 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-11-2011 23:18 | Towe (61 punktów) | Kluczowe pytanie
1 na 1 | Zastanawiam się, czy istnieje takie pytanie, którym dałoby się "zagiąć" katolików. Oczywiście, wielu z nich jest odpornych na konstruktywne dyskusje, ale mimo to istnieje też znaczna część, która lubi w rozmowie bronić swojej wiary. Chodzi mi o coś takiego, na co nie umieliby znaleźć żadnej odpowiedzi, a co jednocześnie uderza w fundamenty ich religii.
Mi ostatnio przyszło do głowy pytanie, na które nie byłem w stanie odpowiedzieć, mimo że znaczną, pierwszą część mojego życia byłem dość zaangażowanym katolikiem. Wiem, że ateiści często mają lepsze pojęcie o religii niż sami katolicy, więc zwracam się z tym pytaniem do was. Umielibyście na nie odpowiedzieć?
"Dlaczego Bóg chce byśmy w niego uwierzyli, skoro nie ma żadnych dowodów na jego istnienie? Jaki jest tego cel?". | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >"Dlaczego Bóg chce byśmy w niego uwierzyli, skoro nie ma żadnych dowodów na jego istnienie? Jaki >jest tego cel?".
Sprawdzić Twoją wiarę. Na tym to polega. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Zagiąć katolika to jak zagiąć marksistę. Katolika i wyznawcy materializmu dialektycznego nie da się zagiąć.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Towe (61 punktów) | >>"Dlaczego Bóg chce byśmy w niego uwierzyli, skoro nie ma żadnych dowodów na jego istnienie? Jaki >>jest tego cel?". >Sprawdzić Twoją wiarę. Na tym to polega. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Ale właśnie nie w tym rzecz. Większość bożych decyzji (a przynajmniej tych, o których wspomina się na katechezie) ma sens, np. "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego", żeby inni nie odpłacili Ci złem za zło (przyznaję, niezbyt wyszukany przykład, ale nie mam w tej chwili czasu zastanawiać się nad lepszym). Natomiast odpowiedź, "żeby sprawdzić twoją wiarę" jest bez sensu, bo Bóg chyba nie powinien oczekiwać od ludzi wiary w coś na co nie ma żadnego potwierdzenia, bo i po co? W czymś by to przeszkodziło, że by się ujawnił?
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Kim Ty jesteś żeby wątpić w bożą mądrość i mówić Bogu co ma sens, a co nie ma?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | | neurosurgery (2484 punktów) | > Kim Ty jesteś żeby wątpić w bożą mądrość i mówić Bogu co ma sens, a co nie ma?Grzmisz jak ksiądz z ambony! 
Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Grzmisz jak ksiądz z ambony!  Wystarczy przeczytać kilka książek o manipulacji i już można być świetnym księdzem 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | | Towe (61 punktów) | >Kim Ty jesteś żeby wątpić w bożą mądrość i mówić Bogu co ma sens, a co nie ma?
Gdyby ksiądz albo ktoś z rodziny odpowiedziałby mi w ten sposób, to chyba bym go wyśmiał. Przecież to dość istotne pytanie, teologia chyba zna na nie odpowiedź. Czy nie...?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Oczywiście, że zna. Tylko Ty jesteś zbyt wielkim zabetonowanym ignorantem, żeby to zrozumieć.
Nie żebym uważał jak powyżej, ale jedynie próbuję uzmysłowić, że "w co motłoch bez dowodów uwierzył, tego dowodami nie sposób obalić" (parafraza F. Nietzschego).
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | | Towe (61 punktów) | >"w co motłoch bez dowodów uwierzył, tego dowodami nie sposób obalić" Mimo to niektórych udaje się czasami "nawrócić" na ateizm. Rozumiem jednak, co chcesz powiedzieć - wszystkich przekonać się nie da. Mi zresztą też nie o to chodzi; znam po prostu kilka całkiem inteligentnych osób, które są mocno wierzące i kiedy prowadzę z nimi rozmowę na temat religii, brakuje mi czegoś, co zasiałoby w ich umysłach ziarno niepewności, czegoś co na chwilę zamknęło by im usta i pozwoliłoby mi przebić się przez ich irracjonalne argumenty... To chyba osiągalne?
|
|
| | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Może ogień, gilotyna i nożyce Hume'a pomogą?
Niekoniecznie w takiej kolejności oczywiście.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > Bóg chyba nie powinien oczekiwać od ludzi wiary w coś na co nie ma żadnego potwierdzenia, bo i po co? W czymś by to przeszkodziło, że by się ujawnił?
Opowieści religijne z natury swej są niedorzeczne. Gdyby podlegały weryfikacji rozumu, konfrontacji z realiami byłyby zwykłymi programami badawczymi, a nie dogmatami i pomniejszymi bzdurami.
Katolicy choćby dysponują tysiącami dowodów na istnienie Boga - potwierdzonych cudów itp. A że z drugiej strony sami przyznają, że te dowody, te cuda są poznawczo g... warte i pozostaje im tylko wiara?
Wiara to głębokie upośledzenie umysłu. Z definicji. Jest takie zjawisko, tak działa, tak zostało zaobserwowane i nazwane.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | >>Bóg chyba nie powinien oczekiwać od ludzi wiary w coś na co nie ma żadnego potwierdzenia, bo i po co? W czymś by to przeszkodziło, że by się ujawnił? >Opowieści religijne z natury swej są niedorzeczne. Gdyby podlegały weryfikacji rozumu, konfrontacji z realiami byłyby zwykłymi programami badawczymi, a nie dogmatami i pomniejszymi bzdurami. Mieszasz dwie kwestie: sens opowieści religijnych i ich autentyczność. Większość z nich ma sens, jest w nich jakieś przesłanie - nie twierdzę natomiast, że opisywane w nich wydarzenia miały miejscę w rzeczywistości. Tym samym, w tak znaczącym fakcie jak "ukrycie się" Boga, z teologicznego punktu widzenia powinien być jakiś sens. I tego właśnie dotyczy moje pytanie.
>Katolicy choćby dysponują tysiącami dowodów na istnienie Boga - potwierdzonych cudów itp. A że z drugiej strony sami przyznają, że te dowody, te cuda są poznawczo g... warte i pozostaje im tylko wiara? Czytam czwarty raz i ciągle nie rozumiem.
>Wiara to głębokie upośledzenie umysłu. Przypomina mi się takie zdanie: "Niektórzy ateiści w imię człowieczeństwa rozpoczynają walkę z Kościołem, po czym wyrzekają się jakiegokolwiek człowieczeństwa, aby móc dalej z nim walczyć". Ja sam jestem ateistą, ale takie zawzięte obrzucanie katolików błotem jest jak dla mnie objawem braku dojrzałości.
>Wiara to głębokie upośledzenie umysłu. Z definicji. Gdzież to znalazłeś definicję wiary, wedle której jest ona głębokim upośledzeniem umysłu? Psychiatrzy powinni częściej gościć na tym forum, wiele mogliby się tu nauczyć.
>Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. Hmm. Pozdrawiam.
|
|
|  | | jasenka (1863 punktów) | >Natomiast odpowiedź, "żeby sprawdzić twoją wiarę" jest bez sensu, bo Bóg chyba nie powinien oczekiwać od ludzi wiary w coś na co nie ma żadnego potwierdzenia, bo i po co? W czymś by to przeszkodziło, że by się ujawnił?W tym rzecz, że wierzący uważają, że im się już ujawnił. Zaczynając od gorejących krzewów na pustyni, poprzez Zbawiciela, który umarł na krzyżu, a skończywszy na płaczących posągach, matkachboskich w maziach dżemu na kanapce, w fusach po kawie i cudownych ozdrowieniach (na miliony naiwnych przybywających do Lourdes, Kościół uznał tylko 68 cudów, ale to nikomu nie przeszkadza, pozostałe osoby "zbyt słabo wierzyły"). Nie wygrasz z zabobonem żadnymi pytaniami ani logiką, marne szanse, szkoda zdrowia... Sama na jego miejscu (boskim) nie ujawniałabym się ludziom, nie daliby żyć  Trudno żeby sobie jakiś bóg założył profil na facebooku.
|
|
| |  | | Towe (61 punktów) | > Trudno żeby sobie jakiś bóg założył profil na facebooku.Przypuszczam, że zostałby usunięty
|
|
|  | | Konowal (6291 punktów) | >>>"Dlaczego Bóg chce byśmy w niego uwierzyli, skoro nie ma żadnych dowodów na jego istnienie? Jaki >>>jest tego cel?". >>Sprawdzić Twoją wiarę. Na tym to polega. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. >Ale właśnie nie w tym rzecz. Większość bożych decyzji (a przynajmniej tych, o których wspomina się na katechezie) ma sens, np. "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego", żeby inni nie odpłacili Ci złem za zło (przyznaję, niezbyt wyszukany przykład, ale nie mam w tej chwili czasu zastanawiać się nad lepszym). Natomiast odpowiedź, "żeby sprawdzić twoją wiarę" jest bez sensu, bo Bóg chyba nie powinien oczekiwać od ludzi wiary w coś na co nie ma żadnego potwierdzenia, bo i po co? W czymś by to przeszkodziło, że by się ujawnił? > Jakby się ujawnił jaki byłby wybór ???
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| |  | | Towe (61 punktów) | >Jakby się ujawnił jaki byłby wybór ??? To że by się ujawnił, w żaden sposób nie zmniejszyłoby wyboru jaki mamy - mogłoby co najwyżej zniszczyć iluzję wyboru, jaka w takim razie w tej chwili panuje - i to byłoby piękne.
|
|
| | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>Jakby się ujawnił jaki byłby wybór ??? >To że by się ujawnił, w żaden sposób nie zmniejszyłoby wyboru jaki mamy - mogłoby co najwyżej zniszczyć iluzję wyboru, jaka w takim razie w tej chwili panuje - i to byłoby piękne. > Przecież jakby się ujawnił to nie byłoby wyboru.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiara w katolicyzmie jest najważniejsza. Dlatego to pytanie ich nie zagina. Oni wierzą bardziej w wiarę, niż w boga. Ich celem jest nieśmiertelność, a nie bóg. A żeby wierzyć w nieśmiertelność wobec tego, co dzieje się naprawdę, trzeba umieć wierzyć mocno i fanatycznie...
|
|
2 na 2 | webmaster (moderator) | To pytanie jest proste i wisi od wieków: "po co Bogu świat?". Po co doskonałemu, niczego nie pragnącemu samowystarczalnemu wiecznemu bytowi, skończony ułomny ograniczony świat, który nie może mu przecież niczego do majestatu dodać.
|
|
 | 3 na 3 | neurosurgery (2484 punktów) | Żeby sobie ego połechtać... O, matko! Czyżby Bóg był Polakiem?! 
Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
|
|
 | | Towe (61 punktów) | >To pytanie jest proste i wisi od wieków: "po co Bogu świat?".
Nawet jeśli to to samo pytanie, to da się na nie udzielić pokrętnej odpowiedzi. Nie wiem, może "Bóg kochał ludzi zanim jeszcze powstali i dlatego pragnął ich stworzyć, nawet mimo ich niedoskonałości - dał tym samym wyraz swojemu miłosierdziu." - ksiądz pewnie odpowiedziałby coś podobnego. Nie sposób z tym jednak polemizować, bo jest w tym pewna logika. Natomiast jakiej (choćby pseudo) logicznej odpowiedzi można udzielić na moje pytanie?
|
|
|  | | webmaster (moderator) | Przeczytaj proszę raz jeszcze. Użyłeś w przykładowej odpowiedzi słów "dlaczego" i "pragnął", gdybyś przeczytał uważnie widziałbyś, że nie mają one sensu jako odpowiedź na pytanie "po co doskonałemu..".
|
|
|  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | >"Bóg kochał ludzi zanim jeszcze powstali i dlatego pragnął ich stworzyć, nawet mimo ich niedoskonałości - dał tym samym wyraz swojemu miłosierdziu." - ksiądz pewnie odpowiedziałby coś podobnego. Nie sposób z tym jednak polemizować, bo jest w tym pewna logika. Uffff, to bardzo niepewna logika! Doskonały Bóg ukochał swoje niedoskonałe wymysły - wszak ludzi do kochania nie było - i zapragnął ich stworzyć mimo ich oczywistej felerności?
Daj sobie spokój! Przez tysiąclecia ludzie nie wyprodukowali jednego rozumnego zdania o Bogu. Ty też raczej nie dasz rady, a maskującego bełkotu jest dosyć.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | | Towe (61 punktów) | >>jest w tym pewna logika. >to bardzo niepewna logika! Wiesz, mi nie musisz tego mówić. Liczy się jednak, że wymyślenie takiego sofizmatu nie jest dla katolika problemem i w każdej chwili może on zbyć Twoje pytanie, prowadząc tylko do dalszej czczej dyskusji - tak to się w końcu zazwyczaj kończy.
>Daj sobie spokój! >Przez tysiąclecia ludzie nie wyprodukowali jednego rozumnego zdania o Bogu. No wiesz, "Bóg nie istnieje, bo nie ma na to dowodów" jest zdaniem rozumnym. Chyba, że chodzi Ci tylko o wierzących - racjonalista nie powinien jednak rzucać takich pochopnych stwierdzeń. Jakkolwiek teologia oparta jest na wierze, co dyskwalifikuje ją jako naukę, to jednak przez te wszystkie lata pracowało nad nią wiele niegłupich osób. Ryzykownie jest stwierdzać, że nie ma w niej niczego rozumnego. Ale mniejsza o to, to nie na temat.
>maskującego bełkotu jest dosyć. Otóż ja właśnie zastanawiam się, czy dałoby radę sformułować pytanie, na które takim bełkotem odpowiedzieć by nie można lub byłoby to trudne. Pomijam oczywiście takie odpowiedzi jak, "bo Bóg tak chciał", "Bóg jest niepojęty", "to żeby sprawdzić naszą wiarę", bo każdy katolik, który ma choć trochę oleju w głowie od razu zda sobie sprawę, że brzmią one dość kiepsko. Przynajmniej ja takich znam.
|
|
| | |  | | astrotaurus (12445 punktów) | >Wiesz, mi nie musisz tego mówić. Liczy się jednak, że wymyślenie takiego sofizmatu nie jest dla katolika problemem i w każdej chwili może on zbyć Twoje pytanie, prowadząc tylko do dalszej czczej dyskusji - tak to się w końcu zazwyczaj kończy. Na tym to przecież polega, że wierzący mówią trzy po trzy byle ochronić wiarę w swym umyśle
>No wiesz, "Bóg nie istnieje, bo nie ma na to dowodów" jest zdaniem rozumnym. Chyba, że chodzi Ci tylko o wierzących - racjonalista nie powinien jednak rzucać takich pochopnych stwierdzeń. Niepochopnym stwierdzeniem jest, że nikt nigdy nie przedstawił rozumnej hipotezy Boga jako elementu rzeczywistości, a nie jako postaci z baśni religijnych. Nigdzie nie toczy sie rozumna dysputa nad istnieniem w rzeczywistości baśniowych postaci.
>Jakkolwiek teologia oparta jest na wierze, co dyskwalifikuje ją jako naukę, to jednak przez te wszystkie lata pracowało nad nią wiele niegłupich osób. Ryzykownie jest stwierdzać, że nie ma w niej niczego rozumnego. Tyle samo co w dowolnej bajce. A ludzie pracujący nad teologią maja umysły upośledzone wiarą, nie jest ich celem poznanie prawdy o świecie, jeno wmówienie sobie i innym swojej wersji baśni.
>Otóż ja właśnie zastanawiam się, czy dałoby radę sformułować pytanie, na które takim bełkotem odpowiedzieć by nie można lub byłoby to trudne. Pomijam oczywiście takie odpowiedzi jak, "bo Bóg tak chciał", "Bóg jest niepojęty", "to żeby sprawdzić naszą wiarę", bo każdy katolik, który ma choć trochę oleju w głowie od razu zda sobie sprawę, że brzmią one dość kiepsko. Przynajmniej ja takich znam. Różni ludzie wierzą w różne rzeczy, także katolicy. U wszystkich jest jednak osobnicza, nieprzekraczalna granica dogmatów. Weź pod uwagę , że wiara zagnieżdża się w umyśle podporządkowując go sobie nie wskutek działania rozumu, ale wskutek socjalizacji. Dokonuje się to bez udziału świadomości i tylko bez udziału świadomości wiara moze zostać z umysłu usunięta. Trzeba próbować wierzącym dostarczać paliwa do myślenia, podważać ich osobnicze dogmaty i mieć nadzieję na to, że któregoś dnia wiara z ich umysłów zniknie.
>znam po prostu kilka całkiem inteligentnych osób, które są mocno wierzące i kiedy prowadzę z nimi rozmowę na temat religii, brakuje mi czegoś, co zasiałoby w ich umysłach ziarno niepewności, czegoś co na chwilę zamknęło by im usta i pozwoliłoby mi przebić się przez ich irracjonalne argumenty... Konkrety, konkrety.... inaczej się nie da. Każde twierdzenie religijne musi być dokładnie osaczone, żeby mogło potencjalny stanowić materiał do wysadzenia wiary. Jeśli prowadzisz jakieś rozmowy z kimś konkretnym, z kim się spotykasz dość często prowadź jakiś temat przez wiele spotkań konsultując sie na przykład tutaj. Uniwersalnego wytrycha nie ma!
>Mieszasz dwie kwestie: sens opowieści religijnych i ich autentyczność. Większość z nich ma sens, jest w nich jakieś przesłanie - nie twierdzę natomiast, że opisywane w nich wydarzenia miały miejscę w rzeczywistości. Sens opowieści religijne mogą mieć jako i dowolna bajka. A czy ludzie wierzący przejmują się jakimkolwiek sensem to inna rzecz. Jakiż sens, jakież przesłanie wyłania się z opowieści o stworzeniu świata, o raju? Po co ta kupa mętnego bełkotu dalekiego od rzeczywistości? Chyba tylko po to by przez wieki powstała milionkroć większa kupa bełkotu interpertacji tej kupy pierwotnej.
>Tym samym, w tak znaczącym fakcie jak "ukrycie się" Boga, z teologicznego punktu widzenia powinien być jakiś sens. I tego właśnie dotyczy moje pytanie. Nie próbuj kopać się z koniem, bo to mało obiecujący sport: wiara to upośledzenie poznawcze umysłu. Bardzo często ludzie przyparci do muru chowaja się za tarczę zaufania do Boga: "ufam, że w życiu wiecznym Bóg wszystko nam wyjaśni, wszystko stanie sie zrozumiałe, kiedy ziemskie ograniczenia spadną z umysłu" i po prostu nie ma sposobu by skłonić ich do myślenia.
>Czytam czwarty raz i ciągle nie rozumiem. Nie rozumiesz sprzeczności w twierdzeniach katolików? O dowodach w postaci potwierdzonych cudów i jednoczesnym braku dowodów niezbędnym dla istnienia wiary, która stanowi ich zdaniem wyższy stan umysłu od prostej wiedzy na podstawie dowodów?
>Przypomina mi się takie zdanie: "Niektórzy ateiści w imię człowieczeństwa rozpoczynają walkę z Kościołem, po czym wyrzekają się jakiegokolwiek człowieczeństwa, aby móc dalej z nim walczyć". Teraz ja nie rozumiem. Kto z czym po co walczy to osobny temat (są takie na forum) a przytoczone zdanie nie wydaje mi się zbyt mądre. I trąci mi religijnym autorstwem.
>Ja sam jestem ateistą, ale takie zawzięte obrzucanie katolików błotem jest jak dla mnie objawem braku dojrzałości. Poprawne, zgodne z rzeczywistością definiowanie zjawiska wiary nie jest obrzucaniem błotem.
>Gdzież to znalazłeś definicję wiary, wedle której jest ona głębokim upośledzeniem umysłu? Akurat to konkretnie sformułowanie jest mojego autorstwa, ale nie znajdziesz definicji, która mówiłaby co innego. Wiara to jest upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych umysłu. Poznawczych, bo ludzie wierzący nie są w stanie poddać rozumnej weryfikacji twierdzeń swojej religii (z cudzymi łatwiej). Społecznych, bo zawsze wiara wprowadza wartościujący podział ludzi na lepszych (od naszego Boga) i gorszą w różnym stopniu resztę.
>Psychiatrzy powinni częściej gościć na tym forum, wiele mogliby się tu nauczyć. A czym się różni psychiatra od kosmologa, biologa ...? Psychiatra wierzący niczego się nie nauczy, a niewierzący nie diagnozuje wiary religijnej jako jednostki chorobowej tylko z racji jej powszechności i tradycji.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | > >Ja sam jestem ateistą, ale takie zawzięte obrzucanie katolików błotem jest jak dla mnie objawem braku dojrzałości.> Poprawne, zgodne z rzeczywistością definiowanie zjawiska wiary nie jest obrzucaniem błotem.Nazywanie ludzi "upośledzonymi" jest obraźliwe, kiedy opiera się tylko na "sformułowaniu czyjegoś autorstwa" - przypominam, że wspominasz o definicji, której sam nie podałeś. Patrz niżej: > >Gdzież to znalazłeś definicję wiary, wedle której jest ona głębokim upośledzeniem umysłu?> Akurat to konkretnie sformułowanie jest mojego autorstwa, ale nie znajdziesz definicji, która mówiłaby co innego.Znalezienie definicji, która nie nazywa wiary "głębokim upośledzeniem umysłu" (ani nawet w żaden podobny sposób) nie nastręczyła mi szczególnych trudności. Żeby nie szukać daleko: pl.wikipedia.org/wiki/Wiara> Wiara to jest upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych umysłu.> Poznawczych, bo ludzie wierzący nie są w stanie poddać rozumnej weryfikacji twierdzeń swojej religii (z cudzymi łatwiej).Gdyby rzeczywiście tak było, to żaden wierzący nie mógłby stać się ateistą. > Społecznych, bo zawsze wiara wprowadza wartościujący podział ludzi na lepszych (od naszego Boga) i gorszą w różnym stopniu resztę.Czyli że tacy np. kibice Wisły Kraków, to ludzie którzy mają upośledzone zdolności społeczne, ponieważ uważają się za lepszych od kibiców Cracovii? > >Psychiatrzy powinni częściej gościć na tym forum, wiele mogliby się tu nauczyć.> A czym się różni psychiatra od kosmologa, biologa ...?Chodziło mi raczej o to, że mogliby poznać nowy rodzaj upośledzenia umysłu
|
|
| | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Nazywanie ludzi "upośledzonymi" jest obraźliwe,Na czyjeś obrażalstwo nie mam wpływu, a wystarczy sięgnąć do słowników czy encyklopedii, aby poznać definicję upośledzenia. > kiedy opiera się tylko na "sformułowaniu czyjegoś autorstwa" - przypominam, że wspominasz o definicji, której sam nie podałeś.No jakże nie podałem jak podałem! A że jest to definicja sformułowana osobiście przeze mnie to i cóż w tym złego? W jakim punkcie kłóci się ona merytorycznie z linkowaną przez Ciebie definicją z wiki? > Gdyby rzeczywiście tak było, to żaden wierzący nie mógłby stać się ateistą.Nie masz racji. Mówiłem już przecież , że decyzje o przyjęciu/porzuceniu wiary zapadają poza udziałem woli, poza udziałem świadomości. Wierzący będzie się rękami i nogami bronił przed rozumnym rozważaniem kwestii swej wiary, ale informacje mogą być przetwarzane w jego podświadomości, powodując czasem odrzucenie wiary. > Czyli że tacy np. kibice Wisły Kraków, to ludzie którzy mają upośledzone zdolności społeczne, ponieważ uważają się za lepszych od kibiców Cracovii?Właśnie tak. > Chodziło mi raczej o to, że mogliby poznać nowy rodzaj upośledzenia umysłu  Znają, znają....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | > >Nazywanie ludzi "upośledzonymi" jest obraźliwe,> Na czyjeś obrażalstwo nie mam wpływuPowiedziałbym, że masz wpływ i to znaczący. Bo jeśli za przeproszeniem, nazwę Cię debilem, a Ty się na mnie obrazisz, to będzie to bezpośrednio pod moim wpływem  > wystarczy sięgnąć do słowników czy encyklopedii, aby poznać definicję upośledzenia."zaburzenie rozwojowe polegające na znacznym obniżeniu ogólnego poziomu funkcjonowania intelektualnego" - czyli, że kiedy przestałem wierzyć, to nagle dokonałem wielkiego skoku w rozwoju a mój poziom intelektualny drastycznie się podniósł? Nie zauważyłem. > >kiedy opiera się tylko na "sformułowaniu czyjegoś autorstwa" - przypominam, że wspominasz o definicji, której sam nie podałeś.> No jakże nie podałem jak podałem! A że jest to definicja sformułowana osobiście przeze mnie to i cóż w tym złego? W jakim punkcie kłóci się ona merytorycznie z linkowaną przez Ciebie definicją z wiki?To składa się na Twoją definicję: Cytat:Wiara to głębokie upośledzenie umysłu. (...) Wiara to jest upośledzenie zdolności poznawczych i społecznych umysłu. A na wiki było to: Cytat:W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. Stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości. W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary. W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości treści wiary Ja bym się w tym momencie zapytał raczej nie w jakim punkcie się kłóci, ale w jakim mówi to samo... > >Gdyby rzeczywiście tak było, to żaden wierzący nie mógłby stać się ateistą.> Nie masz racji. Mówiłem już przecież , że decyzje o przyjęciu/porzuceniu wiary zapadają poza udziałem woli, poza udziałem świadomości. Wierzący będzie się rękami i nogami bronił przed rozumnym rozważaniem kwestii swej wiary, ale informacje mogą być przetwarzane w jego podświadomości, powodując czasem odrzucenie wiary.Pamiętam, że w czasie który bezpośrednio poprzedzał moje odrzucenie wiary, myślałem o tym właściwie bez przerwy i bynajmniej nie było to nieświadome. Był to pierwszy moment, w którym postanowiłem być ze sobą do bólu szczery i jak najbardziej rozumowo starałem się rozwiązać nurtujące mnie kwestie. Zakończyło się to w jedyny możliwy w tej sytuacji sposób i choć nie było łatwo, to gdyby nie przygniatające fakty jakie postanowiłem przyjąć na klatę, to pewnie bym tej wiary nie porzucił. Pozwole więc sobie się nie zgodzić. > >Czyli że tacy np. kibice Wisły Kraków, to ludzie którzy mają upośledzone zdolności społeczne, ponieważ uważają się za lepszych od kibiców Cracovii?> Właśnie tak.Wysoki Sądzie dziękuję, nie mam więcej pytań.
|
|
| | | | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Powiedziałbym, że masz wpływ i to znaczący. Bo jeśli za przeproszeniem, nazwę Cię debilem, a Ty się na mnie obrazisz, to będzie to bezpośrednio pod moim wpływem  Ja uważam, że człowieka godnego w ogóle nie sposób jest obrazić. Bartoszewski kiedyś ładnie to powiedział: "Mnie można obrzygać, ale nie można obrazić".  Gdybyś nazwał mnie debilem wystawiłbyś sobie paskudne świadectwo, ale moja godność nic by na tym nie straciła. Kłócisz się byle kłócić zamiast zajrzeć do encyklopedii i sprawdzić jakim konkretnie upośledzeniem jest debilizm. > "zaburzenie rozwojowe polegające na znacznym obniżeniu ogólnego poziomu funkcjonowania intelektualnego"Ufff, upośledzenie jest terminem wieloznacznym, wybrałeś niedorozwój mający się nijak do tego co ja w wątku mówię, a co jest bliższe niepełnosprawności. Nabytej i potencjalnie przejściowej. Weź pod uwagę przy wyborze właściwego doboru definicji upośledzenia, że np. nieco krótszy, czy nieco zesztywniały kciuk upośledza chwytność dłoni. > czyli, że kiedy przestałem wierzyć, to nagle dokonałem wielkiego skoku w rozwoju a mój poziom intelektualny drastycznie się podniósł? Nie zauważyłem.Nie dokonałeś wielkiego skoku , ale ustąpiło upośledzenie poznawcze w zakresie dotychczas zajętym i kontrolowanym przez wiarę. Zacząłeś być zdolny do rozumienia czegoś, czego wcześniej wzdragałeś się nawet próbować rozumieć. > A na wiki było to:Definicja w wiki jest definicją do popularnych zastosowań, a nie do specjalistycznych rozmów. Pomija ona bardzo istotny aspekt niechęci do weryfikacji twierdzeń uznanych za prawdziwe, a w religii zakaz weryfikacji dogmatów jest kluczowy. > Pamiętam, że w czasie który bezpośrednio poprzedzał moje odrzucenie wiary, myślałem o tym właściwie bez przerwy i bynajmniej nie było to nieświadome.Masz farta, bo nie każdy umysł jest zdolny do uwolnienia się od wiary, a w moim z kolei ona nigdy nie gościła na dobre. Wskutek procesów myślowych w podświadomości wiara już zwolniła Twój umysł z okowów, więc byłeś zdolny do konfrontacji opowieści religijnych z rzeczywistością. Mówię tu o ogólnym mechanizmie, bo każdy konkretny przypadek trzeba rozpatrywać osobno. Nie wiadomo przecież ile w Twoich konkretnych poglądach na sprawy religii było rzeczywistej wiary i w co (wiarę trzeba rozpatrywać w odniesieniu do każdego obiektu osobno), ile nieświadomości, ile tradycji, ile indoktrynacji itp. > Zakończyło się to w jedyny możliwy w tej sytuacji sposób i choć nie było łatwo, to gdyby nie przygniatające fakty jakie postanowiłem przyjąć na klatę, to pewnie bym tej wiary nie porzucił.Powtórzę: wiary nie przyjmuje się i nie porzuca wskutek działalności świadomości/rozumu. Dlatego chrześcijanie słusznie nazywają ją Łaską. Wiara opanowuje umysł w zakresie sobą objętym i podporządkowuje go do ochrony siebie. Na pewno jesteś w stanie wyłapać ludzi w realu i na tym forum, którzy są absolutnie niezdolni do takiego jak Twoje "przyjęcia na klatę". > Wysoki Sądzie dziękuję, nie mam więcej pytań.Proszę uprzejmie. Gdybyś chciał rozwinąć kwestię kibicowania różnym krakowskim klubom możemy porozmawiać. W wersji jaką przedstawiłeś nie ma żadnego rozumnego powodu do dokonywania ocen wartościujących - tak samo jak w przypadku wynoszenia swojej religii, swojego Boga ponad inne religie i innych Bogów.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >.. skoro nie ma żadnych dowodów na jego istnienie... to pokusa wiary, jako przekorny wykręt przeciw rozumowi, jest chyba podszeptem szatana.
[Szkoda, że nie wypowiada się ostatnio "Miłujący Prawdę", który uchodził tu za niezłomnego obrońcę religii, a wskazał swego czasu dokładnie gdzie siedzą diabły..]
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | "Dlaczego Bóg toleruje zło? Przecież zło jest złe!"
Pozdrawiam
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
|
|
 | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >"Dlaczego Bóg toleruje zło? Przecież zło jest złe!"
A skąd przekonanie, że zło istnieje? Może po prostu wszystko co stworzył Bóg jest dobre, a zło nie istnieje. Nie istnieje nic takiego jak zło, lecz istnieje coś takiego jak grzech. Czyli sprzeciwianie się woli boskiej. Sprzeciwianie się woli boskiej jest grzechem, lecz grzech w tym sensie nie jest równoważny ze złem. Może diabeł wcale nie jest zły. Tak bym powiedział jak bym chciał argumentować za dobrym Demiurgiem.
Innym tokiem myślenia powiedział bym, że zło istnieje ale samo jego istnienie wcale nie jest złem. A ostatecznie jeśli diabeł jest zły, to jego istnienie wcale nie jest złe.
Mógł bym też powiedzieć, że zło jest sprawą tylko złej woli. Nie istnieje nic takiego jak zło ontologiczne, istnieje tylko zło moralne. Tak jak w pierwszym przypadku tylko grzech jest wtedy złem, ale złem moralnym nie ontologicznym. I tak oto zadawanie cierpienia jest złem ale cierpieć samemu już nie. To moja ulubiona Teodycea, lecz ma pewną skazę, trzeba powiedzieć, że ta zasada nie obejmuje Boga. Nie jest to jednak jej wada, ale argumentowanie za tym jest już bardziej skomplikowane.
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
|
|
|  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Może po prostu wszystko co stworzył Bóg jest dobre, a zło nie istnieje. Zaiste, nowoczesna teologia daje skale tylko dodatnie, jako że dobry Bóg tworzy tylko plusy dodatnie. I tak piekło to jest brak Boga, a zło to brak dobra. I wedle tak pojętej skali zwykły ksiądz pedofil czyni dobro! Więcej dobra, niż na przykład ksiądz pedofil, który morduje wykorzystane dziecko. Ciekawe co by musiał uczynić ksiądz pedofil, żeby osiągnąć okrąglutkie zero na Boskiej skali...? Może faktycznie nie ma takich czynów, może wszystko jest dobrem...?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | To nie był przykład takiej teodycei. Chodziło mi raczej o to, że mordowanie nie było by po prostu złem, pedofilstwo też, i nic innego nim nie było. Świat jaki by nie był i tak by był dobry. Z samej decyzji Boga. To Ty postrzegasz to wszystko jako zło. Moralność Hitlera pewnie też traktujesz jako złą. Ale sam Hitler tak jej nie traktował. A jak jest naprawdę?
>Może faktycznie nie ma takich czynów, może wszystko jest dobrem...?
Może jest.
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie odpowiedziałeś na pytanie. Próbowałeś podważyć sensowność zadania takiego pytania, ale ewentualnej, nawet czysto teoretycznej odpowiedzi nie otrzymałem.
Pozdrawiam
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
|
|
| |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Jeżeli pytanie jest właściwe, odpowiedzią może być, że Bóg nie jest dobry.
|
|
 | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | >"Dlaczego Bóg toleruje zło? Przecież zło jest złe!"
To akurat dosyć proste: zło jest dziełem ludzi, więc Bóg go nie usunie, bo byłoby to ograniczanie wolnej woli, którą wcześniej sam im zagwarantował. I dyskusja płynie.
|
|
|  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>"Dlaczego Bóg toleruje zło? Przecież zło jest złe!" >To akurat dosyć proste: zło jest dziełem ludzi, więc Bóg go nie usunie, bo byłoby to ograniczanie wolnej woli, którą wcześniej sam im zagwarantował. I dyskusja płynie. Mógł stworzyć wszechświat bez zła - wtedy wolna wola nie zawierałaby się od zła do dobra, ale od jednego dobra do innego lub neutralności. Albo mógłby od ręki od razu naprawiać zło.
I koniec dyskusji.
Pozdrawiam
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
|
|
| |  | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | >Mógł stworzyć wszechświat bez zła
Rzecz w tym, że gdyby zło nie istniało, to wolna wola byłaby tak naprawdę iluzją - możesz żyć jak chcesz, wybieraj: chcesz być dobry, czy... dobry? Wolna wola jest nieodłącznie związana ze złem. Z drugiej strony człowiek nie byłby człowiekiem, gdyby nie mógł sam o sobie stanowić. Wynika więc z tego, że człowiek musi mieć w sobie jakiś pierwiastek zła. Inaczej się po prostu nie da.
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Bajdurzysz. Usprawiedliwiasz pokraka. Ja widzę, że się da - bóg jest wszechmocny przecież.
Pozdrawiam
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją... nad światem zapadłaby wielka cisza. A.Einstein
|
|
| | | |  | | Towe (61 punktów) | Wszechmoc może łamać prawa fizyki, ale nie prawa logiki. Abstrahując już od Boga, chyba się ze mną zgodzisz?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Wszechmoc może łamać prawa fizyki, ale nie prawa logiki. Abstrahując już od Boga, chyba się ze mną zgodzisz? Nie widzę w moim przykładzie żadnego łamania praw logiki. Tak jak nie widzę zła w wyborze między milionami kolorów - wybór w takim przypadku jest kwestią estetyczną, ale nie przestaje przez to być wyborem.
Pozdrawiam
Grądy, łęgi, olsy, bory i buczyny.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Towe (61 punktów) | >Nie widzę w moim przykładzie żadnego łamania praw logiki. Zaraz. Dwa posty wcześniej napisałem, dlaczego człowiek musi mieć możliowść czynienia zła. Ty jednak odpowiedziałeś mi, że bajdurzę, wnioskuję więc z tego, że w mojej odpowiedzi jest jakiś błąd logiczny. No bo jeśli go nie ma, to znaczy, że aby stworzyć człowieka będącego niezależną i wolną jednostką (taki był pono zamysł) i jednocześnie pozbawionego zła, trzeba by zaprzeczyć logice. Albo świat z ludźmi i złem, albo bez jednego i drugiego.
>nie widzę zła w wyborze między milionami kolorów - wybór w takim przypadku jest kwestią estetyczną, ale nie przestaje przez to być wyborem. Zgadza się, istnieje cała masa potencjalnych wyborów, z którymi zło i dobro nie mają nic wspólnego. Ale życie to nie tylko wybory estetyczne, także moralne. Nawet w świecie, gdzie wszędzie biegałyby różowe zajączki a każdy człowiek byłby dobry, w końcu by się takie pojawiły.
Swoją drogą, skąd wniosek, że jeżeli doskonała istota stworzyła zło, to musi być zła? To tak jakby stwierdzić, że człowiek, który skonstruował pierwszy karabin był mordercą.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Nie widzę w moim przykładzie żadnego łamania praw logiki. >Zaraz. Dwa posty wcześniej napisałem, dlaczego człowiek musi mieć możliowść czynienia zła. Nie musi. Wolny wybór nie oznacza zawsze wyboru między złem a dobrem. Może być dobro a dobro, zło a zło, i wszelkie kombinacje z neutralnością. Jak wybieram, czy zjem jabłko, czy pomarańczę, to nie wybieram między złym a dobrym.
Wykaż, że zło musi być (przy kwestii wyboru), albo nie bajdurz.
>>nie widzę zła w wyborze między milionami kolorów - wybór w takim przypadku jest kwestią estetyczną, ale nie przestaje przez to być wyborem. >Zgadza się, istnieje cała masa potencjalnych wyborów, z którymi zło i dobro nie mają nic wspólnego. Ale życie to nie tylko wybory estetyczne, także moralne. Nawet w świecie, gdzie wszędzie biegałyby różowe zajączki a każdy człowiek byłby dobry, w końcu by się takie pojawiły. Wykaż, że by się pojawiły.
>Swoją drogą, skąd wniosek, że jeżeli doskonała istota stworzyła zło, to musi być zła? To tak jakby stwierdzić, że człowiek, który skonstruował pierwszy karabin był mordercą. Jeśli świadomie skonstruował narzędzie do zabijania, to rzeczywiście był mordercą.
Pozdrawiam
Grądy, łęgi, olsy, bory i buczyny.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Towe (61 punktów) | >>>Nie widzę w moim przykładzie żadnego łamania praw logiki. >>Zaraz. Dwa posty wcześniej napisałem, dlaczego człowiek musi mieć możliwość czynienia zła. >Nie musi. Wolny wybór nie oznacza zawsze wyboru między złem a dobrem. Przecież napisałem: >Zgadza się, istnieje cała masa potencjalnych wyborów, z którymi zło i dobro nie mają nic wspólnego.
>>Ale życie to nie tylko wybory estetyczne, także moralne. Nawet w świecie, gdzie wszędzie biegałyby różowe zajączki a każdy człowiek byłby dobry, w końcu by się takie pojawiły. >Wykaż, że by się pojawiły. Gdyby istnienie wyborów o charakterze moralnych wynikało z faktu istnienia zła, to faktycznie, w świecie pozbawionym zła by ich nie było. Ale jest odwrotnie - zło bierze się właśnie z niemoralnych decyzji, podejmowanych przez ludzi. Więc żeby nie było zła, ludzie nie mogliby podejmować moralnych wyborów, a tym samym ich wolna wola byłaby ograniczona.
>>Swoją drogą, skąd wniosek, że jeżeli doskonała istota stworzyła zło, to musi być zła? To tak jakby stwierdzić, że człowiek, który skonstruował pierwszy karabin był mordercą. >Jeśli świadomie skonstruował narzędzie do zabijania, to rzeczywiście był mordercą. Jeżeli skonstruuję siekierę, to znaczy, że jestem drwalem? Nie sądzę.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>>>Ale życie to nie tylko wybory estetyczne, także moralne. Nawet w świecie, gdzie wszędzie biegałyby różowe zajączki a każdy człowiek byłby dobry, w końcu by się takie pojawiły. >>Wykaż, że by się pojawiły. >Gdyby istnienie wyborów o charakterze moralnych wynikało z faktu istnienia zła, to faktycznie, w świecie pozbawionym zła by ich nie było. Ale jest odwrotnie - zło bierze się właśnie z niemoralnych decyzji, podejmowanych przez ludzi. Więc żeby nie było zła, ludzie nie mogliby podejmować moralnych wyborów, a tym samym ich wolna wola byłaby ograniczona. Czy to, że nie możesz latać ogranicza Twoją wolną wolę? Czy raczej uważasz takie ograniczenie za naturalne i nietyczące zagadnienia? Jeśli nie ogranicza, to Twój argument odpada.
>>>Swoją drogą, skąd wniosek, że jeżeli doskonała istota stworzyła zło, to musi być zła? To tak jakby stwierdzić, że człowiek, który skonstruował pierwszy karabin był mordercą. >>Jeśli świadomie skonstruował narzędzie do zabijania, to rzeczywiście był mordercą. >Jeżeli skonstruuję siekierę, to znaczy, że jestem drwalem? Nie sądzę. Ale jesteś współwinnym procederu ścięcia drzewa, jeśli z takim zamiarem skonstruowałeś siekierę, a ktoś w tym zamiarze ją użył. Tak samo jest z morderstwem - handlarz bronią sprzedający broń osobie, która będzie mordować (i handlarz wie o tym) staje się jej wspólnikiem.
Pozdrawiam
Grądy, łęgi, olsy, bory i buczyny.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Towe (61 punktów) | >Czy to, że nie możesz latać ogranicza Twoją wolną wolę? Nie. Zwróć uwagę, że fakt, iż nie mogę latać, nie sprawia, że nie mogę tego chcieć. Właśnie dzięki wolnej woli mogę pragnąć szybowania w przestworzach, mogę próbować i wolno mi nawet postanowić, że to zrobię, choć oczywiście nie będzie to miało żadnego znaczenia - wolna wola to nie wszechmoc.
Możesz teraz powiedzieć, że Bóg mógł w takim razie postąpić tu analogicznie i uniemożliwić człowiekowi czynienie zła przy jednoczesnym pozostawieniu mu możliwości pragnienia czynienia złych rzeczy. Problem w tym, że (przynajmniej wedle nauki Kościoła) pragnienie zła jest złe już samo w sobie - tym samym, jeżeli nie chcemy otrzymać upośledzonej wolnej woli, zło musi istnieć.
Z drugiej strony, jeżeli samo pragnienie zła nie jest jeszcze złe, to tworząc świat, którego koncepcję przedstawiłem powyżej, uzyskalibyśmy dziwny twór, w którym ludzie "zawieszaliby się" w momencie próby zrobienia czegoś nieetycznego. Wydaje mi się, że chyba nie o to chodziło.
>Ale jesteś współwinnym procederu ścięcia drzewa, jeśli z takim zamiarem skonstruowałeś siekierę, a ktoś w tym zamiarze ją użył. Tak samo jest z morderstwem - handlarz bronią sprzedający broń osobie, która będzie mordować (i handlarz wie o tym) staje się jej wspólnikiem. Ja się z tym nie zgadzam, więc w tej kwestii do porozumienia niestety raczej nie dojdziemy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie rozumiem odpowiedzi.
Po pierwsze możliwość pragnienia zła upośledza wolną wolę? Czy upośledza ją to, że możemy chcieć latac, ale nie latamy?
Po drugie dlaczego zakładasz, że wszystko wyglądałoby, jak tu. Żadnego "zawieszania się". Masz milion gier MMO, gdzie interakcje typu atak innego gracza są niemożliwe - bóg jest chyba lepszy niż programiści i wymyśliłby ciekawsze zabezpieczenia?
Po trzecie, dlaczego nie pragniesz dginejuwca? Nawet nie wiesz, co to jest, więc nie potrafisz tego pragnąć. Pragnienie jest zawsze w zakresie wiedzy lub domysłów - starożytni nie pragnęli telefonów komórkowych ani laserów, ani lotów do innych galaktyk.
Powiem Ci, w czym rzecz. Wszechświat musiałby być tak skonstruowany, by nie żyło się ze śmierci.
Pozdrawiam
Grądy, łęgi, olsy, bory i buczyny.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Towe (61 punktów) | > Nie rozumiem odpowiedzi.> Po pierwsze możliwość pragnienia zła upośledza wolną wolę? Czy upośledza ją to, że możemy chcieć latac, ale nie latamy?Ani jedno, ani drugie. Wolna wola nie jest upośledzona. A jeżeli już coś miałoby ją upośledzać, to byłby to brak możliwości wybierania pomiędzy dobrem a złem - taka jest przynajmniej moja opinia. > Po drugie dlaczego zakładasz, że wszystko wyglądałoby, jak tu.Robię tak tylko dlatego, że ciężko wyobrazić sobie świat po amputacji samego tylko zła; po dalszych przeróbkach byłoby jeszcze trudniej. Choć to oczywiście nie oznacza, że nie mógłby on wyglądać zupełnie inaczej niż teraz. > Żadnego "zawieszania się". Masz milion gier MMO, gdzie interakcje typu atak innego gracza są niemożliwe - bóg jest chyba lepszy niż programiści i wymyśliłby ciekawsze zabezpieczenia?Tylko że wtedy otrzymalibyśmy bardzo okrojoną wersję świata. Zło jest czymś tak wszechobecnym, że gdyby całe je wyciąć, to otrzymalibyśmy uniwersum bardzo przyjazne, ale też mocno zubożałe. Bóg chyba nie chciał takiego świata. Ja bym się z nim tu akurat zgodził. A Ty nie? > Po trzecie, dlaczego nie pragniesz dginejuwca? Nawet nie wiesz, co to jest, więc nie potrafisz tego pragnąć. Pragnienie jest zawsze w zakresie wiedzy lub domysłów - starożytni nie pragnęli telefonów komórkowych ani laserów, ani lotów do innych galaktyk.Zgadza się, pragnąć można tylko rzeczy, które się zna lub których się domyśla. Ludzie pragną zła (a ściślej mówiąc: różnych niemoralnych rzeczy) bo je znają. A znają, bo w którymś momencie je odkryli. Tak samo jak odkryli (a właściwie wynaleźli) telefony i tak samo jak zaczęli snuć domysły na temat podróży międzygalaktycznych. Tak samo jak Ty właśnie wymyśliłeś (a może odkryłeś?) dginejuwca - kto wie, być może gdybym więcej się o nim dowiedział, zacząłbym go nawet pragnąć... > Powiem Ci, w czym rzecz. Wszechświat musiałby być tak skonstruowany, by nie żyło się ze śmierci.Kto wie, może gdyby rozwinąć temat, okazałoby się, że to logicznie niemożliwe. To już niestety tylko gdybanie. P.S. Jeszcze jakieś 40 postów w tym podwątku i skończy się name miejsce  A przecież tym co chciałem osiągnąć, było zadanie pytania, które uniemożliwi dalszą dyskusję
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> P.S. Jeszcze jakieś 40 postów w tym podwątku i skończy się name miejsce A przecież tym co chciałem osiągnąć, było zadanie pytania, które uniemożliwi dalszą dyskusję  Jakbym nie musiał "myśleć za Ciebie" tak by się pewnie stało. Skończyłeś na stwierdzeniu "ja tak nie uważam" - z takim podejściem nie da się dyskutować. Naprawdę! Są w naszych czasach ludzie, którzy uważają, że Ziemia jest płaska. Jak próbować argumentów to oni - "ale ja uważam, że Ziemia jest płaska" i koniec. Nawet nie mówią: nie wiem, czy zastanowię się, tylko, uważam tak i koniec. A najfajniejsze, jak katolik modli się do boga, bo go spotkało zło i chce odmiany... ...ale jak zadasz pytanie o sens zła w stworzeniu, to zaczyna bajdurzyć, aż ucieka w "a bo tak", "nie wyobrażam sobie inaczej". Przecie ja Ci do głowy swoich wyobrażeń nie wsadzę. Do dyskusji potrzeba dwóch stron. Kończy się ona jak jedna zaczyna bajdurzyć lub puszczać fochy lub powtarzać w kółko nie reagując na argumenty adwersarza. Sprawdź sobie, jak często uciekałeś od dyskusji. Czy wykazałeś coś konkretnego choć w jednym poście? Jeśli po przeczytaniu tego, co miałem do powiedzenia czujesz dumę z "dobrze przeprowadzonej dyskusji", to ja się poddaje. Wygrałeś. Idź z bogiem, czy z czym tam uważasz, że idziesz. Pozdrawiam
Grądy, łęgi, olsy, bory i buczyny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Towe (61 punktów) | > >P.S. Jeszcze jakieś 40 postów w tym podwątku i skończy się nam miejsce A przecież tym co chciałem osiągnąć, było zadanie pytania, które uniemożliwi dalszą dyskusję  > Jakbym nie musiał "myśleć za Ciebie" tak by się pewnie stało.Dyskusja, to jak to ktoś w tym temacie chętnie powtarzał, z definicji ścieranie się pewnych stanowisk. Tym samym naturalne jest, że jeśli chcemy się do czegoś wzajemnie przekonać, obaj musimy "myśleć ze drugą stronę". Chyba Cię to nie zaskakuje. > Skończyłeś na stwierdzeniu "ja tak nie uważam" - z takim podejściem nie da się dyskutować. Naprawdę! Są w naszych czasach ludzie, którzy uważają, że Ziemia jest płaska. Jak próbować argumentów to oni - "ale ja uważam, że Ziemia jest płaska" i koniec. Nawet nie mówią: nie wiem, czy zastanowię się, tylko, uważam tak i koniec.Oczywiście, że nie da się z tym dyskutować, dlatego użyłem takiego zabiegu tylko raz i to nie bez powodu. Doszedłem bowiem do wniosku, że w dyskusji, akurat tej jednej kwestii nie uda się nam rozwiązać. Ty uważasz że sprzedawca broni jest mordercą, ja sądzę, że jest inaczej. To prawie jakby kłócić się jaki kolor jest lepszy - czerwony czy niebieski. Uznałem, że nie udałoby się nam rozstrzygnąć takiego sporu, więc zwyczajnie go ominąłem. > Przecie ja Ci do głowy swoich wyobrażeń nie wsadzę. Do dyskusji potrzeba dwóch stron. Kończy się ona jak jedna zaczyna bajdurzyć lub puszczać fochy lub powtarzać w kółko nie reagując na argumenty adwersarza. Sprawdź sobie, jak często uciekałeś od dyskusji.Zabawne, ja odniosłem takie samo wrażenie w stosunku do Ciebie. > Czy wykazałeś coś konkretnego choć w jednym poście?Powtarzam, nie o to chodziło w tym temacie. > Jeśli po przeczytaniu tego, co miałem do powiedzenia czujesz dumę z "dobrze przeprowadzonej dyskusji", to ja się poddaje.Nie jestem tutaj, żeby dowartościować się zwycięstwem w dyskusji. I nie czuję dumy, raczej żal, że tego rodzaju rozmowy nie mogą toczyś się w atmosferze neutralności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> >Skończyłeś na stwierdzeniu "ja tak nie uważam" - z takim podejściem nie da się dyskutować. Naprawdę! Są w naszych czasach ludzie, którzy uważają, że Ziemia jest płaska. Jak próbować argumentów to oni - "ale ja uważam, że Ziemia jest płaska" i koniec. Nawet nie mówią: nie wiem, czy zastanowię się, tylko, uważam tak i koniec.> Oczywiście, że nie da się z tym dyskutować, dlatego użyłem takiego zabiegu tylko raz i to nie bez powodu.Chyba w każdym poście masz stwierdzenie typu: "jest TAK, ale argumentu mi na to brak", co dla mnie jest równoważne ze stwierdzeniem "ja tak nie uważam". > Doszedłem bowiem do wniosku, że w dyskusji, akurat tej jednej kwestii nie uda się nam rozwiązać.Z powodu braku argumentacji u Ciebie i odporności na moje argumenty? Zgoda. > Ty uważasz że sprzedawca broni jest mordercą, ja sądzę, że jest inaczej.Idź do jakiegokolwiek sądu i sprawdź: Sprzedajesz broń (wiedząc o tym: ) osobie, która zamierza użyć jej do morderstwa - MASZ WSPÓŁUDZIAŁ. Spytaj jakiegokolwiek moralistę lub etyka. Zamiast tego Ty w kółko wyjeżdżasz ze swoim "mam gdzieś Twoje argumenty, myśleć mi się nie chce, zostanę przy swoim". Przecież to żenada jest, nie dyskusja. > >Przecie ja Ci do głowy swoich wyobrażeń nie wsadzę. Do dyskusji potrzeba dwóch stron. Kończy się ona jak jedna zaczyna bajdurzyć lub puszczać fochy lub powtarzać w kółko nie reagując na argumenty adwersarza. Sprawdź sobie, jak często uciekałeś od dyskusji.> Zabawne, ja odniosłem takie samo wrażenie w stosunku do Ciebie.I podałeś mi masę argumentów w liczbie "0", które mogłyby mnie przekonać. Oto Twój aktywny udział w tej dyskusji. > >Czy wykazałeś coś konkretnego choć w jednym poście?> Powtarzam, nie o to chodziło w tym temacie.O to chodzi w dyskusji, by coś wykazać! Podać argumenty! pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja"Dyskusja (łac. discussio - roztrząsanie) - jeden ze sposobów wymiany poglądów ( poparty argumentami) praktykowany przez dwoje lub więcej osób zainteresowanych danym tematem lub zjawiskiem." > >Jeśli po przeczytaniu tego, co miałem do powiedzenia czujesz dumę z "dobrze przeprowadzonej dyskusji", to ja się poddaje.> Nie jestem tutaj, żeby dowartościować się zwycięstwem w dyskusji. I nie czuję dumy, raczej żal, że tego rodzaju rozmowy nie mogą toczyś się w atmosferze neutralności.Nie wiem ile masz lat, ale okazujesz się wyjątkowo odporny na próby nawiązania z Tobą kontaktu. Normalnie, mówił gość do słupa, a słup... Dobra, ostatnia szansa. Wypisz argumenty, które podałeś! (Nie kto co sądzi, ale czym to jest podparte! ARGUMENTY!) Pozdrawiam
Grądy, łęgi, olsy, bory i buczyny.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >Tak samo jest z morderstwem - handlarz bronią sprzedający broń osobie, która będzie mordować (i handlarz wie o tym) staje się jej wspólnikiem.
Dobre. Jako że państwo Polskie handluje bronią (oczywiście wiadomo do czego broń służy) rozumiem, że byłbyś za ukaraniem jako wspólnika społeczeństwa polskiego. Tak jakby co 10-tego wsadzić do więzienia byłoby ok. chyba- nie?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Tak samo jest z morderstwem - handlarz bronią sprzedający broń osobie, która będzie mordować (i handlarz wie o tym) staje się jej wspólnikiem. >Dobre. Jako że państwo Polskie handluje bronią (oczywiście wiadomo do czego broń służy) rozumiem, że byłbyś za ukaraniem jako wspólnika społeczeństwa polskiego. Tak jakby co 10-tego wsadzić do więzienia byłoby ok. chyba- nie? Wiadomo? Do morderstwa czy samoobrony? Ja nie wiem. Jak Ty wiesz, to podziel się linkami, to dołączę do akcji protestacyjnej.
Pozdrawiam
Grądy, łęgi, olsy, bory i buczyny.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | pl.wikipedia.org/wiki/Broń_wojskowaDo obezwładniania siły żywej 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Niby na mocy jakiego prawa stwierdzasz, że wszechmoc boska musi się mieścić w prawach logiki, a nie przeciwnie - logika jest ustanowiona boską wszechmocą?
Gdyby bóg nie mógł stworzyć wszechświata bez zła to nie byłby bogiem!
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | |  | | Towe (61 punktów) | >Gdyby bóg nie mógł stworzyć wszechświata bez zła to nie byłby bogiem! Hmm. Może i mógł stworzyć świat pozbawiony logiki*. Ale nie stworzył. To źle?
*Dlaczego moim zdaniem świat bez zła byłby nielogiczny pisałem już wcześniej
|
|
| | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Hmm. Może i mógł stworzyć świat pozbawiony logiki*. Ale nie stworzył. To źle?
A stworzył świat z logiką?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | >>Hmm. Może i mógł stworzyć świat pozbawiony logiki*. Ale nie stworzył. To źle? >A stworzył świat z logiką? Racjonalista pyta, czy w świecie, w którym żyje, rządzą prawa logiki?
A to czy ten świat został stworzony przez Boga, to już zupełnie inna sprawa. Takie założenie przyjęliśmy tylko na potrzeby dyskusji.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Racjonalista pyta, czy w świecie, w którym żyje, rządzą prawa logiki?Klasycznej? Matematyka jest paradoksalna, a logiczna. Tylko jak to się przekłada na życie codzienne? I czym te prawa logiki rządzą? Czy jeśli fizyka podlega prawom logiki, to czy podlega im człowiek? Czy człowiek podejmuje zawsze logiczne decyzje?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | >>Racjonalista pyta, czy w świecie, w którym żyje, rządzą prawa logiki? >Klasycznej? Matematyka jest paradoksalna, a logiczna. Tylko jak to się przekłada na życie codzienne? I czym te prawa logiki rządzą? Nie jestem dość kompetentny, żeby wypowiadać się na temat związku matematyki z logiką, przykro mi. Powiem tylko, że matematyka jako coś abstrakcyjnego, sama w sobie nie istnieje w rzeczywistości, więc dopuszcza paradoksy nie zaprzeczając tym samym logiczności świata. Tak samo jest zresztą ze wszystkimi paradoksami - to tylko teoretyczne konstrukcje wymyślone przez ludzi, egzystujące sobie spokojnie obok całkiem stabilnej rzeczywistości.
>Czy jeśli fizyka podlega prawom logiki, to czy podlega im człowiek? Tak, chyba każdy to wie.
>Czy człowiek podejmuje zawsze logiczne decyzje? Choć może się wydawać, że nie, to w praktyce każda ludzka decyzja jest logiczna z obiektywnego punktu widzenia. Ja w każdym razie nie potrafiłbym podać takiej, która by nie była.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Choć może się wydawać, że nie, to w praktyce każda ludzka decyzja jest logiczna z obiektywnego punktu widzenia. Ja w każdym razie nie potrafiłbym podać takiej, która by nie była.
Jeśli więc się z Tobą nie zgadzam w tej kwestii, to jest to logiczne, prawda?
Logika klasyczna zajmuje się tylko zdaniami oznajmującymi. Jeśli napiszę, że chciałbym zjeść schabowego, to czy to jest logiczne? Nie, zgodnie z zasadami logiki formalnej to nie jest zdanie logiczne.
Logika jest logicznie bezwzględna. Ludzie mogą podejmować nielogiczne decyzje, tak samo jak mówić nielogiczne rzeczy.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | > >Choć może się wydawać, że nie, to w praktyce każda ludzka decyzja jest logiczna z obiektywnego punktu widzenia. Ja w każdym razie nie potrafiłbym podać takiej, która by nie była.> Jeśli więc się z Tobą nie zgadzam w tej kwestii, to jest to logiczne, prawda?Słusznie  Fakt, że ja mogę sądzić inaczej, wynika tylko z tego, iż dysponuję wyłącznie subiektywnym poglądem na Twoje zdanie. Innymi słowy, nie dysponuję całą Twoją wiedzą, więc nie wiem jakie pobudki kierowały Tobą, kiedy swoje zdanie formułowałeś. Mówiąc jeszcze prościej: logiczne jest, że osoba posiadająca Twój światopogląd, Twoje doświadczenia i Twoją wiedzę się ze mną nie zgadza. > Logika jest logicznie bezwzględna. Ludzie mogą podejmować nielogiczne decyzje, tak samo jak mówić nielogiczne rzeczy.Jeżeli logika jest bezwzględna, to nie pozostawia miejsca na nielogiczne decyzje i nielogiczne rzeczy. Wszystko jest logiczne - nielogiczne wydaje się być tylko to, o czym nie wiemy wszystkiego. Podam przykład: można powiedzieć, że kobieta, która ma do siebie pretensje, że nie potrafi przestrzegać diety, którą sobie ustaliła postępuje nielogicznie, bo najpierw mówi, że nie będzie jeść słodyczy, a potem zajada się czekoladą. Gdyby jednak przeanalizować procesy myślowe i fizjologiczne jakie towarzyszą jej w tym czasie, okazałoby się, że ten pozorny paradoks jest całkowicie logiczny i wynika (z ciężkich do zaobserwowania na pierwszy rzut oka) okoliczności, takich jak, powiedzmy, obniżonego poziomu glukozy we krwii (tu strzelam, nie jestem fachowcem).
|
|
| tom2010 (352 punktów) | Jesteś na dobrym tropie - pytania o dowody są dla nich bardzo trudne. Jeżeli potrzebujesz gotowych wzorców do rozmów z katolikami to na Internecie jest bardzo dobry "serial" pt. Atheist Experience. Jest on prowadzony przez ateistow z Teksasu i polega na rozmówach telefonicznych ze zwykłymi ludźmi, w większości chrześcijanami. Jest tego ponad 700 odcinków, po 1h do 1,5h każdy i na podstawie wyników rozmów można łatwo przekonać się, które z tematów są dla strony przeciwnej trudne do przebrnięcia, a które łatwe. Przykład: www.youtube.com/watch?v=iybnuR_88mo#t=6m5s
|
|
1 na 1 | Marcuch (664 punktów) | > Zastanawiam się, czy istnieje takie pytanie, którym dałoby się "zagiąć" katolików.Przez całą historię zaginają się nad pytaniem skąd tyle zła na świecie, skoro Bóg jest nieskończenie dobry. Ale generalnie problem jest w tym, że katolicy to nie jest wyznanie "z wczoraj" i jeśli mieli poważne zagwozdki, to wielokrotnie próbowali udzielić na nie odpowiedzi. Więc może sięgnąć do literatury. A po trzecie, takie pytanie świadczy o Tobie po prostu tragicznie, więc zastanów się zanim następny raz publicznie je zadasz.
|
|
 | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | > takie pytanie świadczy o Tobie po prostu tragicznie, więc zastanów się zanim następny raz publicznie je zadasz.  Nie rozumiem. Co jest uwłaczającego w zadaniu takiego pytania?
|
|
|  | | Marcuch (664 punktów) | > >takie pytanie świadczy o Tobie po prostu tragicznie, więc zastanów się zanim następny raz publicznie je zadasz.  > Nie rozumiem. Co jest uwłaczającego w zadaniu takiego pytania?Bo zdradza twoją małostkową niechęć do grupy ludzi, tylko dlatego, że podzielają jakieś wyznanie. A to graniczy z dyskryminacją. "podpowiedzcie mi jak kopnąć w zadek przedstawicieli takiego a takiego ugrupowania" - żałosne! Zdradza również nieumiejętność samodzielnego myślenia i znajdowania argumentów.
|
|
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem najlepszym pytaniem, lodoumysłołamaczem dla chrześcijan, jest "czy kochałbyś Jezusa, gdyby ci nie dawał życia wiecznego? na czym ci bardziej zależy, na Jezusie, czy własnym życiu wiecznym?". To dość mocno obnaża hipokryzję ich wiary. Opowiedź zwykle jest:
1) Jezus nas kocha i nie mógłby pozbawić nas tego daru, on sam jest życiem i to jest nierozerwalne (czyli Jezus jest bardziej rajskim biletem, obietnicą, niż nadającym się do kochania bogiem - ale odpowiedź jest na tyle pokrętne, że dalej można kłamać i udawać brak hipokryzji)
2) 1) jest tak dobre, że 2) jest niszowe
Zatem niby nic nie uzyskaliśmy. Ale u osoby wrażliwej może takie pytanie zwrócić uwagę na etyczność jej fideistycznych postaw. I może pomóc się przebudzić z urojeń.
|
|
 | 1 na 1 | Towe (61 punktów) | I to jest właśnie coś takiego, o co pytałem! Naprawdę dobre.
|
|
|  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >I to jest właśnie coś takiego, o co pytałem! Naprawdę dobre. > Pytanie beznadziejne. Odpowiedź jest prosta - Nie ma potrzeby gdybania i nie ma potrzeby wybierania.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| |  | 2 na 2 | Towe (61 punktów) | >Odpowiedź jest prosta - Nie ma potrzeby gdybania i nie ma potrzeby wybierania.
To nie jest odpowiedź tylko jej brak. Równie dobrze mógłbyś napisać "Odpowiedź jest prosta - Nie chce mi się odpowiadać.".
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z pewnością spotkamy się najczęściej z odpowiedzią 1), lub brakiem odpowiedzi. Ale chodzi o poruszenie emocjonalnych podstaw czegoś, co odpowiadający definiuje jako "uczciwość".
|
|
| | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>Odpowiedź jest prosta - Nie ma potrzeby gdybania i nie ma potrzeby wybierania. >To nie jest odpowiedź tylko jej brak. Równie dobrze mógłbyś napisać "Odpowiedź jest prosta - Nie chce mi się odpowiadać.". Nie ma potrzeby odnosić się po prostu do Twojej konstrukcji myślowej tylko dlatego żeby dać Ci jakąś satysfakcję rozwiązania własnego problemu.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | |  | | Towe (61 punktów) | >Nie ma potrzeby odnosić się po prostu do Twojej konstrukcji myślowej tylko dlatego żeby dać Ci jakąś satysfakcję rozwiązania własnego problemu. Tak samo jak nie ma sensu wypowiadać się w tym temacie. Nie wiem, po co w ogóle zacząłeś.
|
|
| | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > >Nie ma potrzeby odnosić się po prostu do Twojej konstrukcji myślowej tylko dlatego żeby dać Ci jakąś satysfakcję rozwiązania własnego problemu.> Tak samo jak nie ma sensu wypowiadać się w tym temacie. Nie wiem, po co w ogóle zacząłeś.> Bo taką miałem ochotę 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zacytuję sam siebie: Cytat:Ale u osoby wrażliwej może takie pytanie zwrócić uwagę na etyczność jej fideistycznych postaw. I może pomóc się przebudzić z urojeń.
|
|
| | |  | | Konowal (6291 punktów) | > Zacytuję sam siebie:> Cytat:Ale u osoby wrażliwej może takie pytanie zwrócić uwagę na etyczność jej fideistycznych postaw. I może pomóc się przebudzić z urojeń. Jeżeli bezsensowny problem coś takiego uczynił to znaczy że i tak była taka możliwość, bez zadawania głupich pytań.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | |  | | Towe (61 punktów) | >Jeżeli bezsensowny problem coś takiego uczynił to znaczy że i tak była taka możliwość, bez zadawania głupich pytań.
Nawet jeśli, to szukamy tu metody najprostszej. Znasz jakiś prostszy sposób na zmuszenie katolika do refleksji nad etyką jego wiary, niż zadanie mu tego prostego pytania?
|
|
| | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>Jeżeli bezsensowny problem coś takiego uczynił to znaczy że i tak była taka możliwość, bez zadawania głupich pytań. >Nawet jeśli, to szukamy tu metody najprostszej. Znasz jakiś prostszy sposób na zmuszenie katolika do refleksji nad etyką jego wiary, niż zadanie mu tego prostego pytania?
Najlepiej o tej etyce porozmawiać tak to sie robi jeżeli kogoś sie szanuje. Zaś zastawianie pułapki myślowej tylko dla tego że sie nie lubi danej etyki jest kiepskim powodem do dyskusji i zrozumienia, tym bardziej że pytanie nie odnosi się do rzeczywistości tylko jakiegoś wydumanego problemu. Pytanie jest po co mam dyskutować nad problemem który nie ma miejsca , tym bardziej że jest tyle ciekawych tematów na które warto porozmawiać.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| akriv (12 punktów) |
>"Dlaczego Bóg chce byśmy w niego uwierzyli, skoro nie ma żadnych dowodów na jego istnienie? Jakijest tego cel?".
Uwaga! Wczuwam się.
Odpowiedź brzmi: Niezbadane są wyroki boskie.
Wierzący mają wiele takich "wytrychów". Próżny twój trud z tym zaginaniem. Teologia w ramach wyścigu zbrojeń uodparnia się na naukę i racjonalne argumenty uciekając w coraz większy abstrakt.
|
|
| budweiser (39 punktów) | "Niezbadana Wam będzie moja natura, nie zobaczycie mnie, nie usłyszycie, nie zrozumiecie po wsze czasy. Jako ten, który stworzył Was i z decyzji własnej możliwości poznawczych pozbawił, nie wymagam wiary ani przekonania o mym istnieniu. Katalog zasad moralnych i etycznych za to, Wam wszystkim zostawiam jako żródło wiedzy dzięki której żyć z naturą w zgodzie będziecie." Teraz pytania: Czy taki bóg nie byłby bardziej boski? Czy od psa wymaga się znajomości matematyki, a od kota rozpisywania fizycznych wzorów? Jaki bóg, swe stworzenie upośledzając poznawczo wymaga jednocześnie, by bezgranicznie uwierzyć w jego istnienie i wszelką sensowność nawet najbardziej tragicznych zdarzeń przez niego kierowanych?
W sumie to kilka pytań, rewolucji nie zasieją, ale może choć kłopotliwości napędzą.
|
|
aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Spróbowałbym z pytaniem... Czy Bóg istnieje? Jako katolik odpowiedziałbym, że nie, ale to tylko taka gra słów.
Jego Najjaśniejsza Mość Imperator Świata, Wszechświata i Okolic o imieniu ponad wszelkie imiona.. którego Wszechświat sięga tak daleko, jak Jego wyobraźnia. Ten, który zwykł mawiać "Jam Prawem ponad Prawem i Lewem. Wiem wszystko, bo nie wiem nic...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|