 |
Nie lubię ateoszowinizmu ! Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-11-2011 19:31 | Sarmat (230 punktów) | Nie lubię ateoszowinizmu !
12 na 12 | Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Chyba nie! Nie oceniajmy ludzi pochopnie. My mamy swoje poglądy, inni postrzegają wszechświat inaczej. Ich sprawa! Podstawowa zasada współistnienia - żyjmy tak, by nie szkodzić innym! Czy jastem łysy, czy mam fioletowe włosy, czy wierzę w Jezuska, czy Zaratustrę, czy w Stephana Hawkinga-moja sprawa! Jeśli Ktoś chce o tym pogadać-zapraszam! Jeśli jestem nudny-niech moderator mnie wykasuje! Pozdrawiam! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
13 na 13 | Menel de Lux (3111 punktów) | > Ich sprawa!
Ech... gdyby to była tylko i wyłącznie ich sprawa, to nie miałbym nic przeciwko ich wierzeniom. Problem w tym że wierzenia religiantów mają wpływ na życie ludzi którzy nie identyfikują się z ich poglądami. Może trochę na wyrost określiłem wierzenia jako osobiste poglądy, ponieważ dogmatyzm jest powielaniem cudzych ideii i wymysłów.
|
|
 | 4 na 4 | dorias (722 punktów) | >Problem w tym że wierzenia religiantów mają wpływ na życie ludzi którzy nie identyfikują się z ich poglądami.
Wierzący chcą, aby prawo było jak najbardziej zgodne z ich poglądami, niewierzący to samo oj zła ta demokracja zła...
>Może trochę na wyrost określiłem wierzenia jako osobiste poglądy, ponieważ dogmatyzm jest powielaniem cudzych idei i wymysłów.
Mylisz pewne rzeczy dogmatyzm występuje w religiach i ma mało wspólnego z wiarą.
Problem w tym, że tak naprawdę cały problem z wierzącymi i niewierzącymi napędza te kilka % całości Ci skrajnych poglądach.
|
|
|  | 4 na 6 | Menel de Lux (3111 punktów) |
>Mylisz pewne rzeczy dogmatyzm występuje w religiach i ma mało wspólnego z wiarą.
Bóg nie jest dogmatem?
Przecież każda jedna religia uznaje jego istnienie za niepodważalny fakt, czyli dogmat.
|
|
| |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | >>Mylisz pewne rzeczy dogmatyzm występuje w religiach i ma mało wspólnego z wiarą. >Bóg nie jest dogmatem? >Przecież każda jedna religia uznaje jego istnienie za niepodważalny fakt, czyli dogmat.
Dogmatem jest w religiach które mówią że istnieje napewno a wiara to najlepiej mówiąc nadzieja że takowy istnieje.
|
|
| | |  | 6 na 8 | Menel de Lux (3111 punktów) |
>Dogmatem jest w religiach które mówią że istnieje napewno a wiara to najlepiej mówiąc nadzieja że takowy istnieje.
Mylisz wiarę z agnostycyzmem (który uważam, może mylnie, za strachliwszą wersję ateizmu).
|
|
| | | |  | | dorias (722 punktów) | >Mylisz wiarę z agnostycyzmem (który uważam, może mylnie, za strachliwszą wersję ateizmu).
Oj nie ja pisze o czystej wierze niezabrudzonej żadnymi zasadami religijnymi ani niezaszufladkowanej.
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | Menel de Lux (3111 punktów) |
>Oj nie ja pisze o czystej wierze niezabrudzonej żadnymi zasadami religijnymi ani niezaszufladkowanej.
Każda wiara jest zbrukana żelazną zasadą:
głoszeniem istnienienia stworzyciela wszechświata kontrolującego nasze życia przy pomocy samozwańczych jego przedstawicieli, oczywiście jak zwykle niewidocznego.
Bóg ten nie jest efektem czyichś osobistych refleksji, tylko nieśmiertelnym memem wszczepionym w świadomość zbiorową wieki temu.
To powinno wystarczyć aby zaszufladkować religie przeróżne i wiary do zbioru mitów.
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | aljen (377 punktów) | >Każda wiara jest zbrukana żelazną zasadą: >głoszeniem istnienienia stworzyciela wszechświata kontrolującego nasze życia przy pomocy samozwańczych jego przedstawicieli, oczywiście jak zwykle niewidocznego.
Jakże to typowe! Jak wielu militantnych ateuszy, też mylisz wiarę z religią i kościołem. Klasyczny błąd przedwczesnego uogólnienia (jeśli dobrze pamiętam dziadka Moese z zajęć z logiki).
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| | | | | | |  | 3 na 5 | Menel de Lux (3111 punktów) |
>Jakże to typowe! Rzeczywiście typowe, zamiast chociaż cienia kontrargumentu bełkot (sorry ale naprawdę nie wiem jak to inaczej określić?) o ateistycznych bojówkach (cokolwiek to oznacza). Utożsamiając wiarę z religią i kościołem popełniam błąd? Intrygujące, możesz to rozwinąć?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | aljen (377 punktów) | >>Jakże to typowe! >Rzeczywiście typowe, zamiast chociaż cienia kontrargumentu bełkot
Hi hi. Potwierdzasz w dalszym ciągu. Ale fajnie.
Np, przez wciskanie innym rzecz, których nigdy nie napisali, tylko ty sam - o jakichś "bojówkach" np. Często masz takie problemy?
>Utożsamiając wiarę z religią i kościołem popełniam błąd?
Oczywiście, że tak.
>Intrygujące, możesz to rozwinąć?
Mogę, ale szkoda mi czasu. Proponuję uruchomienie mózgu.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| | | | | | | | |  | | Menel de Lux (3111 punktów) |
>Mogę, ale szkoda mi czasu.
To po co w ogóle się odzywasz jak nic merytorycznego nie masz do powiedzenia? Nie marnuj swego cennego czasu, dyskusje uważam za zamkniętą. Hihraj się dalej.
|
|
| | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Dogmatem jest w religiach które mówią że istnieje napewnoNie ma religii bez sfery boskiej! > a wiara to najlepiej mówiąc nadzieja że takowy istnieje.Wiara to nie jest nadzieja. > Oj nie ja pisze o czystej wierze niezabrudzonej żadnymi zasadami religijnymiWiara jest przyczyną i bazą religii > ani niezaszufladkowanej. Słowniki i encyklopedie się kłaniają.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > >Dogmatem jest w religiach które mówią że istnieje napewno> Nie ma religii bez sfery boskiej!Natomiast wiara bez sfery boskiej może istnieć. > >a wiara to najlepiej mówiąc nadzieja, że takowy istnieje.> Wiara to nie jest nadzieja.Nadzieja na to ,że coś się zdarzy lub istnieje to taka łagodniejsza forma wiary. > >Oj nie ja pisze o czystej wierze niezabrudzonej żadnymi zasadami religijnymi> Wiara jest przyczyną i bazą religii.Właśnie skoro jest przyczyną to może istnieć i bez religii. Lepsze jest to, że wiara uważana jest też za przyczynę nauki, czyli religia i nauka jedną przyczynę mają. Cytat:Wiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. Stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości. W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt.W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości treści wiary. Występowanie wiary uznaje się za konieczne w początkowej fazie rozwoju nauki (przyjmuje się, że dużej mierze zawdzięcza ona wierze swoje istnienie kiedy to pierwszy raz w dziejach świata ludzie podeszli rozumowo do mitycznej materii, narodziły się filozofia i nauka, które zresztą wówczas stanowiły jedno - tymi pionierami racjonalizmu byli Grecy), Jest też nierozerwalnie związana z religią i może opierać się na przyjęciu dogmatów.
pl.wikipedia.org/wiki/Wiara> >ani niezaszufladkowanej.>  > Słowniki i encyklopedie się kłaniają.A to jakie nieby?
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Natomiast wiara bez sfery boskiej może istnieć. Cóż, głupota bywa niebosiężna. O ile w religii, gdzie wskutek indoktrynacji człowiek obcuje od początku z czymś rzekomo istniejącym, lecz z założenia niepoznawalnym wiara ma jakieś uzasadnienie, o tyle w przypadku rzeczy poznawalnych żadnego.
>Nadzieja na to ,że coś się zdarzy lub istnieje to taka łagodniejsza forma wiary. Tworzenie dziwolągów pojęciowych nie przybliża wyjaśnienia czegokolwiek. Nadzieja to nie jest synonim wiary.
>Właśnie skoro jest przyczyną to może istnieć i bez religii. Ale nie odwrotnie.
>Lepsze jest to, że wiara uważana jest też za przyczynę nauki, czyli religia i nauka jedną przyczynę mają. To takie paplanie z zastosowaniem rozmytych , potocznych zastosowań słowa wiara. Zwłaszcza że tłumaczenie nijak do wiary nie pasuje: kiedy to pierwszy raz w dziejach świata ludzie podeszli rozumowo do mitycznej materii.... Co najwyżej wiara mogła być przed nauką. Tam gdzie działa rozum tam nie ma wiary.
>A to jakie nieby? A takie choćby gdzie znalazłbyś uzasadnienie dla dziwolągów typu Nadzieja na to ,że coś się zdarzy lub istnieje to taka łagodniejsza forma wiary.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Cóż, głupota bywa niebosiężna. O ile w religii, gdzie wskutek indoktrynacji człowiek obcuje od początku z czymś rzekomo istniejącym, lecz z założenia niepoznawalnym wiara ma jakieś uzasadnienie, o tyle w przypadku rzeczy poznawalnych żadnego.
Człowiek tak jest niestety zbudowany, że bierze niemal wszystko "na wiarę". Powiedzą mu coś autorytety, a on to bezmyślnie powtarza.
Dlatego też wiara może funkcjonować zarówno przy lepieniu pierogów, jak i wyjasnianiu tego, co się z ludźmi po śmierci dzieje. Chodzi nie tyle o niespawdzalność obiektu obserwacji, a o nieprzeprowadzenie sprawdzenia.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Człowiek tak jest niestety zbudowany, że bierze niemal wszystko "na wiarę". Powiedzą mu coś autorytety, a on to bezmyślnie powtarza.Prawda, już wspominałem, że choćbyśmy chcieli nie jesteśmy i tak w stanie wszystkiego skontrolować. Poza tym mało kto rzeczywiście ma ochotę patrzeć krytycznie na wszytko dookoła.  Religijne postawy też tak są budowane - w procesie socjalizacji. I niekoniecznie takiej postawie towarzyszy rzeczywista wiara. > Dlatego też wiara może funkcjonować zarówno przy lepieniu pierogów, jak i wyjasnianiu tego, co się z ludźmi po śmierci dzieje. Chodzi nie tyle o niespawdzalność obiektu obserwacji, a o nieprzeprowadzenie sprawdzenia.Znów mogę powtórzyć stwierdzenie o możliwym zasięgu głupoty i bezmyślności (aż do poziomu pierogów. I zwrócę uwagę na nieprzeprowadzenie sprawdzenia, bo zakaz takiego sprawdzenia to jest istota wiary, na której budowane są religie. Człowiek jest w stanie nadstawić ucha dla innej receptury robienia pierogów, jest w stanie rozważyć alternatywne metody leczenia itp., ale na cień myśli o "spróbowaniu innego Boga" pojawia się lęk i odrzucenie takiej myśli.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Religijne postawy też tak są budowane - w procesie socjalizacji. I niekoniecznie takiej postawie towarzyszy rzeczywista wiara. I tu się zgadzam w 100% - nie należy wiary utożsamiać z religią, która jest ideologią, uzasadniającą pewien system funkcjonowania społeczeństwa i ma za zadanie wdrażać ludzi do życia w tym systemie. >I zwrócę uwagę na nieprzeprowadzenie sprawdzenia, bo zakaz takiego sprawdzenia to jest istota wiary, na której budowane są religie. >Człowiek jest w stanie nadstawić ucha dla innej receptury robienia pierogów, jest w stanie rozważyć alternatywne metody leczenia itp., ale na cień myśli o "spróbowaniu innego Boga" pojawia się lęk i odrzucenie takiej myśli. Ponieważ zinternalizował ten zakaz, a zasadzie system zakazów i nakazów, wśród których większość jest o wiele bardziej idiotyczna i, w odróżnieniu od przekonania o istnieniu boga, może być falsyfikowalna - np. konieczność celibatu kapłanów, zakazy / nakazy związane z odżywianem, świętowanie konkretnego dnia w tygodniu sobota / niedziela (?) itd.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | dorias (722 punktów) | >>Natomiast wiara bez sfery boskiej może istnieć. >Cóż, głupota bywa niebosiężna. O ile w religii, gdzie wskutek indoktrynacji człowiek obcuje od początku z czymś rzekomo istniejącym, lecz z założenia niepoznawalnym wiara ma jakieś uzasadnienie, o tyle w przypadku rzeczy poznawalnych żadnego.
Cóż irracjonalność niektórych osobników też sięga kosmosu w obronie swojej postawy:P Religie wykorzystują wiarę jako swoje paliwo i bez tego nie będą istnieć.
Dobrym przykładem wiary w coś poznawalnego jest nauka dzieci w szkole w pierwszych latach edukacji. Dzieci przyjmują wiedze choćby z biologii właśnie na wiarę, czemu? Nie są w stanie zweryfikować czy komórka ma taką czy inną budowę czy pantofelek wygląda tak a nie inaczej, jedynym źródłami wiedzy ś a dla nich nauczyciele, rodzice, Internet, ale nie mają możliwości sprawdzenia samemu czy jest to prawda i opierają się na tym, co im się powie dopiero później, gdy są w taki czy innym sposób zweryfikować wiara zmienia się w wiedzę potwierdzoną nieopierającą się na wierze.
>>Właśnie skoro jest przyczyną to może istnieć i bez religii. >Ale nie odwrotnie.
A ty się czepiasz tej religii jak rzep psiego ogona. Każdy myślący człowiek wie jak to jest z tym, że religia bez wiary przestanie istnieć. Jednak cytując pierwsze zdanie tematu, "Jeśli ktoś w coś tam wierzy, to od razu jest debil?" To samo to w sobie już świadczy, że autorowi nie chodzi tylko o wiarę w jakiegoś tam Boga, ale ogólnie o wierzenie w cokolwiek.
>Tam gdzie działa rozum tam nie ma wiary.
A co to za ideologiczny dziwoląg?
|
|
| | | | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
>Cóż irracjonalność niektórych osobników też sięga kosmosu w obronie swojej postawy:P Samo życie! Taki osobnik kiedy nie ma argumentów ucieka się do pyszałkowatych werdyktów i opinii ferowanych z wysokości tępego zadowolenia z siebie. Człowiek rozumny nawet kiedy potrafi uzasadnić każde wypowiedziane zdanie, kiedy umie wyjaśnić cel, kiedy ma odpowiedź na każdy argument oponenta podchodzi do sprawy krytycznie, traktuje ją jako kolejny sprawdzian, okazję do nowego spojrzenia. Natomiast brak argumentu włącza u niego alarm, ciekawość i pokorę, czego Tobie i wszystkim życzę
>A ty się czepiasz tej religii jak rzep psiego ogona. Bo wiara poza religią to głupota czysta. W religii zaś - choroba.
>Każdy myślący człowiek wie jak to jest z tym, że religia bez wiary przestanie istnieć. Nie każdy (również na tym forum) jest myślący.
>Jednak cytując pierwsze zdanie tematu, "Jeśli ktoś w coś tam wierzy, to od razu jest debil?" To samo to w sobie już świadczy, że autorowi nie chodzi tylko o wiarę w jakiegoś tam Boga, ale ogólnie o wierzenie w cokolwiek. Jednak tytuł czy choćby zdanie kończące tytułowy post świadczą, że autorowi chodziło przede wszystkim o wiarę religijną , a nie synonimiczną "wiarę w przepis na lepienie pierogów".
>A co to za ideologiczny dziwoląg? Coś mi się zdaje, doriasie, że gdzieś już kiedyś rozmawialiśmy na temat znaczenia słowa wiara i dokonujesz powtórki z rozrywki nie potrafiąc odpowiedzieć na przedstawiane argumenty bezrozumnie powtarzając swoje. A przecież fakt robienia bardzo pojemnego śmietnika z jakiegoś pojęcia jest bezsensowną przeszkodą komunikacyjną (i zasłoną dymną dla fideistów, co już trafnie wskazał Andrzej Bogusławski). Można , oczywiście, uznać, że "wierzę" może być używane tak samo jak "k...a mać", albo "pomidor" (ze znanej zabawy), tyle że poznawczo jest to bezwartościowe. Odpowiedź "wierzę" może być zadowalająca wyłącznie w przypadku kiedy ta odpowiedź nie obchodzi nas wcale. Inaczej na odpowiedź "wierzę" musimy zadać kolejne pytanie "to znaczy..?" skoro to może znaczyć cokolwiek.
A przypominam, że słowo wiara ma znaczenie - jedyne z wielu używanych, którego nie da się zastąpić żadnym synonimem.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . @@@ Wikipedia: Cytat: Wiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. Stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości. W religioznawstwie polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt.W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości treści wiary. Występowanie wiary uznaje się za konieczne w początkowej fazie rozwoju nauki (przyjmuje się, że dużej mierze zawdzięcza ona wierze swoje istnienie kiedy to pierwszy raz w dziejach świata ludzie podeszli rozumowo do mitycznej materii, narodziły się filozofia i nauka, które zresztą wówczas stanowiły jedno - tymi pionierami racjonalizmu byli Grecy), Jest też nierozerwalnie związana z religią i może opierać się na przyjęciu dogmatów. Ci, którzy wierzą w Boga nazywają mnie niewierzącym, I już wydawałoby się, że zostałem sklasyfikowany, ale po chwili otrzymuję od nich pytanie: - "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".
Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. Fideizm jest poglądem stawiającym wyżej (dającym pierwszeństwo) argumenty wiary nad argumentami naturalistycznego poznania naukowego. Jeżeli ktoś deklaruje swój naturalizm ontologiczny, to kwestia wieloznacznego terminu wiara staje się mało ważną i odwrotnie, gdy ktoś deklaruje swój fideizm, to ratowanie swojej racjonalności pewną wieloznacznością terminu jest wprost żenującą. @@@ .
|
|
| | | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą.Też nieraz przychodzi mi użerać się z twierdzeniami, że wiara jest konieczna. Mnie taka kategoria odbioru świata jest z gruntu obca. Pamiętam przecież, że jako dziecko chciałem wierzyć jak mnie uczono, jak wierzyli inni... nie wychodziło. Pytania, wątpliwości, sceptycyzm, ciągłe oczekiwanie na postęp, na ciąg dalszy - to wszystko skutecznie blokowało i blokuje dostęp wiary do mego umysłu. > język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".Ja od bardzo dawna nie używam słowa wiara jako synonimu bardziej adekwatnych pojęć. W języku codziennym, przy powierzchownych, zdawkowych rozmowach pasujące "wierzę w coś tam" daje się łatwo zastąpić równie mało kosztownymi językowo zwrotami: "możliwe", "myślę, że tak" itp. W rozmowach bardziej szczegółowych, jak choćby na tym portalu rozmywanie znaczenia pojęcia wiary uważam za niestosowne. Również np. humanistyczne sformułowanie typu "wierzę w człowieka" dobre jest jako bombastyczne, często infantylne hasło skuteczne w przepychankach emocjonalnych, ale niewłaściwe jako merytoryczne wyjaśnienie konkretnej postawy. Po prostu jestem za nazywaniem rzeczy po imieniu. I to tak, żeby każda rzecz miała swoje własne imię co jest przecież dążeniem ludzi rozumnych, warunkiem koniecznym dla poprawnej komunikacji, a nie tak, żeby na zawołanie "Wiara, do domu!" zlatywała się nieprzeliczona chmara jakiegoś chciejstwa, oczekiwań, przypuszczeń itp. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Wiara jest wieloznacznym terminem, ale najważniejszą rzeczą - przy całej wieloznaczności tego terminu - jest aby wiara nie była nadrzędną nad poznaniem naukowym. Wikipedia: Fideizm (od łac. fides - wiara) to pogląd filozoficzny i teologiczny głoszący prymat wiary nad poznaniem rozumowym i teoriami naukowymi. Według fideisty poznanie religijne w postaci objawienia wyprzedza poznanie rozumowe, a jedynym źródłem wiedzy w kwestiach wiary i etyki może być jedynie stała tradycja ludzkości oparta ostatecznie na pierwotnym Bożym Objawieniu. Jest to więc antyracjonalizm i irracjonalizm, bo przyjmuje się istnienie prawd niedostępnych poznaniu rozumowemu. www.google(*)CNHrE0-0WEBaxmA-kRc_8xhH9mDP4Awww.google(*)CNEtq7Sn88seqhtDluQ7dBQWaIGY7wwww.google(*)CNEaffmdcbDXJS047514H3OM9RGwrQPozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | dorias (722 punktów) | > "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".
Ah...No tak to jest jeden z błędów ludzi religijnie wierzących. Tyle o ile wiara w boga nie jest człowiekowi potrzebna albo, jak kto woli niektórzy muszą wierzyć aby im się łatwiej żyło.
>Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą.
ale niewiarę w bogów czy w ogóle?
>Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
To znaczy, że każde doświadczenie, jakie jest przeprowadzane lub było przeprowadził Pan aby w całkowicie wiarę wyeliminować? W końcu nie można mieć pewności, że wyniki badań, które pokazano nam są prawdziwe bez weryfikacji doświadczalnej jest to branie na "wiarę".
>Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę".
Oczywiście, że tak nie znam człowieka, który byłby w stanie zweryfikować całą ludzką wiedze.
>A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji"
W codziennych rozmowach wierzę w to/ wierzę w tamto można łatwo zastąpić myślę że/jestem przekonany/ sądzę że.
>Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach.
Owszem nauka nie opiera się na dogmatach i na szczęście dla nas. Chociaż patrząc na niektórych ludzi to można by inne zdanie wysnuć nauka jest niepodważalnym dogmatem.
>Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.
I tu zaczynają się spięcia. Jedni drugich nie potrafią zrozumieć, że jednym to jest nie potrzebne a drugim do łatwiejszego życia potrzebne.
>Fideizm jest poglądem stawiającym wyżej (dającym pierwszeństwo) argumenty wiary nad argumentami naturalistycznego poznania naukowego. Jeżeli ktoś deklaruje swój naturalizm ontologiczny, to kwestia wieloznacznego terminu wiara staje się mało ważną i odwrotnie, gdy ktoś deklaruje swój fideizm, to ratowanie swojej racjonalności pewną wieloznacznością terminu jest wprost żenującą.
A to nie wiem, bo myślę, że śmiało mógłby mnie Pan nazywać Fideista^^ To jakoś jak ktoś w jakimś doświadczeniu potwierdzonym innym doświadczeniem da dowód to czy użyje słowa wiara czy przekonanie traci dla mnie większy sens gdyż obydwa są w stanie przekazać to, co chce. Jakoś moja wiara nie przeszkadza mi w przyjmowaniu nowej wiedzy a może jak ktoś już mi tu kiedyś napisał żem moja wiara to taka pseudofilozofia ^^
A teorie strun uważa Pan za prawdopodobną czy może jest pan przekonany, że jest prawdziwa a nie błędna?
Osobiście uważam, że w nauce wiara jest ważna w początkowym stadium badań najpierw jest wiara/przekonanie,(jak kto woli) a później wraz z rozwojem badań i z dowodami przychodzi już wiedza o danym zagadnieniu/stanie rzeczywistości.
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Ah...No tak to jest jeden z błędów ludzi religijnie wierzących.A dlaczego miałoby być to błędem, a poza tym co Pan rozumie pod terminem - "błąd"? www.google(*)2F6iVj7nKAPWNJoMFLxXXA&cad=rjawww.google(*)1bI7Ulv_xUz9VBHQvoHfqQ&cad=rjaBłąd jest przywilejem mędrców, głupcy nie mylą się nigdy.> Tyle o ile wiara w boga nie jest człowiekowi potrzebnaNaprawdę Pan wierzy, że gdyby nie była potrzebną byłaby tak masową? > albo, jak kto woli niektórzy muszą wierzyć aby im się łatwiej żyło.Zaraz, zaraz, a najpierw chcą aby im się łatwiej żyło, czy najpierw wierzą, a jak wierzą to im łatwiej? > ale niewiarę w bogów czy w ogóle?Proponuję jeszcze raz, powoli wyższą wypowiedź przeczytać, a jak mało to jeszcze raz. Tam jest to bardzo wyraźnie napisane. z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".> To znaczy, że każde doświadczenie, jakie jest przeprowadzane lub było przeprowadził Pan aby w całkowicie wiarę wyeliminować?Przecież chyba to jest jasne stwierdzenie: "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji"> W końcu nie można mieć pewności, że wyniki badań, które pokazano nam są prawdziwe bez weryfikacji doświadczalnej jest to branie na "wiarę".Nie jeżeli opieram swoje poglądy na nauce, nie muszę czegokolwiek przyjmować "na wiarę". Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do rzeczywistości obiektywnej - niezależnej od poznającego. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę. > Owszem nauka nie opiera się na dogmatach i na szczęście dla nas. Chociaż patrząc na niektórych ludzi to można by inne zdanie wysnuć nauka jest niepodważalnym dogmatem.Zgoda do takich ludzi sam należę. Uważam, że sceptycyzm naukowy i naturalizm ontologiczny jest jedynym możliwym sposobem poznania rzeczywistości dostępnej ludzkim zmysłom, a tylko taka mnie interesuje. Można przyjąć, że taka postawa epistemologiczna jest dla mnie "niepodważalnym dogmatem". > I tu zaczynają się spięcia.Kogo z kim? Do nawracania konieczną jest wiara. (Dlatego religie (wiary) walczą ze sobą. Dlatego fideiści wchodzą na ten portal, aby nawracać. Nigdy w życiu nikogo nie ateizowałem, choć muszę przyznać, że przyczyniłem się, iż spora grupa ludzi religię odrzuciła. Nie wchodzę na fideistyczne fora, gdy mnie do tego jakoś nie zmuszą nawet swoich poglądów nie wypowiadam. Napisałem trochę tekstów przeciw głupocie wiary, ale ich treści można było już z tytułu się domyśleć. Na wykładach, gdy zapytano też nie ukrywałem swoich poglądów, ale nigdy nikomu się z nimi nie narzucałem. Na naszym portalu mam czasem spięcia z fideistami, ale to portal dla racjonalistycznej inteligencji i to fideiści tu wchodzą aby nas nawracać. To oni tu próbują narzucić innym swoją wizję i rozumienie świata. > Jedni drugich nie potrafią zrozumieć, że jednym to jest nie potrzebne a drugim do łatwiejszego życia potrzebne.Proszę otworzyć Googla i zobaczyć ile stron jest fideistycznych, a ile ateistycznych. Ile w Polsce jest uczelni fideistycznych, a ile ateistycznych. Ile mediów jest tak lub inaczej związanych z religiami, a ile z ateizmem. Krzyże wiszą w szkołach, w urzędach, a nawet w sejmie. O jakim zrozumieniu Pan myśli? Kija i d..y? > >>>Fideizm jest poglądem stawiającym wyżej (dającym pierwszeństwo) argumenty wiary nad argumentami naturalistycznego poznania naukowego. Jeżeli ktoś deklaruje swój naturalizm ontologiczny, to kwestia wieloznacznego terminu wiara staje się mało ważną i odwrotnie, gdy ktoś deklaruje swój fideizm, to ratowanie swojej racjonalności pewną wieloznacznością terminu jest wprost żenującą.> A to nie wiem, bo myślę, że śmiało mógłby mnie Pan nazywać FideistaWyraźnie napisałem co uważam za postawę fideistyczną. Takie odnoszę wrażenie, że Pańskie poglądy w niej się mieszczą. > ^^To jakoś jak ktoś w jakimś doświadczeniu potwierdzonym innym doświadczeniem da dowód to czy użyje słowa wiara czy przekonanie traci dla mnie większy sens gdyż obydwa są w stanie przekazać to, co chce.^^Znowu przecież wyraźnie napisałem, że termin "wiara" jest wieloznacznym i ważniejszym są tu narzędzia poznania rzeczywistości. > Jakoś moja wiara nie przeszkadza mi w przyjmowaniu nowej wiedzy a może jak ktoś już mi tu kiedyś napisał żem moja wiara to taka pseudofilozofia.Nie mam zamiaru oceniać ani Pańskiej wiedzy, ani zdolności poznawczych. Natomiast oceniam Pańskie teksty, które Pan tu publicznie pod taką krytyczną ocenę przedstawia. Nie znam Pana i odnoszę się tylko do tego co Pan tu zamieścił. PS. www.google(*)k3naT9xzJF1d18yoK5iiZA&cad=rjaMiłego dnia.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | >Ah...No tak to jest jeden z błędów ludzi religijnie wierzących. >A dlaczego miałoby być to błędem, a poza tym co Pan rozumie pod terminem - "błąd"?
Błędem tutaj jest właśnie przenoszenie swojej postawy na inne osoby: " skoro ja wierze to Ty też w coś wierzysz." Takim samym błędem będzie stwierdzenie wszyscy wierzący są idiotami bo wierzą w "w coś tam".
Takie stwierdzenia są błędami logicznymi jak dla mnie, ale mogę się mylić.
>Błąd jest przywilejem mędrców, głupcy nie mylą się nigdy.
Głupiec się nie myli, mędrzec ma przywilej mylić się ale czy łatwo jest mu się do tego przyznać?
>Tyle o ile wiara w boga nie jest człowiekowi potrzebna >Naprawdę Pan wierzy, że gdyby nie była potrzebną byłaby tak masową?
Jestem przekonany o tym, że można żyć bez takiej wiary. Tylko że ludzie lubią iść na łatwiznę a wiara swego rodzaju jest takim ułatwieniem. Mogę podać taki przykład: ostatnio rozmawiałem ze znajomym który po doktoracie i przepracowanych 3 latach jako dyrektor stwierdził że to nie dla niego i potrzebuje pracy mało odpowiedzialnej gdzie nie będzie musiał myśleć za dużo przyjdzie zrobi swoje przez 8 godzin i do domku.
>albo, jak kto woli niektórzy muszą wierzyć aby im się łatwiej żyło. Zaraz, zaraz, a najpierw chcą aby im się łatwiej żyło, czy najpierw wierzą, a jak wierzą to im łatwiej?
A to jest takie moje przekonanie mają łatwiej, gdy ktoś im umrze lub, gdy mają umrzeć pewnie znalazłoby się tego więcej.
>Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę. A czemu pan tak sądzi? Bo tu się mogę zgodzić z Panem.
>Na naszym portalu mam czasem spięcia z fideistami, ale to portal dla racjonalistycznej inteligencji i to fideiści tu wchodzą aby nas nawracać. Z tego co wiem jedni drugim próbują narzucić swoją wizje świata. Osobiście nie próbuje nawracać nikogo i nie będę tego robił, chociaż sam już parę razy padłem ofiarą zielono świątkowców katolików i dziwo ateistów, którzy na silę próbowali mi wbić do głowy ich ideologie.
Więc skoro jestem fideistą to wchodząc na to forum próbuje nawracać grono zebrane na tym forum, na co? Panteizm?
>To oni tu próbują narzucić innym swoją wizję i rozumienie świata. A inni ateiści czerpią ubaw z wchodzenia na fora katolickie ^^ To, że ktoś sobie wierzy w cos tam nie zmieni rzeczywistości to, że ktoś uważa ewolucje za bajkę wcale nie zmienia faktu, że ona zachodzi ciągle.
> Krzyże wiszą w szkołach, w urzędach, a nawet w sejmie. O jakim zrozumieniu Pan myśli? Kija i d..y? A o takim żeby nikt nikomu nie narzucał swojej ideologii ;p Przynajmniej w kwestiach wiary/religi/światopoglądu jeżeli rozmowy są traktowane jako luźną wymianę zdań to wtedy nie powinnobyć niepotrzebnych spięć.
>Wyraźnie napisałem co uważam za postawę fideistyczną. Takie odnoszę wrażenie, że Pańskie poglądy w niej się mieszczą. Bo gwarantuje Panu, że na pewno się w niej moje poglądy mieszczą, chociaż normalnie nie da się tego zauważyć, Teraz tylko gdzie się one znajdują, przy której skrajności a może jako niegroźny fidelek^^
>Miłego dnia. Wzajemnie
|
|
| |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >>Mylisz pewne rzeczy dogmatyzm występuje w religiach i ma mało wspólnego z wiarą. >Bóg nie jest dogmatem? >Przecież każda jedna religia uznaje jego istnienie za niepodważalny fakt, czyli dogmat. > Bóg nieosobowy nie jest dogmatem ani religią.Jest tylko pewną opcją.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Menel de Lux (3111 punktów) |
>Bóg nieosobowy nie jest dogmatem ani religią.Jest tylko pewną opcją.
Nieistneijący bóg nie jest z mojego punktu widzenia żadną opcją tylko niepotrzebną do niczego mrzonką.
|
|
| | | |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >>Bóg nieosobowy nie jest dogmatem ani religią.Jest tylko pewną opcją. >Nieistneijący bóg nie jest z mojego punktu widzenia żadną opcją tylko niepotrzebną do niczego mrzonką. > Mrzonka też może być opcją.Nie miałem na myśli opcji w sensie egzystencjalnym tylko filozoficznym.
|
|
| | | | |  | -1 na 3 | aljen (377 punktów) | >Nie miałem na myśli opcji w sensie egzystencjalnym tylko filozoficznym.
On tego nie pojmie, proszę nie rzucać pereł przed meneli - de luks czy nie.
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| | | | | |  | | Menel de Lux (3111 punktów) |
>On tego nie pojmie, proszę nie rzucać pereł przed meneli - de luks czy nie.
Właśnie udowodniłeś kto tu jest przed perłami. Moderator chyba śpi, powinien cię wziąść za ucho i wy...olić na twoje miejsce- gdzieś na onet. Więcej mnie nie zaczepiaj trollu.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>Bóg nieosobowy nie jest dogmatem ani religią.Jest tylko pewną opcją. >>Nieistneijący bóg nie jest z mojego punktu widzenia żadną opcją tylko niepotrzebną do niczego mrzonką. >> >Mrzonka też może być opcją.Nie miałem na myśli opcji w sensie egzystencjalnym tylko filozoficznym. Jednak budowanie światopoglądu w oparciu o te opcje, które są zupełnie nieprawdopodobne i niepotwierdzone jest chyba mało sensowne.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Jednak budowanie światopoglądu w oparciu o te opcje, które są zupełnie nieprawdopodobne i niepotwierdzone jest chyba mało sensowne. Zupełnie nieprawdopodobne znaczy niemożliwe.Dlaczego się zawahałaś i nie napisałaś niemożliwe.Prawdopodobieństwo jest w ogóle mało przydatne w budowaniu światopoglądu, jest też jednych z mocniejszych argumentów kreacjonistów. Aniu powiedz mi co jest potwierdzone. Wiemy że nie istniał Mojżesz, nie było ucieczki z Egiptu,Jerycho nie miało murów,nie istniał Dawid i Salomon.Czy to potwierdza Big Bang? Teorię ewolucji? W żadnym razie. To są tylko teorie najbliższe dzisiejszemu stanowi wiedzy.Teoria Kopernika też była niepełna bez Keplera.Może teoria ewolucji czeka na nowego Keplera? Czy istnieje wolna wola? Jeżeli tak to wytłumacz to deterministom.Czy istnieje dusza? Czy jest nieśmiertelna jak chce tego większość religii czy jest śmiertelna jak to "udowodnił" Lukrecjusz? Czy istnieje i czym jest podświadomość? Czy niewierzący ma sumienie? Chyba nie. Ale ma "moralnego kaca" lub brak mu komfortu psychicznego gdy postąpi wbrew przyjętym normom społecznym.Każdy światopogląd jest sensowny, jeżeli jest wynikiem własnych przemyśleń lub indywidualnych potrzeb duchowych i nie szkodzi innym.Fatalnym jest że wykorzystuje to obskurantyzm religijny,dla własnych, służących umacnianiu władzy i materialnych celów.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Jednak budowanie światopoglądu w oparciu o te opcje, które są zupełnie nieprawdopodobne i niepotwierdzone jest chyba mało sensowne. > Zupełnie nieprawdopodobne znaczy niemożliwe.Dlaczego się zawahałaś i nie napisałaś niemożliwe.Prawdopodobieństwo jest w ogóle mało przydatne w budowaniu światopoglądu, jest też jednych z mocniejszych argumentów kreacjonistów. >Aniu powiedz mi co jest potwierdzone. Może zbytnia ostrożność, ale tak to widzę. Nie lubię określać z absolutną pewnością niemożliwości, o ile nie mam przynajmniej solidnych danych w temacie, coś jak z tym "co jak co, ale z promieniowórczości kasy nie będzie!" >Wiemy że nie istniał Mojżesz, nie było ucieczki z Egiptu,Jerycho nie miało murów,nie istniał Dawid i Salomon.Czy to potwierdza Big Bang? Teorię ewolucji? W żadnym razie. Nie, to dane "bez związku".
> To są tylko teorie najbliższe dzisiejszemu stanowi wiedzy.Teoria Kopernika też była niepełna bez Keplera.Może teoria ewolucji czeka na nowego Keplera? Trudno jest wyrokować o przyszłości, chociaż nie spodziewam się zmiany negującej sam proces, jednak w opisie ewolucji gatunków na konkretnych przykładach - jak najbardziej. Może również zmienić się nasze postrzeganie genów, osobników itd. Aczkolwiek spodziewam się już w niedługiej przyszłości pewnej zmiany interpretacji danych, to jednak zmiana ta będzie tylko "dodatkiem", nowym spojrzeniem, nie zaprzeczy niczemu. Trochę jak w fizyce, gdzie fizyka newtonowska nie została przecież zniesiona w całości, a jedynie okazała się niepełna.
>Czy istnieje wolna wola? Jeżeli tak to wytłumacz to deterministom. Subiektywnie oceniając - nie sądzę. Nie w tym ujęciu, w jakim nam mówiono.
>Czy istnieje dusza? Czy jest nieśmiertelna jak chce tego większość religii czy jest śmiertelna jak to "udowodnił" Lukrecjusz? Nie sądzę, nie zakładam takiej możliwości.
>Czy istnieje i czym jest podświadomość? To akurat jest obiektem badań. Istnieją dziesiątki reakcji neurologicznych, których nie uświadamiamy sobie, a które mają wpływ na nasze postępowanie. Nie ma w tym niczego magicznego.
>Czy niewierzący ma sumienie? Źle sformułowane pytanie. Czy istnieje sumienie?
>Chyba nie. Ale ma "moralnego kaca" lub brak mu komfortu psychicznego gdy postąpi wbrew przyjętym normom społecznym. I to właśnie określa się potocznie mianem sumienia.
>Każdy światopogląd jest sensowny, jeżeli jest wynikiem własnych przemyśleń lub indywidualnych potrzeb duchowych i nie szkodzi innym.Fatalnym jest że wykorzystuje to obskurantyzm religijny,dla własnych, służących umacnianiu władzy i materialnych celów. Si.
|
|
| |  | 3 na 3 | aljen (377 punktów) | >Bóg nie jest dogmatem?
Nie. Aksjomatem.
>Przecież każda jedna religia uznaje jego istnienie za niepodważalny fakt, czyli dogmat.
Uznawanie czegoś a priori za fakt nie jest bynajmniej wyłączną cechą dystynktywną religii. Aprioryczne założenia zna "każda jedna" (BTW, to poważny błąd językowy, ale nie możesz o tym wiedzieć) nauka.
Proste równoległe spotykają się w nieskończoności? Tylko u Euklidesa. Zero? Tylko u nas.
Problem, co?
"I tolerate this century but I don_t enjoy it" [Doctor Who]
|
|
| | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | >>Bóg nie jest dogmatem? >Nie. Aksjomatem. Aksjomat przyjmowany dla wszystkiego bez prawa jego weryfikacji to jet dogmat.
>Aprioryczne założenia zna "każda jedna" nauka. A jakiś przykład dogmatu w jakiejś nauce...?
>Tylko u Euklidesa. I to jest to! Aksjomat przyjmowany jest w obrębie jednego zagadnienia, jednej dziedziny. Tyle że dla rozpatrzenia tego samego samego zagadnienia/dziedziny może być przyjęty aksjomat przeciwny... Tyle że razem z całą dziedziną aksjomat podlega weryfikacji i w wersji ostatecznej razem z całą dziedziną może zostać wywalony do kosza. Dogmat chroniony wiarą nie podlega żadnej weryfikacji, jest nienaruszalny.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Bóg nie jest dogmatem? >Nie. Aksjomatem. >>Przecież każda jedna religia uznaje jego istnienie za niepodważalny fakt, czyli dogmat. >Uznawanie czegoś a priori za fakt nie jest bynajmniej wyłączną cechą dystynktywną religii. Aprioryczne założenia zna "każda jedna" (BTW, to poważny błąd językowy, ale nie możesz o tym wiedzieć) nauka. Tyle, że aksjomaty są weryfikowane. Nie stale, ale jednak są. Kiedyś w nauce obowiązywały inne aksjomaty niż dziś. Dogmaty nie mogą być weryfikowane, bo nie są weryfikowalne. Na tym polega ich nieprzydatność.
|
|
2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | W zasadzie nie powinnam się wypowiadać, bo zgadzam się w całości, co nie jest podstawą do dyskusji. Poczekam na kontrargumenty. (... Jacku?  ) PS. Najbardziej podoba mi się neologizm w tytule.
|
|
 | 3 na 3 | Sarmat (230 punktów) | > W zasadzie nie powinnam się wypowiadać, bo zgadzam się w całości, co nie jest podstawą do dyskusji. Poczekam na kontrargumenty. (... Jacku? )> PS. Najbardziej podoba mi się neologizm w tytule. To nie jest neologizm - nowotwór lingwistyczny. Całkiem polskie słowo! Ja akurat wierzę w naukę. Jestem pewien, że ona wszystko wyjaśni. Wcześniej czy później. Nawet duchy, nawiedzone domy itp. Co do szowinizmu, to często się z tym spotykam na portalu Racjonalista. A może jestem przewrażliwiony? Tak czy owak, powinniśmy wystrzegać się retoryki "radia ma ryja". Ot tak, dla lepszego samopoczucia! Aha. Nie jestem Jacek, tylko Jarek, Jarosław!
|
|
|  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > Ja akurat wierzę w naukę. Jestem pewien, że ona wszystko wyjaśni. Wcześniej czy później. Nawet duchy, nawiedzone domy itp.Ja tylko do pewnego stopnia. Nie robię z niej bożka. > Co do szowinizmu, to często się z tym spotykam na portalu Racjonalista. A może jestem przewrażliwiony?Nie jesteś, on się pojawia - w różnych odmianach (męski też). > Aha. Nie jestem Jacek, tylko Jarek, Jarosław!Anna, bardzo mi przykro  (tak to szło?). Ale to było w przestrzeń portalu - do jednego z moich "etatowych" oponentów, uważających za najgorsze zjawisko właśnie wiarę w zaświatyzm.
|
|
| |  | 5 na 9 | Menel de Lux (3111 punktów) |
>Ale to było w przestrzeń portalu - do jednego z moich "etatowych" oponentów, uważających za najgorsze zjawisko właśnie wiarę w zaświatyzm.
Jacek Tabisz ma rację. Nie ma nic gorszego niż kłamstwo, obłuda i hipokryzja wyniesione do rangi świętości.
|
|
| | |  | 8 na 8 | Anna Salman (16360 punktów) | >Nie ma nic gorszego niż kłamstwo, obłuda i hipokryzja wyniesione do rangi świętości. Ale wiara nie zawsze łączy się z kłamstwem, obłudą i hipokryzją. To są cechy religianctwa, czyli ostentacyjnej religijności "na pokaz", a jak już kiedyś wspominałam wiara, religia i kościół instytucjonalny są to trzy odmienne zagadnienia, z których pierwsze, jako pozostające w obszarze prywatnych odczuć w ogóle mnie nie interesuje.
|
|
| | | |  | | Menel de Lux (3111 punktów) |
>Ale wiara nie zawsze łączy się z kłamstwem
Czym w takim razie jest wiara?
Prawdą?
Wiara to nic innego jak niewiedza.
Przyjmując brak wiedzy za pewnik, zakłamuje się rzeczywistość okłamując przy okazji samego siebie. Co może być wartościowego w tworzeniu takich iluzji?
|
|
| | | | |  | 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >>Ale wiara nie zawsze łączy się z kłamstwem >Czym w takim razie jest wiara? >Prawdą? >Wiara to nic innego jak niewiedza. Wiara (w Boga) może być realizacją potrzeby przeżyć metafizycznych lub próby wyjaśnienia "skąd przyszliśmy". Staje się groźna dopiero gdy nabiera cech konstytucyjnych i staje się systemem religijnym i Kościołem.
|
|
| | | | | |  | | Menel de Lux (3111 punktów) | Wiara zawsze jest grozna, "koalicja wierzących" Jacka T. bardzo dobrze to wyjaśnia.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >>Ale wiara nie zawsze łączy się z kłamstwem >Czym w takim razie jest wiara? Prawdą? Prawda jest czymś przeciwnym do kłamstwa. To drugie jest świadomą manipulacją faktami. Przyjmując coś na wiarę okazujemy tylko zaufanie do osób, które wiedzą coś więcej na dany temat. Nie można ograniczać kwestii wiary do religii. Wierzymy w wiele rzeczy, które mówią nam ludzie, będący wg nas specjalistami w danej dziedzinie.
Jeżeli lekarz stwierdza, że moja dolegliwość to grypa żołądkowa, a nie zatrucie, mam być sceptyczna? Przyjmuję, że zna się na tym lepiej ode mnie. Jeżeli lekarstwo nie podziała, mam pomyśleć, że to szaman, a cała medycyna to stek bzdur? A przecież zdarzają się pomyłki lekarskie i kończą się czasem gorzej, niż przyjęcie za pewnik słów o zmartwychwstaniu.
>Przyjmując brak wiedzy za pewnik, zakłamuje się rzeczywistość okłamując przy okazji samego siebie. Nie można mieć wiedzy w każdej dziedzinie.
>Co może być wartościowego w tworzeniu takich iluzji? Poczucie bezpieczeństwa? Świadomość, że ktoś czuwa nad nami? To się zawiera w obszarze emocji i daje większe poczucie pewności siebie.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Nie można ograniczać kwestii wiary do religii. Najlepszą odpowiedzią będzie coś co już w tym wątku wyraziłem: Cóż, głupota bywa niebosiężna. O ile w religii, gdzie wskutek indoktrynacji człowiek obcuje od początku z czymś rzekomo istniejącym, lecz z założenia niepoznawalnym wiara ma jakieś uzasadnienie, o tyle w przypadku rzeczy poznawalnych żadnego.
>Wierzymy w wiele rzeczy, które mówią nam ludzie, będący wg nas specjalistami w danej dziedzinie. Wiara sensu stricto to nie jest zaufanie oparte na doświadczeniu, o którym mówisz w przykładzie z medycyną. "Wierzę w Boga" nie znaczy "ufam mamusi". Na zaufaniu do indoktrynujących osób może dopiero wyrosnąć wiara w umyśle indoktrynowanym.
>Niedawno chyba pojawił się na tym portalu artykuł demaskujący fałszerstwa wyników badań w psychologii społecznej. Cóż, nie możemy sprawdzać osobiście wszystkiego i to natychmiast. Ufamy mechanizmom, czasem się na nich srogo przejedziemy, ale sama zwracasz uwagę na coś co w przypadku wiary nie ma miejsca: kontrola i weryfikacja.
>Natomiast kilka miesięcy temu jeden z moich oponentów powoływał się w dyskusji na badania niejakiego Zimbardo, a dotyczyło to eksperymentu, który został źle przeprowadzony od strony metodologicznej. Mimo to tenże uczony uznawany jest za wyrocznię. Wyrocznia, nie wyrocznia... Niegłupi facet robi to i owo, to i owo mówi, uczy się również na własnych błędach. Jego eksperyment sam w sobie to i owo mówi... Długo można rozważać wady i zalety, ale tu ciągle jest zjawisko weryfikacji zakazane w zjawisku wiary.
>Co nie zmienia faktu, że czuję niechęć do krk, zwłaszcza za to, co robią tu od ponad 20 lat i mam dość polskiego religianctwa, które z wiarą to chyba niewiele ma wspólnego. Tradycyjna bezmyślność maluczkich jest najlepszym podłożem dla wiary.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Wiara sensu stricto to nie jest zaufanie oparte na doświadczeniu, o którym mówisz w przykładzie z medycyną. >"Wierzę w Boga" nie znaczy "ufam mamusi". Na zaufaniu do indoktrynujących osób może dopiero wyrosnąć wiara w umyśle indoktrynowanym. I tu się nie zgodzę. Mechanizm jest taki sam, tzn. przyjmujemy na wiarę wszystko, co oświadczy osoba, będąca dla nas autorytetem. Rodzice mogą przestać nimi być, gdy mamy kilkanaście lat, jednak wcześniej już zauważamy, że nie są specjalistami w każdej dziedzinie. Jednak w sprawach zasadniczych - życiowych opieramy się przeważnie do końca życia na tym, co nam przekazano w dzieciństwie. Wiara wynika z zaufania do autorytetów, ale czy jesteśmy w stanie zweryfikować wiedzę specjalistów? I czy w ogóle przyjmujemy takie założenie, że należy ich wiedzę jakoś sprawdzać. Większość informacji, w tym naukowych przyjmujemy na wiarę - one niepodlegają żadnej kontroli i weryfikacji, przynajmniej nie ze strony zwykłego zjadacza chleba. I nie wynika to z zakazu - umysł ludzki jest tak skonstruowany, że musi przyjmować wiele rzeczy na wiarę albo w wersji uproszczonej, bo inaczej życie by stracił na indywidualnym poszukiwaniu rozwiązań. Nie chcę powtarzać przykładu leków homeopatycznych, bo też były artykuły i komentarze na portalu. Kolejna dziedzina to statystyka - współczesny bożek i potężne narzędzie manipulacji - absolutnie nieweryfikowalne. > Niegłupi facet robi to i owo, to i owo mówi, uczy się również na własnych błędach. Jego eksperyment sam w sobie to i owo mówi... Tak, wyniki jego badań zostały wykorzystane między innymi do usprawiedliwienia bestialskich zachowań żołnierzy amerykańskich wobec jeńców. Jakby wcześniej został autorytetem to i spryskiwanie napalmem wietnamskich chłopów dałoby się wyjaśnić, bo ... tacy już jesteśmy. Ten słynny eksperyment nadal jest przytaczany, jako przykład podłej natury człowieka, pomimo innych wyników uzyskanych na innych uniwersytetach.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | aleteja (18 punktów) | bardzo miło mi to przeczytać, jako że pani posty czytam z prawdziwym zainteresowaniem! ateoszowinizm to świetne określenie na postawę typu "zanim wysłuchacie, co on ma do powiedzenia, weźcie pod uwagę, że to katolik".
|
|
| | |  | | Sarmat (230 punktów) | Więc pomyliłaś mnie z Panem Tabiszem? To mi chyba pochlebia. On, zdaje się, jest zafascynowany mitologią hinduizmu, więc mamy to i owo wspólnego. Ja jestem zafascynowany polskim prawosławiem, slawistyką i w ogóle indoeuropejskością. Chętnie bym poznał trochę Sanskryt , bo SCS już "niemnożko" znam . Tylko gdzie w tym katoporypanym kraju znaleźć materiały?
|
|
| | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | > Więc pomyliłaś mnie z Panem Tabiszem? To mi chyba pochlebia. ... Nie jestem pewna, czy to do mnie skierowane (?), bo nie było jako odpowiedź... Jeżeli tak - nie pomyłka, chciałam go tak jakoś "wywołać z lasu". Ale widzę, że rozpętałeś wystarczające piekiełko i bez Jacka.
|
|
| | |  | 1 na 1 | wacus47 (666 punktów) | >>Ale to było w przestrzeń portalu - do jednego z moich "etatowych" oponentów, uważających za najgorsze zjawisko właśnie wiarę w zaświatyzm. >Jacek Tabisz ma rację. >Nie ma nic gorszego niż kłamstwo, obłuda i hipokryzja wyniesione do rangi świętości.
A złodziejstwo? moim zdaniem jest bez porównania gorsze...
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Menel de Lux (3111 punktów) |
>A złodziejstwo? moim zdaniem jest bez porównania gorsze...
O ile jest wyniesione do rangi świętości, to tak.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | wacus47 (666 punktów) | >>A złodziejstwo? moim zdaniem jest bez porównania gorsze... >O ile jest wyniesione do rangi świętości, to tak. > A kto, a raczej co wynosi złodziejstwo do rangi świętości? ja słyszałem że wśród sławniejszych religii, tylko religia MELS ( Marks+Engels+Lenin+Stalin)
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | jasenka (1863 punktów) | >A kto, a raczej co wynosi złodziejstwo do rangi świętości? ja słyszałem że wśród sławniejszych religii, tylko religia MELS ( Marks+Engels+Lenin+Stalin)
Sprzedawanie złudzeń życia po śmierci indoktrynowanym, a często otumanionym ludziom jest pewnego rodzaju złodziejstwem. Znajdź religię, gdzie nie musisz czasem kupić za pieniądze świeczki, zwierzaka ofiarnego, zapłacić za sakrament, rzucić na tacę, jakiegoś symbolu "na ścianę", odpustu, a czasem oddać majątku całego życia jak w przypadku sekt.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Menel de Lux (3111 punktów) |
>A kto, a raczej co wynosi złodziejstwo do rangi świętości?
Katolicy nie widzący nic złego w handlu sakramentami, wyłudzaniu nieruchomości od samorządów za 1% wartości przez KK, czy chociażby komisji majątkowej, a raczej rabunkowej.
|
|
|  | 12 na 12 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Co do szowinizmu, to często się z tym spotykam na portalu Racjonalista. A może jestem przewrażliwiony? Tak czy owak, powinniśmy wystrzegać się retoryki "radia ma ryja". Ot tak, dla lepszego samopoczucia! -Jesteś. W innej przestrzeni publicznej spotykasz się z uległością wobec wiary i religii, każdy waży słowa, ze strachu choćby, zwieszają głowy ściszają głos. Wszędzie księża są zapraszani do dyskusji, nawet o seksie. A tu nagle "kawa na ławę", szok. Ale tu właśnie jest na to miejsce. Nie wpadamy z takimi tekstami do kościoła, ani na pielgrzymkę, ani do szkoły czy sejmu, czego o wierzących nie da się powiedzieć. -A najbardziej prawda kole w aureolę - Sztaudynger. Albo jeszcze lepsze: "Nawet jeśli prawda może powodować zgorszenie, lepiej dopuścić do zgorszenia niż wyrzec się prawdy." papież Grzegorz I, Homiliae in Ezechielem prophetam
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
| |  | 5 na 5 | jasenka (1863 punktów) | > Ale tu właśnie jest na to miejsce. Nie wpadamy z takimi tekstami do kościoła, ani na pielgrzymkę, ani do szkoły czy sejmu, czego o wierzących nie da się powiedzieć.Na dodatek jesteśmy w końcu ludźmi i czasem nam też potrzebny jest wentyl bezpieczeństwa, żeby móc sobie ponarzekać w gronie, od którego można dostać najwyżej po klawiaturze za brak logiki i niedouczenie, ale przynajmniej większość tu wie, co nas doprowadza do pasji. Inaczej co bardziej nerwowi nie wytrzymają i zaczną się miotać po innych forach, gdzie nasze zdanie będzie uważane właśnie za "ateoszowinizm" i możemy zrobić z siebie nietolerancyjnych głupków
|
|
 | 9 na 9 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeśli ów postulat dotyczy prywatnych poglądów nie narzucanych siłą dzieciom (w tym własnym), to każdy ma prawo do własnych widzi mi się... Nie uważam, że wszyscy ludzie wierzący są głupi, a niewierzący genialni. Tym niemniej przyjmowanie pewnego dogmatu za pewnik, a bez tego nie ma wiary, ogranicza i zamyka wiele dyskusji. Tym niemniej każdy może sobie pomilczeć, lub też wybrać sobie w swej świątyni odpowiednich rozmówców - byleby dał dzieciom dorosnąć bez wciskania im na siłę rzeczy dogmatycznych, a niekoniecznie prawdziwych...
|
|
|  | 4 na 4 | Sarmat (230 punktów) | Ja mam jedno dziecko i nie zamierzam go indoktrynować. Jak podrośnie , to samo się odnajdzie. Chodzi mi jedynie o to, że nie powinniśmy być chamscy, jak nasi adwersarze. Ot i tyle ! Pozdrawiam!
|
|
|  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Nie uważam, że wszyscy ludzie wierzący są głupi, a niewierzący genialni. Tym niemniej przyjmowanie pewnego dogmatu za pewnik, a bez tego nie ma wiary, ogranicza i zamyka wiele dyskusji.... > Wiara wyklucza pewnik. Wtedy każdy wierzący mówiłby wiem.W słowie wiara zawarta jest już niepewność. Myślę że ta cała dyskusja zawęziła się do wiary w monoteistycznego Boga, opisanego dokładnie w świętych księgach (religia) i organizującej wiernych w Kościołach. W starożytnym Rzymie byli dii penates.Bogowie ci mieli za zadanie pilnować spiżarni przed szczurami,pilnować ognia w piecu żeby nie wygasł,pilnować żeby się polewka nie przypaliła.Zasięg ich działalności był tak ograniczony że nie sięgał nawet do sąsiada.Sąsiedzi mieli swoich penates.Bogowie ci nie obiecywali nieba,nie karali za grzechy, nie mieli swoich kapłanów.To były takie przydatne domowe skrzaty.Nie umiałbym się doszukać w tej wierze niczego złego i nie nazwałbym jej dogmatyczną.
|
|
| |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
>Wiara wyklucza pewnik. Ale wiara to jest pewność.
>Wtedy każdy wierzący mówiłby wiem. Każdy wierzący właśnie mówi wiem, bo wiara to jest rodzaj wiedzy a priori. Wiedzy niemającej nic wspólnego z wiedzą naukową; lecz jednak wiedzy, a nie domniemań czy przypuszczeń obecnych w dociekaniach naukowych, ale nie w wierze.
>W słowie wiara zawarta jest już niepewność. Wiara wyklucza niepewność (w odniesieniu do jednego obiektu).
>Myślę że ta cała dyskusja zawęziła się do wiary w monoteistycznego Boga, Wiara to wiara. Tytuł wątku też raczej umiejscawia wiarę w jej znaczeniu podstawowym, a nie w rozmazanych synonimach.
>Nie umiałbym się doszukać w tej wierze niczego złego i nie nazwałbym jej dogmatyczną. Istnienie zgrai bogów z ofertą i wymaganiami to nie był dogmat?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >Ale wiara to jest pewność.
Nie.
>Każdy wierzący właśnie mówi wiem, bo wiara to jest rodzaj wiedzy a priori.
Boże, nie.
>Wiedzy niemającej nic wspólnego z wiedzą naukową
Też nieprawda. Bardzo wiele nauki na przestrzeni lat miało bardzo wiele wspólnego z róznymi poglądami metafizycznymi o proweniencji religijnej.
>Wiara wyklucza niepewność (w odniesieniu do jednego obiektu).
Nie, to tak straszliwie fałszywe, że jest szczególnie zabawnym (bo niezwykle ironicznym w kontekście tego wątku) przykładem ateodogmatyzmu.
>Wiara to wiara.
Ta, dlatego wiara fizyków w czarne dziury to wiara, zupełnie jak wiara w boga, zupełnie też oznacza pewność fizyków co do istnienia czarnych dziur, w końcu wiara to pewność.
>Tytuł wątku też raczej umiejscawia wiarę w jej znaczeniu podstawowym, a nie w rozmazanych synonimach.
To nie są rozmyte synonimy, to raczej ty subtelnie naginasz znaczenie tego słowa, by mogło służyć jako słowo-wytrych w ramach twojego ideolo.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | >>Ale wiara to jest pewność. >Nie. Tak. Z definicji pojęcia wiara niebędącego nieudolnym synonimem nadziei itp.
>Boże, nie. No już zwłaszcza w przypadku Boga tak!
>Też nieprawda. Bardzo wiele nauki na przestrzeni lat miało bardzo wiele wspólnego z róznymi poglądami metafizycznymi o proweniencji religijnej. Nauka w ogóle nie może się obyć bez otoczki filozoficzno spekulatywnej skoro ma sięgać po nowe horyzonty i z racji właściwości umysłu ludzkiego. A człowiek wierzący przedstawia dogmaty swej wiary jakby to była rzetelna wiedza naukowa i nie jest w stanie odkryć różnicy.
>>Wiara wyklucza niepewność (w odniesieniu do jednego obiektu). >Nie, to tak straszliwie fałszywe, że jest szczególnie zabawnym (bo niezwykle ironicznym w kontekście tego wątku) przykładem ateodogmatyzmu. Możesz poprawić swoje poczucie humoru, zwłaszcza kiedy zrozumiesz, że moje stwierdzenie jest prawdziwe. Nie potrafisz wskazać obiektu (zwłaszcza boskiego!), w odniesieniu do którego prawdziwe będzie twierdzenie "wierzę" i jednocześnie prawdziwe będzie twierdzenie "wątpię". Zwróć uwagę jedynie by "wierzę" nie było użyte w zastępstwie "chciałbym" czy "mam nadzieję", czy tp.
>Ta, dlatego wiara fizyków w czarne dziury to wiara, zupełnie jak wiara w boga, zupełnie też oznacza pewność fizyków co do istnienia czarnych dziur, w końcu wiara to pewność. Wiara to pewność bez dowodów i bez woli weryfikacji głoszonych twierdzeń. Fizycy raczej wręcz przeciwnie.
>To nie są rozmyte synonimy, to raczej ty subtelnie naginasz znaczenie tego słowa, by mogło służyć jako słowo-wytrych w ramach twojego ideolo. Nie odwracaj kota ogonem. To Ty i tobiepodobni usiłujecie rozmyć znaczenie tego słowa tak by mogło znaczyć cokolwiek. A żadna nadzieja, zaufanie, przypuszczenie (czy ile tam tych nibysynonimów by nie przytaczać) nie stanowi takiego upośledzenia poznawczego jak wiara.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Tak. Z definicji pojęcia wiara niebędącego nieudolnym synonimem nadziei itp.
No ale nie. W bardzo trywialnym sensie znaczenie słowa "wiara" w zdaniach: "Wierzę, że jutro wzejdzie słońce" oraz "Wierzę, że istnieje bóg" jest takie samo. Znaczenie słów samo w sobie jest transparentne wobec prawdziwości zdań z nich budowanych.
Twoja osobliwa, by nie powiedzieć ideologicznie zabarwiona definicja chce mieszać znaczenia słów z prawdziwością zdań.
Że to absurd, to jasno wynika z łatwości budowania zdań w rodzaju tautologii, które sa zawsze prawdziwe, choćby terminy w nich użyte nie posiadały desygnatów.
Wierzyć to znaczy mieć przekonanie o jakimś stanie rzeczy. Nawet jeśli jest się świadomym, iż status logiczny zdania artykułującego takie przekonanie wcale nie koniecznie musi być prawdą.
>A człowiek wierzący przedstawia dogmaty swej wiary jakby to była rzetelna wiedza naukowa i nie jest w stanie odkryć różnicy.
Ale to już jest zwyczajnie nieprawdziwe w sposób jaskrawy. NOMA jest przykładem explicite wyartykułowanego rozdziału przekonań religijnych od naukowych, który to rozdział nie neguje ani nauki ani religii.
>Możesz poprawić swoje poczucie humoru, zwłaszcza kiedy zrozumiesz, że moje stwierdzenie jest prawdziwe.
No ale nie jest.
>Nie potrafisz wskazać obiektu (zwłaszcza boskiego!), w odniesieniu do którego prawdziwe będzie twierdzenie "wierzę" i jednocześnie prawdziwe będzie twierdzenie "wątpię". Zwróć uwagę jedynie by "wierzę" nie było użyte w zastępstwie "chciałbym" czy "mam nadzieję", czy tp.
Prawdopodobnie nie słyszałeś o Matce Teresie, która (znowu w trywialnym sensie) wierzyła, ale wątpiła (na granicy czegoś co byłoby de facto ateizmem).
>Wiara to pewność bez dowodów i bez woli weryfikacji głoszonych twierdzeń.
Raczej ty wierzysz, że tak jest.
>Fizycy raczej wręcz przeciwnie.
Idee religijne na przestrzeni wieków były równie zmienne i elastyczne jak inne. Najwyraźniej jednak inherentny dogmatyzm musi jakoś słabo oddziaływać na wierzących, skoro dogmaty na przestrzeni lat zmieniają się równie łatwo jak paradygmaty w nauce.
Ktoś metodologicznie złośliwy zauważyłby, że być może podobieństwo między dogmatem religijnym a paradygmatem naukowym idzie dalej niż tylko w "formie" słowa.
>Nie odwracaj kota ogonem. To Ty i tobiepodobni usiłujecie rozmyć znaczenie tego słowa tak by mogło znaczyć cokolwiek.
O, to już nawet wiesz, że jestem częścią "Onych". I serio ci się wydaje, że nie popadasz w ateistyczną wersję korwinizmu?
>A żadna nadzieja, zaufanie, przypuszczenie (czy ile tam tych nibysynonimów by nie przytaczać) nie stanowi takiego upośledzenia poznawczego jak wiara.
Bla bla. Siebie już przekonałeś, koniecznie musisz bawić się apostoła dla innych?
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | Muszę zniknąć w realu, więc nie mam czasu na rozpatrywanie wszystkich Twoich filipik. Wybiorę najistotniejszą: >>Nie potrafisz wskazać obiektu (zwłaszcza boskiego!), w odniesieniu do którego prawdziwe będzie twierdzenie "wierzę" i jednocześnie prawdziwe będzie twierdzenie "wątpię". Zwróć uwagę jedynie by "wierzę" nie było użyte w zastępstwie "chciałbym" czy "mam nadzieję", czy tp. >Prawdopodobnie nie słyszałeś o Matce Teresie, która (znowu w trywialnym sensie) wierzyła, ale wątpiła (na granicy czegoś co byłoby de facto ateizmem). Pomódl się zatem do Matki Teresy i przedstaw szczegóły, albo sam z siebie podaj przykład o jaki proszę, a który potrafisz wyjaśnić do końca. Chyba że to tylko trywialne ble ble....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Pomódl się zatem do Matki Teresy i przedstaw szczegóły, albo sam z siebie podaj przykład o jaki proszę, a który potrafisz wyjaśnić do końca.
Kpisz sobie? Startujesz z autorytarnej pozycji, która mówi apodyktycznie o tym czym jest każda wiara, a nie wiesz nic o przykładzie, swego czasu nawiasem mówiąc dość głośnym medialnie, jednej z bardziej charyzmatycznych postaci współczesnej religii, o której wiadomo, że "nie doświadczała obecności Boga"?
Sorry, ale najwyraźniej nie zauważyłem, iż pomyliłem piaskownicę z forum.
BTW: najistotniejszy był zarzut pierwszy - z semantyki i logiki, dlatego też umieściłem go na początku, a nie szydliwy przypis o Tereni z Kalkuty.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | > >Kpisz sobie? Startujesz z autorytarnej pozycji, Kpisz sobie. Startuję ze swojej pozycji i mówię za siebie.
> tym czym jest każda wiara, To Ty powiedz co to i czym są różne wiary, czyli powiedz co i po co mówisz.
>a nie wiesz nic o przykładzie, swego czasu nawiasem mówiąc dość głośnym medialnie, jednej z bardziej charyzmatycznych postaci współczesnej religii, o której wiadomo, że "nie doświadczała obecności Boga"? Teologiczny bełkot to ostatnia rzecz jakiej użyłbym do opisu rzeczywistości. Ty wprowadzasz do rozmowy świadków nieżywych i stukniętych za życia - Ty za nich odpowiadaj.
>Sorry, ale najwyraźniej nie zauważyłem, iż pomyliłem piaskownicę z forum. No to wyleź z piaskownicy i zacznij mówić biorąc pod uwagę wszystkie wypowiedzi. Również np. te o celowości i poprawności komunikacji. Można wiarą nazwać kaloryfer, albo skok w dal, ale po co?
>BTW: najistotniejszy był zarzut pierwszy - z semantyki i logiki, dlatego też umieściłem go na początku, a nie szydliwy przypis o Tereni z Kalkuty. Ale mnie nie interesuje trywialne paplanie. Być może są ludzie, dla których: > "Wierzę, że jutro wzejdzie słońce" oraz "Wierzę, że istnieje bóg" jest takie samo Na pewno można takich ludzi poprawnie zdiagnozować, można choć spróbować im pomóc, ale psychoanaliza jakichś wymyślonych jednostek nie jest tu tematem, a w sensie poznawczym nie są to sformułowania równoważne.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >>Wiara wyklucza pewnik. >Ale wiara to jest pewność. Wiara nie jest żadną pewnością.Wiara jest jedynie przekonaniem.Jestem przekonany że jutro nie będzie padać,ale pewności mieć nie mogę.Jestem przekonany że pożyję jeszcze X lat, ale pewności nie mam.
|
|
| | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Wiara nie jest żadną pewnością.Wiara jest jedynie przekonaniem.Jestem przekonany że jutro nie będzie padać,ale pewności mieć nie mogę.Jestem przekonany że pożyję jeszcze X lat, ale pewności nie mam.Wiara i przekonanie to nie są synonimy!  A już zwłaszcza przekonanie!! Nie dość, że z definicji zawiera możliwość pomyłki w przypisaniu prawdziwości jakiemuś twierdzeniu to jeszcze zobacz z jakiej rodziny pochodzi: "przekonywanie, przekonać się" - to wszystko wskazuje na działanie rozumu, na weryfikację danego twierdzenia, czyli coś obcego wierze. p.s. 1. Czy mógłbyś zapoznać się ze wszystkim co w tym wątku pisałem? 2. W jakim celu napisałeś to co napisałeś? Bo widzisz, ja nie chcę kopać się z koniem, nie chcę kwestionować wieloznaczności pojęcia "wiara" w powszechnym użyciu. Mówię tylko i tego nie potrafisz zakwestionować, że na wszystkie - poza jednym - zastosowania tego pojęcia są bardziej adekwatne pojęcia i jeśli chcę rzeczywiście poznać stan umysłu/poglądów jakiegoś konkretnego przypadku pojęcie wiara wedle Twojej recepty jest bezwartościowe.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) |
> 2. W jakim celu napisałeś to co napisałeś?Napisałem to w tym celu żeby wyrazić moje zdanie że, wiara=pewność jest błędne.Co do synonimów to posłużę się słownikiem: » rzeczownik przekonanie synonimy: mniemanie, opinia, pogląd, pojęcie, przekonanie, przeświadczenie, punkt widzenia, stosunek, zdanie » rzeczownik przekonanie synonimy: przekonanie, pogląd » rzeczownik przekonanie synonimy: przekonanie, przeświadczenie, wiara megaslowni(*)imy_antonimy/17283,przekonanie
|
|
| | | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Napisałem to w tym celu żeby wyrazić moje zdanie że, wiara=pewność jest błędne.Co do synonimów to posłużę się słownikiem:Czyli napisałeś to, żeby wyrazić coś z czym nie polemizuję: Bo widzisz, ja nie chcę kopać się z koniem, nie chcę kwestionować wieloznaczności pojęcia "wiara" w powszechnym użyciu.
Tuszę optymistycznie, iż Twoje milczenie wobec frazy następującej zaraz po tamtej: Mówię tylko i tego nie potrafisz zakwestionować, że na wszystkie - poza jednym - zastosowania tego pojęcia są bardziej adekwatne pojęcia i jeśli chcę rzeczywiście poznać stan umysłu/poglądów jakiegoś konkretnego przypadku pojęcie wiara wedle Twojej recepty jest bezwartościowe. oznacza żeśmy się zrozumieli.  Wedle przytoczonych przez Ciebie cytatów słownikowych np: "wiara = pogląd", kiedy nie każdy pogląd jest wiarą, choć każda wiara poglądem ... I można by tak długo roztrząsać Twoje "synonimy", ale trudno byłoby przebić doriasa (przypomniał mi się poprzedni z nim spór) sugerującego, że "wiara w Boga = wiara Lecha". 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) |
> Czyli napisałeś to, żeby wyrazić coś z czym nie polemizuję:> Jeżeli nie wiesz co przedtem napisałeś to nie jest to mój problem. > Tuszę optymistycznie, iż Twoje milczenie wobec frazy następującej zaraz po tamtej:> Mówię tylko i tego nie potrafisz zakwestionować, że na wszystkie - poza jednym - zastosowania tego pojęcia są bardziej adekwatne pojęcia i jeśli chcę rzeczywiście poznać stan umysłu/poglądów jakiegoś konkretnego przypadku pojęcie wiara wedle Twojej recepty jest bezwartościowe. oznacza żeśmy się zrozumieli.  Nie rozpatrywałem twoich wszystkich fraz.Takie semantyczne wywody pozostawiam Tobie i tym których to interesuje. > Wedle przytoczonych przez Ciebie cytatów słownikowych np: "wiara = pogląd", kiedy nie każdy pogląd jest wiarą, choć każda wiara poglądem ...> I można by tak długo roztrząsać Twoje "synonimy",To są synonimy autorów słownika, nie moje. P.S.Istnieje pewien typ ludzi którzy koniecznie chcą mieć rację.Na Twój następny post dotyczący definicji wiary nie odpowiem.Możesz przyjąć dla siebie że masz rację.
|
|
| | | | | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Jeżeli nie wiesz co przedtem napisałeś to nie jest to mój problem.Twoim problemem jest, że nie potrafisz wskazać dowodów na to, że ja nie wiem co wcześniej pisałem. A może nie jest skoro i tak już wygrałeś.  > Nie rozpatrywałem twoich wszystkich fraz.Takie semantyczne wywody pozostawiam Tobie i tym których to interesuje.Twoja wola! Gdybyś jednak rozejrzał się w kontekście i za wskazywanym celem wypowiedzi uniknąłbyś triumfalnego wklejania dowodów na coś czemu nikt nie zaprzecza. > To są synonimy autorów słownika, nie moje.Ejże! wklejasz coś do czego nie jesteś przekonany i za co nie chcesz odpowiadać? Mnie chciałeś na minę wsadzić?  > P.S.Istnieje pewien typ ludzi którzy koniecznie chcą mieć rację.Na Twój następny post dotyczący definicji wiary nie odpowiem.Możesz przyjąć dla siebie że masz rację.Och tak, niestety... I wtedy taki typ, nie rozejrzawszy się w temacie robi psychoanalizę dla ubogich zamiast argumentów, ogłasza się "wyższym ponad to" i z Papkinowską tromtadracją odtrąbia tryumfalny odwrót! Stać Cię przecież na więcej.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >Jeśli ów postulat dotyczy prywatnych poglądów nie narzucanych siłą dzieciom (w tym własnym), to każdy ma prawo do własnych widzi mi się... Nie uważam, że wszyscy ludzie wierzący są głupi, a niewierzący genialni. Tym niemniej przyjmowanie pewnego dogmatu za pewnik, a bez tego nie ma wiary, ogranicza i zamyka wiele dyskusji. ... OK., z tym że ... to samo może dotyczyć każdego zjawiska, nie tylko religii. Niedawno chyba pojawił się na tym portalu artykuł demaskujący fałszerstwa wyników badań w psychologii społecznej. Natomiast kilka miesięcy temu jeden z moich oponentów powoływał się w dyskusji na badania niejakiego Zimbardo, a dotyczyło to eksperymentu, który został źle przeprowadzony od strony metodologicznej. Mimo to tenże uczony uznawany jest za wyrocznię. Cóż - nie fałszował wyników, tylko źle przeprowadził eksperyment. Poza tym rzecz dotyczy nauki, czyli jest to świętość. Ciekawe, kiedy wreszcie się okaże, że osiągnięcia psychologii amerykańskiej, dla mnie często dyskusyjne (jakby uzyskiwane na zamówienie polityków i speców od marketingu) mogą być bardziej szkodliwe, niż indywidualna wiara w boga.
|
|
| |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Podobnie, zabawną ironię stanowi, że właśnie Racjo ostatnio przedrukował tekst bodaj Mata Ridleya, w którym (ciekawie) argumentuje on, że współczesny konsensus naukowy związany z ociepleniem klimatu jest jaskrawą pseudonauką w całej krasie.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dzięki za ciekawą opinię! Ale zauważ, iż religijne dogmaty są niepodważalne! Te naukowe z czasem jednak zawsze muszą runąć. Poza tym istnienie jednych ograniczających dogmatów nie usprawiedliwia drugich. Z pewnością na dorastającego człowieka czycha więcej zagrożeń, niż tylko indoktrynacja religijna. Należy ograniczać je wszystkie, na ile się da. Narzucanie dogmatów religijnych to wielkie krzywdzenie dorastających osób. Niektóre z nich nigdy nie dojrzą już świata zza mgły ograniczających złudzeń wpojonych starannie przez starszych.
|
|
| | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Narzucanie dogmatów religijnych to wielkie krzywdzenie dorastających osób. Niektóre z nich nigdy nie dojrzą już świata zza mgły ograniczających złudzeń wpojonych starannie przez starszych. ... Mogę się nie zgodzić? Dzięki! Narzucanie dogmatów religijnych, czy też wpajanie jakichkolwiek innych przekonań niepodważalnych / nie podlegających dyskusji jest wg mnie tożsame, ponieważ jest to przyzwyczajanie młodego człowieka do odbioru świata w pewien określony sposób. Nie jest przypadkiem, że często najgorliwsi piewcy komunizmu wywodzili się z ortodoksyjnie religijnych środowisk żydowskich. Sposób myślenia, czy raczej przyjmowania na wiarę różnych rzeczy tylko dlatego, że głoszą je autorytety pozostał ten sam. Zmieniła się ideologia - jeden dogmat zastąpiono innym. We współczesny świecie mamy o wiele więcej zjawisk, które z tego powodu nazwałabym parareligijnymi. Wiąże się to z jednej strony z masową komunikcją, z drugiej z nadreprezentacją "autorytetów" wszelkiej maści. Jednak jeżeli nie odejdziemy od archaicznych sposobów wychowania, młodzież dalej będzie łykała wszelkie prawdy objawione, przy czym jest dla mnie bez znaczenia, jaki rodzaj dogmatów ktoś sobie przyswoi. Zmiana pokoleń, nawet poparta edukacją niewiele zmienia, jeżeli nie następują zmiany w mentalności. >Te naukowe z czasem jednak zawsze muszą runąć... Niekoniecznie, zwłaszcza w naukach społecznych. Wynika to z niedoskonałości narzędzi, w tym ludzkiego umysłu. Nie wszystko można potwierdzić eksperymentem, a metody obserwacji są zawodne, bo subiektywne. Stąd, wg mnie, dwóch ludzi, paradoksalnie nieomalże izolujących się od świata przemyciło najwięcej celnych spostrzeżeń, dotyczących prawidłowości społecznych / kondycji indywidualnej człowieka - Kant i Marks.
|
|
| | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Ale zauważ, iż religijne dogmaty są niepodważalne! Taka jest natura dogmatów religijnych.Dogmat jest wynikiem inspiracji ducha świętego,nie może więc podlegać dyskusji.W tym leży też ich słabość.Wraz z olbrzymim rozwojem i nauki i rozszerzeniem jej obszaru,Kościół stał się bardzo powściągliwy w ogłaszaniu nowych dogmatów.Starych, ze względu na ich dogmatyczność nie może wycofać.W szachach nazywa się to "zugzwang". Gdzieś przemknęło mi zdanie że Bóg jest dogmatem.Nikt nie ogłosił dogmatu o istnieniu Boga.Bóg jest wynikiem objawienia,poznania. Te naukowe z czasem jednak zawsze muszą runąć. Nie wiem co przez to rozumiesz.Nauka nie opiera się na dogmatach.Opiera się na prawach natury.>Kiedy runie dogmat o prawie grawitacji?< Cała reszta to są tezy,hipotezy i spekulacje, w każdej chwili weryfikowalne.Za mojej młodości pomidory sprzyjały powstawaniu raka.Dzisiaj pomagają się przed nim bronić.Jajka były szkodliwe i rozwijały choroby wieńcowe (cholesterol),dziś okazuje się że wręcz przeciwnie.Lecytyna chroni naczynia wieńcowe.Nauka też nie idzie drogą na skróty.Jest to także droga ciernista. Z pewnością na dorastającego człowieka czycha więcej zagrożeń, niż tylko indoktrynacja religijna. Należy ograniczać je wszystkie, na ile się da. Narzucanie dogmatów religijnych to wielkie krzywdzenie dorastających osób. Niektóre z nich nigdy nie dojrzą już świata zza mgły ograniczających złudzeń wpojonych starannie przez starszych. Moim zdaniem przychodzi moment w życiu człowieka, kiedy kończy się folklor religijny i każdy reflektuje swój osąd na temat Boga. Presja społeczna,rodziny, tradycja, wydają mi się grać większą rolę niż indoktrynacja dzieci.Wierzący w swej masie wcale nie są ludźmi lepszymi.Są takimi samymi jak niewierzący.Oznacza to że ich wiara jest płytka, polega na przynależności do pewnej grupy pielęgnującej pewne obyczaje i tradycje.Udowadnianie wierzącym że Bóg nie istnieje jest drogą donikąd.Nie należy obśmiewać dogmatu trójcy świętej,należy zapoznać z historią jego powstania. Opisać jak tylko przez przypadek syn Boży został zrównany rangą z ojcem.Równie dobrze mogło być odwrotnie.Każdy wierzący musi sam wyciągnąć swoje wnioski.Oświecenie jest bardziej skuteczną metodą niż wojujący ateizm.
|
|
7 na 9 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Chyba nie! Nie oceniajmy ludzi pochopnie. -Jeśli ktoś tam w coś tam to nie. Jeśli ktoś wierzy że Bóg stworzył świat w 6 dni, a zbawienie zapewni mu spożywanie ciała i krwi, kogoś kto od dawna nie żyje, to jest debil.
>mamy swoje poglądy, inni postrzegają wszechświat inaczej. Ich sprawa! Podstawowa zasada >współistnienia - żyjmy tak, by nie szkodzić innym! Czy jastem łysy, czy mam fioletowe włosy, czy >wierzę w Jezuska, czy Zaratustrę, czy w Stephana Hawkinga-moja sprawa! -Rozróżniaj wiarę od wiedzy. I sprawa podstawowa z tym współistnieniem. Przez całe wieki to niewierzącym nie wolno było spokojnie istnieć. Nie spotkałem się z tym aby ateista chodził, zaczepiał ludzi i wmawiał im swoje poglądy, a wszelkie sekty religijne robią to ciągle.
Zawsze znajdzie się odpowiednia filozofia do braku odwagi - Albert Camus
|
|
 | 3 na 3 | zachaj (5239 punktów) | >- Jeśli ktoś wierzy że Bóg stworzył świat w 6 dni, a zbawienie zapewni mu spożywanie ciała i krwi, kogoś kto od dawna nie żyje, to jest debil.
Wpisujesz się w nowy nurt, który propagują niektórzy ateiści, w tym Richard Dawkins. Według najnowszych badań terapia szokowa na prawdę działa i mówienie ludziom wprost dobitnej prawdy o ich poglądach motywuje ich do myślenia. Popieram.
|
|
|  | 4 na 4 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >Wpisujesz się w nowy nurt, który propagują niektórzy ateiści, w tym Richard Dawkins. Według najnowszych badań terapia szokowa na prawdę działa i mówienie ludziom wprost dobitnej prawdy o ich poglądach motywuje ich do myślenia. Popieram.
-W sumie to tylko słowa. Nikogo na stosie palić nie zamierzam. Chociaż gdy się patrzy jak tym biednym dzieciom wciska się ten kit to wszelkie słowa wydają się za słabe.
Zawsze znajdzie się odpowiednia filozofia do braku odwagi - Albert Camus
|
|
| |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | >-W sumie to tylko słowa.
Aż słowa. Heinrich Heine jeden z niemieckich poetów napisał kiedyś "tam gdzie palą książki, tam na końcu będą palić ludzi", te słowa okazały się prorocze. Jego książki były palone przez nazistów. Dlatego mówmy prawdę póki możemy.
|
|
| | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Heinrich Heine jeden z niemieckich poetów napisał kiedyś "tam gdzie palą książki, tam na końcu będą palić ludzi", te słowa okazały się prorocze. Jego książki były palone przez nazistów. Dlatego mówmy prawdę póki możemy. Mój ulubiony autor.Jego książki były chyba też na indeksie Watykanu?
|
|
| | | |  | | zachaj (5239 punktów) | >Mój ulubiony autor.Jego książki były chyba też na indeksie Watykanu?
Zobacz, przez Stalina, który był ateistą, zawsze mamy problemy. Dlaczego dziś tak często się zapomina, że Kościół też ma zbrukane krwią wielu niewinnych ludzi ręce? Czyż to nie jest kolejny przykład jak ta instytucja się myliła? Czy nie może mylić się również w kwestii zasadniczej?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Czyż to nie jest kolejny przykład jak ta instytucja się myliła? Czy nie może mylić się również w kwestii zasadniczej?
Krwią to w pewnym sensie wszyscy mamy ręce zbrukane.
Cynik nazwałby to naturą ludzką.
|
|
| | | | | |  | | zachaj (5239 punktów) | >Krwią to w pewnym sensie wszyscy mamy ręce zbrukane.
W sensie ideologii które wspieramy.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | No właśnie.
|
|
| | | | | |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >>Czyż to nie jest kolejny przykład jak ta instytucja się myliła? Czy nie może mylić się również w kwestii zasadniczej? >Krwią to w pewnym sensie wszyscy mamy ręce zbrukane. >Cynik nazwałby to naturą ludzką Coś w tym jest co piszesz. Ja powiedziałbym >>Każdy ma trupa zakopanego w swej piwnicy<<
|
|
2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | >Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Chyba nie! Nie oceniajmy ludzi pochopnie. My >mamy swoje poglądy, inni postrzegają wszechświat inaczej. Ich sprawa!
Też tak kiedyś myślałem ale to się nie sprawdza. Bo jak ktoś wierzy w nieistniejącego boga i wspiera dogmaty religijne, które za tym idą, często nie chce stać obojętnie kiedy ktoś dokonuje aborcji, zabiegu in vitro czy jest gejem i to właśnie szkodzi współistnieniu. Z drugiej strony musimy przyjąć jakieś kryterium w rozstrzyganiu takich sporów. A jakie to miałoby być kryterium jak nie naukowe. Otóż nikt nigdy naukowo nie dostarczył żadnego wiarygodnego argumentu za hipotezą boga. Dobrze, więc ktoś może stwierdzić: nikt nie potrafi również udowodnić, że bóg nie istnieje. Już śpieszę odpowiedzieć, a więc nikt nigdy nie udowodnił nieistnienia różowych jednorożców.
> >wierzę w Jezuska... czy w Stephana Hawkinga-moja sprawa!
Hawking to żywa osoba i ustawienie go w jednym szeregu z bardzo słabo opisaną historycznie postacią, wręcz istniejąca jedynie w mitologii jest mocno nie na miejscu.
|
|
3 na 3 | Marian (5438 punktów) | Nie nazwałbym debilem kogoś, kogo najzwyczajniej w świecie nie interesuje rzeczywistość taka, jaka jest, a woli wierzyć sobie w naiwne bajeczki, bo mu z tym wygodniej. Aczkolwiek taka postawa na pewno nie budzi mojego szacunku. Generalnie nie ma się czym chwalić ani z czego być dumnym. Oczywiście preferowałbym, żeby ludzie posługiwali się rozumem i uważam, że taki świat byłby lepszy. Ale to tylko moja preferencja; jeśli ludzka ignorancja mi nie szkodzi, to mi nie przeszkadza. Rezerwuję sobie jednak prawo do oceniania poglądów na podstawie ich meritum oraz śmiania się z nich do rozpuku, jeśli są śmieszne.
Pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > Rezerwuję sobie jednak prawo do oceniania poglądów na podstawie ich meritum oraz śmiania się z nich do rozpuku, jeśli są śmieszne.> Pozdrawiam.inni też sobie to prawo rezerwują
|
|
|  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > >Rezerwuję sobie jednak prawo do oceniania poglądów na podstawie ich meritum oraz śmiania się z nich do rozpuku, jeśli są śmieszne.> > Pozdrawiam.> inni też sobie to prawo rezerwują I bardzo w porządku! Jeśli komuś zabawne wydadzą się moje poglądy, nie mam nic przeciwko wyśmianiu ich. Zmienię sobie na mniej śmieszne  Pozdrawiam.
|
|
11 na 11 | diogenes (42753 punktów) | >Nie oceniajmy ludzi pochopnie.
Jak długo trzeba się delektować Terlikowskim czy Mularczykiem, aby ich ocenić i nie zrzygać się zarazem?
>Podstawowa zasada współistnienia...
>Czy jastem łysy, czy mam fioletowe włosy, czy wierzę w Jezuska, czy Zaratustrę, czy w Stephana Hawkinga-moja sprawa!
Nie zawsze chodzi o poglądy czy wiarę. Weź również pod uwagę tych, którzy wciskają innym łapę do kieszeni lub do majtek.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
7 na 7 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Chyba nie! Nie oceniajmy ludzi pochopnie. My >mamy swoje poglądy, inni postrzegają wszechświat inaczej. Ich sprawa! Podstawowa zasada >współistnienia - żyjmy tak, by nie szkodzić innym!
-Tak, tak...nie oceniajmy, nie stosujmy brzydkich określeń, szanujmy wszystkie religie, możemy sobie myśleć co chcemy, ale bądźmy grzeczni nawet wobec najgłupszych bujd w kosmosie, gdyż ich wyznawcy chcą je nadal w spokoju rozpowszechniać, nauczać tego dzieci w publicznych szkołach, wieszać krzyże i utrzymywać monopol na moralność. To ma być taka delikatna próba zamknięcia ust ateistom? Nie pierwsza i nie ostania zapewne.
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
3 na 3 | farmer (22440 punktów) | >Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Chyba nie! Nie oceniajmy ludzi pochopnie.
Propagowanie wiary jako remedium na różne bolączki na portalu Racjonalista, uważam za nieracjonalne. Ateoszowinizm jest tym samym co hipokryzja. Przestrzeń jaką daje ten portal jest "zaledwie" lub dla mnie "aż" zapisem cyfrowym miejsca do wymiany poglądów, zważ że życie nie daje takich luksusów. I póki co to ateista lub jak ja wolę "człowiek" ma więcej problemów z katolikami i innymi osobami jawnie propagującymi wiarę w jakiegokolwiek boga.
Jeśli będziesz chciał pogadać (po sprzeczać się) z "ateistą" wpadnij na Racjonalistę....jeśli będziesz chciał pogadać( po sprzeczać) się z katolikiem to otwórz oczy i się rozejrzyj.
Pozdrawiam
|
|
9 na 9 | spellbinder (8577 punktów) | >Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Chyba nie! Nie oceniajmy ludzi pochopnie. My >mamy swoje poglądy, inni postrzegają wszechświat inaczej. Ich sprawa!
Widzisz Waść, a ja mam takie poglądy, że jak widzę kogoś, kto łyka takie brednie, jakie kościół katolicki pakuje ludziom do głowy, to automatycznie uważam go za idiotę.
>Podstawowa zasada >współistnienia - żyjmy tak, by nie szkodzić innym!
Uważanie kogoś obcego za idiotę jeszcze chyba nigdy nikomu nie zaszkodziło, więc nie wiem o co to całe zamieszanie.
>Czy jastem łysy, czy mam fioletowe włosy, czy >wierzę w Jezuska, czy Zaratustrę, czy w Stephana Hawkinga-moja sprawa!
Oczywiście. Ale kiedy człowiek zaczyna o tym paplać na lewo i na prawo, kiedy przykleja sobie rybki na samochodzie, przestaje to być już tylko jego sprawą. Dlaczego? Bo obficie dzieli się nią ze światem.
|
|
1 na 1 | RadRado (1047 punktów) | >Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Chyba nie! Nie oceniajmy ludzi pochopnie. -Jeśli ktoś tam w coś tam to nie. Jeśli ktoś wierzy że Bóg stworzył świat w 6 dni, a zbawienie zapewni mu spożywanie ciała i krwi, kogoś kto od dawna nie żyje, to jest debil.
Został tu poruszony ciekawy temat : 'w coś tam'. Co to właściwie jest to 'coś tam' i czy można być racjonalistą wychodząc poza ramy ateizmy lub agnostycyzmu? Co w takim razie z panteistami, deistami czy innymi bezreligijnymi ludźmi, którzy jednak uznają w jakimś sensie bliżej niezdefiniowanego 'Pierwszego Poruszyciela' ?
|
|
 | | dorias (722 punktów) | >Co to właściwie jest to 'coś tam' i czy można być racjonalistą wychodząc poza ramy ateizmy lub agnostycyzmu? Co w takim razie z panteistami, deistami czy innymi bezreligijnymi ludźmi, którzy jednak uznają w jakimś sensie bliżej niezdefiniowanego 'Pierwszego Poruszyciela' ?
Też jestem tego właśnie ciekawy.
|
|
 | 2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | >... uznają w jakimś sensie bliżej niezdefiniowanego ... Właśnie, nic dodać, nic ująć.
|
|
 | 3 na 3 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >Co to właściwie jest to 'coś tam' i czy można być racjonalistą wychodząc poza ramy ateizmy lub agnostycyzmu? Co w takim razie z panteistami, deistami czy innymi bezreligijnymi ludźmi, którzy jednak uznają w jakimś sensie bliżej niezdefiniowanego 'Pierwszego Poruszyciela' ? -A czy każdy musi lub chce być uznawany za racjonalistę, czyżby to jednak było pożądane? Jeżeli tak, to nawet to jego "coś tam" musi mieć racjonalne podstawy, musi pokazać konkretne argumenty, nie zmyślone, nie pobożne życzenia, coś mierzalnego.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
|  | 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > -A czy każdy musi lub chce być uznawany za racjonalistę, czyżby to jednak było pożądane? Jeżeli tak, to nawet to jego "coś tam" musi mieć racjonalne podstawy, musi pokazać konkretne argumenty, nie zmyślone, nie pobożne życzenia, coś mierzalnego.-Właśnie. Dobry temat na oddzielny wątek. Zawsze poruszano kwestię tzw. wewnętrznej potrzeby wiary w "coś", że zawsze się u ludzi pojawiała i miał to być argument, że to coś jest. Teraz mamy wewnętrzną potrzebę uchodzenia za osobę myślącą racjonalnie. I bardzo dobrze, pozytywny trend, tylko kryteria się zmieniają i wymagania rosną. 
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
1 na 1 | Uriel_ (360 punktów) | 1. To: >My mamy swoje poglądy, inni postrzegają wszechświat inaczej. Ich sprawa! wyklucza ( czyni niewykonalnym) to: >Podstawowa zasada współistnienia - żyjmy tak, by nie szkodzić innym!
2. >Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Nie debilem jest ten, kto twierdzi, że jest inaczej niż w pkt. 1.
|
|
9 na 9 | jasenka (1863 punktów) | >Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Eeee, nie od razu. Wiara to ignorowanie wiedzy, czasem też mylna jej interpretacja. A to wszystko (według mnie oczywiście tylko) określa delikwenta jako "sprawnego intelektualnie inaczej" - żebym była poprawna politycznie  I poprawka - w Stephena Hawkinga nie można "wierzyć", on istnieje, to żywy człowiek, naukowiec, można się z nim najwyżej zgadzać lub nie.
|
|
3 na 3 | asmodai (2845 punktów) | >Jeśli ktoś w coś tam wierzy , to od razu jest debil? Chyba nie! Nie oceniajmy ludzi pochopnie. My >mamy swoje poglądy, inni postrzegają wszechświat inaczej. Ich sprawa! Podstawowa zasada >współistnienia - żyjmy tak, by nie szkodzić innym! Czy jastem łysy, czy mam fioletowe włosy, czy >wierzę w Jezuska, czy Zaratustrę, czy w Stephana Hawkinga-moja sprawa! > Jeśli Ktoś chce o tym pogadać-zapraszam! Jeśli jestem nudny-niech moderator mnie wykasuje! >Pozdrawiam! Jeżeli ktoś jest ateistą, tzn że już jest komuchem?? Chyba nie na pewno nie. Nie oceniajmy ludzi pochopnie. My mamy swoje poglądy, które upodobała sobie deptać pewna spora uprzywilejowana grupa społeczna. Mam siedzieć cicho nie reagować, gdy jakiś świętoszkowaty niuńuś wytyka mnie palcem? Nie doczekanie jak ktoś ma ochotę być owcą proszę bardzo.
|
|
1 na 3 | Apokalipsus (72 punktów) | Chciałbym zauważyć, że co niektórzy z was (a bez poprawności politycznej - chyba wszyscy ) trochę się zapędzili. Ten wątek nie jest miejscem na klub samouwielbienia i wspólnej nienawiści do kościoła. Miała być na nim dyskutowana ciemna str. ateizmu,konkretnie - to nieuzasadnione przekonanie części nas o naszej wyższości intelektualnej, moralnej i x-alnej. To, że ktoś wierzy w boga nie oznacza, że jest on skończonym idiotą. Przecież kiedyś, zanim dowiedzieliście się, że istnieje coś takiego jak ateizm też wierzyliście, może mieliście jakieś rozterki, może zauważaliście jakieś nielogiczności i niekonsekwencje, ale wierzyliście. Mimo to nie sadze byście uznali swoje ówczesne poglądy za 100%-owo bezsensowne i głupie. To, iż ktoś myli się w jakiejś sprawie, nie znaczy, że w innych nie może mieć racji.
|
|
 | 3 na 3 | Menel de Lux (3111 punktów) | > ciemna str. ateizmu,konkretnie
Ateizm to tylko brak teizmu w myśleniu i postrzeganiu świata, i jako brak nie posiada żadnych cech.
|
|
 | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Chciałbym zauważyć, że co niektórzy z was (a bez poprawności politycznej - chyba wszyscy ) trochę się zapędzili. Ten wątek nie jest miejscem na klub samouwielbienia i wspólnej nienawiści do kościoła. Miała być na nim dyskutowana ciemna str. ateizmu,konkretnie - to nieuzasadnione przekonanie części nas o naszej wyższości intelektualnej, moralnej i x-alnej. To, że ktoś wierzy w boga nie oznacza, że jest on skończonym idiotą. Przecież kiedyś, zanim dowiedzieliście się, że istnieje coś takiego jak ateizm też wierzyliście, może mieliście jakieś rozterki, może zauważaliście jakieś nielogiczności i niekonsekwencje, ale wierzyliście. Mimo to nie sadze byście uznali swoje ówczesne poglądy za 100%-owo bezsensowne i głupie. To, iż ktoś myli się w jakiejś sprawie, nie znaczy, że w innych nie może mieć racji. Ale de facto ateiści MAJĄ statystycznie wyższe IQ i wyższy poziom edukacji. Oczywiście nie oznacza to, że każdy ateista jest bystrzejszy od każdego wierzącego, jednak statystyka wykazuje silną korelację. Podobnie statystyka przestępczości jest korzystna dla niewierzących.
|
|
|  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | > Ale de facto ateiści MAJĄ statystycznie wyższe IQ i wyższy poziom edukacji. Oczywiście nie oznacza to, że każdy ateista jest bystrzejszy od każdego wierzącego, jednak statystyka wykazuje silną korelację. Podobnie statystyka przestępczości jest korzystna dla niewierzących.Ale nie ma niczyjej winy ani zasługi w tym, że ma wyższe albo niższe IQ. A statystyka to taka pani, która każdemu daje, czego sobie zażyczy...
|
|
| |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Ale de facto ateiści MAJĄ statystycznie wyższe IQ i wyższy poziom edukacji. Oczywiście nie oznacza to, że każdy ateista jest bystrzejszy od każdego wierzącego, jednak statystyka wykazuje silną korelację. Podobnie statystyka przestępczości jest korzystna dla niewierzących. >Ale nie ma niczyjej winy ani zasługi w tym, że ma wyższe albo niższe IQ. A co to ma do rzeczy? Na oburzenie co do sugestii o wyższości intelektualnej ateistów, odpowiadam, że w zasadzie ta grupa ma wyższe IQ od grupy wierzących. To wszystko - pretensje nie do mnie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | > >Ale nie ma niczyjej winy ani zasługi w tym, że ma wyższe albo niższe IQ.> A co to ma do rzeczy?> Na oburzenie co do sugestii o wyższości intelektualnej ateistów, odpowiadam, że w zasadzie ta grupa ma wyższe IQ od grupy wierzących. To wszystko - pretensje nie do mnie.Z badań statytstycznych wynika również, że Murzyni mają niższe IQ od ludzi pochodzenia europejskiego, a wszyscy się oburzają jak ktoś mówi o wyższości intelektualnej rasy białej nad czarną...
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | > >>Ale nie ma niczyjej winy ani zasługi w tym, że ma wyższe albo niższe IQ.> >A co to ma do rzeczy?> >Na oburzenie co do sugestii o wyższości intelektualnej ateistów, odpowiadam, że w zasadzie ta grupa ma wyższe IQ od grupy wierzących. To wszystko - pretensje nie do mnie.> Z badań statytstycznych wynika również, że Murzyni mają niższe IQ od ludzi pochodzenia europejskiego, a wszyscy się oburzają jak ktoś mówi o wyższości intelektualnej rasy białej nad czarną...  Tak, to prawda, jednak w tym przypadku różnica jest często spowodowana różnym środowiskiem i dostępnością kształcenia. Dlatego te akurat badania uznaje się za niedostateczne pod względem interpretacyjnym, powinny uwzględniać podobne próby badawcze. Po drugie - oburzenie często wynika z obawy posądzenia o rasizm lub obawy, że nasza akceptacja spowoduje negatywne skutki. Coś w myśl "nie wkładaj kija do rąk" w tym przypadku rasistów. Ale myślę, że czasy nadmiernej poprawności będą powoli przechodzić do przeszłości, o ile takie patologie jak rasizm będą zanikać. O ile...
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | > >Z badań statytstycznych wynika również, że Murzyni mają niższe IQ od ludzi pochodzenia europejskiego, a wszyscy się oburzają jak ktoś mówi o wyższości intelektualnej rasy białej nad czarną...  > Tak, to prawda, jednak w tym przypadku różnica jest często spowodowana różnym środowiskiem i dostępnością kształcenia. Dlatego te akurat badania uznaje się za niedostateczne pod względem interpretacyjnym, powinny uwzględniać podobne próby badawcze.No więc podobnie trzeba traktować badania dowodzące wyższości intelektualnej ateistów. Z tego co pamiętam to z tych badań wynikało, że "katolicka" Polska ma statystycznie wyższy wskaźnik IQ od "ateistycznych" Czech. Ale czy ja wiem? Czy faktycznie jesteśmy inteligentniejsi od Czechów?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >>Z badań statytstycznych wynika również, że Murzyni mają niższe IQ od ludzi pochodzenia europejskiego, a wszyscy się oburzają jak ktoś mówi o wyższości intelektualnej rasy białej nad czarną...  > >Tak, to prawda, jednak w tym przypadku różnica jest często spowodowana różnym środowiskiem i dostępnością kształcenia. Dlatego te akurat badania uznaje się za niedostateczne pod względem interpretacyjnym, powinny uwzględniać podobne próby badawcze.> No więc podobnie trzeba traktować badania dowodzące wyższości intelektualnej ateistów. Z tego co pamiętam to z tych badań wynikało, że "katolicka" Polska ma statystycznie wyższy wskaźnik IQ od "ateistycznych" Czech.> Ale czy ja wiem? Czy faktycznie jesteśmy inteligentniejsi od Czechów?  Nie tylko w tych badaniach. Istnieje silna korelacja między poziomem edukacji a religijnością. Negatywna oczywiście. Chociaż oczywiście należy uwzględnić dodatkowe czynniki, np. wpływ laickiej rodziny na motywację do kształcenia, lub wpływ religijnej rodziny na zarzucenie edukacji. Nie mówię, że takie czynniki istnieją, ale warto to zbadać. Jednak istnieje dość istotna różnica. Porównując całe kraje porównujesz cały przekrój ich społeczeństwa, zamożnych, biednych itd. Porównując grupy rasowe, przynajmniej w niektórych krajach porównujesz populacje, które żyją na tym samym terenie, ale zajmują różne "nisze społeczne". Dlatego uważam, że takie badanie jest obarczone większym ryzykiem. Należałoby porównać te dane np. z ilością dochodu na członka rodziny, ciekawe, co by wyszło.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Z badań statytstycznych wynika również, że Murzyni mają niższe IQ od ludzi pochodzenia europejskiego, a wszyscy się oburzają jak ktoś mówi o wyższości intelektualnej rasy białej nad czarną...  Gdyż jest to tylko pyszałkowata głupota białych rasistów. Profesor Dobzhansky na podstawie rzetelnych badań w drugiej połowie ubiegłego wieku opublikował książkę: "Różnorodność i równość" Theodosius Grigorievich Dobzhansky. www.google(*)0i równość (theodosius%20grigorievich%20dobzhansky)&source=web&cd=34&ved=0CCwQFjADOB4&url=http%3A%2F%2Fen.wikipedia.org%2Fwiki%2FTheodosius_Dobzhansky&ei=6MXETt3zApDesgawvJnGCw&usg=AFQjCNGoLEthlLgDMund7TRS9M2auCpFKA Jak dotyczas nikt naukowo nie zdyskredytował tych badań. Książkę wydaną przez PiW w 1979 roku polecam. www.google(*)CNG5AiYwOwlRqQcjYlY6in4Tx35QkAPozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | | perun (8610 punktów) | > > A statystyka to taka pani, która każdemu daje, czego sobie zażyczy...  Statystycznie rzecz ujmując to 30 lat temu PRL był 10 potegą gospodarczą świata .....w każdym razie w produkcji ziemniaków
|
|
 | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Przecież kiedyś, zanim dowiedzieliście się, że istnieje coś takiego jak ateizm też wierzyliście, może mieliście jakieś rozterki, może zauważaliście jakieś nielogiczności i niekonsekwencje, ale wierzyliście. Ja akurat wychowałam się poza kościołem, stąd obawiam się, że głęboka niechęć do wiary / wierzących jest jednak efektem socjalizacji religijnej - w opozycji do "innego". Przechodząc na drugą stronę zmienia się po prostu wizerunek "innego". Co nie zmienia faktu, że czuję niechęć do krk, zwłaszcza za to, co robią tu od ponad 20 lat i mam dość polskiego religianctwa, które z wiarą to chyba niewiele ma wspólnego.
|
|
 | 6 na 6 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Chciałbym zauważyć, że co niektórzy z was (a bez poprawności politycznej - chyba wszyscy ) trochę się zapędzili. Ten wątek nie jest miejscem na klub samouwielbienia i wspólnej nienawiści do kościoła. Miała być na nim dyskutowana ciemna str. ateizmu,konkretnie - to nieuzasadnione przekonanie części nas o naszej wyższości intelektualnej, moralnej i x-alnej. -Ale bredzisz człowieku. Już widzisz nienawiść w samym mówieniu prawdy i w tym, że nie jest już po Waszej ciemnej, jedynie słusznej stronie. Ośmielamy się mówić co myślimy! Chwatit?!
> To, że ktoś wierzy w boga nie oznacza, że jest on skończonym idiotą. Prze>cież kiedyś, zanim dowiedzieliście się, że istnieje coś takiego jak ateizm też wierzyliście, może mieliście jakieś rozterki, może zauważaliście jakieś nielogiczności i niekonsekwencje, ale wierzyliście.
-Błądzić rzecz ludzka, trwać w błędzie to głupota. I g. mnie obchodzi jaka jest nazwa tego, że nie wierzę w boga, nie musiałem dowiadywać się czym jest ateizm, ani co znaczy. Nie dopasowałem poglądów do nazwy, to nazwa pasuje do moich poglądów. Wciąż muszę to tłumaczyć religijnym ignorantom.
> Mimo to nie sadze byście uznali swoje ówczesne poglądy za 100%-owo bezsensowne i głupie. To, iż ktoś myli się w jakiejś sprawie, nie znaczy, że w innych nie może mieć racji. -Niniejszym uznaję moje ówczesne poglądy (gdy wierzyłem), za głupie i 100%-owo bezsensowne, myliłem się. Potrafisz tak samo?!
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
 | 6 na 6 | Amai (3012 punktów) | >Przecież kiedyś, zanim dowiedzieliście się, że istnieje coś takiego jak ateizm też wierzyliście
Kiedyś, zanim dowiedzieliśmy się, że istnieje coś takiego jak wiara, wszyscy byliśmy niewierzący.
A jeśli chodzi o odchodzenie od wiary, to kolejność jest raczej odwrotna. Najpierw przestaje się wierzyć, a potem stwierdza się, że takie ładne słówko "ateizm" idealnie do nas pasuje.
|
|
7 na 7 | Ania... (14138 punktów) | Problem polega na tym, że niektóre poglądy SĄ niepoważne. Jeśli ktoś uważa, że zabicie kilku komórek to zło, ale zabicie dziecka przez odmowę transfuzji krwi, to sam prowokuje do krytyki jego światopoglądu.
Porównanie wiary w boga, co do którego nie mamy żadnych sensownych przesłanek potwierdzający jego chociażby istnienie, a co dopiero mówić o jego cechach czy oczekiwaniach, do przekonania o słuszności poglądów naukowych osoby istniejącej realnie również jest takim strzałem w kolano. To nie jest poważne i nie będzie tak traktowane.
"czy jak stanę na torach i chwycę się trakcji, to pojadę jak tramwaj?" Przepraszam, ale tak to wychodzi.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|