Racjonalista - Strona głównaDo treści
Życie po śmierci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-10-2012 12:35Valar (3 punktów)Życie po śmierci
Witam! Jestem Ateistą i nie wierzę w złe i dobre duszki itp. Jednak ostatnio zacząłem interesować się reinkarnacją. Głosi ona interesujące, rzeczy jednak wciąż jest sprzeczna z moimi przekonaniami więc troszkę ją zmodyfikowałem. A więc co myślicie o tym, że skoro teraz żyję ja, żyjesz Ty i każdy z nas myśli inaczej jest inny i w tym 1,5 kilogramowym ochlapie zwanym mózgiem znajduje się jakiś "mały człowieczek", który ma swój własny charakter... skoro teraz żyję to czego miał bym nie żyć znowu? Dlaczego świadomość odnalazła się we mnie tylko raz?. Można to przyrównać do zaśnięcia gdzie traci się świadomość i obudzenia się gdy odzyskuję się ją na nowo. Tak samo w chwil śmierci, giniesz a później budzisz się świadomością w innym ciele. Oczywiście nie będę tą samą osobą będę miał całkiem inny charakter i nie będzie między mną a drugim mną żadnego powiązania, a jednak odzyskam kiedyś świadomość i znów będę "sterował" sobą. Strasznie trudno jest mi to wytłumaczyć w języku między ludzkim. Mam nadzieję, że zamysł zrozumiecie. Co o tym sądzicie? Pozdrawiam Bartek.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

grzmot (741 punktów)
Cześć Bartek. Myślę, że to niemądre. Świadomość człowieka jest funkcją jego mózgu - to powinna być wystarczająca odpowiedź.

PS Czym się różni Ateista od ateisty?
28-10-2012 13:12 
 Ocena 1 na 1
Michał Panfil (387 punktów)
Jest wiele forum ezoterycznych itp. ale ty wszedłeś na stronę o nazwie 'racjonalista'. I mam wrażenie że nie znajdziesz tu odpowiedzi.
(miało być bezpośrednią odpowiedzą do autora wątku)
astrotaurus (12445 punktów)
>Witam!
To gospodarze mogą witać, nie gość.

>Jestem Ateistą
Brzmi Mocno!

>i nie wierzę w złe i dobre duszki itp.
Co tam duszki! Tu chodzi często o Bogów i demony, o życie wieczne.

To ble ble o super wersji reinkarnacji Ci daruję - fantazjować każdy może.

>Strasznie trudno jest mi to wytłumaczyć w języku między ludzkim.
To wytłumacz w jakimś innym.
A najlepiej w ogóle nie idź tą drogą. Bełkot o strasznych mądrościach, których się nie da wypowiedzieć to domena zadowolonych z siebie bęcwałów - kto umie jasno myśleć umie również jasno mówić. Także o reinkarnacji. Są całe księgi opisujące z detalami wędrówkę dusz tyle że tamte wersje są po prostu bardziej dopracowane. Jak nie chcesz porzucić głupot to pracuj nad swoją, ale nie zasłaniaj się językiem.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Roman Czarnota-Bojarski (831 punktów)
> i w tym 1,5 kilogramowym ochlapie zwanym mózgiem znajduje się jakiś
>"mały człowieczek", który ma swój własny charakter... skoro teraz żyję to czego miał
>bym nie żyć znowu? Dlaczego świadomość odnalazła się we mnie tylko raz?. Można to
>przyrównać do zaśnięcia gdzie traci się świadomość i obudzenia się gdy odzyskuję się
>ją na nowo. Tak samo w chwil śmierci, giniesz a później budzisz się świadomością w
>innym ciele.

Jedno proste pytanie - co ma być nośnikiem świadomości pomiędzy jednym a drugim "1,5kg ochłapem"?
Świadomość jest wypadkową pamięci (jakkolwiek wygląda jej fizyczna struktura) i budowy mózgu, w tym połączeń miedzy neuronami. Koncepcja, że tego typu unikalna struktura, mogła by zostać przeniesiona/skopiowana - szczególnie przy braku nośnika - jest nieprawdopodobna.
Zaśniecie i obudzenie to zupełnie co innego niż śmierć. Jak śpisz to aktywność mózgu nie zanika całkowicie.
Pomysł z reinkarnacją jest równie nie prawdopodobny jak ze zmartwychwstaniem.

Wielu ludzi szybciej umrze, niż pomyśli. I wielu tak umiera. Bertrand Russell
Valar (3 punktów)
Dla tych śmiejących się wyżej napisałem to, że jestem ateistą specjalnie, żeby wykluczyć od razu zjawiska nadprzyrodzone.

O tym właśnie mówiłem, ciężko to wyjaśnić nie chodzi mi o wędrówkę świadomości na tej zasadzie, że ja to w każdym wcieleniu to samo i, że w ogóle świadomość jest przenoszona. Tak jak wyżej ktoś powiedział jest to funkcja mózgu i rozumiem to na tej zasadzie, że skoro teraz jestem "JA" być może po śmierci nie będzie nicości tak jak przy utracie świadomości, ale w innym ciele, w innym mózgu świadomość, która powstanie TAM będzie po prostu "mną" nie takim jak teraz lecz zupełnie NOWYM, zupełnie innym mną bez powiązań. Rozumiecie co mam na myśli ?
28-10-2012 17:53 
 Ocena 8 na 8
astrotaurus (12445 punktów)
>świadomość, która powstanie TAM będzie po prostu "mną" nie takim jak teraz lecz zupełnie NOWYM, zupełnie innym mną bez powiązań. Rozumiecie co mam na myśli ?
Jasne, chodzi o to, że będziesz kimś innym, ale to będziesz Ty. Twoja świadomość bez świadomości Ciebie. I nie da się tego wykryć, bo nie będzie powiązań. I ta świadomość przewędruje sobie do Nowego Wcielenia gdzieś w Indiach dajmy na to w sposób absolutnie nienadprzyrodzony, w końcu jesteś Ateistą. Po prostu proste!
Tylko nie zapomnij na końcu dodać "abrakadabra", żeby się jednak stało.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-10-2012 18:07 
 Ocena-1 na 1
Valar (3 punktów)
>>świadomość, która powstanie TAM będzie po prostu "mną" nie takim jak teraz lecz zupełnie NOWYM, zupełnie innym mną bez powiązań. Rozumiecie co mam na myśli ?
>Jasne, chodzi o to, że będziesz kimś innym, ale to będziesz Ty. Twoja świadomość bez świadomości Ciebie. I nie da się tego wykryć, bo nie będzie powiązań. I ta świadomość przewędruje sobie do Nowego Wcielenia gdzieś w Indiach dajmy na to w sposób absolutnie nienadprzyrodzony, w końcu jesteś Ateistą. Po prostu proste!
>Tylko nie zapomnij na końcu dodać "abrakadabra", żeby się jednak stało.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


Świadomość nie przewędruje... Mówię, że nie będzie powiązania miedzy jednym, a drugim, chodzi mi o samo poczucie bycia jakie towarzyszy mi teraz, tak samo jak poczucie tego, że jesteś towarzyszy Tobie.
28-10-2012 18:19 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Świadomość nie przewędruje... Mówię, że nie będzie powiązania miedzy jednym, a drugim, chodzi mi o samo poczucie bycia jakie towarzyszy mi teraz, tak samo jak poczucie tego, że jesteś towarzyszy Tobie.
Oh, sorry, to nie świadomość bez świadomości przewędruje, ale poczucie bycia jedynie! Ale też bez świadomości, że to ciągle Twoje poczucie bycia. Czy też może w ogóle nic nie przewędruje skoro ma nie być żadnych powiązań?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
panTeista (6811 punktów)
>Jestem Ateistą i nie wierzę w złe i dobre duszki itp.

Ateista nie wierzy w boga przede wszystkim.

>Jednak ostatnio zacząłem interesować się reinkarnacją. Głosi ona

Reinkarnacja nie może głosić, głoszą indoktrynanci.

>jednak wciąż jest sprzeczna z moimi przekonaniami

Jest bajką

>więc troszkę ją zmodyfikowałem.

Tworzysz swoją własną opowieść o życiu po śmierci, prawdopodobnie nie potrafisz pogodzić się z nieodwracalnością śmierci.

>A więc co myślicie o tym, że skoro teraz żyję ja

W żadnym razie nie oznacza to że kiedyś już żyłeś.

>w tym 1,5 kilogramowym ochlapie zwanym mózgiem znajduje się jakiś "mały człowieczek",

W mózgu nie ma małego człowieczka, jest świadomość.

>skoro teraz żyję to czego miał bym nie żyć znowu?

Bo nie żyłeś przed poczęciem.

>Dlaczego świadomość odnalazła się we mnie tylko raz?

Bo takie są prawa natury.

>Można to przyrównać do zaśnięcia gdzie traci się świadomość

Jednak jest ona zapisana w mózgu.

>Tak samo w chwil śmierci, giniesz a później budzisz się świadomością w innym ciele.

Na jakim nośniku przenosi się świadomość ze zwłok na zygotę?

>a jednak odzyskam kiedyś świadomość i znów będę "sterował" sobą.

Marzyć możesz o czym chcesz. Faktu nieodwracalności śmierci nie zmienisz.

Pozdrawiam, Stach.

Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
29-10-2012 07:24 
 Ocena 4 na 4
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Na jakim nośniku przenosi się świadomość ze zwłok na zygotę?
Nie padło jeszcze magiczne słowo "dusza", a o nią tu chodzi.

No bo reinkarnacja to "odradzanie się dusz".
01-11-2012 10:58 
 Ocena 1 na 1
876543 (243 punktów)
>>Na jakim nośniku przenosi się świadomość ze zwłok na zygotę?
>Nie padło jeszcze magiczne słowo "dusza", a o nią tu chodzi.
>No bo reinkarnacja to "odradzanie się dusz".

W reinkarnacji nie ma duszy tylko energie.
01-11-2012 13:36 
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>W reinkarnacji nie ma duszy tylko energie.
W Wiki pod "reinkarnacją" jest mowa o duszy.
Marek Matejewski (3695 punktów)
Statystyczny Europejczyk zjada w ciągu życia: 5 krów, 20 świń, 29 owiec, 760 kurczaków, 46 indyków, 18 kaczek, 7 królików i około 1000 ryb.

Teraz widzisz czym jesteś i co się w Tobie po części "zreinkarnowało"...
Trochę inaczej będzie z wegetarianami - to takie "zreinkarnowane" warzywa.
I na tym temat reinkarnacji bym zakończył.
baszarteg (2319 punktów)
"Obecnie na Ziemi żyje ok. 7 miliardów ludzi, zaś według danych PRB dotychczas planetę zamieszkiwało 107 miliardów przedstawicieli Homo sapiens " Nie wiem czy są to miarodajne dane (mowa o 107 miliardach) ale ta liczba robi wrażenie(sporo duchów i kilometrów do przebycia) ,gdyby jednak cofnąć się do populacji nazwijmy ją "0" i założyć iż składa się ona ze stu osobników(farciarzy z oryginalną duszą pierwotną ,w której umiera 30-stu rodzi zaś się 50 nowych . Moje pytanie brzmi skąd wzięły się nadprogramowe duszę ? Obieg ponoć jest otwarty ale to chyba niefart urodzić się z duszą ślimaka lub tęgoryjca gdy np:kolega z jaskini dostał świeżą duszę po tacie ... Być może mechanika kwantowa jest rozwiązaniem tego problemu i gdy nadchodzą chude lata dla duszy ,dusza rada nie rada (bo ja wiem..)splątuje się i obsługuje kilku swoich nosicieli jednocześnie.Może i tak, choć wydaje się mnie to z klasycznego punktu widzenia , rozwiązaniem dosyć mało-dusznym

Z góry zastrzegam że coś mogło mnie umknąć (temat do tej pory słabo mnie zajmował więc być może potraktowałem go nie dooość....naukowo...
wsx666 (1067 punktów)
Moje pytanie brzmi skąd wzięły się nadprogramowe duszę ?

Mało tego, zgodnie z moim stanem wiedzy na temat reinkarnacji to dusz powinno wręcz ubywać a co za tym idzie to w zasadzie i ludzi. Specem w temacie nie jestem ale jednym z głównych o ile nie głównym celem człowieka powinno być doskonalenie wewnętrzne, aż do zaprzestania posiadania pragnień związanych ze światem materialnym, tym samym przecięcie koła karmy i reinkarnacji duszy i zespolenie się jej z Bogiem. Wyciągając z tego wniosek dusz powinno ubywać pod wpływem coraz większej ilości oświeconych ludzi. Jednak jak dobrze wiemy populacja ludzka zwiększa się i to w dużym tempie tak więc wnioski z tego mogą być dwa, albo reinkarnacja to wymysł nie fakt, albo ludziom jako ogółowi populacji jeszcze bardzo daleko do masowego oświecenia.
Tomek Malec (240 punktów)
>Witam! Jestem Ateistą..

Myślę, że jesteś na początku drogi, której obranym przez Ciebie celem jest zostać Ateistą. I bardzo fajnie, że obierasz ten kierunek, ale...

>Jednak ostatnio zacząłem interesować
>się reinkarnacją.

... podążanie w tym kierunku, to wrzucenie biegu wstecznego.

Nie zagłębiam się w szczegóły Twojego autorskiego pomysłu nt. reinkarnacji, znacznie ogólniejsza perspektywa jest tu wystarczająca jako pole do dyskusji.

Fakt, realne oderwanie się od tych wszystkich mitologii, to dla nieprzygotowanego umysłu raczej ciężka sprawa; zakwestionujesz istnienie boga, ciągnie do aniołów, podważysz istnienie tychże, ciągnie do duchów... jak i im również prawo bytu odbierzesz, wskakuje reinkarnacja. Bronisz się rękami i nogami, żeby nie uderzyć o twarde realia rzeczywistego świata.
Widocznie masz skłonności do obciążania głowy takimi romantyczno-mitologicznymi ciągotkami. nie wnikajmy w przyczyny, to nie miejsce na psychoanalizę.

Lekarstwo jest jedno... poszerzaj wiedzę na temat otaczającego świata, opartą na racjonalnych fundamentach naukowych, nie zaś na mitach, zabobonach, czy przesądach.

Polecam Ci na przykład "Boga urojonego" Richarda Dawkinsa... może uda Ci się na początek określić, kim rzeczywiście jesteś (a propos "Jestem Ateistą"), względnie kim chciałbyś być, w kwestiach światopoglądowych.

I oczywiście dużo dyskutuj nie zniechęcając się krytycznymi uwagami; krytyka jest niezbędna, aby iść do przodu.

Do usłyszenia
Tomek
Maciej Stachowski (255 punktów)
Owszem, jest to koncepcja nieprawdopodobna - coćby dlatego, że zakłada, że świadomość istnieje "poza" mózgiem i przenosi się między jednym (martwym) a drugim (rodzącym się).

Z drugiej strony, jeśli twierdzimy, że po śmierci nie ma nic - w jaki sposób mamy to "nic" pojąć? Kiedy tracimy przytomność, następną rzeczą jest - w naszej percepcji natychmiastowo - przebudzenie się. Jeśli zaś to przebudzenie się ma nie nastąpić?

Zdaję sobie sprawę, że to zupełnie inny temat - ale ciekawi mnie Państwa pojmowanie tego stanu.

I may disapprove of what you say,
But I will defend to the death your right to say it.
31-10-2012 16:17 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Zdaję sobie sprawę, że to zupełnie inny temat - ale ciekawi mnie Państwa pojmowanie tego stanu.

Dyskusja jest jałowa, gdyż toczy się wokół dwóch najbardziej tajemniczych zjawisk - świadomości oraz czasu. Czas jest najprawdopodobniej tylko sposobem porządkowania wrażeń przez umysł, zatem w tym sensie, w jakim my go odczuwamy, obiektywnie nie istnieje.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Jacek_G (35558 punktów)
> w tym sensie, w jakim my go odczuwamy, obiektywnie nie istnieje.

A w innym sensie? Czas nie tylko odczuwamy, ale też możemy próbować rozumieć, co to czas.
Np. w sensie entriopii: "w trakcie ewolucji układu izolowanego, jego entropia nie może maleć. Jeśli cały Wszechświat możemy traktować jak układ izolowany (a tak najprawdopodobniej jest) to inne, ogólniesze sformułowanie drugiej zasady termodynamiki brzmi "entropia całego Wszechświata z czasem nie maleje".
Oznacza to, ze wszelki uporządkowany materialny system wzjaemnych zalezności np. ludzki mózg, a wnim czyjaś świadomosć, o ile nie jest zahibernowana w jakiejś zamrażarce tylko myśłi, kocha, chodzi, choruje itp - to nieuchronnym jest, że z czasem sama z siebie ulega destrukcji.
łącząc pozdrowienia
31-10-2012 23:13 
 Ocena 2 na 2
Tomek Malec (240 punktów)
Porównajmy się do jakiegokolwiek zwierzaka, np. do psa. Kończy się jego żywot i pojawia się owo "NIC". Czym ono jest ? Zwykłym rozpadem materii w kierunku prostszych struktur... zanika elektryczna działalność mózgu, komórki również zaprzestają działalności, zanika ochrona przed rozkładem więc bakterie i grzyby zabierają się do pracy, zaczynają rozbijać komórki na przeróżne związki chemiczne o znacznie prostszej budowie, przy czym powstaje wiele nowych żyć, bo materiału do przerobienia jest dużo.

Czy wówczas pies coś czuje ? Nie. Czy jakaś jego część się zreinkarnowała ? Nie. Czy może śni o czymś ? Nie, choć przecież za życia podczas spania coś tam w głowie np. mojego jamnika się dzieje, coś tam mu się śni, pomrukuje, poszczekuje, czasem nerwowo reaguje i się budzi.

Czym człowiek różni się od jamnika ? Większą ilością zwojów w mózgu, niczym więcej. Więc po śmierci człowieka owo "NIC" wygląda tak samo jak u jamnika, jaszczurki, fiołka, czy najmniejszej bakterii.
Tyle, że bakteria, czy jamnik na ich szczęście nie posiadają wybujałej wyobraźni, a człowiek, ja również, jest nią obciążony.

Na szczęście mamy też rozum, którym możemy tą wyobraźnię starać się utrzymywać w ryzach. Poza tym odpowiednio ukierunkowana wyobraźnia może jednak przynieść dużo korzyści... kwestia umiejętności i chęci jej wykorzystania.
To tyle, na mój prosty rozum.
Jacek_G (35558 punktów)
> Czym człowiek różni się od jamnika ? Większą ilością zwojów w mózgu,
> niczym więcej

Niczym więce, czy aby? To przeciez zalezy co bierzemy na warsztat. Jamnik nie ma wielu zdolności, jakie mają ludzie. Poza tym jamnik jest mnieszy. Ma mniej zębów, goni za suczkami gównie jak mają cieczkę itp.
Jamniczy mózg, jak i cały organizm, zdodlnosci itp. różnią się od człowieka wiele.

> Więc po śmierci człowieka owo "NIC" wygląda tak samo jak
> u jamnika, jaszczurki, fiołka, czy najmniejszej bakterii.

Wysuwasz postulat, którego nikt nigdy nie spradził i nie sprawdzi.

> Tyle, że bakteria, czy jamnik na ich szczęście nie posiadają
> wybujałej wyobraźni, a człowiek, ja również, jest nią obciążony.

Wyobraźnia czasem ma i swoje dobre strony Grunt to wyobraźnię okiełznać.

> Na szczęście mamy też rozum, którym możemy tą wyobraźnię
> starać się utrzymywać w ryzach

Otóż to. A na nieszczeście u niektóych ten rozum dominuje i nie potrafią już odczuwać prawdzwych emocji, chociażby potańczyć na łące z kolezanką na golasa bo przeciez rozum

> Poza tym odpowiednio ukierunkowana wyobraźnia może jednak przynieść
> dużo korzyści... kwestia umiejętności i chęci jej wykorzystania.
Owszem Kwestia też losu, w jakiej rodzinie się urodziło i dorasta, jakie wartości sa nam przekazywane, a jakie penalizowane w postaci kar.
łącząc pozdrowienia
oportunista (1711 punktów)
Widzisz, moim zdaniem ten " mały człowiek" dokładniej rzecz ujmując to 1,5 kg tkanki naszego mózgu, jak to określiłeś, stanowi problem. Często zamieszkuje ten obszar nawet więcej jak jeden mały człowiek. Granice między tym co rzeczywiste a urojone, są niezwykle płynne, czym jest świadomość, może to dusza, ta zaś z kolei czy jest tylko urojeniem, strachem przed nicością? Nasz mózg nie przyjmuje do wiadomość, że może przestać istnieć, jest taki zajebisty, że nie mieści mu się to w głowie. W momencie gdy brak na coś miejsca zaczyna się kreacja rzeczywistości, resztę każdy dorabia sobie sam. Fajnie by było gdyby ateiści byli od tego wolni. Nie ma jednak tak dobrze, ewolucja zrobiła swoje i my jako te marionetki na sznureczkach, bezwolnie robimy co do nas należy. Strach pomyśleć co się stanie, gdybyśmy się zerwali.
Jacek_G (35558 punktów)
Oj tam znowu "my jako te marionetki na sznureczkach, bezwolnie robimy co do nas należy".
Przecież nie jest tak w 100%
serdecznie pozdrawiam
na.poczatku.bylo.slowo (-1 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
Socki (213 punktów)
Niestety - ateizm to smutna prawda, a reinkarnacja to piękna bajka. Niektórzy próbują wyciągnąć z ateizmu optymistyczne wnioski, ale to tylko oszukiwanie samego siebie. Gdybym miał możliwość wyboru, wybrałbym rzeczywistość, w której istnieje reinkarnacja.
Wiara w reinkarnację ma wiele zalet. Porównajmy to z katolicyzmem. Katolicyzm potraktowany poważnie to prawdziwy koszmar. Nieustanne rachunki sumienia, wyznawanie grzechów przed kimś, komu nie chce się tego słuchać. I mnóstwo niedorzecznych zakazów - nawet onanizować się nie wolno. Na domiar złego za to wszystko trzeba jeszcze płacić. A i tak nie mamy pewności, że nie czekają nas wieczne męki.
Natomiast wiara w reinkarnację jest bardzo radosna - mam przed sobą jeszcze wiele żyć, jak w grze komputerowej. Mam jeszcze szansę zostać młodym, zdrowym i bogatym i korzystać z przyszłego dorobku ludzkości. Myślę, że taka wiara nikomu nie szkodzi. Więc kto chce, niech wierzy.
09-11-2012 09:31 
 Ocena 2 na 2
Jacek_G (35558 punktów)
Nie mogę się z tym zgodzić. Ateizm to nie smutna prawda, to prawda.
Smutek może przypisywany jest przez tych, którzy porobili w życiu wiele błędów i już nie czas ani siły aby je wszystkie naprawiać. Ogólnie jednak ateizm jest b. pozytywny: żyjesz tylko raz, masz sznasę tylko raz wszystko sobie poukładac tak jak byś chciał i jak dyktuje Ci Twój los. Dla niejednego to b. inspirujące wyzwanie
Pierwszy i ostatni raz żyjesz, kochasz, przezywasz wzlolty i upadki, bierzesz odpowiedizalność za swoją rodzinę tylko ten jeden, jedyny raz. Już swoich dzieci za te 30 - 60 nie zobaczysz, nie będziesz musiał się z nimi już nigdy męczyć ani ich wychowywać. Co zrobiłeś, to już zostaje dla następnych pokoleń, nie znika. Jaki błogi spokój..

> Natomiast wiara w reinkarnację jest bardzo radosna
> - mam przed sobą jeszcze wiele żyć, jak w grze komputerowej

Czyli taryfa ulgowa. Tu widzę pewien minus, bo w tej koncepcji nie musisz liczyć się prawdziwą nieodwracalną rzeczywistoscią a więc nie musisz żyć na 100% tu i teraz. Tu w grę wchodzi ideologia, która Cię od tego w pewien sposób luzuje - jak w grze komputerowej właśnie, zawsze można zacząc wszystko od początku, abo nawet od środka. Dziecinne i smutne bo to tak, jak gdyby nigdy nie żyć z pełnymi konsekwencjami i odpowiedzialnością za to, co się wokół Ciebie dzieje. W konsekwencji szkodzisz tym sobie i innym (w tym. np. Twoim dzieciom).

> Myślę, że taka wiara nikomu nie szkodzi. Więc kto chce, niech wierzy.

Szkodzi szkodzi, życiu na 100%.
łącząc pozdrowienia
Kiełczewski (439 punktów)

>Natomiast wiara w reinkarnację jest bardzo radosna - mam przed sobą jeszcze wiele żyć, jak w grze komputerowej. Mam jeszcze szansę zostać młodym, zdrowym i bogatym i korzystać z przyszłego dorobku ludzkości. Myślę, że taka wiara nikomu nie szkodzi. Więc kto chce, niech wieI
I niekoniecznie, z Nirwany jak będziesz bierny też Cie wykopią i to na najniższy z bytów (może kamień\ile lat trwania nim w pył się rozpadniesz,a może w drzewo ścinane,palone na stosach pogrzebnych itd.)przykładów mogę mnożyć,
tylko po co?Nikt z moich znajomych po seansie hipnozy rewersysnej,retrospektywmej(nie znam prawidlowej nazwy)
nie był:chłopem pańszyżnianym,niewolnikiem czy enuchem,wszyscy awansowali od obecnego stanowiska społecznego
rycerz,hrabianka,księżna itd.Jeżeli nie wierzyrz w Krasnoludki to się pytam TE małe w czerwonych czapkach to kto?
To samo z wędrowką dusz,kto widział duszę,a kto strażnika duszy nadduszę(wg. nauk o Krisznie).


















0







9






0



9
Socki (213 punktów)
@Kiełczewski

Rzeczywiście. W oryginalnej wersji hinduskiej reinkarnację traktowano jako udrękę. Jednakże obecnie, w naszej kulturze, upowszechniła się wersja bardziej optymistyczna, w której w kolejnych wcieleniach jest się jednak człowiekiem. W ogóle to upowszechniła się w naszych czasach półwiara, np. wierzy się w niebo, a w piekło już nie.
I chyba jest to słuszne, bo skoro mam możliwość wyboru, to dlaczego miałbym się krępować? Wybieram reinkarnację, ale pod warunkiem, że będę zawsze człowiekiem.
Natomiast chrześcijańska perspektywa śpiewania w chórze anielskim zupełnie mi nie odpowiada. Śpiewać nie lubię, a chórów amatorskich wprost nie znoszę.
Kiełczewski (439 punktów)
Strasznie trudno jest mi to wytłumaczyć w języku
>między ludzkim. Mam nadzieję, że zamysł zrozumiecie. Co o tym sądzicie? Pozdrawiam Bartek.
proponuję poczytać o" świadomości Hare Kriszna"{szczególnie tego pana z Australii} o wędrówce duszy i nadduszy,
a problem teologiczny świadomości pośmiertnej, przestanie Cię Bartku dręczyć.Śmierć jest tylko przejściem ,jak to napisałeś jest przejściem z bytu do niebytu i to wszystko.Myślące białka \mózg\z braku tlenu itd.przestanie funkcjo-
nować i koniec ze świadomością istnienia.Kadaweryna czy putrescyna raczej świadomości ni posiadają.
CzłowiekNikt (81 punktów)
>Witam! Jestem Ateistą i nie wierzę w złe i dobre duszki itp. Jednak ostatnio zacząłem interesować
>się reinkarnacją. Głosi ona interesujące, rzeczy jednak wciąż jest sprzeczna z moimi przekonaniami
>więc troszkę ją zmodyfikowałem. A więc co myślicie o tym, że skoro teraz żyję ja, żyjesz Ty i każdy
>z nas myśli inaczej jest inny i w tym 1,5 kilogramowym ochlapie zwanym mózgiem znajduje się jakiś
>"mały człowieczek", który ma swój własny charakter... skoro teraz żyję to czego miał bym nie żyć
>znowu?

Taki człowieczek w mózgu z własnym charakterem to iluzja. Nie ma duszy nieśmiertelnej. Racjonaliści opierają się w swoim racjonalizmie o AKTUALNĄ wiedzę naukową - to jest ich fundament. Jednakże ja wyginam się lekko poza tą charakterystyczną cechę i dopuszczam możliwość, że są pewne sprawy których jeszcze długo za pomocą metod naukowych nie potwierdzimy - nie mamy takich możliwości technologicznych po prostu. Ale niech to nie daje ci nadziei na istnienie jakiejś duszy nieśmiertelnej, stałego jestestwa, jaźni.

Jeśli wrzucić do jednego garnka fizykę kwantową, teorię strun i biorąc pod uwagę wycinek w paśmie elektromagnetycznym który nasze zmysły odbierają a innych nie to jedyne co można wycedzić to to, że może być jakaś forma...kontinuum mentalnego która może wywołać kolejne narodziny - ale to nie będziesz ty, ten sam ani nikt inny. Można porównać to do odpalania świeca od świecy...czy ogień w kolejnej świecy jest tym samym ogniem czy też innym?

JEŚLI, przysięgam na matkę: racjonaliści/materialiści mają rację i u kresu życia następuje całkowity kres życia to jest to wspaniała perspektywa - lepsza niż zmagania z jakimś Bogiem (co jest całkowitą niedorzecznością samą w sobie - istnienie sprawcy i kreatora).

Tak naprawdę nie ma żadnego Ciebie nawet tu i teraz...jest tylko zespół zsynchronizowanych ze sobą czynników...świadomość rodzi się i umiera nieokreślone ilości razy w ciągu dnia - a zależna jest ona od obiektu świadomości - który odbieramy poprzez zmysły.

Fundamentalnie...ale tego niestety nie zrozumiesz: pytanie o to czy jest życie po śmierci czy też go nie ma jest źle postawione. Bo któż miałby umrzeć i narodzić się ponownie? Nie ma KOGOŚ, nie ma KTOSIA, nie ma DUSZY - to są gry umysłu, lęk przed rzeczywistością, ból egzystencjalny, ból świadomości samego siebie.

Racjonaliści, ateiści tym różnią się od teistów, że są odważniejsi, stawiają czoła rzeczywistości takiej jaką jest nie uciekając w fantazje, które są balsamem na ból egzystencjalny.

Nie szukaj życia po tym życiu - bądź dobry, prawdziwy, ciesz się tym życiem i miej nadzieję, że ateiści mają rację - wtedy w momencie śmierci odejdziesz w prawdziwy WIECZNY ODPOCZYNEK (bez racz "im/mu" dać panie)! To jest dopiero odpoczynek...spróbuj sobie go wyobrazić!

Nazwać siebie Racjonalistą będziesz mógł w momencie, gdy przestaniesz lękać się śmierci, zaczniesz cieszyć się życiem póki trwa i w spokoju ducha będziesz oczekiwał odejścia w WIECZNY ODPOCZYNEK. Jeśli ktokolwiek z Racjonalistów lęka się...tak naprawdę pragnie wieczności i kontynuacji - to jest idealny sprawdzian dla każdego - i każdy dobrze o tym wie tylko to jest trochę wstydliwy fakt dla wielu.

PS. Poobserwuj jak dochodzi do powstawania i zaniku świadomości, zaobserwuj jak zależy ona od przedmiotów świadomości...obserwuj zmysły poprzez które dochodzą fale dźwiękowe bądź fala świetlna odbita od obiektu...zauważ jak tworzy się postrzeganie a zaraz potem ocenianie, osąd w końcu lubię, nie lubię...przyciągnie...odpychanie...to aktywność mózgu. Jesteśmy zjawiskiem natury - i to jest piękne! Jesteśmy zwierzętami które są świadome tego, że są świadome. Skoro tak...postrzeż też, że nie ma żadnego Valara - to tylko etykietka, nazwa. Ogólnie: gdy zaobserwujesz, że w ciągu dnia niepoliczalne ilości razy rodzisz się i umierasz (świadomość powstaje i wygasa) wtedy nie będziesz się lękał śmierci i przestaniesz szukać bogów, wędrówki dusz itd. itp.

PS2. Zadanie domowe: co jest między jednym momentem świadomości a następnym? Czy znajdziesz tam jakąkolwiek nazwę, koncepcję, Valara, duszę? Jest to co jest, tam jest Prawda. Tu i teraz...ten jeden maleńki moment to jest Prawda. Masz ją przed sobą. Reszta to spekulacje.

Powodzenia i głowa do góry. Wszystko będzie dobrze.
Valar (3 punktów)
Dziękuję wam, za wszystko co tu napisaliście, daje mi to wiele do myślenia. Uzupełniam braki w wiedzy, jeśli macie jakieś godne polecenia książki, podajcie tytuły chętnie poczytam. Chciał bym kiedyś reprezentować wasz poziom. Pozdrawiam Bartek
PS: "Bóg Urojony"-jestem w trakcie.
OCELOTIC (-34 punktów)
>się reinkarnacją. Głosi ona interesujące, rzeczy jednak wciąż jest sprzeczna z moimi przekonaniami

Reinkarnacja. Dlaczego nie może być prawdziwa? Mark Spence

www.youtube.com/watch?v=2yl5LBY8Ax0

5 dowodów na istnienie Boga: Wielki Wybuch (teoria względności), zasada antropiczna, pochodzenie życia i jego informacji, maszyny molekularne, eksplozja kambryjska.

Atalia (-1 punktów)
>Witam! Jestem Ateistą i nie wierzę w złe i dobre duszki itp. Jednak ostatnio zacząłem interesować
>się reinkarnacją. Głosi ona interesujące, rzeczy jednak wciąż jest sprzeczna z moimi przekonaniami
>więc troszkę ją zmodyfikowałem. A więc co myślicie o tym, że skoro teraz żyję ja, żyjesz Ty i każdy
>z nas myśli inaczej jest inny i w tym 1,5 kilogramowym ochlapie zwanym mózgiem znajduje się jakiś
>"mały człowieczek", który ma swój własny charakter... skoro teraz żyję to czego miał bym nie żyć
>znowu? Dlaczego świadomość odnalazła się we mnie tylko raz?. Można to przyrównać do zaśnięcia gdzie
>traci się świadomość i obudzenia się gdy odzyskuję się ją na nowo. Tak samo w chwil śmierci, giniesz
>a później budzisz się świadomością w innym ciele. Oczywiście nie będę tą samą osobą będę miał
>całkiem inny charakter i nie będzie między mną a drugim mną żadnego powiązania, a jednak odzyskam
>kiedyś świadomość i znów będę "sterował" sobą. Strasznie trudno jest mi to wytłumaczyć w języku
>między ludzkim. Mam nadzieję, że zamysł zrozumiecie. Co o tym sądzicie? Pozdrawiam Bartek.

Za wszelką cenę próbujesz utrzymać swoją ziemską świadomość nie przyjmując do siebie ze istnieje wyższa świadomość. W innym ciele w innym ziemskim życiu pragniesz zachować siebie. Można zachować "siebie" będąc częścią jednej wspólnej świadomości. Polecam zdrowieducha.pl/ i artykuł zdrowieduc(*)ury&catid=38:artykuy&Itemid=92
09-12-2012 22:23 
 Ocena 1 na 1
mayolina (2278 punktów)
>Za wszelką cenę próbujesz utrzymać swoją ziemską świadomość nie przyjmując do siebie ze istnieje wyższa świadomość.

a bazujesz swą wiedzę o wyższej świadomości na...
Stylion (113 punktów)
Świadomość jako taka nie istnieje. To, że odczuwamy jej obecność jest złudzeniem i czystym przypadkiem. Jeśli się zastanowimy co i jak odczuwamy to jest to wyłącznie reakcja na środowisko i nic po za tym nie ma. Jak kiedyś powiedział Lem; nie wymyślimy nic więcej poza tym co postrzegamy. Próżnia, oto czym jesteśmy. Więc możemy wyłącznie bazować na próżni, próżni doskonałej z resztą.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365