Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
10-05-2013 17:03Mortimer (1359 punktów)Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co!
Ocena 3 na 3
PiS - Prawo I Sprawiedliwość. Polska partia polityczna, która żąda od ministerstwa 5 mln złotych by zorganizować koncert muzyki chrześcijańskiej.

Tak. Muzyki chrześcijańskiej. Jak możemy przeczytać w artykule, który został zamieszczony na stronie Wprost:
Cytat:
Poseł PiS, Andrzej Jaworski poinformował Polskie Radio, że Parlamentarny Zespół do spraw Przeciwdziałania Ateizacji Polski, którym kieruje, zdecydował się zwrócić do Joanny Muchy o dofinansowanie koncertu kwotą 5 milionów złotych.

oraz:
Cytat:
Jaworski dodał, że z kwotą 5 milinów złotych uda się zaprosić wykonawców muzyki chrześcijańskiej światowej sławy.
Jaworski poinformował, że wniosek poparli jednomyślnie wszyscy obecni na wspólnym posiedzeniu posłowie z zespołów: ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski, Katolickiej Nauki Społecznej, Ochrony Życia i Rodziny oraz Członków i Sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich


Światowa sława się marzy! A jak! 5 milionów Polskich złotówek na "światowej" sławy wykonawców piosenek chrześcijańskich...

ARTYKUŁ
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
>PiS - Prawo I Sprawiedliwość. Polska partia polityczna, która żąda od ministerstwa 5
>mln złotych by zorganizować koncert muzyki chrześcijańskiej.

>Tak. Muzyki chrześcijańskiej. Jak możemy przeczytać w artykule, który został zamieszczony na stronie
>Wprost:
>Cytat:
Poseł PiS, Andrzej Jaworski poinformował Polskie Radio, że Parlamentarny Zespół do spraw
>Przeciwdziałania Ateizacji Polski, którym kieruje, zdecydował się zwrócić do Joanny Muchy o
>dofinansowanie koncertu kwotą 5 milionów złotych.

>oraz:
>Cytat:
Jaworski dodał, że z kwotą 5 milinów złotych uda się zaprosić wykonawców muzyki
>chrześcijańskiej światowej sławy
.
>Jaworski poinformował, że wniosek poparli jednomyślnie wszyscy obecni na wspólnym posiedzeniu
>posłowie z zespołów: ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski, Katolickiej Nauki Społecznej, Ochrony
>Życia i Rodziny oraz Członków i Sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz
>Stowarzyszenia Rodzin Katolickich

>Światowa sława się marzy! A jak! 5 milionów Polskich złotówek na "światowej" sławy wykonawców
>piosenek chrześcijańskich...
Skoro PiS tak bardzo chce sław chrześcijańskiej muzyki może niech je sprowadzi za własne pieniądze. Czyżby wiara nie sięgała tak daleko jak własna kieszeń? Inna sprawa, że po pisowcach niczego mądrzejszego się nie spodziewam, nie ma też sensu wymienianie inicjatyw, gdzie te pieniądze uczyniłyby więcej dobrego.

Mod:
Kasuj niepotrzebne cytowania.
wozieee (274 punktów)
Śmialiśmy się z ich małych rozumkow, a oni wkładają swoje oslizgle łapy do naszych kieszeni po raz kolejny. Ktoś powinien zgasić tych kretynow. Gdzie jest teraz Palikot że swoimi obietnicami? Jest osobą publiczną, ma swoich ludzi we władzy ustawodawczej niech robi szum! Te działania są niekonstytucyjne!
10-05-2013 17:39 
 Ocena 4 na 8
Kamil Polakowski (1502 punktów)
>oni wkładają swoje oslizgle łapy do naszych kieszeni po raz kolejny

O czym ty bredzisz? Przecież oni tylko smagają przekręty pod szyldem Muchy, nikt nie składa wniosku na poważnie. Czy krzyczałeś takimi samymi "oślizłymi" epitetami wobec wszystkich wałków Euroafery?
Aby więc pamięć nie wyblakła, przypomnę:
Według rządowych planów z 2006 zakładano wybudowanie w latach 2007-2010 stadionu na 70 tys. osób za kwotę 600 tys. zł. Zakończyło się na stadionie ukończonym w 2012 o pojemności 58 tys. wybudowanym za kwotę ponad 2 mld zł. Wielkim Budowniczym Stadionu było Narodowe Centrum Sportu Sp. skarbu państwa z ograniczoną odpowiedzialnością. Miesięczny koszt jego utrzymania szacowany jest na 1,5 mln zł. Pomimo, że stadion narodowy w całości zbudowano z pieniędzy publicznych, jednak za bilety wstępu zyski pomiędzy siebie podzieliły UEFA i PZPN. Niemałym kuriozum wizerunkowym Polski był też fakt, że lożę prezydencką na Stadionie Narodowym w czasie Euro zajmował nie prezydent RP, lecz rosyjski oligarcha, Roman Abramowicz, który wykupił ją za 5 mln zł, płatne naturalnie dla UEFA.
20 grudnia 2012, "na gwiazdkę", prezes NCS Michał Prymas obwieścił rodakom, że wedle ich wyliczeń stadion narodowy w roku 2013 przyniesie stratę 21 mln zł (nie wykazywane w bilansie rządowym). Trzy miesiące później prezesi koordynującej przygotowania do mistrzostw spółki państwowej PL.2012 sp. z o.o., Marcin Herra i Andrzej Bogucki, otrzymali od ministra sportu po 1,3 mln zł premii za "sukces Euro 2012". Sukces polegał na tym, że Euro się odbyło, bo mogło się nie odbyć. Rozkopane drogi i generujący wielkie straty stadion nie oznaczały brak sukcesu, gdyż strata mogła wynosić nie 21 ale np. 50 mln zł. Kontrakty na te premie podpisano w 2008. Szefem rady nadzorczej był wówczas Adam Giersz, późniejszy minister sportu . Po Euro postanowiono, że do nazwy firmy doda się plusik i Wielcy Koordynatorzy zamienią się od 2013 w Wielkich Zarządzających, którzy będą walczyć o to, by Narodowy był jak najmniej stratny.
W 2007 i 2008 r. rząd Donalda Tuska głosił skok cywilizacyjny Polski w związku z Euro 2012 . Mrzonki i bredzenia polityków, podsuwane im przez "działaczy sportowych", wspiera medialny aparat propagandowy. Opublikowany w Naszym Głosie Civitas Christiany, po wybraniu Polski współorganizatorem Euro 2012 artykuł Przemysława Michalskiego pt. "Skok cywilizacyjny i nie tylko" jako żywo przypominał klasykę publicystyki gospodarczej PRLu: "...za pięć lat obudzimy się w zupełnie innym kraju. Dystans, jaki dzieli nas od bogatych państw Zachodu prawie zupełnie zniknie. A to, że organizacja mistrzostw Europy w piłce nożnej może być prawdziwym Eldorado udowodnili Portugalczycy, którzy byli gospodarzami Euro 2004... Ściągnęli gigantyczne inwestycje, odrestaurowali wiele zabytków, zbudowali nowe drogi i mosty oraz mnóstwo hoteli... Śmietankę z mistrzostw spija branża deweloperska - ceny nieruchomości wzrosły o 20 procent... Za pięć lat powinniśmy być o 30 procent zamożniejsi" .
Po 7 latach boksowania się o "narodowy" przyniósł on wzbogacenie działaczy. Władzy udało się wygnać 20 tys. kupców i zniszczyć Jarmark Europa, największy bazar europejski, na którym co weekend zakupów dokonywało 100 tys. klientów: Morderstwo Dziesięciolecia .
NIK zakwestionował 6 mln wydatków na Euro: www.wprost(*)a-sportu-Poslanka-PiS-skandal/

Można wyliczać dalej... lecz kiedy nagłośniono drobny procencik tych wałków za który odpowiada rząd i jego Mucha, znów cynicznie przekierowuje się uwagę na PiS.
10-05-2013 19:12 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>znów cynicznie przekierowuje się uwagę na PiS.

Uwagę na PiS najbardziej przekierowują Kaczyński i Maciorewicz poprzez rzekomy zamach smoleński.
pawel_wr (4297 punktów)

>NIK zakwestionował 6 mln wydatków na Euro: www.wprost(*)a-sportu-Poslanka-PiS-skandal/
>Można wyliczać dalej... lecz kiedy nagłośniono drobny procencik tych wałków za który odpowiada rząd i jego Mucha, znów cynicznie przekierowuje się uwagę na PiS.
>

Do przekrętów "elit" politycznych dolicz łaskawie prawie milion złotych ,
które MON wypłacił jako odszkodowanie osobom pomówionym w raporcie Maciorewicza.
Naczelny śledczy PiSu opluwał i szkalował wielu polityków i urzędników,
zarzucając im przynależność i współpracę na rzecz różnych tajnych służb.
10-05-2013 23:54 
 Ocena 1 na 1
Kamil Polakowski (1502 punktów)
>Do przekrętów "elit" politycznych dolicz łaskawie prawie milion złotych ,
>które MON wypłacił jako odszkodowanie osobom pomówionym w raporcie Maciorewicza.

Primo: dlaczego zmieniasz temat? Wątek dotyczy 5 baniek za koncert Madonny. Secundo: Zdajesz sobie sprawę, że ten "prawie milion" to grosik przy setkach miliardów prywatyzacyjnych i pseudoprywatyzacyjnych przekrętów?
pawel_wr (4297 punktów)
>>Do przekrętów "elit" politycznych dolicz łaskawie prawie milion złotych ,
>>które MON wypłacił jako odszkodowanie osobom pomówionym w raporcie Maciorewicza.
>Primo: dlaczego zmieniasz temat? Wątek dotyczy 5 baniek za koncert Madonny. Secundo: Zdajesz sobie sprawę, że ten "prawie milion" to grosik przy setkach miliardów prywatyzacyjnych i pseudoprywatyzacyjnych przekrętów?
>

Primo : to Ty zmieniasz temat .
Wątek dotyczy propozycji Pisu zorganizowania za 5 mln zł koncertu muzyki chrześcijańskiej.
Secundo : Jeżeli zdajesz sobie sprawę , że 1 milion to grosik , to dlaczego aż tak
bardzo emocjonuje Ciebie 5 milionów złotych dofinansowania do koncertu Madonny ?
Tertio : Pamiętasz , jaki był rząd w momencie rozstrzygnięcia lokalizacji
EURO 2012 , oraz czy potrafisz wymienić dokonania dygnitarzy PiSowskich w zakresie
organizacji mistrzostw piłkarskich ?
11-05-2013 07:39 
 Ocena 2 na 2
szarley (54912 punktów)
>Aby więc pamięć nie wyblakła, przypomnę:
>Według rządowych planów z 2006 zakładano wybudowanie w latach 2007-2010 stadionu na 70 tys. osób za kwotę 600 tys. zł.

Za tyle to można wybudować skromny domek na przedmieściu. Kpisz z czytelników czy z matematyki ?
filip34 (64 punktów)
Pewnie się pomylił. Miało być 600 milionów złotych. Po co od razu pierdzieć gębą na kogoś.
11-05-2013 14:28 
 Ocena 1 na 1
szarley (54912 punktów)
>Pewnie się pomylił. Miało być 600 milionów złotych. Po co od razu pierdzieć gębą na kogoś.

Kamil Polakowski nie tylko wypowiada się na temat polityki ekonomicznej, ale nawet inicjuje ekonomiczne dyskusje, więc można od niego wymagać, żeby odróżniał tysiące od milionów.
10-05-2013 18:58 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>Gdzie jest teraz Palikot że swoimi obietnicami?

Ma za mało posłów aby być skutecznym.
Irracja (4721 punktów)
>PiS - Prawo I Sprawiedliwość. Polska partia polityczna, która żąda od ministerstwa 5 mln złotych by zorganizować koncert muzyki chrześcijańskiej.

    ... no cóż, jak widać bezinteresowne krzewienie wiary jest bardzo kosztowne. Zwłaszcza gdy to "krzewienie" prowadzą ludzie spod znaku KRK i PiS...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Selanos (12869 punktów)
To mnie nigdy nie przestanie zadziwiać: w Polsce mamy parlamentarny zespół do przeciwdziałania ateizacji, ale to ateiści są walczący. Niesamowite.

Koncert musi być naprawdę kiepski, skoro nie może się odbyć bez dofinansowania.
montrawa (1 punktów)
>To mnie nigdy nie przestanie zadziwiać: w Polsce mamy parlamentarny zespół do przeciwdziałania ateizacji, ale to ateiści są walczący. Niesamowite

Czy nie powinien powstać Parlamentarny Zespół Na Rzecz Ateizacji ?
DyktaFon (9281 punktów)
Koncert za pieniądze społeczne (czyli wg min. finansów za dług...) to oczywiście głupota... ale porównanie tej "głupotki" z głupotą stadionową wychodzi blado.... PiS musi się postarać o podobne nagłośnienie sprawy, jak przy Euro... wtedy miliony popłyną wartkim strumieniem....

Niestety, pieniądze "niczyje" fajnie wydawać, jeszcze można przy tym nadstawić własną kieszeń...
Olek Mularski (3178 punktów)
PiS bezustannie wytyka rządowi marnotrawstwo pieniędzy, niegospodarność i rosnący dług publiczny, a sam się zachowuje, jakby budżet był workiem bez dna. Pięć milionów to może i w skali państwa nie jest za dużo, ale nawet takie pieniądze są bardzo potrzebne i można by je przeznaczyć na wiele innych bardziej potrzebnych celów.

Poza tym nie da się ukryć, że coś takiego jest na bakier z konstytucją, której art. 25 mówi wyraźnie:

1 Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.

2 Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

...

Nie można więc, przynajmniej teoretycznie przeznaczyć państwowych pieniędzy na indoktrynację religijną. Z resztą konstytucja jeśli chodzi o przepisy związane z religią jest łamana na każdym kroku. Nie usprawiedliwia to jednak każdego łamiącego ją po raz kolejny.
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Stadiony i muzyka chrześcijańska.....
Jak to się ma do TEGO:
wiadomosci(*)ktyda,1,5479418,wiadomosc.html
DyktaFon (9281 punktów)
>Stadiony i muzyka chrześcijańska.....
>Jak to się ma do TEGO:
> wiadomosci(*)ktyda,1,5479418,wiadomosc.html
>
To doskonały przykład "rozumu" rządzących oraz społeczeństwa.... Niestety, umysł ludzi jest nie do końca "normalny" I tego typu absurdy będą pewnie zawsze.... Jest to też przykład, który powinno się podawać (tzn. teoretyczne braki pieniędzy na sprawy istotne i wyrzucanie miliardów na bzdury...) wszystkim optującym entuzjastycznie za płaceniem podatków "bo tego wymaga solidarność społeczna". "Solidarność" w takim wykonaniu, jak jest obecnie, to nic innego, jak chamskie złodziejstwo pieniędzy wszystkich na własne bezsensowne zachcianki... Z mydleniem oczu, że to dla "wspólnego dobra"...
czarny_kot (3864 punktów)
Wydaje mi się, że jest to prowokacja związana z wpadką Muchy. Ministerstwo Sportu dofinansowało kwotą 5 mln zł koncert Madonny, pieniądze miały się z zyskiem zwrócić. Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle: www.rp.pl/artykul/1007148.html

Nie wiem na ile poważnie posłowie PiS traktują chrześcijański koncert.
Olek Mularski (3178 punktów)
Te 5 milionów i koncert to jeszcze mało. 2013 jest według katolickich szamanów tzw. rokiem wiary, w naszym kraju także przygotowano specjalnych "atrakcji" np:

www.jezusnastadionie.pl/ (opinie o wydarzeniu i dokładniejszy, bardziej trafny jego opis tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,544810#w544831)

Może to właśnie z tego też powodu katoprawica chce zorganizować ten koncert.
Damian_Jankowski (26 punktów)
(zablokowany)
Ale jakby jakiś ateista polityk prosił o kasę na koncert muzyki ateistycznej to byś napisał że piękna inicjatywa co to jest konkurencją dla głupich imprez katolików. Wiesz co, muzyka łagodzi obyczaje, nie tylko ateiści żyją w tym kraju, i jeśli chcą śpiewać koledzy z Pis po chrześcijańsku to niech śpiewają po chrześcijańsku. Tak samo ateistom nikt śpiewać nie zabronił. Jestem agnostykiem, i wierzący i ateiści to ignoranci, którzy myślą że znają odpowiedź na pytanie, na które nikt nie ma odpowiedzi. Niech każdy żyje po swojemu, taki ma być świat wolności.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ale jakby jakiś ateista polityk prosił o kasę na koncert muzyki ateistycznej to byś napisał że piękna inicjatywa co to jest konkurencją dla głupich imprez katolików. Wiesz co, muzyka łagodzi obyczaje, nie tylko ateiści żyją w tym kraju, i jeśli chcą śpiewać koledzy z Pis po chrześcijańsku to niech śpiewają po chrześcijańsku. Tak samo ateistom nikt śpiewać nie zabronił. Jestem agnostykiem, i wierzący i ateiści to ignoranci, którzy myślą że znają odpowiedź na pytanie, na które nikt nie ma odpowiedzi. Niech każdy żyje po swojemu, taki ma być świat wolności.
Co to w ogóle jest muzyka ateistyczna? Pisowcy to sobie mogą śpiewać jak im się podoba, na koncerty też niech chodzą podług swojego gustu, ale nie za publiczne pieniądze. Polska w teorii przynajmniej nie jest teokracją gdzie pieniędzmi z budżetu płaci się za religijne szopki.
Co do ateistów będących ignorantami to po prostu śmiech na sali. Nie ma żadnych naukowych podstaw aby zadawać owo pytanie. Ateizm wymaga dowodów, jak więc może być ignorancją?
Damian_Jankowski (26 punktów)
(zablokowany)
Czy człowiek który pojawił się na świecie na jakieś sto lat może być pewnym co do tego czy świat stworzył się sam czy ktoś go stworzył? Wydaje mi się że ten co mówi 'jest Bóg' to taki sam ignorant jak ten co mówi 'nie ma Boga'. Agnostyk mówi 'może tak a może nie' i to jest Równowaga.
11-05-2013 09:35 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Czy człowiek który pojawił się na świecie na jakieś sto lat może być pewnym co do tego czy świat stworzył się sam czy ktoś go stworzył? Wydaje mi się że ten co mówi 'jest Bóg' to taki sam ignorant jak ten co mówi 'nie ma Boga'. Agnostyk mówi 'może tak a może nie' i to jest Równowaga.
Człowiek ma naukę. Już teraz uczeni sporo wiedzą o początku wszechświata. Bóg do niczego nie jest potrzebny. Ten drugi to raczej pyta o dowody, a takich na gruncie nauki nie ma. Zresztą wstawmy za boga muminki. Wtedy też agnostyk powie, że może są a może nie ma i będzie Równowaga?
11-05-2013 09:39 
 Ocena 8 na 8
doppelganger (3218 punktów)
>Czy człowiek który pojawił się na świecie na jakieś sto lat może być pewnym co do tego czy świat stworzył się sam czy ktoś go stworzył? Wydaje mi się że ten co mówi 'jest Bóg' to taki sam ignorant jak ten co mówi 'nie ma Boga'. Agnostyk mówi 'może tak a może nie' i to jest Równowaga.

A co mówi agnostyk na temat istnienia Balroga, Saurona, Galadrieli, Elronda, krasnoludków sikających do mleka, Różowych Jednoróżców na Wrotkach, Latającego Potwora Spaghetti, Św. Mikołaja czy też Czajniczka Russella?

A tutaj coś o tym jak coś może powstać z niczego.




"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." - A. Einstein
11-05-2013 16:59 
 Ocena 1 na 1
Maciej Stachowski (255 punktów)
>A co mówi agnostyk na temat istnienia Balroga, Saurona, Galadrieli, Elronda, krasnoludków sikających do mleka, Różowych Jednoróżców na Wrotkach, Latającego Potwora Spaghetti, Św. Mikołaja czy też Czajniczka Russella?

Są całkowicie nieprawdopodobne, nie warto się nimi zajmować, ale nie mamy idealnej wiedzy, żeby kategorycznie wypowiadać się o ich istnieniu i nieistnieniu. Ponieważ choć to, że jakaś cywilizacja pozaziemska w ramach eksperymentu wprowadziła na orbitę słoneczną niebieski czajniczek jest absurdalne, jest to jednocześnie w teorii możliwe*. Nie możemy więc jednoznacznie, z całą pewnością do tego, że się nie mylimy, powiedzieć, że tego czajniczka tam nie ma - choć nie zmienia to faktu, że nie będziemy się nim przejmować w trakcie np. planowania lotu na Słońce.

Jako agnostyk, traktuję kwestię istnienia/nieistnienia Boga jako swoisty eksperyment myślowy. Daleko mi do tego, żeby podporządkowywać temu swoje życie, czy jakiekolwiek czynności, które wykonuję.

*nie jestem tego do końca pewien, z fizyką astronomiczną jestem raczej na bakier, ale takie jest chyba założenie tego eksperymentu myślowego.

I may disapprove of what you say,
But I will defend to the death your right to say it.
11-05-2013 17:48 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Są całkowicie nieprawdopodobne, nie warto się nimi zajmować, ale nie mamy idealnej wiedzy, żeby kategorycznie wypowiadać się o ich istnieniu i nieistnieniu.
Bądźmy poważni. Wymienione postacie w większości pochodzą z Władcy Pierścieni Tolkiena wobec czego mamy pewność, że nie są istotami realnie istniejącymi. Idąc tym tokiem rozumowania nigdy nie można nikomu zaufać bo nie mamy idealnej o nim wiedzy, pieniądze wydawane w sklepie jako reszta powinno się poddawać wielokrotnej analizie, choć to w sumie bezcelowe bo i tak nie będziemy mieli idealnej wiedzy. Strach cokolwiek zrobić, bo skoro owej idealnej wiedzy nie mamy, to któż wie jakie będą konsekwencje danego czynu.
>Ponieważ choć to, że jakaś cywilizacja pozaziemska w ramach eksperymentu wprowadziła na orbitę słoneczną niebieski czajniczek jest absurdalne, jest to jednocześnie w teorii możliwe.
W teorii to wszystko jest możliwe. Na razie zaś nie ma żadnych przesłanek mówiących o istnieniu pozaziemskich cywilizacji. Czajniczek zaś był jedynie eksperymentem myślowym Russela.
>Nie możemy więc jednoznacznie, z całą pewnością do tego, że się nie mylimy, powiedzieć, że tego czajniczka tam nie ma - choć nie zmienia to faktu, że nie będziemy się nim przejmować w trakcie np. planowania lotu na Słońce.
Wiedząc czym w istocie był czajniczek jak najbardziej możemy. Ponadto skoro miał być całkowicie niewykrywalny to i tak jego istnienie nie miałoby żadnego znaczenia.
PS. Może ziemia jest płaska i leży na skorupie wielkiego żółwia? Nie mamy przecież idealnej wiedzy, która mogłaby to wykluczyć .
Maciej Stachowski (255 punktów)
>Bądźmy poważni. Wymienione postacie w większości pochodzą z Władcy Pierścieni Tolkiena wobec czego mamy pewność, że nie są istotami realnie istniejącymi. Idąc tym tokiem rozumowania nigdy nie można nikomu zaufać bo nie mamy idealnej o nim wiedzy, pieniądze wydawane w sklepie jako reszta powinno się poddawać wielokrotnej analizie, choć to w sumie bezcelowe bo i tak nie będziemy mieli idealnej wiedzy. Strach cokolwiek zrobić, bo skoro owej idealnej wiedzy nie mamy, to któż wie jakie będą konsekwencje danego czynu.

Stąd mój nacisk na drugą część wywodu - w praktyce nie ma to wszystko znaczenia. Nawet najbardziej wierzący człowiek, wsiadając do pociągu Poznań-Warszawa i dzwoniąc do żony powie, że będzie za 3 godziny, choć przecież może się - według niego - zdarzyć jakaś interwencja boska, która przyspieszy/opóźni przejazd. W zasadzie agnostycyzm to "prawie ateizm" - agnostyk nie zajmuje się Bogiem, nie oddaje czci, nie chodzi do kościółka. Różnica jest jedynie swego rodzaju formalnością - agnostyk uznaje, że nie ma tej "idealnej wiedzy", która pozwoli mu stwierdzić, że Bóg nie istnieje i istnieć nie może.

>>Ponieważ choć to, że jakaś cywilizacja pozaziemska w ramach eksperymentu wprowadziła na orbitę słoneczną niebieski czajniczek jest absurdalne, jest to jednocześnie w teorii możliwe.
>W teorii to wszystko jest możliwe. Na razie zaś nie ma żadnych przesłanek mówiących o istnieniu pozaziemskich cywilizacji. Czajniczek zaś był jedynie eksperymentem myślowym Russela.

Oczywiście, nie sugeruję, że jakaś wysoce rozwinięta technologicznie rasa istnieje, ani że miałaby się zajmować podrzucaniem czajniczków.

Jak to jednak mówią - nawet zepsuty zegar dwa razy dziennie pokazuje dobrą godzinę. Chrześcijanie mogą przypadkiem mieć rację, podobnie muzułmanie, Russel, czy bracia Grimm. Czy to dla nas coś znaczy? Znów - w praktyce nie, ale w teoretycznych rozważaniach owszem. Przy planowaniu lotu na Słońce nie będziemy się przejmowali czajniczkiem, ale jeśli już bierzemy udział w debacie o istnieniu czajniczka i kategorycznie stwierdzamy, że go tam nie ma, należy to poprzeć dowodami.

>Wiedząc czym w istocie był czajniczek jak najbardziej możemy. Ponadto skoro miał być całkowicie niewykrywalny to i tak jego istnienie nie miałoby żadnego znaczenia.

Czy możemy? Oryginalny eksperyment myślowy zakładał, że nie będziemy nigdy w stanie przeczesać całego Układu Słonecznego w poszukiwaniu czajniczka. Chodzi więc raczej o taki wyidealizowany, niewykrywalny czajniczek.

I tak, jego istnienie nie ma znaczenia w żadnych praktycznych zastosowaniach

>PS. Może ziemia jest płaska i leży na skorupie wielkiego żółwia? Nie mamy przecież idealnej wiedzy, która mogłaby to wykluczyć .
>
To dlaczego nie spadamy?

I may disapprove of what you say,
But I will defend to the death your right to say it.
12-05-2013 09:38 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Stąd mój nacisk na drugą część wywodu - w praktyce nie ma to wszystko znaczenia. Nawet najbardziej wierzący człowiek, wsiadając do pociągu Poznań-Warszawa i dzwoniąc do żony powie, że będzie za 3 godziny, choć przecież może się - według niego - zdarzyć jakaś interwencja boska, która przyspieszy/opóźni przejazd. W zasadzie agnostycyzm to "prawie ateizm" - agnostyk nie zajmuje się Bogiem, nie oddaje czci, nie chodzi do kościółka. Różnica jest jedynie swego rodzaju formalnością - agnostyk uznaje, że nie ma tej "idealnej wiedzy", która pozwoli mu stwierdzić, że Bóg nie istnieje i istnieć nie może.
W tym rzecz, że to wszystko ma znaczenie. O ile mało kto przejmie się krasnoludkami sikającymi do mleka słusznie uważając to za absurd, to w przypadku boga jest inaczej. Wierzącym bardziej na rękę są agnostycy, którzy przyznają, że coś może być na rzeczy, niż ateiści żądający dowodów na potwierdzenie bzdurnej tezy o niewidzialnym przyjacielu. Ponadto idealna wiedza jeśli zostanie potraktowana poważnie może uczynić spustoszenie w nauce czy sądownictwie. Brak publikacji bo wnioski w niej zawarte nie są rezultatem idealnej wiedzy, uniewinnianie przestępców bo nie mamy idealnej wiedzy o ich czynie.
>Jak to jednak mówią - nawet zepsuty zegar dwa razy dziennie pokazuje dobrą godzinę. Chrześcijanie mogą przypadkiem mieć rację, podobnie muzułmanie, Russel, czy bracia Grimm. Czy to dla nas coś znaczy? Znów - w praktyce nie, ale w teoretycznych rozważaniach owszem. Przy planowaniu lotu na Słońce nie będziemy się przejmowali czajniczkiem, ale jeśli już bierzemy udział w debacie o istnieniu czajniczka i kategorycznie stwierdzamy, że go tam nie ma, należy to poprzeć dowodami.
Jeśli chrześcijanie czy muzułmanie mieliby rację to w praktyce dla ateistów znaczyłoby to dużo. Patrząc jednak na cechy jakie przypisują swoim bóstwom nietrudno zgadnąć, że są one ludzką kreacją, tak samo ich święte księgi, nic tylko kompilacja wcześniejszych. Co do czajniczka i dowodów zgadzam się z Ch. Hitchensem "Co może zostać założone bez dowodu, może zostać odrzucone bez dowodu".
>Czy możemy? Oryginalny eksperyment myślowy zakładał, że nie będziemy nigdy w stanie przeczesać całego Układu Słonecznego w poszukiwaniu czajniczka. Chodzi więc raczej o taki wyidealizowany, niewykrywalny czajniczek.
Możemy. Russel nie propagował przecież istnienia czajniczka. Idąc tym tokiem rozumowania gdybym teraz powiedział, że istnieje latający serwis kawowy będący stwórcą wszystkiego i ukazujący się tylko wybranym - ot taki neo bóg - to również nie mógłbyś zaprzeczyć.
>To dlaczego nie spadamy?
Bo pod tym żółwiem jest kolejny żółw, pod nim zaś następny i tak ad infinitum.
12-05-2013 18:35 
 Ocena 4 na 4
doppelganger (3218 punktów)
>>A co mówi agnostyk na temat istnienia Balroga, Saurona, Galadrieli, Elronda, krasnoludków sikających do mleka, Różowych Jednoróżców na Wrotkach, Latającego Potwora Spaghetti, Św. Mikołaja czy też Czajniczka Russella?
>Są całkowicie nieprawdopodobne, nie warto się nimi zajmować, ale nie mamy idealnej wiedzy, żeby kategorycznie wypowiadać się o ich istnieniu i nieistnieniu.

Czyli tak jak hipoteza boga, są one całkowicie niefalsyfikowalne, a tym samym pozbawiona wszelkiego sensu empirycznego. W poważnej pracy poznawczej takich hipotez nie bierze się w ogóle pod uwagę, uznając je za bezsensowne. Ponieważ nie odnotowano absolutnie żadnego dowodu istnienia jakiegokolwiek boga, co więcej, nie istnieją nawet szanse, by taki dowód został kiedykolwiek podany (z powodu chronicznej niejasności wszelkich koncepcji boga, wewnętrznych sprzeczności tychże oraz programowego ignorowania w nich ludzkich władz poznawczych), człowiek ma prawo umieścić bogów, ich synów, niepokalane matki tych synów, pojęcie tzw. "nieśmiertelnej duszy" oraz duchy swoich przodków razem z wilkołakami, krasnoludkami, jednorożcami, czarodziejami itd. w miejscu dla nich najbardziej naturalnym: w świecie tworów wyobraźni literackiej. Ateista to ktoś, kto korzysta z tego prawa, a agnostyk powinien to przynajmniej przemyśleć.

>Nie możemy więc jednoznacznie, z całą pewnością do tego, że się nie mylimy, powiedzieć, że tego czajniczka tam nie ma [...]

Nie chodzi o to, aby dowodzić tego, że się mylimy. Ma być dokładnie odwrotnie - musimy dowieść że mamy rację. Trzeźwo i logicznie myślący człowiek wie, że w przypadku twierdzenia egzystencjalnego ciężar dowodu (onus probandi) zawsze spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na tym, kto je odrzuca.

>Jako agnostyk, traktuję kwestię istnienia/nieistnienia Boga jako swoisty eksperyment myślowy. Daleko mi do tego, żeby podporządkowywać temu swoje życie, czy jakiekolwiek czynności, które wykonuję.

Popieram - na pytanie o boga powinno się ze zdziwieniem spoglądać na pytającego. Ewentualnie odparować: "Nie rozumiem pytania". Później zapytać o definicję boga i atrybuty boskości itp. itd. Pomoże to punktować brak logiki już na samym początku.

>Nawet najbardziej wierzący człowiek, wsiadając do pociągu Poznań-Warszawa i dzwoniąc do żony powie, że będzie za 3 godziny, choć przecież może się - według niego - zdarzyć jakaś interwencja boska, która przyspieszy/opóźni przejazd.

Mylisz wiarę wynikającą w doświadczenia z wiarą wynikającą z religijnego urojenia. To dwa zupełnie inne pojęcia. Pierwsze jest uzasadnione, gdyż wiemy/posiadamy wiedzę i dowody na to, że ten pociąg zwykle bywał punktualny i dowoził pasażerów na miejsce.
Drugie nie ma żadnego uzasadnienia i jest myśleniem życzeniowym nie opartym dosłownie na niczym.

>W zasadzie agnostycyzm to "prawie ateizm" - agnostyk nie zajmuje się Bogiem, nie oddaje czci, nie chodzi do kościółka. Różnica jest jedynie swego rodzaju formalnością - agnostyk uznaje, że nie ma tej "idealnej wiedzy", która pozwoli mu stwierdzić, że Bóg nie istnieje i istnieć nie może.

Ateista twierdzący, że bóg nie istnieje jest praktycznie takim samym przypadkiem co teistą twierdzący, że taki bóg istnieje. Każdy z nich posiada zerową wiedzę na ten temat. Dlatego należy prawidłowo rozumieć pojęcie ateizmu - jest to tylko odrzucenie wiary z byty nadprzyrodzone z braku jakichkolwiek przesłanek ku istnieniu tychże. Nie jest to też żadna ideologia, tak samo jak i niezbieranie znaczków nie może być traktowane jako hobby. Ergo, ateista nie wierzy w istnienie bytów nadprzyrodzonych. Jest to zupełnie coś innego niż wiara w ich nieistnienie, co większość stara się ateistom zarzucać. Ateizm który wypływa z racjonalizmu (wg mnie jedyna słuszna droga dojścia do takich wniosków) jest tożsamy z pierwszym zdaniem. Drugie jest nielogiczne i przez racjonalnie myślących ludzi odrzucane.

Odnoszę jednak wrażenie, że wg continuum wiary Dawkinsa, jesteś praktycznie ateistą.

Pozdrawiam


"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." - A. Einstein
Meretseger (61860 punktów)
Po pierwsze: moim zdaniem żadne tego typu koncerty nie powinny być finansowane z państwowej kiesy. Ani Madonna, ani chór gospel. Niech organizatorzy szukają sponsorów.
Po drugie: dlaczego ma to finansować Ministerstwo Sportu? Co koncert ma wspólnego ze sportem? Bo się odbywa na stadionie? A jakby się odbywał na leśnej polanie, to miałoby to finansować Ministerstwo Środowiska - Departament Leśnictwa? A jak na polnej miedzy, to Ministerstwo Rolnictwa?

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365