Sprawa ks. Grzegorza K., skazanego w marcu za molestowanie ministranta, nabiera tempa.
natemat.pl(*)e-kosciol-gra-na-przedawnienie Cytat:Nie kończy się sprawa ks. Grzegorza, który pomimo nieprawomocnego wyroku za molestowanie seksualne ministranta do niedawna wciąż pełnił funkcję proboszcza w parafii na warszawskim Tarchominie. Właśnie trwa drugi proces, w którym ksiądz jest oskarżany o czyny pedofilskie na bracie ofiary, przez molestowanie której usłyszał już wyrok. Do prokuratury w Otwocku zgłosił się tymczasem kolejny wykorzystywany przed laty ministrant. I ten sam mężczyzna namawia do zeznań inne ofiary pedofila w sutannie.
Po pierwszym wyroku abp Hoser nie odwołał skazanego z funkcji proboszcza i nie odsunął go od pracy z dziećmi. Zrobił to dopiero po serii artykułów prasowych i kompromitacji kanclerza kurii ks. Lipki.
Drugi proces miał rozpocząć się w październiku, ale oskarżony ksiądz nie pojawił się na rozprawie. Gdzie przebywa, że sąd nie może doręczyć wezwania?
Cytat:Z ustaleń "Newsweeka" wynika, że ks. Grzegorz został ukryty przez abp. Henryka Hosera w jednym z klasztorów na południu Polski. W ten sposób hierarcha rozwiązał kilka problemów za jednym razem. Oskarżany o pedofilię duchowny zniknął z jego archidiecezji, ale jednocześnie zyskał szansę na dłuższe cieszenie się wolnością. A być może uniknięcie zmierzenia się z odpowiedzialnością za najpoważniejsze czyny, których miał się dopuścić.
Dziennikarze "Newsweeka" sądzą, że kościół stosował w tej sprawie wytyczne instrukcji "Crimen sollicitationis", nakazująca krycie pedofilów. Jednak ta instrukcje została uchylona w 2001 roku.
Widać abp Hoser zatrzymał czas i dla niego obowiązujące są instrukcje chroniące przestępców. Pozbył się pedofila i udaje, że sprawy nie ma. Nowy kanclerz rozkłada ręce i oznajmia:
Cytat:Ksiądz Grzegorz nie jest już księdzem naszej diecezji
Po raz kolejny kościół jasno pokazuje swój stosunek do pedofilów w sutannach.
Hierarchowie w takich wypadkach permanentnie powołują się na jakieś kościelne dokumenty, instrukcje czy prawo kanoniczne. Za nic mają prawo, bo ono ich nie dotyczy. O zwykłej przyzwoitości nie wspomnę. Tylko w sytuacji, gdy chodzi o państwowe pieniądze dla kościoła, potrafią z pamięci cytować odpowiednie paragrafy i nie przeszkadza im świeckość prawa.