Racjonalista - Strona głównaDo treści
Masz komórkę - wiemy gdzie jesteś

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-12-2009 08:38garmen (952 punktów)Masz komórkę - wiemy gdzie jesteś
Ocena 7 na 7
Jak podaje Puls Biznesu, każdy kto ma komórkę, będzie niedługo śledzony:

To nie wizja z książki Orwella, tylko skutek wdrożenia unijnej dyrektywy o retencji danych. Wejdzie ona w życie 1 stycznia 2010 r., a przygotowywane właśnie rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury ma precyzować, którzy operatorzy i w jakim zakresie mają przechowywać dane o połączeniach użytkowników telefonów komórkowych.
Nowe przepisy zmuszą operatorów do przechowywania wszystkich danych o lokalizacji użytkowników w momencie nawiązania połączenia, a nawet - co zaskoczyło operatorów - przez cały czas rozmowy.
Zapisy rozporządzenia nie tylko nie są zgodne z dyrektywą, ale także naruszają fundamentalne zasady Konstytucji RP oraz są niespójne z prawem telekomunikacyjnym - twierdzi Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji, która reprezentuje wszystkich operatorów - pisze "PB".
wiadomosci(*)orki_bedzie_sledzony,item.html

Czekam na następne pomysły.
Chipy powinni nam zafundować, a wtedy wszystko będzie jasne, nawet jak się nie ma komórki.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Matix (5786 punktów)
Czemu narzekasz? Lepiej ciesz się, że jeszcze wszystkich rozmów i sms nie nagrywają. Tylko część.
15-12-2009 11:18 
 Ocena 3 na 3
Michał Żelazny (1528 punktów)
>Czemu narzekasz? Lepiej ciesz się, że jeszcze wszystkich rozmów i sms nie nagrywają.

Jest teoria, że nagrywają wszystkie. O Echelonie słyszałeś? Nie wiem, czy to urban legend, czy prawda, ale takie teorie istnieją i mają sporą grupkę zwolenników.
stilgar (7322 punktów)
>Jak podaje Puls Biznesu, każdy kto ma komórkę, będzie niedługo śledzony:

Chyba się spóźnili o dekadę. Już teraz nagrywają to wszystko i trzymają przez 5 lat. Pamiętacie prezentację multimedialną Engelkinga? Z telefonii komórkowej mieli dokładną pozycję jak Kaczmarek jechał przez miasto a z monitoringu miejskiego video. Jak ktoś teraz zaczyna przeciwko temu protestować, no to, cóż, ZASPAŁ!

Ale tak to jest, jak sie przyjmuje nowe technologie bez zrozumienia. Ludzie, którzy nie chcą być śledzeni, nie kupują GPSów, bo uważają, że będzie można ich przez to namierzać, chociaż większość urządzeń GPS to same odbiorniki.

Dostawcy internetu mają obowiązek zapisywać wszystkie połączenia jakie wykonał użytkownik. Właściele serwisów na życzenie policji mają udostępniać logi serwisów ( w zasadzie, to policja sama sobie przychodzi i zabiera serwery...).

Nie chcesz być śledzony? Nie korzystaj z internetu, komórki i wyjedź na wieś, gdzie nie ma monitoringu. Och, musisz też cały czas chodzić pod parasolem, bo wiadomo, satelity fotografują cały czas.

Nikt nam prywatności nie zabiera. Sami ją oddajemy.
15-12-2009 10:22 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)
>Chyba się spóźnili o dekadę. Już teraz nagrywają to wszystko i trzymają przez 5 lat. Pamiętacie prezentację multimedialną Engelkinga? Z telefonii komórkowej mieli dokładną pozycję jak Kaczmarek jechał przez miasto a z monitoringu miejskiego video.

Jakiś czas temu czytałem gdzieś, że w Polsce w sprawach rozwodowych, dowodem decydującym o obwinieniu jednej ze stron bywały sms-y do kochanków wysłane do pięciu (czy dwóch) lat wstecz. Nie ma więc czegoś takiego jak telefon prywatny.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
15-12-2009 15:46 
 Ocena 2 na 2
marcus (876 punktów)
>Nikt nam prywatności nie zabiera. Sami ją oddajemy.
"They that can give up essential liberty to obtain a little temporary safety deserve neither liberty nor safety." ~Benjamin Franklin

Better to reign in hell than serve in heaven...
stilgar (7322 punktów)
>>Nikt nam prywatności nie zabiera. Sami ją oddajemy.
>"They that can give up essential liberty to obtain a little temporary safety deserve neither liberty nor safety." ~Benjamin Franklin

Zdajesz sobie sprawę, że ten cytat nie pasuje do tematu? Tutaj mowa o tym, że śledzą nas wbrew naszej woli, a ten tekst pasuje raczej do sytuacji, gdy ludzie domagają się instalacji kamery monitoringu miejskiego na własnym osiedlu.
marcus (876 punktów)
>Zdajesz sobie sprawę, że ten cytat nie pasuje do tematu?
Zdajesz sobie sprawę, że ten cytat odnosił się do tych konkretnie dwóch zdań:
"Nikt nam prywatności nie zabiera. Sami ją oddajemy."?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>każdy kto ma komórkę, będzie niedługo śledzony
Śledź ma dwa końce: śledzona będzie komórka.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Celtyk (3337 punktów)
>Czekam na następne pomysły.
Jak bardziej dokładnie sprawdzać obywatela? Ja nic rządowi nie podpowiem
I tak już dawno wleźli z butami w moją prywatność
>Chipy powinni nam zafundować, a wtedy wszystko będzie jasne, nawet jak się nie ma komórki.
My może nie doczekamy, ale nasze wnuki będą miały takie chipy fundowane zaraz po porodzie wraz z pierwszą szczepionką . . . (przynajmniej w tym kierunku to zmierza)

   Monitorowanie przez telefony komórkowe jest możliwe do tego stopnia, że nawet przy wyłączonym telefonie mogą nasz podsłuchiwać wszystko co się dzieje w odległości do około 4m od aparatu. Nie wiem jak jest z aparatami wyposażonymi w kamery (ale przypuszczam, że jest to również do zdalnego monitorowania).

   Co do określenia lokalizacji telefonu (nie koniecznie właściciela...) funkcja jest dostępna praktycznie od początku jak istnieją sieci komórkowe - taki naziemny GPS . . ., tylko w początkach ta wiedza nie była tak ogólnie dostępna, a teraz . . .
   Do tego nie zapominajmy o etykietach RFID - przy ich pomocy też się zbiera mnóstwo informacji o obywatelu...
Kontrolować nasze poczynania można przez:
  • telefony
  • karty płatnicze
  • internet
  • GPS (nie wiem, czy wszystkie, ala na pewno te nowsze wymagane do ubezpieczenia drogich samochodów)
  • etykiety RFID
  • monitoring tak po miastach jak i po trasach
  • satelity
  • i oczywiście tradycyjne metody fizycznego śledzenia wybranych petentów
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
15-12-2009 11:14 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
A ja ich mam w ... nosie, niech mnie sobie śledzą, nie powiem, czego się dowiedzą, bo się nie będę publicznie wyrażać. Mogę im nawet pokazać język do tej kamery czy tam satelity. Dopóki mi to fizycznie nie przeszkadza i nie sprawia kłopotu, to niech namierzają. Może nawet czasem to i lepiej - w razie zasłabnięcia znajdą mnie po telefonie...
garmen (952 punktów)
>Może nawet czasem to i lepiej - w razie zasłabnięcia znajdą mnie po telefonie...

Na to lepiej nie liczyć.
15-12-2009 11:24 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>Może nawet czasem to i lepiej - w razie zasłabnięcia znajdą mnie po telefonie...
>Na to lepiej nie liczyć.
Dlatego na wszelki wypadek mówię w domu, dokąd wychodzę...
15-12-2009 11:57 
 Ocena 8 na 8
Gosia (9452 punktów)

>Dlatego na wszelki wypadek mówię w domu, dokąd wychodzę...

Mam podobnie. I po co to wydawać krocie na inwigilację, skoro sami na siebie donosimy?
15-12-2009 11:21 
 Ocena 4 na 4
Michał Żelazny (1528 punktów)
Ja też się ich nie boję, tylko buduję bunkier z betonu i ołowiu. Jak mnie wkurzą, to jeszcze jakiś ferromagnetyk dorzucę, coby wyekranować jeszcze pole magnetyczne. Wszystko da się obejść, tylko czasami cena zbyt duża... Jak to mówią, nie ma rzeczy niemożliwych, są jedynie nieopłacalne.
15-12-2009 11:41 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>Ja też się ich nie boję, tylko buduję bunkier z betonu i ołowiu. Jak mnie wkurzą, to jeszcze jakiś ferromagnetyk dorzucę, coby wyekranować jeszcze pole magnetyczne. Wszystko da się obejść, tylko czasami cena zbyt duża... Jak to mówią, nie ma rzeczy niemożliwych, są jedynie nieopłacalne.

A nie prosciej po prostu wyrzucic komórke i komputer? Przecież w takim bunkrze i tak nie bedzie działac...
Michał Żelazny (1528 punktów)
>A nie prosciej po prostu wyrzucic komórke i komputer? Przecież w takim bunkrze i tak nie bedzie działac...

Ale jakie korzyści z tego płyną. Przetrwam wojnę atomową, ochronię się przed Słońcem i tymi wszystkimi polami elektromagnetycznymi które nas otaczają. Masz dostęp do oscyloskopu? Sprawdzałeś z ciekawości, co się stanie, jak złapiesz ręką za sondę pomiarową? Jeśli tak, to pewnie wiesz, ze zobaczysz na ekranie sinusoidę sieci elektrycznej. Człowiek robi za zwykłą antenę, dlatego też, taki bunkier co niektórym by się przydał. Tym bardziej strachliwym, co się boją nadajnika GSM w okolicy domu. Ja się nie boje, ale bunkier na wszelki wypadek to już coś. Nawet opłaty bym mógł pobierać od tych co się boją a nie chce im się swojego stawiać. A wyrzucenie komórki i komputera to rozwiązanie tak proste, że aż banalne, w życiu bym na to nie wpadł...
15-12-2009 14:36 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ja też się ich nie boję, tylko buduję bunkier z betonu i ołowiu.

Słyszałem, że Szwajcarzy chcą się pozbyć swoich antyatomowych bunkrów. Jest ich pod Szwajcarią ponad 20 000 (tzn. druga Szwajcaria). Podejrzewam, że tanio opylą.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Michał Żelazny (1528 punktów)
No to nie mają łba do interesów jak się chcą po prostu pozbyć
Ja bym znalazł dla nich jakieś przeznaczenie. Może faktycznie jak zrobią wyprzedaż, to sobie ze dwa nabędę.
15-12-2009 11:53 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)
> Może nawet czasem to i lepiej - w razie zasłabnięcia znajdą mnie po telefonie...

...i za niewielką opłatą powiadomią "zaprzyjaźniony" zakład pogrzebowy.
15-12-2009 15:15 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>A ja ich mam w ... nosie, niech mnie sobie śledzą, nie powiem, czego się dowiedzą, bo się nie będę publicznie wyrażać. Mogę im nawet pokazać język do tej kamery czy tam satelity. Dopóki mi to fizycznie nie przeszkadza i nie sprawia kłopotu, to niech namierzają.

No właśnie. Co to komu przeszkadza? Tajemnice bomby atomowej sobie smsami relacjonujecie? Jak ktoś chce wiedzieć, co piszę lub mówię, wystarczy, że posłucha. Ostatnio zadzwonił do mnie przyjaciel z deprechą, a że była impreza, to musiałam rozmawiać na balkonie - pół osiedla mogło posłuchać, jak mu powtarzam, że tak - bardzo go kocham, życia sobie bez niego nie wyobrażam i może przyjechać w przyszły weekend, będziemy spać po 16 godzin i jeść jakieś hinduskie coś. Mnie nie przeszkadza. Niech słuchają i zazdroszczą. Szczególnie ci od "permanentnej inwigilacji". Przyjaciel ma przepiękny, niski, męski głos.

> Może nawet czasem to i lepiej - w razie zasłabnięcia znajdą mnie po telefonie...

O, to, to. Może się przydać

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-12-2009 16:21 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>A ja ich mam w ... nosie, niech mnie sobie śledzą, nie powiem, czego się dowiedzą, bo się nie będę publicznie wyrażać. Mogę im nawet pokazać język do tej kamery czy tam satelity. Dopóki mi to fizycznie nie przeszkadza i nie sprawia kłopotu, to niech namierzają.
>No właśnie. Co to komu przeszkadza? Tajemnice bomby atomowej sobie smsami relacjonujecie?

Skoro już o tym wspomniałaś, nie masz na zbyciu kilku kilogramów plutonu?
15-12-2009 20:01 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Skoro już o tym wspomniałaś, nie masz na zbyciu kilku kilogramów plutonu?

A nie, ja jestem stara gwardia - tylko stary, dobry czeski semteks po szafach upycham...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-12-2009 20:03 
 Ocena 5 na 5
J.Szulc (5723 punktów)

>Skoro już o tym wspomniałaś, nie masz na zbyciu kilku kilogramów plutonu?

Zupę chcesz gotować, czy grzybek wigilijny na stół podać?
15-12-2009 11:40 
 Ocena 7 na 7
stilgar (7322 punktów)
>>Czekam na następne pomysły.
>Jak bardziej dokładnie sprawdzać obywatela? Ja nic rządowi nie podpowiem
>I tak już dawno wleźli z butami w moją prywatność
>>Chipy powinni nam zafundować, a wtedy wszystko będzie jasne, nawet jak się nie ma komórki.
>My może nie doczekamy, ale nasze wnuki będą miały takie chipy fundowane zaraz po porodzie wraz z pierwszą szczepionką . . . (przynajmniej w tym kierunku to zmierza)

Ja tam nie mam nic przeciwko chipom, czym to sie niby różni od dowodów osobistych?

>   Monitorowanie przez telefony komórkowe jest możliwe do tego stopnia, że nawet przy wyłączonym telefonie mogą nasz podsłuchiwać wszystko co się dzieje w odległości do około 4m od aparatu. Nie wiem jak jest z aparatami wyposażonymi w kamery (ale przypuszczam, że jest to również do zdalnego monitorowania).

A to już lekka paranoja. Jak niby wyłączony telefon miałby coś nadawać? Oczywiście, widzę techniczną możliwość, żeby telefon mógł pracować w cichym trybie (udawać, że jest wyłączony), ale nie sądzę, aby to było stosowane w praktyce. W dodatku, sporo z nowych systemów operacyjnych na komórki (Symbian, Android) ma otwarty kod źródłowy, więc gdyby takie funkcje szpiegujące tam były, ktoś już by je znalazł.

>   Co do określenia lokalizacji telefonu (nie koniecznie właściciela...) funkcja jest dostępna praktycznie od początku jak istnieją sieci komórkowe - taki naziemny GPS . . ., tylko w początkach ta wiedza nie była tak ogólnie dostępna, a teraz . . .

Ale nikt przecież tej wiedzy nie ukrywał, od dawna przecież są dostępne usługi lokalizacji innego telefonu ( np. rodzica poszukującego swojego dziecka ).

>   Do tego nie zapominajmy o etykietach RFID - przy ich pomocy też się zbiera mnóstwo informacji o obywatelu...
RFIDy mają bardzo mały zasięg, w dodatku moim zdaniem ich zalety są niezaprzeczalne - chciałbym móc wyjechać wózkiem ze sklepu bez stania w kolejce w kasie bez wykładania wszystkiego na ladę. Zresztą, nie protestujesz przeciwko temu, że teraz kasjerka dokładnie widzi, co kupujesz? SKANDAL, gdzie jest prywatność?

>
Kontrolować nasze poczynania można przez:

>

    >
  • telefony
    >
  • karty płatnicze
    >
  • internet
    >
  • GPS (nie wiem, czy wszystkie, ala na pewno te nowsze wymagane do ubezpieczenia drogich samochodów)
    Ktoś ci każe montowac nadajnik GPS ?
    >
  • etykiety RFID
    >
  • monitoring tak po miastach jak i po trasach
    >
  • satelity
    >
  • i oczywiście tradycyjne metody fizycznego śledzenia wybranych petentów
    >
Pozdrawiam


Zawsze można wyjechać do dżungli i żyć w zgodzie z naturą, bez tej całej inwigilacji Przecież internet czy komórki do działania wymagają wiedzy, gdzie przesyłać informacje. Ochrona prywatności przy takiej technologii przypomina wsiadanie do taksówki, mówiąc, żeby zawiozła cie do domu, jednocześnie odmawiając podania adresu
15-12-2009 12:15 
 Ocena 4 na 4
Celtyk (3337 punktów)
>Ja tam nie mam nic przeciwko chipom, czym to sie niby różni od dowodów osobistych?
Dowód możesz zostawić w domu, a wszczepiony chip nie.

>A to już lekka paranoja. Jak niby wyłączony telefon miałby coś nadawać? Oczywiście, widzę techniczną możliwość, żeby telefon mógł pracować w cichym trybie (udawać, że jest wyłączony), ale nie sądzę, aby to było stosowane w praktyce. W dodatku, sporo z nowych systemów operacyjnych na komórki (Symbian, Android) ma otwarty kod źródłowy, więc gdyby takie funkcje szpiegujące tam były, ktoś już by je znalazł.
   To nie jest zintegrowane z systemem - to się dogrywa.
Skoro operator może wymusić zmianę ustawień aparatu to nie chce mi się wierzyć, żeby nie był w stanie czegoś dograć.
   Do tego jestem zdania, że jeśli jakieś rozwiązanie techniczne daje możliwości monitorowania poczynań obywateli to rząd wcześniej czy później z tego skorzysta zgodnie z prawem albo i nie. A w przypadku drugiej opcji na pewno zrobi to bez naszej wiedzy!

>Ale nikt przecież tej wiedzy nie ukrywał, od dawna przecież są dostępne usługi lokalizacji innego telefonu ( np. rodzica poszukującego swojego dziecka ).
Tego nie wiem, czy było ukrywane, czy nie. Jednak wiedza na ten temat jeszcze kilka lat temu wśród użytkowników telefonów komórkowych była znikoma.

>RFIDy mają bardzo mały zasięg, w dodatku moim zdaniem ich zalety są niezaprzeczalne - chciałbym móc wyjechać wózkiem ze sklepu bez stania w kolejce w kasie bez wykładania wszystkiego na ladę. Zresztą, nie protestujesz przeciwko temu, że teraz kasjerka dokładnie widzi, co kupujesz? SKANDAL, gdzie jest prywatność?
Tego nie neguję - RFID'y mają swoje zalety. Jednak części RFID sięga kilkunastu metrów. Spokojnie z ulicy można sprawdzić, czy w domu ktoś posiada produkty określonego producenta.

>Zawsze można wyjechać do dżungli i żyć w zgodzie z naturą, bez tej całej inwigilacji Przecież internet czy komórki do działania wymagają wiedzy, gdzie przesyłać informacje. Ochrona prywatności przy takiej technologii przypomina wsiadanie do taksówki, mówiąc, żeby zawiozła cie do domu, jednocześnie odmawiając podania adresu
   To się zgadza
Postęp niesie ze sobą tak pozytywne jak i negatywne skutki. Korzystając z nowoczesnych rozwiązań niejako wyrażamy zgodę na to monitorowanie naszych poczynań.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
15-12-2009 12:48 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>Ja tam nie mam nic przeciwko chipom, czym to sie niby różni od dowodów osobistych?
>Dowód możesz zostawić w domu, a wszczepiony chip nie.
A to u nas przypadkiem nie ma obowiązku posiadania dowodu cały czas przy sobie?

>   To nie jest zintegrowane z systemem - to się dogrywa.
Skoro to jest aplikacja, to jak ma to działać przy wyłączonym systemie?
>Skoro operator może wymusić zmianę ustawień aparatu to nie chce mi się wierzyć, żeby nie był w stanie czegoś dograć.

Wymusić zmianę ustawień? Jeszcze czegoś takiego nie widzialem. Chyba, że mówisz o tych smsach konfiguracyjnych... ale wtedy zwykle telefon się pyta, czy chcesz przyjąc nowe ustawienia. Nie pyta sie chyba tylko wtedy, jeśli wyłączysz takie pytania w konfiguracji. No, ale wtedy mamy tak jak z autoryzacją bluetooth, jak dasz zgodę na połączenia z jakimś urządzeniem bez pytania, to nie ma co się dziwić, że się łączy

>   Do tego jestem zdania, że jeśli jakieś rozwiązanie techniczne daje możliwości monitorowania poczynań obywateli to rząd wcześniej czy później z tego skorzysta zgodnie z prawem albo i nie. A w przypadku drugiej opcji na pewno zrobi to bez naszej wiedzy!

Większośc informacji jakie przesyłasz internetem leci w niezaszyfrowanej formie przez dziesiątki komputerów ( tzn. raczej routerów, ale that's not the point) i każdy z nich ma możliwośc podsłuchiwania twoich danych. Można oczywiście szyfrować ruch ( np. wykorzystując protokół https zamiast http - większość serwerów to obsługuje, chociaż zwykle nie mają podpisanych certyfikatów), ale i tak ISP zapisze z jakim serwerem się połączyłeś. Są oczywiście sieci typu TOR, które anonimizują ruch, dzięki czemu zamiast ciebie z docelowym serwerem sie łączy ktoś inny i tuneluje do ciebie dane, ale to niesie ze sobą ryzyko - ktoś może wykorzystać twój komputer do nielegalnych działań - i jak sie potem wybronisz, ze to nie ty pobierałeś ten childporn?

Zresztą, jak ktoś będzie bardzo chciał ciebie udupić, to nie będzie musiał się męczyć i podsłuchiwać - policja cie odwiedzi, zabierze komputer pod pozorem poszukiwania pirackiego oprogramowania, a tymczasem ktoś ci podrzuci za szafę woreczek z amfetaminą, a policyjny "ekspert" sprawdzający twój komputer wgra na niego np. taki childporn... i co, jak sie wybronisz? Zwłaszcza, jak media opiszą, że złapano pedofila i narkomana? Wtedy mogą cie nawet uniewinnić, jesteś spalony.

>>Ale nikt przecież tej wiedzy nie ukrywał, od dawna przecież są dostępne usługi lokalizacji innego telefonu ( np. rodzica poszukującego swojego dziecka ).
>Tego nie wiem, czy było ukrywane, czy nie. Jednak wiedza na ten temat jeszcze kilka lat temu wśród użytkowników telefonów komórkowych była znikoma.

No to to jest wina użytkowników, że się nie interesują. To jest takie tłumaczenie, jak w amerykańskich sądach "nie napisali w instrukcji, że nie można spać za kierownicą w czasie jazdy!".

>>RFIDy mają bardzo mały zasięg, w dodatku moim zdaniem ich zalety są niezaprzeczalne - chciałbym móc wyjechać wózkiem ze sklepu bez stania w kolejce w kasie bez wykładania wszystkiego na ladę. Zresztą, nie protestujesz przeciwko temu, że teraz kasjerka dokładnie widzi, co kupujesz? SKANDAL, gdzie jest prywatność?
>Tego nie neguję - RFID'y mają swoje zalety. Jednak części RFID sięga kilkunastu metrów. Spokojnie z ulicy można sprawdzić, czy w domu ktoś posiada produkty określonego producenta.

RFIDy na kilkanaście metrów? Serio? A skąd taka pasywna naklejka ma wziąć tyle prądu, żeby nadać taki sygnał? W dodatku, z RFIDami jest problem i w drugą stronę - po zakupie towaru z naklejka trzeba ją zdezaktywować, żeby potem klient który przyjdzie w nowej kurtce nie musiał znowu za nią płacić przy kasie. A skoro jest możliwość dezaktywacji naklejki, to co powstrzyma młodego hakera przed przyjściem do sklepu z urządzeniem, które wyłączy wszystkie naklejki w jego zakupach? Fal radiowych nie widać, a czegoś takiego nie trzeba nawet wyciągać z kieszeni
15-12-2009 12:52 
 Ocena 2 na 2
garmen (952 punktów)
>>>Ja tam nie mam nic przeciwko chipom, czym to sie niby różni od dowodów osobistych?
>>Dowód możesz zostawić w domu, a wszczepiony chip nie.
>A to u nas przypadkiem nie ma obowiązku posiadania dowodu cały czas przy sobie?

Nie. Masz mieć dokument tożsamości ze zdjęciem, to może być np. prawo jazdy.
15-12-2009 15:43 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>A to u nas przypadkiem nie ma obowiązku posiadania dowodu cały czas przy sobie?
O ile wiem to cały czas nie (o ile coś się nie zmieniło) do 5km od miejsca zamieszkania nie było obowiązku z wyjątkiem strefy przygranicznej.
>>   To nie jest zintegrowane z systemem - to się dogrywa.
>Skoro to jest aplikacja, to jak ma to działać przy wyłączonym systemie?
A gdzie ja napisałem, że system jest wyłączony? Poza tym część systemu działa cały czas.

>Wymusić zmianę ustawień? Jeszcze czegoś takiego nie widzialem. Chyba, że mówisz o tych smsach konfiguracyjnych... ale wtedy zwykle telefon się pyta, czy chcesz przyjąc nowe ustawienia.
W tych oficjalnych telefon się pyta, ale czy na pewno przy wszystkich...?
>Nie pyta sie chyba tylko wtedy, jeśli wyłączysz takie pytania w konfiguracji. No, ale wtedy mamy tak jak z autoryzacją bluetooth, jak dasz zgodę na połączenia z jakimś urządzeniem bez pytania, to nie ma co się dziwić, że się łączy
Ciągle poruszamy się w granicach prawa, a mnie interesują granice technicznych możliwości danego sprzętu.

>Większośc informacji jakie przesyłasz internetem leci w niezaszyfrowanej formie przez dziesiątki komputerów...
[CIACH]
   Jak działa internet wiem. To, że większość informacji jest przesyłana w formie niezaszyfrowanej też wiem. Certyfikaty nie zabezpieczają przed zapisaniem informacji kto, gdzie, kiedy o co oglądał/ściągał. Można jedynie zabezpieczyć treść przekazu i to też nie ma pewności, że ktoś tego nie odczyta jak mu będzie zależało. Nie ma zabezpieczeń na brute force.
>Zresztą, jak ktoś będzie bardzo chciał ciebie udupić, to nie będzie musiał się męczyć i podsłuchiwać - policja cie odwiedzi, zabierze komputer pod pozorem poszukiwania pirackiego oprogramowania, a tymczasem ktoś ci podrzuci za szafę woreczek z amfetaminą, a policyjny "ekspert" sprawdzający twój komputer wgra na niego np. taki childporn... i co, jak sie wybronisz? Zwłaszcza, jak media opiszą, że złapano pedofila i narkomana? Wtedy mogą cie nawet uniewinnić, jesteś spalony.
   A jednak nie poruszamy się tylko w granicach prawa

>No to to jest wina użytkowników, że się nie interesują. To jest takie tłumaczenie, jak w amerykańskich sądach "nie napisali w instrukcji, że nie można spać za kierownicą w czasie jazdy!".
To rajca, że niewiedza nie zwalnia . . .

>RFIDy na kilkanaście metrów? Serio? A skąd taka pasywna naklejka ma wziąć tyle prądu, żeby nadać taki sygnał?
Nie będę szukał bo trochę czasu minęło jak to czytałem, ale jakiś koncern odzieżowy coś takiego wszywał. Jednak wyszło na jaw i nie wiem, czy nie zakazano procederu ...
   Natomiast energię RFID'y biorą z nadajnika w "bobliżu" (odległość jest tu dyskusyjna) którego się znajdują.
Bardziej problemem jest nadanie sygnału przez RFID'a na odpowiednią odległość niż źródło energii . . . Antena nadawcza w odzieży odpowiednich wymiarów chyba nie jest wielkim problem technicznym? Tyle włókien a kto gołym okiem rozróżni co nić a co nić anteny . . .
   Do tego RFID'y są wkomponowane w panknoty EURO o większych nominałach, ale nie wiem jaki mają zasięg i czy są "typowe".

>W dodatku, z RFIDami jest problem i w drugą stronę - po zakupie towaru z naklejka trzeba ją zdezaktywować, żeby potem klient który przyjdzie w nowej kurtce nie musiał znowu za nią płacić przy kasie.
   Dezaktywacja jest robiona zazwyczaj automatycznie na kasie (pani przesuwa towar nad "pewnym" urządzeniem). Możliwe, że nie wszędzie tak się dzieje, ale osobiście z EMPIK'em problemów nie miałem, a co do marketów to nie testowałem.
>A skoro jest możliwość dezaktywacji naklejki, to co powstrzyma młodego hakera przed przyjściem do sklepu z urządzeniem, które wyłączy wszystkie naklejki w jego zakupach? Fal radiowych nie widać, a czegoś takiego nie trzeba nawet wyciągać z kieszeni
To racja
Tak mnie teraz naszło - pytanie, czy ktoś skutecznie z tego pomysłu nie korzysta . . .
Tylko takie pytanie mi się nasuneło - co trzeba wysłać, żeby "wyłączyć" etykietkę
Pozdrawiam
P.S. To co znalazłem od ręki oficjalnie zasięg do 10m

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
15-12-2009 16:04 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)

>>Skoro to jest aplikacja, to jak ma to działać przy wyłączonym systemie?
>A gdzie ja napisałem, że system jest wyłączony? Poza tym część systemu działa cały czas.

Cytat:
Monitorowanie przez telefony komórkowe jest możliwe do tego stopnia, że nawet przy wyłączonym telefonie mogą nasz podsłuchiwać wszystko co się dzieje w odległości do około 4m od aparatu.


>>Wymusić zmianę ustawień? Jeszcze czegoś takiego nie widzialem. Chyba, że mówisz o tych smsach konfiguracyjnych... ale wtedy zwykle telefon się pyta, czy chcesz przyjąc nowe ustawienia.
>W tych oficjalnych telefon się pyta, ale czy na pewno przy wszystkich...?

Android, Symbian, masz źrodła - mozesz sprawdzić czy nie ma takiejś furtki

>Ciągle poruszamy się w granicach prawa, a mnie interesują granice technicznych możliwości danego sprzętu.

Technicznie, to wszystko jest możliwe - można dołożyć dodatkową bateryjkę, która będzie podtrzymywać działanie procesora nawet przy wyciągniętej baterii głównej i niskonapięciowy procesorek, który bedzie mógł chodzić rok na takiej baterii który w pasywny sposób nasłuchuje odpowiednich instrukcji z anteny... A sprzętowe zaszycie kodu praktycznie uniemożliwi wykrycie czegoś takiego, bo wymagałoby to rozbierania telefonu i ręcznego testowania całej elektroniki, co jest jeszcze bardziej czasochłonne jak dekompilowanie oprogramowania.

>>Większośc informacji jakie przesyłasz internetem leci w niezaszyfrowanej formie przez dziesiątki komputerów...
>[CIACH]
>   Jak działa internet wiem. To, że większość informacji jest przesyłana w formie niezaszyfrowanej też wiem. Certyfikaty nie zabezpieczają przed zapisaniem informacji kto, gdzie, kiedy o co oglądał/ściągał. Można jedynie zabezpieczyć treść przekazu i to też nie ma pewności, że ktoś tego nie odczyta jak mu będzie zależało. Nie ma zabezpieczeń na brute force.
Nie ma też pewności, że ktoś rzucając monetą i zapisując bity nie wygeneruje twojej rozmowy z kolegą sprzed tygodnia

>   A jednak nie poruszamy się tylko w granicach prawa

Dla mnie ten system jest wadliwy, powinien być tak skonstruowany, żeby policja nie miała możliwości wrobienia mnie.

>>RFIDy na kilkanaście metrów? Serio? A skąd taka pasywna naklejka ma wziąć tyle prądu, żeby nadać taki sygnał?
>Nie będę szukał bo trochę czasu minęło jak to czytałem, ale jakiś koncern odzieżowy coś takiego wszywał. Jednak wyszło na jaw i nie wiem, czy nie zakazano procederu ...
>   Natomiast energię RFID'y biorą z nadajnika w "bobliżu" (odległość jest tu dyskusyjna) którego się znajdują.
No tak, ale o ile dobrze pamiętam, przy przesyłaniu energii drogą radiową moc spada odwrotnie do kwadratu odległości. 10 cm a 10m to jest 100x większa odległość, więc nadajnik musiałby mieć 10000x większa moc

>Bardziej problemem jest nadanie sygnału przez RFID'a na odpowiednią odległość niż źródło energii . . . Antena nadawcza w odzieży odpowiednich wymiarów chyba nie jest wielkim problem technicznym? Tyle włókien a kto gołym okiem rozróżni co nić a co nić anteny . . .

Wątpię, czy ktoś wszywa antenę z RFID w odzież zamiast nici, raczej stosuje się te miniaturowe naklejki...

>   Do tego RFID'y są wkomponowane w panknoty EURO o większych nominałach, ale nie wiem jaki mają zasięg i czy są "typowe".

A masz jakieś źródło co do tego? Bo ja też o tym czytałem kiedyś, ale jedyne co znalazłem to film z człowiekiem wkładającym banknot do mikrofalówki w której "chip" wybuchał i w banknocie robiła się dziurka... ( aczkolwiek dużo bardziej prawdopobone jest to, że mikrofale rozgrzewały ten metalowy drucik, który na łączeniu się przegrzewał i przepalał papier... )

>To racja
>Tak mnie teraz naszło - pytanie, czy ktoś skutecznie z tego pomysłu nie korzysta . . .
>Tylko takie pytanie mi się nasuneło - co trzeba wysłać, żeby "wyłączyć" etykietkę

A to zależy od konstrukcji układu - jeśli moduł RFID jest RW, to może po prostu odebrać polecenie wyłączenia się i przestać reagować na dalsze sygnały, chyba, że otrzyma sygnał ponownej aktywacji. Tańszą i bardziej prawdopodobną metodą jest po prostu spalenie układu przez wyindukowanie dużego prądu w antence.

>P.S. To co znalazłem od ręki oficjalnie zasięg do 10m
Mhm. Czyli miałem rację, jest to ograniczone mocą nadajników.
15-12-2009 21:52 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
> Cytat:
Monitorowanie przez telefony komórkowe jest możliwe do tego stopnia, że nawet przy wyłączonym telefonie mogą nasz podsłuchiwać wszystko co się dzieje w odległości do około 4m od aparatu.

   Co do telefonów to trochę faktycznie trochę mi się pomieszało , a tu trochę o podsłuchu
>Android, Symbian, masz źrodła - mozesz sprawdzić czy nie ma takiejś furtki
Ile osób ma taką wiedzę, żeby sprawdzić dokładnie dany system telefonu, czy nie ma w nim zaszytej jakiejś "furtki"? Jestem zdania, że jest to bardzo mały procent wszystkich użytkowników telefonów komórkowych.
Prawdopodobnie jest więcej osób, które potrafią wgrać gotowy już odpowiednio spreparowany przez jakiegoś specjalistę, czy hakera soft do telefonu niż sprawdzić soft tam się znajdujący.

>Technicznie, to wszystko jest możliwe - można dołożyć dodatkową bateryjkę, która będzie podtrzymywać działanie procesora nawet przy wyciągniętej baterii głównej i niskonapięciowy procesorek, który bedzie mógł chodzić rok na takiej baterii który w pasywny sposób nasłuchuje odpowiednich instrukcji z anteny...
   Praktycznie podmienia się normalną baterię na odpowiednio spreparowaną...

>A sprzętowe zaszycie kodu praktycznie uniemożliwi wykrycie czegoś takiego, bo wymagałoby to rozbierania telefonu i ręcznego testowania całej elektroniki, co jest jeszcze bardziej czasochłonne jak dekompilowanie oprogramowania.
Czym stopień skomplikowania urządzenia większy tym zweryfikowanie jego możliwości przez użytkownika mniejsza a czasem wręcz znikoma. bądź niemożliwa.

>Nie ma też pewności, że ktoś rzucając monetą i zapisując bity nie wygeneruje twojej rozmowy z kolegą sprzed tygodnia
Prawdopodobieństwo statystycznie jest niewielkie ale jest

>Dla mnie ten system jest wadliwy, powinien być tak skonstruowany, żeby policja nie miała możliwości wrobienia mnie.
I tu się z Tobą zgadza - nie powinna mieć możliwości, ale ma i to bezkarne

>No tak, ale o ile dobrze pamiętam, przy przesyłaniu energii drogą radiową moc spada odwrotnie do kwadratu odległości. 10 cm a 10m to jest 100x większa odległość, więc nadajnik musiałby mieć 10000x większa moc
   Wiem, ale też zapewne wiesz, że 2.4GHz (popularne Wi-Fi) ma większy zasięg niż 10m . . ., a moc zasilacza do Routera Wi-Fi to zaledwie 10-15W na całe urządzenie włącznie z nadajnikiem (mowa o urządzeniach za 100-200PLN).
   Jeśli rozważyć urządzenia na zamówienie i nie za 100-200 zł a 1 -10tyś USD to myślę, że tak zasięg jak i zapotrzebowanie na energię będą inne, lub zasięg będzie ten sam przy znacznie mniejszym zapotrzebowaniu na energię.

>Wątpię, czy ktoś wszywa antenę z RFID w odzież zamiast nici, raczej stosuje się te miniaturowe naklejki...
W znakowaniu towarów po magazynach jak najbardziej i faktycznie niszczy się je najczęściej przez podanie impulsu powodującego spalenie etykiety RFID, ale jak sam zauważasz nie wszystkie tak działają.

>A masz jakieś źródło co do tego? Bo ja też o tym czytałem kiedyś, ale jedyne co znalazłem to film z człowiekiem wkładającym banknot do mikrofalówki w której "chip" wybuchał i w banknocie robiła się dziurka... ( aczkolwiek dużo bardziej prawdopobone jest to, że mikrofale rozgrzewały ten metalowy drucik, który na łączeniu się przegrzewał i przepalał papier... )
Mikrochipy rfid w banknotach euro i dolarach!
Podsłuch totalny
Czy materiały są do końca wiarygodne trudno mi oceniać, ale to niejedynie informacje na temat RFID i podsłuchu komurek, które można znaleść w necie na mniej i bardziej wiarygodnych portalach.
>A to zależy od konstrukcji układu - jeśli moduł RFID jest RW, to może po prostu odebrać polecenie wyłączenia się i przestać reagować na dalsze sygnały, chyba, że otrzyma sygnał ponownej aktywacji. Tańszą i bardziej prawdopodobną metodą jest po prostu spalenie układu przez wyindukowanie dużego prądu w antence.
Zależy kto i do czego zamawia etykiety i ile klient jest skłonny za nie zapłacić . . .
Popularne, najtańsze i najprostrze rozwiązania nie są jedynymi rozwiązaniami na rynku...

>Mhm. Czyli miałem rację, jest to ograniczone mocą nadajników.
   Bo jest. Ale czy to są granice możliwości tych etykiet? (mowa o artykule)
Myślę, że nie a wręcz śmiem przypuszczać, że możliwości do osiągniecia są większe jeśli klient jest sklonny zapłacić odpowiednią cenę . . .
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
15-12-2009 22:48 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>>Android, Symbian, masz źrodła - mozesz sprawdzić czy nie ma takiejś furtki
>Ile osób ma taką wiedzę, żeby sprawdzić dokładnie dany system telefonu, czy nie ma w nim zaszytej jakiejś "furtki"? Jestem zdania, że jest to bardzo mały procent wszystkich użytkowników telefonów komórkowych.

Zgadza się, system operacyjny to kawał kodu, a w przypadku Androida można powiedzieć, że mamy takie systemy trzy ( Linux, googlowa JVM i właściwy Android). No, ale przy liczbie ludzi pracujących nad takimi projektami, mysle, ze prawdopodobieństwo wykrycia jest spore. No, chyba, że ktoś uważa, że środowisko OpenSource współpracuje z rządem aby go podsłuchiwać

>Prawdopodobnie jest więcej osób, które potrafią wgrać gotowy już odpowiednio spreparowany przez jakiegoś specjalistę, czy hakera soft do telefonu niż sprawdzić soft tam się znajdujący.

True.

>   Praktycznie podmienia się normalną baterię na odpowiednio spreparowaną...

Tak, tylko miałem na mysli system który bedzie działał, nawet po wyjęciu baterii z telefonu


>>No tak, ale o ile dobrze pamiętam, przy przesyłaniu energii drogą radiową moc spada odwrotnie do kwadratu odległości. 10 cm a 10m to jest 100x większa odległość, więc nadajnik musiałby mieć 10000x większa moc
>   Wiem, ale też zapewne wiesz, że 2.4GHz (popularne Wi-Fi) ma większy zasięg niż 10m . . ., a moc zasilacza do Routera Wi-Fi to zaledwie 10-15W na całe urządzenie włącznie z nadajnikiem (mowa o urządzeniach za 100-200PLN).

Tak, tylko w przypadku Wifi czy Bluetooth (ta sama częstotliwość) oba urządzenia biorące udział w komunikacji są aktywne i mają własne źródło zasilania. W przypadku RFID nadajnik musi dostarczyć energię do obu urządzeń.


>Mikrochipy rfid w banknotach euro i dolarach!
No, to jest ten sam artykuł który czytałem w jakimś innym serwisie i był przy nim ten filmik z mikrofalówką Jak dla mnie, bzdura, z tych zdjęć nic nie wynika, nie ma tu żadnych przekonujących dowodów. Gdyby ktoś wykrył, że banknot reaguje na pewne sygnały i coś odsyła, to by mnie przekonało, ale to co prezentuje ten artykuł to zwykła teoria spiskowa.

>Czy materiały są do końca wiarygodne trudno mi oceniać, ale to niejedynie informacje na temat RFID i podsłuchu komurek, które można znaleść w necie na mniej i bardziej wiarygodnych portalach.

W tych kilku postach zrobiłeś zastraszającą liczbę literówek i błędów ortograficznych, może przydałoby sie jakies narzedzie do sprawdzania pisowni?

Co do podsłuchu przez komórki to się zgadzam, jest to łatwe i wykonalne, ale w RFIDy w banknotach nie wierzę, aczkolwiek, gdyby w obiegu były tylko takie banknoty mogłoby to być dość wygodne - wyobrażam sobie urządzenia do liczenia pieniędzy, szybkie i dokładne A nawet jeśli - biorąc pod uwagę, że tylko drobne transakcje obecnie są gotówkowe a wszystkie większe i dużo drobnych załatwia się przelewami, których monitorowanie jest bardziej niż banalne...

>>Mhm. Czyli miałem rację, jest to ograniczone mocą nadajników.
>   Bo jest. Ale czy to są granice możliwości tych etykiet? (mowa o artykule)
A jakie inne możliwości miałyby mieć takie naklejki? Podsluch za ich pomocą chyba jest niewykonalny technicznie ( chyba, że naklejka byłaby duża i miała własne zasilanie).

>Myślę, że nie a wręcz śmiem przypuszczać, że możliwości do osiągniecia są większe jeśli klient jest sklonny zapłacić odpowiednią cenę . . .

Za odpowiednią cenę to i nanoroboty można kupić Aczkolwiek obecnie nanomaszynki są zasilane promieniem lasera, więc nie są zbyt użyteczne do szpiegowania, ale może kiedyś... We wszystkich przypadkach problemem jest dostarczanie energii do pracy
15-12-2009 23:28 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>... No, chyba, że ktoś uważa, że środowisko OpenSource współpracuje z rządem aby go podsłuchiwać
Ktoś może i uważa, ale ja akurat nie. Pozostaje za do dyskusji czy po drodze ktoś czegoś do systemu nie "dołoży" od siebie

>>   Praktycznie podmienia się normalną baterię na odpowiednio spreparowaną...
>Tak, tylko miałem na mysli system który bedzie działał, nawet po wyjęciu baterii z telefonu
W takim wypadku nie słyszałem jeszcze o namierzaniu przez telefon.

>Tak, tylko w przypadku Wifi czy Bluetooth (ta sama częstotliwość) oba urządzenia biorące udział w komunikacji są aktywne i mają własne źródło zasilania. W przypadku RFID nadajnik musi dostarczyć energię do obu urządzeń.
To się zgadza. Bluetooth ma zasięg do około 10m (mi się na tyle udaje łączyć telefon z PC), Wi-Fi przy odpowiednich antenach do 1km też działa, więc jestem w stanie uwierzyć, że przy odpowiednim sygnale wywoławczym (odpowiednia moc wysłana przez urządzenie wyszukujące takich etykiet) etykieta jest w stanie wysłać w odpowiedzi krótki impuls możliwy do odebrania z odległości do 30 - 50m, a więc z ulicy można sprawdzić, czy masz określony produkt w domu . . .

>No, to jest ten sam artykuł który czytałem w jakimś innym serwisie i był przy nim ten filmik z mikrofalówką Jak dla mnie, bzdura, z tych zdjęć nic nie wynika, nie ma tu żadnych przekonujących dowodów. Gdyby ktoś wykrył, że banknot reaguje na pewne sygnały i coś odsyła, to by mnie przekonało, ale to co prezentuje ten artykuł to zwykła teoria spiskowa.
Jak już napisałem na temat wartości merytorycznej artykułu się nie wypowiadam. Być może jest to teoria spiskowa, jednak przy aktualnym postępie techniki szybko może stać się rzeczywistością.

>W tych kilku postach zrobiłeś zastraszającą liczbę literówek i błędów ortograficznych, może przydałoby sie jakies narzedzie do sprawdzania pisowni?
Tak przypadłość , a ze słowników korzystam. Jednak sama przeglądarka i słownik Racjonalisty widocznie zawodzą. Chyba przerzucę sie na edytor tekstu w celu weryfikacji błędów, a literówki niestety są efektem szybkiego pisania.

>Co do podsłuchu przez komórki to się zgadzam, jest to łatwe i wykonalne, ale w RFIDy w banknotach nie wierzę, aczkolwiek, gdyby w obiegu były tylko takie banknoty mogłoby to być dość wygodne - wyobrażam sobie urządzenia do liczenia pieniędzy, szybkie i dokładne A nawet jeśli - biorąc pod uwagę, że tylko drobne transakcje obecnie są gotówkowe a wszystkie większe i dużo drobnych załatwia się przelewami, których monitorowanie jest bardziej niż banalne...
Cóż - pozostaje taki banknot "nowszej" generacji przetestować .
Natomiast rozwiązanie daje możliwości pełnej kontroli przepływu pieniądza a więc i łatwego wykrycia oszustw finansowych. Nasz Fiskus byłby uradowany takimi narzędziami kontroli

>A jakie inne możliwości miałyby mieć takie naklejki?
Chodziło mi o możliwości zasięgu odbioru sygnału wysyłanego przez etykietę, a nie możliwości funkcjonalne.
> Podsłuch za ich pomocą chyba jest niewykonalny technicznie ( chyba, że naklejka byłaby duża i miała własne zasilanie).
Może takie będą - miniaturyzacja źródeł energii również ma miejsce (co prawda nie aż tak jak elektroniki)

>Za odpowiednią cenę to i nanoroboty można kupić Aczkolwiek obecnie nanomaszynki są zasilane promieniem lasera, więc nie są zbyt użyteczne do szpiegowania, ale może kiedyś...
Wystarczy zmienić kolor lasera na niewidzialny
>We wszystkich przypadkach problemem jest dostarczanie energii do pracy
Na razie tak, ale już są zasilacze bezprzewodowe do laptopów, tylko efektywność na razie pozostawia sporo do życzenia.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
15-12-2009 23:36 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>... No, chyba, że ktoś uważa, że środowisko OpenSource współpracuje z rządem aby go podsłuchiwać
>Ktoś może i uważa, ale ja akurat nie. Pozostaje za do dyskusji czy po drodze ktoś czegoś do systemu nie "dołoży" od siebie

Zawsze można skasować system który się dostało od producenta i zainstalować własnoręcznie skompilowany Jedna z zalet Linuksa

>>Tak, tylko w przypadku Wifi czy Bluetooth (ta sama częstotliwość) oba urządzenia biorące udział w komunikacji są aktywne i mają własne źródło zasilania. W przypadku RFID nadajnik musi dostarczyć energię do obu urządzeń.
>To się zgadza. Bluetooth ma zasięg do około 10m (mi się na tyle udaje łączyć telefon z PC), Wi-Fi przy odpowiednich antenach do 1km też działa, więc jestem w stanie uwierzyć, że przy odpowiednim sygnale wywoławczym (odpowiednia moc wysłana przez urządzenie wyszukujące takich etykiet) etykieta jest w stanie wysłać w odpowiedzi krótki impuls możliwy do odebrania z odległości do 30 - 50m, a więc z ulicy można sprawdzić, czy masz określony produkt w domu . . .

WiFi przy całkiem sporych antenach ma problemy przy pracy na takim zasięgu, a ty chcesz, żeby pasywny rfid ci tak odpowiedział? Wątpię. Aczkolwiek, nie zaprzeczam, że może to być możliwe.

>Jak już napisałem na temat wartości merytorycznej artykułu się nie wypowiadam. Być może jest to teoria spiskowa, jednak przy aktualnym postępie techniki szybko może stać się rzeczywistością.

Przeczytalem też i te inne artykuły z tych co wkleiłeś. Pozwolę sobie zacytować.

Cytat:
Najprostszą metodą podsłuchiwania jest klonowanie karty SIM. W Internecie za 100 zł można kupić zestaw do klonowania karty. Aby sklonować kartę, nie musimy mieć jej w ręku. Wystarczy mieć urządzenie, które podszyje się pod stację i odbierze odpowiednie kody i hasła od samego użytkownika. Dzięki takiej technice można nie tylko podsłuchiwać, ale i podszywać się pod właściciela komórki, np. wysyłając w jego imieniu SMS-y. Bezzałogowy samolot z podobnymi urządzeniami agenci CBA chcieli wykorzystać do przechwycenia rozmów Andrzeja Leppera. W tym celu latał on pod oknami jego gabinetu w Ministerstwie Rolnictwa. Lepper jednak często zmieniał telefony, karty SIM i uzyskane tak numery szybko stawały się bezużyteczne.


Pozwolę sobie zapytać - "że co, k**wa?"

>Wystarczy zmienić kolor lasera na niewidzialny

Tylko, że te robociki są zasilane tym laserem z kilku centrymetrów Troche to utrudnia podsłuch

>>We wszystkich przypadkach problemem jest dostarczanie energii do pracy
>Na razie tak, ale już są zasilacze bezprzewodowe do laptopów, tylko efektywność na razie pozostawia sporo do życzenia.

A, czytałem o tym, wykorzystują zjawisko rezonansu.
16-12-2009 08:09 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Zawsze można skasować system który się dostało od producenta i zainstalować własnoręcznie skompilowany Jedna z zalet Linuksa
To prawda, jednak ile osób potrafi to zrobić, i ile coś takiego robi?
Poza tym powstaje pytanie o cel, jeśli się nie ma nic na sumieniu, skoro i tak CBA/ABW a nawet policja jak będzie chciała kogoś "ujajać" to i tak to zrobi

>WiFi przy całkiem sporych antenach ma problemy przy pracy na takim zasięgu, a ty chcesz, żeby pasywny rfid ci tak odpowiedział? Wątpię. Aczkolwiek, nie zaprzeczam, że może to być możliwe.
   Odbiór sygnału z 1km jeszcze nie jest problemem przy antenie kierunkowej, ale nadanie przez kartę sieciową na taką odległość już tak . A jakość komunikacji po WiFi przy większych odległościach faktycznie pozostawia wiele do życzenia.

>Przeczytalem też i te inne artykuły z tych co wkleiłeś. Pozwolę sobie zacytować.
> Cytat:
Najprostszą metodą podsłuchiwania jest klonowanie karty SIM. W Internecie za 100 zł można kupić zestaw do klonowania karty. Aby sklonować kartę, nie musimy mieć jej w ręku. Wystarczy mieć urządzenie, które podszyje się pod stację i odbierze odpowiednie kody i hasła od samego użytkownika. Dzięki takiej technice można nie tylko podsłuchiwać, ale i podszywać się pod właściciela komórki, np. wysyłając w jego imieniu SMS-y. Bezzałogowy samolot z podobnymi urządzeniami agenci CBA chcieli wykorzystać do przechwycenia rozmów Andrzeja Leppera. W tym celu latał on pod oknami jego gabinetu w Ministerstwie Rolnictwa. Lepper jednak często zmieniał telefony, karty SIM i uzyskane tak numery szybko stawały się bezużyteczne.

>Pozwolę sobie zapytać - "że co, k**wa?"
   To jest potwierdzenie dla Twej wcześniejszej wypowiedzi: Cytat:
Zresztą, jak ktoś będzie bardzo chciał ciebie udupić, to nie będzie musiał się męczyć i podsłuchiwać - policja cie odwiedzi, zabierze komputer pod pozorem poszukiwania pirackiego oprogramowania, a tymczasem ktoś ci podrzuci za szafę woreczek z amfetaminą, a policyjny "ekspert" sprawdzający twój komputer wgra na niego np. taki childporn... i co, jak sie wybronisz? Zwłaszcza, jak media opiszą, że złapano pedofila i narkomana? Wtedy mogą cie nawet uniewinnić, jesteś spalony.
i Cytat:
Dla mnie ten system jest wadliwy, powinien być tak skonstruowany, żeby policja nie miała możliwości wrobienia mnie.

>>Wystarczy zmienić kolor lasera na niewidzialny
>Tylko, że te robociki są zasilane tym laserem z kilku centrymetrów Troche to utrudnia podsłuch
Albo wręcz uniemożliwia

>A, czytałem o tym, wykorzystują zjawisko rezonansu.
Cewkę w RFID już mamy, kondensatorki w tych etykietach co potrafią wykonać podstawowe operacje arytmetyczne też . . .
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
stilgar (7322 punktów)
>>Zawsze można skasować system który się dostało od producenta i zainstalować własnoręcznie skompilowany Jedna z zalet Linuksa
>To prawda, jednak ile osób potrafi to zrobić, i ile coś takiego robi?
>Poza tym powstaje pytanie o cel, jeśli się nie ma nic na sumieniu, skoro i tak CBA/ABW a nawet policja jak będzie chciała kogoś "ujajać" to i tak to zrobi

My point exactly! Można się starać ukrywać i chronić nie wiadomo jak a nawet chodzić w flolii aluminiowej na głowie, tylko co to da, jak ci podrzucą woreczek z białym proszkiem?

>>WiFi przy całkiem sporych antenach ma problemy przy pracy na takim zasięgu, a ty chcesz, żeby pasywny rfid ci tak odpowiedział? Wątpię. Aczkolwiek, nie zaprzeczam, że może to być możliwe.
>   Odbiór sygnału z 1km jeszcze nie jest problemem przy antenie kierunkowej, ale nadanie przez kartę sieciową na taką odległość już tak . A jakość komunikacji po WiFi przy większych odległościach faktycznie pozostawia wiele do życzenia.

Przy standardowych antenkach kilkanaście metrów to często maksimum. Tylko, że jak masz dwa urządzenia aktywne, jak w WiFi, to dzięki dobrej antenie możesz sobie zwiększyć SNR i dowolnie wzmacniać sygnał ( chociaż jego energia otrzymywana z anteny będzie znikoma). Antenki z RFIDów raczej nie są ani kierunkowe, ani dobrej jakości, ani tym bardziej nie posiadają wzmacniacza
Celtyk (3337 punktów)
>My point exactly! Można się starać ukrywać i chronić nie wiadomo jak a nawet chodzić w flolii aluminiowej na głowie, tylko co to da, jak ci podrzucą woreczek z białym proszkiem?
Niestety
Jak nie można zgodnie z prawem, to się załatwi zgodnie z oczekiwaniem zainteresowanych, ale czy zgodnie z prawem - a kto i jak to sprawdzi . . .

>Przy standardowych antenkach kilkanaście metrów to często maksimum. Tylko, że jak masz dwa urządzenia aktywne, jak w WiFi, to dzięki dobrej antenie możesz sobie zwiększyć SNR i dowolnie wzmacniać sygnał ( chociaż jego energia otrzymywana z anteny będzie znikoma).
   Wzmocnienia popularnych anten WiFi mają od kilku do kilkunastu dB a do tego potrafią wysłać sygnał w określonym kierunku (nie wszystkie oczywiście) co przy tej samej mocy nadawanego sygnału zwiększa jego zasięg.
>Antenki z RFIDów raczej nie są ani kierunkowe, ani dobrej jakości, ani tym bardziej nie posiadają wzmacniacza
Natomiast w RFID'a faktycznie nie widziałem anten kierunkowych, a jakość popularnych etykiet jest jaka jest. Pytanie o ile można poprawić parametry etykiety na technicznym wykonaniu całego modułu?
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Spoko chipy też będą, to tylko kwestia czasu. Dla naszego bezpieczeństwa oczywiście coby się nikt pod nas nie podszył itd . Poza tym jak się zaginie to zaraz znajdą .

Świat zmierza w dziwnym kierunku. Albo się przebudzimy i powiemy nasze NIE albo obudzimy się z ręką nie w nocniku tylko w szambie.
15-12-2009 13:24 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Świat zmierza w dziwnym kierunku.
Świat goni w piętkę, nadal dąży się do zniewolenia innych. I tylko kajdany się modernizuje.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
A tak sobie jeszcze pomyślałem, że chyba powinniśmy robić notatki z rozmów prowadzonych w lesie, ogólnie w miejscach i okolicznościach nie pozwalających rządom na zbieranie informacji i przesyłać je do banku danych o rozmowach. Bo przecież skoro rządy korzystają z kontroli gdzie się da, więc logicznym jest, że powinniśmy notatki sporządzać z rozmów i czynności, które danego dnia robimy. Bo przecież o to chodzi.

Nie chcę się tu rozpisywać o niebezpieczeństwach zbierania informacji o obywatelach ale jeden prosty przykład. Załóżmy, że wejdą przepisy i karty zdrowia elektroniczne. Idziesz do jednego lekarza, stawia diagnozę i jest to już w systemie. Ale ty nauczony praktyką postanowiłeś pójść do innego celem potwierdzenia tej diagnozy. No cóż, pójdziesz do drugiego on już wie, że byłeś u innego . To tylko taki mały przykładzik.

A i jeszcze coś, adminów proszę o zarchiwizowanie całego forum i przesłanie Tuskowi i do Brukseli. Niech wiedzą o czym się gada i kto gada .
15-12-2009 12:57 
 Ocena 4 na 4
stilgar (7322 punktów)
>A tak sobie jeszcze pomyślałem, że chyba powinniśmy robić notatki z rozmów prowadzonych w lesie, ogólnie w miejscach i okolicznościach nie pozwalających rządom na zbieranie informacji i przesyłać je do banku danych o rozmowach. Bo przecież skoro rządy korzystają z kontroli gdzie się da, więc logicznym jest, że powinniśmy notatki sporządzać z rozmów i czynności, które danego dnia robimy. Bo przecież o to chodzi.

Po co? Przecież od dawna wiadomo, że w kodzie genetycznym każdego drzewa jest wklejony kod, który sprawia, że takie drzewo zapisuje wszystko co się dzieje w jego okolicy a potem wysyła tą informację, a rząd musi jedynie pozbierać pyłek. A ty pewnie zawsze myślałeś, że pszczoły są po to, żeby miód robić! Naiwny! Pszczelarze należą do organizacji tak tajnych, że nawet sami nie wiedzą o ich istnieniu! Taki miód przecież powoduje próchnicę i cukrzycę, przez co napędza zyski lekarzom, którzy mogą dzięki temu zbierać coraz więcej informacji o tobie i zabierać twoje uczciwie zarobione pieniądze (nie wierzysz? Zapytaj Osnowy!). A pieniądze? Każdy ma własny numer seryjny a ty dotykając go zostawiasz na nim odciski palców, co pozwala na śledzenie cie i wysyłanie informacji przez antenę ukrytą w formie metalowego paska zaszytego w banknocie!

Musze kończyć, bo i tak powiedziałem już za dużo! Teraz moje życie jest zagrożone i tajne służby będą mi dokładać cholesterol do jedzenia, żebym zmarł na zawał serca.
15-12-2009 13:43 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>miód przecież powoduje próchnicę i cukrzycę, przez co napędza zyski lekarzom [...] nie wierzysz? Zapytaj Osnowy!
Potwierdzam, że lekarze korzystają finansowo na naszych chorobach oraz tracą gdy dopisuje nam zdrowie.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
A o co Ci chodzi ?
15-12-2009 13:55 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>A o co Ci chodzi ?
>

To była

kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
To jest obrazek wygenerowany przez Black Hole ? Czy to może black hole w Twoim umyśle ?
15-12-2009 14:31 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Stilgar, zlituj się. Jestem głodna. Na widok tej tutaj aż mnie skręciło
diogenes (42753 punktów)
>Masz komórkę - wiemy gdzie jesteś...

Wiemy, gdzie jest komórka. Np. pod klapą klozetu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
J.Szulc (5723 punktów)

Droga pani garmen - ależ chipy, czy inne śledzące urządzenia, to wspaniały pomysł
Ileż spokojniej i przyjemniej żyłoby się ludziom, gdyby w każdej chwili można było sprawdzić, gdzie kto się znajduje
Musielibyśmy albo popadać w konflikty w związku z szafowaniem kłamstwami różnego kalibru , albo (z przymusu) być kryształowo prawdomównymi
Żadnego oszukiwania, żadnych kombinacji, czy słyszymy (słyszeliśmy) prawdę
Pstryk - i już wiadomo, z kim ma się do czynienia

A tak serio, serio - nie ma się co oburzać. sami dla siebie to "ukręciliśmy". Juz jakiś czas temu.
Czy pani myśli, że protest coś tu może jeszcze zmienić?
Osobiście wątpię.

Nie mniej dobrze, że pani temat uzmysłowił coś, nad czym pewnie niezbyt często się zastanawiamy.
MrGuliwer (51 punktów)
>Jak podaje Puls Biznesu, każdy kto ma komórkę, będzie niedługo śledzony:
>
To nie wizja z książki Orwella, tylko skutek wdrożenia unijnej dyrektywy o retencji
>danych. Wejdzie ona w życie 1 stycznia 2010 r., a przygotowywane właśnie rozporządzenie Ministerstwa
>Infrastruktury ma precyzować, którzy operatorzy i w jakim zakresie mają przechowywać dane o
>połączeniach użytkowników telefonów komórkowych.
>Nowe przepisy zmuszą operatorów do przechowywania wszystkich danych o lokalizacji użytkowników w
>momencie nawiązania połączenia, a nawet - co zaskoczyło operatorów - przez cały czas rozmowy.
>Zapisy rozporządzenia nie tylko nie są zgodne z dyrektywą, ale także naruszają fundamentalne zasady
>Konstytucji RP oraz są niespójne z prawem telekomunikacyjnym - twierdzi Polska Izba Informatyki i
>Telekomunikacji, która reprezentuje wszystkich operatorów - pisze "PB".
>wiadomosci(*)orki_będzie_sledzony,item.html

>Czekam na następne pomysły.
>Chipy powinni nam zafundować, a wtedy wszystko będzie jasne, nawet jak się nie ma komórki.
>
Ostatnio moj znajomy stwierdził, ze tego typu rozwiazanie, pomoze w walce z przestepczoscia zorganizowana.
Jednak skoro owa przestepczosc jest tak zorganizowana, to znajdzie sposob na komorki. wystarczy kupowac zestawy pre-paid.
Wiec tak naprawde, niezaleznie od intecji prawodawcow, ustawa ta najbardziej udezy w prywatnosc i poczucie bezpieczestwa, zwyklych obywateli...
Jak ktos będzie naprawde chcial uwolnic sie od wielkiego brata, to to zrobi, jedynie Pan Kowalski będzie skazany na ciagla kontrole, bo po co mial by co chwila zmieniac numer telefonu...
To rozporzadzenie nie ma nic wspolnego z poprawa bezpieczenstwa, czy walka z przestepczoscia. To jawny atak na swobode obywatelska i zaproszenie do naduzyc, skoro policja juz nie będzie potrzebowala zezwolenia prokuratury, do dostepu do informacji.
Byc moze brzmi to troche jak teoria NWO, jednak nie widze innego powodu forsowania tego rozporzadzenia, jak kontrola poszczegolnych obywateli RP.
Jedyna nadzieja w marnej technologi naszych operatorow.
Co do Chip´ow, czy tak naprawde wiemy jakie informacje beda przechowywane w nowych dowodach osobistych?
Ale kto by sie tym przejmowal, w koncu, rzad robi to dla naszej wygody i bezpieczenstwa.
Ciekawie potoczyla sie historia.Wszystko zaczelo sie od telegrafu.Cekawe jak sie skonczy?;> wizja spoleczenstwa w ´´Surgots´´ czy Orwelloska, nie sa juz tak futurystyczne jak kiedys

Marian (5438 punktów)

   Garść informacji z mojej strony. Telefon komórkowy może łączyć się z (o ile dobrze pamiętam; może zależeć od producenta chipu GSM) do 7 stacji bazowych. Każdy SIM (tzw. subscriber identity module) zawiera unikalny klucz Ki, aby operator mógł identyfikować swoich subskrybentów. Znając siłę sygnału oraz położenie stacji bazowych, można bardzo zgrubnie oszacować położenie telefonu. Nie jestem pewien, czy operator ma dostęp do informacji o jakości sygnału odbieranego przez telefon; jeśli nie, dokładność określenia położenia znacznie spada. Do tego dochodzi problem rozproszeń sygnału. Sądzę, że można otrzymać dokładność nie lepszą niż kilkaset metrów. Żeby wyeliminować ryzyko śledzenia, wystarczy wyłączyć GSM (w większości telefonów oznacza to wyłączenie całego urządzenia).
   Tego typu dane na temat zgrubnego położenia na podstawie sygnału od stacji bazowych są już wykorzystywane w AGPS (assisted GPS), w celu przyspieszania tzw. pierwszego fiksa. Znając mniej więcej swoje położenie, telefon jest w stanie przez Internet (GPRS, EDGE, ...) ściągnąć almanach i odpowiednie efemerydy (z tego, co wiem, na ogół bez wiedzy użytkownika), dzięki czemu GPS jest gotowy do pracy nawet po kilku-kilkunastu sekundach (podczas, gdy ściągnięcie tych danych bezpośrednio z satelitów trwać może nawet kilka minut).
   Tak się składa, że uczestniczę w projekcie, którego celem jest zrobienie czegoś odwrotnego, tj. zlokalizowanie stacji bazowych (te dane nie są publicznie dostępne) na podstawie położenia (dzięki GPS) i siły sygnału (cellhunter.omoco.de), więc co nieco wiem na te tematy.
   Po co nam to? Żeby udostępnić te dane użytkownikom (czyli nam samym []), umożliwiając np. usługi bazujące na położeniu (location based services) bez konieczności włączania GPS (który jest kosztowny w kwestii baterii, a GSM jest zawsze włączony, jeśli urządzenie ma funkcjonować jako telefon).
   Osobiście sądzę, że prawdziwym zagrożeniem dla prywatności może być spyware fundowany nam przez producentów telefonów i innych urządzeń przenośnych. Telefony to w dzisiejszych czasach po prostu czarne skrzynki, które wykonują co użytkownik chce (choć nie zawsze, patrz DRM), ale jednocześnie ten sam użytkownik nie ma możliwości dowiedzieć się, co dokładnie jego telefon robi. Być może wysyła producentowi, albo operatorowi dane, które wykorzystają w celach marketingowych? Nie można tego wykluczyć. Byłoby bardzo niefortunne, gdyby nasze telefony stały się urządzeniami zbierającymi dane rynkowe dla osób trzecich i w ten sposób przestały służyć przede wszystkim swoim użytkownikom.
   Dlatego dobrze, że od niedawna obserwuje się trend wdrażania Wolnego Oprogramowania w tej materii. Najnowsza Nokia N900 bazuje na nim niemal w całości, poza niewielką ilością oprogramowania własnościowego, kontrolującego m.in. DRM, ale jeśli ktoś chce, może sflaszować obraz bez tych dodatków, a nawet – jeśli sobie zażyczy – skompilować cały system ze źródeł. W ten sposób każdy ma wgląd i wpływ na to jak działa i co robi jego telefon. To ciąg dalszy rewolucji rozpoczętej przez telefon Neo1973 (dla dociekliwych, google []).
   Podsumowując, sprawa nie wygląda aż tak źle, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

   Pozdrawiam.
16-12-2009 19:19 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>Sądzę, że można otrzymać dokładność nie lepszą niż kilkaset metrów. Żeby wyeliminować ryzyko śledzenia, wystarczy wyłączyć GSM (w większości telefonów oznacza to wyłączenie całego urządzenia).

Z tego co się orientuję, dokładnośc wynosi ok. 30m. w miastach ( tam BTSy ustawione są dość gęsto).

>   Tak się składa, że uczestniczę w projekcie, którego celem jest zrobienie czegoś odwrotnego, tj. zlokalizowanie stacji bazowych (te dane nie są publicznie dostępne) na podstawie położenia (dzięki GPS) i siły sygnału (cellhunter.omoco.de), więc co nieco wiem na te tematy.

Projekt ciekawy pod względem technicznym, tylko nie bardzo rozumiem sens. Przecież nadajników nikt nie ukrywa, są widoczne gołym okiem, w dodatku ich anteny są dość charakterystyczne i trudno je pomylić z czymkolwiek innym.

>   Po co nam to? Żeby udostępnić te dane użytkownikom (czyli nam samym []), umożliwiając np. usługi bazujące na położeniu (location based services) bez konieczności włączania GPS (który jest kosztowny w kwestii baterii, a GSM jest zawsze włączony, jeśli urządzenie ma funkcjonować jako telefon).
Tylko, że przy tak małej dokładności w porównaniu do GPS ( który ma teoretyczną dokładność 30 cm ), do czego miałoby to służyć? Mówisz o dokładności rzędu kilkuset metrów, nawigacji na tym sie nie oprze, dzieki takim informacjom to telefon mi bedzie mógł co najwyżej powiedzieć, w jakim mieście jestem

> To ciąg dalszy rewolucji rozpoczętej przez telefon Neo1973 (dla dociekliwych, google []).

Szczerze mówiąc, to mam wrażenie, że świat zignorował te telefony i poza garstką entuzjastów nikt o nich nie wie.
16-12-2009 20:44 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>Z tego co się orientuję, dokładnośc wynosi ok. 30m. w miastach ( tam BTSy ustawione są dość gęsto).
   Fakt, sporo od gęstości zależy. Być może masz rację.

>Projekt ciekawy pod względem technicznym, tylko nie bardzo rozumiem sens. Przecież nadajników nikt nie ukrywa, są widoczne gołym okiem, w dodatku ich anteny są dość charakterystyczne i trudno je pomylić z czymkolwiek innym.
   Zgadza się, ale w ten sposób nie dowiemy się niczego na temat LAC/ID stacji, ani do jakiej sieci należy. No i to wymaga trochę więcej pracy, biorąc pod uwagę dużą liczbę stacji bazowych. A w ten sposób wystarczy pojeździć po mieście z włączonym programem, który periodycznie zapisuje gdzie i z jakimi stacjami się łączy nasz telefon.

>Tylko, że przy tak małej dokładności w porównaniu do GPS ( który ma teoretyczną dokładność 30 cm ), do czego miałoby to służyć? Mówisz o dokładności rzędu kilkuset metrów, nawigacji na tym sie nie oprze, dzieki takim informacjom to telefon mi bedzie mógł co najwyżej powiedzieć, w jakim mieście jestem
   Nawigacji to jasne, że nie. Ale taka dokładność powinna w zupełności wystarczyć, żeby zdefiniować lokacje, w których telefon powinien automatycznie wykonać jakąś akcję, np. wyłączyć dzwonek, jeśli jesteś na uczelni, albo przypomni o jakimś wydarzeniu związanym z daną lokacją. Tego typu zabawki.

>> To ciąg dalszy rewolucji rozpoczętej przez telefon Neo1973 (dla dociekliwych, google []).
>Szczerze mówiąc, to mam wrażenie, że świat zignorował te telefony i poza garstką entuzjastów nikt o nich nie wie.
   Neo1973 i Freerunner to racja, ale sądzę, że zapoczątkowały coś fajnego i zwróciły uwagę na problem. Zobaczymy z jaką odpowiedzią spotka się N900, czy ofono rozwijany obecnie przez Intela i Nokię (a niewątpliwie inspirowany przez freesmartphone.org zapoczątkowany przez Openmoko), ale w przypadku HTC G1 + Android sądzę, że można już mówić o małym sukcesie. Choć niestety faktem jest, że raczej niewielka liczba ludzi ma wystarczającą wiedzę techniczną, żeby docenić wolność, którą te urządzenia oferują. Niemniej jednak dobrze, że wybór jest i nie jesteśmy skazani na kompletną hegemonię producentów telefonów.

   Pozdrawiam.
sztejkat (4743 punktów)
>   Dlatego dobrze, że od niedawna obserwuje się trend wdrażania Wolnego Oprogramowania w tej materii. (....)

A pod spodem siedzi sobie hardware... Sorki, co byś nie kombinował to i moduł GPS i moduł GSM to hardware i software. I ten raczej open-source nie będzie. Nawet we w pełni open-sourcowym PC siedzie kilka-kilkanaście mikrokontrolerów z jak najbadziej zamkniętym kodem i dziesiątkami niejawnych funkcji serwisowych.

Choćby głupia mysza, klawiatura, flash-pen.


Tomasz Sztejka
stilgar (7322 punktów)
>>   Dlatego dobrze, że od niedawna obserwuje się trend wdrażania Wolnego Oprogramowania w tej materii. (....)
>A pod spodem siedzi sobie hardware... Sorki, co byś nie kombinował to i moduł GPS i moduł GSM to hardware i software. I ten raczej open-source nie będzie. Nawet we w pełni open-sourcowym PC siedzie kilka-kilkanaście mikrokontrolerów z jak najbadziej zamkniętym kodem i dziesiątkami niejawnych funkcji serwisowych.
>Choćby głupia mysza, klawiatura, flash-pen.

Ale otwartość softu jest ważniejsza od otwartości hardware'u - jeśli użytkownik potrafi wprowadzić zmiany w kodzie, aby zacząć go używać wystarczy go przekompilować - wprowadzenie zmian w procesorze nie jest już takie łatwe.
Marian (5438 punktów)

   Zgadzam się, że wciąż problemem jest firmware, ale w niektórych przypadkach problem jest nie do przeskoczenia. GSM jest chyba najlepszym przykładem. Sieć GSM jest wyjątkowo kiepsko zaprojektowana i nie przystosowana do takich rzeczy (security by obscurity). Z tego, co wiem, zabawa firmwarem mogłaby zaburzyć działanie sieci, a nawet umożliwić darmowe rozmowy (tu jest ciekawy wątek na ten temat) i w rezultacie, jest to nielegalne.
   Jednak mimo wszystko implementacja narzędzi szpiegujących w firmwarze, albo hardwarze jest znacznie trudniejsza, niż w systemie operacyjnym urządzenia. Choć, oczywiście, nie niemożliwa.

   Pozdrawiam.
sztejkat (4743 punktów)
Zwróć uwagę, że wątku tym mówi się przede wszystkim o zaprojektowanych funkcjach szpiegowania/rejestracji, przy czym przedmówcy podnoszą tu Open Source jako sposób na zablokowanie/uniemożliwienie tego rodzaju działań.

Cóż, firmware jest, był i będzie projektowany przez producentów. I będzie zamknięty. Trudno, żeby był inaczej.

Czy więc, w takiej sytuacji, gdy prawo dopuści/nakaże odpowiednie procedury śledzące, gdy prawo zabroni reverse-engeneeringu, czy w takiej sytuacji mówienie, że Open Source zmniejszy ryzyko inwigilacji ma jakikolwiek sens?!

Oczywiście implantacja kodu z zewnątrz do firmwareu jest, w dobrze zaprojektowanych urządzeniach, pomijalnie mało prawdopodobna. Natomiast co producent tam umieści - decyduje tylko producent. I od tego żadną warstwą oprogramowania umieszczoną ponad poziomem firmwareu się nie ochroni.

Tomasz Sztejka
Marian (5438 punktów)

   Co do firmware, co racja to racja. Mi chodziło raczej o sam system operacyjny, bo tu jest większe pole do działania. Firmware ma do dyspozycji tylko jeden czip i o ile to nie jest chip komunikujący się w jakiś sposób ze światem zewnętrznym, nie stanowi to raczej zagrożenia dla prywatności.
   Mimo wszystko jasne, że nie można wykluczyć, że producent wgra jakiś rodzaj oprogramowania szpiegowskiego w zamknięty firmware i dlatego ważne jest, aby zapobiec legislacji mającej na celu uniemożliwienie użytkownikowi końcowemu dowiedzenie się, co robi jego własność. Dobrym sposobem mogłoby być również bojkotowanie producentów, którzy uczestniczyliby w tego typu procederach i danie im do zrozumienia, że jako ich klientom, nie podoba się to nam.
   Uważam, że absurdem jest, kiedy nie można rzeczy kupionej za własne pieniądze rozebrać, zajrzeć co jest w środku i zobaczyć, jak to działa. W końcu to moje, nie?

   Pozdrawiam.
22-12-2009 15:40 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>   Uważam, że absurdem jest, kiedy nie można rzeczy kupionej za własne pieniądze rozebrać, zajrzeć co jest w środku i zobaczyć, jak to działa. W końcu to moje, nie?

I tu docierasz do innego problemu - a mianowicie prawa własności. W wypadku urządzeń technicznych nowych generacji ścierają się tu prawa nabywcy wyrobu do użytkowania wyrobu w dowolny wybrany przezeń sposób i prawa do tak zwanej własności intelektualnej wytwórcy. Z prawami zaś nieodzownie związane są obowiązki.

Jeśli więc kupuję nowoczesny telefon to co tak naprawdę jest moje? Plastik? Prawo do użytkowania? Software? Sprzęt? W jakim stopniu moja własność zezwala na wprowadzanie zmian w wyrób? A jeśli nie, to czy można mówić, że jestem jego właścicielem? I w jakim stopniu z kolei prawa własności wytwórcy zezwalają mu na ingerencje w wyrób już sprzedany? I w jakim stopniu rozdzielana jest odpowiedzialność za skutki działania urządzenia o bądź co bądź sporym stopniu autonomiczności?

Temat na inny wątek.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365