Racjonalista - Strona głównaDo treści
The Man from Earth

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
09-10-2008 16:46Przemysław Biegański (845 punktów)The Man from Earth
Ocena 4 na 4
Zastanawiałem się w którym z działów umieścić ten wątek. Zdecydowałem się jednak na kulturę bo w głównej mierze dotyczy przejawu kultury. Chodzi mi tu o film.
Czy ktoś z Was miał styczność z filmem The Man from Earth? Jeśli nie słyszeliście o nim - gorąco polecam. Jest... a raczej nie jest typowym filmem amerykańskim. Nie ma w nim choćby najmniejszego, tyciego efekciku. Jest kameralny, spokojny... Film ten nie był dystrybuowany w naszych kinach, sądzę też że nawet w wypożyczalniach DVD/video trudno go znaleźć. Tak jak wspomniałem - nie jest efektowny, "kasowy". A co najważniejsze, stawia bardzo niewygodne tezy i pytania względem wszelkich światowych religii. Względem chrześcijaństwa jest wręcz bluźnierczy, aż dziw że Watykan "obłożył" efekciarskie filmidełko "Kod DaVinci" taką "fatwą" a ten film - The Man from Earth pozostał niezauważony choć jest o wiele bardziej "świętokradczy".
Ale może choć w skrócie przybliżę fabułę.
Po 10 latach nauczania na jednym z prowincjonalnych amerykańskich uniwersytetów pewien wykładowca skrycie chce opuścić dotychczasowe miejsce zamieszkania. Nazywa się John Oldman. Mimo to, jego koledzy, naukowcy i wieloletni przyjaciele odwiedzają go by pożegnać w dniu wyjazdu. Dochodzi do rozmowy podczas której Oldman wciąga swych przyjaciół, naukowców w pewna grę. Otóż zaczyna opowiadać im historię człowieka żyjącego od 14 000 lat, nieśmiertelnego. Swoją historię. Nie wyjaśnia dlaczego żyje tak długo, nie ma pojęcia dlaczego przydarzyło się to właśnie jemu. Nie epatuje niezgłębioną wiedzą - jedna z jego rozmówczyń pyta, próbując zaskoczyć Johna - "co robiłeś w roku 1292?- John odpowiada pytaniem - A gdzie ty bałaś dokładnie rok temu?
Najciekawszym momentem rozmowy jest chwila gdy słuchacze zadają pytanie - czy John żyjąc tak długo był bohaterem lub spotkał osobę znaną z jakichś tekstów religijnych czy też uczestniczył w jakimś zdarzeniu religijnym opisanym w "świętych księgach". I tu zaczyna się "bluźnierstwo" tego filmu...
Jeśli ktoś z Was widział ten film - bardzo proszę niech podzieli się swoimi spostrzeżeniami. Tym którzy nie mieli szansę go obejrzeć - niech poszukają na torrentach. Lub napiszą do mnie maila.

"The Man from Earth"
scenariusz Jerome Bixby , reżyseria Richard Schenkman, w roli głównej John Billingsley
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

LEGION. (3161 punktów)
Wygląda na bardzo ciekawe. Daj parę dni na ściągnięcie(2 seed, 9 peer) to pogadamy...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Sir Valeq (379 punktów)
Zaintrygowałeś mnie. Do tego 8.2/10 na imdb.com... Powoli "leci".

UPDATE: ...i doleciał. Bardzo mi się spodobał. Poruszył wiele trudnych kwestii, zadał kilka pytań, choć nie z każdej odpowiedzi byłem zadowolony. Na przykład w sprawie uczuć religijnych. Film pokazał, że nawet prawda nie ma szans w starciu z nimi i że trzeba ustąpić, jeśli nie chce się zostać znienawidzonym. Wydaje mi się, że trzeba raczej walczyć z takim stanem rzeczy, niż godzić się na niego - w tym wątku film zakończył się pesymistycznie.


Nie karmię.
piątek (1035 punktów)
Film jest świetny,i nie ulega wątpliwości że przy większych nakładach finansowych i promocji mógł bym być spokojnie zaliczany do najlepszych dzieł świata.

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
Przemysław Biegański (845 punktów)
Film jest świetny,i nie ulega wątpliwości że przy większych nakładach finansowych i promocji mógł bym być spokojnie zaliczany do najlepszych dzieł świata.


Tu akurat zastanawiam się czy "większe nakłady finansowe" miałyby coś dodać temu filmowi. Większe nakłady wedle mnie związane są raczej z bardziej "świecznikową" obsadą i fajerwerkami efektów specjalnych. A film ten żadnych efektów nie potrzebuje a co do obsady - występujący aktorzy są świetni, trudno mi wyobrazić sobie aby w rolę Johna miał się wcielić na przykład Brad Pitt. Promocja... Hmm, szczerze nie wiem jak film ten promowany był w Stanach czy też w Europie. Biorąc pod uwagę USA i ichnich fundamentalistów chrześcijańskich to "The Man from Earth" jest filmem ekstremalnie obrazoburczym. Natomiast Europa... Z pewnością jest on znany w nielicznych kręgach, właśnie bardziej "wolnomyślicielskich". Jest zbyt kameralny aby zyskać szerszą popularność.
stilgar (7322 punktów)
Jeden z lepszych filmów jakie widziałem. Kiedy kolega mi opowiedział o co w nim chodzi, myślałem, że John będzie opowiadał i co chwila będziemy mieli retrospekcje i akcja będzie się przenosiła do przeszłości.

Nie spodziewałem się, że można zrobić taki świetny film o ludziach, którzy po prostu sobie siedzą i rozmawiają.

Co do bluźnierczego charakteru filmu - świetnie zagrana jest postać wierzącej pani doktor - najpierw niedowierzanie, potem agresja i obrona swojego światopoglądu za wszelką cenę, rezygnacja i rozpacz a na koniec odprężenie w stylu "uff, to tylko zły sen". Zresztą, wszystkie postacie są świetne i każda jest inna - sceptyk, racjonalista, wierzący...

Polecam wszystkim. Naprawdę warto
exeqtor (359 punktów)
Sądze ze meritum sprawy odegrał tutaj wątek z religią, reszta została dopasowana tak aby wszystko sie zazębiało. Być może autor chciał po prostu opowiedzieć nam swoje refleksje na ten temat, opowiedział historię która zabrzmiała dośc prawdopodobnie. Całe grono przyjaciół nauczycieli jakoby reprezentowało przekrój społeczeństwa odbierającego film, możemy przyporządkować swoją osobę do jednego z gości. To tylko jedna z mozliwości. Film dośc kompromitujący, na czasy współczesne spełnia wymogi komercyjne tu skojarzenie Kod Leonarda...
Podobał mi się, zostało po nim wrażenie i refleksje na pare godzin po oglądnięciu go.
Blank (1 punktów)
hej

Jaki jest sposób na ściągnięcie tego filmu i skad? Będę wdzięczny

pozdrawiam
Andromeda (126 punktów)
>Zastanawiałem się w którym z działów umieścić ten wątek. Zdecydowałem się jednak na kulturę bo w
>głównej mierze dotyczy przejawu kultury. Chodzi mi tu o film.
>Czy ktoś z Was miał styczność z filmem The Man from Earth? Jeśli nie słyszeliście o nim - gorąco
>polecam. Jest... a raczej nie jest typowym filmem amerykańskim. Nie ma w nim choćby najmniejszego,
>tyciego efekciku. Jest kameralny, spokojny... Film ten nie był dystrybuowany w naszych kinach, sądzę
>też że nawet w wypożyczalniach DVD/video trudno go znaleźć. Tak jak wspomniałem - nie jest
>efektowny, "kasowy". A co najważniejsze, stawia bardzo niewygodne tezy i pytania względem wszelkich
>światowych religii. Względem chrześcijaństwa jest wręcz bluźnierczy, aż dziw że Watykan "obłożył"
>efekciarskie filmidełko "Kod DaVinci" taką "fatwą" a ten film - The Man from Earth pozostał
>niezauważony choć jest o wiele bardziej "świętokradczy".
>
>kazdy by chyba chcial zyc 14000 lat ..moze to i mozliwe ..w naszym DNA jest zawarte gen smierci i geny odpowiedzialne za starzenie sie komorek....gdyby je wyciac..czlowiek nigdy by nie umarl i sie nie zestrzal...
ale na razie to niemozliwe.... >
Bochnik (1 punktów)
>>Zastanawiałem się w którym z działów umieścić ten wątek. Zdecydowałem się jednak na kulturę bo w
>>głównej mierze dotyczy przejawu kultury. Chodzi mi tu o film.
>>Czy ktoś z Was miał styczność z filmem The Man from Earth? Jeśli nie słyszeliście o nim - gorąco
>>polecam. Jest... a raczej nie jest typowym filmem amerykańskim. Nie ma w nim choćby najmniejszego,
>>tyciego efekciku. Jest kameralny, spokojny... Film ten nie był dystrybuowany w naszych kinach, sądzę
>>też że nawet w wypożyczalniach DVD/video trudno go znaleźć. Tak jak wspomniałem - nie jest
>>efektowny, "kasowy". A co najważniejsze, stawia bardzo niewygodne tezy i pytania względem wszelkich
>>światowych religii. Względem chrześcijaństwa jest wręcz bluźnierczy, aż dziw że Watykan "obłożył"
>>efekciarskie filmidełko "Kod DaVinci" taką "fatwą" a ten film - The Man from Earth pozostał
>>niezauważony choć jest o wiele bardziej "świętokradczy".
>>
>>kazdy by chyba chcial zyc 14000 lat ..moze to i mozliwe ..w naszym DNA jest zawarte gen smierci i geny odpowiedzialne za starzenie sie komorek....gdyby je wyciac..czlowiek nigdy by nie umarl i sie nie zestrzal...
>ale na razie to niemozliwe.... >

koleś sam powiedział żę poprostu się zdarzył(wg. mnie urodził się bez genu odpowiadającemu za śmierć i starzenie sie).Lecz nie mógł urodzić się w dorosłej postaci 35lat. Sam powiedział że miał ojca choć go nie pamięta. Mogł więc zachorować i utracić ten gen?Twierdził że ma 35 lat skąd to wiedział kiedyś nie mieli kalendarza.Co otym sądzicie??

Kolejna kwestia to poglądy religijne: jeśli bóg nie istnieje(a przynajmniej jezus(,,jan")) to dlaczego ,,coś" istnieje?Co z światem do którego trafiamy po śmierci?

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365