 |
Czy w rzeczywistości noumenów występuje upływ czasu? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-04-2012 20:53 | igniculus (237 punktów) | Czy w rzeczywistości noumenów występuje upływ czasu? | Witam Mam pytanie, które mnie bardzo zajmuje. Czy w rzeczywistości niepostrzeganej - noumenów występuje UPŁYW CZASU ? Za Kantem należałoby uznać, że nie wiemy, bo rzeczywistość noumenów jest dla nas niedostępna i nic nie możemy o niej powiedzieć. Jednak takie przekonanie graniczy chyba z absurdem. Gdyby w rzeczywistości niepostrzeganej, która (przynajmniej w moim wyobrażeniu) stanowi środowisko życia podmiotów, nie istniał upływ czasu, to czy podmioty mogłoby w ogóle zaistnieć? W końcu przecież, istnienie podmiotów jest zależne od upływu czasu. A może nie? Będę wdzięczny za każdą podpowiedź  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Za Kantem należałoby uznać, że nie wiemy
Za Kantem należałoby uznać, że nie, bo czas to tylko forma zmysłowości, właściwa fenomenom.
|
|
1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | Mówisz o noumenach, zupełnie jakby Kant odkrył jakąś tajemniczą sferę rzeczywistości, natomiast ta terminologia jest sensowna w kontekście konkretnego systemu filozoficznego, do którego chciałbyś się odwołać.
"Rzeczywistość niepostrzegana to środowisko życia podmiotów" - może to dlatego, że jest już późno, może po prostu mam alergię na fenomenologiczne wygibasy słowne, ale ja totalnie nie wiem, o co tutaj miałoby chodzić.
bembergiem w berg
|
|
 | | igniculus (237 punktów) | >Mówisz o noumenach, zupełnie jakby Kant odkrył jakąś tajemniczą sferę rzeczywistości, natomiast ta terminologia jest sensowna w kontekście konkretnego systemu filozoficznego, do którego chciałbyś się odwołać.
Słuszna uwaga
>"Rzeczywistość niepostrzegana to środowisko życia podmiotów" - może to dlatego, że jest już późno, może po prostu mam alergię na fenomenologiczne wygibasy słowne, ale ja totalnie nie wiem, o co tutaj miałoby chodzić. > bembergiem w berg
Wydaje mi się, że rzeczywistość zewnętrzna - środowisko i zachodzące w nim procesy (wymagające upływu czasu) są przyczyną istnienia nas jako podmiotów. Przyczyną w znacznym stopniu nieznaną i trudną do wyobrażenia, a więc noumenem. Ale faktycznie nie potrafię tego stanowiska racjonalnie wytłumaczyć. Dziękuję za inspirującą uwagę.
|
|
10 na 10 | Fizyk (17637 punktów) | > Czy w rzeczywistości niepostrzeganej - noumenów występuje UPŁYW CZASU ?
To zależy jak się któremu filozofowi roi. Noumeny są ekstrawagancją dualizmu i z naukowego punktu widzenia nie mają one sensu. Nauka buduje modele, które mają sens jeśli są sprawdzalne w doświadczeniu, choćby tylko pośrednio.
Za wyjątkiem teorii względności, upływ czasu nie jest użytecznym pojęciem. Płynąć, a ogólniej zmieniać się mogą obiekty fizyczne, jeśli ich pewien atrybut, q, zależy od czasu. Na przykład, jeżeli q jest położeniem statku, to v = dq/dt jest prędkością z jaką ten statek płynie. Natomiast jeśli wziąć sam czas, to q = t oraz dq/dt = dt/dt = 1 i nic mądrego z tej tautologii nie wynika. Co najwyżej można banalnie stwierdzić, że czas płynie z prędkością jednej sekundy na sekundę.
|
|
 | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | >Za wyjątkiem teorii względności, upływ czasu nie jest użytecznym pojęciem. Płynąć, a ogólniej zmieniać się mogą obiekty fizyczne, jeśli ich pewien atrybut, q, zależy od czasu. No, ale jeśli atrybut obiektu fizycznego zależy od czasu, to wówczas korzystamy z pojęcia czasu, a zatem jest on użytecznym pojęciem. Być może problemem jest natomiast zdefiniowanie czasu. Skoro już o Kancie była mowa, to według niego jest to - obok przestrzeni - aprioryczna forma zmysłowości wprowadzająca porządek w rapsodię wrażeń.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
|  | 11 na 11 | Fizyk (17637 punktów) | > No, ale jeśli atrybut obiektu fizycznego zależy od czasu, to wówczas korzystamy z pojęcia czasu, a zatem jest on użytecznym pojęciem.
Czas jest użytecznym pojęciem, ale nie upływ czasu. Czymkolwiek ten upływ miałby być, jest on atrybutem nie czasu lecz zmieniających się obiektów.
> Być może problemem jest natomiast zdefiniowanie czasu.
To jest proste: czas jest współrzędną czasoprzestrzeni mierzoną przez zegary.
|
|
| |  | -1 na 1 | PiKu (93 punktów) | Na mój chłopski rozum czas to linia największej spójności. Linia a nie pojedyncza oś jeśli się uwzględni dylatację. Linia w dodatku rozgałęziająca się ze względu na dekoherencję.
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >> Czy w rzeczywistości niepostrzeganej - noumenów występuje UPŁYW CZASU ? >To zależy jak się któremu filozofowi roi. Noumeny są ekstrawagancją dualizmu i z naukowego punktu widzenia nie mają one sensu.
Metodologicznego sensu, oczywiście, prawda?
>Za wyjątkiem teorii względności, upływ czasu nie jest użytecznym pojęciem. Płynąć, a ogólniej zmieniać się mogą obiekty fizyczne, jeśli ich pewien atrybut, q, zależy od czasu. Na przykład, jeżeli q jest położeniem statku, to v = dq/dt jest prędkością z jaką ten statek płynie. Natomiast jeśli wziąć sam czas, to q = t oraz dq/dt = dt/dt = 1 i nic mądrego z tej tautologii nie wynika. Co najwyżej można banalnie stwierdzić, że czas płynie z prędkością jednej sekundy na sekundę.
Niebanalną kwestią jest, dlaczego w ogóle czterowymiarowa czasoprzestrzeń jest postrzegana subiektywnie jako trójwymiarowa przestrzeń zmieniająca się w czasie o zdefiniowanym kierunku "upływu".
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >.. rzeczywistość noumenów jest dla nas niedostępna i nic nie możemy o niej powiedzieć. Czy za noumeny można uznać taką "takość" jak zbiór stałych fizycznych? Jeśli tak, to nie tyle nie możemy o nich nic powiedzieć, co nie można ich dowolnie zmienić. Odpowiedź na tytułowe pytanie staje się dla takich oczywista: nie, gdyż są to właśnie niezmienniki. > Gdyby w rzeczywistości niepostrzeganej, Niepostrzeganej w takim sensie, że nienamacalnej? Ale chyba dostępnej rozumowi - fizycy nie mają bodaj na myśli cudów, definiując stałe fizyczne. >.. która (przynajmniej w moim wyobrażeniu) stanowi środowisko życia podmiotów, nie istniał upływ czasu, to czy podmioty mogłoby w ogóle zaistnieć? Zdaje się, że prawa fizyki są dla podmiotów nie tyle tłem, co zaawansowanym narzędziem. Ze stałości praw Archimedesa nie wynika, jakoby samoloty nie mogły w ogóle latać. >.. istnienie podmiotów jest zależne od upływu czasu. Tak.
|
|
 | -1 na 1 | PiKu (93 punktów) | Myślę, że poczucie upływu czasu jest zależne od istnienia podmiotu. Jeśli czas to linia największej spójności, to jego wektor wynika z istnienia dwójek lub trójek uporządkowanych-stanów nakładających się na siebie w określonym szeregu. Uszeregowanie to jest warunkiem spójnego obrazu świata jak również świadomego jego postrzegania.
|
|
|  | | PiKu (93 punktów) |
Jakiś kontrargument?
|
|
|  | | igniculus (237 punktów) | >Myślę, że poczucie upływu czasu jest zależne od istnienia podmiotu
Czy poczucie upływu czasu to to samo co upływ czasu?
>Myślę, że poczucie upływu czasu jest zależne od istnienia podmiotu
Czy istnienie podmiotu nie jest zależne od upływu czasu? (niebyt-narodziny-życie-śmierć-niebyt)
|
|
| |  | | PiKu (93 punktów) |
>Czy poczucie upływu czasu to to samo co upływ czasu? No właśnie, wydaje mi się, że upływ czasu to tylko wrażenie. >Czy istnienie podmiotu nie jest zależne od upływu czasu? (niebyt-narodziny-życie-śmierć-niebyt) To raczej świadomość jako złożenie stanów obserwatora i jego otoczenia generuje poczucie upływu czasu. Ale to "generuje" też należy traktować jako skrót myślowy z języka potocznego. Nic nie powstaje, wszystko po prostu istnieje. Tak samo żaden stwórca nie stworzył szeroko pojętego świata-ten świat po prostu jest. To co rozumiemy jako przeszłość, teraźniejszość i przyszłość po prostu jest. Jedynie przyszłość nie jest dostępna świadomej analizie, co innego jej modele istniejące w teraźniejszości. Punkty przeszłe-o słabszej mocy i punkty teraźniejsze-o silniejszej-wyznaczają wektor czasu. Poczucie upływu czasu istnieje w korelacji do świadomego postrzegania. Każda pikosekunda to inny stan układu. Jeśli układ jest świadomą istotą, to wydaje mu się, że był tożsamym z tym czym jest teraz. Ale tak naprawdę każda pikosekunda wyznacza stan układu podobnego do układu sprzed pikosekundy, niemniej trochę odmiennego. Jest to związane z informacją dostępną układowi, czymś jak pamięć. Jeśli spójność przejścia między tymi dwoma stanami, tzn. minimum różnic, jest odpowiednia, wtedy układ ma do czynienia z poczuciem upływu czasu. Dlatego czas płynie z przeszłości w przyszłość a nie z Londynu do Nowego Jorku. Sam wektor czasu może być konsekwencją dekoherencji a więc mnożących się historii. Logicznie bardziej jest uzasadnione wyrastanie wielu historii z jednego pnia niż zbieganie się ich do kupy. Ten drugi przypadek wydaje się mniej prawdopodobny ze względu na potrzebę skorelowania wielu danych-łatwiej wyrzucić odłamki bomby kasetowej w każdym możliwym kierunku, niż skupić je w jednym punkcie-że posłużę się metaforą. To może być kolejna przesłanka na rzecz idei łączącej upływ czasu z istnieniem świadomości a więc sprowadzająca upływ czasu do rangi wrażenia-quale dostępnego podmiotowi.
|
|
-1 na 1 | Hipis (36 punktów) | Wydaje mi się że z każdej przestrzeni z jakiej na taką rzeczywistość spojrzeć, czas jest hermetycznie zamknięty w swoim uwarunkowaniu jak decyzja, impuls, lęk
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|