Racjonalista - Strona głównaDo treści
Broń śmiercionośna, a biznesy.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
25-03-2015 16:57Jan Rylew (3965 punktów)Broń śmiercionośna, a biznesy.
Ocena 5 na 5
Papież Franciszek wygłosił ostatnio takie zdanie: „Handlarze bronią to przedsiębiorcy śmierci. „
co niewątpliwie ma swoje uzasadnienie moralne. Dodać można, że to także eksporterzy śmierci, zniszczenia i cierpienia na cały świat. Kto się nad tym nie zastanawiał niech sobie przeczyta tekst Amnesty International,
amnesty.or(*)o-swiatowym-handlu-bronia.html

albo
Traktat ottawski, - Konwencja o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu
pl.wikipedia.org/wiki/Traktat_ottawski

"Aby stać się prawem międzynarodowym, traktat musiał zostać ratyfikowany przez 40 państw. Czterdziesty podpis złożył przedstawiciel Burkina Faso 16 września 1998 roku. „

„Wśród członków Rady Bezpieczeństwa ONZ traktatu nie podpisały: Chiny , Rosja i USA. Wśród pozostałych krajów, które nie przystąpiły do umowy są m.in. Indie, Izrael, Korea Północna
i Południowa.“

Wczorajsza wiadomość: Kongres USA żąda od prezydenta Obamy rozpoczęcia dostaw broni śmiercionośnej na Ukrainę, z wielką przewagą głosów 348 do 48. Czy chodzi im o amerykańską „demokrację” na Ukrainie czy o zrobienie dobrze swojemu przemysłowi zbrojeniowemu otwarciem nowego rynku zbytu, a koszty tej rozpierduchy poniesie Europa. Trzecia opcja to wojna z Rosją z wykorzystaniem ukraińskich żołnierzy. Same dobroci . W kazdym razie zapowiada się big deal. Nie dziwi więc ta przewaga głosów.


*****
„Kartagina musi zostać zniszczona”
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sztejkat (4743 punktów)
Broń z definicji służy do tego by zabijać innych po to, by mnie nie zabili.

Mając w takiej sytuacji do wyboru broń skuteczną tu i teraz, dla mnie, dla ochrony własnych czterech liter, skorzystam z niej chętniej niż z broni mniej skutecznej. Czyli rozłożę miny przeciwpiechotne i będę siedział za polem minowym szczerząc kły. Jeżeli dziś przeżyję, mogę martwić się o jutro. Jeżeli dziś zginę, jutra nie będzie.

Podobnie, mając do wyboru wojnę u siebie czy u sąsiada, wybiorę u sąsiada. Także mając do wyboru osłabienie potencjalnego przeciwnika cudzymi rękoma nie będę się wahał. Jak mówił któryś z bohaterów Terrego Pratcheta: "(...)nie mdleję na widok krwi. Mdleję na widok własnej krwi.(...)".

Stany Zjednoczone to kraj rządów ludzi boleśnie, wręcz absurdalnie pragmatycznych. Kryterium dobra jest jedno: dobre jest to co jest dobre dla mojego kraju. Tylko patrząc przez taką perspektywę można ich zrozumieć.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
26-03-2015 13:08 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)
>Broń z definicji służy do tego by zabijać innych po to, by mnie nie zabili.
Warto jednak pamiętać, że inni też produkują/kupują broń żeby zabijać innych, także nas.

>Mając w takiej sytuacji do wyboru broń skuteczną tu i teraz, dla mnie, dla ochrony własnych czterech liter, skorzystam z niej chętniej niż z broni mniej skutecznej.
Tak się tylko mówi. Broń tylko z definicji, teoretycznie służy obronie. W praktyce często służy napaści na innych pod rozmaitymi pozorami. Z praktyki wiadomo, że kraje neutralne, nie biorące udziału w wyścigu zbrojeń, paradoksalnie są bezpieczniejsze niż te uzbrojone po zęby.

>Czyli rozłożę miny przeciwpiechotne i będę siedział za polem minowym szczerząc kły. Jeżeli dziś przeżyję, mogę martwić się o jutro. Jeżeli dziś zginę, jutra nie będzie.
Miny przeciwpiechotne nie chronią dzisiaj na polu walki przed niczym i nie stanowią żadnego czynnika odstraszania. Chyba, że ktoś umieści je w swoim ogródku z napisem "miny", to poczuje się bezpiecznie, ale sam przypadkowo może wylecieć w powietrze.
Miny tego rodzaju są pułapkami po działaniach wojennych na cywilną ludność zwłaszcza dzieci.

>Podobnie, mając do wyboru wojnę u siebie czy u sąsiada, wybiorę u sąsiada.
Tutaj wkraczasz na grząski grunt. Wojna prewencyjna czy jakby ją nie nazwać, na obcym terenie jest wojną napastniczą czyli zbrodnią wojenną.

>Także mając do wyboru osłabienie potencjalnego przeciwnika cudzymi rękoma nie będę się wahał.
Potencjalnym przeciwnikiem jest każdy, więc według tej filozofii każdy powinien niszczyć każdego.

>Stany Zjednoczone to kraj rządów ludzi boleśnie, wręcz absurdalnie pragmatycznych. Kryterium dobra jest jedno: dobre jest to co jest dobre dla mojego kraju. Tylko patrząc przez taką perspektywę można ich zrozumieć.
Pewnie masz rację, każdego można zrozumieć patrząc na sprawę poprzez perspektywę "absurdalnego pragmatyzmu" . W ten sposób można "zrozumieć" dosłownie każdą podłość, niegodziwość, każdą zbrodnię dla własnej korzyści lub zachcianki.
No i cóż znaczy to "zrozumieć" ? Jeśli zrozumieć to usprawiedliwić, akceptować, przyłączyć się, robić tak samo ? W końcu życie jest krótkie, "po nas choćby potop".
Ale takie działania wywołują krzywdę innych, a ta jest matką nienawiści nakręcającej się spiralnie na cały świat.
Chyba jednak rzecz nie w tym czy "mozna zrozumieć" tylko w tym czy można przyglądać się temu obojętnie i jaki jest nasz stosunek do wszelkiej niegodziwości, czy filozoficznie obojętny czy akceptujący czy aktywnie potępiający. Niegodziwość czy pragmatyzm ?
Celecrin (6386 punktów)
Poziom Twojej naiwności i infantylizmu przejmuje trwogą.
> W praktyce często służy napaści na innych pod rozmaitymi pozorami. Z praktyki wiadomo, że kraje neutralne, nie biorące udziału w wyścigu zbrojeń, paradoksalnie są bezpieczniejsze niż te uzbrojone po zęby.
Wymienię parę krajów "neutralnych"
1.Szwecja
Jeden z największych dostawców broni. Swoje bogactwo (dzisiejsze) opiera prawie wyłącznie na tym, ze dostarczała broń i zasoby do obóch stron konfliktu w czasie drugiej wojny światowej.
Sławne firmy zbrojeniowe to Bofors en.wikipedia.org/wiki/Bofors, en.wikipedia.org/wiki/Bofors_Carl_Gustaf, Saab www.saab.com/, Kockums en.wikipedia.org/wiki/Kockums_Naval_Solutions. Swoje wyroby "obronne" Szwecja , kraj pokoju sprzedaje na całym świecie, by Szwedzi żyli w dostatku i wygodzie w państwie opiekuńczym.
2. Szwajcaria
Wiadomo wszystkim, kraj neutralny. Swoje bogactwo opiera głównie na tym, że w czasie drugiej wojny światowej udzielała pomocy bankowej zarówno Niemcom jak i aliantom.
W Szwajcarii, kraju bezpiecznym, bo neutralnym, każdy obywatel ma broń. Według Ciebie, głównie po to by napadać na innych.
pl.wikipedia.org/wiki/Polityka_broni_w_Szwajcarii
3. Austria
Jeden z największych eksporterów broni. en.wikipedia.org/wiki/Steyr_AUG
Państwo neutralne od 1955 roku.
Przy okazji: Ukraina też jest państwem neutralnym.
Wystarczy?
Mogę dodać, że broń prokukują i posiadają wszystkie kraje na świecie, nawet tak lewicowa i opiekuńcza, walcząca o pokój (z Izraelem) Norwegia produkuje i eksportuje broń, w tym Polsce.
pl.wikipedia.org/wiki/Naval_Strike_Missile
>wojną napastniczą czyli zbrodnią wojenną.
Wojna nie jest zbrodnią wojenną
"Zbrodnie wojenne - według traktatu wersalskiego, wszelkie działania, które naruszają prawa i zwyczaje wojenne (artykuł 228), a także bulwersujące międzynarodową moralność i powagę traktatów (artykuł 227)."
27-03-2015 18:59 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
Nie czytam zwykle komentarzy Celecrina, ale tym razem jednak wkroczył na mój teren więc czuję się zmuszony przeczytac i skomentować.

>Poziom Twojej naiwności i infantylizmu przejmuje trwogą.
Pierwsza moja myśl: No tak, trwożliwy Celecrin niczego nie zrozumiał.
Przeczytałem tekst poniżej no i rzeczywiście.

>> W praktyce często służy napaści na innych pod rozmaitymi pozorami. Z praktyki wiadomo, że kraje neutralne, nie biorące udziału w wyścigu zbrojeń, paradoksalnie są bezpieczniejsze niż te uzbrojone po zęby.
>Wymienię parę krajów "neutralnych"
>1.Szwecja Jeden z największych dostawców broni.
Po pierwsze Celecrin albo nie rozumie określenia państwo neutralne, albo celowo manipuluje kłamiąc jak z nut, żeby odwrócić uwagę od sedna sprawy. Wymienia Szwecję, Szwajcarię i Austrię jako kraje należące do największych dostawców broni podczas gdy żaden z tych krajów nie mieści się nawet w pierwszej dziesiątce światowych eksporterów broni, a wartość dostaw Szwecji np. to niewielki ułamek (1/24) tego co dostarcza największy eksporter spośród pierwszej dziesiątki krajów. Ukrainy, która ma podobny poziom eksportu broni co wymienione kraje Celecrin już nie wymienia, podaje natomiast przykład szwedzkiego "potentata" zbrojeniowego firmę Bofors, nie patrząc na górę tabeli gdzie w dziesiątce największych producentów uzbrojenia na świecie nie ma tej firmy, jest natomiast siedem amerykańskich firm.
www.google(*)cR7hfxS7JaB-As&ved=0CEMQ9QEwBQ

>Przy okazji: Ukraina też jest państwem neutralnym. Wystarczy?
Ukraina wycofała się z grona państw neutralnych uchwałą swojej Rady Najwyższej w ub roku. Czyżby tego nie wiedział Celecrin znawca spraw ukraińskich ?

>Mogę dodać, że broń prokukują i posiadają wszystkie kraje na świecie, nawet tak lewicowa i opiekuńcza, walcząca o pokój (z Izraelem) Norwegia produkuje i eksportuje broń, w tym Polsce.
A wniosek z tego zapewne taki, że skoro wszyscy to robią to musi być słuszne więc to my też powinniśmy. Zatem produkujmy coraz więcej coraz skuteczniejszego uzbrojenia, wydawajmy coraz więcej na zbrojenia, zadłużajmy się przy tym i bogaćmy się (nieliczni), po nas choćby potop.

>>wojną napastniczą czyli zbrodnią wojenną.
>Wojna nie jest zbrodnią wojenną
>"Zbrodnie wojenne - według traktatu wersalskiego, wszelkie działania, które naruszają prawa i zwyczaje wojenne (artykuł 228), a także bulwersujące międzynarodową moralność i powagę traktatów (artykuł 227)."
Można sobie teoretycznie napisać na papierze co się chce, ale w czasie wojny tym papierem można się tylko podetrzeć. Praktycznie wiadomo, że agresja wojenna jest otwarciem pola do zbrodni. Takie ujęcie zbrodni wojennej jak w traktacie wersalskim to jest temat, który także wymaga bardzo krytycznego spojrzenia.
Celecrin (6386 punktów)
>Wymienia Szwecję, Szwajcarię i Austrię jako kraje należące do największych dostawców broni podczas gdy żaden z tych krajów nie mieści się nawet w pierwszej dziesiątce światowych eksporterów broni
Przepraszam bardzo ale wszystko zalezy od kontraktow. Szwecja produkuje caly asortyment nowoczejnej broni. Okrety, czolgi, artylerie, wszystko. Dzis jest na 9(?) pozycji i wskakuje regularnie do 10. Zalezy co sprzeda.
Cytat:
Despite Peaceful Reputation, Sweden is a Major Weapons Exporter to Human Rights Abusers
While Sweden is known as the birthplace of Alfred Nobel, founder of the Nobel Peace Prize, many do not realize it is also one of the world's largest arms manufacturers. Sweden is in fact the third largest arms exporter per capita after Israel and Russia. Swedish company, Saab, makes more than 50 percent of the weapons the country exports. While the Swedish government often takes a neutral position in international conflicts and offers assistance through peacekeeping missions and foreign aid, it has continued to send military equipment to regimes accused of human rights abuses, including Saudi Arabia, Thailand, Bahrain and Egypt.

Cytat pochodzi ze strony pokojowych aktywistow: Democracy Now!
Jeszcze jeden link: www.polity(*)sprzedaje-najwiecej-broni.read
Fakty:
Szwecja jest krajem neutralnym w pelnym tego slowa znaczeniu. Jest jednym z najwiekszych eksporterow broni, bo bycie na miejscach od 8 do 11 upowaznia, zeby tak o niej mowic. Obecnie jest chyba na miejscu 9.
www.theric(*)orting-countries-in-the-world/
Co wiecej nigdzie nie napisalem, ze Szwajcaria, ani Austria sa najwiekszymi eksporterami.
Kazde z tych panstw ma swoja 'specjalizacje'. W Szwajcarii kazdy ma bron, a austriacka bron sluzy na calym swiecie, co bylo w linku:
The rifle and its variants have also been adopted by the armed forces of Argentina, Australia, Bolivia, Ecuador, Ireland, Luxembourg, Malaysia, New Zealand, Saudi Arabia, Tunisia, Pakistan, and the U.S. Immigration and Customs Enforcement agency.
Service history
In service 1978-present[1]
Used by See Users
Wars
Afghanistan War
Iraq War
Syrian civil war
Iraqi Civil War
>Praktycznie wiadomo, że agresja wojenna jest otwarciem pola do zbrodni.
Jednak wypowiedzenie wojny, czy wojna nie jest zbrodnia, to pewien stan (prawny) oficjalny czy nieoficjalny i koniec.
>wniosek z tego zapewne taki, że skoro wszyscy to robią to musi być słuszne więc to my też powinniśmy.
Kategorie slusznosci czy nie tu nie maja zastosowania. Liczy sie tylko pragmatyzm.
Najwazniejsze jednak to to, ze 99% broni nie sluzy do zabijania a do odbrony (uzywana jest biernie), natomiast rozwoj broni jest najwazniejszy dla rozwoju technicznego danego kraju.
Dlatego Szwecja tak bardzo broni swojego przemyslu obronnego.
>zadłużajmy się przy tym i bogaćmy się (nieliczni)
gunblog.eu/2014/03/nowa-fabryka-broni/ Prosze przeczytaj, naprawde dobry artykul.
Jan Rylew (3965 punktów)
Nie mam zamiaru wdawać się w bezsensowny spór o to czy kraj poza pierwszą dziesiątką eksporterów uzbrojenia, lub okresowo do niej wskakujący to "jeden z największych dostawców broni". Poza tym bez sensu moim zdaniem jest przywoływanie akurat państw neutralnych, bo niby co? Nie wolno im ? To oczywiście jest godne potępienia zwłaszcza wtedy gdy broń trafia do "małpich rąk". Jednak kraje te ograniczyły swoje wydatki militarne do rozsądnego minimum i jakoś nie boją się agresorów.
Zarabiają na eksporcie broni być może pod hasłem: Niech durnie kupują i się mordują wzajemnie - my neutralni.
To oczywiście z moralnością nie ma nic wspólnego, ale przynajmniej można się przy tym zastanowić czy warto być tymi durniami.

>Kategorie slusznosci czy nie tu nie maja zastosowania. Liczy sie tylko pragmatyzm.
Tak rzeczywiście jest, ale mnie nie chodzi o opis tego świata tylko o jego zmianę. Pragmatyzmem jak od pewnego czasu zauważyłem wyciera sobie gęby grupa politycznych nicponi, których pragmatyzm polega głównie na umiejętności utrzymywania się w grupie trzymającej władzę, niezdolnych do zrobienia czegokolwiek dobrego dla społeczności dzisiaj i w dalszej perspektywie. Ma to swoje reperkusje społeczne na świecie.

>Najwazniejsze jednak to to, ze 99% broni nie sluzy do zabijania a do odbrony (uzywana jest biernie),
Chyba w czasie pokoju, bo w czasie wojny tego typu szacunki nie mają sensu. Ale tutaj nasuwa się refleksja, czy wielkie nasycenie uzbrojeniem danego kraju dalej militaryzacja i rozwijanie techniki wojennej nie wpływa na gotowość i skłonność danego kraju do agresji na inny ? Po drugie militaryzacja jednego kraju zwykle powoduje z konieczności adekwatną reakcję krajów mogących się czuć zagrożone. Czy w końcu ta broń zawieszona na kołku nie wypali w ostatnim akcie tragedii ludzkiej ?
Nie bez znaczenia jest tutaj także z konieczności zaniedbanie innych potrzeb ludzkich w sytuacji gdy wydatki budżetowe obciążane są nadmiernie produkcją zbrojeniową.

>natomiast rozwoj broni jest najwazniejszy dla rozwoju technicznego danego kraju.
To jeden z najpopularniejszych mitów starannie rozpowszechniany przez lobby zbrojeniowe. Faktycznie jest to tylko pewien skutek uboczny badań w dziedzinie techniki wojennnej, które są tylko częścią ogółu badań naukowych prowadzonych w większości krajów. Technika wojenna korzysta także z badań podstawowych finansowanych z budżetu.

>Dlatego Szwecja tak bardzo broni swojego przemyslu obronnego.
Nie sądzę żeby to był powód utrzymywania przez Szwecję produkcji uzbrojenia śmiercionośnego. Powód jest jest z pewnością komercyjny, ekonomiczny. Ich produkcja haubic i działek szybkostrzelnych jest już dobrze opanowana i zapewne niewiele wydają na badania tym zakresie.

A propos broni krótkiej, nie jestem jej użytkownikiem chociaż mogłem ją mieć nawet w domu, mój przyjaciel także nie chciał, wybrał kordzik do parady. Rozpowszechnienie tej broni jest chwalone przez lobbystów jej producentów.
Kilka lat temu czytałem w niemieckim "Sternie" o rozwijającym się w USA ruchu skrajnie prawicowym z hitleryzmem w głowach. Opisana była historia pewnego półgłówka, członka takiego ugrupowania, bez stałego zajęcia, dorabiającego dorywczo, żona i 12 letnie dziecko (syn). Syna na swoje podobieństwo tata wyszkolił na miłośnika broni, zapoznał z obsługą, nauczył strzelania i kupił mu pistolet w sklepie za rogiem. Pewnego dnia doszło do scysji taty z mamą w której mama okazała się słabsza, a syn stanął w jej obronie. Tata był jednak silniejszy od obojga. W nocy gdy tata spał sfrustrowany synek przyłożył mu do głowy swój pistolet i pociągnął za spust wydmuchując ojcu resztki tego co dumnie nazywamy mózgiem.
O załatwianiu porachunków w szkołach za pomocą "broni" ostatnio także coraz liczniejsze relacje.
26-03-2015 20:49 
 Ocena 1 na 1
Rupson (1793 punktów)
>>Broń z definicji służy do tego by zabijać innych po to, by mnie nie zabili.
>Warto jednak pamiętać, że inni też produkują/kupują broń żeby zabijać innych, także nas.
-Przede wszystkim warto pamiętać, że wszyscy zamieszkujemy te samą planetę i jesteśmy na pewnym etapie rozwoju technologicznego, gdzie każdy rodzaj broni może być dostępny dla każdego, za odpowiednią cenę. Tego się już nie cofnie. A skoro wszelkiego typu przestępcy, zabójcy, armie religijnych wariatów, rewolucjoniści, zamachowcy, terroryści mogą ją mieć, to także powinni ją mieć ludzie "miłujący pokój". Oczywiście jeżeli chcą istnieć i nie oddać planety np. agresywnym debilom w turbanach, czy innym Putinom. Zwykły instynkt samozachowawczy tego wymaga. Postawa bezbronnego Amisza może tylko rozśmieszyć i zachęcić potencjalnego agresora.
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Warto jednak pamiętać, że inni też produkują/kupują broń żeby zabijać innych, także nas.
>Przede wszystkim warto pamiętać, że wszyscy zamieszkujemy te samą planetę i jesteśmy na pewnym etapie rozwoju technologicznego, gdzie każdy rodzaj broni może być dostępny dla każdego, za odpowiednią cenę. Tego się już nie cofnie.
A skąd ta rezygnacja granicząca z pewnością ? Są przecież możliwości porozumienia w sprawie stopniowego ograniczania, zakazu rozprzestrzeniania i ograniczenia skuteczności działania lobby zbrojeniowego. Pierwszym warunkiem jest dostrzeganie przez większość związków przyczynowo skutkowych.

>A skoro wszelkiego typu przestępcy, zabójcy, armie religijnych wariatów, rewolucjoniści, zamachowcy, terroryści mogą ją mieć, to także powinni ją mieć ludzie "miłujący pokój".
Warto sobie zadać pytanie i spróbować na nie odpowiedzieć dlaczego mają ją mieć ci źli, a nie tylko ci "miłujący pokój".

>Oczywiście jeżeli chcą istnieć i nie oddać planety np. agresywnym debilom w turbanach, czy innym Putinom.
Wina Putina są doprawdy niesmaczne, na uzbrojeniu robiło się kokosy wiele lat przed narodzeniem Putina.

>Zwykły instynkt samozachowawczy tego wymaga. Postawa bezbronnego Amisza może tylko rozśmieszyć i zachęcić potencjalnego agresora.
Zgadzam się, ale we wszystkim potrzebny jest umiar i efektywne działanie. Rozszerzanie i tak już potwornych zbrojeń w celach komercyjnych nie spowoduje osłabienia tego agresora, wręcz przeciwnie. Tak samo jak przymykanie oczu na źródła finansowania importów i przepływy finansowe.
28-03-2015 17:18 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>Warto jednak pamiętać, że inni też produkują/kupują broń żeby zabijać innych (...)

To chyba oczywiste, prawda? Tylko skrajny idiota ma innych za skrajnych idiotów. Jeżeli ja kupuję broń, by się bronić, to muszę przyjąć, że inni zrobią to samo.

>(...) W praktyce często służy napaści na innych pod rozmaitymi pozorami. Z praktyki wiadomo, że kraje neutralne (...)

Cóż, nie jestem dobry z historii, nie będę polemizował. Oczywiście strategia bazująca na założeniu, że "niedźwiedź miąs nieświeżych nie je" też może działać.

>(....)
>Miny przeciwpiechotne nie chronią dzisiaj na polu walki przed niczym i nie stanowią żadnego czynnika odstraszania. (...)

Znaczy, każdy żołnierz ma wykrywacz min w butach? Coś śmiem wątpić. Niemniej jednak, proszę zrozum - mając wybór między zwiększeniem szans przeżycia dziś o kilka procent, a nie zwiększeniem ich, ludzie będą wybierać przeżycie. Jasne, warto jest martwić się o przyszłość i dbać o jutro. Tylko, że trzeba mieć pewność, że się tego jutra dożyje.

Wszelkie konwencje zakazujące tej lub innej broni bazują na założeniu istnienia wojny ograniczonej, konfliktu kontrolowanego, gdzie obie strony grają fair. Gra fair kończy się jednak tam, gdzie stawką staje się przetrwanie. Pojedynczy żołnierz nigdy nie będzie grał fair. Czując ostrze na gardle nie zawahasz się kopnąć przeciwnika w jądra. A może zawahasz?

Państwo może grać fair, ale tylko przez jakiś czas. Jeśli jednak stanie na krawędzi zagłady nierozsądnym jest oczekiwać, że w imię jakiejś "konwencji" nie sięgnie po środki mogące skutecznie powstrzymać przeciwnika.

>(...)
>Tutaj wkraczasz na grząski grunt. Wojna prewencyjna czy jakby ją nie nazwać, na obcym terenie jest wojną napastniczą czyli zbrodnią wojenną.

Po pierwsze nie to miałem na myśli. Wyobraź sobie, a może nie wyobrażaj, tylko rozejrzyj, taką sytuację: wój Sam ma na pieńku z dieduszką Marozem. Istnieje między nimi z trudem utrzymywana równowaga sił. Gwałtowne jej załamanie, albo tylko szaleństwo jednej ze stron, może doprowadzić do niebezpiecznej w skutkach wojny. Wój Sam w tej ewentualnej wojnie chciałby ponieść jak najmniejsze straty. Aby tak się stało, musi być silniejszy od dieduszki Maroza. Może albo się dozbroić, albo osłabić Maroza. Przy boku dieduszki Maroza zamieszkuje niejaki Majdan, który burzy się i buntuje. Dieduszka Maroz sięga po broń i dalej naparzać Majdana. Wój Sam widząc to węszy okazję, i dalejże pomagać Majdanowi. Podesłać karabin, podesłać doradców. Pohuczeć, pobuczeć na Maroza. I dłuższy i krwawszy będzie konflikt, tym więcej sił straci dieduszka.

To mniej więcej miałem na myśli pisząc, że wolę "wojnę u sąsiada".

A poza tym... nie ma czegoś takiego jak zbrodnia wojenna. Zbrodnia wojenna to umowa ustalona między jakimiś tam sygnatariuszami. Czyn będzie zbrodnią tylko wtedy, gdy będą oni w stanie zwyciężyć zbrodniarza. Jeżeli to zbrodniarz zwycięży, będzie to nie zbrodnia, a szlachetna, nowoczesna i imponująca taktyka na polu walki.

>(...)Potencjalnym przeciwnikiem jest każdy, więc według tej filozofii każdy powinien niszczyć każdego.(...)

Państwo, które myśli inaczej zginie. Można sobie pozwolić na łagodność, można nawet uczynić z niej fetysz, ale ostatecznie, gdy przyjdzie co do czego przy życiu zostanie najsilniejszy. Rozumne państwo nigdy o tym nie zapomina.

>(...)
>No i cóż znaczy to "zrozumieć" ? (...)

Pojąć rozumem. Istotą zrozumienia jest umiejętność wskazania celów, metodyki i algorytmów jakimi działa przeciwnik. Rozebranie na części pierwsze jego ideologi i sposobu myślenia. Umiejętność przewidzenia co zrobi i odpowiedzenia sobie na pytanie dlaczego.

Zrozumienie nie ma nic wspólnego z akceptacją czy usprawiedliwieniem. Dobry śledczy musi zrozumieć przestępcę, żeby go złapać. Podobnie niezbędnym jest by polityk zrozumiał obce państwo po to, by potrafić wpuścić je w kanał. I nie dać się wpuścić weń samemu.

"Po nas choćby potop" to jedyna słuszna strategia. Zanim jednak się zbuntujesz, spróbuj zastanowić się co w tym zdaniu kryje się pod "nami". Dla samotnej, bezdzietnej osoby, bez krewnych ni rodziny sprawa jest jasna. "My" znaczy "Ja". Ale czym jest "nas" gdy aplikować tą strategię do państw?

>(...)do wszelkiej niegodziwości, czy filozoficznie obojętny czy akceptujący czy aktywnie potępiający. Niegodziwość czy pragmatyzm ? (...)

Nie uważam, aby dostarczanie broni na Ukrainę było niegodziwością. Owszem, może być, dla pacyfisty, moralnie nie w porządku. Ale z drugiej strony, na Ukrainie są ludzie, a nie zwierzęta. I swój rozum mają. Mogą broni nie przyjąć, mogą, w imię nierozwijania spirali krzywd, otworzyć szeroko ramiona i przyjąć propozycje ze wschodu. Mogą? Mogą. Zrobią tak? Wątpię.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Warto jednak pamiętać, że inni też produkują/kupują broń żeby zabijać innych (...)
>To chyba oczywiste, prawda? Tylko skrajny idiota ma innych za skrajnych idiotów. Jeżeli ja kupuję broń, by się bronić, to muszę przyjąć, że inni zrobią to samo.
Nic nie jest oczywiste i nie o to chodzi. Chciałem żebyś się zastanowił nad tym, że jeśli ja kupię broń żeby się poczuć bezpieczniejszym wobec np. sąsiada, a sąsiad zrobi to samo bo poczuł się zagrożony to ani ja ani sąsiad nie będziemy ani odrobinę bezpieczniejsi, jeśli nie mniej. Obaj wydaliśmy pieniądze, które miały iść na rozwinięcie działalności gospodarczej, daliśmy zarobić innym, straciliśmy jakieś szanse rozwoju i co ? I jesteśmy na minusie. Czy to nie jest właśnie taktyka skrajnych idiotów lub przynajmniej durniów ? Skrajnych idiotów mogłaby być w przypadku jeśli każdy z nas chciałby być lepiej uzbrojonym od sąsiada.

>>(...) W praktyce często służy napaści na innych pod rozmaitymi pozorami. Z praktyki wiadomo, że kraje neutralne (...)
>Cóż, nie jestem dobry z historii, nie będę polemizował.
Ależ dlaczego, ta historia nie jest ani tak trudna ani tak odległa, żeby miała sprawiać trudności poznawcze.

>>Miny przeciwpiechotne nie chronią dzisiaj na polu walki przed niczym i nie stanowią żadnego czynnika odstraszania. (...)
>Znaczy, każdy żołnierz ma wykrywacz min w butach? Coś śmiem wątpić.
Pole minowe nie namierzone przez zwiad może spowodować śmierć lub kalectwo pojedynczych żołnierzy. Za to ich koledzy utną Ci głowę jak Cię dopadną. Gdy pole minowe jest już ujawnione i nie można go obejść używa się sprzętu do unieszkodliwiania min.

>Niemniej jednak, proszę zrozum - mając wybór między zwiększeniem szans przeżycia dziś o kilka procent, a nie zwiększeniem ich, ludzie będą wybierać przeżycie.
Właśnie powątpiewam czy wyścig zbrojeń i stosowanie przemocy zwiększa szanse na przeżycie.

>Jasne, warto jest martwić się o przyszłość i dbać o jutro. Tylko, że trzeba mieć pewność, że się tego jutra dożyje.
Pewne na tym świecie jest właśnie tylko nasze zejście, Zbrojenia żadnej pewności na przeżycie nie dają, zwiększają nawet ryzyko wybuchu. Militaryzm, jak uczy historia, nie jest dobrą drogą dla świata.

>>Tutaj wkraczasz na grząski grunt. Wojna prewencyjna czy jakby ją nie nazwać, na obcym terenie jest wojną napastniczą czyli zbrodnią wojenną.
>Po pierwsze nie to miałem na myśli. Wyobraź sobie, a może nie wyobrażaj, tylko rozejrzyj, taką sytuację: wój Sam ma na pieńku z dieduszką Marozem. (...)
Zgadza się, pisałem już o tym wcześniej, skorzysta dostawca, dureń będzie się bił o interesy innych, którzy z niego durnia zrobili. Ale słyszałem że tam coraz mniej chętnych służyć jako mięso armatnie.

>To mniej więcej miałem na myśli pisząc, że wolę "wojnę u sąsiada".
No i uważasz, że to OK ?

>(...)Potencjalnym przeciwnikiem jest każdy, więc według tej filozofii każdy powinien niszczyć każdego.(...)
>Państwo, które myśli inaczej zginie. Można sobie pozwolić na łagodność, można nawet uczynić z niej fetysz, ale ostatecznie, gdy przyjdzie co do czego przy życiu zostanie najsilniejszy. Rozumne państwo nigdy o tym nie zapomina.
Jest zupełnie odwrotnie, a to jest błędne rozumowanie dotyczące krótkiej perspektywy. W dalszej perspektywie państwa neutralne i nie upatrujące wroga w każdym, redukujące swoje wydatki militarne do minimum jak Szwecja, Szwajcaria, Finlandia, Austria, Czechy, Norwegia, Japonia i wiele innych, które nie liczą na rozwiązania siłowe, mają większe szanse przetrwania niż te prężące muskuły. Rozum do zbrojeń ma się odwrotnie proporcjonalnie, pomijając rozum bezwzględnych biznesmenów, cwaniaków i oszustów zwanych często mylnie pragmatykami. Rozum tych ostatnich ogranicza się do własnego dobra teraz, odrzucając wszelkie inne myśli krytyczne. My nie musimy wierzyć w ich slogany reklamowe.

>>No i cóż znaczy to "zrozumieć" ? (...)
>Pojąć rozumem. Istotą zrozumienia jest umiejętność wskazania celów, metodyki i algorytmów jakimi działa przeciwnik.
Jasne, ja podejrzewałem inny rodzaj zrozumienia.

>Nie uważam, aby dostarczanie broni na Ukrainę było niegodziwością. Owszem, może być, dla pacyfisty, moralnie nie w porządku.
Chyba nie tylko dla pacyfisty, mówię gdy widzę wstrzemięźliwość zachodu wobec kwestii dozbrajania Ukrainy w broń śmiercionośną. Z wyjątkiem dalekiego zachodu. Po głosowaniu tamtejszego Kongresu wylazło szydło z worka i wiemy o czyje interesy tam chodzi.
Niegodziwością dla mnie są działania zmierzające do krwawego wykorzystania innych dla własnych interesów.

>Ale z drugiej strony, na Ukrainie są ludzie, a nie zwierzęta. I swój rozum mają. Mogą broni nie przyjąć, mogą, w imię nierozwijania spirali krzywd, otworzyć szeroko ramiona i przyjąć propozycje ze wschodu. Mogą? Mogą. Zrobią tak? Wątpię.
Ludzie mają nie tylko swój rozum, ale także rozmaite cele i kierują się różnymi przesłankami często błędnymi. Zwierzęta kierują się instynktem i to je chroni przed błędami w polityce.

Decydują nie "ludzie" tylko grupa trzymająca władzę i ona nadaje ton polityce.
Historię tworzą osobowości i grupy, "ludzie" to glina, którą ugniatają.
Jeśli do realnej władzy dochodzą ideowi pogrobowcy zbrodniarzy, mogą pociągnąć naród do morderczej wojny nie patrząc na skutki. Nie wiem co zrobią Ukraińcy, boję się że nieliczna grupa wojowniczych narzuci reszcie działania, które okażą się fatalne w skutkach.
Dean11 (302 punktów)
>>> W dalszej perspektywie państwa neutralne i nie upatrujące wroga w każdym, redukujące swoje wydatki militarne do minimum jak Szwecja, Szwajcaria, Finlandia, Austria, Czechy, Norwegia, Japonia i wiele innych, które nie liczą na rozwiązania siłowe, mają większe szanse przetrwania niż te prężące muskuły.

Jest to jeden z najzabawniejszych postów jaki ostatnio czytałem...

Szwecja (nacisk na lotnictwo i MW):

62 (+27 "treningowych") myśliwce Gripen w linii (dla porównania Polska: 48 F-16 - wprawdzie lepsze od Gripenów, ale jakoś tak trochę mniej. Z litości MiG-29 i Su-22 nie wliczamy) oraz 50 w rezerwie. Do tego kolejne 60 (albo i 70) zamówionych...

MW: 9 nowoczesnych korwet i 5 tak samo nowoczesnych OP. Kudy tam do Polaków z potęgą opartą o emerytowane OHP i Kobbeny...

Szwajcaria: powszechna służba wojskowa z uzbrojeniem rezerwistów. Leopardów 2 (i to w lepszej wersji) praktycznie tyle co my. 88 myśliwców F-18 i F-5.

Finlandia: jest 100 a zaraz będzie ponad 200 Leopardów 2 (nieco mniej niż Polska). Do tego "tylko" 62 F-18 Hornet z JASSM (kupionymi dużo wcześniej niż Polska).

Norwegia: właśnie kupują F-35 i mają obowiązkową służbę wojskową. Solidna flota (m.in. 5 znakomitych fregat klasy Fridtjof Nansen - takie krążowniki tak naprawdę...), wojska lądowe słabawe, ale granica lądowa z Rosją nie jest zbyt długa...

Austria i Czechy otoczone są szeregiem buforów - można i tak. Gorzej, że tym buforem jesteśmy między innymi my.

A Japonia to już dowcip miesiąca - naprawdę polecam sprawdzić jaką armię ma owa pokojowa Japonia. Podpowiem tylko, że w zależności od źródła ma 5-8 miejsce na liście najwięcej wydających na zbrojenia krajów świata...



Jan Rylew (3965 punktów)
>> W dalszej perspektywie państwa neutralne i nie upatrujące wroga w każdym, redukujące swoje wydatki militarne do minimum jak Szwecja, Szwajcaria, Finlandia, Austria, Czechy, Norwegia, Japonia i wiele innych, które nie liczą na rozwiązania siłowe, mają większe szanse przetrwania niż te prężące muskuły.
>Jest to jeden z najzabawniejszych postów jaki ostatnio czytałem...
Rzeczywiście, on może być zabawny z pewnego punktu widzenia. Ja także lubię pośmiać się z zabawnych aspektów tematu. To pośmiejmy się razem.

Mnie rozśmiesza gdy widzę jakie wrażenie robi na ludziach kilkadziesiąt samolotów i kilka okrętów na wyposażeniu sił obronnych bogatego kraju. Jeszcze śmieszniej się robi gdy zapytam ile ma tego jego wróg i kto nim właściwie jest. Do rozpuku można się śmiać obserwując jak państwa trwonią swoje środki finansowe na uzbrojenie, psu na buty potrzebne, które po jakimś czasie staje się kupą złomu, albo już nią jest w momencie zakupu. Tak, to drogie zabawki, a najśmieszniejsze, przekraczające granicę tragizmu (tragikomizm) jest, gdy biedny kraj wpada w manię dozbrajania. Tragizm oczywiście jest jest głównie udziałem głodnych warstw jego obywateli. Tych ostatnich poddaje się wtedy obróbce cieplnej propagandy zagrożenia wojennego (Oj mogą wkroczyć, mogą uzyskując strukturę nacjonalistyczną.

No ale wszystko jest możliwe nawet i to, że znany wróg wkroczy i nas wytępi, bo potrzebny mu Lebensraum, a przy okazji zrabuje nam cały gaz łupkowy, na którym śpimy . Chyba, że nasze F16 wygrają .

Wymieniając te państwa, miałem przede wszystkim na uwadze niewielki udział wydatków wojskowych w produkcie krajowym. Wielkość oscylująca wokół 1% wskazuje na relatywne umiarkowanie w wydatkach militarnych. Japonia rzeczywiście przesadza ze swoim wielkim budżetem obronnym przy swoim długu publicznym 230% PKB, ale w końcu to tylko 1% tego PKB. Norwegia jak kiedyś bała się znanego wroga i współzałożyła NATO to teraz dalej musi bulić, ale ma z czego.
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Obaj wydaliśmy pieniądze, które miały iść na rozwinięcie działalności gospodarczej, daliśmy zarobić innym, straciliśmy jakieś szanse rozwoju i co ? I jesteśmy na minusie. Czy to nie jest właśnie taktyka skrajnych idiotów lub przynajmniej durniów ? (...)

I owszem, jest. Jeżeli z sąsiadem układa się dobrze. A co jeżeli układa się źle? A to podpalona stodoła, a to burek podtruty strychniną, synek z podbitym okiem? Między ludźmi żyjącymi w ramach państwa w tym wypadku sięga się po broń potężną i brutalną, zdolną łamać kości, zabijać i zabierać bez szansy sprzeciwu. Sięga się po policję i sądy. Jeśli rzecz ma się między państwami, co mają one zrobić?

>>(...)Cóż, nie jestem dobry z historii, nie będę polemizował.
>Ależ dlaczego, ta historia nie jest ani tak trudna ani tak odległa, żeby miała sprawiać trudności poznawcze.(...)

Za dużo wysiłku na potrzeby jednej dyskusji. Gdybym miał teraz uzupełnić rzetelnie wiedzę w temacie następnego postu mógłbyś się spodziewać w przyszłym roku.

>>Znaczy, każdy żołnierz ma wykrywacz min w butach? Coś śmiem wątpić.
>Pole minowe nie namierzone przez zwiad może spowodować śmierć lub kalectwo pojedynczych żołnierzy(...)można go obejść(...)

Rozumiem. I dokładnie do tego ma służyć.

>(...) utną Ci głowę jak Cię dopadną(...)

Rozumiem. A jak nie wylecą na minie, to może tylko obrabują, zgwałcą i wybiją oko? E.... może jednak lepiej zostawić te miny i dokupić jeszcze do tego karabin?

>(...)Właśnie powątpiewam czy wyścig zbrojeń i stosowanie przemocy zwiększa szanse na przeżycie.

W długim horyzoncie czasowym - nie, nie zwiększa. Więcej broni to więcej wypadków. Łatwiej dostępna, to łatwiejsze po nią sięganie. Mocniejsza, to gorsze skutki nieplanowego użycia.

W krótkim horyzoncie czasowym - bardzo zwiększa. Przyjmując założenie, że konfliktu nie udało się uniknąć bezbronni zostaną wybici albo zniewoleni co do sztuki.

>(...)
>Pewne na tym świecie jest właśnie tylko nasze zejście, Zbrojenia żadnej pewności na przeżycie nie dają, zwiększają nawet ryzyko wybuchu. Militaryzm, jak uczy historia, nie jest dobrą drogą dla świata. (...)

Trudno się z tym nie zgodzić. Dla świata. A czy dla pojedynczej osoby i pojedynczego państwa? Nie wszyscy stawiają interes świata przed własnym. Kto w takim układzie ma większe szanse dożycia jutra? Ci, którzy stawiają interes własny ponad interesem świata czy odwrotnie? To ci, co pozostaną przy życiu będą kształtować świat jutra.

>>(...)Ale słyszałem że tam coraz mniej chętnych służyć jako mięso armatnie. (...)

No. Patriotyzm upada.

>>To mniej więcej miałem na myśli pisząc, że wolę "wojnę u sąsiada".
>No i uważasz, że to OK ?

Uważam, że to skuteczne. To moralnie naganny (choć moralnie zależy od systemu wartości, a ten bywa zmienny), ale w pewnym układzie i z punktu widzenia interesów "jątrzyciela" bardzo skuteczne. Zresztą popatrz, Stany Zjednoczone wielokroć tak to rozgrywały i co? I nic. Nadal wszyscy wchodzą im w d** bo nadal Stany mają dość do zaoferowania by opłacało się podjąć ryzyko wydymania. Zresztą... zbrodnie popełniane cudzymi rękoma to nie nasze zbrodnie. Wojny jawne, Wietnam, Korea, Irak - te wyraźnie zantagonizowały stosunki międzynarodowe. Wojny dyskretne, prowadzone cudzymi rękoma (np. Afganistan -> Rosja v.s. USA) nie.

>>(...)Potencjalnym przeciwnikiem jest każdy, więc według tej filozofii każdy powinien niszczyć każdego.(...)
>>(...)Rozumne państwo nigdy o tym nie zapomina.
>Jest zupełnie odwrotnie, a to jest błędne rozumowanie dotyczące krótkiej perspektywy. (...)

Tak. Znowu jednak - jeżeli nie zapewnisz przeżycia w krótkiej perspektywie myślenie o długiej nie ma sensu.

>(...)Japonia(...)

Największy amerykański lotniskowiec? A ich SDF to co, kolekcja resoraków?

>(...)Rozum tych ostatnich ogranicza się do własnego dobra teraz, odrzucając wszelkie inne myśli krytyczne. (...)

Znowu - szanując dalszą perspektywę trzeba myśleć o jutrze.

>Chyba nie tylko dla pacyfisty, mówię gdy widzę wstrzemięźliwość zachodu wobec kwestii dozbrajania Ukrainy w broń śmiercionośną. Z wyjątkiem dalekiego zachodu. (...)

Ładne, prawda? Z daleka, cudzymi rękoma. Z bliska za duże ryzyko, nie drażnić misia bo może pacnąć łapą i przydusić wężyk z życiodajnym płynem. Coś mi się wydaje, że podstawy wstrzemięźliwości są właśnie takie. A jeżeli przy okazji przed wyborcą można pomachać flagą moralności i etyki - a czemu nie?

>Niegodziwością dla mnie są działania zmierzające do krwawego wykorzystania innych dla własnych interesów.

Tak. Masz rację. A co, jeżeli oni sami o to proszą? Co, jeżeli konflikt już wybuchł i to nie my maczaliśmy w jego rozpaleniu palce? Czy w tym wypadku spełnienie prośby i zarobienie na tym to niegodziwość?

>(...)Ludzie mają nie tylko swój rozum, ale także rozmaite cele i kierują się różnymi przesłankami często błędnymi.

Niech więc światłość wiekuista na nich spłynie i objawi jedynie słuszną drogę! W obronie naszej słusznej drogi będziemy stawiać zdecydowany opór najeźdźcy i nie pozwolimy by wrogie elementy narzucały nam... Ops. Zagalopowałem się. Przecież chodzi Ci tylko o to, by ludzie kierowali się rozumem i prawidłowymi przesłankami, prawda? Dla ich własnego dobra.

>(...)Zwierzęta kierują się instynktem i to je chroni przed błędami w polityce.

To się da załatwić. Trzeba tylko dopuścić sprzedaż alkoholu i najmocniejszych narkotyków od oseska, ograniczyć program nauczania do podcierania tyłka i wprowadzić socjal dla wszystkich. Dwa, trzy pokolenia i ludzie też będą się kierowali instynktem.

>Decydują nie "ludzie" tylko grupa trzymająca władzę i ona nadaje ton polityce.
>Historię tworzą osobowości i grupy, "ludzie" to glina, (...)

Tak, to prawda. Smutna, ale prawda, i to niezmienna od tysiącleci, niezależnie, czy ustrojem jest demokracja, zamordyzm czy monarchia. Taka już nasza romantyczna natura, że dajemy się ponieść idei...

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Jan Rylew (3965 punktów)
Sporo już napisaliśmy i chyba trzeba zmierzać do konkluzji. Moja myśl przewodnia to konstatacja, że zbrojenia państw na świecie przybierają coraz bardziej niebezpieczny wymiar i stwarzają więcej zagrożenia niż bezpieczeństwa. Zajmowanie się produkcją w dużej części bezużytecznego badziewia mogącego jednak w pewnych okolicznościach wybuchnąć i narobić nieszczęścia, hamuje, a nawet cofa człowieka w jego rozwoju. Dlatego należy stopniowo ograniczać wydatki na zbrojenia aż do niezbędnego minimum zapewniającego spokój wewnętrzny, zabezpieczający sprawowanie władzy i egzekucję prawa.

Ty przyznając mi częściowo rację twierdzisz, że jednak w krótkiej perspektywie czasowej nie ma to jak dobre uzbrojenie, żeby odstraszać lub się bronić w razie potrzeby. Wydaje się to rozsądnym stanowiskiem, ale w ten sposób świat nie pozbędzie się nigdy tego garbu tym bardziej, że produkcja uzbrojenia w prywatnych rękach będzie zawsze miała tendencję do ekspansji w celu pomnażania zysków, a co za tym idzie politycy pod wpływem zbrojeniowego lobby preferować będą rozwiązania siłowe na arenie międzynarodowej (exempl. - uchwała amerykańskiego Kongresu w sprawie dostarczania broni śmiecionośnej na Ukrainę) w imię interesów narodowych (czytaj przemysłu zbrojeniowego i okołowojennego).

Czy można zatem coś w tej sprawie poprawić i w jaki sposób ?

>Jeżeli z sąsiadem układa się dobrze. A co jeżeli układa się źle? (...)
>Jeśli rzecz ma się między państwami, co mają one zrobić?
Z sąsiadami przez płot może się układać nie najlepiej bo tu grają rolę indywidualne cechy charakterów. Tutaj działa dobrze zasada: "Mądrzejszy powinien ustąpić".
W przypadku państw indywidualne cechy charakterów nie grają roli zatem powinna decydować zasada współpracy na wszelkich możliwych płaszczyznach, robienie wspólnych interesów i pielęgnowanie przyjacielskich stosunków, bo wspólnota interesów najlepiej łączy społeczeństwa i daje najwięcej korzyści. Dawniej istotne dla stosunków międzynarodowych były różnice ideologiczne pomiędzy kapitalizmem, a socjalizmem zwanym też komunizmem. Po obaleniu bloku państw socjalistycznych właściwie świat jest kapitalistyczny i ogromna jego część jest pokojowo nastawiona wobec sąsiadów. W Polsce działają ciągle jeszcze stare resentymenty wobec sąsiadów i miłość do zamorskiej potęgi, nieodwzajemniona.

>>(...)Właśnie powątpiewam czy wyścig zbrojeń i stosowanie przemocy zwiększa szanse na przeżycie.
>W krótkim horyzoncie czasowym - bardzo zwiększa.
Nie do końca bym się z tym zdaniem zgodził, bo zaraz nasuwają się pytania: Jak bardzo ? Czy nie jest właśnie odwrotnie ? Zakładanie, że potencjalny agresor się przestraszy jest mało logiczne, prawdopodobne jest, ze uruchomi znacznie więcej sił i środków niż my. Póki go nie ma to nasze uzbrojenie pozornie działa, gdy pojawi się prawdziwy agresor, to nasze dozbrajanie może przynieść odwrotny skutek, mniej ludzi przeżyje, nasz kraj będzie zniszczony i zdziesiątkowany, a reszcie zostaną ruiny i groby. Gdzieś w abstrakcji unosić się będzie honor i duma narodowa. Historia zna przykłady dodatnie i ujemne.

> założenie, że konfliktu nie udało się uniknąć bezbronni zostaną wybici albo zniewoleni co do sztuki.
Nie ma takiego automatyzmu, to zależy od wielu czynników. Również niewola ma różne oblicza i jest pojęciem dość naciągliwym. Oczywiście idealną wolność przynosi śmierć, ale większość do niej nie tęskni.

>>Pewne na tym świecie jest właśnie tylko nasze zejście, Zbrojenia żadnej pewności na przeżycie nie dają, zwiększają nawet ryzyko wybuchu. Militaryzm, jak uczy historia, nie jest dobrą drogą dla świata. (...)
>Trudno się z tym nie zgodzić. Dla świata. A czy dla pojedynczej osoby i pojedynczego państwa? Nie wszyscy stawiają interes świata przed własnym.
Warto zauważyć, że świat współczesny staje się globalną wioską i to co jest dobre dla świata jest także dobre dla jego elementów. Nie działa to na odwrót i to jest problem, bo egoizm jednych może zniszczyć podstawy bytu innych i doprowadzić do światowego chaosu i zniszczenia.

>Kto w takim układzie ma większe szanse dożycia jutra? Ci, którzy stawiają interes własny ponad interesem świata czy odwrotnie?
Pozornie ci którzy dbają głównie o własny interes, ale to krótkowzroczność, powoli do świadomości ludzkiej dochodzi, że interes świata to dobry własny interes.
Istotnym jednak pytaniem jest tutaj: Czy istnieje tego typu zagrożenie, które można usunąć zbrojeniami ? Czy będzie wojna którą można wygrać niszcząc dorobek wielu dziesięcioleci i pokoleń zabijając masowo innych ?
Myślenie o takiej wojnie weszło nam w krew po dwóch wojnach światowych w XXw, tymczasem właśnie toczy się coraz szerzej wojna nowoczesna o podbój ekonomiczny świata za pomocą broni finansowej. W XXIw krwawa wojna z udziałem milionów mordujących się żołnierzy stała się w tej sytuacji przeżytkiem i straszakiem, a nawet sprawą wstydliwą po słynnych przegięciach w XXw. Dlatego Bush ze swoim przybocznym Blairem i innymi musieli użyć wiele wysiłku kłamiąc na wszelkie sposoby, że agresja na Irak jest absolutnie konieczna, a potem dalej opowiadali bzdury o "chirurgicznych" uderzeniach artylerii i lotnictwa.
Dzisiaj to samo robi Putin który mógłby Ukrainę zdeptać jak żabę, a bawi się z nią jak kot z myszą. Prowadzi się "wojny dyskretne" jak je nazywasz. Świat ma dosyć siłowego rozstrzygania sporów, a opinia światowa jest dobrem o które zabiega większość (z wyjątkiem terrorystów islamskich co jest ciekawym fenomenem)

>To ci, co pozostaną przy życiu będą kształtować świat jutra.
Przy życiu nikt nie zostanie. Przychodzą na świat coraz to nowi ludzie i mam nadzieję, że będą pogardzać metodami i sposobami rozstrzygania sporów troglodytów XXw. Jeśli masz na myśli zwycięzców to tak, ale to nie taka wojna jak myślisz. Ta wojna rozegra się w świadomości ludzkiej, a zwycięską bronią będą sprawne umysły potrafiące tworzyć dobro wspólne.
Jan Rylew (3965 punktów)
>>(...)Ale słyszałem że tam coraz mniej chętnych służyć jako mięso armatnie. (...)
>No. Patriotyzm upada.
Bo nie da się już ukryć niesprawiedliwości społecznej. "Poziom nierówności największy od 200 lat". www.tygodn(*)rownosci-najwyzszy-od-200-lat/
Podnosi się poziom świadomości społecznej na skutek dostępności kształcenia i rewolucji komunikacyjnej.

>>Chyba nie tylko dla pacyfisty, mówię gdy widzę wstrzemięźliwość zachodu wobec kwestii dozbrajania Ukrainy w broń śmiercionośną. Z wyjątkiem dalekiego zachodu. (...)
>Ładne, prawda? Z daleka, cudzymi rękoma. Z bliska za duże ryzyko, nie drażnić misia bo może pacnąć łapą i przydusić wężyk z życiodajnym płynem. Coś mi się wydaje, że podstawy wstrzemięźliwości są właśnie takie. A jeżeli przy okazji przed wyborcą można pomachać flagą moralności i etyki - a czemu nie?
Alternatywą jest konflikt światowy na modłę XXw którego mądrzy ludzie nie chcą. Nie chcą nawet próbować czy Putin się przestraszy, bo może się nie przestraszyć. Mądrzy ludzie wiedzą także, że pierwszą ofiarą wojny jest prawda zabita twierdzeniem, że nie ma innego wyjścia. Zachód europejski chce robić z Rosją dobre interesy zamiast burzyć to co zostało dobrego zrobione.

>>Niegodziwością dla mnie są działania zmierzające do krwawego wykorzystania innych dla własnych interesów.
>Tak. Masz rację. A co, jeżeli oni sami o to proszą? Co, jeżeli konflikt już wybuchł i to nie my maczaliśmy w jego rozpaleniu palce? Czy w tym wypadku spełnienie prośby i zarobienie na tym to niegodziwość?
Coś jakby zbyt wiele pytań i niejasności w tej kwestii. Dla mnie zarabianie na broni śmiercionośnej jest w ogóle niegodziwością zwłaszcza w sytuacji gdy toczy się wojna, a racje stron nie są jednoznaczne.

>>(...)Ludzie mają nie tylko swój rozum, ale także rozmaite cele i kierują się różnymi przesłankami często błędnymi.
>(...) Zagalopowałem się. Przecież chodzi Ci tylko o to, by ludzie kierowali się rozumem i prawidłowymi przesłankami, prawda? Dla ich własnego dobra.
Nie tylko, chodzi o to, że liczenie na mądrość zbiorową na razie nie ma racjonalnych podstaw.
Bogucki (102 punktów)
Witam

Po co się nawzajem oszukiwac w tych traktatach . Każdy jak poczuje zagrożenie użyje wszystkiego czy to broń chemiczna czy atomowa czy pociski półpłaszczowe , człowiek taki jest że pragnie przeżyć za wszelką cenę i wtedy się nie liczy nic .
Jest wiele krajów które ich nawet nie ratyfikowały : np Izrael ,Rosja , Chiny.. więc jaki ma to sens ? Albo wszyscy to przestrzegamy ( co jest utopią) albo nikt bo po co się nawzajem okłamywać ?
DyktaFon (9281 punktów)
>Papież Franciszek wygłosił ostatnio takie zdanie: "Handlarze bronią to przedsiębiorcy
>śmierci. "

Czyżby wygłosił to w związku z rocznicą wypraw krzyżowych?

Zawsze ciekawiło mnie, że wszyscy są mądrzy, jak coś ich chwilowo nie dotyczy. Także te miny piechotne podpisały państwa, które chwilowo nie mają w planach jakichś wojen. W razie zmiany planów i tak podpisy nie będą się liczyły, tylko interes lub przeżycie.
Arminius (25555 punktów)Ceterum censeo...
"Wczorajsza wiadomość: Kongres USA żąda od prezydenta Obamy rozpoczęcia dostaw broni śmiercionośnej na Ukrainę, z wielką przewagą głosów 348 do 48. Czy chodzi im o amerykańską "demokrację" na Ukrainie czy o zrobienie dobrze swojemu przemysłowi zbrojeniowemu otwarciem nowego rynku zbytu, a koszty tej rozpierduchy poniesie Europa. Trzecia opcja to wojna z Rosją z wykorzystaniem ukraińskich żołnierzy. Same dobroci . W kazdym razie zapowiada się big deal. Nie dziwi więc ta przewaga głosów".

Z pańskiego wpisu wynikałoby iż Ukraina przygotowuje się do agresywnej wojny z Rosją i w tym względzie będzie wspierana przez USA dostawami śmiercionośnej broni. Gładka, manipulacyjna teza, problem w tym, iż jest raczej na odwrót. Nie zjąknął się Pan o tym, iż Rosja pogwałciła traktaty międzynarodowe, dokonała agresji na niepodległe państwo, odłączyła od niego i inkorporowała do swojego terytorium jego fragment, prowadzi z tym państwem wojnę w innej jego części, z wykorzystaniem broni jak najbardziej śmiertelnej. Rozpierducha już jest - nie trzeba na nią czekać, a Pan w swojej ślepocie zdaje się jej wogóle nie dostrzegać.

"Kartagina musi zostać zniszczona" - wyborna maksyma w kontekście tego co powyżej. Obrazuje nie tylko poglądy Katona Starszego ale także politykę Putina wobec Ukrainy.
26-03-2015 15:40 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)Odp: Ceterum censeo...
>Z pańskiego wpisu wynikałoby iż Ukraina przygotowuje się do agresywnej wojny z Rosją i w tym względzie będzie wspierana przez USA dostawami śmiercionośnej broni. Gładka, manipulacyjna teza, problem w tym, iż jest raczej na odwrót.
Ten wątek nie jest o Ukrainie, ani nie chcę tutaj sugerować kto kogo i za co i czyja wina. Proszę zatem nie posądzać mnie o niecne sztuczki. To raczej pańska fiksacja na konflikcie ukraińsko rosyjskim jest podejrzana.

>Nie zjąknął się Pan o tym, iż Rosja pogwałciła traktaty międzynarodowe, dokonała agresji na niepodległe państwo, odłączyła od niego i inkorporowała do swojego terytorium jego fragment, prowadzi z tym państwem wojnę w innej jego części, z wykorzystaniem broni jak najbardziej śmiertelnej.
Nie mam zamiaru przynajmniej w tym wątku poruszać kwestii stosunków Rosja - Ukraina, to złożony temat na inną dyskusję. Nie jestem także promotorem ani sprzedawcą "wina Putina".

>Rozpierducha już jest - nie trzeba na nią czekać, a Pan w swojej ślepocie zdaje się jej wogóle nie dostrzegać.
Na razie tego nie widać, Krym oddano bez walk, a walki na wschodzie Ukrainy chociaż krwawe, miały dość ograniczony charakter. Obecne ustalenia z Mińska ograniczyły je do minimum co niewątpliwie zaniepokoiło biznesmenów z amerykańskiego Kongresu. W swojej jaskrawej pomroczności nie zauważył Pan tego ?

Ten wątek dotyczy roli biznesu w produkcji i rozprzestrzenianiu broni na świecie oraz stymulacji związanych z tym zjawiskiem nieszczęść.
diogenes (42753 punktów)Odp: Broń śmiercionośna, a biznesy.
>Papież Franciszek wygłosił ostatnio takie zdanie: "Handlarze bronią to przedsiębiorcy śmierci. "

Zdaje się, że zawęził temat. Mamy produkcję, dystrybucję i użycie. No i kropidło kapelana.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Papież Franciszek wygłosił ostatnio takie zdanie: "Handlarze bronią to przedsiębiorcy śmierci. "
>Zdaje się, że zawęził temat. Mamy produkcję, dystrybucję i użycie. No i kropidło kapelana.

Zdecydowanie tak, może usłyszał od B16 to jak mówią Niemcy, że nie ma złodzieja bez pasera więc przez analogię może być: nie ma wytwórcy bez handlarza. Albo chciał naśladować Jezusa, który miał podobno awersję do handlarzy .
A kropidło kapelana ("Poświęcimy wszystkie armaty, wody święconej nam nie zabraknie") w Polsce jakoś uszło jego uwadze.
Myślę, że ma teraz dużo problemów...

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365