 |
Czy Wszechświat jest Symulacją? * na żywo o 1 w nocy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-04-2016 17:10 | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Czy Wszechświat jest Symulacją? * na żywo o 1 w nocy | | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Debata z udziałem Maxa Tegmarka: www.amnh.org/2016-asimov-debate> Krytyczny komentarz Petera Woita: www.math.columbia.edu/~woit/wordpress/?p=8392> PolecamJeśli jest symulacją, co wobec tego za postawę mamy przyjmować? Co ma być i o czym świadczyć ta symulacja? Co to jest za rozważanie. Filozofa, czy idiotyzmy? Przywołane linki nie są żadnym dowodem na wątpliwości. TO SĄ TYLKO ROZWAŻANIA! Trzeba jednak umieć utrzymać tembr rozważań w cuglach.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
|
|
 | | wsx666 (1067 punktów) |
>Jeśli jest symulacją, co wobec tego za postawę mamy przyjmować? Co ma być i o czym świadczyć ta symulacja? Co to jest za rozważanie. Filozofa, czy idiotyzmy? Przywołane linki nie są żadnym dowodem na wątpliwości. TO SĄ TYLKO ROZWAŻANIA! Trzeba jednak umieć utrzymać tembr rozważań w cuglach. > Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
Mało prawdopodobne moim zdaniem, że wszechświat to symulacja, natomiast nie wykluczone. Obejrzałem kilka ciekawych debat w tym temacie i powiem szczerze, że byłem dość zaskoczony jak wielu naukowców podziela możliwość istnienia w symulacji.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
7 na 7 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | Takie pierdoły to przerabiamy już od kilku tysiecy lat. Nazywa się to religią. Mamy tam "symulatora", albo "symulanta", co to kiedyś chował się za chmurką, a teraz został relegowany poza naszą czasoprzestrzeń. I tak dobrze się chowa, że nie ma sposobu, żeby go zobaczyć. A niektórzy twierdzą, że nawet nie można udowodnić, że go nie ma. Ot, taki gienialnyj programista siedzący też wirtualnie, bo pewnie nie ma tego, na czym my siedzimy i wymyślający algorytmy takie, żeby nam się wydawało, że jego nie ma, a to wszystko się samo kręci. Niektórym to od tego nawet we łbach się pokręciło.
|
|
 | -1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) | >Takie pierdoły to przerabiamy już od kilku tysiecy lat. Nazywa się to religią. >Mamy tam "symulatora", albo "symulanta", co to kiedyś chował się za chmurką, a teraz został relegowany poza naszą czasoprzestrzeń. I tak dobrze się chowa, że nie ma sposobu, żeby go zobaczyć. A niektórzy twierdzą, że nawet nie można udowodnić, że go nie ma. Ot, taki gienialnyj programista siedzący też wirtualnie, bo pewnie nie ma tego, na czym my siedzimy i wymyślający algorytmy takie, żeby nam się wydawało, że jego nie ma, a to wszystko się samo kręci. Niektórym to od tego nawet we łbach się pokręciło. >
No nie wiem, nie wiem. Nie traktował bym tego tematu z takim lekceważeniem. Przypominam, że już teraz prowadzone są liczne badania nad sztuczną inteligencją, klonowaniem komórek, a nawet udane próby tworzenia DNA, dowolnego. Plus rozwój informatyki, przeróżnego rodzaju symulatory rzeczywistości itp. To wciąż fantastyka, ale nie można wykluczyć, zresztą co tu dużo mówić, moim zdaniem to kwestia czasu gdy powstaną hodowane biologiczne mózgi w pełni programowalne z zewnątrz. Programowane w dowolny sposób, takie mózgi będą przetwarzały i 'żyły' w wymyślonych światach i to będzie ich jedyna realna rzeczywistość. Taka, jaką jej informację zaserwujemy. Proszę szczegółowiej zagłębić się w temat a zrozumiesz, że również i my (cały wszechświat) możemy być tylko programem komputerowym, pewnym rodzajem symulacji. Nie twierdzę absolutnie, że tak jest ale patrząc z perspektywy możliwości jakie się przed nami otwierają już teraz, nie jest wykluczone, że sami będziemy w stanie tworzyć takie modele rzeczywistości i podłączać do nich nasze, lub sztucznie wyhodowane mózgi.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
|  | 3 na 3 | rogaliczek (669 punktów) | >>nie jest wykluczone, że sami będziemy w stanie tworzyć takie modele rzeczywistości i podłączać do nich nasze, lub sztucznie wyhodowane mózgi.
To w żaden sposób nie tłumaczy w jakim celu miałaby istnieć tak zaawansowana technicznie symulacja z tak bardzo prymitywnymi udrękami dla całkowicie niewinnych świadomych istnień. Nie ma do tego żadnego logicznego powodu. No chyba, że bajeczki o Reptilianach żywiącymi się ludzkimi emocjami są prawdziwe.
|
|
|  | 6 na 6 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >No nie wiem, nie wiem. Nie traktował bym tego tematu z takim lekceważeniem. Przypominam, że już teraz prowadzone są liczne badania nad sztuczną inteligencją, klonowaniem komórek, a nawet udane próby tworzenia DNA, dowolnego. <<Organizmy, w tym przedstawiciele gatunku homo (ledwo) sapiens, muszą oddychać, odżywiać się i reprodukować. Cała reszta to "nadbudówka". W tym myślenie o myśleniu. A już kombinowanie, że to ktoś, gdzieś, jakoś nami steruje jest kompletną bzdurą, którą wymyśla się chyba tylko dlatego, żeby gdy zrobi się coś naprawdę głupiego móc powiedzieć: to nie ja, to tylko ponbuczek, co to szyćko może.
|
|
| |  | | wsx666 (1067 punktów) |
>Organizmy, w tym przedstawiciele gatunku homo (ledwo) sapiens, muszą oddychać, odżywiać się i reprodukować. Cała reszta to "nadbudówka".
Szczerze ? Wiem...i zgadzam się w 100%. Masz całkowitą rację.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
| | |  | 1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) | >>Organizmy, w tym przedstawiciele gatunku homo (ledwo) sapiens, muszą oddychać, odżywiać się i reprodukować. Cała reszta to "nadbudówka".
Tylko, że poza tym co MUSIMY robić, jest jeszcze to co MOŻEMY robić. Ta 'nadbudówka' o której wspominasz daje spory margines bawienia się naszym istnieniem.
Załóżmy, że przychodzę do Ciebie i oferuję Ci wykonanie prostej wtyczki w czaszce, daję przenośne urządzenie które po pracy podłączasz sobie do mózgu i w świadomym śnie w którym zachowujesz całkowitą świadomość swojego bytu z poza snu, znajdujesz się w świecie w którym jesteś Bogiem, możesz wszystko na co tylko masz ochotę. Co w tym złego ? to dopiero rozrywka a nie jakieś tam tvn czy polsat.
Każdy kto doświadczył świadomego snu wie o czym piszę, to naprawdę poszerza percepcję i dodaje dystansu do 'naszej', codziennej rzeczywistości.
Poza tym, w czym problem aby urozmaicić czas pomiędzy spaniem i sraniem.
Pozdrawiam.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Załóżmy, że przychodzę do Ciebie i oferuję Ci wykonanie prostej wtyczki w czaszce, daję przenośne urządzenie które po pracy podłączasz sobie do mózgu i w świadomym śnie w którym zachowujesz całkowitą świadomość swojego bytu z poza snu, znajdujesz się w świecie w którym jesteś Bogiem, możesz wszystko na co tylko masz ochotę. Co w tym złego ? to dopiero rozrywka a nie jakieś tam tvn czy polsat.
Co w tym złego? Ano to, że heroina to przy tym witaminki dla dzieci. Gdyby to się upowszechniło, nie wiem, czy ktoś by się przejmował rzeczywistością. Zastanawiam się, czy fakt nieistnienia obcych cywilizacji (w ludzkim zasięgu) nie wynika aby z tego, że na pewnym etapie rozwoju cywilizacja dochodzi to takiego stanu, gdy wszyscy mogą uzyskać tego typu wieczne życie. I dla świata przestają istnieć.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | |  | | wsx666 (1067 punktów) |
>Co w tym złego? Ano to, że heroina to przy tym witaminki dla dzieci.
Dokładnie tak, tylko, że heroina ma wyniszczający wpływ na organizm. Świadomy sen nie. Możliwość wprowadzania ludzi w stan świadomego snu mogło by mieć również wiele pozytywnych skutków w różnego rodzaju terapiach. Tak mi się przynajmniej wydaje. Czy jest to doświadczenie uzależniające? Nie do końca, na pewno fascynujące i dające ogromne możliwości w dziedzinach zarówno interaktywnej rozrywki, można to wykorzystać w szkoleniach jako symulatory, no i pewnie w walce z uzależnieniami także. Moim zdaniem możliwości wykorzystania świadomego snu są nieograniczone.
>Gdyby to się upowszechniło, nie wiem, czy ktoś by się przejmował rzeczywistością. Zastanawiam się, czy fakt nieistnienia obcych cywilizacji (w ludzkim zasięgu) nie wynika aby z tego, że na pewnym etapie rozwoju cywilizacja dochodzi to takiego stanu, gdy wszyscy mogą uzyskać tego typu wieczne życie. I dla świata przestają istnieć.
Dokładnie tak właśnie może być! Pisałem już o tym w którymś z wątków. Moim zdaniem właśnie tak jest! Na pewnym poziomie rozwoju technologii cywilizacje dostrzegają absolutny bezsens między gwiezdnych podróży, które z racji odległości, czasu i energii i ryzyka po prostu całkowicie pozbawione jakiegokolwiek sensu. Przenoszą się w świat 'wirtualny' świadomego snu. Tam, w świecie, ale poza nim wiodą dowolnie satysfakcjonujące egzystencje.
Raz jeszcze zapytam, czy jest w tym coś złego? Moim zdaniem absolutnie NIE!
Pozdrawiam.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jarek,Diana.Junak (695 punktów) | Witam, > Raz jeszcze zapytam, czy jest w tym coś złego? Moim zdaniem absolutnie NIE!Ja tam wole w nocy przytulić się do sierści szefa stada. Żaden komputer reakcji psa nie podrobi, w życiu nie uwierze. Żadnych wszczepów, problemów i jeszcze bydlak popilnuje za friko  Minus tylko taki że kudłacz zazwyczaj szybko się przegrzewa i zmiata na patrol podwórka. Z dzieł niedawnych i lekkich w odbiorze polecam film "Cargo". Łagodna wersja VR globalnego. A wcześniej była książka "Homo divisus" Konrada Fiałkowskiego (tylko tam odmiana VR to jeden z licznych wątków społecznych no i jedni byli w VR przymusowo iw tajemnicy a inni dobrowolnie) że o St. Lemie nie wspomnę. "Kongres futurologiczny", Trull i Klapaucjusz, "Materac","Pokój na Ziemi" (w końcu zdalniki miały pełne VR sterowanie to co za problem zamiast hardware podstawić program, zresztą ten ostatni proszkowy chyba się w zdalnie sterowany komputer działający na szkode operatora zamienił) itp. Układ planetarny z VR i wszyscy w komputerze warstwowym to chyba mózg Matrioszka? brrr. A poważniej to takie VR na nocke jak piszesz wymaga bardzo poważnej ingerencji w rdzeń. Pomyśl chociażby o symulacji dotyku. Coś jak na filmie "Cargo" było. I może być numer ala matrix że jakiś wirus komputerowy zaszkodzi człowiekowi na poważnie bo nie da się po prostu zdjąć garka z glowy ot tak jak teraz mają przestrzenne wyświetlacze (zresztą znane od lat 80) . ++ Dodane++ Właśnie zapomniałem. Wariant z filmu "Incepcja" był świetny. Ale to nie VR, oni sie procesowali na własnych, połączonych mózgach.
|
|
| | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Każdy kto doświadczył świadomego snu wie o czym piszę, to naprawdę poszerza percepcję i dodaje dystansu do 'naszej', codziennej rzeczywistości. >Poza tym, w czym problem aby urozmaicić czas pomiędzy spaniem i sraniem. >Pozdrawiam.
I naprawdę nie masz lepszego pomysłu nad ćpanie, choćby i wirtualne?
Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) |
>I naprawdę nie masz lepszego pomysłu nad ćpanie, choćby i wirtualne?
Nie rozumiem w ogóle o co Ci chodzi z tym ćpaniem, ja w ogóle nie o tym. Nie chodzi mi wcale o związek ćpania do snu świadomego. Chodzi mi jedynie o nawiązanie do tematu wątku, czyli możliwości istnienia w symulacji. Jak już napisałem, wydaje mi się to BARDZO mało prawdopodobne, a wręcz nie możliwe z przyczyn chociażby technicznych, słyszałem kiedyś wypowiedź w jednej z debat, w której któryś z naukowców stwierdził, że na podstawie praw fizyki wynikało by, że komputer symulujący cały widzialny wszechświat musiał by być przynajmniej jego rozmiarów więc hipoteza życia w świecie wirtualnym odpada. Natomiast przyrównałem problem symulowania życia do stanu snu świadomego, w którym poruszamy się niejako w symulacji, ponieważ odczuwamy interakcję we śnie zachowując swoją świadomość z poza snu. Wygląda to mniej więcej tak, że we śnie idziesz sobie ulicą miasta, widzisz budynki, ludzi samochody i zdajesz sobie sprawę, że leżysz w łóżku, śpisz i to co widzisz to tylko sen, nie przeszkadza to jednak w niczym aby niemal jak życiu codziennym odczuwać wszystko w realny sposób. Nie wiem do końca jaki to ma mieć związek z ćpaniem, natomiast wiem, że sen świadomy to bardzo ciekawy stan umysłu, który jeżeli był by w jakiś sposób kontrolowany, może wpłynąć na wiele zachowań człowieka po przebudzeniu się. Każdy z nas wie, że po wesołych radosnych snach budzimy się bardziej wypoczęci i weselsi po koszmarach, czasami chodzimy cały dzień struci. Kontrola snu to bardzo ciekawy mający wiele wspólnego z wirtualną rzeczywistością temat badań i myślę, że wiele terapii mogło by na tym bazować.
Pozdrawiam.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
 | 3 na 7 |
 | -1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Takie pierdoły to przerabiamy już od kilku tysiecy lat. Nazywa się to religią. >Mamy tam "symulatora", albo "symulanta", co to kiedyś chował się za chmurką, a teraz został relegowany poza naszą czasoprzestrzeń. I tak dobrze się chowa, że nie ma sposobu, żeby go zobaczyć. A niektórzy twierdzą, że nawet nie można udowodnić, że go nie ma. Ot, taki gienialnyj programista siedzący też wirtualnie, bo pewnie nie ma tego, na czym my siedzimy i wymyślający algorytmy takie, żeby nam się wydawało, że jego nie ma, a to wszystko się samo kręci. Niektórym to od tego nawet we łbach się pokręciło. >
Wszechświat jest świadomy. Wszystko co fizyczne jest równocześnie abstrakcyjne. Nasze świadomości to zaledwie cząstki świadomości globalnej tak jak świadomości neuronów są cząstkami naszych świadomości
Wszystko co zachodzi we wszechświecie zachodzi w świadomym bycie w osobie. Myślenie dzieje się przy obowiązaniu takich samych praw rządzącymi abstrakcją jakie rządzą ruchem w świecie fizycznym. Abstrakcja to wewnętrzna strona fizycznej rzeczywistości.
|
|
-1 na 1 | Gruszkov (4 punktów) | Wg mnie mowienie ze zyjemy w symulacji czy nie jest calkowocie bez sensu. Zeby rozmawiac na takie tematy trzeba najpierw zrozumiec chociazby to jak dzialaja nasze zmysly ktore lacza nas z rzeczywistoscia a jest to temat bardzi szeroki i wglebiajac sie w to mozna dojsc do wniosku ze nie wszystko jest taki oczywiste jak sie wydaje. Wg mnie nikt nie ma podstaw do stwierdzenia ze zyjemy w symulacji czy nie. Jestesmy po prostu w tym uwiezieni, nawet gdyby dzisiaj na ziemie zszedl sam Bog i powiedzial ludzie zyjecie w symulacji to co to zmienia? Mam sie polozyc i powiedziec ze mam wy***ane bo rzeczy ktore mnie otaczaja sa fikcja? Nic to nie zmieni. Trzeba jesc pic, oddychac i robic wiele innych rzeczy zeby zyc. Z naszego punktu widzenia wypowiadanie sie na taki temat jest jak opinia czlowieczka chodzacego po okraglej ziemii i mowienie ze jest nieskonczona bo nigdy nie doszedl do krańca. Zamiast wykłócania sie czy jestesmy "prawdziwi czy sztuczni" lepiej poszerzajcie swoja wiedze na temat tego jak oddzialujemy z rzeczywistoscia, jak dzialaja zmysly dzieki ktorym jestesmy swiadomi... zastanowcie sie nad sprawa z pozoru trywialna, czym sa w istocie czastki elementarne? Wiemy za sa dodatnie ujemne, ze sie przyciagaja odpychaja, tworzymy z nich rozne struktury i w miare rozwoju technologii co raz bardziej umilamy sobie dzieki temu zycie.. ale czy tak naprawde w istocie potrafimy odpowiec czym sa oprocz okrelania ich cech i zachowania ?
|
|
 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Wg mnie nikt nie ma podstaw do stwierdzenia ze zyjemy w symulacji czy nie.
Wyobraźmy sobie 3 poziomy symulacji przebywania na Marsie: 1. Przebywanie w komorze imitującej warunki Marsa 2. Oddziaływanie różnymi urządzeniami na narządy zmysłów imitujących warunki Marsa 3. Generowanie impulsów elektrycznych w mózgu imitujących warunki Marsa
Jaką cechę wspólną mają wszystkie poziomy symulacji?
Błędne przekonanie o źródle doznań, wadliwe pojęcie przyczyn doznań.
Powstaje pytanie czy przekonanie o źródle doznań, w którejkolwiek z tych symulacji jest błędne? Jeśli warunki na Marsie będą symulowane przez impulsy elektryczne elektrod umieszczonych w mózgu to czyż nie "warunki na Marsie" będą u podstaw tego zdarzenia a zatem czyż nie będą pierwotną przyczyną?
Czyż obraz na ekranie telewizora przestaje być prawdziwym obrazem? Czy jest zwyczajnie obrazem przeniesionym w czasie i przestrzeni? Widać można spojrzeć na COŚ poprzez przestrzeń, czas, 1000 różnych ciał, 1000 różnych czynności po drodze. Czy przekształcenia spojrzenia po drodze zmieniają fakt, że patrzymy na COŚ, odbieramy pierwotną przyczynę?
Nawet jeśli ktoś tworzy nieistniejące światy na komputerze to czy nie są to przypadkiem myśli twórcy? Ukształtowane skutkiem jego obserwacji?
|
|
| sales (11 punktów) | Ciekawa teoria, nigdy się jeszcze nad tym nie zastanawiałem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|