 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-05-2012 21:09 | spellbinder (8577 punktów) | Śluby kościelne
8 na 10 | Do niedawna, przyznam szczerze, w ogóle nie zawracałem sobie głowy tematem „ślubu”. Nie mówię tutaj w ogóle o ślubie państwowym, papierkowym, a o tym „duchowym”, tudzież „uduchowionym”. Zacząłem się nad tym zastanawiać nie dlatego, że nagle przyszło mi do głowy zrobienie przyszłemu sobie psikusa. Dalej uważam, że składanie obietnic za kogoś, kto jeszcze nie istnieje (i być może istnieć nie będzie) jest absurdem. Niemniej niektórzy spośród moich znajomych wpadli na ten genialny pomysł…
I żeby im było mało papierka i pewnych „prawnych” bonusów. Nieeee. Uduchowili się.
Są ludzie, którzy uważają, że religia „powstała” aby człowiek mógł zrozumieć otaczający go świat. Patrząc na to co się dzieje w przypadku ślubów katolickich, można odnieść zupełnie odwrotne wrażenie. Śluby kościelne to esencja dojenia kasy. Wspaniała mistyfikacja.
Kapłan udzielający ślubu – tak na zdrowy rozsądek – nijak nie polepsza jakości związku dwojga ludzi. On tylko odtwarza pewne rytuały. Postoi sobie w ładnej szacie. Pomruczy coś. Pozwoli się pocałować. Przy okazji możemy doświadczać podwójnego zakłamania ze strony obyczajów.
Obecność innych osób, w tym kapłanów nijak, w żaden sposób, w żadnym wypadku nie może polepszyć związku wiążących się węzłem małżeńskim osób.
Po drugie – autorytet kapłana udzielającego ślubu jest fałszywy, oparty o majestat pełnionej funkcji. To zadanie może wykonać KAŻDY, kto jako tako opanuje pewne formułki i założy odpowiednie wdzianko. W gruncie rzeczy kapłan może być właśnie facetem z ulicy, biorący ślub nawet się o tym nie dowiedzą, nie musi bowiem prezentować sobą żadnej klasy; nie musi o niczym wiedzieć; nie musi być nikim (prócz oczywiście bycia faciem, który nauczył się krótkiej formułki).
Tu obnaża się prawdziwa misja udzielania ślubów, pogrzebów, chrzcin, czy innych rytuałów społecznych. FORSA dla kapłana, który nie musi posiadać żadnych kwalifikacji, który nie musi na tą forsę zapracować; starczy, że trzepnie dwie wyuczone formułki.
Bronią się jednak ci kapłani. Ludzie tego potrzebują; nikt nie zmusza do ślubu „duchowego”. Sami chcą. Sami płacą. To ważne wydarzenie.
Jasne. To prawda jest. Nikt nie zmusza. Kulturowa indoktrynacja jest zakorzeniona tak głęboko, że już nie można nawet powiedzieć kto ją szerzy. Funkcjonują te „skróty myślowe”, punkty przejścia, gdzie człowiek może pooszukiwać się odrobinkę – „od pierwszego nie palę”; „mieszkamy razem 4 lata, ale to w momencie ślubu „zmienia się” nasze życie”; a przede wszystkim – „zmiany nie są ciągłe i nieuchwytne; zmieniam się w tym momencie i kropka, tak, tak, tak”.
Ludzie sami chcą. Sami chcą z własnej, nieprzymuszonej woli dostosować się do grupy, być częścią tej grupy. Myślą, że jak się odpowiednio ubiorą, to natychmiast zaczną być jej częścią. Nie chcą rozumieć, ale odhaczyć „dokonanie”.
Dlatego też nie można powiedzieć, że kapłan udzielający takich kościelnych ślubów jest złodziejem. Nie jest. Sami przychodzą. Ale nie można też powiedzieć, że nie wykorzystuje sytuacji.
Zastanawia mnie… kiedy ludzie zaczną podchodzić do ślubu „kościelnego” racjonalnie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | Alicja Duda (25557 punktów) | Sytuacja uległaby zmianie gdyby sprywatyzowano tę część działalności USC. Gdyby można było brać ślub w wybranym miejscu i wygłaszać wybraną przez siebie formułkę a równocześnie by ślub był ważny w sensie prawnym to byłoby to konkurencją dla kościoła. Próbuje to robić Racjonalista ale śluby humanistyczne nie są w sensie prawnym ważne. Ślub w USC jest często niestety żenujący, szczególnie gdy urzędnik usiłuje naśladować ślub kościelny.Byłam na kilku takich ślubach , gdzie wszyscy uczestnicy marzyli by ten cyrk skończył się jak najszybciej. A przecież jest to dla biorących ślub bardzo ważny dzień i chcieliby by był to dzień szczególny pod każdym względem. Konkurencja pomiędzy uprawnionymi do dawania ważnych ślubów spowodowałaby zwiększenie atrakcyjności tego aktu.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | > Sytuacja uległaby zmianie gdyby sprywatyzowano tę część działalności USC.Ależ broń Darwinie. Ślub cywilny to jest formalność, jak odebranie dowodu osobistego, czy rejestracyjnego. Wybrany obywatel/zespół obywateli chce uzyskać pewne korzyści i w związku z tym muszą ci ludzie odwiedzić pewien urząd. Po co to prywatyzować? To powinno się w ogóle zlikwidować  > Gdyby można było brać ślub w wybranym miejscu i wygłaszać wybraną przez siebie formułkę a równocześnie by ślub był ważny w sensie prawnym to byłoby to konkurencją dla kościoła.Można. Najpierw człowiek idzie do urzędu, a potem sobie świętuje jak chce. Obiecuje sobie co chce, dostaje prezenty... jak na osiemnastce. Ludzie bardziej "dziani" wynajmują dzieciakom knajpy przy okazji osiemnastki. Dzieciak się bawi jak chce... ale dlaczego ktoś, kto sprzedaje ciasto na tą okazję ma jeszcze wyrabiać dowody?:D > Próbuje to robić Racjonalista ale śluby humanistyczne nie są w sensie prawnym ważne.Za wspominanie ślubów humanistycznych można dostać się do oślej ławki, więc nie wspominajmy o nich  > Byłam na kilku takich ślubach , gdzie wszyscy uczestnicy marzyli by ten cyrk skończył się jak najszybciej.A jednocześnie nikt nie sprzeciwił się, nie powiedział - "panie, do brzegu!". > A przecież jest to dla biorących ślub bardzo ważny dzień i chcieliby by był to dzień szczególny pod każdym względem.Kwestia indywidualna. Natomiast wypadałoby pamiętać, że na ten dzień w którym odbywa się ślub złożyło się wiele ważnych zdarzeń. Do niektórych nie można bezpośrednio przylepić plakietki. Ślub jest ważny tylko dlatego, że w naszej kulturze podkreśla się jego wagę. Jest ważny, bo tak. Z racjonalnego punktu widzenia to inne rzeczy są ważne; na przykład to, że panna młoda nie miała zahamowań na pierwszej randce. Albo miała. Może gdyby ich nie miała, to by do tego ślubu nie doszło, bo pan młody pomyślałby sobie o niej brzydko. Do ślubu prowadzi szereg różnych zdarzeń. Ślub sam w sobie zaś to tylko jakiś pusty rytuał. Rytuał "bo tak", tak się robi. W rzeczywistości korzystają na tym tylko kapłani i ludzie organizujący te śluby (no i niekiedy banki). To może być dla ludzi ważne; jak ile GB ma nowy iPad, albo jakiego koloru jest ten iPad, albo żeby to był iPad  Albo walentynki  Tego i tego dnia partnerki powinny dostawać kwiatki, bo tak. Dzisiaj w sklepie widziałem dzieciaka, który płakał, bo dostał od matki snickersa, a nie marsa. Dla niego też było ważne, żeby dostać marsa...
|
|
|  | | Lizergus (691 punktów) | >Do ślubu prowadzi szereg różnych zdarzeń. Ślub sam w sobie zaś to tylko jakiś pusty rytuał. Rytuał "bo tak", tak się robi. Do śmierci prowadzi szereg różnych zdarzeń. Życie samo w sobie zaś to tylko jakiś pusty rytuał. Rytuał "bo tak", tak się robi.
|
|
| |  | 1 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Do śmierci prowadzi szereg różnych zdarzeń. Życie samo w sobie zaś to tylko jakiś pusty rytuał. Rytuał "bo tak", tak się robi.
Hehe. Są takie rzeczy, jak np. wygląd stron internetowych, które mają swoją przyczynę w użyteczności. Albo filmy. Filmy "tak się robi", że w pierwszych 10 minutach musi być pokazany konflikt. Ale to ma sens o tyle, że kiedy filmowiec zrobi inaczej - ludzie zaczynają się nudzić, nie rozumieją o co kaman.
Rytuał ślubu jest natomiast bytem samym dla siebie. Jest taki, bo taki jest. Ludzie chcą go w takiej formie, bo w takiej formie się go robi.
|
|
| | |  | | Lizergus (691 punktów) | >Są takie rzeczy, jak np. wygląd stron internetowych, które mają swoją przyczynę w użyteczności. Nie każdy się do tego stosuje - nie każdy wybiera kryterium utylitarności. >Filmy "tak się robi", że w pierwszych 10 minutach musi być pokazany konflikt. Jw. No i co to ten konflikt? Mnóstwo rzeczy można pod to podciągnąć. >Ale to ma sens o tyle, że kiedy filmowiec zrobi inaczej - ludzie zaczynają się nudzić, nie rozumieją o co kaman. W domyśle - masy nie rozumieją - ale Ty owszem! :> Ale powiedzmy, że jest jakiś ogólny schemat a gdy się go łamie, to się robi zamieszanie. Przechodząc dalej... >Rytuał ślubu jest natomiast bytem samym dla siebie. Jest taki, bo taki jest. Ludzie chcą go w takiej formie, bo w takiej formie się go robi. ... mamy podobną sytuację. Ślub to nie jest jakiś "byt sam dla siebie". Jest zależny od swoich "użytkowników" - oni wytworzyli pewien schemat, oni tez mogą go zmieniać (albo nie).
|
|
| | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > Nie każdy się do tego stosuje - nie każdy wybiera kryterium utylitarności.Nigdy nie jest tak, że każdy się stosuje. Tak samo jak nie każdy się stosuje do "stania na czerwonym świetle"; nie każdy chce mieć czytelną stronę  > Jw. No i co to ten konflikt? Mnóstwo rzeczy można pod to podciągnąć.Mnóstwo można, ale nie ślub. > W domyśle - masy nie rozumieją - ale Ty owszem! :>Źle się domyślasz. > Ale powiedzmy, że jest jakiś ogólny schemat a gdy się go łamie, to się robi zamieszanie.Pokaż mi jeden przykład filmu, który wywołuje zamieszanie przez odejście od tego schematu... no i jeszcze czym ma być to "zamieszanie"? "Zamieszanie" robią zazwyczaj filmy skonstruowane właśnie w ten "poprawny" sposób. Gdyby Stare Warsy były źle nakręcone, to by żadna religia Jedi nie powstała na przykład. > ... mamy podobną sytuację. Ślub to nie jest jakiś "byt sam dla siebie". Jest zależny od swoich "użytkowników" - oni wytworzyli pewien schemat, oni tez mogą go zmieniać (albo nie).Ślub zalicza się do tych rzeczy, które niczego nie tworzą; same w sobie nie mają żadnej wartości. Zmieniają nastroje ludzi, którzy poddają się tym rytuałom tylko dlatego, że ci ludzie wiedzą, iż nastroje powinny im się zmienić. Takie "placebo". Podczas gdy przy powstawaniu strony internetowej, czy filmu autor korzysta z pewnych nieuświadomionych przez normalnego człowieka "kruczków", atawizmów, to nasze ślubne "placebo" jedzie tylko i wyłącznie po potrzebie przynależności do grupy i utrwaleniu sztucznej zależności. Tak więc w pierwszym wypadku masz celowe zachowania mające przynieść określony skutek; w drugim jakieś urojenia, które się wykonuje, bo się wykonuje, jak podniecanie się zdjęciami kotków, śluby, odpukanie w niemalowane, moda, walentynki i tak dalej. Rzeczy, które robi się, bo się je robi, tudzież "wszyscy" tak robią. I o ile racjonalność ślubu cywilnego jest w miarę oczywista, bo daje człowiekowi pewne "bonusy", których normalnie by nie miał; o tyle śluby "kościelne" służą jedynie dostosowaniu się do zasad, które są, bo są.
|
|
| | | | |  | | Lizergus (691 punktów) | >Mnóstwo można, ale nie ślub. Czemu akurat ślub nie? >Pokaż mi jeden przykład filmu, który wywołuje zamieszanie przez odejście od tego schematu... no i jeszcze czym ma być to "zamieszanie"? "Zamieszanie" robią zazwyczaj filmy skonstruowane właśnie w ten "poprawny" sposób. Gdyby Stare Warsy były źle nakręcone, to by żadna religia Jedi nie powstała na przykład. Jako "zamieszanie" miałem na mysli "ludzie zaczynają się nudzić, nie rozumieją o co kaman" >Ślub zalicza się do tych rzeczy, które niczego nie tworzą; same w sobie nie mają żadnej wartości. Sama w sobie to żadna rzecz nie ma wartości. Co nowego ma "tworzyć" ślub? >Zmieniają nastroje ludzi, którzy poddają się tym rytuałom tylko dlatego, że ci ludzie wiedzą, iż nastroje powinny im się zmienić. Takie "placebo". Nie tylko dlatego. Sam rytuał także zmienia osobę uczestniczącą. >Podczas gdy przy powstawaniu strony internetowej, czy filmu autor korzysta z pewnych nieuświadomionych przez normalnego człowieka "kruczków", atawizmów, to nasze ślubne "placebo" jedzie tylko i wyłącznie po potrzebie przynależności do grupy i utrwaleniu sztucznej zależności. Kruczki i atawizmy, przynależność do grupy i "sztuczne" zależności (a jakie są niesztuczne?) - to wszystko praktycznie ta sama kategoria. >Tak więc w pierwszym wypadku masz celowe zachowania mające przynieść określony skutek; w drugim jakieś urojenia, które się wykonuje, bo się wykonuje, jak podniecanie się zdjęciami kotków, śluby, odpukanie w niemalowane, moda, walentynki i tak dalej. Rzeczy, które robi się, bo się je robi, tudzież "wszyscy" tak robią. Wszystko się robi "po coś" - rozróżniać można tylko motywy i cele. >o tyle śluby "kościelne" służą jedynie dostosowaniu się do zasad, które są, bo są. Ślub kościelny również (dla niektórych osób) będzie racjonalny - w pewnym "układzie odniesienia".
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Sama w sobie to żadna rzecz nie ma wartości. Co nowego ma "tworzyć" ślub?Ślub nic nowego tworzyć nie może. Ale są rzeczy, które wartość mają; samochód, prócz szpanu, do czegoś jednak służy. Wygląda jak wygląda z jakiegoś powodu. > Nie tylko dlatego. Sam rytuał także zmienia osobę uczestniczącą.Ale zmienia dlatego, że zmienia  > Kruczki i atawizmy, przynależność do grupy i "sztuczne" zależności (a jakie są niesztuczne?) - to wszystko praktycznie ta sama kategoria.Zupełnie nie ta sama. Weźmy film i to mieszanie kadrów, trzy po kolei zapętlone; szeroki, bliski i jakiś tam jeszcze. To działa już na sam mózg człowieka, z ominięciem myślenia, rozumowania. Tak jest efektywnie, skutecznie. Podstawowym celem użycia tych różnych kruczków jest sprawienie, aby ludziom podobał się dany film. Jeśli im się spodoba, to dostaną coś od autora - radość, wzruszenie itd. Jak człowiek kupuje samochód, to również dostaje pewne rzeczy; wygodę, komfort przemieszczania się. W przypadku ślubu człowiek daje pieniądze, a więc swój czas tak naprawdę, a otrzymuje w zamian zapewnienie, że facet bez kwalifikacji, obcy zupełnie przez samą swoją obecność będzie mógł "uświęcić" przysięgę, jaką składają sobie dwie osoby. A to jest kłamstwo. Tak samo jak oszustwem jest "daj pieniążka, a my się za duszę twojej babci pomodlimy na mszy". Kapłan tylko udaje, że coś daje. Gdyby tylko ustąpiła indoktrynacja, gdyby człowiek od najmłodszych lat życia nie miał wtłaczanego w łeb pewnego schamatu: "w niebie siedzi niewidzialny Żyd i cię obserwuje", to w życiu by nie dawał kasy kapłanowi, który twierdzi, że niewidzialny Żyd wymaga od niego ślubu kościelnego. Podstawą tej usługi "ślubnej" jest fałszywe przekonanie o tym, że kapłan wie coś więcej niż biorący ślub, i że za tą usługę trzeba mu zapłacić. Tak więc tu kupuje się samą fikcję. Jak dresiarz kupuje samochód, to też mamy do czynienia - w pewnym stopniu - z fikcją. Wybierze to BMW bo dresiarze wybierają BMW, takie skojarzenie  . Ale też coś dostanie, coś prawdziwego. > Wszystko się robi "po coś" - rozróżniać można tylko motywy i cele.Pisałem o tym. Moda, kotki, pieski, koszulki, kalendarze, to wszystko kupuje się po to, żeby "zapisać się" do fanklubu. Pokazać innym (a przede wszystkim sobie); "hej, jestemy tacy jak i wy, jesteśmy ci fajni". W rzeczywistości zaś ludzie oferujący tego rodzaju produkty/usługi żerują na klientach, bo nic tak naprawdę im nie dają. W przypadku ślubu mamy bardzo oczywistą sprawę; dwoje ludzi uczestniczy w jakimś rytuale, który dotyczy ich samych, a w który wpisane jest dawanie forsy jakiemuś obcemu facetowi, który ten związek, przyrzeczenie ma "uświetnić" swoją osobą. To wszystko można oczywiście zrobić bez tego kapłana, cała ceremonia na tym nie ucierpi. Niechże ojciec panny młodej włoży czarny worek i wygłosi trzy słowa na krzyż. Nie. To musi być ksiądz. Mimo, że to zadanie może wykonać KAŻDY. To musi być ksiądz. A księdzu trzeba za "usługę" zapłacić. Sam ten rytuał jest już przestarzały i nic nieznaczący, ale obecność pijawki-kapłana do reszty odziera go z sensu. Pozwala przejrzeć o co tak naprawdę chodzi  Chodzi oczywiście o to, żeby kapłan miał robotę. > Ślub kościelny również (dla niektórych osób) będzie racjonalny - w pewnym "układzie odniesienia".Tak - dla kapłanów. Kapłan bowiem za coś, co nie wymaga od niego nawet elementarnej odpowiedzialności, nawet kropli wylanego potu, nawet grama wiedzy bierze kupę kasy za kilka minut "pracy". Dla kapłanów śluby to szczyt racjonalizmu. Dla całej reszty - przyrzeczenia bez pokrycia/koszty... no i oczywiście możliwość zapisania się do fanklubu, którego członkowstwa nikt nie sprawdza.
|
|
| | | | | | |  | | Lizergus (691 punktów) | > Ale zmienia dlatego, że zmienia No tak. A jutro będzie padać deszcz albo nie będzie. > Jak człowiek kupuje samochód, to również dostaje pewne rzeczy; wygodę, komfort przemieszczania się.A ślub może np. dawać komfort psychiczny. > Tak samo jak oszustwem jest "daj pieniążka, a my się za duszę twojej babci pomodlimy na mszy".Niekoniecznie, zakładając szczerą wiarę kapłana (hyhy) > Pisałem o tym. Moda, kotki, pieski, koszulki, kalendarze, to wszystko kupuje się po to, żeby "zapisać się" do fanklubu. Pokazać innym (a przede wszystkim sobie); "hej, jestemy tacy jak i wy, jesteśmy ci fajni".Chyba masz jakiś uraz do tego. Nie można się przyłączyć do jakiejś grupy? Właściwie to powinienem sprecyzować... mówiąc "ślub" mam na myśli ogólnie rytuał, w którym dwoje ludzi składa sobie przysięgę wierności itp. Ślub cywilny, a tym bardziej kościelny, to takie "narośla" na tradycji. I chociaż można kwestionować ich sens, to jednak jakąś rolę spełniają.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > No tak. A jutro będzie padać deszcz albo nie będzie.Chyba nie rozumiesz tego mojego żartobliwego stwierdzenia: "zmienia bo zmienia". Są takie rzeczy "ustalone", które trzeba (bądź zaleca się) wykonywać, ale nie ma to innego celu niż dostosowanie się do warunków. Tak jak podawanie dłoni na powitanie albo mówienie "na zdrowie" po tym, jak ktoś kichnął, albo trącanie się kieliszkami/kuflami. Tak się robi. Zachowania te może i nawet wyszły z czegoś faktycznego, ale tego dawno już nie ma. Te czynności jednak wciąż są pozbawione sensu i wykonywane z powodu tego, że tak trzeba, tak się robi. Dlaczego? No bo tak. > A ślub może np. dawać komfort psychiczny.Ale fałszywy. Podczas gdy samochód naprawdę pozwoli człowiekowi dorzeć gdzieś szybciej, ślub daje pozór bezpieczeństwa; ludziom wydaje się, że jeśli partner przyobecał coś w obecności ksiundza albo innego kapłana, to jego obietnica będzie bardziej wiążąca. Tak nie jest. Ślub "duchowy" nie może myślącemu człowiekowi dać większej "pewności" niż powiedzenie: "będę z Tobą do końca życia". Co innego ślub cywilny... tutaj jest element "szantażu" typu: "spróbuj odejść, a pójdziesz z torbami". > Niekoniecznie, zakładając szczerą wiarę kapłana (hyhy)Hehe. To po bandzie pojechałeś  > Chyba masz jakiś uraz do tego. Nie można się przyłączyć do jakiejś grupy?Nie mówię, że nie można. Ale ta tendencja przyłączania się do grupy jest pierwszą i najgroźniejszą zasadą wykorzystywaną przez cwaniaków do wycyckania człowieka. Począwszy od kościoła, a skończywszy na wciskaczach drogiego sprzętu elektronicznego. Nie ma nic zdrożnego w tym, że jakaś grupa ludzi się sobie zjednoczy; gorzej jeśli założyciel grupy będzie cwaniakiem zorientowanym na zysk. Czy to ojcowie scjentologii, czy znany projektant mody, czy prezydent; ci ludzie żerują na ludzkiej potrzebie do zrzeszania się, a samo już traktowanie człowieka jak bydła do dojenia jest zaprzeczeniem humanizmu. > mówiąc "ślub" mam na myśli ogólnie rytuał, w którym dwoje ludzi składa sobie przysięgę wierności itp.A przysięga wierności to???:D Tak głęboko się to zakorzeniło, że aż odrzucamy zdrową i naturalną poligamię. Racjonalnie jest, żeby to silne jednostki brały się za zapładnianie (przy jednoczesnym zapewnieniu, że nie tylko najsilniejszy będzie dupczył). > Ślub cywilny, a tym bardziej kościelny, to takie "narośla" na tradycji.Przysięga wierności to też narośl tradycji. > I chociaż można kwestionować ich sens, to jednak jakąś rolę spełniają.Jaką? No oczywiście - rolę nabijania kabzy kapłanowi  Co do innych ról - to nie spełniają ich (jak zapewnienie bezpieczeństwa), a udają, że spełniają: "Żona cię nie zdradzi, hłe hłe, wzięła z tobą ślub, buhahaha".
|
|
| | | | | | | | |  | | Lizergus (691 punktów) | > Tak się robi. Zachowania te może i nawet wyszły z czegoś faktycznego, ale tego dawno już nie ma. Te czynności jednak wciąż są pozbawione sensu i wykonywane z powodu tego, że tak trzeba, tak się robi. Dlaczego? No bo tak.Z niektórymi nie ma co walczyć. Pełen racjonalizm to bajda. A nadawanie sensu to i tak tylko (albo aż?) wymysł naszego umysłu. > Ale fałszywy. Podczas gdy samochód naprawdę pozwoli człowiekowi dorzeć gdzieś szybciej, ślub daje pozór bezpieczeństwa; ludziom wydaje się, że jeśli partner przyobecał coś w obecności ksiundza albo innego kapłana, to jego obietnica będzie bardziej wiążąca. Tak nie jest.A jak obiecują tylko sobie? 100% pewności nigdy nie ma. Samochód też może się popsuć. > Nie ma nic zdrożnego w tym, że jakaś grupa ludzi się sobie zjednoczy; gorzej jeśli założyciel grupy będzie cwaniakiem zorientowanym na zysk. Czy to ojcowie scjentologii, czy znany projektant mody, czy prezydent; ci ludzie żerują na ludzkiej potrzebie do zrzeszania się, a samo już traktowanie człowieka jak bydła do dojenia jest zaprzeczeniem humanizmu.To już głównie od konsumentów zależy, czy dadzą się robić w trambambulo. Chociaż oczywiście warto uświadamiać ludziom, jak można uodparniać się na manipulacje. > A przysięga wierności to???:D Tak głęboko się to zakorzeniło, że aż odrzucamy zdrową i naturalną poligamię. Racjonalnie jest, żeby to silne jednostki brały się za zapładnianie (przy jednoczesnym zapewnieniu, że nie tylko najsilniejszy będzie dupczył).Obecnie dominuje seryjna monogamia i raczej to ludziom pasuje. Ludzie mają różne potrzeby - niech sobie będą poli- albo mono-, co komu pasuje. A ten "najsilniejszy" (raczej najlepiej przystosowany) to już coraz mniej mówi o genach. Człowiek dzięki samodoskonaleniu potrafi przejść metamorfozę - z nędznego robaka do pięknego motyla :> > Przysięga wierności to też narośl tradycji.Może przed ślubem trzeba wprowadzić taki kwestionariusz z opcjami do wyboru, np. seks pozamałżeński : tak / nie / tylko z osobą tej samej płci itd.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Z niektórymi nie ma co walczyć.Nie ma co, bo same zanikają. Ale z niektórymi - jak śluby uświęcane przez niewidzialnych, kosmicznych Żydów już tak. > Pełen racjonalizm to bajda.To prawda. Choć można dać ludziom narzędzia do wykrywania choćby tych działań, które mają ich zrobić w ciula. > A nadawanie sensu to i tak tylko (albo aż?) wymysł naszego umysłu.Tyż prawda - w globalnym rozrachunku nic nie ma sensu  Natomiast w lokalnym; jak najbardziej. Wypicie piwka w upalny dzień ma dla człowieka sens lokalny, mimo że w ujęciu globalnym i tak kiedyś wszyscy umrzemy. Są jednak działania, które nawet lokalnie nie mają sensu dla osoby, która je wykonuje i za nie płaci. > A jak obiecują tylko sobie?To dalej jest pic na wodę, ale przynajmniej ta sprawa pozostaje między dwojgiem ludzi; nie są oni wykorzystani do zapewnienia kapłanowi zapłaty za nicnierobienie. > 100% pewności nigdy nie ma. Samochód też może się popsuć.Po to są gwarancje  Ślub kościelny jednak gwarancji nie daje - daje pozór gwarancji. > To już głównie od konsumentów zależy, czy dadzą się robić w trambambulo. Chociaż oczywiście warto uświadamiać ludziom, jak można uodparniać się na manipulacje.Otóż to. Takie zachowanie właśnie może przyczynić się do wzrostu racjonalizmu w społeczeństwie! > Obecnie dominuje seryjna monogamia i raczej to ludziom pasuje. Ludzie mają różne potrzeby - niech sobie będą poli- albo mono-, co komu pasuje.Ale panuje dlatego, że panuje  Tak jest ustalone, ludzie to znają, więc to przyjmują. To tak jak z religią. W Polsce większość jest chrzczona. Gdyby Polska była w Iraku, to większość by nie była chrzczona. Albo z potrawami narodowymi. Dlatego ciężko jest powiedzieć, że ludziom to "pasuje". Im to zostało wpasowane, a to jest wg. mnie różnica. > Może przed ślubem trzeba wprowadzić taki kwestionariusz z opcjami do wyboru, np.> seks pozamałżeński : tak / nie / tylko z osobą tej samej płci itd. Mam kumpla, który przeprowadza takie ankiety (z tym, że nie przed ślubem, a po kilku tygodniach związku)... nie poszczęściło mu się do tej pory
|
|
| | | | | | | | |  | | Dyshia (307 punktów) | > >A ślub może np. dawać komfort psychiczny.> Ale fałszywy. Podczas gdy samochód naprawdę pozwoli człowiekowi dorzeć gdzieś szybciej, ślub daje pozór bezpieczeństwa; ludziom wydaje się, że jeśli partner przyobecał coś w obecności ksiundza albo innego kapłana, to jego obietnica będzie bardziej wiążąca. Tak nie jest.To, czy obietnica daje Ci fałszywy bądź prawdziwy komfort tego, że zostanie dotrzymana zależy od osoby, która ją składa. I choć co prawda złożona obietnica nie czyni małżeństwa szczęśliwym, to sprawia, że lubie trwają w niej "dopóki śmierć ich nie rozłączy" i nie decydują się na rozwód (mówię oczywiście o małżeństwach ze starzem, zawartych jeszcze w czasach zaawansowanego komunizmu, kiedy ludzie wyrośli w innej mentalności, w której rozwód czy separacja były abstarkcją i oznaką porażki). Nie zapominaj, że ludzie wierzący są przekonani, że zawierają ślub przed Bogiem, który "uświęca" ich przysięgę i nadaje jej nadzwyczajną rangę, a ksiądz jest tu tylko pośrednikiem, a pośrednikom się płaci.  > A przysięga wierności to???:D Tak głęboko się to zakorzeniło, że aż odrzucamy zdrową i naturalną poligamię. Racjonalnie jest, żeby to silne jednostki brały się za zapładnianie (przy jednoczesnym zapewnieniu, że nie tylko najsilniejszy będzie dupczył).Abstrahując od przysięgi, to monogamia jest moim zdaniem kolejną konsekwencją ewolucji, strategią rozrodczą doskonalszą niż poprzednie, pozwalajcą jeszcze efektywniej wychowywać potomstwo. Nie będę tematu rozwijać, bo to off topic, ale chyba po zastanowieniu wiele osób przyzna mi rację.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | > >>A ślub może np. dawać komfort psychiczny.> >Ale fałszywy. Podczas gdy samochód naprawdę pozwoli człowiekowi dorzeć gdzieś szybciej, ślub daje pozór bezpieczeństwa; ludziom wydaje się, że jeśli partner przyobecał coś w obecności ksiundza albo innego kapłana, to jego obietnica będzie bardziej wiążąca. Tak nie jest.> To, czy obietnica daje Ci fałszywy bądź prawdziwy komfort tego, że zostanie dotrzymana zależy od osoby, która ją składa. I choć co prawda złożona obietnica nie czyni małżeństwa szczęśliwym, to sprawia, że lubie trwają w niej "dopóki śmierć ich nie rozłączy" i nie decydują się na rozwód (mówię oczywiście o małżeństwach ze starzem, zawartych jeszcze w czasach zaawansowanego komunizmu, kiedy ludzie wyrośli w innej mentalności, w której rozwód czy separacja były abstarkcją i oznaką porażki). Nie zapominaj, że ludzie wierzący są przekonani, że zawierają ślub przed Bogiem, który "uświęca" ich przysięgę i nadaje jej nadzwyczajną rangę, a ksiądz jest tu tylko pośrednikiem, a pośrednikom się płaci.  Ludzie w czasach komunizmu też brali rozwody. Ci, którzy wyrośli na gruncie przedwojennym, ew. powojennym, ale raczej drobnomieszczańskim lub wiejskim nie brali. Byli bici, zdradzani, poniewierani, zostawiani na pastwę losu tak samo często jak dziś, ale rozwodu nie brali.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | > Ludzie w czasach komunizmu też brali rozwody. Ci, którzy wyrośli na gruncie przedwojennym, ew. powojennym, ale raczej drobnomieszczańskim lub wiejskim nie brali.> Byli bici, zdradzani, poniewierani, zostawiani na pastwę losu tak samo często jak dziś, ale rozwodu nie brali.Do tego nawiązuję. I oczywiście, że brali, ale w mniejszym stopniu, dużo rzadziej (co wynikało też z większych utrudnień prawnych), ponieważ jeszcze wyrastali w przekonaniu, że małżeństwo jest wartością samą w sobie, coś, o co należy walczyć, "dla potomności" chociażby.  Do tego brak tolerancji w otoczeniu i brak wszelkiego typu np. niebieskich linii, innych telefonów zaufania, czyli anonimowego chociaż wsparcia powodował, że chęć wyzwolenia się z fatalnego małżeństwa rzadko kiedy przeradzała się z marzeń i modlitw w realne działania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Byli bici, zdradzani, poniewierani, zostawiani na pastwę losu tak samo często jak dziś, ale rozwodu nie brali. Jeszcze 50-60 lat temu rozwódka czy rozwodnik byli bardzo źle widziani w społeczeństwie. Byli narażeni na ostracyzm społeczny. Nauczycielka rozwódka była przez rodziców bardzo źle przyjmowana. Rodzice dostawali szału jak córeczka umawiała się z rozwodnikiem. Podobnie było traktowanie niezamężnych kobiet z dzieckiem. To w dzisiejszych czasach zupełnie się zmieniło. Analogia jaka mi się nasuwa to dzisiejsze postrzeganie praw homoseksualistów. Niby nie ma się nic przeciwko, ale najlepiej gdyby nie było ich widać, nie mieszkali w sąsiedztwie i nie korzystali z takich samych praw jak "normalni" ludzie.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
|  | 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Ślub kościelny i cywilny jest wg mnie identyczny. Jeden i drugi nie ma żadnego znaczenia. Obydwa zamykają usta moralizującej rodzinie i otoczeniu. Ślub cywilny jest kontraktem, ale równie dobrze można założyć spółkę cywilną, bo daje to wg mnie takie same prawa. Cywilny jest chyba tańszy i wymaga mniej czasu. Kościelny wiąże się z chodzeniem na "nauki".
Nie wiem co jest racjonalnego w braniu ślubu? To czy jest to kościelny czy cywilny jest sprawą drugorzędną.
|
|
| |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Ślub kościelny i cywilny jest wg mnie identyczny. Jeden i drugi nie ma żadnego znaczenia. Obydwa zamykają usta moralizującej rodzinie i otoczeniu.
Właściwie się zgadzam, ale...
>Ślub cywilny jest kontraktem, ale równie dobrze można założyć spółkę cywilną, bo daje to wg mnie takie same prawa.
...czy spółka daje np. podobne przywileje spadkowe? Podatkowe? I nie jestem pewna czy klasyczna ("ślubna") umowa małżeńska nie ułatwia jednak organizacji praw do potomstwa.
>Nie wiem co jest racjonalnego w braniu ślubu? To czy jest to kościelny czy cywilny jest sprawą drugorzędną.
Niektórym opłaca się to finansowo. Podobno.
|
|
| | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Ślub kościelny i cywilny jest wg mnie identyczny. Jeden i drugi nie ma żadnego znaczenia. Obydwa zamykają usta moralizującej rodzinie i otoczeniu.> Właściwie się zgadzam, ale...> >Ślub cywilny jest kontraktem, ale równie dobrze można założyć spółkę cywilną, bo daje to wg mnie takie same prawa.> ...czy spółka daje np. podobne przywileje spadkowe? Podatkowe? I nie jestem pewna czy klasyczna ("ślubna") umowa małżeńska nie ułatwia jednak organizacji praw do potomstwa.Przywilieje podatkowe tak: wspólne rozliczanie, a dodatkowo możliwość odliczeniaznacznie większej ilości kosztów od podatku. Spadkowe są osiągalne i bez tego. W testamencie można zapisać wszystko co się chce. Podatek od dziedziczenia od wspólnika (małżonka) jest chyba małym problemem, ale w linii rodzice - dzieci nie ma różnicy. > >Nie wiem co jest racjonalnego w braniu ślubu? To czy jest to kościelny czy cywilny jest sprawą drugorzędną.> Niektórym opłaca się to finansowo. Podobno.I to jest jedyny prawdziwy argument, ale tylko dla strony biedniejszej.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | deili (1140 punktów) |
>Spadkowe są osiągalne i bez tego. W testamencie można zapisać wszystko co się chce. Podatek od dziedziczenia od wspólnika (małżonka) jest chyba małym problemem, ale w linii rodzice - dzieci nie ma różnicy. I tu niestety jest problem, nasze prawo co do testamentów i ich respektowania jest bardzo, ale to bardzo zagmatwane. Fakt, w testamencie możesz zapisać co chcesz, inaczej sprawa wygląda z jego wyegzekwowaniem.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Spadkowe są osiągalne i bez tego. W testamencie można zapisać wszystko co się chce. Owszem. A potem zaczynają się próby obalenia testamentu ze strony kochanej rodzinki zmarłego, która za życia psy na nim wieszała. A to zachowek, a to kuzynka poczuje się dotknięta, że sekretera po prababci jakiejś obcej babie / obcemu facetowi przypadnie... Znam przypadek, gdzie sprawa spadkowa po zmarłym konkubencie ciągnęła się 12 lat. Podobno to jeszcze nie był rekord. Nie zawsze jest lekko i przyjemnie.
|
|
| | |  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | > Niektórym opłaca się to finansowo. Podobno.Nie tylko finansowo. Żeniłem się gdy moja starsza pociecha miała już 2,5 roku a młodsza dopiero została zaplanowana. Nie czuliśmy z żoną (  ) wewnętrznej potrzeby by się pobierać ale pamiętaliśmy stosy papierów, które ona albo razem musieliśmy podpisywać przy pierwszym dziecku. Zaświadczeń, poświadczeń, upoważnień wynikających z tego, że nie mieliśmy ślubu. Nie pamiętam już dokładnie wszystkiego ale na pewno było tego trochę w szpitalu, coś w Urzędzie Miasta, przy wyrabianiu paszportu i przy okazji przyjęcia do żłobka. Wszędzie problemem było inne nazwisko matki a inne córki. Rzeczywiście, nie bez znaczenia były też kwestie dziedziczenia, które można było załatwić w inny sposób ale po ślubie uregulowały się automatycznie. AHS intro
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | >Wszędzie problemem było inne nazwisko matki a inne córki. A to dziwne. Zważywszy, że przy ślubie jest kilka różnych możliwości (mąż przyjmuje nazwisko żony, żona nazwisko męża, każde zostaje przy swoim, dzieci noszą nazwisko ojca albo matki) robienie problemu z innego nazwiska wydaje mi się anachronizmem z XIX wieku. A przy wpisywaniu dziecka do rejestru w USC dostaje się chyba akt urodzenia z imieniem i nazwiskiem dziecka oraz imionami i nazwiskami rodziców i to powinno wystarczyć.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | Tak, oczywiście. Mówiąc "problem" miałem na myśli samą konieczność przedstawiania aktu urodzenia  i odpowiadanie na głupie pytania urzędników. Nie zdarzyło się, żeby z aktem czegoś nie dało się załatwić. W USC problemem było już to, że mama jeszcze z obolałym tyłkiem musiała stawić się tam razem ze mną- ja aby uznać dziecko za swoje a ona, żeby się na to zgodzić podczas gdy jako mąż drugą córkę mogłem zgłosić sam. Coś jeszcze mi świta, że po porodzie nie mogłem wziąć płatnej opieki ani na dziecko, bo może zająć się nim matka ani na matkę, bo nie była moją żoną. To są oczywiście wszystko pierdoły ale wzięte razem z przewidywaną przez nas swą powtarzalnością w latach późniejszych, kwestią dziedziczenia i wszelkimi wspólnymi biurokratycznymi sprawami skłoniły nas do ślubu. AHS intro
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | > Tak, oczywiście. Mówiąc "problem" miałem na myśli samą konieczność przedstawiania aktu urodzenia i odpowiadanie na głupie pytania urzędników. Nie zdarzyło się, żeby z aktem czegoś nie dało się załatwić. W USC problemem było już to, że mama jeszcze z obolałym tyłkiem musiała stawić się tam razem ze mną- ja aby uznać dziecko za swoje a ona, żeby się na to zgodzić podczas gdy jako mąż drugą córkę mogłem zgłosić sam.> Coś jeszcze mi świta, że po porodzie nie mogłem wziąć płatnej opieki ani na dziecko, bo może zająć się nim matka ani na matkę, bo nie była moją żoną.> To są oczywiście wszystko pierdoły ale wzięte razem z przewidywaną przez nas swą powtarzalnością w latach późniejszych, kwestią dziedziczenia i wszelkimi wspólnymi biurokratycznymi sprawami skłoniły nas do ślubu.> AHS introto wszystko co opisujesz to przeszłość sytuacja się już tak upowszechniła, że pozostała TYLKO jedna sprawa nie zmienił się przepis, że oświadczenie o uznaniu dziecka (składane w USC gdy rodzice nie maja urzędowego ślubu) może być złożone wyłącznie przed Kierownikiem Urzędu lub jego zastępcą, co - jak można się domyślać - zwłaszcza w dużych miastach (gdzie USC to wielki budynek, gdzie jest pełno pokoi i - jak dobrze zorganizowane - w każdym urzędnik, przydzielony na adresy, litery nazwisk, albo coś, żeby sprawnie było, są działy, wydziały, każdy ma swojego szefa od czegoś itd) jest kosmiczną urzędniczą śmieszną masakrą (nagle trzeba szefa szefów szukać, bo "będzie uznanie !!!!", które polega na podpisaniu 2 słownie dwóch papierków więcej - oświadczenie o uznaniu oraz o zapoznaniu się z przepisami o obowiązkach ojca; bo jak wiemy matka ma domniemanie i nie musi uznawać)
|
|
| |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Nie wiem co jest racjonalnego w braniu ślubu? To czy jest to kościelny czy cywilny jest sprawą drugorzędną. Dlatego tam gdzie wprowadzono związki partnerskie coraz więcej osób korzysta z tej formy. Czytałam w jakimś felietonie na ten temat, że we Francji liczba nowo zawieranych zawieranych związków partnerskich i małżeństw się wyrównały. Tradycyjne postrzeganie małżeństwa w postaci związku aż do śmierci już dawno się skończyło. W Polsce za sprawą kościoła katolickiego rozwody są bardzo utrudnione i drogie ale nawet kościół musiał się pogodzić z rozwodami i zastosował stwierdzenie nieważności ślubu kościelnego. Pewne uregulowania prawne dotyczące majątku, opieki, potomstwa są w państwie potrzebne ale uważam, że państwo powinno przestać się wtrącać w prywatne życie obywatela i zarówno zawarcie jak i rozwiązanie małżeństwa czy związku partnerskiego powinno należeć do obywatela a państwo jedynie zapisać jego wolę.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >> Nie wiem co jest racjonalnego w braniu ślubu? To czy jest to kościelny czy cywilny jest sprawą drugorzędną. > Dlatego tam gdzie wprowadzono związki partnerskie coraz więcej osób korzysta z tej formy. Czytałam w jakimś felietonie na ten temat, że we Francji liczba nowo zawieranych zawieranych związków partnerskich i małżeństw się wyrównały.
Co to jest za związek partnerski, który trzeba zawierać? Ja sobie to wyobrażam tak, że po prostu trzeba zrobić miejsce w szafie na rzeczy partnerki lub partnera, ustalić jakieś zasady i tyle. Jedyny sens ceremonii jest taki, że może to być zadośćuczynienie tradycji żeby ludzie mniej gadali.
> Tradycyjne postrzeganie małżeństwa w postaci związku aż do śmierci już dawno się skończyło. > W Polsce za sprawą kościoła katolickiego rozwody są bardzo utrudnione i drogie ale nawet kościół musiał się pogodzić z rozwodami i zastosował stwierdzenie nieważności ślubu kościelnego.
Warunki unieważnienia są dość nieosiągalne dla większości małżeństw. Podobno trzeba nieźle nakłamać żeby to odkręcić. Np w znanym mi przypadku trzeba twierdzić że to rodzina naciskała pod groźbą wydziedziczenia itp.
> Pewne uregulowania prawne dotyczące majątku, opieki, potomstwa są w państwie potrzebne ale uważam, że państwo powinno przestać się wtrącać w prywatne życie obywatela i zarówno zawarcie jak i rozwiązanie małżeństwa czy związku partnerskiego powinno należeć do obywatela a państwo jedynie zapisać jego wolę.
Całkowicie się zgadzam. Z tego też powodu nie uważam związków tej samej płci za niedopuszczalne.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Co to jest za związek partnerski, który trzeba zawierać? Ja sobie to wyobrażam tak, że po prostu trzeba zrobić miejsce w szafie na rzeczy partnerki lub partnera, ustalić jakieś zasady i tyle. Czy nazwiemy to "zawieraniem" czy "oświadczeniem woli" nie ma znaczenia ważne są konsekwencje. Zawarcie związku partnerskiego ułatwia życie partnerom. Jest dużo sytuacji w których osoba bliska ma szczególne prawa ( w szpitalach, w razie śmierci partnera, w sądach, w szkole, przedszkolu .. itd). Te prawa, które wynikają z zawartego związku ułatwiają życie nie tylko partnerom ale i państwu. Nie ma potrzeby prowadzić dochodzenia czy dany człowiek może uzyskać informacje o nieprzytomnym partnerze czy nie, czy w razie śmierci partnera majątek ruchomy w mieszkaniu jest własnością zmarłego czy niekoniecznie itd. Dochodzenia sądowe w każdej takiej sprawie jest kosztowne i czasochłonne. To właśnie regulują związki partnerskie. Umowa cywilna musiałaby być wielkości książki by wyczerpać wszystkie sytuacje natomiast jeżeli partnerzy chcą zrezygnować z jakiegoś ułatwienia mogą to zrobić właśnie umową cywilną.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Czy nazwiemy to "zawieraniem" czy "oświadczeniem woli" nie ma znaczenia ważne są konsekwencje. Zawarcie związku partnerskiego ułatwia życie partnerom. Jest dużo sytuacji w których osoba bliska ma szczególne prawa ( w szpitalach, w razie śmierci partnera, w sądach, w szkole, przedszkolu .. itd). Te prawa, które wynikają z zawartego związku ułatwiają życie nie tylko partnerom ale i państwu.
W szpitalu, szkole i sądzie można użyć upoważnienia. Dowolną osobę można upoważnić do reprezentowania. Testament załatwia pozostałe sprawy.
>Nie ma potrzeby prowadzić dochodzenia czy dany człowiek może uzyskać informacje o nieprzytomnym partnerze czy nie, czy w razie śmierci partnera majątek ruchomy w mieszkaniu jest własnością zmarłego czy niekoniecznie itd. Dochodzenia sądowe w każdej takiej sprawie jest kosztowne i czasochłonne.
Tak samo w przypadku testamentu. Można go sporządzić odręcznie, bez pomocy adwokata, za darmo.
>To właśnie regulują związki partnerskie. Umowa cywilna musiałaby być wielkości książki by wyczerpać wszystkie sytuacje natomiast jeżeli partnerzy chcą zrezygnować z jakiegoś ułatwienia mogą to zrobić właśnie umową cywilną.
Podam kilka wad cywilnego ślubu: - limit wiekowy 35 lat programu Rodzina na swoim nie dotyczy singli, nie dotyczy spółki dwóch singli, - wspólne rozliczanie podatku z dzieckiem jest możliwe u singli, a niemożliwe u małżeństw, - majątek, którego nie połączono ślubem znacznie łatwiej podzielić w przypadku zakończenia związku, - z tego co mówią małżeństwa to istnieją utrudnienia w załatwieniu miejsc w szkole, żłobku czy przedszkolu, których nie mają single (nie wiem ile w tym prawdy), - ubezwłasnowolnienie finansowe i zależność od drugiej osoby przy braniu kredytu i zawieraniu poważniejszych umów, - obniżona zdolność kredytowa jeżeli druga strona zarabia mniej, - konieczność spłaty długów partnera po rozejściu się nawet jeżeli się o nich nie wiedziało, - małżeństwo bogatego i biednego partnera, bogaty partner umiera i zostawia dziecko, biedny zawiera nowy związek i ma pięcioro dzieci, geny właściciela majątku mają znikomy spadek, bo muszą się dzielić z obcym biologicznie (proszę bez linczu!), - każdy ślub rozleniwia, - opieka socjalna jest mniej szczodra dla pełnych rodzin, niż niepełnych (znowu zasłyszane, nie mam pewności), - ludzie którzy się rozwiedli zwykle nauczeni doświadczeniem nie chcą zawierać formalnego związku, coś w tym musi być, - obserwuję wśród znanych mi udanych małżeństw poszukiwanie wyjścia ze związku i chęć fikcyjnego rozwodu, bo to ich zdaniem im się opłaca.
Cywilny ślub nie ma żadnych zalet, których nie można osiągnąć bez niego, tańszym kosztem. Ma sporo wad.
Rzeczywista polityka naszego państwa jest wybitnie antyrodzinna, chociaż powszechnie twierdzi się inaczej. Małżeństwa są w gorszej sytuacji prawnej, niż single. Zawieranie ślubu w wielu przypadkach nie jest racjonalne, chociaż są wyjątki.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | Właśnie dlatego potrzebna jest ustawa o związkach partnerskich. Można je łatwo zawrzeć i łatwo rozwiązać. Spotkałam się z przypadkiem gdy po śmierci partnera, rodzina tego partnera uznała, że wszystko w mieszkaniu należącego do zmarłego jest jego własnością nawet osobiste rzeczy drugiej strony tego związku. Związki partnerskie to przyszłość, mało kto będzie się decydował na małżeństwo ze wszystkimi konsekwencjami. Coraz więcej jest par, które na ślub się nie decydują ale stan dotychczasowy też im nie odpowiada. Państwo powinno w tym wypadku wspomagać obywateli a nie utrudniać życia. Coraz więcej jest osób samotnie wychowujących dzieci, jest też coraz więcej rodzin, które mają dzieci"twoje, moje, nasze". Związek partnerski to też zabezpieczenie prawa do więzi rodzinnych dla dzieci partnera.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > Związek partnerski to też zabezpieczenie prawa do więzi rodzinnych dla dzieci partnera.W gruncie rzeczy pomiędzy ślubem, a związkiem partnerskim nie ma chyba aż tak wielkiej różnicy. Jedno i drugie jest związkiem partnerskim w ogólnym znaczeniu. W pierwszym przypadku mamy do tego jeszcze ceremonię ("ach co to był za ślub"), która ma służyć jako podbudowa, utrwalacz całego związku. Do tego są atrybuty takie jak wesele, świadkowie, goście, zdjęcia, nagrania i inne pamiątki. Dlatego podobno pary ślubne na ogół dłużej wytrzymują w związku niż te bez ślubów, chociaż są przypadki odwrotne. Byłem kiedyś zaproszony na srebrne wesele na którym była matka pana młodego (starszego o 25lat), która przyszła ze swoim konkubentem z którym żyła już 30 lat bez ślubu. W związku partnerskim jest jakby od początku zaprogramowana nieufność z opcją szybkiego rozwiązania (bo nie wiadomo co będzie), a ślubujący w Kościele wstępują w związek z wiarą i nadzieją, że się razem szczęśliwie zestarzeją. Problemy w razie koniecznego rozejścia się są jednak podobne zwłaszcza jeśli są dzieci i gdy w czasie związku powstał wspólny majątek, chyba że związek bez ślubu ma charakter dorywczy i całkowicie rozdzielny majątkowo i nie powołuje się do życia dzieci. Ale co to za związek, chociaż lepszy chyba niż całkowita samotność. Zdaje się, że większości kobiet trudno byłoby zaakceptować tego typu związek z kilku ważnych względów. Chociaż dzisiaj sytuacja się zmienia to jednak chyba kobiety szukające partnera myślą jednak o trwałym związku. Podobnie i mężczyźni którzy nie chcą pełnić roli "oficera dochodzącego"  . Różnica zatem polega na tym, że związek ze ślubem wymaga prawnego rozwiązania co przysparza pewnych kosztów i zostawia ślady w dokumentacji oraz dłużej trwa procedura rozwodowa. W pewnych sytuacjach dochodzą koszty alimentacyjne dla byłego współmałżonka. Rozwiązany związek bez ślubu także pociąga za sobą takie koszty jeśli strona zobowiązana ma poczucie etyki. Zresztą można je chyba sądownie uprawomocnić. Problem polega na tym, że w wyniku zachodzących od ponad pół wieku zmian społecznych ludzie odchodzą od modelu społeczeństwa opartego na rodzinie. Jakie to spowoduje skutki w przyszłości można się tylko domyślać, ale pewności nie ma. Nie wiadomo więc czy płakać czy się cieszyć  .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Dyshia (307 punktów) | > Dlatego podobno pary ślubne na ogół dłużej wytrzymują w związku niż te bez ślubów, chociaż są przypadki odwrotne.Przykład Francji pokazuje, że wiele par będących w związku partnerskim po czasie decyduje się na zawarcie małżeństwa. Trudno tu więc dywagować, które związki są trwalsze, to temat zbyt młody i choćby dlatego nie słyszymy o parach, świętujących dwudziestolecie swojego związku partnerskiego.  > Ale co to za związek, chociaż lepszy chyba niż całkowita samotność.> Zdaje się, że większości kobiet trudno byłoby zaakceptować tego typu związek z kilku ważnych względów.Chciałabym zauważyć, że wśród wszystkich tego typu związków 50% stanowią kobiety.  Raczej nie tkwią w tych relacjach codziennie mając nadzieję, że partner nagle stanie w drzwiach z pierścionkiem zaręczynowym. Wiele kobiet po prostu w takich związkach najlepiej się realizuje, brak zobowiazań sprzyja karierze zawodowej, a do tego gdy facet przekroczy pewne ustalone zasady (choćby uderzy), nic nie stoi na przeszkodzie, by się z nim raz na zawsze pożegnać. A wizja rozwodu (czyli pranie brudów rozciągniete w czasie), wspólne mieszkanie (nie musi być wspólne w sensie majątkowym) i brak alternatywnego miejsca do wyprowadzki, dzieci sprawiają, że często kobiety pozwalają sobie na zaniżanie własnej wartości i godzą się na takie traktowanie, bo zerwanie tego związku jest zbyt trudne, rodzi mnóstwo komplikacji. I to chyba częściej faceci mają ochotę wcisnąć się z buciorami do wysprzątanego mieszkania, gdzie podawane są regularne i odżywcze posiłki, a i pobzykać można częściej. > Problem polega na tym, że w wyniku zachodzących od ponad pół wieku zmian społecznych ludzie odchodzą od modelu społeczeństwa opartego na rodzinie. Jakie to spowoduje skutki w przyszłości można się tylko domyślać, ale pewności nie ma.Tragiczne.  Dlatego miejmy nadzieję, że rządy w końcu przestaną zostawać w tyle za społeczeństwem, i dostosują oderwane od naszej zmieniajacej się rzeczywistości urzędy, przepisy oraz struktury, które nawet nie były dobrze przystosowane do modelu 2+2.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Problem polega na tym, że w wyniku zachodzących od ponad pół wieku zmian społecznych ludzie odchodzą od modelu społeczeństwa opartego na rodzinie. Jakie to spowoduje skutki w przyszłości można się tylko domyślać, ale pewności nie ma.> Tragiczne. Dlatego miejmy nadzieję, że rządy w końcu przestaną zostawać w tyle za społeczeństwem, i dostosują oderwane od naszej zmieniajacej się rzeczywistości urzędy, przepisy oraz struktury, które nawet nie były dobrze przystosowane do modelu 2+2.Nie wiem czy tragiczne. Tego dowiedzą się ci którzy nie zwykli przejmować się tym co będzie w dalszej przyszłości - młode dzisiaj pokolenia. Ja tylko chciałem zwrócić uwagę na pewne sprzeczności w tym kontekscie zmieniającej się rzeczywistości. Jeśli bowiem upada model społeczeństwa opartego na rodzinie, której podstawą był ślub, wyznanie miłości i plany prokreacyjne to znaczy, że w dzisiejszych trudnych czasach (zdaje się, że kiedyś były pod wieloma względami znacznie trudniejsze), nastąpiło przewartościowanie ludzkich dążeń i ideałów. Tym co dzisiaj kieruje ludźmi wydaje się być sukces, barwne życie i jak najpełniejsze zaspokajanie własnych potrzeb. W tym nowym kręgu wartości nie ma właściwie potrzeby zawierania związków partnerskich. To co się tutaj proponuje - zawieranie związków partnerskich - quasimałżeństwo, założenie quasirodziny, które można bezproblemowo rozwiązać, wobec tych zmian jakie się dokonały w ludzkich umysłach, wygląda mi nieco bezsensownie. Lepiej już chyba nie zawierać żadnych związków formalnych, a swoje sprawy z aktualnym partnerem regulować w ramach istniejących możliwości prawnych. Zdaje się, że coraz więcej par idzie na ten model nieformalnego związku. W tym aspekcie nieco komiczne wydają się usiłowania niektórych par homoseksualnych domagających się możliwości zawierania związków poprzez zawarcie ślubu jak pary hetero. Natomiast rządy powinny rzeczywiście zająć się już powoli problemem kurczenia się społeczeństwa co zresztą próbują czynić zaczynając demontować ubezpieczenia socjalne.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | > W szpitalu, szkole i sądzie można użyć upoważnienia. Dowolną osobę można upoważnić do reprezentowania.> Testament załatwia pozostałe sprawy.Właśnie, upoważnienia, do urzędu, żłobka, sądu, salonu "orange", wszędzie. Trzeba najpierw napisać, potem okazać, nierzadko poprawić. Dla znajomego owszem, rzecz naturalna przy wyświadczaniu np. jednorazowej przysługi, ale kiedy jesteś z partnerem od lat i od lat chodzisz i załatwiasz za niego różne sprawy, to się staje męczące i irytujące. Wszystkim trzeba udowadniać, że jesteś należycie upoważniony do tego, by partnera reprezentować. Listonosz przyniesie zwrot podatku, obróci się na pięcie i wróci z pieniędzmi partnera na pocztę. A w naszym państwie testament nie jest tak "święty", jak np. w USA, niejeden został obalony, co pozwala przypuszczać, że podważony może zostać każdy. I tak sie spytam... Masz gdzieś napisane przez partnera gotowe upoważnienie, które mógłbyś przedstawić w szpitalu, gdyby ta osoba uległa wypadkowi? Gdybyś dostał telefon z taka tragiczną informacją, to jechałbyś najpierw np. do domu, poszukać w szufladce tego świstka papieru?  Ba, pomyślałbyś chociaż o tym? Dostęp w takiej sytuacji do drugiej osoby powinien być zapewniony ustawowo, i jak na razie zapewnia go tylko małżeństwo. > Tak samo w przypadku testamentu. Można go sporządzić odręcznie, bez pomocy adwokata, za darmo.Jeśli ten sporządzony w obecności notariusza nie daje gwarancji, że zostanie wyegzekwowany, to tym bardziej taki napisany na kolanie, tuż przed wyzionięciem ducha. Poza tym takiego testamentu wystarczy sie pozbyć i nie pozostanie żaden dowód na to, że istniał.
|
|
| | | | |  | | Kiełczewski (439 punktów) |
>To właśnie regulują związki partnerskie. Umowa cywilna musiałaby być wielkości książki by wyczerpać wszystkie sytuacje natomiast jeżeli partnerzy chcą zrezygnować z jakiegoś ułatwienia mogą to zrobić właśnie umową cywilną. > Zmień politykę, głosuj na kobiety. Mam jedno pytanie:czy w ramach prawa w PRL/wg.mnie to to samo,prawo 2 rzeczypospolitej nadal obowiązujejące służę przykładami/ ,na dziś funkcjonują zapisy o -konkubinanacie Czy jest jakakolwiek norma prawna regulująca na dziś /obecnie/ związki partnerskie. Na podstawie kodeksu cywilnego,nijak nie mogę znaleść odpowiedzi/kodeks rodzinny/.A może uprawiam doktryny upadłe?
|
|
| | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >>To właśnie regulują związki partnerskie. Umowa cywilna musiałaby być wielkości książki by wyczerpać wszystkie sytuacje natomiast jeżeli partnerzy chcą zrezygnować z jakiegoś ułatwienia mogą to zrobić właśnie umową cywilną. >> Zmień politykę, głosuj na kobiety. > Mam jedno pytanie:czy w ramach prawa w PRL/wg.mnie to to samo,prawo 2 rzeczypospolitej nadal obowiązujejące służę przykładami/ > ,na dziś funkcjonują zapisy o >-konkubinanacie > Czy jest jakakolwiek norma prawna regulująca na dziś /obecnie/ związki partnerskie. > Na podstawie kodeksu cywilnego,nijak nie mogę znaleść odpowiedzi/kodeks rodzinny/.A może uprawiam doktryny upadłe?
jest mnóstwo takich norm generalnie ich III rzeczypospolicki byt pełnoprawny zaczął się z tego co kojarzę od definicji "rodziny" zawartej w obowiązującej ustawie o pomocy społecznej, która "uniezależniła" się od ślubu raczej całość tzw. socjalnych przepisów opiera się tak czy inaczej na tej właśnie definicji także prawo podatkowe i te przywołane kwestie przedszkoli; problem w tym, że nie zawsze można coś udowodnić z uwagi na sprzeczność interesów przy (nie)dążeniu do wykazania wymaganych tych czy innych przesłanek
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | >Co to jest za związek partnerski, który trzeba zawierać? Ja sobie to wyobrażam tak, że po prostu trzeba zrobić miejsce w szafie na rzeczy partnerki lub partnera, ustalić jakieś zasady i tyle.
Od zrobienia miejsca w szafie zaczyna się związek. Kiedy natomiast ten związek w odczuciu obu partnerów zaczyna przeradzać się w coraz trwalszą strukturę, naturalne staje się np. wspólne planowanie odległej przyszłości, snucie planów o dzieciach, potrzeba wzięcia kredytu na kupno własnego gniazdka, bo wynajmowane już nie daje odpowiedniego komfortu, to jednocześnie może pojawić się potrzeba sformalizowania wzajemnych relacji. Tu tkwi problem. Wtedy właśnie trzeba się udać do odpowiedniego urzędu i coś "zawrzeć", bo takie reguły zostały nam narzucone. Jeśli chcemy, by przysługiwały nam prawa wynikające z tworzenia związku, to musimy poświadczyć przed państwem, że w tym związku oboje dobrowolnie jesteśmy. Sam fakt trzymania ciuchów w jednej szafie oraz szczoteczki do zębów w jednej łazience nie owocuje żadnymi przywilejami prawnymi.
>Jedyny sens ceremonii jest taki, że może to być zadośćuczynienie tradycji żeby ludzie mniej gadali.
Nie wiem, czy w pełni Cię rozumiem... Czy sugerujesz, że dwoje ludzi zawierajacych zwiazek partnerski nie będzie odczuwać potrzeby celebrowania tej chwili? Jeśli w Polsce taka forma kontraktu stałaby się dostępna, to osobno na pewno każdy by rozpatrywał, czy chce podpisać tę czy drugą umowę (ślub), a osobną kwestią byłaby organizacja wesela, spraszanie gości itp. Jeśli dla dwojga zainteresowanych związek partnerski posiadałby taką samą rangę, jak ślub, a chcieliby tę chwilę uczcić wśród znajomych/rodziny, to nie widzę powodu, dla którego ta formalność nie miałaby przybrać formy ceremonii. Wesele, ilość i rodzaj zaproszonych gości jest moim zdaniem sprawą indywidualną, niezależną od tego, czy odbędzie się ślub koscielny, cywilny, czy "partnerski".
|
|
| |  | 1 na 1 | Dyshia (307 punktów) | > Ślub kościelny i cywilny jest wg mnie identyczny. Jeden i drugi nie ma żadnego znaczenia. Obydwa zamykają usta moralizującej rodzinie i otoczeniu.Jeśli rodzina i otoczenie jest faktycznie moralizujące, to ślub cywilny nie tylko nikomu nie zamknie ust, ale jednocześnie podsyci falę pouczeń i moralnych szantaży. Jak rodzina oczekuje ślubu kościelnego, to sam cywilny moze wzbudzić tylko ich większe oburzenie.  I absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że oba śluby są identyczne. > Ślub cywilny jest kontraktem, ale równie dobrze można założyć spółkę cywilną, bo daje to wg mnie takie same prawa.Ślub cywilny dotyczy dwojga ludzi, a spółka cywilna dotyczy firmy. Inny podmiot, to i inna umowa.  I nie, nie daje takich samych praw. Lekarz nie poinformuje Cię o stanie zdrowia wspólnika, ponieważ założyliście spółke cywilną, ani tym bardziej nie będzie Cię pytał o zdanie, gdy Twój wspólnik bedzie w śpiączce, a trzeba bedzie podjąć decyzję o przeprowadzeniu poważnej operacji. Tak samo w przypadku, gdy partner jest tylko partnerem, a nie żoną/mężem. Wtedy będą rozmawiać z rodzicami oraz innymi osobami, należącymi do zaszczytnego grona "rodziny". Dalej: spółka cywilna w żadnym stopniu nie reguluje kwestii związanych z ewentualnym potomstwem Twoim i wspólnika. Nie daje Ci prawa do dziedziczenia domu, w którym mieszkaliście wspólnie. Nie daje Ci również prawa do ubiegania się o alimenty, gdy wspólnik zostawi Cię w chorobie. To tak w skrócie, ale chyba widzisz różnicę.  > Nie wiem co jest racjonalnego w braniu ślubu? To czy jest to kościelny czy cywilny jest sprawą drugorzędną.To, co napisałam powyżej chyba znacząco racjonalizuje motywy wzięcia ślubu (cywilnego). Przynajmniej mam taka nadzieję, bo mam się za osobę racjonalną.  Dla przybliżenia Tobie oraz innym, którzy nie wiem, chyba sie nigdy nad tym zagadnieniem "po co" nie zastanawiali, podam kolejne kwestie, dzięki którym życie po ślubie może stać się prostsze. Podatki, ulgi, kredyty. Adopcja dziecka jest dostępna dla małżeństw z minimum 5 letnim stażem, a to, że przed śubem przez 15 lat tworzyliście idealna parę, nikogo nie interesuje. Jeden z omawianych projektów ustawy o in vitro zakłada, że bedzie dostępne tylko dla małżeństw. Konkubinom/entom nie wypłaca się odszkodowań, gdy partner zginie w katastrofie lotniczej czy w kopalni. Przykłady można mnożyć. W Polsce system prawny jest tak skonstruowany, że małżeństwa mają wszystkie przywileje, a nieformalne związki nie mają żadnych. Czekanie na dobrą ustawę o zwiazkach partnerskich w moim odczuciu jest odrobinę nieracjonalne, zwłaszcza gdy planuje się w przyszłosci dziecko, a płodność bywa coraz mniej pewną kwestią...
|
|
|  | 1 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Za wspominanie ślubów humanistycznych można dostać się do oślej ławki, więc nie wspominajmy o nich Proponuję, abyś darował sobie te głupawe uwagi i puszczanie oczek. Wyraźnie bowiem widzę, że trapi cię, jakież to kokosy robię na ślubach humanistycznych, jako ich polski założyciel i koordynator krajowy. Otóż nigdy nie zarobiłem ani 1 zł na ceremoniach humanistycznych (choć swoich pieniędzy nieco w to już włożyłem). Nie dlatego, żebym uważał, że coś nagannego jest pobieraniu zapłaty za usługi, ale dlatego, że z założenia jest to moja działalność społeczna, dla dobra nowej idei, która jest po prostu słuszna i społecznie potrzebna, także aby uniknąć tego rodzaju insynuacji, jakie zacząłeś w innym wątku na ten temat.
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
|  | | Kiełczewski (439 punktów) | . > >A przecież jest to dla biorących ślub bardzo ważny dzień i chcieliby by był to dzień szczególny pod każdym względem.> Kwestia indywidualna. Natomiast wypadałoby pamiętać, że na ten dzień w którym odbywa się ślub złożyło się wiele ważnych zdarzeń. Do niektórych nie można bezpośrednio przylepić plakietki.> Ślub jest ważny tylko dlatego, że w naszej kulturze podkreśla się jego wagę. Jest ważny, .> Do ślubu prowadzi szereg różnych zdarzeń. Ślub sam w sobie zaś to tylko jakiś pusty rytuał. Rytuał "bo tak", tak si.> Ślub jest takim aktem woli,który determinuje dalsze życie ślubujących.O ile deklaracje śiubne byly świadome i prawdziwe,, to nie ważne czy kościelny,konkordatowy/najczęstszy ostatnio/czy cywilny,ważne aby był świadomą deklaracją:uczuć,zachowań,trwałości w czasie /wychowanie potomstwa/itd. A że polski katolicyzm bywa LUDYCZNY ,to śluby po 5-8tys.pln,wesela na 120-200 osób z plebanem w roli głównej itd. i za dwa a może cztery lata rozwód.A rytualy :czy to ,że dwoje ludzi/kobieta jest człowiekiem,chyba że masz inne zdanie w tej materii/deklarują bycie razem przed jakimś organem administracji jest rytuałem czy realizacją obowiązujących norm prawnych/wspólnota majątkowa,opieka nad potomstwem,obowiązek alimentacyjny/. Aspekt kulturowy -patrz LUDYCZNY KATOLICYZM i włos staje mi dęba na głowie,choć łysym jestem i zdarza mi się pomarzyć o islamie czy ortodoksyjnych mormonach jak mi Pani żona zajdzie za paznokcie./30 lat stażu/
|
|
|  | | Dyshia (307 punktów) | > >A przecież jest to dla biorących ślub bardzo ważny dzień i chcieliby by był to dzień szczególny pod każdym względem.> Kwestia indywidualna.No właśnie, kwestia, czy raczej podejście indywidualne, co zdajesz się spłycać.  Dla jednej pary to faktycznie ceremonia, którą należy odbębnić, powiedzieć "tak", by babcie, kuzynki i mamy się popłakałay, a potem każdy idzie się upić z poczuciem zadowolenia, że wszystko odbyło się tak, jak powinno, "po bożemu". Państwo młodzi po tym fakcie mogą odetchnąć z ulgą, że nikt im przez resztę życia przy rodzinnym stole nie bedzie prawił morałów, i skończy się rzucane od niechcenia pytanie "a kiedy ślub, to już nie pora?". Z drugiej strony natomiast ślub bierze para, dla której to nie tylko rytuał, kolejny szczebelek na drodze religijnego wtajemniczenia (do którego swoją drogą też mogą jednocześnie przywiazywać wielką wagę), ale faktycznie początek "czegoś", niech będzie, że "nowej drogi życia".  Publiczne składanie przysięgi, uroczysta oprawa, kompetentny kapłan (bądźmy obiektywni, są i tacy), który wcześniej starał się "uduchowić" parę podczas nauk przedmałżeńskich (o ile nie była to zakonnica, ledwo potrafiaca wykrztusić słowo "pochwa") i do tego oprawa muzyczna, potrafią łącznie sprawić, że dwoje zakochanych staje przed tym ołtarzem z pełnym prześwaidczeniem, że w ich życiu coś się zmienia. Ślub staje się symbolem. Nawet jeśli to tylko złudzenie, to Ci ludzie będą wspominać ten dzień przez resztę życia, jako wspólne piękne chwile. Jeszcze trzci przypadek, gdy ślub to z grubsza piękna sukienka, wszystkie oczy zwrócone w twoją stronę i rozpływajacy się w zachwycie na twój widok przyszły mąż. Ślub kościelny to okazja do wzniesienia się na szczyt próżności, czemu sprzyja przekonanie pielęgnowane od czasów dzieciństwa, że oto nadszedł najpiękniejszy dzień twojego życia, podbudzanie przy wielu okazjach przez amerykańskie filmy typu love story. Pieniążki na sukienkę, pieniążki dla księdza, na dorożkę, fryzjera, tipsy i wielką salę balową.  > Natomiast wypadałoby pamiętać, że na ten dzień w którym odbywa się ślub złożyło się wiele ważnych zdarzeń.Owszem, jednak dla wielu par te wszystkie zdarzenia przyćmiewa odbywający się ślub, jako kulminacja wszystkiego, co miało miejsce do tej pory. > Ślub jest ważny tylko dlatego, że w naszej kulturze podkreśla się jego wagę.Naszej i nie tylko naszej. U nas to staje się normą, że ludzie mieszkają wspólnie, nim się pobiorą, natomiast w Japonii...  A to, czy jest ważny, to dopiero jest kwestia indywidualna!! Sam, organizując swój ślub określasz jego rangę w życiu Twoim i partnerki.
|
|
 | 2 na 2 | Domestos z Bidetu (6257 punktów) | > Sytuacja uległaby zmianie gdyby sprywatyzowano tę część działalności USC.jasne  już widzę jak Państwo P. (Polska? Pis? Po? Palikot? PSL? PJN? Papież? wszystko u nas na P!) oddaje to prywaciarzom... Ale: TO JEST WYJŚCIE Cytat: Coraz więcej młodych par jest zainteresowanych już nie tylko uatrakcyjnieniem samego wesela, ale wręcz zmianą formuły samego ślubu. Z pomocą przychodzą tzw. śluby wyjazdowe, a w szczególności: ceremonie w Las Vegas.
i olać USC  i KK !
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
 | | Dyshia (307 punktów) | > Gdyby można było brać ślub w wybranym miejscu i wygłaszać wybraną przez siebie formułkę a równocześnie by ślub był ważny w sensie prawnym to byłoby to konkurencją dla kościoła.Ale ślub cywilny można przecież wziąć w wybranym przez siebie miejscu. Przy składaniu zapewnień urzędnik zawsze się pyta, czy ślub ma się odbyć w USC, czy poza nim. A formułka jest, jaka jest i jest ustalona, tak samo jak np. składanie podania w każdej innej urzędniczej kwestii, jest forma, którą należy zachować. Małżeństwo jest w końcu regulacją, jest strukturą ustaloną przez państwo, z określonymi zasadami i obowiązkami (wierność, opieka itp.), z których można być potem (np. przy okazji rozwodu) rozliczonym. Ale tak po prawdzie to nie pytałam, moze podczas składania przysiegi można dorzucić coś od siebie.
|
|
Sołtysowa (208 punktów) (zablokowany) | > To zadanie może wykonać KAŻDY, kto jako tako opanuje pewne formułki i założy odpowiednie wdzianko.Skoro to taka łatwa i przyjemna praca, i można na niej sporo zarobić, to zajmij się tym.
|
|
 | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Skoro to taka łatwa i przyjemna praca, i można na niej sporo zarobić, to zajmij się tym.  Moim zdaniem robienie ludzi w trąbę dla zarobku jest rzeczą poniżej jakiejkolwiek godności.
|
|
|  | 1 na 1 Sołtysowa (208 punktów) (zablokowany) | >Moim zdaniem robienie ludzi w trąbę dla zarobku jest rzeczą poniżej jakiejkolwiek godności.
Jest popyt to czemu nie? Zresztą tam gdzie jest kasa, godność się nie liczy.
|
|
| |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Jest popyt to czemu nie? Zresztą tam gdzie jest kasa, godność się nie liczy.
Dla pewnych ludzi faktycznie się nie liczy. A dla mnie się liczy i dlatego też nigdy nikogo w trąbę nie zrobiłem w taki sposób i nigdy nie zrobię. Ale przekręciarzy cwaniaczków nie brakuje...
|
|
|  | | Kiełczewski (439 punktów) |
>Moim zdaniem robienie ludzi w trąbę dla zarobku jest rzeczą poniżej jakiejkolwiek godności. Skoro śluby są wg. Ciebie jw. to co powieżesz o pogrzebach.Proponuję GW z 15 05 2012 wydanie kieleckie o pogrzebie syna.Czytaj raczej komentarze.
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Skoro śluby są wg. Ciebie jw. to co powieżesz o pogrzebach.
To samo.
|
|
 | 1 na 1 | Dyshia (307 punktów) | > >To zadanie może wykonać KAŻDY, kto jako tako opanuje pewne formułki i założy odpowiednie wdzianko.> Skoro to taka łatwa i przyjemna praca, i można na niej sporo zarobić, to zajmij się tym.  Myślę, że rozkręcenie takiej działalności w Polsce nie jest nawet jeszcze możliwe, ale poza naszymi granicami owszem. Znowu podam przykład Japonii: normalnym jest, że para narzeczonych zwraca się z prośbą o udzielenie ślubu do "świeckiego kapłana", czyli "etatowego udzielacza ślubów", by ten odprawił dla nich ceremonię w stylu np. katolickim. Kapłan, zanim został kapłanem, był np. sprzedawcą nieruchomości w Belgii, a ponadto posiada dobre umiejętności aktorskie i oratorskie. Z tego, co mi wiadomo, takie śluby wiążą się z normalnymi konsekwencjami, czyli zostaje sporządzony akt zawarcia związku małżeńskiego itp. Zatem nic tylko wsiąść w samolot i rozkręcić firmę.
|
|
-1 na 1 | zielona_ona (0 punktów) | >Nie jest. Sami przychodzą. Ale nie można też powiedzieć, że nie wykorzystuje sytuacji. >Zastanawia mnie... kiedy ludzie zaczną podchodzić do ślubu "kościelnego" >racjonalnie?
Ślub urzędowy nigdy nie będzie tak piękny, jak kościelny. Może to bez sensu, ale nie wyobrażam sobie ślubu bez kościoła. Tradycja jest piękna.
|
|
 | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Ślub urzędowy nigdy nie będzie tak piękny, jak kościelny. Może to bez sensu, ale nie wyobrażam sobie ślubu bez kościoła. Tradycja jest piękna.
No i o to właśnie chodzi, jak dałaś się zmanipulować, zindoktrynować - jak zaszczepiono Ci skrypt ślubu.
|
|
 | 2 na 2 | Kiełczewski (439 punktów) |
> Ślub urzędowy nigdy nie będzie tak piękny, jak kościelny. Może to bez sensu, ale nie wyobrażam sobie ślubu bez kościoła. Tradycja jest piękna. A czy zastanowilaś się ,kto i ile na Twojej ..................zarabia.Tylko datego,że katolicyzm ludyczny górą jest.Jak Katon powtarzam i powtarzać będę:W POLSCE BYWA TYLKO LUDYCZNA RELIGIA.
|
|
 | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Znam to z autopsji. Kobieta robi z facetem takie rzeczy, że niejeden ksiądz w konfesjonale usłyszawszy prawdę zszedłby na zawał, ale nie wyobraża sobie ślubu innego niż kościelny. Jaki to ma sens? Ślub humanistyczny chyba lepiej pozwala sprostać widzimisię kobiet (albo i mężczyzn, jak ja bym miał brać ślub to wolałbym otwartą przestrzeń). Też można ubrać białą suknię. A zamykanie się w ciemnym kościele z krucyfiksami i tą całą drogą krzyżową... co jest w tym takiego fajnego, że kobiety do tego ciągnie? Potrafię zrozumieć jak kobietę kręcą śluby rodem z Hollywood w lokalizacjach za setki tysięcy dolarów  ale... kościół? Co jest w nich takiego pociągającego?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Potrafię zrozumieć jak kobietę kręcą śluby rodem z Hollywood w lokalizacjach za setki tysięcy dolarów ale... kościół? Co jest w nich takiego pociągającego?A teraz rozszerz to pytanie, żeby zaczęło brzmieć "Co w ślubie "duchowym" w ogóle jest takiego pociągającego?".  Mniej więcej to samo co w przypadku samookaleczeń w prymitywnych plemionach... wciskanie kamyczków pod skórę sensu jako takiego nie ma, ale... jak to fajnie, tak po prostu fajnie mieć:P Bardzo racjonalne.
|
|
|  | 1 na 3 | tumbili (327 punktów) |
> A zamykanie się w ciemnym kościele z krucyfiksami i tą całą drogą krzyżową... co jest w tym takiego fajnego, że kobiety do tego ciągnie?
Zwłaszcza, że z ambony takie słowa: "Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu. [...] Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim." (Efezjan 5.22-24). "Podobnie wy, mężowie, postępujcie z nimi z wyrozumiałością jako ze słabszym rodzajem niewieścim..."
Wynikałoby, że to faceci ciągną kobiety do ołtarza, żeby mieć podkładkę na całe życie- no, co najmniej do rozwodu...
|
|
| |  | -1 na 1 | Andro (1185 punktów) | Nikt nie bierze serio tych mitów hebrajskich. To tylko taka bajka, nawet dla tzw. katolików.
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
| |  | 1 na 1 | Dyshia (307 punktów) | > > A zamykanie się w ciemnym kościele z krucyfiksami i tą całą drogą krzyżową... co jest w tym takiego fajnego, że kobiety do tego ciągnie?> Zwłaszcza, że z ambony takie słowa: "Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu. [...] Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim." (Efezjan 5.22-24). "Podobnie wy, mężowie, postępujcie z nimi z wyrozumiałością jako ze słabszym rodzajem niewieścim..."Byłam na jednym kościelnym i tez nie ominęło mnie wysłuchiwanie podobnych pradawnych mądrości.  Dla mnie te przypowieści były niesmaczne, żeby nie powiedzieć, oburzające, ale panna młoda zdawała się rozpływać w tych słowach.  Kościół prowadzi zbyt skuteczną, jak widać, indoktrynację i kobiety pomimo szybko postępujacej emancypacji dalej dają sobie narzucać te barbarzyńskie poglady na temat "istoty kobiecości" i roli kobiety w życiu mężczyzny.
|
|
| Andro (1185 punktów) | >Po drugie - autorytet kapłana udzielającego ślubu jest fałszywy, oparty o majestat pełnionej >funkcji. To zadanie może wykonać KAŻDY, kto jako tako opanuje pewne formułki i założy odpowiednie >wdzianko. W gruncie rzeczy kapłan może być właśnie facetem z ulicy, biorący ślub nawet się o tym nie >dowiedzą, nie musi bowiem prezentować sobą żadnej klasy; nie musi o niczym wiedzieć; nie musi być >nikim (prócz oczywiście bycia faciem, który nauczył się krótkiej formułki). >Tu obnaża się prawdziwa misja udzielania ślubów, pogrzebów, chrzcin, czy innych rytuałów >społecznych. FORSA dla kapłana, który nie musi posiadać żadnych kwalifikacji, który nie musi na tą >forsę zapracować; starczy, że trzepnie dwie wyuczone formułki. Tu się mylisz. Kapłanem nie może być każdy facet z ulicy, który wyuczy się regułki, bo jeśli zawierający związek są wierzący, zrobi im to duuuuuuuuużą różnicę. Kapłan, to kapłan - musi być namaszczony, wyświęcony, czy wybrany - różnie to bywa w różnych religiach! Jeśli chodzi o "misję" udzielania ślubów to widzisz tylko jedną stronę medalu - kapłańską, a i to nie w pełni. Po drugiej stronie medalu jest potrzeba małżonków, do zawarcia takiego związku. Niektórzy potrzebują celebry i odpowiedniej oprawy i chcą za to płacić. Cóż Ci do tego? Taką argumentacją można obalić wszystkie oficjalne i półoficjalne uroczystości nie tylko kościelne i państwowe, ale też prywatne!
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
 | | spellbinder (8577 punktów) | >Tu się mylisz. Kapłanem nie może być każdy facet z ulicy, który wyuczy się regułki, bo jeśli zawierający związek są wierzący, zrobi im to duuuuuuuuużą różnicę.
Jeśli facet przyjdzie ubrany jak ksiundz, przyjmie ich w budynku wyglądającym jak kościół, to nawet nie zauważą, że byli w zboczonym klubie nocnym.
>Kapłan, to kapłan - musi być namaszczony, wyświęcony, czy wybrany - różnie to bywa w różnych religiach!
No tak...
>Po drugiej stronie medalu jest potrzeba małżonków, do zawarcia takiego związku. Niektórzy potrzebują celebry i odpowiedniej oprawy i chcą za to płacić.
I o tym też piszę. Taka potrzeba wynika tylko z tego, że ktoś chce być częścią grupy i w tym celu musi się jak ta część zachowywać.
>Cóż Ci do tego?
Nie lubię obłudy, tylko tyle.
|
|
|  | | Sobiepan (87 punktów) |
>Nie lubię obłudy, tylko tyle. Małżeństwo jest zwykłą umową handlową, prywatna, pisemna intercyza taka osobowa jest ważna na caluteńkim świecie. Ciekawe czy z umową o związku partnerskim, można bezpiecznie się udać do pewnych wybranych krajów. Czy związek partnerski w Dani to to samo, co we Francji. A może skasować kodeks rodzinny i sądy rodzinne. I prawa dziecka. I prawa kobiet. Biali heteroseksualni jakoś nie lubią socjalizmu.
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Małżeństwo jest zwykłą umową handlową, prywatna, pisemna intercyza taka osobowa jest ważna na caluteńkim świecie.
A gdybyś czytał uważnie, to byś wiedział, że ja o tym formalnym ślubie polegającym na zawarciu pewnej umowy nie pisałem. Piszę o ślubie "duchowym".
|
|
| | |  | | Sobiepan (87 punktów) |
>A gdybyś czytał uważnie, to byś wiedział, że ja o tym formalnym ślubie polegającym na zawarciu pewnej umowy nie pisałem. Piszę o ślubie "duchowym". Wicie gniazda ma charakter wybitnie agresywny wobec otoczenia, każdy pokaz siły się przyda. Zdeklarowani ateiści jak się dobrze zakręcą, też dostaną ślub w kościele. Dla udanego związku potrzebny jest jeszcze jakiś pernametny chłopiec do bicia i poczucie zagrożenia.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Wicie gniazda ma charakter wybitnie agresywny wobec otoczenia, każdy pokaz siły się przyda. >Zdeklarowani ateiści jak się dobrze zakręcą, też dostaną ślub w kościele. >Dla udanego związku potrzebny jest jeszcze jakiś pernametny chłopiec do bicia i poczucie zagrożenia.
Rozumiem, że posługiwanie się samymi "sloganami" do komunikacji może być w niektórych środowiskach uznane za "trendy" czy "jazzy"... ale ja nie mam pojęcia o czym Ty piszesz... gdybyś tak mógł wyrażać myśli po ludzku, byłoby nam łatwiej się porozumieć.
|
|
| | | | |  | | Sobiepan (87 punktów) |
>Rozumiem, że posługiwanie się samymi "sloganami" do komunikacji może być w niektórych środowiskach uznane za "trendy" czy "jazzy"... ale ja nie mam pojęcia o czym Ty piszesz... gdybyś tak mógł wyrażać myśli po ludzku, byłoby nam łatwiej się porozumieć. > Kurcze, prymitywny jestem, przymuszanie innych do lojalności przez tanie sztuczki jakoś mnie rajcuje, A pewne osoby zjadają robaki, bo twierdzą że prywatne jest polityczne.
|
|
-3 na 3 | myslacy (-1 punktów) | Wielu użytkownikom zapewne nie spodoba sie to co napisze ale skoro mają tak otwarte i wolne myśli powinni to zrozumieć. Chodzi o to że istota ślubu nie jest ani miejsce, ani żadne formułki (których nawiasem jest bardzo dużo) ani nawet kapłan tylko właśnie Bóg który łączy dwoje ludzi. I dlatego ślub jest tak ważny i znaczący dla osób dojrzale się na niego decydujących. Inną sprawą jest że jakaś porażką jest jeśli ludzie decydują sie na ślub kościelny bo ładnie wygląda bo taka tradycja bo wszyscy tak robią. Jest to dla mnie zachowanie absurdalne właśnie z tego powodu że istotą ślubu jest Bóg a nie cała ludzka nic nie znacząca oprawa.
|
|
 | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > ...tylko właśnie Bóg który łączy dwoje ludziCzy ci się aby portale nie pomyliły?
|
|
|  | 3 na 5 | Artur@R (7115 punktów) | > >...tylko właśnie Bóg który łączy dwoje ludzi> Czy ci się aby portale nie pomyliły?  Ewidentnie ma problemy z łączami - nie tylko telekomunikacyjnymi 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
 | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Wielu użytkownikom zapewne nie spodoba sie to co napisze ale skoro mają tak otwarte i wolne myśli powinni to zrozumieć. Nie jest Pan pierwszym ewangelizatorem, który usiłuje nas na fideistyczną bezmyślność namawiać, a więc przyjmujemy Pana post ze zrozumieniem. Należy Pan do takich typów, które akurat już tak mają, że same niewiele wiedząc innych pouczają.
>Chodzi o to że istota ślubu nie jest ani miejsce, ani żadne formułki (których nawiasem jest bardzo dużo) ani nawet kapłan tylko właśnie Bóg który łączy dwoje ludzi. Istotą kościelnego ślubu jest kościelne pozwolenie na prywatne ... kochanie się. Cała oprawa słowno widowiskowa, to tylko teatr dla zgromadzonej gawiedzi i dlatego ogromnie ważne są rekwizyty. Stroje i karoce i dywany i muzyka.
>I dlatego ślub jest tak ważny i znaczący dla osób dojrzale się na niego decydujących. Dla dojrzałych ludzi żaden ślub nie jest koniecznym, a jeżeli już - to tylko ślubowanie drugiej zainteresowanej stronie. Oczywiście przydaje się później - ze względów prawno-administracyjnych - jakiś papierek potwierdzający, że ta para chce być dalej razem.
>Inną sprawą jest że jakaś porażką jest jeśli ludzie decydują sie na ślub kościelny bo ładnie wygląda bo taka tradycja bo wszyscy tak robią. To cała instytucja religijna jest jedną wielką porażką. Ludzie wierzą w Boga, gdyż rodzice wierzą i cała wieś wierzy. Chodzą do kościoła, gdyż cała parafia chodzi. W większości czynią to bezmyślnie. Bo to tak ładnie wygląda, bo taka tradycja, bo wszyscy tak robią.
>Jest to dla mnie zachowanie absurdalne właśnie z tego powodu że istotą ślubu jest Bóg a nie cała ludzka nic nie znacząca oprawa. Gdyby pomyśleli, to zastanowili by się co to znaczy Bóg i dlaczego zgarniającego kasę klechę mają w czymkolwiek słuchać. Dlatego myślenie szkodzi, a to forum dla tych już zdegenerowanych, którzy myśleć muszą, a dokładkę myślą to co sami chcą, gdyż to wolnomyśliciele przebrzydłe.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
|  | -1 na 1 | myslacy (-1 punktów) | Mówi Pan że jestem osobą która próbuje was namawiać na bezmyślność. Jest to dla mnie bardzo dziwne stwierdzenie ponieważ zakłada Pan że ja nie wiele wiem i nawet tu się zgodzę ponieważ wiedza każdego człowieka jest nijaka w porównaniu do ogromu wszechświata. Jednak Pan bez żadnych dowodów wierzy że nie wiele wiem, a każde założenie bez danych potwierdzających jest bezmyślne ponieważ można na przykład założyć sobie że 1+1 = 3 i w ten sposób rozwiązywać pewne równanie, jednak ponieważ założenie było fałszywe i wyniki będą fałszywe. Chyba że za dowód mojej bezmyślności uzna Pan że wierze w Boga, było by to bardzo krzywdzące. Musze jednak w pewnych kwestiach z Panem się zgodzić co do tego że mało ludzi zastanawia sie nad swoja wiarą i nad Bogiem, wiele wierzy bo wszyscy wierzą i nie jest to dobre.
|
|
| |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Mówi Pan że jestem osobą która próbuje was namawiać na bezmyślność. Takie odniosłem wrażenie.
>Jest to dla mnie bardzo dziwne stwierdzenie ponieważ zakłada Pan że ja nie wiele wiem Pisałem o pewnych typach refleksji intelektualnej, którą Pańska wypowiedź mi przypomina, ale czego Pan wie wiele?
>i nawet tu się zgodzę ponieważ wiedza każdego człowieka jest nijaka w porównaniu do ogromu wszechświata. Jak przy ogromnej wiedzy można zestawiać ze sobą rzeczy nijak nie przystające. Porównywać człowieka z wszechświatem, a sceptyka z fideistą?
>Jednak Pan bez żadnych dowodów wierzy że nie wiele wiem, Wielce Szanowny Panie, ja w nic nie wierzę i jak czytam Pana, to raczej posądzam prowokację niż możliwość istnienia takiego intelektu.
>a każde założenie bez danych potwierdzających jest bezmyślne ponieważ można na przykład założyć sobie że 1+1 = 3 i w ten sposób rozwiązywać pewne równanie, Każdą bzdurę można sobie założyć. Na przykład, że istotą ślubu jest Bóg, a zaświadcza o tym sierotka Marysia i siedmiu krasnoludków.
>jednak ponieważ założenie było fałszywe i wyniki będą fałszywe. No i co z tego? Wszystkie instytucje uwarunkowane wiarą są bzdurą opartą na fałszu i co z tego wynika? Zupełnie niewiele! I tak większość ludzi musi w coś wierzyć.
>Chyba że za dowód mojej bezmyślności uzna Pan że wierze w Boga, było by to bardzo krzywdzące. Od pocieszana to jest Kościół i jego kapłani. Ja wolę nazywać rzeczy po imieniu. Osobiście uważam, że każda wiara ogranicza intelektualnie i moralnie - im jest głębsza tym bardziej. Czy z obawy przed skrzywdzeniem jakiegoś religijnego niebożątka miałbym tego nie mówić. Jesteśmy forum bezbożników i lepiej nas unikać, gdyż tu można zarazić się samodzielnym myśleniem.
>Musze jednak w pewnych kwestiach z Panem się zgodzić co do tego że mało ludzi zastanawia sie nad swoja wiarą i nad Bogiem, wiele wierzy bo wszyscy wierzą i nie jest to dobre. A, komu miałoby zależeć aby takich ludzi było dużo? Im ludzie mądrzejsi tym trudniej się nimi rządzi i trudniej ich wydoić. Gdyby owieczki były mądre, to pasterze byliby biedni. Tak, że Bóg w mądrości swojej pilnuje aby tych głupich było jak najwięcej.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | |  | -1 na 1 | myslacy (-1 punktów) | a tak właśnie należy porównywać ludzki rozum w wszechświatem. a co jest samodzielnego w myśleniu że nie ma Boga ? Przecież to nie Pan to wymyślił jest to myśl chyba tak stara jak pierwsze myśli Bogu. Tak tylko widzi Pan tak samo można sobie założyć że Bóg nie istnieje, jest urojeniem wielu miliardów ludzi którzy żyją lub dawno umarli. Każdą bzdurę można założyć prawdziwe założenie wymaga niepodważalnych dowodów. Jest mi Pan w stanie dać takie dowody że istotą ślubu jest nie Bóg, lub że Bóg nie istnieje ?? Moja wypowiedź nie jest żadną prowokacją, po prostu lubię takie dyskusje.
|
|
| | | |  | 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | > a tak właśnie należy porównywać ludzki rozum w wszechświatem. a co jest samodzielnego w myśleniu że nie ma Boga ? Przecież to nie Pan to wymyślił jest to myśl chyba tak stara jak pierwsze myśli Bogu. Tak tylko widzi Pan tak samo można sobie założyć że Bóg nie istnieje...Skopiowałeś to z translatora, jaki jest Twój oryginalny Jeżyk?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > >a tak właśnie należy porównywać ludzki rozum w wszechświatem. a co jest samodzielnego w myśleniu że nie ma Boga ? Przecież to nie Pan to wymyślił jest to myśl chyba tak stara jak pierwsze myśli Bogu. Tak tylko widzi Pan tak samo można sobie założyć że Bóg nie istnieje...> Skopiowałeś to z translatora, jaki jest Twój oryginalny Jeżyk?>  > Pewnie liturgiczny
|
|
| | | |  | 6 na 8 | Ania... (14138 punktów) | > Jest mi Pan w stanie dać takie dowody że istotą ślubu jest nie Bóg, lub że Bóg nie istnieje ?? Moja wypowiedź nie jest żadną prowokacją, po prostu lubię takie dyskusje.
Takie dyskusje lubisz? Udowodnisz mi, że pod moim łóżkiem nie mieszka różowy skunks? Albo że za Saturnem nie unosi się czajniczek?
Jeśli lubisz dyskusje, a nie słowne przepychanki, to powinieneś zdawać sobie sprawę z faktu, że obowiązek dowodowy spoczywa po stronie twierdzącej, a nie wątpiącej lub negującej.
Dla przykładu: jeśli nie zgadzam się z tezą, że to szczurek wyjada jedzonko kurom sąsiada, to nie wystarczy zanegować, nie da się udowodnić tezy "niejedzenia" przez szczurka. Jedynym rozwiązaniem jest udowodnienie alternatywnej tezy. Wtedy w dyskusji porówna się argumenty i dowody, sąsiada "szczurkowe", i moje, niestety nie "anty-szczurkowe", ale alternatywne, np. "kunowe".
Nie jest możliwy dowód, że cokolwiek nie istnieje albo cokolwiek nie jest istotą czegokolwiek, ale póki nie udowodni się, że tak jest możemy taką tezę spuścić do kibla, podobnie jak spuszczamy tezę o czajniczku. Albo o różowym skunksie pod moim łóżkiem.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | Ania... (14138 punktów) | Dumna jestem z siebie, bo bardziej przejrzyście chyba się nie da. Ale coś mi mówi, że i tak grochem o ścianę...
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | myslacy (-1 punktów) | Nie mogę przytoczyć dowodów bezpośrednich ponieważ właśnie na tym polega wiara. Jeśli chodzi o pewne dowody pośrednie mnie one przekonują nie dlatego że wynika z nich jasno że Bóg istnieje, ale dlatego że jest ich całkiem sporo i zgadzają się z "Objawieniem Bożym". Zaciekawił mnie Pani przykład ze szczurkiem jeśli ja postawie tezę Wszechświat stworzył Bóg. Jaką postawi Pani tezę alternatywną ??
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Ania. (14138 punktów) | >Nie mogę przytoczyć dowodów bezpośrednich ponieważ właśnie na tym polega wiara. Jeśli chodzi o pewne dowody pośrednie mnie one przekonują nie dlatego że wynika z nich jasno że Bóg istnieje, ale dlatego że jest ich całkiem sporo i zgadzają się z "Objawieniem Bożym". Zaciekawił mnie Pani przykład ze szczurkiem jeśli ja postawie tezę Wszechświat stworzył Bóg. Jaką postawi Pani tezę alternatywną ?? Wszechświat jaki znamy powstał w wielkim wybuchu, w którym uformowała się materia jaką znamy. Nie wiemy, co było wcześniej, w jakiej było formie, jakie prawa rządziły wtedy, ale od chwili WW z grubsza znamy naszą historię.
To nazywamy nauką, jest to pogląd nie tylko powszechny - nie jest moją fanaberią, co bardzo szeroko udokumentowany. Co więcej, jak widać sprawdza się i nowe wyniki są z nim zgodne. To sugeruje, że hipoteza czy teoria są nadal produktywne, zbliżamy się do poznania prawdy.
Nie wiemy, czy materia istnieje od zawsze, a jedynie zmienia formę, czy też powstała w pewnym momencie, ani czy powstała z czegoś. Ale niewiedza nie jest powodem do wstydu ani hańbą.
Nie przyjmuję pozorów odpowiedzi, a takim pozorem jest bóg zapchajdziura.
Nie znam ani jednego dowodu pośredniego ani bezpośredniego podtrzymującego hipotezę boga, a więc nie biorę jej pod uwagę.
Wiara bezpodstawna jest w moim przekonaniu błędem neurologicznym, ale każdy ma prawo do własnej fanaberii, jednak powinna ona pozostać wyborem własnym - nie zgadzam się na zarażanie np. dzieci lub wszczynanie wojen w imię tej fanaberii.
|
|
| | | | | | |  | | myslacy (-1 punktów) | Tak teoria wielkiego wybuchu ma bardzo dobre podstawy doświadczalne i teoretyczne i jest jest najlepszym modelem kosmologicznym jaki powstał chociaż na pewno nie ostatnim do tego niezbędna jest teoria unifikująca oddziaływania silne grawitacyjne i elektrosłabe i z pewnością nawet taka teoria nie okaże się końcową. Wiemy że na początku była pewna osobliwość o skrajnie niskiej entropii z której powstał wszechświat.Tylko dlaczego uważa Pani że ta teoria przeczy temu że Bóg stworzył świat ?
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | maruda (5550 punktów) | > Tylko dlaczego uważa Pani że ta teoria przeczy temu że Bóg stworzył świat ?
Jehowa stworzył świat. Niestety nie jest to świat w którym my żyjemy, a tylko ten świat w którym sam został opisany, świat biblijny. Jehowa jako postać czysto literacka nie oddziałuje z realnym światem, sam to napisałeś o 10:25.
Masz jakieś kłopoty z odróżnieniem świata opisanego w książkach od świata który cię otacza?
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Masz jakieś kłopoty z odróżnieniem świata opisanego w książkach od świata który cię otacza? Ba! Na tym właśnie polega upośledzenie poznawcze ludzi wierzących. To jest podstawa spustoszenia jakie czyni wiara w dotkniętych nią umysłach.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > (...) dlaczego uważa Pani że ta teoria (wielkiego wybuchu - przyp. mój) przeczy temu że Bóg stworzył świat ?
Ania ma rację - jak grochem o ścianę. To nie na Ani ciąży obowiązek udowodnienia nieistnienia boga, tylko na Tobie ciąży obowiązek udowodnienia tezy, że takowy istnieje - takie są reguły gry w nauce. Tak trudno to pojąć? Teoria WW ani niczemu nie przeczy, ani niczego w tej mierze nie potwierdza - stanowi wyjaśnienie mechanizmów powstania wszechświata i w odróżnieniu od niczym nie popartej tezy o istnieniu boga, ma całkiem solidne podstawy. Oczywiście, zaraz stwierdzisz, że to pan nasz jedyny i miłosierny zrobił wielkie BUM, aby nam, biednym racjonalistom, namieszać w głowach. Tyle tylko, że nie będziesz w stanie przedstawić ani jednego racjonalnego, rozsądnego argumentu na poparcie tego stwierdzenia.
A tak na marginesie - zdumiewa mnie chęć z jaką podobni Tobie osobnicy odwiedzają to forum - w obowiązku jakimś to robicie, czy może w trosce o nasze "nieśmiertelne dusze"? Bo ani dyskutować nie potraficie, ani żadnych argumentów przedstawić poza demagogicznym, za przeproszeniem, bełkotem. Nie wystarczy Wam Fronda, czy tej podobne instytucje?
|
|
| | | | | | | | |  | | myslacy (-1 punktów) | Istotą sprawy nie jest to dlaczego jak to Pan powiedział powstało to bum tylko co z tego powstało. To raz a dwa są pewne rozwiązania równań mechaniki kwantowej które mówią że wszechświat mógł powstać spontanicznie z niczego (przepraszam nie jestem w stanie na poczekaniu teraz ich dokładnie podać) tylko kwestią jest pochodzenie tych praw fizyki.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > Istotą sprawy nie jest to dlaczego jak to Pan powiedział powstało to bum tylko co z tego powstało. To raz a dwa są pewne rozwiązania równań mechaniki kwantowej które mówią że wszechświat mógł powstać spontanicznie z niczego (przepraszam nie jestem w stanie na poczekaniu teraz ich dokładnie podać) tylko kwestią jest pochodzenie tych praw fizyki.Rozumiem, że chcesz przez to powiedzieć, że bez boga nie byłoby praw fizyki, czyli reagujesz dokładnie tak, jak przewidziałem to w swoim poprzednim poście (swoją drogą, nie potrzeba tu szczególnej przenikliwości  ). Ale nadal nie przedstawiłeś ani jednego racjonalnego argumentu na rzecz istnienia boga, a to jest zasadniczy zarzut wysuwany przez przeróżnych dyskutantów po Twoim adresem. Więc może zacznij łaskawco odpowiadać w linii zadawanych pytań, bo póki co, to się tylko lekko ośmieszasz.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | myslacy (-1 punktów) | Tak właśnie tak myślę. Nie mam racjonalnego dowodu ale mam pewne przemyślenia. Otóż Wszechświat jest matematyczny można go opisać równaniami takimi czy innymi, jest to fascynujące ale temu tutaj chyba nikt nie zaprzeczy. A weźmy w takim razie taki byt nazwany człowiekiem człowiek nie jest matematyczny, ponieważ nie może istnieć równanie przewidujący co zrobi, powodem tego jest to że gdyby dany człowiek wiedział o tym równaniu mógłby zrobić coś czego innego niż z niego by wynikało (nawet gdybyśmy mieli do czynienia z prawdopodobieństwem zachowań większa grupa ludzi znająca to równanie mogła by postąpić w najmniej prawdopodobny sposób co by również zaprzeczyło temu równaniu) co przeczyło by jego prawdziwości bo tylko baran mówi że wyjątek potwierdza regułę. A więc można przyjąć że człowiek nie jest częścią tego świata ponieważ nie jest matematyczny jak ten świat więc tak naprawdę pochodzi nie z tego świata właśnie od Boga, albo można przyjąć że sam wszechświat nie jest matematyczny czyli nie żądzą nim spójne równania które czekają na odkrycie, tylko coś nieznanego (może Bóg).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | myslacy (-1 punktów) | I tak sie kończą dyskusje gdy jednej ze stron brak argumentów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > I tak sie kończą dyskusje gdy jednej ze stron brak argumentów.Widzę, że jednak w końcu zadałeś sobie trud przeczytania tego, co napisałeś i wyciągnąłeś właściwe wnioski
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Tak właśnie tak myślę. Nie mam racjonalnego dowodu ale mam pewne przemyślenia. Otóż Wszechświat jest matematyczny można go opisać równaniami takimi czy innymi, jest to fascynujące ale temu tutaj chyba nikt nie zaprzeczy. I w takim matematycznym świecie bóg nawet nie jest zerem bo zero coś jednak znaczy (jest co najwyżej pustką, nicością).
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | tomoyo (480 punktów) | > Otóż Wszechświat jest matematyczny można go opisać równaniami takimi czy innymi, jest to fascynujące ale temu tutaj chyba nikt nie zaprzeczy.Moje przemyślenia są znowu zupełnie odwrotne, ponieważ sama zajmuję się modelowaniem numerycznym i z mojego doświadczenia wynika, że nasze modele jedynie w przybliżeniu opisują rzeczywistość i tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak co się zachowa, jeżeli nie jest to zupełnie prosty przypadek. Przewidzenie zachowania człowieka lub pogody jest tak samo niemożliwe. Jeżeli interesuje Cię ten temat to polecam książkę Nauka złożoności (Vinod K. Wadhawan). Jest też cykl artykułów opublikowanych na Racjonaliście (link do pierwszej części www.racjon(*)q,Zlozonosc.wyjasniona.czesc.1). Naprawdę polecam bo to fascynujące zagadnienie
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >.. niezbędna jest teoria unifikująca oddziaływania silne grawitacyjne i elektrosłabe Unifikacja nie jest chyba konieczna i nie wiadomo na ile możliwa. Stąd, że jedna teoria opisuje konkretne obiekty makroskopowe a druga statystykę mikroświata, nie wynika kierunek ich ujednolicenia. >.. dlaczego uważa Pani że ta teoria przeczy temu że Bóg stworzył świat? Nie jest zadaniem ani potrzebą poglądu naukowego przeczenie nienaukowym postulatom. Powstanie świata z osobliwości bazuje na potwierdzeniach obserwacyjnych i modelach matematycznych. Jeśli kto oczekuje od uczonych krytyki "boskiej kreacji świata", to niech przedstawi jej mechanizmy w sposób nadający się do naukowego oglądu.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania. (14138 punktów) | >Tak teoria wielkiego wybuchu ma bardzo dobre podstawy doświadczalne i teoretyczne i jest jest najlepszym modelem kosmologicznym jaki powstał chociaż na pewno nie ostatnim do tego niezbędna jest teoria unifikująca oddziaływania silne grawitacyjne i elektrosłabe i z pewnością nawet taka teoria nie okaże się końcową. Wiemy że na początku była pewna osobliwość o skrajnie niskiej entropii z której powstał wszechświat.Tylko dlaczego uważa Pani że ta teoria przeczy temu że Bóg stworzył świat Nie musi przeczyć, wystarczy, że działa bez hipotezy boga. A dlaczego uważa Pan (co mnie dziwi, bo na forum przyjęta jest raczej forma per Ty) że udział boga jest dla tej hipotezy istotny i w którym miejscu dowody wskazują na takie połączenie? Czy podobnie musimy udokumentować, że TWW przeczy udziałom wróżek, elfów, wielkiego kreatora smaku i innych mitycznych postaci?
|
|
| | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > a tak właśnie należy porównywać ludzki rozum w wszechświatem.Rozumiem! Według Szanownego Pana wszechświat jest rozumnym, a czy ma głowę i d...? A jak ma - to czym myśli, a czym ... do Pana przemawia. > a co jest samodzielnego w myśleniu że nie ma Boga?O, proszę Szanownego Pana - to wielka tajemnica dostępna tylko tym, którzy samodzielnie myśleć potrafią, a tego żadne autorytety nie nauczają. > Przecież to nie Pan to wymyślił jest to myśl chyba tak stara jak pierwsze myśli Bogu.Tak, przez całą historię ludzkości ludzie sobie różne cudactwa wymyślali, a to demony, a to smoki, a to czarownice, a to bogów, a to trolle. I te trolle - proszę Szanownego Pana - to po dziś dzień się utrzymały, a najgorszy z nich to troll troglodyta, który się mądrzy, a nic mądrego nie czyta.  > Tak tylko widzi Pan tak samo można sobie założyć że Bóg nie istnieje,Można sobie założyć tak - można sobie założyć siak, a niektórzy to nawet umieją sobie nogi za głowę założyć. > jest urojeniem wielu miliardów ludzi którzy żyją lub dawno umarli.Tak - gówno jest smaczne - miliardy much nie mogą się mylić! > Każdą bzdurę można założyć prawdziwe założenie wymaga niepodważalnych dowodów.Ja nie wiem co to znaczy "prawdziwe założenie? Nie wiem także jakie dowody są "niepodważalne", a już zupełnie nie rozumiem jak niepodważalne dowody mogą się znaleźć w założeniu. To po co cokolwiek zakładać, gdy fakty ma się w garści. > Jest mi Pan w stanie dać takie dowody że istotą ślubu jest nie Bóg, lub że Bóg nie istnieje??Nie - zupełnie nie mogę dać Panu żadnych dowodów, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Przecież nikt Pana nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Gdyby Pan był zainteresowany jakimikolwiek argumentami, to na ten temat jest ogromna literatura, a i lektura naszego forum dostarcza bardzo dużo materiału do samodzielnych przemyśleń. > Moja wypowiedź nie jest żadną prowokacją, po prostu lubię takie dyskusje.Proszę Szanownego Pana, tak popieprzyć to sobie można u cioci na imieninach, a do dyskusji, to trzeba się merytorycznie przygotować, aby wypowiadać się z sensem. @@@ .
|
|
| | | | |  | | myslacy (-1 punktów) | Ludzki rozum porównuje do wszechświata jako do czegoś co ten umysł chce zrozumieć ale wszechświat jest tak rozległy i skomplikowawszy że żaden umysł ludzki nie zrozumie go nigdy dokładnie i całościowo dla tego napisałem że moja wiedza nijak sie ma do ogromu wszechświata. skoro fakty ma się w garści bardzo Pana proszę o ich przedstawienie.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ludzki rozum porównuje do wszechświata jako do czegoś co ten umysł chce zrozumieć ale wszechświat jest tak rozległy i skomplikowawszy że żaden umysł ludzki nie zrozumie go nigdy dokładnie i całościowo dla tego napisałem że moja wiedza nijak sie ma do ogromu wszechświata.Tak - "ludzki rozum" wyplata nam rozmaite figle. Pozwala ze zrozumiałych słów stworzyć intelektualny bełkot, a mistrzami takiego pseudointelektualnego pustosłowia są np teologowie. Zupełnie nie rozumiem jak można "ludzki rozum" zestawiać z "wszechświatem", a poziom wiedzy z ogromem wszechświata. Ple, ple. > skoro fakty ma się w garści bardzo Pana proszę o ich przedstawienie.Oto część faktów, jak dla Pana całkowicie niezrozumiała, a zauważył to już H. L. Mencken w artykule "Homo Neanderthalensis" prawie przed stuleciem: "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".Napisałem już Panu - są tysiące mądrych książek. Nasz portal istnieje od wielu lat i wszyscy, których stać na minimalny wysiłek intelektualny, znajdą tu ogromną ilość argumentów. Ja nie mam zamiaru każdemu niedouczonemu fideiście tłumaczyć łopatologicznie wszystko od początku. Do rozmowy trzeba się przygotować i wiedza z katechezy w podstawówce jest na zdecydowanie za niskim poziomie dla prowadzenia tu dyskusji. Pan nie potrafi zrozumieć nawet najprostszych informacji, które usiłujemy Panu przekazać. Powtarzam - mówię o zrozumieniu, a nie o akceptacji. Miłego dnia. @@@ .
|
|
 | 6 na 6 | Kuba K. (3909 punktów) | > (...) istota ślubu nie jest ani miejsce, ani żadne formułki (których nawiasem jest bardzo dużo) ani nawet kapłan tylko właśnie Bóg który łączy dwoje ludzi. (...)Ślub nie jest niczym innym, jak specyficzną umową społeczną zawieraną przez dwoje ludzi. A cała reszta, to tylko oprawa, zmieniająca się wraz ze zmianami postępującymi w społeczeństwie. > (...) istotą ślubu jest Bóg a nie cała ludzka nic nie znacząca oprawa.Jak coś nieistniejącego może być istotą czegokolwiek?
|
|
 | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >istotą ślubu jest Bóg Istotą ślubu jest umowa między dwojgiem ludzi i jej skutki cywilnoprawne. Reszta to rzeczy drugorzędne.
|
|
|  | 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >istotą ślubu jest Bóg> Istotą ślubu jest umowa między dwojgiem ludzi i jej skutki cywilnoprawne. Reszta to rzeczy drugorzędne.A czy nie przypadkiem Miłość ? Czy nie wyznanie: Moja ukochana, cudowna, jedyna, kocham Cię nad życie, chcę Cię kochać zawsze jak i nasze dzieci i spełniać Twe pragnienia. Czy chcesz pójść ze mną naszą wspólną drogą życia ? Ostatnio pewien zakochany mężczyzna uznał, że dojrzał już do takiego ślubu i postanowił przeprowadzić to z uroczystą oprawą. Wynajął powóz konny zaprzężony w parę siwych koni z powożącymi elegancko ubranymi, w cylindrach itp. akcesoria. Powóz ten miał przewieźć parę zakochanych po okolicznych uliczkach i parku oraz zajechać pod dom wybranki gdzie oczekiwała ich rosnąca gromadka wtajemniczonych i ciekawskich. Gdy powóz zajechał po pół godzinie przed dom, pan młody wyskoczył z powozu, podał rękę ukochanej, chwycił ręką zamówiony wielki bukiet kwiatów przyniesiony przez umyślnego, przyklęknął na kolano przed wybranką i zaczął swoje wyznanie. W tym momencie jeden z koni nie wyczuwając powagi chwili podniósł ogon i zwalił na trotuar kupę pączków ku uciesze licznej już gawiedzi. Ale i tak było bardzo romantycznie i uroczyście chociaż i wesoło. A propos, Sądząc po powyższych wpisach nasuwa się pytanie: Czy nasi racjonaliści to ludzie nie wierzący w miłość ?
|
|
| |  | 7 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
> A czy nie przypadkiem Miłość ?Miłość jest solą związku. Istotą ślubu jest umowa
|
|
| |  | 6 na 6 | Kuba K. (3909 punktów) | > Sądząc po powyższych wpisach nasuwa się pytanie:> Czy nasi racjonaliści to ludzie nie wierzący w miłość ?>  Ależ wierzymy, wierzymy, możesz być spokojny  Ale tu mówimy o ślubie, nie o miłości. Oczywiście, jedno drugiego nie wyklucza, ale - jak zapewne sam wiesz - i ślub może być bez miłości, i miłość bez ślubu
|
|
| | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Sądząc po powyższych wpisach nasuwa się pytanie:> >Czy nasi racjonaliści to ludzie nie wierzący w miłość ?> Ależ wierzymy, wierzymy, możesz być spokojny  > Ale tu mówimy o ślubie, nie o miłości.Jakoś trudno mi te dwa zjawiska rozdzielić, > Oczywiście, jedno drugiego nie wyklucza, ale - jak zapewne sam wiesz - i ślub może być bez miłości, i miłość bez ślubu  bo jestem przekonany, że w "moich czasach" znakomita większość ślubów w tym mój i moich najbliższych krewnych i znajomych wiązała się z miłością, chociaż wiem, że to uczucie jest różne u różnych ludzi. Uważam nawet, że branie ślubu bez miłości to dość rzadki przypadek, w każdym razie błąd lub nieszczęście, albo jedno i drugie. Branie ślubu bez miłości jest świadomym błędem, więc po co go popełniać skoro i tak ten nasz ślub może okazać się błędem mimo woli. Miłość bez możliwości ślubu, miłość niespełniona bywała także na ogół nieszczęściem. Dzisiaj nie wiem, coś się istotnie chyba zmieniło. Może mnie oświecisz, bo chociaż mam swoje obserwacje i domysły, ale nie jestem pewny.
|
|
| | | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Traktuj, proszę moją wypowiedź tak, jak wskazywałyby to zamieszczone w niej emotikony, tzn. z pewnym przymrużeniem oka. Jeśli to to samo co dla mnie "pół żartem pół serio" to jesteśmy zgodni, bo to moja ulubiona konwencja i chętnie w nią wchodzę. No i widzę, że w kwestii miłość - ślub, nie wnikając w szczegóły, mamy zgodność. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 3 na 5 | Artur@R (7115 punktów) | Sądząc po powyższych wpisach nasuwa się pytanie: Czy nasi racjonaliści to ludzie nie wierzący w miłość ? Ależ wierzymy, wierzymy, możesz być spokojny  Ale tu mówimy o ślubie, nie o miłości.> Jakoś trudno mi te dwa zjawiska rozdzielić<Choć już w dyskusji było to wyartykułowane to pozwolę sobie powtórzyć i podsumować "naszemu racjonaliscie"  : - "Zjawisko" zwane ślubem jest czynnością prawną, urzędową - dobrowolną (czynioną z wielu innych powodów niż uczucie tylko). - "Zjawisko" uczucia, zwanego "miłością" - jest emocjonalno-intelektualną relacją miedzyludzką (i nie dotyczy tylko i wyłącznie dwojga ludzi), która buduje więzi, związki. Dotyka ono (to uczucie "miłości") ludzi w różnym wieku - również w tym, w którym o ślubie mowy być nie może. Dotyka ono ludzi na różne sposoby, w każdym miejscu na Ziemi (i nie tylko) i wręcz wbrew nakazom, zakazom, prawu, tradycjom itp - jasny i logiczny z tego wniosek, że jedno i drugie "zjawisko" absolutnie mogą się obyć bez siebie. Nie dostrzeganie tego - racjonalnym myśleniem nie jest. A dostrzeganie tego i rozumienie - nie świadczy o braku uczuć ani o nieumiejętności czy też niemożliwości kochania. CBDU
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | 13 na 13 | liliac (147340 punktów) | > Ale i tak było bardzo romantycznie i uroczyście chociaż i wesoło.> A propos,> Sądząc po powyższych wpisach nasuwa się pytanie:> Czy nasi racjonaliści to ludzie nie wierzący w miłość ?Może po prostu niektórzy są nieco bardziej pragmatyczni? Niezależnie od uczuć wzajemnych? Ślub nijak mi w związku do niczego potrzebny nie jest, jakkolwiek zdaję sobie sprawę z rozmaitych pożyteczności urzędowych wymienionych wcześniej przez innych (rzeczone jestem skłonna uznać za racjonalny argument), a powyższe cuda (konie, powozy i akcesoria) generują niepotrzebne koszta i hmmm... zdają wręcz nieco kuriozalne. Rozumiem (teoretycznie), że niektórzy potrzebują do szczęścia rozmaitych ceremonii, zwłaszcza usankcjonowanych tradycją, ale mnie taki pakiet nie bawi. Nie potrzebuję. Nie lubię tradycyjnych pakietów dekoracyjnych. Chyba nie jestem romantyczna  Wydaje mi się, że to właśnie niepotrzebna celebra powinna wymagać uzasadniania, a nie jej brak. Dziwi mnie też przyrównywanie "miłości niespełnionej" do "miłości bez ślubu". To takie dziewiętnastowieczne...(wybacz skojarzenie). W czym ten związek usankcjonowany ślubem lepszy jest od zgodnego stadła bezślubnego (poza kwestiami urzędowymi)? Magia papierka? Magia urzędnika/kapłana? Magia konia (brudzi), księżniczkowej sukienki (jednorazówka, zaraz się wybrudzi/podrze/wróci do wypożyczalni), stosu kwiatów (zwiędną) i cylindra (to już naprawdę nie wiem, po co)?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >cylindra (to już naprawdę nie wiem, po co)?
Cylindry się przydają do wyciągania z nich królików.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Cylindry się przydają do wyciągania z nich królików.
A to pół biedy! Gorzej kiedy fideiści różnej maści po serii nielogicznych a uduchowionych bzdetów bez pokrycia wyciągają z niego Boga! I jego pojawienie się uważają za w pełni uprawnione i udowodnione.
Mimo żem niemłody i sporo wiem o świecie czasem jak dziecko dziwię się z jakich intelektualnych czeluści przybywają niektórzy goście choćby na to forum.... Jak można w środku internetu pełnego wiedzy wszelakiej pleść duby smalone... ech!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Dziwi mnie też przyrównywanie "miłości niespełnionej" do "miłości bez ślubu". To takie dziewiętnastowieczne...(wybacz skojarzenie). Skojarzenie słuszne, bo zamyśliłem się w romantyzm, ale i w naszej rodzinie w Xxw miały podobno miejsce takie przeżycia. Napisałem : "Miłość bez możliwości ślubu, miłość niespełniona bywała także na ogół nieszczęściem." W tym przypadku miłość bez ślubu czy miłość nie spełniona miało oznaczać sytuację gdy osoby kochające się nie mogły ślubem, ani innym sposobem połączyć się spełniając swoje pragnienia. Naturalnie określenie "miłość bez ślubu " zwłaszcza w dzisiejszych czasach może mieć całkiem inne znaczenie. Poza tym mam podobne odczucia, ale mogę się tylko domyślać, że ślub dla wielu jest oświadczeniem i przyrzeczeniem miłości w co chętnie chcą wierzyć tym bardziej, że pociąga to za sobą skutki prawne. Dlatego ciągle jeszcze śluby w modzie. A celebra i pompa to już według upodobań i zasobności portfela.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|