Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wojna tak, golizna nie!!!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
10-09-2004 22:05waldmarcWojna tak, golizna nie!!!
Przez nasz światły kraj przetaczają się obecnie protesty przeciwko nowemu filmowi Almodovara. Dyskusje nie ominęly również braci internetowej. Wśród pojawiających się głosów jedna z wypowiedzi przykuła szczególnie moją uwagę. Otóż jeden z katolików kryjący się pod pseudonimem Pielikan w sposób przystępny objaśnił na czym polega przewaga moralna wojny nad seksem:
film.onet.(*),22537073,1181488,0,forum.html
Jeżeli istnieje jakaś kapituła przyznająca nagrody za największe kuriozum roku, zgłaszam niniejsze "refleksje" Pielikana. Myślę, że ten wyraziciel opinii niejednego Polaka-katolika ma spore szanse na wygraną.

antyK (18 punktów)
>Jeżeli istnieje jakaś kapituła przyznająca nagrody za
>największe kuriozum roku, zgłaszam niniejsze "refleksje"
>Pielikana. Myślę, że ten wyraziciel opinii niejednego
>Polaka-katolika ma spore szanse na wygraną.

Szczerze mówiąc, to za kuriozum należałoby raczej uznać Twoją wypowiedź (nic dziwnego, że trafiła do działu "Bazgroły"...). Zgadzam się w 100% z autorem wypowiedzi, którą przytaczasz, i to wcale nie dlatego, że uważam, że wojna jest lepsza od pornografii. Tak też wcale ów Pielikan nie napisał - on napisał tylko, że pornografia jest GORSZA od wojny, że mimo iż pozornie nie wyrządza szkody, sieje jeszcze większe spustoszenie moralne niż przemoc. Kiedy oglądasz np. Braveheart, w którym krew leje się na każdym kroku, nie myślisz o tej krwi, ale o wartościach w imię których ją się przelewa.. I po obejrzeniu takiego filmu nie masz ochoty wziąć topora, wyjść na ulicę i zabijać.
Tymczasem filmy prezentujące nie tylko sceny stricte pornograficzne, ale nawet te ukazujące rozwiązłość bohaterów bez żadnej przygany, nie tylko prowokują do swobody moralnej, ale, jak słusznie zauważył Pielikan, rozbijają społeczeństwo, sprowadzają je do roli gromady zwierząt, wśród których każde dba tylko o własne, prymitywne potrzeby.
Nie wypowiadam się na temat filmu, którego wypowiedź dotyczy, bo go nie widziałem - ale uważam za objaw najwyższej głupoty, ignorancji i niezrozumienia Twoją krytykę. Nie zrozumiałeś, co Pielikan miał do powiedzenia, a w dodatku zamiast skrytykować jego wypowiedź na forum, na którym się wypowiadał, przytaczasz tutaj jego wypowiedź (bez żadnych kontrargumentów), wiedząc, że w tym gnieździe bezdusznych wolnomyślicieli, znajdziesz poklask swoim infantylnym zachowaniem...
Oby Oświecenie Wasze nie oślepiło Wam oczu...
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Matkoboskojezusiemaryjojózyfieprzenajświntszy!
mohawk (2936 punktów)
Ja piórkuję! Kolejny zadufany, nawiedzony religiant się na forum pojawił. Trzeba powiedzieć, że co jak co, ale tupetu to mu nie brakuje.
Celecrin (11895 punktów)
Nie wierzę...:O
Gromada zwierząt...hmmm czyli taka Dania albo Szwecja to po prostu ogród zoologiczny!
waldmarc
>Szczerze mówiąc, to za kuriozum należałoby raczej uznać Twoją wypowiedź (nic dziwnego, że trafiła do działu "Bazgroły"...).

Dzięki za szczerość , tylko że moja wypowiedź to jedynie zwrócenie uwagi na rewelacje Pielikana, a te, chociażby istniały najlepsze chęci (a bynajmniej nie można mnie o nie posądzić, trudno umieścić gdziekolwiek indziej, więc sam umieściłem to w "Bazgrołach".

Potwierdzasz tylko moje obawy, że Pielikan nie jest w swoich poglądach osamotniony. Gdybym był wierzący, ;-P dziękowałbym zapewne bogom , że tacy jak wy nie mają już zbyt wielkiego wpływu na politykę i życie społeczne. Zdaje się, że to noblista Jose Saramago powiedzial kiedyś, że im mniej religii tym mniej wojen. Święte słowa!!!

>pornografia jest GORSZA od wojny, że mimo iż pozornie nie wyrządza szkody, sieje jeszcze większe spustoszenie moralne niż przemoc

No comments

>Tymczasem filmy prezentujące nie tylko sceny stricte pornograficzne, ale nawet te ukazujące rozwiązłość bohaterów bez żadnej przygany, nie tylko prowokują do swobody moralnej, ale, jak słusznie zauważył Pielikan, rozbijają społeczeństwo, sprowadzają je do roli gromady zwierząt, wśród których każde dba tylko o własne, prymitywne potrzeby.

Co to za mania u katolików utożsamiania seksu ze zezwierzęceniem. Jest w tym coś chorego. A dlaczego np. spożywanie jedzenia nie miałoby być oznaką zezwierzęcenia. Przecież to właściwie takie zwierzęce. Wyobraźmy sobie: scena jedzenia w filmie a katolicka niewiasta odpędza dziatki od telewizorów

Nb. jako anegdotę przytoczyć można opisywane przez Bronisława Malinowskiego zwyczaje Triobriandczyków. Współżycie seksualne młodzieży przed ślubem było u nich powszechne i w pełni akceptowane (dziewczęta zostawały nawet na noc w tzw. domach kawalerów). Jednak niedopuszczalne było, by młodzi nie połączeni węzłem małżeńskim mogli w swojej obecności... spożywać posiłek. Było to bardzo poważne wykroczenie

Mówimy niby o pornografii, ale przecież wiadomo, że chodzi w ogóle o podejście religii katolickiej do seksualności.

Co do samej pornografii (katolicy stosują zresztą w tym przypadku niezwykle pojemną definicję), to ja też uważam, że nie jest ona zawsze i wszędzie na miejscu. A już szczególne winni stronić od niej ludzie "pobożni" ;-P. Sprawiają oni wrażenie, że gdyby tylko zabrakło nad nimi totalitarnej kurateli Kościoła i Wielkiego Brata z zaświatów przystąpiliby zaraz do mordowania, grabienia i ulicznych gwałtów. Stąd widocznie bierze się to namiętne posądzanie ludzi niewierzących o jakąś zbrodniczą niemoralność. Po prostu katolicy sądza według siebie i nie mieści się im w głowach, że bez bata i wędzidła można żyć uczciwie, że po obejrzeniu erotycznego filmu człowiek normalny (czyt. nie-katolik ) nie wychodzi na ulice gwałcić wszystkich napotkanych kobiet, nie porzuca żony (często wręcz przeciwnie, ożywia z nią więź erotyczną), nie dobiera się do ministran..., przepraszam , do chłopców. Może lepiej więc nie odbierać im tego bata i wędzidła.

Na temat związku między podejściem do seksualności a przemocą jeszcze dwa ciekawe cytaty:

"Okrutne rysy charakteru w stanie chronicznego niezaspokojenia seksualnego stały się dla mnie jasne. Mogłem zaobserwować to zjawisko u zgryźliwych starych panien i ascetycznych moralistów. W przeciwieństwie do nich rzucała się w oczy
łagodność osób zdolnych do doświadczania zaspokojenia seksualnego. Nigdy
nie spotkałem u tego rodzaju ludzi sadystycznych skłonności. Jeśli mimo to
pojawiały się u nich skłonności tego rodzaju, to ich przyczyn z całą pewnością należało szukać w nagłym zakłóceniu możliwości normalnego zaspokajania popędu seksualnego."

Wilhelm Reich
antyK
>Potwierdzasz tylko moje obawy, że Pielikan nie jest w swoich poglądach osamotniony. Gdybym był wierzący, ;-P dziękowałbym zapewne bogom , że tacy jak wy nie mają już zbyt wielkiego wpływu na politykę i życie społeczne.

..za to wpływ ten mają ludzie o Waszym światopoglądzie - i popatrz wokół, co się dzieje... Wszyscy protestują przeciwko wojnie (a mimo to mamy wojnę, i to nie byle jaką), a tymczasem tysiące ludzi wyjadają resztki ze śmietnika, zgraje zwyrodnialców mordują kogo popadnie.. I to ma być pokój?!

>Co to za mania u katolików utożsamiania seksu ze zezwierzęceniem. Jest w tym coś chorego. A dlaczego np. spożywanie jedzenia nie miałoby być oznaką zezwierzęcenia. Przecież to właściwie takie zwierzęce.

Seks sam w sobie nie jest oznaką zezwierzęcenia, i wcale czegoś takiego nie powiedziałem. Kiedy popęd zaczyna przesłaniać wszystko inne i staje się ważniejszy, niż wyższe wartości - dopiero to świadczy o degradacji do roli zwierzęcia. Podobnie z jedzeniem - dopóki jesz tyle, ile potrzeba i np. przy posiłku ważniejsza jest dla Ciebie rozmowa z sąsiadem/towarzyszem/małżonkiem niż samo zaspokajanie głodu - nie ma w czynności zaspokajania głodu nic zdrożnego. Ale jeżeli zaczynasz obżerać się ponad miarę, masz w d*** wszystkich naokoło i interesuje Cię tylko tyle, żeby zapełnić swój żołądek - to chyba nie powiesz mi, że to jest "ludzkie"..
Tak więc zaspokajanie biologicznych potrzeb wcale nie musi oznaczać degradacji moralnej - ale kiedy te potrzeby przesłaniają wszystko inne - to już jest patologia.. I o to mi chodziło.

>Sprawiają oni wrażenie, że gdyby tylko zabrakło nad nimi totalitarnej kurateli Kościoła i Wielkiego Brata z zaświatów przystąpiliby zaraz do mordowania, grabienia i ulicznych gwałtów.

Parafrazując Twoją wypowiedź: co to za mania u ateistów - utożsamianie wiary z totalitaryzmem?! Każdy twierdzi, że my, katolicy, staramy się być dobrzy tylko dlatego, że ktoś nas do tego zindoktrynował, albo że ktoś straszy nas piekłem. Po prostu sądzicie według siebie i nie mieści Wam się w głowach, że można coś robić z czystej MIŁOŚCI - nie ze strachu, nie z pragnienia zaspokojenia własnych potrzeb, nie dla własnych korzyści - po prostu z miłości do ludzi wokół. A że wykładnikiem tej miłości jest Dekalog i Ewangelia, że do tej właśnie miłości wzywa Kościół - to chyba tym lepiej, bo przynajmniej kolejne pokolenia mają z czego czerpać..

> Stąd widocznie bierze się to namiętne posądzanie ludzi niewierzących o jakąś zbrodniczą niemoralność.

To posądzanie bierze się właśnie stąd, że tak zaciekle odrzucacie Ewangelię i Dekalog. Bo jeżeli ktoś odrzuca coś, co nawołuje do dobra, to jest to co najmniej podejrzane.

>Na temat związku między podejściem do seksualności a przemocą jeszcze dwa ciekawe cytaty:

Bez komentarza Jeżeli taka jest Twoja Utopia, jeżeli marzysz o tym, żeby (teraz albo w przyszłości) uczynić własne dziecko swoim partnerem seksualnym - to już nawet psychiatra pewnie nie pomoże
I jeśli mam być szczery, to nie wiem, czy wolę świat, w którym ludzie wyrzynają się nawzajem, czy świat, w którym każdy się z każdym p***li, nie wyłączając z tego interesu zwierząt...
Zamiast cytatu - polecam jako lekturę "Nowy wspaniały świat" Huxleya - możesz tam sobie poczytać o swojej Utopii
A w ogóle to odpowiadasz na moją wypowiedź tak, jakbym napisał, że wojna jest lepsza od seksu - co jest oczywistą bzdurą. Napisałem tylko, że z dwojga złego lepiej, kiedy w filmie jest scena z przemocą, niż gdy jest w nim za dużo erotyki. A dlaczego, to już chyba wyjaśniłem - więc jeżeli do tej pory nie rozumiesz, to ubolewam.

No i pozdrawiam mimo wszystko
leo_z (935 punktów)
>..za to wpływ ten mają ludzie o Waszym światopoglądzie - i popatrz wokół, co się dzieje...
wojny krzyżowe, konkwistadorzy, inkwizycja, noc św. Bartłomieja... itd., itd. to oczywiście nasza niecna sprawka. A może to tylko tak z... miłosierdzia do bliźnich.

>Podobnie z jedzeniem - dopóki jesz tyle, ile potrzeba i np. przy posiłku ważniejsza jest dla Ciebie rozmowa z sąsiadem/towarzyszem/małżonkiem niż samo zaspokajanie głodu - nie ma w czynności zaspokajania głodu nic zdrożnego. Ale jeżeli zaczynasz obżerać się ponad miarę, masz w d*** wszystkich naokoło i interesuje Cię tylko tyle, żeby zapełnić swój żołądek - to chyba nie powiesz mi, że to jest "ludzkie"..
Święta Bożego Narodzenia i Wielkiej nocy są tego najlepszym przykładem... ach ta wstrzemięźliwość w jedzeniu

>Parafrazując Twoją wypowiedź: co to za mania u ateistów - utożsamianie wiary z totalitaryzmem?! Każdy twierdzi, że my, katolicy, staramy się być dobrzy tylko dlatego, że ktoś nas do tego zindoktrynował, albo że ktoś straszy nas piekłem. Po prostu sądzicie według siebie...
Przepraszam, a jak wygląda ateistyczne piekło. Tak z ciekawości chciałbym wiedzieć czego się bać

>i nie mieści Wam się w głowach, że można coś robić z czystej MIŁOŚCI - nie ze strachu, nie z pragnienia zaspokojenia własnych potrzeb, nie dla własnych korzyści - po prostu z miłości do ludzi wokół. A że wykładnikiem tej miłości jest Dekalog i Ewangelia, że do tej właśnie miłości wzywa Kościół - to chyba tym lepiej, bo przynajmniej kolejne pokolenia mają z czego czerpać..
jak wyżej wspomniałem... wojny krzyżowe, konkwistadorzy, inkwizycja, noc św. Bartłomieja to po prostu z miłości do ludzi wokół

antyK (18 punktów)
>wojny krzyżowe, konkwistadorzy, inkwizycja, noc św. Bartłomieja... itd., itd. to oczywiście nasza niecna sprawka. A może to tylko tak z... miłosierdzia do bliźnich.

1) Wojny krzyżowe nie były wynikiem idei, tylko jej wypaczenia
2) Jaki mają niby związek konkwistadorzy z chrześcijaństwem? Chyba taki jak Hitler z wąsaczami..
3) Nie wiem czy wiesz, ale Rewolucja Francuska, która była ucieleśnieniem Waszych ideałów, wymordowała w półtora roku więcej ludzi niż inkwizycja w ciągu kilkuset lat "zbrodniczej" działalności, więc nie strasz mnie tu Torquemadą. Poza tym - patrz pkt. 1

Fakt, wśród chrześcijan też zdarzają się wariaci, którzy robią wiele złego - ale to wcale Was nie usprawiedliwia, bo, jak widzisz - po Waszej stronie wariatów jest jeszcze więcej..

>Święta Bożego Narodzenia i Wielkiej nocy są tego najlepszym przykładem... ach ta wstrzemięźliwość w jedzeniu

Huh, po pierwsze - Wielki Piątek i Środa Popielcowa są najlepszym przykładem wstrzemięźliwości w jedzeniu.
A na temat świąt nie będę z Tobą dyskutował, bo jeżeli kojarzysz je wyłącznie z jedzeniem - to widzę, że masz o nich takie pojęcie jak krowa o fizyce kwantowej i nie mam zamiaru dyskutować z takim bezgranicznym ignorantem.

Na resztę Twojej wypowiedzi nawet nie odpowiadam. Usłyszałeś gdzieś parę pustych frazesów o wojnach krzyżowych, inkwizycji itd. (notabene wszystkie te zjawiska są zdecydowanie wyolbrzymiane - patrz wyżej) i teraz usiłujesz strugać człowieka niewyobrażalnie mądrego - a tym czasem nie masz pojęcia nie tylko o chrześcijaństwie, ale nawet o historii..
I jeżeli nie masz nic do powiedzenia (cała Twoja wypowiedź to bełkot) to lepiej trzymaj gębę na kłódkę.
Strzała
leo_z (935 punktów)
>1) Wojny krzyżowe nie były wynikiem idei, tylko jej wypaczenia
czy pontyfikaty papieży Innocentego III oraz Urbana II mają służyć za potwierdzenie tegoż wypaczenia
>2) Jaki mają niby związek konkwistadorzy z chrześcijaństwem? Chyba taki jak Hitler z wąsaczami.
Za wikipedią cyt. "...Podbój Ameryki Środkowej i Południowej dokonany został przez Hiszpanów w pierwszej połowie XVI wieku. Prowadzili go przedsiębiorczy i ambitni konkwistadorzy hiszpańscy, [...] wielu [...] było ogarniętych zapałem religijnym i jechało do nowoodkrytej Ameryki, by wziąć udział w nawracaniu nowych dusz na prawdziwą wiarę chrześcijańską. [...] pogromy, rzezie i szubienice hiszpańskie, spowodowały olbrzymią śmiertelność wśród tubylczej indiańskiej ludności. Szacuje się, że w latach 1500-1548 jej liczebność zmniejszyła się o 50 do 90 procent. [...]szerzenie wiary katolickiej wśród Indian odbywało się pod przymusem, dosłownie "ogniem i mieczem".[...] kościół katolicki był głównym inwestorem w konkwistę i był materialnie zainteresowany w powodzeniu podbojów".
Faktycznie ładne "wąsy"

>3) Poza tym - patrz pkt. 1
coś te przesłanie "miłości" nie za bardzo jednoznaczne, skoro tyle wypaczeń. Tyle światłych umysłów i d... . Jak się nie obrócisz zawsze z tyłu.

>Fakt, wśród chrześcijan też zdarzają się wariaci, którzy robią wiele złego - ale to wcale Was nie usprawiedliwia, bo, jak widzisz - po Waszej stronie wariatów jest jeszcze więcej..
może jakieś konkrety?

>A na temat świąt nie będę z Tobą dyskutował, bo jeżeli kojarzysz je wyłącznie z jedzeniem - to widzę, że masz o nich takie pojęcie jak krowa o fizyce kwantowej i nie mam zamiaru dyskutować z takim bezgranicznym ignorantem.
Najlepsze, że to są wypowiedzi Was katolików (w swoim czasie była sonda w tv na ten temat)

>I jeżeli nie masz nic do powiedzenia (cała Twoja wypowiedź to bełkot) to lepiej trzymaj gębę na kłódkę.
Bełkot owszem, ale czyj? ...cholera, też ma wąsy...

antyK
>czy pontyfikaty papieży Innocentego III oraz Urbana II mają służyć za potwierdzenie tegoż wypaczenia

Papież powinien działać pod natchnieniem Ducha Świętego, ale że nie każdy papież i nie zawsze słucha tego głosu to inna sprawa.. W końcu i Innocenty, i Urban - to byli tylko ludzie, którzy mogli popełniać błędy.

>Za wikipedią cyt. "...Podbój Ameryki Środkowej i Południowej dokonany został przez Hiszpanów w pierwszej połowie XVI wieku. Prowadzili go przedsiębiorczy i ambitni konkwistadorzy hiszpańscy, [...] wielu [...] było ogarniętych zapałem religijnym

Pocieszna manipulacja Pominąłeś zdanie "Często byli nimi przestępcy, zwalniani specjalnie z więzień". To, że wśród bandy zwyrodnialców znalazła się garstka tych, którzy usiłowali dorobić teorię do praktyki i usprawiedliwiali mordy religią - jeszcze o niczym nie świadczy. Przecież gdyby stosować podobny tok rozumowania to należałoby wyciąć w pień wszystkich Hiszpanów - bo kiedyś tam znalazło się wśród nich paru wariatów...
Zresztą "wikipedia" nie jest dla mnie niepodważalnym autorytetem - a spójrz przy cytowanym przez Ciebie haśle do działu "Dyskusje":
"Twierdzenie ze rycerze jechali nawracac jest tez recykingiem mitow. ZADEN nie jechal nawracac. Mozna znalezc duchownych od czasu do czasu z tym celem, ale nie bylo ich "wielu"."

>coś te przesłanie "miłości" nie za bardzo jednoznaczne, skoro tyle wypaczeń. Tyle światłych umysłów i d... . Jak się nie obrócisz zawsze z tyłu.

skoro już mówisz o "tylu" wypaczeniach... Od czasów Oświecenia zaczął się stopniowy pochód racjonalizmu i wolnomyślicielstwa, który powoli ogarniał całą Europę. Wiek XX można już śmiało nazwać "wiekiem racjonalizmu" (vide chociażby "Błaganie o mit", nie pamiętam autora) - i to właśnie XX wiek przyniósł dwie Wielkie Wojny, które okrucieństwem i liczbą ofiar wielokrotnie przewyższyły wszystkie poprzednie. Konsekwencją "racjonalizacji" była m. in. powszechna demokracja. No i masz - Hitler doszedł do władzy dzięki demokracji (choć nie bez pomocy terroru), Stalin był wielokrotnie wybierany w demokratycznych wyborach.. - sam towarzysz Józef posłał na tamten świat bez mała 60 mln. ludzi - czymże przy tym jest te parędziesiąt (czy nawet paręset) tysięcy ofiar wypraw krzyżowych? Czymże przy tym jest te kilkadziesiąt ofiar Inkwizycji w Nowym Świecie? (tylu ludzi zabiła "zbrodnicza" Inkwizycja w obu Amerykach - przy czym w zdecydowanej większości byli to zbrodniarze) Gdyby zebrać ofiary wszystkich wypaczeń od Średniowiecza do Oświecenia, nie wiem czy starczyłoby, żeby przeważyć ilość zbrodni i ofiar w XX wieku...
I co, dalej uważasz, że chrześcijaństwo jest źródłem "tylu" wypaczeń?

>może jakieś konkrety?

Patrz wyżej, poza tym przytaczałem już przykład Rewolucji Francuskiej, która pochłonęła tyle ofiar co Inkwizycja w ciągu paru wieków (przy czym Inkwizycja najczęściej zabijała po wydaniu wyroku sądowego i uśmiercała jedynie zbrodniarzy, których i tak oddano by katu - czasem tylko trafił się jakiś Torquemada, któremu odbiło.. Tymczasem Rewolucja zabijała kogo popadnie)

>Najlepsze, że to są wypowiedzi Was katolików (w swoim czasie była sonda w tv na ten temat)

Sondy w TV są na tyle reprezentatywne, na ile reprezentatywna byłaby ankieta przeprowadzona w domu poprawczym. Jeżeli tego jeszcze nie zauważyłeś - telewizja ogłupia, i to potwornie. A ci, którzy biorą udział w ankietach organizowanych przez tę telewizję, muszą być jej fanami, więc stopień ich odmóżdżenia jest jeszcze większy.
Więc nie mów o wypowiedziach "Nas katolików" - jeśli chcesz znać moje zdanie na temat świąt, to dla mnie i święta Bożego Narodzenia, i Wielkanocy - to przeżycie przede wszystkim duchowe. Boże Narodzenie to uroczystość, do której przygotowujemy się przez cały grudzień poprzez uczestnictwo w Roratach i modlitwę, do Wielkanocy natomiast przygotowujemy się przez 40-dniowy post i uczestnictwo w obrzędach Triduum. I to fakt mistycznych narodzin/zmartwychwstania Chrystusa jest dla "Nas katolików" najważniejszy - a cała oprawa, tj. kolacja wigilijna itd. to zwyczajne hołdowanie tradycji Ojców, które dodatkowo podkreśla radosny charakter świąt. Poza tym, nie widzę nic zwierzęcego w spożywaniu śniadania wielkanocnego, ani kolacji wigilijnej - obydwa zwyczaje są tylko pretekstem do spotkania się przy stole z rodziną/przyjaciółmi albo nawet obcymi ludźmi. I najważniejsze wcale nie jest tu jedzenie..
Tak więc najpierw 10x zastanów się, zanim coś napiszesz - bo piszesz od rzeczy.
leo_z (935 punktów)
>Tak więc najpierw 10x zastanów się, zanim coś napiszesz - bo piszesz od rzeczy.
Coś mi się wydaje, że ten "przytyk" bardziej tyczy się Twoich wypocin. W moich "przykładach" nie szukałem obiektywizmu oceny, tylko wskazałem Jaki mają niby związek konkwistadorzy z chrześcijaństwem, że nie do końca Wojny krzyżowe nie były wynikiem idei, tylko jej wypaczenia oraz, że to ci co się uważają za katolików w trakcie świąt stosują się jak najbardziej do zasady Ale jeżeli zaczynasz obżerać się ponad miarę, masz w d*** wszystkich naokoło i interesuje Cię tylko tyle, żeby zapełnić swój żołądek - to chyba nie powiesz mi, że to jest "ludzkie"
Dlatego prośba - myśl jak piszesz... to nie boli
antyK (18 punktów)
>Coś mi się wydaje, że ten "przytyk" bardziej tyczy się Twoich wypocin. W moich "przykładach" nie szukałem obiektywizmu oceny, tylko wskazałem Jaki mają niby związek konkwistadorzy z chrześcijaństwem, że nie do końca Wojny krzyżowe nie były wynikiem idei, tylko jej wypaczenia oraz, że to ci co się uważają za katolików w trakcie świąt stosują się jak najbardziej do zasady Ale jeżeli zaczynasz obżerać się ponad miarę, masz w d*** wszystkich naokoło i interesuje Cię tylko tyle, żeby zapełnić swój żołądek - to chyba nie powiesz mi, że to jest "ludzkie"

Nie wiem, jakoś kiepsko to "wskazałeś", bo na wszystkie trzy argumenty odpowiedziałem, a Twoja ostatnia wypowiedź świadczy o tym, że w ogóle nie przeczytałeś mojej odpowiedzi. Nikt Cię nie zmusza do czytania, ale jeżeli już odpowiadasz na coś to wypadałoby chyba najpierw zorientować się na co..

Tak więc - jeszcze raz powtarzam - zastanów się dobrze, zanim coś napiszesz, bo wytykasz mi nie-myślenie podczas pisania, a tymczasem sam dajesz dowody dużo dalej idącej ignorancji (żeby nie użyć mocniejszego słowa).

Zresztą, mam dość odpowiadania na inwektywy - jak narazie nie powiedziałeś nic konkretnego (poza wyciętym fragmentem z wikipedii, bardzo zręcznie skądinąd spreparowanym). I dlatego bardzo Cię przepraszam, ale więcej na Twoje wypowiedzi nie będę odpisywał, bo nie lubię cofać się w rozwoju.
A wiedz, że Twoje obelgi mnie nie ruszają...
"Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził"(J 15,18)

Pozdrawiam mimo wszystko.
leo_z (935 punktów)
>[...] mam dość odpowiadania na inwektywy
teraz usiłujesz strugać człowieka niewyobrażalnie mądrego
I jeżeli nie masz nic do powiedzenia (cała Twoja wypowiedź to bełkot) to lepiej trzymaj gębę na kłódkę - dla Ciebie to pewnie wprawki językowe ;-P

>"Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził"(J 15,18)
a może bardziej byś wziął do serca Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz Mt,7:3
Dlatego ponawiam swoją prośbę - myśl jak piszesz... to nie boli

waldmarc
>..za to wpływ ten mają ludzie o Waszym światopoglądzie - i popatrz wokół, co się dzieje...
W historii nigdy nie było i nie będzie stanu idealnego. Jednak tam gdzie panuje demokracja, wolność, przestrzega się praw człowieka a religijny bądź ideologiczny fanatyzm trzyma krótko żyje się nieporówanie lepiej a ludzie mogą realizować się w różnych dziedzinach. Zamożność społeczeństw Zachodu, poziom ich wyksztalcenia, rozwój medycyny i związane z nim niebywałe wydłużenie ludzkiego życia, wszystko to wzrastało wprostproporcjonalnie do spadku wpływów Kościola i religii, czemu chyba nie zaprzeczysz. O czymś to jednak świadczy. O konsekwencjach religijnego z jednej a laicko-racjonalistycznego podejscia do świata z drugiej strony traktuje zresztą wiele tekstów serwisu, w którym się znajdujemy, więc nie ma sensu dłuzej się nad tym rozwodzić.

>Wszyscy protestują przeciwko wojnie (a mimo to mamy wojnę, i to nie byle jaką)

W laickich krajach Zachodu wojen na szczęście od kilku dziesięcioleci już nie ma. Wojna iracka, której byłem od początku przeciwny (wydarzenia obecne dowodzą, ze nie tędy droga do walki z terroryzmem, vide tekst: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3640) została akurat wywolana przez bożyszcze religijnej konserwy Busha.

Natomiast wojny, fanatyzm, terroryzm rozwija się najlepiej akurat tam, gdzie życiem spolecznym niepodzielnie władają religii (które też oczywiście zawsze głoszą miłość i bronią człowieka

, a tymczasem tysiące ludzi wyjadają resztki ze śmietnika, zgraje zwyrodnialców mordują kogo popadnie.. I to ma być pokój?!

>Niestety i takie rzeczy mają miejsce. Rozumiem, że gdy Kościół w średniowieczu dzielil i rządził żywności bylo pod dostatkiem i nie grasowały bandy zbójów (pomijam już zbójów na usługach władców i samego Kościoła).

>>Co to za mania u katolików utożsamiania seksu ze zezwierzęceniem. Jest w tym coś chorego. A dlaczego np. spożywanie jedzenia nie miałoby być oznaką zezwierzęcenia. Przecież to właściwie takie zwierzęce.

>Tak więc zaspokajanie biologicznych potrzeb wcale nie musi oznaczać degradacji moralnej - ale kiedy te potrzeby przesłaniają wszystko inne - to już jest patologia.. I o to mi chodziło.

>Zgadzam się w pełni, tylko że porcja wydzielana przez Kościół dla zaspokojenia potrzeb seksualnych człowieka jest tak skromniutka , że prowadzić może jedynie do nerwic lub/i obłudy moralnej i spolecznej , a to ani zdrowiu, ani moralności, ani społeczeństwu, wbrew szczytnym hasłom, korzyści nie przynosi. Robienie z ludzi na siłę bezcielesnych aniołów zbyt często zamienia ich w diabłów.

>Parafrazując Twoją wypowiedź: co to za mania u ateistów - utożsamianie wiary z totalitaryzmem?!

Trudno inaczej jak totalitarną określić religię, która za ambitny cel stawia sobie kontrolę wszelkich dziedzin życia człowieka, włacznie z myślami (myślozbrodnia) i sprawami łózkowymi. To na czele waszej religii stoi nieomylny wódz, któremu podporządkowana jest bezwzględnie hierarchia kościelna, odpowiednik aparatu partyjnego, równie jak tenże aparat nieznosząca jakiejkolwiek krytyki. Na samym dole zaś szara masa szeregowych wiernych zwolnionych z myślenia, mająca być jedynie bezwzględnie posłuszna. To kościelną domeną była przez wiele wieków (dopóki się dało) cenzura , zwalczanie dysydentów, także przy pomocy aparatu terroru (inkwizycja), wolności wyznania, sumienia itd. Również takie elementy tatalitaryzmu (wymieniane przez J. Linza, E. Voeglina i A. Besancona) jak gnoza w postrzeganiu świata (podział: MY, dobrzy i znający jedyną prawdę i cała błądzaca reszta, którą należy nawrócić i podporządkować) czy konieczność masowej mobilizacji poddanych/wiernych doskonale pasują do religii typu islam czy chrześcijaństwo. Także represyjne podejście totalitaryzmów do seksualności (vide: cytat z Deschnera) jest pokrewne waszemu stanowisku w tej kwestii. O stricte już totalitarnym państwie jezuickim w Paragwaju zob. www.racjonalista.pl/kk.php/s,3646
Tak więc to nie żadna mania ateistów tylko obserwacja rzeczywistości pozwala zaliczyć religie monoteistyczne do ideologii totalitarnych, zarówno w założeniach jak i praktyce.

>Każdy twierdzi, że my, katolicy, staramy się być dobrzy tylko dlatego, że ktoś nas do tego zindoktrynował, albo że ktoś straszy nas piekłem. Po prostu sądzicie według siebie i nie mieści Wam się w głowach, że można coś robić z czystej MIŁOŚCI - nie ze strachu, nie z pragnienia zaspokojenia własnych potrzeb, nie dla własnych korzyści - po prostu z miłości do ludzi wokół. A że wykładnikiem tej miłości jest Dekalog i Ewangelia, że do tej właśnie miłości wzywa Kościół - to chyba tym lepiej, bo przynajmniej kolejne pokolenia mają z czego czerpać..

Wzruszyłeś mnie tą czystą wszechogarniającą MIŁOŚCIĄ katolików. Czasami dziwnie ją wyrażacie... Poza tym oczekujecie na wieczną szczęśliwość w zaświatach tak więc trudno mówić tu o jakiejś bezinteresowności. A co ma powiedzieć ateista, który postępuje w życiu uczciwie i przyzwoicie (w to pewnie nie uwierzysz . Zero nagrody pośmiertnej (ba jeszcze mu grożą piekłem) a i w zyciu doczesnym często płaci wysoką cenę za swą uczciwość.
antyK
>W historii nigdy nie było i nie będzie stanu idealnego. Jednak tam gdzie panuje demokracja, wolność, przestrzega się praw człowieka a religijny bądź ideologiczny fanatyzm trzyma krótko żyje się nieporówanie lepiej a ludzie mogą realizować się w różnych dziedzinach.
itd.

Jeśli mam być szczery to świat Zachodu wcale nie jest dla mnie ucieleśnieniem szczęśliwości i dobroci. Już niejaki Dostojewski ostrzegał przed wynaturzaniem i demoralizacją rozwiniętych społeczeństw Europy, a dzisiaj - zdaje się - ta antyutopia zaczyna osiągać swoje apogeum. Nie będę Ci tłumaczył, dlaczego tak sądzę, bo musiałbym Ci pewnie tłumaczyć, dlaczego aborcja to morderstwo, dlaczego homoseksualiści nie powinni mieć dzieci... A na to nie starczyłoby mi dnia.
Tak więc nie otumanisz mnie pustymi hasłami "demokracji", "wolności" itp. (o głupocie demokracji też nie będę się rozwodził bo to temat na dłuższą rozprawę), bo dla mnie nie stanowią one praktycznie żadnej wartości.

>Niestety i takie rzeczy mają miejsce. Rozumiem, że gdy Kościół w średniowieczu dzielil i rządził żywności bylo pod dostatkiem i nie grasowały bandy zbójów (pomijam już zbójów na usługach władców i samego Kościoła).

Cóż, skoro już zaczynamy rozmawiać w ten sposób - to rozumiem, że bardziej wielkoduszne jest budowanie schroniska dla zwierząt za parę milionów euro (patrz ostatni nr "Wiedzy i życia"), podczas gdy ludzie głodują i zabijają się wzajemnie...
>Zgadzam się w pełni, tylko że porcja wydzielana przez Kościół dla zaspokojenia potrzeb seksualnych człowieka jest tak skromniutka

Huh, jeżeli lubisz seks ze szczurami i nie jesteś w stanie wytrzymać z jednym partnerem dłużej niż pół godziny, do tego chętnie molestujesz dzieci, a przy tym nie jesteś w stanie wytrzymać bez seksu nawet paru dni - to faktycznie, "wydzielana przez Kościół porcja" - jest "skromniutka"..

>Trudno inaczej jak totalitarną określić religię, która za ambitny cel stawia sobie kontrolę wszelkich dziedzin życia człowieka, włacznie z myślami (myślozbrodnia) i sprawami łózkowymi.(...)
Po pierwsze, religia nie kontroluje życia człowieka, a jedynie daje mu zestaw zakazów i nakazów, które mają mu pomóc godnie żyć, po drugie - gnoza została uznana już dawno za herezję, więc z katolicyzmem nie ma nic wspólnego... a po trzecie - w ogóle nie rozumiesz naszej religii (i idei religii w ogóle), więc nie będę nawet tego fragmentu komentował. Twoja wypowiedź świadczy o jakiejś katastrofalnej indoktrynacji (albo - jak kto woli - ogłupieniu mediami), której musiałeś zostać poddany. Świadczy o tym, że nie masz zielonego pojęcia o tym, w co wierzymy, o tym, dlaczego wierzymy, ani nawet o tym, co to jest wiara...

>Wzruszyłeś mnie tą czystą wszechogarniającą MIŁOŚCIĄ katolików. Czasami dziwnie ją wyrażacie...

zawsze znajdą się czarne owce..

> Poza tym oczekujecie na wieczną szczęśliwość w zaświatach tak więc trudno mówić tu o jakiejś bezinteresowności

Kolejny cytat, który świadczy o głębokim niezrozumieniu naszej religii. To, że chcemy być dobrzy, że przestrzegamy Dekalogu - to dlatego, że kochamy świat, Boga i ludzi - a nie z powodu obietnicy Nieba.
Kolejny cytat, który świadczy o głębokim niezrozumieniu naszej religii. To, że chcemy być dobrzy, że przestrzegamy Dekalogu - to dlatego, że kochamy świat, Boga i ludzi - a nie z powodu obietnicy Nieba.
Jeżeli ktoś czyni dobro tylko ze względu na nagrodę w zaświatach, to świadczy to o tym, że taki z niego katolik, jak z pazia rycerz - mogą być z niego ludzie, ale narazie jest zwykłym egoistą.
antyK (18 punktów)
>Tak więc nie otumanisz mnie pustymi hasłami "demokracji", "wolności" itp. (o głupocie demokracji też nie będę się rozwodził bo to temat na dłuższą rozprawę), bo dla mnie nie stanowią one praktycznie żadnej wartości.

Uh, przepraszam, tutaj się trochę zagalopowałem Demokracja oczywiście nie przedstawia żadnej wartości dla mnie, ale z wolnością jest jednak trochę inaczej
Nie zmienia to jednak faktu, że cywilizacji Europy Zachodniej daleko do ucieleśnienia ideału..
Kubicki (72 punktów)
>Huh, jeżeli lubisz seks ze szczurami i nie jesteś w stanie wytrzymać z jednym partnerem dłużej niż pół godziny, do tego chętnie molestujesz dzieci, a przy tym nie jesteś w stanie wytrzymać bez seksu nawet paru dni - to faktycznie, "wydzielana przez Kościół porcja" - jest "skromniutka"..

Odnoszę wrażenie, że tobie chronicznie brakuje seksu, lub najzwyczajniej jesteś dewiantem co na jedno wychodzi. Zboczeńcy, którzy z własnej i nie przymuszonej woli powstrzymują się przed normalną aktywnoscią seksualną, badź tez do normalnej aktywności z powodu feleru anatomicznego nie są zdolni produkują albo żywoty świętych albo wypowiedzi takie jak Twoja.
Osoba normalna pod każdym wzgledem czyli np. ja nie wymyśliłaby wypowiedzi takiej jak Twoja bo nie wyobraża sobie seksu ze szczurem (a ty wyobrażasz) ani z dzieckiem. Co do kilkudniowej wstrzemieźliwości to przyznam ci rację. Fakt, ja nie miewam takich przerw czego i tobie życzę chociaż nie wiem czy to nie są życzenia takie jak stu lat życia. Ty biedaczku pewnie do dnia dzisiejszego tylko sie masturbujesz. Ale nie martw się. Masturbacja jest lepsza niz całkowita wstrzemięźliwosć.

antyK (18 punktów)
>Odnoszę wrażenie, że tobie chronicznie brakuje seksu(...)

Daruj sobie, nie działają na mnie takie prymitywne obelgi. A jeżeli moją wypowiedź odebrałeś tak, że w Twoim prymitywnym móżdżku zrodził się taki respons to pozostaje mi tylko współczuć...
Kubicki (72 punktów)
>Daruj sobie, nie działają na mnie takie prymitywne obelgi. A jeżeli moją wypowiedź odebrałeś tak, że w Twoim prymitywnym móżdżku zrodził się taki respons to pozostaje mi tylko współczuć...

Nie musisz współczuć. Mój prymitywny móżdżek umożliwił mi bycie członkiem MENSY. A ty na prawdę sprawaiasz wrażenie dewianta, ktoremu chronicznie brakuje seksu. Jestem pewnym, że masz pod tym względem jakieś zahamowania.

Spróbuj się troszkę więcej masturbować. Nie zastapi to oczywiscie kontaktu z kobietą, ale troszkę rozładuje gromadzące się w tobie napiecie seksualne
antyK
eeh, coś bym Ci powiedział, ale nie mam zamiaru zniżać się do Twojego poziomu. Naprawdę, daruj sobie, bo, jak już napisałem, tego typu bełkot (charakterystyczny dla osób, którym brakuje argumentów) na mnie nie działa - co najwyżej sprawia, że jeszcze bardziej jest mi Ciebie żal...
Kubicki (72 punktów)
> co najwyżej sprawia, że jeszcze bardziej jest mi Ciebie żal...

Oj ... jeszcze zaczniesz płakac nade mną lub co gorsza pomodlisz się o moje oświecenie.

Sprawiasz wrażenie indora, któremu wystarczy zatrąbić klaksonem semochodu, żeby go rozwścieczyć. I nawet twoje odpowiedzi są podobne do jego gulgotania



waldmarc
Sorry, pomyliło mi się trochę przy powyższych odpowiedziach z zaznaczaniem Twojego tekstu i mojej odpowiedzi, ale chyba nie będzie klopotu z rozróżnieniem

>To posądzanie bierze się właśnie stąd, że tak zaciekle odrzucacie Ewangelię i Dekalog. Bo jeżeli ktoś odrzuca coś, co nawołuje do dobra, to jest to co najmniej podejrzane.

Problem w tym, że to wy sami najgłośnie mówicie, jakie to dobro realizujecie i jak wspaniała jest wasza religia. Historia bynajmniej tego nie potwierdza. Podobny zarzyt mógłby wam postawić dajmy na to muzułmanin: no bo przecież islam to także religia miłości %-O a więc nieprzestrzeganie Koranu jest podejrzane.

>Bez komentarza Jeżeli taka jest Twoja Utopia, jeżeli marzysz o tym, żeby (teraz albo w przyszłości) uczynić własne dziecko swoim partnerem seksualnym - to już nawet psychiatra pewnie nie pomoże

To daleko idąca nadinterpretacja. Cytaty miały jedynie pokazać, że diagnozy Twoje i Pielikana jakoby swoboda seksualna prowadziła (lub musiała prowadzić) do demoralizacji i rozprzężenia spolecznego są chybione i nie mają potwierdzenia w faktach. Daleko stąd jeszcze do chęci przenoszenia na nasz grunt wszelkich obyczajów jakie wytworzyły różne kultury.

>I jeśli mam być szczery, to nie wiem, czy wolę świat, w którym ludzie wyrzynają się nawzajem, czy świat, w którym każdy się z każdym p***li, nie wyłączając z tego interesu zwierząt...

%-O
"to już nawet psychiatra pewnie nie pomoże" A może seksuolog?
A tak na poważnie, to pomiędzy katolickim antyseksualizmem a p****leniem się (jak to malowniczo ująłeś) każdego z każdym fauny nie wyłączając istnieje jeszcze (na szczęście) szerokie spektrum zachowań seksualnych, w którym mieści się większość zwykłych ludzi.

>Zamiast cytatu - polecam jako lekturę "Nowy wspaniały świat" Huxleya - możesz tam sobie poczytać o swojej Utopii

Czytałem. Wizja świata tam zawarta (czyli rodzaj totalitaryzmu) nie przypadła mi bynajmmniej do gustu i nie wiem dalczego niby przypaśćby miała. Kolejna chyba, symptomatyczna zresztą, nadinterpretacja moich wypowiedzi. To, że ktoś nie wyznaje katolickiego podejścia do seksu czy też uważa, że pornografia jest czymś nieporównanie mniej szkodliwa od wojny nie oznacza, że opowiada się za jakimś promiskuityzmem rodem z wizji Huxleya. Starałem się to zaznaczyć w poprzednim moim poscie, ale jak widać dla ciebie nadal pozostaje to równoznaczne. Tak cię widać ukształtowano: czarne albo białe.

>A w ogóle to odpowiadasz na moją wypowiedź tak, jakbym napisał, że wojna jest lepsza od seksu - co jest oczywistą bzdurą. Napisałem tylko, że z dwojga złego lepiej, kiedy w filmie jest scena z przemocą, niż gdy jest w nim za dużo erotyki. A dlaczego, to już chyba wyjaśniłem - więc jeżeli do tej pory nie rozumiesz, to ubolewam.

Twoje wypowiedzi, że pornografia jest gorsza od wojny, że nie wiesz "czy wolę świat, w którym ludzie wyrzynają się nawzajem, czy świat, w którym każdy się z każdym p***li", pokazują, że akceptacja wojny przychodzi ci nieporównanie łatwiej niż seksualności. Nic dziwnego. W naszej kulturze, gdzie od setek lat zwalczano zaciekle cielesność i seksualność a jednocześnie akceptowano czy wręcz zachęcano do wojen (vide: praca G. Minoisa Kościól i wojna) taka postawa jeszcze pokutuje.
Jeżeli dla ciebie film przedstawiajacy igraszki łóżkowe pary ludzi jest czymś gorszym od łez, krwi, rzezi, gwałtów i innych cierpień jakie niesie wojna to powtórzę: cieszę się, że tacy ludzie jak ty nie mają już wiele do powiedzenia w polityce i społeczeństwie. I oby tak pozostało.

>No i pozdrawiam mimo wszystko

Miło. Pozdrawiam także
antyK
>Problem w tym, że to wy sami najgłośnie mówicie, jakie to dobro realizujecie i jak wspaniała jest wasza religia. Historia bynajmniej tego nie potwierdza.

Jeżeli bierzesz pod uwagę sfałszowaną przez komunistów i ludzi "oświeconych" - to faktycznie, nie potwierdza tego... Ale to nie jest żaden argument.

> Podobny zarzyt mógłby wam postawić dajmy na to muzułmanin: no bo przecież islam to także religia miłości %-O a więc nieprzestrzeganie Koranu jest podejrzane.

Czytałeś kiedykolwiek Koran? Albo słyszałeś kiedykolwiek, żeby chrześcijanin atakował świętą księgę muzułmanów chociaż z połową tej zaciekłości, jaką przejawiacie Wy podczas mówienia o Biblii?
Prawda jest taka, że prawdy zawarte w Koranie niewiele różnią się od tych, które wyznają chrześcijanie. Różnice dotyczą głównie kwestii kulturowych (jak zakaz picia alkoholu czy jedzenia mięsa z krwią - notabene ten ostatni zakaz jest bardzo niejednolity i w różnych krajach różnie interpretowany, niektórzy w ogóle go nie uznają..) i paru drobiazgów teologicznych - jak np. istnienie Trójcy Świętej. Ale Koran wzywa do dobra podobnie jak Biblia - i nikt z chrześcijan temu nie przeczy.

>To daleko idąca nadinterpretacja. Cytaty miały jedynie pokazać, że diagnozy Twoje i Pielikana jakoby swoboda seksualna prowadziła (lub musiała prowadzić) do demoralizacji i rozprzężenia spolecznego są chybione i nie mają potwierdzenia w faktach.

Mówiąc szczerze, już sam fakt odbywania stosunku z własnym dzieckiem to oznaka demoralizacji i rozprzężenia - więc jeżeli te cytaty miały pokazać coś zgoła odwrotnego - to były co najmniej chybione.

>A tak na poważnie, to pomiędzy katolickim antyseksualizmem

Jakim znowu antyseksualizmem? Patrz wyżej...

>Jeżeli dla ciebie film przedstawiajacy igraszki łóżkowe pary ludzi jest czymś gorszym od łez, krwi, rzezi, gwałtów i innych cierpień jakie niesie wojna to powtórzę: cieszę się, że tacy ludzie jak ty nie mają już wiele do powiedzenia w polityce i społeczeństwie. I oby tak pozostało.

Wygląda na to, że to Ty mnie nie rozumiesz. Wcale nie powiedziałem, że filmy pornograficzne są gorsze od wojny (bo tak wynika z Twojej wypowiedzi) - napisałem, że sceny wojenne, o ile podszyte są odpowiednim morałem czy ideą - mają mniej niszczący wpływ na psychikę, niż sceny "łóżkowe", z których nic nie wynika. A jeżeli nadal nie rozumiesz, dlaczego - to trudno, bo trzeci raz tego tłumaczyć nie będę.
I naprawdę, zanim zabierzesz się za krytykę chrześcijaństwa, postaraj się najpierw poznać tą religię, bo w czym niby jesteś lepszy od ludzi ślepo wierzących w zalecenia Guru, jeżeli krytykujesz coś tylko dlatego, że to modne?

Pozdrawiam.
Kubicki (72 punktów)
>Czytałeś kiedykolwiek Koran? Albo słyszałeś kiedykolwiek, żeby chrześcijanin atakował świętą księgę muzułmanów chociaż z połową tej zaciekłości, jaką przejawiacie Wy podczas mówienia o Biblii?
>Prawda jest taka, że prawdy zawarte w Koranie niewiele różnią się od tych, które wyznają chrześcijanie. Różnice dotyczą głównie kwestii kulturowych (jak zakaz picia alkoholu czy jedzenia mięsa z krwią - notabene ten ostatni zakaz jest bardzo niejednolity i w różnych krajach różnie interpretowany, niektórzy w ogóle go nie uznają..) i paru drobiazgów teologicznych - jak np. istnienie Trójcy Świętej. Ale Koran wzywa do dobra podobnie jak Biblia - i nikt z chrześcijan temu nie przeczy.

Widzę, że nie czytałeś koranu. Wiesz, ze gdzieś dzwoni ale kościoła nie rozpoznajesz. Muzułmanie nie jedzą wieprzowiny, alkoholu rzeczywiście nie piją, świętują w piatek nie w sobotę jak żydzi i nie jak chrześcijanie w niedzielę,

Co do trójcy świętej jest jeszcze gorzej niż sądzisz, Dla nich Jezus jest tylko jednym z wielu proroków. Mahomet też był jednym z wielu proroków ale tym najważniejszym. To on usłyszał od Gibril Fariszta słowa Koranu i on natchniony przez tegoż Gabriela spisał je.
Jak widzisz Trójca jest dla nich z oczywistych przyczyn kompletną bzdurą. ( dla mnie też)

Koran oczywiscie wzywa do dobra. Dobrem np jest zabicie niewiernego, za coś takiego szczególne spotkają cię łaski. I tu jest punkt styku średniowiecznego chrześcijaństwa z obecnym Islamem

L'Ajllaha bism'Ajlaha Muahamad rassullach
antyK
>Widzę, że nie czytałeś koranu. Wiesz, ze gdzieś dzwoni ale kościoła nie rozpoznajesz. Muzułmanie nie jedzą wieprzowiny, alkoholu rzeczywiście nie piją, świętują w piatek nie w sobotę jak żydzi i nie jak chrześcijanie w niedzielę,

I że niby co starasz się mi udowodnić?! Przecież pisałem, że są różnice na płaszczyźnie kulturowej (zresztą zakaz jedzenia wieprzowiny nie we wszystkich krajach muzułmańskich jest jednolity, a wynika z tego, że w średniowieczu jedzenie mięsa z krwią powodowało liczne epidemie).

>Co do trójcy świętej jest jeszcze gorzej niż sądzisz, Dla nich Jezus jest tylko jednym z wielu proroków. Mahomet też był jednym z wielu proroków ale tym najważniejszym. To on usłyszał od Gibril Fariszta słowa Koranu i on natchniony przez tegoż Gabriela spisał je.

Mylisz się. Jezus - owszem - uważany jest przez muzułman za proroka, ale najważniejszego zaraz po Mahomecie. "Jestem wysłany od Boga do was, aby potwierdzić prawdziwość tego, co przede mną było zesłane w Torze, i zwiastować Posłańca, który przyjdzie po mnie, a którego imię - Ahmad". Chyba nie powiesz mi, że ktoś, kto zapowiada przyjście ostatniego z proroków, jest tylko "jednym z wielu"..
I przestań zgrywać encyklopedię - dobrze wiem, jaka jest historia Mahometa.

>Jak widzisz Trójca jest dla nich z oczywistych przyczyn kompletną bzdurą.

"(...) i nie mówcie: Bóg jest w Trójcy. Trzymajcie się z dala od tego - tak będzie dla was lepiej" - czy widzisz tutaj słowa "kompletna bzdura"?

Przecież nie napisałem, że muzułmanie uznają Trójcę świętą, więc czego, do ciężkiej cholery, się czepiasz?!

>Koran oczywiscie wzywa do dobra. Dobrem np jest zabicie niewiernego, za coś takiego szczególne spotkają cię łaski. I tu jest punkt styku średniowiecznego chrześcijaństwa z obecnym Islamem

Abstrahując od tej infantylnej (żeby nie powiedzieć kretyńskiej) wstawki o "punkcie styku z chrześcijaństwem" - zabicie niewiernego wcale nie jest "dobrem" i za to wcale nie spotykają "szczególne łaski" - to, o czym mówisz to nauka sekt pokroju assasynów, a nie Koranu. Owszem, w Koranie znajduje się parę wstawek, które oderwane od kontekstu mogą być odczytane jako wezwanie do walki - np. jeżeli z tekstu "Zwalczajcie na ścieżce Allaha tych, którzy walczą z wami, ale nie atakujcie ich pierwsi - Allah nie miłuje napastników!" wyciągniesz słowa "Zwalczajcie na cieżce Allaha tych, którzy walczą z wami" - można odczytać to jako wezwanie do świętej wojny. Ale to już jest czysta manipulacja.
No, chyba że masz jakiś przykład na poparcie swojej tezy - ale to proszę o konkrety.

>L'Ajllaha bism'Ajlaha Muahamad rassullach

Jeżeli myślisz, że zaimponowałeś mi znajomością muzułmańskiego wyznania wiary w oryginale (notabene chyba zrobiłeś parę literówek) - to się grubo mylisz.

Po raz kolejny odpowiadam na wypowiedź, której 90% stanowią wypociny wyprodukowne przez niezrozumienie przedmówcy - czy Wy, racjonaliści, nie potraficie czytać?! Jedyne, do czego miałeś prawo się faktycznie przyczepić - to "wezwanie do dobra", bo w obliczu tylu aktów terroru rzeczywiście można mieć trochę inne zdanie.
Ale pozostałe teksty mogłeś sobie darować, bo albo czepiałeś się czegoś, czego nie powiedziałem, albo starałeś się mnie zasypać wiedzą na temat islamu. Pudło, bo nie napisałeś nic, czego bym nie wiedział (pomijając niesprowokowane akty antykatolickiego bełkotu, charakterystyczne dla wolnomyślicielskich fanatyków).

Mam już dosyć gadania z idiotami - więc jeżeli chcesz, żebym odpowiedział na Twoją następną wypowiedź to najpierw przeczytaj, co napisałem, a dopiero później pisz.
Gdybyś był pierwszą osobą, która czepia się mnie przeczytawszy zaledwie nagłówek mojej wypowiedzi, pewnie bym to zignorował, bo jakąś niewielką dawkę debilizmu zawsze można strawić - ale nie było chyba jeszcze na tym forum osoby, która by nie czepiała się niewypowiedzianych przeze mnie słów i która by pisała na temat - nie wyłączając naczelnego redaktora (zresztą nawet w tym wątku - patrz wyżej - znalazł się jeden pajac, który nie potrafił podać żadnego rozsądnego argumentu, sypał tylko pustymi frazesami). W dodatku, jakakolwiek próba dyskusji z Wami - racjonalistami - kończy się serią obelg z Waszej strony - i jak tu wierzyć w słuszność Waszych intencji?!
Kubicki (72 punktów)
>Mam już dosyć gadania z idiotami

Jedynym idiotą na tym forum jesteś ty, rozmumiem więc, że do siebie nie będziesz się odzywał


Kubicki (72 punktów)
>Mam już dosyć gadania z idiotami -...................................................................
.......................................................................
>
>.................................................
>....................................................................
>
>....................................................................
>
>.............................................................., bo jakąś niewielką dawkę debilizmu zawsze można strawić .......................................................................
>
>............... .......................................................................
>
>....................................................................
>
>....................................................................
>
>...............................................................- znalazł się jeden pajac, .......................................................................
>
>.................................................................W dodatku, jakakolwiek próba dyskusji z Wami - racjonalistami - kończy się serią obelg z Waszej strony - i jak tu wierzyć w słuszność Waszych intencji?!

I kto tu sypie obelgami. Zacietrzewiasz się wściekasz, pienisz konwulsji niemal dostajesz, przypuszczam, że przemawia przez ciebie duch święty skoro ziajesz aż tak wielka miłością bliźniego. Wiedz mój drogi, ze dzięki takim jak ty dziciom bożym jestem ateistą. Chrzxeścijaństwo jest antonimem człowieczeństwa, z resztą wszystkie religie są przeciwne człowiekowi
MaLk__
Ludzie, wyluzujcie... ;-P

(gdzie jest jakiś moderator?!?!)
MaLk__
PS. Wiem, że forum nie jest moderowane - ale jakieś granice powinny być...
leo_z (935 punktów)
>Ludzie, wyluzujcie...
MaLK__`u przemawia przez Ciebie stronniczość. Przecież taki ktoś jak antyK idealnie "odwala" za ateistów czarną robotę. A jaki skromniutki przy tym... ;-P

antyK (18 punktów)
Fakt, może trochę mnie poniosło w ostatnim poście.
Ale spójrz, kto to zaczął:
> Odnoszę wrażenie, że tobie chronicznie brakuje seksu, lub najzwyczajniej jesteś dewiantem co na jedno wychodzi. Zboczeńcy, którzy z własnej i nie przymuszonej woli powstrzymują się przed normalną aktywnoscią seksualną, badź tez do normalnej aktywności z powodu feleru anatomicznego nie są zdolni produkują albo żywoty świętych albo wypowiedzi takie jak Twoja.
(itd.)
W świetle tego fragmentu przytoczone przez Ciebie epitety pod Twoim adresem są nader pieszczotliwe..
Jeżeli produkujesz tekst bez żadnych argumentów, zawierający tylko puste słowa, obraźliwe w dodatku, a później składasz jakieś wypociny zupełnie nie-na-temat - to jak możesz liczyć na to, że będę się do Ciebie odnosił z szacunkiem?!
Tak jak wspomniałem, nie ruszają mnie puste obelgi - ale jeżeli ktoś produkuje tylko i wyłącznie inwektywy (z niewielkim dodatkiem tekstu, który w ogóle nie kwalifikuje się na odpowiedź) - to nawet chrześcijanina ma prawo trafić szlag... Po prostu w pewnym momencie policzki się kończą
A tak w ogóle to moje "sypanie obelgami" to był wpływ stanu emocjonalnego i nie miało nic wspólnego z nienawiścią - tymczasem Ty wtrąciłeś się do nie-swojego wątku, co świadczy o tym, że te wspaniałe słowa o masturbacji i dewiacji wymyśliłeś z zimną krwią - i kto tu mówi o antonimie człowieczeństwa?
Szkoda gadać.. Wypada mi tylko pozdrowić Was wszystkich. Strzała.

Kubicki (72 punktów)
Po pierwsze to co ja pisałem to nie epitety, nie użyłem ani jednego obraźliwego słowa. Ja na prawdę odniosłem wrażenie, że w tej sferze życia coś u ciebie szwankuje. I stary na miłość boga nie mów, ze nie miałem podstaw. Przecież to co ty pisałeś o seksie ze szczurami obdzieraniu dziewczynek ze skóry itd itd nie moze urodzić się u normalnego, zadowolnego ze swojego życia człowieka. Dowodzi jakis poważnych braków. sądzę, ze jesteś najedzony wiec pozostaje tylko niedobór seksu. No i tyle.
MaLk__
Nie obchodzi mnie kto zaczął, ja tylko wołałem o opamiętanie... Nie posłuchaliście głosu wołającego na pustyni, trudno Reszta użytkowników będzie miała igrzyska, szkoda tylko, że niekoniecznie śmieszne.
Kubicki (72 punktów)
Zgadzę się z Tobą w 100%. To nie jest śmieszne i to co pisałem nie miało na celu rozbawienia kogokolwiek. Ale na miłość boską jakoś musiałem zareagować na na te obrzydliwości, które ten chory człowiek wypisywał. Jesssu przecież jeszcze trochę a zacząłby wymyślać już na prawdę diabli wiedzą co skoro z taka łatwościa przyszło mu pisać te wszystkie pierdoły, które powypisywał. I słowo honoru ja jestem przekonany, że on ma z głową wielki problem.

antyK (18 punktów)
>Po pierwsze to co ja pisałem to nie epitety, nie użyłem ani jednego obraźliwego słowa. Ja na prawdę odniosłem wrażenie, że w tej sferze życia coś u ciebie szwankuje.

Cóż, w takim razie: to, co ja pisałem to też nie epitety i nie użyłem żadnego obraźliwego słowa. I naprawdę myślałem, że coś jest z Tobą nie w porządku. Sprawiasz wrażenie człowieka wykształconego, więc Twoja ignorancja nie mogła wynikać z nieuctwa - czyli skoro gadasz od rzeczy, to musisz mieć nierówno pod sufitem. Tyle.
Notabene, jeżeli dla Ciebie słowa "dewiant" czy "zboczeniec" nie są obraźliwe (albo są mniej obraźliwe niż "idiota") to wyrazy współczucia.

> Przecież to co ty pisałeś o seksie ze szczurami obdzieraniu dziewczynek ze skóry itd itd nie moze urodzić się u normalnego

napisałem to pod wpływem cytatu przytoczonego przez Waldmarca, w którym był fragment o uprawianiu seksu z dziećmi (co, jego też nazwiesz dewiantem, bo przytacza takie niedorzeczne teksty, na które ktoś inny w ogóle by nie zwrócił uwagi?). To co napisałem, to była zwykła figura retoryczna, metafora, czy jak kto woli. Jeżeli potraktowałeś to serio i nadal tego nie rozumiesz to chyba znowu wypada mi tylko współczuć.

Zresztą, MaLK ma rację - o czym my w ogóle dyskutujemy?! Gdybyś przynajmniej podał jeden sensowny (kontr)argument, to może by z tego była jakaś dyskusja na poziomie. A jak narazie zasypujesz mnie obelgami (mnie też parę razy się wyrwało w odpowiedzi, ale przy okazji przynajmniej podaję jakieś argumenty na podparcie tych obelg) i temat zmienił się na "kto jest dewiantem lub idiotą"..

Zresztą - rób jak chcesz. Pisz sobie, co Ci się podoba - dla mnie ta "dyskusja" jest skończona, chociaż bez konkluzji..

I taka uwaga na przyszłość - zanim wtrącisz się do rozmowy i zaczniesz obrażać ludzi, sprawdź, czego rozmowa dotyczy, czy masz cokolwiek do powiedzenia i czy w ogóle warto otwierać paszczę. W końcu taka niby jest zasada racjonalistów - żeby zamiast kierować się uprzedzeniami obrażać się wzajemnie - starać się POROZUMIEĆ. O ile wiem to wyzywanie od zboczeńców wcale nie sprzyja dyskusji, a już tym bardziej porozumieniu. Ale co ja, biedny, głupi katolik, mogę o tym wiedzieć...
Kubicki (72 punktów)
No i antyK znowu się zaczął pienić i ciskać. Oj ty indorze

Kubicki : tiiiiiii
antyk : Gulgulgulgulgulgulgulgulgulgul
Kubicki : tiiiiiii
antyk : Gulgulgulgulgulgulgulgulgulgul
Kubicki : tiiiiiii
antyk : Gulgulgulgulgulgulgulgulgulgul
Kubicki : tiiiiiii
antyk : Gulgulgulgulgulgulgulgulgulgul

Jesteś na prawdę zabwny
waldmarc ciąg dalszy
"Do podobnych wniosków skłaniają obserwacje etnograficzne. Plemiona
cieszące się radością zmysłów, hołdujące zasadzie swobody seksualnej,
doświadczają nie tylko mniej szkód duchowych i społecznych, ale i znacznie
mniej grabią i mordują, niż ludy nastawione wrogo do seksualizmu.
Polinezyjczycy XVIII w. nie wiedzieli, co to nerwice - ale też wszelkie
praktyki erotyczne były w ich kulturze demonstrowane dzieciom przez
dorosłych; już cztero- i pięciolatkowie byli uświadamiani przez nastolatków.
Eskimosi grenlandzcy, "lud naturalny", nie znający różnic społecznych,
konfliktów pokoleniowych i psychoz, zdumiewająco uprzejmy i pokojowy, nie
znający także takich metod wychowawczych, jak bicie dzieci, żyli sobie nie
wiedząc prawie, co to przestępczość, kradzież czy morderstwo. Przekleństwa nie
występowały w ich języku, podobnie jak słowo wojna. Ale też i pruderii lud ten
nie znał, ani walki z popędem seksualnym. Od Grenlandii po Alaskę znano za to
obyczaj wymiany kobiet i najhojniejszą gościnność, polegającą na tym, że nocą
żony służyły gościom swymi ciałami. Nawet stosunki seksualne między dziećmi
a rodzicami, lub bliskimi krewnymi, nie były sprawą niedozwoloną. Po
chrystianizacji Eskimosi odnaleźli moralność, stali się zazdrośni, kłótliwi, jak
cały świat chrześcijański: pojawiły się także wszelkie formy zachowań aspołecznych.
(...)Im bardziej totalitarny i despotyczny reżim, tym surowsze zazwyczaj tabu
seksualne. Co prawda radości nie można zohydzić całkowicie - nie zniosłoby
tego żadne społeczeństwo - ale można ją ograniczać. Staje postponowanie lub fałszowanie funkcji płciowych bardzo łatwo przemienia się w ukryty sadomasochizm, rodzi mniej krytycznych, usłużniejszych przeto usłużniejszych poddanych, którymi panujący wysługują się bez zahamować. Natomiast lud witalny, społeczeństwo bez zahamowań i kompleksów, wrażliwe na urodę życia, nie da sobą tak łatwo manipulować, trudno też wykrzesać z niego entuzjazm dla celów tyranii i spekulacji na temat życia w przyszłym świecie; pragnie ono szczęścia tu i teraz i odczuwa niewielką skłonność, by niszczyć siebie lub innych, cierpieć braki, umierać. A właśnie do takiej postawy jest wdrażany chrześcijanin. Gdyż im mniejsze są jego oczekiwania, im jest mniej wrażliwy, tym bardziej skłonny do ofiar i śmierci. Im bardziej zniewala własne ciało, tym łatwiej poddaje się zniewoleniu siebie samego."

Karheinz Deschner
zbyszek
Innymi słowy rozwiązły seks to panaceum na zło tego świata ? - co za przewrotna demagogia.

Nie trzeba być samozwańczym naukowcem żeby widzieć, że rozwiązły seks to głównie efekt słabej woli człowieka i to o kiepskim systemie wartości (co chce rowinąć dalej).
Nie wyobrażam sobie człowieka, który potrafi panować nad zmysłami w imię ważniejszych wartości (nawet mysląc po waszemu "racjonalistyczo-humanistycznemu") i jednocześnie bezkrytycznie oddawać się igraszkom seksualnym z kim (może i czym ?) tylko się da - bo taki pogląd tutaj jest prezentowany.

Jenoczesnie chyba nie ma człowieka, który byłby w pełni wierny swoim własnym zasadom, bo jesli najwyższym autorytetem jest mój własny nos to w końcu jakiż to autorytet ? Zawsze można go nagiać - i zazwyczaj to się robi.

Jeżeli rzeczywiście wstrzemięźliwość to całe zło tego świata to dlaczego mamy teraz w dobie takich poglądów tyle rozowdów, tragedii dzieci rozbitych rodzin, pedofilii, przemocy seksualnej.

Kult seksu (bo tak to trzeba nazwać ) prowadzi do zatracenia wyższych wartości na korzyść egoizmu, zaspokajania swoich prymitywnych potrzeb, osłabienia woli, charakteru - ogólnie mówiąc duchowej degeneracji.

Seks - owszem jednak nie bezkrytycznie.

Osobiście jako chrzescijanin preferuję autorytet i drogę ukazaną w Ewangelii, która zdecydowanie potępia wszelkie przejawy rozwiązłości seksualnej, a szczególnie takich anaturalnych zachowań jak homoseksualizm czy pedofilia.
Kubicki (72 punktów)

>Seks - owszem jednak nie bezkrytycznie.
>
Zgadzam się z Tobą w zupełności. Ale dotyczy to wszystkich fizjologicznych zachowań. A wystarczy popatrzeć na brzuchy większosci biskupów, zeby wiedzieć że ich sposób odżywiania się jest ZBOCZONY.
Przypuszczam, ze naoglądali się za dużo filmów w których spożywa się posiłki. Lub mają reprodukcję tak świńskich dzieł jak Śniadanie na trawie

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365