 |
Nowy szkolny przedmiot - świecka moralność Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-11-2012 13:39 | doppelganger (3218 punktów) | Nowy szkolny przedmiot - świecka moralność
14 na 14 | ...szkoda tylko że nie w polskiej szkole, a we francuskiej. Taką laicką rewolucję zapowiedział francuski minister edukacji Vincent Peillon. Przedmiot ten ma być nauczany od pierwszej klasy podstawówki do matury, a oceniany będzie tak, jak każdy inny przedmiot.
W programie owego przedmiotu znaleźć mają się m.in. takie kwestie jak: pytania o sens życia, nauka odróżniania dobra od zła, racjonalna i logiczna refleksja, równość płci, równość wobec prawa, itp.
Po kilkunastu latach rządów francuskiej prawicy, znacznie wzrosło nad Sekwaną zagrożenie religijnym fanatyzmem. Różne grupy wyznaniowe wypowiadają się coraz odważniej i są one coraz bardziej popularne wśród młodzieży. Nic dziwnego - młodzież zawsze borykała się z problemami egzystencjalnymi i światopoglądowymi, a jeśli nie znajduje na te pytania odpowiedzi w domu i/lub w szkole, zwraca się w kierunku religii.
Taki przedmiot mógłby również znaleźć się w naszych polskich szkołach. Z pewnością jeszcze długa droga przed nami, by uświadomić ludzi, że nauka moralności nie musi opierać się na tekstach biblijnych. Ba! Uświadomić, że świecka moralność jest bardziej ludzka od religijnej. Mimo iż poprzedni prezydent Nicolas Sarkozy utrzymywał, że "Wykładowca nie może zastąpić księdza", nauczyciele francuscy przekażą uczniom "ideę moralności uniwersalnej, opartej na pojęciu człowieczeństwa i rozumu" zamiast na X Przykazaniach. Minister Peillon wierzy również, że nowy przedmiot przypomni młodzieży o szacunku wobec nauczyciela i rówieśników - we francuskim, wielokulturowym społeczeństwie nieustannie trzeba przeciwdziałać rasizmowi, nietolerancji, nacjonalizmowi, a laickość Republiki Francuskiej jest bowiem - wg ministra - gwarantem wolności sumienia, jednoczy ponad podziałami religijnymi i nie rani niczyich przekonań.
źródło: FiM, nr 47
W Polsce taką sytuację można określić jednoznacznie: marzeniem racjonalnej głowy...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | W Polsce taką rolę mogłyby pełnić uczciwie zorganizowane lekcje etyki. Nie jako "zamiast" religii, a zwyczajnie, w programie. Fakt, marzenie racjonalnej głowy...
|
|
 | 5 na 5 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >W Polsce taką rolę mogłyby pełnić uczciwie zorganizowane lekcje etyki. Nie jako "zamiast" religii, a zwyczajnie, w programie.
Świecka moralność, to przecież nic innego jak etyka.
|
|
 | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | Tak jakby 45 minut tygodniowo miało kogokolwiek nauczyć moralności, jeżeli oczywiście moralności da się nauczyć. Niech takie rzeczy zostawią rodzicom. Poza tym, nie da się zrobić neutralnej światopoglądowo lekcji, bo każdy ma jakiś światopogląd i prędzej czy później to "wychodzi".
Jestem za hasłem "szkoła ma uczyć, nie wychowywać".
Albo za dwoma lekcjami matematyki więcej, zamiast religii.
|
|
|  | 6 na 6 | vifix (2315 punktów) | >Jestem za hasłem "szkoła ma uczyć, nie wychowywać".
Zgadzam się. Nie życzę sobie, aby szkoła indoktrynowała moje dzieci tłumacząc im co jest dobre a co nie, według ministra edukacji. To jest moje zadanie. Co więcej widzę tutaj furtkę do wychowywania kolejnych pokoleń wyborców w duchu jedynie słusznych poglądów.
|
|
|  | 9 na 9 | grzmot (741 punktów) | >Tak jakby 45 minut tygodniowo miało kogokolwiek nauczyć moralności, jeżeli oczywiście moralności da się nauczyć. Niech takie rzeczy zostawią rodzicom. Poza tym, nie da się zrobić neutralnej światopoglądowo lekcji, bo każdy ma jakiś światopogląd i prędzej czy później to "wychodzi". Ale da się nauczyć rozumienia problemów, analizy, logiki. Da się pokazać różne punkty widzenia. Da się pomóc zrozumieć moralność i zachowanie innych ludzi. A rodzice też nie wszyscy (delikatnie mówiąc) mają kwalifikacje do przekazywania wiedzy - i neutralni nie są nigdy. >Jestem za hasłem "szkoła ma uczyć, nie wychowywać". A jest jakaś zauważalna korzyść z rozdzielenia tych czynności, które są dwoma aspektami jednego procesu? Czy wychowywanie w trakcie nabywania wiedzy i umiejętności jest czymś złym? Czy może właśnie odwrotnie, sucha nauka bez podmiotowej relacji między nauczycielem i uczniem daje gorsze rezultaty?
|
|
| |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > Ale da się nauczyć rozumienia problemów, analizy, logiki.Jak na razie nie udaje się nam nauczyć uczniów czytania ze zrozumieniem, więc nie szarżujmy... > A rodzice też nie wszyscy (delikatnie mówiąc) mają kwalifikacje do przekazywania wiedzy - i neutralni nie są nigdy.Przez całą historię ludzkości było tak, że rodzić wychowywał dziecko i jakoś to działało. A co do neutralności rodziców, podoba mi się to co jest napisane w konstytucji RP: Cytat:Art. 48. 1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania. > >Jestem za hasłem "szkoła ma uczyć, nie wychowywać".> A jest jakaś zauważalna korzyść z rozdzielenia tych czynności, które są dwoma aspektami jednego procesu? Czy wychowywanie w trakcie nabywania wiedzy i umiejętności jest czymś złym? Czy może właśnie odwrotnie, sucha nauka bez podmiotowej relacji między nauczycielem i uczniem daje gorsze rezultaty?Przede wszystkiem, jak nauczyciel ma wychowywać ucznia? W czasie lekcji kiedy ma uczyć dwadzieścia kilka osób, czy w czasie przerwy kiedy ma pilnować pół setki, jeśli nie setkę? Poza tym, dalej mamy kwestię tego jak się wychowuje. Mnie, tak samo jak i całą moją klasę, ba, tak jak całe pokolenia biorąc pod uwagę staż pracy tej pani, próbowała wychowywać nauczycielka J. polskiego, w duchu katolickim oczywiście. Takich doświadczeń nikomu nie życzę i nie mam na myśli tylko wychowywania katolickiego. Mam na myśli sytuację kiedy ktoś obcy próbuje wbić nam do głowy światopogląd, który nam się nie podoba.
|
|
| | |  | 4 na 4 | grzmot (741 punktów) | Można próbować uczyć. Wiadomo, że 100% uczniów się nie nauczy, ale jakiejś grupie wiedza pozostanie. Argument "przez całą historię [...] i jakoś to działało" do mnie nie przemawia. "Jakoś" to żaden sukces, powinniśmy starać się rozwijać i poprawiać wyniki.
Art. 48 jest mętny (co to jest wolność sumienia?) i sprzeczny wewnętrznie (bo przekonania rodzica i wybór dziecka często są inne - wychowanie to narzucenie wzorców wychowującego wychowankowi - i wtedy jest skuteczne, kiedy wychowanek te wzorce przyjmie, niezależnie od swojej "wolności sumienia").
Grupy szkolne są za duże, tu masz rację. Trudno jest opanować zachowanie kilkunastu lub więcej osób. Ale i wbijanie światopoglądu religijnego, i duże grupy - to problemy organizacyjne, a nie błąd metody. W dawnych, przed-przemysłowych czasach, istniał model czeladniczy, który obejmował wychowanie i naukę zawodu (nierozdzielane w żaden sposób) ludzi od wieku kilku lat do pełnoletności, a liczebność grup nie przekraczała kilku osób. Czy taki sposób byłby zły?
|
|
| | | |  | | Selanos (12869 punktów) | >Można próbować uczyć. Wiadomo, że 100% uczniów się nie nauczy
Czyli marnujemy pieniądze na sto procent uczniów, żeby skorzystało z tego pięć procent uczniów. Czyli tak jak zwykle. Poza tym, czego mamy uczyć, moralności, etyki? Szkoła nie potrafi nauczyć nawet matematyki, więc nie szarżujmy. Zresztą, to nie szkoła nie potrafi nauczyć, tylko uczniom się nie chce.
>Jakoś" to żaden sukces, powinniśmy starać się rozwijać i poprawiać wyniki.
Tylko co mamy poprawiać? Obecny system działa bardzo dobrze: rodzice są odpowiedzialni za wychowanie dziecka. "Państwowe" wychowanie dzieci, to jak dotąd był przymiot państw totalitarnych, gdzie dzieci wychowywało się w jedynej słusznej ideologii. Dlaczego w Polsce miałoby być inaczej? Zresztą już tak jest, szkoła jest przesiąknięta przez bełkot Krk. Zamiast zlikwidować ideologiczny, indoktrynujący bełkot w ogóle, zamienimy jeden na trochę inny.
>Art. 48 jest mętny (co to jest wolność sumienia?) i sprzeczny wewnętrznie (bo przekonania rodzica i wybór dziecka często są inne
Cóż, rodzic jest odpowiedzialny za dzieci, ubiera je, żywi i wychowuje. Może mu to wyjść lepiej albo gorzej, ale poza skrajnymi przypadkami rodzic będzie w tej roli dużo lepszy niż państwo.
>W dawnych, przed-przemysłowych czasach, istniał model czeladniczy, który obejmował wychowanie i naukę zawodu (nierozdzielane w żaden sposób) ludzi od wieku kilku lat do pełnoletności, a liczebność grup nie przekraczała kilku osób. Czy taki sposób byłby zły?
Czasy nie aż tak dawne, a sposób bardzo dobry. Ale najważniejsze jest to, że był dobrowolny, to jest rodzice decydowali o tym, czy poślą tam dziecko czy nie. A w Polsce mamy przymus edukacji i całkiem możliwe, że przedmiot typu "świecka moralność" byłby obowiązkowy. Po tzw. lewej stronie polityki już pojawiają się głosy o tym, żeby wprowadzić obowiązkową etykę. Nie mam nic przeciwko etyce jako takiej, ale boję się, że te lekcje będą jakąś formą indoktrynacji, tak samo jak religia, tylko w nieco innym kierunku. Szczególnie jak się za to zabiorą niektóre gwiazdy tzw. polskiej lewicy.
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >W Polsce taką rolę mogłyby pełnić uczciwie zorganizowane lekcje etyki.
Etyka to część filozofii, i tę należałoby wprowadzić. To tak, jakby zamiast matematyki uczyć wybrany jej dział. Przy okazji można by w szkołach kształtować sprawność logicznego myślenia (pisał o tym niegdyś K. Ajdukiewicz). Jak można dyskutowac o wartościach bez odwołania się do źródeł ich poznania, a więc bez jakichś elementów teorii poznania? Chodziłoby więc o pewne rozłożenie akcentów w nauczanej filozofii, tzn. z akcentem na filzofię praktyczną. Kościół ma to dobrze przemyślane: nie naucza etyki, bo jest ona jedynie częścią religii.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | RadRado (1047 punktów) | Mam przeczucie, że będzie to wbijanie do głowy młotkiem politpoprawności i jakichś lewicowych odmian "moralności". Obym się mylił.
|
|
| Fafciu (953 punktów) | Ech, panowie Francuzi, polecam poczytać Stirnera...
|
|
2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | Moim zdaniem, wychowanie dzieci i nauczanie ich moralności powinno pozostawić się rodzicom. Nauczyciel może mieć poglądy, które zwyczajnie mogą się komuś nie podobać, czy to uczniowi, czy rodzicom.
Miałem nauczycielkę J. polskiego która wszędzie widziała odniesienia do boga i jedyną słuszną wiarę. Niestety, żeby uzyskać pełną liczbę punktów na sprawdzianie, ja też musiałem widzieć te odniesienia i religie. To może działać w obie strony.
Co jak francuska lewica będzie dopatrywała się człowieczeństwa w socjalizmie? Gdyby coś takiego włożyli w program i gdybym ja tam był uczniem, to na pewno bym nie zdał z tego przedmiotu, bo prędzej by mnie szlag trafił...
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Moim zdaniem, wychowanie dzieci i nauczanie ich moralności powinno pozostawić się rodzicom.
Nie przejdzie. Co zrobić z klasami, gdzie 30-40% to patologia rodzinna, a procedury sądów rodzinnych są równie opieszałe, jak innych sądów? Wystarczy zajrzeć do gimnazjów, aby przekonać się, że problemy wychowawcze uniemożliwiają wręcz prowadzenie zajęć.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >>Moim zdaniem, wychowanie dzieci i nauczanie ich moralności powinno pozostawić się rodzicom. >Nie przejdzie. Co zrobić z klasami, gdzie 30-40% to patologia rodzinna, a procedury sądów rodzinnych są równie opieszałe, jak innych sądów? Wystarczy zajrzeć do gimnazjów, aby przekonać się, że problemy wychowawcze uniemożliwiają wręcz prowadzenie zajęć.
Tylko gdyby to dawało jakąkolwiek gwarancję skuteczności. Podobnie jak pseudoskuteczna edukacja seksualna, którą chcę się wprowadzić do szkół chyba tylko po to, aby wyrzucić pieniądze w błoto
|
|
| |  | 5 na 5 | TyDraniu (6569 punktów) | > chcę się wprowadzić do szkół chyba tylko po to, aby wyrzucić pieniądze w błotoJesteś bezdomny i chcesz mieszkać w szkołach, czy po prostu w niekonwencjonalny sposób nowatorsko połączyłeś czasownik w pierwszej osobie z zaimkiem zwrotnym?
|
|
| |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Tylko gdyby to dawało jakąkolwiek gwarancję skuteczności. Podobnie jak pseudoskuteczna edukacja seksualna, którą chcę się wprowadzić do szkół chyba tylko po to, aby wyrzucić pieniądze w błoto
O właśnie, to jest gienialny przykład. Uczniowie mają dostęp do informacji chociażby w postaci internetu, a mimo tego dalej wierzą w to, że ocet czy cola wypłukują plemniki, więc skąd założenie, że edukacja seksualna coś zmieni?
Jak się teraz nad tym zastanawiam, to poza przykładami z internetu od tych wszystkich przerażonych brakiem edukacji seksualnej w szkole, nigdy nie słyszałem o tym, żeby ktoś wierzył w to, że ocet albo cola działają jak środki antykoncepcyjne. Albo że podczas pierwszego razu nie można zajść w ciążę. Nawet moi wierzący znajomi którzy byli wychowywani w zdewociałych domach, którym z racji tego wychowania słowo "seks" z trudem przechodzi przez usta, nie wierzą w takie idiotyzmy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >>Tylko gdyby to dawało jakąkolwiek gwarancję skuteczności. Podobnie jak pseudoskuteczna edukacja seksualna, którą chcę się wprowadzić do szkół chyba tylko po to, aby wyrzucić pieniądze w błoto >O właśnie, to jest gienialny przykład. Uczniowie mają dostęp do informacji chociażby w postaci internetu, a mimo tego dalej wierzą w to, że ocet czy cola wypłukują plemniki, więc skąd założenie, że edukacja seksualna coś zmieni?
To nie tak do końca. Fakt, że ktoś ma dostęp do internetu nie oznacza, że zdobędzie wiarygodną wiedzę. Ale jak ktoś jest głupcem to nie pomoże mu żadna wiedza. Pamiętam jak jakiś czas temu podawany był przykład kobiety, która przeczytała na forum internetowym, że można powiększyć sobie biust wstrzykując sobie (chyba) olej do piersi. Ledwo przeżyła. Ale to jest skrajny przykład ludzkiej głupoty, która nie zostałaby wyleczona nawet stosując wiarygodną wiedzę.
>Jak się teraz nad tym zastanawiam, to poza przykładami z internetu od tych wszystkich przerażonych brakiem edukacji seksualnej w szkole, nigdy nie słyszałem o tym, żeby ktoś wierzył w to, że ocet albo cola działają jak środki antykoncepcyjne.
Z edukacją seksualną jest tak, że w praktyce jest 33% szans na jej skuteczność, ponieważ w jednych krajach przyniosła pozytywne skutki, w innych neutralne (nic się nie zmieniło pomimo wyrzuconych w to pieniędzy), a w jeszcze innych negatywne skutki. Co więcej, moim zdaniem, wiara w skuteczność takiej edukacji jest nielogiczna. Gdy taka 15-latka idzie na imprezę, na której po pewnym czasie całuje się z wymarzonym chłopakiem, będąc pod wpływem alkoholu i emocji to ostatnią rzeczy, o której myśli jest to, czego była uczona w szkole. Zazwyczaj (jak sądzę) w takiej sytuacji myśli, co będzie zaraz, jak to zrobią, czy będzie mocno bolało, co pomyślą koleżanki na informację, że przestała być dziewicą itd. Myślę, że orędownicy edukacji seksualnej tego nie dostrzegają, lub nie chcą dostrzec.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Myślę, że orędownicy edukacji seksualnej tego nie dostrzegają, lub nie chcą dostrzec.Edukacja seksualna, wbrew rozpowszechnionej opinii, nie jest tożsama z informacją o sposobach zapobiegania ciąży. www.federa(*)t&view=article&id=26&Itemid=57
|
|
| | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > >Myślę, że orędownicy edukacji seksualnej tego nie dostrzegają, lub nie chcą dostrzec.> Edukacja seksualna, wbrew rozpowszechnionej opinii, nie jest tożsama z informacją o sposobach zapobiegania ciąży.> www.federa(*)t&view=article&id=26&Itemid=57Sugerujesz, że na zajęciach z edukacji seksualnej nie uczą o sposobach zapobiegania ciąży?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Sugerujesz, że na zajęciach z edukacji seksualnej nie uczą o sposobach zapobiegania ciąży? Nie, Ty sugerujesz, że nie uczą niczego innego.
|
|
| | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >>Sugerujesz, że na zajęciach z edukacji seksualnej nie uczą o sposobach zapobiegania ciąży? >Nie, Ty sugerujesz, że nie uczą niczego innego.
W którym miejscu tak sugeruję?
|
|
| | | |  | 6 na 6 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Co więcej, moim zdaniem, wiara w skuteczność takiej edukacji jest nielogiczna. Gdy taka 15-latka idzie na imprezę, na której po pewnym czasie całuje się z wymarzonym chłopakiem, będąc pod wpływem alkoholu i emocji to ostatnią rzeczy, o której myśli jest to, czego była uczona w szkole. Zazwyczaj (jak sądzę) w takiej sytuacji myśli, co będzie zaraz, jak to zrobią, czy będzie mocno bolało, co pomyślą koleżanki na informację, że przestała być dziewicą itd. >Myślę, że orędownicy edukacji seksualnej tego nie dostrzegają, lub nie chcą dostrzec.
Gdyby tylko dzięki tej edukacji wiedziała, że w ciągu 48 godzin po imprezie może awaryjnie zastosować Escapelle, zamiast płakać i ukrywać tajemnicę przed rodzicami aż do momentu, kiedy brzuch będzie widoczny, to choćby dlatego warto.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >>Co więcej, moim zdaniem, wiara w skuteczność takiej edukacji jest nielogiczna. Gdy taka 15-latka idzie na imprezę, na której po pewnym czasie całuje się z wymarzonym chłopakiem, będąc pod wpływem alkoholu i emocji to ostatnią rzeczy, o której myśli jest to, czego była uczona w szkole. Zazwyczaj (jak sądzę) w takiej sytuacji myśli, co będzie zaraz, jak to zrobią, czy będzie mocno bolało, co pomyślą koleżanki na informację, że przestała być dziewicą itd. >>Myślę, że orędownicy edukacji seksualnej tego nie dostrzegają, lub nie chcą dostrzec. >Gdyby tylko dzięki tej edukacji wiedziała, że w ciągu 48 godzin po imprezie może awaryjnie zastosować Escapelle, zamiast płakać i ukrywać tajemnicę przed rodzicami aż do momentu, kiedy brzuch będzie widoczny, to choćby dlatego warto.
Jeżeli dla Ciebie warto wyrzucać pieniądze na to, aby kilka nastolatek zapamiętało coś z lekcji edukacji seksualnej to ok, ale rób to za własne pieniądze. Poza tym, taką wiedzę można zdobyć w kilka minut i nie potrzebne są do tego wielogodzinne zajęcia. Można również spojrzeć na problem w mikroskali. Nie znam ani jednej dziewczyny, która jest osobą dojrzałą i rozsądnie myślącą i zaszłaby w ciąże w wieku nastu lat. Znam natomiast dwie dziewczyny, które, używając eufemizmu, są dość rozpustne i były matkami już w wieku nastu lat.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli dla Ciebie warto wyrzucać pieniądze na to, aby kilka nastolatek zapamiętało coś z lekcji edukacji seksualnej to ok, ale rób to za własne pieniądze.
Oczywiście. Jestem za tym żeby cała edukacja była wyłącznie za własne pieniądze.
>Poza tym, taką wiedzę można zdobyć w kilka minut i nie potrzebne są do tego wielogodzinne zajęcia.
To tak jak z wiedzą o tym, że parabanki mogą oszukać, a jednak tylu się nabrało na Amber Gold.
>Można również spojrzeć na problem w mikroskali. Nie znam ani jednej dziewczyny, która jest osobą dojrzałą i rozsądnie myślącą i zaszłaby w ciąże w wieku nastu lat. Znam natomiast dwie dziewczyny, które, używając eufemizmu, są dość rozpustne i były matkami już w wieku nastu lat.
Nie znam rozsądnie myślącego o finansach bankruta. Nie znam wierzącego ateisty. Nie znasz rozsądnie myślącej, która zaszła w ciąże jako nastolatka, bo to się wyklucza.
Dowód z osobistego doświadczenia tak naprawdę nie jest dowodem.
|
|
| | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | > >Jeżeli dla Ciebie warto wyrzucać pieniądze na to, aby kilka nastolatek zapamiętało coś z lekcji edukacji seksualnej to ok, ale rób to za własne pieniądze.> Oczywiście. Jestem za tym żeby cała edukacja była wyłącznie za własne pieniądze.Tutaj mogę się zgodzić  Jest to jakiś pomysł. > >Poza tym, taką wiedzę można zdobyć w kilka minut i nie potrzebne są do tego wielogodzinne zajęcia.> To tak jak z wiedzą o tym, że parabanki mogą oszukać, a jednak tylu się nabrało na Amber Gold.Również się zgadzam > >Można również spojrzeć na problem w mikroskali. Nie znam ani jednej dziewczyny, która jest osobą dojrzałą i rozsądnie myślącą i zaszłaby w ciąże w wieku nastu lat. Znam natomiast dwie dziewczyny, które, używając eufemizmu, są dość rozpustne i były matkami już w wieku nastu lat.> Nie znam rozsądnie myślącego o finansach bankruta.A Bernard Madoff  > Nie znam wierzącego ateisty.To jest oksymoron  > Nie znasz rozsądnie myślącej, która zaszła w ciąże jako nastolatka, bo to się wyklucza.To zależy. Pewnie są takie wyjątki, które są rozsądne, ale popełniły gdzieś błąd i zaszły w ciąże. > Dowód z osobistego doświadczenia tak naprawdę nie jest dowodem.Zgadza się. Ja jednak nigdzie nie napisałem, że to dowód. Chciałem tylko pokazać omawiane zagadnienie w mikroskali.
|
|
| | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > O właśnie, to jest gienialny przykład. Uczniowie mają dostęp do informacji chociażby w postaci internetu, a mimo tego dalej wierzą w to, że ocet czy cola wypłukują plemniki, więc skąd założenie, że edukacja seksualna coś zmieni?U mądrzejszych uczniów nie zaszkodzi, a usystematyzowana edukacja może pomóc w późniejszym samodzielnym dokształcaniu np z internetu. Głupiemu nie zaszkodzi ani nie pomoże. > Jak się teraz nad tym zastanawiam, to poza przykładami z internetu od tych wszystkich przerażonych brakiem edukacji seksualnej w szkole, nigdy nie słyszałem o tym, żeby ktoś wierzył w to, że ocet albo cola działają jak środki antykoncepcyjne. Albo że podczas pierwszego razu nie można zajść w ciążę. Nawet moi wierzący znajomi którzy byli wychowywani w zdewociałych domach, którym z racji tego wychowania słowo "seks" z trudem przechodzi przez usta, nieSpotkałem przypadki ludzi wierzacych w takie mity. Z tym że np dziewczyny po tym jak już zajdą w niechcianą ciążę, to są mądrzejsze i przestają w nie wierzyć.  W dzisiejszych czasach powszechnie dostępnych tanich pigułek trudno jest zaliczyć wpadkę. To chyba się zdarza wyłącznie w rodzinach niewyedukowanych, patologicznych, albo religijnych.
|
|
|  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >Nie przejdzie. Co zrobić z klasami, gdzie 30-40% to patologia rodzinna, a procedury sądów rodzinnych są równie opieszałe, jak innych sądów?
A jak szkoła ma wychowywać? Podczas lekcji kiedy to nauczyciel ma uczyć dwadzieścia kilka osób, czy podczas przerwy kiedy to nauczyciel ma pilnować setkę uczniów?
>Wystarczy zajrzeć do gimnazjów, aby przekonać się, że problemy wychowawcze uniemożliwiają wręcz prowadzenie zajęć.
Ja znam rozwiązanie na problemy gimnazjów: wywalać uczniów za złe zachowanie. Bo po co ich trzymać w szkole, najwyraźniej źle się tam czują i na dodatek przeszkadzają tym którzy chcą się uczyć. W gimnazjach ludzie teoretycznie powinni być na tyle rozgarnięci, żeby w pewnym stopniu odpowiadać za swoje zachowanie.
|
|
 | | mariawol (215 punktów) |
>Co jak francuska lewica będzie dopatrywała się człowieczeństwa w socjalizmie? Gdyby coś takiego włożyli w program i gdybym ja tam był uczniem, to na pewno bym nie zdał z tego przedmiotu, bo prędzej by mnie szlag trafił...
A co jak polska prawica będzie dopatrywała się człowieczeństwa w kapitalizmie w polskim wydaniu ? [...] i gdybym ja tam był uczniem, to na pewno bym nie zdał, bo prędzej by mnie szlag trafił.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | Selanos (12869 punktów) | >A co jak polska prawica będzie dopatrywała się człowieczeństwa w kapitalizmie w polskim wydaniu ?
A kiedy to w Polsce była kapitalizm? Ostatnio w latach dziewięćdziesiątych, był tak jakby, przez rok albo może dwa.
Jednak faktycznie, komuś mogłoby się to nie podobać, dlatego właśnie jestem przeciwko wprowadzaniu zajęć typu "świecka moralność".
|
|
| |  | | mariawol (215 punktów) |
>A kiedy to w Polsce była kapitalizm? Ostatnio w latach dziewięćdziesiątych, był tak jakby, przez rok albo może dwa.
Na pewno nie jest to socjalizm lub komunizm (w ideowym wydaniu). Ustrój w Polsce określiłbym jako dziki neoliberalizm przesiąknięty totalitaryzmem katolickim.
|
|
| | |  | | Selanos (12869 punktów) | > Na pewno nie jest to socjalizm lub komunizm (w ideowym wydaniu). >Ustrój w Polsce określiłbym jako dziki neoliberalizm przesiąknięty totalitaryzmem katolickim.
Neoliberalizm? Nigdy w życiu. Może na początku lat 90 było w Polsce coś w stylu liberalizmu gospodarczego, ale słowem klucz jest tutaj właśnie "było". Było i minęło. Teraz mamy socjaldemokrację, chociaż znalazłbym kilka jeszcze ciekawszych określeń. Coś w stylu socjaldemokracja urzędniczo-policyjna.
Ale na pewno nie neoliberalizm, Polska nie ma nic z tego systemu, ani z żadnego liberalizmu w ogóle.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Ale na pewno nie neoliberalizm, Polska nie ma nic z tego systemu, ani z żadnego liberalizmu w ogóle.
W naszym kraju dzień wolności podatkowej przypada w czerwcu. To znaczy, że większość pieniędzy wydawane jest przez instytucję państwa jak w socjaliźmie, a mniejszość przez osoby prywatne, jak w kapitaliźmie. Mamy więc więcej socjalizmu, niż kapitalizmu. Jeśli chodzi o wolność osobistą, to jest nieco lepiej, bo możemy tu mówić prawie wszystko co się chce. Ale nie można mieć broni, a ni nie można się obronić przed tyranią większości lub urzędów.
|
|
| | | |  | | mariawol (215 punktów) | Teraz mamy socjaldemokrację, chociaż znalazłbym kilka jeszcze ciekawszych określeń. Coś w stylu socjaldemokracja urzędniczo-policyjna. >Ale na pewno nie neoliberalizm, Polska nie ma nic z tego systemu, ani z żadnego liberalizmu w ogóle.
Nie obrażajmy socjaldemokracji (Szwecja i inne kraje nordyckie). Każdy ma swoją definicję i oceny istniejących ustrojów społeczno-ekonomicznych. W mojej ocenie, w Polsce istnieje niczym nieskrępowana wolność (pełny liberalizm) do tworzenia klasy ludzi wykluczonych,przy pełnym poparciu naszych prawicowych rządzących. Kościół czynnie w tym uczestniczy grabiąc społeczeństwo (5-10 mld. zł.) rocznie), prawiąc na dodatek o jakiejś moralności. I to jest ten liberalizm o jakim ja mówię. Zgodzę się co do urzędniczo-policyjnego państwa w jakichś tam aspektach.Ale tego określenia nijak nie da się przykleić do socjaldemokracji, a prędzej do "totalitaryzmu" ekonomicznego funkcjonującego pod nazwą - kapitalizm. Co do wolności obyczajowych, mało związanych z ustrojami społeczno-ekonomicznymi,to niestety brakuje jej w Polsce. Reasumując. W Polsce jest całkowita wolność do wyzysku ekonomicznego, wspierana przez urzędniczo-policyjne struktury, natomiast brak wolności obyczajowych. Jak taki ustrój państwa nazwiemy ?
|
|
| | | | |  | | Selanos (12869 punktów) | >Jak taki ustrój państwa nazwiemy ?
Wyzysk to wyzysk, ustrojem bym tego nie nazwał. I dalej będę twierdził, że w Polsce mamy socjaldemokrację z tą różnicą, że jesteśmy biedniejsi więc siłą rzeczy mamy też mniejszy socjal. Polska ma większość przymiotów ustroju socjaldemokratycznego.
|
|
| | | | | |  | | mariawol (215 punktów) | >>Polska ma większość przymiotów ustroju socjaldemokratycznego.
A potwierdzeniem tego jest największe rozwarstwienie dochodów wśród 30 krajów Europy (dane OECD z przed dwóch lat) 10 % najbogatszych do 10 % najbiedniejszych w Polsce , 14 : 1. Procentowa ilość niedożywionych dzieci większa niż w Rumunii. Rozwarstwienie w ten sposób wyrażone wynosiło : w UK 12:1, w Szwecji 7:1, u niemców 10:1. >
|
|
| | | | | | |  | | Selanos (12869 punktów) | >A potwierdzeniem tego jest największe rozwarstwienie dochodów wśród 30 krajów Europy (dane OECD z przed dwóch lat) 10 % najbogatszych do 10 % najbiedniejszych w Polsce , 14 : 1. Procentowa ilość niedożywionych dzieci większa niż w Rumunii.
Po prostu u nas nie wykształciła się klasa średnia. Nie miała kiedy, bo od roku 45 Polska była socjalistyczna, potem była maleńka przerwa w latach 90 no i w socjaldemokrację. Więc kiedy ta klasa średnia miała się wykształcić?
No i statystyki mamy jakie mamy. Poza tym wszystko wyglądałoby inaczej, gdybyśmy wliczyli w ten rachunek tzw. szarą strefę. Dużo ludzi biednych na papieże, nie jest takimi w rzeczywistości, co jest winą wysokich podatków ustroju socjaldemokratycznego.
|
|
| | | | | | | |  | | mariawol (215 punktów) |
>Po prostu u nas nie wykształciła się klasa średnia.
A jakie to mechanizmy powodują, że klasa średnia kurczy się w US od ok. 30 lat ? Mimo trwania "najlepszego" ustroju. To właśnie ten nowy liberalizm do tego się przyczynia. Jestem pewien, że klasa średnia w Polsce powstałaby, gdyby nie zachłyśnięcie się naszych "elit" politycznych, tym właśnie neoliberalizmem, którego głównym guru był i ciągle jest Balcerowicz. Ja miałem nadzieję, na początku przemian ustrojowych u nas, że klasa średnia w perspektywie do 10 lat powstanie.Takie wyrażałem zdanie w dyskusjach ze znajomymi. Dodam jeszcze, że już ok. 1994 r. miałem przekonanie o latynizacji naszego kraju, co się niestety sprawdziło.A tak nawiasem w niektórych krajach latynoskich rozwarstwienie maleje.
|
|
| | | | | | | | |  | | Selanos (12869 punktów) | > >Po prostu u nas nie wykształciła się klasa średnia.> A jakie to mechanizmy powodują, że klasa średnia kurczy się w US od ok. 30 lat ? Mimo trwania "najlepszego" ustroju.Widać kurczy się razem z wolnością gospodarczą. Ustrój USA przestał być "najlepszy" już lata temu. Chociaż w porównaniu do UE tam i tak jest o niebo lepiej. Jak na ironie, coraz więcej Amerykanów zachwyca się właśnie Unią Europejską. > To właśnie ten nowy liberalizm do tego się przyczynia.Kiedy USA jest coraz mniej liberalne. Jedyny liberalizm jaki tam się nieco zwiększa, to ten utożsamiany zazwyczaj z lewicą, czy raczej z demokratami, ale to raczej ma mały wpływ na gospodarkę. W najlepszym przypadku. > Jestem pewien, że klasa średnia w Polsce powstałaby, gdyby nie zachłyśnięcie się naszych "elit" politycznych, tym właśnie neoliberalizmem, którego głównym guru był i ciągle jest Balcerowicz.Balcerowicz pozostał, ale liberalizm w Polsce przeminął. Przeminął jeszcze kiedy Balcerowicz był w rządzie. Jak to mówią, jeden Leszek wiosny nie czyni  > Ja miałem nadzieję, na początku przemian ustrojowych u nas, że klasa średnia w perspektywie do 10 lat powstanie.Takie wyrażałem zdanie w dyskusjach ze znajomymi.Ja nie mam żadnych nadziei w stosunku do Europy. Przynajmniej nie będę zawiedziony.
|
|
3 na 3 | Michał96 (412 punktów) | Ja bym wolał mieć więcej lekcji fizyki, chemii i biologii. A matematyki i tak jest już trzykrotnie więcej niż wyżej wymienionych przedmiotów.
|
|
1 na 1 | deko (35 punktów) | Moim zdaniem takie lekcje powinny być gdyż wiele młodych osób boryka sie z pytaniem sensu życia itp  To nie wiele ale zawsze coś
|
|
 | 6 na 6 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Moim zdaniem takie lekcje powinny być gdyż wiele młodych osób boryka sie z pytaniem sensu życia itp To nie wiele ale zawsze coś  Życie nie ma odgórnie nadanego sensu, ale każdy może sobie sam indywidualnie nadać sens swojemu życiu np. poprzez podejmowanie wyzwań i dążenie do dowolnie wybranych celów. Po co na powtarzających się lekcjach uczyć czegoś, co można zawrzeć w jednym zdaniu?
|
|
3 na 3 | gofia (73 punktów) | Zdecydowanie jestem zdania, że wychowywać powinni rodzice, nie szkoła. Jednak wydaje mi się, że godzina filozofii/etyki tygodniowo by nie zaszkodziła (zwłaszcza że część rodziców chętnie zrzuca obowiązek wychowania dzieci na nauczyciela). Jeżeli mówiono by na niej o głównych nurtach filozoficznych, różnych religiach (nie tylko katolickiej), to moim zdaniem świetnie. Tylko żeby to nie była próba szeroko pojętej indoktrynacji, nie chciałabym, żeby ktoś mi narzucał swój światopogląd. Chociaż w sumie to nic nowego, w szkole na religii permanentnie mi próbowano narzucić poglądy, z którymi się nie zgadzam
|
|
 | 9 na 9 | diogenes (42753 punktów) | >Zdecydowanie jestem zdania, że wychowywać powinni rodzice, nie szkoła.
Wychowuje cały system społeczny, tylko że różne jego podsystemy w inny sposob. Nawet punktualnie zaczynające się lekcje są elementem wychowania.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 2 | gofia (73 punktów) | >Wychowuje cały system społeczny, tylko że różne jego podsystemy w inny sposob. Nawet punktualnie zaczynające się lekcje są elementem wychowania.
Absolutnie się zgadzam, ale twierdzę, że niektórzy rodzice zbyt wiele oczekują od nauczyciela/wychowawcy, a za mało wymagają od siebie.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >niektórzy rodzice zbyt wiele oczekują od nauczyciela/wychowawcy, a za mało wymagają od siebie.
Zgoda. Stosowne ustawy idą w tym wypadku na rękę rodzicom, którzy wbrew racjonalnym argumentom pedagogów i psychologów mogą podejmować decyzje np. o uczęszczaniu niewidomego lub psychopatycznego dziecka do szkoły powszechnej. I tak oto z pozoru racjonalny system ma zupełnie irracjonalne punkty (emocjonalne, nieracjonalne decyzje rodziców). Dlatego mamy dobry system oświaty (jak pięknie brzmią stosowne fragmenty konstytucji i ustaw) i chlew w szkołach.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|