Chciałbym zapytać Was o zdanie, czy zdolności do nauki języków obcych idą w parze ze zdolnościami propagandowymi. I nie chodzi mi tu o proste chwalenie bądź krytykowanie kogoś, a bardziej wyrafinowane sztuczki, które bym określił jako:
-pseudochwalstwo - czyli przykładowo wrogi władzom miasta dziennikarz cały czas owe władze chwali, robiąc to jednak celowo w taki absurdalny sposób, że ludzie nabierają coraz gorszych opinii o władzy, którą on chwali
-zestawianie, w tym poprzez absurd - na czym bym chciał skupić się w związku z tematem wątku. Otóż polega to na takim zestawianiu wypowiedzi, że odbiorca automatycznie kojarzy ze sobą pewne ich fragmenty. Przykładowo nie zarzucamy władzom czegoś wprost, ale tekst jest napisany w taki sposób, że odbiorca automatycznie wiąże ze sobą dwie pozornie niezwiązane kwestie. Podam przykładowe zdanie, które brzmi: Każdy kto krytykuje urzędnika X został oszukany przez agenta nieruchomości, stąd jego niechęć do urzędów. Teoretycznie zdanie wydaje się absurdalne, ale jednak budzi w odbiorcy skojarzenie między owym "urzędnikiem X" a słowem "oszustwo".
W takim działaniu wyraźnie widać podobieństwo do metod nauki języków obcych, kiedy poprzez odpowiednie zestawianie słownictwa i system powtórek, osoba szybciej zapamiętuje materiał. |