Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jakie argumenty za religią

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
06-05-2013 17:41Jacek Przypadek (1069 punktów)Jakie argumenty za religią
Ocena -2 na 2
są na tyle mocne, że sprawiają iż religia może być (choć na minimum procent) prawdziwa? Pytam oczywiście o jakąkolwiek religię. Spotkaliście sie kiedyś ze zbyt silnym argumentem ze strony wierzących?

Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

06-05-2013 17:59
 Ocena 13 na 13
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>są na tyle mocne, że sprawiają iż religia może być (choć na minimum procent) prawdziwa? Pytam
>oczywiście o jakąkolwiek religię. Spotkaliście sie kiedyś ze zbyt silnym argumentem ze strony
>wierzących?
Religie są jak najbardziej prawdziwe. Wysoce wątpliwe - aż do granic błędu statystycznego - są za przedmioty wierzeń religijnych. Poza tym co to jest zbyt silny argument?
>Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent
>potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
Nie są na 100% potwierdzone? Czy może raczej wcale? Jeśli bez dowodów wierzysz w taką bajeczkę to dyskusja o religii raczej nie ma sensu.
06-05-2013 18:13 
 Ocena 3 na 3
maciejo (3492 punktów)
>>Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent
>>potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
>Nie są na 100% potwierdzone? Czy może raczej wcale? Jeśli bez dowodów wierzysz w taką bajeczkę to dyskusja o religii raczej nie ma sensu.

Chyba, że ma na myśli ciało grzyba gdy opłatki zapleśnieją
Swoją drogą to jest jedyny minus ateizmu - że nie można jeść tych opłatków. Bardzo mi kiedyś smakowały. Chyba muszę poprosić koleżankę z sanepidu by mi dała namiar na ichnią piekarnię.
06-05-2013 18:41 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
>Swoją drogą to jest jedyny minus ateizmu - że nie można jeść tych opłatków. Bardzo mi kiedyś smakowały. Chyba muszę poprosić koleżankę z sanepidu by mi dała namiar na ichnią piekarnię.
Są do kupienia oblaty - smakują identycznie, na ile mnie pamięć nie myli, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam prawdziwy opłatek w zębach.
A nie - łamiemy się opłatkiem z rodziną w Wigilię. Tak, moja rodzina spotyka się na wieczerzy. Babci zależy na opłatku, więc jest. Więc oblaty smakują praktycznie tak samo.

Ale podsumowując - oblaty polecam, zdarza mi się zjadać
maciejo (3492 punktów)
>>Swoją drogą to jest jedyny minus ateizmu - że nie można jeść tych opłatków. Bardzo mi kiedyś smakowały. Chyba muszę poprosić koleżankę z sanepidu by mi dała namiar na ichnią piekarnię.
>Są do kupienia oblaty - smakują identycznie, na ile mnie pamięć nie myli, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam prawdziwy opłatek w zębach.
>A nie - łamiemy się opłatkiem z rodziną w Wigilię. Tak, moja rodzina spotyka się na wieczerzy. Babci zależy na opłatku, więc jest. Więc oblaty smakują praktycznie tak samo.
>Ale podsumowując - oblaty polecam, zdarza mi się zjadać

Dzięki wielkie nie miałem pojęcia że jest coś takiego. Myślałem, że to dostępne tylko w "wewnętrznym obiegu".
06-05-2013 19:12 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>Ale podsumowując - oblaty polecam, zdarza mi się zjadać
>Dzięki wielkie nie miałem pojęcia że jest coś takiego. Myślałem, że to dostępne tylko w "wewnętrznym obiegu".
Proszę uprzejmie, nie ma potrzeby siedzenia na mszy aby zjeść coś smacznego
07-05-2013 01:10 
 Ocena 1 na 1
Scarabaeus (2198 punktów)
W sklepach z dewocjonaliami kupisz te same opłatki co na mszy. Są one w normalnym obiegu. Wino "mszalne" zresztą też. Smacznego.
07-05-2013 07:42 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Chyba muszę poprosić koleżankę z sanepidu by mi dała namiar na ichnią piekarnię.
Ja Ci dam - www.oblatum.pl/sklep.php Sklep internetowy, możesz zamawiać przez cały rok.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>są na tyle mocne, że sprawiają iż religia może być (choć na minimum procent) prawdziwa? Pytam
>>oczywiście o jakąkolwiek religię. Spotkaliście sie kiedyś ze zbyt silnym argumentem ze strony
>>wierzących?
>Religie są jak najbardziej prawdziwe. Wysoce wątpliwe - aż do granic błędu statystycznego - są za przedmioty wierzeń religijnych. Poza tym co to jest zbyt silny argument?
>>Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent
>>potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
>Nie są na 100% potwierdzone? Czy może raczej wcale? Jeśli bez dowodów wierzysz w taką bajeczkę to dyskusja o religii raczej nie ma sensu.

Masz rację. Albo coś jest potwierdzone albo nie, nie ma stanów pośrednich. Są za to relacje www.fakt.p(*)ie-cialo,artykuly,53499,1.html - co prawda nigdy nie można wykluczyć oszustwa. Ale orzekanie czegoś oszustwem jest takie wygodne... zwłaszcza, kiedy nie ma się wyobraźni: )
06-05-2013 18:19 
 Ocena 4 na 4
maciejo (3492 punktów)
>Masz rację. Albo coś jest potwierdzone albo nie, nie ma stanów pośrednich. Są za to relacje www.fakt.p(*)ie-cialo,artykuly,53499,1.html - co prawda nigdy nie można wykluczyć oszustwa. Ale orzekanie czegoś oszustwem jest takie wygodne... zwłaszcza, kiedy nie ma się wyobraźni: )

Tzw. "cud w Sokółce" został już dawno wyjaśniony i okazała się nim jakaś bakteria, której nazwy nie mam sobie ochoty przypominać. Zauważ jednak, że katolicy wierzą, że hostia w trakcie eucharystii na prawdę fizycznie przemienia się w ciało Chrystusa. Mają nawet swój termin na to: transsubstancjacja.
pl.wikipedia.org/wiki/Transsubstancjacja

Zanim zacznie się o czymś pisać taka delikatna, subtelna rada: zapoznaj się z tematem.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>Masz rację. Albo coś jest potwierdzone albo nie, nie ma stanów pośrednich. Są za to relacje www.fakt.p(*)ie-cialo,artykuly,53499,1.html - co prawda nigdy nie można wykluczyć oszustwa. Ale orzekanie czegoś oszustwem jest takie wygodne... zwłaszcza, kiedy nie ma się wyobraźni: )
>Tzw. "cud w Sokółce" został już dawno wyjaśniony i okazała się nim jakaś bakteria, której nazwy nie mam sobie ochoty przypominać. Zauważ jednak, że katolicy wierzą, że hostia w trakcie eucharystii na prawdę fizycznie przemienia się w ciało Chrystusa. Mają nawet swój termin na to: transsubstancjacja.
>pl.wikipedia.org/wiki/Transsubstancjacja
>Zanim zacznie się o czymś pisać taka delikatna, subtelna rada: zapoznaj się z tematem.
>

Skąd myśl, że tego nie zrobiłem. Dość dobrze znam temat.
06-05-2013 18:32 
 Ocena 8 na 8
maciejo (3492 punktów)
>>>Masz rację. Albo coś jest potwierdzone albo nie, nie ma stanów pośrednich. Są za to relacje www.fakt.p(*)ie-cialo,artykuly,53499,1.html - co prawda nigdy nie można wykluczyć oszustwa. Ale orzekanie czegoś oszustwem jest takie wygodne... zwłaszcza, kiedy nie ma się wyobraźni: )
>>Tzw. "cud w Sokółce" został już dawno wyjaśniony i okazała się nim jakaś bakteria, której nazwy nie mam sobie ochoty przypominać. Zauważ jednak, że katolicy wierzą, że hostia w trakcie eucharystii na prawdę fizycznie przemienia się w ciało Chrystusa. Mają nawet swój termin na to: transsubstancjacja.
>>pl.wikipedia.org/wiki/Transsubstancjacja
>>Zanim zacznie się o czymś pisać taka delikatna, subtelna rada: zapoznaj się z tematem.
>>
>Skąd myśl, że tego nie zrobiłem. Dość dobrze znam temat.

Gdybyś znał na pewno byś nie zamieścił tak infantylnego i bzdurnego pytania. Wiedział byś też o bakterii o wdzięcznej nazwie pałeczka krwawa, która owy cud wywołała. Twoje pytanie w wątku na pierwszy rzut oka dotyczy transsubstancjacji, dopiero później wyskoczyłeś z tymi cudami. Tak czy owak cuda nie istnieją i jedyne w co może przemienić się hostia to w pięknego pleśniowego grzybka gdy w wilgoci trzymana będzie.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>>>Masz rację. Albo coś jest potwierdzone albo nie, nie ma stanów pośrednich. Są za to relacje www.fakt.p(*)ie-cialo,artykuly,53499,1.html - co prawda nigdy nie można wykluczyć oszustwa. Ale orzekanie czegoś oszustwem jest takie wygodne... zwłaszcza, kiedy nie ma się wyobraźni: )
>>>Tzw. "cud w Sokółce" został już dawno wyjaśniony i okazała się nim jakaś bakteria, której nazwy nie mam sobie ochoty przypominać. Zauważ jednak, że katolicy wierzą, że hostia w trakcie eucharystii na prawdę fizycznie przemienia się w ciało Chrystusa. Mają nawet swój termin na to: transsubstancjacja.
>>>pl.wikipedia.org/wiki/Transsubstancjacja
>>>Zanim zacznie się o czymś pisać taka delikatna, subtelna rada: zapoznaj się z tematem.
>>>
>>Skąd myśl, że tego nie zrobiłem. Dość dobrze znam temat.
>Gdybyś znał na pewno byś nie zamieścił tak infantylnego i bzdurnego pytania. Wiedział byś też o bakterii o wdzięcznej nazwie pałeczka krwawa, która owy cud wywołała. Twoje pytanie w wątku na pierwszy rzut oka dotyczy transsubstancjacji, dopiero później wyskoczyłeś z tymi cudami. Tak czy owak cuda nie istnieją i jedyne w co może przemienić się hostia to w pięknego pleśniowego grzybka gdy w wilgoci trzymana będzie.
>

Błąd. Pisałem od początku o cudach, dopiero po wysłaniu tematu uświadomiłem sobie, że może być interpretowany jako dotyczący metafizycznej przemiany, tzn. transsubstancji. Ale przecież to nie miałoby sensu.

Mod:
Kasuj zbędne cytowania.
06-05-2013 18:38 
 Ocena 5 na 5
maciejo (3492 punktów)
>Błąd. Pisałem od początku o cudach, dopiero po wysłaniu tematu uświadomiłem sobie, że może być interpretowany jako dotyczący metafizycznej przemiany, tzn. transsubstancji. Ale przecież to nie miałoby sensu.

Dlaczego? Skoro wierzysz w takie cuda jak ten z Sokółki możesz wierzyć i w inne. Wyjaśnij proszę dlaczego nie wierzysz w cud przemienienia, a w przemianę opłatka w ludzką tkankę już tak?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Aby możliwa była transsubstancja, chrześcijaństwo musiałoby być nieuchronnie prawdziwe. A nie wiem jakim cudem miałoby być prawdziwe. Natomiast przemiana chleba w ludzką tkankę jeszcze automatycznie nie oznacza istnienia Boga (chociaż - jeżeli takie rzeczy się dzieją, jest to mocny argument), można to próbować wyjaśniać w jakiś inny sposób, możliwe np. że materia może być kształtowana przez ludzką myśl, czyli to ludzki mózg najeżony wiarą wpływałby na chleb w ten sposób, że zmieniałby jego strukturę chemiczną. Brzmi to nierealnie - ale takie rozumowanie jest możliwe dopiero wtedy, kiedy cuda mają miejsce.

Na wiki jest na przykład taka notka:

W 1999 r. ówczesny arcybiskup Buenos Aires, kard. Jorge Mario Bergoglio zlecił wykonanie badań naukowych. W dniu 5 października 1999 w obecności przedstawicieli kardynała dr Castanon pobrał próbkę, którą następnie przesłano do naukowców w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano ich, skąd pochodzi. Dr Frederic Zugibe, patolog z Rockland County w stanie New York stwierdził[potrzebne źródło], że substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest DNA. Oświadczył: "badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (...) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (...). Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt że to serce cierpiało-np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej".

Trudno więc to jednoznacznie obalić.
06-05-2013 18:58 
 Ocena 12 na 12
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>kiedy cuda mają miejsce.

Cuda nie istnieją. Nie ma najmniejszej przesłanki, która świadczyłaby o działaniu sił nadprzyrodzonych.

>[potrzebne źródło]

No właśnie. Takie coś w świecie naukowym nie obeszłoby się bez echa. A skąd wiesz, że czarni nie wysłali serca? Nie ma pewności, czy próbka jest prawdziwa, gdyż wszystko było przeprowadzone w tajemnicy.

>Trudno więc to jednoznacznie obalić.

Obalone zostało od razu.


Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
06-05-2013 19:06 
 Ocena 15 na 15
Ania. (14138 punktów)
>Na wiki jest na przykład taka notka:
>W 1999 r. ówczesny arcybiskup Buenos Aires, kard. Jorge Mario Bergoglio zlecił wykonanie badań naukowych. W dniu 5 października 1999 w obecności przedstawicieli kardynała dr Castanon pobrał próbkę, którą następnie przesłano do naukowców w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano ich, skąd pochodzi. Dr Frederic Zugibe, patolog z Rockland County w stanie New York stwierdził[potrzebne źródło], że substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest DNA. Oświadczył: "badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (...) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (...). Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt że to serce cierpiało-np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej".
>Trudno więc to jednoznacznie obalić.
Przypomnę, że dopóki nie opublikują (ujawnią) metody badań, trudno też przyjąć opinię gościa, znanego z fanatyzmu religijnego i doszukiwania się dowodów na siłę, za wiarygodne.
Na dzień dobry wiele fragmentów opinii mnie razi swoją ignorancją.
1) cały mięsień sercowy się kurczy
2) żaden fragment nie jest bardziej za to odpowiedzialny - nie wiem po co uwaga o odpowiedzialności. Mięsień odpowiedzialny za skurcze mięśnia?
3) jaką metodą określono "życie" tkanki w chwili pobierania wycinka. W jakim stanie były krwinki białe i jakiego były typu - zdjęcia byłyby mile widziane.
4) Jak zakonserwowano próbkę po pobraniu.
5) co to znaczy "serce cierpiało". Serce to mięsień i nie ma większego związku z odczuwaniem cierpienia.
6) gdzie dokładnie wniknęły białe krwinki i jakiego były typu - niektóre typy mają to w swoim zwyczaju i nie oznacza to zbyt wiele.

Ogólnie - bełkot i brak dokumentacji oraz niejawność oryginalnych wyników i metod badań powoduje mój skrajny sceptycyzm, wręcz przekonanie o nierzetelności badań.
06-05-2013 19:14 
 Ocena 6 na 6
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Rzeczywiście. Mało konkretów, za to dużo niepotwierdzonych tez.
Muszę więc wycofać to co napisałem o cudach - skoro nie ma rzetelnie zrobionych i opublikowanych badań, nie wolno dawać temu wiary.
07-05-2013 07:47 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Muszę więc wycofać to co napisałem o cudach - skoro nie ma rzetelnie zrobionych i opublikowanych badań, nie wolno dawać temu wiary.
No, nareszcie...
06-05-2013 19:10 
 Ocena 3 na 3
maciejo (3492 punktów)
>Aby możliwa była transsubstancja, chrześcijaństwo musiałoby być nieuchronnie prawdziwe. A nie wiem jakim cudem miałoby być prawdziwe.

Oto wielka tajemnica wiary;]
I nie transsubstacja tylko transsubstancjacja.
Dlaczego uważasz, że chrześcijaństwo nie jest "nieuchronnie prawdziwe"?

>Natomiast przemiana chleba w ludzką tkankę jeszcze automatycznie nie oznacza istnienia Boga (chociaż - jeżeli takie rzeczy się dzieją, jest to mocny argument), można to próbować wyjaśniać w jakiś inny sposób, możliwe np. że materia może być kształtowana przez ludzką myśl, czyli to ludzki mózg najeżony wiarą wpływałby na chleb w ten sposób, że zmieniałby jego strukturę chemiczną.

Że co????????????????????????????? Totalnie popłynąłeś ale skoro piszesz, że to możliwe...

>Brzmi to nierealnie - ale takie rozumowanie jest możliwe dopiero wtedy, kiedy cuda mają miejsce.

No, póki coś miejsca nie ma to trudno się nad mechanizmem zastanawiać. Z drugiej strony mówimy o cudach więc z logiką tu średnio już na starcie.

>Na wiki jest na przykład taka notka:
>W 1999 r. ówczesny arcybiskup Buenos Aires, kard. Jorge Mario Bergoglio zlecił wykonanie badań naukowych. W dniu 5 października 1999 w obecności przedstawicieli kardynała dr Castanon pobrał próbkę, którą następnie przesłano do naukowców w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano ich, skąd pochodzi. Dr Frederic Zugibe, patolog z Rockland County w stanie New York stwierdził[potrzebne źródło], że substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest DNA. Oświadczył: "badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (...) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (...). Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt że to serce cierpiało-np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej".
>Trudno więc to jednoznacznie obalić.

W rzeczy samej. Skoro kardynał kościoła miał to w ręku jest to Prawdą Objawioną przez Boga.
Podajesz wycinek jakiegoś artykułu. Podaj cały link. Skąd pobrano próbkę? W jakich warunkach? Gdzie? Nie mówiąc o tym, że osoba która to wszystko stwierdziła powinna wysłać zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
Gdybyś miał elementarną wiedzę biologiczną wiedziałbyś, ze wszystko to, co napisałeś to bzdety. Białe krwinki owszem - świadczą o stanie zapalnym ale w żaden sposób nie mówią, iż tkankę pobrano za życia. One nie uciekają po śmierci. Podobnie ich jak to piszesz "wniknięcie w tkankę" to kolejny objaw stanu zapalnego, a nie tłuczenia bejsbolem.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To fragment tegoż oto dzieła: pl.wikipedia.org/wiki/Cud_eucharystyczny

Co do reszty, zgadzam się. Jednak rozmowa o argumentach religijnych zamieniła się w rozmowę o cudach eucharystycznych (co było przydatne, wszak spojrzałem na sprawę inaczej) - teraz jednak chcę znać odpowiedź na pytanie zadane w temacie.
06-05-2013 19:32 
 Ocena 4 na 4
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>teraz jednak chcę znać odpowiedź na pytanie zadane w temacie.

A czy Ty czytać potrafisz? I rozumiesz co czytasz? P. Denisowicz w pierwszym poście podał wyczerpującą odpowiedź:
Cytat:
Religie są jak najbardziej prawdziwe. Wysoce wątpliwe - aż do granic błędu
statystycznego - są za przedmioty wierzeń religijnych. Poza tym co to jest zbyt
silny argument?



Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
06-05-2013 19:35 
 Ocena 8 na 8
maciejo (3492 punktów)
>To fragment tegoż oto dzieła: pl.wikipedia.org/wiki/Cud_eucharystyczny
>Co do reszty, zgadzam się. Jednak rozmowa o argumentach religijnych zamieniła się w rozmowę o cudach eucharystycznych (co było przydatne, wszak spojrzałem na sprawę inaczej) - teraz jednak chcę znać odpowiedź na pytanie zadane w temacie.

Nie ma żadnych cudów i nigdy ich nie było. To, że nie znamy wyjaśnienie jakiegoś zjawiska nie oznacza, że ono nie istnieje i musimy sobie coś tłumaczyć ingerencją boga, UFO, czy czegoś innego.
Każde doniesienie o pojawieniu się np. ludzkiej tkanki w hostii należy dokładnie zbadać z zachowaniem odpowiednich standardów. Obecnie to są sprawy proste i łatwe do weryfikacji jeśli procedury są przestrzegane.
Trochę inaczej jest z rzekomymi uzdrowieniami. Oprócz ewidentnych oszustw czy nadinterpretacji jest pewna grupa przypadków, których nie umiemy wyjaśnić na obecnym poziomie rozwoju wiedzy. Nie należy jednak mieszać do tego boga. Skoro do Lourdes albo innego "świętego" miejsca jeździ rocznie setki tysięcy albo miliony ludzi to gdy u kilku chorych nastąpi poprawa nie oznacza to nadprzyrodzonej ingerencji tylko statystykę. Po prostu ludziom czasem z różnych przyczyn (nie zawsze jasnych) się choroba cofa. Takie zjawiska trzeba dokładnie badać by móc pomóc innym ludziom, a nie ogłaszać cuda.
06-05-2013 18:23 
 Ocena 10 na 10
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Są za to relacje www.fakt.p(*)ie-cialo,artykuly,53499,1.html - co prawda nigdy nie można wykluczyć oszustwa.

Ty tak na poważnie?
>Ale orzekanie czegoś oszustwem jest takie wygodne... zwłaszcza, kiedy nie ma się wyobraźni: )

Przede wszystkim to trzeba udowodnić istnienie takiego "cudu". I mówię tu o metodologii naukowej a nie bredzeniu kilku pokrzywieńców.
Wyobraźnia o fajna "rzecz". Dobrze jak jest i jak umie się z niej korzystać, ale kiedy zaczyna przybierać w życiu rolę dominującą, to należy udać się do specjalisty nauk medycznych.

Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
06-05-2013 18:43 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Masz rację. Albo coś jest potwierdzone albo nie, nie ma stanów pośrednich. Są za to relacje www.fakt.p(*)ie-cialo,artykuly,53499,1.html - co prawda nigdy nie można wykluczyć oszustwa. Ale orzekanie czegoś oszustwem jest takie wygodne... zwłaszcza, kiedy nie ma się wyobraźni: )
Raz, że to Fakt, a cokolwiek by o tej gazecie nie powiedzieć, to nie jest zbyt wiarygodnym źródłem. Dwa ten mniemany cud dawno został wyjaśniony, o czym zresztą wspominają już inni. Co do wyobraźni, to jednak nadmiar szkodzi bardziej. Wymyślony przyjaciel w niebie i ciasteczka zmieniające się w ciało przekraczają moją zdolność do wyobrażania sobie różnych rzeczy.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
Ty tak na poważnie?
PS W czasie jakich mszy chleb zamienia się w ciało? I w jakie ciało - z kością czy bez?

Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
>Ty tak na poważnie?
>PS W czasie jakich mszy chleb zamienia się w ciało? I w jakie ciało - z kością czy bez?

>
Odpowiedz na pytanie w temacie, proszę.
i.czaplicka (5782 punktów)

>Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent
>potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
Badał to mięso lekarz weterynarii? Trzeba by też trychinoskopię zrobić.
06-05-2013 18:47 
 Ocena 7 na 7
Ania. (14138 punktów)
>>Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent
>>potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
>Badał to mięso lekarz weterynarii? Trzeba by też trychinoskopię zrobić.
Zarażenie wiernych włośniem po spożyciu opłatka to dopiero byłby numer!
06-05-2013 18:46
 Ocena 12 na 12
Ania. (14138 punktów)
Karmicie tu trolla?

No dobrze, trzeba dokarmiać

>są na tyle mocne, że sprawiają iż religia może być (choć na minimum procent) prawdziwa?
Wiele religii jest prawdziwych.
Pytasz o prawdziwość obiektów kultu? Zgodność z rzeczywistością mitów? Tu sprawa wygląda diametralnie inaczej.

>Pytam
>oczywiście o jakąkolwiek religię. Spotkaliście sie kiedyś ze zbyt silnym argumentem ze strony
>wierzących?
Nie.

>Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent
>potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
A ja nie.
Z zasady aby uwierzyć w występowanie jakiegoś procesu oczekuję dowodu występowania, wyjaśnienia mechanizmu, poznania zasad, odstępstw itd.
Wtedy wyrabiam sobie opinię - akceptuję fakt istnienia tego procesu.

Cuda nie mają propozycji wyjaśnienia, nie podaje nikt zasad procesu, nie tłumaczy jak to przebiega. Nie chcą (świnie) zdarzać się w warunkach kontrolowanych. Nie są powtarzalne.

Więc, zgodnie z brzytewką, przyjmuję wyjaśnienie opierając się na mechanizmach, które są zweryfikowane, które są potwierdzone i wyjaśnione. Oszustwo lub naiwność. A często jedno i drugie.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Informuję, że za trola się nie uważam - chociaż fakt: moje słowa o cudach zabrzmiały w pierwszym poście niezręcznie. Niech nas to jednak nie zniechęca, parę lat i osiągnę poziom Prousta.

Natomiast twoje wyjaśnienie ma sens. Dziwne jednak, że żaden argument religijny cię nie przygniótł - w końcu religie to ogromne systemy, o wielowiekowej tradycji, mające wśród wyznawców nawet osoby piekielnie inteligentne. Dziwne więc, że nie mają do zaoferowania ani jednego, mocnego argumentu.
06-05-2013 19:09 
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)
Poważnie - żaden.
Przygniata mnie natomiast ogromna ilość innych spraw. Przygniata w tym samym kontekście. W realnym świecie istnieje wszystko, co jest potrzebne do spełnienia, szczęścia, uczciwości, miłości itd. Nie ma potrzeby wgniatania w wizję tego świata karykaturalnych bożków.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Szczęście nie istnieje i nie może istnieć. Co innego chwilowe zadowolenie. Albo poczucie nieśmiertelności, jakie chyba ma każdy zakochany. Czują, że czas nie istnieje i wtedy czują się szczęśliwi, ale i to iluzja.
06-05-2013 19:58 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>Szczęście nie istnieje i nie może istnieć. Co innego chwilowe zadowolenie. Albo poczucie nieśmiertelności, jakie chyba ma każdy zakochany. Czują, że czas nie istnieje i wtedy czują się szczęśliwi, ale i to iluzja.
Uczucie nie jest iluzją. Nie w większym stopniu niż każde inne uczucie lub myśl.
Szczęście nie istnieje jako byt, ale istnieje jako uczucie.
Po zjedzeniu żeberek w restauracji na rynku opolskim zrozumiesz o czym mówię - siadasz i czujesz się szczęśliwy
żartuję.
Jestem osobą dość intensywnie szczęśliwą, może to cecha osobowości.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jasne, że uczucie nie jest iluzją. Jednak uczucia prowadzą do interpretacji, w które wkraczają iluzje. To samo dotyczy faceta czy kobiety, którzy poważnie twierdzą, że kochają swojego psa. Uczucie jest prawdziwe - interpretacja już nie.
06-05-2013 19:22 
 Ocena 4 na 4
Grey (2102 punktów)
> Dziwne jednak, że żaden argument religijny cię nie przygniótł -

A Ciebie przygniótł jakiś argument?
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Są różne rzeczy niewyjaśnione we wszystkich tradycjach religijnych. Widziałem na przykład wywiad z XVI Karmapą, który twierdzi że jako mały chłopiec uświadomił sobie, że jest właśnie wcieleniem poprzedniego Karmapy. Albo Lama Ole w jednym z wywiadów opowiada o swoim oświeconym nauczycielu, który z rocznym wyprzedzeniem przewidział dzień swojej śmierci. Pomylił się o jeden dzień - całkiem nieźle.
06-05-2013 19:37 
 Ocena 6 na 6
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Są różne rzeczy niewyjaśnione we wszystkich tradycjach religijnych. Widziałem na przykład wywiad z XVI Karmapą, który twierdzi że jako mały chłopiec uświadomił sobie, że jest właśnie wcieleniem poprzedniego Karmapy.

Baju, baju będziesz w raju...

>Albo Lama Ole w jednym z wywiadów opowiada o swoim oświeconym nauczycielu, który z rocznym wyprzedzeniem przewidział dzień swojej śmierci. Pomylił się o jeden dzień - całkiem nieźle.

Trafiło się jak ślepej kurze ziarnko.
Umrę 15 października 2057 roku. Jak pomylę się o jeden dzień, albo uda mi się padnąć tego dnia, to czy też znajdę wznawców?
A w smoka wawelskiego wierzysz?

Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
06-05-2013 20:05 
 Ocena-2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Twoje wypowiedzi są lekceważące. Zmień ton albo idź gdzieś indziej.

Mod:
Nie rozstawiaj ludzi po forum.
06-05-2013 20:35 
 Ocena 4 na 4
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Twoje wypowiedzi są lekceważące.

A czego się spodziewałeś twierdząc:
Cytat:
Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie
są na sto procent potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie
wydarzenia mają miejsce
.

Poważnej dyskusji?

>Zmień ton albo idź gdzieś indziej

Bo...?
Jak to pewna osoba na tym forum gada: "z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda"


Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
06-05-2013 19:47 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>Widziałem na przykład wywiad z XVI Karmapą, który twierdzi że jako mały chłopiec uświadomił sobie, że jest właśnie wcieleniem poprzedniego Karmapy.

Gdyby na to były niepodważalne dowody, można by mówić o argumencie.
Tzn. na to, że był wcześniej kimś innym, nie na to że sobie coś uświadomił.
06-05-2013 19:48 
 Ocena 9 na 9
Ania. (14138 punktów)
>Są różne rzeczy niewyjaśnione we wszystkich tradycjach religijnych. Widziałem na przykład wywiad z XVI Karmapą, który twierdzi że jako mały chłopiec uświadomił sobie, że jest właśnie wcieleniem poprzedniego Karmapy. Albo Lama Ole w jednym z wywiadów opowiada o swoim oświeconym nauczycielu, który z rocznym wyprzedzeniem przewidział dzień swojej śmierci. Pomylił się o jeden dzień - całkiem nieźle.
A ja uświadomiłam sobie, że jestem kolejnym wcieleniem Kleopatry. Równie ambitny dowód.

Spotkałam się też z informacją o "proroku", który czekał do przepowiedzianego osobiście dnia swojej śmierci, a kiedy wieczorem nie zanosiło się - popełnił samobójstwo. No, ale dowiódł swojej nieomylności

Bądź poważny. Polecam eksperyment przedstawiony na jednym z wykładów dla młodzieży w Berkeley. Każdy uczestnik wybierał sobie wynik rzutu monetą - dla ułatwienia to prowadzący dzielił grupę na połowy i nakazywał wybór. Po każdym podziale uczestników rzucał monetą, grupa, która wybrała źle odpadała. Rzucił monetą chyba 7 czy 8 razy, aż do wyodrębnienia jednej osoby, która za każdym razem trafiała. Gdyby prowadzić eksperyment na grupie 1000 osób, szczęśliwiec trafiłby pewnie z 12 razy (nie chce mi się liczyć). Kwestia oczywiście nie jest w proroczych zdolnościach, a w liczbie prób. W dużej liczbie prób musi się trafić jakiś "cud".

Tak działają prorocy, media, jasnowidze - raz na ileś prób trafią. Umiejętnością jest mówić tak, aby zwiększyć szanse. Dlatego zresztą najczęściej plotą banały "ciało jest w pobliżu wody" i tego typu brednie. Zawsze jakaś woda się trafi. A jak się nie trafi - nie szkodzi, nagłośnimy inną próbę, w której trafiliśmy!
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Z jasnowidzami jest większy problem. Bo jeżeli mają rację - zarzuca im się, że innym razem nie mieli. To opiera się o założenie, że jasnowidz musi być nieomylny, tzn. że za każdym razem jest w stanie wywołać idealny efekt. Zdaje mi się, że wystarczyłaby jedna sytuacja w której miał rację - musiałaby to być jednak sytuacja (żeby nie było zbyt miło) taka, w której bardzo trudno byłoby odgadnąć, strzelić.
06-05-2013 20:29 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Z jasnowidzami jest większy problem. Bo jeżeli mają rację - zarzuca im się, że innym razem nie mieli. To opiera się o założenie, że jasnowidz musi być nieomylny, tzn. że za każdym razem jest w stanie wywołać idealny efekt. Zdaje mi się, że wystarczyłaby jedna sytuacja w której miał rację - musiałaby to być jednak sytuacja (żeby nie było zbyt miło) taka, w której bardzo trudno byłoby odgadnąć, strzelić.
To czego niby byłby to dowód? Spójrz choćby na lotto, prawdopodobieństwo trafienia 6 jest znikome, a jednak ludzie wygrywają. Są więc jasnowidzami? A założenie jest logiczne, jeśli jest jasnowidzem to jasnowidzi, jeśli raz na jakiś czas powie coś zgodnego z prawdą to nic nie znaczy, ot przypadek.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
To nie to samo. Jeżeli ktoś ogłasza samego siebie jasnowidzem i wtedy zgaduje coś, czego odgadnięcie jest prawie niemożliwe, jest to inna sytuacja niż wygrana w lotto. Bo w pierwszym przypadku mamy do czynienia z deklaracją, ktoś najpierw uznaje siebie za jasnowidza a potem zgaduje. Natomiast gracze w lotto nie uprzedzają, że zgadną. Wtedy to byłby już zbyt duży przypadek - że ktoś akurat wtedy zgadł, że zgadnie oraz, że naprawdę zgadł numery.
06-05-2013 21:18 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>To nie to samo. Jeżeli ktoś ogłasza samego siebie jasnowidzem i wtedy zgaduje coś, czego odgadnięcie jest prawie niemożliwe, jest to inna sytuacja niż wygrana w lotto. Bo w pierwszym przypadku mamy do czynienia z deklaracją, ktoś najpierw uznaje siebie za jasnowidza a potem zgaduje. Natomiast gracze w lotto nie uprzedzają, że zgadną. Wtedy to byłby już zbyt duży przypadek - że ktoś akurat wtedy zgadł, że zgadnie oraz, że naprawdę zgadł numery.
Jeśli zgaduje to widać odgadnięcie tego czegoś jest możliwe. Co do graczy lotto oni nie muszą o niczym uprzedzać. Czyżby jasnowidztwo zależało od powiedzenia: jestem jasnowidzem? Ponadto odnosiłem się tylko do Twoich słów o poddaniu mniemanych jasnowidzów trudnej próbie. Odgadnięcie wyników lotto do łatwych nie należy.
07-05-2013 01:24 
 Ocena 1 na 1
Scarabaeus (2198 punktów)
>To nie to samo. Jeżeli ktoś ogłasza samego siebie jasnowidzem i wtedy zgaduje coś, czego odgadnięcie jest prawie niemożliwe, jest to inna sytuacja niż wygrana w lotto.

są przypadki gdy jedna osoba dwukrotnie trafia 6 w lotto, a ostatnio gdzieś czytałem o trzech wygranych w jednej rodzinie. Który jasnowidz to przebije?
MarcinK (9189 punktów)
> Który jasnowidz to przebije?

Tutaj ich więcej:

www.surebe(*)kmacherski,najwieksze-ako.html
06-05-2013 20:48 
 Ocena 7 na 7
Ania. (14138 punktów)
>Z jasnowidzami jest większy problem. Bo jeżeli mają rację - zarzuca im się, że innym razem nie mieli. To opiera się o założenie, że jasnowidz musi być nieomylny, tzn. że za każdym razem jest w stanie wywołać idealny efekt. Zdaje mi się, że wystarczyłaby jedna sytuacja w której miał rację - musiałaby to być jednak sytuacja (żeby nie było zbyt miło) taka, w której bardzo trudno byłoby odgadnąć, strzelić.
Nie. Prawdziwy jasnowidz powinien odbiegać od statystycznej przeciętnej w odpowiednio dużej liczbie prób. Przy czym próby powinny być w standardzie obiektywnej metody badawczej. Np. nie jest łatwo ocenić szanse trafienia np. czy osoba zaginiona nie żyje, bowiem śledczy (i czasem jasnowidz) dysponują danymi, które oceniają. Pewne osoby dysponują większym talentem łączenia faktów, obserwacji, intuicją itd. niż inne - stąd mają wyższy odsetek "trafień" niż reszta świata. Dlatego nie każdy może być dobrym detektywem.

Ale istnieją metody o wysokim standardzie, obiektywne. Np. metoda podwójnie ślepej próby.

Jasnowidz przy teście obejmującym dużą liczbę powtórzeń (zależnie od preferencji może np. dostać tysiąc zdjęć osób i określić, czy osoba jest zaginiona, jest ofiarą, jest mordercą, złodziejem itd - w tle istnieją wiarygodne informacje, ale nie są dostępne ani badanemu, ani badającemu). Jeśli liczba trafień pokrywa się z tym, co wynika ze statystyki, to marny jasnowidz. Jeśli jest zbliżona do wyniku innych osób, np. policjanta śledczego, to nadal nie jest jasnowidzem (tak, zakładam że dobry śledczy może "z oczu" wyczytać pewne wskazówki - nie wiem, czy jest to założenie słuszne. Faktem jest, że np. w odczytywaniu wskazówek kłamstwa istnieją różnice, na które w dodatku wpływa trening).

Stąd jedna omyłka nie dyskwalifikuje.

Problem w tym, że takiego testu żaden jasnowidz nie przeszedł pomyślnie, a ci, którzy łoją największe pieniądze na swoim oszustwie - nie zgadzają się podejść do testu.
06-05-2013 22:31 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
>Z jasnowidzami jest większy problem. Bo jeżeli mają rację - zarzuca im się, że innym razem nie mieli. To opiera się o założenie, że jasnowidz musi być nieomylny, tzn. że za każdym razem jest w stanie wywołać idealny efekt. Zdaje mi się, że wystarczyłaby jedna sytuacja w której miał rację - musiałaby to być jednak sytuacja (żeby nie było zbyt miło) taka, w której bardzo trudno byłoby odgadnąć, strzelić.

Ja jestem jasnowidzem:jechałem sobie kiedyś samochodem... i ucelowałem w drugi. Przewidziałem co do sekundy i co do centymetra, gdzie będzie ten drugi jechał... Mimo,że tamten facet się spieszył i było ślisko....Trafiłem za pierwszym razem!!!! Żadnej ściemy nie było, ma potwierdzone przez policję!

Zapraszam na moje inne przepowiednie...
Irracja (4721 punktów)
>>Polecam eksperyment przedstawiony na jednym z wykładów dla młodzieży w Berkeley. Każdy uczestnik wybierał sobie wynik rzutu monetą - dla ułatwienia to prowadzący dzielił grupę na połowy i nakazywał wybór. Po każdym podziale uczestników rzucał monetą, grupa, która wybrała źle odpadała. Rzucił monetą chyba 7 czy 8 razy, aż do wyodrębnienia jednej osoby, która za każdym razem trafiała. Gdyby prowadzić eksperyment na grupie 1000 osób, szczęśliwiec trafiłby pewnie z 12 razy (nie chce mi się liczyć). Kwestia oczywiście nie jest w proroczych zdolnościach, a w liczbie prób. W dużej liczbie prób musi się trafić jakiś "cud".
    ... żaden cud. Zawsze dwie grupy, zawsze tylko dwie możliwości (orzeł lub reszka) - jedni wybierają orła, drudzy reszkę, więc zawsze ktoś musiał trafić...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
07-05-2013 10:46 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>>Polecam eksperyment przedstawiony na jednym z wykładów dla młodzieży w Berkeley. Każdy uczestnik wybierał sobie wynik rzutu monetą - dla ułatwienia to prowadzący dzielił grupę na połowy i nakazywał wybór. Po każdym podziale uczestników rzucał monetą, grupa, która wybrała źle odpadała. Rzucił monetą chyba 7 czy 8 razy, aż do wyodrębnienia jednej osoby, która za każdym razem trafiała. Gdyby prowadzić eksperyment na grupie 1000 osób, szczęśliwiec trafiłby pewnie z 12 razy (nie chce mi się liczyć). Kwestia oczywiście nie jest w proroczych zdolnościach, a w liczbie prób. W dużej liczbie prób musi się trafić jakiś "cud".
>    ... żaden cud. Zawsze dwie grupy, zawsze tylko dwie możliwości (orzeł lub reszka) - jedni wybierają orła, drudzy reszkę, więc zawsze ktoś musiał trafić...
Sednem jest to, że w dużej grupie trafi się osoba, która trafi 8 lub nawet więcej razy z rzędu.
Oczywiście że to nie cud. Ale na tym bazuje większość trafionych wróżb i proroctw - zasypują ogólnikami, próbami trafień, a kiedy trafią robi się z tego wielkie halo.
06-05-2013 19:27 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dziwne jednak, że żaden argument religijny cię nie przygniótł - w końcu religie to ogromne systemy, o wielowiekowej tradycji, mające wśród wyznawców nawet osoby piekielnie inteligentne. Dziwne więc, że nie mają do zaoferowania ani jednego, mocnego argumentu.
Wielowiekowa tradycja nie świadczy o racji, nie jest gwarantem nieomylności. Poza tym religie powstawały raczej w czasach kiedy nauka była w powijakach, nawet dzisiaj naukowcy spotykają się z religijnym uporem. Starczy spojrzeć na problemy szkół USA z ewolucją. Religie zaś z samej swojej natury nie mogą mieć dobrego argumentu, skoro opierają się na wierze.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jeśli chodzi o tradycję, jest to dowód na powagę tych zjawisk. Nie na nieomylność.
06-05-2013 19:30 
 Ocena 6 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli chodzi o tradycję, jest to dowód na powagę tych zjawisk. Nie na nieomylność.
Jest to dowód na skuteczną indoktrynację, nie bez przyczyny chrzty odbywają się tak wcześnie. Nie bez przyczyny krk chce religii w szkołach.
07-05-2013 07:58 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Nie bez przyczyny krk chce religii w szkołach.
I w przedszkolach. Im wcześniej zaczęta, tym łatwiejsza indoktrynacja.
07-05-2013 12:22 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>I w przedszkolach. Im wcześniej zaczęta, tym łatwiejsza indoktrynacja.
Takie działanie kościoła mnie nie dziwi. Zawsze to lepiej wychować sobie owieczki już od dziecka. Ciekawe kiedy pojawi się religia w żłobkach?
06-05-2013 19:41 
 Ocena 3 na 3
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Jeśli chodzi o tradycję, jest to dowód na powagę tych zjawisk.

Jaką powagę? Jest to raczej dowód na robienie w balona miliardów ludzi


Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Nie uważasz islamu czy hinduizmu za poważne zjawiska? Poważne - na skalę światową? Ja myślę, że to rzeczy naprawdę poważne. I niebezpieczne.
06-05-2013 20:42 
 Ocena 8 na 8
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Nie uważasz islamu czy hinduizmu za poważne zjawiska? Poważne - na skalę światową? Ja myślę, że to rzeczy naprawdę poważne. I niebezpieczne.

O to, to. Religia sama w sobie to debilizm w czystej postaci. Jednak to co ze sobą niesie, to jest niebezpieczne.

Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
06-05-2013 21:25 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie uważasz islamu czy hinduizmu za poważne zjawiska? Poważne - na skalę światową? Ja myślę, że to rzeczy naprawdę poważne. I niebezpieczne.
Zależy jak to zinterpretować. Poważne zagrożenie? Jak najbardziej. Mające spory wpływ na społeczeństwo? Owszem. Ale przesłanki na których opierają się religie nie są poważne, bo jak tu poważnym nazwać wiarę w raj z 72 dziewicami czy w świętość krów.
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
bo jak tu poważnym nazwać wiarę w raj z 72 dziewicami

He ! Nawet nie wiem czy chciałbym znależć się w takim raju gdyby istniał
06-05-2013 22:18 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
Religie zaś z samej swojej natury nie mogą mieć dobrego argumentu, skoro opierają się na wierze.

Nie do końca bym się z Tobą zgodził. Z samej swej natury .... i owszem, ale nie dlatego, że opierają się na wierze ( jakiś skrajny relatywista mógłby zarzucić, że przyjmujemy większość zdobyczy nauki również na wiarę, gdyż nie jesteśmy w stanie samodzielnie ich zweryfikować ), tylko że nakazują wierzyć w debilne dogmaty .
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie do końca bym się z Tobą zgodził. Z samej swej natury .... i owszem, ale nie dlatego, że opierają się na wierze ( jakiś skrajny relatywista mógłby zarzucić, że przyjmujemy większość zdobyczy nauki również na wiarę, gdyż nie jesteśmy w stanie samodzielnie ich zweryfikować ), tylko że nakazują wierzyć w debilne dogmaty .
Z nauką to inna sprawa. To że nie potrafimy czegoś zweryfikować nie oznacza, że jest to nieweryfikowalne. Nie wszyscy mają przecież odpowiednie, często specjalistyczne wykształcenie. To, że religie nakazują wiarę w dogmaty pokazuje tylko ich słabość. Skoro wiarę w coś trzeba nakazać, to chyba coś jest nie tak.
06-05-2013 23:16 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
. To, że religie nakazują wiarę w dogmaty pokazuje tylko ich słabość. Skoro wiarę w coś trzeba nakazać, to chyba coś jest nie tak.

Fakt nakazany debilny dogmat, na gruncie logiki, okazuje się "piętą achillesową", najpewniej każdej religii - ewidentna słabość. Jednakże jeśli spojrzeć na to z pozycji korzyści czerpiących z nakazywania sprawa wygląda już biegunowo odmiennie. Słabość dzięki bezkrytycznemu przyjmowaniu, ogłupionych w imię czegoś tam dla osiągnięcia jakiś pozornych ( nie wiedzieć gdzie i kiedy, acz z całą pewnością dzięki owemu przyjęciu ) korzyści, klientów stanowi już o sile, a logika nie ma tu już "nic do powiedzenia".
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Fakt nakazany debilny dogmat, na gruncie logiki, okazuje się "piętą achillesową", najpewniej każdej religii - ewidentna słabość. Jednakże jeśli spojrzeć na to z pozycji korzyści czerpiących z nakazywania sprawa wygląda już biegunowo odmiennie. Słabość dzięki bezkrytycznemu przyjmowaniu, ogłupionych w imię czegoś tam dla osiągnięcia jakiś pozornych ( nie wiedzieć gdzie i kiedy, acz z całą pewnością dzięki owemu przyjęciu ) korzyści, klientów stanowi już o sile, a logika nie ma tu już "nic do powiedzenia".
Logika w ogóle nie ma nic do powiedzenia w dyskusji z wierzącym. Skoro wierzy, to po co mu ona? Co do dogmatów to istotnie dla wprowadzających niewątpliwie są przydatne. Jeśli spojrzeć na religię ze strony kapłanów to ona w ogóle dużo zalet ma.
06-05-2013 22:34 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
- w końcu religie to ogromne systemy, o wielowiekowej tradycji, mające wśród wyznawców nawet osoby piekielnie inteligentne. Dziwne więc, że nie mają do zaoferowania ani jednego, mocnego argumentu.

Nie ma w tym żadnej sprzeczności. To, że w tworzeniu i istnieniu religii brały udział i biorą osoby bardzo inteligentne to fakt. Dlatego religie istnieją do dziś. Jednak ich oferta ( argumenty ) kierowana była, jest i będzie nie do wszystkich, a jedynie do tych, którzy jej - do czegoś tam - potrzebują ( w myśl lepperowskiej maksymy : "trzeba mówić to co hołota chce usłyszeć", czytaj : argument, jego siła zależy jedynie od tego komu coś argumentujemy. )
06-05-2013 19:14 
 Ocena 13 na 13
Hodża (11172 punktów)
>Cuda nie mają propozycji wyjaśnienia, nie podaje nikt zasad procesu, nie tłumaczy jak to przebiega. Nie chcą (świnie) zdarzać się

Chcą.

Jakkolwiek bardzo cenię sobie posty Ani, w tym miejscu muszę jednak zaprotestować. Jak wiadomo, właśnie cudowne świnie się zdarzają. Chociaż akademicka nauka absolutnie wyklucza możliwość istnienia latających świń, rozliczne świadectwa, udokumentowane zdjęciami wykonywanymi już w czasie wojny przez pilotów RAF, USAF i Luftwaffe wskazują jednoznacznie na występowanie tego niewyjaśnionego fenomenu. Tzw. oficjalna nauka lekceważy wszelkie doniesienia, które nie pasują do aktualnie obowiązujących teorii; racjonalista jednak to ktoś, kto używa rozumu i samodzielnie potrafi wysnuć właściwe wnioski.


Klasyczna aerodynamika nie umie wyjaśnić tego zjawiska


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
06-05-2013 21:43 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Klasyczna aerodynamika nie umie wyjaśnić tego zjawiska...

Wyjaśnienia należy szukac tu:

www.adobe.com/pl/products/photoshopfamily.html

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
07-05-2013 08:05 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Takie rzeczy zdarzały się jeszcze przed erą Photoshopa:


07-05-2013 08:40 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Wiesz, że mnie obchodzi, co się z tobą dzieje
Ja wiem, że ty martwisz się o mnie
Więc nie czuję się samotny
Ani bardzo obciążony
Bo znalazłem bezpieczne miejsce
By zakopać swą kość
Każdy głupiec wie, że pies potrzebuje domu
Schronienia od latających świń


Ale my też mamy Skrzydlate Świnie i swoje własne cuda

www.youtube.com/watch?v=ks26374OXHM
diogenes (42753 punktów)
>Jakie argumenty za religią

To zależy dla kogo. Dla kapłanów religia jest skutecznym argumentem wykorzystywania wiernych. Dla wiernych zaś daje nadzieję (a więc i pocieszenie) na profity w przyszłym życiu (egzystencji). Tak więc mamy idealną sytuację: i wilk syty, i owca cała. Irracjonalność (nie tylko religijna) może być więc elementem racjonalności ujętej w szerszym kontekście. Podobnie jest z racjonalnością: w szerszym kontekście (np. czasowym) okazać się może głupotą. Umysł, zarówno religijny jak i areligijny, jest dziełem przypadku i ta szacowna opozycja nie ma z ewolucyjnego punktu widzenia specjalnego znaczenia. Los klechy jest taki sam jak los racjonalisty.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>są na tyle mocne, że sprawiają iż religia może być (choć na minimum procent) prawdziwa?
Zakładając, że używając pojęcia religii masz na myśli wierzenia, to są one prawdziwe bo istnieją. Ja bym się raczej skupił na tym : po co, jak i dla jakich interesów ( jak najbardziej doczesnych ) ludziom "wkłada się" ową prawdziwość do głowy.

Pytam
>oczywiście o jakąkolwiek religię. Spotkaliście sie kiedyś ze zbyt silnym argumentem ze strony
>wierzących?
Wierzący, a więc ci, których zakażono raczej rzadko posługują się jakąkolwiek argumentacją ( chyba, że jako argument potraktujemy : pie....l się lewaku ). Argumenty uzyskiwane przy pomocy erystycznych sztuczek są raczej domeną "zakażaczy", którzy moim zdaniem sami niekoniecznie się z nimi - mimo ich głoszenia - identyfikują.

>Mnie zastanawiają relacje o przemianie chleba w ciało podczas mszy św - nie są na sto procent
>potwierdzone, ale jestem skłonny wierzyć, że takie wydarzenia mają miejsce.
No pewnie, że mają miejsce. Jak nie , jak tak
. Należy tylko przyjąć dla uproszczenia, że ciało to : układy ( kostny, krwionośny, mięśniowy, trawienny, nerwowy .... ) i to co się właśnie zjadło. I wtedy mają.
Rigoletto (3891 punktów)
>są na tyle mocne, że sprawiają iż religia może być (choć na minimum procent) prawdziwa? Pytam
>oczywiście o jakąkolwiek religię. Spotkaliście sie kiedyś ze zbyt silnym argumentem ze strony
>wierzących?

No, ja na przykład, kiedyś wyśmiewałem się z hinduistycznych wierzeń, że Wisznu pojawił się na ziemi, pod postacią dzika. A tu zeszłej jesieni dziki zryły mi trawnik na działce! Niby nie ma pewności, że to zemsta Wisznu, ale kto wie? Może Jacek Tabisz mógłby się wypowiedzieć w kwestii jak rozpoznawać awatary hinduskich bogów? No i co mogłoby udobruchać takiego Wisznu? Czy sklarowane masło będzie O.K?
GrzeTor (1279 punktów)
>są na tyle mocne, że sprawiają iż religia może być (choć na minimum procent) prawdziwa?

Na minimum procent to może być prawdziwa. Religie przecież zawierają sporą część niemagiczną - przepisy prawne, opisy sposobów ubierania się, higieny, diety, spędzania wolnego czasu, poziomu pracowitości itp. Nie jest niemożliwe aby taka totalitarna religia miała dobre zalecenia dietetyczne albo higieniczne. Albo nawet lepsze, sprawniejsze procedor rozwodowe niż prawodawstwo świeckie.

Oczywiście wówczas najlepszym sposobem jest zachowanie (jako zaleceń, nie przykazań) tych działających fragmentów religii, które dotyczą świata rzeczywistego, przy jednoczesnym wycięciu magii, przesądów, bogów itp. - mógłby powstać całkiem niezły poradnik stylu życia.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365