Racjonalista - Strona głównaDo treści
Język polski

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
11-12-2009 22:14Dariusz Osiński (185 punktów)Język polski
Ocena 14 na 14
Witam.

Pytanie proste: Czy nie budzi w Was niepokoju tempo w jakim degeneruje się język polski?

Do tego, że nie szanuje się języka polskiego zapewne jakoś przywykliśmy, choć z wielką dezaprobatą. Natomiast nie mogę się pogodzić i budzi we mnie olbrzymi strach tempo w jakim to się dzieje.
Mam informacje z pierwszej ręki (klasy maturalne), że młodzież potrafi zadawać pytania: Co to jest 'jucha'? Co to znaczy 'dokazywać'? A co to 'polemika'? Czy nazwę miejscowości pisze się wielką literą?
Ręce opadają...

Kilka lat temu kiedy weszła w życie ustawa o ochronie języka polskiego (nie znam dokładnej nazwy) wysłałem maila do Rady Języka Polskiego w sprawie nazwy wyścigu Tour de Pologne, nazwa która drażni mnie od zawsze. Pytałem dlaczego wyścig, który powołuje się na swoją przedwojenną tradycję, nie nazywa się tak jak na początku: Bieg Dookoła Polski? Dlaczego inne wyścigi mogą mieć swoje narodowe nazwy: Tour de France, Giro d'Italia, Vuelta Espana, a my nie możemy mieć polskiej nazwy.
Odpowiedź, krótko mówiąc była żadna.
Tak jak brak odpowiedzi na maila wysłanego do RJP i PZPS w sprawie nazwisk na koszulkach zawodników. Znowu: Francuzi, Serbowie, Hiszpanie mogą mieć swoje literki w nazwiskach, a nasi zawodnicy to: MOZDZONEK, BAKIEWICZ lub WLAZLY.
Skoro my sami się nie szanujemy, to w jaki sposób chcemy tego wymagać.

Użyję wielkich słów, ale po to one są: Język polski to nasz skarb narodowy; i zdaje się, że niewielu ludzi wie jak ważne i kruche jest to dobro.

Nie jestem purystą językowym, ale przeraża mnie to co się dzieje z językiem polskim i tempo w jakim to następuje.

Czy jestem przewrażliwiony? Czy macie podobne spostrzeżenia? No i... Droga Redakcjo, co robić?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Autografka (10638 punktów)Odp: Jęzuk polski
>Pytanie proste: Czy nie budzi w Was niepokoju tempo w jakim degeneruje się język polski?

Niepokoi.

>wysłałem maila do Rady Języka Polskiego

Wysłałem mail, powinno być. A może nawet wiadomość elektroniczną?

>Tak jak brak odpowiedzi na maila

Brak odpowiedzi na mail, powinno być.

>Skoro my sami się nie szanujemy, to w jaki sposób chcemy tego wymagać.

Otóż to.

>Nie jestem purystą językowym,

Nie jesteś.

>Czy jestem przewrażliwiony? Czy macie podobne spostrzeżenia? No i... Droga Redakcjo, co robić?

Moim zdaniem, nie jesteś. Zgadzam się z Tobą.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
11-12-2009 22:42 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>>wysłałem maila do Rady Języka Polskiego
>Wysłałem mail, powinno być.

   Niekoniecznie.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
11-12-2009 22:54 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>>>wysłałem maila do Rady Języka Polskiego
>>Wysłałem mail, powinno być.
>   Niekoniecznie.

Wiesz, Słownik Języka Polskiego dopuszcza nawet formę "uczni". Jestem przeciwniczką zastępowania dopełniacza biernikiem i odwrotnie. Moim zdaniem dopuszczenie tu formy dopełniaczowej, jest ukłonem w stronę potoczności języka. Natomiast związek rządu dla czasownika "wysłać" wskazuje na formę biernikową. No, jak to brzmi: "wysłać kogo, czego"?

Zresztą, zdania są podzielone.

Stąd nie ma innej rady, jak tylko wysłać mail, SMS dokładnie tak samo, jak wysłać tradycyjny list. Proszę tutaj zważyć także na zapis skrótowca, tylko w postaci wielkich liter, czyli WWW, SMS, MMS!

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
11-12-2009 23:10 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>Natomiast związek rządu dla czasownika "wysłać" wskazuje na formę biernikową. No, jak to brzmi: "wysłać kogo, czego"?

   Nie zmienisz zdania nawet gdy poślę Ci całusa?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
11-12-2009 23:27 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>Natomiast związek rządu dla czasownika "wysłać" wskazuje na formę biernikową. No, jak to brzmi: "wysłać kogo, czego"?
>   Nie zmienisz zdania nawet gdy poślę Ci całusa?

Kusząca propozycja. Choć odrobinę trąci manipulacją.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
12-12-2009 05:57 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>   Nie zmienisz zdania nawet gdy poślę Ci całusa?
>Kusząca propozycja. Choć odrobinę trąci manipulacją.

Jaką manipulacją? Toż to łapówka!


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
stilgar (7322 punktów)
>>>>wysłałem maila do Rady Języka Polskiego
>>>Wysłałem mail, powinno być.
>>   Niekoniecznie.
>Wiesz, Słownik Języka Polskiego dopuszcza nawet formę "uczni". Jestem przeciwniczką

Pamiętam jak w podstawówce na języku polskim pani zawsze pisała na tablicy "Postaci występujące w powieści" a moim zdaniem powinno być "postacie".
Autografka (10638 punktów)
>>>>>wysłałem maila do Rady Języka Polskiego
>>>>Wysłałem mail, powinno być.
>>>   Niekoniecznie.
>>Wiesz, Słownik Języka Polskiego dopuszcza nawet formę "uczni". Jestem przeciwniczką
>Pamiętam jak w podstawówce na języku polskim pani zawsze pisała na tablicy "Postaci występujące w powieści" a moim zdaniem powinno być "postacie".

A co ma piernik do wiatraka?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
stilgar (7322 punktów)
>>>>>>wysłałem maila do Rady Języka Polskiego
>>>>>Wysłałem mail, powinno być.
>>>>   Niekoniecznie.
>>>Wiesz, Słownik Języka Polskiego dopuszcza nawet formę "uczni". Jestem przeciwniczką
>>Pamiętam jak w podstawówce na języku polskim pani zawsze pisała na tablicy "Postaci występujące w powieści" a moim zdaniem powinno być "postacie".
>A co ma piernik do wiatraka?

Rozmawiamy o nieprawidłowych końcówkach, nieprawdaż?
14-12-2009 14:50 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Rozmawiamy o nieprawidłowych końcówkach, nieprawdaż?

Chyba tylko forma "postacie" była nieprawidłowa.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
14-12-2009 14:55 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>Rozmawiamy o nieprawidłowych końcówkach, nieprawdaż?
>Chyba tylko forma "postacie" była nieprawidłowa.

Czemu tak szybko odpowiedziałaś na tego posta, edytowałem go! I teraz mi wcieło odpowiedz na cały ekran. Do webmastera: prosiłbym, żeby w komunikacie, że nie można już edytować posta była jego treść, bo nawet sobie nie skopiowałem!

Cytat:
odmiany: postacie, postaci, postacią, postaciach, postaciami, postaciom

Nieprawidłowa?

A post który napisałem i go wcieło był o tym, że piernik z wiatrakiem wspólną mają mąkę, a słowa mają różną historię ( omawiałem to na przykładzie słowa barburka/barbórka oraz pasożyt/pasorzyt) i często prawidłowa forma a także prawidłowa odmiana zmienia się w czasie, co szczególnie widać, jeśli się miało starych nauczycieli od polskiego uczących ze starych książek
Autografka (10638 punktów)
>>>Rozmawiamy o nieprawidłowych końcówkach, nieprawdaż?
>>Chyba tylko forma "postacie" była nieprawidłowa.
>Czemu tak szybko odpowiedziałaś na tego posta, edytowałem go! I teraz mi wcieło odpowiedz na cały ekran.

Przepraszam, nie wiedziałam.

> Cytat:
odmiany: postacie, postaci, postacią, postaciach, postaciami, postaciom

>Nieprawidłowa?
>A post który napisałem i go wcieło był o tym, że piernik z wiatrakiem wspólną mają mąkę, a słowa mają różną historię ( omawiałem to na przykładzie słowa barburka/barbórka oraz pasożyt/pasorzyt) i często prawidłowa forma a także prawidłowa odmiana zmienia się w czasie, co szczególnie widać, jeśli się miało starych nauczycieli od polskiego uczących ze starych książek

Albo gdy samemu dawno się chodziło do szkoły.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
kognitywista (3391 punktów)Odp: Język polski
Zgadzam się. Też od dawna irytuje mnie "Tour de Pologne".
Kiedyś oglądając tańce na lodzie usłyszałem od ekspertki (pani ekspert ?) , że tańczący wykonali właśnie piruet parowy. To określenie pojawiało się potem na okrągło, choć nie widziałem ani pary buchającej z ust tancerzy ani też efektów specjalnych nad lodowiskiem. W końcu zaskoczyłem, że chodzi po prostu o piruet w parach czyli parzysty. Od razu skojarzyło mi się z wypowiedzią prof. Miodka, który uważa "krople donosowe" za krople ułatwiające donosicielstwo i nie widzi niczego złego w zwykłym określeniu "krople do nosa".
14-12-2009 13:00 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Zgadzam się. Też od dawna irytuje mnie "Tour de Pologne".
>... niczego złego w zwykłym określeniu "krople do nosa".

   Czyli krótko - można pisać "Tour do Polonii" i będzie git.
14-12-2009 13:39 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Czyli krótko - można pisać "Tour do Polonii" i będzie git.
Albo jeszcze krócej: "żubrówka" - po prostu... .
placownik (17853 punktów)

>wysłałem maila do Rady Języka Polskiego w sprawie nazwy wyścigu Tour de Pologne, nazwa która drażni >mnie od zawsze. Pytałem dlaczego wyścig, który powołuje się na swoją przedwojenną tradycję, nie nazywa się tak jak na początku: Bieg Dookoła Polski? Dlaczego inne wyścigi mogą mieć swoje narodowe nazwy: Tour de France, Giro d'Italia, Vuelta Espana, a my nie możemy mieć polskiej nazwy.

   A może zapytać co w tej sprawie ma do powiedzenia organizator wyścigu?

   lp.moc.maetgnal@tkatnok

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Witam.
>Pytanie proste: Czy nie budzi w Was niepokoju tempo, w jakim degeneruje się język polski?
>Do tego, że nie szanuje się języka polskiego zapewne jakoś przywykliśmy, choć z wielką dezaprobatą. (?)
>Natomiast nie mogę się pogodzić (z czym?) i budzi we mnie olbrzymi strach tempo, w jakim to się dzieje.
>Mam informacje z pierwszej ręki (klasy maturalne), że młodzież potrafi zadawać pytania: Co to jest
>'jucha'? Co to znaczy 'dokazywać'? A co to 'polemika'? Czy nazwę miejscowości pisze się wielką
>literą?
>Ręce opadają...

Eee... znaj proporcją, mocium panie.

>Kilka lat temu kiedy weszła w życie ustawa o ochronie języka polskiego (nie znam dokładnej nazwy)
>wysłałem maila do Rady Języka Polskiego w sprawie nazwy wyścigu Tour de Pologne, nazwa, która drażni
>mnie od zawsze. Pytałem dlaczego wyścig, który powołuje się na swoją przedwojenną tradycję, nie
>nazywa się tak jak na początku: Bieg Dookoła Polski? Dlaczego inne wyścigi mogą mieć swoje narodowe
>nazwy: Tour de France, Giro d'Italia, Vuelta a Espana, a my nie możemy mieć polskiej nazwy.
>Odpowiedź, krótko mówiąc była żadna.
>Tak jak brak odpowiedzi na maila wysłanego do RJP i PZPS w sprawie nazwisk na koszulkach
>zawodników. Znowu: Francuzi, Serbowie, Hiszpanie mogą mieć swoje literki w nazwiskach, a nasi
>zawodnicy to: MOZDZONEK, BAKIEWICZ lub WLAZLY.
>Skoro my sami się nie szanujemy, to w jaki sposób chcemy tego wymagać.
>Użyję wielkich słów, ale po to one są: Język polski to nasz skarb narodowy;

Mów za siebie. Dla mnie to tylko narzędzie. Tym lepsze, im bardziej precyzyjne - ale narzędzie tylko.

>i zdaje się, że nie_wielu ludzi wie, jak ważne i kruche jest to dobro.
>Nie jestem purystą językowym, ale przeraża mnie to, co się dzieje z językiem polskim i tempo, w jakim
>to następuje.
>Czy jestem przewrażliwiony?

Skąd ma kto wiedzieć?

>Czy macie podobne spostrzeżenia?

Nie.

>No i... Droga Redakcjo, co robić?

Pytanie jakby nie do mnie, mimo to odpowiem: swoje.

PS. Nie żyw urazy, Dariuszu, iż tak upierdliwie przecinków się czepiałem. Zwykle tego nie robię. Ba! Ze wstydem wyznam, że sam często mam z nimi problemy. Rzecz w tym jednak, że otwierając akurat taki temat, niejako automatycznie sam się zobowiązałeś do Świecenia Przykładem.
Pozdrawiam.
Lupuslupohomo (31 punktów)
Fakt, Polacy powinni bardziej szanować swój język. Im mniej obcojęzycznych słów, tym lepiej. Jeśli nowe słowa mają już wejść do słownika, to w spolszczonej formie. Język polski to taki śliczny fonetyczny język... praktycznie każde zapisane słowo jesteśmy w stanie przeczytać poprawnie bez uprzedniego słyszenia go - w przeciwieństwie np. do Anglików i j. angielskiego.

Przepraszam za ewentualne błędy, w Polsce skończyłem wyłącznie podstawówkę.
12-12-2009 01:30 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Przepraszam za ewentualne błędy, w Polsce skończyłem wyłącznie podstawówkę.

Widać, że w niej nie próżnowałeś Jest bardzo poprawnie.

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
14-12-2009 15:18 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
> Język polski to taki śliczny fonetyczny język... praktycznie każde zapisane słowo jesteśmy w stanie przeczytać poprawnie bez uprzedniego słyszenia go >
Ale nie każde usłyszane potrafimy zapisać:
Woźnica ściągnął lejce, śmignął konia batem i powiedział: ........ (tu musisz wyobrazić sobie tę scenę i to charakterystyczne cmoknięcie, którego nie da sie zapisać)
Pozdrawiam
14-12-2009 15:25 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>> Język polski to taki śliczny fonetyczny język... praktycznie każde zapisane słowo jesteśmy w stanie przeczytać poprawnie bez uprzedniego słyszenia go >Ale nie każde usłyszane potrafimy zapisać:
>Woźnica ściągnął lejce, śmignął konia batem i powiedział: ........ (tu musisz wyobrazić sobie tę scenę i to charakterystyczne cmoknięcie, którego nie da sie zapisać)

W razie czego można komuś powiedzieć, że woźnica powiedział: "k**wa!", to uniwersalne słowo, które wszędzie pasuje
14-12-2009 15:55 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Woźnica ściągnął lejce, śmignął konia batem i powiedział: ........
   - po czym spytał zniecierpliwiony - czy koń mnie słyszy?!

   Pozdrawiam.
checkmate (1197 punktów)
>... praktycznie każde zapisane słowo jesteśmy w stanie przeczytać poprawnie bez >uprzedniego słyszenia go - w przeciwieństwie np. do Anglików i j. angielskiego.

A oto wiermały (wierszowane dyrdymały) z dedykacją dla autora powyższego wpisu:

Idzie chrząszcz szosą i wrzeszczy:
Gdzie można zniszczyć sześć leszczy?
Z krzewów dobiega odpowiedź:
Czy już zdążyły mieć spowiedź?
Żółw także zadał pytanie:
Pchły jadłeś dziś na śniadanie?
Chrząszcz wszakże też nie był tchórzem
Strzyknął ze złością odnóżem
Krzyknął: co jest do cholery
I zniknął w tej trzcinie cukrowej

Teraz trzeba pojechać tam, gdzie ludzie na ogół nie mówią po polsku, np do Berlina czy Wiednia. Zaprzyjaźniony kamerzysta ukryje się za drzewem, a my będziemy wręczali przechodniom kartkę z powyższym wiermałem, z prośbą o przeczytanie.
Rola kamerzysty jest bardzo ważna, bo jak się dobrze sprawi, to po montażu przerażonych twarzy przechodniów będziemy mieli kolejny odcinek "Candid camera".

A tak zupełnie przy okazji - nie próbujcie nawet czytać tych angielskich słów.
Jak to mówią tubylcy na południe od Zakopanego - to se ne da (z potężnym akcentem na se).

Elemele dutki...
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ja bym tam wyrzucił ż i ó jako niepotrzebne. Za inne nasze ą ę wstawił no aa ee, jak to zrobili Niemcy i Skandynawowie z dziwactwami swojego języka (zachowując nietypowe literki jakby jako dublujący się sposób pisania).
Język jest istotą żywą zmieniającą się w czasie. Rzecz nie w tym by zmiany blokować, ale by nimi rozsądnie kierować.
Pozdrawiam
11-12-2009 23:36 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ja bym tam wyrzucił ż i ó jako niepotrzebne.

Nie zgodzę się - te "niepotrzebne" litery niosą ważne informacje o historii języka i jego związkach z innymi językami.

>Za inne nasze ą ę wstawił no aa ee, jak to zrobili Niemcy i Skandynawowie

Rzecz do dyskusji, ale jeśli już, to raczej oo i ee.
12-12-2009 09:10 
 Ocena 5 na 5
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Ja bym tam wyrzucił ż i ó jako niepotrzebne.
>Nie zgodzę się - te "niepotrzebne" litery niosą ważne informacje o historii języka i jego związkach z innymi językami.
Kiedyś ó wymawiało się inaczej. Później uprościliśmy do wymawiania jak u. Dla zwykłego człowieka nie niesie to żadnej informacji historycznej, a raczej wspomnienie katowania na klasówkach z polskiego. Umrze więc to o czym świadczy coraz większa liczba 'dyslektyków'.
>>Za inne nasze ą ę wstawił no aa ee, jak to zrobili Niemcy i Skandynawowie
>Rzecz do dyskusji, ale jeśli już, to raczej oo i ee.
Ok, aby tylko była to kombinacja nie używana w języku polskim (albo prawie nie używana).

Pamiętam, jak kiedyś na lekcji historii zaśmiewaliśmy się z 'głupich egipcjan' co mieli trzy 'alfabety'- jeden dla kapłanów (najbardziej wykwintny i czasochłonny przez wielkość i szczegółowość idiogramów), następny urzędniczy (uproszczenie kapłańskiego, bo ten nie nadawał się do pisania jeśli nie poświęciło się temu życia [tylko na pisanie i przepisywanie]; szybciej się nim pisało, ale i tak wolno), i na końcu mas/skrybów (najbardziej przypominający pisanie naszym alfabetem; wymyślili go ludzie, którzy mieli coś pisać i nie siedzieć nad tym cały dzień).
Pismo mas było lżone przez wyższe warstwy, bo nie miało dostojeństwa i było 'niskie' i co tam jeszcze uważali ludzie tamtych czasów za poniżające.
Koniec końców zarobek z tych poniżeń mieli skrybowie i kapłani, bo pisma ważne i urzędowe trzeba było pisać w 'wyższych odmianach' pisma, a w niższej liściki miłosne lub spisy towarów kupieckie co najwyżej.

W końcu niskie pismo wyparło te wysokie, bo 'lepiej' służyło głównej funkcji języka- to jest opisywało to, co zechce myśl opisać.

Pozdrawiam
13-12-2009 19:37 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kiedyś ó wymawiało się inaczej. Później uprościliśmy do wymawiania jak u.

Jasne. Ale (podobnie jak z "h" i "ch") świadomość tego rozróżnienia ma też i sens jak najbardziej praktyczny - przydaje się na przykład w nauce języków obcych.

>Dla zwykłego człowieka nie niesie to żadnej informacji historycznej

Dla zwykłego człowieka w ogóle mało co niesie jakąś informację historyczną, ale to już inny problem.

>a raczej wspomnienie katowania na klasówkach z polskiego.

O ile wiem, nikt jeszcze od tego nie umarł. Dodam jeszcze jeden pożytek ze skomplikowanej ortografii - dzięki niej czytający dany zapis może sobie szybko wyrobić wstępne zdanie o tym, jaki poziom ogólnej kultury reprezentował sobą autor.

>Umrze więc to o czym świadczy coraz większa liczba 'dyslektyków'.

Nie wydaje mi się - wymienione już przeze mnie korzyści z komplikacji ortograficznych zadecydują, mym zdaniem, o tym, że te komplikacje zostaną jednak utrzymane. A co do dyslektyków i "dyslektyków" - ci pierwsi, trudno, będą się dalej męczyć dla "Wspólnego (hi, hi) Dobra", na grę tych drugich już chyba coraz mniej się inni nabierają.

>>>Za inne nasze ą ę wstawił no aa ee, jak to zrobili Niemcy i Skandynawowie
>>Rzecz do dyskusji, ale jeśli już, to raczej oo i ee.
>Ok, aby tylko była to kombinacja nie używana w języku polskim (albo prawie nie używana).

W pełni siee zgodzee. Soodzee tylko, że błeedów od tego ubeedzie nie tak znowu wiele. Ci, którzy już dziś piszoo, w zgodzie z potocznoo wymowoo, "sie zgodze", zamienioo po prostu błood braku ogonka na błood braku drugiego "e".

>Pismo mas było lżone przez wyższe warstwy, bo nie miało dostojeństwa i było 'niskie' i co tam jeszcze uważali ludzie tamtych czasów za poniżające.
>Koniec końców zarobek z tych poniżeń mieli skrybowie i kapłani, bo pisma ważne i urzędowe trzeba było pisać w 'wyższych odmianach' pisma, a w niższej liściki miłosne lub spisy towarów

U nas też legion polonistów (wśród nich moja żona) zarobić potrzebuje... .

Pozdrawiam
14-12-2009 15:24 
 Ocena 6 na 6
plodzien (7378 punktów)
> Język jest istotą żywą zmieniającą się w czasie. Rzecz nie w tym by zmiany blokować, ale by nimi rozsądnie kierować. >
Dobry w tym jest język związany z medycyną.

Na drzwiach jakiegoś laboratorium widziałem następujące ogłoszenie:

Badania XII-nicy w godz.: 7,00 - 9,00 (autentyczne)

Myślę, że nie ma przeszkód by wprowadzić inne ułatwienia. Na przykład piktogramy:

prześwietlenia


w czwartki i piątki,

gipsowanie złamanej:


codziennie od... do...

Pozdrawiam
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Pytanie proste: Czy nie budzi w Was niepokoju tempo w jakim degeneruje się język polski?
Trochę, a zwłaszcza, gdy widzę sŁiT@ŚnE kReYz0lK1 na portalach w stylu NK czy Fotka... :/

Chociaż co z nazwami dla nowych technologii? Jak niby przetłumaczyć Bluetooth albo coś w tym stylu, "niebieski ząbek"? Pendrive - długopis jedzie?

A może zamiast "krawat" damy "męski zwis ozdobny"?

Wg mnie internacjonalizmy się przydają, a zwłaszcza, gdy poruszamy się po stronach obcojęzycznych. taki Pendrive, Bluetooth czy microSD mniej więcej każdy (geek ) zrozumie, gorzej z "ząbkami"
14-12-2009 15:37 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)

>Chociaż co z nazwami dla nowych technologii? Jak niby przetłumaczyć Bluetooth albo coś w tym stylu, "niebieski ząbek"? Pendrive - długopis jedzie?

Bluetooth to Sinozęby Nazwa pochodzi od tego pana: en.wikipedia.org/wiki/Harald_I_of_Denmark

A na pendrive moi znajomi mówią "gwizdek" A jesli chodzi o bardziej dosłowne tłumaczenie, to słowo "drive" nie oznacza jazdy, tylko napęd ( tak samo jak hard disk drive oznacza napęd dysku twardego). W tym wypadku byłby to napęd piórowy

Nie wszystkie określenia daje sie zgrabnie przetłumaczyć, bo wiele zależy od kontekstu kulturowego (miałem o tym wykłady ). Np. w przeglądarkach internetowych mamy symbol domku, który nas przenosi na stronę domową. Wzieło się to stąd, że w Ameryce dom jest miejscem z którego się wychodzi i jest punktem startowym. Dla nas dom jest miejscem, do którego się przede wszystkim wraca po ciężkim dniu pracy, więc taki rysunek dla Polaków nie ma większego sensu

Tak samo jest z instrukcjami zapisywanymi w formie obrazków. Mamy np. dwa obrazki, na lewym jest ktoś otwierający opakowanie, na prawym wyrzucający to opakowanie do kosza. W przypadku krajów, gdzie czyta się od prawej do lewej, taki komiks jest bez sensu.

Dlatego też, przy tłumaczeniu z obcego na nasze, tłumacz ma problem - albo zostawia oryginalną nazwę, którą traktujemy jako nazwę własną, tłumaczy nazwę dosłownie albo sprawdza kontekst kulturowy oryginalnego słowa i wymyśla nową polską nazwę wykorzystując nasz kontekst. Jeśli ktoś zna historię polskiej informatyki, być może pamięta słowa, które początkowo były używane zamiast obecnie stosowanych: plik, dyskietka, itp. Mnie, niestety, wyleciały z pamięci.
14-12-2009 16:54 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Bluetooth to Sinozęby Nazwa pochodzi od tego pana: en.wikipedia.org/wiki/Harald_I_of_Denmark
Lol Poprawiłeś mi humor na cały dzień

>A na pendrive moi znajomi mówią "gwizdek"
A z tym się jeszcze nie spotkałam...

>Dlatego też, przy tłumaczeniu z obcego na nasze, tłumacz ma problem - albo zostawia oryginalną nazwę, którą traktujemy jako nazwę własną, tłumaczy nazwę dosłownie albo sprawdza kontekst kulturowy oryginalnego słowa i wymyśla nową polską nazwę wykorzystując nasz kontekst.
Mnie się bardzo podobają "Harrypotteryzacje". Bardzo ciężko jest przełożyć jakieś złożenie, gdyż język polski nie jest do tego przystosowany. A jeśli nawet się uda to zazwyczaj zajeżdża staropolszczyzną. Jednak tłumacze stanęli na wysokości zadania i dzięki nim mamy Rogogona Węgierskiego (Hungarian Horntail), Glizdogona (Wormtail), a niektóre nazwy brzmią nawet lepiej niż w oryginale (Tiara Przydziału - Sorting Hat, sortujący kapelusz nie jest zbytnio "magiczny", co nie? )
14-12-2009 17:24 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)

>>A na pendrive moi znajomi mówią "gwizdek"
>A z tym się jeszcze nie spotkałam...
Wtyczka USB wygląda jak ustnik

>>Dlatego też, przy tłumaczeniu z obcego na nasze, tłumacz ma problem - albo zostawia oryginalną nazwę, którą traktujemy jako nazwę własną, tłumaczy nazwę dosłownie albo sprawdza kontekst kulturowy oryginalnego słowa i wymyśla nową polską nazwę wykorzystując nasz kontekst.
>Mnie się bardzo podobają "Harrypotteryzacje". Bardzo ciężko jest przełożyć jakieś złożenie, gdyż język polski nie jest do tego przystosowany. A jeśli nawet się uda to zazwyczaj zajeżdża staropolszczyzną. Jednak tłumacze stanęli na wysokości zadania i dzięki nim mamy Rogogona Węgierskiego (Hungarian Horntail), Glizdogona (Wormtail), a niektóre nazwy brzmią nawet lepiej niż w oryginale (Tiara Przydziału - Sorting Hat, sortujący kapelusz nie jest zbytnio "magiczny", co nie? )

Zgadzam się, Tiara Przydziału brzmi lepiej, widziałem już wiele takich tłumaczeń, gdy polska wersja brzmiała pięknie i dostojnie, a oryginał był wybitnie pospolity (zwykle jeśli chodzi o fantasy). Tylko, że tutaj tłumacz naprawdę musi sie postarać - wystarczy wspomnieć tłumaczenia Jerzego Łozińskiego - Władca Pierścieni w jego wersji nie brzmiał pięknie i dostojnie tylko śmiesznie. Kiedy tłumaczył "Kroniki Diuny" chyba, aby nie odstraszać nabywców podpisał się jako Ładysław Jerzyński, ale też jego wersja była krytykowana i w najnowszym wydaniu powrócono do poprzedniej ( np. (pierwsza wersja "Iksry", druga - Łoziński) sandworm - czerw pustyni - piaskal; stilsuit - filtrfrak - destylozon; Fremens - Fremeni - Wolanie). Aczkolwiek, do "Diuny" w takiej wersji nawet sie przyzwyczaiłem, Władca odrzucił mnie po kilku stronach. A w najnowszej wersji (poprawione tłumaczenie Skibiniewskiej) ma nawet przedmowe od tłumacza wyjaśniającego, czemu zmienił niektóre z jej terminów - w skrócie - "bo Tolkien tak chciał jak napisał wskazówki dla tłumaczy"

W przypadku technologii wprowadzanie własnych nazw mija się z celem - zamiast DVD moglibysmy miec CDO - cyfrowy dysk optyczny Wprowdzałoby to tylko zamieszanie.
agamn (143 punktów)
>Pytanie proste: Czy nie budzi w Was niepokoju tempo w jakim degeneruje się język polski?
Nie. Język to żywy twór, który non-stop ewoluuje. Nie używamy już języka szesnasto- osiemnastowiecznego, nawet język lat dwudziestych brzmi archaicznie i śmiesznie.
Pisząc o degeneracji, przyjmujesz założenie, że stan obecny jest czymś w rodzaju ideału. A nie był nim język sprzed 200 lat? Ani człowiek jako gatunek, ani język polski początku XXI wieku nie są "ostatecznym celem" procesu ewolucji, który nie może ulegać dalszym zmianom.

>Mam informacje z pierwszej ręki (klasy maturalne), że młodzież potrafi zadawać pytania: Co to jest 'jucha'? Co to znaczy 'dokazywać'? A co to 'polemika'? Czy nazwę miejscowości pisze się wielką literą?
>Ręce opadają...
Problem chyba nie w podejściu do języka, a w poziomie edukacji w ogóle. Spytaj ich czy znają prawa termodynamiki, wiedzą czym się różni dna od chromosomu i kto napisał "Wojnę i Pokój".

>Użyję wielkich słów, ale po to one są: Język polski to nasz skarb narodowy; i zdaje się, że niewielu ludzi wie jak ważne i kruche jest to dobro.
Jeśli mielibyśmy chronić język przed obcymi wpływami, musielibyśmy zrezygnować chyba z osiemdziesięciu procent zasobu leksykalnego. Polski przeżywał falowe "najazdy" innych języków: czeskiego, niemieckiego i innych, gdy zapożyczaliśmy całe grupy słów. Tak było i tak będzie. Języki zmieniają się, rodzą i zanikają.

>No i... Droga Redakcjo, co robić?

Mówić, pisać i czytać po polsku, no i uczyć się języków, żeby zrozumieć jak wszystkie są ze sobą połączone, jak się wzajemnie przenikają - zrozumiesz, że zapożyczenia i kalki, to nie dzieło szatana i wymysł wrogów polskości, ale zjawisko równie stare jak język.
M.Czuba (6 punktów)
"damski zwis ozdobny"...? Mi się podoba. Mogą być nawet dwa.

Tak, to prawda-język ewoluuje. Inny był 100, 200, 300 lat temu. Rzecz w tym, że owa ewolucja nie odbywa się cały czas w jednakowym tempie; internet jest narzędziem, które w niespotykany wcześniej sposób "zezwolił" na przenikanie się sposobów komunikacji i przejmowanie elementów pewnych [sposobów] przez inne. A to niestety niesie za sobą ryzyko znacznej trywializacji. Prosta zależność-ilość informacji staje się bardziej istotna, niż ich faktyczna jakość. Pojawianie się nowych form nazewnictwa jest nieuchronne, sęk w tym, żeby znaleźć kompromis. Banał, jak zwykle.
Dbajmy o język, albo wszyscyśmy Sssłłłłiiiiit Kr3jZolami.

LoFf. :***
14-12-2009 12:23 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>"damski zwis ozdobny"...? Mi się podoba. Mogą być nawet dwa.

   Mnie to się niezbyt podoba.

>Dbajmy o język, albo wszyscyśmy Sssłłłłiiiiit Kr3jZolami.
   Jestem za.
M.Czuba (6 punktów)
...Napisałem "mi"...?
Być nie może.
Sorki.

Lofffff :***
stilgar (7322 punktów)

>Czy jestem przewrażliwiony? Czy macie podobne spostrzeżenia? No i... Droga Redakcjo, co robić?

Wiadomości zwykle czytam z serwisu gazeta.pl i często łapię się za głowę, ile błędów ortograficznych, stylistycznych i gramatycznych można popełnić w jednym artykule. Chyba pokolenie dyslektyków i tym podobnych dotarło już do wieku zawodowego... A co gorsza, nie ma tam funkcji "zgłoś błąd". I potem taki dyslektyzm sie szerzy, bo potem, jak sie człowiek naogląda tyle błędnie napisanych słów, to sam już nie wie, jak pisać...
P.R.Wieczorek DSM (207 punktów)
Popieram Twoją wypowiedź. Zgadzam się z tym, co napisałeś. Ale argument, że to skarb narodowy i dlatego powinniśmy mieć do niego jakąś wyjątkową estymę - nie przemawia do mnie.
Pozdrawiam!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365