Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odrobina optymizmu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
24-06-2012 10:09wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
Odrobina optymizmu
Ocena 15 na 15
Ostatnio miałem uczącą rozmowę z jednym z gimnazjalistów. Dostałem zastępstwo za nieobecnego wuefmena, a ponieważ specjalistą od gimnastyki korekcyjnej nie jestem, rozpoczęliśmy lekcję rozmową od tematu, który go najbardziej interesował: wypasionej karty graficznej, którą miał zamiar kupić za zarobione u wuja w czasie wakacji pieniądze. Zobaczył ją w jednym z pism komputerowych, które namiętnie czyta. Z racji tego, że uczę informatyki i te sprawy już mi wychodzą bokiem, spróbowałem zmienić temat pytając, czy czyta także inną prasę. Akurat miałem przy sobie ostatni numer Świata Wiedzy, pokazałem mu go, ale nie wyraził głębszego zainteresowania, choć czasopismo atrakcyjnie wydane, niedrogie i na poziomie przyswajalnym dla rozgarniętego gimnazjalisty. Zapragnąłem przekonać go do innej prasy niż komputerowa mówiąc:

- Michał, nie można się tak samoograniczać. Przecież są ciekawsze rzeczy niż komputer, a dla człowieka najważniejszym jest dowiedzieć się jak najwięcej o tym, co go otacza; to zapewni ci tylko nauka.

(tu wpadła mi do głowy lekka prowokacja, która może śmiało ujść za jazdę po bandzie, z racji tego, że gimnazjum, w którym uczę, to praktycznie szkółka parafialna ze wszystkimi jej atrybutami); mówię więc dalej:

- Postaw na naukę. Przecież religie wcześniej czy później odejdą do lamusa i będą traktowane, jak dzisiaj bajki Andersena. Czy nie lepiej zająć się nauką już teraz i nie tracić czasu?

Na co on powiedział:

- A wie pan, że jestem ateistą a mam szóstkę z religii? Ciekawe, co?

(Tu mnie pierwszy raz zamurowało)

- Rzeczywiście, a potrafisz to wytłumaczyć?

- To proste, mama mi każe chodzić na religię i co tydzień do kościoła, i muszę kłaść piątkę na tacę! Ale jak tyko będę miał osiemnastkę to o, takiego mnie w kościele zobaczą!

Powiedział to z pasją, więc zapytałem:

- A czy możesz mi powiedzieć skąd u ciebie ten ateizm?

(I tu mnie zamurowało po raz drugi)

- A, bo proszę pana wystarczy pomyśleć, to bzdury jakieś są! No skoro na początku byli tylko Adam i Ewa, to skąd się wziął MURZYN?!

Czytam artykuły na Racjonaliście, różne inne publikacje, ale ten prosty argument, który być może już był tu omawiany, mi po prostu umknął. W porównaniu z nim blednie argument moralny, traktujący o Dobrym Bogu, który w swoim okrucieństwie już na początku wkręcił ludzkość w grzech kazirodztwa.

Wiem, że wśród Państwa są znawcy biblii i wszystkich ewangelii - wręcz badacze. Czy ktoś potrafi wskazać miejsce w tej literaturze, w którym jest opisana kreacja Afrykańczyka? A może wyewoluował on od Adama i Ewy, co wreszcie sprawi, że teoria Darwina zostanie z entuzjazmem przyjęta przez religie, a ja będę mógł biednego Michała uwolnić od egzystencjalnych rozterek (podejrzewam jednak, że natychmiast znajdzie inny powód zwątpienia...)

Tak na marginesie: Michał sprawił, że zmieniam zdanie na temat możliwości samodzielnego myślenia młodzieży gimnazjalnej, które nie było jej zbyt przychylne...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Fizyk (17637 punktów)
> No skoro na początku byli tylko Adam i Ewa, to skąd się wziął MURZYN?!

To jest proste.

24-06-2012 11:32 
 Ocena 3 na 3
neurosurgery (2484 punktów)
>To jest proste.

Skąd się więc wzięli biali? Bóg stworzył raz i nie ma zmian! Ewolucja to przecież kłamstwo. Każdy MYŚLĄCY człowiek to wie.


Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
Wacław (1038 punktów)
>Skąd się więc wzięli biali? Bóg stworzył raz i nie ma zmian! Ewolucja to przecież kłamstwo. Każdy MYŚLĄCY człowiek to wie.

Ja myślę, że skoro bóg mógł być w trzech osobach, to równie dobrze każda z tych osób mogła być różnych ras! No przecież jest bogiem i może wszystko, to i sklecił kilka ogrodów rajskich i jakoś poszło. Później się ewidentnie wszystko porypało z podejrzeniem o kazirodztwo pewnych prominentnych osób starego testamentu włącznie ale prawdziwi teolodzy wiedzą że akurat takie pikantne kawałki to "metafory"
24-06-2012 15:36 
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Dlaczego ten anioł pokazuje "faka" do osoby oglądającej?
No i czemu ma BIAŁE skrzydła?! Wszędzie ten rasizm... xD
Kamil1838 (521 punktów)
>Tak na marginesie: Michał sprawił, że zmieniam zdanie na temat możliwości samodzielnego myślenia
>młodzieży gimnazjalnej, które nie było jej zbyt przychylne...
Proponuję nie traktować całej grupy ludzi tak samo. Sam jestem gimnazjalistą (jeszcze kilka dni), więc mogę powiedzieć, że wśród wielu osób, które myślą tylko o grach komputerowych i nie do się z nimi o niczym innym porozmawiać, zdarzają się także wartościowe osoby. Jestem przekonany, że byłoby takich więcej, gdyby ktoś już w bardzo młodym wieku zainteresował je nauka, zamiast religią (religia jest już w przedszkolach).
26-06-2012 17:00 
 Ocena 2 na 2
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
Kamilu, już to, że czytasz Racjonalistę stawia Cię w szeregu gimnazjalistów nieprzeciętnych. Ale ten szereg jest niestety krótki, za krótki, stąd moje uogólnienia. Jeśli chodzi o zainteresowanie nauką - powiem wprost: licz na siebie. Szkoła pod TYMI rządami nie zapewni Ci tego, na co zasługujesz. Powodzenia
Marian (5438 punktów)
>No skoro na początku byli tylko Adam i Ewa, to skąd się wziął MURZYN?!
   Dawno, dawno temu, toczyły się teologiczne dysputy na ten temat, w czasie których uczeni w piśmie doszli do wniosku, że czarny człowiek nie został stworzony na podobiznę boską, duszy nie posiada i do świata zwierząt należy. Może zatem jako niewolnik służyć człowiekowi białemu.
   Do lat 50. u.w. mormoni mieli jeszcze inne wyjaśnienie: ciemna skóra miała być klątwą boską, zesłaną na potomków Kaina. Dzisiaj wykształceni chrześcijanie problemów z ewolucją nie mają i Genesis jest dla nich tylko ładnym mitem.

   Pozdrawiam.
24-06-2012 15:49 
 Ocena 6 na 6
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>uczeni w piśmie doszli do wniosku, że czarny człowiek nie został stworzony na podobiznę boską, duszy nie posiada i do świata zwierząt należy. Może zatem jako niewolnik służyć człowiekowi białemu.

Nie ma to jak naginanie rzeczywistości pod dyktando jedynej-słusznej ideologii...

A skąd się wzięły Zięby Darwina?
- Otóż byli sobie w czasach biblijnych bracia zięby, którzy to pokłócili się o dostęp do żarcia, a bóg widząc to postanowił rozpierniczyć ich wyspę na kilka mniejszych i zmienić ich dzioby tak, by każdy z nich żarł co innego, TADAM!

Darwin passe...
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)

>Tak na marginesie: Michał sprawił, że zmieniam zdanie na temat możliwości samodzielnego myślenia
>młodzieży gimnazjalnej, które nie było jej zbyt przychylne...

Na powyższe dictum jest już odpowiedź gimnazjalisty - Kamila1838, który zwraca uwagę na to, że zamiast narzekać, należy zainteresować młodzież nauką, bo lekcji religii i tak mają w bród. Drodzy nauczyciele, weźcie sobie te słowa do serca! O, przepraszam - do głowy!
Ironią jest to, że kwestię braku zaangażowania nauczycieli w propagowanie nauki podnosi uczeń (bardzo taktownie) w reakcji na post nauczyciela, który przyznaje się do niewiary w zdolność młodzieży do samodzielnego myślenia. Domyślam się, skąd taka niewiara się bierze w przypadku nauczyciela informatyki. Uczniowie po wejściu do pracowni i podejściu do komputerów natychmiast wchodzą na wszelkie serwisy społecznościowe i oddają się temu z pełnym zaangażowaniem. Wygląda to tak, jakby poza wymianą nieistotnych informacji nic ich nie interesowało.
Mam to szczęście, że pracując do niedawna jako nauczyciel, miałem wiele okazji do rozmów z gimnazjalistami i licealistami na niemal wszelkie tematy (niemal - ponieważ jako ateista w szkole katolickiej nie poruszałem zwykle tematu wiary). Młodzież myśli, ma swoje zdanie i rozmaite pasje. Nie wszyscy, oczywiście, ale ta garstka, która myśli samodzielnie, jest po prostu niezauważalna, bo w modzie jest ignorancja i demonstracyjne jej okazywanie. Presja grupy rówieśniczej. Ta garstka ujawni się nieco później, w liceum, na studiach i w późniejszej pracy. Gdyby jej nie było, nie było także postępu, a przecież go zauważamy, nieprawdaż?
Sytuacja w szkole jest okropna - nauka sprowadza się często do uczenia pod testy, a np. godzin fizyki jest mniej niż religii. Nie jest łatwo, ale... Nauczyciele! Uczcie najlepiej jak umiecie, pamiętając, że wśród waszych uczniów są tacy, którzy was niebawem przerosną swoją wiedzą. Uczcie z myślą o nich.
_
26-06-2012 16:41 
 Ocena 1 na 1
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
Na zarzuty wobec nauczycieli zawarte w pierwszym akapicie odpowiedział Pan sobie sam, w ostatnim. W szkole zdominowanej przez religię trudno propagować prawdziwą naukę bez narażenia się na zarzut wojującego ateisty. Pan sam zresztą, nie podejmuje tematów związanych z wiarą, zapewne z tego właśnie powodu. Ja natomiast, kiedy tylko znajdę okazję, daję kontrę religii. Nawet ucząc systemów liczenia sugeruję, że istnieją inne cywilizacje, które mogą używać systemu dwunastkowego, bo jej "ludzie" mają dwanaście palców. Niektóre grupy pomijają to całkowitym milczeniem, lub uśmieszkiem (czasem kpiącym, czasem niedowierzania) - takich jest sporo, ale są takie, w których wywiązuje się dyskusja nie o systemach liczenia, tylko innych bytach, o których w biblii nie znajdziesz ani słowa. Jaki to pozostawia ślad na ich poglądach - nie wiem, ale mam nadzieję, że jakiś niepokój w nich zasieję.
Zarzut narzekania (którego Kamil jednak nie wyartykułował), przyznam, w tym kontekście mnie ukłuł, tym bardziej, że z mojego tekstu jasno wynika, że próbuję coś niekonwencjonalnego i wartościowego uczniowi przekazać, kiedy tylko mam możliwość. "Drodzy nauczyciele" mogą się zająć skutecznie propagowaniem nauki tylko wtedy, gdy nastąpią zmiany systemowe sprawiające, że nauczyciel tłumaczący teorię Darwina czy możliwość zamieszkiwania planet poza Układem Słonecznym, nie będzie odbierany jako ateistyczny pieniacz, którego najlepiej, na wszelki wypadek, się pozbyć. Na razie uczniowie "lekcji religii i tak mają w bród" i tego pewnie nikt nie zmieni, a nauczyciel musi się pilnować, by nie znaleźć się na zielonej trawce...
26-06-2012 17:26 
 Ocena 1 na 1
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
Trochę się obawiałem, że moja wypowiedź będzie odebrana jako osobista krytyka. Niestety, pisząc, nie potrafię wyrazić pewnych niuansów lub intonacji, które w bezpośredniej rozmowie ukazałyby moje nastawienie.
Chodziło mi bardziej o ogólną atmosferę w szkolnictwie, spowodowaną odgórnymi założeniami, niepotrzebnymi czasem wymaganiami oraz przyzwoleniem na mieszanie wiedzy ze szkodliwymi bajkami. Bardzo ucieszyła mnie opisana przez Pana sytuacja i to, że wychodzi Pan poza swój przedmiot, czego większość nauczycieli nie robi, ani też takiej potrzeby nie widzi. Moje nawiązanie do Pana wypowiedzi było, przyznaję, przytykiem do tej części, która sugerowała, że wcześniej nie wierzył Pan w zdolność młodzieży do myślenia, na co także zareagował Kamil, a co mi się bardzo spodobało.
Z drugiej strony jestem pewien, że w gruncie rzeczy wierzy Pan w inteligencję młodzieży, a wyartykułowane przez Pana wątpliwości mogą być spowodowane całym rokiem nauki i kontaktem głównie z tą częścią młodzieży, która jest najbardziej widoczna i słyszalna, choć nie z powodu swoich zalet intelektualnych. Gdybyśmy rozmawiali twarzą w twarz, zobaczyłby Pan uśmiech na mojej twarzy, który mój "przytyk" ustawiłby w odpowiednich ramach.
A co do tematu religii i wiary, którego nie podejmowałem w rozmowach z uczniami, to zaznaczyłem, że pracowałem w szkole katolickiej. Czułem, że obowiązuje mnie pewna lojalność wobec pracodawcy, z którym na samym początku ustaliliśmy nasze pozycje światopoglądowe (a właściwie to ja swoją, ponieważ ta druga jest już w samej nazwie szkoly). Pozostało mi "tylko" zarażanie młodzieży racjonalnym myśleniem i zabieranie ich na "wycieczki" po innych kulturach, po układzie słonecznym i dalej, a za przewodników miewaliśmy m. in. Carla Sagana lub Briana Cox.
Pozdrawiam serdecznie i może chociaż za pomocą emotikonu (lub smajlika, jak go trafniej nazywają Czesi) spróbuję pokazać moje nastawienie:

_
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
Dziękuję
Życzmy sobie nawzajem, aby ta ogólna atmosfera w szkolnictwie uległa zmianie, i to jak najprędzej.
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
Koraszewski (82900 punktów)
Oczywiście, że nastolatki myślą, ale starają się tego nie robić w obecności dorosłych, zaś pytane o zdanie, odpowiadają jak księgowy dyrektorowi: ile jest 6x6? A ile pan dyrektor sobie życzy?
24-06-2012 12:47 
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>ile jest 6x6? A ile pan dyrektor sobie życzy?

666. To jest odpowiedź warta samych szóstek.
Pa1ryk (1539 punktów)
Jeśli chodzi o gimnazjalistów to mam mieszane uczucia. Znam kilku w wieku 15-16 lat, z którymi można porozmawiać swobodnie o religii czy moralności nawet się ze sobą nie zgadzając. Z drugiej strony ostatnimi czasy ateizm stał się modny i wielu bardzo młodych ludzi uważa się za ateistów chcąc po prostu zrobić na złość rodzicom nie mając nawet pojęcia co to znaczy. Przez to bardzo łatwo jest atakować ludzi, którzy świadomie wybrali brak religii, że to ich bunt i chwilowy kaprys. Sam czasem jestem porównywany z gim-ateistami, którzy co tydzień chodzą do kościoła i komunii, a w szkole są bohaterami bo zachowują się chamsko na lekcji religii.

Choć groźniejsza jest chyba ilość młodzieży w wieku 20+ która kompletnie nie potrafi samodzielnie myśleć i nie chodzi nawet o światopogląd ale o prowadzenie swojego życia bez prowadzenia za rączkę i podejmowaniu decyzji za nich.

Z ciekawości, jaką grafikę chciał Twój uczeń?
24-06-2012 14:04 
 Ocena 3 na 3
diabolo (425 punktów)
Młodzież w wieku gimnazjalnym już taka jest, ze przyjmują postawę negatywną wobec czegoś co jest im narzucone z góry. Każdy kto ma dziecko w tym wieku zapewne nie raz słyszał stwierdzenie, ze coś czego wymagają nauczyciele na lekcji nie przyda mu się w życiu więc nie zamierza się tego uczyć. Nie inaczej jest z relgią. Jestem przekonana, ze gdyby religia była realnie (a nie tylko pozornie) fakultatywna a katecheci byliby otwarci na dialog i przyuczeni do pracy z młodzieżą, sytuacja przedstawiałby się zupełnie inaczej niż dzisiaj, kiedy to spora część gimnazjalistów traktuje ten przedmiot jak przerwę między lekcjami. Ponadto to taki wiek, kiedy autorytet rodziców jest mocno zagrożony. Gimnazjalista widzi hipokryzję w zachowaniu rodziców. Dziecko jest posyłane na lekcję relgii tylko dlatego, że "wszyscy chodzą", albo żeby "ludzie nie gadali", natomiast sami rodzice nie praktykują, a nawet otwarcie, przy dziecku krytykują kościół. Takie postępowanie jest mocno niepedagogiczne i jest to najgorsza lekcja konformizmu jaką dziecko może otrzymać od rodziców. Rodzice niewierzący powinni juz na etapie szkoły podstawowej zadbać o to aby wytłumaczyć zawiłości społeczne, psychologiczne i filozoficzne relgii, nie tylko katolickiej, ale także każdej innej wiodącej relgii na świecie. Moim marzeniem jest, żeby w każdej polskiej szkole odbywały się zajęcia z etyki, w ktorych mogliby uczestniczyć również rodzice. Większość problemów dzieci w wieku gimnazjalym wynika z braku zrozumienia na linii rodzic- dziecko. Szkoda, ze osoby odpowiedzialne za system oświatowy nie chcą dostrzec tego problemu i zamiast marnować pieniądze na lekcje relgii (które i tak przynoszą skutek odwrotny niz założony), nie skierują środków na edukcję rodziny w duchu etyki świeckiej.
26-06-2012 15:33 
 Ocena 1 na 1
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)

> Z ciekawości, jaką grafikę chciał Twój uczeń?

Zachwycił się NVIDIĄ GeForce GTX 570
www.nvidia(*)roduct-geforce-gtx-570-pl.html
worek kości (2937 punktów)
>Czytam artykuły na Racjonaliście, różne inne publikacje, ale ten prosty argument, który być może już był tu omawiany, mi po prostu umknął.

Zdaje się, że umknęły ci również lekcje polskiego z pierwszej klasy liceum, szczególnie te momenty, gdy była mowa o metaforycznym charakterze opisu stworzenia z Księgi Rodzaju.

bembergiem w berg
24-06-2012 16:26 
 Ocena 2 na 2
Tohver (1287 punktów)
Zgadza się. Grzech pierworodny też jest metaforyczny. Tak jak i jego odkupienie na krzyżu.
24-06-2012 19:50 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
>Zgadza się. Grzech pierworodny też jest metaforyczny. Tak jak i jego odkupienie na krzyżu.

Co tam grzech.Sam bug jest metaforą.
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)

> Zdaje się, że umknęły ci również lekcje polskiego z pierwszej klasy liceum, szczególnie te momenty, gdy była mowa o metaforycznym charakterze opisu stworzenia z Księgi Rodzaju.

Do lekcji języka polskiego przykładałem szczególną wagę, choć uczęszczałem do technikum ("Akademia Loretańska" - tak nazywano Technikum Energetyczne w Krakowie ze względu na poziom nauczania - teraz jest to kołchoz bez większego znaczenia...). To były nienormalne czasy, ale szkoła była normalna, a naszej Pani Profesor Kuklewicz nigdy nie przyszłoby do głowy zajmować się jałową analizą Księgi Rodzaju. Metaforyka, o której mówisz, służy kamuflażowi religijnych idiotyzmów. Ale o tym przecież każdy wie.
Krakers (96 punktów)

>- A, bo proszę pana wystarczy pomyśleć, to bzdury jakieś są! No skoro na początku byli tylko Adam i
>Ewa, to skąd się wziął MURZYN?!

Co tam murzyn, murzyn mógł się opalić przez te 6000 lat. Lepsze jest to, że Adam i Ewa mieli tylko synów Kaina i Abla (potem Seta), a któryś z braci spłodził potomków z żoną i nie była nią Ewa. Ale to Biblia pomineła.. Księżo wytłumaczył, że całej bibli nie można odbierać dosłownie tylko jako metaforę..

Eh, za kilka mam nadzieje lat całą biblie będzie się odbierało jako metaforę...

Ale w sumie jak na to patrzę, to tragiczne jest, że są ludzie którzy wierzą w takie gusła,że w ogóle się o tym dyskutuje. Powinno się postawić Marka, Jana, Łukasza i Mateusza obok twórców mitologi Greckiej i Rzymskiej i zapomnieć o tych bajkach. Ale niestety nie będzie mi dane dożyć czasów kiedy wiara w magię będzie przypisywana przez ogół jako symptom ciężkiej choroby psychicznej.
Kuba K. (3909 punktów)
Opowieść wolkara i jego uwagi na temat samodzielnego myślenia uczniów przypomniały mi zdarzenie sprzed kilku lat, kiedy to moja, chyba dziewięcioletnia wówczas córka zapytała mnie o szczegóły biblijnej historii związanej z wieżą Babel. Słuchała uważnie, zamyśliła się, a po dłuższej chwili skomentowała z nieco smutną miną: "Dlaczego niektórzy mówią, że bóg jest dobry? Przecież ten bóg wcale nie był dobry! Był zazdrosny i chciał się zemścić!" Trochę mnie zatkało, prawdę mówiąc, ale byłem też pełen uznania dla zdolności analizowania i wyciągania wniosków przez stosunkowo małe, jakby nie było, dziecko
Ania... (14138 punktów)
Myślę sobie, że dużą odpowiedzialnością za stan rzeczy obarczyć powinniśmy rodziców. Dzieci niekiedy są hodowane, jak świnki - dać im jeść i najlepiej niech idą do pokoju.

Znam dzieci, których rodzice rozmawiają z nimi, pokazują im świat, wprowadzają w naukę na ich dziecięcym poziomie. Takie dzieci później przechodzą szkołę jako wyalienowane nerdy, a kiedy w końcu trafiają do mnie, leniwe i rozwydrzone wolnomyśliciele nie wierzą w to nawet, że te wyjątki w rzeczywistości wiedzą to wszystko, umieją to wszystko. Bo przecież nikt tego się nie może nauczyć, to truuudne!

Trafia mi się potem perełka, która nie dość że umie, to w dodatku widzę, że potrafi zastosować wiedzę, rozumie problemy, jest dociekliwa. Aż ma się ochotę pomagać takiej osobie w dalszej drodze...

Optymistyczne jest to, że da się. Znam wyjątki, które są niezwykle inteligentne, dociekliwe, poszukujące. Ale niestety - to wyjątki w paplaninie i bajorku tępoty i miernoty. Pokolenie haploidalnych zygot...
szukajacy (19 punktów)
Twój post jest doskonałą odpowiedzią na to dlaczego mamy taką a nie inną młodzież.
Skoro nauczyciele uważają ich za debili i nie mają ochoty się wysilić aby do niech dotrzeć, zrozumieć ich, poznać ich poglądy oraz uczucia, nie sposób aby mogli przekazać im widzę.
Proponuję następny krok w karierze zawodowej, spędź każdego dnia 20-30 min na rozmowie indywidualnej z jednym uczniem, porozmawiaj o nim, jego pasjach, wartościach, a szybko zrozumiesz że idiotów jest 10-20%, reszta się tak zachowuje bo tego od nich, jako nauczyciele, oczekujecie, a jak toś się wam wychyli może mieć problemy.
27-06-2012 15:08 
 Ocena 2 na 2
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
A Tobie proponuję zejście na ziemię, zaprzestanie stosowania schematów zerojedynkowych i generalnie przemyślenie tego, co chcesz wylać na ekran, bo to, co napisałeś świadczy, że nie masz zielonego pojęcia o tym, co się w szkole dzieje. Jak chcesz zmieniać świat, to się przekwalifikuj, zostań nauczycielem, spróbuj żyć za niepełny etat i przeprowadzaj rozmowy z każdym uczniem po 20 - 30 minut. I nie insynuuj, że tępię tych, co się wychylają, bo to już nie jest głupotą, tylko chamstwem.
szukajacy (19 punktów)
>A Tobie proponuję zejście na ziemię, zaprzestanie stosowania schematów zerojedynkowych i generalnie przemyślenie tego, co chcesz wylać na ekran, bo to, co napisałeś świadczy, że nie masz zielonego pojęcia o tym, co się w szkole dzieje. Jak chcesz zmieniać świat, to się przekwalifikuj, zostań nauczycielem, spróbuj żyć za niepełny etat i przeprowadzaj rozmowy z każdym uczniem po 20 - 30 minut. I nie insynuuj, że tępię tych, co się wychylają, bo to już nie jest głupotą, tylko chamstwem.
>
Tak się składa że pracuje z młodzieżą gimnazjalną od pięciu lat, w dodatku jest to tak zwana trudna młodzież z którą szanowni nauczyciele sobie nie radzą.
Jeśli chcemy zmienić cokolwiek w naszym szkolnictwie, to musimy właśnie zacząć od "szanownego" grona nauczycieli.
Niech mi pan wytłumaczy jak Pan z takim podejściem do uczniów chce ich zachęcić do nauki, rozwoju siebie ?
Jak chce pan zdobyć ich zaufanie ?
Jak chce Pan zdobyć u nich poważanie i szacunek ?
W ośrodku w którym pracuje, taka wypowiedź zaowocowała by prośbą by złożył Pan wypowiedzenie, niestety w większości szkół tacy nauczyciele nadal pracują i nadal leczą swoje własne kompleksy, nieumiejętność przekazania wiedzy, nieumiejętności dotarcia do uczniów i zainteresowania ich swoim przedmiotem, teoriami o złej młodzieży.
Drodzy nauczyciele, to wy kształtujecie młodzież, jeśli chcecie cieszyć się ich szacunkiem zapracujcie na niego, z taką postawą to się na pewno nie uda.
To że Pana post został opublikowany na tym własnie forum, i to że określa się Pan mianem racjonalisty zakrawa o sarkazm.
Jak napisałem w innym temacie, nie każdy ateista jest racjonalistą i nim być nie musi, ale z szacunku na dawną jakość tego forum nie mogłem się powstrzymać przed rejestracją tutaj i odpowiedzią na Pańską, haniebną jak dla nauczyciela, wypowiedź.
27-06-2012 21:01 
 Ocena 1 na 1
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
Tak się składa, że pracuję z młodzieżą gimnazjalną od lat dwudziestu, pracowałem także w technikum ucząc elektroniki, a więc wiem trochę więcej od Pana na temat nauczania (a w ogóle, czy Pan czegokolwiek nauczał, czy jest tylko wychowawcą?). Dziwi mnie, że Pan nie wie, że nauczyciel ma nauczyć i być w tym skuteczny, i nie dlatego odsyła się uczniów z problemami do takich ośrodków, jak ten, w którym Pan pracuje, bo nauczyciele sobie nie radzą i muszą prosić o pomoc geniuszy z pięcioletnim stażem, jak Pan. Są odsyłani by ich osunąć od "normalnego" ucznia, aby mu nie szkodzili i pozwalali się spokojnie uczyć.
Nauczycieli, których z takim znawstwem Pan charakteryzuje rozliczają sami rodzice, którzy nie pozwalają, by ktoś taki w szkole funkcjonował. Sam byłem świadkiem zwolnienia nauczyciela z dnia na dzień po interwencji rodziców. To też powinien Pan wiedzieć, ale cóż, staż jeszcze za krótki... A cała reszta Pańskiego postu? Prymitywne i, dalej to twierdzę, chamskie insynuacje nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, których celem jest wyłącznie obrazić. Nabieram pewności, że Pana wydelegowali z Frondy, by się rozprawił z nauczycielem, który religii szpile wbija i sugeruje uczniom, że robi się im wodę z mózgu. I nie dziwi mnie ten kociokwik w Pańskich postach - już zaczyna się wam robić ciasno, a będzie jeszcze gorzej...
szukajacy (19 punktów)
I teraz zmartwił mnie Pan zupełnie, Pan nawet nie wie co spowodowało moją reakcję na Pański post. O które dwie jego części chodzi.
Zapewniam że akurat co do poruszenia tematu religii, uważam że postąpił pan poprawnie, choć bardzo ryzykownie. Zresztą w pierwszym poście zachęciłem Pana do odbycia podobnych rozmów z innymi uczniami, nie wiem czy akurat trzymanie się tematu religii będzie odpowiednie, równie dobrze może pan zrazić do siebie uczniów dla których religia ma jakąś wartość, w tym temacie trzeba postępować bardziej delikatnie.

Rozumiem też że nie z każdym uczniem da się porozmawiać te 20-30 min, i nie postuluję tego, ale zaproponowałem by co dzień porozmawiał Pan z jednym z uczniów po to by zmienić swoje podejście do ich osobowości i zdolności samodzielnego myślenia. Ale czy mogę wymagać tego od osoby, która nie jest w stanie zrozumieć sensu tak skonstruowanej propozycji ?
To po raz kolejny potwierdza, że uczniowie dostosowują się do poziomu nauczycieli.

Mówi Pan o uczniach których "do nas" wysyłacie, i w tym co Pan mówi jest sens, po to są tego rodzaju ośrodki, tylko dlaczego z pośród uczniów którzy do nas trafiają naszej pomocy potrzebuje dwóch lub trzech na dziesięciu ?
Dlaczego większości z nich można by dać jedną radę: "Zmień szkołę bo ten nauczyciel cię w konia robi" ?
Z drugiej strony nie trafiają do nas Ci którzy mogli by skorzystać na naszej pracy ?
Nie trafiają bo siedzą cicho i przytakują nauczycielom więc jest ok, smutki wylewa się na tych którzy oczekują od swoich nauczycieli nieco więcej.
Najlepszym przykład, według szkoły uczeń mało zdolny, lekceważący naukę, bezczelny.
Po konsultacjach okazuje się że ten drugoklasista z gimnazjum w domu rozwiązuje sobie z nudów całki, a miano bezczelnego zyskał bo śmiał zwrócić kilkukrotnie uwagę nauczycielowi że popełnia proste błędy.

Możliwe że osądzam Pana zbyt surowo, możliwe że wylewam na Pana żale za całe środowisko nauczycieli. Ale niech sam Pan choć chwile zastanowi się nad swoją pierwszą wypowiedzią. Uważa Pan uczniów za mało inteligentnych i niezdolnych do samodzielnego myślenia, nagle po jednej rozmowie z uczniem zmienia Pan zdanie, choć odrobinę.
Więc może warto pójść tym tropem i zmienić swoje nastawienie ?
Mówi Pan o wielkim doświadczeniu, to sugeruje że ma Pan już swój wiek, w tym czasie potrzeby i oczekiwania młodzieży się zmieniły, może więc watro by z nimi rozmawiać i zrozumieć ich zanim zaszufladkuje Pan ich jako "tępaków" ?

Co do Pana rozmowy z uczniem, rozumiem że Pana mdli informatyka, ale jeśli przychodzi do Pana uczeń, czy pyta przy innej okazji, o dziedzinę w której jest pan dla niego autorytetem (karta graficzna) to może warto docenić zainteresowanie, pomóc, a nie atakować ucznia że interesuje się tylko tym ?
Wprawdzie dla Pana, dla innych nauczycieli, jak i samych uczniów, informatyka nie ma takiego znaczenia jak matematyka, jednak Pańskie zachowanie w tej konkretnej sprawie idealnie odpowiada przykładowi jaki podałem wcześniej, dotyczącego młodego miłośnika królowej nauk.
28-06-2012 11:18 
 Ocena 2 na 2
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
Rzeczywiście nie wiem - jest Pan nieodgadniony, a ja na dodatek debil, "który nie jest w stanie zrozumieć sensu tak skonstruowanej propozycji".
Cóż to jest za propozycja? Pan chce, bym z gruszki ni z pietruszki brał uczniów na prywatne rozmowy? Każdy taki uczeń uznałby, że coś ze mną nie tak, albo nawet, że próbuję go molestować i zaraz miałbym rodzica albo pedagoga na karku. Gdybym miał przynajmniej wychowawstwo klasy, mogło by to być zrozumiałe, ale mam tylko JEDNĄ godzinę w klasie tygodniowo, tylko przez dwa lata z trzech, z których i tak część przepada. Pan jest w tej komfortowej sytuacji, że rozmowy z uczniami to naturalny element Pańskiej pracy; może Pan uczniowi poświęcić dużo więcej niż pół godziny. Tylko nie zauważył Pan jednej rzeczy: przyjmuje Pan opinię o nauczycielach, którą urabiają Pańscy wychowankowie. Słucha Pan skarg drania wygadującego na nauczyciela niestworzone banialuki i po kilku takich seansach już Pan wie, że to nauczyciel jest winien, tym bardziej, że Wojtuś przecież wygląda tak niewinnie, mówi tak mądrze, całki w kącie rozwiązuje, a w ogóle to go nauczyciel "w konia robi". A naprawdę Wojtuś to mała kanalijka, szubrawiec, który wie co, i gdzie można...

Nie twierdzę, że każdy nauczyciel to chodzący w aureoli autorytet, ale nie spotkałem jeszcze nikogo, kto tępiłby ucznia zdolnego. Pan tego nie wie, ale są procedury wyłaniające takiego ucznia - od wewnętrznych konkursów przedmiotowych poczynając, na projektach gimnazjalnych kończąc, nie mówiąc o indywidualnym toku nauczania (który oczywiście nie jest procedurą, lecz konsekwencją), itp. Wbrew temu, co Pan twierdzi, nauczyciel też jest zainteresowany w nauczaniu takiego ucznia (dodatkowe godziny do etatu, wyższy dodatek motywacyjny).

Wielu rzeczy Pan nie wie o zwykłej szkole, bo niby skąd, ale to nie przeszkadza Panu autorytatywnie się na jej temat wypowiadać. Nie zna Pan na przykład w ogóle procedur kierowania ucznia do Pańskiego ośrodka skoro mówi, że to zależy od nauczyciela. Od dwóch lat nasza dyrekcja staje na głowie, by wyekspediować tam pospolitego bandytę i NIC.
Jak to wytłumaczyć, że uczeń trudny, z opiniami i orzeczeniem specjalistów, sądów itp. po krótkim pobycie w Pańskim ośrodku kwalifikowany jest jako skrzywdzony, którego pobyt w nim jest nieuzasadniony, na dodatek jest takich uczniów nawet 80 procent! Albo tych wszystkich specjalistów o kant potłuc, albo z Wami jest coś nie tak...

Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że odesłałem Michała do diabła razem z jego kartą graficzną. Proszę, czytając jeszcze raz mój pierwszy post, mierzyć czas, a następnie odjąć go, powiedzmy, od 40 minut lekcji. Otrzyma Pan ten czas, w którym rozmawialiśmy o jego karcie i nie tylko o tym. Celem mojego wątku było tylko dowiedzieć się, jak pojawienie się Afrykańczyka jest tłumaczone przez chrześcijańskich ekspertów, dlatego całe zdarzenie skróciłem tylko do tego problemu. Nie domyślił się Pan tego - trudno. Ale za to Pan już wydał wyrok: "Pańskie zachowanie w tej konkretnej sprawie idealnie odpowiada przykładowi jaki podałem wcześniej, dotyczącego młodego miłośnika królowej nauk". Według Pana spuściłem Michała po brzytwie i dałem mu do zrozumienia, że jest bezczelny i upierdliwy. To żałosna manipulacja. Prawda jest taka, że uczniowie wiedzą, że jeśli mają problem, to im pomogę, jeśli tylko mam taką możliwość. Nie dalej, jak przedwczoraj uczennica przyniosła mi laptopa , który się przy starcie wieszał. Jeśli przychodzą, to znaczy, że mają zaufanie. Tu pewnie wymyśli Pan jakąś własną teorię, by uzasadnić, że jednak powinni mnie z pracy wylać...

Irytująca jest Pańska metoda wkładania w usta adwersarza słów, których nigdy nie wypowiedział i budowania na tym potępieńczych teorii. Może wskaże Pan akapit, w którym użyłem wobec uczniów określenia "tępaki" (ujął Pan to w cudzysłów sugerując cytat), debile czy idioci. Jak może mnie Pan obdarzać epitetami takiego kalibru na podstawie mojego stwierdzenia, że moja opinia o "możliwości samodzielnego myślenia młodzieży gimnazjalnej, nie była jej zbyt przychylna..." Gdzie tu do tępaków, debili i idiotów? To świadczy, że nie jest Pan uczciwy w dyskusji. Zresztą nie tylko to.

Nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji dalej, dyskusji, która nie miałaby miejsca gdyby miał Pan trochę więcej poczucia realizmu i dłuższy staż pedagogiczny.
Pańska praca jest trudna i ważna, ale odradzam wywyższanie się ponad nauczyciela przedmiotu, bo Pan może sobie z uczniem pogadać do woli, a ja muszę wyłożyć materiał zgodnie z planem, i z tego jestem rozliczany. Dwie różne sprawy...

Powodzenia
father Tucker (99 punktów)

>- A, bo proszę pana wystarczy pomyśleć, to bzdury jakieś są! No skoro na początku byli tylko Adam i
>Ewa, to skąd się wziął MURZYN?!
>Czytam artykuły na Racjonaliście, różne inne publikacje, ale ten prosty argument, który być może już
>był tu omawiany, mi po prostu umknął.

wg. najpopularniejszych interpretacji Biblii powszechne jest wytłumaczenie, że różne rasy wzięły się od trzech synów Noego - Jafeta - ludy indoeuropejskie, Sema - ludy semickie i od Chama - Afrykańczycy. Mają czarną skórę, bo Noe przeklnął Chama za to, że ten kręcił bekę, kiedy Noe uchlał się winem i zasnął na golasa.
Klątwa polegała na tym, że on i jego dzieci będą "sługami sług" potomstwa ich braci. I dlatego czarne niewolnictwo było ok dla chrześcijan i muzułmanów.

Nie ma to jak dobra, religijna wymówka na bycie sk***synem wobec swoich bliźnich


Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365