 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-06-2005 17:55 | Eflaugus (135 punktów) | moralność | Zacytuję i fragmentami skrócę wstęp do małej książki dr Siegfrieda Ernsta, luteranina, lekarza medycyny, filozofa:
'W dziedzinie nauki i techniki współcześni domagają się ścisłego zbioru miar i wzorów, zaś w dziedzinie moralności i duchowości żądają "rozluźnienia" norm. Oba żądania są zgłaszane w imię postępu: coraz większej precyzji i normalizowania spraw materialnych, i coraz większej nieścisłości i względności w problemach moralnych.
Postawić można tezę, że współcześni wiedzą, że w dziedzinie nauk przyrodniczych muszą zaakceptować rzeczywistość, której nie są w stanie zmienić; natomiast w sferze moralnej sądzą, że mogą budować własną rzeczywistość - swój własny świat dobra i zła.
Postawić można tezę, że współczesne społeczeństwo, potężna struktura zależności międzyludzkich, organicznie wyrasta z naturalnych ludzkich instynktów, które manifestują się w naszej trudnej rzeczywistości. Nie można ich zaspokoić w żaden prosty, "tradycyjny sposób", tak aby społeczna i międzyludzka spójność zaistniała równie obiektywnie, jak dzieje się to na innych poziomach natury.
W tym świetle rewolucja seksualna nie służy do budowania struktur społecznych, ale powoduje rozkład i zniszczenie. Jest ona wojną wypowiedzianą potomstwu. Antagonizuje kobietę i mężczyznę, o czym ma świadczy poziom rozwodów. W miejscu trwałych struktur zwanych rodzinami, pozostawia szczątki rozbitych, niegdyś spójnych "związków". Twierdzenie, że najwyższą formą miłości jest zespolenie seksualne, nie może ostać się wobec faktu, że w ostatecznym rozrachunku, najpiękniejszą miłością jest ta, o której mówił Jezus właśnie: "Nie ma większej miłości niż ta, gdy człowiek życie swe oddaje za przyjaciół" a trudno się nie zgodzić, że jest to forma miłości większej.
Dziwię się, że ludzie naprawdę sądzą, że papież powagą swego urzędu może zdecydować, co jest dobre, a co złe. Świadczy to o ich autorytarnych elementach w myśleniu a nie o papieżu samym. Jest to w sumie dowodem niezrozumienia czym jest dobro i zło.
Postuluje (Ernst), że z normami moralnymi należy zrobić dokładnie to co zrobiono w dziedzinie nauki i techniki, gdzie nieskoordynowane ze sobą, niedokładne, przestarzałe systemy miar i wag nie zostały zniesione na korzyść braku wszelkich norm. Wręcz przeciwnie, dzięki współczesnej elektronice stały się standardami absolutnymi, ale nie zmuszając ludzi do realizowania ich przez przemoc państwową, ale właśnie przez propozycję ze strony religii.
Nikt nie chce nikomu narzucać norm. Chodzi o to, że one istnieją niezależnie od czyjegoś chciejstwa. Jeżeli będziemy realizować pewne zachowania, struktury społeczne utracą stabilność. Wraz z wprowadzeniem pigułki "przeciw dziecku" w latach 1963-64 kwestia znaczenia i celu ludzkiej płciowości stała się głównym tematem antropologicznej i moralnej dyskusji teologów. Po raz pierwszy w historii ludzkości, pigułka "przeciw dziecku" umożliwiła oddzielenie, dogłębnie i radykalnie, przyjemności seksualnej od prokreacji. Automatycznie zainicjowało to "rewolucję seksualną". Akty seksualne, stawszy się "bezpiecznymi", zwielokrotniły się w wyniku współczesnej propagandy, głoszącej "prawo do szczęśliwego życia seksualnego". Proporcjonalnie wzrosła liczba "wpadek" - pomimo, lub może w rezultacie, pojawienia się pigułki "przeciw dziecku". Te "niechciane dzieci" muszą więc, co staje się całkiem logiczne, zostać usunięte za pomocą aborcji. W 1964 w Memorandum podpisanym w Ulm (Niemcy) przez 400 lekarzy i 45 profesorów, skierowanym do rządu, zwrócono uwagę na następujące wewnętrzne związki i nieuniknione konsekwencje: Pigułka "przeciw dziecku" tworzy postawę skierowaną przeciwko dziecko; negatywna postawa wobec dziecka prowadzi do aborcji. Ostrzeżono już wtedy, że Niemcy staną się wymierającym narodem! Przewidziano, że eksport pigułek do krajów rozwijających się wywoła jeszcze bardziej katastrofalne skutki niż w ówczesnych Niemczech: runą podstawy życia rodzinnego i biologicznego, kwitnąć będą stosunki pozamałżeńskie, czemu zawsze towarzyszy wzrost liczby zachorowań na choroby weneryczne. Co więcej, obsesyjny seksualizm i eksport pornografii, pigułek, aborcji, sterylizacji, itp. może tylko doprowadzić do bardzo żywego protestu przeciwko państwom Zachodu, które są dziś największym eksporterem pornografii w świecie. Przewidziano w Ulm irańską antypornograficzną rewolucję, która w zasadzie doprowadziła świat na krawędź kolejnej wojny światowej. Papieskie, hipotetyczne uznanie antykoncepcji i pigułki przyspieszyłoby tylko katastrofę, obejmującą swym zasięgiem również opustoszałe kościoły. Uznanie pigułki, nawet dla małżeństw, oznaczałoby doprowadzenie do końca przedmałżeńskiej czystości. Ktokolwiek wykorzystuje seksualizm jako towar konsumpcyjny, automatycznie zrywa swój związek z Bogiem. Kościół nie będzie miał żadnych grup młodzieżowych, w których wspólnota oparta jest m. in. na czystości i wstrzemięźliwości. Wygasną powołania kapłańskie Niektórzy wydają się wierzyć, że to z powodu papieskiego zakazu stosowania antykoncepcji, ludzie nie chodzą do kościoła. Gdyby to było prawdą, liczba wiernych w kościołach ewangelickich pozostałaby niezmienna. Ponieważ ten ostatni Kościół nie bardzo trzyma się jasnego biblijnego wzorca tego problemu, brak sensu jego misji - z powodu nieograniczonej seksualizacji - jest głębszy niż w Kościele Katolickim. Dzieje się tak, ponieważ granica wytyczona przez Ojca Świętego nadal zabezpiecza wielu ludzi przed popełnieniem grzechu. "Dojrzały, dorosły człowiek" to taki, który potrafi, za pomocą swojej osobowości i sumienia, kontrolować swoje instynktowne reakcje, tj. instynkt seksualny, instynkt jedzenia i picia, ucieczki, agresji, posiadania, instynkt terenowy i instynkt władzy. Ich wspólną, najistotniejszą cechą jest to, że Natura właśnie poprzez te instynkty chce osiągnąć swój obiektywny, instynktowny cel, tworzenie lub podtrzymywanie życia. Podporządkowanie się instynktowi związanemu z niezadowoleniem prowadzi do przemiany niezadowolenia w przyjemność i ekstazę. Ta przemiana jest również związana z formow | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Eflaugus (135 punktów) | "Dojrzały, dorosły człowiek" to taki, który potrafi, za pomocą swojej osobowości i sumienia, kontrolować swoje instynktowne reakcje, tj. instynkt seksualny, instynkt jedzenia i picia, ucieczki, agresji, posiadania, instynkt terenowy i instynkt władzy. Ich wspólną, najistotniejszą cechą jest to, że Natura właśnie poprzez te instynkty chce osiągnąć swój obiektywny, instynktowny cel, tworzenie lub podtrzymywanie życia. Podporządkowanie się instynktowi związanemu z niezadowoleniem prowadzi do przemiany niezadowolenia w przyjemność i ekstazę. Ta przemiana jest również związana z formowaniem związku skojarzeń. W przypadku każdego instynktu, subiektywne doświadczenie przyjemności można oddzielić od obiektywnego celu instynktu, a "ekstazę" można potraktować jako oddzielny środek konsumpcyjny zapewniający przyjemność. Odizolowany od swojego obiektywnego celu instynkt, staje się najpierw sposobem zapewnienia sobie przyjemnością a następnie uzależnieniem, przybierającym różne formy: rozpusty, obżarstwa, alkoholizmu, skąpstwa, żądzy władzy itd.
Uzależnienie niszczy więc życie, które instynkt chce podtrzymywać! Stąd uzależnienie od seksu prowadzi nie tylko do zniszczenia małżeństwa i rodziny, lecz również do powszechnego zabijania nienarodzonych dzieci! Te nieuniknione wewnętrzne zależności wymagają od Papieży i Kościoła nie próby leczenia symptomów, lecz odwagi uczciwego nazwania przyczyn po imieniu. Dokładnie to właśnie czynili Jan Paweł II i jego poprzednicy.
-----
|
|
 | | Eflaugus (135 punktów) | ERRATA:
Jest: Wręcz przeciwnie, dzięki współczesnej elektronice stały się standardami absolutnymi, ale nie zmuszając ludzi do realizowania ich przez przemoc państwową, ale właśnie przez propozycję ze strony religii.
Przyczyna błędu: Nie zachowałem kontekstu pierwszej myśli podczas edycji. Drugie zdanie dotyczy zasad moralnych, a nie praw fizycznych.
-----
|
|
 | | Deltec (215 punktów) | 1. najmocniej przepraszam, co to jest "Bog"? 2. jesli dobrze Pana zrozumialem, to rozstanie dwojga ludzi, ktore przynosi im spokoj i brak niezdrowego napiecia emocjonalnego jest zdecydwanie gorsze, bo nieboskie, od ciaglych awantur i spiec oraz duszonej niecheci do drugiej osoby, ktora to jest bardzo dobra, bo zgodna z planem bozym? Rozumiem rowniez, ze w przypatku zaistnienia "wiezi z soba trzecia", lepiej ten fakt ukryc, oszukiwac siebie i osobe druga, niz postawic sprawe jasno i zakonczyc ten cyrk rozwodem, zwlaszcza jesli dwe strony to akceptuja i tego chca?
Prosze Pana: to smutne, ze ludzie religijni maja sklonnosci ascetyczne i brak im odpowiedzialnosci moralnej, ktora pozwolilaby im uczynic zycie swoje i innych doskonalszym, oraz polozyc kres dreczeniu samego siebie w imie nedznych "boskich" zasad. Wola oni zamiast tego skrywac sie za czyms, co nazywaja "bogiem" i obarczac odpowiedzialnoscia za swoj wadliwy sposob postrzegania czlowieczenstwa nie tyko siebie, ale i innych, wiażąc ich jednoczesnie z czyms, co nazywaja "szatanem".
Jezeli zrozumie Pan i zaakceptuje, ze znakomita wiekszosc zwiazkow zaistnialych w mlodzienczych latach czlowieka ma podloze czysto seksualne, co wynika z natury czlowieka, to rownie latwo bedze sie Panu pogodzic z nastepstwami mechanizmow, w mysl ktorych sie to odbywa. Z czasem zainteresowanie druga osoba maleje i jest to naturalne. Na tym etapie ludzie swiadomi wlasnego polozenia decyduja, czy rozpoczynaja ten cykl od poczatku z kim innym, co niewatpliwie podniesie ich satysfakcje z wlasnej egzystencji, czy tez nie ma to wiekszego sensu, a pozostanie w obecnym ukladzie nie bedzie powodem dyskomfortu w zyciu codziennym. Tak postepuja ludzie swiadomi w zgodzie z innymi i ku zadowoleniu wszystkich zainteresowanych stron.
Grupy sterowane przez ciala religijne postepuja natomiast zgodnie ze sztywnymi ramami dogmatyzmu, czesto wbrew sobie i innym, obwiniajac sie za rzeczy, ktorych nie sa w stanie uniknac i to jest w tym wszystkim chore. Dodatkowo osoby takie sa w przypadku "rozwodow" czy innych "nieboskich" aktow spolecznych niejako uposledzone psychicznie, gdyz wieloletnia indoktrynacja pozostawia trwale poczucie winy, rodzi stany depresyjne. Ciezko takim ludziom pomoc. Warto zatem rozpoczac leczenie od naszych dzieci, nie wmawiajac im, ze sa winne za czlowieczenstwo, lecz nauczyc je jak zyc w symbiozie z innymi obywatelami oraz zachecac je do poszukiwania rozwiazan najbardziej korzystnych dla wszystkich. Straszydła typu JHWH zostaly sworzone dla kontrolowania ludzi slabo wyksztalconych i kontrola ta jest tym skuteczniejsza, im dluzej czlowiekowi wmawia sie jego wine. Niezaleznie od tego, czy on rozumie o co sie go oskarza czy nie, staje sie winnym, a to wszystko za sprawa urojen prorokow i strachu przed decydowaniem o swoim zyciu w brew antyludzkim zasadom jakiegos bozka. Naturalnie system Jehowy posiada pozytywne normy moralne(jak kazdy inny system, rowniez ten boga nie definiujacy), ale oprocz tego jest zasiany nielogiczna plontanina sprzecznych koncepcji, na ktorych opiera sie "jego nieomylnosc". Sprawnosc, z jaka infantylne basnie z watykanu oraz co gorsza z "allahlandu" decyduja o sposobie myslenia moze co niektorych irytowac. Aczkolwiek latwiej infiltrowac szalencow zrzeszonych w oficjalnych grupach wyznaniowych, niz w sekcie z siedziba glowna w stodole, gdzie sludzy bozy konstruuja kolejna zabwke z nawozow sztucznych.
Zaakceptowanie wlasnego czlowieczenstwa pozwoli nie zwalac winy na kondomy i tabletki, ale docenic dobrodziejstwo i szanse unikniecia nieudanych zwiazkow, gdy glod seksualny ustepuje i okazuje sie, ze na dobra sprawe nic nas nie laczy. Byc moze zmniejszy sie nieznacznie liczba ludnosci i urodzen, ale wraz z nia rowniez liczba patologii rodzinnych powodowanych wypaleniem sie. Skutkuje to lepszym doborem personalnym w zwiazkach i generalnie poprawa zycia i nastrojow spolecznych, a tym samym wzrostem swiadomosci i dysansowaniem sie od manipulatorskich wplywow grup wyznaniowych, ucieczka w strone zdrowej wspolegzysencji, na sprawiedliwych zasadach nie uwiklanych w socjotechniczne pranie mozgu o rzekomej winie. Wole miec jedno dziecko szczesliwe i przyjete na swiat w czasie kiedy bede na to gotowy, niz trojke, ktorej nie bede mogl zapewnic odpowiedniego przygotowania do zycia zostawiajac ich na pastwe kosciola, ktory nic dzis czlowiekowi nie ma do zaoferowania, procz umartwiania sie i niezliczonej ilosci matek boskich, tzw "bozi". Bozia bardzo chetnie przyjmie wszelkie wplywy z pielgrzymek, daniny itp, zkazujac przy tym radosci z zycia i straszac mekami piekielnymi: najbardziej prymitywną forma przekonywania .Działa to na szczęście jedyne na nieswiadomych oraz na swiadomych, ale za to ubogich intelektualnie. W efekcie mamy neofaszytowsie bojowki typu Mlodziez Wszechpolska, oraz zboczencow intelektualnych jak lech kaczynski.
Nie starajmy sie rozstrzygac spraw kreacji swiata i podmiou powodujacego. To do niczego nie prowadzi. Myla sie ci, ktorzy mowia o bogu, ze jest, oraz ci, ktorzy mowia, ze go nie ma. Racje maja ci, ktorzy mowia ze nie wiedza, a ulotnosc zycia sprawia, ze wiedza na temat boga ma zerowa wartosc. Zajmijmy sie budowaniem zdrowych relacji miedzyludzkich, pozbawionych antagonizmow, a patogenna koncepcja boga skonczy sie tam, gdzie sie zaczela. xx
|
|
|  | | Eflaugus (135 punktów) | >1. najmocniej przepraszam, co to jest "Bog"? Materialistyczni ateiści nigdy nie wyjaśnili na czym opierają swoją pewność co do materialistycznej teorii odbicia. Widać coś nas łączy. Nasi rozmówcy nie chcą nam odpowiedzieć na fundamentalne pytania.
>2. jesli dobrze Pana zrozumialem, to rozstanie dwojga ludzi, ktore przynosi im spokoj i brak niezdrowego napiecia emocjonalnego jest zdecydwanie gorsze, bo nieboskie, od ciaglych awantur i spiec oraz duszonej niecheci do drugiej osoby, ktora to jest bardzo dobra, bo zgodna z planem bozym? Nie. Źle Pan zrozumiał. Moja argumentacja nie sprowadzała się do tego, że pewnie zachowanie jest nieboskie. Natomiast to właśnie z wypowiedzi dr Ernsta można wnioskować jakie mogą być przyczyny dlaczego te dwoje ludzi nie może zaznać spokoju w zwiąku.
Ponieważ spłycił Pan zaprezentowaną przeze mnie argumentację tylko do tego, że pewne zachowania są "nieboskie", czuję się zwolniony z konieczności dalszego odpowiadania. Po prostu dlatego, że uważa Pan mnie widać, na wstępie, za oszołoma i że uważa Pan, że może sobie On swobodnie interpretować moją argumentację.
-----
|
|
| |  | | V0lrath (3440 punktów) | >Materialistyczni ateiści nigdy nie wyjaśnili na czym opierają swoją pewność co do materialistycznej teorii odbicia. Widać coś nas łączy. Nasi rozmówcy nie chcą nam odpowiedzieć na fundamentalne pytania.
Właściwie to zamierzam zacząć niedługo wątek o uzasadnieniu materialistycznej teorii odbicia na gruncie mniejszej liczby założeń (tylko muszę dopracować trochę moją koncepcję).
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | > "Dojrzały, dorosły człowiek" to taki, który potrafi, za> pomocą swojej osobowości i sumienia, kontrolować swoje> instynktowne reakcje, tj. instynkt seksualny, instynkt> jedzenia i picia, ucieczki, agresji, posiadania, instynkt> terenowy i instynkt władzy.Według mnie dojrzały człowiek rozumie, a nie kontroluje. Rzeczywiście spora część ludzi upatruje moralnych postaw w kontroli, samokontroli lub kontrolowaniu innych. Jednak według mnie dojrzały człowiek dąży do zrozumienia(i pragnie tego samego w przypadku innych ludzi), i nie wydaje mi się, aby mógł zrozumieć to, co ograniczył, a już na pewno nie może rozumieć tego, co nigdy nie będzie jego udziałem. Nigdy także nie będzie wiedział, czy to, co akurat ogranicza, co poddaje kontroli, nie jest czymś, co mu sprzyja. Uważam , że to mętna woda i tym bardziej mętna, kiedy pewne "prawdy" przyjmuje się ślepo za oczywiste. Myślę, że można podważać niemal wszystko i nie będzie to stratą czasu, nawet konieczność nauki pisania i czytania można podważyć, bo więcej pożytku wypłynie z samodzielnego zrozumienia takiej konieczności, niż z posłusznej akceptacji reguły. Zrozumienie tworzy własną dyscyplinę, która nie ma nic wspólnego z tym wewnętrznym rozdarciem kiedy się czegoś bardzo pragnie, a co trzeba powstrzymać. To byłby raczej sposób na nerwicę, która moralnym postawom sprzyjać nie będzie. Jest niewielu ludzi, którzy zamiast mówić o tym czym jest dobro i zło, pragną dbać o człowieka samodzielnego, takiego, który byłby zdolny uważnie odkrywać życie. Według mnie naprawdę nie ma znaczenia jakie wartości i w jaki sposób będą się przewijać przez świat ludzi, jeżeli nie będzie człowieka zdolnego, aby rozumieć. I komu tak naprawdę zależy, aby człowiek rozumiał? Wydaje się to dosyć mało opłacalną inwestycją
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|