Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gdyby bóstwa istniały...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
14-11-2012 00:02setarkos (10757 punktów)Gdyby bóstwa istniały...
Ocena 1 na 1
Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?

Proszę o zachowanie pozytywnego tonu wypowiedzi
(jeśli od ateistów, to w roli advocatus diaboli)).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?

Nie wiem jak być przydatnym bogom. Ze znanej mi definicji wiem o ich wszechmocy, co implikuje całkowity brak przydatności ludzi.

Jeśli chodzi o wyznawców, to sprawa jest zupełnie inna. Być przydatnym wyznawcom można być na wiele sposobów. Co ciekawe sposoby przydatności wyznawcom są jednocześnie niezwykle przydatne dla nas samych i powstaje tutaj wspólny interes dający wiele obopólnych korzyści.
14-11-2012 15:20 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Nie wiem jak być przydatnym bogom. Ze znanej mi definicji wiem o ich wszechmocy, co implikuje całkowity brak przydatności ludzi.

A tu się właśnie mylisz.
Jako, że istnieją różne rodzaje ( w zależności od potrzeb odwołującego się do.. ) logiki, to również - na tej samej zasadzie - istnieją różne rodzaje wszechmocy. Do każdego z nich dopasowuje się pasująca dla tego/tych, którzy dopasowują - uwzględniając konieczność dopasowania dla konkretnej sytuacji/ czynności, czy czegoś tam - definicję ( dotyczy to tak logiki jak i wszechmocy, i pewnie wielu innych pojęć ).
I tak np. niektórzy wyznawcy nijakiego Allaha ( jak najbardziej wszechmocnego i wszechmogącego, że o wszechwiedzy już nie wspomnę ) zasłaniają okna coby w czasie, narzuconego przezeń, postu gorzały się napić.
I tutaj otwiera się "furtka" dla tych, którzy chcą być bogu Allahu przydatni. Mogą oni temuż Allahu wskazywać, gdzie w czasie postu inni, mimo zakazu a dzięki powyższej zasadzie definiowania, tę gorzałę piją.
Co by w zamian otrzymali i jak to technicznie zrobić ? To już odrębna kwestia.

14-11-2012 17:02 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. "furtka" dla tych, którzy chcą być bogu Allahu przydatni. Mogą oni temuż Allahu wskazywać, gdzie w czasie postu inni (..) gorzałę piją.
Czyżby boskie moce polegały na ziemskim donosicielstwie?
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Czyżby boskie moce polegały na ziemskim donosicielstwie?
A bo ja tam wiem, na czym one tam polegają i co to takiego. Zapytaj tych definiujących te wszystkie wszech.....
Kacperek (2127 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?
>Proszę o zachowanie pozytywnego tonu wypowiedzi
>(jeśli od ateistów, to w roli advocatus diaboli)).
>
Ha, trzeba by chyba najpierw jakoś z grubsza chociaż bóstwa zdefiniować.
14-11-2012 08:41 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>.. trzeba by chyba najpierw jakoś z grubsza chociaż bóstwa zdefiniować.
Trochę trudno o definicję, gdy bywają ubóstwiane różne zjawiska czy osoby.
Chodziłoby raczej o to, co można zrobić pozytywnego, gdy akurat ktoś ma 'nadwyżkę' dobrej woli.

[Hmm.. Przy okazji wyszło jednak założenie, że bóstwa nie powinny być negatywne.]
nobodylikeyou (972 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?

Tak jak robi dotychczas.
Przede wszystkim finansowo.

Zakładanie że byłoby ich więcej jak jedno, oznaczało by zwiększenie funduszy przede wszystkich na pijar danego boga i potrzebę trafiania w odpowiednie gusta, by jeszcze bardziej rozszerzyć zakres kultu w stosunku do danego bóstwa;

- gdyby był to np. grecki bóg wojny Ares, to można, a właściwie należało by wspierać go poprzez promocję w np. koszarach i innych placówkach wojskowych pod postacią plakatów propagandowych
- gdyby Atena, to przede wszystkim podkreślając że całą ludzką wiedzę i mądrość zawdzięczamy tylko jej np. na wszelkiej maści uniwersytetach i innych instytutach naukowo-oświatowych.
- Dionizos mógłby z kolei zająć się produkcja napojów wyskokowych i promocją w miejscowych sklepach spożywczo monopolowych, choć tutaj musiałby zapewne podjąć konkurencję z niejakim Jezusem Chrystusem.

Oczywiście pomagając im człowiek mógłby zapewnić sobie dane dobra odpowiadające ich specjalizacjom.

Generalnie byłoby w sumie tak jak jest teraz, tylko że jakoś tak bardziej... "przyziemnie".

Tak to widzę.

>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?
Eeee... płacić? W sumie już to robimy.
Za pomocą naszych podatków.
MarcinK (9189 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?

Dobrym pomysłem byłaby jakaś publiczna zbiórka - im zawsze brakuje kasy:

Cytat:
But He loves you. He loves you, and He needs money! He always needs money! He's all-powerful, all-perfect, all-knowing, and all-wise, somehow just can't handle money! Religion takes in billions of dollars, they pay no taxes, and they always need a little more. Now, you talk about a good bullshit story. Holy s**t!


George Carlin

>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom

To co zwykle. Jako jedyni nie zawracamy Im gitary - reszta to sami upierdliwce. Jesteśmy zapewne ich szczytowym osiągnięciem.

> lub ich wyznawcom?

Współczuć - narobi się taki Wszechmocny, a te stworzenia, miast zając się sobą, tylko jęczą i skomlą.
14-11-2012 05:13Nie na temat 
Marudek (208 punktów)
>>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?

Bóstwa istnieją. Tym namacalnym można włazić w d... ( od tego rosną ) , a ponadto wszystkie uszczęśliwia palenie czarownic.
14-11-2012 08:43 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. wszystkie uszczęśliwia palenie czarownic.
Takim chyba się nie pomaga?
14-11-2012 06:42Nie na temat
Irracja (4721 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?
>Proszę o zachowanie pozytywnego tonu wypowiedzi
>(jeśli od ateistów, to w roli advocatus diaboli)).
>

... jeżeliś jest wierzący, a zakładam wiarę chrześcijańską, to powinieneś znać te słowa: (Ew. Mateusza 7:21, Biblia Tysiąclecia) - "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie"...

... a więc wystarczy żyć w zgodzie z "prawami boskimi", czyli "uczciwie", ogólnie mówiąc. Prawa kościelne, i inne dotyczące samej wiary i religii, żadnego znaczenia nie mają, a często są sprzeczne z tymi "boskimi"...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
14-11-2012 08:45 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>... jeżeliś jest wierzący, a zakładam wiarę chrześcijańską, to powinieneś znać te słowa: (Ew. Mateusza 7:21, Biblia Tysiąclecia) - "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie"...

Nie znam całej Biblii, a tylko wyrywki takie jak np ten:
"Według rozkazu, jaki otrzymał Mojżesz od Pana, wyruszyli przeciw Madianitom i pozabijali wszystkich mężczyzn. 8 Zabili również królów madianickich. Oprócz tych, którzy zginęli [w walce]: Ewi, Rekem, Sur, Chur i Reba - razem pięciu królów madianickich. Mieczem zabili również Balaama, syna Beora. 9 Następnie uprowadzili w niewolę kobiety i dzieci madianickie oraz zagarnęli jako łup wszystko ich bydło, stada i cały majątek. 10 Spalili wszystkie miasta, które tamci zamieszkiwali, i wszystkie obozowiska namiotów."

>... a więc wystarczy żyć w zgodzie z "prawami boskimi", czyli "uczciwie", ogólnie mówiąc. Prawa kościelne, i inne dotyczące samej wiary i religii, żadnego znaczenia nie mają, a często są sprzeczne z tymi "boskimi"...

Zatem wystarczy np dokonać masowego morderstwa mieszkańców jakiegoś miasta lub na żądanie boga zabić własne dziecko i będzie OK?
14-11-2012 09:08 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>.. wystarczy żyć w zgodzie z "prawami boskimi",
Wątpliwe, by taka zgodna uniżoność miała się dobrze bóstwu przysłużyć.
Przecież to może je zmanierować i 'zepsuć'.

[Poza tym stawiałbyś się w pozycji konsumenta "słowa bożego" a nie jego ewentualnego doradcy.]

P.S.
Kasuj proszę zbędne cytowania - nadmierne usuwam.
Irracja (4721 punktów)
>>.. wystarczy żyć w zgodzie z "prawami boskimi",
>Wątpliwe, by taka zgodna uniżoność miała się dobrze bóstwu przysłużyć.
>Przecież to może je zmanierować i 'zepsuć'.

... są pewne uniwersalne prawa, które wierzący uważają za "prawa boskie", zaś ludzie niewierzący zwą "prawami naturalnymi". Każde takie prawo można wynaturzyć i zmanierować jakąś "jedynie słuszną interpretacją". Jednak każda taka interpretacja, to już "prawo ludzkie". Do "praw *naturalnych/boskich" (*niepotrzebne skreślić) można zaliczyć prawo do szczęścia. Sama już interpretacja, co pojecie "szczęścia" znaczy, skażone jest indywidualizmem i samolubstwem konkretnego człowieka. A to potrafi zmanierować "najwznioślejsze ideologie"...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
14-11-2012 09:48 
 Ocena 6 na 6
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>... są pewne uniwersalne prawa, które wierzący uważają za "prawa boskie", zaś ludzie niewierzący zwą "prawami naturalnymi". Każde takie prawo można wynaturzyć i zmanierować jakąś "jedynie słuszną interpretacją". Jednak każda taka interpretacja, to już "prawo ludzkie". Do "praw *naturalnych/boskich" (*niepotrzebne skreślić) można zaliczyć prawo do szczęścia. Sama już interpretacja, co pojecie "szczęścia" znaczy, skażone jest indywidualizmem i samolubstwem konkretnego człowieka. A to potrafi zmanierować "najwznioślejsze ideologie"...

Prawa naturalne to wg mnie prawo powszechnego ciążenia, zasada zachowania energii itp. A Ty błędnie podciągasz pod nie jakieś wymyślone rzeczy. Prawo do szczęścia to wymysł człowieka. To co w rzeczywistości istnieje, to ewolucyjnie wykształcone popędy, których zaspokojenie powoduje w dłuższym terminie przekazanie genów (niosących te popędy) nagradzając w krótkim terminie satysfakcją nazywaną przez niektórych szczęściem.

Dla zaspokojenia Twoich wzniosłych ideologii proponuję żebyś wsadził sobie w mózg kilka elektrod stymulujących Twoje poczucie szczęścia. W rezultacie drażnienia części mózgu powinieneś osiągnąć nieskażone indywidualizmem uniwersalne szczęście nie fatygując przy tym żadnych bóstw.
14-11-2012 09:27
 Ocena 19 na 19
Fizyk (17637 punktów)
> Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?

Ukrzyżować?
14-11-2012 12:14 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>> Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
>Ukrzyżować?

Jeśli nawet niektóre bóstwa by sobie tego życzyły (dla uzyskania sławy cierpiętniczej?), to taka metoda nie licuje z ludzką godnością (może z boską tak - diabli wiedzą).
Już może lepiej 'zakląć' je w posążek.
14-11-2012 15:15 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
>>> Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
>> Ukrzyżować?
> dla uzyskania sławy cierpiętniczej?

Słaby ze mnie teolog, ale chyba inne były zamiary boskie.

O ile mi wiadomo, Pan Bóg stworzenie świata sknocił. Postanowił zatopić wszystko, ale niewiele to pomogło. Wykombinował więc, że jak zawiśnie na krzyżu to potem będzie już dobrze. Niestety, musiał się w tym zdać na pomoc ludzi, bo choć jedną rękę da się jeszcze na upartego przybić, to drugiej nawet Pan Bóg sam już nie potrafi. Nie jestem pewien jak się ta cała historia skończyła, ale coś mi się zdaje, że od tego czasu Pan Bóg przestał się interesować swoim dziełem.
16-11-2012 10:26Nie na temat 
Uriel_ (360 punktów)
>Jeśli nawet niektóre bóstwa by sobie tego życzyły (dla uzyskania sławy cierpiętniczej?), to taka metoda nie licuje z ludzką godnością (może z boską tak - diabli wiedzą).

Ale pytanie pierwsze dopuszcza możliwość, że spytany mógłby być żydem a dopiero w drugim precyzujesz, że chodzi o ateistę.
   
15-11-2012 00:41 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Ukrzyżować?<
Czasem wystarczy pocałować w świętą dłoń.



Jeżeli się modlić to nigdy do fałszywych bożków.



I nie mylić zastępców Pana Boga

Marszalik (733 punktów)
Ale dlaczego od razu pomagać?

Nawet zakładając istnienie bóstw, nie jest jednoznaczne, że "ich" interes jest równorzędny z moim.

W każdym razie myślę, że zacząłbym od stworzenia jakiegoś cennika - ile i jakich ofiar/modłów za ile łask. Wierzący zdają się zupełnie beztrosko do tego podchodzić. Może jakieś zniżki wynegocjować? Umowę podpisać na kilka(set) lat wprzód. Naświetlić warunki, których spełnianie gwarantowałoby nie pojawianie się klęsk żywiołowych. Ah, no i kwestia gwarancji. Byłby dobrze, na zasadach wolnorynkowych, gdyby takie bóstwo odpowiadało za swoje produkty. Oczywiście z wyłączeniem życia po śmierci, te byłoby ciężko poddać reklamacji.

Niestety należałoby też obmyśleć system zapobiegania szkodzeniu sobie nawzajem. Wiadomo, jak to nawet teraz sąsiad sąsiadowi wilkiem, jednak nasypanie komuś na balkon liści a porażenie piorunem (wynegocjowane wcześniej u konkretnego bóstwa) to zupełnie różne sprawy. Byłoby dobrze by nad bóstwami ustanowić coś w rodzaju Ezoterycznej Komisji Nadzoru Boskiego, której zadaniem byłoby kontrola i przeciwdziałanie cudom nie porządanym lub krzywdzących osoby trzecie.

Wypadałoby też zakazać form cudów takich, jak:
- niewidzialność
- cofanie w czasie
- tworzenie nieskończonej ilości złota/pieniędzy (wiadomo, inflacja...)
- czytanie w myślach
- kontrola nad Ezoteryczną Komisją Nadzoru Boskiego

Proponowałbym, aby wystosowanie takiej listy i jej aktualizacja było pod kontrolą wcześniej wymienionej Ezoterycznej Komisji Nadzoru Boskiego.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Wypadałoby też zakazać form cudów takich, jak:

Brzydzę się cudami. Nie lubię być niewidzialny. Można we mnie wierzyć, ale nie nalegam. Jako bóstwo jestem w stanie spełnić wszystkie warunki powiedzmy za jedną tacę w miesiącu. Proponuję więc swoją kandydaturę.
2ndhandbrain (152 punktów)
>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?
No jeżeli bóstwa by istniały, to pewnie dawałyby o tym znać, a wiec Ciężko by było być ateistą

>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
Wyobrażam to sobie jak w powieściach fantasy. Im więcej bóg ma wyznawców tym większa jego moc. Zatem bogowie zyskiwaliby moc dzięki naszym modłom i ofiarom, a w zamian czyniliby cuda np. chronili przed kataklizmami a głównie przed wyznawcami innych religii
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>>
>No jeżeli bóstwa by istniały, to pewnie dawałyby o tym znać,
Chcesz masz : www.filmwe(*)gowie+heavy+metalu-2009-598264
setarkos (10757 punktów)
>.. jeżeli bóstwa by istniały, to pewnie dawałyby o tym znać, a wiec Ciężko by było być ateistą
Ktoś obiecał, że będzie lekko?
Pewnie nie ujawniają się ateistom wprost, lecz co najwyżej za pośrednictwem natchnionych.
>.. bogowie zyskiwaliby moc dzięki naszym modłom i ofiarom, a w zamian czyniliby cuda np. chronili przed kataklizmami a głównie przed wyznawcami innych religii
Wynikałoby stąd, że jeśli w ogóle bóstwom pomagać, to tylko naszym a broń boże obcym?
worek kości (2937 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?

Hmm, polecam lekturę Amerykańskich Bogów, Neila Gaimana.

bembergiem w berg
Natii Dob (817 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?

W ŻADEN, bo bóstwa są wszechmocne.

>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?

Ateista nie może zrobić nic, bo w to nie wierzy..?

>Proszę o zachowanie pozytywnego tonu wypowiedzi
>(jeśli od ateistów, to w roli advocatus diaboli)).
>

Jasne. Pomyśl zanim zadasz pytanie, bo to co nie jest realne, nie ma sensu by było analizowane.

"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".
14-11-2012 21:12 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. to co nie jest realne, nie ma sensu by było analizowane.
Jasne. Teraz jednak chyba lepiej widzę, że człowiek do niczego dobrego nie jest bóstwu potrzebny (sam mogłem czegoś nie dostrzec).
Ciekawe dlaczego ludzie wymyślili bóstwa, którym są zbędni.
Czy to nie dziwne, że tak się sami dewaluują?
Po co w ogóle bóg człowiekowi, skoro prowadzi do słabego o człowieku mniemania.
14-11-2012 21:58 
 Ocena 5 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawe dlaczego ludzie wymyślili bóstwa, którym są zbędni.

Bo na tym można zyskać.

>Czy to nie dziwne, że tak się sami dewaluują?

Dewaluują tylko wierzących. Za to wartość pośredników na tle tłumu wzrasta.

>Po co w ogóle bóg człowiekowi, skoro prowadzi do słabego o człowieku mniemania.

Zwykłemu człowiekowi po nic, ale przydaje się pośrednikom bo stwarza popyt na usługi, które pośrednicy dostarczają.
14-11-2012 22:45 
 Ocena 1 na 1
Natii Dob (817 punktów)
>>.. to co nie jest realne, nie ma sensu by było analizowane.
>Jasne. Teraz jednak chyba lepiej widzę, że człowiek do niczego dobrego nie jest bóstwu potrzebny (sam mogłem czegoś nie dostrzec).

To oczywiste, bo bóstw nie ma.

>Ciekawe dlaczego ludzie wymyślili bóstwa, którym są zbędni.

Wymyślili, bo mieli i mają potrzebę płaszczenia się przed kimś.

>Czy to nie dziwne, że tak się sami dewaluują?

Ludzie się nie niszczą sami, niszczą ich inni ludzie, Ci którzy wymyślili bóstwa i utrzymują, że one istnieją.

>Po co w ogóle bóg człowiekowi, skoro prowadzi do słabego o człowieku mniemania.

Bóg nie prowadzi do słabego o człowieku mniemania, bo nie istnieje.
Jeśli słabym mniemaniem nazywasz nie przydatność ludzi bogowi, którego i tak nie ma, to ja Tobie szczerze gratuluję takiego nieprzeciętnego myślenia..:D

pozdro kolego

"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".
setarkos (10757 punktów)
>Jeśli słabym mniemaniem nazywasz nieprzydatność ludzi bogowi, którego i tak nie ma, to ja Tobie szczerze gratuluję takiego nieprzeciętnego myślenia..:D
Dzięki
Próbuję tylko, korzystając z chwilowo pozytywnego nastawienia do świata, wyobrazić sobie (na chybił-trafił) dobre strony duchów czy bóstw. Wygląda na to, że chybiam.
Prawdopodobnie podłożem psychicznym mitologii nie jest to, co człowiek może dla bóstw zrobić, lecz co uzyskać.

pozdrowienia
Natii Dob (817 punktów)

> Prawdopodobnie podłożem psychicznym mitologii nie jest to, co człowiek może dla bóstw zrobić, lecz co uzyskać.
>pozdrowienia

Na bostwach jedynie mozna zyskac i to finansowo jak ktos wczesniej juz wspomnial.
Pozdr

"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".
Uriel_ (360 punktów)
>Ciekawe dlaczego ludzie wymyślili bóstwa, którym są zbędni.
>Czy to nie dziwne, że tak się sami dewaluują?

Dziwne rzeczy piszesz wszak by coś mogło ulegać dewaluacji musi wpierw posiadać jakąś wartość.
   
16-11-2012 12:44 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Ciekawe dlaczego ludzie wymyślili bóstwa, którym są zbędni.
>>Czy to nie dziwne, że tak się sami dewaluują?
>Dziwne rzeczy piszesz wszak by coś mogło ulegać dewaluacji musi wpierw posiadać jakąś wartość.

Wartość bóstw i pieniądza polega na tym samym. Na tym że są ludzie którzy przypisują im jakąś wartość i daje się ona zmierzyć wysokością dóbr lub czasu oraz wymienić na inne dobra lub czas (pracy).
finerbijk (17282 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
Nauczyć przyzwoitości. Bogowie każdej mitologii robili rzeczy obrzydliwe i okropne, sobie nawzajem i/lub ludziom.

>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?
To już jest paradoks.
Kuba K. (3909 punktów)
>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?

Cóż... Czasem może się do czegoś przydać...

DyktaFon (9281 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?

Posłużę się analogią: co może zrobić np. mrówka żeby pomagać człowiekowi? (Wiem, że to nie pełna analogia, bo zarówno mrówka jak i człowiek istnieją...)Wg mojej oceny, to człowiek może wykorzystać do czegoś mrówki, ale w drugą stronę się po prostu nie da... To, że mrówka składałaby ofiary np. z przedstawicieli własnego gatunku, to chyba by ludzi nie satysfakcjonowało? A tym bardziej, gdyby te ofiary były palone lub zrzucane ze skał... Już nie wspomnę o tęsknych zawodzeniach i mrówczych modlitwach...

>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?

Bogom - niewiele, czyli nic A wyznawcom to dużo: może w końcu się zamknąć i nie psuć interesu kapłanom. Bo to jest wkurzające i nie dziw, że kapłani się obawiają o swoją przyszłość...

>Proszę o zachowanie pozytywnego tonu wypowiedzi
>(jeśli od ateistów, to w roli advocatus diaboli)).

Ja tylko w roli naukowego podejścia do zadanego tematu....
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Posłużę się analogią: co może zrobić np. mrówka żeby pomagać człowiekowi? (Wiem, że to nie pełna analogia, bo zarówno mrówka jak i człowiek istnieją...)Wg mojej oceny, to człowiek może wykorzystać do czegoś mrówki, ale w

Mrówki pomagają człowiekowi np oczyszczając szkielety organizmów przed ich umieszczeniem w gablocie. Wystarczy położyć na mrowisku i po kilku dniach są oczyszczone kości. Poza tym "sprzątają" las i są dla niego pożyczene.

Człowiek pomaga mrówkom odgradzając mrowiska w lasach i chroniąc je w ten sposób oraz prawnie.
DyktaFon (9281 punktów)

>Mrówki pomagają człowiekowi np oczyszczając szkielety organizmów przed ich umieszczeniem w gablocie. Wystarczy położyć na mrowisku i po kilku dniach są oczyszczone kości. Poza tym "sprzątają" las i są dla niego pożyczene.
>Człowiek pomaga mrówkom odgradzając mrowiska w lasach i chroniąc je w ten sposób oraz prawnie.

A człowiek to nie balsamował zwłok dla bogów? Albo teraz - nie buduje dla bogów świątyń, nie zrzuca się na piękne szaty dla pośredników? "I to wszystko nazywa się nic?"
setarkos (10757 punktów)
>.. człowiek może wykorzystać do czegoś mrówki, ale w drugą stronę się po prostu nie da...
Nie chodzi o to, co lub kogo wykorzystywać - ale co lub kogo wspierać.
Faktycznie nie sposób posądzać mrówki o celowe sprzyjanie ludziom (one nas chyba, poniekąd słusznie, nie odróżniają od innych zwierząt). W drugą stronę wspomaganie jest istotnie możliwe - każdego człowieka stać chyba na nierozwalenie mrowiska.
>.. A wyznawcom to dużo: może w końcu się zamknąć i nie psuć interesu kapłanom.
Czy kapłanów zaliczyć do wyznawców?
Nie spotyka się drogowskazów, co same idą drogą, na którą kierują.

>>Proszę o zachowanie pozytywnego tonu wypowiedzi
>Ja tylko w roli naukowego podejścia do zadanego tematu...
To się chyba nie wyklucza.
Mortimer (1359 punktów)
Dla mnie najdziwniejsze jest to, że jeśli jakieś bóstwa istnieją, to po cholerę stworzyły ludzi?! By kazać im się wielbić, wznosić modlitwy? To się kupy nie trzyma.

Dlatego bezpieczniej jest w to po prostu nie wierzyć.


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
15-11-2012 17:56 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. jeśli jakieś bóstwa istnieją, to po cholerę stworzyły ludzi?!
Wypada raczej spytać po kiego diabła ludzie wymyślają bóstwa.
15-11-2012 11:48Nie na temat
nm123 (423 punktów)
Szczerze mówiąc/pisząc nie rozumiem twojego pytania.
"Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?"
Jeżeli założy się, że istniałyby na prawdę, to nie wiem jak można było być ateistą.
Jeżeli znowu by istniały, to jakie? Czy potężne, czy słabe, a może złe tzn chcące krwi i to nie w postaci wina? Gdyby nagle ludziom na świecie w tym tobie pokazały się duchy mówiące:
"gwałć, kradnij i zabijaj, a pójdziesz do raju"-To co byś zrobił?

Nie wiem jak tobie, ale wydaje mi się, że takie dyskusje nie mają sensu, bo są głupie...
setarkos (10757 punktów)
>Jeżeli założy się, że istniałyby na prawdę,
No bez przesady
>.. takie dyskusje nie mają sensu, bo są głupie...
W takich nie warto brać udziału.
Stajger (-3 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?
>Proszę o zachowanie pozytywnego tonu wypowiedzi
>(jeśli od ateistów, to w roli advocatus diaboli)).
>
Po prostu być dobrym człowiekiem.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
Stwarzając literaturę o nich.

>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?
Ateista powinien być krytykiem tej literatury.
setarkos (10757 punktów)
Świetne propozycje!
Postaci mityczne pozostaną na kartach książek, a dzięki krytycznym opiniom uniknie się analfabetyzmu. Same plusy.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Świetne propozycje!
A i Ty, Autorze wątku jesteś boski!

>Postaci mityczne pozostaną na kartach książek, a dzięki krytycznym opiniom uniknie się analfabetyzmu.
Czyli patent na forum Racjonalisty. Lub na quasi-Frondę, wszystko zależy od krytyki, czyli od stylu moderacji.
17-11-2012 08:38 
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Świetne propozycje!
Po drugim, głębszym namyśle dochodzę do wniosku, że powinienem uwzględnić wszystkie sztuki, choć literatura ciągle wydaje mi się najistotniejsza: biblie, modły.

>Postaci mityczne pozostaną na kartach książek
Oraz w innych dziełach sztuki, bo sława jest ponad boskość. Ergo: nawet bóstwa są istotami społecznymi... A przynajmniej bez nas nie wydają się sensowni.

>uniknie się analfabetyzmu
Ja bym nie wykluczał, że analfabetyzm jest przeznaczeniem ludzkości. Wprawdzie "na początku było słowo" ale do sms-a tak szybko dołączył ems i mms.
16-11-2012 10:09Nie na temat
Uriel_ (360 punktów)
>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?

Rozpocząć negocjacje z republiką Madagaskaru. Jest tylko jeden problem jak namówić 22 mln ludzi do opuszczenia wyspy i czym miałaby być rekompensata. Gdzie ulokować tych ludzi by czuli się komfortowo (poza Francją, ale ta wszystkich nie jest w stanie przyjąć)
Miły (925 punktów)
>Gdyby bóstwa istniały, to w jaki sposób człowiek mógłby im pomagać?
>Co może zrobić ateista, by być przydatnym bogom lub ich wyznawcom?

Sam jestem niewierzący, ale puszczę trochę wodzę fantazji. Czemu w ogóle mamy przyjmować za fakt, twierdzenie, że jeśli istniały by bóstwa to w ogóle interesowałby się człowiekiem albo potrzebowały jego pomocy? Czemu w ogóle ludzie wciąż przyjmują za pewnik, że byliby do czegokolwiek jakimś bóstwom potrzebni?

Skoro posiadłaby wiedzę i siłę, która przerastałaby człowieka to po co im w ogóle ludzie?

Irytuje mnie straszliwie, że nawet u części ateistów zauważa się jakieś resztki arogancji wyznawców monoteizmu, którzy, jak już puszczają wodzę fantazji na temat bóstw, boga to widzą je jako dobrą wróżkę, która ciągle myśli o ludziach/ 24 h na dobę ciągle interesuje się ludźmi, chce się z nimi komunikować i takie tam . To jest typowe myślenie życzeniowe i budowanie światopoglądu pod swoje poczucie bezpieczeństwa.

Czemu nie wziąć pod uwagę bogów neutralnych wobec ludzi? Lub wręcz złych, wrogo nastawionych, wpływających w jakiś nieszczęsny sposób na ludzkość- puszczając wodzę fantazji- wszystkie katastrofy i wojny to przyczyna działania złych bóstw. Obserwując naszą rzeczywistość, to taki obraz bytów wyższych jest bardziej sensowny od gadaniny o miłosiernym bogu itd.

Swoją drogą, taka koncepcja mimo tego, że dość oryginalna, to już trochę zdążyła zostać wykorzystana, chociażby w literaturze, najlepszy przykład twórczość Lovecrafta.

Oczywiście wierzący ludzie niezbyt często biorą takie rozpatrywania sprawy, pod uwagę, bo wciąż chcą się stawiać w centrum kosmosu i chcą, po prostu postrzegać się, jak tych wyjątkowych, po prostu chcą robić sobie samym dobrze.
Przy tym sami uprawiają coś, co podobno według ich religii zwie się pycha. Niezła hipokryzja

setarkos (10757 punktów)Odp: Gdyby bóstwa istniały - zakończenie tematu
Dziwę się - co za licho podkusiło mnie do otwarcia takiego wątku?
Może liczyłem na podpowiedzi ceniących bóstwa, że znajdzie się dla nich co pozytywnego.
Może powinienem był uogólnić pojęcie boskości, włączając do panteonu nieosobową Naturę czy Rzeczywistość.
A może to był tylko przesadnie pogłębiony optymizm, który diabli nadali.

Dość stwierdzić, że dzięki Waszym wypowiedziom dni dobroci dla bóstw uznaję ze swej strony za minione.

Dzięki

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365