 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-04-2016 23:11 | Matix (5786 punktów) | Eugenika po hindusku
1 na 1 | www.tygodnikprzeglad.pl/panstwo-bez-corek/Czy ktoś dostrzega w rozumowaniu hinduskich rodziców jakąś logikę? Co im po tych synach, skoro nie będą mogli oni znaleźć dla siebie kobiety? Czy można być aż takim ignorantem, żeby nie dostrzec, że przez takie działania w końcu z czystej matematyki wyjdzie, że brakuje potencjalnych kobiet dla milionów mężczyzn? A także czy rodzice nie dostrzegają tego, że robią krzywdę swoim przyszłym potencjalnym synom przez tym, że być może skazują ich na samotne życie? I wreszcie czy Hindusi nie potrafią dostrzec, że te działania doprowadzą do niczego innego jak napięcia społeczne? Armie niewyżytych znudzonych mężczyzn dokonujące zbiorowych gwałtów na coraz rzadziej spotykanych kobietach? Zaraz, czy przypadkiem już w tej chwili nie zaczyna się to ziszczać? Być może ktoś powinien uświadomić Hindusom, że nauka zna obecnie prawdopodobieństwo urodzenia się chłopca/dziewczynki, które wynosi nie inaczej jak 50%. Wynika z tego bardzo ważna właściwość społeczeństwa, a mianowicie, że każda osoba ma statystyczną szansę na znalezienie w życiu swojej drugiej połówki i bycie szczęśliwym. Odchyłki wynikające z czystego prawdopodobieństwa są niewielkie (rozkład Gaussa). Wszelkie działania eugeniczne zaburzające ten stan rzeczy muszą okazać się negatywne z punktu widzenia społeczeństwa jako całości, zaś w dłuższej perspektywie nietrwałe. Ja nie rozumiem hinduskich rodziców. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Czy ktoś dostrzega w rozumowaniu hinduskich rodziców jakąś logikę?Tak. Do jej dostrzeżenia wystarcza choćby uważna lektura tekstu, który sam podlinkowałeś: Cytat: "W Indiach każdy mężczyzna chce mieć syna, ponieważ zgodnie z rozpowszechnionymi wierzeniami tylko ten, kogo pogrzebowy stos podpali syn, trafi do nieba. Syn jest dla sędziwych rodziców podporą starości. Pogarda dla płci żeńskiej jest tak rozpowszechniona... Córki uchodzą za kosztowny ciężar. Do jedzenia dostają zazwyczaj tylko resztki ze stołu. Rodzice nie chcą łożyć na opiekę lekarską dla dziewczynek, o edukacji nie wspominając. Przysłowie głosi: "Wychowywać córkę to jak podlewać pole sąsiada". Córka przechodzi do rodziny męża i nie pomoże rodzicom. Trzeba dać dziewczynie ogromny posag, którego wartość sięga pięciokrotnych rocznych zarobków jej ojca. Dla ojców kilku córek to pewna ruina. Rodzice zadłużają się na wiele lat, aby wyposażyć córki. Niektórzy, mimo wszelkich wysiłków, nie są w stanie wypłacić obiecanego posagu." Krzysztof Kęciek, "Państwo bez córek"Wytłuszczenia moje. Powyższy fragment pozwala na wyrobienie sobie podstawego wyobrażenia o motywacji rodziców dziewczynek w Indiach. Bardziej dociekliwi mogą sięgnąć do specjalistycznej publikacji na ten temat, w której znajdą dalsze szczegóły: Cytat: "Another cultural norm affecting the value of females in northern India is the continuing unidirectional flow of resources from a woman's parental household to her in-laws. This flow of resources may go on throughout the woman's life and constitutes a considerable drain on the resources of her parents and male siblings." (s. 8)
"A common explanation for the existence of son preference and daughter discrimination is that sons can provide old age support. In India, the majority of the old live with married children who to an overwhelming degree are sons. In the Indian context, characterised by high levels of uncertainty, where no institutional alternative to the family as a source of social insurance has emerged, parental decisions are likely to be powerfully motivated by their concerns about their own security in old age. (Kabeer, 2000) The existence of such an understanding and commitment between parents and children, commonly called an inter-generational contract (Croll, 2000, Kabeer, 2000, 1996, Greenhalgh, 1985, Collard, 2000), is one of the factors which appears to have remained unchanged through the overall social and economic changes. Sons are also important because they alone may perform the funeral rituals of the parents. (Mutharayappa et al, 1997)" (s. 29-30)
"Coupled with exogamy, increasing expenses on daughters become a net drain on household resources. Thus, women have limited or no possibilities to contribute to their parents' welfare. This creates an apparent dichotomy between the value of a girl to her parents and that of a woman to her in-laws." (s. 30) T. V. Sekher, Neelambar Hatti, "Discrimination of Female Children in Modern India: from Conception through Childhood"> Co im po tych synach... nie zaczyna się to ziszczać?Odpowiedź na to i pozostałe pytania z tego akapitu zawarta jest w przywołanych wyżej cytatach. Wystarczy je tylko przeczytać ze zrozumieniem, a jeszcze lepiej sięgnąć po przywołaną pracę "Discrimination of Female Children..." lub jakąś inną. Aha, i warto pamiętać, że mówimy o biednym kraju, w którym 70% mieszkańców żyje w rejonach wiejskich, często silnie tradycjonalistycznych. > Być może ktoś powinien uświadomić Hindusom, że nauka zna obecnie prawdopodobieństwo urodzenia się chłopca/dziewczynki, które wynosi nie inaczej jak 50%...Zabiedzeni chłopi z północnych prowincji Indii będą z pewnością bardzo otwarci na te rewelacje. > Ja nie rozumiem hinduskich rodziców.Nie da się tego ukryć.
|
|
1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Nie ma takiej pracy, której efektywnie nie mógłby wykonać mężczyzna. Nie mają pracy dla kobiet, a rodzice chcą mieć oparcie na starość w pracujących synach. Innego wytłumaczenia nie widzę. Z pozoru wydaje się do głupie, ale w tak ludnych krajach jak Indie i Chiny - działają "inne prawa fizyki"  Nieludzkie to, ale niestety się dzieje... Tak na marginesie - Indie doganiają ludnościowo Chiny. Hamowanie przyrostu naturalnego, to zrozumiałe posunięcie. Co z taką masą ludzi zrobić ? Ciekawe jest porównanie tego spontanicznego procederu w Indiach i polityki jednego dziecka w Chinach. Brak perspektyw dla córek, to dla mnie jedyne wytłumaczenie. Widać - przeludnienie nie służy. W Chinach próbowano rozwiązać ten problem poprzez surowe regulacje, a w Indiach zaistniała taka potrzeba i ludzie zaczęli ograniczać przyrost spontanicznie (spowodowani biedą).
|
|
1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) | Jest to przykład na to, jak pewna tradycja, będąca racjonalną w czasie, gdy powstała, trwa dłużej, niż warunki które ją stworzyły i w nowej rzeczywistości staje się głupotą. W społeczeństwie o silnie zarysowanej hierarchii rodów (nie mówię tu o kastach, lecz hierarchii w obrębie jednej kasty) rody niższe starają się wydać swe córki "w górę". A żeby Jaśnie Pan raczył się z kopciuszkiem ożenić, nie wystarczą zgrabne stopki, bo życie to nie bajka, i trzeba kopciuszka odpowiednio uposażyć. Jest to jednak wyrzeczenie, które się opłaca, bo być spowinowaconym z Jaśnie Panem to bardzo dobra rzecz. Rody będące najwyżej w hierarchii nie mogą już wżenić się wyżej, więc córki są im zasadniczo zbędne. Podobna sytuacja istniała np. w antycznym Rzymie. Proszę zauważyć, że córkobójstwo dotyczyło tylko nielicznej arystokracji, więc wpływ tego zwyczaju na całość społeczeństwa był żaden. Sytuacja zmieniła się, gdy nastała demokracja i gloszona wszem i wobec równość wszystkich ludzi. Ponieważ ludzie równają się w górę, a nie w dół, wszyscy poczuli się, jak wielcy panowie, a nie jak kmiotki. A wielcy panowie nie potrzebują córek, więc... Musi minąć jeszcze kilka pokoleń, nim nonsensowna obecnie tradycja zaniknie, zderzona z nową rzeczywistością, w której corkom nie trzeba szykować posagu, bo kawalerowie wezmą każdą i jeszcze się odwdzięczą.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
4 na 4 | KORUND (4922 punktów) | > www.tygodnikprzeglad.pl/panstwo-bez-corek/> Czy ktoś dostrzega w rozumowaniu hinduskich rodziców jakąś logikę?-Nawet nie ma co szukać logiki u ludzi kierujących się w życiu głównie religią i tradycją. Głupota właśnie tą drogą się najbardziej rozpowszechnia i tam niestety znajduje schronienie przed krytyką i potępieniem, a nawet domaga się szacunku. Najtrudniej człowieka uchronić przed jego własną głupotą, a gdy są takich osobników miliardy to pozostaje jedynie się bronić. A to nie jedyny "mankament" hinduskiej kultury, którą się niektórzy podróżnicy i celebryci zachwycają, gdy zobaczą jakąś świątynię lub barwnie ubraną kobietę, z tych co jeszcze zostały.... Są tam też święte krowy, święte szczury i święte makaki: Cytat:Małpy o charakterystycznych czerwonych pyskach grasują w Delhi po dachach, balkonach i trawnikach. Kołyszą się na przewodach elektrycznych nad ulicami, blokują drogi, biegają po parkach. Grzebią w śmieciach, wyjadają resztki jogurtów, kąpią się w basenach i załatwiają się do nich, zrywają anteny satelitarne. Są wyjątkowo agresywne - atakują ludzi, szarpią za ubrania, wyrywają włosy, mogą ugryźć. Jest się czego bać, tym bardziej że bywają zarażone wścieklizną, są też nosicielami innego, potencjalnie śmiertelnego wirusa. Delhi jest dosłownie sterroryzowane przez małpy. Makaki potrafią przerwać przyjęcie czy koncert pod gołym niebem. Narzeka na nie personel flagowego hinduskiego szpitala All India Institute of Medical Sciences, w którym małpy nauczyły się ostatnio otwierać automatyczne drzwi. Drzwi te zainstalowano specjalnie, by się przed nimi chronić. wyborcza.p(*)e_malpy_terroryzuja_Delhi.html-Widziałem program o takich świętych małpach w Kalkucie. Okna trzeba kratować, dzieci chronić przed ugryzieniem, a sprzedawcy usiłują je odganiać kijami od swoich stoisk. Cóż za wspaniała kultura i religia godna szacunku. I tylko wojujących ateistów wciąż mało...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|