 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-05-2016 23:50 | Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | Globalne ocieplenie
3 na 5 | Wbrew wynikom badań naukowych ciągle jeszcze są tacy, którzy negują zjawisko globalnego ocieplenia. Dla mnie najlepszym dowodem jest fakt, że od kilku lat w Polsce doświadczamy zaniku czterech pór roku. De facto mamy do czynienia z dwiema: lato i jesień. Od stycznia do kwietnia temperatury rzadko bywają ujemne, opady śniegu są sporadyczne. W maju zaczynają się upały nawet do 300C i trwają nawet do września. Potem się ochładza, ale wielkich mrozów praktycznie nie ma, nie ma też śniegu. Ciekawostką jest to, że za wzrost emisji CO2 nie odpowiada jedynie działalność przemysłowa, ale w jakiejś 1/3 wycinka lasów. Moim zdaniem ludzkość nie zdąży się opamiętać nim będzie za późno i zaleje nas woda z rozpuszczonych czap lodowych na biegunach, a na tym co zostanie nad powierzchnią mórz pojawi się pustynia. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | tarkos (10757 punktów) | >Wbrew wynikom badań naukowych ciągle jeszcze są tacy, którzy negują zjawisko globalnego ocieplenia. Mowa o samym poziomie średnich temperatur planety, czy o wpływie cywilizacji na klimat? >Ciekawostką jest to, że za wzrost emisji CO2 nie odpowiada jedynie działalność przemysłowa Żadne to odkrycie - wiadomo, że tylko częściowo zmieniamy skład atmosfery. Chodzi o to, czy wpływ przemysłu jest znaczący, czy pomijalny? > ale w jakiejś 1/3 wycinka lasów. To chyba przesadny szacunek, gdyż więcej absorbcji CO2 (i emisji tlenu) zachodzi w oceanach, niż na lądach. >Moim zdaniem ludzkość nie zdąży się opamiętać nim będzie za późno Po to chyba piszesz, by się opamiętała. > i zaleje nas woda z rozpuszczonych czap lodowych na biegunach, a na tym co zostanie nad powierzchnią mórz pojawi się pustynia. Oj tam, co nieco może morze zaleje, ale para wodna nadal się będzie skraplać i spadać w postaci deszczu tu i ówdzie, a gdzie popada, nie będzie pustyń.
[Ale i mnie się zdaje, że choćbyśmy mieli wpływ minimalny na cyrkulację słodkiej wody w przyrodzie, to i tak nas nie zwalnia ze starań o nieszkodzenie sobie, bo zdawanie się na naturę lub modlitwy nic tu nie pomogą.] >
|
|
1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | |
|
7 na 7 | Appenzeller (3118 punktów) | > Od stycznia do kwietnia temperatury rzadko bywają ujemne, opady śniegu są sporadyczne. W maju zaczynają się upały nawet do 300C i trwają nawet do września. Potem się ochładza, ale wielkich mrozów praktycznie nie ma, nie ma też śniegu.Nie wiem, czy to akurat najlepszy dowód. Wzrost średnich temperatur w wyniku globalnego ocieplenia to pojedyncze stopnie (poniżej ze strony NASA).  Lokalnie cieplejsze i zimniejsze lata występowały w przeszłości. Pamiętam kolejne bezśnieżne święta z lat 70, ale i solidne śniegi i mrozy na początku lat 80. Kiedy doprowadzano do mnie linię energetyczną gdzieś w 2006, temperatura w końcu grudnia spadła do -25. Jeszcze kilka lat temu walczyłem ze śniegiem zalegającym dach i spadającym z hukiem. Średnia idzie istotnie powoli w górę, ale fluktuacje lokalne wokół niej będą się zdarzać co kilka lat. A tak swoją drogą, nie znalazłem jeszcze sensownego wyjaśnienia znanego faktu: Cytat:Ice cores from Antarctica show that at the end of recent ice ages, the concentration of carbon dioxide in the atmosphere usually started to rise only after temperatures had begun to climb (New Scientist, 16 maja 2007)
Czyli co było pierwsze, jajo czy kura?
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
8 na 8 | ZaKotem (8733 punktów) | >Wbrew wynikom badań naukowych ciągle jeszcze są tacy, którzy negują zjawisko globalnego ocieplenia.
Chyba niewielu przeczy temu, że się ociepla, natomiast nie każdy jest przekonany do tego, ze dzieje się to na skutek działania człowieka. W przeszłości, także w czasach już historycznych, następowało wiele podobnych zmian klimatycznych.
>Moim zdaniem ludzkość nie zdąży się opamiętać nim będzie za późno i zaleje nas woda z rozpuszczonych >czap lodowych na biegunach, a na tym co zostanie nad powierzchnią mórz pojawi się pustynia.
No cóż, dla mieszkańców zalanych wybrzeży znajdzie się miejsce na uwolnionej spod lodowca Grenlandii i Antarktydzie. Lodowce nie są czymś występującym stale, przez większość historii Ziemi nie istniały nigdzie. Obecnie żyjemy w epoce lodowcowej. Przed jej początkiem w strefie podbiegunowej również rosły lasy, a zwiększenie temperatury nie oznacza zwiększenia obszaru pustyni.
|
|
 | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> No cóż, dla mieszkańców zalanych wybrzeży znajdzie się miejsce na uwolnionej spod lodowca Grenlandii i Antarktydzie.Niedawno mieliśmy dwukrotnie okazję doświadczyć namiastki tego, z jaką apokalipsą będziemy mieli do czynienia. Pierwszy przykład to zalanie Nowego Orleanu przez fale oceanu pędzone przez huragan Katrina, drugi - zalanie Nowego Jorku przez huragan Sandy. Tak się bowiem składa, że w deltach i estuariach wielkich rzek i na wybrzeżu żyją dziś dosłownie miliardy ludzi. Jeśli spełnią się najostrożniejsze prognozy, w Polsce pod wodą znajdą się Żuławy, a wraz z nimi spora część Trójmiasta, Elbląg i inne okoliczne miejscowości, a w ujściu Odry - pod wodą zniknie Szczecin. W Europie prawdopodobnie nie da się uratować Holandii. W Wielkiej Brytanii zagrożony jest Londyn (cała wschodnia część tzw. Wielkiego Londynu) i Bristol, żeby wymienić największe ośrodki miejskie. Podobne sceny będą się rozgrywały na całym Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, a także w Chinach i w Indiach, i wszędzie tam, gdzie silnie zurbanizowane obszary zlokalizowane są w rejonie nadmorskich nizin. Przemieszczenie ludzi jest najmniejszym problemem, największym - niewyobrażalne straty w infrastrukturze, w którą przez lata inwestowano olbrzymie środki. Jest to koszt nie do udźwignięcia nawet dla najbogatszych państw... 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
|  | 1 na 1 | Abdullah (1241 punktów) | >>No cóż, dla mieszkańców zalanych wybrzeży znajdzie się miejsce na uwolnionej spod lodowca Grenlandii i Antarktydzie. >Niedawno mieliśmy dwukrotnie okazję doświadczyć namiastki tego, z jaką apokalipsą będziemy mieli do czynienia. Pierwszy przykład to zalanie Nowego Orleanu przez fale oceanu pędzone przez huragan Katrina, drugi - zalanie Nowego Jorku przez huragan Sandy. A jakie zniszczenia mieliśmy w Fukushimie , - zjawiska klimatyczne są zbyt skomplikowane aby na podstawie kilku zdarzeń w dość krótkim okresie czasu wyciągać daleko idące wnioski. Można nieco przesadzić. >Tak się bowiem składa, że w deltach i estuariach wielkich rzek i na wybrzeżu żyją dziś dosłownie miliardy ludzi. Jeśli spełnią się najostrożniejsze prognozy, w Polsce pod wodą znajdą się Żuławy, a wraz z nimi spora część Trójmiasta, Elbląg i inne okoliczne miejscowości, a w ujściu Odry - pod wodą zniknie Szczecin. W Europie prawdopodobnie nie da się uratować Holandii. W Wielkiej Brytanii zagrożony jest Londyn (cała wschodnia część tzw. Wielkiego Londynu) i Bristol, iżeby wymienić największe ośrodki miejskie. Pytanie jest takie co chcesz z tym zrobic - wszyscy wracamy do jaskiń i żyjemy zgodnie z naturą? Biadoleniem niech sie zajmą stare baby - jedyna droga to ucieczka naprzód: bardziej energooszczędny przemysł, pełna elektryfikacja transportu, lepsze źrodła energii (cykl paliwowy toru, lepsze reaktory atomowe, lepsze panele słoneczne) oraz inzynieria genetyczna która zastąpi ropę naftową do produkcji nawozów, polimerów i wszystkiego innego które puki co uzyskujemy z węgla i ropy. I co najważniejsze , pomimo ze moje neoliberalne serce się buntuje rozum podpowiada - te technologie powinny być rozwijane za pieniądze podatnika - a następnie licencjonowane tanio każdemu kto potrzebuje. Na przykładzie Chin i syfu który oni zrobili widać że skok przemysłowy jest bombą ekologiczna wiec lepiej za przysłowiowego dolara dać czyste technologie Indonezji niż dalej dopuszczać do wypalania lasów tropiklanych. Jakoś nie wierzę ze uda sie biedaków przekonać, że dla dobra planety powinni pozostać w biedzie.
|
|
|  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | > Przemieszczenie ludzi jest najmniejszym problemem, największym - niewyobrażalne straty w infrastrukturze, w którą przez lata inwestowano olbrzymie środki. Jest to koszt nie do udźwignięcia nawet dla najbogatszych państw...  Tylko wtedy, gdy Pan Bóg ześle potop i zatopi wybrzeża w ciągu dni czterdziestu, na co się nie zanosi. Należałoby się raczej spodziewać stopniowego podnoszenia poziomu mórz w ciągu stu i więcej lat, a przez ten czas i tak wszelkie budowle staną się przestarzałe. Wystarczyłoby więc tylko stopniowo ograniczać inwestycje na terenach zagrożonych zalewaniem, a to jest do udźwignięcia nawet dla najbiedniejszych państw. Ale co tu gadać o racjonalnym planowaniu zagospodarowania wybrzeży, skoro w naszym wcale nie najbiedniejszym kraju radośnie buduje się osiedla na terenach zalewowych rzek, bo przecież wolny rynek i co się będą urzędasy wtrącać...
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Tylko wtedy, gdy Pan Bóg ześle potop i zatopi wybrzeża w ciągu dni czterdziestu, na co się nie zanosi.Zanosi się jednak na to, że nawet stopniowe podnoszenie się poziomu mórz znacznie wpłynie na skutki regularnie występujących zjawisk pogodowych, takich jak burze, sztormy i huragany. Wybrzeża nie muszą być w całości zatopione, by były znacznie bardziej nastawione na niszczycielską siłę żywiołu, i to dużo wcześniej zanim znalazłyby się pod poziomem morza. pl.wikipedia.org/wiki/HiperkanNawet nieznaczny wzrost poziomu mórz oznacza bowiem znaczny wzrost ilości mas wody, uderzających w wybrzeża w przypadku sztormu czy huraganu, gdy występuje efekt ich spiętrzenia pod wpływem siły wiatru. Wzrost poziomu wody o 1 cm oznacza, że na powierzchni 1 km kw. morza przybyło 10 tys. metrów sześciennych wody. Wydaje się, że nie jest to dużo, ale taka Zatoka Meksykańska ma 1,6 mln km kw., więc przy wzroście poziomu wody o 1 cm, przybywa w tym basenie 16 mld metrów sześciennych wody. Wzrost poziomu wody o 1 cm oznacza więc, że w czasie sztormów czy huraganów w brzegi uderzą miliardy metrów sześciennych wody więcej niż poprzednio...
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
3 na 3 | Jacholek (5699 punktów) | > Wbrew wynikom badań naukowych ciągle jeszcze są tacy, którzy negują zjawisko globalnego ocieplenia.Sprawy klimatyczne są dosyć skomplikowane i nie należy zbyt pochopnie wyciągać daleko idące wnioski. Aktywność ludzka to tylko jeden z wielu czynników decydujących o długofalowych trendach w zmianach klimatu. Dochodzi tu jeszcze aktywność Słońca, zjawiska wulkaniczne, zmiany w ekosferze a nawet intensywność promieniowania kosmicznego: www.skepti(*)lobal-warming-intermediate.htm Co oczywiście nie usprawiedliwia lekceważenia wkładu do tego procesu ocieplenia spalania paliw kopalnianych (smogi w Chinach !) czy też emisji do atmosfery gazów cieplarnianych pochodzenia przemysłowego.
|
|
1 na 1 | Burnham (1149 punktów) | >Dla mnie najlepszym dowodem jest fakt, że od kilku lat w Polsce doświadczamy zaniku czterech pór >roku. De facto mamy do czynienia z dwiema: lato i jesień.
Sugerujesz, że kupuję kurtkę, czapkę, rękawiczki i szalik na zimę bo ja nie mam na co pieniędzy wydawać ? Jakoś nie widziałem żeby odzież zimowa była wycofana z rynku, a wręcz przeciwnie. Bo widzisz problem z tym globalnym ociepleniem polega na tym, że żaden naukowiec do tej pory nie był w stanie udowodnić dlaczego poziom CO2 się zwiększa w atmosferze, ale to nie przeszkadza różnym lobby by ugrać na tym swój interes. Co więcej żaden naukowiec nie udowodnił dlaczego na skutek globalnego ocieplenia miałyby Ziemię nawiedzać nieustanne upały i susze - to są jedynie hipotezy. Wedle innych hipotez, szczególnie tych które się pojawiały jeszcze na początku XX wieku, temperatura Ziemi może opaść w skutek parowania woda i częstszych deszczów doprowadzając do epoki lodowcowej.
Tak więc nauka nie wie tutaj zbyt wiele. Natomiast to co wiadomo to fakt, że gaz emituje znacznie mniej CO2 do atmosfery aniżeli spalanie ropy naftowej oraz węgla, a Iran, Rosja czy Katar mają bardzo duże pokłady gazu i bardzo by chcieli aby konsumpcja tej energii szła w górę kosztem choćby węgla. Monopol na dostawę energii to bardzo fajna rzecz szczególnie wśród państw, które nie mają żadnego innego pomysłu na bogactwo.
>Ciekawostką jest to, że za wzrost emisji CO2 nie odpowiada jedynie działalność >przemysłowa
Wzrost emisji CO2 nie jest równoznaczny z kumulowaniem się CO2 w atmosferze i nikt do tej pory nie udowodnił tej hipotezy na której wielkie pieniądze cały czas robi Greenpeace. Kiedyś, na początku globalne ocieplenie, zanim stało się tematem politycznym i zanim zyskało nazwę, było badaniem przyrody przez ludzi, którzy chcieli poznać odpowiedź na pytanie dlaczego, gdy zostawi się na szczycie góry szwajcarskiej pudełko owinięte w obwodzie czarnym korkiem, a obite szkłem u góry to ciepło zacznie się wewnątrz kumulować, a nie uciekać lub dlaczego niebo ma kolor niebieski. Dzisiaj mało kogo to interesuje bo z jakiś powodów najważniejsze jest by kraje takie jak Polska zaprzestały korzystania z węgla, a przeszły na gaz ziemny.
|
|
 | | DyktaFon (9281 punktów) | Nauka nie ma tu nic do powiedzenia, co najwyżej różni hochsztaplerzy, którzy sobie kręcą swoje własne lody z tego ocieplenia (czy ochłodzenia - jak komu pasuje i co daje większe dochody).
>Tak więc nauka nie wie tutaj zbyt wiele. Natomiast to co wiadomo to fakt, że gaz emituje znacznie mniej CO2 do atmosfery aniżeli spalanie ropy naftowej oraz węgla,
Gaz czy węgiel, czy cokolwiek innego emituje dokładnie tyle samo CO2 przy spalaniu: z każdego atomu węgla powstaje jedna cząsteczka CO2. I nic mniej ani więcej. Tu akurat nauka wie dokładnie wszystko (w przeciwieństwie do wiedzy o ewentualnym ociepleniu).
|
|
|  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Tak więc nauka nie wie tutaj zbyt wiele. Natomiast to co wiadomo to fakt, że gaz emituje znacznie mniej CO2 do atmosfery aniżeli spalanie ropy naftowej oraz węgla, >Gaz czy węgiel, czy cokolwiek innego emituje dokładnie tyle samo CO2 przy spalaniu: z każdego atomu węgla powstaje jedna cząsteczka CO2. I nic mniej ani więcej. Tu akurat nauka wie dokładnie wszystko (w przeciwieństwie do wiedzy o ewentualnym ociepleniu).
Nie rozumiesz. Chodzi o to, że wyprodukowanie określonej porcji energii z gazu powoduje mniejszą emisję niż wyprodukowanie tej samej porcji z węgla.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > >>Tak więc nauka nie wie tutaj zbyt wiele. Natomiast to co wiadomo to fakt, że gaz emituje znacznie mniej CO2 do atmosfery aniżeli spalanie ropy naftowej oraz węgla,> >Gaz czy węgiel, czy cokolwiek innego emituje dokładnie tyle samo CO2 przy spalaniu: z każdego atomu węgla powstaje jedna cząsteczka CO2. I nic mniej ani więcej. Tu akurat nauka wie dokładnie wszystko (w przeciwieństwie do wiedzy o ewentualnym ociepleniu).> Nie rozumiesz. Chodzi o to, że wyprodukowanie określonej porcji energii z gazu powoduje mniejszą emisję niż wyprodukowanie tej samej porcji z węgla.> BEKA z LEMINGÓW!Rozumiem doskonale. To mój zawód  Wyprodukowanie określonej porcji energii z gazu powoduje identyczną emisję CO2, jak z węgla  Ani grama mniej  A to, że politycy twierdzą inaczej, to już nie moja sprawa. Wystarczy cofnąć się do szkoły podstawowej. Nie potrzeba do tego żadnych studiów, ani nawet matury.
|
|
| | |  | 2 na 2 | tarkos (10757 punktów) | > Wyprodukowanie określonej porcji energii z gazu powoduje identyczną emisję CO2, jak z węgla Jeśli mowa o gazie ziemnym składającym się głównie z metanu (CH4), to część energii spalania pochodzi z utleniania wodoru. Skąd więc Twoje twierdzenie - nieporozumienie czy żart? >
|
|
| | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > > Wyprodukowanie określonej porcji energii z gazu powoduje identyczną emisję CO2, jak z węgla> Jeśli mowa o gazie ziemnym składającym się głównie z metanu (CH4), to część energii spalania pochodzi z utleniania wodoru.> Skąd więc Twoje twierdzenie - nieporozumienie czy żart?> >Ale węgiel kamienny (a tym bardziej inne) nie składa się wyłącznie z węgla  Tylko dla czystego węgla i czystego metanu można powiedzieć, że spalenie wytwarza więcej dwutlenku węgla dla węgla. A w rzeczywistości nigdy tak nie jest. bc.pollub.pl/Content/4054/diagnostyka.pdf W rzeczywistości jest kombinacja wszystkiego, co się da i na dodatek za każdym razem inna. I to zarówno przy gazie (to nie jest czysty metan), jak i węglu. Już pomijam przy tym fakt, że para wodna jest "większym" gazem cieplarnianym, niż dwutlenek węgla
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >> Wyprodukowanie określonej porcji energii z gazu powoduje identyczną emisję CO2, jak z węgla> >Jeśli mowa o gazie ziemnym składającym się głównie z metanu (CH4), to część energii spalania pochodzi z utleniania wodoru.> >Skąd więc Twoje twierdzenie - nieporozumienie czy żart?> >>> Ale węgiel kamienny (a tym bardziej inne) nie składa się wyłącznie z węgla Tylko dla czystego węgla i czystego metanu można powiedzieć, że spalenie wytwarza więcej dwutlenku węgla dla węgla. A w rzeczywistości nigdy tak nie jest. bc.pollub.pl/Content/4054/diagnostyka.pdf W rzeczywistości jest kombinacja wszystkiego, co się da i na dodatek za każdym razem inna. I to zarówno przy gazie (to nie jest czysty metan), jak i węglu. Już pomijam przy tym fakt, że para wodna jest "większym" gazem cieplarnianym, niż dwutlenek węgla  Wszystko prawda, tylko to nie wyjaśnia takiej samej emisji.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Rozumiem doskonale. To mój zawód Wyprodukowanie określonej porcji energii z gazu powoduje identyczną emisję CO2, jak z węgla Ani grama mniej A to, że politycy twierdzą inaczej, to już nie moja sprawa. Wystarczy cofnąć się do szkoły podstawowej. Nie potrzeba do tego żadnych studiów, ani nawet matury.Dobra, skoro wiesz i to Twój zawód, wyjaśnij jak to zatem jest. Bo narazie to wydaje mi się, że zupełnie nie rozumiesz o czym piszesz. Spalanie gazu, np propanu i spalanie węgla prowadzi wg znanych mi wartości ciepła spalania/Wop i w przeliczeniu na jednakową porcję energii do różnej emisji CO2 (większej w przypadku spalania węgla ok. 2x). Jest to wiedza powszechna.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | Mówimy oczywiście o spalaniu przy pełnym dostępie do tlenu.
1) Spalanie węgla: C + 02 -> CO2 ciepło spalania węgla kamiennego: 393,42 kJ/mol
2) Spalanie propanu: C3H8 + 502 -> 3C02 + 4H20 ciepło spalania propanu: 1562,1 kJ/mol
Co rozumiesz przez "przeliczenie na jednostkową porcje" ? Założę że chodzi Ci o przeliczenie na ilość cząsteczek substratu. Gołym okiem widać, że spalanie propanu daje nawet 3x więcej energii w przeliczeniu na ilość cząsteczek.
Teraz emisja CO2:
W pierwszy przypadku mamy 0,0025 mola cząsteczki CO2 na kJ W drugim przypadku mamy 0,0019 mola cząsteczki C02 na kJ
Wiec spalanie węgla kamiennego daje jakieś 32% większą emisje co2 , niż w przypadku spalania czystego propanu. Ale w praktyce spala się jakieś mieszaniny kilku gazów.
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Skąd wziąłes cieplo spalania propanu?
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Skąd wziąłes cieplo spalania propanu?
Z Wikipedii, wpisałem hasło "ciepło spalania" i odczytałem z tabeli w artykule.
|
|
| | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Skąd wziąłes cieplo spalania propanu? > Z Wikipedii, wpisałem hasło "ciepło spalania" i odczytałem z tabeli w artykule. Pytam, bo wg mnie to ciepło wynosi ok. 2200, a Ty wziałęs etan, a nie propan.
Ale to niczego nie zmienia, niezaleznie jaki gaz weźmiesz dostaniesz podobną relację emisji do ciepła, bo ciepło i emisja są funkcją ilości -CH2- w cząteczce.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | Moj blad, jedyna roznica ze bedzie w takim razie 3/2200 = 0.00136 mola
Czyli emisja przy weglu kamiennym bylaby o ok 80% wyzsza
|
|
| | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Moj blad, >jedyna roznica ze bedzie w takim razie 3/2200 = 0.00136 mola >Czyli emisja przy weglu kamiennym bylaby o ok 80% wyzsza No mniej więcej, bliższa przy dokładnym wyliczeniu 90%. Tak czy inaczej to mniej więcej stała wartość różnicy.
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
|  | | Burnham (1149 punktów) | >>Tak więc nauka nie wie tutaj zbyt wiele. Natomiast to co wiadomo to fakt, że gaz emituje znacznie mniej CO2 do atmosfery aniżeli spalanie ropy naftowej oraz węgla, >Gaz czy węgiel, czy cokolwiek innego emituje dokładnie tyle samo CO2 przy spalaniu: z każdego atomu węgla powstaje jedna cząsteczka CO2. Wyprodukowanie określonej porcji energii z gazu powoduje identyczną emisję CO2, jak z węgla. A to, że politycy twierdzą inaczej, to już nie moja sprawa.
Mylisz się zasadniczo bowiem obecne elektrownie oparte na węglu niemal całkowicie wyeliminowały emisję SO2 oraz tlenków azotu w związku z czym zanieczyszczają środowisko w mniejszym stopniu poprzez podniesioną wydajność o blisko 40%. Pozyskiwanie energii z węgla jest procesem niezwykle skomplikowanym z punktu widzenia technologii na którą się wydaje dziesiątki miliardów dolarów. Świat nadal stoi w 40% na węglu i od lat rządy oraz prywatne koncerny ładują wielkie sumy pieniędzy w ulepszanie technologii pozyskiwania energii z węgla. Obecnie pozyskiwanie jednostki energii z węgla wytwarza dwa razy więcej CO2 aniżeli w przypadku gazu naturalnego. Istnieją od jakiegoś czasu specjalne programy badawcze tzw. CCS (carbon capture and sequestration), których celem jest przechwycenie emisji CO2 i magazynowanie w specjalnie do tego tworzonych zbiornikach podziemnych. Obecnie CO2 może zostać przechwycony na dwa sposoby albo tuż przed spaleniem albo po spaleniu węgla. Jednakże ze względu na astronomiczne koszty technologii korzysta się z tego drugiego sposobu.
Przechwycony CO2 ulega kompresji i pod postacią cieczy transportowany jest rurami w niedostępne zbiorniki podziemne. Istnieje też inny sposób na wykorzystanie CO2 bowiem używany jest do zwiększania wydobycia w starych polach naftowych oraz kopalniach gazu. W dłuższej perspektywie czasu ten model technologii mógłby stworzyć nowy sposób pozyskiwania energii bowiem przy założeniu, że choćby 60% CO2 powstałego w elektrowniach węglowych w USA miało zostać przechwycone, skompresowane i ponownie wprowadzone w system wytwarzania energii to odpowiadałoby to produkcji 19 milionów baryłek ropy jaki ten kraj codziennie konsumuje. By stworzyć obecny system energetyczny oparty na ropie naftowej potrzeba było 160 lat i trylionów dolarów. Technologia potrzebuje czasu, ale zjawisko istnieje i dotyczy węgla w znacznie większym stopniu aniżeli gazu naturalnego. Wielu poważnych ludzi z wielkim kapitałem zainteresowanych jest pomysłem stworzenia z CO2 kolejnego paliwa, ale to nie politycy byli pomysłodawcami.
|
|
1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | >Wbrew wynikom badań naukowych ciągle jeszcze są tacy, którzy negują zjawisko globalnego ocieplenia. -Oskarżyłbym ich o mowę nienawiści, albo klimatofobię.
>Dla mnie najlepszym dowodem jest fakt, że od kilku lat w Polsce doświadczamy zaniku czterech pór roku. > De facto mamy do czynienia z dwiema: lato i jesień. >Od stycznia do kwietnia temperatury rzadko bywają ujemne, opady śniegu są sporadyczne. W maju zaczynają się upały nawet do 300C i trwają nawet do września. Potem się ochładza, ale >wielkich mrozów praktycznie nie ma, nie ma też śniegu. -Trochę podkoloryzowałeś te "fakty", naginając do teorii. Jeszcze kilka lat temu chowałem akumulator do domu i obawiałem się czy płyn chłodniczy mi nie zamarznie, bo temp. spadała poniżej -30 st. Były paskudne maje, chłodne mokre czerwce, trochę powodzi. Gdzie te 30 st. w maju ? W tym roku ledwie dobija do 25. Śniegu góry też były, dachy się załamywały, nawet ludzie ginęli. I coraz to komunikat, że jakieś lotnisko sparaliżowane, choćby w Londynie, albo w Kopenhadze podczas szczytu klimatycznego, że mądrale wrócić nie mogli od razu. I znowu śnieg na francuskiej riwierze, w Barcelonie chleba nie dowieźli bo śnieg i -2 st., śnieg w Izraelu po raz pierwszy od 50 lat, Meksykanie bawią się śnieżkami i lepią bałwana... Brytyjscy kierowcy ślizgają się, bo nie znają opon zimowych...a przydałyby się. Czasami zimno już we wrześniu, śnieg w październiku, potem lekki styczeń i luty, a potem znowu zimny marzec, śnieg zawieje jeszcze w kwietniu.
|
|
1 na 1 | sebg (208 punktów) | Witam, chciałem podzielić się swoim punktem widzenia, ale nie spodziewałem się, że na tym forum przeczytam opinie, które swoją jakością dorównują komentarzom pod pseudonaukowymi artykułami na które można trafić w internecie, gdzie wypowiadają się ludzie niemający podstawowej wiedzy z dziedziny. Dla tego postanowiłem wkleić link do materiału filmowego traktującego o tym problemie i przedstawione tam argumenty są o klasę wyższe niż, to co przeczytałem na tym forum. Globalne ocieplenie w pigułce dla racjonalistów. Polecam cały kanał tego Pana.
|
|
 | 3 na 3 | Jacholek (5699 punktów) | > Witam, chciałem podzielić się swoim punktem widzeniaNie przesadzajmy, forum to nie miejsce na pogłębione dyskusje naukowe ale okazja do wyrażenia opinii i przekazania informacji czy ciekawych linków. Wskazany materiał filmowy to dosyć przystępne przedstawienie różnych zagadnień związanych z globalnym ociepleniem ale nic więcej czy mniej. Zagadnienia paleoklimatyczne to kwestia odrębna i wiadomo że nie o tę skale czasu tutaj chodzi. Osobiście w materiałach forum nie szukam prawd naukowych bo istnieją do tego lepsze źródła (jak publikacje w naukowych czasopismach) a jedynie odzwierciedlenia opinii i stanu przeciętnej znajomości różnych zagadnień, nie tylko czysto naukowych. Jak wspomniałem klimatologia to nauka wysoce interdyscyplinarna więc można do niej podchodzić od bardzo różnych stron i w CERNie np prowadzi się eksperyment CLOUD którego celem jest lepsze zrozumienie mechanizmu tworzenia się aerozoli w atmosferze pod wpływem (między innymi) promieniowania kosmicznego co z kolei wpływa na tworzenie się chmur więc na bilans termiczny nasłonecznienia ( home.cern/(*)heds-new-light-cloud-formation). Ten aspekt jest kompletnie pominięty we wspomnianym materiale filmowym.
|
|
1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | > Moim zdaniem ludzkość nie zdąży się opamiętać nim będzie za późno i zaleje nas woda z rozpuszczonych> czap lodowych na biegunach, a na tym co zostanie nad powierzchnią mórz pojawi się pustynia. Cytat:Podobno, "topią się lodowce na całym świecie", co jest skutkiem "efektu cieplarnianego". Po pierwsze, nie na całym świecie, po drugie - na jakikolwiek związek tego zjawiska z "emisją gazów cieplarnianych" nie ma żadnych dowodów. > Ciekawostką jest to, że za wzrost emisji CO2 nie odpowiada jedynie działalność przemysłowa, ale w jakiejś 1/3 wycinka lasów. Cytat:Najważniejszym gazem cieplarnianym, o którym prasa nie pisze na ogół wcale, nie jest dwutlenek węgla, który wypuszczamy spalając węgiel, spalając ropę, spalając gaz, a także z innych źródeł ludzkich - tylko woda. Zwyczajna para wodna daje około 97% całego efektu cieplarnianego Cytat:Dodajmy jeszcze, że lasy produkują jedynie ułamek tlenu na Ziemi. Puszcza amazońska, choć oczywiście bardzo cenna, żadnymi "zielonymi płucami" nie jest. Ponad 80% tlenu wytwarza oceaniczny fitoplankton. Wzrost temperatury oceanu spowoduje oczywiście rozrost fitoplanktonu i w konsekwencji - zwiększenie "mocy przerobowych" CO2, niezależnie od powierzchni lasów. g-o.strefa.pl/ Cytat: Wszelkie dane wskazują, że ocieplenie klimatu nie ma związku z zawartością CO[sub]2[/sub] w powietrzu. To znaczy wysokość stężenia tego gazu w okresach historycznych jest powiązana skutkowo, a nie przyczynowo z klimatem planety. www.rp.pl/(*)ek-nie-ma-nic-do-klimatu-.html
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|