Racjonalista - Strona głównaDo treści
Stan splątany

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
13-04-2016 22:47krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Stan splątany
Ocena -4 na 4
Wyobraźcie sobie wybuch lub emisję fali dźwiękowej lub emisję fali świetlnej z pewnego przestrzennego punktu/środka we wszystkich kierunkach.
Wyobraźcie sobie, że w pewnych równych odległościach od środka lecz po przeciwnych stronach znajdują się ściana i człowiek.
Jak na rysunku



Ściana jest na tyle masywna, na tyle zwięzła, na tyle związana z położeniem środka, że nie zmieniając położenia odbija falę uderzeniową, falę dźwiękową, falę świetlną. Odbicie fali od ściany powoduje wzmocnienie fali, która uderza w człowieka.

Powstaje pytanie.
Kiedy następuje wzmocnienie fali uderzającej w człowieka? W którym momencie jest wzmocnienie?
Odpowiedź brzmi natychmiast. W człowieka uderza wzmocniona fala w tym samym momencie, w którym uderzyłaby w niego fala niewzmocniona gdyby po przeciwnej stronie wybuchu nie było żadnej ściany.

Co to oznacza?
Wszystkie miejsca w przestrzeni znajdujące się na linii fali są ze sobą splątane.

Co to oznacza w praktyce.
Wszyscy znacie splątanie fotonów:
pl.wikipedia.org/wiki/Stan_splątany

Nikt chyba nie zauważył tego, że nieliniowy kryształ wprowadzający splątane fotony do dwóch światłowodów biegnących w różnych kierunkach to w rzeczywistości wprowadzenie emitera światła pośrodku jednego światłowodu. Znacznie wyraźniejszy efekt splątania osiągniemy wprowadzając po prostu diodę świetlną pośrodku światłowodu, która nieustannie będzie emitować światło. Jeśli z jednej strony takiego światłowodu będziemy naprzemiennie odbijać i pochłaniać światło emitowane przez diodę znajdującą się pośrodku światłowodu, to na drugim końcu światłowodu będziemy obserwować wzmocnienie i osłabienie światła diody natychmiast, bez żadnych opóźnień. Oczywiście zamiast odbicia światła na pierwszym końcu światłowodu może znajdować się także drugi obok diody pośrodku światłowodu, emiter światła, który emituje lub nie światło do światłowodu. Na drugim końcu światłowodu da się wówczas zaobserwować wzmocnienie i osłabienie światła natychmiast, bez żadnych opóźnień.

Można sobie wyobrazić jak splątanie punktów przestrzeni na linii fali można wykorzystać do komunikacji w kosmosie, np. pomiędzy księżycem i ziemią. Wystarczy dokładnie pośrodku pomiędzy księżycem i ziemią umieścić jeden emiter światła laserowego, który będzie jednocześnie dwiema wiązkami oświetlał księżyc i ziemię. Jeśli na ziemi taka wiązka laserowa zostanie odbita to na księżycu wzmocnienie wiązki laserowej zostanie zauważone natychmiast, w chwili odbicia i bez żadnego opóźnienia.

Można także wyobrazić sobie, że potrafiąc wystarczająco silnie odbić światło odległej gwiazdy można byłoby się kontaktować bez opóźnień z kimś, kto znajduje się w identycznej odległości od gwiazdy jednak po jej przeciwnej stronie, bo na odpowiednim poziomie czułości odbicie światła gwiazdy z jednej strony natychmiast wzmacniałoby światło gwiazdy z drugiej strony.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ebvalaim (2787 punktów)

krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>

A można tez po prostu zaprzeczyć. Powiedzieć - BZDURA!
Wyjaśnić, ze stan splątany nie ma nic wspólnego z linią fali i ze obiekty na linii fali wcale nie są ze sobą splątane.

Mógłbyś?
14-04-2016 14:15 
 Ocena 5 na 5
Ebvalaim (2787 punktów)
>A można tez po prostu zaprzeczyć. Powiedzieć - BZDURA!
>Wyjaśnić, ze stan splątany nie ma nic wspólnego z linią fali i ze obiekty na linii fali wcale nie są ze sobą splątane.
>Mógłbyś?
Mógłbym, ale już nie mam siły. Absolutnie nic z tego, co napisałeś, nie ma sensu. Nie wiesz najwyraźniej, jak rozchodzą się fale, nie wiesz, co to splątanie (co akurat jest wybaczalne, bo to zaawansowany temat... ale wypadałoby być tego świadomym), nie wiesz nawet czego nie wiesz. Nie jest rolą ludzi na forum pisać wykłady o absolutnie wszystkim od samych podstaw, a to właśnie byłoby tu potrzebne.
14-04-2016 16:47 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>A można tez po prostu zaprzeczyć. Powiedzieć - BZDURA!
>>Wyjaśnić, ze stan splątany nie ma nic wspólnego z linią fali i ze obiekty na linii fali wcale nie są ze sobą splątane.
>>Mógłbyś?
>Mógłbym, ale już nie mam siły. Absolutnie nic z tego, co napisałeś, nie ma sensu. Nie wiesz najwyraźniej, jak rozchodzą się fale, nie wiesz, co to splątanie (co akurat jest wybaczalne, bo to zaawansowany temat... ale wypadałoby być tego świadomym), nie wiesz nawet czego nie wiesz. Nie jest rolą ludzi na forum pisać wykłady o absolutnie wszystkim od samych podstaw, a to właśnie byłoby tu potrzebne.

To może na szybko, bo w robocie, zbuduję kolejny wniosek na podstawie tego co tu piszesz.
Wzrost siły fali po przeciwnej stronie od zderzenia jest zależny od prędkości rozchodzenia się fali.
Czyli gdybyś obserwował falę na morzu to efekt po przeciwnej stronie od zderzenia mógłbyś stwierdzić natychmiast na odpowiednio wysokim poziomie czułości.
Przy promieniowaniu świetlnym w światłowodzie łatwo zauważyć ten efekt. Przy fali na morzu praktycznie niemożliwe.
15-04-2016 10:00 
 Ocena 3 na 5
Ebvalaim (2787 punktów)
>Czyli gdybyś obserwował falę na morzu to efekt po przeciwnej stronie od zderzenia mógłbyś stwierdzić natychmiast na odpowiednio wysokim poziomie czułości.
>Przy promieniowaniu świetlnym w światłowodzie łatwo zauważyć ten efekt. Przy fali na morzu praktycznie niemożliwe.
Nie. Tak bardzo nie, że aż słów brakuje.

To, że fala gdzieś daleko od Ciebie od czegoś się odbija nie ma absolutnie żadnego wpływu na to, co zarejestrujesz. Różnica pojawi się dopiero po czasie, jaki zajmie odbitej fali dotarcie do Ciebie, i ten czas (niespodzianka!) zawsze będzie niezerowy.
15-04-2016 10:24 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli gdybyś obserwował falę na morzu to efekt po przeciwnej stronie od zderzenia mógłbyś stwierdzić natychmiast na odpowiednio wysokim poziomie czułości.
>>Przy promieniowaniu świetlnym w światłowodzie łatwo zauważyć ten efekt. Przy fali na morzu praktycznie niemożliwe.
>Nie. Tak bardzo nie, że aż słów brakuje.
>To, że fala gdzieś daleko od Ciebie od czegoś się odbija nie ma absolutnie żadnego wpływu na to, co zarejestrujesz. Różnica pojawi się dopiero po czasie, jaki zajmie odbitej fali dotarcie do Ciebie, i ten czas (niespodzianka!) zawsze będzie niezerowy.

Niespodzianka jest taka, ze im większa czułość tym czas krótszy.
Przy dużej czułości będzie dążył do zera.

Światło i zamknięty światłowód, gdzie nic się nie rozprasza, powodują, ze wystarcza mala czułość.
15-04-2016 11:08 
 Ocena-1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Niespodzianka jest taka, ze im większa czułość tym czas krótszy.
>Przy dużej czułości będzie dążył do zera.
>Światło i zamknięty światłowód, gdzie nic się nie rozprasza, powodują, ze wystarcza mala czułość.
Nie. Nie będzie. Nie wiem w ogóle, skąd taki pomysł - możesz przybliżyć?

Powiedziałbym, żebyś zrobił eksperyment, ale że światło porusza się raczej szybko, jakbyś go jakoś zrobił, pewnie byś dumnie ogłosił, że faktycznie wyszło zero.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Niespodzianka jest taka, ze im większa czułość tym czas krótszy.
>>Przy dużej czułości będzie dążył do zera.
>>Światło i zamknięty światłowód, gdzie nic się nie rozprasza, powodują, ze wystarcza mala czułość.
>Nie. Nie będzie. Nie wiem w ogóle, skąd taki pomysł - możesz przybliżyć?
>Powiedziałbym, żebyś zrobił eksperyment, ale że światło porusza się raczej szybko, jakbyś go jakoś zrobił, pewnie byś dumnie ogłosił, że faktycznie wyszło zero.
>

No przecież zaproponowałem eksperyment z elektrycznością.
Patrz powyżej.
15-04-2016 12:29 
 Ocena 4 na 4
Ebvalaim (2787 punktów)
>No przecież zaproponowałem eksperyment z elektrycznością.
>Patrz powyżej.
Nie pisałem o proponowaniu eksperymentu, tylko o wykonywaniu Jakbyś się zdecydował, pamiętaj o analizie niepewności pomiarowych! :p
16-04-2016 13:21 
 Ocena 6 na 6
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Czyli gdybyś obserwował falę na morzu to efekt po przeciwnej stronie od zderzenia mógłbyś stwierdzić natychmiast na odpowiednio wysokim poziomie czułości.
>>>Przy promieniowaniu świetlnym w światłowodzie łatwo zauważyć ten efekt. Przy fali na morzu praktycznie niemożliwe.
>>Nie. Tak bardzo nie, że aż słów brakuje.
>>To, że fala gdzieś daleko od Ciebie od czegoś się odbija nie ma absolutnie żadnego wpływu na to, co zarejestrujesz. Różnica pojawi się dopiero po czasie, jaki zajmie odbitej fali dotarcie do Ciebie, i ten czas (niespodzianka!) zawsze będzie niezerowy.
>Niespodzianka jest taka, ze im większa czułość tym czas krótszy.
>Przy dużej czułości będzie dążył do zera.
>Światło i zamknięty światłowód, gdzie nic się nie rozprasza, powodują, ze wystarcza mała czułość.

No tylko wyć do księżyca! Co to jest???! Gdzie jest "Fizyk", gdzie są inni nie fizycy ale rozsądni i wyważeni mechanicy, budowlańcy, cykliści i nawet wędkarze, gdzie moderacja, gdzie RACJONALIZM a bynajmniej sztuka chłodnej i wyważonej oceny? Gdzie logika i rozsądek? Przecież Krystkon kpi sobie w "żywe" oczy z nas wszystkich. Szarżuje na tym forum takimi głupotami, że szelki od spodni opadają same z siebie (czasem ze śmiechu), JAK TO ROBIŁ ATTO, PÓŹNIEJSZY GIGATRON. Żadne uwagi krytyczne go nie dotyczą, żadnej odpowiedzi na pytania szczegółowe nie uświadczysz od niego, tylko nowe, intrygujące jego tematy. To jest tragiczne! CZYŻBY JEST PO TO BY BYĆ ZACZYNEM AWANTUR? CZY TO TYLKO PRÓBA ROBIONA PRZEZ SZANOWNĄ MODERACJĘ WYTRZYMAŁOŚCI NA TYPOWY OBSKURANTYZM KLIENTA NA POZOSTAŁYCH FORUMOWICZÓW? CZY TEŻ PO TO BY MIESZAĆ W CZYSTEJ WODZIE?

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
No właśnie gdzie fizycy? Wyjaśniłby taki co i jak i byłoby po sprawie.
16-04-2016 13:51 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>No właśnie gdzie fizycy? Wyjaśniłby taki co i jak i byłoby po sprawie.

1 Wyjaśniłby? Po co ? po to żeby przeczytać, że jego praca to niecnierobienie, bo krystkon jest moralnie niezgodny i wszystko mu wolno?

2 Masz 40 lat i sam powinieneś umieć uzupełnić braki z podstawowej edukacji

3 Nie stać się na korepetycje u mnie

ale...
... jednak trochę ci pomogę

karo.umk.pl/Karo/
www.ub.hu-berlin.de/de
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
A czy to źle, ze nawet laicy interesują się tematami popularno-naukowymi? Dla znawców tematu to dobre miejsce na wykazanie się wiedzą. Splątanie nie dla wszystkich jest zrozumiałe. Rozumiesz ten związek?
16-04-2016 15:00 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>A czy to źle, ze nawet laicy interesują się tematami popularno-naukowymi?

Więc pomogłem ci aż nad twoje możliwości przyjęcia pomocy

>Dla znawców tematu to dobre miejsce na wykazanie się wiedzą. Splątanie nie dla wszystkich jest zrozumiałe. Rozumiesz ten związek?

Cytat:
Ty stwierdzisz, ze moje postulaty tego nie zrealizują ale ty martwisz się o swoje patenty i o swoje nicnierobienie nazywane pracą więc skłamiesz.


Udowodnij lub przeproś
16-04-2016 23:18 
 Ocena 5 na 5
Wenancjusz (16441 punktów)
>A czy to źle, ze nawet laicy interesują się tematami popularno-naukowymi? Dla znawców tematu to dobre miejsce na wykazanie się wiedzą.

Krystkonie! Jaką ty masz wiedzę (choćby podstawową) już ujawniłeś w sposób masochistyczny. Wykazałeś to dokumentnie. Proszę, nie odwołuj się do hasełek populistycznych.

>Splątanie nie dla wszystkich jest zrozumiałe. Rozumiesz ten związek?

A Ty rozumiesz? Nie zauważyłem.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>A czy to źle, ze nawet laicy interesują się tematami popularno-naukowymi? Dla znawców tematu to dobre miejsce na wykazanie się wiedzą.
>Krystkonie! Jaką ty masz wiedzę (choćby podstawową) już ujawniłeś w sposób masochistyczny. Wykazałeś to dokumentnie. Proszę, nie odwołuj się do hasełek populistycznych.
>>Splątanie nie dla wszystkich jest zrozumiałe. Rozumiesz ten związek?
>A Ty rozumiesz? Nie zauważyłem.
>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja

>

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
20-04-2016 15:01 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>A czy to źle, ze nawet laicy interesują się tematami popularno-naukowymi? Dla znawców tematu to dobre miejsce na wykazanie się wiedzą. Splątanie nie dla wszystkich jest zrozumiałe. Rozumiesz ten związek?

Laicy w temacie nie mają wiedzy, więc zaczynają od wiedzy popularno-naukowej. Tyle tylko, że trzeba się zastanowić czy to dobre miejsce na wykazywanie się wiedzą przez znawców, czy też zidiociałymi szukaczami przygód intelektualnych, bo wiedzy to autorytatywnie stwierdzam, nie masz. A splątanie nie jest zrozumiałe tylko przez Ciebie gamoniu. I tak naprawdę o jakich związkach mówisz??

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
16-04-2016 14:07 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>No właśnie gdzie fizycy? Wyjaśniłby taki co i jak i byłoby po sprawie.

Zrozum pało, że mechanicy, budowlańcy, elektrycy, są i muszą (MUSZĄ!)być fizykami także. Dlaczego mądralo zza stodoły? Bo są kształceni w materii związanej z fizyką, ogólnie biorąc. Budowlaniec jest na pewno świetnym statykiem, mechanik kinematykiem i dynamikiem, elektryk fachurą od wszelakich prądów, łącznie z elektrostatyką. Jest to proste jak świński ogon, czego nie widzisz. Dlaczego? Bo problemy podnoszone przez Ciebie, li tylko Ciebie deprymują i dyskredytują. O co walczysz na tym forum? O własną godność ekonomisty niezwykłego? Zostałeś wyśmiany na starcie wręcz. W tematach tobie obcych i odległych/nieznanych? Zwariowałeś już całkiem czy to dopiero początek wariacji/schizofrenii? To poważna choroba polegająca mniej więcej na rozszczepieniu osobowości. Jak myślisz? Dlaczego fizyk nie chce się mieszać w takie idiotyzmy? Ty nie zrozumiesz, ale tobie w zaufaniu powiem, że szanuje sam siebie, by jakiegoś pomyleńca taplającego się w błocie gówien myślowych, wyciągać z dołu. Po prostu taki się szanuje i jest to cenne. Na zawołanie takiego oszołoma jak Ty nie przyjdzie żaden uznawany autorytet, bo nie chce się pobrudzić. Ja to rozumiem. Dodam tylko tyle, że rozmawiając z Tobą, czynię i Tobie niezwykłą uprzejmość, na którą nie zasłużyłeś.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
16-04-2016 19:11 
 Ocena-1 na 3
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>No właśnie gdzie fizycy? Wyjaśniłby taki co i jak i byłoby po sprawie.
>Zrozum pało, że mechanicy, budowlańcy, elektrycy, są i muszą (MUSZĄ!)być fizykami także. Dlaczego mądralo zza stodoły? Bo są kształceni w materii związanej z fizyką, ogólnie biorąc. Budowlaniec jest na pewno świetnym statykiem, mechanik kinematykiem i dynamikiem, elektryk fachurą od wszelakich prądów, łącznie z elektrostatyką. Jest to proste jak świński ogon, czego nie widzisz. Dlaczego? Bo problemy podnoszone przez Ciebie, li tylko Ciebie deprymują i dyskredytują. O co walczysz na tym forum? O własną godność ekonomisty niezwykłego? Zostałeś wyśmiany na starcie wręcz. W tematach tobie obcych i odległych/nieznanych? Zwariowałeś już całkiem czy to dopiero początek wariacji/schizofrenii? To poważna choroba polegająca mniej więcej na rozszczepieniu osobowości. Jak myślisz? Dlaczego fizyk nie chce się mieszać w takie idiotyzmy? Ty nie zrozumiesz, ale tobie w zaufaniu powiem, że szanuje sam siebie, by jakiegoś pomyleńca taplającego się w błocie gówien myślowych, wyciągać z dołu. Po prostu taki się szanuje i jest to cenne. Na zawołanie takiego oszołoma jak Ty nie przyjdzie żaden uznawany autorytet, bo nie chce się pobrudzić. Ja to rozumiem. Dodam tylko tyle, że rozmawiając z Tobą, czynię i Tobie niezwykłą uprzejmość, na którą nie zasłużyłeś.
>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja


Zrozumiałem, ze siebie za taki autorytet nie uznajesz, choć w stopce sugerujesz co innego.
Paranoicznie konkurujesz. Znaczenie elity jest dla ciebie chyba najwyższe ze wszelkich znaczeń. Czujesz się podobnie do mnie niedowartościowany czy jak? Rozmowa z tobą to od wybuchu do wybuchu.

Co to znaczy pało? Do czego nawiązujesz? Do tępoty? Sam jesteś jak brzytwa.
Informowałem cię już, ze nie interesuję się złożonymi pojęciami lecz podstawowymi.
Wiem kiedy akceptowałbyś mnie. Gdybym był tobą. Pech jednak chce, ze nie jestem tobą, jestem sobą.

Twoja agresja jest męcząca ale co poradzić ludzie to nie jest fajny gatunek. Mam nadzieję, ze kiedy to napisałeś to poczułeś ulgę. Poczułeś? Wylądowałeś się? To co ładujemy kondensator od nowa?
16-04-2016 15:52 
 Ocena 3 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>No właśnie gdzie fizycy? Wyjaśniłby taki co i jak i byłoby po sprawie.
Dzień dobry, magister fizyki z tej strony.
16-04-2016 16:21 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>No właśnie gdzie fizycy? Wyjaśniłby taki co i jak i byłoby po sprawie.
>Dzień dobry, magister fizyki z tej strony.

Jaka będzie reakcja amperomierza na zmiany pozycji przełącznika (w czasie), w zaproponowanym eksperymencie, przy dużej czułości amperomierza i dużej długości uzwojeń? Mam na myśli schemat drugi gdzie akumulator jest raz połączony szeregowo z przelacznikiem i amperomierzem a raz równolegle. Będzie różnica w czasie reakcji czy nie będzie?
18-04-2016 10:58 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Jaka będzie reakcja amperomierza na zmiany pozycji przełącznika (w czasie), w zaproponowanym eksperymencie, przy dużej czułości amperomierza i dużej długości uzwojeń? Mam na myśli schemat drugi gdzie akumulator jest raz połączony szeregowo z przelacznikiem i amperomierzem a raz równolegle. Będzie różnica w czasie reakcji czy nie będzie?
W przypadku równoległym, o ile tylko akumulator ma pomijalny opór wewnętrzny, to reakcji w ogóle nie będzie, bo stan przełącznika nie będzie miał wpływu na prąd płynący przez amperomierz.

A jeśli opór nie będzie pomijalny, to ciężko mi powiedzieć. Obliczenie czegoś takiego zajęłoby mi więcej czasu, niż chciałbym na to poświęcić. Na oko czas powinien być zbliżony, bo informacja o przerzuceniu przełącznika musi się przepropagować przez praktycznie taki sam zestaw elementów, ale nie dam za to głowy.
16-04-2016 13:44 
 Ocena 2 na 2
dzentelmen (2000 punktów)
>CZYŻBY JEST PO TO BY BYĆ ZACZYNEM AWANTUR? CZY TO TYLKO PRÓBA ROBIONA PRZEZ SZANOWNĄ MODERACJĘ WYTRZYMAŁOŚCI NA TYPOWY OBSKURANTYZM KLIENTA NA POZOSTAŁYCH FORUMOWICZÓW?

Powiedz po co karmisz trolla? Wystarczy ukryć wypowiedzi delikwenta i po sprawie.

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>CZYŻBY JEST PO TO BY BYĆ ZACZYNEM AWANTUR? CZY TO TYLKO PRÓBA ROBIONA PRZEZ SZANOWNĄ MODERACJĘ WYTRZYMAŁOŚCI NA TYPOWY OBSKURANTYZM KLIENTA NA POZOSTAŁYCH FORUMOWICZÓW?
>Powiedz po co karmisz trolla? Wystarczy ukryć wypowiedzi delikwenta i po sprawie.
>Pozdrawiam.
>
"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.

>

Ja już nauczyłem się czegoś o pojęciu trolla. Zauważ, jak to możliwe, że przez dziesiątki lat tuż obok siebie funkcjonowały blok wschodni i blok zachodni oddzielone zasiekami, zaoranym pasem ziemi, murami, wieżyczkami, wiecznie poważnymi strażnikami?

Sądzisz, że za murem żyły trolle?
I obojętnie, z której strony muru nie spojrzeć?
A teraz, w Korei Pn., w Syrii, w Iraku, w Rosji, w Chinach mieszkają trolle?

Ponadto o ile dobrze domyślam się, wiele osób z tego forum w swojej młodości tworzyło świat pełen trolli, taki, w który ja tu ze swoim trollowaniem jestem jak bułka z masłem. Chciałoby się wrócić do dawnych tradycji, sprzed 90-tych lat?? Kiedy człowiekowi wolno było powiedzieć to tylko, co dominująca w społeczeństwie grupa chciała usłyszeć?
ZaKotem (8733 punktów)

>Kiedy następuje wzmocnienie fali uderzającej w człowieka? W którym momencie jest wzmocnienie?
>Odpowiedź brzmi natychmiast.

A odpowiedz ta została ci objawiona, czy też próbowałeś choć trochę ją uzasadnić?

>Można sobie wyobrazić jak splątanie punktów przestrzeni na linii fali można wykorzystać do
>komunikacji w kosmosie, np. pomiędzy księżycem i ziemią. Wystarczy dokładnie pośrodku pomiędzy
>księżycem i ziemią umieścić jeden emiter światła laserowego, który będzie jednocześnie dwiema
>wiązkami oświetlał księżyc i ziemię. Jeśli na ziemi taka wiązka laserowa zostanie odbita to na
>księżycu wzmocnienie wiązki laserowej zostanie zauważone natychmiast, w chwili odbicia i bez żadnego
>opóźnienia.

No popatrz, aż dziw, że naukowcy na to nie wpadli. Pewnie dlatego że, hultaje, zajęci są wyzyskiwaniem swych chłopów pańszczyźnianych i egzekwowaniem prawa pierwszej nocy. Ale jak ich, darmozjadów, wywłaszczymy, to i nauka ruszy z kopyta niczym Pegaz na koksie.


Wzruszają mnie nutrie.
14-04-2016 15:22 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)
Cytat:
Pierwotnie sądziłem..., ze przeciwieństwem ciała jest pustka ale nie. Pustka jest odwrotnością ciała i też ciałem.

Właściwie, żeby być lepiej rozumianym powinienem użyć pojęcia sprzeczność nie przeciwieństwo.

Czas i przestrzeń są sprzeczne. Ciało i czynność są sprzeczne. Liczba i działanie są sprzeczne.
Powinienem był napisać - przekształcenie w sprzeczność.
Odpowiedz sam na pytania:
Co to jest niecialo?
Co to jest nieliczba?

Podpowiem niecialo to = czynność
nieliczba to = działanie

To są sprzeczności, które transformują w siebie nawzajem. Bez kitu.


bez komentarza
14-04-2016 15:30 
 Ocena 3 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
> Cytat:
Pierwotnie sądziłem..., ze przeciwieństwem ciała jest pustka ale nie. Pustka jest odwrotnością ciała i też ciałem.
>Właściwie, żeby być lepiej rozumianym powinienem użyć pojęcia sprzeczność nie przeciwieństwo.
>Czas i przestrzeń są sprzeczne. Ciało i czynność są sprzeczne. Liczba i działanie są sprzeczne.
>Powinienem był napisać - przekształcenie w sprzeczność.
>Odpowiedz sam na pytania:
>Co to jest niecialo?
>Co to jest nieliczba?
>Podpowiem niecialo to = czynność
>nieliczba to = działanie
>To są sprzeczności, które transformują w siebie nawzajem. Bez kitu.

>bez komentarza

I czego Ty Szarley nie rozumiesz? Niczego? Czyli wszystko rozumiesz!

Czego zatem nie rozumiesz? Wszystkiego? Czyli nic nie rozumiesz!

Ty splątany jesteś.


Najbardziej śmieszą mnie lemingi w hełmach dociśniętych chomątem.
15-04-2016 13:31 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>> Cytat:
Pierwotnie sądziłem..., ze przeciwieństwem ciała jest pustka ale nie. Pustka jest odwrotnością ciała i też ciałem.
>>Właściwie, żeby być lepiej rozumianym powinienem użyć pojęcia sprzeczność nie przeciwieństwo.
>>Czas i przestrzeń są sprzeczne. Ciało i czynność są sprzeczne. Liczba i działanie są sprzeczne.
>>Powinienem był napisać - przekształcenie w sprzeczność.
>>Odpowiedz sam na pytania:
>>Co to jest niecialo?
>>Co to jest nieliczba?
>>Podpowiem niecialo to = czynność
>>nieliczba to = działanie
>>To są sprzeczności, które transformują w siebie nawzajem. Bez kitu.

>>bez komentarza
>I czego Ty Szarley nie rozumiesz? Niczego? Czyli wszystko rozumiesz!
>Czego zatem nie rozumiesz? Wszystkiego? Czyli nic nie rozumiesz!
>Ty splątany jesteś.
>
Najbardziej śmieszą mnie lemingi w hełmach dociśniętych chomątem.


Stały prześmiewco lemingów. Ja też nie rozumiem i co? Nie wyśmiewaj szarleya, bo sam się ośmieszasz nie rozumiejąc o co chodzi. Przecież możesz i mnie wyśmiewać. Zgoda. Tylko pozostaje kwestia w końcu kto tu śmieszny!!! Bo jakoś fR nie pęka ze śmiechu. Człowieku nie bądź żałosny. Proszę.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
15-04-2016 19:51 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Stały prześmiewco lemingów. Ja też nie rozumiem i co? Nie wyśmiewaj szarleya, bo sam się ośmieszasz nie rozumiejąc o co chodzi. Przecież możesz i mnie wyśmiewać. Zgoda. Tylko pozostaje kwestia w końcu kto tu śmieszny!!! Bo jakoś fR nie pęka ze śmiechu. Człowieku nie bądź żałosny. Proszę.

Coś się dzieje niedobrego z forumowiczami ostatnio, spada wyraźnie poziom rozumienia postów i zjawisk, nawet u tych, których pamiętam jako inteligentnych.

Zatem Wenancjusz wyjaśniam Ci:

mój post o rzekomym nierozumieniu przez Szarleya był ironią. Post nie wyśmiewał Szarleya, tylko wywody o splątaniu.

Najbardziej śmieszą mnie lemingi w hełmach dociśniętych chomątem.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Post nie wyśmiewał Szarleya, tylko wywody o splątaniu.
Śmieszy cię to?
Brzostowski (7067 punktów)
>>Post nie wyśmiewał Szarleya, tylko wywody o splątaniu.
>Śmieszy cię to?
Tak, dlatego że tak do przedstawiasz. Sama tematyka jest ciekawa.

Najbardziej śmieszą mnie lemingi w hełmach dociśniętych chomątem.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Stały prześmiewco lemingów. Ja też nie rozumiem i co? Nie wyśmiewaj szarleya, bo sam się ośmieszasz nie rozumiejąc o co chodzi. Przecież możesz i mnie wyśmiewać. Zgoda. Tylko pozostaje kwestia w końcu kto tu śmieszny!!! Bo jakoś fR nie pęka ze śmiechu. Człowieku nie bądź żałosny. Proszę.
>Coś się dzieje niedobrego z forumowiczami ostatnio, spada wyraźnie poziom rozumienia postów i zjawisk, nawet u tych, których pamiętam jako inteligentnych.
>Zatem Wenancjusz wyjaśniam Ci:
>mój post o rzekomym nierozumieniu przez Szarleya był ironią. Post nie wyśmiewał Szarleya, tylko wywody o splątaniu.
>
Najbardziej śmieszą mnie lemingi w hełmach dociśniętych chomątem.


Niestety nie wyszło to Tobie jakby tu powiedzieć.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
16-04-2016 12:47 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>bez komentarza

Tu trzeba mędrca by w ogóle tego klienta zrozumieć! Przecież tego nie da się nawet czytać! Magazynek z komentarzami MI SIĘ wyczerpał i tylko pozostało mi potaknąć . Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
Ebvalaim (2787 punktów)
Dodam jeszcze, że jak ktoś ma ochotę poczytać i nie boi się matematyki, to parę lat temu machnąłem taki oto tekst o splątaniu.
Marcin Ruthemann (79 punktów)
Ja bym jednak zachęcił Krystkona do teologii. Owszem,w paru punktach trzeba dojść do odgórnie narzuconych wniosków, ale reszta spokojnie może być taką radosną twórczością. Wilk syty, owca cała, a by sobie Krystkon dorobił grantami.
14-04-2016 17:33 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Ja bym jednak zachęcił Krystkona do teologii. Owszem,w paru punktach trzeba dojść do odgórnie narzuconych wniosków, ale reszta spokojnie może być taką radosną twórczością. Wilk syty, owca cała, a by sobie Krystkon dorobił grantami.

Ale ględzenie bez głębszego sensu.

Wyobraź sobie zamknięta sferę z jednym małym otworem. Wewnątrz sfery, w jej środku dochodzi do wybuchu. Jak długo będziesz czekał od uderzenia fali uderzeniowej w otwór do wzmocnienia tej fali skutkiem zamknięcia sfery. Ile czasu?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Ja bym jednak zachęcił Krystkona do teologii. Owszem,w paru punktach trzeba dojść do odgórnie narzuconych wniosków, ale reszta spokojnie może być taką radosną twórczością. Wilk syty, owca cała, a by sobie Krystkon dorobił grantami.

Zresztą łatwo to eksperymentalnie sprawdzić.
Na bardzo długim przewodzie podłączamy fazę pośrodku i zera, uziemienie czy jak to się tam nazywa na dwóch jego końcach. Następnie zero na jednym końcu zamieniamy na fazę i liczymy czas do wzrostu natężenia prądu na drugim odległym końcu kabla.

Wg tutaj co poniektórych wzrost natężenia prądu powinien nastąpić po upływie czasu potrzebnego na przepłynięcie prądu przez caly długi przewód. Wg nastąpi to prawie natychmiast.

Sprawdzimy?
Marcin Ruthemann (79 punktów)
Żeby zaprojektować doświadczenie musisz wiedzieć co mierzysz. No ale jeśli taki odważny jesteś narysuj uklad doświadczalny, z takimi szczegółami by dało się go zbudować.
15-04-2016 00:07 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Żeby zaprojektować doświadczenie musisz wiedzieć co mierzysz. No ale jeśli taki odważny jesteś narysuj uklad doświadczalny, z takimi szczegółami by dało się go zbudować.

Nie znam się zbytnio na elektryczności, tyle tylko co mnie raz pralka kopnęła kiedy włożyłem rękę po pranie opierając się drugą o blaszany zlew, a już najmniej znam się na zamykaniu obwodów niemniej zrobiłem takie schematy eksperymentu.

Potrzebujemy dwóch źródeł zasilania, dwóch zwoi bardzo, bardzo długich przewodów, jeden przełącznik dwudzielny, jeden amperomierz i zegarek.

W pierwszym eksperymencie łączymy zwoje szeregowo, zamykamy obwód, włączamy zasilanie i liczymy czas od przełączenia przełącznika do wykazania przez amperomierz natężenia prądu. Dzięki temu znamy czas potrzebny do przepłynięcia prądu przez dwa zwoje przewodów.

W drugim eksperymencie łączymy zwoje już równolegle poprzez uziemienie ale mniejsza o to, grunt, że przełącznik znajduje się za dwoma zwojami względem amperomierza. Za dwoma zwojami, które przecież można byłoby rozwinąć a więc przełącznik znajdowałby się względem amperomierza w odległości długości dwóch przewodów.

Wg mnie przełączanie przełącznika pomiędzy uziemieniem i fazą powinno wpływać na natężenie prądu wykazywane przez amperomierz za dwoma zwojami.

I jeśli, bo wszystko zmyślam z głowy i nigdy podobnych eksperymentów nie robiłem, to idzie o czas, w którym cokolwiek zmieni się na amperomierzu wskutek przełączania przełącznika. Czas nie powinien być krótszy niż w pierwszym eksperymencie. Chyba że?

Zadziała to czy nie zadziała? Jaki będzie czas zmian na amperomierzu?




15-04-2016 06:42 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Nie znam się zbytnio na elektryczności, tyle tylko co mnie raz pralka kopnęła , a już najmniej znam się na zamykaniu obwodów niemniej zrobiłem takie schematy eksperymentu.

Elasp....wróć.....
15-04-2016 13:11 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
No qwa nie mam siły by tego osła zatrzymać! Ręce opadają i pozostaje rezygnacja? Jak zauważył "Ebvalaim", że "krystkon" nawet nie wie co nie wie.
Podam więc podstawowe warunki zabawy z prądem.
1. Aby prąd w obwodzie elektrycznym płynął muszą być zachowane dwa warunki.
-a)
Obwód elektryczny musi być zamknięty dla przepływu prądu.
-b)
Musi istnieć różnica potencjałów między początkiem i końcem obwodu

To tyle na wstępie. Konsekwencje płynącego prądu w obwodzie są widoczne "wewnątrz" "oczka obwodu" jak i "na zewnątrz" w postaci oddziaływań elektromagnetycznych. Dlaczego? Bo prąd jest powodem oddziaływań magnetycznych o charakterze stałym. Co? Że elektrony pędzą w przewodzie z prędkością światła??? A g.wno prawda!!! Nie wiemy jak i z jaką prędkością. Pokażcie mi takiego (oprócz krystkona), który to udowodnił. Dlaczego? (odsyłam do teorii nieoznaczoności Heisenberga w tym przypadku jak najbardziej). Elektrony jako energetyczny nośnik są "porywane" przez falę elektromagnetyczną, która, to ona właśnie "pędzi" z szybkością światła w danym środowisku. Prąd/elektrony musi więc pokonywać przeszkody w postaci różnego charakteru odbiorników podłączonych do obwodu badanego. Trzeba więc poznać podstawowe zasady przepływu prądu, odkryte już prawie 100 lat temu (prawo Ohma, prawa Kirchhoffa).

Połączenie szeregowe to takie, że przez wszystkie odbiornik płynie ten sam prąd.
Połączenie równoległe to takie, które są podłączone do tego samego napięcia.

Odnieście więc się do tego rysunku. Gdzie widzicie błędy? Kładę głowę pod topór, że krystkon tego nie rozumie, skoro do przekładni rowerowej stosuje zasadę napięcia, prądu i przekładni transformatora elektrycznego.
Więc dla mnie krystkon jest ślepcem chcącym zrozumieć kolor różowy.
To są moje najprostsze/najprościej powiedziane spostrzeżenia, które i tak do krystkona nie dotrą bo trzeba się niestety pochylić nad tym co się pisze (a dałem mu przykład o spiętrzeniu tamą wód. W swej istocie musi być uwzględniona grawitacja, by zrozumieć co to napięcie, a co to prąd), a nie wywoływać zamętu wyznaniami kompletnego idioty, nie czytającego uwag a dalej brnącego w swe "światłe" odkrycia. Tak krystkonie-nieuku. Zasługujesz na kpiny i lekceważenie, powiem więcej na prześmiew. Takie Twoje ambicye? I tego nie robi Wenancjusz mimo Twojej sugestyi. Sam to robisz, palanta z siebie. Czym Ty się zasłużyłeś skażony, niesamowitą ambicją, tyle tylko że podpartą absolutną niewiedzą? Drugim K. Marksem nie będziesz w ekonomii bo Twoja teoria jest taka, że tylko psu o kant dupy rozwalić. Za dużo dziur ma. Co dalej szukasz na tym portalu po tylu uwagach sugerujących Twój nihilizm? Nie wiem i nie rozumiem Twojego uporu. Jesteś taki.... jak O.P.K. Zna to określenie mój sympatyczny, okrutny w takich określeniach "W.R.", którego pozdrawiam. Dlaczego tego nie mogę Tobie napisać? No właśnie.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jak chcesz to potrafisz coś wyrazić.
To co przedstawiłem na drugim rysunku można zamknąć w obwód bez uziemienia i wykorzystać do tego jedno źródło zasilania. Wprowadziłem dwa zrodla zasilania i uziemienie po to, żeby pokazać odległość, której nie widac w zwoju.

Zrobię ci potem drugi układ zamknięty. Tak jak lubisz.

Przypominam, ze mówimy o czymś co można eksperymentalnie sprawdzić. Narysuję ci lepszy układ bez uziemienia, zamknięty.
15-04-2016 14:53 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>Jak chcesz to potrafisz coś wyrazić.
>To co przedstawiłem na drugim rysunku można zamknąć w obwód bez uziemienia i wykorzystać do tego jedno źródło zasilania. Wprowadziłem dwa zrodla zasilania i uziemienie po to, żeby pokazać odległość, której nie widac w zwoju.
>Zrobię ci potem drugi układ zamknięty. Tak jak lubisz.
>
Krystkon! Proszę, nie sugeruj co lubię. Obwód elektryczny jest tworem, gdzie "krąży" popularnie mówiąc prąd. W tym obwodzie mogą być odbiorniki energii o charakterze czynnym i biernym jak i aktywnym wywołującym przepływ prądu, czego Ty , gwarantuję nie znasz. Nie wysilaj się skoków powyżej Twego pępka bo nie zrozumiesz, jak dotąd nie zrozumiałeś. Dla mnie to nie jest żaden problem (może są na tym forum elektrycy, potwierdzający moje spostrzeżenia) z tymi Twoimi obwodami. Do wyjaśnień na granicy teorii nieoznaczoności Heisenberga trzeba znajomości analizy matematycznej opartej na rachunkach "matematyki wyższej". Operują nią/a przynajmniej powinni inżynierowie, poza tym astronomowie, nie mówiąc o fizykach-teoretykach, fantaści czystej wody, analitycy ekonomiczni (statystyka). O i tu dotknąłem Twojej niewiedzy w tej materii. Bo gdybyś był uczciwym ekonomistą, to byś to znał, lub chciał poznać.
Bo to jest po prostu w szerokim zakresie matematyka pierdoło. Język porozumiewania się na całym świecie pierdoło sakramencka.
No dobrze. Nie będę się rozwodził, bo i tak do Ciebie nie dotrze, bo i tak nie zrozumiesz co jest całką a co różniczką i co za przewrót w matematyce te pojęcia zrobiły, bez podważania dotychczasowej wiedzy matematycznej i tylko otwierającej drzwi do dalszego opisu świata.
Nie przesyłaj więc Twoich wizji sennych, lub "po piwie" na tym forum, bo jeśli będę żył i uczestniczył na tym forum, to zawsze będę ostro reagował na przejawy głupoty i purnonsensów objawionych "myślami" tak jak objawieniami. I nie atakuj mnie bym się wypowiedział Tobie na tematy "uziemienia" skoro nie masz pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, bo nie masz wiedzy o prądzie. Jak spostrzegł Ebvalaim, rzeczywiście Ty nawet nie wiesz co nie wiesz.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Tak na szybko bo w robocie a tu jest Sajgon.
Czynny to taki co pobiera prąd a bierny to taki co stwarza opór. Dobrze domyślam się?

Całka to przyczyna kiedy różniczka to konsekwencja.
Zauważyłeś, ze przyczynę zawsze jest ustalić trudniej niż konsekwencję?
Czyż nie na tym opiera się kryptografia? Klucze cyfrowe, podpisy cyfrowe?
15-04-2016 16:32 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Całka to przyczyna kiedy różniczka to konsekwencja.
Nie.
>Czyż nie na tym opiera się kryptografia? Klucze cyfrowe, podpisy cyfrowe?
Nie.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Całka to przyczyna kiedy różniczka to konsekwencja.
>Nie.
>>Czyż nie na tym opiera się kryptografia? Klucze cyfrowe, podpisy cyfrowe?
>Nie.

Jak nie jak tak.
Wchodna i wychodna. Źródło i odpływ.

Łatwo się liczby mnoży a trudno znajduje dzielniki. Tak się tworzy klucze, również te do mieszkania.

Wspominałem już o tym. Czynniki liczby są jej całka kiedy jej składniki różniczką.
Ale może nie mieszajmy wątków, bo Wenancjusz wścieknie się i będzie swoją wściekłość prezentował tu jako gromki śmiech świata nauki z tego co wyrażam.
15-04-2016 17:07 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Jak nie jak tak.
>Wchodna i wychodna. Źródło i odpływ.
Metafora, która nie ma wiele sensu bez doprecyzowania o co właściwie w niej chodzi.

>Łatwo się liczby mnoży a trudno znajduje dzielniki. Tak się tworzy klucze, również te do mieszkania.
Tak, bezpieczeństwo RSA opiera się rzeczywiście na trudności problemu faktoryzacji. Nie ma to jednak nic wspólnego z całkami i różniczkami.
15-04-2016 18:15 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Jak nie jak tak.
>>Wchodna i wychodna. Źródło i odpływ.
>Metafora, która nie ma wiele sensu bez doprecyzowania o co właściwie w niej chodzi.

Nie spodziewaj się wyjaśnień od autora. Sam przestał rozumieć co pisze
15-04-2016 19:37 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)

>Nie spodziewaj się wyjaśnień od autora. Sam przestał rozumieć co pisze
Tak jakby kiedykolwiek rozumiał... Napisał, że nie zna się na elektryczności, ale twardo idzie w wykłady. Wyobraź sobie teraz, że ja we własnej osobie mądrzę się na temat piłki nożnej...
15-04-2016 19:39 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Wchodna i wychodna.
Ano. Garbage in, garbage out... Tak mi się skojarzyło.
16-04-2016 00:40 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>Czynny to taki co pobiera prąd a bierny to taki co stwarza opór. Dobrze domyślam się?

Nie i nie masz podstaw do takich wywodów. Zjawisko istnienia prądów biernych (takich, które w procesie przesyłu nie dają "czystej" energii. Istnieją ale tylko tylko "przeszkadzają") wynikają charakterystycznych cech samej sieci jak i odbiorników. Zjawisko złożoności takiego przesyłu występuje przy prądach przemiennych (kierunek przepływu zmienny i zmienna wartość w czasie) i zmiennych (kierunek przepływu stały ale wartość zmienna w czasie). Dla prądów stałych (kierunek przepływu i stała w czasie wartość) takie zjawiska nie występują. Składowa czynna i składowe bierne (indukcyjna i pojemnościowa) tworzą geometryczną sumę całkowitego prądu. W przesyle potrzebna jest nam składowa czynna, gdyż ona przesyła moc z której korzystamy. Jak więc wynika z rozważań składowe bierne nie dają mocy czynnej, na której nam zależy, a składowe bierne przeszkadzają. Są metody ich eliminowania ale składowe bierne są nie do ominięcia. Jak widać dalej prąd całkowity jest zawsze większy niż składowa czynna (bo suma geometryczna). A większy prąd, to większy dla przykładu przekrój przewodu potrzebny. Nie potrafię bez uzasadnień matematycznych opisowo inaczej wytłumaczyć, zważywszy do tego Twoją absolutną niewiedzę (dyletantyzm).

>Całka to przyczyna kiedy różniczka to konsekwencja.

Nie! Żeby mówić o elementach analizy matematycznej, potrzeba mieć przygotowanie z działu ciągi, szeregi, granice ciągów i umiejętność wyliczania granic.
Jeśli to pojmiesz, to możesz wtedy zrozumieć, że całka (suma) to jest granica sum cząstkowych, a nie jakimś dziwadłem przez Ciebie wymyślonym.
Podobnie jest z różniczką, tyle tylko że jest to granica ilorazu różnicowego do którego zmierza funkcja przy zmierzającej do zera przyrostu zmiennej niezależnej. Jak widać więc rachunek różniczkowy i całkowy jest analizą przebiegów funkcji. Czasem się mówi, że całkowanie funkcji (szukanie funkcji pierwotnej) jest odwrotnością różniczkowania (szukania pochodnej funkcji). Powtórzę. Nie potrafię bez uzasadnień matematycznych opisowo inaczej wytłumaczyć, zważywszy do tego Twoją absolutną niewiedzę (dyletantyzm).

W praktyce, w sieciach przesyłowych, wszelkie analizy oparte są na funkcji sinusoidalnej typu y=sinx. W elektronice są potrzeby by analizować przebiegi celowo zniekształcone, niekoniecznie sinusoidalne.

>Zauważyłeś, ze przyczynę zawsze jest ustalić trudniej niż konsekwencję?

Żadnej takiej uwagi nie zrobię bo to co piszesz jest zwykłą głupotą bez związku z całkowaniem i różniczkowaniem.

>Czyż nie na tym opiera się kryptografia? Klucze cyfrowe, podpisy cyfrowe?

Niekoniecznie. Jak wynalazłeś miejsce całki i różniczki w kryptografii? Znów głupota bez związku.

Jak widzisz więc Twoja niewiedza porażająca jest przyczyną pisaniny Twoich totalnych głupot. Ty nawet nie wiesz czego nie wiesz. Bardzo i to bardzo trudno nawiązać z takim człowiekiem zrozumiały dla obu stron kontakt.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Nie i nie masz podstaw do takich wywodów.

Ależ mam. Podstawową właściwością wszystkich urządzeń działających w oparciu o moc bierną jest to, że nie mają obwodu wspólnego/połączonego z obwodem prądu podstawowego a wyłącznie odrębne/nie zwarte obwody znajdujące się w polu magnetycznym dookoła przewodu z prądem podstawowym.
I jak się domyślam oddziaływania ładunków elektrycznych z odrębnych/nie zwartych obwodów urządzeń mocy biernej z polem magnetycznym przewodnika prądu podstawowego będą stwarzać opór dla prądu podstawowego.

Czyli
bierny - stwarzający opór dla ładunków elektrycznych bez przeniknięcia ładunków do obwodu urządzeń mocy biernej
czynny - pochłaniający ładunki elektryczne z przewodu prądu podstawowego.

Czy to się przypadkiem nie zgadza?
16-04-2016 06:45 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Nie i nie masz podstaw do takich wywodów.Ależ mam. Podstawową właściwością wszystkich urządzeń działających w oparciu o moc bierną jest to, że nie mają obwodu wspólnego/połączonego z obwodem prądu podstawowego a wyłącznie odrębne/nie zwarte obwody znajdujące się w polu magnetycznym dookoła przewodu z prądem podstawowym.

No widzisz? Znów bredzisz. Wynika to z zupełnego niezrozumienia zagadnienia. Jakie urządzenia działają w oparciu o moc bierną? Znasz takie? Bo do działania zawsze potrzebna jest moc czynna. Co to jest wg Ciebie obwód prądu podstawowego? Gdzie więc widzisz obwód prądów biernych. Wydzielonych od "prądu podstawowego"? Żeby więc prądy bierne wydzielić oraz by te prądy bierne popłynęły, obwód wydzielony wg Ciebie musi być zamknięty. Gdzie się zamyka? A Ty sobie piszesz: "że nie mają obwodu wspólnego/połączonego z obwodem prądu podstawowego a wyłącznie odrębne/nie zwarte obwody znajdujące się w polu magnetycznym dookoła przewodu z prądem podstawowym". To jest kompletna paranoja i tu tylko można dodać jedną uwagę. Nie wysilaj się na błyskotliwe uwagi, bo jaka jeszcze żyłka w mózgu pęknie i co? Wszystko co poruszasz tak plączesz jak nie przymierzając te Twoje stany splątane.

>I jak się domyślam oddziaływania ładunków elektrycznych z odrębnych/nie zwartych obwodów urządzeń mocy biernej z polem magnetycznym przewodnika prądu podstawowego będą stwarzać opór dla prądu podstawowego.

Nie będą z tego powodu, że obwód prądów biernych, wg Ciebie, nie jest zamknięty, co łamie podstawową zasadę/warunek płynięcia prądu. Niepłynący prąd/czyli jego brak, nie powoduje żadnych reakcji z otoczeniem.

>Czyli
>bierny - stwarzający opór dla ładunków elektrycznych bez przeniknięcia ładunków do obwodu urządzeń mocy biernej

Nie rozumiem o co Tobie tu chodzi.

>czynny - pochłaniający ładunki elektryczne z przewodu prądu podstawowego.

Co to jest za opór pochłaniający ładunki elektryczne? Co on z tymi ładunkami robi? Pożywia się, anihiluje innymi ładunkami przeciwnymi, czy jak? Skąd Ty czerpiesz takie nazewnictwo? Co tym samym sugerujesz? Ładunki po prostu sobie znikają pochłonięte przez opór?

>Czy to się przypadkiem nie zgadza?

Może w Twojej wizji, ale nie w nauce i technice.
Daję słowo, że teraz będę opierał się na matematyce i nie będę korzystał z metody opisowej. Zwłaszcza na Twoje pomysły. Tylko jest jeden mały drobiazg. Jak wspomniał "Ebvalaim", na tym forum nie ma miejsca by prowadzić początkowe nauczanie o prądzie w szczególności i o fizyce w ogóle. Polecam "Podstawy elektrotechniki" prof. P.W. w Warszawie, Kurdziela. Trzy tomy po ok. 550 stron każdy tom. Sztandarowy, polecany podręcznik wtedy gdy zacząłem studiować. Ewentualnie wydawnictwa popularno- naukowe, których jest wybrał-przebrał masa. Niestety nie widziałem wydań o prądzie dla dzieci i ekonomistów. No to kończmy to gadulstwo, bo kontynuowanie mnie już znudziło, zwłaszcza przy Twoim uporze w p..toleniu.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
16-04-2016 22:24 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czyli bierny - stwarzający opór dla ładunków elektrycznych
> bez przeniknięcia ładunków do obwodu urządzeń mocy biernej
> Nie rozumiem o co Tobie tu chodzi.

Hehe niezły kabaret K H-K tu odstawia
Wenancjuszu, musiałbyś mu wyłożyć teorię prądu przemiennego oraz opisać na czym polega magazynowanie energii w kondensatorze, cewce, co to przesunięcie fazowe między sinusoidalnie wymuszonym prądem i napięciem, trójkąt mocy a może i liczby zespolone. Czyli materiał z 0.5 rocznego kursu elektrotechniki w technikum.
Masz na to czas, energię a przede wszystkim nadzieję że Niezgodny Stary Byk po 40tce zrozumie?
Nie piszę tu o stanach nieustalonych oraz reprezentujących je równaniach różniczkowych.

Przeczytałem Twoją odpowiedź na wątek, jak szybko płyną elektrony. Z tego co pamiętam, wbrew pozorom zaskakująco powoli, ale nie jest to jakaś 'czarna dziura' nie do oszacowania.

Na stronie ifd.fuw.edu.pl jest dość fachowe objaśnienie, jak to policzyć na przykładzie. Oto one: zaczynając od konkluzji, generalnie w przewodzie miedzianym przy typowej gęstości prądu 4A/mm2 prędkość uporządkowanego ruchu elektronów prędkość wynosi zaledwie 0,15 mm/s.
A teraz do konkretów.
Centymetr sześcienny miedzi zawiera 9 g (gęstość 9 g/cm3) czyli 9/63,5 mola (masa atomowa 63,5 g/mol). Na atom miedzi przypadają dwa elektrony swobodne, a mol (liczba Avogadra) elektronów zawiera ładunek F = 96500 C (stała Faradaya). Zatem ładunek swobodnych elektronów zawartych w centymetrze sześciennym miedzi, czyli gęstość ładunku swobodnego, wynosi 9 x 2 x 96500/63,5 C/cm3, czyli 9 x 2 x 96,5/63,5 C/mm3 = 27 C/mm3.
Zgodnie z założeniem, w ciągu sekundy przez milimetr kwadratowy drutu miedzianego przepływa 4 C czyli 4/27 = 0,15 ładunku zawartego w milimetrze sześciennym.

Pozdrawiam
PS1 oczywiście sama fala bazująca na elektronach biegnie w przewodniku z prędkością niewiele niższą od światła. Prąd płynie wprawdzie powoli, ale rusza niemal jednocześnie w całym przewodniku. Prędkość fali elektromagnetycznej w przewodniku jest wprawdzie mniejsza niż prędkość światłą w próżni, ale i tak ogromna w porównaniu z prędkością ruchu ładunku.

PS2 ciekawe, jaką masakrę zrobi teraz Krystkon z mam nadzieję w miarę zrozumiałego dla absolwentów technikum wywodu powyżej.
Zrozumiałego dla tych, którzy w czasie wykładu nie robili sobie jaj z profesora, kumpli, nie planowali kolejnej imprezki, wypadu na wódeczkę etc.. by w wieku 32 lat za to zapłacić naiwnie i niepotrzebnie podkładając głowę pod topór bankom z pazerności na komfort

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
17-04-2016 00:16 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>Hehe niezły kabaret K H-K tu odstawia
>Wenancjuszu, musiałbyś mu wyłożyć teorię prądu przemiennego oraz opisać na czym polega magazynowanie energii w kondensatorze, cewce, co to przesunięcie fazowe między sinusoidalnie wymuszonym prądem i napięciem, trójkąt mocy a może i liczby zespolone. Czyli materiał z 0.5 rocznego kursu elektrotechniki w technikum.
Oczywiście, że takie rzeczy nie wchodzą w rachubę. "Ebvalaim" już mu zwrócił uwagę w tej kwestii próbując wyjaśnić mu sprawę fali odbitej, wzmacniającej ponoć falę nieodbitą. Tu, na forum, nie ma miejsca na naukę podstawowych zasad fizyki, zwłaszcza opisu ruchów falowych.
>Masz na to czas, energię a przede wszystkim nadzieję że Niezgodny Stary Byk po 40tce zrozumie?
Nie mam żadnej nadziei. Nie ma takiego środka, nawet medycznego, na odmulenie mózgu.
>Nie piszę tu o stanach nieustalonych oraz reprezentujących je równaniach różniczkowych.
Dlatego nie pisałem temu bałwanowi prosto jak trzeba, tylko próbowałem go przekonać metodą opisu. Co zrobiłem nieszczęsny? A no wywołałem polemikę z jego fantazjami i niedorzecznościami, myśląc że tą drogą dyletanta się troszkę naprostuje. A figa! To go tylko podnieca niezdrowo.
>Przeczytałem Twoją odpowiedź na wątek, jak szybko płyną elektrony. Z tego co pamiętam, wbrew pozorom zaskakująco powoli, ale nie jest to jakaś 'czarna dziura' nie do oszacowania.
Oczywiście.
>Na stronie ifd.fuw.edu.pl jest dość fachowe objaśnienie, jak to policzyć na przykładzie. Oto one: zaczynając od konkluzji, generalnie w przewodzie miedzianym przy typowej gęstości prądu 4A/mm2 prędkość uporządkowanego ruchu elektronów prędkość wynosi zaledwie 0,15 mm/s.A teraz do konkretów.
>Centymetr sześcienny miedzi zawiera 9 g (gęstość 9 g/cm3) czyli 9/63,5 mola (masa atomowa 63,5 g/mol). Na atom miedzi przypadają dwa elektrony swobodne, a mol (liczba Avogadra) elektronów zawiera ładunek F = 96500 C (stała Faradaya). Zatem ładunek swobodnych elektronów zawartych w centymetrze sześciennym miedzi, czyli gęstość ładunku swobodnego, wynosi 9 x 2 x 96500/63,5 C/cm3, czyli 9 x 2 x 96,5/63,5 C/mm3 = 27 C/mm3.
>Zgodnie z założeniem, w ciągu sekundy przez milimetr kwadratowy drutu miedzianego przepływa 4 C czyli 4/27 = 0,15 ładunku zawartego w milimetrze sześciennym.
Tak, ale to i tak jest wartość "uśredniona"/domniemana.
>PS1 oczywiście sama fala bazująca na elektronach biegnie w przewodniku z prędkością niewiele niższą od światła.
Tak poniekąd jest.
>Prąd płynie wprawdzie powoli, ale rusza niemal jednocześnie w całym przewodniku.
Tak. Bo jeżeli prądem nazywa się uporządkowany ruch elektronów zgodny z kierunkiem fali e.m. pędzącej z prędkością bliskiej prędkości światła, to jest to praktycznie niezauważalne.
>Prędkość fali elektromagnetycznej w przewodniku jest wprawdzie mniejsza niż prędkość światłą w próżni, ale i tak ogromna w porównaniu z prędkością ruchu ładunku.
No widzisz? Łapiesz temat w lot. A Krystkon nie rozumie nic i jeszcze założył mi off topa, że nie na temat, nie zważając, że on na temat nie mówi nic (Portal Racjonalista.pl <lp.atsilanojcar@gniliam>
12:16 (11 godzin temu) "Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi"
do mnie
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:. Metoda stosowana przez "Ducha Prawdy" od dawna.
>PS2 ciekawe, jaką masakrę zrobi teraz Krystkon z mam nadzieję w miarę zrozumiałego dla absolwentów technikum wywodu powyżej.
On i takiej wiedzy nie ma, więc i trudno z nim wymieniać poglądy. Masakry nie zrobi, bo po prostu nie umie poruszać się w temacie. On w moich oczach tylko siebie masakruje jak idealny masochista.
>Zrozumiałego dla tych, którzy w czasie wykładu nie robili sobie jaj z profesora, kumpli, nie planowali kolejnej imprezki, wypadu na wódeczkę etc.. by w wieku 32 lat za to zapłacić naiwnie i niepotrzebnie podkładając głowę pod topór bankom z pazerności na komfort
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

Na ekonomii też się nie zna, co do dziś nie odpowiedział mi na pytanie dlaczego cena rynkowa dobra jest związana z prawem własności dobra. Mniej więcej się domyślam, tylko dlaczego nie odpowiedział?


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>A Krystkon nie rozumie nic i jeszcze założył mi off topa, że nie na temat, nie zważając, że on na temat nie mówi nic (Portal Racjonalista.pl <lp.atsilanojcar@gniliam>
>12:16 (11 godzin temu) "Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi"
>do mnie
>Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:. Metoda stosowana przez "Ducha Prawdy" od dawna.

Metoda na co?
17-04-2016 01:08 
 Ocena-1 na 3
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Przeczytałem Twoją odpowiedź na wątek, jak szybko płyną elektrony. Z tego co pamiętam, wbrew pozorom zaskakująco powoli, ale nie jest to jakaś 'czarna dziura' nie do oszacowania.
>Na stronie ifd.fuw.edu.pl jest dość fachowe objaśnienie, jak to policzyć na przykładzie. Oto one: zaczynając od konkluzji, generalnie w przewodzie miedzianym przy typowej gęstości prądu 4A/mm2 prędkość uporządkowanego ruchu elektronów prędkość wynosi zaledwie 0,15 mm/s.A teraz do konkretów.
>Centymetr sześcienny miedzi zawiera 9 g (gęstość 9 g/cm3) czyli 9/63,5 mola (masa atomowa 63,5 g/mol). Na atom miedzi przypadają dwa elektrony swobodne, a mol (liczba Avogadra) elektronów zawiera ładunek F = 96500 C (stała Faradaya). Zatem ładunek swobodnych elektronów zawartych w centymetrze sześciennym miedzi, czyli gęstość ładunku swobodnego, wynosi 9 x 2 x 96500/63,5 C/cm3, czyli 9 x 2 x 96,5/63,5 C/mm3 = 27 C/mm3.
>Zgodnie z założeniem, w ciągu sekundy przez milimetr kwadratowy drutu miedzianego przepływa 4 C czyli 4/27 = 0,15 ładunku zawartego w milimetrze sześciennym.
>Pozdrawiam
>PS1 oczywiście sama fala bazująca na elektronach biegnie w przewodniku z prędkością niewiele niższą od światła. Prąd płynie wprawdzie powoli, ale rusza niemal jednocześnie w całym przewodniku. Prędkość fali elektromagnetycznej w przewodniku jest wprawdzie mniejsza niż prędkość światłą w próżni, ale i tak ogromna w porównaniu z prędkością ruchu ładunku.
>PS2 ciekawe, jaką masakrę zrobi teraz Krystkon z mam nadzieję w miarę zrozumiałego dla absolwentów technikum wywodu powyżej.

No dobrze a teraz powiedz jak szybko porusza się fala zmiany natężenia prądu w prądzie?
Z jaką prędkością porusza się fala dźwiękowa w wietrze o prędkości 300km/h?
17-04-2016 08:52 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>No dobrze

A może byś tak podziękował za lekturę mojego wpisu? Kultura w krystkonizmie nie obowiązuje?

> jak szybko porusza się fala zmiany natężenia prądu w prądzie?

Nie bardzo wiem o czym piszesz. Jeśli w przewodniku a nie prądzie, to przecież już pisałem: niewiele mniej, niż prędkość światła.
Nie znam określenia ni definicji fali w prądzie. Już abstrachując, że tworzysz sieczkę i mógłbym wymyślić coś podobnego np.: onomatopeja w gruszce ulegająca parentyfikacji - wiesz, jaka jest różnica między tym co ja zrobiłem, a tym co Ty?

> Z jaką prędkością porusza się fala dźwiękowa w wietrze o prędkości 300km/h?

Zależy względem czego. Zdefiniuj.
PS jeśli chcesz zostać elekrykiem-monterem to dobra metoda na wyrwanie się z marazmu zmywaka. Myślę, że wieczorowe kursy znajdziesz nawet w Berlinie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
17-04-2016 13:26 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>No dobrze a teraz powiedz jak szybko porusza się fala zmiany natężenia prądu w prądzie?

Jest taka komedia polska o tytule "Poszukiwany, poszukiwana", gdzie pewien bimbrownik (grał go nie żyjący już M. Czechowicz) ukrywał swój proceder pod parawanem badania w sprzedawanym cukrze spożywczym ilości cukru w cukrze. A Ty dla odmiany chcesz się dowiedzieć jak szybko zmienia się natężenie prądu w prądzie. Paradny to Ty jesteś. Nie da się ukryć.

>Z jaką prędkością porusza się fala dźwiękowa w wietrze o prędkości 300km/h?
Przekształćmy to co napisałeś. 300km/h=300 000[m]/3600[s]=ok. 83,33 m/sek.

Za Wikipedią podaję, bo Tobie leniuchu nie chce się zajrzeć na chwilę.

Prędkość dźwięku w substancjach zależy od tempa przekazywania kolejnym cząsteczkom tej substancji energii drgań cząsteczek. Dla małych natężeń dźwięku (zatem również małej amplitudy drgań) prędkość związana z ruchem drgającym jest znacznie mniejsza od prędkości ruchu cieplnego cząsteczek, dlatego prędkość dźwięku nie zależy od jego natężenia (z wyjątkiem natężeń bardzo dużych, np. przy wybuchu) ani od częstości drgań.

W powietrzu, w temperaturze 15 °C, prędkość rozchodzenia się dźwięku jest równa 340,3 m/s ≈ 1225 km/h. Prędkość ta zmienia się przy zmianie parametrów powietrza. Najważniejszym czynnikiem wpływającym na prędkość dźwięku jest temperatura, w niewielkim stopniu ma wpływ wilgotność powietrza; nie zauważa się, zgodnie z przewidywaniami modelu gazu idealnego, wpływu ciśnienia.

Dla gazu idealnego prędkość wynosiłaby:
v = \sqrt{\kappa \cdot {p \over \rho}}\,
gdzie wykładnik adiabaty
\kappa = \frac{C _{p} }{ C _{v} }
jest stosunkiem ciepła właściwego gazu pod stałym ciśnieniem Cp do jego ciepła właściwego w stałej objętości Cv, przy czym
C_p - C_v = R
Zaś iloraz p/ρ jest stosunkiem ciśnienia p gazu w stanie niezakłóconym do jego gęstości ρ, równym :
\frac{p}{\rho} = \frac{RT}{m} = \frac{k _{B} T}{\mu }
(R stała gazowa, T temperatura absolutna w skali Kelvina, kB stała Boltzmanna, m masa molowa, μ masa cząsteczkowa).

Doświadczalna formuła określająca zależność prędkości dźwięku w suchym (wilgotność równa zero) powietrzu dana jest przybliżonym wzorem:
v = \left[331,5 + (0,6 \theta)\right] \ \mathrm{\frac{m} {s}}\,
gdzie:
v - prędkość dźwięku,θ - temperatura w stopniach Celsjusza (°C).
Wzór ten jest przybliżeniem wzoru wynikającego z równania gazu doskonałego:
v = 331,5 \sqrt{1+\frac{\theta}{273,15}}\ \mathrm{\frac{m} {s}}
W środowiskach ciekłych oraz stałych prędkość dźwięku jest większa niż w gazach. W środowiskach izotropowych w ciałach stałych
v=\sqrt{{E \over \rho}}
gdzie E jest modułem Younga, ρ gęstością; w cieczach
v=\sqrt{{K \over \rho}}
gdzie K stanowi moduł ściśliwości[2].

Pierwszego przybliżonego pomiaru prędkości dźwięku w powietrzu dokonał Marin Mersenne około 1636r..

Prędkość rozchodzenia się dźwięku dla różnych ośrodków:
guma - 17 do 30 m/s
chlor - 206 m/s
dwutlenek węgla - 259 m/s
powietrze - 340 m/s
korek - 500 m/s
hеl - 965 m/s
etanol - 1180 m/s
wodór - 1284 m/s
rtęć - 1500 m/s
woda - 1500 m/s
ołów - 2100 m/s
ebonit - 2400 m/s
lód - 3300 m/s
mosiądz - 3500 m/s
beton - 3800 m/s
sosna - 4760 m/s
jodła - 4890 m/s
stal - 5100 m/s-6000 m/s
szkło - 6000 m/s
aluminium - 6300 m/s
diament - 18000 m/s
Więc spodziewałeś się może, że dźwięk przy takim huraganie nie pokona przesuwającego się ośrodka i wobec obserwatora stojącego z boku będzie się nawet cofał? Polecam do przemyślenia, ale na trzeźwo.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>No dobrze. Nie będę się rozwodził, bo i tak do Ciebie nie dotrze, bo i tak nie zrozumiesz co jest całką a co różniczką i co za przewrót w matematyce te pojęcia zrobiły, bez podważania dotychczasowej wiedzy matematycznej i tylko otwierającej drzwi do dalszego opisu świata.

Wróćmy jeszcze na chwilę do twojej, dobrze znanej ci i dobrze rozumianej przez ciebie różniczki.
Zauważ w moim eksperymencie z jednym obwodem szeregowym i dwoma obwodami równoległymi nie chcę badać wystąpienia prądu lecz zmianę jego natężenia.
Gdybyśmy przenieśli to na grunt światła, nie badałbym wystąpienia światła lecz zmianę jego natężenia.
Mówią, że nic nie porusza się z prędkością większą od światła ale czy zmiana natężenia światła nie jest szybsza?

Zróbmy taki eksperyment myślowy.
Załóżmy, że masz do dyspozycji wyłącznie kran z wodą i długi szlauch ogrodowy. Wydawać mogłoby się, że najwyższą prędkość jaką możesz osiągnąć w tych warunkach to prędkość przepływu wody przez szlauch ale.
Załóżmy, że woda potrzebuje całej minuty na przepłynięcie przez pusty szlauch do wypłynięcia na drugim jego końcu ale ty nie chcesz tak długo czekać. Zastąpmy więc zmianę polegającą na wypłynięciu wody na drugim końcu na zmianę polegająca na różnicy natężenia wody na drugim końcu. Puszczasz więc wodę, czekasz aż woda zacznie wypływać ze szlauchu i podczas gdy nieustannie płynie uciskasz silnie szlauch zaraz przy samym kranie powodując tym samym skok ciśnienia wody wewnątrz i obserwujesz koniec, gdzie wypływa woda czekając na skok ciśnienia wody.
Sądzisz, że będzie potrzebna na to cala minuta?

Wychodzi więc na to, że fala na rzece płynie szybciej od rzeki ale mnie interesuje jeszcze coś innego.

Czy można wywołać falę na fali i jaka będzie prędkość drugiej pochodnej wobec prędkości pierwszej pochodnej?




17-04-2016 12:38 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>

Wywołujesz mnie do tablicy? No to proszę. Nie wiem czy znów nie sprowadzę sobie na głowę masy niedorzecznych pytań. To Twoje nieszczęsne określenie: "Czy można wywołać falę na fali i jaka będzie prędkość drugiej pochodnej wobec prędkości pierwszej pochodnej?"
Po pierwsze- można.
Po drugie-Przypomnę Tobie, że różniczka/pochodna funkcji w danym punkcie jest granicą do której zdąża iloraz różnicowy gdy przyrost zmiennej niezależnej dąży do zera. Pochodne nie są niestety tworami fruwającymi, więc i nie możliwym jest przypisanie pochodnej jakiejkolwiek prędkości (ani pierwsza, ani druga, ani nawet setna). To nowe Twoje odkrycie powaliło mnie i musiałem szybko spożyć coś na uspokojenie, a miałem taką "roboczą/dyżurną" ćwiartkę, którą wytrąbiłem prawie duszkiem.
Zacznę od tego, że nie podałeś żadnych określonych danych opisujących wykres przebiegu. Czy to przebieg prądu przemiennego, czy też zmiennego (różnice podane przeze mnie w jednej z moich odpowiedzi Tobie, winny być Tobie znane). Brak uściślenia, choćby określenia jakie to mają być zależności na osiach układu współrzędnych (na moje oko się rzuca natychmiast podejrzenie, że chodzi o jedną zmienną zwaną dla niepoznaki czasem). Niechlujstwo przypomina mi rysunek Twojego pomysłu, soczewki z naniesionymi jakimiś kanałami (taki skanalizowany przyrząd optyczny) i upewnia, że Ebvalaim określił, że nie wiesz nawet co nie wiesz. Ale mniejsza o to. Zakładamy, że rysunek górny obrazuje przebieg sinusoidalny.
Po trzecie-Rysunek dolny, też nieścisły, to nic innego jak nałożone na przebieg podstawowy jakieś tam harmoniczne (Poczytaj co to są przebiegi harmoniczne). Nie ma to odniesienia do jakiejkolwiek pochodnej wyższego rzędu. W ogóle przyczepiłeś się do nazwy pochodna i kleisz tą nazwę do jak najprostszych, znanych zjawisk niepotrzebnie. Po co Tobie ta pochodna potrzebna i do jakiej prędkości??! Czy nie chodzi raczej o częstotliwość?? Przecież jeśli w sieci energetycznej (w Europie, bo w USA opiera się na częstotliwości 60 Hz przebiegu podstawowego) obowiązuje częstotliwość przebiegu podstawowego 50 Hz, to tak jak na dolnym rysunku można się zdecydowanie domyśleć, nałożone są na przebieg podstawowy n-krotne przebiegi też sinusoidalne o amplitudzie wielokrotnie mniejszej jak amplituda przebiegu podstawowego (np. piąta harmoniczna przebiegu podstawowego 50 Hz będzie miała częstotliwość 250 Hz, a dziesiąta harmoniczna 500 Hz). Zjawisko to jest bardzo niesympatyczne w sieci energetycznej i traktowane jest w kategorii zakłóceń przemysłowych natomiast w elektronice, a ściślej radiotechnice celowo się przesyła informację tak modelowaną w celu osłabienia oddziaływań zakłóceń atmosferycznych i zwiększenia selektywności i czułości. Wtedy przebieg podstawowy jest dostrajany/celowo do danej stacji nadawczej zwanej częstotliwością nadawania, to właśnie harmoniczne, a treść przesyłanej informacji to przebiegi podstawowe zwane obwiednią. Odbywa się to dwukrotnie, w stopniu wejściowym/wyjściowym nadajnika czyli obwodzie rezonansowym stopnia wejściowego/wyjściowego oraz później w torze częstotliwości pośredniej. Taka dwukrotna przemiana cechuje odbiorniki superheterodynowe. Obecnie widzimy powolny, naturalny i nieuchronny zmierzch tej techniki przesyłu informacji.
Nie będę dalej młócił słomy już wymłóconej a raczej już nie proszę, ale nakazuję żeby nie zajmować się różniczkami/pochodnymi w tej materii. Widać, że Tobie się cholernie spodobała i teraz będziesz, nie mając pojęcia, wtykał gdzie się da. Przy Twojej zdolności kojarzeń może i będziesz miał pretensje do wytwórców zupek "chińskich" ze w składzie/przepisie nie ma wyjaśnień zaraz jak to nazwałeś.....parafrazując: "Czy można wywołać smak zupy na innym smaku i jaka będzie prędkość drugiej pochodnej wobec prędkości pierwszej pochodnej czasu gotowania?


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Niech rysunek przedstawia fale na morzu, która z pt a do pt b przemierza w określonym czasie.
Rozniczka dlatego, ze chcę aby falujące morze bylo potraktowane jako morze bez fal, linia fali jako prosta, na której dopiero powstaje fala.

Takie drugiego rzędu zniekształcenie rozchodzące się na podstawie zniekształcenia pierwszego rzędu będzie przemierzać z a do b w zdecydowanie krótszym czasie niż podstawowe zniekształcenie.

Podstawą tego musi być jednak to, ze na całym odcinku a, b występuje już zniekształcenie pierwszego rzędu. Czyli podstawą fali na fali musi być to, ze cale morze już faluje.
17-04-2016 16:27 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Niech rysunek przedstawia fale na morzu, która z pt a do pt b przemierza w określonym czasie.

Jaki rysunek??? Nie widzę.

>Rozniczka dlatego, ze chcę aby falujące morze bylo potraktowane jako morze bez fal, linia fali jako prosta, na której dopiero powstaje fala.

Definicję różniczki/pochodnej podałem. Nie przyjmujesz jej? To podaj swoją i pokaż że można taką pochodną odnieść do falującego morza bez fal.

>Takie drugiego rzędu zniekształcenie rozchodzące się na podstawie zniekształcenia pierwszego rzędu będzie przemierzać z a do b w zdecydowanie krótszym czasie niż podstawowe zniekształcenie.

Nie ma rysunku, nie wiadomo jak sobie to wyobrażasz i o czym piszesz.

>Podstawą tego musi być jednak to, ze na całym odcinku a, b występuje już zniekształcenie pierwszego rzędu. Czyli podstawą fali na fali musi być to, ze cale morze już faluje.

Troszkę trwało bym doszedł do siebie. No to jak w końcu jest z tym falującym morzem bez fal. Wyjaśnij pierwej co to jest zniekształcenie pierwszego rzędu. Jak wg Ciebie wyglądałoby zniekształcenie piątego na ten przykład rzędu? Jakkolwiek to przyjąć, to co ma do tego pochodna???? Pochodna jakiej funkcji!?
No Krystkon! Jajca sobie robisz czy naprawdę nic do Ciebie co piszę nie dociera?
Czy po prostu, zwyczajnie nie wiesz o czym piszesz? Jeśli robisz jajca holenderskie, to pisuj skecze do kabaretu. Jeżeli nie dociera do Ciebie nic z zewnątrz, poza osobistą "twórczością", to lepiej byś zrobił gdybyś nauczył się grać na harmonijce ustnej i pogrywał sobie i przechodniom w podziemnych przejściach dla pieszych, a nie tracił Twój bezcenny czas na tym forum. Dorobiłbyś sobie trochę. Żadna uczciwa praca nie hańbi! No tak. Znów nie przewidziałem, że do Ciebie nic nie dociera z zewnątrz, to i muzyka i słuch muzyczny masz do dupy. Znów nie trafiłem, a tak dobrze się starałem, by Tobie pomóc zrzucić te megalomańskie wizje z siebie.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Chętnie wytłumaczę ci co to jest natężenie w natężeniu to jest zniekształcenie w zniekształceniu. Co to oznacza?
Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu i potraktujmy tę przemianę jako stalą dla tego prądu. Tzn, ze przy odbiorze prądu zawsze oczekujesz tej samej zmiany natężenia. Taki przemienny prąd można tym samym traktować jako stały.

odstępstwo od stałej przemiany jest zmianą drugiego rzędu.
Zmiany drugiego rzędu zachodzą szybciej niż zmiany pierwszego rzędu.
Christos (2696 punktów)

>Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu i potraktujmy tę przemianę jako stalą dla tego prądu.

No brawo! Jesteś bliski odkrycia zasady działania klatkowego silnika jednofazowego.

No gods, no masters...I am who I am.
17-04-2016 16:32 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu i potraktujmy tę przemianę jako stalą dla tego prądu.
>No brawo! Jesteś bliski odkrycia zasady działania klatkowego silnika jednofazowego.
>
No gods, no masters...I am who I am.


No bystry jest ten Krystkon. Tyle, że już ktoś to wymyślił. Przeżyłem podobną historię. Na koleżeńskim "spotkaniu" wymyśliliśmy kanalizację dla naszego osiedla. W urzędzie nas pognano żelaznymi drągami, bo okazało się, że kanalizację jakieś dranie wymyślili już cztery tysiące lat temu.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
17-04-2016 18:03 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu i potraktujmy tę przemianę jako stalą dla tego prądu.
>>No brawo! Jesteś bliski odkrycia zasady działania klatkowego silnika jednofazowego.
>>
No gods, no masters...I am who I am.

>No bystry jest ten Krystkon. Tyle, że już ktoś to wymyślił. Przeżyłem podobną historię. Na koleżeńskim "spotkaniu" wymyśliliśmy kanalizację dla naszego osiedla. W urzędzie nas pognano żelaznymi drągami, bo okazało się, że kanalizację jakieś dranie wymyślili już cztery tysiące lat temu.
>
>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja


Dla mnie różniczka to stałość zmiany a skoro coś zmienia się w sposób ustalony to wg mnie taką zmienną można przyjąć za stałą.

Dam ci przykład jak wytworzyć dźwięk w dźwięku. W membranę głośnika wbudowujesz drugi głośnik, wydający dźwięki o większej częstotliwości od tego, w który jest wbudowany.
Przyjmijmy, że membrana podstawowego głośnika, w którą wbudowany jest głośnik pochodny, drga stale z częstotliwością 100 Hz. Czyli cały głośnik drugiego rzędu drga z tą częstotliwością. Głośnik drugiego rzędu wbudowany w membranę pierwszego wydaje dźwięk w częstotliwości powiedzmy 1 KHz.
W pewnej odległości mamy podobnie skonstruowany mikrofon, tzn. mikrofon drugiego rzędu wbudowany jest w membranę mikrofonu pierwszego rzędu. Ta konstrukcja wymagałaby dokładnego obliczenia wielkości membrany pierwszego i drugiego rzędu, żeby działały odpowiednio na odpowiednich częstotliwościach. Tu także membrana pierwszego rzędu drgałaby wraz z w wbudowanym w nią mikrofonem drugiego rzędu, który rejestrowałby dźwięk drugiego rzędu.

I zakładając, że dźwięk pierwszego rzędu rozprzestrzeniłby się tak, że mikrofon pierwszego rzędu rejestrowałby ten dźwięk, z jaką prędkością rozprzestrzeniłby się dźwięk drugiego rzędu?

Wenancjusz bez uciekania do kolejnych opisów odpowiedz wprost na proste jak budowa cepa pytanie:

Czy zmiana natężenia światła w próżni rozprzestrzenia się z prędkością światła w próżni czy z inną prędkością i skąd ta ewentualna różnica?

Dla ułatwienia. Światło z księżyca dociera do ziemi w 1,28s. Jeśli będziesz obserwował światło z księżyca i wydarzy się zmiana jego natężenia to czy zmianę natężenia zaobserwujesz także po upływie 1,28s od wydarzenia się jej na księżycu czy po innym czasie?
17-04-2016 18:21 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Dla mnie różniczka to stałość zmiany a skoro coś zmienia się w sposób ustalony to wg mnie taką zmienną można przyjąć za stałą.

A moj samochod przy hamowaniu zmienia predkosc. A skoro zmienia predkosc to wg mnie mozna hamowanie przyjac za przyspieszenie
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Dla mnie różniczka to stałość zmiany a skoro coś zmienia się w sposób ustalony to wg mnie taką zmienną można przyjąć za stałą.
>A moj samochod przy hamowaniu zmienia predkosc. A skoro zmienia predkosc to wg mnie mozna hamowanie przyjac za przyspieszenie

Przecież to tylko kwestia odniesienia. Podczas hamowania samochód przyśpiesza względem ciebie, czy też twojego ciała, bo przecież nie utożsamiacie ego z ciałem, w tył.

Co to znaczy prąd stały? Wystarczy przepuścić taki przez drgający jak struna przewód i już jest przemienny.
17-04-2016 21:59 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Przecież to tylko kwestia odniesienia. Podczas hamowania samochód przyśpiesza względem ciebie, czy też twojego ciała, bo przecież nie utożsamiacie ego z ciałem, w tył.
>Co to znaczy prąd stały? Wystarczy przepuścić taki przez drgający jak struna przewód i już jest przemienny.

No Tak przyspiesza, ze podczas hamowania musze wysiadac i gonic samochod bo wzgledem samochodu zawsze teleportuje mnie do bagaznika.
18-04-2016 08:06 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Dla mnie różniczka to stałość zmiany a skoro coś zmienia się w sposób ustalony to wg mnie taką zmienną można przyjąć za stałą.

Przecież podałem Tobie definicję różniczki/pochodnej i Tobie nie pasuje znów i wyobrażasz sobie swoją prywatną różniczkę? I tak ma być? Do mojej wypowiedzi o pochodnej/różniczce mogę tylko dodać, że różniczka jest narzędziem języka matematyki w szczególności analizy matematycznej.
Dla Krystkona zmienną w jego różniczce prywatnej można przyjąć za wartość stałą.

>>A moj samochod przy hamowaniu zmienia predkosc. A skoro zmienia predkosc to wg mnie mozna hamowanie przyjac za przyspieszenie
To nie jest śmieszne. Tak. W fizyce istnieje pojęcie przypieszenia ujemnego działającego w kierunku zmniejszenia pędu ciała.

>Przecież to tylko kwestia odniesienia. Podczas hamowania samochód przyśpiesza względem ciebie, czy też twojego ciała, bo przecież nie utożsamiacie ego z ciałem, w tył.
>Co to znaczy prąd stały? Wystarczy przepuścić taki przez drgający jak struna przewód i już jest przemienny.

Tu kolego przegiąłeś na maxa. Widać gitarzysta jakiś albo co? A różnica w nazewnictwie technicznym była wyjaśniana Krystkonowi kilka razy przeze mnie i też nie rozumie. Zobacz moje odpowiedzi na "problemy" Krystkona.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wenancjusz chwala ci za 47lat studiowania inni też chcieliby a nie mogą wiec muszą tak ale nie rób ze mnie jaj, iż nie można z sensem powiedzieć, ze wypełnienie szlauchu wodą to przekształcenie pierwszego rzędu a wywołanie fali w wodzie wypełniającej szlauch to przekształcenie drugiego rzędu zbudowane na pierwszym i ze oba przekształcenia mają różne prędkości.

Mają i jedna zmiana jest pochodną drugiej chcesz tego czy nie chcesz.
18-04-2016 10:26 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Wenancjusz chwala ci za 47lat studiowania inni też chcieliby a nie mogą

ALE TY MOGŁEŚ I NAWET TERAZ MOŻESZ !!!!!!
SPOŁECZEŃSTWO ZAPŁACIŁO NA TWOJE WYKSZTAŁCENIE.

BIBLIOTEKI W BERLINIE SĄ BEZPŁATNE, TYLKO TWÓJ DEBILNY UMYSŁ TEGO NIE ROZUMIE I MAJĄC ZEROWĄ WIEDZĘ POUCZA INNYCH, ZAMIAST CHOĆ JEDNĄ KSIĄŻKĘ PRZECZYTAĆ!

>Mają i jedna zmiana jest pochodną drugiej chcesz tego czy nie chcesz.
To czy czegoś chcesz czy nie, nie ma znaczenia
Na szczęście nie masz mocy zmiany praw fizyki, to że ci się nie podobają to twój problem
18-04-2016 11:05 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Na szczęście nie masz mocy zmiany praw fizyki, to że ci
> się nie podobają to twój problem

Myślę że problem krystkona polega na tym, że nie może tu zabłysnąć znajomością zagadnień fizyki i elektrotechniki.
A bardzo chciałby. I tak tłumaczy coś bidnemu wenancjuszowi, tłumaczy.. a oklasków zero. Za to znów bęcki.

A czas leci. Może to jednak o to chodzi, żeby jakoś bezboleśnie przeleciał.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
18-04-2016 12:53 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Wenancjusz chwala ci za 47lat studiowania inni też chcieliby a nie mogą
>ALE TY MOGŁEŚ I NAWET TERAZ MOŻESZ !!!!!!
>SPOŁECZEŃSTWO ZAPŁACIŁO NA TWOJE WYKSZTAŁCENIE.
>BIBLIOTEKI W BERLINIE SĄ BEZPŁATNE, TYLKO TWÓJ DEBILNY UMYSŁ TEGO NIE ROZUMIE I MAJĄC ZEROWĄ WIEDZĘ POUCZA INNYCH, ZAMIAST CHOĆ JEDNĄ KSIĄŻKĘ PRZECZYTAĆ!
>>Mają i jedna zmiana jest pochodną drugiej chcesz tego czy nie chcesz.
>To czy czegoś chcesz czy nie, nie ma znaczenia
>Na szczęście nie masz mocy zmiany praw fizyki, to że ci się nie podobają to twój problem

Ależ szarley'u. Jak możesz taki światły umysł, niwelujący jednym zdaniem zmienność prędkości światła w próżni zależnej od natężenia (chyba jego marnego umysłu), strofować! On ten zacz, jeszcze wszystkich dureństw miażdżących logikę, wiedzę niewiedzą, nie wygłosił publicznie. A zapewniam Ciebie, że ma niezgłębione, jak zwyczajna ludzka głupota nie mająca dna, możliwości.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
18-04-2016 13:01 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Ależ szarley'u. Jak możesz taki światły umysł, niwelujący jednym zdaniem zmienność prędkości światła w próżni zależnej od natężenia (chyba jego marnego umysłu), strofować!

Kajam się, sam powinienem do Szwedzkiej akademii napisać o uznanie dla świetlistej teorii o zamianie prądu stałego w przemienny metodą rozedrgania przewodnika
18-04-2016 15:38 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Kajam się, sam powinienem do Szwedzkiej akademii napisać o uznanie
> dla świetlistej teorii o zamianie prądu stałego w przemienny
> metodą rozedrgania przewodnika

Nowatorstwo w metodzie rozedrgania przewodnika nie jest jedyne. Oto niżej mamy wzmiankę o pewnej przemianie O cechach tej cudownej przemiany jednak znów cisza - skąd my to znamy?
K H-K: Cytat:
Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu i potraktujmy tę przemianę jako stalą dla tego prądu.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> Kajam się, sam powinienem do Szwedzkiej akademii napisać o uznanie
>> dla świetlistej teorii o zamianie prądu stałego w przemienny
>> metodą rozedrgania przewodnika
>Nowatorstwo w metodzie rozedrgania przewodnika nie jest jedyne. Oto niżej mamy wzmiankę o pewnej przemianie O cechach tej cudownej przemiany jednak znów cisza - skąd my to znamy?
>K H-K: Cytat:
Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu i potraktujmy tę przemianę jako stalą dla tego prądu.

>
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?


A dobę - dzień i potem noc - mógłbyś uznać za pewną stalą?
To jest w końcu zmiana.
18-04-2016 16:03 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A dobę - dzień i potem noc - mógłbyś uznać za pewną stalą?

Doba to rzeczownik, nazwa czegoś. Określ tą stałą matematycznie.

>To jest w końcu zmiana.

Pytanie pomocnicze: zmiana czego i co ile?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> A dobę - dzień i potem noc - mógłbyś uznać za pewną stalą?
>Doba to rzeczownik, nazwa czegoś. Określ tą stałą matematycznie.
>>To jest w końcu zmiana.
>Pytanie pomocnicze: zmiana czego i co ile?
>
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?


A jak dostrzegasz, ze dzień wydłuża się a noc skraca?
Przecież to jest zmiana w zmianie a zmian w zmianach nie ma bo to ponoć absurd.
18-04-2016 16:26 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
na piąte urodziny kupię ci wrotki.

Kiedy będą?
18-04-2016 19:47 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>na piąte urodziny kupię ci wrotki.
>Kiedy będą?

Znów nie rozumiesz. Na piąte urodziny Krystkona... na tym forum.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
18-04-2016 19:58 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>na piąte urodziny kupię ci wrotki.
>Kiedy będą?

A ja waham się, czy po nich będzie szedł mu szósty rok, czy może czwarty


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
18-04-2016 19:38 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>> A dobę - dzień i potem noc - mógłbyś uznać za pewną stalą?
>>Doba to rzeczownik, nazwa czegoś. Określ tą stałą matematycznie.
>>>To jest w końcu zmiana.
>>Pytanie pomocnicze: zmiana czego i co ile?
>>
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

>A jak dostrzegasz, ze dzień wydłuża się a noc skraca?
>Przecież to jest zmiana w zmianie a zmian w zmianach nie ma bo to ponoć absurd.

Tak i to jest spostrzeżenie Twoje. A zmiany w zmianach nie można przyjąć jako pewną stałą jak to określiłeś?


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
18-04-2016 19:56 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>A jak dostrzegasz, ze dzień wydłuża się a noc skraca?
>Przecież to jest zmiana w zmianie a zmian w zmianach nie ma bo to ponoć absurd.

Iee.. tam Żaden absurd. Zauważ, że modulacja fali o określonej częstotliwości, np. w Warszawie 105.7 Mhz niesie ze sobą przebogate informacje Radia ZET: poranny serwis, muzykę, nawet rozmowy ze słuchaczami, a czasem i milion wygranej (czyli coś, co tymczasowo uratowałoby Ci życie)

Nauczyłeś się odpowiadać pytaniami na pytania, kluczyć pisząc niekonkretnie i mgliście "dobę - dzień i potem noc - mógłbyś uznać za pewną stalą" ale ja nie ustąpię: określ swoją stałą matematycznie tzn. co to jest konkretnie. Oczywiście umiesz. Umiesz?

Jeśli chcesz tylko powiedzieć, że ze dzień wydłuża się, a noc skraca, może być to równie dobrze wstęp do jakiegoś wiersza, a nie zastanawianie się nad zmiennością.
Czyli znów zły portal.

A jak tam wychodzi Ci różniczkowanie (pochodna) funkcji sinus?
Kiedyś na studiach mieliśmy takie powiedzenie, że pochodna to liczba butelek piwa którą można kupić ze sprzedanych butelkach z imprezy. Ciekaw jestem, czy znasz dalszą część dowcipu


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
18-04-2016 11:00 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wenancjusz chwala ci za 47lat studiowania inni też chcieliby a nie mogą

Nie wszystko w życiu można od nowa. Ty już wybrałeś wcześniej swoją drogę i dlatego jesteś, gdzie jesteś. Cóż, nietrudno zauważyć że niestety nie tam, gdzie wenancjusz, czy szarley.

> wiec muszą tak

Wcale nie muszą. Rzucasz innym do analizy jakieś śmieci z nadzieją, że je dla Ciebie wyprostują.
Czy Ty ludzi szanujesz? Dziwisz się, że są szorstcy?
Mnie to nie dziwi.

> ale nie rób ze mnie jaj, iż nie można z sensem powiedzieć, ze
> wypełnienie szlauchu wodą to przekształcenie pierwszego rzędu

Można powiedzieć, ale w tym z pewnością nie ma sensu. To zwykłe pitolenie na antenie.

> a wywołanie fali w wodzie wypełniającej szlauch to przekształcenie
> drugiego rzędu zbudowane na pierwszym i ze oba przekształcenia mają różne prędkości

Krystkon. Co dostaniesz różniczkując sinusoidalny kształt fali na wodzie? Zastanów się.

>Mają i jedna zmiana jest pochodną drugiej chcesz tego czy nie chcesz

Która zmienna w tym przypadku jest pochodną jakiej?
Wywołanie fali na wodzie to czynność, a nie zmienna. Jak już coś wychodzi z pod Twoich palców, to przynajmniej naucz się być odrobinę precyzyjniejszym.
A może Ty chcesz być niezgodny z prawami matematyki / fizyki? Hm, ambitne zadanie


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
18-04-2016 12:38 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Wenancjusz chwala ci za 47lat studiowania inni też chcieliby a nie mogą wiec muszą tak ale nie rób ze mnie jaj....

Ponieważ (nie powinno się zaczynać zdania od "ponieważ") wyrwałeś z kontekstu zdania pewną część, by wybrzydzać, muszę za Ciebie przytoczyć całe zdanie padalcze. "....47 lat pracy i studiowania...". Proszę byś wyjaśnił:
1.Czy to było 47 lat studiowania i trochę pracy?
2.Czy to było 47 lat pracy w zawodzie w tym i studiowanie?
3.Czy to było sumaryczne (całkowe) określenie praca+studiowanie?
Jaja, to sam z siebie robisz i masz jeszcze czelność wnosić jakiekolwiek pretensje, że jesteś dyskryminowany?
Chwała i również Tobie, o wielki, albowiem jako mgr ekonomii, jak dotąd na tym forum nikogo nie porwałeś i nie powaliłeś tak jak i na własnym portalu. Gdzie swojej gęby nie rozdziawisz wygłaszając swoje mądrości, tam spokój i cisza. Ty się wtrącasz i co masz? Nie widzisz? Tylko sraczkę intelektualną.
A w ogóle Twoja opinia g.. mnie obchodzi. Gdyby pochodziła od osoby, którą szanuję, to bym ją wziął do serca. Ale od Ciebie, kiedy Ty sam się nie szanujesz? W czym miałeś zdobyć sobie autorytet i szacunek racjonalisty? Szczerze wyjaśnij jak to widzisz? No to by było na tyle słów ewangelii i przekażcie sobie znak pokoju.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
18-04-2016 13:15 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Wenancjusz chwala ci za 47lat studiowania inni też chcieliby a nie mogą wiec muszą tak ale nie rób ze mnie jaj....
>Ponieważ (nie powinno się zaczynać zdania od "ponieważ") wyrwałeś z kontekstu zdania pewną część, by wybrzydzać, muszę za Ciebie przytoczyć całe zdanie padalcze. "....47 lat pracy i studiowania...". Proszę byś wyjaśnił:
>1.Czy to było 47 lat studiowania i trochę pracy?
>2.Czy to było 47 lat pracy w zawodzie w tym i studiowanie?
>3.Czy to było sumaryczne (całkowe) określenie praca+studiowanie?
>Jaja, to sam z siebie robisz i masz jeszcze czelność wnosić jakiekolwiek pretensje, że jesteś dyskryminowany?
>Chwała i również Tobie, o wielki, albowiem jako mgr ekonomii, jak dotąd na tym forum nikogo nie porwałeś i nie powaliłeś tak jak i na własnym portalu. Gdzie swojej gęby nie rozdziawisz wygłaszając swoje mądrości, tam spokój i cisza. Ty się wtrącasz i co masz? Nie widzisz? Tylko sraczkę intelektualną.
>A w ogóle Twoja opinia g.. mnie obchodzi. Gdyby pochodziła od osoby, którą szanuję, to bym ją wziął do serca. Ale od Ciebie, kiedy Ty sam się nie szanujesz? W czym miałeś zdobyć sobie autorytet i szacunek racjonalisty? Szczerze wyjaśnij jak to widzisz? No to by było na tyle słów ewangelii i przekażcie sobie znak pokoju.
>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja

>

Wenancjuszu nie spodobała ci się moja ekonomia i próbujesz mną wzgardzić. Może wydaje ci się, ze za twoją wyjątkowość należy ci się więcej i z moja ekonomią jest ci nie po drodze. Ja wiem jednak, ze twoje więcej to mniej dla gościa ze zdeformowanymi od kleczenia kolanami, którego poznałem. Choc ja w tym co proponuję nie szukam mniej dla ciebie a innej organizacji przez co wyższej efektywności. Materialnie nie ma być mniej dla ciebie ale w stosunkach społecznych i respekcie to rzeczywiście może nieco mniej.
18-04-2016 13:46 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Wenancjusz chwala ci za 47lat studiowania inni też chcieliby a nie mogą wiec muszą tak ale nie rób ze mnie jaj, iż nie można z sensem powiedzieć, ze wypełnienie szlauchu wodą to przekształcenie pierwszego rzędu a wywołanie fali w wodzie wypełniającej szlauch to przekształcenie drugiego rzędu zbudowane na pierwszym i ze oba przekształcenia mają różne prędkości.
>Mają i jedna zmiana jest pochodną drugiej chcesz tego czy nie chcesz.
>
Wypowiedzieć z sensem mogę tyle tylko, że to Ciebie nie zadowoli bo tego nie rozumiesz! Pętaku! Nie wiesz o czym piszesz, nie wiesz nawet co nie wiesz, nomen omen. A wpierdalasz się w dyskusje na tematy Tobie nieznane, jak koszula w dupę. Ładnie to? To jest zachowanie bachora, jedynaka rozpieszczonego, zarozumiałego, wychowywanego w systemie bezstresowym. Powiedz mi Krystkon o czym można z Tobą rozmawiać??? Czy można Ciebie traktować z, nawet sympatycznym przymrużeniem oka? Wybacz. Twoja kindersztuba ciebie deklasuje bez przecinków i kropek. I to nie ja, Wenancjusz, czy szarley, czy Jacek Głodzik, czy Ebwalaim, czy nawet Twój były obrońca Belfer000, któremu dokopałeś w końcu bezlitośnie, jesteśmy w Twojej wyobraźni zgrają atakującą Ciebie. Nie! Jesteśmy tylko tymi, którzy wytykają Tobie bzdury i głupotę prostą, prezentowaną przez Ciebie i w Twoim wykonaniu. Wybacz, ale trzeba to powiedzieć głośno, bo nie każdy czytając Twoje bzdury reaguje. Jedynie niektórzy reagują. Nie twórz tu teorii spiskowych na Ciebie, bo to nieprawda. Już samo takie stwierdzenie Ciebie zdeklasowało na "dzień dobry". Dlaczego z uporem zawsze coś proponujesz do dyskusji nie kończąc poprzednich, dlaczego lekceważysz pytających o wyjaśnienia (łącznie ze mną), dlaczego się obrażasz jak Tobie ktoś odpisze dosadnie bo go lekceważysz? Krystkonie! Weź te Twoje szlauchy pocięte na 2 części i one zaś pocięte na dwie dalsze części mające służyć do wyjaśnienia splątania stanu i odejdź w spokoju. Już tu byli tacy, którzy zagadnienie dylatacji czasu uzasadniali na trójkącie prostokątnym, przywołując twierdzenie Pitagorasa przy prędkościach prostopadłych(sic!) do dziś nie wiadomo do czego prostopadłych. Ty wyjaśniasz pociętymi szlauchami i puszczaną wodą przez nie. Sam zapracowałeś sobie na to by Ciebie lekceważyć, a nawet wyśmiewać. Nie miej więc do w/w wymienionych pretensji.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
18-04-2016 14:15 
 0 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ja ci nie wierzę, ze wiesz czego ja nie wiem, tak bak nigdy nie wierzę lekarzom, bo kiedy zadac ci proste pytanie zawsze uciekasz w rozbudowane opisy.

Czy fotony oddziałują ze sobą tak jak cząsteczki z objętością, masą i czasem istnieją czy nie?
Czy bylo doświadczalnie sprawdzane tempo propagacji zmiany polaryzacji światła bez przerywania strumienia światła czy nigdy? To samo dotyczy natężenia światła pochodzącego z jednego źródła?
Czy w proponowanym przeze doświadczeniu z jednym obwodem szeregowym i dwoma równoległymi amperomierz zareaguje na przerwanie obwodu równoległego i w jakim tempie wobec prędkości pokonania odwodu szeregowego. Zaznaczam, ze Ebwailam twierdzi, ze amperomierz nie zareaguje choć obwody są równolegle.

Możesz odpowiedzieć jednozdaniowo bez odsyłania do 500 stronnicowych książek czy uciekniesz?
18-04-2016 19:30 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Ja ci nie wierzę, ze wiesz czego ja nie wiem, tak bak nigdy nie wierzę lekarzom, bo kiedy zadac ci proste pytanie zawsze uciekasz w rozbudowane opisy.
>Czy fotony oddziałują ze sobą tak jak cząsteczki z objętością, masą i czasem istnieją czy nie?

Dlatego odchodzę w opisy, by nauczyć Ciebie pisania zrozumiałego i sensownego. Bierz ze mnie przykład. Dlatego również, że Twoja prywatna matematyka mnie nie interesuje, bo nawet i taką się też nie posługujesz. Zresztą pokaż mi takiego na tym forum, który rozumie Twoją prywatną matematykę. Jeśli takiego nie ma to tylko dlatego, że Twojej prywatnej matematyki też nie ma.

>Czy bylo doświadczalnie sprawdzane tempo propagacji zmiany polaryzacji światła bez przerywania strumienia światła czy nigdy? To samo dotyczy natężenia światła pochodzącego z jednego źródła?

Co to ma być znów za myśl?
Powyżej napisałem, że nie potrafisz najprostszych spraw opisać z sensem i zrozumiale. Więc nie starasz się poprawić i moje uwagi lekceważysz, to tak jakbyś i mnie lekceważył. Więc i tak Ciebie w rewanżu traktuję.

>Czy w proponowanym przeze doświadczeniu z jednym obwodem szeregowym i dwoma równoległymi amperomierz zareaguje na przerwanie obwodu równoległego i w jakim tempie wobec prędkości pokonania odwodu szeregowego. Zaznaczam, ze Ebwailam twierdzi, ze amperomierz nie zareaguje choć obwody są równolegle.

Oczywiście Ebvalaim ma rację niepodważalną, całkowicie. Bierz również przykład z niego jak się pisze zrozumiale.

>Możesz odpowiedzieć jednozdaniowo bez odsyłania do 500 stronnicowych książek czy uciekniesz?

O "uciekaniu" to nikt nie wie lepiej jak Ty. Przyciśnięty do muru pytaniami właśnie Ty rejterujesz. Więc nie truj i nie odwracaj kota do góry ogonem. Jak mogę rozmawiać z dyletantem jednym zdaniem? Tak jak lapidarnie Ty to robisz? Nie potrafię, wybacz.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
18-04-2016 21:15 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Czy fotony oddziałują ze sobą tak jak cząsteczki z objętością, masą i czasem istnieją czy nie?
Pomijając, że nie wiem, co to cząsteczki "z czasem" i pytanie jest mocno nieprecyzyjne, krótka odpowiedź może być taka: bardzo, bardzo rzadko - tak że praktycznie można uznać, że nie.

Dłuższa odpowiedź: www.quora.(*)ns-interact-with-other-photons
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Czy fotony oddziałują ze sobą tak jak cząsteczki z objętością, masą i czasem istnieją czy nie?
>Pomijając, że nie wiem, co to cząsteczki "z czasem" i pytanie jest mocno nieprecyzyjne, krótka odpowiedź może być taka: bardzo, bardzo rzadko - tak że praktycznie można uznać, że nie.
>Dłuższa odpowiedź: www.quora.(*)ns-interact-with-other-photons

A interferencja fal?
A splątanie fotonów?
Jak to wyjaśnić bez oddziaływania fotonów?
Bez oddziaływań fale nie powinny nakładać się, tworzyć odmiennej częstotliwości, tylko częstotliwości powinny być nieustannie dwie.

Każda cząsteczka ma przecież swój czas istnienia. Nic nie jest wieczne.
Ebvalaim (2787 punktów)
>A interferencja fal?
>A splątanie fotonów?
>Jak to wyjaśnić bez oddziaływania fotonów?
To kompletnie inne zjawiska.

Przez "oddziaływanie" w fizyce kwantowej rozumie się coś, co pozwala cząstkom "odbijać się od siebie" (obrazowo pisząc). Coś takiego fotonów (prawie) nie dotyczy.

Interferencję można postrzegać jako "przelatywanie cząstek przez siebie" (znów bardziej obrazowo, niż ściśle). Ponieważ jednak cząstki kwantowe nigdy nie są w konkretnym miejscu, a mają jakiś rozkład prawdopodobieństwa, takie przelatywanie przez siebie kończy się wzajemnym wpływaniem na tenże rozkład i pewną modyfikacją miejsc, gdzie cząstka może się znajdować, a gdzie nie może.

Co do splątania - polega ono najprościej rzecz mówiąc na tym, że kilka cząstek ma wspólny stan. Pomiar zrobiony na jednej cząstce dostarcza wtedy jakiejś informacji na temat pozostałych, ale nie ma tu żadnego oddziaływania.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>A interferencja fal?
>>A splątanie fotonów?
>>Jak to wyjaśnić bez oddziaływania fotonów?
>To kompletnie inne zjawiska.
>Przez "oddziaływanie" w fizyce kwantowej rozumie się coś, co pozwala cząstkom "odbijać się od siebie" (obrazowo pisząc). Coś takiego fotonów (prawie) nie dotyczy.
>Interferencję można postrzegać jako "przelatywanie cząstek przez siebie" (znów bardziej obrazowo, niż ściśle). Ponieważ jednak cząstki kwantowe nigdy nie są w konkretnym miejscu, a mają jakiś rozkład prawdopodobieństwa, takie przelatywanie przez siebie kończy się wzajemnym wpływaniem na tenże rozkład i pewną modyfikacją miejsc, gdzie cząstka może się znajdować, a gdzie nie może.
>Co do splątania - polega ono najprościej rzecz mówiąc na tym, że kilka cząstek ma wspólny stan. Pomiar zrobiony na jednej cząstce dostarcza wtedy jakiejś informacji na temat pozostałych, ale nie ma tu żadnego oddziaływania.
>

To nie jest tylko zmierzenie stanu jednej, żeby poznać stan drugiej ale zmiana stanu jednej, żeby zmienić stan drugiej.
Czyż nie o to chodzi w splątaniu, ze zmiana polaryzacji na jednym końcu światłowodu zmienia polaryzację na drugim końcu?
Ebvalaim (2787 punktów)
>To nie jest tylko zmierzenie stanu jednej, żeby poznać stan drugiej ale zmiana stanu jednej, żeby zmienić stan drugiej.
>Czyż nie o to chodzi w splątaniu, ze zmiana polaryzacji na jednym końcu światłowodu zmienia polaryzację na drugim końcu?
Niezupełnie.
W fizyce kwantowej, pomiar i zmiana stanu to w zasadzie to samo. Jedyny sposób wpływania na stan cząstek to pomiar i każdy pomiar wpływa na stan cząstek. Problem polega na tym, że nie masz kontroli nad wynikiem pomiaru. W efekcie mierząc stan cząstki ze splątanej pary faktycznie zmieniasz stan drugiej cząstki z pary, ale nie jesteś w stanie sprawić, żeby przyjęła taki stan, jak chcesz. Z punktu widzenia osoby mierzącej drugą cząstkę wynik nadal jest losowy.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>To nie jest tylko zmierzenie stanu jednej, żeby poznać stan drugiej ale zmiana stanu jednej, żeby zmienić stan drugiej.
>>Czyż nie o to chodzi w splątaniu, ze zmiana polaryzacji na jednym końcu światłowodu zmienia polaryzację na drugim końcu?
>Niezupełnie.
>W fizyce kwantowej, pomiar i zmiana stanu to w zasadzie to samo. Jedyny sposób wpływania na stan cząstek to pomiar i każdy pomiar wpływa na stan cząstek. Problem polega na tym, że nie masz kontroli nad wynikiem pomiaru. W efekcie mierząc stan cząstki ze splątanej pary faktycznie zmieniasz stan drugiej cząstki z pary, ale nie jesteś w stanie sprawić, żeby przyjęła taki stan, jak chcesz. Z punktu widzenia osoby mierzącej drugą cząstkę wynik nadal jest losowy.
>
Na sądzę, ze nie tylko w fizyce kwantowej mierzenie jest zwyczajne oddziaływaniem.
Ebvalaim (2787 punktów)
>Na sądzę, ze nie tylko w fizyce kwantowej mierzenie jest zwyczajne oddziaływaniem.
Gramatyka się cosik popsuła i nie potrafię rozkminić, co to zdanie miało przekazać.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Na sądzę, ze nie tylko w fizyce kwantowej mierzenie jest zwyczajne oddziaływaniem.
>Gramatyka się cosik popsuła i nie potrafię rozkminić, co to zdanie miało przekazać.

To smartfon + stres pisania w robocie.
Mierzenie to odziaływanie fizyczne, które zawsze zmienia stan badanego obiektu.
Np. spojrzeć na coś to zmieniać to co się obserwuje lub też ulec wzajemnej przemianie.
Ebvalaim (2787 punktów)
>Mierzenie to odziaływanie fizyczne, które zawsze zmienia stan badanego obiektu.
Nie da się ukryć.

>Np. spojrzeć na coś to zmieniać to co się obserwuje lub też ulec wzajemnej przemianie.
Nie. Spojrzeć na coś to jedynie zarejestrować fotony, które od tego czegoś się odbiły. Oddziaływanie zaszło w momencie odbicia, nie w momencie spojrzenia.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Mierzenie to odziaływanie fizyczne, które zawsze zmienia stan badanego obiektu.
>Nie da się ukryć.
>>Np. spojrzeć na coś to zmieniać to co się obserwuje lub też ulec wzajemnej przemianie.
>Nie. Spojrzeć na coś to jedynie zarejestrować fotony, które od tego czegoś się odbiły. Oddziaływanie zaszło w momencie odbicia, nie w momencie spojrzenia.

Strumień światła jest jak każdy inny strumień. Zablokuj odpływ a poprzez strumień będziesz oddziaływał ze źródłem.
Jak można twierdzić, ze fotony nie oddziałują ze sobą lecz oddziałują z innymi cząsteczkami, to juz choćby poprzez inną cząsteczkę oddziałują ze sobą.

To, ze nie potrafimy stwierdzić odbicia fotonów czy ich masy znaczy tylko tyle, ze nasze tępe zmysły nie potrafią oddziaływać na takim poziomie energetycznym. To jest za mało energii, żeby ruszyć elektrony w naszych mózgach.
Ebvalaim (2787 punktów)
>Strumień światła jest jak każdy inny strumień. Zablokuj odpływ a poprzez strumień będziesz oddziaływał ze źródłem.
No, nie bardzo.

>Jak można twierdzić, ze fotony nie oddziałują ze sobą lecz oddziałują z innymi cząsteczkami, to juz choćby poprzez inną cząsteczkę oddziałują ze sobą.
Poniekąd trafiłeś w sedno, ale brakuje tu jednego szczegółu

Otóż całe oddziaływanie elektromagnetyczne (które trzyma znaną na co dzień materię w kupie, a także odpowiada za to, że nie przenikamy przez ściany) sprowadza się do tego, że cząstki naładowane mogą pochłaniać/emitować fotony. Cząstki materii (protony, elektrony) stale wymieniają się fotonami, co my rejestrujemy jako ich przyciąganie lub odpychanie się. Różne możliwe procesy pochłaniania/emisji cząstek przedstawia się zwykle w postaci diagramów Feynmana, z których potem można wyliczyć prawdopodobieństwo tych procesów.

Im proces bardziej złożony, tym mniejsze jego prawdopodobieństwo. Najprostszy proces, w którym oddziałują ze sobą dwie cząstki naładowane polega na tym, że jedna z nich emituje foton, a druga go pochłania. Taki proces okazuje się być na tyle prawdopodobny, że efekty oddziaływań widać na co dzień. Trochę gorzej jest w przypadku dwóch fotonów.

Diagram najprostszego procesu dla dwóch fotonów jest przedstawiony w linku, który wstawiłem tu w którymś z poprzednich postów. W tym procesie fotony są pochłaniane przez wirtualną parę cząstka-antycząstka, która następnie anihiluje, emitując kolejne 2 fotony. Ten proces jest bardziej złożony i ma znacznie niższe prawdopodobieństwo. Efekt? Porównaj, co się dzieje, jak skrzyżujesz dwa strumienie wody, a co jak dwa strumienie światła Strumienie wody zderzają się i wpływają na siebie nawzajem, strumienie światła przechodzą przez siebie, w ogóle nie zauważając swojego istnienia.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Strumień światła jest jak każdy inny strumień. Zablokuj odpływ a poprzez strumień będziesz oddziaływał ze źródłem.
>No, nie bardzo.
>>Jak można twierdzić, ze fotony nie oddziałują ze sobą lecz oddziałują z innymi cząsteczkami, to juz choćby poprzez inną cząsteczkę oddziałują ze sobą.
>Poniekąd trafiłeś w sedno, ale brakuje tu jednego szczegółu
>Otóż całe oddziaływanie elektromagnetyczne (które trzyma znaną na co dzień materię w kupie, a także odpowiada za to, że nie przenikamy przez ściany) sprowadza się do tego, że cząstki naładowane mogą pochłaniać/emitować fotony. Cząstki materii (protony, elektrony) stale wymieniają się fotonami, co my rejestrujemy jako ich przyciąganie lub odpychanie się. Różne możliwe procesy pochłaniania/emisji cząstek przedstawia się zwykle w postaci diagramów Feynmana, z których potem można wyliczyć prawdopodobieństwo tych procesów.
>Im proces bardziej złożony, tym mniejsze jego prawdopodobieństwo. Najprostszy proces, w którym oddziałują ze sobą dwie cząstki naładowane polega na tym, że jedna z nich emituje foton, a druga go pochłania. Taki proces okazuje się być na tyle prawdopodobny, że efekty oddziaływań widać na co dzień. Trochę gorzej jest w przypadku dwóch fotonów.
>Diagram najprostszego procesu dla dwóch fotonów jest przedstawiony w linku, który wstawiłem tu w którymś z poprzednich postów. W tym procesie fotony są pochłaniane przez wirtualną parę cząstka-antycząstka, która następnie anihiluje, emitując kolejne 2 fotony. Ten proces jest bardziej złożony i ma znacznie niższe prawdopodobieństwo. Efekt? Porównaj, co się dzieje, jak skrzyżujesz dwa strumienie wody, a co jak dwa strumienie światła Strumienie wody zderzają się i wpływają na siebie nawzajem, strumienie światła przechodzą przez siebie, w ogóle nie zauważając swojego istnienia.

Skąd mam wiedzieć, ze światło pochodzące ze skrzyżowania promieni światła nie jest odbite i tym odbiciem zmienione tak, ze wygląda jakby strumienie przechodziły przez siebie?
Jesteś pewien źródła fotonów po skrzyżowaniu?
19-04-2016 14:23 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Skąd mam wiedzieć, ze światło pochodzące ze skrzyżowania promieni światła nie jest odbite i tym odbiciem zmienione tak, ze wygląda jakby strumienie przechodziły przez siebie?
>Jesteś pewien źródła fotonów po skrzyżowaniu?
Użyj różnokolorowych laserów. Albo światła o różnej polaryzacji.

Plus musiałbyś mieć niezłe szczęście, żeby akurat wszystkie fotony Ci się odbijały tak, że wyszłyby idealne przedłużenia początkowych promieni.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Skąd mam wiedzieć, ze światło pochodzące ze skrzyżowania promieni światła nie jest odbite i tym odbiciem zmienione tak, ze wygląda jakby strumienie przechodziły przez siebie?
>>Jesteś pewien źródła fotonów po skrzyżowaniu?
>Użyj różnokolorowych laserów. Albo światła o różnej polaryzacji.
>Plus musiałbyś mieć niezłe szczęście, żeby akurat wszystkie fotony Ci się odbijały tak, że wyszłyby idealne przedłużenia początkowych promieni.

W życiu w to nie uwierzę, ze bez względu na to czy światło pochłaniasz czy odbijasz nie oddziałujesz z jego źródłem.
Swiatlo to nie jest oddzielny byt. Swiatlo to czynność pomiędzy tym co światło emituje i pochłania. Sam zresztą to tak opisujesz a potem opisujesz światło jak planetę w przestrzeni, odrębne od tego.co je emituje, odrębne od tego co je pochłania. Tak nie może być.
19-04-2016 18:29 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Swiatlo to nie jest oddzielny byt. Swiatlo to czynność
Przepraszam bardzo, ale czy Ty czytasz czasem, co piszesz?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Swiatlo to nie jest oddzielny byt. Swiatlo to czynność
>Przepraszam bardzo, ale czy Ty czytasz czasem, co piszesz?
>
Jak coś nie ma objętości i masy to nazwałbyś to ciałem?
A jak nie ciało to co jeśli nie czynność.
Światło postrzegamy wyłącznie jako zmianę w tym co światło emituje i zmianę w tym co je pochłania. Nigdy inaczej. Siatkówka oka też światło pochłania.

Czy swiatlo istnieje w oderwaniu od ciała, które je emituje i ciała, które pochłania? Wątpię.
20-04-2016 08:41 
 Ocena 3 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>Jak coś nie ma objętości i masy to nazwałbyś to ciałem?
Czemu nie?

>A jak nie ciało to co jeśli nie czynność.
A to istnieją tylko ciała i czynności?

>Światło postrzegamy wyłącznie jako zmianę w tym co światło emituje i zmianę w tym co je pochłania. Nigdy inaczej. Siatkówka oka też światło pochłania.
>Czy swiatlo istnieje w oderwaniu od ciała, które je emituje i ciała, które pochłania? Wątpię.
Jak wobec tego wyjaśnisz działanie polaryzatorów, które zmieniają własności przechodzącego przez nie światła, ani go nie emitując, ani nie pochłaniając?
19-04-2016 14:26 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Na sądzę, ze nie tylko w fizyce kwantowej mierzenie jest zwyczajne oddziaływaniem.
>>Gramatyka się cosik popsuła i nie potrafię rozkminić, co to zdanie miało przekazać.
>To smartfon + stres pisania w robocie.
>Mierzenie to odziaływanie fizyczne, które zawsze zmienia stan badanego obiektu.
>Np. spojrzeć na coś to zmieniać to co się obserwuje lub też ulec wzajemnej przemianie.
>
Niestety to są efekty jak trzeba zajmować się robotą a nie smartfonem w tym czasie. Ja Go nie tłumaczę, ja tylko chciałbym wiedzieć co spowodowało takie rozchwianie jego umysłowości. Widać, że ma ambicje, tyle że umysłowość nieskładną i wiedzy nie ma w tematach przez siebie poruszanych chce/nie może/nie może pogłębiać. Dziękuję Ebvalom za pomoc, bo ja bym zareagował inaczej/czytaj gorzej i naraziłbym się na słuszne uwagi niestosownych zachowań.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
18-04-2016 23:14 
 Ocena 4 na 4
Belfer00 (720 punktów)
>Pętaku! Nie wiesz o czym piszesz, nie wiesz nawet co nie wiesz, nomen omen. A wpierdalasz się w dyskusje na tematy Tobie nieznane, jak koszula w dupę.
Chyba nie ma sensu tak się denerwować, popatrz jak Ebvalaim spokojnie argumentuje i wskazuje błędy.
>[...] czy nawet Twój były obrońca Belfer000, któremu dokopałeś w końcu bezlitośnie, [...].
Jakoś ostatnio przestałem czytać wpisy Krystkona.
Mógłbyś mi wskazać, w którym miejscu mi "dokopał bezlitośnie", bo mi chyba umknęło?
>Krystkonie! Weź te Twoje szlauchy pocięte na 2 części i one zaś pocięte na dwie dalsze części mające służyć do wyjaśnienia splątania stanu i odejdź w spokoju.
Ebvalaim wyjaśnił sprawę tych szlauchów.
Co do ogólnej idei całej Twojej wypowiedzi to się z Tobą zgadzam, choć ja bym to wyraził delikatniej.
Pozdrawiam.
19-04-2016 08:48 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
Belfer00! Masz rację. Niechcący podpowiedziałeś mi metodę polegającą na nie czytaniu rewelacji Krystkona, a przynajmniej nie reagowanie. Dostosuję się w miarę sił psychicznych do Twoich sugestii. Toć to nie jest żadna choroba psychiczna nie do wyleczenia. Nie mogę jedynie wytrzymać, pękam wręcz gdy osobnik ten bez pojęcia, pisze herezje o zjawiskach, o które na co dzień się ocieramy i winny temu człowiekowi nie sprawiać kłopotów ze zrozumieniem. Prowokuje przez pytania naiwniaka na ten przykład o całki i różniczki, gdy staram się wyjaśnić "w cziem dzieło" kilkakrotnie, on sobie interpretuje, że różniczka to zwyczajna różnica tyle, że mała, a całki nie ruszał na szczęście. Dziwię się, bo zakładałem iż piszę do gościa, który skończył U.E. we Wrocławiu a nie stolarza, i wiem również od mojego znajomego, który skończył U.A.M w Poznaniu na wydziale ekonomii i tam już na pierwszym roku rozpoczął kurs matematyki z całkami i różniczkami, które to nauki analizy matematycznej musiał sobie przypomnieć bodajże na czwartym roku, gdy spotkał się z zagadnieniami statystyki i analizy rynku. Krystkon tego daje przykład, że nie zna absolutnie co to jest. No chyba winienem się spodziewać więcej. Oburzam się gdy widzę dyletantyzm jawny u niego (zwłaszcza w sprawach technicznych), a on mimo uwag o bezprzedmiotowości swoich wynurzeń drąży pomysły (może z nocnych wizji, może zmazów) nie z tej planety. Prowokator jakiś czy co? No to w końcu pękają wszystkie poprawności odpowiedzi takiemu.
Jeśli inni forumowicze są także urażeni moją obcesowością wypowiedzi, to P R Z E P R A S Z A M. ALE NAWET MATERIAŁY NAJTWARDSZE MAJĄ SKOŃCZONĄ WYTRZYMAŁOŚĆ ZMĘCZENIOWĄ. Zwłaszcza, że wstawia mi flagę "off top" za odpowiedź nie na temat. Całkowicie niezrozumiałe, zważywszy, że on tych flag powinien mieć więcej jak na jakowejś manifestacji. Rozumiem, że usprawiedliwianie się jest troszkę dziecinne. bo pierwej trzeba myśleć a potem dopiero pisać/mówić, a nie odwrotnie.
>Mógłbyś mi wskazać, w którym miejscu mi "dokopał bezlitośnie", bo mi chyba umknęło?
Postaram się to miejsce znaleźć i wskazać. W każdym bądź razie tak jak napisałem, tak to odczytałem.
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
18-04-2016 07:43 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>>Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu i potraktujmy tę przemianę jako stalą dla tego prądu.
>>>No brawo! Jesteś bliski odkrycia zasady działania klatkowego silnika jednofazowego.
>>>
No gods, no masters...I am who I am.

>>No bystry jest ten Krystkon. Tyle, że już ktoś to wymyślił. Przeżyłem podobną historię. Na koleżeńskim "spotkaniu" wymyśliliśmy kanalizację dla naszego osiedla. W urzędzie nas pognano żelaznymi drągami, bo okazało się, że kanalizację jakieś dranie wymyślili już cztery tysiące lat temu.
>>
>>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja

>Dla mnie różniczka to stałość zmiany a skoro coś zmienia się w sposób ustalony to wg mnie taką zmienną można przyjąć za stałą.
>Dam ci przykład jak wytworzyć dźwięk w dźwięku. W membranę głośnika wbudowujesz drugi głośnik, wydający dźwięki o większej częstotliwości od tego, w który jest wbudowany.
>Przyjmijmy, że membrana podstawowego głośnika, w którą wbudowany jest głośnik pochodny, drga stale z częstotliwością 100 Hz. Czyli cały głośnik drugiego rzędu drga z tą częstotliwością. Głośnik drugiego rzędu wbudowany w membranę pierwszego wydaje dźwięk w częstotliwości powiedzmy 1 KHz.
>W pewnej odległości mamy podobnie skonstruowany mikrofon, tzn. mikrofon drugiego rzędu wbudowany jest w membranę mikrofonu pierwszego rzędu. Ta konstrukcja wymagałaby dokładnego obliczenia wielkości membrany pierwszego i drugiego rzędu, żeby działały odpowiednio na odpowiednich częstotliwościach. Tu także membrana pierwszego rzędu drgałaby wraz z w wbudowanym w nią mikrofonem drugiego rzędu, który rejestrowałby dźwięk drugiego rzędu.
>I zakładając, że dźwięk pierwszego rzędu rozprzestrzeniłby się tak, że mikrofon pierwszego rzędu rejestrowałby ten dźwięk, z jaką prędkością rozprzestrzeniłby się dźwięk drugiego rzędu?
>Wenancjusz bez uciekania do kolejnych opisów odpowiedz wprost na proste jak budowa cepa pytanie:
>Czy zmiana natężenia światła w próżni rozprzestrzenia się z prędkością światła w próżni czy z inną prędkością i skąd ta ewentualna różnica?

Oczywiście, że nie wiem jak do tego doszedłeś, że prędkość światła w próżni ma związek z natężeniem (czyżbyś znów pomieszał pojęcia prądu z falą e.m.? A tak prosiłem, poczytaj co to jest prąd i jak go rozumieć w technice i fizyce.) i może być różna w tej samej próżni? Skąd więc pewność że jest różnica? Zadałeś PRZECIEŻ RETORYCZNE PYTANIE, JAKBYŚ BYŁ PEWIEN SWOICH RACJI! Przecież fala e.m. w paśmie widzialnym dla oka (światło) w zależności od natężenia (co to jest wg Ciebie?) może zmieniać prędkość rozchodzenia się.....teraz niejasność mnie ogarnęła: różnica w górę (czyli nadświetlna) czy w dół (różnica podświetlna)...czyli inaczej mówiąc prędkość światła w próżni nie jest stała. Genialne spostrzeżenie! Obaliłeś całą dotychczasową wiedzę opartą na wyliczeniach i doświadczeniach w fizyce, jednym zdaniem. Panowie! Czapki z głów. Narodził się nam G E N I U S Z!!!

>Dla ułatwienia. Światło z księżyca dociera do ziemi w 1,28s. Jeśli będziesz obserwował światło z księżyca i wydarzy się zmiana jego natężenia to czy zmianę natężenia zaobserwujesz także po upływie 1,28s od wydarzenia się jej na księżycu czy po innym czasie?

Odpowiedz sobie sam i nie potrzebujesz mi ułatwiać zrozumienia Twojej paplaniny. Po takiej polemice coś już winieneś "łapać" z tej fizyki (choćby o prędkości dźwięku gdzie natężenie fali nie ma wpływu na prędkość dźwięku))!

Krystkon! Zwyciężyłeś! Rozłożyłeś mnie na łopatki. Twój upierdliwy upór jest nie do przeskoczenia, bynajmniej przeze mnie. Nie mam argumentów by ignoranta przekonać. Poddaję się i uważam, że z Tobą nikt nie wygra. Zwłaszcza w szermierce słownej z Twoim prywatnym nazewnictwem i niezwykle rozbuchaną wyobraźnią na polu egzotycznych skojarzeń nie trzymających się niczego, zwłaszcza oczywiście linii tematycznej postów. I pomyśleć, że tak chciałem Ciebie szanować! Nie da się! No nie da się! Chcę dla niego dobrze a on sam się poniewiera! Tylko współczuć, a może i nawet nie.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
20-04-2016 15:32 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>>Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu i potraktujmy tę przemianę jako stalą dla tego prądu.

Pierwej wytłumacz jak zmienną niezbywalną zamienić na stałą, no nie chcę powiedzieć bucu.

>>>No brawo! Jesteś bliski odkrycia zasady działania klatkowego silnika jednofazowego.
>>>
No gods, no masters...I am who I am.

>>No bystry jest ten Krystkon. Tyle, że już ktoś to wymyślił. Przeżyłem podobną historię. Na koleżeńskim "spotkaniu" wymyśliliśmy kanalizację dla naszego osiedla. W urzędzie nas pognano żelaznymi drągami, bo okazało się, że kanalizację jakieś dranie wymyślili już cztery tysiące lat temu.
>>
>>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja

>Dla mnie różniczka to stałość zmiany a skoro coś zmienia się w sposób ustalony to wg mnie taką zmienną można przyjąć za stałą.
>Dam ci przykład jak wytworzyć dźwięk w dźwięku. W membranę głośnika wbudowujesz drugi głośnik, wydający dźwięki o większej częstotliwości od tego, w który jest wbudowany.
>Przyjmijmy, że membrana podstawowego głośnika, w którą wbudowany jest głośnik pochodny, drga stale z częstotliwością 100 Hz. Czyli cały głośnik drugiego rzędu drga z tą częstotliwością. Głośnik drugiego rzędu wbudowany w membranę pierwszego wydaje dźwięk w częstotliwości powiedzmy 1 KHz.
>W pewnej odległości mamy podobnie skonstruowany mikrofon, tzn. mikrofon drugiego rzędu wbudowany jest w membranę mikrofonu pierwszego rzędu. Ta konstrukcja wymagałaby dokładnego obliczenia wielkości membrany pierwszego i drugiego rzędu, żeby działały odpowiednio na odpowiednich częstotliwościach. Tu także membrana pierwszego rzędu drgałaby wraz z w wbudowanym w nią mikrofonem drugiego rzędu, który rejestrowałby dźwięk drugiego rzędu.
>I zakładając, że dźwięk pierwszego rzędu rozprzestrzeniłby się tak, że mikrofon pierwszego rzędu rejestrowałby ten dźwięk, z jaką prędkością rozprzestrzeniłby się dźwięk drugiego rzędu?
>Wenancjusz bez uciekania do kolejnych opisów odpowiedz wprost na proste jak budowa cepa pytanie:
>Czy zmiana natężenia światła w próżni rozprzestrzenia się z prędkością światła w próżni czy z inną prędkością i skąd ta ewentualna różnica?
>Dla ułatwienia. Światło z księżyca dociera do ziemi w 1,28s. Jeśli będziesz obserwował światło z księżyca i wydarzy się zmiana jego natężenia to czy zmianę natężenia zaobserwujesz także po upływie 1,28s od wydarzenia się jej na księżycu czy po innym czasie?


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
17-04-2016 17:27 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Chętnie wytłumaczę ci co to jest natężenie w natężeniu to jest zniekształcenie w zniekształceniu. Co to oznacza?
>Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu i potraktujmy tę przemianę jako stalą dla tego prądu. Tzn, ze przy odbiorze prądu zawsze oczekujesz tej samej zmiany natężenia. Taki przemienny prąd można tym samym traktować jako stały.
> odstępstwo od stałej przemiany jest zmianą drugiego rzędu.
>Zmiany drugiego rzędu zachodzą szybciej niż zmiany pierwszego rzędu.

Krystkon! Ty potrafisz człowieka zabić swoją upierdliwą natarczywością rozważając w dziedzinach Tobie obcych całkiem. Pisałem jak rozumieć prąd przemienny, prąd zmienny, prąd stały.
Powtórzę jeszcze raz, mimo że moja cierpliwość się powoli kończy.
Przypomnij sobie, lub się naucz co to jest za pojęcie prąd.
Prąd przemienny- na wykresie zależności prądu I od czasu t obrazuje sinusoida. Oznacza tylko tyle, że ma wartość zmienną w czasie i "płynie" w raz we wte strone by za chwilę "płynąć" odwrotnie.
Prąd zmienny-"płynie" tylko w jedną dowolną stronę ale ma różne w czasie wartości.
Prąd stały-"płynie tylko w jednym dowolnym kierunku i ma stałą wartość w czasie.

Daję słowo, że prościej nie mogę wytłumaczyć, bo już mole ubraniowe w mojej szafie się nudzą zaglądając mi przez ramię do monitora. Widać zrozumiały. Krystkon nie zrozumiał!

Efekt? Z prądu przemiennego robi prąd stały. Ta rewelacja mnie autentycznie powala, że ja na takie coś po 47 latach nauki i pracy w zawodzie na to nie wpadłem? Moja matka przed śmiercią dała mi rady ustawiające mnie do życia. Powiedziała: "Nigdy nie wchodź w dysputy z durniem. Postronni ludzie mogą nie zauważyć różnicy". Do cholery, więc o czym my rozmawiamy? Taki Krystkon mi tłumaczy co to jest natężenie (myślę, że mówi o prądzie) w natężeniu, lub jeszcze lepiej zniekształcenie w zniekształceniu (to dopiero! Jakby zniekształcenie mogło być wadliwe/nie takie i można stworzyć/"ulepszać" zniekształcenie nowym zniekształceniem!). Z kim ja się zadaję! Dobrze, że moja matka tego nie widzi już. Ale dałaby mi popalić!

Dalej idąc. Mamy założyć sobie, że pewien prąd przemienny ma stałą (jaką?). Czyli częstotliwość przemian kierunku przepływu prądu traktuje jako stałą. To "odkrywcze" spostrzeżenie upoważnia Krytkona do stwierdzenia, że to prąd stały! No to rewolucja! Nobel takiemu! Stałość przepływu odnosi do stałej częstotliwości zmian kierunku przepływu a nie do wartości amplitudy w czasie!
Aha! Żeby Wam się tak wygodnie nie żyło, więc wymyślił odstępstwo od tej zasady z powodu istnienia zmiany "drugiego" rzędu. Nota bene nie wyjaśniając co to jest zmiana "pierwszego" rzędu. Dlatego nazwał te swoje osobiste, "rzędowe" zmiany pochodnymi! I co się okazuje! Zmiany drugiego rzędu zachodzą szybciej od zmian pierwszego rzędu! Kiedy my nie wiemy na czym te urojenia polegają! NAPIERA WRĘCZ NA DYSKUSJE NAD JEGO WYMYSŁAMI NIE PODAJĄC ŻADNYCH, ALE TO ŻADNYCH SZCZEGÓŁÓW, A NA PYTANIA WYJAŚNIAJĄCE NIE REAGUJE!
Czy ten Krytkon to normalny człowiek, czy też O.P.K. przypadkowy z resztek tatowych? Co myśli o O.P.K. W.R.?

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
17-04-2016 17:52 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Chętnie wytłumaczę ci co to jest ...

Zanim zaczniesz tłumaczyć, może najpierw sam trochę się poducz
18-04-2016 10:41 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Załóżmy pewien prąd o przemiennym natężeniu

Przemienne są z reguły polaryzacja i kierunek.
Co do prądu, to zmienna w czasie może być jego wartość np. skuteczna.

> i potraktujmy tę przemianę

Znów nie wiesz o czym piszesz. O żadnej przemianie czegoś w coś nie ma tu mowy.
Jest za to o zmianie kierunku i polaryzacji.

> jako stalą dla tego prądu

A mógłbyś napisać prościej, np. częstotliwość? Albo zmienne natężenie wartości skutecznej?

> Tzn, ze przy odbiorze prądu zawsze oczekujesz tej samej zmiany natężenia

To zdanie jest bez sensu.

> Taki przemienny prąd można tym samym traktować jako stały.

Nie można. Prąd przemienny może mieć swoją stałą częstotliwość, wartość skuteczną, maksymalną, współczynnik zniekształceń. A może to się zmieniać.
Ale sam w sobie nigdy nie jest stały. Jest przemienny. Czyli zmienny w czasie.

> odstępstwo od stałej przemiany jest zmianą drugiego rzędu

A konkretnie jakiej przemiany?

>Zmiany drugiego rzędu zachodzą szybciej niż zmiany pierwszego rzędu

Bzdura. Jeśli zmiany pierwszego rzędu są stałe w czasie (np. częstotliwość 50 Hz) to drugiego nie zachodzą. No to zaszalałeś. Jak widzę twoja znajomość zagadneń elektrotechniki jest równa zasobowi wiedzy z ekonomii. Czyli zerowa i niezmienna w czasie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
> Obwód elektryczny musi być zamknięty dla przepływu prądu. -b)
> Musi istnieć różnica potencjałów między początkiem i końcem obwoduTo tyle na wstępie. Konsekwencje płynącego prądu w obwodzie są widoczne "wewnątrz" "oczka obwodu" jak i "na zewnątrz" w postaci oddziaływań elektromagnetycznych.

To całkiem prosto.




16-04-2016 16:26 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)

>To całkiem prosto.
>

Zanim wyciągniesz wnioski, dowiedz się co to jest :
- siła elektromotoryczna samoindukcji?
- indukcyjność obwodu (w szczególności cewek, na rysunku)?
- prąd ze źródła galwanicznego/prądnicy?
Jeśli zgłębisz tę skomplikowaną wiedzę, opanujesz również fizykę przepalania się żarówek w momencie zamknięcia/otwarcia obwodu elektrycznego.
Owocnego oglądania Galileo życzę.


No gods, no masters...I am who I am.
16-04-2016 16:48 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>To całkiem prosto.
>>Zanim wyciągniesz wnioski, dowiedz się co to jest :
>- siła elektromotoryczna samoindukcji?
>- indukcyjność obwodu (w szczególności cewek, na rysunku)?
>- prąd ze źródła galwanicznego/prądnicy?
>Jeśli zgłębisz tę skomplikowaną wiedzę, opanujesz również fizykę przepalania się żarówek w momencie zamknięcia/otwarcia obwodu elektrycznego.
>Owocnego oglądania Galileo życzę.
>
No gods, no masters...I am who I am.


Ale ja zadaję proste pytanie jak ile wynosi 2 i 2.
Pytam o czas dostrzegalnej reakcji amperomierza.
Ten sam czy różny?
Jeśli różny choć ta sama odległość przełącznika i amperomierza to jak to wyjaśnisz?
Możesz odpowiedzieć?
16-04-2016 17:27 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)

>Ten sam czy różny?

Różny.

>Jeśli różny choć ta sama odległość przełącznika i amperomierza to jak to wyjaśnisz?

Dla jasności uproszę terminologię.
Indukcyjność przewodów można, ze względu na znikomą wartość, pominąć. Ważna jest indukcyjność cewek i różnica tej wartości w połączeniu szeregowym, i równoległym.
Na pierwszym schemacie akumulator zasila połączone szeregowo cztery cewki/odbiorniki. Na drugim, zasila dwie niezależne pary. Amperomierz mierzy więc wartość prądu przepływającego przez dwie (dla niegmatwania zagadnienia pomijam opory cewek i źródła prądu).
I dla jasności - wartość, która Cię interesuje, to czas zaniku impulsu.


No gods, no masters...I am who I am.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Ten sam czy różny?
>Różny.
Tego się spodziewam ale jak różny? Dużo?
Bo licząc po przewodach odległość przełącznika i amperomierza jest taka sama w obu układach.

>>Jeśli różny choć ta sama odległość przełącznika i amperomierza to jak to wyjaśnisz?
>Dla jasności uproszę terminologię.
>Indukcyjność przewodów można, ze względu na znikomą wartość, pominąć. Ważna jest indukcyjność cewek i różnica tej wartości w połączeniu szeregowym, i równoległym.

A już pomijając to, że doświadczenie można wykonać na przewodach nie zwiniętych lecz rozwiniętych, bo przecież w tym idzie o odległość i wówczas żadnej cewki nie byłoby, to na wiki czytam tak:
Cytat:
Dla prądu stałego cewka jest elementem rezystancyjnym o rezystancji przewodnika, z którego jest wykonana.

pl.wikipedia.org/wiki/Cewka

Co mi wygląda na to, że przy prądzie stałym indukcyjność cewki nie ma żadnego znaczenia a liczy się jedynie rezystencja przewodnika, która jest pewnie taka sama przy przewodzie rozwiniętym jak i zwiniętym. Czyli, że indukcyjności nie powinniśmy brać w ogóle pod uwagę. Mylę się?

>Na pierwszym schemacie akumulator zasila połączone szeregowo cztery cewki/odbiorniki. Na drugim, zasila dwie niezależne pary. Amperomierz mierzy więc wartość prądu przepływającego przez dwie (dla niegmatwania zagadnienia pomijam opory cewek i źródła prądu).

No więc właśnie. Indukcyjność odpada, rezystencja też odpada, pozostaje już tylko spadek natężenia przy połączeniu równoległym, który też nie ma znaczenia bo liczy się wyłącznie zmiana natężenia na amperomierzu nie jego wartość.
Badamy tylko zmianę natężenia w obwodzie amperomierza, które jest splątanie z natężeniem w równoległym obwodzie przełącznika.

>I dla jasności - wartość, która Cię interesuje, to czas zaniku impulsu.
>
No gods, no masters...I am who I am.


Nie. Wartość jaka mnie interesuje to czas od przełączenia przełącznika do jakiejkolwiek zmiany na amperomierzu. Warto tu podkreślić, że przerwanie przełącznikiem obwodu przełącznika nie przerywa przecież równoległego obwodu amperomierza. Tylko w pierwszym przypadku jednego obwodu szeregowego dojdzie do zaniku prądu, czyli zaniku impulsu, chyba tak to rozumiesz, w drugim przypadku prąd w obwodzie amperomierza będzie płynął nieustannie a dojdzie jedynie do zmiany natężenia prądu.
Christos (2696 punktów)
>Wartość jaka mnie interesuje to czas od przełączenia przełącznika do jakiejkolwiek zmiany na amperomierzu.

Właśnie dlatego, że po zamknięciu obwodu następuje skok napięcia (natężenia również). Czas od włączenia prądu, do ustabilizowania odczytu zależy od indukcyjności , ponieważ wspomniany skok ma charakter sinusoidalny.

>Warto tu podkreślić, że przerwanie przełącznikiem obwodu przełącznika nie przerywa przecież równoległego obwodu amperomierza.

Ale wpływa na parametry prądu, ze względu na zmianę obciążenia źródła, a ze względu na to, że jest ono wspólne, mają one wpływ na czas wygaszania impulsu.

No gods, no masters...I am who I am.
18-04-2016 13:02 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> po zamknięciu obwodu następuje skok napięcia (natężenia również).
> Czas od włączenia prądu, do ustabilizowania odczytu zależy od
> indukcyjności , ponieważ wspomniany skok ma charakter sinusoidalny.

Czyżby? Mnie to się wydaje, że tylko narastający wykładniczo od zera do poziomu określonego czystym oporem (rezystancją) cewki.


Sinusoidalny miałby, gdyby w obwodzie był np. kondensator (obwód opisywany równaniem różniczkowym drugiego rzędu)

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Christos (2696 punktów)
>Sinusoidalny miałby, gdyby w obwodzie był np. kondensator

Bo jest. Cewka ma też pojemność.


No gods, no masters...I am who I am.
19-04-2016 16:17 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Bo jest. Cewka ma też pojemność.

Indukcyjność L to nie to samo, co pojemność C.
Jeśli nie potrafisz tego opisać matematycznie i rozwiązać równania - złóż taki obwód i sprawdź na rejestratorze sam. Nie będzie żadnych oscylacji.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Christos (2696 punktów)

>Indukcyjność L to nie to samo, co pojemność C.

Wszystkie elementy elektroniczne, oprócz głównego parametru, dla którego są wykorzystywane, mają też dodatkowe, niekoniecznie pożądane, a wynikające z konstrukcji i właściwości materiałów, z których są wykonane. W tak prostych obwodach, jakie zaprezentował Krystkon można je rozpatrywać w kategoriach ciekawostki. Ale np. w układach wysokich częstotliwości nabierają istotnego znaczenia i wymagają działań niwelujących ten niepożądany wpływ. W sprzęcie nagłaśniającym jest on podawany w parametrach eksploatacyjnych jako poziom zniekształceń.

sites.goog(*)elektrotechnika/cewka-zwojnica


No gods, no masters...I am who I am.
19-04-2016 18:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Układ krystkona jest prosty, poza tym pytał o kształt prądu po załączeniu wyłącznika (nie poruszał tematu wyższych częstotliwości) - stąd koncentrowałem się na tym, o co pytał.
Oczywiście wszystkie elementy posiadają swoją pojemność, w znakomitym przybliżeniu odpowiedź prądowa będzie taka, jak załączyłem.

Pojemność cewki można pominąć. Jest nikła.
Pozdrawiam


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Christos (2696 punktów)
>Układ krystkona jest prosty, poza tym pytał o kształt prądu po załączeniu wyłącznika

W pierwszym przypadku (połączenie szeregowe), po załączeniu zasilania, dla układu idealnego, prąd wykładniczo wzrośnie. Tak, jak to opisałeś. W praktyce, przez chwilę (wzrost natężenia) prąd ze źródła galwanicznego jest prądem zmiennym. Dadzą więc o sobie znać własności cewek dla zmiennego prądu, więc indukcyjność i w mniejszym stopniu pojemność. Pojawi się impuls przepięcia. Amperomierz, o ile mierzony prąd będzie bliski maksymalnemu dla wybranego zakresu pomiaru , dla wprawnego oka zareaguje. Lepszy będzie analogowy.
W drugim przypadku, prąd po włączeniu obwodu z wyłącznikiem, w obwodzie z amperomierzem na chwilę spadnie. W idealnym układzie, sinusoida (właściwie, jej dół) wyprostuje się. Praktycznie, wystąpi przez moment drobna oscylacja.

Również pozdrawiam.


No gods, no masters...I am who I am.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Pytanie jak drobna i czy w ogóle wystąpi. Praktycznie w podanym układzie można to pominąć.
Sprawdź na rejestratorze, polecam i pozdrawiam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
16-04-2016 14:48 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Ja bym jednak zachęcił Krystkona do teologii. Owszem,w paru punktach trzeba dojść do odgórnie narzuconych wniosków, ale reszta spokojnie może być taką radosną twórczością. Wilk syty, owca cała, a by sobie Krystkon dorobił grantami.
>Zresztą łatwo to eksperymentalnie sprawdzić.
>Na bardzo długim przewodzie podłączamy fazę pośrodku i zera, uziemienie czy jak to się tam nazywa na dwóch jego końcach. Następnie zero na jednym końcu zamieniamy na fazę i liczymy czas do wzrostu natężenia prądu na drugim odległym końcu kabla.
>Wg tutaj co poniektórych wzrost natężenia prądu powinien nastąpić po upływie czasu potrzebnego na przepłynięcie prądu przez caly długi przewód. Wg nastąpi to prawie natychmiast.
>Sprawdzimy?

Kryston! Wchodzisz na piętra absurdu! Upominam, póki spokojny.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
17-04-2016 12:31 
 Ocena-1 na 3
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Sprawdzimy?
>Kryston! Wchodzisz na piętra absurdu! Upominam, póki spokojny.

No więc sprawdźmy.
Weź wąż ogrodowy o długości 200m podłącz do kranu puść wodę i policz czas potrzebny na to, żeby woda wypłynęła na jego drugim niepodłączonym końcu - załóżmy 60s.

Teraz podziel ten wąż na 2 i 2 części podłącz równolegle do kranu, puść wodę. Poczekaj aż woda będzie płynęła już z obu niepodłączonych końców.
Następnie zamknij jeden z wylotów wody jednej części węża i policz czas do momentu, kiedy w drugim wylocie zauważysz wzrost ciśnienia.

Sądzisz, że będzie to 60s?
Tyle ile potrzebuje woda na przepłynięcie całego 200m węża?
Szczerze w to wątpię. A jeśli czas będzie dużo, dużo krótszy to będzie to właśnie splątanie bo ten sam numer można przecież zrobić ze światłem.
18-04-2016 12:28 
 Ocena 3 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>Następnie zamknij jeden z wylotów wody jednej części węża i policz czas do momentu, kiedy w drugim wylocie zauważysz wzrost ciśnienia.
>Sądzisz, że będzie to 60s?
>Tyle ile potrzebuje woda na przepłynięcie całego 200m węża?
Nie, prawdopodobnie dużo mniej - tyle, ile przebycie 200m w wężu zajmie fali dźwiękowej w wodzie (która jest niczym innym, jak falą ciśnienia).

>Szczerze w to wątpię.
I dobrze.

>A jeśli czas będzie dużo, dużo krótszy to będzie to właśnie splątanie bo ten sam numer można przecież zrobić ze światłem.
A tu odleciałeś. Nie można zrobić tego samego ze światłem i nie ma to nic wspólnego ze splątaniem. Woda "działa" kompletnie inaczej niż światło - w wodzie masz cząstki oddziałujące ze sobą, co pozwala na powstanie w niej ciśnienia i możliwość rozchodzenia się fal dźwiękowych. W świetle, nawet pojmowanym cząsteczkowo, masz jedynie nieoddziałujące ze sobą fotony, przez co nie możesz ich traktować jako ośrodka i nie będzie w nich żadnych fal ciśnienia.
18-04-2016 23:33 
 Ocena 2 na 2
Belfer00 (720 punktów)
Składam wyrazy podziwu wobec Twojej wzorowej, racjonalistycznej postawy w tak stresującej sytuacji.
Dałbym Ci po punkcie za każdy wpis, ale nie wiem dlaczego ten mechanizm u mnie nie działa.
Miałem i uczniów i studentów i wiem jak trudno w pewnych sytuacjach zachować spokój.
Szkoda, że wielu innych dyskutantów stosuje wciąż argumenty ad personam, co tylko eskaluje napięcie.
Pozdrawiam.
19-04-2016 07:49 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Składam wyrazy podziwu wobec Twojej wzorowej, racjonalistycznej postawy w tak stresującej sytuacji.
>Dałbym Ci po punkcie za każdy wpis, ale nie wiem dlaczego ten mechanizm u mnie nie działa.
>Miałem i uczniów i studentów i wiem jak trudno w pewnych sytuacjach zachować spokój.
>Szkoda, że wielu innych dyskutantów stosuje wciąż argumenty ad personam, co tylko eskaluje napięcie.
>Pozdrawiam.
Gwoli uczciwości, na parę prześmiewczych postów też sobie pozwoliłem Ale dziękuję
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Napisałem Wenancjuszowi, ze całka to przyczyna lub wchodna kiedy różniczka to konsekwencja lub wychodna, napisałem, ze zmiany mają rząd i może istnieć zmiana na zmianie, że zmienna może być stałą, ze możemy mówić o natężeniu w natężeniu, ze przemienność to tylko pt. spojrzenia a on, ze zwariowałem i zgłupiałem do reszty.

Zwariowałem?
19-04-2016 10:17 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Napisałem Wenancjuszowi, ze całka to przyczyna lub wchodna kiedy różniczka to konsekwencja lub wychodna, napisałem, ze zmiany mają rząd i może istnieć zmiana na zmianie, że zmienna może być stałą, ze możemy mówić o natężeniu w natężeniu, ze przemienność to tylko pt. spojrzenia a on, ze zwariowałem i zgłupiałem do reszty.
>Zwariowałem?
>
O ile słów "całka", "różniczka", "przyczyna", "konsekwencja", "rząd", "zmiana", "zmienna", "stała", "natężenie" i "przemienność" używasz w ogólnie przyjętym znaczeniu, to chyba niestety trochę zwariowałeś.

Jeśli nadajesz tym słowom swoje własne znaczenie, to 1) miło by było, gdybyś je doprecyzował, 2) lepiej tworzyć nowe słowa niż zmieniać znaczenie istniejących.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Składam wyrazy podziwu wobec Twojej wzorowej, racjonalistycznej postawy w tak stresującej sytuacji.
>Dałbym Ci po punkcie za każdy wpis, ale nie wiem dlaczego ten mechanizm u mnie nie działa.
>Miałem i uczniów i studentów i wiem jak trudno w pewnych sytuacjach zachować spokój.
>Szkoda, że wielu innych dyskutantów stosuje wciąż argumenty ad personam, co tylko eskaluje napięcie.
>Pozdrawiam.

Masz rację. Ja chyba mam nadmiar adrenaliny, lub też cechę braku dystansu spokojnego do oceny, lub braku umiaru wypowiedzi (w moim wieku? 68 lat?). Czuję, że do mnie przede wszystkim kierowana uwaga. Głupio mi ale i wstyd. Tak nie umieć się zachować wobec mniej jak nowicjusza? Ja dlatego odszedłem ze szkolnictwa, że nie umiałem zachować rygoryzmów wobec siebie i wyszedłem na despotę. Tak jest i przyznaję. Co dla mnie było proste i zrozumiałe/wytłumaczalne, dla innych nie. A nie ma gorszej dziedziny jak prąd, którego nie widać i nie można pokazać, tyle że jego skutki. Oczekujecie więc, że młodzieniec 14-16 lat będzie interesował się czymś czego nie czuje i nie widzi? Odszedłem, bo nie było miejsca dla takiego jak ja. Nie geniusza jak myśli Krystkon (qwa znów personalizuję)ale tak mało komunikatywnego z przepastnie wiekową mentalnością w stosunku do uczni. To była szkoła zawodowa. Może za dużo chciałem a zbyt mało wymagałem, lub odwrotnie. Od tego czasu szanuję dobrych pedagogów i mam dla nich poważanie wielkie. Wielką sztuką jest dotrzeć do umysłowości tych różnie myślących młodych ludzi. Tyle, że subtelną wielce uwagę odniosłem do siebie, znikaj stamtąd bo się nie nadajesz. Nie umiałem w interesujący sposób wyłożyć tematu tego co nie widać.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
19-04-2016 16:05 
 0 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Składam wyrazy podziwu wobec Twojej wzorowej, racjonalistycznej postawy w tak stresującej sytuacji.
>>Dałbym Ci po punkcie za każdy wpis, ale nie wiem dlaczego ten mechanizm u mnie nie działa.
>>Miałem i uczniów i studentów i wiem jak trudno w pewnych sytuacjach zachować spokój.
>>Szkoda, że wielu innych dyskutantów stosuje wciąż argumenty ad personam, co tylko eskaluje napięcie.
>>Pozdrawiam.
>Masz rację. Ja chyba mam nadmiar adrenaliny, lub też cechę braku dystansu spokojnego do oceny, lub braku umiaru wypowiedzi (w moim wieku? 68 lat?). Czuję, że do mnie przede wszystkim kierowana uwaga. Głupio mi ale i wstyd. Tak nie umieć się zachować wobec mniej jak nowicjusza? Ja dlatego odszedłem ze szkolnictwa, że nie umiałem zachować rygoryzmów wobec siebie i wyszedłem na despotę. Tak jest i przyznaję. Co dla mnie było proste i zrozumiałe/wytłumaczalne, dla innych nie. A nie ma gorszej dziedziny jak prąd, którego nie widać i nie można pokazać, tyle że jego skutki. Oczekujecie więc, że młodzieniec 14-16 lat będzie interesował się czymś czego nie czuje i nie widzi? Odszedłem, bo nie było miejsca dla takiego jak ja. Nie geniusza jak myśli Krystkon (qwa znów personalizuję)ale tak mało komunikatywnego z przepastnie wiekową mentalnością w stosunku do uczni. To była szkoła zawodowa. Może za dużo chciałem a zbyt mało wymagałem, lub odwrotnie. Od tego czasu szanuję dobrych pedagogów i mam dla nich poważanie wielkie. Wielką sztuką jest dotrzeć do umysłowości tych różnie myślących młodych ludzi. Tyle, że subtelną wielce uwagę odniosłem do siebie, znikaj stamtąd bo się nie nadajesz. Nie umiałem w interesujący sposób wyłożyć tematu tego co nie widać.
>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja

>

To ja tez przemowie ci do rozsądku co pewnie cie tylko rozlosci.
Dlaczego nie doceniasz mojego zainteresowania? Dlaczego nie użyjesz mojego zainteresowania jako inspiracji dla własnych przemyśleń? Dlaczego nie chcesz wykorzystać swojej wiedzy tak jak należy i stworzyć wartość dla siebie i dla innych, którzy cię obserwują tylko konkurujesz? Czy ja jestem naprawdę konkurencją dla ciebie?
Co z tego, ze nie mam twojej wiedzy skoro mam zainteresowanie i motywację do tego, żeby zrozumieć to czego nie rozumiem.
Przestań być moim rywalem a zacznij być twórcą wartościowych myśli.
Kto na tym forum interesuje się prądem? Miałbyś szansę o tym mówić gdyby nie ja?
20-04-2016 01:48 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Składam wyrazy podziwu wobec Twojej wzorowej, racjonalistycznej postawy w tak stresującej sytuacji.
>>>Dałbym Ci po punkcie za każdy wpis, ale nie wiem dlaczego ten mechanizm u mnie nie działa.
>>>Miałem i uczniów i studentów i wiem jak trudno w pewnych sytuacjach zachować spokój.
>>>Szkoda, że wielu innych dyskutantów stosuje wciąż argumenty ad personam, co tylko eskaluje napięcie.
>>>Pozdrawiam.
>>Masz rację. Ja chyba mam nadmiar adrenaliny, lub też cechę braku dystansu spokojnego do oceny, lub braku umiaru wypowiedzi (w moim wieku? 68 lat?). Czuję, że do mnie przede wszystkim kierowana uwaga. Głupio mi ale i wstyd. Tak nie umieć się zachować wobec mniej jak nowicjusza? Ja dlatego odszedłem ze szkolnictwa, że nie umiałem zachować rygoryzmów wobec siebie i wyszedłem na despotę. Tak jest i przyznaję. Co dla mnie było proste i zrozumiałe/wytłumaczalne, dla innych nie. A nie ma gorszej dziedziny jak prąd, którego nie widać i nie można pokazać, tyle że jego skutki. Oczekujecie więc, że młodzieniec 14-16 lat będzie interesował się czymś czego nie czuje i nie widzi? Odszedłem, bo nie było miejsca dla takiego jak ja. Nie geniusza jak myśli Krystkon (qwa znów personalizuję)ale tak mało komunikatywnego z przepastnie wiekową mentalnością w stosunku do uczni. To była szkoła zawodowa. Może za dużo chciałem a zbyt mało wymagałem, lub odwrotnie. Od tego czasu szanuję dobrych pedagogów i mam dla nich poważanie wielkie. Wielką sztuką jest dotrzeć do umysłowości tych różnie myślących młodych ludzi. Tyle, że subtelną wielce uwagę odniosłem do siebie, znikaj stamtąd bo się nie nadajesz. Nie umiałem w interesujący sposób wyłożyć tematu tego co nie widać.
>>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja

>>
>To ja tez przemowie ci do rozsądku co pewnie cie tylko rozlosci.

No jak to nazwać? Asertywnie? To więc przełknij określenie, że Ty jesteś na liście grubo przede mną. Nie złoszczę się, bo w tym momencie znów nie piszesz sensownie. Nie złoszczę się bo bym sobie uwłaczał, tak dokładnie jak Ty to robisz w stosunku do siebie. Wystarczy?

>Dlaczego nie doceniasz mojego zainteresowania? Dlaczego nie użyjesz mojego zainteresowania jako inspiracji dla własnych przemyśleń? Dlaczego nie chcesz wykorzystać swojej wiedzy tak jak należy i stworzyć wartość dla siebie i dla innych, którzy cię obserwują tylko konkurujesz? Czy ja jestem naprawdę konkurencją dla ciebie?
>Co z tego, ze nie mam twojej wiedzy skoro mam zainteresowanie i motywację do tego, żeby zrozumieć to czego nie rozumiem.
>Przestań być moim rywalem a zacznij być twórcą wartościowych myśli.
>Kto na tym forum interesuje się prądem? Miałbyś szansę o tym mówić gdyby nie ja?

Krystkon. Ty mnie nie potrzebujesz podrzucać i o to się nie prosiłem. Ciebie zawsze prosiłem o to byś szlifował swoją wiedzę i więcej czytał (pierwszy krok) na tematy Ciebie interesujące choć by po to, by zadawać pytania rzeczowe i sensowne. A jak dotąd, to wcale z Tobą nie rywalizuję, bo nie ma o co. Już samo to pojęcie jest śmieszne w stosunku do Ciebie. W jakiej dziedzinie mam rywalizować???? Umiem ocenić humor abstrakcyjny, tyle że nie w Twoim wydaniu. Zostaw mnie w spokoju tak jak ja Ciebie nie chcę oglądać.

>"Dlaczego nie chcesz wykorzystać swojej wiedzy tak jak należy i stworzyć wartość dla siebie i dla innych, którzy cię obserwują tylko konkurujesz?"

A ty zadajesz pytania Ebvalaimowi dlaczego uważam że zwariowałeś. Otóż to zdanie przytoczone (Twoja wypowiedź) dokumentuje wystarczająco Twój stan pojmowania rzeczywistości. Zresztą zdanie Ebvalaima też. Dla Ciebie wychodzi, że jesteś moją konkurencją i przez to się denerwuję???? Ty naprawdę niczego nie rozumiesz.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
20-04-2016 02:05 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Składam wyrazy podziwu wobec Twojej wzorowej, racjonalistycznej postawy w tak stresującej sytuacji.
>>>Dałbym Ci po punkcie za każdy wpis, ale nie wiem dlaczego ten mechanizm u mnie nie działa.
>>>Miałem i uczniów i studentów i wiem jak trudno w pewnych sytuacjach zachować spokój.
>>>Szkoda, że wielu innych dyskutantów stosuje wciąż argumenty ad personam, co tylko eskaluje napięcie.
>>>Pozdrawiam.
>>Masz rację. Ja chyba mam nadmiar adrenaliny, lub też cechę braku dystansu spokojnego do oceny, lub braku umiaru wypowiedzi (w moim wieku? 68 lat?). Czuję, że do mnie przede wszystkim kierowana uwaga. Głupio mi ale i wstyd. Tak nie umieć się zachować wobec mniej jak nowicjusza? Ja dlatego odszedłem ze szkolnictwa, że nie umiałem zachować rygoryzmów wobec siebie i wyszedłem na despotę. Tak jest i przyznaję. Co dla mnie było proste i zrozumiałe/wytłumaczalne, dla innych nie. A nie ma gorszej dziedziny jak prąd, którego nie widać i nie można pokazać, tyle że jego skutki. Oczekujecie więc, że młodzieniec 14-16 lat będzie interesował się czymś czego nie czuje i nie widzi? Odszedłem, bo nie było miejsca dla takiego jak ja. Nie geniusza jak myśli Krystkon (qwa znów personalizuję)ale tak mało komunikatywnego z przepastnie wiekową mentalnością w stosunku do uczni. To była szkoła zawodowa. Może za dużo chciałem a zbyt mało wymagałem, lub odwrotnie. Od tego czasu szanuję dobrych pedagogów i mam dla nich poważanie wielkie. Wielką sztuką jest dotrzeć do umysłowości tych różnie myślących młodych ludzi. Tyle, że subtelną wielce uwagę odniosłem do siebie, znikaj stamtąd bo się nie nadajesz. Nie umiałem w interesujący sposób wyłożyć tematu tego co nie widać.
>>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja

>>
>To ja tez przemowie ci do rozsądku co pewnie cie tylko rozlosci.
>Dlaczego nie doceniasz mojego zainteresowania? Dlaczego nie użyjesz mojego zainteresowania jako inspiracji dla własnych przemyśleń? Dlaczego nie chcesz wykorzystać swojej wiedzy tak jak należy i stworzyć wartość dla siebie i dla innych, którzy cię obserwują tylko konkurujesz? Czy ja jestem naprawdę konkurencją dla ciebie?
>Co z tego, ze nie mam twojej wiedzy skoro mam zainteresowanie i motywację do tego, żeby zrozumieć to czego nie rozumiem.
>Przestań być moim rywalem a zacznij być twórcą wartościowych myśli.
>Kto na tym forum interesuje się prądem? Miałbyś szansę o tym mówić gdyby nie ja?

A do rozsądku przemów przede wszystkim do swojego bo mnie nie potrzebujesz pouczać. (np. stojąc przed lustrem). Bezczelność Twoja i tupet jest niesamowita! Pisałem do Belfra00! Zauważyłeś?

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
18-04-2016 13:27 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Weź wąż ogrodowy o długości 200m

A fe! Toż to wąż ogrodowy wstrętnego kapitalisty musi być, który to przez swój kapitał w postaci ogrodu, działki a najpewniej stojącego na niej OGROMNIASTEGO DOMU musi władzę mieć nad wszystkimi wokół NIEPOSIADACZAMI.

"WEŹ wąż" - skandal. Tylko niewolnik bierze w ręce wąż kapitalisty, aby ten dał mu na końcu miesiąca za usługi parszywy marny grosz w postaci kilku tys. Eur.
A feeeeeeeeeeeeeee.....! precz z WŁAŚCICIELAMI OGRODOWYCH WĘŻÓW!! Wolność ogrodnikom-niewłaścicielom od ich ciemiężycieli!!!


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365