Racjonalista - Strona głównaDo treści
Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-01-2012 11:07przyjaciel (38 punktów)Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa
Ocena 2 na 2
Do napisania tego wątku, natchnęły mnie moje osobiste doświadczenia. Religia bombarduje nas "Miłością", poucza jak mamy tę "Miłość" przeżywać. Bardzo mocno z kulturą chrześcijańską łączy się romantyzm. Promowana w mediach "wielka Miłość", namiętna jak w serii romansów "Harlequin", Miłość mistyczna, wieczna i niewyczerpana. Pan Bogdan Wojciszke w swojej książce "Psychologia Miłości" pisze: "W przeciwieństwie do samej potrzeby seksualnej, zdolność do przeżywania miłosnej namiętności jest w pewnym stopniu darem kultury, nie zaś jedynie natury. Miłość romantyczna bywa destrukcyjna, Miłość z rozsądku - to brzmi cynicznie. A Miłość racjonalisty? Gdy Mickiewicz wyśmiewa mędrca szkiełko i oko, a racjonalista w społeczeństwie postrzegany bywa jako osoba chłodna.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Miłość z rozsądku - to brzmi cynicznie. A Miłość racjonalisty? Gdy Mickiewicz wyśmiewa mędrca
>szkiełko i oko, a racjonalista w społeczeństwie postrzegany bywa jako osoba chłodna.
-Jakby tego zjawiska nie rozpatrywać zawsze jest to chemia. Jeden organizm będzie silniej reagował inny słabiej, nawet bez względu na wyznanie lub jego brak. Chrześcijanie akurat nie powinni być "gorętsi" w miłości od racjonalistów bo przecież największą miłością mają obowiązek darzyć swojego boga, chociaż zaprawdę dziwna to miłość z obowiązku przestrzegania przykazania. Coś jak wpisana kiedyś do konstytucji przyjaźń ze Związkiem Radzieckim.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
15-01-2012 13:58 
 Ocena 4 na 4
przyjaciel (38 punktów)

Chemia dla mnie nie jest najważniejszym determinantem relacji między ludzkich. Mogę nawiązać doskonały kontakt intelektualny z kobietą, mogę być oczarowany tym co ona mówi, jej postawą. Nie tylko geny są nośnikiem informacji, ale także kultura. Człowiek poprzez edukację poznaję różne sposoby myślenia, różne kultury, tworzy w swoim umyśle własne kanony piękna.
15-01-2012 14:09 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Chemia dla mnie nie jest najważniejszym determinantem relacji między ludzkich. Mogę nawiązać doskonały kontakt intelektualny z kobietą, mogę być oczarowany tym co ona mówi, jej postawą. Nie tylko geny są nośnikiem informacji, ale także kultura. Człowiek poprzez edukację poznaję różne sposoby myślenia, różne kultury, tworzy w swoim umyśle własne kanony piękna.
-To też nie zmienia faktów, że w organizmie zachodzą zmiany chemiczne warunkujące nastawienie do danej osoby, to czy chcemy z kimś częściej przebywać, rozmawiać itd.


"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
15-01-2012 14:18 
 Ocena 2 na 2
przyjaciel (38 punktów)
Oczywiście, że tak, ja chemii nie neguje. Miałem tylko, na myśli fakt, że na pewnym etapie rozwoju osobistego człowiek, który poznał siebie, swoją psychikę, reakcje własnego ciała, może wpływać na własne stany psychiczne. W tym kontekście to nie chemia rządzi człowiekiem, tylko rozumny człowiek kieruje (choć nie w 100%) tym co się dzieje wewnątrz jego psychiki.
16-01-2012 12:20 
 Ocena 3 na 3
NorahYorke (329 punktów)
>W tym kontekście to nie chemia rządzi człowiekiem, tylko rozumny człowiek kieruje (choć nie w 100%) tym co się dzieje wewnątrz jego psychiki.

Freud raczej by się z tym nie zgodził.

Be a world child
Form a circle
Before we all, go under (Radiohead, Street Spirit)
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Chemia dla mnie nie jest najważniejszym determinantem relacji między ludzkich. Mogę nawiązać doskonały kontakt intelektualny z kobietą, mogę być oczarowany tym co ona mówi, jej postawą.
Nic z tego bez chemii pobudzającej "chemię"zupełnie się tu nie obejdzie.

>Nie tylko geny są nośnikiem informacji, ale także kultura.
Znowu Pan miesza geny niosą zupełnie inne informację jak memy. A kultura jest ogromnie wieloznacznym i pojemnym pojęciem.

>Człowiek poprzez edukację poznaję różne sposoby myślenia, różne kultury, tworzy w swoim umyśle własne kanony piękna.
Proszę jednak sprawdzić jak wiele uzyskujemy genetycznie. Czy proces socjalizacji jest dla Pana równoznacznym z procesem edukacji? Własne kanony? Jak tych kanonów mamy wiele? Tyle co istniało umysłów?

Pozdrawiam.

@@@
.
15-01-2012 15:29 
 Ocena 1 na 1
przyjaciel (38 punktów)

No widzi Pan, na stare lata musi się Pan męczyć na forum z młodym człowiekiem, który miesza pojęcia i burzy racjonalny porządek. Forum jest nawet fajne, tylko ja tutaj jakby z innej planety, albo z innego podwórka. Mój język jest inny niż pański, bo ja w życiu często kieruję się intuicją, emocją, stąd też pojęcia i ich znaczenia u mnie są bardzo intuicyjne, a nie raz potoczne. I nie mogę być ani chrześcijaninem (bo tam mnie nie akceptują w pełni), ani nie mogę być racjonalistą, bo styl wyrażania (stricte precyzyjny i wielce naukowy) nie pasuje do mojego charakteru. Hmmmm ... i bądź tu mądrym.
15-01-2012 16:09 
 Ocena 10 na 10
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>No widzi Pan, na stare lata musi się Pan męczyć na forum z młodym człowiekiem,
Nie nie muszę się męczyć z żadnymi młodymi zarozumialcami, którzy brak wiedzy pokrywają tupetem. Robię to tylko wtedy, gdy mnie to bawi i może przydać się młodym ludziom na wiedzę otwartym.

>który miesza pojęcia i burzy racjonalny porządek.
Od pomieszania pojęć i myśli do burzenia racjonalnego porządku droga bardzo daleka i męcząca. Przy reprezentowanych tu przez Pana założeniach zupełnie niemożliwa dla Pana do przejścia.

>Forum jest nawet fajne, tylko ja tutaj jakby z innej planety, albo z innego podwórka.
Z przeróżnych planet tu wpadają osobnicy. Jedni się aklimatyzują inni nie. Zależy to od inteligencji i tzw. umysłowości, a nie od poglądów i poziomu wiedzy.

>Mój język jest inny niż pański, bo ja w życiu często kieruję się intuicją, emocją, stąd też pojęcia i ich znaczenia u mnie są bardzo intuicyjne, a nie raz potoczne.
Nie proszę Szanownego Pana, używam tu ogólnodostępnego języka polskiego na poziomie średniego wykształcenia i staram się być komunikatywnym dla jak najszerszego odbiorcy. Panu zwyczajnie brakuje oczytania i nic w tym jeszcze złego. Złym jest dopiero pokrywanie własnych braków tupetem i agresją jak np. do pani doktor Liliac.

>I nie mogę być ani chrześcijaninem (bo tam mnie nie akceptują w pełni), ani nie mogę być racjonalistą, bo styl wyrażania (stricte precyzyjny i wielce naukowy) nie pasuje do mojego charakteru. Hmmmm ... i bądź tu mądrym.
To akurat jest w Panu najwartościowsze. Samodzielne poszukiwania, własnych poglądów. Sceptycyzm wobec wszelkich autorytetów, ale to wcale jeszcze nie znaczy, że jest Pan od kogokolwiek tu mądrzejszym.
Większa otwartość na świat i wiedzę połączona z bardziej krytyczną oceną własnego poziomu doprowadzi Pana znacznie dalej od obrażania ludzi i obrażania się za ich celne uwagi.
Na tym forum spotykam wiele osób o znacznie większej wiedzy, w różnych zakresach, od mojej i za wszelkie uwagi jestem im bezmiernie wdzięcznym. Ja tu także się uczę. Daleko mi do omnisciencji nawet w dziedzinach, w których wiem sporo.

Miłego dnia.

@@@
.
przyjaciel (38 punktów)
Wiem, że bywam nie co ironiczny, ale Pan też tak nie raz ma. Z tym, że ja nie umiem się gniewać, mogę zrobić coś nietaktownie, ale w relacjach ze mną to tylko chwilowy grymas, czasami foch. Trochę jednak poczytam ,ale nie filozofii tylko psychologii bo to bardziej mnie wciąga. A w ogóle to czytam pańskie wcześniejsze posty i wypowiedzi na forum, także to nie jest tak, że zupełnie nic do mnie nie dociera.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>A w ogóle to czytam pańskie wcześniejsze posty i wypowiedzi na forum, także to nie jest tak, że zupełnie nic do mnie nie dociera.
Niech się więc Pan dociera, ja nikogo ostatecznie nie skreślam, a jeżeli Pan czyta moje wypowiedzi, to napotka Pan wśród moich rozmówców osoby, które wzięły sobie "do serca" moje krytyczne uwagi i teraz są bardzo ciekawymi i merytorycznymi uczestnikami naszych forumowych rozmów. Natomiast, gdy mogę (choć czasem nie wytrzymuję) to omijam ewidentną i permanentną głupotę.
Proszę pamiętać, że tylko głupcy uważają, iż wiedzą wszystko i żadna dodatkowa wiedza nie jest im już potrzebną. Reszta się uczy do samej śmierci, czego i Panu z całego serca życzę.

Miłego dnia.

@@@
.
15-01-2012 17:28 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Chemia dla mnie nie jest najważniejszym determinantem relacji między ludzkich. Mogę nawiązać doskonały kontakt intelektualny z kobietą, mogę być oczarowany tym co ona mówi, jej postawą.

To nadal jest chemia.
17-01-2012 02:05 
 Ocena 1 na 1
Kamil Ciura (762 punktów)
>To nadal jest chemia.

I co z tego, że chemia? Przemiany biochemiczne w naszych organizmach są rzeczywiste, realne, prawdziwe! Czemu nawet wielu racjonalistów brzydzi się myślą, że uczucia mają podłoże chemiczne?! Przecież to w pełni naturalna rzecz. Innych uczuć i emocji nie ma. Każde działanie organizmu żywego zaczyna się na poziomie molekularnym także odczuwanie emocji. Miłości też. To nie zmienia ani nie wypacza wcale jej znaczenia.

Brak akceptacji siebie jako organizmu żywego którym żądzą prawa natury to to samo co religianckie wywyższanie się ponad świat roślin i zwierząt, twierdzenie że człowiek jest w jakiś sposób lepszy. Nie, nie jest, "działa" w oparciu o te same mechanizmy, gra w tym samym spektaklu życia. Ale do cholery, co to jest za imponujący spektakl! Po co przystrajać go w zmyśloną metafizykę?
15-01-2012 21:06 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
> Człowiek poprzez edukację poznaję różne sposoby myślenia, różne kultury, tworzy w swoim umyśle własne kanony piękna.

Te zmodyfikowane kanony to tylko zlepek sposobów myślenia innych.
Od nas samych nie wiele wychodzi. Zwykły tydzień z życia to praktycznie dyktando uwarunkowań innych.
Rozmowa z innym człowiekiem da nam jakąś odpowiedź taką czy inną. Co wpłynie na nas samych. Ale już obróbka kamienia to walka z samym sobą, więcej pytań niż odpowiedzi.
Wystarczy czysta kartka i długopis by sprawdzić płodność umysłu. Umysł się wiesza.
Dopiero wówczas mogę powiedzieć że tworzę siebie i jestem. Ale nawet wówczas skorzystam z tego co dał mi świat, pewną wiedzę która pozwoli mi sklecić kilka słów.
W odpowiedzi na "miłość" zaledwie daję sygnały zwrotne, uruchamiam partie mózgu odpowiedzialne za ten stan. W tym wszystkim daleka jest droga dla mnie do zrozumienia.
Bo procesów jest zbyt wiele. Najczęściej wystarcza mi optyka dnia codziennego tak jak większości ludzi.
To powoduje że skoro czerpiemy z innych stajemy się nimi. Dlatego tak nie wiele ludzi odrzuca BOGA. Gdzie będą szukać wzorca jeśli wokół jest go tak mało. To wymaga wysiłku, szukania, sprawdzania wątpliwości-wymaga energii. A o ile łatwiej czerpać z doświadczeń innych skoro jest za FREE.
przyjaciel (38 punktów)

"To powoduje że skoro czerpiemy z innych stajemy się nimi. Dlatego tak nie wiele ludzi odrzuca BOGA. Gdzie będą szukać wzorca jeśli wokół jest go tak mało. To wymaga wysiłku, szukania, sprawdzania wątpliwości-wymaga energii. A o ile łatwiej czerpać z doświadczeń innych skoro jest za FREE"

I tym się zgodzę, to jest praktyczne i działa. Mogę być wybitnym teoretykiem i co z tego, dają za FREE to bierz, działa to stosuj, życie zweryfikuje, wszystko wychodzi "w praniu". A Bóg, jest czy go nie ma, wielka to różnica? Jednym psychicznie modlitwa pomaga to niech się modlą. Jak u mnie to nie działa to spróbuje czegoś innego i wszystko zależy sytuacji. A tak w ogóle miło myśleć o życiu wiecznym i po co innym odbierać tę przyjemność i radość.
15-01-2012 21:42 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

> A Bóg, jest czy go nie ma, wielka to różnica? Jednym psychicznie modlitwa pomaga to niech się modlą.

Tyle że ludzie są programowani od dziecka na BOGA. Niewielu ma ten luksus sprawdzenia jak to jest z tej i z tamtej strony. Realizują tylko słabości innych. A wciąż słyszę że chcą być sobą. Jak mają nimi być skoro nie odrzucą tego. Są tym czym inni chcieli by byli. Nie spróbują nigdy wiary Aborygenów, Indian Ameryki Płn. i 1000 innych wierzeń
Nie doświadczą tego.
Wszystko było by Ok. gdyby zawierało się to tylko w ich umysłach, niestety tak nie jest, dla potwierdzenia stanu swojego umysłu budują świątynie, piszą księgi. To jest właśnie to co ich napędza. Widzą kościół, widzą ludzi modlących się, księgi. A więc ładują pojęcia a nie istotę. Sama "istota" tworzy się już w umyśle.
Nie chodzą swoim ścieżkami, chodzą wydeptaną drogą.
15-01-2012 21:53 
 Ocena 1 na 1
przyjaciel (38 punktów)
A nie uważasz, u nas ze względu na wolność słowa, prasy i internetu w zasadzie trudno wyobrazić sobie młodego człowieka, który by był aż tak mocno zniewolony. Moja koleżanka jest katoliczką, no i co z tego, przecież jest katoliczką po swojemu, tak jak ona chce i nie przeszkadza jej to spać z chłopakami i przyjmować sakramenty. Polak potrafi i na wszystko znajdzie sposób. A to że jest garstka nawiedzonych, pewnie będą zawsze.
15-01-2012 22:25 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>A nie uważasz, u nas ze względu na wolność słowa, prasy i internetu w zasadzie trudno wyobrazić sobie młodego człowieka, który by był aż tak mocno zniewolony.

No ale wracam do tego co wcześniej pisałem że człowiek "modyfikuje". Cóż, zrobi wypadkową doświadczeń innych. I na tym buduje resztę życia. Ciężko powołać do życia całkiem nową ideę. Ale kiedy pozrzucam to co obrosło we mnie przez te wszystkie lata może będę umiał choć trochę samodzielnie myśleć.
By pozwolić sobie na cząstkę takiego pisania trzeba zanurzyć się w świecie ludzi, trzeba zarobić pieniądze, to wciąga. Przecież na co dzień nie skupiamy się aż tak bardzo na życiu, konformizm na to na nie pozwala. Jest tak wiele aspektów życia ze łatwiej jest kopiować niż tworzyć. Można się nawet przekonać że ja to ja.
16-01-2012 12:50 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>A nie uważasz, u nas ze względu na wolność słowa, prasy i internetu w zasadzie trudno wyobrazić sobie młodego człowieka, który by był aż tak mocno zniewolony.
Nie potrzebną jest tu zbyt wielka wyobraźnia wystarczy internet poczytać. Znakomita większość współczesnej młodzieży nosi z dumą swoje chomąta zniewolenia. Zresztą istnienie informacji jeszcze nie gwarantuje automatycznego ich przepływu do zamkniętych w procesie socjalizacji mózgownic. Tu potrzebnym jest wyrobienie we wczesnym dzieciństwie nałogu przyswajania wiedzy i otwartości na świat.
Aby zobaczyć jakie mamy teraz młode pokolenie to wystarczy porównać czytelnictwo książek w różnych okresach, aby socjologicznie stwierdzić poziom ich intelektualnego zniewolenia. Im mniej się czyta książek tym bardziej jest się zniewolonym i książek żadne inne media nie zastąpią, choć je doskonale uzupełniają. To tylko uogólnienie, gdyż oczywistym jest, że istnieją młodzi wspaniali ludzie, ale to zdecydowana mniejszość i moim zdaniem - dla prawidłowego działania społeczeństwa - jest ich o wiele za mało.

>Moja koleżanka jest katoliczką, no i co z tego, przecież jest katoliczką po swojemu, tak jak ona chce i nie przeszkadza jej to spać z chłopakami i przyjmować sakramenty.
Typowe zjawisko socjologiczne, ludzie traktują religię jak stragan i wybierają z niego to co im pasuje.
Polski katolicym był zawsze demonstracyjnym: "Polak - katolik", "wiara naszych ojców", śluby, chrzty, pogrzeby i tak dalej. Niech widzą nasi sąsiedzi nasze wielkie religijne zaangażowanie, a pod tą demonstracją intelektualna pustka, typowy katolicyzm naskórkowy. Więc tym bardziej można wybierać w co i kiedy się wierzy. Są bardzo ciekawe badania na ten temat przeprowadzane przez kościelnych socjologów.

>Polak potrafi i na wszystko znajdzie sposób.
Tak, Polak wszystko wie - nawet bez czytania i myślenia ("od czytania to zmarszczki się robią, a od myślenia to zwariować można"). Polak - szczególnie ten prawdziwy - to mądrość i moralność od samego Boga - jako przedstawiciel narodu wybranego - otrzymuje.

>A to że jest garstka nawiedzonych, pewnie będą zawsze.
Garstka? Dorzuć Pan śmiało tych garści wiele, a i tak Pan nie przesadzisz, tyle że na szczęście, gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania i nigdy ich uzgodnić nie mogą. Ale za to sami najmądrzejsi.

Miłego dnia.

@@@
.
15-01-2012 13:38
 Ocena 13 na 13
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Do napisania tego wątku, natchnęły mnie moje osobiste doświadczenia. Religia bombarduje nas
>"Miłością", poucza jak mamy tę "Miłość" przeżywać. Bardzo mocno z kulturą chrześcijańską łączy się
>romantyzm. Promowana w mediach "wielka Miłość", namiętna jak w serii romansów "Harlequin", Miłość
>mistyczna, wieczna i niewyczerpana.

Moim skromnym zdaniem, większość zamieszania bierze się po prostu z kulawego tłumaczenia.
Miłość - na gruncie języka polskiego - to przede wszystkim uczucie (stan emocjonalny) właśnie.
To, czym po polsku jest miłość, Rzymianie nazywali amor, Grecy zaś eros.
Tymczasem greckie agape, jakim operuje Pismo (Np. w Hymnie o Miłości - 1 Kor 13, 1-13) - oddawane w Wulgacie jako caritas - oznacza przede wszystkim określoną postawę, która - jako taka - może być zupełnie niezależna od mniej lub bardziej ulotnych poruszeń emocjonalnych.

>a racjonalista w społeczeństwie postrzegany bywa jako osoba chłodna.

Jak mi się zdaje - agape/caritas wręcz zakłada pewną dozę "chłodu", a w każdym razie trzeźwości.


Internet kłamie.
przyjaciel (38 punktów)
Miałem na myśli przede wszystkim Miłość (uczucie) między kobietą i mężczyzną. Kreowany sposób przeżywania namiętności, wyrażania emocji i umiejscawiania źródła tych uczuć. Jak również skutki romantycznego szału. I na odwrót, skutki "pustyni emocjonalnej".
15-01-2012 14:24 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Miałem na myśli przede wszystkim Miłość (uczucie) między kobietą i mężczyzną. Kreowany sposób przeżywania namiętności, wyrażania emocji i umiejscawiania źródła tych uczuć. Jak również skutki romantycznego szału. I na odwrót, skutki "pustyni emocjonalnej".

Wątek zatytułowałeś: Miłość w kulturze chrześcijańskiej (wytłuszczenie moje - big_zyd) - czy jest alternatywa .

Pisałeś też, cytuję:

>Religia bombarduje nas "Miłością", poucza jak mamy tę "Miłość" przeżywać. Bardzo mocno z kulturą chrześcijańską łączy się romantyzm.

Ja pozwoliłem sobie tylko zwrócić Ci uwagę, że takie stawianie sprawy oparte jest na językowym nieporozumieniu.

O Miłości w sensie takim, jaki miałeś na myśli (z grubsza: eros/amor), chrześcijaństwo do powiedzenia ma dość niewiele (o "bombardowaniu" mówić na pewno nie sposób) - w zasadzie tyle, że ogólnie ją raczej potępia.

Jedenaste: nie mieszaj.


Internet kłamie.
15-01-2012 14:37 
 0 na 2
przyjaciel (38 punktów)

Chrześcijaństwo potępia namiętność? Coś nowego dla mnie. W Polsce chrześcijaństwo miesza się z romantyzmem, który zresztą jest bardzo zmysłowy. Przecież kiedy mówię:
- Kochanie, Bóg nas połączył, to przeznaczenie.
lub
- Twoje piwne oczy są tak głębokie, że mogę w nich utonąć

Ja mówię tu polskim katolicyzmie, tym zwykły co biblii nie czyta, dla którego to element tradycji, społecznych zachowań. Gdzie jest mieszczanka, totalny mix. chrześcijaństwa, romantyzmu, patriotyzmu w różnych proporcjach i pod różnymi postaciami.
15-01-2012 15:35 
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Chrześcijaństwo potępia namiętność? Coś nowego dla mnie.
Dla Pana bardzo wiele rzeczy jest nowymi i nic w tym złego, jak jest się ciekawym świata i dziury w wiedzy się wypełnia.
Rabelais - lekarz i duchowny pisze o specjalnych koszulach tą namiętność ułatwiających i dlatego mających ściegów - dwa naści: naści z przodu i naści z tyłu! Tak, były szyte takie specjalne koszule nocne do kostek, z dziurą na sex.
Można też sobie przeczytać sobie np. rozdział "Agenci Szatana III" w książce pt. "Strach w kulturze Zachodu" katolickiego wszakże autora J. Delumeau, ale i w internecie można znaleźć wiele ciekawych informacji. Racjonaliści znacznie więcej czytają niż piszą.

Pozdrawiam.

@@@
.
Czytelnik 'DominB' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,476330#w476370


Dzięki Bogu mamy Pana "Domina", któremu bardzo się nie podoba, że Racjonaliści znacznie więcej czytają niż piszą.
Przykro mi Szanowny Panie, ale my już tak mamy.

Miłego dnia.

@@@
.
15-01-2012 15:19 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Chrześcijaństwo potępia namiętność?

O, Jezu...

>Coś nowego dla mnie.

Się zdążyłem domyślić, niestety...

>Przecież kiedy mówię:
>- Kochanie, Bóg nas połączył, to przeznaczenie.
>lub
>- Twoje piwne oczy są tak głębokie, że mogę w nich utonąć

...to mówisz wyłącznie we własnym imieniu, bo żadnego upoważnienia do wypowiadania się w imieniu chrześcijaństwa, jak mniemam, nie posiadasz.

>Ja mówię tu polskim katolicyzmie,

Widzę jedynie o czym piszesz, a piszesz o chrześcijaństwie.

>Gdzie jest mieszczanka,

Przeważnie w mieście, jak sądzę.

>totalny mix. chrześcijaństwa, romantyzmu, patriotyzmu w różnych proporcjach i pod różnymi postaciami.

Chrześcijaństwo jest jakby trochę większe od pewnej jego, mocno czasowo i przestrzennie ograniczonej, wersji.

Czy to naprawdę Zbyt Wiele - oczekiwać odrobiny precyzji od formułującego temat?

Internet kłamie.
15-01-2012 15:52 
 Ocena 2 na 2
przyjaciel (38 punktów)
Dlaczego nie mam upoważnienia by wypowiadać się o chrześcijaństwie? Urodziłem się i wychowałem w tej kulturze. A piszę zawsze we własnym imieniu, bo i w czyim mam pisać, na tym forum reprezentuje siebie. Upoważnienia nie potrzebuje - chyba, że masz na myśli jakiś glejt, czy dyplom czy inny papierek.
Poza tym spokojnie, przecież nie chciałem Cię urazić i po co te fochy. Cóż nie napisałem o Miłości po grecku, nie dałem wywodu o etymologii tego słowa, a i tak ludzie intuicyjnie wiedzą o co chodzi.
Przepraszam, tylko się nie gniewaj
15-01-2012 21:33 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego nie mam upoważnienia by wypowiadać się o chrześcijaństwie?

Do wypowiadania się o chrześcijaństwie masz prawo nie gorsze niż ktokolwiek inny...

>Urodziłem się i wychowałem w tej kulturze. A piszę zawsze we własnym imieniu, bo i w czyim mam pisać, na tym forum reprezentuje siebie. Upoważnienia nie potrzebuje - chyba, że masz na myśli jakiś glejt, czy dyplom czy inny papierek.

...sęk w tym, że jako treści chrześcijaństwa przedstawiałeś rzeczy, które nimi nie są.

>Poza tym spokojnie, przecież nie chciałem Cię urazić

Nie czuję się urażony.

>i po co te fochy.

Nie stroję fochów a dbam o tzw. jasność w temacie.

>Cóż nie napisałem o Miłości po grecku, nie dałem wywodu o etymologii tego słowa,

A właśnie w językowych kwestiach jest pies pogrzebany.

>a i tak ludzie intuicyjnie wiedzą o co chodzi.

Błądzą.

>Przepraszam, tylko się nie gniewaj

Gniewam się tylko wtedy, gdy chcę.

Internet kłamie.
16-01-2012 02:10 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
>>Cóż nie napisałem o Miłości po grecku, nie dałem wywodu o etymologii tego słowa,
>A właśnie w językowych kwestiach jest pies pogrzebany.
No właśnie, ktoś mógłby jeszcze pomyśleć o greckiej miłości, którą Kościół zdecydowanie potępia...
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Do napisania tego wątku, natchnęły mnie moje osobiste doświadczenia. Religia bombarduje nas "Miłością", poucza jak mamy tę "Miłość" przeżywać.
"Drogowskaz jest od tego aby wskazywać, a nie od tego aby iść"!
"Jak mówię, że robię - to mówię, a jak coś dobrego robię - to i mówić nie muszę".

-----------------------------------------

Sięgnijmy do zapisów z pierwszej ewangelii (Mat. 7:15-20 BW):
15. Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi.
16. Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi?
17. Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce.
18. Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców.
19. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień.
20. Tak więc po owocach poznacie ich.

I nałóżmy na to historię Kościoła Rzymskokatolickiego pisaną nie przez jego apologetów.

>A Miłość racjonalisty?
Nie miałem z tym kłopotów, albo odwrotnie miłość sprawiała mi kłopotów wiele.

>Gdy Mickiewicz wyśmiewa mędrca szkiełko i oko,
A w jakich sprawach Mickiewicz jest autorytetem? Miłości, racjonalizmu, nauki?
Nie należy mieszać różnych porządków, gdyż wówczas wychodzą straszne bzdury. Mickiewicz był dobrym lub bardzo dobrym poetą, który dobrze oddawał w mowie wiązanej różne stany emocjonalne. Najczęściej irracjonalne.

>a racjonalista w społeczeństwie postrzegany bywa jako osoba chłodna.
Dziękuję za komplement. Bardzo chciałbym uchodzić za osobę chłodną i całe życie nad tym pracuję, ale muszę się tu zgodzić z red. Agnosiewiczem: "Człowiek jest istotą zasadniczo irracjonalną, która podejmuje decyzje i działania w 90 procentach przypadków mające inne pobudki niż 'czyste' uzasadnienie intelektualne. Racjonalność polega na tym, że korzystamy z pozostałych 10 procent. Racjonalizm zaś to obrona owych '10%'".

Pozdrawiam.

@@@
.
przyjaciel (38 punktów)

Panie Andrzeju, może właśnie o to w życiu chodzi "Młodością silni, rozumni szałem". Komu sprawia przyjemność marszczenie czoła nad księgą pełną mądrości. Nawet ta irracjonalność, skoro "człowiek jest istotą zasadniczo irracjonalną" to czy przez to nie jest bardziej ludzki.

15-01-2012 15:05 
 Ocena 16 na 16
liliac (147340 punktów)
>Komu sprawia przyjemność marszczenie czoła nad księgą pełną mądrości

Niektórym sprawia.
15-01-2012 15:14 
 Ocena-3 na 3
przyjaciel (38 punktów)
Ach, jestem pod wrażeniem. Musi być Pani wyjątkową osobą.
15-01-2012 15:38 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Ach, jestem pod wrażeniem. Musi być Pani wyjątkową osobą.
Jest! Zapewniam o tym Pana (proszę poczytać sobie Jej wypowiedzi), a Pański przytyk tylko źle świadczy o Panu.

Miłego dnia.

@@@
.
15-01-2012 19:17 
 Ocena 6 na 6
Kugo (267 punktów)
>Komu sprawia przyjemność marszczenie czoła nad księgą pełną mądrości.

Wydaje mi się, że większości odwiedzających ten portal.
Mnie również
16-01-2012 13:59 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>Komu sprawia przyjemność marszczenie czoła nad księgą pełną mądrości.

Co racja - to racja. Jest przecież "M jak miłość", są "Kiepscy", a dla uduchowionych "TV Trwam"
17-01-2012 02:14 
 Ocena 3 na 3
Kamil Ciura (762 punktów)
>Komu sprawia przyjemność marszczenie czoła nad księgą pełną mądrości.

Na ten przykład, mi. Pod warunkiem że są to mądrości, a nie bajki okrzyknięte mądrościami. Samokształcenie się i poszerzanie horyzontów sprawia niesamowitą satysfakcję człowiekowi myślącemu! Proszę kiedyś spróbować, nie muszą być od razu księgi pełne mądrości, na początek może być coś bardziej przyswajalnego jak np. ambitne kino.
mieczysławski (5182 punktów)
(zablokowany)
Religia bombarduje nas miłością urojoną - rzeczywiste działania są niezgodne z chrześcijańską definicją miłości, jest to miłość utopijna, niemożliwa dla człowieka - bogowie i "święci" też jej nie spełniają. Miłość boga do ludzi oceniając w kategoriach ludzkich jest patologią - jest to obszerny temat. Wierzący zawłaszczyli sobie zdolność przeżywania "prawdziwej duchowej miłości", twierdzą, że ateiści i racjonaliści są zdolni tylko do przeżywania miłości erotycznej i zachowują się jak zwierzęta.
Kultura świecka jest bardziej rozwinięta od religii i jest alternatywą dla kultury chrześcijańskiej, która zawłaszczyła dorobek poprzedników, brutalnie wciska się w prywatność ludzi.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> "W przeciwieństwie do samej potrzeby seksualnej, zdolność do przeżywania miłosnej namiętności
>jest w pewnym stopniu darem kultury, nie zaś jedynie natury.

Wszystkie silne uczucia, które wpływają na sukces reprodukcyjny, podlegają szybkiej selekcji poprzez dobór płciowy, niezależnie od tego, czy zaliczymy je do potrzeb seksualnych, czy do miłości romantycznej. Dar kultury, w postaci religijnego przykazania miłości, nie wnosi nic do bogactwa uczuć miłości, jakimi obdarzyła nas natura, przeciwnie, ukierunkowuje część miłości w próżnię, ze szkodą dla bliskich.

doku (Tomasz Kamiński)
Kugo (267 punktów)
Co za różnica, czy miłość w kulturze chrześcijańskiej czy też w innej.
Miłość nie potrzebuje do istnienia siebie samej jakiejkolwiek religii.
A tym bardziej jakiejś konkretnej jak np. katolicyzm.

W katolicyzmie miłość została wywrócona do góry nogami.
Ja bym nawet powiedział, że miłości jako takiej tam nie ma.
W Biblii pojęcie miłości jest ukazywane jako zamiennik szacunku, troski, współczucia, braterstwa, koleżeństwa, braku nienawiści.
Miłość między kobietą a mężczyzną, namiętność jest piętnowana.
Przez wieki kapłani wpajali owieczkom, że pożądanie, czerpanie przyjemności z miłości fizycznej to jedne z najcięższych grzechów...
przyjaciel (38 punktów)
Tak szczerze, to mi ten Kościół krzywdy nie zrobił. Inna sprawa, że niespokojna dusza chodzi swoimi ścieżkami, czasami trochę z przekory wszystkim. Może to nawet element naszej polskiej natury, że jak religii zakazywali to my na złość, a jak jest na odwrót to my bluzgamy na Kościół. A co, równowaga musi być, bo muszą być i Katolicy i racjonaliści i przynajmniej jest zróżnicowanie.
Mnie się wiele rzeczy nie podoba, ale w sumie katolicyzm w polskim wydaniu nie jest najgorszy. Jak trzeba to chodzimy do Kościoła, a później przy objedzie na to i tamto można sobie ponarzekać itd... A ogólnie jak ktoś jest bystry to sobie w tej rzeczywistość tak czy inaczej da radę.
15-01-2012 20:45 
 Ocena 2 na 4
Kugo (267 punktów)
>Inna sprawa, że niespokojna dusza chodzi swoimi ścieżkami, czasami trochę z przekory wszystkim. Może to nawet element naszej polskiej natury, że jak religii zakazywali to my na złość, a jak jest na odwrót to my bluzgamy na Kościół.
Ludzie z natury są przekorni. To nie tylko Polacy. Nawiązując do Biblii "zakazany owoc najlepiej smakuje".
Krytyki kościoła nie zaliczałbym jednak do zwykłej przekory.
W socjalistycznej Polsce istniało zjawisko indoktrynacji wobec którego społeczeństwo sprzeciwiało się.
Obecnie również występuje zjawisko indoktrynacji, jednak ze strony Kościoła.
Tak jak w socjalistycznej, tak i w kapitalistycznej Polsce, jest grupa walcząca z nim.

>Mnie się wiele rzeczy nie podoba, ale w sumie katolicyzm w polskim wydaniu nie jest najgorszy.
Oczywiście, obecnemu polskiemu katolicyzmowi wiele brakuje do ideałów średniowiecznych z czego ogromnie się cieszę.
Jednak ostatnie wydarzenia na Węgrzech i stosunek do nich naszej prawicy, która jest jakby nie patrzeć powiązana ściśle z katolicyzmem po prostu mnie niepokoi.
15-01-2012 20:57 
 Ocena 3 na 3
przyjaciel (38 punktów)
Jest parę skrajnie prawicowych organizacji w Polsce i to są rzeczywiście idioci, których trzeba by izolować od społeczeństwa. Ale to nie dotyczy tylko prawicy, z lewej strony tej są agresywne typy. Generalnie ja nie lubię wszystkiego co skrajne, całe szczęście, że większość społeczeństwa to zwykli, umiarkowani ludzie. Ja przyznam się, że czasami interesuję mnie czy na obiad dzisiaj będą ziemniaki z kapustą, czy ryż polany białym sosem, nie wszyscy myślą tylko o religii, bądź ateizmie, są jeszcze zwykłe codzienne sprawy.
15-01-2012 21:16 
 Ocena 2 na 2
Kugo (267 punktów)
>Jest parę skrajnie prawicowych organizacji w Polsce i to są rzeczywiście idioci, których trzeba by izolować od społeczeństwa. Ale to nie dotyczy tylko prawicy, z lewej strony tej są agresywne typy.

Każda skrajność jest groźna.
Czy to faszyzm czy komunizm - dwie skrajnie odmienne ideologie prowadzące do tego samego - totalitaryzmu.

>Ja przyznam się, że czasami interesuję mnie czy na obiad dzisiaj będą ziemniaki z kapustą, czy ryż polany białym sosem, nie wszyscy myślą tylko o religii, bądź ateizmie, są jeszcze zwykłe codzienne sprawy.

Ja również nie opieram swego życia na sporach religijnych
Na co dzień jestem kolarzem, muzykiem, matematykiem, fizykiem, ale lubię też sobie pofilozofować na racjonaliście albo ze znajomymi
Legion (587 punktów)
>Generalnie ja nie lubię wszystkiego co skrajne, całe szczęście, że większość społeczeństwa to zwykli, umiarkowani ludzie.
Tak gwoli ścisłości, jest w Polsce jakaś warta uwagi centrowa partia?
16-01-2012 11:05 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
>W Biblii pojęcie miłości jest ukazywane jako zamiennik szacunku, troski, współczucia, braterstwa, koleżeństwa, braku nienawiści.

Rozumiem więc, że dla Ciebie miłość przejawia się przeciwieństwami tych cech?
16-01-2012 14:31 
 Ocena 2 na 2
Kugo (267 punktów)
Nie, przecież niczego takiego nie napisałem.
Szacunek, troska, współczucie, braterstwo itd. są składowymi miłości. Są elementami przez które wyrażamy ją.
Szacunek może istnieć bez miłości, ale miłość bez szacunku raczej nie.
To, że darzę szacunkiem jakąś osobę, nie oznacza tego, że ją kocham.
Nie muszę jej nawet lubić. Mogę ją nienawidzić, ale szacunek wobec niej mam.
Matix (5786 punktów)
Ok, w porządku. Ale nadal nie rozumiem co ma do tego biblia?
Kugo (267 punktów)
Biblia strąca miłość z piedestału.
Podczas gdy my traktujemy miłość jako coś nadzwyczajnego, jako uczucie zarezerwowane dla najbliższych naszemu sercu, Biblia mówi co innego. Miłością musisz obdarzyć wszystkich. Chcesz czy nie masz czcić ojca swego, matkę swoją. Masz obowiązek kochać każdego bliźniego. To nic, że mógł tobie przysporzyć ogromnego bólu, cierpienia. Masz go kochać!
Co to ma być?
Na tym polega miłość?

Ja przede wszystkim na tym gruncie widzę wypaczenie.
DominB (-48 punktów)
>Biblia strąca miłość z piedestału.
To Jezus dał się ukrzyżować z nienawiści ?
16-01-2012 19:38 
 Ocena 2 na 2
Kugo (267 punktów)
A według Ciebie z miłości?
Dalszy ciąg wypowiedzi będzie napisany z punktu widzenia chrześcijanina.

Jezus był Bogiem. Miał 100% pewności, że śmierć niczego nie kończy. Co mu szkodziło dać się zabić?
Gdzie tu jest jakieś wielkie poświęcenie?

Spójrzmy jednak na dalszy rozwój sytuacji.
Chrześcijanie zaczynają pałać nienawiścią do narodu wybranego.
Oskarżają i prześladują go, za zabicie ukochanego Boga.

Czy w takim świetle można mówić, że Jezus dał się ukrzyżować z miłości?

Jeżeli Jezus był Bogiem to albo był niekompetentny (nie przewidział konsekwencji swojej decyzji) albo okrutny (pomimo świadomości o skutkach takiego kroku - dokonał go)
DominB (-48 punktów)
>A według Ciebie z miłości?
a skąd, kolegom chciał zrobić przyjemność

>Jezus był Bogiem.
a gdzie to pisze ?
16-01-2012 20:46 
 Ocena 1 na 1
Kugo (267 punktów)
Mam wrażenie, jakby cały mój poprzedni post składał się tylko z zacytowanego w poście powyżej pytania.
Nie widzę sensu dyskusji, w której ja staram się merytorycznie odpowiadać na zadane pytanie, natomiast z drugiej strony pada jedynie cyniczna, bezsensowna odpowiedź.

Pozwolę sobie zacytować pierwotną wersję postu, przed zmianami:
>>A według Ciebie z miłości?
>a skąd, nudził się
DominB (-48 punktów)
Na bezsensowne posty bezsensowne odpowiedzi.
Pytanie o boskość Jezusa jest kluczowym pytaniem.

>Pozwolę sobie zacytować pierwotną wersję postu, przed zmianami:
>>>A według Ciebie z miłości?
>>a skąd, nudził się
a co to ma do rzeczy ? każdy może zmienić swój post ( ma się na to 0,5 godz.)
16-01-2012 21:03 
 Ocena 1 na 1
Kugo (267 punktów)
>a co to ma do rzeczy ? każdy może zmienić swój post ( ma się na to 0,5 godz.)
Zawsze można zmienić post na tyle, by odpowiedź na niego była pozbawiona sensu.
Ponieważ zauważyłem, że post był kilkukrotnie zmieniany, zacytowałem post w pierwotnej wersji, aby moja odpowiedź nie była pozbawiona sensu.

Co do boskości Jezusa - proszę zapoznać się z terminem "Trójcy Świętej".
DominB (-48 punktów)
"Zawsze można zmienić post na tyle, by odpowiedź na niego była pozbawiona sensu."
Według mnie sens jest zachowany.

>Co do boskości Jezusa - proszę zapoznać się z terminem "Trójcy Świętej"
Piszesz o Biblii, pytam o tekst źródłowy, a nie o jakieś teologiczne definicje.
18-01-2012 14:56 
 Ocena 2 na 2
Kugo (267 punktów)
>Piszesz o Biblii, pytam o tekst źródłowy, a nie o jakieś teologiczne definicje.

Piszę o biblii w oczach chrześcijanina.
Spójrz, kilka postów wyżej zaznaczyłem: "Dalszy ciąg wypowiedzi będzie napisany z punktu widzenia chrześcijanina."

Gdzie chrześcijanie znaleźli taką informację niestety nie pamiętam.
Biblie można interpretować na miliony sposobów, a w wielu z nich Jezus jest uznawany za Boga.

Jakby nie patrzeć, dla mnie "oddanie się na ukrzyżowanie" czy jak to tam można nazwać, jest bezsensowne - czy dla człowieka, czy dla Boga.

Napisz mi proszę, kim był Jezus według ciebie i dlaczego dał się ukrzyżować.
Bez tego ciężko będzie nam się porozumieć.
18-01-2012 15:58 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Jakby nie patrzeć, dla mnie "oddanie się na ukrzyżowanie" czy jak to tam można nazwać, jest bezsensowne - czy dla człowieka, czy dla Boga.
Jeżeli mogę polecić, to w tej problematyce jest znakomita "Wiara oświeconych" Władysława Witwickiego. Tu recenzja.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Kugo (267 punktów)
Serdecznie dziękuję za link.
Teraz pozostaje mi znaleźć tę książkę w jakimś antykwariacie i zabieram się do czytania
18-01-2012 17:55 
 Ocena-2 na 2
DominB (-48 punktów)

>Piszę o biblii w oczach chrześcijanina.
A ja pytam, co w niej ty wyczytałeś ?
>Spójrz, kilka postów wyżej zaznaczyłem: "Dalszy ciąg wypowiedzi będzie napisany z punktu widzenia chrześcijanina."
>Gdzie chrześcijanie znaleźli taką informację niestety nie pamiętam.
>Biblie można interpretować na miliony sposobów, a w wielu z nich Jezus jest uznawany za Boga.

Nic takiego nie pisze w Biblii, interpretować każdy sobie może...trochę jak z Szekspirem, nikt nie wie jak się naprawdę nazywał, gdzie i jak długo żył, ale ktoś podpisał się tym nazwiskiem pod kilkoma najbardziej znanymi sztukami teatralnymi.

>Jakby nie patrzeć, dla mnie "oddanie się na ukrzyżowanie" czy jak to tam można nazwać, jest bezsensowne - czy dla człowieka, czy dla Boga.
>Napisz mi proszę, kim był Jezus według ciebie i dlaczego dał się ukrzyżować.

Jezus był cudownym człowiekiem, mającym bezpośredni kontakt z Jaźnią.
Przychylam się do wniosku Paula Verhoevena w książce "Jesus of Nazareth" (nie ma polskiego przekładu, czytałem ją po niemiecku): Jezus dokonał tylko kilku uzdrowień psychicznie chorych, intryga żydowskich kapłanów (zazdrosnych o swoją pozycję) doprowadziła do uwięzienia Łazarza (przyjaciela Jezusa), Jezus oddał się w ręce Rzymian (licząc na uwolnienie Łazarza), tak też się i stało, został jednak ukrzyżowany, przeżył z woli Piłata (liczącego na niesnaski wśród żydów) i oczywiście swojej , umarł prawdopodobnie w Kaszmirze...reszta to teologia i kwestia wiary, ale kto nie wierzy w Boga, temu cuda się nie zdarzają.

>Bez tego ciężko będzie nam się porozumieć.

Piekło to kwestia oddalenia od Boga, słowa, słowa, słowa...zacznij medytować, kontemplować, modlić się...a na pewno porozumienie nie będzie trudne. "Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie."
www.theopensecret.com/
19-01-2012 08:25 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Piekło to kwestia oddalenia od Boga, słowa, słowa, słowa...zacznij medytować, kontemplować, modlić się...a na pewno porozumienie nie będzie trudne. "Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie."
Bądź uprzejmy powstrzymać się od ewangelizowania.

Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
DominB (-48 punktów)

> Bądź uprzejmy powstrzymać się od ewangelizowania.

Nauczyciele Advaity uważają także Jezusa za Przebudzonego, na niskim poziomie świadomości mówi się o Bogu.

19-01-2012 19:36 
 Ocena 3 na 5
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>> Bądź uprzejmy powstrzymać się od ewangelizowania.
>Nauczyciele Advaity uważają także Jezusa za Przebudzonego, na niskim poziomie świadomości mówi się o Bogu.
>
Tiaaaa... O bogu zazwyczaj mówi się na niskim poziomie świadomości.
19-01-2012 19:37 
 Ocena 2 na 2
Kugo (267 punktów)
>Jezus był cudownym człowiekiem, mającym bezpośredni kontakt z Jaźnią.
>Przychylam się do wniosku Paula Verhoevena w książce "Jesus of Nazareth" (nie ma polskiego przekładu, czytałem ją po niemiecku): Jezus dokonał tylko kilku uzdrowień psychicznie chorych, intryga żydowskich kapłanów (zazdrosnych o swoją pozycję) doprowadziła do uwięzienia Łazarza (przyjaciela Jezusa), Jezus oddał się w ręce Rzymian (licząc na uwolnienie Łazarza), tak też się i stało, został jednak ukrzyżowany, przeżył z woli Piłata (liczącego na niesnaski wśród żydów) i oczywiście swojej , umarł prawdopodobnie w Kaszmirze...reszta to teologia i kwestia wiary, ale kto nie wierzy w Boga, temu cuda się nie zdarzają.

I teraz już doskonale rozumiem Twoje oburzenie.
Twoja interpretacja nie odpowiada interpretacji ukazanej przeze mnie.
Uważasz, że masz niepodważalne dowody na poparcie swoich, tez tak samo jak chrześcijanie uważają, że posiadają niepodważalne dowody na poparcie swoich.
Niestety, ale w takim razie nie dogadamy się.

>Piekło to kwestia oddalenia od Boga, słowa, słowa, słowa...zacznij medytować, kontemplować, modlić się...a na pewno porozumienie nie będzie trudne. "Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie."

Zaprezentowane przez ciebie stwierdzenie, niestety, ale zmusza mnie do zaprzestania kontynuowania tej dosyć ciekawej (jak dla mnie) dyskusji.
Tak jak ja nikogo nie namawiam do zaprzestania praktyk religijnych, tak oczekuję od innych wstrzemięźliwości od ewangelizacji i "nawracania" mnie.
19-01-2012 20:14 
 Ocena-1 na 1
DominB (-48 punktów)

Żyłem na krawędzi szaleństwa, chciałem tego poznać przyczynę i pukałem do drzwi. Otwarły się. Pukałem od środka.
16-01-2012 21:04 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>a co to ma do rzeczy ? każdy może zmienić swój post ( ma się na to 0,5 godz.)

Pamiętaj, proszę, o zasadach pisowni.
16-01-2012 21:10 
 Ocena-2 na 2
DominB (-48 punktów)
>>a co to ma do rzeczy ? każdy może zmienić swój post ( ma się na to 0,5 godz.)
> Pamiętaj, proszę, o zasadach pisowni.

przecież widać, że ja niepiśmienny, liczba punktów mówi sama za siebie
16-01-2012 21:16 
 0 na 2
liliac (147340 punktów)
To wymóg regulaminowy. Nie dyskutuj z tym, proszę, tylko stosuj.
17-01-2012 10:52 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>a co to ma do rzeczy ? każdy może zmienić swój post ( ma się na to 0,5 godz.)
>> Pamiętaj, proszę, o zasadach pisowni.
>przecież widać, że ja niepiśmienny, liczba punktów mówi sama za siebie
Między niepiśmiennym, a niegramotnym jest drobna, ale tu zauważalna, różnica.
Najczęściej minusy na naszym forum otrzymuje się za ewidentnie głupią wypowiedź. Ja minusów nie wstawiam nawet - nieoczytanym i niegramotnym fundamentalistom - za najgłupsze wypowiedzi. Wolę im to wprost napisać, ale oni minusy wstawiać bardzo lubią - szczególnie za wypowiedzi mądre i trafiające w rzeczy sedno.
Za co? Za własne niedostatki i kompleksy. Szarpanie za nogawkę sprawia im radość. Niech więc się cieszą.

Miłego dnia.

@@@
.
17-01-2012 11:02 
 Ocena-2 na 6
DominB (-48 punktów)

>Najczęściej minusy na naszym forum otrzymuje się za ewidentnie głupią wypowiedź. Ja minusów nie wstawiam nawet - nieoczytanym i niegramotnym fundamentalistom - za najgłupsze wypowiedzi. Wolę im to wprost napisać, ale oni minusy wstawiać bardzo lubią - szczególnie za wypowiedzi mądre i trafiające w rzeczy sedno.

Dziękuję łaskawco, z pewnością będę ci do grobowej deski wdzięczny
Przecież mogłeś zabić, a tylko kopnąłeś
17-01-2012 11:14 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Najczęściej minusy na naszym forum otrzymuje się za ewidentnie głupią wypowiedź. Ja minusów nie wstawiam nawet - nieoczytanym i niegramotnym fundamentalistom - za najgłupsze wypowiedzi. Wolę im to wprost napisać, ale oni minusy wstawiać bardzo lubią - szczególnie za wypowiedzi mądre i trafiające w rzeczy sedno.
>Dziękuję łaskawco, z pewnością będę ci do grobowej deski wdzięczny
>Przecież mogłeś zabić, a tylko kopnąłeś
Nie - Wielce Szanowny Panie - nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.
Gdyby Pan nie szarpnął mnie za nogawkę, to wątpię abym Pańskie mądrości tu zauważył.

Miłego dnia.

@@@
.
17-01-2012 11:41 
 Ocena-2 na 2
DominB (-48 punktów)
)
>Nie - Wielce Szanowny Panie - nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.

Zależy przed kim się kompromitujemy. Jak to Piłat powiadał "Cóż to jest prawda?"...
18-01-2012 09:08 
 Ocena 4 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>Jak to Piłat powiadał "Cóż to jest prawda?"...<

...jak to Tischner powiadał " Są trzy rodzaje prowdy: świnto prowda, tyz prowda i gówno prowda"
Twoje postrzeganie i rozumienie rzeczywistości oscyluje (wciąż jeszcze) wokół tego trzeciego rodzaju prowdy.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
18-01-2012 09:18 
 0 na 2
DominB (-48 punktów)
Twoje postrzeganie i rozumienie rzeczywistości oscyluje (wciąż jeszcze) wokół tego trzeciego rodzaju prowdy.

Prawda, bo przyrównywanie "kulturalnego chama", który przyrównuje Jezusa do masochisty, a mnie do psa (co już jest pukaniem w dno od spodu) i nazywanie siebie intelektualistą (co samo w sobie jest obrazą pamięci Hitchensa), do Piłata, jest delikatnie mówiąc "gówno prowdą".
18-01-2012 10:06 
 Ocena 4 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>Prawda, bo przyrównywanie "kulturalnego chama", który przyrównuje Jezusa do masochisty, a mnie do psa (co już jest pukaniem w dno od spodu) i nazywanie siebie intelektualistą (co samo w sobie jest obrazą pamięci Hitchensa), do Piłata, jest delikatnie mówiąc "gówno prowdą".<

To zdanie złożone jest nielogiczne i niepoprawne stylistycznie , ale ponieważ zawiera sądy fałszywe odpowiem.

>...przyrównywanie "kulturalnego chama",<
Ad personam świadczące tylko i wyłącznie o Tobie.

>który przyrównuje Jezusa do masochisty<
W świetle tekstów Nowego Testamentu i osiągnięć dzisiejszych nauk humanistycznych, w tym psychologii - sąd jak najbardziej uprawniony.

>a mnie do psa <
Raczej do raczkującego niemowlaka.

>i nazywanie siebie intelektualistą <
Wskaz wypowiedź, w której miało to miejsce.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
18-01-2012 10:25 
 Ocena 1 na 3
DominB (-48 punktów)
>>Prawda, bo przyrównywanie "kulturalnego chama", który przyrównuje Jezusa do masochisty, a mnie do psa (co już jest pukaniem w dno od spodu) i nazywanie siebie intelektualistą (co samo w sobie jest obrazą pamięci Hitchensa), do Piłata, jest delikatnie mówiąc "gówno prowdą".<
> To zdanie złożone jest nielogiczne i niepoprawne stylistycznie , ale ponieważ zawiera sądy fałszywe odpowiem.

Z polskiego miałem "5", wystarczy, że zrozumiałeś.

>>...przyrównywanie "kulturalnego chama",<
> Ad personam świadczące tylko i wyłącznie o Tobie.

Jest to subtelna forma "kulturalnego epitetu" odpowiadająca jak najbardziej prawdzie.

>>który przyrównuje Jezusa do masochisty<
>W świetle tekstów Nowego Testamentu i osiągnięć dzisiejszych nauk humanistycznych, w tym psychologii - sąd jak najbardziej uprawniony.

Czytamy różne opracowania, polecam "Jesus of Nazareth"-Paul Verhoeven, a przede wszystkim Biblię.

>>a mnie do psa <
>Raczej do raczkującego niemowlaka.

no comment, próba obrażania

>>i nazywanie siebie intelektualistą <
>Wskaz wypowiedź, w której miało to miejsce.

"nas Szanowny Panie zupełnie nie bawią tu "Trynitarianie".
Od razu tu widać ile potrafi intelektualista z tamtej parafii."

Radzę (przed napisaniem) przeczytać całość dyskusji z niejakim "99 letnim"-cytat z "Profila"


>
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."


Czas najwyższy zająć się ustaleniem winnego.
18-01-2012 10:46 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Proponuję zakończyć wreszcie ten bezproduktywny dyskurs.

Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
DominB (-48 punktów)
> Proponuję zakończyć wreszcie ten bezproduktywny dyskurs.
Też tak myślę.


Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
życzę przyjemnego fikania
17-01-2012 10:31 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Biblia strąca miłość z piedestału.
>To Jezus dał się ukrzyżować z nienawiści?
A on się dał? To może tak lubił?
Są sadyści, ale masochiści też są.

@@@
.
17-01-2012 10:51 
 0 na 2
DominB (-48 punktów)

>Są sadyści, ale masochiści też są.

Są sadyści, którzy także pisać lubią (co im poranna zmora do głowy wrzuci) i masochiści, którzy to czytają.
17-01-2012 11:00 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Są sadyści, ale masochiści też są.
>Są sadyści, którzy także pisać lubią (co im poranna zmora do głowy wrzuci) i masochiści, którzy to czytają.
Ma Pan tu sto procent racji i ja dlatego na żadne fideistyczne fora nie wchodzę. Nie lubię się kopać ze stadem osłów.
Swoich "sadystów" z naszego forum tak lubię, że tylko intelektualne rozkosze tu odnoszę.
Choć - rozrywkowe postacie czasem u nas też się pojawiają. To otwarte forum, a pośmiać się - od czasu do czasu - też jest warto.

Miłego dnia.

@@@
.
17-01-2012 11:20 
 Ocena 1 na 3
DominB (-48 punktów)

>Choć - rozrywkowe postacie czasem u nas też się pojawiają. To otwarte forum, a pośmiać się - od czasu do czasu - też jest warto.
Otwarte fora ? Może one i otwarte (z nazwy), ale za krytykę fora ze dwora...
ko(s)micznego dnia życzę.

www.trinit(*)gicznych-Stanislawa-Obirka.htm
17-01-2012 11:58 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Nie - Wielce Szanowny Panie - nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.
>Zależy przed kim się kompromitujemy. Jak to Piłat powiadał "Cóż to jest prawda?"...
"Nie rzucaj pereł przed wieprze". Nie popisuję się na forach, których nie szanuję.
Nie przychodzę nawracać ani dupy zawracać.
___________________________________________

>>>>Choć - rozrywkowe postacie czasem u nas też się pojawiają.
>>>>To otwarte forum, a pośmiać się - od czasu do czasu - też jest warto.
>Otwarte fora ? Może one i otwarte (z nazwy), ale za krytykę fora ze dwora...
>ko(s)micznego dnia życzę.
Krytyka też musi mieć jakiś poziom, lub być choćby zabawną,
a nas Szanowny Panie zupełnie nie bawią tu "Trynitarianie".
Od razu tu widać ile potrafi intelektualista z tamtej parafii.

@@@
.
17-01-2012 12:12 
 Ocena 1 na 1
DominB (-48 punktów)

>"Nie rzucaj pereł przed wieprze".

"Pukajcie, a będzie wam otworzone. Proście, a będzie wam dane. Szukajcie, a znajdziecie".

Pukanie w obite drzwi.
17-01-2012 12:46 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>"Nie rzucaj pereł przed wieprze".
>"Pukajcie, a będzie wam otworzone. Proście, a będzie wam dane. Szukajcie, a znajdziecie".
>Pukanie w obite drzwi.
Mądry prędzej puknie w czoło, ale głupiec stale puka i jest mu wesoło.
Mądrej sowie dość dwie słowie, Panu trzeba jak tych słów wiele?

Ostań Pan z Bogiem, ale za mym progiem.

Wszystkiego najlepszego Panu życzę.

@@@
.
17-01-2012 17:32 
 Ocena-1 na 3
DominB (-48 punktów)

Oj, smutnie na "Oślej ławce", nazywanie mnie głupkiem skutkuje....już za progiem

Dlaczego nie ma "Urwiska lemingów" ?
18-01-2012 08:56 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>www.trinit(*)gicznych-Stanislawa-Obirka.htm
Żałosny i kłamliwy tekst. Gdzie kłamliwy? A na przykład tu:
Cytat:
Niemniej pewnego razu ów ateista, zapominając o tym, jak niepospolitym antyklerykałem i ateistą jest, zaczął usilnie przekonywać mnie do przejścia na hinduizm, który jest jego zdaniem lepszy od katolicyzmu.

Jeśli żałosny tak zwany autor powyższego żałosnego zdania myślał o Jacku Tabiszu, to najwyraźniej jest cokolwiek upośledzony intelektualnie i zupełnie słów Jacka nie zrozumiał. J.T. nigdy w życiu nie nawracałby nikogo na żadną religię.
Drugi dowód na żałosność:
Cytat:
Czując beznadziejność sytuacji, w jakiej się znalazłem, napisałem wiadomość, w której zawarłem swój (trochę nienaturalny) podziw dla satyryka: Hi Hę Hą Hi!, zaznaczając jednak, że jest możliwość wyciągnięcia ze mnie większej ilości entuzjazmu, lecz będzie to możliwe tylko po wcześniejszym przyłożeniu pistoletu do mojej skroni.

Czy ja to muszę jeszcze komentować, czy wystarczy tego, co żałosny tak zwany autor zawarł we własnej wypowiedzi? Jak to zazwyczaj ujmuje Pan Andrzej Bogusławski, "nikt nie skompromituje nas bardziej, niż uczynimy to sami".
Tak zwany autor zalinkowanego przez Ciebie tekstu nie rozumie zupełnie, czym jest portal Racjonalista.pl, ale to nic, bo przecież nie musi. Nie każdy musi umieć myśleć.


Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
18-01-2012 09:44 
 Ocena 1 na 3
DominB (-48 punktów)

>Czy ja to muszę jeszcze komentować, czy wystarczy tego, co żałosny tak zwany autor zawarł we własnej wypowiedzi? Jak to zazwyczaj ujmuje Pan Andrzej Bogusławski, "nikt nie skompromituje nas bardziej, niż uczynimy to sami".

Nie mam ochoty na nawalanki w piaskownicy, powtórzę swój komentarz sprzed paru tygodni

www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,7659
" GabrielX "Tymczasem usiłujemy wprowadzić salonową etykietę i dyskurs na klepisku-forum dla wypranych mózgów."
Jedyną, panującą tu zasadą jest "Jeżeli Kali ukraść krowę to dobrze, jak Kalemu ukraść to źle".
TWA "Racjonalista" nie różni się pod tym względem od Gazety Wybiórczej, mobbing za pomocą "minusów" , wyśmiewanie, szydzenie i pogarda dla inaczej myślących, to znam już z czasów PRL, rzetelna dyskusja i poszanowanie oponenta ? Tylko na stronach "Rzeczpospolitej".
Taki paszkwil widniał kilka dni na pierwszej stronie "Racjonalisty"
www.racjonalista.pl/forum.php/s,473449#w473542
kto was będzie traktował poważnie ? "usiłujemy wprowadzić salonową etykietę", wprowadzajcie...
www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/matematyka.htm "

Co do pana Tabisza, to człowiek, który myląc jakiegoś hinduskiego magika z nauczycielem Advaity, zaatakował mnie niczym rozjuszony byk, jest tylko przykładem "oświeconego racjonalisty".
therationalist.eu.org/index.php/s,35/d,3937
18-01-2012 11:10 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Nie mam ochoty na nawalanki w piaskownicy,
Nawet do piaskownicy trzeba dorosnąć i umieć się tam z partnerami dogadać.
Inaczej jest się dzieckiem dyskryminowanym na podwórku i wyrasta się na .....

>Taki paszkwil widniał kilka dni na pierwszej stronie "Racjonalisty"
To zbyt cenne aby trzeba było tego aż szukać. To jest tu
A kończy ten wątek Pan Domin słowami:
"Zajmuję się poszukiwaniem prawdy, a nie zbieraniem plusów".

Jeżeli epitetowanie i szkalowanie inaczej myślących jest "poszukiwaniem prawdy", to ja tylko kłamstwa poszukuję.
Jeżeli miałbym powstrzymać śmiech z głupich wypowiedzi, to musiałbym ich autora uznać za psychicznie chorego, gdyż z wypowiedzi takich ludzi śmiać się rzeczywiście nie wypada. Tak na tym forum wolno, drwić z tekstu każdego, który się intelektualnie podkłada:
Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. Oznacza więc sięgnięcie do świetnych wzorów oświeceniowych pamfletów, tak skutecznie i nieubłaganie, a przy tym wszystkim w tak lekkiej formie, tropiących relikty mentalności pierwotno-irracjonalnej we współczesnych im społeczeństwach" (Zygmunt Poniatowski). Sam Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne. Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba.

Nie, nie wszędzie jest nam dobrze, gdyż piaskownice są różne. Nawiedzony może się z wszystkimi nawalać, ale kulturalny człowiek woli z niedpowiedniej piaskownicy ...... (odchodzić).
Musiałbym być człowiekiem ciężko upośledzonym aby mi się chciało publikować np. na "Trynitarianach". Zaś dla wielu innych jest to najbardziej odpowiednia piaskownica. Same tam grzeczne dzieci. Oczywiście tylko dla grzecznych i myślacych tak samo.

Miłego dnia.

@@@
.
18-01-2012 11:17 
 Ocena 1 na 3
DominB (-48 punktów)

>Musiałbym być człowiekiem ciężko upośledzonym aby mi się chciało publikować np. na "Trynitarianach". Zaś dla wielu innych jest to najbardziej odpowiednia piaskownica. Same tam grzeczne dzieci. Oczywiście tylko dla grzecznych i myślacych tak samo.
>Miłego dnia.

Nie da się bez obrażania i sarkazmu ? Rozumiem, że wśród licealistów i studentów jesteś szczególnie lubiany, ale może pora wyrosnąć (wydorośleć).
18-01-2012 12:12 
 Ocena 6 na 8
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
>>>>Musiałbym być człowiekiem ciężko upośledzonym aby mi się chciało publikować np. na "Trynitarianach". Zaś dla wielu innych jest to najbardziej odpowiednia piaskownica. Same tam grzeczne dzieci. Oczywiście tylko dla grzecznych i myślacych tak samo.
>Nie da się bez obrażania i sarkazmu ? Rozumiem, że wśród licealistów i studentów jesteś szczególnie lubiany, ale może pora wyrosnąć.
Wielce Szanowny Panie, inteligencja to także umiejętność dostosowania się do środowiska. Jego poziomu kulturalnego i intelektualnego. Tak. Wydaje mi się, że wśród studentów jestem lubiany, gdyż chcą ze mną rozmawiać nawet wówczas, gdy już przestają być ode mnie w czymkolwiek zależni. Jestem długo na tym forum i staram się zawsze dostosowywać do poziomu wypowiedzi, do których się odnoszę. Do Pańskich też odniosłem się właściwie. Najpierw adekwatnie do ich poziomu intelektualnego, a następnie odpowiednio do ich poziomu kulturalnego.
Staram się być maksymalnie komunikatywnym, ale wiem, że nie przez wszystkich jestem zrozumianym. Ja też nie potrafię zrozumieć wszystkich wywodów np. z zakresu fizyki teoretycznej (a już napewno z teologii).
Znalazłem tu forum, na którym nie tylko jestem przez większość właściwie rozumianym, ale także takie, na którym mogę się czegoś nauczyć i swoją wiedzę poszerzyć.
My chcemy z każdym rozmawiać, ale nie chcemy być przez nikogo pouczanymi. Ewangelizacja jeszcze się tu nikomu nie udała i Panu się też nie uda.

To jest moja piaskownica i dlatego chciałbym aby każdy, kto tu przychodzi, stosował się do zasad tu panujących.
Że mając swoje zasady nie jesteśmy całkowicie wolnym forum?
Tak, naszym celem, do którego kierujemy głównie swoją ofertę, jest racjonalnie myśląca inteligencja.
Ograniczenie? Trudno! Mój Boże!
My nie jesteśmy jedynym forum w internecie. Na np. "Onecie" można zdecydowanie wiecej, a na fideistycznych forach - moim zdaniem - zdecydowanie mniej. Należy sobie wybrać swoje albo się dostosować do wymogów.

Miłego dnia.

@@@
.
18-01-2012 10:58 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>
>Co do pana Tabisza, to człowiek, który myląc jakiegoś hinduskiego magika z nauczycielem Advaity, zaatakował mnie niczym rozjuszony byk, jest tylko przykładem "oświeconego racjonalisty".
A co, Starcie z Jackiem zabolało? Jacek szybko wycofał się z pomyłki (wynikła z tego, że to Maharishi i to Maharishi), za to pan szanowny uparł się nazywać go "Tabiaszem" niemal do samego końca, a ostatniego jego komentarza to nawet pan szanowny nie raczył przeczytać. Dzięki za link, teraz przynajmniej wiemy, kto kogo "atakował niczym rozjuszony byk" i do tej pory jeszcze parę z nozdrzy puszcza, choć minęły 3 miesiące Pamiętliwy pan szanowny okropnie
EOT

Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
18-01-2012 11:11 
 0 na 2
DominB (-48 punktów)

>A co, Starcie z Jackiem zabolało?
Nie, rozśmieszyło, taki "znawca Wed"

Jacek szybko wycofał się z pomyłki (wynikła z tego, że to Maharishi i to Maharishi), za to pan szanowny uparł się nazywać go "Tabiaszem" niemal do samego końca, a ostatniego jego komentarza to nawet pan szanowny nie raczył przeczytać. Dzięki za link, teraz przynajmniej wiemy, kto kogo "atakował niczym rozjuszony był" i do tej pory jeszcze parę z nozdrzy puszcza, choć minęły 3 miesiące Pamiętliwy pan szanowny okropnie

Może i pamiętliwy, każdy człowiek się zmienia; "Tabiasz" było złośliwością podświadomości, panu Tabiszowi od razu napisałem (przewidując pomyłkę) "Ramana Maharishi - Advaita", ale mała ciekawostka...tego artykułu nie można znaleźć na polskiej stronie "Racjonalisty", udało mi się dopiero na angielskiej...
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
> Bardzo mocno z kulturą chrześcijańską łączy się romantyzm. Promowana w mediach "wielka Miłość", namiętna jak w serii romansów "Harlequin
No choćby Mickiewicz czy Byron. Ale to chyba bardziej niektórzy romantycy mieli skłonności ku chrześcijaństwu, niż chrześcijanie do romantyzmu. To wtedy. Dzisiaj to rzeczywiście Harlequin rządzi pośród przynajmniej rodzimych chrześcijan i nie-chrześcijan, co zresztą żenujące jest, ale ani trochę nie dziwne, wręcz naturalne w takich, a nie innych okolicznościach. No, a ja już mam swoje lata, chociaż muszę przyznać, że stosunkowo szybko mi przeszły skłonności ku życiu w mistycznej, nieskończonej i wiecznej "miłości". Zracjonalizowałem to . Na marginesie, w 1905 roku, któraś z gazet angielskich jako pierwsza uznała, że miłość, uczucia są najważniejszym elementem związku. I się narobiło.

>Miłość mistyczna, wieczna i niewyczerpana.
Nie wzbudza to mojego entuzjazmu, wręcz przeciwnie. Właściwie uznaję to za drugą obok religii, największą ułudę stworzoną sobie przez ludzkość.

>Pan Bogdan Wojciszke w swojej książce "Psychologia Miłości"
>pisze: "W przeciwieństwie do samej potrzeby seksualnej, zdolność do przeżywania miłosnej namiętności
>jest w pewnym stopniu darem kultury, nie zaś jedynie natury.
To zdecydowanie prawda, kultura to rozbuchała, dzisiaj już do jakichś absurdalnych rozmiarów. Co znaczy rozbuchała? Stworzyła "miłość" przedmiotem degustacji i swego rodzaju pokarmem, od którego człowiek łatwo się uzależnia, bo ma swe źródło w bardzo silnym układzie libidinalnym, zbudowanym na odczuciu silnej przyjemności. Czasami, coraz częściej, mam wrażenie, że ociera się to o patologię. Mianowicie, zamiast zdystanowanej, rozumnej delektacji, przeobraziło się to w gwałtowną apoteozę własnych funkcji organicznych. Pod wplywem nadmiaru bodźców-informacji-podniet nastąpiło przeciążenie i regres systemu. Intelekt przyblokowany, a na planie pierwszym fizjologia. Nadmiar pokramu dla umysłu i oka przeobraził sie w swoistego rodzaju karmę - narkotyk, bez którego nie można sie w dzisiejszych czasach obejść. Nie umiem sie oprzeć wrażeniu, że to znakomity acz mocno szkodliwy, komercyjny chwyt, którego poznawczy skutek jest żaden, a kłopotów, stresu i rozczarowań wiele. Mózg tutaj stał się naszym nienasyconym, drugim otworem gębowym. Konsumpcja przyjemności na najwyższych, absurdalnych obrotach.

>Miłość romantyczna bywa destrukcyjna
No, ba.

> A Miłość racjonalisty? Gdy Mickiewicz wyśmiewa mędrca
>szkiełko i oko, a racjonalista w społeczeństwie postrzegany bywa jako osoba chłodna.
Mickiewicz bredzi, przenosi miłość w sferę duchową (termin komunii dusz, tyle uwodzący brzmieniowo, co fałszujący rzeczywistość), odcinając się od cielesnej. Jeżeli nawet odetnie się od ciała, czyli na moment od fiuta w swych romantycznych egzaltacjach, to od mózgu nigdy. A seks to mózg, o czym on mógł jeszcze nie wiedzieć i to go usprawiedliwia, ale niestety wciąż miesza ludziom w głowach.
Mówiąc za siebie, traktuję tę sferę z przyjaznym i czujnym dystansem, więdząc trochę jak to działa i o co chodzi. Raczej jako zabawę, z przymrużeniem oka (rozmawiając zawsze na te tematy z drugą stroną), w taki sposób, by pies trochę bardziej machał ogonem, niż odwrotnie.
17-01-2012 02:45 
 Ocena 2 na 2
Kamil Ciura (762 punktów)
Mam bardzo podobny pogląd.

Obraz miłości między jednym człowiekiem a drugim jest zafałszowany i rozdmuchany. Obie strony oczekują uniesień, trzęsienia ziemi i objawienia zarazem. Idealizują partnerów i często się zawodzą, gdy rzeczywistość nie przystaje do wyimaginowanego obrazu. Jest dużo racji w stwierdzeniu, że kochać to widzieć wady na tle zalet. Idealizacja robi z ludzi wyznawców swoich partnerów.

Moja dziewczyna to po prostu fajna osoba. Lubię z nią przebywać, lubię jej intelekt, ale i ciało. Mogę śmiało powiedzieć, że to miłość mojego życia - dotychczasowego, bo nie wiem ile potrwa jeszcze ten związek, czy życie, s**t happens wiadomo. Ale czy potrzebna jest w tym jakaś metafizyka, wielkie uniesienia, krwawienie serc z tęsknoty, westchnienia i pisanie wierszy miłosnych? Nie. Bo miłość to bardzo przyziemna rzecz. Jest świetna, póki obojgu z nią dobrze. Tarzanie się w stanie odurzenia drugą osobą to najprostsza droga by miłość przerodziła się w ślepe uwielbienie. Na "wielbicielki" które na mnie patrzyły maślanymi oczami (co im do łba strzeliło?) ja zawsze patrzyłem z politowaniem

Oczywiście, nie jestem zdania, że uczucie między ludźmi należy spłycać do zjawiska chuci seksualnej i kopulować z kim popadnie, bo miłości romantycznej nie ma. Ale nie jestem też zwolennikiem ślubów czystości, czekania na tego jedynego/jedyną, podcinania sobie żył po rozstaniu etc. Bo to głupota, człowiek to jednostka autonomiczna i żyje przede wszystkim sam dla siebie!
17-01-2012 11:40 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Mam bardzo podobny pogląd.
>Obraz miłości między jednym człowiekiem a drugim jest zafałszowany i rozdmuchany. Obie strony oczekują uniesień, trzęsienia ziemi i objawienia zarazem. Idealizują partnerów i często się zawodzą, gdy rzeczywistość nie przystaje do wyimaginowanego obrazu.
Ograniczenia nałoży sama biologia, nawet jak nie będziemy zbytnio idealizować, bo taki obłędny stan jest zwyczajnie zbyt energetyczny. Mózg nie wyrabia. Naszej konstrukcji biologiczno-chemicznej nie chodzi o to, żeby go (mózg) na zawsze "jarać", czego głupie ego pożąda, tylko o to, żeby pobudzić i przejść do siania, a później zebrać żniwo, czyli zrobić i zadbać o swoją półkopię na chwałę genetycznego kodu. I te ograniczenia są powodem frustracji, bo nie jest tak jak kiedyś, na początku, ale to naturalne, że jest inaczej. Opieranie związku na nieustannym Disneylandzie, jakby człowiek był w prawie nieustanym nastroju karnawałowym, tylko przemieszczając się pomiędzy jedną karuzelą a drugą, z tylko niewielkimi przerwami, to bzdura. Zwyczajna infantylizacja ludzi dorosyłch, gdzie zdziecinnienie działające na zasadzie prawie stałego, intensywnego pobudzenia, nadal funcjonuje. Nie ma długotrwałego doświadczenia i dalekosiężnego działania, metodyki, dystansu, zatrzymania, zastanowienia, refleksji, sceptycyzmu, krytycyzmu, korekty. Jest haj, intensywność, szybkie pobudzenie, spalanie, błogostan, kolejne pobudzenie. Nie, żeby z tego haju nie korzystać, bo jak najbardziej można, a nawet trzeba, nawet po jakąś dionizyjskość jak kto chce, ale warto znać mechanizmy, korzystać z nich rozsądnie i rozumieć zagrożenia, by jeszcze wrócić z zasady przyjemności do zasady rzeczywistości. Mam wrażenie, że większość ludzi, nawet starych, kiedy widzę ich często totalny "zakręt" na punkcie wnuków, ma do dyspozycji tylko ten Disneyland. Nie istnieją sami bez innych. Inni warunkują ich bycie w świecie, bo sami dla siebie nie potrafią byc interesujący. Nigdy takimi się nie stworzyli i nikt im w tym zresztą nie pomógł. Funkcjonują przez casłe życie prostymi, dziecięcymi emocjami. Dziwne jest też to, że nazywa się to życiem - poświęcaniem dla innych, kiedy, jak się temu lepiej przyjrzeć, jest to tylko emocjonalno-uczciowe żerowanie na Drugim, zwyczajne pasożytynictwo, które staje się jedynym, a na pewno najważniejszym sensem bycia, zaczepienia się w świecie.

>Moja dziewczyna to po prostu fajna osoba. Lubię z nią przebywać, lubię jej intelekt, ale i ciało. Mogę śmiało powiedzieć, że to miłość mojego życia
No i właśnie. Ciało. Czy byłaby to nadal miłość Twojego życia, gdyby nie cielesność, czy tylko ewentualnie najlepsza koleżanka, czy przyjaciółka? Chemia górą (oczywiście nic w tym złego). Mam takie doświadczenie w swoim życiorysie i muszę przyznać, że mam zajebistą... przyjaciółkę. Mimo, kiedyś tam, woli przełamania i jakichś tam efektów, była z tego lipa. Przyjaźń super, ale o komunii dusz nie ma mowy. Jednego elementu brak, a nawet jakby był, to biologia już by dopilnowała żeby system się nie przegrzał. O czym pisze iluzjonista Mickiewicz?

>Tarzanie się w stanie odurzenia drugą osobą to najprostsza droga by miłość przerodziła się w ślepe uwielbienie.
Uwielbienie do własnych reakcji biochemicznych. Partner/ka spełnia wtedy rolę czegoś w rodzaju wibratora. Celem jest zrobienie sobie dobrze dostarczając partnerem/ką-wibratorem pożądanych substancji do odpowiednich miejsc w mózgu. Takich osób lepiej unikać, bo zawsze będą na nas "wisieć" ze swoimi żądzami i oczekiwaniami, samymi sobą nie umiejąc się zająć, bo istnieją tylko, lub głównie wtedy, kiedy mają swojego żywiciela, na którym mogą żerować. Z takimi osobami, emocjonalno-uczuciwymi narkomanami, nie jest łatwo. Lepiej uciekać, kiedy mamy do czynienia z żądną stałych, silnych dawek emocji i uczuć jaźnią drugiej osoby, de facto wieczną księżniczką czy Piotrusiem Panem. No i samemu zadabać o to, żeby w coś takiego nie popaść.
18-01-2012 17:45 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>Obraz miłości między jednym człowiekiem a drugim jest zafałszowany i rozdmuchany. Obie strony oczekują uniesień, trzęsienia ziemi i objawienia zarazem.

Musi minąć pewnie więcej czasu od epoki romantyzmu, gdzie miłości takiej zrobiony wspaniały PR, żeby ludzie zaczęli traktować to uczucie bardziej racjonalnie. Widzę postępy - gdy 15 lata temu mówiłam komuś o fenyloetyloaminie i innych substancjach w naszym mózgu, to patrzyli na mnie jak mugole na czarodzieja. Teraz każde pisemko kobiece pastwi się nad "chemią miłości" do znudzenia.
A jeśli chodzi o miłośc romantyczną, to zauważcie, że chodziło w niej nie tylko o uniesienia, lecz polegała na... niespełnieniu. Gdy ktoś nigdy nie był z ukochaną osobą (bo umarła, poszła do klasztoru, wyszła za mąż za bogatego księcia), to kręciła go dłużej niż przeciętne 4 lata.
Teraz jest coraz więcej seryjnych monogamistów jednak
18-01-2012 23:08 
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Widzę postępy - gdy 15 lata temu mówiłam komuś o fenyloetyloaminie i innych substancjach w naszym mózgu, to patrzyli na mnie jak mugole na czarodzieja.

Ja wczoraj miałem taką sytuację w pracy, mimochodem, przypadkowo uświadomiłem w tym temacie 25-latka, półrocznego żonkosia. Tak jakoś wyszło. Był w szoku, kiedy zapytałem go, jak myśli, skąd się biorą te uniesienia, bo przecież nie z powietrza, ani od Bozi. Jak mu wytłumaczyłem te wszystkie fenyloetyloaminy, oksytocyny itd., to zbierał szczękę z podłogi. A facet rozgarnięty, po jakichś poważnych studiach. Pierwsze słyszał. Doradziłem, żeby razem z żoną wstukali w gugla "chemia miłości" albo cuś podobnego. Nie wiem czy dobrze, ale kiedyś może się im przydać, jak któreś ostygnie i zacznie szukać przyczyny.

>A jeśli chodzi o miłośc romantyczną, to zauważcie, że chodziło w niej nie tylko o uniesienia, lecz polegała na... niespełnieniu. Gdy ktoś nigdy nie był z ukochaną osobą (bo umarła, poszła do klasztoru, wyszła za mąż za bogatego księcia), to kręciła go dłużej niż przeciętne 4 lata.

No nakręcali się chłopaki.

Kiedyśmy się żegnali
We łzach i w milczeniu,
Gdyś się smutna oparła
Na moim ramieniu,
Twarz miałaś bladą, zimną,
Pocałunek zimniejszy,
Wróżyła mi ta chwila
Okropność dzisiejszej.

Zimno na moje czoło
Spadła rosa ranku -
Przeczułem, że zapomnisz
O dawnym kochanku.
Dziś zachwiana twa sława,
Śluby zniweczone,
Dziś słyszę twoje imię
I za ciebie płonę.

Przy mnie mówią o tobie;
Milczę - rozpacz, trwoga,
Dreszcz mnie przebiega zimny -
Czemuś mi tak droga?
Nie wiedzą, że znam ciebie,
Jak dźwięk dzwonu ich głosy;
Długo, długo klnąć będę
Ciebie - i moje losy.

W tajniśmy się widzieli -
W milczeniu żal tłumię,
Że zapomnieć, oszukać
Twoje serce umie.
Ach! gdy cię ujrzę jeszcze,
Jakimż dziękczynieniem
Do stóp twoich pobiegnę? -
Łzami i milczeniem

Byron George Gordon
19-01-2012 14:43 
 Ocena-2 na 2
przyjaciel (38 punktów)
Uświadamianie ludzi, że Miłość to chemia i procesy biologiczne to musi być ciekawe zajęcie. Choć mój rozum przyznać rację Ci musi, bo nie sposób odmówić Tobie bezbłędnej logiki to jednak nigdy w to nie uwierzę. Sama myśl, że jesteśmy tylko zwierzętami już jest dla mnie obrzydliwa. Może dlatego Jezus przyszedł do prostaczków i biedaków, bo u nich nie rozum był najważniejszy. Do tej pory podobał mi się ateizm i naukowy sceptycyzm, ale dzięki tym dialogom to nawet nawracać się zaczynam. Sama intuicja podpowiada mi, że to być dobre nie może, a mówią, że czasami Bóg odzywa się w nas, że sumienie to głos Boga w nas.
19-01-2012 15:03 
 Ocena 1 na 1
Lizergus (691 punktów)
>Choć mój rozum przyznać rację Ci musi, bo nie sposób odmówić Tobie bezbłędnej logiki to jednak nigdy w to nie uwierzę.
Rozum jedno a wiara drugie. To takie mentalne rozkraczenie, w tym przypadku niestety cierpi mózg
>Sama myśl, że jesteśmy tylko zwierzętami już jest dla mnie obrzydliwa.
Etam. A dlaczego nie AŻ zwierzętami? I dlaczego nie mogłoby być to piękne? To jakaś estetyka biologiczna?
>Może dlatego Jezus przyszedł do prostaczków i biedaków, bo u nich nie rozum był najważniejszy.
Z pewnością tak było.

A co do samej miłości, uważam zarówno twierdzenia typu "miłość to wieczne uczucie, łączące dusze" jak i "miłość to chemia" za niemal równie bzdurne. Wolę pojmować miłość intuicyjnie, jako "chęć zrobienia komuś dobrze"
20-01-2012 00:29 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Uświadamianie ludzi, że Miłość to chemia i procesy biologiczne to musi być ciekawe zajęcie.
Ciekawe, a nawet fascynujące jest poznawanie, uczenie się, rozwijanie, tropienie w sobie absurdów i iluzji. Piękna jest wtedy zmiana, modyfikacja, racjonalizacja. A jak można komuś pomóc uświadamiając go, to fajnie. W każdym razie, ja sobie bardzo ceniłem i cenię, kiedy ktoś mnie wyprowadzi z błędu, zwłaszcza jakiegoś fundamentalnego, zasiedziałego, rzekłbym odurodzeniowego. Coś takiego ma nadzwyczajny smak. Taka historia z życia - mam sporo młodszego brata i jeszcze trochę młodszą bratową. Niedługo po ich ślubie jej wyobrażenia i iluzje zderzyły się z rzeczywistością. Nie tak miało być, wg niej, mój brat nie raczył współuczestniczyć w realizacji jej doskonałego wszechplanu. Reagowała histerią. Bo przecież chciała dobrze i to głównie chciała zrobić dobrze bratu (to przestroga dla Lizergusa), tak twierdziła. Oczywiście tak nie było. Ona uważała, jak zresztą większosć młodych osób, że "robienie dobrze" ma jakiś uniwersalny schemat, a ona go oczywiście posiadła. Norma. To, co ona sobie wyobrażała na temat przyszłego idyllicznego życia z mężem, sprawiało jej przyjemność i dawało przekonanie graniczące z pewnością, że wie jak ma być, żeby było pięknie. Oczywiście, nawet przez myśl jej nie przeszlo, że drugi człowiek to zwykle inna konstrukcja, nieco, albo i całkiem inne potrzeby, preferencje, inna wyobraźnia, inne odczuwanie czy myślenie. Do tego jeszcze chłop, którego biologia, a zatem zachowania są, delikatnie mówiąc, niekompatybilne. Jak dostała mądre książki, zaczęła się zmieniać. Jest ambitna, zawzięta, połapała to zaskakująco szybko. Dziś jest tak o.k. pomiędzy nimi, że czasami aż nie chce mi się wierzyć. A ona tak jest teraz w tym zorientowana i tak mądrze umie korzystać z tej wiedzy, że ja, patrząc na nią, rozmawiając i sluchając jej, też się uczę, pogłębiam swoją wiedzę. Teraz widzę, że się wsłuchuje w brata, używa empatii i wiele rozumie, glosy wlasne zostały powściągnięte. Lepiej to robi niż on, ale on się też przy niej stara i nieźle mu idzie.

Jeszcze o tym robieniu dobrze. Intencje absolutna większość ludzi ma dobre. Ale nie mają oni zwykle racjonalnej wiedzy, tylko bazują na wyobraźni, przesądach, iluzjach, ludowych prawdach, intuicji. Zamiast na sprawdzonej wiedzy. W szkołach tego nie uczą, albo po łebkach, rodzice z reguły tego nie znają, to i są kłopoty. Mniejsze lub większe. Chcą dobrze, ale kiepsko wychodzi, bo zwykle nie mają wiedzy o człowieku i na nieszczęście kierują się tym, co im się wydaje dobre. Czyli, de facto, dążą do realizacji własnych potrzeb, wizji, planu. Nie potrafią czytać drugiej osoby, bo nawet elementarza od tych spraw nie powąchali. Ale trudno robić komuś z tego zarzut, jak go nikt nie nakierował.
Oprócz robienia dobrze jest jeszcze "dawanie". Oj, jak to wielu lubi twierdzić i przekonywać, że brać to za bardzo nie są skłonni, ale za to dawać... ho ho. Jakby "dawanie" nie sprawiało egoistycznej przyjemności, nie wypełniało naszego wyobrażenia, jak to, czy tamto powinno się odbywać czy wyglądać. Tylko jak łatwo dajemy to, co nam rownież przyjemność sprawia, a jak ciężko to, co tylko drugiej stronie? A jeszcze, jak to coś nie jest zgodne z naszymi przekonaniami, estetyką, smakiem itd... Poczuj ten opór w sobie.

>Sama myśl, że jesteśmy tylko zwierzętami już jest dla mnie obrzydliwa.
No to się pociesz, że jesteśmy dość specyficznymi i wyjątkowymi zwierzętami.
>Sama intuicja podpowiada mi, że to być dobre nie może, a mówią, że czasami Bóg odzywa się w nas, że sumienie to głos Boga w nas.
Zapewniam Cię, że jest dobre, przykład z moją bratową specjalnie ci podałem, natomiast dla wielu ludzi, te wszystkie słodkie iluzyjki wydają sie być tak przyjemne, że nie chcą za nic tego opuszczać. To nadal pozwala im być dzieckiem, książe na bialym koniu, miłość bez granic, chcę tylko kochać i być kochaną/ym i żyli długo i szczęśliwie, tralalala. Tyle przyjemnych słów, a zero treści. Tą niby mechanistyczną, "zimną" wiedzę zazwyczaj się docenia, jak już są kłopoty, ale dzięki niej jest szansa na zrozumienie siebie i tego drugiego człowieka, na spojrzenie na caly ten kram z racjonalnej perspektywy, co ani trochę nie przeszkadza w tworzeniu gorącego, namiętnego, emocjonalnego, bardzo uczuciowego związku. Tylko już mądrzej. Oczywiście jest sporo ludzi, którzy nie posiadając choćby odrobiny takiej wiedzy, będą w swoich związkach zadowoleni, bo tak się dobiorą, tak to sobie intuicyjnie poukładają, że ominą ich większe wstrząsy i kryzysy. Niemniej, zawsze warto coś tam łyknąć w tym temacie.
20-01-2012 09:17 
 Ocena 1 na 1
przyjaciel (38 punktów)
Masz ogromną widzę i styl pisania też przystępny i wciągający. Fajnie, że na tym forum dzielisz się tą wiedzą za darmo, dziękuję Ci za to.
przyjaciel (38 punktów)
Wytłumaczył mi Pan dlaczego powinniśmy budować relacje w oparciu o wiedzę psychologiczną, zrozumiałem dlaczego irracjonalizm działa zgubnie na człowieka. A teraz poproszę Pana o radę praktyczną. Jak mam te wiedzę nabywać i jak stosować? Jakie filmy i lektury Pan poleca? Jakie są Pana doświadczenia odnośnie stosowania pewnych prawidłowości w psychologii? Jakie ma Pan techniki? Czy przeciwstawianie się irracjonalnym mitom, bo wie Pan "on musi mieć to coś", "to musi być przeznaczenie". Ja chciałby budować swoje życie świadomie, ale na razie to tak działam spontanicznie, a chciałbym bardziej kreować swoje życie.
21-01-2012 13:39 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Wytłumaczył mi Pan
No, ale nie pisz, proszę, do mnie per "pan". O.K?
>Jak mam te wiedzę nabywać i jak stosować?
Najnormalniej w świecie, dużo czytać, a jeśli to możliwe słuchać, rozmawiać z kimś, kto coś na ten temat wie. Ja sam nie jestem specjalistą, chociaż żyję siłą rzeczy w takim świecie, mam podpowiadacza.
>Jakie filmy i lektury Pan poleca?
Ktoś, gdzieś tu już wspomniał Bogdana Wojciszke, jest o.k. Zarówno "Psychologia miłości" jak i "Psychologia osobowości" są super. Możesz zacząć od książki "Płeć mózgu" Anne Moir i David Jessel. Są jeszcze "Wielkie pytania psychologii" Wiesława Łukaszewskiego, ale również ksiązki Lwa Starowicza, jedna o kobietach, druga wyszła teraz o mężczyznach. Poszukaj na merlinie czy empiku. Jest tego masa, ale to chyba niezły początek. Możesz wejść na psychologia.net i w katologu poszukać czegoś, co Cię zainteresuje. W poszczególnych artykułach znajdziesz podpowiedzi, co do kolejnych lektur. Sam sobie znajdziesz tematy, które Cie interesują. Nie ma łatwych rozwiązań, jest sporo pracy. A tu masz jeszcze taki link
www.scritu(*)-spoeczne-jak-doc821792010.php
To takie o podstawowych mechanizmach naszego postrzegania i rozumienia innych.
warga (11 punktów)
To zależy czy mówimy o miłości do drugiego człowieka, czy o miłości romantycznej tj. między kobietą i mężczyzną.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365