Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wieloletnie projekty a różnorodność myśli i działań ludzi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
01-08-2012 18:26margaryna (33 punktów)
(zablokowany)
Wieloletnie projekty a różnorodność myśli i działań ludzi
Wieloletnie projekty są najlepszym świadectwem tego, że ludzie nieustannie robią i myślą to samo. Podobieństwo myśli i zachowań powoduje, że plany i projekty 10-letnie, 20-letnie, itp. są sensowne. Już w tej chwili możemy przewidzieć, że nowe pokolenie, osoby, które się jeszcze nie narodziły, z pewnymi niewielkimi różnicami,za 20 lat będzie się zachowywać dość podobnie do nas, skutkiem dość podobnych myśli do naszych.

Już w tej chwili przewiduję, że nasza rzeczywistość zmieni się tylko ułamek promila w ciągu następnych 5-10 lat. Gdybym teraz zasnął i obudził się za 5 lub 10 lat pewnie miałbym tylko niewielkie trudności z przystosowaniem się, bo wszystko będzie prawie identyczne.

Żyjemy w świecie schematów, w którym na podstawie analizy rodziców i miejsca urodzin jesteśmy w stanie przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem trafnie, przyszłe poglądy jeszcze nienarodzonego dziecka.

Czy to nie jest przygnębiające?

Już w tej chwili przewiduję odpowiedzi na ten post . Znam już schemat myślenia wielu osób tutaj .
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

01-08-2012 18:44
 Ocena 13 na 13
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Już w tej chwili możemy przewidzieć, że nowe pokolenie, osoby, które się jeszcze nie narodziły, z
>pewnymi niewielkimi różnicami,za 20 lat będzie się zachowywać dość podobnie do nas, skutkiem dość
>podobnych myśli do naszych.

I tak jak my, nasi ojcowie i dziadkowie, będą zaczynać dzień od Facebooka i sprawdzenia maili.
01-08-2012 19:47
 Ocena 17 na 17
MarcinK (9189 punktów)

>Już w tej chwili przewiduję odpowiedzi na ten post . Znam już schemat myślenia wielu osób tutaj
>.

Proponuję zatem od razu napisać cały wątek.
martok (1115 punktów)

>Znam już schemat myślenia wielu osób tutaj

   Ty znasz nasz sposób myślenia, a my nie znamy nawet Twojej płci. W wizytówce napisałaś/napisałeś: płeć - kobieta. Ale w swoim poście piszesz o sobie w rodzaju męskim:

>Gdybym teraz zasnął i obudził się za 5 lub 10 lat pewnie miałbym tylko niewielkie trudności z przystosowaniem się

   Co jest grane? Jak się do Ciebie zwracać?
*
01-08-2012 21:39 
 Ocena 3 na 3
Marek Matys (39 punktów)
TA margaryna.
01-08-2012 22:24 
 Ocena 4 na 4
Kuba K. (3909 punktów)
>>Znam już schemat myślenia wielu osób tutaj
>    Ty znasz nasz sposób myślenia, a my nie znamy nawet Twojej płci. W wizytówce napisałaś/napisałeś: płeć - kobieta. Ale w swoim poście piszesz o sobie w rodzaju męskim:
>    Co jest grane? Jak się do Ciebie zwracać?
>*

Styl, sposób formułowania zdań, tudzież zasoby leksykalne każą mi podejrzewać, że margaryna już występowała na tym forum jako assiya, ot choćby w poniższym wątku dziwnie przypominającym ten na którym obecnie rozmawiamy...

www.racjonalista.pl/forum.php/p,176/s,506899
02-08-2012 14:06 
 Ocena 5 na 5
martok (1115 punktów)

>Styl, sposób formułowania zdań, tudzież zasoby leksykalne każą mi podejrzewać, że margaryna już występowała na tym forum jako assiya, ot choćby w poniższym wątku dziwnie przypominającym ten na którym obecnie rozmawiamy...
>www.racjonalista.pl/forum.php/p,176/s,506899

Może to rzeczywiście ta sama osoba (a może nie). Dla mnie inna wspólna cecha tych dwóch wątków jest szczególnie charakterystyczna. Ta, że w obu wypadkach kompletnie nie pojmuję na czym naprawdę polega problem, który autorki (autorka?) przedstawiają forumowiczom do analizy. Ale to zapewne moja własna wina - ja nie potrafię zrozumieć także wielu innych propozycji na forum, nie tylko tych konkretnych dwóch.
Pozdrowienia - M
*
01-08-2012 23:09 
 Ocena 4 na 4
kogut59 (3090 punktów)
>    Ty znasz nasz sposób myślenia, a my nie znamy nawet Twojej płci. W wizytówce napisałaś/napisałeś: płeć - kobieta. Ale w swoim poście piszesz o sobie w rodzaju męskim:
Ten Margaryn
miesnyjez (88 punktów)
>Czy to nie jest przygnębiające?
>Już w tej chwili przewiduję odpowiedzi na ten post . Znam już schemat myślenia wielu osób tutaj
>.

jesteś 16-letnim emo? Nie masz większych powodów do przygnębienia?
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Już w tej chwili przewiduję, że nasza rzeczywistość zmieni się tylko ułamek promila w ciągu
>następnych 5-10 lat. Gdybym teraz zasnął i obudził się za 5 lub 10 lat pewnie miałbym tylko
>niewielkie trudności z przystosowaniem się, bo wszystko będzie prawie identyczne.

Scenarzysta "Skazanych na Shawshank" oraz Stephen King (autor powieści) widzieli to zgoła inaczej. Brooks Hatlen (w tej roli James Whitmore) po wieloletniej odsiadce wychodzi w końcu na wolność. Jest już człowiekiem w mocno podeszłym wieku, który po opuszczeniu ponurych murów próbuje przejść przez ulicę. Niby to takie proste, a tam nagle jakiś dziwny potwór na czterech kołach o mało go nie rozjeżdża. Szuka zatrudnienia, a tam jakieś kolejne potwory - tym razem przypominające ludzi, które nadają na zupełnie innych falach. Pozostaje ukręcić kawał sznura i uciec przed tymi potworami.

W ślady Brooksa idzie później Red (w tej roli znakomity Morgan Freeman). Po wyjściu z więzienia spotyka ten sam potworny świat i te same potwory. To już nie ten sam świat, który znał zanim trafił za kraty. Powiedziałbym, że drastycznie inna rzeczywistość, do której nie potrafi się przystosować. Red ostatecznie odstępuje od próby samobójczej, dzięki nadziei, którą dał mu ktoś, kto przez wiele ostatnich lat żył w takich samych warunkach i w tym samym środowisku (w zakładzie karnym).
Przemek J. (3008 punktów)
A ja myślę, że autor/autorka miał/miała trochę racji. Pewne procesy, które zachodzą w naszych mózgach są wynikiem ewolucji i podlegają pewnym schematom. Z tego też względu jeśli przyjąć odpowiedni poziom uogólnienia, faktycznie można dostrzec korelacje, które sugerują jakieś zależności i powtarzalność pewnych zachowań ludzkich. Kluczowe tutaj są owe nieokreślone poziomy uogólnienia - tak podchodząc do tematu, możemy tak długo "kombinować" tą zmienną, aż znajdziemy dowody na potwierdzenie postawionej hipotezy. Zaproponowany sposób myślenia to tylko inna wersja zimnego czytania.

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
MarcinK (9189 punktów)
>Kluczowe tutaj są owe nieokreślone poziomy uogólnienia - tak podchodząc do tematu, możemy tak długo "kombinować" tą zmienną, aż znajdziemy dowody na potwierdzenie postawionej hipotezy.

Autorka pisała o "zachowaniu" oraz "poglądach". O ile przy "zachowaniu" zawsze się da zejść do fizjologii to nie wiem jaki być może odpowiednik przy "poglądach".
02-08-2012 10:50 
 Ocena 5 na 5
Przemek J. (3008 punktów)
Poglądy to chyba jeszcze prościej przewidzieć, bo mamy trzy podstawowe możliwości:
- jestem za,
- jestem przeciw,
- nie mam zdania

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
02-08-2012 11:13 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)
>Poglądy to chyba jeszcze prościej przewidzieć, bo mamy trzy podstawowe możliwości:
>- jestem za,
>- jestem przeciw,
>- nie mam zdania

Pominąłeś jeszcze:

A ile/co ma być?
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Już w tej chwili przewiduję, że nasza rzeczywistość zmieni się tylko ułamek promila w ciągu następnych 5-10 lat. Gdybym teraz zasnął i obudził się za 5 lub 10 lat pewnie miałbym tylko niewielkie trudności z przystosowaniem się, bo wszystko będzie prawie identyczne.
Dziwnej formy Pani używa, ale jako kobieta jest zapewne Pani bardzo młodziutka. Ja sięgam pamięcią, gdzieś do 1953 roku i dostrzegam ogromne zmiany, ale wystarczy zastanowić się nad przemianami w ostatnim ćwierćwieczu.
Zmiany technologiczne wymuszają zmiany w percepcji i zrozumieniu świata.

>Już w tej chwili możemy przewidzieć, że nowe pokolenie, osoby, które się jeszcze nie narodziły, z pewnymi niewielkimi różnicami,za 20 lat będzie się zachowywać dość podobnie do nas, skutkiem dość podobnych myśli do naszych.
Pamiętam pisane przez siebie wypracowania: "Jak sobie wyobrażasz świat po 2000 roku". Moja wyobraźnia nie była dostateczną. Dziś mam trochę więcej wiedzy, ale może właśnie dlatego - choć bardzo mnie to interesuje - nie podjąłbym się przewidzenia jak będzie za 20 lat.

>Czy to nie jest przygnębiające?
>Już w tej chwili przewiduję odpowiedzi na ten post. Znam już schemat myślenia wielu osób tutaj .
Tak, jak dla mnie zawsze przygnębiająca jest wysoka samoocena wszelakich posiadaczy prawdy. Tyle lat jestem już tu i nie umiałbym powiedzieć, że znam już schemat myślenia wielu osób tutaj, gdyż osoby, których znam schemat myślenia są najmniej interesujące, a najciekawsze są te, których schematu nie można poznać, gdyż są mało schematyczne.

Miłego dnia.

@@@
.
02-08-2012 14:01 
 Ocena 4 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Pamiętam pisane przez siebie wypracowania: "Jak sobie wyobrażasz świat po 2000 roku". Moja wyobraźnia nie była dostateczną.
Oto filmik z 1971 roku. Bardzo fajny.
www.youtub(*)?v=TqrJbuGHIfA&feature=related
02-08-2012 15:29 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
>>Pamiętam pisane przez siebie wypracowania: "Jak sobie wyobrażasz świat po 2000 roku". Moja wyobraźnia nie była dostateczną.
>Oto filmik z 1971 roku. Bardzo fajny.
Bardzo dziękuję. Doskonała ilustracja do moich wywodów. Trzeba mieć wizję przyszłości, ale trzeba mieć także świadomość, że rzeczywistość te wizje skoryguje. Na przykład, dziś nie wyobrażam sobie życia bez komputera.
Pierwszym masowo produkowanym komputerem osobistym, który faktycznie dotarł "pod strzechy" był Apple I. Intensywny rozwój komputerów osobistych rozpoczął się w 1981 roku, kiedy to Apple II sprzedawany wraz z prostym edytorem tekstów - AppleWrite oraz arkuszem kalkulacyjnym VisiCalc, stał się faktycznie pożytecznym narzędziem przydatnym w prostych pracach biurowych. Rynek ten zauważył wtedy IBM, który dodał do idei prostej i taniej architektury Apple'a ideę otwartej architektury budowy komputera i 12 sierpnia 1981 wprowadził na rynek swój pierwszy komputer PC 5150 z 16 kB pamięci operacyjnej, a 8 marca 1983 masowo produkowany komputer osobisty IBM PC/XT, od którego wywodzi się cała rodzina pl.wikipedia.org/wiki/Komputer_osobisty
A zapoznałem się z nim osobiście mniej niż dwadzieścia lat temu.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
03-08-2012 07:45 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
Oj, tak. Komputer to pożyteczne urządzenie. Pamiętam, jak się potwornie męczyłam, pisząc wszystko na maszynie, a że z natury jestem bałaganiara, to mimo wysiłków zdarzało mi się gubić z rękopiśmiennych notatek całe akapity. A czasem pod koniec pisania coś mi się przypominało i trzeba to było wstawić wcześniej. I musiałam artykuły przepisywać od nowa, czasem od połowy, czasem prawie od początku, brrrr... I te poprawki literówek, dokonywane korektorem A już szczytem wszystkiego były tabele, męczone na maszynie i diagramy, rysowane "na piechotę". Gdzieś tak około 1992 roku znalazłam się w raju , bo dostałam komputer w pracy, a kilka lat później kupiłam domowy i wszystkie moje problemy z tekstami skończyły się bezpowrotnie. Ale w latach 80. myślałam, że do końca życia będę się tłukła na tej Erice. Mam ją zresztą do dziś, testamentem przekażę ją do muzeum, razem z enerdowskim radiem Juwel z lat 50. i gramofonem Bambino 3
03-08-2012 16:53 
 Ocena 1 na 1
Kuba K. (3909 punktów)
> (...) w latach 80. myślałam, że do końca życia będę się tłukła na tej Erice (maszyna do pisania - przyp. mój)

Ja miałem maszynę firmy Olympia - Plana (też NRD, jeśli dobrze pamiętam). Nie miała czcionki "1", więc trzeba było wstawiać duże "I", za to miała tzw. weiss "S" przypominające literę beta greckiego alfabetu. I uroczo dzwoniła gdy kończył się wiersz
03-08-2012 18:30 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Oj, tak. Komputer to pożyteczne urządzenie.
Proszę do tego dorzucić człowieka, który musiał sam przezwyciężać kłopoty (na szczęście niewielkie) z ADHD oraz z dysgrafią. (Jeszcze jako student nie spotkałem się z opisem takich dolegliwości.) Całe życie pracowałem z tekstem cudzym i własnym, trzeba było sobie jakość dawać radę, ale komputer znakomicie pomógł mi te ograniczenia przezwyciężyć.
Na maszynie pisałem do 90 roku, bezwzrokowo, wszystkimi palcami. Dziś w klawiaturę stukam najczęściej jednym, ale przy tym spokojnie sobie myślę i jestem zadowolony.
Komputer tylko nie zastąpił mi druku, gdy mam poważniejszy tekst, to muszę go wydrukować i przeczytać z ołówkiem w ręku.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
02-08-2012 22:53 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Oto filmik z 1971 roku. Bardzo fajny.
>www.youtub(*)?v=TqrJbuGHIfA&feature=related

Rzeczywiście, świetny. Mistrzowski podkład dźwiękowy.
Oczywiście za komuny, to była taka cenzura, że żaden krytyczny głos nie miał prawa się przebić


Alanis
03-08-2012 09:45 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>Oczywiście za komuny, to była taka cenzura, że żaden krytyczny głos nie miał prawa się przebić
Nie przesadzajmy. O których latach Pan mówi o stalinowskich, do 56 roku, to ma Pan rację, ale później to poziom cenzury był podobnym do dzisiejszego, choć oczywiście cenzura inaczej była zorganizowaną i zatrzymywano wiedzę dotyczącą innych spraw. Czytałem np "Tygodnik Powszechny", "Życie i Nowoczesność", "Politykę", słuchałem "Wolnej Europy", jakoś tam dostawałem paryską "Kulturę", a i książki z Zachodu docierały. Sam trochę pisałem i często cenzor z Mysiej podpowiadał, co zmienić aby nie zmienić przekazu.
No i różnie ta odwaga piszących wyglądała. Jedni pisali w publicznych WC-tach "Tu się robi ser dla ZSRR", a partyjny profesor potrafił w "Polityce" napisać, "ten ustrój jest lepszym, który jest bardziej efektywny ekonomicznie". Jakoś też mam pamięć wybiórczą, gdyż pamiętam, że najwięksi ówcześni wazeliniarze, teraz najbardziej krytyczną opozycję udają, ale może było tak tylko w moim otoczeniu.

Dzisiaj poważna uczelnia nie godzi się na napisanie doktoratu o wpływie interesów ekonomicznych na informacje prasowe, a wystarczy poczytać ze zrozumieniem aby dostrzec całe mnóstwo dziwnych artykułów pod interesy określonych firm. Może warto poobserwować celebrytów nazywanych redaktorami i porozmawiać z dziennikarzami o ich wolności?
Tak, że nie przesadzajmy ani wtedy w tym zakresie nie było aż tak źle, ani teraz nie aż tak dobrze. Jest oczywiście inaczej.

Pozdrawiam.

@@@
.
03-08-2012 20:31 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>.
>>Oczywiście za komuny, to była taka cenzura, że żaden krytyczny głos nie miał prawa się przebić
>Nie przesadzajmy. O których latach Pan mówi...

Pewnie nie wypada mi tego mówić ale była to z mojej strony ironia - spontaniczna reakcja na ten film. Myślałem, że okraszona moją ulubioną emotką " " będzie łatwo odczytywalna. Widać, przeliczyłem się.


rich bitch
03-08-2012 22:45 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)

>>>>Nie przesadzajmy. O których latach Pan mówi...
>Pewnie nie wypada mi tego mówić ale była to z mojej strony ironia - spontaniczna reakcja na ten film. Myślałem, że okraszona moją ulubioną emotką " " będzie łatwo odczytywalną. Widać, przeliczyłem się.
W takim razie "trafiony, zatopiony"! Nie przyjrzałem się emotce i nie załapałem ironii. Ale pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
03-08-2012 11:28 
 Ocena 1 na 1
Rubin Hot (29 punktów)
(zablokowany)
>Mistrzowski podkład dźwiękowy.
Pod dobre zdjęcia.
Rubin Hot (29 punktów)
(zablokowany)
>Oto filmik z 1971 roku. Bardzo fajny.
Trafna prognoza demograficzna tam była: przyrost rzędu 5-6 milionów od 1971 do 2000 potwierdził się.
margaryna (33 punktów)
(zablokowany)
>Pamiętam pisane przez siebie wypracowania: "Jak sobie wyobrażasz świat po 2000 roku". Moja wyobraźnia nie była dostateczną. Dziś mam trochę więcej wiedzy, ale może właśnie dlatego - choć bardzo mnie to interesuje - nie podjąłbym się przewidzenia jak będzie za 20 lat.

Ja przewiduję. Za 20 lat nienarodzeni jeszcze ludzie będą marzyć o "własnym" domu (a prawo własności będzie miało dla nich kardynalne znaczenie). Będą marzyć o prestiżowej pracy zapewniającej dochody, szacunek i władzę. O czystym, bezpiecznym i uporządkowanym świece. O pełnym koncie, o zwiedzaniu świata, o pięknym partnerze itd. Niektórzy o dzieciach. Gdyby wejść w szczegóły, dałoby się odgadnąć 90% myśli nienarodzonego jeszcze człowieka i 100% wartości, które będą nim kierować. Wystarczy tylko trafnie wyrazić własne myśli, wartości i już.
Andrzej Bogusławski (52272 punktów)
.
>>>>Pamiętam pisane przez siebie wypracowania: "Jak sobie wyobrażasz świat po 2000 roku". Moja wyobraźnia nie była dostateczną. Dziś mam trochę więcej wiedzy, ale może właśnie dlatego - choć bardzo mnie to interesuje - nie podjąłbym się przewidzenia jak będzie za 20 lat.
>Ja przewiduję.

>Za 20 lat nienarodzeni jeszcze ludzie będą marzyć o "własnym" domu
Jeszcze nienarodzeni to marzą o tym samym co już zmarli.

>(a prawo własności będzie miało dla nich kardynalne znaczenie).
Wszystko możliwe, choć specjaliści twierdzą, że prawo własności będzie coraz szerzej zastępowane prawem używania.

>Będą marzyć o prestiżowej pracy zapewniającej dochody, szacunek i władzę.
Gucio prawda, ludzie się na szczęście różnią i mają różne aspiracje. Dla dużej części ludzi ważniejsze jest "być" niż "mieć". Dla sporej części - bogactwo czy władza mogą być środkiem, a tylko dla niektórych (moim zdaniem najmniej ciekawych) celem.

>O czystym, bezpiecznym i uporządkowanym świece.
Ci od razu mogą przenieść się do raju, albo jeszcze raz rozpocząć - po trupach - budowę komunizmu.

>O pełnym koncie, o zwiedzaniu świata, o pięknym partnerze itd.
Pieniądze za nic?
Daj mi Boże ich jak najwięcej, ale gdy za wszystko na ogół się płaci - to warto się zastanowić czy warto? Co to znaczy piękny partner? W chwili ślubu czy po pięćdziesięciu wspólnych latach?

>Gdyby wejść w szczegóły, dałoby się odgadnąć 90% myśli nienarodzonego jeszcze człowieka i 100% wartości, które będą nim kierować.
Smutne te Pani wyobrażenia dotyczące prymitywnych ludzi. Ludzi kształtuje najpierw genotyp, a później procesy socjalizacji. Najciekawszą grupą jest inteligentna mniejszość. Ludzie ciekawych, otwartych i szukających samodzielnych odpowiedzi. Trudno nad nimi zapanować i nikt nie wie co z nich wyrośnie, jakie będą mieli marzenia i co im się uda z tych marzeń zrealizować. To późniejsza intelektualna elita, ale także nieprzystosowani i przestępcy.

>Wystarczy tylko trafnie wyrazić własne myśli, wartości i już.
Gratuluję Pani, ale nawet gdy Pani jest bardzo piękną i proporcjonalnie zbudowaną Panią, to ja nie zaliczę Pani do tych 'pięknych' partnerek, z którymi chciałoby się życie spędzić. Odrobina bardziej skomplikowanego intelektu, jakieś specjalne potrzeby wyższego rzędu - dopiero dodają partnerowi smaku. Staje się człowiekiem, z którym można się zaprzyjaźnić. Wydaje mi się tylko, że gdy zda Pani maturę, pójdzie na studia, to wyobrażenia Pani o rzeczywistości znacznie się wzbogacą. Czego serdecznie Pani życzę.

@@@
.
03-08-2012 21:31 
 Ocena 1 na 1
margaryna (33 punktów)
(zablokowany)
>Najciekawszą grupą jest inteligentna mniejszość. Ludzie ciekawych, otwartych i szukających samodzielnych odpowiedzi.

Pewnie każdy, łącznie z mną, myśli o sobie samym, że jest członkiem tej grupy a jednocześnie wszyscy żyją w realnym życiu jak Pan Bóg przykazał, z pewną nieśmiałością licząc na zbawienie.

>Trudno nad nimi zapanować i nikt nie wie co z nich wyrośnie, jakie będą mieli marzenia i co im się uda z tych marzeń zrealizować.

Wybiorą prezydenta, ucałują ziemię z której wyrośli i zapłacą podatki w poczuciu, że dają coś komuś od siebie.

>To późniejsza intelektualna elita, ale także nieprzystosowani i przestępcy.

Ahh ta elita . Szlachta. Arystokracja. Dwór. Niech zgadnę kto do niej należy!

Prawda jest taka, że wzdłuż Krasickiego pójdą nowe bloki a w mrowisku powstanie nowy tunel. Kto wie może mrówki też mają fantazję ale przede wszystkim robią swoje.
diogenes (42753 punktów)
>Żyjemy w świecie schematów,...

Schematy również ulegają zmianie.
Np. masło zastąpiła obrzydliwa margaryna.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
finerbijk (17282 punktów)
>Czy to nie jest przygnębiające?
Jest. Wiadomo wakacje. Jednak, czasem lepiej iść na rower albo pokopać piłkę. Pogłoski, że wyjście na dwór grozi natychmiastowym porwaniem przez trąbę powietrzną są mocno przesadzone.
03-08-2012 14:44 
 Ocena 1 na 1
margaryna (33 punktów)
(zablokowany)
>Jest. Wiadomo wakacje. Jednak, czasem lepiej iść na rower albo pokopać piłkę. Pogłoski, że wyjście na dwór grozi natychmiastowym porwaniem przez trąbę powietrzną są mocno przesadzone.

Kiedy właśnie o to chodzi!
Gdybyś już w tej chwili mógł wykupić bardzo tanio karnet na zjazdy narciarskie alpejskimi stokami za 10 lat, kupiłbyś go i o ile nie straciłbyś do tego czasu nóg, wykorzystałbyś go. Twój system wartości przez te 10 lat prawie się nie zmieni. 2% myśli w twoim życiu i 2% twoich twoich działań będzie prowadzić do tego abyś stanął na stoku z wpiętymi nartami.

Ludzie w obliczu tajemnicy życia i śmierci koncentrują się na wkopaniu nadmuchanej piłki do rogu bramki. Wręcz wartościują innych ludzi po zdolności wkopania piłki do rogu.

Czy to nie przygnębiające?
03-08-2012 15:00 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Czy to nie przygnębiające?
Aktywność fizyczna przeciwdziała depresji i wszystko po niej wydaje się mniej przygnębiające. Nie chodzi o strzelenie gola, ale aby grać. Nie da się żyć bez przerwy tylko roztrząsając tajemnice życia i śmierci. Kto to robi powinien się zastanowić nad zmianą otoczenia.
A ludzie się zmieniają cały czas, chociaż pewne rzeczy mogą pozostawać takie same. Gdyby zachowania nie były do pewnego stopnia przewidywalne, funkcjonowanie społeczności byłoby niemożliwe.
03-08-2012 15:19 
 Ocena 1 na 1
margaryna (33 punktów)
(zablokowany)
>Aktywność fizyczna przeciwdziała depresji i wszystko po niej wydaje się mniej przygnębiające. Nie chodzi o strzelenie gola, ale aby grać. Nie da się żyć bez przerwy tylko roztrząsając tajemnice życia i śmierci. Kto to robi powinien się zastanowić nad zmianą otoczenia.
>A ludzie się zmieniają cały czas, chociaż pewne rzeczy mogą pozostawać takie same. Gdyby zachowania nie byłyby do pewnego stopnia przewidywalne, funkcjonowanie społeczności byłoby niemożliwe.

I jeszcze ta nobilitacja poprzez rywalizację. Każdy kto żyw zachęca do rywalizacji i zwyciężania. Oczy wszystkich zwrócone są na zwycięzców.

Zwycięzcy w wieku przedszkolnym, w wieku szkolnym, w dorosłym życiu.

Proponuję zabawę w pokonanie innego człowieka. Taka zabawa w niszczenie wrogów. To takie wychowawcze uczenie dzieci zwyciężania. Dzięki temu dzieci potem potrafią pokonywać słabszych i dominować nad nimi. Mają łatwiejsze życie. Są nieustępującymi zwycięzcami. Panami życia i śmierci. A najlepiej żyje się samcowi alfa. Każdy rodzic pragnie urodzić i wychować samca alfa.
03-08-2012 16:13 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>I jeszcze ta nobilitacja poprzez rywalizację. Każdy kto żyw zachęca do rywalizacji i zwyciężania. Oczy wszystkich zwrócone są na zwycięzców.
W Polsce tylko zwycięzcy sportowcy mogą liczyć na sympatię, inne powodzenie jest zawsze podejrzane. Najlepsza droga do sławy to zginąć tragicznie w przegranej sprawie.

>Każdy rodzic pragnie urodzić i wychować samca alfa.
A często wychowują niedorajdów, którzy mają do wszystkich pretensje, że nie zajmują się ich problemami.
margaryna (33 punktów)
(zablokowany)
>W Polsce tylko zwycięzcy sportowcy mogą liczyć na sympatię, inne powodzenie jest zawsze podejrzane. Najlepsza droga do sławy to zginąć tragicznie w przegranej sprawie.

>A często wychowują niedorajdów, którzy mają do wszystkich pretensje, że nie zajmują się ich problemami.

Kto tak uważa? Chyba już tylko Ty na całym świecie .

Jak świat światem - człowiek zwierzęciem.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365