 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-01-2012 21:21 | wiggle (2 punktów) | Filozofia
1 na 1 | Witam.
Chciałbym prosić o pomoc w odpowiedzi na pytania.
1)„Co sprawia, że natura ludzka — tj. zbiór genetycznie przenoszonych, niezmiennych cech gatunkowych — potrafi wytworzyć nowe niezmienniki, w formie potrzeb kulturowych, i jak te niezmienniki są przekazywane? Jak mogło dojść do tego, że stworzenia, których potrzeby ograniczały się do jedzenia, kopulacji i chronienia się przed żywiołami, i które ponoć sztukę i religię wynalazły po to, aby lepiej zaspokajać tamte potrzeby życiowe, z nieznanych powodów poczęły cenić te wynalazki dla nich samych? Dlaczego żaden inny gatunek, wskazujący te same życiowe potrzeby, nie wytworzył niczego porównywalnego? Nie jest moim zamiarem rozważanie tych zagadek, stanowiących podstawowy materiał dla tak zwanej filozofii historii. Zadowolę się wskazaniem, że nie można się spodziewać żadnego empirycznie uzasadnionego ich rozwiązania, i że każda odpowiedź, funkcjonalistyczna czy jakakolwiek inna, pozostanie czystą spekulacją, zależną od filozoficznych preferencji. Nie jesteśmy w stanie zbadać, czym jest ludzka natura, czy też — co czyni historię człowieka historią ludzką, póki nie określimy tego momentu w rozwoju gatunków, w którym pojawia się człowiek, a zatem póki nie ustalimy, jak daleko sięga wstecz ludzka historia. Umiejscowienie tego momentu jest kwestią wyboru. Nigdy nie odkryjemy absolutnego początku sztuki, religii czy logiki na podstawie materiału historycznego. Słusznie powiada Jaspers, że nie możemy nawet zbudować pojęcia uniwersalnej historii człowieka, jeśli nie postawimy siebie, a co najmniej nie spróbujemy się postawić, poza tą historią. Takie próby muszą zapewne zakończyć się porażką, jako że nie potrafimy uwolnić się myślowo od procesu historycznego, w którym nie tylko żyjemy, ale który też przeżywamy; próby te jednak nie muszą być bezowocne. Lecz nadanie sensu temu procesowi jako całości winno być rozumiane jako sprawa opcji. Czymkolwiek by ów sens był — nieskończonym postępem ludzkiej samokreacji czy dekadencją życia, zbawieniem ostatecznym czy ostateczną katastrofą — nie da się go wyprowadzić z wiedzy historycznej. Ci, którzy zamierzenie i otwarcie lokują ów sens poza historycznym procesem, jak zwykli to czynić filozofowie chrześcijańscy — św. Augustyn, Bossuet, czy, spośród współczesnych, Danielou i Maritain — są zatem bardziej konsekwentni. Przyznają mniej lub bardziej explicite, że perspektywa, z której można dostrzec sens historii, musi ogarniać cały proces, od pierwszego „niech się stanie" do ostatecznego punktu Omega (używając słów Teilharda de Chardin). Taki punkt obserwacyjny, z definicji równie dla nas niedostępny jak pozycja, z której można spojrzeć sobie samemu prosto w twarz, pokrywa się z boskim „okiem w trójkąt wprawionym i na świat patrzącym". Zatem nie jest nam dane choćby zerknąć z tej wszechogarniającej perspektywy; udostępnia nam ją — tylko pośrednio — Słowo Boże. Objawienie jest więc jedynym źródłem wszelkiej wiedzy o „sensie historii" i o samej wartości tego dziwacznego pojęcia. Mam ochotę poprzeć ten pogląd”.
Jaki pogląd ma ochotę poprzeć L. Kołakowski?
2) Często nie wszystkie zachcianki można zaspokoić, a usuniecie przeszkody w spełnieniu jednej może zagrodzić drogę do spełnienia inne. Król Midas zyskał wolność, mógł wreszcie dać upust swej miłości do złota, lecz z drugiej strony nie mógł już cieszyć się życiem. Pragnienia muszą być spójne ze sobą uporządkowane według ważności. Wolny podmiot nie tylko musi znać swoje pragnienia, musi także przewidzieć, co się stanie, gdy będzie się nimi kierował. Czasem w świetle tej samowiedzy mile będą widziane przeszkody zewnętrzne, powstrzymujące go przed działaniem, którego będzie żałował.
Co próbuje pokazać autor tej wypowiedzi i do jakiej i czyjej koncepcji w swej wypowiedzi nawiązuje?
3) Dotknij mokrej gąbki, a komunikat powędruje z palców do mózgu, gdzie zostanie odszyfrowany. Na jednym końcu łańcucha przyczynowego znajduje się gąbka, na drugim zaś jej doznanie. Zgodnie ze starą uznaną tradycją wnioskujemy na podstawie doznania o obecności gąbki. Nie bardzo jednak jest jasne, co nazywamy „doznaniem gąbki”. Doznania w czasie snów i halucynacji są nie mniej rzeczywiste. W tym przypadku błąd nie polega na przyjęciu nie właściwych przesłanek, lecz na wnioskowaniu o zewnętrznej przyczynie. A zatem należałoby opisać doświadczenie abstrahując od przyczyn. Trzeba ograniczyć się do tego, co dociera do nas za pośrednictwem zmysłów. Wnioskowanie będzie poprawne, gdy rzeczywiście jest gąbka, zawiedzie gdy gąbki nie ma - tak czy inaczej punktem wyjścia jest samo doznanie.
Do jakiej dyscypliny filozoficznej zaliczyłbyś ten fragment? Jaki problem został tu przedstawiony? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Ratatoskr (4439 punktów) | > 1)"Co sprawia, że natura ludzka - tj. zbiór genetycznie przenoszonych, niezmiennych cech> gatunkowych - potrafi wytworzyć nowe niezmienniki, w formie potrzeb kulturowych, i jak te> niezmienniki są przekazywane?Unikalny w naturze poziom inteligencji. Unikalna w naturze zdolność posługiwania się mową, a następnie również pismem. > Zatem nie jest nam dane choćby> zerknąć z tej wszechogarniającej perspektywy; udostępnia nam ją - tylko pośrednio -> Słowo Boże.I dlatego bardzo lubię mity Greków i Skandynawów. > 2) Pragnienia muszą być spójne ze sobą> uporządkowane według ważności. Wolny podmiot nie tylko musi znać swoje pragnienia, musi także> przewidzieć, co się stanie, gdy będzie się nimi kierował.I dlatego jestem racjonalistką. > 3) Dotknij mokrej gąbki> (...)> wnioskujemy na podstawie doznania o obecności gąbki> (...)> Doznania w czasie snów i halucynacji są nie mniej rzeczywiste.> (...)> Wnioskowanie będzie poprawne, gdy rzeczywiście jest gąbka,> zawiedzie gdy gąbki nie maI dlatego właśnie nie wierzę w Pana Gąbkę, nawet jeżeli są tacy, którzy twierdzą, że doświadczają Jego obecności. seksualnosc-kobiet.pl
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Jaki problem został tu przedstawiony? Psychiatryczny?
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | 1) Agnostycyzm poznawczy 2) koncepcja wasala, Hobbes Lewiatan 3) Epistemologia (gnoseologia), problem wartości poznania zmysłowego (bardziej krytyka przyczynowości, empiryzm, poglądy podobne do Hume'a)
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >natura ludzka tj. zbiór genetycznie przenoszonych, niezmiennych cech gatunkowych... >Nie jesteśmy w stanie zbadać, czym jest ludzka natura, ...
No to jak w końcu jest z tą ludzką naturą? Raz ma nią być genom, a po chwili już nie wiemy, co to takiego.
>póki nie określimy tego momentu w rozwoju gatunków,...
Ten moment trwał setki milionów lat. Moment w sensie ewolucyjnym to jedynie metafora.
>Słusznie powiada Jaspers, że nie możemy nawet zbudować pojęcia uniwersalnej historii człowieka, jeśli nie postawimy siebie, a co najmniej nie spróbujemy się postawić, poza tą historią.
Nonsens. To tak, jakbyśmy chcieli poznawać sytuując się poza mózgiem. A przecież mózg wyjaśnia sam siebie, również swoją historię. Poznawcze konstrukty, włącznie z platońskimi ideami, to konstrukty mózgu.
>nie potrafimy uwolnić się myślowo od procesu historycznego,...
Porażką jest sama próba (iluzja) uwolnienia się od historii.
>perspektywa, z której można dostrzec sens historii, musi ogarniać cały proces, od pierwszego "niech się stanie" do ostatecznego punktu Omega.
To fantazjowanie bez związku z rzeczywistym funkcjonowaniem ludzkiego, mózgowego, a więc sensorycznego poznania. Dla człowieka alfą i omegą poznania jest zmysłowość.
>Objawienie jest więc jedynym źródłem wszelkiej wiedzy o "sensie historii"...
Objawienie jest produktem historii i bez reszty zamkniętym w jej ramach. Mózg Mojżesza poprzedziły mózgi gadów i ptaków.
>Wolny podmiot...
Pomówmy raczej o jego neuronalnej reprezentacji i prawach, jakim podlega.
>Dotknij mokrej gąbki, a komunikat powędruje z palców do mózgu, gdzie zostanie odszyfrowany.
>Trzeba ograniczyć się do tego, co dociera do nas za pośrednictwem zmysłów.
To, co nazywamy docieraniem za pośrednictwem zmysłów jest w gruncie rzeczy zmianą stanu (perturbacją) pewnego wyjściowego układu zwanego środowiskiem bez różnicowania go na środowisko wewnętrzne i zewnętrzne. Przedmiot jest w owym układzie zanim jakiś jego aspekt dotrze do mózgu.
>tak czy inaczej punktem wyjścia jest samo doznanie.
Punktem dojścia jest również doznanie wzbogacone przez operację językową (np. nazywanie)
>Do jakiej dyscypliny filozoficznej zaliczyłbyś ten fragment?
Podział filozofii na dyscypliny to problem propedeutyki filozofii, a nie filozofii. Myślenie ma charakter polifoniczny. Tak działa mózg.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > nie można się spodziewać >żadnego empirycznie uzasadnionego ich rozwiązania, i że każda odpowiedź, funkcjonalistyczna czy >jakakolwiek inna, pozostanie czystą spekulacją, zależną od filozoficznych preferencji. Nie jesteśmy >w stanie zbadać, czym jest ludzka natura
Tym się zajmuje psychologia ewolucyjna, nowa dyscyplina w ramach etologii. Ma już spore osiągnięcia, które tego rodzaju wywody czynią anachronicznymi. Odgrzebujesz martwy już problem filozoficzny.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|