Ha! Oglądałem to około tydzień temu, co za koincydencja. Wydaje mi się, że ktoś musiał to wrzucić niedawno, bo jakieś pół roku temu próbowałem znaleźć całość tego programu i się nie doszukałem.
Zgadzam się z Twoją obserwacją dotyczącą słabości używanych argumentów w rozmowie o religii w życiu publicznym te dziesięciolecia temu. Od tego czasu obie "strony" debaty zmieniły trochę sposób argumentacji.
Jak nisko wierzący cenią ludzkość, niemal nienawidzą ludzi, ośmielając się mówić, że bez historii o ukrzyżowanym "człowieku/bogu" ludzkość zasadniczo niczego by nie osiągnęła. Smutne to, ale cieszę się, że nie słyszy się takich argumentów. Zauważono, że uwłacza to człowieczeństwu.
|