 |
Kolonializacja nauki i kultury Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-12-2016 16:08 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Kolonializacja nauki i kultury
2 na 2 | Aktualny ustrój Polski najlepiej określa termin neokolonializm. Choć jego osią jest dominacja podmiotów zagranicznych w dziedzinie gospodarczej, to jego swoistymi bezpiecznikami jest także kolonizacja polskiej kultury oraz nauki. Cytat:W wyniku przyjętego modelu transformacji polityczno-gospodarczej Polska znalazła się w stanie podległości ekonomicznej, politycznej i kulturowej wobec hegemonów lokalnych (Francja, Niemcy, Wielka Brytania) oraz globalnych (USA, Rosja). Taki status kraju zrodził wśród naszego społeczeństwa podział na dwie grupy, grupę „namiestników”, nagradzanych przez hegemonów, a przez to uprzywilejowanych ekonomicznie i kulturowo, ludzi, którzy swoją pracą wzmacniają peryferyjny status kraju (na przykład poprzez formułowanie prawa dającego przywileje ekonomiczne zagranicznym podmiotom), oraz grupę „tubylczą”, która ponosi wszelkie koszta związane z podległością hegemonowi i pracuje, aby dostarczyć mu pożądane przez niego dobra. Sytuacja podległości i wyzysku może spowodować rewoltę „tubylców” przeciwko „namiestnikom” i hegemonowi, jeżeli ci pierwsi uświadomią sobie niesprawiedliwy charakter własnego położenia. Aby przeciwdziałać potencjalnej utracie przywilejów i stanu posiadania w wyniku rewolucji, „namiestnicy” razem z hegemonem tworzą specyficzną kulturę, której celem jest przedstawienie zależności od centrum w jasnych barwach, jako czegoś zasadniczo korzystnego dla „tubylców”, a przez to zmniejszenie ryzyka buntu tych ostatnich. W peryferyjnej kulturze opowiada się na przykład, że tylko pod dominacją hegemona możemy się ekonomicznie rozwijać, wyprzedaż państwowego majątku jest konieczna dla modernizacji gospodarki, hegemon gwarantuje nam bezpieczeństwo militarne i hamuje konflikty powstałe na łonie naszej wspólnoty itd. Kolonizacja polskiej nauki, zwłaszcza nauk społecznych, odnosi się do mocowania się przez naszą naukę z "cudzymi pytaniami". Pisze o tym Paweł Pijas w tekście Patriotyzm epistemologiczny?: Cytat:O ile jednak w przypadku nauk ścisłych i technicznych koszty wydźwignięcia się z pozycji peryferyjnej są rzeczywiście duże oraz wymagają przemyślanej i wieloletniej strategii, o tyle w przypadku nauk społecznych i humanistycznych tak nie jest. Dodajmy, że jeżeli rozumiemy nauki społeczne i humanistyczne jako formułowanie odpowiedzi na problemy naszej społeczności, to sytuacja podległości jest swoistą postacią alienacji: aby osiągnąć odpowiednią pozycję w nauce, należy zajmować się problemami cudzej wspólnoty i jeszcze łożyć na to ze środków finansowych własnej. Przykładem może być tutaj współczesna filozofia polityczna, gdzie bardzo łatwo o karierę, gdy zajmiemy się badaniami nad tradycją liberalizmu. Czytając jednak teoretyków liberalizmu, zauważymy, że formułując swoją doktrynę pragną oni odpowiedzieć na pytania trapiące ich własne społeczeństwo: jak możemy utworzyć sprawiedliwe i stabilne państwo, jeżeli jego obywatele stanowią różnorodne grupy o odmiennej religijności, moralności, kulturze i pochodzeniu etnicznym? Ale co to ma wspólnego z problemami polskiej wspólnoty? Czy są to pytania interesujące dla nas? Kwestię kolonizacji kulturowej porusza z kolei ciekawy wywiad z Mateuszem Matyszkowiczem, anarchokonserwatystą, aktualnym szefem TVP Kultura: Cytat:Kultura jest potężną siłą. Woody Allen powiedział kiedyś, że gdy słucha Wagnera, ma ochotę najechać Polskę. Rzeczywiście, w Berlinie na każde przedstawienie Wagnera Niemcy walą tłumnie. Oni potrafią wyrażać siebie w języku Wagnera. My, Polacy, jeżeli chcemy silnej Polski, to musi być to Polska z silną kulturą, przede wszystkim wysoką. Powinniśmy potrafić mówić w tym języku. Dlatego Niemcy w czasie II wojny światowej tak bardzo tępili granie i słuchanie Chopina. Dziś nikt nawet nie musi tego tępić, bo kultury wysokiej w ogóle nie ma w tzw. mainstreamie. Staliśmy się krajem skolonizowanym kulturowo. Nie mamy żadnej kultury, nie potrafimy siebie wyrazić. W ten właśnie sposób Zachód kolonizował Orient: odmawiał ludziom prawa wyrażania się w języku własnej kultury... Mówiąc o neokolonializmie nie możemy zapominać, że to nie jest kwestia li tylko gospodarcza. Kto wie czy kwestia kultury i nauki nie jest bardziej podstawowym problemem, gdyż przesądza on o tym, że większość Polaków nie rozumie podstawowych problemów kraju w którym żyje, wiodąc jakieś zupełnie jałowe spory na linii prawica/lewica. Sztuczne te podziały trzeba obalić, by dostrzec podziały realne. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | zagala (368 punktów) | Kontrowersyjne tezy i diagnozy które niejako tworzą teoretyczny podkład pod aktualny trend tzw. dobrych zmian. W kwestii ekonomicznej niewątpliwie można się dopatrzeć negatywnych konsekwencji globalizacji i monopolizacji ale to cecha nowoczesnego kapitalizmu dotycząca nie tylko Polski. Rosnące rozwarstwienie pomiędzy garstką najbogatszych a częścią społeczeństwa żyjącego poniżej poziomu ubóstwa wszak ma tendencję wzrostową co jest jedną z przyczyn frustracji i konfliktów. Ale czy to jest efekt jakieś (neo)kolonizacji ? No a weźmy strefę nauki. Czyżby ostatnie zmiany w ustawie o instytutach badawczych miały służyć dekolonizacji polskiej nauki która z natury rzeczy uczestniczy w globalnym procesie rozwoju wiedzy naukowej ? Cytat: Wśród poprawek zgłoszonych przez PiS i przyjętych w głosowaniu znalazła się m.in. zmiana dotycząca zniesienia wymogu znajomości jednego z języków obcych (angielskiego, francuskiego lub niemieckiego) przez powołanego przez ministra dyrektora Instytutu Badawczego (IB). Kolejna poprawka również obniża wymagania - w tym przypadku takie, które spełniać mają przewodniczący rady naukowej IB - do tej pory musiały być to osoby z co najmniej tytułem doktora habilitowanego. Według nowego zapisu osoba ta będzie mogła legitymować się tytułem doktora.
W myśl nowelizacji minister nadzorujący będzie miał możliwość powołania i odwołania dyrektora instytutu badawczego bez udziału rady naukowej i rozpisania konkursu. "Takie rozwiązanie daje ministrowi większe możliwości dokonania właściwego wyboru osoby na najważniejsze stanowisko w instytucie, przez co gwarantuje najwyższą jakość kadry zarządzającej" - argumentowała poseł sprawozdawca Lidia Burzyńska (PiS).
Dotychczas w przypadku odwołania dyrektora instytutu minister nadzorujący mógł wyznaczyć do pełnienia obowiązków dyrektora spośród jego zastępców. W myśl nowego zapisu minister będzie mógł wyznaczyć każdą osobę - również spoza instytutu. W projekcie wyłączono jedynie wymóg znajomości języka obcego.
Nowelizacja wprowadza również zmiany dotyczące rady naukowej. Obecnie w jej skład wchodzi co najmniej 50 proc. pracowników naukowych i badawczo-technicznych instytutu. 30-50 proc. stanowią natomiast osoby spoza instytutu, powołane przez ministra nadzorującego. Teraz pracownicy instytutu stanowić będą co najmniej 40 proc. składu rady, a osoby powołane przez ministra - co najmniej 50 proc. W myśl nowych zapisów przewodniczącego rady naukowej wybrać można tylko spośród osób powołanych do grona przez ministra nadzorującego. Komentarze chyba same się tu nasuwają. Pozostawiam strefę kultury na razie na boku gdyż stwierdzenia typu "Nie mamy żadnej kultury" są po prostu dla mnie abstrakcją.
|
|
 | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Kontrowersyjne tezy i diagnozy które niejako tworzą teoretyczny podkład pod aktualny trend tzw. dobrych zmian.Piszę o tym od blisko czterech lat: www.racjon(*)sy.umyslu.a.krajowa.energetykaWażne aby to zmienić, kto to zrobi, to kwestia drugorzędna. Pokładałem nadzieje na pewne zmiany w wicepremierze Piechocińskim, ale nie tknął on neokolonializmu. > W kwestii ekonomicznej niewątpliwie można się dopatrzeć negatywnych konsekwencji globalizacji i monopolizacji ale to cecha nowoczesnego kapitalizmuNowoczesnego? Raczysz żartować. To cecha anachronicznego powrotu do rozwarstwienia z epoki wczesnego kapitalizmu. Według wyliczeń Pikkety'ego poziom koncentracji cofnął nas do początku XX wieku, czyli okresu po którym patologie kapitalistyczne zrodziły patologie faszystowskie. Jeśli by w Polsce dominowało twoje myślenie to postępująca degeneracja tej pseudonowoczesności doprowadziłaby nas do tragedii społecznej. Co do zmian w instytutach badawczych. Polski świat akademicki jest nie tylko skolonizowany przez miernoty, ale i przeżarty kolesiostwem. Polski świat akademicki nie ma żadnej podstawy do obrony swych dokonań i jakości, bo nie ma czego bronić. Generalnie można rzec, że poziom patologii akademickich jest podobny do patologii w wymiarze sprawiedliwości. W rankingach innowacyjności Polska w ogonie. W rankingu 1000 uczelni świata najlepsze polskie dopiero w piątej setce. To nie jest wina doktorów, lecz akademickiej arystokracji czyli habilitantów. Wśród doktorów wielu jest ludzi z wielkim potencjałem, lecz są tłamszeni przez szefostwo. Stąd właśnie przyda się nam więcej modelu anglosaskiego, do jakiego przybliża nas ta nowelizacja. Polska nauka ma się zająć typowo polskimi problemami i wyzwaniami.
|
|
|  | 1 na 1 | zagala (368 punktów) | >Nowoczesnego? Raczysz żartować. To cecha anachronicznego powrotu do rozwarstwienia z epoki wczesnego kapitalizmu. Użyłam określenia "Nowoczesny" bynajmniej nie w znaczeniu pozytywnym. Nowoczesność polega na środkach informatycznych, decyzjach i operacjach finansowych wykonywanych automatycznie w skalach czasowych mierzonych w mikrosekundach. Naiwni konsumenci są tylko ciemną masą napędzaną metodami ("nowoczesnymi") neuro-marketingu >Co do zmian w instytutach badawczych. Polski świat akademicki jest nie tylko skolonizowany przez miernoty, ale i przeżarty kolesiostwem. Jest w tym trochę prawdy ale tylko trochę. Liczą się też nakłady na naukę, zdolność włączania się w nurt obiecujących badań, poziom współpracy międzynarodowej, inicjatywa własna i umiejętność wspierania młodych talentów. To wszystko miałyby załatwiać zwiększone prerogatywy ministra lub zrezygnowanie z wymogu znajomości języka obcego przy wyborze dyrektorów instytucji naukowych ?
|
|
| |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > To wszystko miałyby załatwiać zwiększone prerogatywy ministra lub zrezygnowanie z wymogu znajomości języka obcego przy wyborze dyrektorów instytucji naukowych?
Ale przecież jest wymóg doktoratu, który obejmuje egzamin z języka obcego. Co jest nadzwyczajnego w powiązaniu instytucji badawczej temu, co rozdaje środki, władzy wykonawczej, która ustala politykę gospodarczą, czyli cele do zrealizowania. Przykładowo, jeśli minister energetyki ustala, że powinniśmy dążyć do wypracowania własnej technologii wydobycia gazu i ropy z łupków, to Instytut Nafty i Gazu powinien być częścią tej polityki a nie np. skupiać się na optymalnym zagospodarowaniu funduszy unijnych, czyli realizacji unijnej polityki gospodarczej. Do tej pory było inaczej, bo państwo programowo głosiło, że nie chce prowadzić żadnej polityki gospodarczej, czyli jak coś potrzeba w technologii, a tego nie ma, to to kupujemy za granicą. W sytuacji realizacji polityki gospodarczej przez państwo, polska nauka powinna być realnie związana z państwem.
|
|
| | |  | 2 na 2 | zagala (368 punktów) | > W sytuacji realizacji polityki gospodarczej przez państwo, polska nauka powinna być realnie związana z państwem. Owszem , ale nauka rozumiana w wąskim zakresie jak rozwijanie technologii aplikacyjnych a nie wiedza podstawowa gdzie naukowcy z definicji nie kierują się wizją natychmiastowych zastosowań. Gdyby tak było to nauka by się do dzisiaj, na przykład, ograniczała do szukania usprawnień lampy naftowej i doskonalenia młynów wodnych a nie odkrywania nowych praw natury pozwalających na rewolucje technologiczne i postęp cywilizacyjny.
|
|
| | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Owszem , ale nauka rozumiana w wąskim zakresie jak rozwijanie technologii aplikacyjnych a nie wiedza podstawowa gdzie naukowcy z definicji nie kierują się wizją natychmiastowych zastosowań.
Mam wątpliwości, czy Polska na obecnym etapie swego rozwoju powinna przesadnie angażować środki finansowe w badania podstawowe obliczone na interes całej ludzkości. W moim przekonaniu na obecnym etapie polska nauka powinna być maksymalnie aplikacyjna i to zarówno w dziedzinie technicznej, jak i społecznej. Właśnie po to, by za lat x mieć środki i kadry na to, by w badaniach podstawowych dokonywać prawdziwych przełomów, by dać światu nowego Kopernika i nową Skłodowską. Kwestia nie tego etapu. Zanim zbawimy świat powinniśmy umieć najpierw zbawić siebie.
|
|
| | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Owszem , ale nauka rozumiana w wąskim zakresie jak rozwijanie technologii aplikacyjnych a nie wiedza podstawowa
Po przejrzeniu definicji instytutu badawczego stwierdzam, że ta uwaga jest zupełnie nietrafiona, gdyż cele instytutów są całkowicie praktyczne: w rozumieniu ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych jest to państwowa jednostka organizacyjna, wyodrębniona pod względem prawnym, organizacyjnym i ekonomiczno-finansowym, która prowadzi badania naukowe i prace rozwojowe ukierunkowane na ich wdrożenie i zastosowanie w praktyce.
|
|
| | | | |  | | Jacholek (5699 punktów) | > badania naukowe i prace rozwojowe ukierunkowane na ich wdrożenie i zastosowanie w praktyce. Otóż to , ukierunkowane ale nie odgórnie sterowane przez jakiegoś tam nawiedzonego Misiewicza. Nie ma nauki bez rozsądnej dozy autonomii i swobody twórczej. Nie tak jak w wojsku...
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > > badania naukowe i prace rozwojowe ukierunkowane na ich wdrożenie i zastosowanie w praktyce.> Otóż to , ukierunkowane ale nie odgórnie sterowane przez jakiegoś tam nawiedzonego Misiewicza. Nie ma nauki bez rozsądnej dozy autonomii i swobody twórczej. Nie tak jak w wojsku...Nie mówimy o nauce jako takiej, która rozwijana jest na uczelniach. Mówimy o bardzo specyficznych organizacjach, jakimi są instytuty badawcze, które ex definitione są częścią polityki państwa. Instytuty powołuję rząd na wniosek konkretnego ministra, który stwierdzi, że w jego obszarze potrzeba aplikacji naukowych. Moim zdaniem absurdem jest, że minister, który tworzy instytut, nie ma wpływu na to, kto stoi na jego czele. I najwięcej instytutów stworzył nie MON, ale minister gospodarki. Poza tym, gdyby ten model się bronił w praktyce, to można by się spierać czy zmiana jest celowa, ale polskie instytuty nie działają, nie realizują celów do których zostały powołane, i stwierdził to nie pisowski rząd, lecz platformerski NIK przed przejęciem władzy przez PiS. Oto podsumowanie raportu NIK o tej "swobodzie twórczej": Cytat:Skontrolowane instytuty badawcze nie wykorzystywały w pełni swojego potencjału badawczego. W znikomym stopniu prowadziły działalność wdrożeniową, która jest ich ustawowym obowiązkiem. Choć liczba opatentowanych wynalazków wzrosła dwukrotnie, nie przełożyło się to na analogiczny wzrost ich wykorzystania - jedynie 20 proc. z nich znalazło zastosowanie w praktyce. Tymczasem w krajach o wysokim stopniu rozwoju za nieefektywne uważa się mniejsze niż 50 proc. wykorzystanie uzyskanych patentów. NIK zwraca również uwagę, że tylko 5 proc. zdobytych patentów stanowiły patenty zagraniczne, które są szczególnie ważne dla gospodarki. www.nik.go(*)-o-instytutach-badawczych.htmlInstytuty nie działają, nie da się ich zepsuć, można je tylko naprawić - poprzez mocniejsze związanie z polityką gospodarczą państwa.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Celecrin (6386 punktów) | Jesteś przypadkiem trudnym jeśli chodzi o Twoją wiarę w zbawczą rolę państwa. To nie działa nigdzie, a wierzysz w to nie wiem dlaczego  Na przykładzie USA widać najlepiej. Nawet NASA uwalili i przywatyzują badania kosmiczne. 30 lat temu nie do pomyślenia było żeby kosmos oddać w prywatne ręce. W ujęciu ogólnym Mariusz ciągle zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony chwalisz na każdym kroku (nawet tym najdurniejszym) PiS a drugiej piszesz o rzeczach których PiS nie robi. Na przykład PiS ma wpływ na nauczanie i "zniknął" ewolucję ze szkół. Na przykład mamy pomagać małym firmom, a podnoszą pensję minimalną do 2000 (największym beneficjentem rząd). 500+ doprowadziło do zwolnienia się z pracy 150 tys. kobiet co jest zjawiskiem negatymnym społecznie. (następne osoby do utrzymania na emeryturach) Wiemy również że masowo powołują Misiewiczów na ważne stanowiska państwowe.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Jesteś przypadkiem trudnym jeśli chodzi o Twoją wiarę w zbawczą rolę państwa. To nie działa nigdzie, a wierzysz w to nie wiem dlaczegoJestem zwolennikiem odbudowy Polski poprzez silne państwo - fakt, ale też nie jestem dogmatycznym etatystą, bo w wymiarze filozoficznym jest mi bliski anarchizm. Tyle że do anarchizmu potrzeba bardzo dojrzałego i silnego społeczeństwa, którego obecnie nie mamy i uważam, że jedynie poprzez państwo możliwa jest sensowna przebudowa systemu. Podawanie mi za przykład innych krajów nie działa, bo uważam Polskę za siłę awangardową. To że coś tam gdzieś tam w chwili obecnej działa lub nie działa dla Polski ma znaczenie bliskie zeru. > Na przykładzie USA widać najlepiej. Nawet NASA uwalili i przywatyzują badania kosmiczne. 30 lat temu nie do pomyślenia było żeby kosmos oddać w prywatne ręce.A już stawianie za przykład USA w momencie najbardziej spektakularnego historycznie załamania potencjału tego kraju, jest zupełnym nieporozumieniem. Jak już chce się pokazywać USA za odniesienie to przynajmniej z okresu, kiedy pokonało ZSRR, a nie z okresu, kiedy przegrywa na wszystkich frontach, ustępując w potencjale gospodarczym Chinom. Dziś USA to cień dawnego USA. > W ujęciu ogólnym Mariusz ciągle zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony chwalisz na każdym kroku (nawet tym najdurniejszym) PiSZ pewnością ty bardziej zawzięcie bronisz PO w sposób zupełnie karykaturalny, pisząc o jakichś złotych okresach. Może trudno to zrozumieć, ale ja nie bronię PiS, a jedynie podważam pseudokrytykę na zasadzie "nie bo nie", nie dostrzegania jakichkolwiek rezultatów oraz wymagania cudów po pierwszym roku rządów. Jedyne czego bronię poważnie od lat, to kursu na suwerenność Polski, kursu przeciwko neokolonializmowi. Nie jestem na dziś oczywiście przekonany, czy obecny rząd dokona tutaj jakiegoś przełomu, ale są tego bliżsi niż jakakolwiek wcześniejsza ekipa. Ideologicznie PiS to jest neosanacja, miłośnicy II RP. Ja natomiast jestem miłośnikiem I RP. W moich postulatach politycznych zachęcam do naśladowania nie polityki sanacyjnej, która zakończyła się porażką, lecz politykę Kazimierzowską, która zakończyła się sukcesem. > Na przykład PiS ma wpływ na nauczanie i "zniknął" ewolucję ze szkół.Nic nie zniknął. Ewolucjonizm był i pozostaje. Ewolucjoniści z PAN krytykują rząd za to, że tak przemodelował podstawę programową, że nauczanie o ewolucji sprowadzać się ma do faktów, a nie jak było poprzednio do całościowego mechanizmu "do wyjaśniania otaczającego świata". Innymi słowy: skasowany zostaje światopoglądowy ładunek nauczania o ewolucji, pozostawiony faktograficzny. Z punktu widzenia światopoglądu ateistycznego jest to oczywisty mankament, bo przecież to jest oś naszego światopoglądu naukowego. Z drugiej strony sami nie mieliśmy przecież oporów do negowania kluczowych wielkich teorii naukowych, np. Racjonalista przez lata negował globalne ocieplenie, które jest dla wielu naukowców kluczową teorią współczesności. Ostatecznie do nauki nie można podchodzić jak do religii. Liczą się fakty i aplikacje, czyli użytkowa strona nauki. Politycy powinni być oceniani za to, jak innowacyjną tworzą nam gospodarkę, a przecież przez lata doprowadzono Polskę do stanu jednego z najmniej innowacyjnych krajów. > Na przykład mamy pomagać małym firmom, a podnoszą pensję minimalną do 2000 (największym beneficjentem rząd).Nikt nie głosił, że będzie to pomaganie kosztem najbiedniejszych, lecz najbogatszych. Inaczej mówiąc: najpierw minimalny standard egzystencjalny a dopiero dalej małe firmy. Poza tym oni idą etapami. Pierwszy rok był skoncentrowany na realizacji obietnic najbardziej powszechnych, czyli socjalnych. Drugi rok ma iść w kierunku przedsiębiorczości. Za rok podsumujemy jak im to wyszło. > 500+ doprowadziło do zwolnienia się z pracy 150 tys. kobiet co jest zjawiskiem negatymnym społecznie.Sam powieliłem tę bzdurę  Prawda jest zgoła inna. Liczba kobiet biernych zawodowo nie zwiększyła się o 150 tys, ale ...spadła rok do roku o 34 tys. Tak jest: pierwszy rok rządów PiSu związany jest z większą aktywizacją zawodową kobiet, choć podtrzymuję to co pisałem: kobiety odchodzące z pracy przez 500+ to nie jest jakikolwiek problem, bo to oznacza, że ich praca była naprawdę śmieciowa i podle wynagradzana.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Celecrin (6386 punktów) | >A już stawianie za przykład USA w momencie najbardziej spektakularnego historycznie załamania potencjału tego kraju, jest zupełnym nieporozumieniem. Jak już chce się pokazywać USA za odniesienie to przynajmniej z okresu, kiedy pokonało ZSRR, a nie z okresu, kiedy przegrywa na wszystkich frontach, ustępując w potencjale gospodarczym Chinom. Byłem w Chinach 2 razy spędzając łącznie dwa miesiące. Jestem Chinami oczarowany ALE twierdzenia Twoje nie mają podstaw w realności. Uważasz się za prometeusza i głosiciela rewolucji ale sfiksowałeś się na przemyśle ciężkim. Niestey dla Ciebie produkcja stali i węgla wyznacza postęp i niezależność. USA mogą zgnieść Chiny jednym palcem, wiesz dlaczego? To jest ich dziecko nadal przy cycku tatusia >Dziś USA to cień dawnego USA. Bzdura do kwadratu. >Z pewnością ty bardziej zawzięcie bronisz PO w sposób zupełnie karykaturalny, pisząc o jakichś złotych okresach. Nigdy specjalnie nie broniłem PO. >Może trudno to zrozumieć, ale ja nie bronię PiS, A ja jestem księdzem biskupem. > Jedyne czego bronię poważnie od lat, to kursu na suwerenność Polski, kursu przeciwko neokolonializmowi. No jasne! Dlatego w rządzie PiS człowiekem odpowiedzialnym za kontakty i handel Z USA był pracownik CIA. >Ja natomiast jestem miłośnikiem I RP. Można się kochać w historii ale trzeba myśleć o przyszłości.
>W moich postulatach politycznych zachęcam do naśladowania nie polityki sanacyjnej, która zakończyła się porażką, lecz politykę Kazimierzowską, która zakończyła się sukcesem. Kazimierz musiał posklejać zrujnowane państwo. Był bardzo dobrym królem ale nie najlepszym nie wypełnił wydawaćby się mogło najłatwiejszego zadania, nie miał potomka. Trudno ocenaić rządy feudalne jako "narodowe", "dobre dla Polski" itd.
>kobiety odchodzące z pracy przez 500+ to nie jest jakikolwiek problem, bo to oznacza, że ich praca była naprawdę śmieciowa i podle wynagradzana. To jest po prostu problem i kropka.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Byłem w Chinach 2 razy spędzając łącznie dwa miesiące.Gratuluję, ja nie byłem. To nie zmienia faktu, że według IMF Chiny mają od niedawna największą gospodarkę świata - dane w mln USD (PPP czyli urealnione o poziom cen w danym kraju): 1 China 18,088,054 2 United States 17,348,075 > > Jedyne czego bronię poważnie od lat, to kursu na suwerenność Polski, kursu przeciwko neokolonializmowi.> No jasne! Dlatego w rządzie PiS człowiekem odpowiedzialnym za kontakty i handel Z USA był pracownik CIA.Widzę zatem, że nie jest ci obce tropienie obcych agentów  Uważasz, że Grey był agentem CIA, bo tak napisała Wyborcza, choć ministerstwo zaprzeczyło temu. Ok Identyczną sytuację mieliśmy wobec poprzednich rządów. - W 2013 w rosyjskim magazynie wojskowym napisano, że szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski, od 1984 jest agentem MI6. W Polsce oczywiście wyśmiano to jako ruską propagandę, po czym dwa lata później okazało się, że brytyjski dyplomata redagował wystąpienia Sikorskiego: www.gazeta(*)sikorskiego-za-266-tys-zl.html- W 2014 najbliżsi współpracownicy Donalda Tuska - Paweł Piskorski oraz Andrzej Olechowski przyznali, że był on finansowany przez CDU, czyli jest agentem niemieckich interesów. Jakie mamy natomiast różnice sytuacji? To, że w nowym rządzie wskazywani przez media jako agenci ulokowani są na niższych szczeblach władzy, zaś wobec poprzedniej dotyczyło to szefa MSZ oraz premiera (sic!) I po drugie: informacja o Greyu wypłynęła, gdy ten został zwolniony. Informacje o Tusku czy Sikorskim niczego nie zmieniły. Dopiero po roku Tusk został ewakuowany do Brukseli. Nie mam złudzeń, że na chwilę obecną Polska jest wolna od agentury. Wydaje mi się jednak zdrowszym układem, kiedy są to przynajmniej podejrzenia agenturalne dotyczące największego mocarstwa aniżeli pomniejszych graczy regionalnych, jak Anglia czy Niemcy. Polska może się emancypować regionalnie tylko w sojuszu strategicznym z kimś dużym spoza regionu. Mogą to być teoretycznie Chiny ale znacznie pewniej USA. Na koniec dodam dla jasności, że od początku bardzo nie podobało mi się powołanie Greya do ministerstwa. Gdy tylko podano info o tej nominacji publicznie ją krytykowałem. Oby obyło się bez tego w przyszłości.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Celecrin (6386 punktów) | > >Byłem w Chinach 2 razy spędzając łącznie dwa miesiące.> Gratuluję, ja nie byłem. To nie zmienia faktu, że według IMF Chiny mają od niedawna największą gospodarkę świata - dane w mln USD (PPP czyli urealnione o poziom cen w danym kraju):> 1 China 18,088,054> 2 United States 17,348,075To prawda. Ale największa gospodarka to tylko symbol. W Chinach mieszka 1,5mld ludzi w USA 300. Z biegiem czasu USA wyprzedzą również Indie. Nic szczególnego. Nie trudno mieć większa gospodarkę, kiedy masz 5 razy więcej ludzi i jako, tako poukładaną ekonomię. Oczywiście na poziomie cen danego kraju  Chiny są nadal na cycuszku USA i jest to ich dziecko. Bez USA cóż...bida będzie. > Widzę zatem, że nie jest ci obce tropienie obcych agentów  Nie tropię agentów. Podałem tylko informacje prasowe. Ilość lobbystów zasiadających we władzach jest olbrzymia. Szczególnie w MON. Powiązania Macierewicza z amerykańskimi koncernami są udowodnione. > Uważasz, że Grey był agentem CIA, bo tak napisała Wyborcza, choć ministerstwo zaprzeczyło temu. Ok> Identyczną sytuację mieliśmy wobec poprzednich rządów.> Jakie mamy natomiast różnice sytuacji? To, że w nowym rządzie wskazywani przez media jako agenci ulokowani są na niższych szczeblach władzy, zaś wobec poprzedniej dotyczyło to szefa MSZ oraz premiera (sic!)I kto tu jest tropicielem agentów? > Polska może się emancypować regionalnie tylko w sojuszu strategicznym z kimś dużym spoza regionu. Mogą to być teoretycznie Chiny ale znacznie pewniej USA.Bujasz w obłokach. Ciągle zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony gadasz, że USA się kończą a drugiej chcesz w sojusze z nimi wchodzić. Takich sprzęgniętych zaprzeczeń jest wiele. > Na koniec dodam dla jasności, że od początku bardzo nie podobało mi się powołanie Greya do ministerstwa. Gdy tylko podano info o tej nominacji publicznie ją krytykowałem. Oby obyło się bez tego w przyszłości.Oj mamy do krytyki tego dużo w rządzie PiS. Co drugi minister to kłamca albo przestępca.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > To prawda. Ale największa gospodarka to tylko symbol.To nie tylko symbol, ale i potencjał produkcyjny. Skala wzrostu pkb per capita Chin jest spektakularny i to się liczy. Wobec wzrostu Chin nasza transformacja to karzeł. > Chiny są nadal na cycuszku USA i jest to ich dziecko. Bez USA cóż...bida będzie.Pewnie dlatego projektują nowy jedwabny szlak, rzucają wyzwanie dolarowi i budują wyspy na morzu południowochińskim. Większość analityków mówi, że Chiny walczą obecnie o prymat gospodarczy. > Powiązania Macierewicza z amerykańskimi koncernami są udowodnione.Póki co są to gazetowe rewelacje. Fakty są natomiast takie, że szykują się złote lata dla polskiej zbrojeniówki, w tym roku padły rekordowe zamówienia w polskich zakładach, planowane są projektu innowacyjne i rozwój zbrojeń. Macierewicz o miliardy zwiększa zaangażowanie w polską zbrojeniówkę i jednocześnie gwarantują, że pozostanie ona polska. Poza tym zablokował zakup wielomiliardowy w obcych zakładach zbrojeniowych, wciąż nie ma zamówień na te śmigłowce czy łodzie podwodne, mówi się natomiast o rozwoju polsko-ukraińskiego projektu śmigłowcowego. PO natomiast prowadziło konsolidację zbrojeniówki po to by ją opędzlować zapewne za granicę. Ujawnił to raport platformerskiego NIKu: hutnictwo.(*)zbrojeniowke,288826_1_0_0.htmlWprawdzie obecnie Macierewicz zakupił rakiety JASSM-ER od Amerykanów, ale one były już w poprzednich planach. Ważne, że póki co więcej idzie w polską zbrojeniówkę. > >Polska może się emancypować regionalnie tylko w sojuszu strategicznym z kimś dużym spoza regionu. Mogą to być teoretycznie Chiny ale znacznie pewniej USA.> Bujasz w obłokach. Ciągle zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony gadasz, że USA się kończą a drugiej chcesz w sojusze z nimi wchodzić. Takich sprzęgniętych zaprzeczeń jest wiele.To że wydaje ci się to sprzecznością wynika jedynie z niezrozumienia. Żadna to sprzeczność, przeciwnie, słabnące USA może być skłonniejsze do ustępstw, bardziej wypychane z Europy, może wyżej cenić sojuszników niż USA dumne i butne. Podobnie z Niemcami. To osłabienie Niemiec może bć dla nas szansą na lepszą współpracę. Niemcy czujące się jak unijny hegemon nigdy nie zaakceptują naszych ambicji.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|