 |
Doleo ero sum an Delecto ergo sum? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-04-2012 10:43 | Piekarski (225 punktów) | Doleo ero sum an Delecto ergo sum? | Czy cierpienie, ból wszechobecne w wymiarze każdego bytu są tożsame z naturą i stanowią bezwzględny warunek życia? Czy też dążność do przyjemności, rozkoszy jest naturalnym celem ludzkiej egzystencji? Niecierpliwie ciekawy Waszych stanowisk w tej materii, zachęcam do małej debaty w tym wątku.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| jawnoszyderca (184 punktów) | > Czy cierpienie, ból wszechobecne w wymiarze każdego bytu są tożsame z naturąNiefortunnie zadane pytanie. Co to właściwie znaczy tożsame z naturą? Czy ma Pan na myśli to, że cierpienie psychiczne może być pochodną rozwoju cywilizacyjnego (jak przekonywał Ted Kaczynski)? A może chodzi o bardziej przyziemne, fizyczne rozumienie bólu? Ból ma chronić nas przed zagrożeniami, a także uczy nas ich unikać. Taki przydatne narzędzie, w które wyposażyła nas ewolucja. Służyć ma oczywiście przetrwaniu. W przypadku bólu psychicznego sprawa bardzo się komplikuje. Dziś jeszcze nie możemy jasno powiedzieć, skąd biorą się choroby takie jak depresja endogenna. Cierpienie po stracie bliskiej osoby wydaje się być pochodną emocjonalnej więzi z nią, ta z kolei wydaje się także służyć zwiększeniu szansy na przetrwanie (por. Richard Dawkins- Samolubny gen). > i stanowią bezwzględny warunek życia?Myślę, że odpowiednia dawka Prozacu i morfiny załatwiłaby sprawę. Przynajmniej na pewien czas.  > Czy też dążność do przyjemności, rozkoszy jest naturalnym celem ludzkiej egzystencji?Naturalnym celem ludzkiej egzystencji jest rozprzestrzenianie genów. Dążenie do przyjemności to tylko środki do owego celu, które mają go przybliżyć, ułatwić jego osiągnięcie, bądź też zmaksymalizować potencjalną 'pulę nagród' dostępną po osiągnięciu owego celu (lepszy partner/ partnerka, liczniejsze potomstwo itp.) Oczywiście po wynalezieniu tak przydatnych gadżetów jak antykoncepcja, sprawa zaczęła wyglądać trochę inaczej, ale to już inny temat. Proszę jednak pamiętać o tym, że bezpośrednią przyczyną dążenia do przyjemności jest właśnie ten stan zadowolenia po jej osiągnięciu.
|
|
1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Czy cierpienie, ból wszechobecneNo, już bez Przesady...  > w wymiarze każdego bytuOżywionego i wyposażonego w system nerwowy - jak rozumiem  . > są tożsame z naturąNie. > i stanowią bezwzględny warunek życia?Nie. Takie np. bakterie są niewątpliwie żywe, mimo to - jak się zdaje - nie cierpią (chyba?). > Czy też dążność do przyjemności, rozkoszy jest naturalnym celem ludzkiej egzystencji?"Celem" ludzkiej egzystencji jest - upraszczając bardzo, jednak bynajmniej nie mówiąc nieprawdy - imponowanie innym ludziom.
Szkoda, że nie można tutaj racjonalnie rozmawiać o piekle. (julian)
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Czy cierpienie, ból wszechobecne w wymiarze każdego bytu są tożsame z naturą i stanowią bezwzględny warunek życia?Źle sformułowane pytanie. Obalenie powyższego: czy śpiący cierpi? > Czy też dążność do przyjemności, rozkoszy jest naturalnym celem ludzkiej egzystencji?Ludzka egzystencja nie ma celu w przyjemności. Ludzki układ nerwowy (z pewnymi wyjątkami) działa na zasadzie przystosowywania się do poziomu bodźca. Zmieniają się progi pobudzenia, a w konsekwencji odczucia. W ten naturalny sposób zaprzeczamy dążności do przyjemności. Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>Źle sformułowane pytanie. Obalenie powyższego: czy śpiący cierpi? W plytkiej narkozie wystepuja odruchy bolowe. znosi je dopiero narkoza gleboka. Prosze nie mylic (odczuwania) bolu i cierpienia.
|
|
 | | cargoforte (182 punktów) | >>Czy cierpienie, ból wszechobecne w wymiarze każdego bytu są tożsame z naturą i stanowią bezwzględny warunek życia? >Źle sformułowane pytanie. Obalenie powyższego: czy śpiący cierpi?
Cierpi: koszmar (cierpienie psychiczne), skurcz łydki (cierpienie fizyczne - zaczyna się w trakcie snu).
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Proszę o cokolwiek rozsądku - jak nie ma świadomości, to nie cierpi. A że czasem śni się koszmar - to jest faza REM, ale ona nie trwa cały czas snu. Pozdrawiam
|
|
| |  | | cargoforte (182 punktów) | > Proszę o cokolwiek rozsądku - jak nie ma świadomości, to nie cierpi.A czyż sen (marzenia senne) nie jest "odmiennym stanem świadomości" pl.wikipedia.org/wiki/Świadomy_senCo do skurczu łydki to, nie wiem jak u innych, ale jak mnie się taki trafi w trakcie snu, to (dopóki mnie nie obudzi) ów podarek śni mi się również, a to do przyjemnych odczuć nie należy  . Pytanie tylko, jaki poziom bólu fizycznego powoduje indywidualne cierpienie fizyczne. > A że czasem śni się koszmar - to jest faza REM, ale ona nie trwa cały czas snu.Wystarczy, że pocierpi kilka sekund. Zgadzam się natomiast, że użycie przez Autora słowa "wszechobecne" nie jest zbyt fortunne (można je różnie interpretować). Pozdrawiam
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> Zgadzam się natomiast, że użycie przez Autora słowa "wszechobecne" nie jest zbyt fortunne.To popraw autora, bo ono nie da się utrzymać. Pozdrawiam
|
|
| finerbijk (17282 punktów) | >Czy cierpienie, ból wszechobecne w wymiarze każdego bytu są tożsame z naturą i stanowią bezwzględny >warunek życia? Czy też dążność do przyjemności, rozkoszy jest naturalnym celem ludzkiej egzystencji? Cierpienie i ból to narzędzia służące przetrwaniu, przez to są częścią natury. Tym samym jest przyjemność, jako ewolucyjna nagroda. Jednak człowiek niewiele ma już wspólnego z naturą i z łatwością może czerpać przyjemność z bólu, a z potrzeby przyjemności zrobić hedonizm; wszystko jest względne. Pierwszym warunkiem życia jest chęć przetrwania poprzez osiąganie celów, do których droga nie zawsze musi być miła. Zbyt łatwa przyjemność może być destrukcyjna, podobnie jak nieustanne cierpienie, a kto nie cierpiał ten się nie dowie czym jest szczęście. Chrześcijaństwo z cierpienia zrobiło cnotę, a oświecenie z rozkoszy cel; mnie się wydaje, że jak zwykle nudny umiar jest najrozsądniejszy.
|
|
| Grimar (1210 punktów) | >Czy cierpienie, ból wszechobecne w wymiarze każdego bytu są tożsame z naturą i stanowią bezwzględny >warunek życia? Czy też dążność do przyjemności, rozkoszy jest naturalnym celem ludzkiej egzystencji?
Strasznie niejasno postawione pytanie, bo wydaje się jakbys utożsamiał warunek życia z celem życia, a to nie to samo.
Jeśli jednak traktować to jako dwa rozlączne pytania to:
1. cierpnienie nie jest tożsame z naturą; ogólnie pojeta natura warunkuje cierpinie, ale nie jest cierpieniem samym. A czy jest warunkiem zycia? Zalezy czy człowieka, czy bakterii.
2. przyjemnośc nie jest celem życia bo nie istnieje ZOBIEKTYWIZOWANY cel życia, wykraczający poza samo życie. Nie jest to ani przyjemność, zbawienie, cierpinie, czy też przekazanie genów. Cel może być tylko zsubiektywizowany, tworzony przez subiektywną świadomość. Jeżeli istnieje obiektywny cel, to nie mamy do niego dostepu, przykro mi.
|
|
2 na 2 | oportunista (1711 punktów) | Za odczuwanie bólu i rozkoszy odpowiadają te same receptory i organy. Głód, pragnienie, sytość, lenistwo, pociąg seksualny, nieodparta potrzeba zrobienia czegoś, to nie są filozoficzne dyrdymały, lecz bardzo skuteczne i precyzyjne mechanizmy przetrwania gatunku. Ktoś napisał - ludzie oderwali się od przyrody. Totalna bzdura, jesteśmy zaprogramowani genetycznie i mentalnie, program nasz jest wpisany na tu i teraz, spróbuj zmienić radykalnie klimat czy środowisko zamieszkania, na własnej skórze przekonasz jak to działa.
|
|
 | | niewiarygodny (524 punktów) | Zrozumiałem to pytanie trochę w innym sensie. Tzn. czy powstałe życie, dajmy na to narodziny człowieka, jest skazane na cierpienie jako nieodzowny jego element. Ja bym odniósł się do tego zagadnienia w kwestii prawdopodobieństwa, szansa na unikniecie cierpienia w ciągu całego życia jest nieskończenie bliska zeru. Zarówno fizycznego, już samo wyrastanie pierwszych zębów boli, a tego raczej się nie ominie. Z punktu psychicznego cierpienia raczej też nie unikniemy w ciągu naszego życia, np. straty kogoś bliskiego co jest jednym z największym cierpień jakie może nas spotkać. Jest jeszcze inna kwestia przeciwwagi, tzn jeżeli nie zaznamy bólu, cierpienia czy smutku nie odczujemy również przyjemności, szczęścia itd. Przykładowo uwielbiam czekoladowe, jednak jeżeli od teraz będę jadł tylko lody czekoladowe, za kilka dni stracą one dla mnie ten niezwykły smak. Inny przykład sport, ze zwycięstwa cieszymy się tylko wtedy kiedy zwycięstwo nie było pewne, im rywalizacja była bardziej wyrównana tym większe szczęście z wygranej. Taka jest natura człowieka, że potrzebuje bodźców z obu stron. Przy okazji jest to jeden z dowodów na logiczne sprzeczność istnienia piekła i nieba (jako miejsca wiecznego cierpienia i szczęsścia) pod względem natury człowieka.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|