Dziś rano wyjrzałem za okno - niespodzianka - ulica, chodniki, dachy przykryte kilkunastocentymetrową warstwą świeżutkiego puchu. Dobra wiadomość dla wszystkich miłośników "białego szaleństwa" - wszyscy już chyba mieliśmy dość tej szarości. Dzieciarnia aż piszczy z radości - sąsiad miał wprawdzie trudności z namówieniem żony na wspólny rodzinny spacer, ale te szczęśliwe buziaki dzieci były zapewne warte tego wysiłku (dzieci są dobrze odżywione a sąsiad nie lubi ciągnąć sanek). Dość tych kpin. Tak na poważnie - dobrze, że wreszcie chwycił mróz. Jeszcze kilka dni temu na chodnikach była nieprzyjemna chlapa, teraz ten problem mamy z głowy. No i nie wiedziałem, co zrobić z resztkami drewna opałowego - teraz już wiem. Dość tych kpin. Tak na poważnie - smutno, że zima już się kończy. To chyba ostatnie śniegi w tym sezonie. Z drugiej strony meteorolodzy dają pewną nadzieję, że ten pierwszy tej wiosny śnieg nie będzie ostatnim, bo to i w czerwcu, zdarzało się, zdarzało, w Polsce spadł metr śniegu i leżał dwa tygodnie. A więc - głowa do góry i oddychajmy pełną piersią masami powietrza arktycznego. A zatem - chociaż zwykle nie mamy możliwości, by pojechać na Grenlandię i podziwiać splendor jej fiordów i lodowych łomów majestatycznie odpadających od czoła lodowca, to przynajmniej możemy tam sięgnąć swoim nosem. Dość tych kpin. Zima się zacięła. Sprawdzam ceny biletów do Kenii.  |