic nie znaczy, a w religii jest punktem wyjścia i układem odniesienia wszystkiego. > Właśnie obecnie jest tak, że ateiści reagują na wiarę w momencie, gdy dojdzie do tego, że będzie człowiek musiał się wstydzić swojej wiary i ukrywać z nią sytuacja będzie odwrotna i to jest ta druga strona medalu.Ateiści (stosując hasłowość pojęć) nie reagują na wiarę, jeno na klerykalizm. I ta druga strona medalu ewentualnie dopiero będzie i w dodatku nie będzie to ciągle druga strona tego samego medalu. Ja nie widzę nic sprzecznego z cywilizowanymi relacjami w tym, aby nieuki wstydziły się pleść idiotyzmy i jeszcze domagać się za to szacunku i pieniędzy. > Jestem zdania, że ludzie powinni zacząć tolerować siebie nawzajem w momencie, gdy dojdzie do czegoś takiego, że ateiści nie będą atakować wierzących a wierzący nawracać na silę się ateistów jest możliwość bezkonfliktowej koegzystencji na tle wiary.I przecież to funkcjonuje. I w wielu państwach bardziej cywilizowanych, niż kondominium watykańsko-niebiańskie, i nawet w wielu środowiskach tego kondominium. > Jeżeli tak to odebrałeś to przepraszam.Nie przepraszaj, tylko nie rób źle.  > Jedynym zamiarem tego pytania było wybadać, z jaką osobą rozmawiam a najlepszym sposobem jest właśnie zadać jakieś nieraz głupie pytanie.Ach, lisie...! No to dałem się podejść jak dziecko!  > Gdzie jest taki obszar bo akurat mnie zaciekawiłeś tym możesz mnie odesłac do publikacji związanej z tym z chęcia poczytam  Też bym może poczytał...., ale nie mam czasu tyle pisać.  Sam popatrz i pomyśl. Jeśli człowiek wskutek socjalizacji (indoktrynacji) uwierzy, że wafelek to nie wafelek tylko spłaszczony, cały Bóg, to obszar działania umysłu w zakresie poznawczym boskości wafelka czy wafelkowatości Boga jest wyłączony spod działania rozumu.  W ogóle religia/wiara to nie jest projekt badawczy, tylko mniejszy czy większy zestaw dogmatów.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > Religia to wiara i związane z nią, warunkowane przez nią rytuały czy choćby jakiekolwiek relacje ze sferą boską.Ja bym to ujął tak religia jest pochodną wiary a nie, że wiara= religia. Niektórzy ludzie wierzący opuszczają pewne religie i nie przestają wierzyć. A to tylko ze względu na to, że nie podoba im się to co się wyprawia w obrębie danej religii. > Człowiek rzeczywiście wierzący w jakiegoś boga musi czuć się lepszy od innych. Zawsze pierwszy ruch religii w umyśle to jest podział na lepszych - od naszego boga i gorszą w różnym stopniu resztę.To stwierdzenie ogólnie odnosi się do ludzi nie tylko wierzących. Ogólnie podział na lepszych i gorszych jest w każdym człowieku przypatrz się różnym wypowiedziom ludzi na różnych forach ateistycznych i katolickich itd. > Twoje słowa ciągle wskazują na brak wiary, a wcześniejsza wzmianka o nieosobowym bogu to tylko takie dalekie odniesienie do powszechnych standardówNie no  Jeżeli wierze że Bóg jest wszechobecny wszechmocny i wszechwiedzący to jak jednocześnie może być osobowy  w główce mi się to nie mieści  > I przecież to funkcjonuje. I w wielu państwach bardziej cywilizowanych, niż kondominium watykańsko-niebiańskie, i nawet w wielu środowiskach tego kondominium.A ja chciałbym aby to funkcjonowało w Polsce;]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > >Religia to wiara i związane z nią, warunkowane przez nią rytuały czy choćby jakiekolwiek relacje ze sferą boską.> Ja bym to ujął tak religia jest pochodną wiary a nie, że wiara= religia.Ale przecież ja tak to właśnie napisałem: Religia to wiara i związane z nią, warunkowane przez nią rytuały czy choćby jakiekolwiek relacje ze sferą boską.
> Niektórzy ludzie wierzący opuszczają pewne religie i nie przestają wierzyć. A to tylko ze względu na to, że nie podoba im się to co się wyprawia w obrębie danej religii.Ale człowiek nie porzuci religii wbrew swojej wierze. Na przykład katolicy nie odchodzą do Allaha ze względu na pedofilię księży. Po prostu z zakresu ich wiary wymyka się osobiste powołanie księży przez Boga, cały ten cyrk z przekazywaniem Ducha Świętego przez nakładanie rąk itp. Ksiądz to fach jak każdy inny - mówią i żyją sobie dalej w katolicyzmie. Całkowite zmiany religii muszą mieć podłoże z jakiegoś zaangażowania emocjonalnego. Katoliczka na co dzień piejąca do Cudownej Mamusi i traktująca islam jako "kocią wiarę" kiedy zakocha się w wyznawcy islamu staje się gotowa do zmiany religii. Pragnienia kotłujące się w podświadomości zmieniają ścieżki jej wiary na "Bóg to Bóg" i "po co Bogu mamusia?", a potem już z górki. W zdrowszych umysłach takie procesy myślowe są zdolne całkowicie usunąć wiarę, albo nawet do niej nie dopuścić, w słabszych zmieniać formę na strawniejszą - jak to omawiane jest tutaj.> To stwierdzenie ogólnie odnosi się do ludzi nie tylko wierzących. Ogólnie podział na lepszych i gorszych jest w każdym człowieku przypatrz się różnym wypowiedziom ludzi na różnych forach ateistycznych i katolickich itd.Dla tego by funkcjonować w świecie i nie zwariować człowiek buduje jakiś system ocen z tendencją przypisywania sobie wartości z wyższych półek. To jednak podlega ciągłej konfrontacji z rzeczywistością i poszukiwaniem jakiegoś złotego środka. "Kocham moją żonę, ale tamta to laska-marzenie!" - w religii niczego podobnego nie uświadczysz! Ona jest najmojsza z Bogiem najmojszym , każda inna z każdym innym Bogiem jest gorsza i już. A wyznawcy tej innej to takie biedne glupki, trza się litościwie modlić o ich nawrócenie. > Nie no Jeżeli wierze że Bóg jest wszechobecny wszechmocny i wszechwiedzący to jak jednocześnie może być osobowy w główce mi się to nie mieści  Toż mówię: nie wierzysz raczej w żadnego boga, tylko asekuracyjnie odsuwasz się od głupot o znanych Ci bogach. > A ja chciałbym aby to funkcjonowało w Polsce;]Dorias na prezydenta! ...Komorowskiego....? 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > Ale człowiek nie porzuci religii wbrew swojej wierze.Oczywiście że nie ale odchodzą gdy wiara człowieka różni się znacząco od religii jak również i z powodów które podałeś. Wpływ też ma wiedza, jaką się posiada. > W zdrowszych umysłach takie procesy myślowe są zdolne całkowicie usunąć wiarę, albo nawet do niej nie dopuścić, w słabszych zmieniać formę na strawniejszą - jak to omawiane jest.Wiary w boga/bogów tak, ale czy wiarę jako taką jest w stanie usunąć? > "Kocham moją żonę, ale tamta to laska-marzenie!" - w religii niczego podobnego nie uświadczysz! Ona jest najmojsza z Bogiem najmojszym , każda inna z każdym innym Bogiem jest gorsza i już. A wyznawcy tej innej to takie biedne glupki, trza się litościwie modlić o ich nawrócenie.Pokrętne to i niepasujące do ludzi mi podobnych a jedynie z ortodoksyjnymi ludźmi lub fanatykami kojarzące się. > Toż mówię: nie wierzysz raczej w żadnego boga, tylko asekuracyjnie odsuwasz się od głupot o znanych Ci bogach.Może i tak jest może i nie  To jest moja wiara i w sumie nikomu jej nie narzucam  I nie chce aby mnie ktoś oceniał po niej jak i ja nikogo nie oceniam po tym. > Dorias na prezydenta!> ...Komorowskiego....?  Good Joke Good
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > Oczywiście że nie ale odchodzą gdy wiara człowieka różni się znacząco od religii jak również i z powodów które podałeś.Kładę nacisk na rozróżnianie tego co indywidualne od religijnego systemu władzy czy organizacji religijnej. Od swojej religii człowiek nie odejdzie, od systemu czy jego elementów - może. > Wpływ też ma wiedza, jaką się posiada.Wszystko ma wpływ, dlatego nie ma dwóch jednakowych wiar. Jednakże nie brak umysłów, gdzie obok rzetelnej wiedzy gnieździ się wiara religijna. Umysł ludzki jest elastyczny. > Wiary w boga/bogów tak, ale czy wiarę jako taką jest w stanie usunąć?Nie ma "wiary jako takiej". Zawsze jest to zjawisko w odniesieniu do konkretnego obiektu. I choć teoretycznie jest możliwa wiara w coś weryfikowalnego, to ja chyba nie spotkałem takiego przypadku w życiu. Zawsze odnosi się to do obiektów z dziedziny magii. > Pokrętne to i niepasujące do ludzi mi podobnych a jedynie z ortodoksyjnymi ludźmi lub fanatykami kojarzące się.A co tu widzisz pokrętnego? To bardzo oczywiste i dotyczy wszystkich wierzących. Jaki wierzący uznaje innych wierzących za równych sobie, niewymagających modlitwy, a innych Bogów za równych swojemu Bogu? I choć Ciągle powątpiewam w Twoja wiarę popatrz na siebie: Nie no Jeżeli wierze że Bóg jest wszechobecny wszechmocny i wszechwiedzący to jak jednocześnie może być osobowy w główce mi się to nie mieści  Innym się mieści i uważają go za jedynego prawdziwego > Może i tak jest może i nie To jest moja wiara i w sumie nikomu jej nie narzucam I nie chce aby mnie ktoś oceniał po niej jak i ja nikogo nie oceniam po tym.A to już taka religijna asekuracja. A dobrze byłoby stwierdzić czy to co czujesz to wiara czy jednak nie. I nie chodzi tu o osobistą wolność religijną kogoś posługującego się nickiem "dorias", ale o kwestię o czym mowa: czy taki pogląd na coś określanego jako "nieosobowy bóg", o którym mówisz jest wiarą czy nie jest.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | dorias (722 punktów) | > Kładę nacisk na rozróżnianie tego co indywidualne od religijnego systemu władzy czy organizacji religijnej.Od swojej religii człowiek nie odejdzie, od systemu czy jego elementów - może. Więc człowiek ma wiarę a reszta to religia. Od wiary łatwo nie jest odejść od religii tak. Jeżeli zastąpiłbyś słowo religia wiarą to bym się zgodził i jeszcze przyklaskał  > Wszystko ma wpływ, dlatego nie ma dwóch jednakowych wiar.Jednakże nie brak umysłów, gdzie obok rzetelnej wiedzy gnieździ się wiara religijna. Umysł ludzki jest elastyczny. Jednak ludźmi z brakami umysłów jak to określiłeś łatwiej manipulować. I o to w tym chodziło. > Jaki wierzący uznaje innych wierzących za równych sobie, niewymagających modlitwy, a innych Bogów za równych swojemu Bogu?Znam takich  i są tolerancyjni dla każdej osoby  > A to już taka religijna asekuracja. A dobrze byłoby stwierdzić czy to co czujesz to wiara czy jednak nie. "zmiany w religijności - rzadsze branie udziału w obrzędach religijnych, dla chrześcijaństwa: spadek liczby powołań kapłańskich (starzenie się warstwy kapłańskiej), zanikanie mniej centralnych dogmatów (najwcześniej zanika wiara w piekło, diabła, zmartwychwstanie ciał; najpóźniej wiara w Boga, chociaż zmienia się jego pojmowanie, od wiary w Boga osobowego do wiary w Boga bezosobowego, jako rodzaj energii, kosmicznej siły itp.)."pl.wikipedia.org/wiki/Sekularyzacjaa także polecam pl.wikipedia.org/wiki/Panteizmda się wierzyć w bezosobowego Boga:P albo Panenteizm ale to już musiałbyś sobie poczytać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
>albo Panenteizm ale to już musiałbyś sobie poczytać. Sam mogę nazwać się panenteistą i w ogóle bliskie panenteizmowi religie mi nie przeszkadzają. Mają w sobie więcej plusów niż minusów. Problem nie jest w samej wierze w istnienie siły, którą można nazwać bogiem. Problem tworzą religie księgi szerzące monoteizm - totalitaryzm. Mające zapędy do panowania nad ludzkimi umysłami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | jak nic plusik bo to jest prawa to co powiedziałeś
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Więc człowiek ma wiarę a reszta to religia. Od wiary łatwo nie jest odejść od religii tak. Jeżeli zastąpiłbyś słowo religia wiarą to bym się zgodził i jeszcze przyklaskał Ręce opadają! Które konkretnie słowo religia chciałbyś zastąpić słowem wiara i co by wtedy godnego klaskania powstało? Bo widzę jakieś niemądre żonglerki słowne, a sensu i celu nie. Uzgodniliśmy przecież, że religia to wiara + jakiekolwiek formy relacji ze sferą boską, formy wywoływane i warunkowane przez konkretną wiarę. Te formy relacji mogą być ograniczone do minimum, bez obrzędów itp .w przypadku Boga co niczego nie wymaga, ale relacja pozostaje z racji samego faktu istnienia Boga ( a wierzący jego istnienie przyjmuje a priori jako fakt). Religijny system władzy czy organizacja religijna to zbiór dogmatów i praktyk podawanych do wierzenia i wykonywania przez innych (kapłanów, rodziców), ale nie wiara, bo ta jest zawsze sprawą indywidualną i to co się dzieje w człowieku niekoniecznie jest kompatybilne z wpajanym mu systemem, a uczestniczenie w obrzędach religijnych nie musi oznaczać kultywowania religii własnej. Owszem, w życiu czasem pojęcie wiary bywa naginane do określenia systemu religijnego, ale zwroty typu wiara Kościoła są merytorycznie puste, bo nie chodzi o wiarę, ale o zbiór dogmatów i praktyk głoszonych przez organizację. > Jednak ludźmi z brakami umysłów jak to określiłeś łatwiej manipulować. I o to w tym chodziło.Niewątpliwie umysł wyposażony bogato w rzetelną wiedzę o świecie ma mniej miejsca do zajęcia przez wiarę. I dlatego ja też jestem zdecydowanym wrogiem indoktrynacji dzieci. > Znam takich i są tolerancyjni dla każdej osoby  Ale ja pytałem o jakieś konkrety, a nie pięknoduchowskie hasła. Poza tym tolerancja to niekoniecznie (a w religii niemożliwe!) uznanie równości/równorzędności. Taka równość bez wartościowania może panować przy wyborze koloru lizaka, ale nie przy większości poglądów na różności. Potrafisz podać przykład wierzącego, który uznaje innych Bogów za równie dobrych co jego? Innych wierzących nie traktuje pobłażliwie jako błądzących? Podałem Twój przykład zaprzeczajacy Twoim słowom, czemu go zlekceważyłeś? > "zmiany w religijności - rzadsze branie udziału w obrzędach....> ...energii, kosmicznej siłyTu są opisane zmiany religijności w skali społecznej; opisane ogólnymi pojęciami i na pewno nie da się z tego odczytać czy Twój (lub kogokolwiek) pogląd na świat to jeszcze wiara czy już tylko pseudofilozofia. Nie da się odczytać ile uczestnictwa konkretnego Kowalskiego (przepraszam tutejszych Kowalskich) w mszy należy do jego religii, a ile tylko do tradycji. > ale to już musiałbyś sobie poczytać.Ale tupet nie zastąpi argumentów i tylko sobie możesz przynieść obciach kiedy proponujesz komuś lektury, których sam nie rozumiesz. > pl.wikipedia.org/wiki/SekularyzacjaCo ciekawego lub istotnego ma ten link przynieść? > pl.wikipedia.org/wiki/PanteizmA to akurat woda na mój młyn. Panteizm - pogląd teologiczny i filozoficzny lub religijnyJa w Twoich wypowiedziach dostrzegam niedojrzałą formę tej środkowej opcji i nic z religii. > da się wierzyć w bezosobowego Boga:PNie wiem skąd taka buńczuczność komunikatu. Przecież w poscie, na który odpowiadasz napisałem wyraźnie: I choć teoretycznie jest możliwa wiara w coś weryfikowalnego, to ja chyba nie spotkałem takiego przypadku w życiu. Zawsze odnosi się to do obiektów z dziedziny magii.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
> Ja przedstawiłem punkt widzenia, z jakim sie spotkałem wśród ateistów w życiu i na tym forum również nie było to stwierdzenie o tym jak ty uważasz, bo takie mogę wysunąć dopiero po rozmowie lub dłuższej znajomościTo , że ktos jest ateistą nie czyni z niego mojego brata . Taki plus ateizmu . > Ja bym tylko dodał ortodoksyjni lub tacy którzy nie posiadają odpowiedniego poziomu wykształcenia ewentualnie dający za siebie decydować. Nie wiem czy jesteś katolikiem , ale nie masz dobrego zdania o episkopacie , a nawet o papieżu  > Z resztą twojej wypowiedzi się zgadzam i czasami zaskakuje mnie to jak wiele podobnych poglądów na pewne tematy mam z ateistami Z ludzmi
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > To , że ktos jest ateistą nie czyni z niego mojego brata . Taki plus ateizmu .Racja racja  ale tu chodziło o pewna grupę ludzi z resztą sam wiesz  Nie lubię szufladkować ludzi jako dobrych wierzących czy złych ateistów bo to się w ogóle mija z prawdą. > Nie wiem czy jesteś katolikiem , ale nie masz dobrego zdania o episkopacie , a nawet o papieżu  Bo nie jestem katolikiem ani nie przynależę do żadnej religii jednak wierze, wboga ale nie osobowego i tyle wystarczy. > >Z resztą twojej wypowiedzi się zgadzam i czasami zaskakuje mnie to jak wiele podobnych poglądów na pewne tematy mam z ateistami > Z ludzmi  Racja mój błąd
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Jeszcze raz , nie interesuje mnie czy człowiek wierzy czy nie wierzy , ważne jest co wypływa z jego wiary lub niewiary . Tyle że tego nie da się oddzielić, bo człowiek nie jest w stanie sprzeniewierzyć się swemu zakażeniu umysłu.
Jeśli np. ktoś wierzy w jakąś-tam Siłę Wyższą może być godnym członkiem społeczności i porządnym człowiekiem, otwartym w dodatku na każdą wiedzę o świecie. A jeśli wierzy w jakiegoś czuba co żąda dla siebie ukoronowania na Króla Polski zawsze będzie stanowił zagrożenie dla innych i wiele rzeczy do niego nijak nie dotrze.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | >>Jeszcze raz , nie interesuje mnie czy człowiek wierzy czy nie wierzy , ważne jest co wypływa z jego wiary lub niewiary . >Tyle że tego nie da się oddzielić, bo człowiek nie jest w stanie sprzeniewierzyć się swemu zakażeniu umysłu.
Pan Perun ma tutaj całkowitą racje i jego wypowiedź pokazuje obie strony medalu natomiast Pan astrotaurus ogranicza się tylko i wyłącznie na jednej stronie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) |
> Pan PerunO bogowie , tylko nie Pan Perun . Mój nick jest przez małe p . Nie jestem aż tak boski , jak Perun  I prosze bez tego pana . Używanie formy pan względem nicku nie trzyma sie kupy .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > >Pan Perun> O bogowie , tylko nie Pan Perun . Mój nick jest przez małe p . Nie jestem aż tak boski , jak Perun  > I prosze bez tego pana . Używanie formy pan względem nicku nie trzyma sie kupy .  nikt nie przypisuje boskich aspektów  użyłem formy Pan gdyż na ty jeszcze nie jesteśmy:P jak i dlatego że pod tym konkretnym nickiem kryje się konkretna osoba
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> I prosze bez tego pana . Używanie formy pan względem nicku nie trzyma sie kupy .  Ale Ciebie z dużej litery potraktował, a mnie z małej... Oj, chyba Bóg Pana doriasa nie budzi mojej sympatii... 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | dorias (722 punktów) |
> Ale Ciebie z dużej litery potraktował, a mnie z małej...> Oj, chyba Bóg Pana doriasa nie budzi mojej sympatii...  Mój bóg ma się nijak do tego, kogo traktuje z dużej litery a kogo nie. Jest to dyktowane jedynie moją subiektywna oceną. Jeżeli ktoś mnie wrzuca do jednego worka z ludźmi, których uważa za ograniczonych tylko i wyłącznie z samego faktu wiary to nie czuje potrzeby używania zwrotów grzecznościowych. Proste jak konstrukcja Cepa.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Pan Perun ma tutaj całkowitą racje i jego wypowiedź pokazuje obie strony medalu natomiast Pan astrotaurus ogranicza się tylko i wyłącznie na jednej stronie. Tyle, że akurat ten medal ma tylko jedną stronę. Brak wiary nie obliguje do niczego i w niczym nie przeszkadza.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > Tyle, że akurat ten medal ma tylko jedną stronę.O nie to pan widzi tylko jedna stronę medalu która ułatwia szufladkowanie ludzi  no chyba że uważa pan że świat jest czarno-biały? > Brak wiary nie obliguje do niczego i w niczym nie przeszkadza.stwierdzenie bardzo prawdziwe w swojej złożoności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeszcze jedna rzecz - gdyby nauka dostarczyła mi dowodów, że nie mam racji, i że światem włada wielki Azatoth, zgodziłby się z tym. Nie upierałbym się przy ateizmie, gdyby istniały dowody na inną opcję światopoglądową, sprzeczne zaś z ateizmem. Czy ty również jesteś równie otwarty? Czy twoje wierzenia nie podważają jakichś elementów rzeczywistości, tak jak czynią to nagminnie chrześcijaństwo i islam choćby?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > Czy ty również jesteś równie otwarty? Czy twoje wierzenia nie podważają jakichś elementów rzeczywistości, tak jak czynią to nagminnie chrześcijaństwo i islam choćby?A jakie elementy miałbym podważać? Powiedz mi bo teraz sam nie wiem  Ale nalewno nie zamierzam podważać nikomu światopoglądu narzucając mu mój ten prawdziwy...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Swiatopogląd może podważyć rzeczywistość. Szaman uważa, iż księżyc jest garnkiem. Sorki - nie jest. Wiemy czym mniej więcej jest. Chrześcijanin uważa, że Jezus był bogiem. Sorki - nie był. Prawda nie powstaje poprzez to, co ktoś sobie uważa. Psychopatyczny morderca uznając iż jest niewinny nie tworzy prawdy, choć "głosował" za taką opcją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Swiatopogląd może podwarzyć rzeczywistość. Szaman uważa, iż księżyc jest garnkiem. Sorki - nie jest. Wiemy czym mniej więcej jest.
Czy gdy będziemy wiedzieć "więcej" zakażemy mówieni nieletnim o tym zaprzeszłym poglądzie, to jest o współczesnych teoriach naukowych?
Bo ich status poznawczy będzie taki jak dzisiaj mitów religijnych.
>Chrześcijanin uważa, że Jezus był bogiem. Sorki - nie był.
Uhm, prawie na pewno nie był.
Nazwij mnie logicznym nazistą. Po prostu nie lubię irracjonalizmu oraz ignorancji dla logiki przebranych za obronę rozumu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Uhm, prawie na pewno nie był. Księżyc prawie na pewno nie jest garnkiem.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Wyobraź sobie teraz, że zgodnie z opcją Jacka, za nauczanie, ze był, lub nawet, że jest garnkiem, należy zamykać...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | >Wyobraź sobie teraz, że zgodnie z opcją Jacka, za nauczanie, ze był, lub nawet, że jest garnkiem, należy zamykać... Nie zamierzam nikogo za nic zamykać. Mówię za siebie. Dla kogoś innego Księżyc może być lizakiem, a Jezus księciem Walii. Dla mnie teza, iż Księżyc jest garnkiem, a Jezus bogiem ma dokładnie taką samą wartość - zerową. W moim oglądzie świata nie ma miejsca na zwrot "prawie na pewno". O to mi chodziło.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie zamierzam nikogo za nic zamykać. Mówię za siebie.
Prawdopodobnie właśnie dlatego te kilka stron dyskusji jakie mi się dzisiaj ulało, powstało we współpracy z Jackiem, nie Tobą.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja wiem, że moje tezy są utopijne, ale szczerze uważam, iż dobrze by było, żeby religia była dozwolona od 18 lat. A to by znaczyło, iż dystrybutorów religii wobec nieletnich po wielu upomnieniach, kaucjach i tak dalej trzeba by było zamykać. Myślę, że tak się dzieje z osobami uparcie sprzedającymi nieletnim papierosy i alkohol. I jakoś nikt się nie denerwuje, że tak się dzieje. Albo, że zabrania im się raz na zawsze działalności gospodarczej...
Uważam po prostu, iż ksiądz/imam przekazujący religijne uzależnienie nieletnim nie różni się od sprzedawcy bez skrupułów udostępniającemu dziesięciolatkom wódkę i papierosy. Nie oburza mnie myśl o prawie, któreby też nie widziało tu różnicy, choć wiem, że tak się pewnie nigdy nie stanie, co nie oznacza, iż ludzie zmądrzeją ewolucyjnie, z biegiem czasu, przekonywani przez garstkę ateistów, którzy nie chowają głowy w piasek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jak tak się zastanowię, to chyba nikt nie miałby nic przeciwko reperkusjom (łącznie z aresztem) wobec nauczyciela, który wciska dzieciom ewidentne bzdury i jest za to opłacany, zaś dzieci muszą zapamiętać to, co im przekazuje, nauczyć się tego, a obecność jest obowiązkowa.
Weźmy jakiś fantazyjny przykład, gdzie jednak nauczyciel mógłby zostać ukarany prawnie za przekazywanie bzdur.
Mamy szkołę, mamy jej nauczycieli, mamy dyrekcję etc. Które z bzdur oburzą wszystkich?
1. Ludzie czarni są zwierzętami, można robić im krzywdę. 2. Powinniśmy myśleć, że ziemia jest płaska i pomarańczowa. Kto tak nie myśli, jest gorszy od nas. Powinniśmy się też w dorosłym życiu blokować wszystkich, którzy uważają, że ziemia nie jest płaska i pomarańczowa. 3. Pigmeje zabili boga. Nie lubimy ich. 4. Życie tutaj nie ma sensu. To tylko taki przedpokój do innego życia. Jak ktoś lubi żyć tutaj, jest głupi i może nie przejść do następnego pokoju. To, co dzieje się tutaj, to tylko taka zabawa. Można dbać o relacje międzyludzkie, ale już przejmować się tym jak wygląda ów przedpokój? Tylko głupcy tak robią, no i ci - pigmeje. 5. Dobrze jest zginąć za kogoś, nawet jak to nie ma sensu. 6. Ewolucja nie jest ważna, bo przeczy księdze płaskiej, pomarańczowej ziemi. Nie jesteśmy krewnymi zwierząt. Jesteśmy z innego świata, a to jest tylko przedpokój. 7. Posiadanie narządów płciowych jest złe. Najlepiej je uciąć. (to w Rosji) 8. Historia nie opiera się na faktach, ale na tym, co sławi księgę płaskiej, pomarańczowej ziemi. Gdy znajdzie się w dokumentach fakt przeczący księdze, najlepiej go przeoczyć. Gdyby nie było to szczególnie ryzykowne, dobrze by było usunąć niepotrzebny fragment dokumentu, aby nie kusił swoją obecnością innych. Historia powinna wyglądać tak jak trzeba. 9. Kobieta jest gorsza od mężczyzny. Dziewczynki do tyłu i zawinąć twarze. Albo nie, wogóle wyjdźcie - nie musicie się uczyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Jeszcze jedna rzecz - gdyby nauka dostarczyła mi dowodów, że nie mam racji, i że światem włada wielki Azatoth, zgodziłby się z tym. Nie upierałbym się przy ateizmie, gdyby istniały dowody na inną opcję światopoglądową, sprzeczne zaś z ateizmem. Czy ty również jesteś równie otwarty? Czy twoje wierzenia nie podważają jakichś elementów rzeczywistości, tak jak czynią to nagminnie chrześcijaństwo i islam choćby?
Ale to nie ma znaczenia, Tu nie chodzi o to co "uważa" nauka, tylko o wolność do poglądów, w tym błędnych poglądów.
BTW, kocham jak "scjentyści" ignorują takie sprawy jak na przykład to, że w kategoriach czysto logicznych większość współczesnej nauki też jest fałszywa (dwa filary fizyki są na przykład razem wzięte całkowicie sprzeczne z tym, no..., światem empirycznym).
Jakoś wtedy nie pieją o prymacie prawdy i faktów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) | >>Jeszcze raz , nie interesuje mnie czy człowiek wierzy czy nie wierzy , ważne jest co wypływa z jego wiary lub niewiary .
>A jeśli wierzy w jakiegoś czuba co żąda dla siebie ukoronowania na Króla Polski zawsze będzie stanowił zagrożenie dla innych i wiele rzeczy do niego nijak nie dotrze.
Nooo o tym pisze . Jeśli z jego wiary wypływa to o czym piszesz .....
|
|
| |  | 3 na 3 | asmodai (2845 punktów) |
> A Ty wciąż szukasz Nie musi. Powiem Ci na własnym przykładzie. Od jakiegoś czasu wszyscy wiedzą, że Tomek ateistą jest. Nie szuka zwady, nie wadzi nikomu. Jednak stało się już niejako tradycją wszystkich moich znajomych, przedstawiać nowym: to Tomek, on jest ateistą. Jak qwa małpę w zoo. Jeśli nowa osoba jest ok, to zrozumie. Zwykle nie rozumieją, wtedy sięgam po argumenty, które przytoczył neuro. Spróbuj nie walczyć, to Cię swoim "i tak zacznie wierzyc" zjedzą.> Ja miałem taką, "kulinarną" sytuacje w pracy. Kiedy w czasie pewnej rozmowy powiedziałem, że jestem ateistą zaczęły się teksty w stylu: "jak trwoga to do boga" itp. Głuchota i ślepota, na wszelkie argumenty. Jednak oni, lubią powtarzać w kółko jak to uważają, że każdy ma prawo wyboru ale spróbuj wybrać nie tak jak wierzący by chcieli... Z tym należy walczyć, z tą obłudą.
|
|
6 na 6 | perun (8610 punktów) | >wojujący ateista? Śmieszne jest to, że każdy anty, wojujący a-teista, a-islamista, jest nawet ( jak widze ) przez większośc ateistów odbierany pejoratywnie. Zaraz podnosi się krzyk o prostactwie wojujących ateistów itp śmieszne argumenty. Pewnie z faszyzmem, nazizmem, komunizmem też nie należy wojować bo to prostactwo. Przed tymi ideologiami też należy klękać i dyskutować z nimi okazując im szacunek, jakiego żądają dla siebie religie? Widać wystarczy w każdej idiotycznej ideologii wstawic boga, żeby nawet większość ateistów zaczęłą przed nimi bić łbem o posadzke. Ale lepiej ode mnie wyśmiewają takie podejście Pat Condell i Ch. Hitchens
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) |
>Pewnie z faszyzmem, nazizmem, komunizmem też nie należy wojować bo to prostactwo. Przed tymi ideologiami też należy klękać i dyskutować z nimi okazując im szacunek, jakiego żądają dla siebie religie?
Subtelna różnica między nazizmem a na przykład chrześcijaństwem jest taka, że nazizm to względnie spójna, przemyślanie destrukcyjna ideologia, która od początku do końca zaprojektowana jest celem eksterminacji sporej rzeszy ludzi.
Tymczasem ideologiczna podstawa chrześcijaństwa to bardzo złożony, wzajem sprzeczny i zawierający całe spektrum poglądów zestaw idei, które mozna, owszem, wykorzystać do szerzenia ideologii genocydu, ale można też wykorzystać do szerzenia ideologii powszechnego braterstwa.
Nie wnikając we wszystkie implikacje takiego charakteru religii - porównywanie nazizmu (z którego nie da się wyprowadzić nic dobrego[/b] do większości religii świadczy o pewnym głuptactwie i ignorowaniu faktów.
Nikt zresztą nie mówi o klękaniu. W tym wątku od dawna toczy się dyskusja między ateizm-jako-walka-o-prawa-mnijeszości (to ja na przykład, że skromnie się wskażę), a ateizm-jako-jedynie-słuszna-opcja-na-siłę-wciskana-wszystkim (to na przykład Jacek Tabisz).
|
|
|  | 1 na 3 | perun (8610 punktów) |
>Subtelna różnica między nazizmem a na przykład chrześcijaństwem jest taka, że nazizm to względnie spójna, przemyślanie destrukcyjna ideologia, która od początku do końca zaprojektowana jest celem eksterminacji sporej rzeszy ludzi.
Chrześcijaństwo to względnie spójna przemyślana destrukcyjna ideologia, która od początku do końca zaprojektowana jest celem nawrócenia lub eksterminacji całej ludzkośći wg słów ewangelii '' kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam ''. Hitler cytat ; Z Żydami nie robie niczego , czego nie robiłoby przez ostatnie 1500 lat chrześcijaństwo . Od siebie dodam pogan i tzw heretyków . To do tego minusa dopisze jeszcze ,że Hitler był katolikiem uważał się za chrześcijanina i nie tylko w stosunku do Żydów wzorował się na chrześcijaństwie. Chrześcijaństwo dosyć mocno wspierało nazim i faszyzm. I nazim i faszyzm wiele czerpało z chrześcijaństwa.
>Tymczasem ideologiczna podstawa chrześcijaństwa to bardzo złożony, wzajem sprzeczny i zawierający całe spektrum poglądów zestaw idei, które mozna, owszem, wykorzystać do szerzenia ideologii genocydu, ale można też wykorzystać do szerzenia ideologii powszechnego braterstwa.
Nazizm powstał kilkadziesiąt lat temu . Gdzie było chrześcijaństwo po kilkudzieśieciu latach istnienia? Dając naizstom tyle czasu co chrześcijanom na rozwój pewnie też nazizm rozwinąlby sie intelektualnie.
>Nie wnikając we wszystkie implikacje takiego charakteru religii - porównywanie nazizmu (z którego nie da się wyprowadzić nic dobrego[/b] do większości religii świadczy o pewnym głuptactwie i ignorowaniu faktów.
Cos dobrego można wyprowadzić z każdej podobnie głupiej ideologii co nazim i chrześcijaństwo .Tak nazim jak i chrześcijaństwo uczy miłości do swojej ,, rasy ,, dla innych ma miecz łuk 19;27 '' a kto mi nie uwierzy zabijcie go na moich oczach ''
>Nikt zresztą nie mówi o klękaniu. W tym wątku od dawna toczy się dyskusja między ateizm-jako-walka-o-prawa-mnijeszości (to ja na przykład, że skromnie się wskażę), a ateizm-jako-jedynie-słuszna-opcja-na-siłę-wciskana-wszystkim (to na przykład Jacek Tabisz).
Od wieków toczy się walka między prawdą i kłamstwem , dobrem i złem . Religie kłamią, że przemawiają w imieniu bogów. Nie widze powodu dyskutować z kimś kto posługuje się kłamstwem . ( czyli z religią ) PS. Sądze,że panu Jackowi nie tyle chodzi o szerzenie ateizmu co o posługiwanie się w życiu racjonalizmem i nauką, a nie religijnymi zabobonami. I, że nauka i zabobon nie mogą byc traktowane w ten sam sposób.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | > Chrześcijaństwo to względnie spójna przemyślana destrukcyjna ideologia, która od początku do końca zaprojektowana jest celem nawrócenia lub eksterminacji całej ludzkośći wg słów ewangelii '' kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam ''. Hitler cytat ; Z Żydami nie robie niczego , czego nie robiłoby przez ostatnie 1500 lat chrześcijaństwo . Od siebie dodam pogan i tzw heretyków .
Argumentum ad hitlerum. do tego źle użyte.
>Nazizm powstał kilkadziesiąt lat temu . Gdzie było chrześcijaństwo po kilkudzieśieciu latach istnienia?
Miało Torę i ustną tradycję - szczególnie to pierwsze jest tak samo złożone i sprzeczne.
>Dając naizstom tyle czasu co chrześcijanom na rozwój pewnie też nazizm rozwinąlby sie intelektualnie.
Możliwe. Dlatego wiele nowych sekt rzeczywiście jest czysto destrukcyjnych. Co nawiasem mówiąc trochęodróżnia je od "dużych" religii.
>Cos dobrego można wyprowadzić z każdej podobnie głupiej ideologii co nazim i chrześcijaństwo .Tak nazim jak i chrześcijaństwo uczy miłości do swojej ,, rasy ,, dla innych ma miecz łuk 19;27 '' a kto mi nie uwierzy zabijcie go na moich oczach
No i po co to? Czy nie pisałem, że z religii da się wyciągnąć genocyd? Pisałem. Więc albo czytasz bez zrozumienia albo udajesz głupiego. Lepiej pokaż mi, jak wyciągnąć miłość powszechną z nazizmu?
>Od wieków toczy się walka między prawdą i kłamstwem , dobrem i złem . Religie kłamią, że przemawiają w imieniu bogów. Nie widze powodu dyskutować z kimś kto posługuje się kłamstwem . ( czyli z religią )
Kłamstwie można mówić tylko gdy intencjonalnie posługuje się ktoś fałszem. Mimo wszystko wątpię, by była to rzecz właściwa większości wierzących. Zaś fałszem posługujemy się wszyscy z braku wyjścia - prawda zazwyczaj nie jest dana rodzajowi ludzkiemu, jeśli nawet to we fragmentach i mętnie przemieszana z fałszem, który jest właściwym żywiołem ludzkiego poglądu.
>PS. Sądze,że panu Jackowi nie tyle chodzi o szerzenie ateizmu co o posługiwanie się w życiu racjonalizmem i nauką, a nie religijnymi zabobonami.
Nie. Gdyby mu o to chodziło - podpisałbym sie pod tym obiema rękami.
|
|
| | |  | 3 na 3 | perun (8610 punktów) |
>No i po co to? Czy nie pisałem, że z religii da się wyciągnąć genocyd? Pisałem. Więc albo czytasz bez zrozumienia albo udajesz głupiego. Lepiej pokaż mi, jak wyciągnąć miłość powszechną z nazizmu? 3 możliwośc to po prostu jestem głupi. Chrzesciajństwo propaguje miłość powszechną ? Może, ale okazuje ją w dość specyficzny sposób jak np; ojciec hehhe Miroslav Filipović franciszkanin okazywał miłośc Serbom w obozie w Jasenovacu. Wodocznie była to miłość chrześcijańska . Jak Pana interesuje wspólczesna miłośc okazywana powszechnie innym przez chrześcijan polecam Fronde. Ale tak pisał Pan, że z religii da się wyciągnąc genocyd. Może wyciagnie go pan też ateizmu? A i żeby uprzedzić, jestem też ateistą jeśli idzie o religie Stalina , Mao i innych teistów, którzy stawiali się w miejsce monoteistycznego boga.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >A i żeby uprzedzić, jestem też ateistą jeśli idzie o religie Stalina , Mao i innych teistów, którzy stawiali się w miejsce monoteistycznego boga. Ale podobają Ci się ich metody pracy (tylko nawet bardziej radykalnie, bo oni jakieś pozory chociaż zachowywali dla niepoznaki), więc możesz spokojnie tę deklarację pominąć.
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Ale podobają Ci się ich metody pracy (tylko nawet bardziej radykalnie, bo oni jakieś pozory chociaż zachowywali dla niepoznaki), więc możesz spokojnie tę deklarację pominąć.
Trafiasz w sedno. Szkoda, że tak mało osób to widzi.
Lub inaczej: w miarę wzrastania takich postaw "nowy ateizm" stanie się ideologią wrogą ludziom szanującym wolność w taki sam sposób jak teraz wrogie są im fundamentalistyczne religie.
|
|
| | | | | |  | 4 na 6 | Klapaucjusz (3379 punktów) | >Lub inaczej: w miarę wzrastania takich postaw "nowy ateizm" stanie się ideologią wrogą ludziom szanującym wolność w taki sam sposób jak teraz wrogie są im fundamentalistyczne religie.
To jest nadinterpretacja i objaw jakiejś fobii wobec ruchów laicyzacyjnych. Nikt nie proponuje spalenia wszelkich kościołów, wysłania wszystkich księży, popów, mułłów, imamów na księżyc. Chodzi jedynie o zakaz indoktrynacji i karanie czynów inspirowanych religijnie i jawnie sprzecznych z prawem. Wolność do budowania kościołów to nie to samo co wolność do straszenia piekłem w szkole. W nowoczesnym społeczeństwie nie ma już miejsca na szacunek do indoktrynacji i przestępstw jakie są efektem fanatyków religijnych. Nie rozumiem jak można przypisywać racjonalistom chęć ograniczenia wolności w sytuacji gdy domagają się postawienia na edukację, aby w ten sposób "zdobyć" jak największą ilość ludzi którzy odważą się podważyć obecne osiągnięcia naukowe. Aby wciąż usprawniać już nieźle funkcjonujący mechanizm rozwoju cywilizacyjnego. Czy można sobie wyobrazić większą wolność od wolności do swobodnego zdobywania wiedzy? Wolność do nieskażonej religijnymi dyrdymałami edukacji?
Wydaje mi się że widzisz problem tam gdzie go nie ma. Nie rozumiem też czego tak naprawdę się obawiasz.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | dorias (722 punktów) | >Nikt nie proponuje spalenia wszelkich kościołów, wysłania wszystkich księży, popów, mułłów, imamów na księżyc. Chodzi jedynie o zakaz indoktrynacji i karanie czynów inspirowanych religijnie i jawnie sprzecznych z prawem.
Kto takie dobre prawo miałby tworzyć ateiści i wierzący razem czy ateiści, którzy są bliżej postrzegania rzeczywistości? Za czyn inspirowany religijnie oj to brzmi już późniejszą nadinterpretacją... Jakbyś napisał przemocy na tle religijnym to tak, ale czyny inspirowane religijne, jakie to złe czyny?
>Wolność do budowania kościołów to nie to samo co wolność do straszenia piekłem w szkole. W nowoczesnym społeczeństwie nie ma już miejsca na szacunek do indoktrynacji i przestępstw, jakie są efektem fanatyków religijnych.
a za jakiś czas pojawią się fanatyczni przeciwnicy wszelkiej religii i? O ile już się nie pojawiają.
>Nie rozumiem jak można przypisywać racjonalistom chęć ograniczenia wolności w sytuacji gdy domagają się postawienia na edukację, aby w ten sposób "zdobyć" jak największą ilość ludzi którzy odważą się podważyć obecne osiągnięcia naukowe.
O ile wiem ingerencja innych osób i ograniczenie praw rodzicielskich do wychowania dzieci według woli rodziców jest właśnie takim ograniczeniem. I o to w tym teraz temacie chodzi. Znaczy co chcesz ze wszystkich zrobić naukowców?
>Czy można sobie wyobrazić większą wolność od wolności do swobodnego zdobywania wiedzy? Oj ale teraz też nie ma problemu ze swobodnym zdobywaniem wiedzy jak ktoś ma chęci to się uczy i tyle. Pytanie wzięte z kosmosu...
>Wolność do nieskażonej religijnymi dyrdymałami edukacji? A w czym Ci przeszkadza, że czyjeś dzieci uczą się fizyki matematyki i religii? Religia do świątyń i dalej będzie przeszkadzać? Nawet teraz nie religia nie jest obowiązkowa.
Robienie z ludzi na siłę ateistów do niczego dobrego nie doprowadzi.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Klapaucjusz (3379 punktów) | > Kto takie dobre prawo miałby tworzyć ateiści i wierzący razemNie ma znaczenia kto tworzył prawo. Ważne aby je przestrzegać. > a za jakiś czas pojawią się fanatyczni przeciwnicy wszelkiej religii i? O ile już się nie pojawiają.Pytanie zupełnie nie związane z tematem. Fanatycy czegokolwiek istnieli od zawsze. Nie widzę zaś powodów aby nagle pojawiło się ich więcej po tym jak religia miałaby mniejszy na nich wpływ. Czesi są dobrym przykładem. Nie są już codziennie karmieni religijnymi bajkami i jakoś nie zamienili się w ateistycznych fanatyków. Co najwyżej jeszcze perfidniej nabijają się z ludzi religijnych. Taki scenariusz jest logiczny i najbardziej prawdopodobny w trakcie postępującej laicyzacji. Gdy przestanie się ludziom wciskać bajki i na ich podstawie regulować ich życie przestaną w ogóle zajmować się religią. > O ile wiem ingerencja innych osób i ograniczenie praw rodzicielskich do wychowania dzieci według woli rodziców jest właśnie takim ograniczeniem. I o to w tym teraz temacie chodzi.A ja właśnie tłumaczę że nie ma już miejsca na tolerowanie indoktrynacji i łamania prawa tylko dlatego że sprawa dotyczy religii. Religia przestała być tematem tabu. Zdrowe społeczeństwo nie może sobie pozwolić na tolerowanie neonazistów i instytucji religijnych wyjętych spod prawa. > Znaczy co chcesz ze wszystkich zrobić naukowców?Nie. To jest niewykonalne i bezsensowne. Chodzi jedynie o to aby każdy miał szanse otrzymać dostęp do wiedzy naukowej, która działa, bez niepotrzebnego użerania się z napastliwymi fanatykami którzy będą go indoktrynować. Co nie znaczy że nikt nie ma prawa wierzyć w jakiegoś boga/bogów. Ma oczywiście do tego prawo, ale powinien sam o tym decydować. > Oj ale teraz też nie ma problemu ze swobodnym zdobywaniem wiedzy jak ktoś ma chęci to się uczy i tyle. Pytanie wzięte z kosmosu...Jaka jest rzeczywistość każdy widzi. Od przedszkola wbija się dzieciom że człowiek został stworzony przez boga, a o teorii ewolucji dowiadują się tylko wtedy gdy nauczyciel biologii zdąży o tym wspomnieć. Tylko że w większości klas gdzie znajdzie się taki nauczyciel to będzie mówił o ewolucji mając nad głową krzyż. To jest swoboda zdobywania wiedzy według ludzi religijnych.. > A w czym Ci przeszkadza, że czyjeś dzieci uczą się fizyki matematyki i religii?Po pierwsze religii się nie uczy. To jest wbijanie do głów młodych ludzi kompletnych bredni. Po drugie nie przeszkadza mi że jak to powiedziałeś czyjeś dzieci "uczą się" religii, przeszkadza mi to że państwo pomaga w indoktrynacji społeczeństwa. > Religia do świątyń i dalej będzie przeszkadzać?Mnie religia w świątyniach nie przeszkadza. > Nawet teraz nie religia nie jest obowiązkowa.Jasne. Bo tak mówią ci którym religia w szkołach nie przeszkadza, lub nie mają odwagi aby głośno powiedzieć co tak naprawdę na ten temat myślą. To co mówisz to tylko zaklinanie rzeczywistości. > Robienie z ludzi na siłę ateistów do niczego dobrego nie doprowadzi.Wmawiasz mi coś czego nie powiedziałem. Dyskutujesz z własnymi uprzedzeniami. Ateiści nigdy nie dążyli do tego aby wszyscy pozostali też stali się ateistami. Nigdy nie zaczynali żadnej wojny w tym celu. Wręcz przeciwnie mają tą dziwną przypadłość że nie ufają sobie nawzajem. Nie rozumiesz takich prosty rzeczy, bo zostało Tobie wpojone że trzeba się trzymać swoich w wierze. Zrozum raz na zawsze. Ateiści nie żądają od innych aby stali się ateistami, chcą tylko aby sprawa wiary czy niewiary była osobistą sprawą każdego człowieka i aby tych wyborów nie uwzględniać przy ustalaniu prawa i zasad współżycia w społeczeństwie. Za wikipedią: Laicyzm Cytat:Laicyzm (z fr. laïcisme) to koncepcja rozdziału państwa od Kościoła i braku wpływów religijnych na sprawy państwowe. Laicyzm ma na celu zapewnienie niezależności religijnej oraz swobody praktyk religijnych.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | perun (8610 punktów) |
>Ale podobają Ci się ich metody pracy (tylko nawet bardziej radykalnie, bo oni jakieś pozory chociaż zachowywali dla niepoznaki), więc możesz spokojnie tę deklarację pominąć. Nie podobają mi się religijne metody pracy, wiec nie mogą mi sie podobac metody boga Stalina czy Mao . Każdy widzi to co chce zobaczyć
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Nie podobają mi się religijne metody pracy, wiec nie mogą mi sie podobac metody boga Stalina czy Mao . Ja tam nie słyszałem nawet w Radio Maryja, by jakiś katolik proponował odbieranie ateistom dzieci i ich przymusową katechizację. To co tu głosicie to jakiś ateo-szariat.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | perun (8610 punktów) | > >Nie podobają mi się religijne metody pracy, wiec nie mogą mi sie podobac metody boga Stalina czy Mao .> Ja tam nie słyszałem nawet w Radio Maryja, by jakiś katolik proponował odbieranie ateistom dzieci i ich przymusową katechizację.> To co tu głosicie to jakiś ateo-szariat.> Pisze tylko, że w szkole powinno uczyć się nauki a nie bajek. Czytanie bajek dzieciom to domena rodziców. W szkole dzieci powinny być uczone, że każda bajka to bajka. Nawet ta którą dziecka rodzice uważają za rzeczywistość Aby dzieciom wyjaśnić różnice miedzy bajką, a nauką wsytaczy , że rodzic wierzący w bajki przyniesie do szkoły dywan na którym poleci do nieba. Aby pokazać czym jest nauka wystaczy dzieciom na lotnisku pokazać startujące samoloty. Ja tam żadnego ateo-szariatu nie widze w uczeniu dzieci myślenia . Nie wiem co jeszcze wymyślicie, aby klękac przed biskupem? ateo-szariat to może jescze ateo-dzihad
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Pisze tylko, że w szkole powinno uczyć się nauki a nie bajek. A zakaz religii? Policja kontrolująca kościoły, czy nie ma w nich nieletnich? Kościelny sprawdzający dowody na wejściu? Wiadomo, że domy też by trzeba kontrolować, bo naród nieodpowiedzialny truciznę może sączyć młodym głowom i tam. Chyba bez specjalnych służb antyreligijnych by się nie obeszło.
>Ja tam żadnego ateo-szariatu nie widze w uczeniu dzieci myślenia . Dlaczego tylko dzieci uczyć myślenia, przecież taki 18-latek to jeszcze umysł elastyczny, podatny na manipulacje, może lepiej zakazać w ogóle religii, co się ludzie mają męczyć ze swoją głupotą, kiedy można ich w taki prosty sposób polepszyć? Jak ci idioci sami nie wiedzę, co dla nich dobre, to trzeba ich wziąć za mordę i przymusić. Racjonalizm proszę państwa, czapki z głów...
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Indoktrynacja religijna w bardzo młodym wieku nie idzie po linii rozmyślań. To automatycznie wdrukowywanie zachowań i emocji. Katolickie poczucie winy (grzech pierworodny) zostaje w ludziach na długo po tym, zanim zdecydują się (nieliczni) odejść od religii, którą zupełnie bezbronni byli indoktrynowani. Przekazywanie pięciolatkowi "prawd wiary" to jak tresowanie zwierzątka. I naprawdę, strasznie jestem fanatyczny, że uważam, iż nie jest to OK. Bez indoktrynacji w wieku pozbawionym krytycznego myślenia 18 latek ma mniejsze szanse na uznanie "prawd wiary". Owszem, początkowo z przekory zapewne wielu 18 latków zacznie się modlić pełną parą (tak jak obecnie często zdarzają się młodzi antyreligijni, którym szybko przechodzi). Ale ten bunt minie, bowiem religijność nie będzie automatycznie wdrożona na taką skalę osobom zbyt młodym, aby jakkolwiek bądź się przed tym bronić.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Ale ten bunt minie, bowiem religijność nie będzie automatycznie wdrożona na taką skalę osobom zbyt młodym, aby jakkolwiek bądź się przed tym bronić. A słyszałeś kiedyś o wolności wyznania i sumienia, naturalnym prawie do wychowywania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem, pluralizmie kulturowym, albo chociaż o prostej zasadzie nie czyń drugiemu co tobie niemiłe? Pewnie byś nie był szczęśliwy, gdyby katolicy równi Tobie w rozumowaniu zabierali Ci dzieci na przymusową katechizację z obawy o zbawienie ich duszy. Siłą świata nie zbawisz, paru próbowało i wylądowali gdzie ich miejsce - na śmietniku historii.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Pewnie byś nie był szczęśliwy, gdyby katolicy równi Tobie w rozumowaniu zabierali Ci dzieci na przymusową katechizację z obawy o zbawienie ich duszy. Siłą świata nie zbawisz, paru próbowało i wylądowali gdzie ich miejsce - na śmietniku historii. Chyba trochę to robią. Wolność sumienia tak. Ale ustalano też, czy dziecko ma własne prawa, i ustalono iż - tak, ma prawa, nie jest tylko własnością rodziców.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>A i żeby uprzedzić, jestem też ateistą jeśli idzie o religie Stalina , Mao i innych teistów, którzy stawiali się w miejsce monoteistycznego boga.
A czemu sądzisz, że Stalin to pseudo-ateizm, który tak naprawdę był religią (skądinąd takie tłumaczenia ad hoc bywają słabe i są uznawane za znaki nędzy poznawczej), zaś totalitarny ateizm przymusu jaki propaguje Tabisz już religią nie jest tylko tym właściwym ateizmem?
Przecież ja właśnie o tym piszę - o ateizmie przeradzającym się w typową totalitarną ideologię, a o rządach czegoś takiego marzy Tabisz czy astrotaurus.
Bo właśnie tym są wszelkie niedorzeczne plany delegalizacji religii, indoktrynacji nieletnich etc...
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | perun (8610 punktów) |
>A czemu sądzisz, że Stalin to pseudo-ateizm, który tak naprawdę był religią (skądinąd takie tłumaczenia ad hoc bywają słabe i są uznawane za znaki nędzy poznawczej) Nie ja pierwszy zauważyłem, że stalinizm to religia, a chrześcijaństwo to matka komunizmu. Pewnie za nędze poznawczą uznają takie tłumaczenia profesorowie teologii. Dobrego wzroku nie trzeba mieć, żeby zauważyć, że stalinizm od religii rózni tylko osoba boga.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Dobrego wzroku nie trzeba mieć, żeby zauważyć, że stalinizm od religii rózni tylko osoba boga.
Aha, czyi stalinizm siłą wtłaczany ludziom to religia w przebraniu, ale "nowy ateizm" nawet gdyby go przemocą wtłaczać, to już absolutnie prawdziwa niewiara nic z religią nie mająca wspólnego?
Oczywiście, ci którzy pozwalają sobie na takie wątpliwe sądy zapominają chyba, że teizacja i dogmatyzacja wydaje się być nieuchronna w przypadku masowych ruchów i nie trzeba do tego Stalina.
buddyzm był religią zbudowaną na zaprzeczeniu istnienia boga, oraz bezkrytycznej wiary w słowa religijnych nauczycieli, wcale to nie przeszkodziło w przerodzeniu się tej religii w teistyczną cześć wobec Buddy i bezkrytyczne oddawanie się pod przewodnictwo "mistrzów".
Moje pretensje - że niektórzy wyznawcy "nowego ateizmu" zastąpili sobie po prostu jedną religię inną (a więc zrobili dokładnie to samo co staliniści) mogłyby być uznane za oderwane od rzeczywistości, gdyby nie to, że nawet w tym wątku znajdują się orędownicy totalitarnego terroru ateizmu (nie stalinowskiego).
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | perun (8610 punktów) | > >Dobrego wzroku nie trzeba mieć, żeby zauważyć, że stalinizm od religii rózni tylko osoba boga.> Aha, czyi stalinizm siłą wtłaczany ludziom to religia w przebraniu, ale "nowy ateizm" nawet gdyby go przemocą wtłaczać, to już absolutnie prawdziwa niewiara nic z religią nie mająca wspólnego?Nie wiem o jakią przemoc wtłaczania nowego ateizmu Panu chodzi. Religijni za przemoc uważają nauke teorii ewolucji w szkole i żądają aby na równi traktować ich kracjonistyczne brednie. Nikt tu raczej nie mowi o tym, że dzieciom należy siłą coś wtłaczać. Chodzi o to, że w szkołach dzieci powinny być uczone prawdy. A prawdą jest to, że bóg to kwestia wiary, tak samo jak święty Mikołaja latający na reniferach po niebie. Jak religie udowodnią swoje bzdury, tak jak czyni to nauka, wtedy powinni mieć prawo nauczać dzieci. Dzisiaj religijne ,, nauczanie ,, to nie nauka tylko indoktrynacja i wciskanie siłą właśnie przez religie zabobonów do głów dzieci. Siłą starchu przed jakąś sadystyczną bozią, która je kocha. Jakiej niby niewiary miałby nauczac ateizm? Ateizm nie ma żadnej ideologii więc nie ma czego nauczać. Ateizm stwierdza tylko '' nie ma żadnego dowodu na istnienie karanoludków'' i to wszystko. Więc jeśli już czegoś nauczałby dzieci, to prawdy. A przecież prawda nas wyzwoli  . To chyba nie zbrodnia uczyć prawdy. A prawda jest taka, że '' nie ma żadnego dowodu na istnienie kranoludków , bogów, bogin, smerfów, wampirów, diabłów itd'' To religie kłamią , że bog jest. Jeśli mówią prawe niech dadzą dowód na swojego boga, jeśli nie mają dowodu ich miejsce jest między bajkami Andersena. I to powinny wiedzieć dzieci od początku. A co do stalinowskich metod wtłaczania stalinowskiej religii - widać Stalin brał przykład z chrześcijan, którzy moim przodkom wybijali zęby za jedzenie mięsa w piątek, żeby wtłoczyć im chrześcijańskie bzdury do głów.
|
|
| | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | Poniosło Cię z tym
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) | >Poniosło Cię z tym Nie sądze. Nie napisałem niczego co byłoby niezgodne z faktami.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | >Nikt tu raczej nie mowi o tym, że dzieciom należy siłą coś wtłaczać. Chodzi o to, że w szkołach dzieci powinny być uczone prawdy. A prawdą jest to, że bóg to kwestia wiary, tak samo jak święty Mikołaja latający na reniferach po niebie. Jak religie udowodnią swoje bzdury, tak jak czyni to nauka, wtedy powinni mieć prawo nauczać dzieci.
Co jest taka prawdą? Dzieci powinny być uczone prawdy prawdy nie da się nauczać przynajmniej w kwestiach naukowych... No co dzisiaj obowiązuje w nauce za rok może się zmienić.
Ale z tym nawet chrześcijanie (nie wszyscy)się zgodzają że katecheza powinna być wywalona ze szkoły a szkoła powinna przekazywać rzetelną wiedze i rozwijać intelektualnie dziecko. A to czy rodzic w domu będzie nauczać dziecko o Jezusie czy potworze spagheti czy jednorożcach to już inna sprawa i nic nam do tego.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
>Co jest taka prawdą? Dzieci powinny być uczone prawdy prawdy nie da się nauczać przynajmniej w kwestiach naukowych... No co dzisiaj obowiązuje w nauce za rok może się zmienić.
Prawdą jest, że nie ma dowodu na istnienie Manitou? Nie wiem czego nie potrafisz zrozumieć w tym co napisałem . To zmień prawo Archimedesa
>Ale z tym nawet chrześcijanie (nie wszyscy)się zgodzają że katecheza powinna być wywalona ze szkoły a szkoła powinna przekazywać rzetelną wiedze i rozwijać intelektualnie dziecko. A to czy rodzic w domu będzie nauczać dziecko o Jezusie czy potworze spagheti czy jednorożcach to już inna sprawa i nic nam do tego.
O tym pisałem . Choć nie do końca tak jest,że nic nam do tego czego uczy rodzic dzieci. Jeśli rodzic uczy dziecko np; rasizmu to już mamy coś do tego
|
|
 | 6 na 6 | Klapaucjusz (3379 punktów) | Jest dokładnie tak jak mówisz. Przyjęło się że ateista powinien być potulny jak baranek. Powinien zachować swoje poglądy dla siebie i broń boże nie wykładać ich ludziom religijnym, bo to największe zło jakie może zrobić. W ten sposób sytuacja wygląda tak że gdy ateista odważy się sprzeciwić indoktrynacji religijnej i krytykuje oczywiste nieludzkie wręcz praktyki religijne to jest to postawa zła. Natomiast gdy ateista zadowala się tym że sam się wyzwolił z pęt religii i nie robi nic aby inni też tak uczynili, to jest dobry. Posłuszny. Może sobie co chwila wspominać że on jest ateistą, ale nie ma prawa zareagować gdy widzi jaskrawe przykłady problemów jakie generuje religia. Najciekawsze jest zaś to że wielu ateistów uważa że rozsądniejsze jest tolerowanie absurdów jakie generuje religia. To jest choroba która powoduje że ateiści są tacy słabi.
Wynika z tego że ateiści to straszne cykory. Boją się nawet własnego cienia. Boją się że gdy ludzie religijni zostaną skutecznie zwalczeni to wtedy oni sami czyli ateiści sprawią że będą mieli jeszcze gorzej niż z religiantami.
Ateiści przestańcie się wreszcie bać.
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Ateiści przestańcie się wreszcie bać.
Czekałem na takie emo.
Tak się szczęśliwie (?) składa że jako gej-ateista jestem przedstawicielem dwóch dyskryminowanych grup. Cóż, przepaść dzieli dyskryminację jaką w sumie bardzo religijnym kraju dotyka ateistów, od dyskryminacji jaka dotyka mniejszości seksualne.
Wiele rzeczy uważam za skandaliczne gdy idzie o rolę w życiu publicznym, ale gdy czytam groteskową martyrologię współczesnych ateistów i porównuję "represje" jakich doświadczam jako ateista z tymi jakich doświadczam jako gej, to cóż, tracę szacunek do takich histerycznych ateistów.
|
|
| |  | 5 na 5 | perun (8610 punktów) | >>Ateiści przestańcie się wreszcie bać. >Czekałem na takie emo. >tracę szacunek do takich histerycznych ateistów. Walka o swoje to histeria? Tylko teista ma prawo walczyć, a ateista już nie? Z kilkiu pana postów wyszło, że jestem prostakiem, głupkiem i histerykiem. Biedny głupek Łyszczyński, przecież mógł cicho siedzieć to by go nie spalili.
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Walka o swoje to histeria? Tylko teista ma prawo walczyć, a ateista już nie?
Nie, histerią jest: -przedstawianie siebie jako najbardziej uciśnionej mniejszości. -wmawianie sobie, że jest się palonym na stosie Giordanem Bruno. Gdy co najwyżej nasze dziecko spędza godzinę na świetlicy
Przy czym ja nie twierdzę, że sytuacja opisaną w punkcie drugim jest właściwa, wręcz przeciwnie. Po prostu, należy zachowywać pewne proporcje. Jacek snujący wizję powrotu stosów delikatnie mówiąc jedzie po bandzie. Nie przypadkiem tez nawiązałem do sytuacji LGBT: nikt nie postulował zakazu pracy w szkołach ateistów, plany takie w ostatnich latach były wobec gejów i lesbijek. To obiektywny, nie uznaniowy wskaźnik tego jak bardzo nikła jest dyskryminacja ateistów w porównaniu do innych mniejszości.
>Z kilkiu pana postów wyszło, że jestem prostakiem, głupkiem i histerykiem.
Nie wiem. Ja zazwyczaj piszę o postawach, nie konkretnych ludziach. Jeśli dostrzega pan jakieś patologie u siebie, cóż, życzę sukcesów w ich przezwyciężeniu.
>Biedny głupek Łyszczyński, przecież mógł cicho siedzieć to by go nie spalili.
Aha, czyli jednak widzimy siebie palonych na stosie.
A rzeczywistość buja w obłokach...
Albo: to teraz wchodzi nam na forum katolik i pisze o lwach w koloseum pożerających chrześcijan, że niechybnie wrócą jeśli ateistyczna dzicz się dorwie do władzy.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Jacek snujący wizję powrotu stosów delikatnie mówiąc jedzie po bandzie. Ujmijmy to tak. W wielu krajach muzułmańskich wrócił albo wraca szariat. Czyli tam odbywa się powrót do stosów. Jak wiesz, swego czasu długo broniłem tu kultur odmuzułmańskich, ale przekonałem się, iż tam naprawdę wracają stosy. Jeśli chodzi o chrześcijan, to mamy choćby - znów powtórzę - dokument pdt. "Jezus Camp". Jest na YouTubie. Gdy go oglądam, myślę sobie - "stosy mogą wrócić również w chrześcijaństwie". Mam nadzieję, że się mylę, ale hipoteza, iż możemy wrócić do religijności a la barok nie jest aż tak absurdalna jak tobie i kilku innym rozmówcom się wydaje.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) |
>Albo: to teraz wchodzi nam na forum katolik i pisze o lwach w koloseum pożerających chrześcijan, że niechybnie wrócą jeśli ateistyczna dzicz się dorwie do władzy.
Takich sekciarzy jak chrześcijanie za czasów Rzymu i dzisiaj prześladuje instytucja państwa. Ktoś siejący destrukcyjną, podważająca zasady życia społecznego ideologie, dzisiaj też jest zwalczany przez instytucje państwa. Ten katolik może tu przyprowadzić członka jakieś sekty Moon np; i obaj mogą jęczeć jacy to są prześladowani. Zamiast czytać Qvo Vadis i słuchać chrześcijańskiej propagandy na temat prześladowań mógłby ,, looknąć ,, do historii . Może zastanowiłby się czemu to Rzym, w którym tolerancja religijna była większa niż dzisiaj w Pl prześladował tych barbarzyńców ( miedzy 50r ne a 300 rne na 50 cezarów prześladowało krześcijan pięciu i to z wyjątkiem Diokelcjana tylko na terenie miasta Rzym ) Jacy biedni ci chrzescijanie byli, tak biedni jak prześladowana sekta Davida Koresha w Waco . Śmiech mnie ogarnia jak czytam takie bzdury o prześladowanych bidnych chrześcijanach
|
|
4 na 4 | perun (8610 punktów) | To jeszcze na sam koniec ; gdyby nie ci głupcy prostacy i histerycy, którzy walczyli z religijnymi idiotyzmami, to dzisiaj nadal panowałoby średniowiecze. To co osiągneliśmy zawdzięczami tym wszystkim, którzy walczyli z religijna ciemnotą, a nie tym, którzy siedzili cicho jak mysz pod miotłą i chrzanili o szacunku dla religii.
|
|
 | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > To jeszcze na sam koniec ; gdyby nie ci głupcy prostacy i histerycy, którzy walczyli z religijnymi idiotyzmami, to dzisiaj nadal panowałoby średniowiecze. >To co osiągneliśmy zawdzięczami tym wszystkim, którzy walczyli z religijna ciemnotą, a nie tym, którzy siedzili cicho jak mysz pod miotłą i chrzanili o szacunku dla religii.
Ah a gdzie powstawały pierwsze szkoły w średniowiecznej europie kto je otwierał? Kto organizował pierwsze uniwersytety?
Jedno to walka o usunięcie religi ze szkół i nie zmuszanie swoich dzieci do chodzenia i bycia indoktrynizowanym a drugie to wchodzenie z buciorami do czyjegoś zycia zabraniając np rodzicom wychowywania dzieci swoich zgodnie ze swoją religią.
|
|
|  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
> Ah a gdzie powstawały pierwsze szkoły w średniowiecznej europie kto je otwierał?> Kto organizował pierwsze uniwersytety?A Kopernik była księdzem.  Reszty nie chce mi się komentować. Może tylko najpierw sprawdż kto pozamykał w Europie pierwsze akademie
|
|
2 na 2 | Orvudo (214 punktów) | Epitet "wojujący ateista" ma chyba po prostu demonizować tych, którzy ośmielili się nie zapaść pod ziemię, jak "porządni" bezbożnicy. Gdzieniegdzie ten imiesłów jest nadal zbędny, jak na przykład w "mojej" wiejskiej parafii, gdzie wpływy Królestwa Niebieskiego są oczywiste, udowodnione wychowaniem, udokumentowane przeróżnymi "słyszałami" księdza na temat objawień, etc. Tu samo odstępstwo od pozycji klęczącej to najczarniejszy diaboł, żadne wojujące widły potrzebne mu nie są. Z resztą, tu nawet pojęcie "ateista" jest jakieś abstrakcyjne. "Ateistą" to może być ktoś "z telewizora", tutejszy może być najwyżej "poganinem". "Świeckość" mogła występować w PRLu, tutaj można uświadczyć najwyżej "bezbożności". "Homoseksualiści" to są na filmach, w okolicy mamy jedynie jakieś elementy rowerów. Cóż, ta bieda pojęciowa jest na własne życzenie, ale to zrozumiałe, w końcu każdą biedę Bozia wynagrodzi. Ja z chęcią bym ten - z założenia chyba szyderczy epitet - przekuł na coś pozytywnego, bo nie ma co się oburzać. Ze szczerym uśmiechem na ustach będę to "wojujący" dodawał w obecności "prawdziwych" katolików, dla ich własnego komfortu psychicznego, bo zdaje się czasem, że oni się boją określeń jednowyrazowych, o czym świadczą przeróżne pojęcia, zaczynając od Boga Ojca, oraz "święcenie" wszystkiego, do czego nie dało się dorobić bardziej finezyjnych przymiotników, na Jednym-Świętym-Powszechnym-i-Apostolskim-Kościele kończąc. No... żeby się tego zła tak nie bali. Z resztą, waleczność to cecha prawdziwego polaka zdaje się, więc wojujący ateista powinien wzbudzać szacunek chyba... Dobra, konczę, bo głupoty pieprzę.
|
|
 | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
>Ja z chęcią bym ten - z założenia chyba szyderczy epitet - przekuł na coś pozytywnego, bo nie ma co się oburzać. Może podzielić ateistów na dwie grupy. Na tych ze zdrowymi kolanami, którzy lubią klękać -klęczący ateista I na tych, którzy dostają skurcze w kolanie jak mają uklęknąć
|
|
1 na 1 | matekkk (134 punktów) | Wojujący ateista to ktoś, kto ma potrzebę manifestowania swojego ateizmu. Ktoś kto w dyskusji na temat boga czy religii nie potrafi powstrzymac się od nibyśmiesznych, ironicznych wstawek, czy homeryckich porównań mających na celu ośmieszenie przedmiotu wiary rozmówcy. Nie potrafią się pogodzic, że bóg jest mitem, czują się oszukani, mają pretensje do boga o to, ze nie istnieje.
Są tez ateiści wojujący z pobudek ideologicznych. Ich misją życiową jest uświadamianie. Nie twierdzę, że to jest niewłaściwe, wręcz przeciwnie, ale nic na siłę.
|
|
 | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >Wojujący ateista to ktoś, kto ma potrzebę manifestowania swojego ateizmu.
Mniej więcej tak, jak katolik z krzyżykiem tudzież medalikiem?
>Ktoś kto w dyskusji na temat boga czy religii nie potrafi powstrzymac się od nibyśmiesznych, ironicznych wstawek, czy homeryckich porównań mających na celu ośmieszenie przedmiotu wiary rozmówcy.
Rany, nie przerażają cię wojujący antyhomeopaci, wojujący antypotworozpodłóżkowcy i wojujący antyantyszczepionkowcy? Każdy, kto nie ukrywa, że uważa jakieś zjawisko/czynność/etc za "głupie" jest z definicji wojujący?
>Nie potrafią się pogodzic, że bóg jest mitem
Może trudno im zrozumieć, że niektórzy traktują treść mitów poważnie...
>czują się oszukani, mają pretensje do boga o to, ze nie istnieje.
Daj już spokój tym projekcjom.
|
|
|  | 1 na 1 | matekkk (134 punktów) | >Mniej więcej tak, jak katolik z krzyżykiem tudzież medalikiem?
Mniej więcej.
>>Ktoś kto w dyskusji na temat boga czy religii nie potrafi powstrzymac się od nibyśmiesznych, ironicznych wstawek, czy homeryckich porównań mających na celu ośmieszenie przedmiotu wiary rozmówcy. >Rany, nie przerażają cię wojujący antyhomeopaci, wojujący antypotworozpodłóżkowcy i wojujący antyantyszczepionkowcy? Każdy, kto nie ukrywa, że uważa jakieś zjawisko/czynność/etc za "głupie" jest z definicji wojujący?
Przerażają mnie ludzie, którzy na sam dźwięk słowa bóg dostają białej gorączki. Przerażają mnie ludzie którzy na dźwięk słowa ateizm dostają białej gorączki. Przerażają mnie ludzie którzy na dźwięk słowa Tusk albo Kaczyński dostają białej gorączki. etc etc.
Jeśli w każdej dyskusji na temat boga czy religii masz potrzebę wyszydzenia czy wyśmiania, to świadczy że masz z tym problem. Nie potrafisz nabrac dystansu do tego tematu.
|
|
| |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >Przerażają mnie ludzie, którzy na sam dźwięk słowa bóg dostają białej gorączki.
Cóż, ja zazwyczaj odczuwam raczej rozbawienie. Albo znudzenie (w końcu ileż można o jednej książce...). Czasami jedynie - np. podczas czytania Frondy - niejaki niepokój.
>Jeśli w każdej dyskusji na temat boga czy religii masz potrzebę wyszydzenia czy wyśmiania, to świadczy że masz z tym problem.
Mnie się wydaje, że masz problem ze słowem "każdy". Podejrzewam, że nawet niezmiernie aktywny w tym wątku Jacek Tabisz nie w każdej rozmowie okołoreligijnej dostaje - jak to określiłeś - białej gorączki.
>Nie potrafisz nabrac dystansu do tego tematu.
Może ustalmy coś. Są pewne granice głupoty przy przekraczaniu których "białej gorączki" dostawać się raczej powinno. Jeśli nie budzi w tobie negatywnych emocji np. leczenia przez rodziców raka u dziecka ciecierzycą, homeopatią czy wodą utlenioną, to chyba nie chciałabym cię mieć wśród znajomych.
|
|
| | |  | 1 na 3 | matekkk (134 punktów) | Rozróżniam dwie postawy. Pierwszą streściłbym następująco: " Nie wierzę w boga, nie absorbuje mnie to w co inni wierzą, w rozmowach okołoreligijnych w kulturalny, niekonfrontacyjny sposób przedstawiam swoje argumenty". Taka postawa jest mi bliska.
Druga postawa: " Nie wierzę w boga, w rozmowach okołoreligijnych pierwsze co robię to wyśmiewam boga, porównuję go do krasnoludków, jednorożców, trolli, etc, dziwię się jak można byc takim idiotą, aby wierzyc w te bajki." Tą postawę zaliczam do wojującego ateizmu.
>>Nie potrafisz nabrac dystansu do tego tematu. >Może ustalmy coś. Są pewne granice głupoty przy przekraczaniu których "białej gorączki" dostawać się raczej powinno. Jeśli nie budzi w tobie negatywnych emocji np. leczenia przez rodziców raka u dziecka ciecierzycą, homeopatią czy wodą utlenioną, to chyba nie chciałabym cię mieć wśród znajomych.
Oczywiście. Jednak tematem dyskusji jest religia, a nie homeopatia.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >Rozróżniam dwie postawy.
Naprawdę rozróżniasz tylko dwie postawy? Powinnam zadeklarować współczucie czy też będzie to już obelga? Ja widzę raczej dość rozległe continuum postaw ateistów względem wiary.
>Oczywiście. Jednak tematem dyskusji jest religia, a nie homeopatia.
Zdawałeś się deklarować niechęć do "wojującego" czegokolwiek.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | jasenka (1863 punktów) | >Naprawdę rozróżniasz tylko dwie postawy? Powinnam zadeklarować współczucie czy też będzie to już obelga? >Ja widzę raczej dość rozległe continuum postaw ateistów względem wiary.
Ja także. Zachowuję się bardzo różnie wobec wierzących, w zależności, na jaki stopień zajawienia trafię. Gdy ktoś mi mówi, że wierzy, bo dobrze się z tym czuje, daje mi swoje argumenty, nie jest nachalny, zostawiam człowieka w spokoju. Gdy natomiast widzę coś takiego, co mnie spotkało nad morzem - młodą, ładną dziewczynę, która nie przebiera się na plaży w kostium, bo mama jej powiedziała, że to grzech obnażać ciało, która zamiast pływać odmawia różaniec, po to by nie patrzeć na mężczyzn w slipkach, to dostaję od tego piany. Bo ta młoda kobieta przez dewocję nigdy nie będzie funkcjonowac normalnie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | matekkk (134 punktów) | > >Rozróżniam dwie postawy.> Naprawdę rozróżniasz tylko dwie postawy? Powinnam zadeklarować współczucie czy też będzie to już obelga?> Ja widzę raczej dość rozległe continuum postaw ateistów względem wiary.Ale nie wiem czego tu współczuc. Ateistów, tak samo jak i inne grupy, można podzielic na wiele podgrup w zależności od kryteriów. Moim kryterium jest postawa ateisty w rozmowach nt. boga i tu wyróżniam dwie grupy, bo ten podział jest dla mnie najbardziej widoczny i charakterystyczny. > >Oczywiście. Jednak tematem dyskusji jest religia, a nie homeopatia.> Zdawałeś się deklarować niechęć do "wojującego" czegokolwiek.Zbyt daleko idące wnioski. Białej gorączki dostaje, gdy słyszę, że nie ma nic złego w noszeniu naturalnych futer, bo w końcu jesteśmy panującym gatunkiem i nam się należy. To taki przykład
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Ale nie wiem czego tu współczuc.
Ograniczenia postrzegania do skrajności.
>Ateistów, tak samo jak i inne grupy, można podzielic na wiele podgrup w zależności od kryteriów. Moim kryterium jest postawa ateisty w rozmowach nt. boga i tu wyróżniam dwie grupy, bo ten podział jest dla mnie najbardziej widoczny i charakterystyczny.
Niezmiernie sztuczny podział moim skromnym zdaniem. Wymyśliłeś sobie dwie skrajne grupy, a ja ci klaruję, że moim zdaniem nie ma "grupy czarnej" i "grupy białej" tylko szerokie spektrum szarości.
>Zbyt daleko idące wnioski.
Twój przykład polityczny i późniejsze "etc" na moje zapytanie o ogół zjawisk uznawanych za głupie i z tej pozycji aktywnie zwalczanych/wydrwiwanych/ośmieszanych pozwalają IMHO na te wnioski. Ale - oczywiście - masz prawo się wycofać. To zapewne pochodna subiektywnej oceny tego, gdzie zaangażowanie emocjonalne/walka/drwina/potępienie są jeszcze OK i usprawiedliwione, a gdzie twoim zdaniem już nie.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >moim zdaniem nie ma "grupy czarnej" i "grupy białej" tylko szerokie spektrum szarości.
Że o fiolecie w żółte ciapy nie wspomnę...
np. kabaret Jana Pietrzaka, autentycznie katolicki i patriotyczny jest wyrażnie dyskryminowany. (ks. prof. dr hab. Czesław Bartnik)
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | matekkk (134 punktów) | > >Ale nie wiem czego tu współczuc.> Ograniczenia postrzegania do skrajności.> >Ateistów, tak samo jak i inne grupy, można podzielic na wiele podgrup w zależności od kryteriów. Moim kryterium jest postawa ateisty w rozmowach nt. boga i tu wyróżniam dwie grupy, bo ten podział jest dla mnie najbardziej widoczny i charakterystyczny.> Niezmiernie sztuczny podział moim skromnym zdaniem. Wymyśliłeś sobie dwie skrajne grupy, a ja ci klaruję, że moim zdaniem nie ma "grupy czarnej" i "grupy białej" tylko szerokie spektrum szarości.o boże... To wojujący ateista od niewojującego ateisty czymś się w końcu różni, czy to tylko moje ograniczenie postrzegania? W ogóle nie wiem o czym jest ta dyskusja. Są ludzie drwiący z wierzących i z ich przekonań i ich nazywam wojującymi ateistami i są tacy, którzy nie drwią ani z wierzących, ani z ich przekonań, a tylko wyrażają w sposób niekonfrontacyjny i nie obrażający nikogo swoje zdanie i ich nazywam ateistami niewojującymi. Są tacy którzy trochę drwią, inni bardziej, a jeszcze inni drwią tyci tyci, tak że ciężko ich określic czy w końcu wojują czy nie wojują.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | > >>Ale nie wiem czego tu współczuc.> >Ograniczenia postrzegania do skrajności.> >>Ateistów, tak samo jak i inne grupy, można podzielic na wiele podgrup w zależności od kryteriów. Moim kryterium jest postawa ateisty w rozmowach nt. boga i tu wyróżniam dwie grupy, bo ten podział jest dla mnie najbardziej widoczny i charakterystyczny.> >Niezmiernie sztuczny podział moim skromnym zdaniem. Wymyśliłeś sobie dwie skrajne grupy, a ja ci klaruję, że moim zdaniem nie ma "grupy czarnej" i "grupy białej" tylko szerokie spektrum szarości.> o boże... To wojujący ateista od niewojującego ateisty czymś się w końcu różni, czy to tylko moje ograniczenie postrzegania?A wojujący trochę różni się od wojującego mniej. A niewojujący jest w gruncie rzeczy wojującym, ale obawiającym się presji społecznej, albo zwyczajnym tumiwiścem. Ludzie nie dzielą się na dwie dyskretne grupy, zwykle widzimy pewne spektrum możliwości. Nawet w kwestii płci tak jest, a wydawałoby się inaczej, a co dopiero mówić o sferze poglądów. > W ogóle nie wiem o czym jest ta dyskusja. Są ludzie drwiący z wierzących i z ich przekonań i ich nazywam wojującymi ateistami i są tacy, którzy nie drwią ani z wierzących, ani z ich przekonań, a tylko wyrażają w sposób niekonfrontacyjny i nie obrażający nikogo swoje zdanie i ich nazywam ateistami niewojującymi. Są tacy którzy trochę drwią, inni bardziej, a jeszcze inni drwią tyci tyci, tak że ciężko ich określic czy w końcu wojują czy nie wojują.  Ale wcześniej stwierdziłeś, że obnoszenie się z "niewiarą" i mówienie o niej jest już wojowaniem, więc się zdecyduj - drwienie czy obnoszenie. BTW - jeśli ktoś wierzy, że mleko kwaśnieje od moczu krasnoludków, to wiara ta również zasługuje na ochronę i szacunek? Czy tylko wiara w boga jedynego?
|
|
| | | | | | | | |  | | matekkk (134 punktów) | >Ale wcześniej stwierdziłeś, że obnoszenie się z "niewiarą" i mówienie o niej jest już wojowaniem, więc się zdecyduj - drwienie czy obnoszenie.
Nigdzie nie napisałem, że mówienie o swoich poglądach jest wojowaniem.
>BTW - jeśli ktoś wierzy, że mleko kwaśnieje od moczu krasnoludków, to wiara ta również zasługuje na ochronę i szacunek? Czy tylko wiara w boga jedynego?
Zauważ, że ludzie przez tysiąclecia wierzyli w boga czy bogów, mają na to swoje argumenty i święcie w nie wierzą. Wiara w mocz krasnoludków jest zupełnie nieadekwatna. Ludzie wierzą w boga, bo modlą się i czasem "zostają wysłuchani", bo na świecie dzieją się "cuda", bo "istnieją opętania i nawet psychiatrzy to potwierdzają", bo zło na świecie jest wynikiem grzechu pierworodnego więc nijak nie może wykluczac istnienia boga, a jak ci się nie powodzi w życiu, to znaczy że dźwigasz swój krzyż, i w końcu- jeśli boga nie ma to kto stworzył wszechświat? Są kreacjoniści, którzy stosując pseudonaukowy bełkot są w stanie przekonac ludzi zielonych, że Biblia idzie w parze z nauką, są "logicy", którzy przekonują że bóg jest albo go nie ma, więc prawdopodobieństwo jego istnienia wynosi 50 %. To nie jest tak, że wiara nie ma podstaw.
Jeśli jedynie wyśmiewam przedmiot wiary rozmówcy, a nie daje mu nic wartościowego, żadnych merytorycznych argumentów, to jest to brak szacunku do rozmówcy. A ludziom z reguły należy się szacunek.
|
|
| | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Ania... (14138 punktów) | >>Ale wcześniej stwierdziłeś, że obnoszenie się z "niewiarą" i mówienie o niej jest już wojowaniem, więc się zdecyduj - drwienie czy obnoszenie. >Nigdzie nie napisałem, że mówienie o swoich poglądach jest wojowaniem. zacytuję: >Wojujący ateista to ktoś, kto ma potrzebę manifestowania swojego ateizmu.
>>BTW - jeśli ktoś wierzy, że mleko kwaśnieje od moczu krasnoludków, to wiara ta również zasługuje na ochronę i szacunek? Czy tylko wiara w boga jedynego? >Zauważ, że ludzie przez tysiąclecia wierzyli w boga czy bogów, mają na to swoje argumenty i święcie w nie wierzą. Wiara w mocz krasnoludków jest zupełnie nieadekwatna. Jest nieadekwatna z racji mnogości różnych wersji wiary? Czy liczby wierzących? Moim zdaniem jest adekwatna, jeszcze 100 lat temu niemal całe społeczeństwa wierzyły w strzygi i zmory.
>Ludzie wierzą w boga, bo modlą się i czasem "zostają wysłuchani", Jednak badania statystyczne wykazują, że nie są wysłuchani, nie istnieje wpływ modlitwy wstawienniczej.
> bo na świecie dzieją się "cuda", z kórych żaden nie jest potwierdzony obiektywnym badaniem.
>bo "istnieją opętania i nawet psychiatrzy to potwierdzają", no - to już pozostawię bez komentarza.
> bo zło na świecie jest wynikiem grzechu pierworodnego więc nijak nie może wykluczac istnienia boga, i to - szczególnie niebezpiezna i obrzydliwa filozofia, zrzucająca odpowiedzialność za nieszczęście na kogoś, obwiniając go, bo za coś musi być w końcu karany. Paskudztwo ogólnie, przez które miliony osób były odtrącane.
> a jak ci się nie powodzi w życiu, to znaczy że dźwigasz swój krzyż, i to również. Nie warto niczego zmieniać, bo bozia tak chce, a potem ci wynagrodzi. Tkwij w biedzie i cierpieniu, bo tak jest ci pisane. Koszmar moralny, od którego cierpnie mi skóra. Nie będę nigdy w stanie zrozumieć, jak karkołomne musi być wywrócenie myśli do góry nogami, aby widzieć w podobnych koszmarkach miłość bożą. > i w końcu- jeśli boga nie ma to kto stworzył wszechświat? Są kreacjoniści, którzy stosując pseudonaukowy bełkot są w stanie przekonac ludzi zielonych, że Biblia idzie w parze z nauką, są "logicy", którzy przekonują że bóg jest albo go nie ma, więc prawdopodobieństwo jego istnienia wynosi 50 %. Nie. Pomiędzy tymi dwiema alternatywami nie ma równości i prawdopodobieństwo nie wynosi 50%. Czy między hipotezą że jestem człowiekiem, a hipotezą że jestem wyjątkowo genialnym kotem potrafiącym pisać po polsku na laptopku postawisz też znak równości?
> To nie jest tak, że wiara nie ma podstaw. Jest tak. Tak samo jak nie ma podstaw wiara w strzygi. I nie ma znaczenia ile osób myśli, że budząc się z dusznościami właśnie byłeś ofiarą takowej. Myślisz że żartuję, ale moja osobista babcia pół żartem powtarza podobne historie. Przed wojną na peryferiach i wsiach była to normalna "wiedza", umiano odróżniać niebezpieczne dziecko itd.
>Jeśli jedynie wyśmiewam przedmiot wiary rozmówcy, a nie daje mu nic wartościowego, żadnych merytorycznych argumentów, to jest to brak szacunku do rozmówcy. A ludziom z reguły należy się szacunek. Ludziom tak, co nie znaczy, że ich poglądom również. Istnieją poglądy, które warto rozważyć, wysłuchać. Istnieją i takie, które zasługują tylko na wypunktowanie niekonsekwencji, tak jak to właśnie zrobiłam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | matekkk (134 punktów) | > >Nigdzie nie napisałem, że mówienie o swoich poglądach jest wojowaniem.> zacytuję:> >Wojujący ateista to ktoś, kto ma potrzebę manifestowania swojego ateizmu.Co innego mówienie o swoich poglądach, a co innego nachalne manifestowanie poglądów. Jednak żyjemy w wolnym kraju i każdy kto ma potrzebę głosic swoją ateistyczną ewangelię, może to oczywiście robic. Tak jak ja mogę nazywac to wojującym ateizmem. > A wojujący trochę różni się od wojującego mniej. A niewojujący jest w gruncie rzeczy wojującym, ale obawiającym się presji społecznej, albo zwyczajnym tumiwiścem.> Ludzie nie dzielą się na dwie dyskretne grupy, zwykle widzimy pewne spektrum możliwości. Nawet w kwestii płci tak jest, a wydawałoby się inaczej, a co dopiero mówić o sferze poglądów.Własnie sama stworzyłaś podział na dwie grupy niewojujących ateistów: tych którzy obawiają się presji społecznej i "tumiwisców". Tak to jest jak się człowiek czepia słówek i skrótów myślowych
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Jednak żyjemy w wolnym kraju i każdy kto ma potrzebę głosic swoją ateistyczną ewangelię, może to oczywiście robic. Tak jak ja mogę nazywac to wojującym ateizmem. Od dziś będę nazywać księży i każdego, kto mi "słowo boże" będzie głosił, wojującymi katolikami.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | matekkk (134 punktów) | > >Jednak żyjemy w wolnym kraju i każdy kto ma potrzebę głosic swoją ateistyczną ewangelię, może to oczywiście robic. Tak jak ja mogę nazywac to wojującym ateizmem.> Od dziś będę nazywać księży i każdego, kto mi "słowo boże" będzie głosił, wojującymi katolikami.Bo w gruncie rzeczy niczym się nie różnią. I jedni i drudzy są nachalni  . Katolicy bardziej, bo mają większa siłę przebicia.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>>Nigdzie nie napisałem, że mówienie o swoich poglądach jest wojowaniem. >>zacytuję: >>>Wojujący ateista to ktoś, kto ma potrzebę manifestowania swojego ateizmu. >Co innego mówienie o swoich poglądach, a co innego nachalne manifestowanie poglądów. A czym dokładnie się to różni? Bo ja jakoś nie czuję różnicy takiej oczywistej. Kto decyduje, czy mówiąc o swoich poglądach jestem nachalna, czy nie? Ty? >Jednak żyjemy w wolnym kraju i każdy kto ma potrzebę głosic swoją ateistyczną ewangelię, może to oczywiście robic. Tak jak ja mogę nazywac to wojującym ateizmem. Oczywiście, możesz. Inna sprawa, czy będziesz zrozumiany, albo czy nie będziesz odebrany jako ktoś, kto najchętniej zakopałby ateitów pod dywan (coś jak pseudotolerancja gejów - niech sobie będą, ale nie mówią o tym).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | matekkk (134 punktów) | > >>>Nigdzie nie napisałem, że mówienie o swoich poglądach jest wojowaniem.> >>zacytuję:> >>>Wojujący ateista to ktoś, kto ma potrzebę manifestowania swojego ateizmu.> >Co innego mówienie o swoich poglądach, a co innego nachalne manifestowanie poglądów.> A czym dokładnie się to różni? Bo ja jakoś nie czuję różnicy takiej oczywistej.> Kto decyduje, czy mówiąc o swoich poglądach jestem nachalna, czy nie? Ty?Różnica w wyrażaniu swoich poglądów a nachalnym wyrażaniu swoich poglądów zawiera się w słowie nachalne  . Teraz powinnaś spytac, co to znaczy byc nachalnym i kto decyduje o tym, czy jest się nachalnym czy nie. > Oczywiście, możesz. Inna sprawa, czy będziesz zrozumiany, albo czy nie będziesz odebrany jako ktoś, kto najchętniej zakopałby ateitów pod dywan (coś jak pseudotolerancja gejów - niech sobie będą, ale nie mówią o tym).A czy gej może byc jednocześnie homofobem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | perun (8610 punktów) |
>A czy gej może byc jednocześnie homofobem? > Może, jeśli to gej katolicki, muzułmański, czy inny religijny, który nienawidzi sam siebie bo wg religii grzeszy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | matekkk (134 punktów) | >>A czy gej może byc jednocześnie homofobem? >> >Może, jeśli to gej katolicki, muzułmański, czy inny religijny, który nienawidzi sam siebie bo wg religii grzeszy
Rzeczywiście, tak też może byc.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | perun (8610 punktów) |
> W ogóle nie wiem o czym jest ta dyskusja. Są ludzie drwiący z wierzących i z ich przekonańCzemu się czepiasz tych chrześcijan. Nie ich wina, ze przez 2000 lat nie nauczyli sie kultury. Wiem, że chrześcijanie drwili i drwią z bogów innych religii nazywając ich ''bałwanami'' , ''bożkami'', ''demonami'' itp. Dziwi mnie tylko, że wymagają szacunku dla własnych bogów i oburza ich, gdy na ich boga mówi sie krasnal. Ale, żeby wymagać szacunku dla własnych bogów najpierw muszą nauczyć się szanować cudzych. Może pogadaj o tym z nimi na Frondzie
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | matekkk (134 punktów) | > Może pogadaj o tym z nimi na Frondzie  Mam coraz mniej ochoty na dyskusję z fanatykami. Z niektórymi jeszcze pogadasz, ale większosc ma jednak strasznie wyprane mózgi. Chociaż nie pisze teraz o frondzie, bo tam nawet nigdy nie byłem, a o innym portalu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dzięki  Oczywiście, że nie w każdej rozmowie na temat boga i bogów, bogini i bogiń dostaję białej gorączki. Słyszałem o bardzo wielu bogach, pisałem o bardzo wielu wierzeniach, czasem je analizowałem, czasem przedstawiałem osobom wierzącym w inne bóstwa i moje czoło pozostawało chłodne, zaś o tym, że byłem stonowany, niech świadczy fakt, iż osoby religijne (które pragnąłbym z tego wyleczyć, jak spokojny, chłodnoczoły lekarz) zwykle z przyjemnością słuchają, jak opowiadam im o innych bogach, w czym mam może trochę różnych intencji (ale z chłodnym czołem).
|
|
3 na 3 | phymor (42 punktów) | Jestem też prosty chłopak i według mnie ateista,to ateista. Nie można dodawac niepotrzebnych znaczeń,określeń do tego, co już a priori jest zrozumiałe.O "wojujących" ateistach często pisze się w sensie przygany,że oto mają takie wojenne nastawienie, że napadają na święte słowa i wszystkich wierzących.Ale może też znaczyć o ich niezłomności w głoszeniu swoich racji. Kto to taki "porządny" ateista ? Porządny ateista,to wojujący ateista.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|