Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wszystkich świętych w oczach ateisty

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
01-11-2011 10:11d3us (250 punktów)Wszystkich świętych w oczach ateisty
Ocena 1 na 1
Witam! Jestem bardzo Ciekaw jakie wy macie podejście do tych katolickich świąt. Zacznę od tego jak ja je widzie i przy okazji zejdę trochę z tematu i podzielę się swoimi wątpliwościami odnośnie pochówku (tematy raczej powiązane).

Jeszcze rok temu jeździłem z rodzina po cmentarzach oni się modlili nad grobami krewnych a ja po prostu stałem nad nimi i ewentualnie zapaliłem znicz. Wtedy jeszcze nie podjąłem autorefleksji na ten temat. Tego roku jest inaczej rodzice zapytali mnie czy pojadę ja powiedziałem, że nie. Po prostu nie widziałem w tym żadnego sensu, po pierwsze nie wieże w dusze i się nie modle wiec zmarłym "nie pomogę" (aż śmiesznie to brzmi), nie wiem o co nawet chodzi z tymi zniczami to chyba jakiś symbol pamięci no cóż w tym tez nie widzę sensu. Oczywiście uważam że o groby bliskich trzeba dbać jeśli już są ale te święta są dla mnie zupełnie bez sensu. Chciałem zapytać jak wy do nich podchodzicie ? Czy jeździcie w ten dzień na groby bliskich ?\

Miałem napisać jeszcze o pochówku. Uważam cmentarze za bezsensowne jestem zwolennikiem kremacji i rozsypania gdzieś prochów, podobno ta "ostania usługa" jest jeszcze droga co sprawdzę, jednak taki grób z marmuru i powiedzmy pomnik jaki czasem sobie fundują ludzie tez nie należna do najtańszych i tutaj również pytanie do was. Jak wy podchodzicie do pochówku, cmentarzy ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

młody banita (209 punktów)
(zablokowany)
Cmentarz to miejsce nie tylko do refleksji nad ludzką głupotą, dziwacznymi rytuałami których znaczenia sami obchodzący najczęściej nie rozumieją.
To także miejsce na refleksję o własnej śmierci. Zadania sobie pytania jak pochowa, a jak byśmy chcieli by pochowała nas rodzina. Co za tym idzie jak wykorzystać to co możemy dać po śmierci, czy nie wykorzystać naszych zwłok w sferze naukowej. Czy nie zadbać o to by w razie przedwczesnej śmierci nasze organy zostały wykorzystane przez ludzi, a nie drobnoustroje.
Każde święto, choćby najdziwniejsze, jest zjawiskiem socjologicznym i w takiej kategorii należy na nie patrzeć, a ich niecodzienność nieodłącznie okazuje się być przyczynkiem do wszelakich refleksji.
Hodża (11172 punktów)
>Witam! Jestem bardzo Ciekaw jakie wy macie podejście do tych katolickich świąt. Zacznę od tego jak
>ja je widzie i przy okazji zejdę

Ryzykowne sformułowanie w kontekście pochówku.

>wiec zmarłym
>"nie pomogę" (aż śmiesznie to brzmi)

Ha, ha.

>symbol pamięci no cóż w tym tez nie widzę sensu. Oczywiście uważam że o groby bliskich trzeba dbać
>jeśli już są ale te święta są dla mnie zupełnie bez sensu. Chciałem zapytać jak wy do nich
>podchodzicie ?

Jak jest deszcz, to w płaszczu i parasolką. W tym roku nie używam parasolki.

>jestem zwolennikiem kremacji i
>rozsypania gdzieś prochów

...byle nie w kuchni. Byłem w Kanadzie i wiem, że miało tam miejsce wiele żenujących pomyłek kulinarnych.

>grób z marmuru i powiedzmy pomnik jaki czasem sobie fundują ludzie tez nie należna do najtańszych i
>tutaj również pytanie do was. Jak wy podchodzicie do pochówku, cmentarzy ?

Do cmentarzy podchodzę od strony bram wejściowych. Fakt, w Lublinie na Lipowej przez długi czas był mur między częścią prawosławną i katolicką i trzeba było się wspinać. Dopiero na początku tego wieku go rozwalili.
   Co do pomników i pochówku - podchodzę konkretnie,rozważam koszty ale nie targuję się, żądam rachunków za wszystkie usługi.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Marek Matejewski (3695 punktów)
Palenie zniczy czy strojenie grobów kwiatami to tylko pewien rytuał. I jak w przypadku każdego rytuału jego jakikolwiek sens jest co najwyżej urojony.

Różne są zwyczaje i rytuały:

W wielu krajach katolickich (np. Filipiny, Meksyk, Argentyna) urządza się huczne imprezy na cmentarzach gdzie zbierają się całe rodziny. Jedzą, grają, śpiewają i sobie wspominają...
Na Madagaskarze w dniu zmarłych ludzie odgrzebują szczątki swoich krewnych i polerują kości po czym powtórnie je zakopują.

Są też kraje, gdzie rytuał jest jednorazowy:

Np. w Tybecie ciało zmarłego wynosi się na otwartą przestrzeń i ćwiartuje. Nacina się je i pozostawia olbrzymim sępom na pożarcie, następnie pozostałe kości i czaszkę rozłamuje się i kruszy, by zniszczyć doszczętnie cielesne naczynie, w którym była "dusza". Teren Tybetu to w dużej mierze skały i trudne jest wykopanie grobu.

Sam odwiedzam co roku groby bliskich. To dla mnie okazja by dowiedzieć się czegoś o swoich przodkach. Gdy przez cały rok nie ma okazji do zadawania pewnych pytań to dzień zmarłych jest zawsze sposobnością do zadumy i szansą odkrycia swoich korzeni. Co roku podczas rozmów na cmentarzu dowiaduję się czegoś nowego o przeszłości mojej rodziny.

"Wszystkich Świętych"? A kto to taki? Moja uwaga koncentruje się wyłącznie na wspominaniu bliskich mi zmarłych.
Bartosz Oszańca (224 punktów)
Może nie zawsze w ten konkretny dzień ale mniej więcej w tym okresie wybieram się na cmentarz. Nie widzę nic złego w tym święcie/rytuale/tradycji... Chyba nawet wręcz przeciwnie. Pośród różniastych, najdziwniejszych i najwymyślniejszych okazji do 'świętowania', ta wydaje mi się tą najmniej bezsensu.

Na moje (i nie tylko moje) szczęście nie straciłem jeszcze nikogo bardzo bliskiego. Mimo wszystko myślę, że doceniam idee tego święta, oczywiście wyłączając jego wszelkie ponad-naturalne aspekty.

exoplanet-spot.blogspot.com/
astrotaurus (12445 punktów)
>Jak wy podchodzicie do pochówku, cmentarzy ?
Pochówek jak pochówek - po mojemu bez sensu, ale tradycja ma swoje prawa i może to być piękny obrzęd.
Same cmentarze natomiast uwielbiałem długie lata. Wszystkie i w dowolnym stanie. Za ich klimat, spokój, ciężar dziejów...
Nawet we Wszystkich Świętych było pięknie. Oczywiście zawsze były zawody o to czyj pomnik największy, kto przyjedzie lepszym samochodem i w lepszym futrze, ale nawet prezentacja tych trofeów w scenerii cmentarza nabierała niewidzianej gdzie indziej powagi i majestatu. Natomiast widok morza kwiatów i zniczy z pełgającymi płomykami był niesamowity!
Teraz to się zrobiło takie prymitywne, jarmarczne, plastikowe, kolorowe, z pozytywkami! Może gdybym był młodszy spodobałoby mi się takie luźniejsze podejście, takie odczarowanie grozy śmierci... ale że pamiętam co pamiętam uważam dzisiejszość cmentarzy za badziewie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
i.czaplicka (5782 punktów)

> po pierwsze nie wieże w dusze
"wierze" od "wiara"
Marek Matejewski (3695 punktów)
>> po pierwsze nie wieże w dusze
>"wierze" od "wiara"

Ciąg dalszy erraty: "wierzę" a nie "wierze". Nasz język przewiduje takie różne zabawne ogonki.

Przyznam, że w miarę upływu czasu takie drobne błędy językowe jakoś przestają mnie razić (a kiedyś też lubiłem sobie powytykać). Sam się sobie dziwię, gdyż osobiście prawie nie popełniam żadnych błędów. Może zmieniłem się dlatego, że czystość języka kojarzy mi się z czystością rasy i innymi podejrzanie czystymi rzeczami? Czy język to jakaś wartość, o którą warto kopię kruszyć?

Jednak błędne poprawianie cudzego błędu to takie małe faux pas. Nie polecam tego praktykować bo rezultat bywa komiczny.
Poza tym mnóstwo jest śmiesznych rzeczy... Np. takie dwie śmieszne białe kulki, dzięki którym widzę co piszę.
01-11-2011 20:06 
 Ocena 4 na 4
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Ciąg dalszy erraty: "wierzę" a nie "wierze". Nasz język przewiduje takie różne zabawne ogonki.
>Jednak błędne poprawianie cudzego błędu to takie małe faux pas. Nie polecam tego praktykować bo rezultat bywa komiczny.
>Poza tym mnóstwo jest śmiesznych rzeczy... Np. takie dwie śmieszne białe kulki, dzięki którym widzę co piszę.
Marek, myślałem że zauważyłeś, że koleżanka rzadko używa ogonków. Wszystko przez to, że mieszka w dzikej krainie Wikingów i musi stosować nakładkę, czy cóś, na klawiaturę, a to zajmuje czas. Niejednokrotnie mówiła sorry. Główny przekaz jest zachowany.
01-11-2011 21:40 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)

> mieszka w dzikej krainie Wikingów i musi stosować nakładkę, czy cóś, na klawiaturę, a to zajmuje czas. Niejednokrotnie mówiła sorry. Główny przekaz jest zachowany.

Nie nakładkę. Wklejam literki z ogonkami (jak mam z czego)
Wklejanie zajmuje więcej czasu, niż pisanie....
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Nie nakladke. Wklejam literki z ogonkami (jak mam z czego)
>Wklejanie zajmuje wiecej czasu, niz pisanie....
Iwona, please, główny przekaz jest zachowany
Wiem, że nie jest łatwo i to mi wystarczy Stoję po twojej stronie. Murem.
02-11-2011 09:34 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
>> mieszka w dzikej krainie Wikingów i musi stosować nakładkę, czy cóś, na klawiaturę, a to zajmuje czas. Niejednokrotnie mówiła sorry. Główny przekaz jest zachowany.
>Nie nakładkę. Wklejam literki z ogonkami (jak mam z czego)
>Wklejanie zajmuje więcej czasu, niż pisanie....

Zatem przepraszam za moją niestosowną korektę.
Lakoniczność wypowiedzi "wierze" od "wiara" mnie zupełnie zgubiła. Nie dała mi szansy na dostrzeżenie regularnego braku ogonków.
01-11-2011 20:12 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)
>> po pierwsze nie wieże w dusze
>"wierze" od "wiara"
>
A to nie tak leciało?; Siedzi Jeży na wierzy i nie wieży, rze na wierzy jest pełno jerzy?
To też mi się podoba; Idzie chłop bez most przez czapki
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Nie umiem celebrować śmierci, nawet jeżeli ona zawsze przychodzi, to przynależy do życia i tylko ono, de facto, istnieje. Stan śmierci nie istnieje, choć życie się kończy. W mojej głowie, wszyscy ważni zmarli, są zawsze żywi. Nie umiem myśleć śmierci, myślę tylko życie. Tylko ono skupia moją uwagę i powoduje nieustanny głód. Na jeszcze. Na więcej. Póki jestem.
www.youtube.com/watch?v=XMbvcp480Y4
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
Prawdziwy Polak to kibic. "Polska miszczem Polski!"
I jest szansa na kolejny rekord:
Cytat:
Poważnym zagrożeniem są nietrzeźwi kierowcy.
W ubiegłym roku między 29 października, a 1 listopada polska policja zatrzymała 1 880 takich osób. W tym czasie w kraju doszło łącznie do 407 wypadków, w których śmierć poniosło 39 osób, a 532 zostały ranne. Trenerzy Szkoły Jazdy Renault apelują o rozwagę i spokojną jazdę.


w tym roku już:

Od piątku do poniedziałku na polskich drogach doszło do 387 wypadków, w których zginęło 47 osób, a 476 zostało rannych.

Czy jutro spotkamy się w tym samym gronie?
Statystycznie... chyba nie koniecznie.

Tak więc: "kiedy pytają mnie - nie chcem, ale muszem - łączem siem w bóló..."
czyli miłego dnia dla wszystkich którzy jak ja - z lampką koniaku w dłoni - w TV oglądają jak się pogaństwo z katolicyzmem za łeb chwytają...

ps.
szacunek dla "tych co przeminęli" to jednorazowy wypad na cmentarzyk nowym wozem, w nowym garniturze, z nową babką co by rodzinę szlag trafił...
Ale nim to pojmiemy - kilka zim jeszcze minie.


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
ropuszka (154 punktów)
Grzebanie zmarłych jest stare jak świat, przynajmniej tak stare jak człowiek Niegdyś człowiek wielu zjawisk nie rozumiał, między innymi nie rozumiał snu i śmierci. Składał człowieka do grobu jak dziecko do łóżka, tylko długość snu inna.

Cmentarz jako taki..... może ma coś wspólnego ze zjawiskiem poczucia wspólnoty, bo wszyscy co przychodzą w to miejsce stracili kogoś i dbają o jego pamięć (przynajmniej raz w roku ). Łatwość lokalizacji pogrzebanego zmarłego może.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Uważam cmentarze za bezsensowne

W dłuższej perspektywie na pewno tak.
Czasami obserwuję np. na starych Powązkach jakieś opuszczone groby z roku 17... coś tam.
Prawdopodobnie już nikt z rodziny nie żyje. Wymarły wnuki, prawnuki i praprawnuki pogrzebanego.

Czy zbieranie pieniędzy na renowację cmentarzy ma sens?
Lepiej może przeznaczyć je na potrzeby żywych.
Na Zachodzie szerzy się moda, aby właśnie rozsypywać prochy gdzieś na polach czy nad wodami. I kuniec.
Pamięć o zmarłych powinna być w naszych seracach, a nie tam gdzie rozkładają się ich doczesne szczątki.
Być może za x lat moda na cmentarze przeminie.
Dobrym pomysłem są cmentarze wirtualne. Nie śmierdzą trupem, nie dymią zniczami, wandale ich nie zniszczą po pijaku, "hieny" cmentarne nie okradną. Są dużo tańsze od prawdziwych. Nie trzeba do nich dojeżdżać kilometrami narażając się na wypadek śmiertelny.
Swoją drogą co za ironia: jechać na groby, aby do nich się dostać w postaci nieboszczyka powypadkowego.

Na pewno obumarcie cmentarzy dałoby cały szerg oszczędności. Miejsce na rozbudowę dla żywych. Nie trzeba by wykupywać drogich kwater i stawiać pomników.
Ale z kolei armia ludzi straciła by zarobek. Kamieniarze, grabarze, sprzedwcy zniczy no i oczywiście właściciele smętarzów czyli CZARNI!
Ale z kolei grabarze strasznie piją ( co zostało ukazane w filmie Kariera Nikosia Dyzmy). Więc gdyby ich nie było to by nie pili.
A co z Himilsbachem? Był przecież kamieniarzem. A gdyby nie było kamienarzy to by się może taki drugi Janek H. nie urodził.
I tak więc źle , i tak niedobrze.
Ale tak jak nie ma już dziś kałamarzy tak może nie będzie kiedyś cmentarzy, czego sobie i Państwu życzę.

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
02-11-2011 09:03 
 Ocena 1 na 1
d3us (250 punktów)
>Na Zachodzie szerzy się moda, aby właśnie rozsypywać prochy gdzieś na polach czy nad wodami. I kuniec.

Mi również ta moda się podoba, tylko myślę że w Polsce szybko się nie przyjmie

>Pamięć o zmarłych powinna być w naszych seracach, a nie tam gdzie rozkładają się ich doczesne szczątki.

"Święte" słowa

>Być może za x lat moda na cmentarze przeminie.

Ciężko to trochę przewidzieć tak jak pisałeś wyrzej różnego rodzaju trendy i tradycje przenikają do naszej kultury. Jednak myślę, że w najbliższym czasie to nie nastąpi.

>Dobrym pomysłem są cmentarze wirtualne. Nie śmierdzą trupem, nie dymią zniczami, wandale ich nie zniszczą po pijaku, "hieny" cmentarne nie okradną. Są dużo tańsze od prawdziwych. Nie trzeba do nich dojeżdżać kilometrami narażając się na wypadek śmiertelny.

Nigdy o czymś takim nie słyszałem mógłbyś więcej napisać ?

>Swoją drogą co za ironia: jechać na groby, aby do nich się dostać w postaci nieboszczyka powypadkowego.
>Na pewno obumarcie cmentarzy dałoby cały szerg oszczędności. Miejsce na rozbudowę dla żywych. Nie trzeba by wykupywać drogich kwater i stawiać pomników.
>Ale z kolei armia ludzi straciła by zarobek. Kamieniarze, grabarze, sprzedwcy zniczy no i oczywiście właściciele smętarzów czyli CZARNI!

hehe no fakt czarni mogli by by być nie zadowoleni

Faktem również jest że niektóre krypty czy stare groby są czasem zabytkami i warto o nie dbać skoro już są. Jednak tworzenie nowych grobów również uważam za bezsensowne, przypomniał mi się filmik o tej modzie na rozsypywanie prochów zresztą piosenka też bardzo ładna www.youtube.com/watch?v=w_DKWlrA24k zdaje się że pod koniec jest ta scena o której pisałem wyżej. Zauważcie że ludzie tam się cieszą na tym pogrzebie. Ja również nie muszę chodzić na grób żeby przypomnieć sobie o kimś bliskim który odszedł, w pewnym sensie żyją w mojej pamięci.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Nigdy o czymś takim nie słyszałem mógłbyś więcej napisać ?
www.wirtualnycmentarz.pl/


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
02-11-2011 09:49 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Czy zbieranie pieniędzy na renowację cmentarzy ma sens?
>Lepiej może przeznaczyć je na potrzeby żywych.
Ze starymi cmentarzami jest dokładnie tak samo, jak z innymi zabytkami. Po co ładować pieniądze w "karpacką Troję" - Trzcinicę? Bez sensu, i tak nikt tam nie zamieszka, teraz takie grody są niepotrzebne. Po co wielkim nakładem środków utrzymywać razem te wielkie kupy kamieni nad Nilem, i tak nic z nich nikomu? Żywi mieliby budulec, postawiliby z tego kilka luksusowych hoteli...
>Być może za x lat moda na cmentarze przeminie.
polskaloka(*)ekropolie-krakowa,1550630,7204
Stracić taką perełkę?
www.nation(*)ografia/fotografia-890f431a30/
Albo taką?

PS. Gdyby ktoś jeszcze nie był w Trzcinicy, to zachęcam. Do piramid chyba zachęcać nie muszę

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Po co utrzymywać razem te wielkie kupy kamieni nad Nilem

Bo one przynoszą ogromny zysk. Turystyka.
Tak samo jak Częstochowa czy Licheń.
A cmentarze zysku nie przynoszą. No może tylko CZARNYM!!!Jedynie same straty.


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Jak wy podchodzicie do pochówku, cmentarzy ?
Kiedyś widziałem cmentarz, albo coś w rodzaju cmentarza we Włoszech. Były to ściany 20/3/1(m) podzielone na części, a w każdej z nich urna. Rodzina wedle uznania robiła zamknięcie ozdobne, bądz nie. Gzymsik z przodu na znicze i wsio. Zamknięcia były bardzo wymyślne np. jakieś motywy z kwiatów, amorki z gołymi dupkami(prof. ukłon do ciebie ) wszystko razem, mini dzieła sztuki kamieniarskiej, lub tylko płyta z napisem. Przyglądając się temu w nocy widok zapierał dech, ściana migającego ognia.
Ja uważam, że czas na wizytę na grobie jest wtedy, kiedy mi się chce. Nie widzę powodów, aby czekać na jakieś specjalne okazje i uczestniczyć w targowisku próżności wraz z rzeszą katolików, którzy jak lemingi przypominają sobie o tym w jeden dzień roku. Nie wszyscy co prawda, ale... Poza tym lubię cmentarze, zwłaszcza ze starymi, historycznymi grobami.
02-11-2011 09:34 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Kiedyś widziałem cmentarz, albo coś w rodzaju cmentarza we Włoszech. Były to ściany 20/3/1(m) podzielone na części
Kolumbarium w Lublinie:



Nie tak duże, jak włoskie, bo opory przed kremacją są jeszcze silne. Budowę lubelskiego krematorium w dodatku blokuje fakt, że miałoby się mieścić przy cmentarzu komunalnym na Majdanku, a Majdanek + krematorium = skojarzenia. Cmentarz z obozem sąsiadują przez płot...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Marcuch (664 punktów)
>Miałem napisać jeszcze o pochówku. Uważam cmentarze za bezsensowne jestem zwolennikiem kremacji i
>rozsypania gdzieś prochów, podobno ta "ostania usługa" jest jeszcze droga (...)

Nie bardzo rozumiem, po co te sentymentalne bajki o kremacji i sypaniu prochów. Po co ten romantyczny teatrzyk - żeby użyźnić glebę?
Stuprocentowy Racjonalista-Ateista powinien zgodnie z sumieniem wyrzucić zwłoki do śmieci, bo nie ma żadnych naukowych, czy rozumowych powodów by żywić do nich szacunek. Ewentualnie sprzedać, np. akademii medycznej na eksponat. Nieprawdaż?
d3us (250 punktów)
>>rozsypania gdzieś prochów, podobno ta "ostania usługa" jest jeszcze droga (...)
>Nie bardzo rozumiem, po co te sentymentalne bajki o kremacji i sypaniu prochów. Po co ten romantyczny teatrzyk - żeby użyźnić glebę?
>Stuprocentowy Racjonalista-Ateista powinien zgodnie z sumieniem wyrzucić zwłoki do śmieci, bo nie ma żadnych naukowych, czy rozumowych powodów by żywić do nich szacunek. Ewentualnie sprzedać, np. akademii medycznej na eksponat. Nieprawdaż?

Moim zdaniem piszesz jak egoista. Na tym świecie nie jesteśmy sami i takie rytułały w naszym życiu jak np ślub czy nadania imienie dzicku wreszcie pogrzeb są potrzebne ludziom przejść na kolejny etap życia. Dodatkowo taki pogżeb pomaga w żałobie pomaga zakończyć pewien rozdzial w żyicu i po porostu żyć dalej. Wiec proszę Cię nie pisz mi o "prawdziwych" atesitach czy o pobudkach romantycznych. Mam nadzieje że się nie uniesiesz dumą i jakoś przełkniesz krytykę.

pozdro!
04-11-2011 08:41 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. po co te sentymentalne bajki o kremacji i sypaniu prochów. Po co ten romantyczny teatrzyk
To bardziej Ci odpowiadają klasyczne teatrzyki? Dlaczego?
> - żeby użyźnić glebę?
Można też przerabiać na paszę, biogaz czy mydło..

>Stuprocentowy Racjonalista-Ateista powinien zgodnie z sumieniem wyrzucić zwłoki do śmieci,
Po pierwsze: po cóż miałby więcej śmiecić zamiast mniej?
Po drugie: nie ma stuprocentowych racjonalistów, ponieważ rozumowi przystoi sceptycyzm i liczy się on z wątpliwościami (pewna może być chyba tyko wiara)..

>.. nie ma żadnych naukowych, czy rozumowych powodów by żywić do nich szacunek.
A może ateiści bywają też ludzcy na tyle, by w obliczu śmierci zawiesić totalny racjonalizm i (odwrotnie niż świątobliwi) nie kojarzyć jej z czerpaniem korzyści..
Jak myślisz?
Marcuch (664 punktów)
>To bardziej Ci odpowiadają klasyczne teatrzyki? Dlaczego?
Dyskutuję z pewnym poglądem. Dla mnie "klasyczne teatrzyki" nie są teatrzykami, szanuję je. Ale dla racjonalisty - są to teatrzyki.
>Można też przerabiać na paszę, biogaz czy mydło..
O, widzę, kolega dobrze zorientowany. TO się nazywa pragmatyczne podejście.
>Po pierwsze: po cóż miałby więcej śmiecić zamiast mniej?
Zgaduję, że to najbardziej ekonomiczne?
>Po drugie: nie ma stuprocentowych racjonalistów
Chciałbym, aczkolwiek jak rozmawiam z niektórymi, to tracę nadzieję...
>>.. nie ma żadnych naukowych, czy rozumowych powodów by żywić do nich szacunek.
>A może ateiści bywają też ludzcy na tyle, by w obliczu śmierci zawiesić totalny racjonalizm i (odwrotnie niż świątobliwi) nie kojarzyć jej z czerpaniem korzyści..
Kierujmy to pytanie do samych nich. Oni chyba mają odpowiednią koncepcję "bycia ludzkim". Powiadają też:
-nie ma racjonalnych (a zatem żadnych sensownych) powodów by zawiesić racjonalizm
-śmierć to tylko zjawisko biologiczne
-ani racjonalizm, ani ateizm nie znajduje jakiejś szczególnej wartości w nieboszczykach (wyjątek: przedmioty do badań i prezentacji naukowych, tkanki do przeszczepów)
d3us (250 punktów)
>-ani racjonalizm, ani ateizm nie znajduje jakiejś szczególnej wartości w nieboszczykach (wyjątek: przedmioty do badań i prezentacji naukowych, tkanki do przeszczepów)

Zgadzam się ale:
Oprócz tego że jesteśmy racjonalistami i ateistami jesteśmy jeszcze ludźmi myślę że nie ma tego twardziela żeby nie odczuwał żalu, smutku po stracie bliskiej osoby (nawet jakby potem przerobił tą osobę na ten biogaz i mydło...)
astrotaurus (12445 punktów)

>Stuprocentowy Racjonalista-Ateista powinien zgodnie z sumieniem wyrzucić zwłoki do śmieci, bo nie ma żadnych naukowych, czy rozumowych powodów by żywić do nich szacunek.
A co stuprocentowy fideista może wiedzieć o racjonalizmie-ateizmie? Może tylko pluć swoimi chorymi wymysłami, bo skąd weźmie rozumne argumenty na uzasadnienie swojej pogardy, swojego poczucia wyższości...

>Ewentualnie sprzedać, np. akademii medycznej na eksponat. Nieprawdaż?
Prawdaż, prawdaż... wszak każdy upośledzony religijną wiarą umysł wie niezłomnie , że tylko fideiści potrafią dawać.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-11-2011 21:06 
 Ocena 2 na 2
rdest (2492 punktów)

>A co stuprocentowy fideista może wiedzieć o racjonalizmie-ateizmie? Może tylko pluć swoimi chorymi wymysłami, bo skąd weźmie rozumne argumenty na uzasadnienie swojej pogardy, swojego poczucia wyższości...
/pogrubienie moje

I kto to mówi
Cytat:
Wiara to głębokie upośledzenie umysłu.

05-11-2011 13:31 
 Ocena 2 na 2
Marcuch (664 punktów)
>A co stuprocentowy fideista może wiedzieć o racjonalizmie-ateizmie?
Może być z tego ciekawy temat, w innym wątku.

>Może tylko pluć swoimi chorymi wymysłami, bo skąd weźmie rozumne argumenty na uzasadnienie swojej pogardy, swojego poczucia wyższości...
Możliwe, pytanie jest jednak o rozumne argumenty dotyczące obchodzenia się ze zwłokami, a nie argumenty uzasadniające czyjąś tam "pogardę" do nie wiadomo czego.
Z tego co widzę, "racjonalizm-ateizm" nie ma na razie nic do powiedzenia. Ale może wielebny Dawkins coś podpowiada w tym względzie, pochylmy się, bracia i siostry, nad stronicami "Boga u[k]rojonego".
astrotaurus (12445 punktów)

>Może być z tego ciekawy temat, w innym wątku.
Jak widzisz, w tym wątku również fideizm blokuje możliwość porozumienia posługując się fiksacjami.

>Możliwe, pytanie jest jednak o rozumne argumenty dotyczące obchodzenia się ze zwłokami, a nie argumenty uzasadniające czyjąś tam "pogardę" do nie wiadomo czego.
Oczywiście "rozumne " w wyobrażeniu fideisty, czyli zrównujące ateistę i racjonalistę z nihilistą.

>Z tego co widzę, "racjonalizm-ateizm" nie ma na razie nic do powiedzenia.
Nic co by się zgodziło z Marcucha paszkwilanckim widzeniem, innych wypowiedzi z założenia nie dostrzegasz.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-11-2011 20:57 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Stuprocentowy Racjonalista-Ateista powinien zgodnie z sumieniem wyrzucić zwłoki do śmieci, bo nie ma żadnych naukowych, czy rozumowych powodów by żywić do nich szacunek. Ewentualnie sprzedać, np. akademii medycznej na eksponat. Nieprawdaż?
Oczywiście, to racjonalne uzasadnienie. Nie wszyscy jednak są prawdziwymi, stuprocentowymi racjonalistami, w niektórych drzemią, wynikające z tradycji/wychowania, pierwiastki irracjonalne. Witałeś się kiedyś przez próg? Widziałeś kominiarza czy przebiegającego Ci drogę kota? Jeśli tak, to powinieneś wiedzieć w czym rzecz.
Tak więc owo irracjonalne zachowanie manifestuje się na cmentarzach poprzez składanie kwiatów rozkładającym się ludzkim zwłokom czy wywodzący się z religii pogańskich zwyczaj palenia zniczy, symbolizujących życie(czyżby tęsknota za nieśmiertelnością?)
Rytuały i obrzędy są typowe dla systemów religijnych, ostatnio także ateistycznych(patrz ceremonie humanistyczne). Życie nie znosi pustki.

Jestem tego samego zdania co diogenes
Cytat:
Tych ludzi już nie ma. Pamięć dotyczy wyłącznie nas. Jest formą rytuału skoncentrowanym na nas samych. Dlaczego nie czcimy przodków, którzy dali nam postawę wyprostowaną, albo nieco więcej szarych komórek? Czy ma sens zanosić gdziekolwiek kwiaty naszym wszystkim przodkom? Tak jak pisałem - moja kotka lubi róże.
04-11-2011 21:06 
 Ocena 1 na 1
d3us (250 punktów)
>Oczywiście, to racjonalne uzasadnienie. Nie wszyscy jednak są prawdziwymi, stuprocentowymi racjonalistami, w niektórych drzemią, wynikające z tradycji/wychowania, pierwiastki irracjonalne. Witałeś się kiedyś przez próg? Widziałeś kominiarza czy przebiegającego Ci drogę kota? Jeśli tak, to powinieneś wiedzieć w czym rzecz.

Trochę to smutne kierować się w życiu tylko rozumem według mnie to okalecza... być może tego nie zrozumiesz
04-11-2011 21:12 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Trochę to smutne kierować się w życiu tylko rozumem według mnie to okalecza... być może tego nie zrozumiesz
Rozumiem i zgadzam się z Tobą.
Bywa, że myślę o mojej mamie.
To jak zapalenie znicza.
d3us (250 punktów)
>>Trochę to smutne kierować się w życiu tylko rozumem według mnie to okalecza... być może tego nie zrozumiesz
>Rozumiem i zgadzam się z Tobą.
>Bywa, że myślę o mojej mamie.
>To jak zapalenie znicza.

Strata bliskich bardzo boli, ja np straciłem przyjaciela i do dziś choć sporo czasu minęło ciężko mi się z tym pogodzić. Chyba źle Cię osądziłem.

pozdro!
04-11-2011 21:44 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Oczywiście, to racjonalne uzasadnienie. Nie wszyscy jednak są prawdziwymi, stuprocentowymi racjonalistami, w niektórych drzemią, wynikające z tradycji/wychowania, pierwiastki irracjonalne.
Racjonalista to nie jest wyprany z emocji , wyrachowany robot!!

>I kto to mówi
Ale o co się konkretnie rozchodzi? Bo czuję tu jakież żale, ale sensu nie widzę.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
05-11-2011 18:25 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Racjonalista to nie jest wyprany z emocji , wyrachowany robot!!
Czy powodowanie się emocjami jest według Ciebie racjonalne?

>Ale o co się konkretnie rozchodzi? Bo czuję tu jakież żale, ale sensu nie widzę.
O poczucie wyższości.
Czy uważasz, że wierzący naukowiec, powiedzmy astronom czy ekonomista, jest z założenia gorszy od niewierzącego kolegi?
astrotaurus (12445 punktów)

>Czy powodowanie się emocjami jest według Ciebie racjonalne?
Jakimi emocjami w jakiej sytuacji?
Racjonalista to nie jest wyprany z emocji wyrachowany robot, ale też nie jest to narwany czubek.
Zajrzyj do jakiejś encyklopedii, do haseł racjonalizm, emocje i dopiero pomyśl co chcesz powiedzieć.

>Czy uważasz, że wierzący naukowiec, powiedzmy astronom czy ekonomista, jest z założenia gorszy od niewierzącego kolegi?
Jeżeli obszar uprawianej nauki pokrywa się z obszarem jego wiary to tak. Tam gdzie wiara - tam musi być nieukiem.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
05-11-2011 20:13 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Racjonalista to nie jest wyprany z emocji , wyrachowany robot!!
>Czy powodowanie się emocjami jest według Ciebie racjonalne?
Owszem, funkcjonowanie bez emocji jest 1) nudne i nieprzyjemne 2) szkodliwe dla populacji, a więc eliminowane ewolucyjnie.
d3us (250 punktów)
>Oczywiście, to racjonalne uzasadnienie. Nie wszyscy jednak są prawdziwymi, stuprocentowymi racjonalistami, w niektórych drzemią, wynikające z tradycji/wychowania, pierwiastki irracjonalne. Witałeś się kiedyś przez próg? Widziałeś kominiarza czy przebiegającego Ci drogę kota? Jeśli tak, to powinieneś wiedzieć w czym rzecz.

A co rozumiesz przez irracjonalizm? Zanim się wypowiem na ten temat chciałbym wiedzieć.
Marcuch (664 punktów)
>>Stuprocentowy Racjonalista-Ateista powinien zgodnie z sumieniem wyrzucić zwłoki do śmieci, bo nie ma żadnych naukowych, czy rozumowych powodów by żywić do nich szacunek. Ewentualnie sprzedać, np. akademii medycznej na eksponat. Nieprawdaż?
>Oczywiście, to racjonalne uzasadnienie. Nie wszyscy jednak są prawdziwymi, stuprocentowymi racjonalistami, w niektórych drzemią, wynikające z tradycji/wychowania, pierwiastki irracjonalne. Witałeś się kiedyś przez próg?

Jasne - ja rozumiem o czym mówisz. Rzecz w "głupim" szacunku do zwłok, w sentymencie do człowieka, który odszedł, we wspomnieniu, w zupełnie nie zdroworozsądkowej tęsknocie, w bezmyślnym żalu, uczuciu pustki, straty, a nawet w odczuciu metafizycznej ostateczności, która czeka każdego. Rzecz w tych wszystkich nieracjonalnych bzdurach, które są niezbędne aby być człowiekiem i bez których po prostu nie wyobrażam sobie życia.

Formy nie mają znaczenia, ceremonia to tylko klamka, taka czy inna. Ceremonia jest nomen omen racjonalizacją spotkania z tajemnicą. Przecież człowiek bliski staje się nieobecny zawsze tak samo, niezależnie od wyznania.
Ale fenomen człowieka jakim był za życia, jest obecny w widoku jego martwego ciała, trumny, grobu, zdjęcia, jego dzieci i jego dzieł. Widzę go tam we własnej osobie i nie potrafię - wbrew rozsądkowi - zaprzeczyć tej żywej obecności. Nie oszukuję się, że to tylko zwłoki/zdjęcie/grób. Więc i udzielam tym artefaktom szacunku (względnie innych uczuć żywionych do zmarłego, póki żył).

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365