Racjonalista - Strona głównaDo treści
Irracjonalizm czy taki zły?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-09-2011 23:53damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
Irracjonalizm czy taki zły?
Ocena 2 na 2
Istnieją dwie odmiany ateizmu. Pierwszym z nich jest ateizm prometejski, który ukazuje ludzi dążących do ostatecznej szczęśliwości.

Druga, szlachetniejsza zdaniem Kołakowskiego odmiana ateizmu uznaje świat za absurdalną zmierzającą donikąd i kończącą się pustką zabawkę bezosobowego fatum.

No cóż nigdy nie ukrywałem sympatii do tej drugiej. Autorzy portalu "Racjonalista" chyba też nie(kiedyś przeczytałem w jakimś artykule żeby nie szukać na portalu pocieszenia, bo się go nie znajdzie. Niestety nie pamiętam gdzie to przeczytałem, mam nadzieję,że dobrze pamiętam i nie wypaczyłem sensu tamtego tekstu).

Arthur Schopenhauer:
Nie masz żadnej szansy, ale ją wykorzystaj!


Co myślicie o powyższym zdaniu? Czu uważacie je za racjonalne?

Więc tak: skoro przyznajemy, że nie mamy żadnej szansy to jak możemy ją wykorzystywać?
To nie logiczne samo w sobie. Czy jest więc racjonalne? Skoro nie logiczne to i nie racjonalne?

Co zatem z Schopenhauerem którego Kołakowski przypisuje do tego drugiego obozu ateistów? Co z wami drodzy ateiści sympatyzujący z tym obozem? Nawet jeżeli nikt z was taki nie jest, czy też nikt nie zgadza się z pierwszą częścią zdania i twierdzi, że zawsze jest jakaś szansa; może potraktować te rozważania jako eksperyment myślowy.

Otóż zdanie wypowiedziane przez Schopenhauera jest irracjonalne ale czy głupie?

Kołakowski:
Nihilizm to utajone przeświadczenie, że warto żyć w świecie całkowicie złym i nie nadającym się do naprawy, że więc jest pozytywną wartością życie w świecie, który żadnych wartości pozytywnych nie zawiera.


Czy afirmowanie przez nihilistę życia jest nieracjonalne? Z powyższego wynika, że tak, gdyż nihilizm jest sprzeczny. Ale czy jest głupie? W końcu nie chodzi tu o nic więcej jak o wykorzystywanie szansy której się nie ma.

Czy irracjonalizm zawsze jest zły?

Ps. Takich przykładów(irracjonalnych) pewnie można wymyślić więcej.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Przemek J. (3008 punktów)
> Nie masz żadnej szansy, ale ją wykorzystaj!

Nie znam kontekstu tego zdania, ale takie samotne odczytuję jako zabawny sylogizm. Taka zmierzona gra skojarzeń. Czytane dosłownie, jest nieracjonalne, ale do jego oczytania trzeba trochę inteligencji i wysiłku. Nie chodzi o wykorzystanie szansy, której faktycznie nie ma, tylko o to, że gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, trzeba włożyć trochę wysiłku, żeby dostrzec jakieś wyjście i oczywiście je wykorzystać.

Racjonalizm racjonalizmem, ale czasem trzeba się odwołać do poczucia humoru i sobie odpuścić. Chcesz prowadzić dyskusję o czyjejś filozofii czy światopoglądzie, na postawie 2 zdań podanych bez szerszego kontekstu?

> irracjonalne ale czy głupie?

Zabawne i przepełnione treścią.
29-09-2011 14:25 
 Ocena 1 na 1
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>> Nie masz żadnej szansy, ale ją wykorzystaj!
>Nie znam kontekstu tego zdania, ale takie samotne odczytuję jako zabawny sylogizm. Taka zmierzona gra skojarzeń. Czytane dosłownie, jest nieracjonalne, ale do jego oczytania trzeba trochę inteligencji i wysiłku. Nie chodzi o wykorzystanie szansy, której faktycznie nie ma, tylko o to, że gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, trzeba włożyć trochę wysiłku, żeby dostrzec jakieś wyjście i oczywiście je wykorzystać.

Mi chodzi o dosłowne odczytywanie tych słów. W tym eksperymencie myślowym nie traktuj ich jako metafory.

Co byś zrobił gdybyś uznał, że nie masz żadnej szansy w bardzo ważnej sprawie, i dodaj do tego, że jest to jedyna sprawa która się liczy.

>Racjonalizm racjonalizmem, ale czasem trzeba się odwołać do poczucia humoru i sobie odpuścić. Chcesz prowadzić dyskusję o czyjejś filozofii czy światopoglądzie, na postawie 2 zdań podanych bez szerszego kontekstu?

Chce prowadzić dyskusję na temat racjonalizmu, poglądy jakiegoś filozofa mnie nie obchodzą, obchodzi mnie filozofia, nie historia filozofii.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
Przemek J. (3008 punktów)
> Mi chodzi o dosłowne odczytywanie tych słów. W tym eksperymencie myślowym nie traktuj ich jako metafory.

Jeśli odczytujemy to dosłownie, to nad czym się zastanawiać? Zdanie jest nielogiczne. Kropa.

> Co byś zrobił gdybyś uznał, że nie masz żadnej szansy w bardzo ważnej sprawie, i dodaj do tego, że jest to jedyna sprawa która się liczy.

Cieszył się tym co mam. Nie mam żadnej szansy żyć dłużej niż pewien określony czas. Jedyna sprawa, która naprawdę się liczy, to życie. Cieszę się tym co mam.

> poglądy jakiegoś filozofa mnie nie obchodzą, obchodzi mnie filozofia, nie historia filozofii.
> Pamiętaj, że Kołakowski był w młodości marksistą tzn. należał do tej pierwszej grupy ateistów, a potem zrezygnował.

To w końcu interesują czy nie? Jak odróżnić poglądy filozofa od filozofii?

> A tak w ogóle czy racjonalizm istnieje? Czy z twierdzenia Gödla nie wynika, że racjonalizm to mrzonka?

Masz do napisania coś od siebie, czy będziemy się bawić w wyliczanie poglądów kolejnych znanych Ci myślicieli?
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>> Mi chodzi o dosłowne odczytywanie tych słów. W tym eksperymencie myślowym nie traktuj ich jako metafory.
>Jeśli odczytujemy to dosłownie, to nad czym się zastanawiać? Zdanie jest nielogiczne. Kropa.

Ok dzięki za odpowiedź.

>> Co byś zrobił gdybyś uznał, że nie masz żadnej szansy w bardzo ważnej sprawie, i dodaj do tego, że jest to jedyna sprawa która się liczy.
>Cieszył się tym co mam. Nie mam żadnej szansy żyć dłużej niż pewien określony czas. Jedyna sprawa, która naprawdę się liczy, to życie. Cieszę się tym co mam.

A jak byś był takim www.polity(*)ontent/uploads/kevincarter.jpg dzieckiem też byś się cieszył z tego co masz? Naprawdę jedyna sprawa która się liczy to życie?

>> poglądy jakiegoś filozofa mnie nie obchodzą, obchodzi mnie filozofia, nie historia filozofii.
>> Pamiętaj, że Kołakowski był w młodości marksistą tzn. należał do tej pierwszej grupy ateistów, a potem zrezygnował.
>To w końcu interesują czy nie? Jak odróżnić poglądy filozofa od filozofii?

Nie interesują same dla siebie ale można je brać pod uwagę zajmując się filozofią.

>> A tak w ogóle czy racjonalizm istnieje? Czy z twierdzenia Gödla nie wynika, że racjonalizm to mrzonka?
>Masz do napisania coś od siebie, czy będziemy się bawić w wyliczanie poglądów kolejnych znanych Ci myślicieli?

Może jeszcze trochę powyliczam.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
03-10-2011 16:37 
 Ocena 1 na 1
Przemek J. (3008 punktów)
> A jak byś był takim www.polity(*)ontent/uploads/kevincarter.jpg dzieckiem też byś się cieszył z tego co masz? Naprawdę jedyna sprawa która się liczy to życie?

Tak. Największy mój problem, to taki, że jak skończy się moje życie to wszystko przestanie się liczyć. Czy w takim ujęciu, życie to nie ja ważniejsza rzecz dla mnie? Oczywiście moje życie dla mnie. Nie bawię się w żadne gierki słowne o aborcji itp. Jeśli już ciągnąć ten absurdalny przykład to znam kilka osób dotkniętych różnymi poważnymi problemami, które mimo to cieszą się tym co mają, więc z pewną dozą prawdopodobieństwa mogę założyć, że też bym się w takiej sytuacji cieszył tym co mam. A jaki jest największy problem dziecka z obrazka? Właśnie życie, bo chyba nie jest w stanie nic zrobić, żeby je zachować a jednocześnie instynkt chyba steruje jego wygłodzonym ciałem (bo raczej nie absorbuje świadomości w oddychanie).

Odpowiadam z grzeczności, bo dyskusja zrobiła się absurdalna, czego po pierwszym poście się obawiałem.
29-09-2011 18:17 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)

>Co byś zrobił gdybyś uznał, że nie masz żadnej szansy w bardzo ważnej sprawie, i dodaj do tego, że jest to jedyna sprawa która się liczy.
Proste. Uznałabym, że mój subiektywny osąd moich szans nie musi być zgodny z rzeczywistością i zaryzykowałabym, szczególnie, gdybym nie miała nic do stracenia. Np. stoisz przed plutonem egzekucyjnym i masz powiedziane, że jeśli przekonasz pluton do swoich racji, przeżyjesz. Teoretycznie szanse masz zerowe, bo pluton wypełnia rozkaz, który był dany, ale z drugiej strony - co szkodzi spróbować? Nie stracisz nic, a możesz wygrać wszystko.

Trudniej w sytuacji, kiedy masz coś do stracenia, wtedy następuje podświadoma lub świadoma kalkulacja strat i zysków.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Co byś zrobił gdybyś uznał, że nie masz żadnej szansy w bardzo ważnej sprawie, i dodaj do tego, że jest to jedyna sprawa która się liczy.
>Proste. Uznałabym, że mój subiektywny osąd moich szans nie musi być zgodny z rzeczywistością i zaryzykowałabym, szczególnie, gdybym nie miała nic do stracenia. Np. stoisz przed plutonem egzekucyjnym i masz powiedziane, że jeśli przekonasz pluton do swoich racji, przeżyjesz. Teoretycznie szanse masz zerowe, bo pluton wypełnia rozkaz, który był dany, ale z drugiej strony - co szkodzi spróbować? Nie stracisz nic, a możesz wygrać wszystko.

No właśnie. Tylko czy to przekonywanie plutonu nie jest absurdalne biorąc pod uwagę, że nie masz szans?

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
Ania... (14138 punktów)
>No właśnie. Tylko czy to przekonywanie plutonu nie jest absurdalne biorąc pod uwagę, że nie masz szans?
Nie jest, bo nie masz nic do stracenia, a wiele do wygrania.

Czy gdybyś dowiedział się, że możesz wysłać darmowy los na loterię, w której wygrywa się 50 mln, to spróbowałbyś? Nie płacisz nic, więc nie tracisz nic poza ewentualnie chwilą czasu...
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>No właśnie. Tylko czy to przekonywanie plutonu nie jest absurdalne biorąc pod uwagę, że nie masz szans?
>Nie jest, bo nie masz nic do stracenia, a wiele do wygrania.
>Czy gdybyś dowiedział się, że możesz wysłać darmowy los na loterię, w której wygrywa się 50 mln, to spróbowałbyś? Nie płacisz nic, więc nie tracisz nic poza ewentualnie chwilą czasu...

Tyle, że w tym przypadku jest jakaś minimalna szansa.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
Ania... (14138 punktów)
>>>No właśnie. Tylko czy to przekonywanie plutonu nie jest absurdalne biorąc pod uwagę, że nie masz szans?
>>Nie jest, bo nie masz nic do stracenia, a wiele do wygrania.
>>Czy gdybyś dowiedział się, że możesz wysłać darmowy los na loterię, w której wygrywa się 50 mln, to spróbowałbyś? Nie płacisz nic, więc nie tracisz nic poza ewentualnie chwilą czasu...
>Tyle, że w tym przypadku jest jakaś minimalna szansa.
A nie ma minimalnej szansy, że swoje zerowe szanse oceniłeś błędnie?
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>A nie ma minimalnej szansy, że swoje zerowe szanse oceniłeś błędnie?

Jest i to całkiem spora.

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
Ania... (14138 punktów)
Ano właśnie
29-09-2011 20:48 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Np. stoisz przed plutonem egzekucyjnym i masz powiedziane, że jeśli przekonasz pluton do swoich racji, przeżyjesz. Teoretycznie szanse masz zerowe, bo pluton wypełnia rozkaz, który był dany, ale z drugiej strony - co szkodzi spróbować? Nie stracisz nic, a możesz wygrać wszystko.

-No i co? Tacy z was bohaterowie, tacy jesteście mocni, że potraficie rozwalić niewinną kobietę? - Ania zaniosła się histerycznym śmiechem. - Popatrzcie na siebie. Żałosne wojaki, maszyny do zabijania, napędzane testosteronem dwunożne bestie. Jak będziecie mogli spojrzeć w oczy swoim żonom, dzieciom, jak będziecie mogli żyć ze świadomością, że macie na swoich rękach krew niewinnych, których jedyną zbrodnią było to, że nosili koszulki ze znakiem ateizmu...
Oficer dowodzący plutonem pobladł i opuścił głowę. Bagnety karabinów zawahały się, niczym źdźbła traw poruszone lekkim powiewem wiatru i po chwili, jakby obezwładnione łzami płynącymi z oczu kapitana pochyliły się i opadły. Od strony klasztoru pędził chłopiec z jakąś karteczką...


Wzruszyłem się.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
30-09-2011 13:57 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
Teraz to ja też

Przykład może karykaturalny, ale w doświadczenia wiem, że szacunek szans jest mocno subiektywny i nawet jeśli wydaje się, że nie mamy żadnych szans powodzenia, warto próbować. Bo zwyczajnie zdarza się, że takie bez szansowe akcje zakończyły mi się powodzeniem.
30-09-2011 19:52 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Przykład może karykaturalny, ale w doświadczenia wiem, że szacunek szans jest mocno subiektywny i nawet jeśli wydaje się, że nie mamy żadnych szans powodzenia, warto próbować. Bo zwyczajnie zdarza się, że takie bez szansowe akcje zakończyły mi się powodzeniem.

Fakt, jakoś nie słyszałem, by pluton egzekucyjny kiedykolwiek doznał nagłego moralnego wstrząsu porażony świadomością własnego okrucieństwa. Zresztą po to właśnie stworzono plutony, bo znana była już ta zasada, że jednostka wprzężona w działanie zbiorowe, nawet posiadająca wątpliwości zazwyczaj nie wyłamuje się z szeregu.
   Jednak, może trochę z innej beczki, bywały przypadki nieprawdopodobnego wręcz ocalenia skazańców podczas egzekucji. Jest znany przypadek człowieka, który przeżył krzesło elektryczne, liczne były przypadki zerwania sznura podczas wieszania. Zgodnie ze zwyczajowym prawem anglosaskim nie można powtórzyć egzekucji, stąd ludzie ci odeszli wolno i zachowali życie. Nie wiem dokładnie, jak wyglądała procedura zabijania w przypadku tego z krzesła, ale chyba od początku było to dwukrotne przepuszczanie prądu przez określony czas.
   Reasumując, jak mawiał Onufry: Nie masz takowych terminów, z których viribus unitis przy boskich auxiliach wyjść by nie można. Bóg w tym przypadku jest statystyką.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Ania... (14138 punktów)
Plusik za cytowanie Onufrego, zawsze lubiłam powieści "ku pokrzepieniu serc"...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ciekawy wątek. Mnie wydaje się obcy pesymizm Schopenhaera. Całkiem możliwe, iż irracjonalizm, o którym piszesz, bierze się z uczucia "braku boga". Stąd smutek, przygnębienie, wrażenie nihilizmu.

Ja raczej uważam, iż istnienie pełne jest możliwości i samo w sobie to wygrany los na loterii natury. NIe trwa wiecznie, ale skąd te oczekiwania?

Cytat:
Druga, szlachetniejsza zdaniem Kołakowskiego odmiana ateizmu uznaje świat za absurdalną zmierzającą donikąd i kończącą się pustką zabawkę bezosobowego fatum.


Absurdalna bo bez boga? Absurdalna bo bez celu w raju? Nie cenię zbyt Kołakowskiego, wybaczcie. Czy nieabsurdalne znaczy "wieczne"? Transcendentne?

Można spojrzeć na ewolucję. Przecież ona polega na coraz większej finezji osiągania celu, który istnieje i dla którego "wynalazła" szczęście. Co to znaczy bowiem szczęście? Dlaczego je czujemy i jak je czujemy? To się nie wzięło znikąd. Nie zyskaliśmy tego dzięki celom ze świętych ksiąg, jak chyba sugeruje Kołakowski.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawy wątek. Mnie wydaje się obcy pesymizm Schopenhaera. Całkiem możliwe, iż irracjonalizm, o którym piszesz, bierze się z uczucia "braku boga". Stąd smutek, przygnębienie, wrażenie nihilizmu.

Raczej z uczucia "braku sensu", nie koniecznie trzeba to sprowadzać do boga.

> Cytat:
Druga, szlachetniejsza zdaniem Kołakowskiego odmiana ateizmu uznaje świat za absurdalną zmierzającą donikąd i kończącą się pustką zabawkę bezosobowego fatum.

>Absurdalna bo bez boga?

Absurdalna bo bez sensu.

>Czy nieabsurdalne znaczy "wieczne"?

Co najmniej.

>Można spojrzeć na ewolucję. Przecież ona polega na coraz większej finezji osiągania celu, który istnieje i dla którego "wynalazła" szczęście. Co to znaczy bowiem szczęście? Dlaczego je czujemy i jak je czujemy? To się nie wzięło znikąd. Nie zyskaliśmy tego dzięki celom ze świętych ksiąg, jak chyba sugeruje Kołakowski.

Właśnie o to chodzi Kołakowskiemu, że świat jest absurdalną zmierzającą donikąd i kończącą się pustką zabawką bezosobowego fatum. A poczucie sensu/wartościowego celu jest tylko poczuciem "nadawanym" powiedzmy przez ewolucję. Pamiętaj, że Kołakowski był w młodości marksistą tzn. należał do tej pierwszej grupy ateistów, a potem zrezygnował.

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
>Czy nieabsurdalne znaczy "wieczne"?

Co najmniej.


Nie zgadzam się.

Cytat:
>Właśnie o to chodzi Kołakowskiemu, że świat jest absurdalną zmierzającą donikąd i kończącą się pustką zabawką bezosobowego fatum. A poczucie sensu/wartościowego celu jest tylko poczuciem "nadawanym" powiedzmy przez ewolucję. Pamiętaj, że Kołakowski był w młodości marksistą tzn. należał do tej pierwszej grupy ateistów, a potem zrezygnował.


Dziwne, że przy filozofowaniu pozostał.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Definicja "zła" jest w dużej mierze kwestią kultury i wiedzy o świecie. Cały wątek jest źle postawiony, bo my, ludzkość, nie mamy jeszcze wystarczającej wiedzy o świecie i samej sobie, by rozstrzygać ostateczne kwestie.
Warto najpierw dowiedzieć się, w jakim świecie żyjemy, zanim go podsumujemy. A do tego, tak czy inaczej, potrzeba wysiłku.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Definicja "zła" jest w dużej mierze kwestią kultury i wiedzy o świecie. Cały wątek jest źle postawiony, bo my, ludzkość, nie mamy jeszcze wystarczającej wiedzy o świecie i samej sobie, by rozstrzygać ostateczne kwestie.

Gorzej, że te ostateczne kwestie to jedyne ważne kwestie. O czym pisał Kołakowski spierając się z Lemem w sprawie czy nauka potrafi odpowiedzieć na ważne pytania.

>Warto najpierw dowiedzieć się, w jakim świecie żyjemy, zanim go podsumujemy. A do tego, tak czy inaczej, potrzeba wysiłku.

A czy ja robię coś innego, czy ja tu gdzieś napisałem podsumowanie? Pamiętaj, że wątek jest o racjonalizmie, nie o życiu jako takim.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>A czy ja robię coś innego, czy ja tu gdzieś napisałem podsumowanie?
Tak - pisząc, że świat jest złym miejscem do życia.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>A czy ja robię coś innego, czy ja tu gdzieś napisałem podsumowanie?
>Tak - pisząc, że świat jest złym miejscem do życia.

Napisałem, że się skłaniam ku tej opinii, w żadnym razie jej nie wyznaję.

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
29-09-2011 16:50 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
To nie rozumiem celu wątku.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>To nie rozumiem celu wątku.

Rozmowa o racjonalizmie, irracjonalizmie, absurdzie i poboczne tematy.

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
29-09-2011 16:10 
 Ocena 1 na 1
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Cały wątek jest źle postawiony, bo my, ludzkość, nie mamy jeszcze wystarczającej wiedzy o świecie i samej sobie, by rozstrzygać ostateczne kwestie
>Warto najpierw dowiedzieć się, w jakim świecie żyjemy, zanim go podsumujemy. A do tego, tak czy inaczej, potrzeba wysiłku.

Ps. Dlaczego nie napiszesz tego gdy ktoś mówi, że nie ma boga albo wypowiada się na temat innej kwestii? Czyżbyś uważał, że brak boga jest wystarczająco prawdopodobny, a brak sensu w świecie rządzonym przez fatum już nie?


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Cały wątek jest źle postawiony, bo my, ludzkość, nie mamy jeszcze wystarczającej wiedzy o świecie i samej sobie, by rozstrzygać ostateczne kwestie
>>Warto najpierw dowiedzieć się, w jakim świecie żyjemy, zanim go podsumujemy. A do tego, tak czy inaczej, potrzeba wysiłku.
>Ps. Dlaczego nie napiszesz tego gdy ktoś mówi, że nie ma boga albo wypowiada się na temat innej kwestii? Czyżbyś uważał, że brak boga jest wystarczająco prawdopodobny, a brak sensu w świecie rządzonym przez fatum już nie?
Bo boga religijnego nie ma z definicji. Miłosierny i jednocześnie sprawiedliwy. Wszechwiedzący i obdarowujący wolną wolą. Wszechmocny.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
A na moje drugie pytanie odpowiesz?

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Czyżbyś uważał, że brak boga jest wystarczająco prawdopodobny, a brak sensu w świecie rządzonym przez fatum już nie?
Nie wiem, czy rządzi fatum.
Aha i jeszcze, sens jest pojęciem wtórnym do pojęcia porządek. Porządek jest pierwotny i w odniesieniu do niego ustala się, czy dana kwestia ma sens - inaczej mówiąc, czy pasuje do porządku.
Czy potrafisz opisać porządek, jaki mamy w naszym małym, cieplutkim wszechświecie? Czy potrafisz podać pierwotne zasady, które nim rządzą i go tworzą?

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
29-09-2011 19:43 
 Ocena 1 na 1
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Czyżbyś uważał, że brak boga jest wystarczająco prawdopodobny, a brak sensu w świecie rządzonym przez fatum już nie?
>Nie wiem, czy rządzi fatum.

Ja z kolei sprawdziłem to słowo. I muszę powiedzieć, że nie chodziło mi o nie, a raczej o los, przypadek który można by utożsamiać z fatum.

>Aha i jeszcze, sens jest pojęciem wtórnym do pojęcia porządek. Porządek jest pierwotny i w odniesieniu do niego ustala się, czy dana kwestia ma sens - inaczej mówiąc, czy pasuje do porządku.
>Czy potrafisz opisać porządek, jaki mamy w naszym małym, cieplutkim wszechświecie? Czy potrafisz podać pierwotne zasady, które nim rządzą i go tworzą?

Przyjmując, że nie ma stwórcy a świat rządzi się losem mogę praktycznie wykluczyć sens no chyba, że sens istnieje przez przypadek. Jeżeli świat się nie rządzi losem to masz coś na wzór boga, no przynajmniej jest to teza mocno religijna.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>>Czyżbyś uważał, że brak boga jest wystarczająco prawdopodobny, a brak sensu w świecie rządzonym przez fatum już nie?
>>Nie wiem, czy rządzi fatum.
>Ja z kolei sprawdziłem to słowo. I muszę powiedzieć, że nie chodziło mi o nie, a raczej o los, przypadek który można by utożsamiać z fatum.
Plus. Przynajmniej jedno źródło niezrozumienia wyeliminowane.

>>Aha i jeszcze, sens jest pojęciem wtórnym do pojęcia porządek. Porządek jest pierwotny i w odniesieniu do niego ustala się, czy dana kwestia ma sens - inaczej mówiąc, czy pasuje do porządku.
>>Czy potrafisz opisać porządek, jaki mamy w naszym małym, cieplutkim wszechświecie? Czy potrafisz podać pierwotne zasady, które nim rządzą i go tworzą?
>Przyjmując, że nie ma stwórcy a świat rządzi się losem mogę praktycznie wykluczyć sens no chyba, że sens istnieje przez przypadek. Jeżeli świat się nie rządzi losem to masz coś na wzór boga, no przynajmniej jest to teza mocno religijna.
mam nadzieję, że nie urażę Cię następującymi słowami: wszechobecność religii sprawia, że widzisz alternatywy typu bóg-totalny_chaos. Tak nie musi być - marznące na szybie kropelki wody potrafią namalować wspaniałe obrazy mimo, że to nie ręka malarza nimi kieruje. Tak samo powstają płatki śniegu, z prostej rekurencji ( pl.wikipedia.org/wiki/Rekurencja ).
Można sobie wyobrazić, że to, co powstało u początku wszechświata działając według jednej reguły powtórzonej nieogarnialną dla nas ilość razy stworzyło całą różnorodność, którą widzimy. Nie potrzeba nikogo, kto by przed powstaniem wszechświata regułę lub reguły ustalał - byłby to błąd logiczny, bo trzeba by dla tej postaci wymyślać jej własny wszechświat szerszy od naszego, a wtedy pytania, które odnosimy do naszego wszechświata przeskoczyłyby na ów pomocniczy prowadząc do nieskończonego szeregu nie posiadającego rozwiązania.
Ale do sedna, pierwotne reguły mogą mieć różne własności: wprowadzać element losowości, być deterministyczne, albo pomiędzy (np. determinizm statystyczny); określać, co jest niepowtarzalne lub szczególne, a co zwykłe; mogą określać ramy ewolucji wszechświata albo ustalać, że nie będzie ona miała końca; co do ludzkiego życia i świadomości rozsądzać, czy gaśniemy jak świeczki, czy wiecznie powracamy - nie przez reinkarnacje, ale dlatego, że świadomość do świadomości podobna; czy można osiągnąć stany stacjonarne, czyli żyć wiecznie w odizolowanym kawałku wszechświata nie przejmując się całą resztą (w sensie biologicznym prawie na pewno można, gorzej, że kiedyś zgaśnie Słońce).
Istnieją miliony możliwości, które trzeba sprawdzić. Niestety na planecie Ziemia wciąż jesteśmy na poziomie prowizorki i barbarzyństwa. Nie jesteśmy sobie w stanie poradzić z pierwszym poziomem potrzeb według piramidy potrzeb Maslowa (nawet wyłączając z nich seks) pl.wikipedia.org/wiki/Piramida_Maslowa - i nawet nie chodzi mi o świat, ale o kraje cywilizowane!
Pytania o rzeczy ostateczne zawsze przegrywają z pytaniami, co będzie dziś na obiad. Skoro nie mamy odpowiedzi na te ostatnie, to nie udawajmy przed sobą, że potrafimy pewnie i uczciwie odpowiedzieć na te pierwsze. Możemy zgadywać, ale nikt nam dziś uczciwie nie powie, czy dobrze zgadliśmy.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Można sobie wyobrazić, że to, co powstało u początku wszechświata działając według jednej reguły powtórzonej nieogarnialną dla nas ilość razy stworzyło całą różnorodność, którą widzimy.

Chcesz zredukować całą rzeczywistość do jednego prostego wzoru?

>Nie potrzeba nikogo, kto by przed powstaniem wszechświata regułę lub reguły ustalał - byłby to błąd logiczny, bo trzeba by dla tej postaci wymyślać jej własny wszechświat szerszy od naszego, a wtedy pytania, które odnosimy do naszego wszechświata przeskoczyłyby na ów pomocniczy prowadząc do nieskończonego szeregu nie posiadającego rozwiązania.

Ale to nie jest temat o bogu tylko o jego braku.

>Pytania o rzeczy ostateczne zawsze przegrywają z pytaniami, co będzie dziś na obiad.

Ludzie są różni. Mnie obiad mniej interesuje.

>Skoro nie mamy odpowiedzi na te ostatnie, to nie udawajmy przed sobą, że potrafimy pewnie i uczciwie odpowiedzieć na te pierwsze. Możemy zgadywać, ale nikt nam dziś uczciwie nie powie, czy dobrze zgadliśmy.

Ok zgoda. Nie wiemy czy świat pozwala na sens. Nie można tego wykluczyć. Ale jak to się mówi nie można udowodnić nieistnienia. A na mnie nie spoczywa obowiązek udowodnienia istnienia. Więc podaj konkretne argumenty to pogadamy dalej.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie rozumiem, czego ode mnie wymagasz. Możesz mi napisać wprost?

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Nie rozumiem, czego ode mnie wymagasz. Możesz mi napisać wprost?

Na początku stwierdziłeś,że nie mogę podsumowywać świata i twierdzić o nieistnieniu w nim wartości. A ja teraz stwierdziłem, że nie dowodzi się nieistnienia. I że przedstawienie argumentów za istnieniem jakichś wartości należy do Ciebie. Napisz mi co jest według Ciebie wartością.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Nie rozumiem, czego ode mnie wymagasz. Możesz mi napisać wprost?
>Na początku stwierdziłeś,że nie mogę podsumowywać świata i twierdzić o nieistnieniu w nim wartości. A ja teraz stwierdziłem, że nie dowodzi się nieistnienia. I że przedstawienie argumentów za istnieniem jakichś wartości należy do Ciebie. Napisz mi co jest według Ciebie wartością.
Zacytuj mnie, bo chyba się nie rozumiemy. Piszę, że nie możesz rozstrzyhać rzeczy ostatecznych o świecie.
O rzeczach nieostatecznych można powiedzieć wiele, na przykład o fotelu/krześle, na którym będziesz siedział odpisując mi - jakiego jest koloru, czy jest wygodny dla Ciebie, czy i kiedy krzywi Ci kręgosłup, czy przeszkadza w myśleniu. Ale przypisać mu wartość dobra/zła w odniesieniu do Twojego na nim siedzenia - niemożliwe!

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)

>Zacytuj mnie, bo chyba się nie rozumiemy. Piszę, że nie możesz rozstrzyhać rzeczy ostatecznych o świecie.
>O rzeczach nieostatecznych można powiedzieć wiele, na przykład o fotelu/krześle, na którym będziesz siedział odpisując mi - jakiego jest koloru, czy jest wygodny dla Ciebie, czy i kiedy krzywi Ci kręgosłup, czy przeszkadza w myśleniu.

W takim razie nie rozumiem co to są rzeczy ostateczne.

>Ale przypisać mu wartość dobra/zła w odniesieniu do Twojego na nim siedzenia - niemożliwe!

Dlaczego dobro/zło to rzecz ostateczna?


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Dlaczego dobro/zło to rzecz ostateczna?
Bo przypisania nie da się zmienić z definicji.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>Można sobie wyobrazić, że to, co powstało u początku wszechświata działając według jednej reguły powtórzonej nieogarnialną dla nas ilość razy stworzyło całą różnorodność, którą widzimy. Nie potrzeba nikogo, kto by przed powstaniem wszechświata regułę lub reguły ustalał - byłby to błąd logiczny, bo trzeba by dla tej postaci wymyślać jej własny wszechświat szerszy od naszego, a wtedy pytania, które odnosimy do naszego wszechświata przeskoczyłyby na ów pomocniczy prowadząc do nieskończonego szeregu nie posiadającego rozwiązania.

Nie zgodzam się. Jak przyjmujesz jakąś regułę powtarzaną w nieskończoność nie mającą swojej przyczyny to to samo może dziać się z "tym" który ustala reguły.
Jeżeli skolei przyjmujesz, że "ten" który ustala reguły musi żyć w jakimś własnym osobliwym świacie to to samo musi dotyczyć się rekurencyjnej reguły np. zbiór Mandelbrota sam istnieje w takim osobliwym świecie jakim jest świat prawidłowości matematyczych. Oba przypadki się od siebie nie różnią.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
30-09-2011 09:33 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Reguła nie powtarza się w nieskończoność.
Co do "życia reguły w osobliwym świecie" to nie dotyczy to jej. Ona żyje w naszym wszechświecie, nie potrzeba jej innego.

Jakby umyka Ci najważniejsze - nie doszliśmy do najniższych poziomów wiedzy o naszym wszechświecie. Nie mamy odpowiedzi, co najwyżej z grubsza możemy odrzucać, co nie pasuje.

Pozdrawiam

Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.
P.K.Dick
30-09-2011 07:53 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Pytania o rzeczy ostateczne zawsze przegrywają z pytaniami, co będzie dziś na obiad.

A co na to tasiemiec, zwłaszcza ten kapitalistyczny, który cały jest trawieniem?

Menu podrzędnej knajpy bywa lepsze od świętych pism.

Nie warto jeść zupy, która nie byłaby sprawą ostateczną: grozi sraczką lub zatruciem.

Ostateczność to kwestia intensywności przeżywania
drobiazgów.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
setarkos (10757 punktów)

>Otóż zdanie wypowiedziane przez Schopenhauera jest irracjonalne ale czy głupie?
Skoro irracjonalne, to raczej nie mądre.

>Czy irracjonalizm zawsze jest zły?
Pozostaje poza kategoriami dobro/zło dopóki przez rozum nie zbliża się do racjonalizmu.

[Możliwe, że nihilizm u Schopenhauera, podobnie jak pesymizm innych myślicieli (w tym Platona z jego wizją nieuchronnego psucia się świata), wynika z projekcji własnego losu na przyszłość 'w ogóle', która (projekcja) moim zdaniem nie jest logicznie uzasadniona. Kołakowskiego bym tu nie dopisywał, bo on dbał raczej o wieczne pytania niż jednoznaczne odpowiedzi.
Wizję przyszłości, będącą jakby 'teorią stanu stacjonarnego filozofii', podał w jednym z ostatnich wywiadów Stanisław Lem.
Na pytanie:
- Panie profesorze, to jak będzie?
Odpowiedział bodaj:
- Tak samo jak zawsze tylko .. bardziej.

Taki 'kierunek bez kierunku', rozwój pomiędzy wyostrzanymi lub oddalanymi skrajnościami też brzmi może irracjonalnie - ale czy jednakowo głupio?]
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Otóż zdanie wypowiedziane przez Schopenhauera jest irracjonalne ale czy głupie?
>Skoro irracjonalne, to raczej nie mądre.

A tak w ogóle czy racjonalizm istnieje? Czy z twierdzenia Gödla nie wynika, że racjonalizm to mrzonka?


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
Jacholek (5699 punktów)
>A tak w ogóle czy racjonalizm istnieje? Czy z twierdzenia Gödla nie wynika, że racjonalizm to mrzonka?
>
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.


Radze nie mieszac do tego Godla- nie obracamy sie w swiecie zamknietgo systemu aksjomatycznego lecz w otwartej i raczej nieskonczonej rzeczywistosci. A racjonalizm jako koncepcja istnieje tylko my jestesmy mniej lub bardziej irracjonalni z roznymi tego skutkami. Ewolucyjnie stajemy sie coraz bardziej racjonalni ale to proces bardzo uwiklany. Zyczenia pozytywnej racjonalnosci i glebokiej duchowosci.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
> Radze nie mieszac do tego Godla- nie obracamy sie w swiecie zamknietgo systemu aksjomatycznego lecz w otwartej i raczej nieskonczonej rzeczywistosci.

A nasze mózgi jak działają?

>A racjonalizm jako koncepcja istnieje tylko my jestesmy mniej lub bardziej irracjonalni z roznymi tego skutkami.

Istnieją rożne koncepcje, co nie znaczy, że są sensowne. Czy racjonalizm jest sensowny/niesprzeczny?

>Ewolucyjnie stajemy sie coraz bardziej racjonalni ale to proces bardzo uwiklany.

Co to znaczy racjonalny?


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
Jacholek (5699 punktów)
>A nasze mózgi jak działają?
To dopiero odkrywamy stopniowo. W kazdym razie nie tylko mozg kieruje naszymi emocjami i decyzjami co odroznia nas od robotow czy sztucznej inteligencji.
> Czy racjonalizm jest sensowny/niesprzeczny?
Nie ma czystego, absolutnego racjonalizmu bo nasza wiedza jest ograniczona, niepelna, w dodatku determinizm ma tez swoje ograniczenia (teoria chaosu, mechanika kwantowa, brak danych itd).
>Co to znaczy racjonalny?
To znaczy podpierac sie wiecej rozumem gdy to jest tylko mozliwe i nie poddawac sie iluzjom, pozorom i manipulacjom szalbierzy. Nie podejmuje sie podac pelnej definicji racjonalnosci (narazie).
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Co to znaczy racjonalny?
>To znaczy podpierac sie wiecej rozumem gdy to jest tylko mozliwe i nie poddawac sie iluzjom, pozorom i manipulacjom szalbierzy. Nie podejmuje sie podac pelnej definicji racjonalnosci (narazie).
>

Ale jak ty to łączysz w całość? Jeżeli racjonalny to oparty na rozumie. To i błędy są oparte na rozumie. Czyli błędy są racjonalne?


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
jasenka (1863 punktów)
>Arthur Schopenhauer:
Nie masz żadnej szansy, ale ją wykorzystaj!

>Co myślicie o powyższym zdaniu? Czu uważacie je za racjonalne?>


Jest jak najbardziej racjonalne dla mnie, jeśli spojrzę z punktu widzenia przemyśleń Schopenhauera, dla którego świat był wyobrażeniem, a siłą napędową wola. Nie masz szansy,ale wykorzystaj ją, a więc w ten sposób stwórz szansę - tak to odczytuję.

>Czy afirmowanie przez nihilistę życia jest nieracjonalne? Z powyższego wynika, że tak, gdyż
>nihilizm jest sprzeczny. Ale czy jest głupie?


Racjonalne dla mnie, bo - jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma i tworzy się przez to pozytywną stronę.
diogenes (42753 punktów)
>Istnieją dwie odmiany ateizmu.

Nie rozumiem, z jakiej racji miałabym swoją egzystencję przeciwstawiać bajaniom o bogu, rozróżniać w niej typy, itp. Jeśli ktoś robi błąd w myśleniu - a tym jest teizm -, wyciąga zbyt pochopne wnioski z przesłanek, to należy zwrócić na to uwagę, a nie deliberować nad fikcyjnym rezultatem.

>nie szukać na portalu pocieszenia, bo się go nie znajdzie.

Zalatuje piekłem Dantego: Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tu] wchodzicie

>Nie masz żadnej szansy, ale ją wykorzystaj!

To tak, jakby w rzucie monetą wypadła szóstka z rzutu kostką.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>To tak, jakby w rzucie monetą wypadła szóstka z rzutu kostką.

Więc co byś zrobił gdybyś uznał, że nie masz żadnej szansy w bardzo ważnej sprawie, i dodaj do tego, że jest to jedyna sprawa która się liczy.


Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
29-09-2011 21:36 
 Ocena 1 na 1
Artur@R (7115 punktów)
>Więc co byś zrobił gdybyś uznał, że nie masz żadnej szansy w bardzo ważnej sprawie, i dodaj do tego, że jest to jedyna sprawa która się liczy.

S .Lem, wtedy by rzekł -"Nie wszytko i nie wszędzie jest dla nas"


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>Więc co byś zrobił gdybyś uznał, że nie masz żadnej szansy w bardzo ważnej sprawie, i dodaj do tego, że jest to jedyna sprawa która się liczy.
>S .Lem, wtedy by rzekł -"Nie wszytko i nie wszędzie jest dla nas"

A Aldous Huxley - "Znajdowanie złych racji dla tego, w co się wierzy dla innych złych racji - oto na czym polega filozofia."

Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
29-09-2011 22:35 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Więc co byś zrobił gdybyś uznał, że nie masz żadnej szansy w bardzo ważnej sprawie,

Uznałbym sprawę za niewartą jakiegokolwiek zachodu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-09-2011 21:33 
 Ocena 2 na 2
Artur@R (7115 punktów)
>To tak, jakby w rzucie monetą wypadła szóstka z rzutu kostką. <

Albo jak w tym dowcipie:
Wchodzą dwie łodzie podwodne na drzewo i pierwsza mówi do drugiej:
- Ty, ktoś się za nami wspina.
Na to druga:
- Eeeee tam, to pewnie koń - ma tu gniazdo.



"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
30-09-2011 07:33 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>- Eeeee tam, to pewnie koń - ma tu gniazdo.

Może chodziło o pegaza?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Artur@R (7115 punktów)
>>- Eeeee tam, to pewnie koń - ma tu gniazdo.
>Może chodziło o pegaza?

Możliwe, możliwe...ale mając na uwadzę "gatunek" dowcipu - stawiał bym na konia morskiego lub trojańskiego


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365