Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wierzenia i fantazje

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
01-02-2013 13:38Dixen (52 punktów)Wierzenia i fantazje
Ocena 13 na 13
Jako czytelniczka Racjonalisty, chciałabym się podzielić ze wszystkimi użytkownikami tej wspaniałej witryny moimi trzema grosikami. Czytam Racjonalistę regularnie, żeby nie powiedzieć religijnie , pomimo posiadania wiary w to i owo. Tak, lubię sobie powierzyć trochę Piszę, bo myślę że to rzadkość, i dla wielu niewiarygodne, że są ludzie lubiący fantazje zwane wiarą, którzy jednak posiadają rozum, i którym ich własna bogata wyobraźnia nie przeszkadza w świadomym podejściu do życia. I chcę się podzielić tym, jak moje wewnętrzne odczucia dobrze opisują istotę religii. A to, jak je traktuję, powinno chyba być zapisane w podręczniku dla ludzi wierzących w cokolwiek: "moja sprawa, moja sprawa, tylko i wyłącznie moja sprawa". Pod kątem rzeczy niewidzialnych, lubię myśleć że "poszukuję". Spędziłam dekadę nie wierząc w nic. Odmieniło mi się nieco, bo polubiłam zwracanie się do Anioła Stróża Na jedno wychodzi, jak zwał, tak zwał. Gdy mam problem do rozwiązania, oddycham głęboko i proszę Anioła Stróża o rozjaśnienie umysłu. Wcześniej mówiłam to samo do własnego mózgu, choć nie nadałam mu imienia Działa tak samo. To, jak się poruszam wewnątrz własnej głowy to moja sprawa, mój umysł, moja wyobraźnia. Ja tak akurat lubię. I nie mój interes, jeżeli inni wolą inaczej. Musiałabym być szaloną egocentryczką, by nawet przyszło mi do głowy wymaganie od innych myślenia w mój sposób. A to dokładnie ludzie robią, zwłaszcza Polacy: "Jeśli nie dzielisz naszej wspólnej fantazji, jesteś zły, niemoralny i jałowy". Jestem zafascynowana nauką. Wiem, że większość osób o naukowym podejściu do świata stuknie się w głowę słysząc o rozmowie z wyobrażonym Aniołem. Ale tak samo jak fani Star Treka czy Gwiezdnych Wojen - lubię fantazję, i uważam że ludzki umysł jest niesamowitym narzędziem do urozmaicania świata. I podoba mi się używanie go w ten sposób... w moim własnym, wolnym czasie. Nie w publicznej debacie, czy decyzjach dotyczących kogokolwiek innego niż ja! To jest wszystko, co można powiedzieć o religii i wszelkich wierzeniach - zabawa umysłem, OSOBISTA sprawa, wewnętrzna, coś, co nigdy nie powinno wychodzić poza ramy życia i wyobraźni pojedynczej osoby. A nie przewodnia myśl narodu, z symbolem tortury w gmachu narodowej instytucji ustawodawczej, przypominającym wszystkim wątpiącym które państwo Polską rządzi... To, jak człowiecze wizje i wymysły zostały wykorzystane i użyte do zniewolenia całych społeczeństw, panowania nad nimi, kontroli, władzy, morderstw, tortur i wciąż trwającego zamordyzmu - to dopiero pokazuje, na co nas stać, jako ludzi. Czasami się zastanawiam jak to w ogóle możliwe, że nawet podstawowe prawa ludzkie są w dzisiejszych czasach tu i ówdzie szanowane - patrząc na większość ludzkości, to jest ogromny postęp i zdobycz światłych umysłów, przy tak ogromnym oporze wciąż dzierżących władzę "pasterzy dusz" - naprawdę, wielkie osiągnięcie. Jednak jakoś powoli, jako ludzkość, idziemy do przodu Oby mi było dane zobaczyć koniec okupacji Polski za mojego życia. Pozdrawiam czytelników Racjonalisty!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Gdy mam problem do rozwiązania, oddycham głęboko i proszę Anioła Stróża o rozjaśnienie umysłu. Wcześniej mówiłam to samo do własnego mózgu, choć nie nadałam mu imienia Działa tak samo.
Skoro działa tak samo, to do czego ci ta wiara w Anioła Stróża?


Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
01-02-2013 14:56 
 Ocena 3 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Skoro działa tak samo, to do czego ci ta wiara w Anioła Stróża?

To taka postać literacka. Tak samo małe dzieci wyobrażają sobie rozmowę z postaciami z bajek, albo lalkami. Uosobienie wykorzystywane do prowadzenia wewnętrznego monologu. Akurat padło na nielubianego na tym forum pierzastego pana, ale mógł to być również Superman.
01-02-2013 15:26 
 Ocena 2 na 2
Dixen (52 punktów)
>>Skoro działa tak samo, to do czego ci ta wiara w Anioła Stróża?
>To taka postać literacka. Tak samo małe dzieci wyobrażają sobie rozmowę z postaciami z bajek, albo lalkami. Uosobienie wykorzystywane do prowadzenia wewnętrznego monologu. Akurat padło na nielubianego na tym forum pierzastego pana, ale mógł to być również Superman.
>

Dokładnie Można sobie wybrać cokolwiek, kogokolwiek, o to chodzi w królestwie wyobraźni: najpiękniejsze rzeczy się wybiera, po co się hamować? Ludzki umysł nie ma granic. Rozumiem podejście, które blokuje wszelkie wyobrażenia. Ale o to mi właśnie chodzi, to próbowałam wytłumaczyć w moim tekście: lubisz fantazjować, to fantazjujesz. Jak nie, to nie. I tyle
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>To taka postać literacka. Tak samo małe dzieci wyobrażają sobie rozmowę z postaciami z bajek, albo lalkami.
Myślisz, że Dixen jest małym dzieckiem?

>Uosobienie wykorzystywane do prowadzenia wewnętrznego monologu.
A ty prowadzisz rozmowy z Batmanem czy z Catwoman?

>Akurat padło na nielubianego na tym forum pierzastego pana, ale mógł to być również Superman.
A na jakiej podstawie twierdzisz, że Anioł Stróż jest nielubiany na tym forum? Uważasz, że pośród użytkowników tego forum powszechna jest wiara w Anioła Stróża?


Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
01-02-2013 17:48 
 Ocena 4 na 4
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>To taka postać literacka. Tak samo małe dzieci wyobrażają sobie rozmowę z postaciami z bajek, albo lalkami.
>Myślisz, że Dixen jest małym dzieckiem?

Nie wiem. Rozmowy z wymyślonymi postaciami są normalne u dzieci, ale zauważyłem że większość ludzi z tego nie wyrasta.

>>Uosobienie wykorzystywane do prowadzenia wewnętrznego monologu.
>A ty prowadzisz rozmowy z Batmanem czy z Catwoman?

Nie.

>>Akurat padło na nielubianego na tym forum pierzastego pana, ale mógł to być również Superman.
>A na jakiej podstawie twierdzisz, że Anioł Stróż jest nielubiany na tym forum?

Bo ta fikcyjna postać jest związana z nielubianym z powodu swojej szkodliwości mitem. Inne nielubiane tutaj postacie literackie to bogowie.

> Uważasz, że pośród użytkowników tego forum powszechna jest wiara w Anioła Stróża?

Nie. A skąd to pytanie? Większość fanów "Stawki większej niż życie" nie lubi Brunnera. Czy do tego jest wymagana wiara w jego istnienie?

Twoje pytania zawierają błędną tezę. Pewnie to jakaś ironia, której nie rozumiem.
diogenes (42753 punktów)
>Gdy mam problem do rozwiązania, oddycham głęboko i proszę Anioła Stróża o rozjaśnienie umysłu.

Jeśli oddychasz wystarczająco głęboko, to i anioła wskrzesisz.

>uważam że ludzki umysł jest niesamowitym narzędziem do urozmaicania świata.

Żeby tylko świata! Urozmaica sobie kręgi piekielne, to samo robi z niebem. Byli i są tacy, którzy cały świat uważają za przedstawienie umysłu.

>...wszystko, co można powiedzieć o religii i wszelkich wierzeniach - zabawa umysłem, OSOBISTA sprawa, wewnętrzna,...

Zdaje się, że nie mówisz o religii, tylko o jakiejś fromie spirytualizmu, który, zdaniem niektórych fachowców, jest przeciwieństwem religii, tej zinstytucjonalizowanej.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
01-02-2013 15:44 
 Ocena 6 na 6
Dixen (52 punktów)
>>Gdy mam problem do rozwiązania, oddycham głęboko i proszę Anioła Stróża o rozjaśnienie umysłu.
>Jeśli oddychasz wystarczająco głęboko, to i anioła wskrzesisz.
>>uważam że ludzki umysł jest niesamowitym narzędziem do urozmaicania świata.
>Żeby tylko świata! Urozmaica sobie kręgi piekielne, to samo robi z niebem. Byli i są tacy, którzy cały świat uważają za przedstawienie umysłu.
>>...wszystko, co można powiedzieć o religii i wszelkich wierzeniach - zabawa umysłem, OSOBISTA sprawa, wewnętrzna,...
>Zdaje się, że nie mówisz o religii, tylko o jakiejś fromie spirytualizmu, który, zdaniem niektórych fachowców, jest przeciwieństwem religii, tej zinstytucjonalizowanej.
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.


Anioła wskrzeszę LOL Wspaniały komentarz, dziękuję! Chyba wszyscy znamy kota Schrödinger'a. Trafiłeś w sedno. Duchowość i poszanowanie natury było naturalną częścią życia naszych przodków, zanim ogniem i mieczem tzw. "chrześcijaństwo" zostało wprowadzone. Jesteśmy ludźmi lasu, a została nam narzucona sztuczna religia pustyni. Zanim politycy Watykanu zaczęli żniwa dusz, nikt by nie powiedział że kot, pies czy żubr jest przedmiotem, do użycia przez człowieka, bez szacunku. To były istnienia, nie rzeczy. Nie przychodziło ludziom do głowy palić kogoś na stosach za wiedzę. Są ludzie, którzy mówią że największą zbrodnią Kościoła jest oddalenie człowieka od jego duchowej natury... Monopol na moralność i sposoby życia, całkowita kontrola. TAK, prawdziwe i szczere spoglądanie wewnątrz własnej natury JEST przeciwieństwem religii - politycznej, opresyjnej, biznesowej, morderczej instytucji.
01-02-2013 16:46 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Duchowość i poszanowanie natury było naturalną częścią życia naszych przodków,...

Piękny mit dzikusa...Niektórzy widzą to inaczej. Tu jedna z opinia: "Naturalny, czy też 'rajski' okres w dziejach bioróżnorodności rozpoczął się, zdaniem paleontologów, u zarania farenozoiku, około 450 milionów lat temu, zakończył zaś 50 000-100 000 lat temu, wraz z pojawieniem się ludów górnopaleolitycznych i neolitycznych; ich udoskonalone narzędzia, gęstość populacji i zabójcza skuteczność w niszczeniu dzikiej przyrody zainaugurowały obecny etap zagłady." Edward O. Wilson, w świetnej książce 'Przyszłość życia'.

>...zanim ogniem i mieczem tzw. "chrześcijaństwo" zostało wprowadzone.

Chrześcijanie ubzdurali sobie, że są elementem jakiejś innej, świętej historii, która toczy się obok naturalnego procesu zwanego światem, która ma inny początek, przebieg i koniec niż ten, jaki opisuje nauka. To iluzja.

>Jesteśmy ludźmi lasu, a została nam narzucona sztuczna religia pustyni.

Problemem jest nie tyle religia, co kultura w ogólności, szpagat między tym, jak kształtują nas geny, a naszymi niepokornymi marzeniami. Nie przeceniałbym roli religii. Los statystycznego chrześcijanina nie definiuje już Biblia, raczej konsumpcja.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
01-02-2013 17:49 
 Ocena 1 na 1
Dixen (52 punktów)
>>Duchowość i poszanowanie natury było naturalną częścią życia naszych przodków,...
>Piękny mit dzikusa...Niektórzy widzą to inaczej. Tu jedna z opinia: "Naturalny, czy też 'rajski' okres w dziejach bioróżnorodności rozpoczął się, zdaniem paleontologów, u zarania farenozoiku, około 450 milionów lat temu, zakończył zaś 50 000-100 000 lat temu, wraz z pojawieniem się ludów górnopaleolitycznych i neolitycznych; ich udoskonalone narzędzia, gęstość populacji i zabójcza skuteczność w niszczeniu dzikiej przyrody zainaugurowały obecny etap zagłady." Edward O. Wilson, w świetnej książce 'Przyszłość życia'.

Nie chodziło mi o wybijanie wszelkich żyć dookoła, tylko o podejście do natury,
i szacunek do życia. Prawdziwego życia, nie zygot. Ludzie jedli zwierzęta, ale wiadomo w miejscach, gdzie KK nie zniszczył do końca pamięci, że człowiek miał (i ma) szacunek i wdzięczność zabitemu zwierzęciu; je, bo musi, ale nie produkuje ich w fabrykach niczym butelki :-/

>>...zanim ogniem i mieczem tzw. "chrześcijaństwo" zostało wprowadzone.

>Chrześcijanie ubzdurali sobie, że są elementem jakiejś innej, świętej historii, która toczy się obok naturalnego procesu zwanego światem, która ma inny początek, przebieg i koniec niż ten, jaki opisuje nauka. To iluzja.

Tak; wszelkie wymysły religijne to iluzja.

>>Jesteśmy ludźmi lasu, a została nam narzucona sztuczna religia pustyni.

>Problemem jest nie tyle religia, co kultura w ogólności, szpagat między tym, jak kształtują nas geny, a naszymi niepokornymi marzeniami. Nie przeceniałbym roli religii. Los statystycznego chrześcijanina nie definiuje już Biblia, raczej konsumpcja.

Zgadzam się: kultura, kultury, wszelkie wymysły ludzi na Ziemi, które składają się na ten zbiór przyzwyczajeń zwany kulturą... Niekoniecznie Biblia; McDonalds - to to samo.
05-02-2013 21:31 
 Ocena 2 na 2
HCNOPS (278 punktów)
>Nie chodziło mi o wybijanie wszelkich żyć dookoła, tylko o podejście do natury,
>i szacunek do życia. Prawdziwego życia, nie zygot. Ludzie jedli zwierzęta, ale wiadomo w miejscach, gdzie KK nie zniszczył do końca pamięci, że człowiek miał (i ma) szacunek i wdzięczność zabitemu zwierzęciu; je, bo musi, ale nie produkuje ich w fabrykach niczym butelki :-/
Niestety, ale życie jest w regresie od kiedy pojawił się na nim pewien dwunożny gatunek. Zasiedliliśmy niemal wszystkie lądowe nisze ekologiczne, dominując swoim sprytem i liczbą inne gatunki, przy okazji niszcząc je. Np Indianie, którzy są często postrzegani przez pryzmat Pocahontas - kochający naturę i żyjący dziko w zgodzie z przyrodą. Prawda okazuje się jednak inna, otóż Indianie urządzali bizonom istne rzezie, to samo z innymi zwierzętami ich terenów (Huronowie niedźwiedziom i wilkom, zaś Irokezi bobrom i innym futrzakom tego terenu). Olmekowie i Mixtekowie polowali zawzięcie na ptaki dla pozyskania ich piór, czarni polowali na słonie, Hindusi na tygrysy. Od zawsze wybijaliśmy niemal do nogi różne piękne gatunki, niezależnie czy był to człowiek pierwotny, czy też XIX-wieczne polowania dla przyjemności. I to nie jest akurat kwestia religii, a ogólnej, biologicznej natury człowieka. Nauczyliśmy się walczyć o przestrzeń życiową, anihilując przy tym każdy gatunek stający nam na drodze. Tu raczej upatrywałbym się potrzeby wyuczenia wrażliwości na tym punkcie, nauczania w szkołach nie tylko nudnych rzeczy o np. cyrkulacji wody w przyrodzie, ale uczenia o całych ekosystemach i wpływach i zależnościach systemów planetarnych - jak woda wpływa na klimat, jak to wpływa na nasze uprawy, oraz jak my wpływamy na to wszystko. Ekologia jest elementem na końcu podręcznika, lecz jest to stanowczo za mało omawiane. Należy to omawiać jednocześnie tak na biologii, jak i na chemii i geografii. Również elementy pojawiają się na fizyce chociażby.
OffSystem (198 punktów)
Zdaje się, że rozumiem esencję Twojej wypowiedzi, postulaty w niej zawarte są bowiem czci godne i zaiste świat stałby się niemalże rajskim zakątkiem gdyby każdy miał do cudzego światopoglądu szacunek i poszanowanie, interesując się nim wyłącznie w celu nawiązania przyjaznego dialogu i wymiany przemyśleń aby móc doskonalić i kształcić swój aspekt metafizycznych uniesień.
Fakt zwracania się akurat do 'literackiego' Anioła Stróża wynika z pozostałości przeszłej indoktrynacji, czy może to zupełnie inna historia?
Nie wiem czy fantazjowanie i marzycielstwo jest czymś niezwykłym nawet w środowiskach wolnomyślicielskich. Raczej większość osób wrażliwych na twórczość innych, czy 'otwartych rozumnie' poddaje się wpływom najróżniejszych uniwersów fantasy, lubi je, pasjonuje się nimi a czasem oddaje się im bez reszty. Jednak różnica między nimi a ludźmi religijnymi jest czymś niezwykle istotnym, ludzie lubiący fantasy zdają sobie sprawę z faktu, że światy i historie 'do których zaglądają' są fikcyjne, są wytworem cudzej wyobraźni niezależnie od tego jak cudownie się prezentują. Ludzie religijni uważają, że ich historie są prawdziwe i do tej 'prawdy' chcą a nawet muszą przekonać innych, oczywiście dla ich dobra. Metody przekonywania są najróżniejsze a koncept jednej ideologii dla mass ma na celu utrzymywanie w ryzach jak największej ilości osób.
Posłużę się przykładem do jakiego stopnia groteski są skłonni czarni, sukienkowi urzędnicy aby szerzyć swoją propagandę manipulacji oraz zniekształcania rzeczywistości aby za wszelką cenę przedstawić się w jasnym świetle zaś innowierców obarczyć winą za wszelkie zło.
Pan z nagrania znakomicie prezentował by się w cyrku lub przynajmniej jakimś kiczowatym kabarecie, w zasadzie instytucja do której obecnie przynależy, coraz mniej różni się od powyższych form uzyskiwania rozrywki.

Ksiądz skuty kajdanami neutralności światopoglądowej
01-02-2013 17:16 
 Ocena 2 na 2
Dixen (52 punktów)
>Fakt zwracania się akurat do 'literackiego' Anioła Stróża wynika z pozostałości przeszłej indoktrynacji, czy może to zupełnie inna historia?

Przyznaję się, to jest jedna dobra rzecz z dzieciństwa (wyobrażenie Anioła Stróża). Stąd ta postać jest mi bliska. Gdy byłam mała i zadawałam pytania rodzicom, oni sami głupieli i nie wiedzieli co mi powiedzieć, pomimo że sami poszukiwali, wciąż byli pod wpływem KK, i po prostu odpowiadali "bo tak". Żadne pytania małego dziecka nigdy się nie doczekały odpowiedzi. Pomysły nie doczekały się zrozumienia, no bo jak to możliwe że babcia i dziadek nie są Świętymi, skoro są tak dobrymi ludźmi? Etc... Ale gdy rozmawiam ze sobą (kto tego nie robi?), lubię się zwrócić do tego bytu, wyobrazić sobie że przy mnie jest. Fajnie jest czuć, że nie jestem sama. Ale to MÓJ, i tylko mój, wybór i wyobraźnia.

>Ludzie religijni uważają, że ich historie są prawdziwe i do tej 'prawdy' chcą a nawet muszą przekonać innych, oczywiście dla ich dobra.

I tu widzę różnicę między wiarą a religią. Wiara jest czymś, co człowiek wybiera, i robi z tym co chce, osobiście. A religia... Powstrzymuję się na siłę gdy zaczynam o niej pisać, żeby nie zacząć wywodu z mnóstwem brzydkich słów. Nie rozumiem jak w dzisiejszych czasach, z dostępem do informacji, katolicy w Polsce nadal nie wiedzą czym naprawdę jest Kościół Katolicki. Parę książek poczytać, Deschnera nawet cytaty, jeśli ktoś nie ma czasu na całość.... Ogółem myślę, że chodzi nie tylko o religijnych ludzi, ale o większość ludzkości bez względu na wyznanie: prawie każdy chce, by inni myśleli tak, jak on/ona. I większość jest gotowa zabijać za odmienne poglądy. Czy to religia, czy rasa, czy seks, sposób na życie... Zamorduję Cię w imię mojego Boga i zapomnij o wolności, życiu, radości. Taka nasza Polska, i cały Świat
01-02-2013 17:30 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Hi, hi, hi, ha, ha, ha!
Jestem świeżo po rozmowie z:



Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
Dixen (52 punktów)
>Hi, hi, hi, ha, ha, ha!
>Jestem świeżo po rozmowie z:


I na zdrowie Plus medal za kpienie, należy się miejsce w parlamencie!
01-02-2013 19:51 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Gdzie kpina? Ty rozmawiasz z Aniołem Stróżem, ja z jednorożcem. Albo oboje mówimy poważnie, albo oboje bredzimy.


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
01-02-2013 21:06 
 Ocena 6 na 6
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
Ale przecież
Grey (2102 punktów)
>Pan z nagrania znakomicie prezentował by się w cyrku lub przynajmniej jakimś kiczowatym kabarecie, w zasadzie instytucja do której obecnie przynależy, coraz mniej różni się od powyższych form uzyskiwania rozrywki.
> Ksiądz skuty kajdanami neutralności światopoglądowej

Od 2:20 nowa, bardziej zaawansowana definicja wojującego ateizmu.
Jakby komuś się nie chciało oglądać całości.
01-02-2013 20:01 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Dlaczego temu Nosferatu w kajdankach nikt nie powiedział, że w szkołach, a nawet przedszkolach uczy się religii? Bo bredzi, że w szkołach nie ma religii.


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
02-02-2013 00:23 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>Dlaczego temu Nosferatu w kajdankach nikt nie powiedział, że w szkołach, a nawet >przedszkolach uczy się religii? Bo bredzi, że w szkołach nie ma religii.
Jemu chyba chodzi o to, że nie na wszystkich przedmiotach mówi się o Bogu
01-02-2013 20:09 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Pan z nagrania
budzi moje przerażenie. Kogoś podobnie wyglądającego widziałem w filmach o wampirze Nosferatu:




Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Odmieniło mi się nieco, bo polubiłam zwracanie
>się do Anioła Stróża
-Są zmiany korzystne i wręcz przeciwnie. Ta należy do tych drugich.

>Gdy mam problem do rozwiązania, oddycham głęboko i proszę Anioła Stróża o rozjaśnienie umysłu.
>Wcześniej mówiłam to samo do własnego mózgu, choć nie nadałam mu imienia Działa tak samo.

-Nic się nie zmieniło, nadal mówisz do swojego mózgu... i to nadal tak samo nie działa. No, ale jeśli ten Twój Anioł Stróż coś odpowiada, to sprawa jest poważna.
-Nie wiem na ile to serio, ale wygląda to na wiarę w wiarę, a przynajmniej na wmawianie sobie jakichś korzyści z tego płynących. To jednak oszukiwanie samego siebie i na dłuższą metę jest szkodliwe, jeżeli komuś zależy na racjonalnym oglądzie rzeczywistości. Przecież można fantazjować na temat całkiem możliwych zdarzeń.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
Dixen (52 punktów)
>-Nic się nie zmieniło, nadal mówisz do swojego mózgu... i to nadal tak samo nie działa. No, ale jeśli ten Twój Anioł Stróż coś odpowiada, to sprawa jest poważna.
>-Nie wiem na ile to serio, ale wygląda to na wiarę w wiarę, a przynajmniej na wmawianie sobie jakichś korzyści z tego płynących. To jednak oszukiwanie samego siebie i na dłuższą metę jest szkodliwe, jeżeli komuś zależy na racjonalnym oglądzie rzeczywistości. Przecież można fantazjować na temat całkiem możliwych zdarzeń.
>
Napisałam wyraźnie, że ludzie z naukowym podejściem pukną się w głowę... Próbujesz mnie wyleczyć z własnej wyobraźni?
01-02-2013 22:27 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Napisałam wyraźnie, że ludzie z naukowym podejściem pukną się w głowę... Próbujesz mnie wyleczyć z własnej wyobraźni?
-A niech mnie Anioł Stróż broni! Sama piszesz, że zamieszczając taki tekst, na tym portalu spodziewałaś się "puknięć w głowę". I bynajmniej nie potrzeba do tego wybitnie naukowego podejścia. Przeciętnie racjonalne wystarczy. Więc czy nie o to chodziło?


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
Dixen (52 punktów)
>-A niech mnie Anioł Stróż broni! Sama piszesz, że zamieszczając taki tekst, na tym portalu spodziewałaś się "puknięć w głowę". I bynajmniej nie potrzeba do tego wybitnie naukowego podejścia. Przeciętnie racjonalne wystarczy. Więc czy nie o to chodziło?
>
Ojej... więc powtórzę: napisałam wyraźnie co myślę. Nie rozumiem co Cię kręci, bo próbujesz rozłożyć moje słowa na części pierwsze, i Ci niestety nie wychodzi. Jeśli chcesz zadać pytanie, to przynajmniej je porządnie sformułuj, daj znać szczerze o co biega. W międzyczasie... jednym z powodów napisania mojego tekstu było przypomnienie o tym, by żyć, i dać żyć innym.
02-02-2013 17:04 
 Ocena 4 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)

>Ojej... więc powtórzę: napisałam wyraźnie co myślę.
-Dokładnie to samo uczyniłem. Napisałem co myślę o tym, co Ty napisałaś.
>Nie rozumiem co Cię kręci, bo próbujesz rozłożyć moje słowa na części pierwsze, i Ci niestety nie wychodzi. Jeśli chcesz zadać pytanie, to przynajmniej je porządnie sformułuj, daj znać szczerze o co biega.
-Nie wiem o co Tobie biega. Dajesz swoje poglądy tutaj pod ocenę, a potem masz pretensje, że ktoś je ocenia. Nie muszę formułować żadnych pytań, bo nie ciekawią mnie ewentualne odpowiedzi, a moja ocena nie musi ci się podobać.

>W międzyczasie... jednym z powodów napisania mojego tekstu było przypomnienie o tym, by żyć, i dać żyć innym.
-Nie rozumiem, kto ci nie daje żyć? Potrzebujesz pomocy? Czy chcesz postawić mi jakieś zarzut, że ja nie daję komuś żyć? Piszesz co chcesz, czy ktoś Cię zmusił do wchodzenia na ten portal? Najpierw usiłowałaś być dowcipna, a teraz jesteś jedynie przemądrzała i zaczynasz pouczać. Mów co chcesz, ale nie miej pretensji do innych, że robią to samo. Skonsultuj się ze swoim Aniołem Stróżem i zdecydujcie o co wam chodzi!


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
06-02-2013 22:59 
 Ocena 1 na 1
Dixen (52 punktów)
Przepraszam. Widzę, że dałam się wkręcić w bezsensowną kłótnię. Następnym razem będę bardziej uważać. To nie forum Onetu i nie miejsce na wzajemne czepianie się, proponuję zakończyć wątek.
06-02-2013 23:49 
 Ocena 3 na 3
Absurdalna Abstrakcja (325 punktów)
Każdy jest w jakiś sposób zafiksowany. A to na punkcie niedzielnych mszy, a to mody, diety, sportu, książek, czy teatru. Bez tego wszyscy bylibyśmy jednowymiarowi, a nasze życie nastawione wyłącznie na spanie, jedzenie, trawienie, wydalanie, rozmnażanie.
Odrobina magii (jak zwał, tak zwał; a chodzi o pielęgnowanie własnej wyobraźni i tę wyczuwalną siłę, gdy myślimy o rzeczach/zjawiskach, które są dla nas najważniejsze) to furtka do drobnych radości i wielkich porywów serca.

Obyś nigdy nie zwątpiła w siebie!

A to kilka znalezionych w sieci grafik/zdjęć. Tak na poprawę humoru i dobry sen:














:P




C z ł o w i e k - to nie brzmi dumnie. Już nie.
07-02-2013 10:45 
 Ocena 4 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Odrobina magii (jak zwał, tak zwał; a chodzi o pielęgnowanie własnej wyobraźni i tę wyczuwalną siłę, gdy myślimy o rzeczach/zjawiskach, które są dla nas najważniejsze) to furtka do drobnych radości i wielkich porywów serca.
-Gdy poznajesz rzeczywistość, mikro i makrokosmos, wszelkie prawa zależności w przyrodzie, gdy zaczynasz rozumieć jakie "cuda" dzieją się tuż obok ciebie i w tobie, cała tam magia staje się bardzo prymitywna i dziecinna.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
Dixen (52 punktów)
>Odrobina magii (jak zwał, tak zwał; a chodzi o pielęgnowanie własnej wyobraźni i tę wyczuwalną siłę, gdy myślimy o rzeczach/zjawiskach, które są dla nas najważniejsze) to furtka do drobnych radości i wielkich porywów serca.

Prawda? ! Dzięki
07-02-2013 12:04 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Przepraszam. Widzę, że dałam się wkręcić w bezsensowną kłótnię. Następnym razem będę bardziej uważać. To nie forum Onetu i nie miejsce na wzajemne czepianie się, proponuję zakończyć wątek.
-Czy to kłótnia czy zwykła dyskusja to zależy od indywidualnej wrażliwości poszczególnych uczestników. Powiedzmy, że wymiana zdań i poglądów, a forum od tego właśnie jest. Uważając na każde słowo trudno przekazać swoje zdanie na dany temat, więc ja tu problemu nie widzę.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
02-02-2013 09:58 
 Ocena 6 na 6
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Wcześniej mówiłam to samo do własnego mózgu, choć nie nadałam mu imienia Działa tak samo.
>-Nic się nie zmieniło, nadal mówisz do swojego mózgu... i to nadal tak samo nie działa. No, ale jeśli ten Twój Anioł Stróż coś odpowiada, to sprawa jest poważna.

Nie jest poważna.
Jest to rozmowa w wyobraźni ze świadomością, że jest to w wyobraźni.
Jej racjonalizm lub nieracjonalizm jest identyczny jak z wyobrażaniem sobie zmyślonych historyjek przez autora fikcji literackiej, tuż przed przelaniem jej na papier.

Przesadne oburzenie w odbiorze jest IMHO spowodowane drażliwością i alergią forowiczów na tematy zbliżone wyobrażeń religijnych. Wszędzie doszukują się religii i zabobonów. Wyorażenie nieistniejącego bytu ze świadomością, że jest to tylko wyobrażenie, a nie rzeczywistość, nie jest urojeniem.
Grey (2102 punktów)
>-Nie wiem na ile to serio, ale wygląda to na wiarę w wiarę, a przynajmniej na wmawianie sobie jakichś korzyści z tego płynących. To jednak oszukiwanie samego siebie i na dłuższą metę jest szkodliwe, jeżeli komuś zależy na racjonalnym oglądzie rzeczywistości. Przecież można fantazjować na temat całkiem możliwych zdarzeń.

Co to za różnica, czy fantazjuje się na temat możliwych zdarzeń czy niemożliwych?
02-02-2013 21:18 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Co to za różnica, czy fantazjuje się na temat możliwych zdarzeń czy niemożliwych?
-Zasadnicza. Możliwe są motywujące i nawet mogą się wypełnić. Te drugie jedynie ogłupiają i są stratą czasu.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
02-02-2013 21:45 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Co to za różnica, czy fantazjuje się na temat możliwych zdarzeń czy niemożliwych?
>-Zasadnicza. Możliwe są motywujące i nawet mogą się wypełnić. Te drugie jedynie ogłupiają i są stratą czasu.

Ta pani zarobiła miliard dolarów fantazjując na temat niemożliwych zdarzeń.
www.telegr(*)une-under-vanishing-spell.html
02-02-2013 22:39 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>>Co to za różnica, czy fantazjuje się na temat możliwych zdarzeń czy niemożliwych?
>>-Zasadnicza. Możliwe są motywujące i nawet mogą się wypełnić. Te drugie jedynie ogłupiają i są stratą czasu.
>Ta pani zarobiła miliard dolarów fantazjując na temat niemożliwych zdarzeń.
www.telegr(*)une-under-vanishing-spell.html
-Nie mój świat. Nikomu niczego nie narzucam i nie zabraniam, ale dla mnie to bezwartościowa makulatura i materiał do ogłupiania kolejnych pokoleń. A to, że na ludzkiej głupocie i nieszczęściu, z których głupota jest największym, zarabia się najwięcej, to nic nowego. Miliony na niej zbiło wielu przywódców duchowych, założycieli religii i sekt, uzdrawiaczy, egzorcystów, jasnowidzów, astrologów itp. cwaniaków, oszustów i błaznów. Czy mam ich podziwiać? Gardzę nimi, ich milionami, chamstwem i cwaniactwem. Nie zeżrą więcej niż zmieści brzuch i nie będą żyć wiecznie. Wszystko zależy od priorytetów.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
04-02-2013 11:50 
 Ocena-1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>religii i sekt, uzdrawiaczy, egzorcystów, jasnowidzów, astrologów itp. cwaniaków, oszustów i błaznów. Czy mam ich podziwiać? Gardzę nimi, ich milionami, chamstwem i cwaniactwem. Nie zeżrą więcej niż zmieści brzuch i nie będą żyć

Napisałeś że to strata czasu. Rowling zarobiła miliard dolarów. Zarabiasz więcej na tym co robisz?
Nie masz ich podziwiać, ale zarabianie pieniędzy w ten sposób zdecydowanie nie można nazwać stratą czasu. Nie jest to marnowaniem życia, bo bardziej marnują je ci pracujący osiem godzin do 67 roku życia, a tamta pani jest już ustawiona.
Nie wszyscy bogaci ludzie są pracoholikami nie mającymi czasu korzystać z życia. Niektórzy dzięki forsie mogą się realizować lepiej, niż filozujący racjonaliści.
04-02-2013 13:06 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Napisałeś że to strata czasu. Rowling zarobiła miliard dolarów. Zarabiasz więcej na tym co robisz?
>Nie masz ich podziwiać, ale zarabianie pieniędzy w ten sposób zdecydowanie nie można nazwać stratą czasu. Nie jest to marnowaniem życia, bo bardziej marnują je ci pracujący osiem godzin do 67 roku życia, a tamta pani jest już ustawiona.
>Nie wszyscy bogaci ludzie są pracoholikami nie mającymi czasu korzystać z życia. Niektórzy dzięki forsie mogą się realizować lepiej, niż filozujący racjonaliści.
>
-Nic na to nie poradzę, nie wszyscy mogą zbijać miliony, a żadnym hochsztaplerem nie mam zamiaru zostać, ani korzystać z ich "usług". Co do straty czasu to chodzi przede wszystkim o tych, którzy czytają, oglądają i podziwiają takie infantylne dyrdymałki, dając zarobić ich autorom. A na prawdziwą naukę, edukację i badania pieniędzy jak na lekarstwo. To nie jest pozytywne zjawisko, ale taka jest ludzkość, w sumie bardzo irracjonalna i obca mi pod tym względem. Oczywiście lubiłem bajki w dzieciństwie, Reksia do dziś oglądam, ale dlatego, że taki jakiś normalny, bez "czarów marów" i mocy tajemnych.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
04-02-2013 13:19 
 0 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
> względem. Oczywiście lubiłem bajki w dzieciństwie, Reksia do dziś oglądam, ale dlatego, że taki jakiś normalny, bez "czarów marów" i mocy tajemnych.

Reksio rozmawiał z kurami.
04-02-2013 14:11 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>> względem. Oczywiście lubiłem bajki w dzieciństwie, Reksia do dziś oglądam, ale dlatego, że taki jakiś normalny, bez "czarów marów" i mocy tajemnych.
>Reksio rozmawiał z kurami.
-"Rozmawiał" z indykami, kotami, innymi psami, ale nie ludzkimi słowami. Porozumiewał się. No i dużo w tym ciekawej i zabawnej alegorii, jak u Krasickiego.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
02-02-2013 21:52 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>> Możliwe są motywujące i nawet mogą się wypełnić.

Mogą, ale nie muszą.
Co z tego, że ktoś fantazjuje, że jest mistrzem karate, jeśli nawet nie kiwnie palcem, żeby to zrealizować?
A motywujące to też nie musi być, bo po co ćwiczyć, skoro w fantazjach już się jest mistrzem?
Żeby zrealizować swoje fantazje, trzeba najpierw przestać fantazjować i skonfrontować się z rzeczywistością.

No a teraz sobie wyobraź, że ktoś taki idzie w nocy przez niebezpieczną dzielnicę. Równie dobrze może wyobrażać sobie, że czuwa nad nim Anioł Stróż.

Albo co za różnica, czy ktoś wyobraża sobie niewidzialnych przyjaciół (Aniołów) czy realnych przyjaciół (ludzi), których w rzeczywistości nie ma?
Niby ta druga opcja jest możliwa, ale co z tego, skoro niezgodna z rzeczywistością?

Pół biedy, jak ktoś wie, że fantazjuje.
Są ludzie, którzy nie wiedzą, że fantazjują.
Np. wyobrażają sobie, że znajomi są ich przyjaciółmi i nie opuszczą ich w biedzie.

Albo biorą duży kredyt na 20 lat i wyobrażają sobie, że na początku będzie ciężko, ale potem ich sytuacja finansowa się poprawi.
04-02-2013 15:40 
 Ocena 12 na 12
liliac (147340 punktów)
>>Co to za różnica, czy fantazjuje się na temat możliwych zdarzeń czy niemożliwych?
>-Zasadnicza. Możliwe są motywujące i nawet mogą się wypełnić. Te drugie jedynie ogłupiają i są stratą czasu.

Trudno mi doprawdy dostrzec jakąś wewnętrzną sprzeczność pomiędzy racjonalizmem a pisaniem/czytaniem beletrystyki. Także fantastycznej.
Nie czuję się też jakoś szczególnie ogłupiona przez wieloletnie obcowanie z rzeczoną, jakkolwiek masz - oczywiście - prawo do własnej na ten temat opinii

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
04-02-2013 18:36 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Trudno mi doprawdy dostrzec jakąś wewnętrzną sprzeczność pomiędzy racjonalizmem a pisaniem/czytaniem beletrystyki. Także fantastycznej.
>Nie czuję się też jakoś szczególnie ogłupiona przez wieloletnie obcowanie z rzeczoną, jakkolwiek masz - oczywiście - prawo do własnej na ten temat opinii
-Chodzi jedynie o zdrowe podejście. Też oglądam filmy science fiction, mój ulubiony to "Czerwona Planeta". Ale gdy widzę dorosłych ludzi, wyznawców "Gwiezdnych wojen", regularnie przebierających się za Lorda Vadera, tudzież innych Spidermanów i Batmanów, poświęcających swoim bajkom kawał życia (pasja to się obecnie mówi, kiedyś szajba), to momentami niczym się to nie różni od religii i dalekie się wydaje od racjonalizmu, szczególnie bajki fantasy, z potworkami, smokami, czarodziejami, magami. To już nie dla mnie. Jak przedstawiał się kanał Discovery (lub inny z tych naukowych), "rzeczywistość jest bardziej fascynująca niż fikcja".


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
04-02-2013 18:49 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>-Chodzi jedynie o zdrowe podejście.

To bardzo nieprecyzyjne określenie. Powszechnie stosowane jako wartościujące przez bardzo różne frakcje społeczeństwa w obronie/potępieniu bardzo różnych, niekiedy przeciwstawnych postaw.

>Ale gdy widzę dorosłych ludzi, wyznawców "Gwiezdnych wojen", regularnie przebierających się za Lorda Vadera, tudzież innych Spidermanów i Batmanów, poświęcających swoim bajkom kawał życia (pasja to się obecnie mówi, kiedyś szajba), to momentami niczym się to nie różni od religii i dalekie się wydaje od racjonalizmu

Czyli np. rekonstrukcja historyczna także ogłupia i generuje subiektywnie przez ciebie definiowaną "stratę czasu"? W ruchach rekonstrukcyjnych ludzie poświęcają swojej pasji również kawał życia; powiem więcej - stroje i ekwipunek z Gwiezdnych wojen zazwyczaj się kupuje, stroje i ekwipunek w grupach rekonstrukcyjnych z zakresu chociażby średniowiecza zazwyczaj przynajmniej w części wykonuje się samemu.

>szczególnie bajki fantasy, z potworkami, smokami, czarodziejami, magami

Lubię fantasy. Zaryzykuję stwierdzenie, że nie jesteś nazbyt dobrze obeznany z tym typem literatury i z jego potencjałem literackim.

>To już nie dla mnie

Istnieje pewna namacalna różnica pomiędzy stwierdzeniem "to nie dla mnie, mam inne upodobania", a określeniami "bezwartościowa, ogłupiająca makulatura", "głupota", "strata czasu".


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
04-02-2013 20:14 
 Ocena 4 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>-Chodzi jedynie o zdrowe podejście.
>To bardzo nieprecyzyjne określenie.
-Sprecyzuję. Zdrowe podejście to gdy ktoś ma świadomość w co się bawi, że to hobby i zabawa, a nie rzeczywistość równoległa, dopóki np. taki Spiderman nie próbuje skakać z wieżowca.
>Czyli np. rekonstrukcja historyczna także ogłupia i generuje subiektywnie przez ciebie definiowaną "stratę czasu"? W ruchach rekonstrukcyjnych ludzie poświęcają swojej pasji również kawał życia;
-To jak z jedzeniem, jeść by żyć, nie odwrotnie.
>Istnieje pewna namacalna różnica pomiędzy stwierdzeniem "to nie dla mnie, mam inne upodobania", a określeniami "bezwartościowa, ogłupiająca makulatura", "głupota", "strata czasu".
-Co nie znaczy, że nie istnieją rzeczy ogłupiające i niczego nie wolno tak nazwać. Np. Biblia to bezwartościowa, ogłupiająca makulatura. I jednak dobrze, że są ludzie, których pasją jest nauka, bo sami przebierańcy i miłośnicy "czarów marów" nie wymyśliliby komputera, ani aspiryny o żarówce nie mówiąc. Niech sobie będą, ale nie umiem się tym zachwycać i nie chcę się na tym znać, bo za mało wiem na tematy, na które chciałbym wiedzieć więcej, tylko mało czasu. Nie zmuszę się też do jedzenia żywych mięczaków. Inni niech je żrą na zdrowie, bylebym nie musiał na to patrzeć. To wszystko opinie, nie wytyczne. Przecież jesteśmy tak różni i podobno dlatego tak jest ciekawiej.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
05-02-2013 20:24 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>>To bardzo nieprecyzyjne określenie.
>-Sprecyzuję. Zdrowe podejście to gdy ktoś ma świadomość w co się bawi, że to hobby i zabawa, a nie rzeczywistość równoległa, dopóki np. taki Spiderman nie próbuje skakać z wieżowca.

Czyli krytykujesz tylko przypadki psychiatryczne?

>>Istnieje pewna namacalna różnica pomiędzy stwierdzeniem "to nie dla mnie, mam inne upodobania", a określeniami "bezwartościowa, ogłupiająca makulatura", "głupota", "strata czasu".
>-Co nie znaczy, że nie istnieją rzeczy ogłupiające i niczego nie wolno tak nazwać.

Ależ oczywiście - w obrębie każdej konwencji literackiej możesz znaleźć rzeczy słabe i arcydzieła, ale przecież my nie o tym, tylko o wrzuceniu całej fantastyki ze szczególnym uwzględnieniem fantasy do jednego worka opisanego jako "ogłupiający chłam".

>Np. Biblia to bezwartościowa, ogłupiająca makulatura.

Nie zgodzę się. Biblia to zbiór różnych form literackich o dość różnym poziomie. Jest wartościowym źródłem religio- i (szerzej) kulturoznawczym, podobnie zresztą jak inne teksty okołomitologiczne. Ostatnio nabyłam sobie np. takie i takie. Nie wydaje mi się, by było uprawnione nazywanie ich "bezwartościową, ogłupiającą makulaturą". To teksty źródłowe i Biblia również takowym jest.

>I jednak dobrze, że są ludzie, których pasją jest nauka, bo sami przebierańcy i miłośnicy "czarów marów" nie wymyśliliby komputera, ani aspiryny o żarówce nie mówiąc.

Czyli w ramach pochwały różnorodności z końcówki twojego postu awansowałam na ogłupiałą miłośniczkę "czarów marów" i przebierańca. Super Szczęśliwie więcej nas ogłupiałych w środowisku naukowym i ostatnio z profesorem na czele wyruszyliśmy na zakładowy wypad do kina na Hobbita

A jesteś może w stanie wytłumaczyć mi w jaki sposób czytanie tego, tego, tego czy nawet tego przeszkadza mi zajmować się nauką? Sugerowana przez ciebie opozycja fantastyka versus nauka nie istnieje. Powielasz stereotyp.

>Niech sobie będą, ale nie umiem się tym zachwycać i nie chcę się na tym znać

Staram się zazwyczaj nie wypowiadać w sposób kategoryczny na tematy, na których się nie znam. Na takie, na których nawet nie chcę się znać, zazwyczaj nie wypowiadam się wcale.

>Nie zmuszę się też do jedzenia żywych mięczaków. Inni niech je żrą na zdrowie

Jasne. Póki nie zaczniesz wyzywać tych innych od ogłupiałych idiotów. Bo wtedy przestaje to być OK.

>To wszystko opinie, nie wytyczne.

Yhm. Pozostaje jeszcze kwestia formy wyrażenia opinii.


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
06-02-2013 11:32 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Czyli krytykujesz tylko przypadki psychiatryczne?
-Krytykuję zbyt emocjonalne o poważne podejście do spraw mało istotnych. Ktoś wymyślili coś dla rozrywki, a zaraz znajdzie się masa fanów, która robi z tego ideologię i sens życia.
>Nie zgodzę się. Biblia to zbiór różnych form literackich o dość różnym poziomie. Jest wartościowym źródłem religio- i (szerzej) kulturoznawczym, podobnie zresztą jak inne teksty okołomitologiczne.
-Jest szkodliwym kłamstwem do niczego już niepotrzebnym cywilizowanym ludziom. Jest źródłem inspiracji dla fanatyków, antysemitów i mizoginów. Dziwne że feministka tego nie widzi, bo Jacek Tabisz, czy Lucjan Ferus doskonale to potrafią przedstawiać w swoich artykułach.
>Ostatnio nabyłam sobie np. takie i takie. Nie wydaje mi się, by było uprawnione nazywanie ich "bezwartościową, ogłupiającą makulaturą". To teksty źródłowe i Biblia również takowym jest.
-Ile było ludów na Ziemi, każdy miał swoje mity legendy i święte księgi. Wiele zła w ich imię uczyniono a nic mądrego nie przekazują następnym pokoleniom. Znać cokolwiek trzeba, jak język wroga, ale nie ma sensu się w tym nurzać, kilku żyć by zabrakło. Dzisiaj każdy z nas możne wymyślić lepsze historyjki, dlaczego mamy zachwycać się akurat tymi starożytnymi? Czy naszymi za kilka tysięcy lat ktoś będzie się tak zaczytywał? Wątpię.

>Czyli w ramach pochwały różnorodności z końcówki twojego postu awansowałam na ogłupiałą miłośniczkę "czarów marów" i przebierańca.
-Nie znam poziomu Twojego zaangażowania w to wszystko, czy to tylko rozrywka, czy nie mogłabyś bez tego żyć, ani czy się przebierasz za wróżki. Jeżeli próbujesz czasami naprawić np. zlew różdżką zamiast kluczem lub wezwać hydraulika, to sprawa jest poważna.
>Sugerowana przez ciebie opozycja fantastyka versus nauka nie istnieje.
-Dla amatorów niekoniecznie. Ale nie znam naukowców piszących książki fantasy, ani odwrotnej sytuacji.
>Staram się zazwyczaj nie wypowiadać w sposób kategoryczny na tematy, na których się nie znam. Na takie, na których nawet nie chcę się znać, zazwyczaj nie wypowiadam się wcale.
-Też się staram, ale jeśli jeśli ktoś opowiada nieprawdopodobne historie to najpierw kategorycznie mu nie wierzę. Niech on udowadnia, że się mylę. Jeśli nadal bajdurzy, nie chcę więcej słuchać i tracić czasu.
>Yhm. Pozostaje jeszcze kwestia formy wyrażenia opinii.
-Kwestia priorytetów. Dla mnie szczerość wypowiedzi jest najważniejsza. To też wyraża szacunek do rozmówcy. Wolę brzydką prawdę niż ładne kłamstwo. I to słynne powiedzenie: "wolę by mnie nienawidzono za to kim jestem, niż kochano za to kim nie jestem". Curt Cobain?



Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
07-02-2013 09:09 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Biblia to zbiór różnych form literackich o dość różnym poziomie. Jest wartościowym źródłem religio- i (szerzej) kulturoznawczym, podobnie zresztą jak inne teksty okołomitologiczne.
>-Jest szkodliwym kłamstwem do niczego już niepotrzebnym cywilizowanym ludziom. Jest źródłem inspiracji dla fanatyków, antysemitów i mizoginów.
Żeby było ciekawiej, jest jednocześnie jednym i drugim. Bo jedno nie wyklucza drugiego.
07-02-2013 16:41 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>>Biblia to zbiór różnych form literackich o dość różnym poziomie. Jest wartościowym źródłem religio- i (szerzej) kulturoznawczym, podobnie zresztą jak inne teksty okołomitologiczne.
>>-Jest szkodliwym kłamstwem do niczego już niepotrzebnym cywilizowanym ludziom. Jest źródłem inspiracji dla fanatyków, antysemitów i mizoginów.
>Żeby było ciekawiej, jest jednocześnie jednym i drugim. Bo jedno nie wyklucza drugiego.

Fragment "do niczego niepotrzebnym" jednakowoż - i owszem - wyklucza.
Byłabym ostrożna w opatrywaniu taką etykietą źródeł historycznych. Niezależnie od swojego przekazu, do takowych Biblia należy. Podobnie jak hymny ku czci Isztar i podobnie jak Księga Umarłych.

KORIUS - jak się zdaje - ma problem z dostrzeżeniem, że uznawanie istotności tekstu jako tekstu literackiego tudzież jako źródła historycznego nie musi być powiązane z aprobatą dla przekazu społecznego tegoż dzieła. To dość zabawne w przypadku osoby, która ma wpisaną historię w zainteresowaniach profilowych

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
07-02-2013 19:30 
 Ocena 4 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>KORIUS - jak się zdaje - ma problem z dostrzeżeniem, że uznawanie istotności tekstu jako tekstu literackiego tudzież jako źródła historycznego nie musi być powiązane z aprobatą dla przekazu społecznego tegoż dzieła.<
A i pewnie tego,że literatura s-f czy fantasy opisuje dokładnie to samo co inne dzieła literackie np:"Buszującu w zbożu", "Wojna i pokój", "Zbrodnia i kara" czy "Imię Róży". Mówi nam o człowieku w świecie , w którym żyje, jego wyborach, dylematach, relacjach z innymi, itd.
Tyle, że w literaturze fantastycznej te wszystkie okoliczności i sytuacje są przniesione w miejscu i/lub czasie - ot cała różnica.
A dodatkowymy atutem fantastyki jest możliwość podziwiania wyobraźni autorów - mnie ona fascynuje i ją podziwiam.
Szkoda, że Korius nie przeczyta, choćby, jakiejkolwiek książki "Świata Dysku" T.Pratchett'a -mógłby się wiele nauczyć i uśmiać i ...wyluzować.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
08-02-2013 07:07 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Szkoda, że Korius nie przeczyta, choćby, jakiejkolwiek książki "Świata Dysku" T.Pratchett'a -mógłby się wiele nauczyć i uśmiać i ...wyluzować.
Oj, tak Moja ulubiona to "Piramidy" (nic dziwnego ). Szczególnie ten fragment, gdy bogowie (hm... nieco inni, niż to sobie lud wyobrażał...) schodzą na ziemię, ku oburzeniu kapłanów: Czego oni tu chcą? To nie ich sprawa, niech się nie wtrącają! Niech się wynoszą!
Wypisz wymaluj chrześcijaństwo - MY wiemy najlepiej, a Bóg niech się nie wtrąca w NASZE sprawy. MY mu powiemy, co powinien pochwalać, a co ganić, świętych też MY mu załatwimy.
Dixen (52 punktów)
>Szkoda, że Korius nie przeczyta, choćby, jakiejkolwiek książki .. mógłby się wiele nauczyć i uśmiać i ...wyluzować.
>
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."

>
Świetne ujęcie sprawy! Oraz superaśny cytat.
11-02-2013 10:53 
 Ocena 1 na 1
Artur@R (7115 punktów)
>Świetne ujęcie sprawy!<
To tylko przypuszczenie i subiektywna (bardzo) opinia.Być może Korius czytał(czyta?)Pratchett'a, ale nie ceni (to też przypuszczenie, ale oparte na "dobrych" przesłankach) - ma prawo.
>Oraz superaśny cytat.<
A tu pełna zgoda


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
17-02-2013 20:15 
 Ocena 1 na 1
Dixen (52 punktów)
>To tylko przypuszczenie i subiektywna (bardzo) opinia.Być może Korius czytał(czyta?)Pratchett'a, ale nie ceni (to też przypuszczenie, ale oparte na "dobrych" przesłankach) - ma prawo.

Bardziej spodobała mi się kwestia... wyluzowania
08-02-2013 05:23 
 Ocena 1 na 1
Luxuria (526 punktów)
>-Nic się nie zmieniło, nadal mówisz do swojego mózgu... i to nadal tak samo nie działa. No, ale jeśli ten Twój Anioł Stróż coś odpowiada, to sprawa jest poważna.

Dlaczego "nie działa"? Coś takiego robi się po to, żeby uporządkować własne myśli i, tak się domyślam, spojrzeć na nie z odmiennej perspektywy "osoby trzeciej". I sądzę, że w tym sensie działa bardzo dobrze.

Rozumiem autorkę i chociaż sama nie robię dokładnie czegoś takiego, potrafię sobie wyobrazić, jak to działa. Ponieważ jednocześnie nikomu nie narzuca ona swojego światopoglądu, ani nie rezygnuje z racjonalnego osądu rzeczywistości, dla mnie w takiej "wierze" (która nie ma w sobie właściwie nic religijnego) nie ma nic złego.
08-02-2013 08:06 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego "nie działa"? Coś takiego robi się po to, żeby uporządkować własne myśli i, tak się domyślam, spojrzeć na nie z odmiennej perspektywy "osoby trzeciej". I sądzę, że w tym sensie działa bardzo dobrze.
-To tak działa, że każdy rozmawia ze sobą gdy się nad czymś zastanawia. Zupełnie nie jest tu potrzebne odnoszenie się do postaci z mitologii chrześcijańskiej. Oczywiście nie ma obowiązku być racjonalnym, można sobie wmawiać, że rozmawia się z Papa Smurfem, ale tutaj bym się tym nie chwalił.
>Rozumiem autorkę i chociaż sama nie robię dokładnie czegoś takiego, potrafię sobie wyobrazić, jak to działa.
-Właśnie tak, że wymyślona osoba z czasem staje się jej coraz bliższa i coraz bardziej realna.
>Ponieważ jednocześnie nikomu nie narzuca ona swojego światopoglądu, ani nie rezygnuje z racjonalnego osądu rzeczywistości, dla mnie w takiej "wierze" (która nie ma w sobie właściwie nic religijnego) nie ma nic złego.
-A kto jej zarzuca, że narzuca komuś swój światopogląd? Jedynie go przedstawia. Ja też nie narzucam swojej oceny, jedynie ją przedstawiam. Czy autorka wątku nie rezygnuje z racjonalnego osądu rzeczywistości? Nie wiem, za mało szczegółów, a poza tym jak sobie życzy. Czy nie ma w tym nic religijnego? Jest. Tak działa religijna wyobraźnia. Wymyślanie bytów opiekujących się nami, takich Aniołów Stróżów. Może powinna zamienić go na Chucka Norrisa.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
08-02-2013 08:54 
 Ocena 1 na 1
Luxuria (526 punktów)
>-To tak działa, że każdy rozmawia ze sobą gdy się nad czymś zastanawia. Zupełnie nie jest tu potrzebne odnoszenie się do postaci z mitologii chrześcijańskiej. Oczywiście nie ma obowiązku być racjonalnym, można sobie wmawiać, że rozmawia się z Papa Smurfem, ale tutaj bym się tym nie chwalił.

A jeśli nawet nie jest potrzebne, to jest naganne? Jak komuś tak pomaga... To nieistotne czy nazwiemy to coś Aniołem Stróżem czy Papą Smerfem, nawet jeśli to drugie śmieszniej brzmi. Chodzi o to, żeby na chwilę wyobrazić sobie, że zasięgamy opinii trzeciej osoby. Nadal pochodzi ona od nas, ale jesteśmy wtedy bardziej obiektywni.

>-A kto jej zarzuca, że narzuca komuś swój światopogląd?

Nie mówiłam, że zarzuca, ale w moich oczach to byłby jedyny powód, żeby krytykować taką praktykę.

>Czy nie ma w tym nic religijnego? Jest. Tak działa religijna wyobraźnia. Wymyślanie bytów opiekujących się nami, takich Aniołów Stróżów. Może powinna zamienić go na Chucka Norrisa.
Moim zdaniem dopóki tego bytu nie czci to ta religijność jest pomijalna.
08-02-2013 10:00 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>A jeśli nawet nie jest potrzebne, to jest naganne? Jak komuś tak pomaga...
-Naganności też nikt nie zarzuca. Argument, że komuś pomaga nie ma tu nic do rzeczy, a stosują go wszyscy homeopaci, jasnowidze, różdżkarze, dużo by wymieniać. Chodzi o nazwę portalu, który ma promować racjonalne myślenie. Rzeczywistość jest taka, że anioły nie istnieją i kropka. Ktoś dzieli się swoim poglądem, że wymyślony anioł mu pomaga, ktoś inny twierdzi, że to śmieszne. Ani jedno, ani drugie nie jest naganne.

>To nieistotne czy nazwiemy to coś Aniołem Stróżem czy Papą Smerfem, nawet jeśli to drugie śmieszniej brzmi.
-Dla mnie Papa Smurf brzmi poważniej. No i widziałem go w telewizji.
>Chodzi o to, żeby na chwilę wyobrazić sobie, że zasięgamy opinii trzeciej osoby. Nadal pochodzi ona od nas, ale jesteśmy wtedy bardziej obiektywni.
-Nic odkrywczego, już pisałem tak, po prostu wygląda proces myślenia, zastanawiania się. Zadawanie sobie pytań i udzielanie odpowiedzi.
>Nie mówiłam, że zarzuca, ale w moich oczach to byłby jedyny powód, żeby krytykować taką praktykę.
-No widzisz, a w moich oczach autorka wątku niczego nie narzuca, ale jest powód by krytykować taką praktykę i to właśnie czynię. Krytykujemy niekoniecznie narzucane poglądy, tylko te z którymi się nie zgadzamy. Krytyka to też forma wyrażenia poglądów.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
08-02-2013 10:43 
 Ocena 1 na 1
Luxuria (526 punktów)
>>A jeśli nawet nie jest potrzebne, to jest naganne? Jak komuś tak pomaga...
>-Naganności też nikt nie zarzuca. Argument, że komuś pomaga nie ma tu nic do rzeczy, a stosują go wszyscy homeopaci, jasnowidze, różdżkarze, dużo by wymieniać. Chodzi o nazwę portalu, który ma promować racjonalne myślenie. Rzeczywistość jest taka, że anioły nie istnieją i kropka.

Naganne w tym sensie, że to krytykujemy (krytykujesz). A argument, że to komuś pomaga wcale nie jest taki od czapy. Czy pacjentowi, który korzysta z efektu placebo (zakładając, że lepszego leku akurat nie ma) tłumaczyłbyś koniecznie, że jego lekarstwo to woda z cukrem? Zapewne nie. Raczej trzymalibyśmy się zasady, że jak komuś nie szkodzi, a pomaga, to niech sobie to bierze.

>-No widzisz, a w moich oczach autorka wątku niczego nie narzuca, ale jest powód by krytykować taką praktykę i to właśnie czynię. Krytykujemy niekoniecznie narzucane poglądy, tylko te z którymi się nie zgadzamy. Krytyka to też forma wyrażenia poglądów.

No ok, autorka ma prawo opisywać swoją praktykę, ty masz prawo ją krytykować. Ale, jak wyżej, dla mnie moment, żeby coś krytykować jest wtedy, kiedy to coś albo ma negatywne skutki, albo przynajmniej nie ma żadnych pozytywnych, a jest fałszem. Żeby użyć przykładu - ja nie mam problemu z tym, że ktoś wierzy w boga czy cokolwiek, jeżeli dzięki temu stara się być lepszą osobą - mam problem wtedy, kiedy ta wiara sprawia, że np. darzy innych nienawiścią. W rozpatrywanym przypadku naprawdę sądzę że mamy do czynienia z czymś naprawdę niegroźnym, co nie ma zupełnie skali religii. Każdy ma prawo ubarwić sobie trochę życie.
08-02-2013 11:39 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Naganne w tym sensie, że to krytykujemy (krytykujesz).
-Chyba kpisz tym razem. To po co w ogóle tu coś piszemy, żeby wszytko pochwalać? Przecież prawdziwa cnota krytyk się nie boi.

>A argument, że to komuś pomaga wcale nie jest taki od czapy. Czy pacjentowi, który korzysta z efektu placebo (zakładając, że lepszego leku akurat nie ma) tłumaczyłbyś koniecznie, że jego lekarstwo to woda z cukrem?
-Oczywiście. Bo płaci za lek i jest oszukiwany. Poza tym placebo nie leczy, a jedynie wywołuje okresowe polepszenie samopoczucia. Tragiczne skutki to przynosi gdy ktoś z poważną, prawdziwą choroba, która sama nie przechodzi, polepsza sobie samopoczucie zamiast się zdiagnozować. Na dodatek ci, którzy zasłyszeli, że komuś pomagało, nawet gdy to bzdura, też dają się potem oszukiwać.

>No ok, autorka ma prawo opisywać swoją praktykę, ty masz prawo ją krytykować. Ale, jak wyżej, dla mnie moment, żeby coś krytykować jest wtedy, kiedy to coś albo ma negatywne skutki, albo przynajmniej nie ma żadnych pozytywnych, a jest fałszem.
-Albo jest nonsensem i jednocześnie fałszem.

>Żeby użyć przykładu - ja nie mam problemu z tym, że ktoś wierzy w boga czy cokolwiek, jeżeli dzięki temu stara się być lepszą osobą - mam problem wtedy, kiedy ta wiara sprawia, że np. darzy innych nienawiścią.
-A masz problem, z tymi, którzy czasami mają problem z wierzącymi w boga? Na temat starania się bycia lepszą osoba można oddzielny wątek założyć, bo zapewne też inaczej to rozumiemy. Urojenie boga raczej w tym przeszkadza.

>W rozpatrywanym przypadku naprawdę sądzę że mamy do czynienia z czymś naprawdę niegroźnym, co nie ma zupełnie skali religii. Każdy ma prawo ubarwić sobie trochę życie.
-Kto komu broni sobie ubarwiać? Ja tak sobie ubarwiam, że krytykuję nonsensy. Żaden szantaż z Twojej strony, próba wywołania jakiegoś poczucia winy, przedstawienie mnie jako nietolerancyjnego, nie spowodują wypośrodkowania stanowisk. Mam inne zdanie. Zaakceptuj to. Ja nie mam z tym problemu.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
08-02-2013 11:59 
 Ocena 1 na 1
Luxuria (526 punktów)
>>Naganne w tym sensie, że to krytykujemy (krytykujesz).
>-Chyba kpisz tym razem. To po co w ogóle tu coś piszemy, żeby wszytko pochwalać? Przecież prawdziwa cnota krytyk się nie boi.

??? Przestaję cię rozumieć. Nie napisałam, że nie można wyrażać krytyki, tylko wyjaśniałam, co za pierwszym razem miałam na myśli przez naganność. Krytykujemy = uważamy coś za naganne niepożądane albo jeszcze coś innego. Ale to jest nieistotny wątek.

>>-Oczywiście. Bo płaci za lek i jest oszukiwany. Poza tym placebo nie leczy, a jedynie wywołuje okresowe polepszenie samopoczucia. Tragiczne skutki to przynosi gdy ktoś z poważną, prawdziwą choroba, która sama nie przechodzi, polepsza sobie samopoczucie zamiast się zdiagnozować. Na dodatek ci, którzy zasłyszeli, że komuś pomagało, nawet gdy to bzdura, też dają się potem oszukiwać.

Nadinterpretujesz mój przykład. Placebo jest prawdziwym efektem, który wykorzystuje się w celach terapeutycznych i takie wykorzystanie miałam na myśli, wcale nie zawsze jest to oszustwo.

>-A masz problem, z tymi, którzy czasami mają problem z wierzącymi w boga?

To też zależy od tego, co z tym problemem robią.

> Na temat starania się bycia lepszą osoba można oddzielny wątek założyć, bo zapewne też inaczej to rozumiemy. Urojenie boga raczej w tym przeszkadza.

Czy ja wiem, znam kogoś kto pojechał na wolontariat do Afryki bo stwierdził, że przepełnia go Bóg czy coś w tym stylu. Nie bardzo wtedy umiem powiedzieć "twój Bóg nie istnieje", bo mam wrażenie, że faktycznie jest to coś dobrego.

>-Kto komu broni sobie ubarwiać? Ja tak sobie ubarwiam, że krytykuję nonsensy. Żaden szantaż z Twojej strony, próba wywołania jakiegoś poczucia winy, przedstawienie mnie jako nietolerancyjnego, nie spowodują wypośrodkowania stanowisk. Mam inne zdanie. Zaakceptuj to. Ja nie mam z tym problemu.

Wtf? Jaki szantaż i poczucie winy? Nie robię nic innego niż ty, tzn. wyrażam swoje zdanie na ten temat.
08-02-2013 12:24 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>-A masz problem, z tymi, którzy czasami mają problem z wierzącymi w boga?
>To też zależy od tego, co z tym problemem robią.
-To zależy jaki problem im sprawiają wierzący.

>Czy ja wiem, znam kogoś kto pojechał na wolontariat do Afryki bo stwierdził, że przepełnia go Bóg czy coś w tym stylu. Nie bardzo wtedy umiem powiedzieć "twój Bóg nie istnieje", bo mam wrażenie, że faktycznie jest to coś dobrego.
-No widzisz. A ja mu powiem powiem, że żaden bóg nie istnieje. I niespecjalnie mnie obchodzi co go przepełnia i czy pojedzie na jakiś wolontariat.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
Luxuria (526 punktów)

>-No widzisz. A ja mu powiem powiem, że żaden bóg nie istnieje. I niespecjalnie mnie obchodzi co go przepełnia i czy pojedzie na jakiś wolontariat.

No dobra, może nie tyle nie byłabym w stanie tego w ogóle powiedzieć, nie mam problemu, żeby najbardziej wierzącym mówić, że i dlaczego nie wierzę. Ale na tym bym poprzestała, prawdopodobnie nie skrytykowałabym wiary tego kogoś. Wolę żeby ta osoba miała tę swoją motywację do robienia czegoś dobrego niż jej nie miała - dla mnie jest to ważniejsze od prawdziwości danego poglądu, tak samo jak poprawa stanu pacjenta jest ważniejsza od tego, czy dostał lekarstwo czy placebo. Oczywiście kwestia jest bardziej skomplikowana, bo co jeżeli taki wolontariusz nie tylko pomaga w Afryce ale też ewangelizuje? I zawsze pozostaje kwestia tego, czy nie można tego wszystkiego robić bez wiary, ale ogólnie rzecz biorąc, mój problem z religią odchodzi w takich przypadkach na dalszy plan.
08-02-2013 10:05 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Chodzi o to, żeby na chwilę wyobrazić sobie, że zasięgamy opinii trzeciej osoby. Nadal pochodzi ona od nas..
Taka gimnastyka umysłu (czy też ćwiczenie wyobraźni) umożliwia ciekawe dialogi i dyskusje wewnętrzne, które można chyba nazwać rozwagą. Bez zwielokrotnienia jaźni, umiejętności myślenia w imieniu różnych postaci, nie obejdzie się zapewne żaden powieściopisarz ani reżyser filmowy.
Nie powinno się chyba uznawać podszeptów ludzików w czyjejś głowie automatycznie za objaw choroby psychicznej - nie - to raczej obraz społeczności, w której ów ktoś wyrasta (moim zdaniem do ułomności umysłu dochodzi przy próbie redukcji osób wewnętrznych do dwu lub mniej).

>.. ale jesteśmy wtedy bardziej obiektywni.
Chyba przeciwnie - bez konsultacji z "naprawdę" innymi ludźmi wsiąkamy w siebie czyli subiektywniejemy.
Luxuria (526 punktów)
>>.. ale jesteśmy wtedy bardziej obiektywni.
>Chyba przeciwnie - bez konsultacji z "naprawdę" innymi ludźmi wsiąkamy w siebie czyli subiektywniejemy.

Naprawdę inni ludzie będą zapewne najbardziej obiektywni (chociaż czy ja wiem... czy np. nadopiekuńcza matka nie będzie widziała sytuacji BARDZIEJ emocjonalnie?). Ale i my możemy rozpatrywać coś bardziej lub mniej obiektywnie. Jeżeli spróbuję ocenić swoją sytuację tak jakby była sytuacją kogoś innego, to "poziom obiektywności" trochę wzrasta. Przynajmniej ja poniekąd doświadczam czegoś takiego, jak się postaram.
setarkos (10757 punktów)
>>> bez konsultacji z "naprawdę" innymi ludźmi wsiąkamy w siebie czyli subiektywniejemy.
> Jeżeli spróbuję ocenić swoją sytuację tak jakby była sytuacją kogoś innego, to "poziom obiektywności" trochę wzrasta. Przynajmniej ja poniekąd doświadczam czegoś takiego, jak się postaram.

Możliwe. Nie mam powodu, by wątpić w Twoje doświadczenia ani sposobu, by je sprawdzić.

[W naukach przyrodniczych obiektywizacja polega na potwierdzaniu doświadczenia przez niezależne ośrodki, a także na wskazaniu eksperymentu przeczącego stawianej tezie. Prawdopodobnie chodzi o uniknięcie pseudoobiektywności, wynikłej często z autosugestii. Swoje rozumienie doświadczenia i obiektywizmu wywodzę chyba właśnie z metodologii nauk. Stąd może wrażenie nieporozumienia - z innej konotacji tych samych (zdawałoby się)) terminów..]
Luxuria (526 punktów)
>[W naukach przyrodniczych obiektywizacja polega na potwierdzaniu doświadczenia przez niezależne ośrodki, a także na wskazaniu eksperymentu przeczącego stawianej tezie. Prawdopodobnie chodzi o uniknięcie pseudoobiektywności, wynikłej często z autosugestii. Swoje rozumienie doświadczenia i obiektywizmu wywodzę chyba właśnie z metodologii nauk. Stąd może wrażenie nieporozumienia - z innej konotacji tych samych (zdawałoby się)) terminów..]
>
Ah, widzę co masz na myśli. Nie wiem czy moje użycie "obiektywności" jest potoczne czy wzięło się z psychologii, w każdym razie miałam tylko na myśli to, co potocznie rozumie się przez "bycie obiektywnym". W jakimś tam stopniu jesteśmy do tego zdolni my sami.
08-02-2013 12:22 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>"bycie obiektywnym". W jakimś tam stopniu jesteśmy do tego zdolni my sami.
Do pewnego stopnia tak, choć nadal dzięki innym - w tym także samodzielnie wyobrażanym - przykładowo bez innych nie znalibyśmy języka. Pewnie, że umiejętność przeprowadzania eksperymentów myślowych jest cenna (vide wyobraźnia einsteinowska) i potrafi do trafnych wniosków prowadzić, jednakowoż w realnych stosunkach między ludźmi należy z nią uważać, by np. kogoś nie oceniała zawczasu (zanim spyta).

Pozdrawiam
panTeista (6808 punktów)
>Wiem, że większość osób o naukowym podejściu do świata stuknie się w głowę słysząc o rozmowie z wyobrażonym Aniołem.

Nazwałbym to raczej monologiem wewnętrznym niż rozmową bo mówisz za obie strony.

Pozdrawiam

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
Dixen (52 punktów)
>>Wiem, że większość osób o naukowym podejściu do świata stuknie się w głowę słysząc o rozmowie z wyobrażonym Aniołem.
>Nazwałbym to raczej monologiem wewnętrznym niż rozmową bo mówisz za obie strony.
>Pozdrawiam

Oczywiście, to prawda. Jestem bardzo zdziwiona że taki zwykły tekst wywołał tyle psychoanalitycznych komentarzy. Już szukam lekarza
Irracja (4721 punktów)
    ... wiecie co? Tak krytykujecie wiarę autorki - i może słusznie. Ale przynajmniej poprawnie (w przeciwieństwie do innych wiernych) spogląda na sytuację w Polsce. Bo ten fragment jej wypowiedzi, podoba mi się:

Cytat:

I nie mój interes, jeżeli inni wolą inaczej. Musiałabym być szaloną egocentryczką, by nawet przyszło mi do głowy wymaganie od innych myślenia w mój sposób. A to dokładnie ludzie robią, zwłaszcza Polacy: "Jeśli nie dzielisz naszej
wspólnej fantazji, jesteś zły, niemoralny i jałowy". Jestem zafascynowana nauką. Wiem, że większość osób o naukowym podejściu do świata stuknie się w głowę słysząc o rozmowie z wyobrażonym Aniołem. Ale tak samo jak fani Star Treka czy Gwiezdnych Wojen - lubię fantazję, i uważam że ludzki umysł jest niesamowitym narzędziem do urozmaicania świata. I podoba mi się używanie go w ten sposób... w moim własnym, wolnym czasie. Nie w publicznej debacie, czy decyzjach dotyczących kogokolwiek innego niż ja! To jest wszystko, co można powiedzieć o religii i wszelkich wierzeniach - zabawa umysłem, OSOBISTA sprawa, wewnętrzna, coś, co nigdy nie powinno wychodzić poza ramy życia i wyobraźni pojedynczej osoby. A nie przewodnia myśl narodu, z symbolem tortury w gmachu narodowej instytucji ustawodawczej, przypominającym wszystkim wątpiącym które państwo Polską rządzi... To, jak człowiecze wizje i wymysły zostały wykorzystane i użyte do zniewolenia całych społeczeństw, panowania nad nimi, kontroli, władzy, morderstw, tortur i wciąż trwającego zamordyzmu - to dopiero pokazuje, na co nas stać, jako ludzi. Czasami się zastanawiam jak to w ogóle możliwe, że nawet podstawowe prawa ludzkie są w dzisiejszych czasach tu i ówdzie szanowane - patrząc na większość ludzkości, to jest ogromny postęp i zdobycz światłych umysłów, przy tak ogromnym oporze wciąż dzierżących władzę "pasterzy dusz" - naprawdę, wielkie osiągnięcie. Jednak jakoś powoli, jako ludzkość, idziemy do przodu.


    ... może to mało, ale gdyby większość "wiernych" podzielała taki pogląd? Skoro walczę o równość dla choćby homoseksualności, to dlaczego mam zabraniać komuś wierzyć w bajki. Byleby tylko nie próbował ich wprowadzać realnie. Może i o tym podyskutujemy? A pod tym, to podpiszę się obu rękami...

Oby mi było dane zobaczyć koniec okupacji Polski za mojego życia.

    ... pozdrawiam...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
17-03-2013 08:25 
 Ocena 1 na 1
Marcin Pilarczyk (393 punktów)
Jestem "wojującym" ateistą ale to z czym wojuję to zorganizowana religia próbująca narzucać się przy pomocy państwa. To co praktykuje autorka to raczej nieszkodliwa forma medytacji i nie widzę powodu aby w związku z tym na nią napadać.

If guns kill people - do pencils misspel words?
Irracja (4721 punktów)
>Jestem "wojującym" ateistą ale to z czym wojuję to zorganizowana religia próbująca narzucać się przy pomocy państwa. To co praktykuje autorka to raczej nieszkodliwa forma medytacji i nie widzę powodu aby w związku z tym na nią napadać.

    ... może coś źle rozumiem, ale w którym miejscu napadam na nią?...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Marcin Pilarczyk (393 punktów)
>    ... może coś źle rozumiem, ale w którym miejscu napadam na nią?...

To nie było do Ciebie, a może zwłaszcza nie do Ciebie tylko tak ogólnie


If guns kill people - do pencils misspel words?
Irracja (4721 punktów)
>>    ... może coś źle rozumiem, ale w którym miejscu napadam na nią?...
>To nie było do Ciebie, a może zwłaszcza nie do Ciebie tylko tak ogólnie

    ... a więc przepraszam. Tak sądziłem lecz nie byłem całkowicie pewien. Wolałem się spytać...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
Jak już pisałam na Forum dopuszczam istotę boskosci w ramach swojego agnostycyzmu.
Ateistów, którzy mówią o sobie "nie wierzę w nic, nie czuję nic" rozumiem mniej niż religijnych fundamentalistów.
Wierzenia, fantazje, zabobony są mi bardzo bliskie.
Arogancka nauka i arogancka religia są dla mnie siebie warte.
19-03-2013 18:33 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Jak już pisałam na Forum dopuszczam istotę boskosci w ramach swojego agnostycyzmu.
>Ateistów, którzy mówią o sobie "nie wierzę w nic, nie czuję nic" rozumiem mniej niż religijnych fundamentalistów.
>Wierzenia, fantazje, zabobony są mi bardzo bliskie.
>Arogancka nauka i arogancka religia są dla mnie siebie warte.
Pani wierzenia są Pani osobistą sprawą u nikomu nic do tego, chciałbym tylko nieśmiało zwrócić Pani uwagę, że jest Pani na forum Racjonalisty.pl, gdzie kierujemy się racjonalizmem. Na naszym forum można mieś przeróżne poglądy, ale wypada je jakoś tam racjonalnie uzasadniać.

Przekonania agnostyczne pozwalają powiedzieć "nie wiem", a nie "dopuszczam".

To że kogoś nie potrafimy zrozumieć wcale nie jest powodem dla uznania, iż to on nie ma racji.

Gratuluję bliskości. Zawsze dobrze jest kogoś/coś mieć.

Zupełnie niepotrzebna antropomorfizacja ani nauka, ani religia nie są aroganckie. Arogantami bywają tylko ludzie, tylko że arogancja bardzo rzadko wynika sceptycyzmu. Sceptycyzm jest racjonalną postawą badawczą większości uczonych, a żadna z religii/ideologii się nie obejdzie bez wiary w jedyno-słuszność własnych przekonań.

@@@
.
19-03-2013 19:10 
 0 na 2
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
W Internecie mówimy do siebie "na ty". Protekcjonalny ton budzi moje zastrzeżenia. Więcej nie mogę powiedzieć, bo mam dosyć siedzenia w oślej ławce.
19-03-2013 19:38 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>W Internecie mówimy do siebie "na ty".
A w polskiej kulturze, która jest ździebko starsza od internetu, używamy formy pan/i pozostawiając formę "ty", dla rodziny i przyjaciół. Mnie takie nieuzasadnione spoufalenia nie odpowiadają.

>Protekcjonalny ton budzi moje zastrzeżenia.
Tak, jak moje zastrzeżenia budzi głupota wypowiedzi.

>Więcej nie mogę powiedzieć, bo mam dosyć siedzenia w oślej ławce.
Według mnie - ogromie rzadko zdarzają się tam niesprawiedliwe zsyłki.

PS. Czytelnik 'meercat' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Wierzenia i fantazje'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,545264#w555082

Miłego dnia - Szanownej Pani - życzę.

@@@
.
20-03-2013 12:43 
 Ocena 2 na 4
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
A takim stylem - bezinteresownie ulewanym jadem i dokopywaniem komuś w białych rękawiczkach - gardzę.
20-03-2013 19:02 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>A takim stylem - bezinteresownie ulewanym jadem i dokopywaniem komuś w białych rękawiczkach - gardzę.
Ludźmi nigdy nie gardzę, ale małością i głupotą, to nawet bardzo.

Czytelnik 'meercat' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Wierzenia i fantazje'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,545264#w555121>


Miłego dnia i życzę Pani, aby nie zadławiła Panią nienawiść do mojej skromnej osoby.
Naprawdę, to nie ja Panią kompromituję, gdyż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami. Jak sobie sami nie dokopiemy, to nikt nam nie dokopie, nawet w zielonych rękawiczkach. Przypominam, że jest to forum skierowane do racjonalistycznej inteligencji i wydaje mi się, że warto już coś napisać mądrze i na temat wątku, a nie na temat mało ciekawego Bogusławskiego.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365