Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prof. Belka nowym prezesem NBP?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
27-05-2010 21:11Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)Prof. Belka nowym prezesem NBP?
Ocena 9 na 11
1. Czy to dobra kandydatura?
2. Czy Komorowski powinien zaczekać z tą propozycją do po wyborach?
Moje odpowiedzi na własne pytania:
1. Kandydat milion razy lepszy od poległego śmiercią męczeńską prezesa. Gość ma dobre wejścia w najważniejszych instytucjach finansowych świata. Był premierem i ministrem finansów. Do tego ma bardzo niezależny charakter i pod jego panowaniem NBP byłby na pewno niezależny.
2. A niby dlaczego miałby czekać. W końcu jest pełniącym obowiązki prezydentem, a nie ochroniarzem w Belwederze.
Jedyne, co w tej historii może dziwić, to (rzekome) nieuzgodnienie tego pomysłu nawet z Premierem, nie mówiąc już o koalicjancie. Komorowski za długo siedzi w politycznym biznesie żeby popełniać takie gafy. Wedle mojej (spiskowej) teorii, to z tym ruchem PO chodzi o zamianę koalicjanta z PSL na SLD. Napieralski polegnie w wyborach i straci posadę, przyjdzie ktoś mądrzejszy i dogada się z PO. Druga możliwość, to zrobi się (zaplanowana) awantura, Komorowski wycofa się z pomysłu i zaproponuje ......niechcianego Bieleckiego, albo jeszcze bardziej niechcianego .....Balcerowicza (!!!)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ktośtam (650 punktów)Odp: prof. Belka nowym prezesem NBP?
>1. Czy to dobra kandydatura?

Mnie się nie wydaje. Doświadczenie to jedno, a socjalizm w gospodarce to bardzo zły pomysł w dobie kryzysu.

>2. Czy Komorowski powinien zaczekać z tą propozycją do po wyborach?

Tutaj zgadzam się z Twoją wypowiedzią w 100%. Najlepszy byłby Balcerowicz
27-05-2010 21:50 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Mnie się nie wydaje. Doświadczenie to jedno, a socjalizm w gospodarce to bardzo zły pomysł w dobie kryzysu.
>
Nawet, jeśli Belka był kiedykolwiek socjalistą, to już dawno się z tego wyleczył. Miejsca, w których po odejściu z polskiego rządu pracował, mało mają wspólnego z socjalizmem.
Appenzeller (3119 punktów)
>>Mnie się nie wydaje. Doświadczenie to jedno, a socjalizm w gospodarce to bardzo zły pomysł w dobie kryzysu.
>>
>Nawet, jeśli Belka był kiedykolwiek socjalistą, to już dawno się z tego wyleczył. Miejsca, w których po odejściu z polskiego rządu pracował, mało mają wspólnego z socjalizmem.
Irak.
Sylwek (15472 punktów)

>Irak.

Czy w Iraku nie próbowano wprowadzić neoliberalnego ładu?
immune.ltd (1783 punktów)
Nawet, jeśli Belka był kiedykolwiek socjalistą, to już dawno się z tego wyleczył. Miejsca, w których po odejściu z polskiego rządu pracował, mało mają wspólnego z socjalizmem.

Takich prawdziwych socjalistów to już praktycznie nie ma ( nie liczą się na scenie politycznej ). Teraz już wiadomo, że jednak Pan Belka został powołany na Prezesa NBP, ale faktycznie zastanawiające były posunięcia Marszałka. Weźmy też pod uwagę rolę mediów w tej sprawie i w jaki sposób relacjonowały te wypowiedzi . Ja już dmucham na zimne, ale coś mi mówi, że troszkę to było inspirowane i kierowane na rozłam w PO.
27-05-2010 22:08 
 Ocena 1 na 5
Appenzeller (3119 punktów)
>Najlepszy byłby Balcerowicz
Istotnie. Zacytujmy dane z rocznika statystycznego - podczas czterech lat rządów Balcerowicza jako wicepremiera dane makroekonomiczne zmieniały się następująco:
      wzrost PKB bezrobocie
1997      6,8%      10,3%
1998      4,8%      10,4%
1999      4,1%      13,1%
2000      4,0%      15,1%
2001      1,0%      17,5% ( w 2002 20%)
Prawdziwie geniusz. Ciekawe, do czego doszliby ci gorsi.
27-05-2010 22:13 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
A teraz zacytuj dane dotyczące następnego rządu gdzie ministrami finansów byli Kołodko i Belka. Tylko czekać na pokrętne tłumaczenia apologetów Balcerowicza
27-05-2010 22:31 
 Ocena 1 na 3
ktośtam (650 punktów)
>podczas czterech lat rządów Balcerowicza jako wicepremiera dane makroekonomiczne zmieniały się następująco:
>      wzrost PKB bezrobocie
>1997      6,8%      10,3%
>1998      4,8%      10,4%
>1999      4,1%      13,1%
>2000      4,0%      15,1%
>2001      1,0%      17,5% ( w 2002 20%)
>Prawdziwie geniusz. Ciekawe, do czego doszliby ci gorsi.

Oczywiście zakładam że jesteś w pełni uczciwy w swoich przekonaniach, i jeśli uznajesz metodologię "procenty w gospodarce zawsze bezpośrednio świadczą o jakości rządów" to uznasz rządy PiSu za najbardziej wspaniały okres trzeciej RP?

Ja będąc w pełni uczciwym z kolei w swoich przekonaniach zachęcałbym do zastanowienia się, dlaczego te procenty rozłożyły się tak a nie inaczej.
28-05-2010 09:23 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3119 punktów)
>Ja będąc w pełni uczciwym z kolei w swoich przekonaniach zachęcałbym do zastanowienia się, dlaczego te procenty rozłożyły się tak a nie inaczej.
>

Obawiam się, że ludzie, którzy odczuli skutki tzw. wychładzania gospodarki, żeby nie użyć mocniejszych określeń, nie byli bardzo zainteresowani pytaniem "dlaczego". Po prostu usunęli rządzących w następnych wyborach. Ale ja jestem. Wynik pana profesora został uzyskany w warunkach dobrej koniunktury światowej, a nie kryzysu, jak obecnie, i był, pokrótce mówiąc, skutkiem zjawiska nazywanego doktrynerstwem, w najlepszym stylu "Chicago boys". Szerzej nie napiszę, ale jeśli jesteś zainteresowany, to "Doktrynę szoku" Naomi Klein polecam. Jest tam sporo materiału faktograficznego do przemyśleń, czemu procenty u p. Balcerowicza rozkładają się tak, a nie inaczej.
@lukasz9 - doczekałeś się.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
> Wynik pana profesora został uzyskany w warunkach dobrej koniunktury światowej, a nie kryzysu, jak obecnie, i był, pokrótce mówiąc, skutkiem zjawiska nazywanego doktrynerstwem, w najlepszym stylu "Chicago boys". Szerzej nie napiszę, ale jeśli jesteś zainteresowany, to "Doktrynę szoku"
>
Kocham Naomi Klein i podzielam wiele jej poglądów. Ale akurat jej diagnoza nie całkiem przylega do Polski w roku 1989 roku i kilku dalszych. Na poparcie tego polecam: Jacek Kuroń "Autobiografia" Chyba nie zaliczysz Pana Jacka (kocham go jeszcze bardziej od Naomi) do uczniów Friedmana Miltona?
Kuroń przyznaje, że w tamtym czasie nie było alternatywy do "terapii szokowej". Jasne, że w wymiarze mikro można było wiele rzeczy zrobić inaczej, ale w skali makro- wątpię.
28-05-2010 13:23 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Kuroń przyznaje, że w tamtym czasie nie było alternatywy do "terapii szokowej".

   Poparcie jakiego udzielił reformom Balcerowicza, Kuroń uznał za największy błąd swego życia. Niestety, kiedy doszedł do tego wniosku, odtoczony na boczny tor z niewielką pomocą "przyjaciół" - vide jego kampania prezydencka - było już za późno.

   Jego apel trafił w próżnię.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
28-05-2010 20:39 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>   Poparcie jakiego udzielił reformom Balcerowicza, Kuroń uznał za największy błąd swego życia. Niestety, kiedy doszedł do tego wniosku, odtoczony na boczny tor z niewielką pomocą "przyjaciół" - vide jego kampania prezydencka - było już za późno.
>

Było odrobinę inaczej. Jacek Kuroń zawsze był socjalistą, marzycielem i wizjonerem. I tak, jak wcześniej rozczarował się marksizmem, tak samo później zawiódł się na kapitalizmie. Wtedy, w pierwszych latach demokracji oni wszyscy nie mieli pojęcia o rządzeniu państwem i przyznawali to otwarcie i Kuroń i Mazowiecki i Balcerowicz (tylko Lechu W. myślał, że wszystko wie) i większość ówczesnych liderów. Przejęli państwo całkowicie zmurszałe i musieli je bardzo szybko naprawić, bo cały czas czuli na plecach oddech społeczeństwa, które ich wyniosło do władzy.
Balcerowicz nie miał przecież wtedy władzy absolutnej i tylko realizował zaproponowany przez grupę ekspertów pod swoim kierownictwem i zaakceptowany przez rząd, parlament i prezydentów (najpierw Jaruzelskiego, a zaraz potem Wałęsę) plan, który przeszedł do historii jako "Plan Balcerowicza".
28-05-2010 13:37 
 Ocena 2 na 2
lukasz9 (1220 punktów)
>Jacek Kuroń "Autobiografia" Chyba nie zaliczysz Pana Jacka (kocham go jeszcze bardziej od Naomi) do uczniów Friedmana Miltona?
>Kuroń przyznaje, że w tamtym czasie nie było alternatywy do "terapii szokowej". Jasne, że w wymiarze mikro można było wiele rzeczy zrobić inaczej, ale w skali makro- wątpię.

Z Kuroniem było chyba trochę inaczej. Owszem był w tamtym czasie był zwolennikiem terapii szokowej, ale z tego co wiem, potem przyznał się do błędu. Pisał o tym Kowalik w www.polskatransformacja.pl.
Podobnie było z Mazowieckim, który po latach stwierdził, że gdyby wiedział jak to się potoczy wtedy podjąłby inne decyzje.

A alternatywy były od propozycji Sorosa po ekspertyzę szwedzką. Oczywiście nie mogło być mowy o konkretnym projekcie zawierającym dokładne liczby, gdyż informacje do jego sporządzenia dostępne były tylko w obrębie administracji.
Gdy odrzucono na wstępie wszystkie pomysły niezgodne z jedynie słusznym poglądem nic dziwnego, że w momencie wprowadzania zmian nie było konkurencyjnego projektu.
28-05-2010 20:52 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>Podobnie było z Mazowieckim, który po latach stwierdził, że gdyby wiedział jak to się potoczy wtedy podjąłby inne decyzje.
>
Sęk w tym, że wtedy absolutnie nikt z rządzących nie miał zielonego pojęcia (przyznawali to sami otarcie), jak się zabrać szybko i skutecznie za sprzątanie po realnym socjalizmie. I nikt nie miał zielonego pojęcia, jak się potoczy to sprzątanie w postaci "Planu Balcerowicza".
Dodajmy, że także na całym świecie nikt tego nie wiedział, bo nikt nie spodziewał się, że tak szybko rozpadnie się "komuna".
Na ewentualny argument, że "terapia szokowa" była przecież wcześniej praktykowana w wielu krajach południowo-amerykańskich odpowiadam, że w tamtych krajach nie było realnego socjalizmu, który obalono z dnia na dzień. Wspomniani wcześniej "Chłopcy z Chicago" wiele lat byli przygotowywani do swojej misji.
28-05-2010 21:12 
 Ocena 3 na 3
lukasz9 (1220 punktów)
Jeśli chodzi o Mazowieckiego i Kuronia to masz rację. Ja nic im nie zarzucam, otoczeni byli towarzystwem wzajemnej adoracji wolnorynkowych ideologów i w końcu sami w tę bajkę uwierzyli.
Co do niewiedzy jakie skutki odniesie terapia szokowa, Balcerowicz i spółka mieli doskonałe pojęcie o tym jak poszybuje bezrobocie i jakie będą tego konsekwencje. Niestety zabrakło odwagi, żeby się przyznać.
28-05-2010 17:17 
 Ocena-1 na 1
ktośtam (650 punktów)
>Wynik pana profesora został uzyskany w warunkach dobrej koniunktury światowej, a nie kryzysu, jak obecnie,

To prawda. Racz zauważyć łaskawie, że ten wynik był również uzyskany w warunkach rozpadu koalicji rządzącej, wprowadzenia gigantycznych i nie zawsze udanych reform (wypaliła jako tako jedynie reforma administracyjna) i przy prowadzeniu prywatyzacji (a więc zamiana molochów z przerośniętym zatrudnieniem i bardzo, bardzo źle zarządzanych w firmy, które próbują same na siebie zarobić).

>i był, pokrótce mówiąc, skutkiem zjawiska nazywanego doktrynerstwem, w najlepszym stylu "Chicago boys". Szerzej nie napiszę, ale jeśli jesteś zainteresowany, to "Doktrynę szoku" Naomi Klein polecam. Jest tam sporo materiału faktograficznego do przemyśleń, czemu procenty u p. Balcerowicza rozkładają się tak, a nie inaczej.

Doktrynę szoku przedstawia wybiórczy materiał faktograficzny, snuje teorie spiskowe i nie odnosi się w żaden sposób do innych prac poruszających tematy gospodarki. Wątpię czy Klein czytała Friedmana, ale jeśli go czytała, zupełnie go zignorowała.

Nie należę do ludzi, którzy uważają że jeśli fakty nie przystają do teorii, to tym gorzej dla faktów. Proszę sobie porównać dane dotyczące stopy bezrobocia i wzrostu gospodarczego najbardziej dynamicznie rozwijających się krajów w ostatnich latach z ich polityką gospodarczą. Bez tego ta dyskusja po prostu nie ma sensu. Dane każdy może znaleźć, choćby tu:

data.worldbank.org/indicator/NY.GDP.MKTP.KD.ZG
28-05-2010 21:07 
 Ocena 6 na 6
Appenzeller (3119 punktów)
>Racz zauważyć łaskawie, że ten wynik był również uzyskany w warunkach rozpadu koalicji rządzącej, wprowadzenia gigantycznych i nie zawsze udanych reform (wypaliła jako tako jedynie reforma administracyjna) i przy prowadzeniu prywatyzacji (a więc zamiana molochów z przerośniętym zatrudnieniem i bardzo, bardzo źle zarządzanych w firmy, które próbują same na siebie zarobić).
>Nie należę do ludzi, którzy uważają że jeśli fakty nie przystają do teorii, to tym gorzej dla faktów. Proszę sobie porównać dane dotyczące stopy bezrobocia i wzrostu gospodarczego najbardziej dynamicznie rozwijających się krajów w ostatnich latach z ich polityką gospodarczą. Bez tego ta dyskusja po prostu nie ma sensu. Dane każdy może znaleźć
Ciekawe argumenty. Ja przecież podałem właśnie fakty. Przyznam, że nie interesuje mnie lista najbardziej dynamicznie rozwijających się krajów, lecz lista najbardziej dynamicznie rozwijających się społeczeństw, a to dwie różne rzeczy. Co mają bardziej lub mniej udane reformy Buzka do stopy bezrobocia. Dogmatyczna bezmyślna prywatyzacja wszystkiego, co się rusza, nie była przeszkodą w słusznej linii działań Balcerowicza, lecz jego centralną myślą, ze wszystkimi tego skutkami, które jakie były, pokazują fakty. Nie wierzę, niestety, w świętość i mądrość rynku i prywatnej własności. Jednym z żywych dowodów jest zdychające właśnie PKP. Nie wierzę też w teorię (nazwijmy ją spiskową, lubisz, jak widzę, to słowo-wytrych do poniżania poglądów niewygodnych) o skapywaniu bogactwa z góry. Jest to eleganckie określenie kradzieży, po której oczekujesz, że jednak rabuś trochę odda. Cóż, czekaj. Balcerowicza opuścili nawet jego guru i mentorzy, Stieglitz i Sachs, lecz on już się niczego chyba nie nauczy, sądząc po ostatnich wypowiedziach. Należy ubolewać, że nie wypróbował swoich recept najpierw na szczurach.
Laureatka Nagrody Nobla z ekonomii za 2009 wykazała, że nad państwową i prywatną własnością góruje efektywnością własność wspólnotowa. Może warto poczytać ją, a nie materiały Banku Światowego?
Zresztą może Balcerowicz też chciał jak najlepiej, a wyszło jak zwykle? Za swoich pierwszych, szokowych rządów też zapewniał, że pasa będzie się zaciskać z pół roku, po czy wszyscy odczujemy. Mylił się wtedy, czy łgał? Odczuliśmy, niektórzy do dziś się nie pozbierali. Tak że może dwa razy wystarczą, może niech nie próbuje u nas trzeci raz? Może nie ma tzw. fartu? Czy w Burkina Faso nie potrzebują aby szefa banku?

Chyba nam dyskusja spadła z Belki. Ja zatem kończę, serdecznie pozdrawiając współdyskutantów. Tego problemu pewnie dziś nie rozwiążemy.
29-05-2010 15:52 
 Ocena-4 na 6
Scepticus (-290 punktów)
(zablokowany)
Te dane nie mają związku z działalnością Balcerowicza.

Pozdrawiam wszystkich; cyt. ukradziona wypowiedź
29-05-2010 16:36 
 Ocena 3 na 3
Appenzeller (3119 punktów)
>Te dane nie mają związku z działalnością Balcerowicza.
A nas przy tym nigdy nie było
Wianki dziewicze na naszej skroni!
To przecież tylko kilka osób robiło.
To oni, oni, to oni!

10-06-2010 19:39 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
>>Najlepszy byłby Balcerowicz

najlepsze jest to, że te dane w żaden sposób nie odzwierciedlały swego czasu nastrojów wśród rządzących i współrządzących. Zdumiewające i kto twierdzi, że Polska to nie jest dziwne miejsce ?
10-06-2010 20:06 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3119 punktów)
>najlepsze jest to, że te dane w żaden sposób nie odzwierciedlały swego czasu nastrojów wśród rządzących i współrządzących. Zdumiewające i kto twierdzi, że Polska to nie jest dziwne miejsce ?
Mogę się tylko zgodzić.
12-06-2010 14:43 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Mnie się nie wydaje. Doświadczenie to jedno, a socjalizm w gospodarce to bardzo zły pomysł w dobie kryzysu.
   Moja cała wiedza ekonomiczna to niegdysiejsza, dawna już lektura "Kapitału", pobieżna zresztą. Czy takie poczynania jak bezpłatne szkolnictwo, finansowanie badań naukowych z budżetu państwa, czy publiczne finansowanie służby zdrowia to nie jest socjalizm? Czy ktoś sobie wyobraża funkcjonowanie państwa bez tego? Po mojemu we współczesnym świecie, a zwłaszcza w Europie socjalizm jest i czuje się dobrze.
   Sądzę także, że elementy gospodarki socjalistycznej (interwencjonizm państwowy) przydają się przede wszystkim w dobie kryzysu. Jak Hitler wyciągnął Niemcy z kryzysu lat trzydziestych -- ano, budując autostrady za państwowe pieniądze i dotując przemysł zbrojeniowy. Zlikwidował bezrobocie i zapoczątkował boom gospodarczy.
12-06-2010 14:54 
 Ocena 2 na 2
ktośtam (650 punktów)
>Jak Hitler wyciągnął Niemcy z kryzysu lat trzydziestych -- ano, budując autostrady za państwowe pieniądze i dotując przemysł zbrojeniowy. Zlikwidował bezrobocie i zapoczątkował boom gospodarczy.

Heh, ciekawej rzeczy dowiedziałem się jeszcze w liceum na historii. Ostatecznie nie wiem w jakim stopniu jest ona prawdą, a w jakim - wyrazem poglądów gospodarczych naszego historyka, ale.. Może ktoś się wypowie. Mianowicie, nasz historyk po tym, jak ktoś w klasie powiedział że Hitler "przynajmniej wyciągnął Niemcy z kryzysu", odpowiedział, że gospodarka jaką prowadziła III Rzesza była gospodarką prowadzącą do bankructwa i gdyby Niemcy nie rozpoczęły wojny, w krótkim czasie byłyby bankrutem właśnie, ponieważ wszystko co robiły, robiły na kredyt.
12-06-2010 21:15 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
> Mianowicie, nasz historyk po tym, jak ktoś w klasie powiedział że Hitler "przynajmniej wyciągnął Niemcy z kryzysu", odpowiedział, że gospodarka jaką prowadziła III Rzesza była gospodarką prowadzącą do bankructwa i gdyby Niemcy nie rozpoczęły wojny, w krótkim czasie byłyby bankrutem właśnie, ponieważ wszystko co robiły, robiły na kredyt.

Najogólniej rzecz biorąc tak właśnie było. Jeśli Cię ten temat interesuje polecam:
Michael Burleigh "Trzecia Rzesza". Na 900 stronach opisuje sytuację w Niemczech i w Europie po przegranej przez Niemców I wojnie, wyjaśniając dlaczego NSDAP, partia nazistowska, mogła dojść do władzy, a następnie okres wojny i pierwszych lat powojennych.
ktośtam (650 punktów)

>Michael Burleigh "Trzecia Rzesza".

Dopiszę sobie do mojej krótkiej listy
lukasz9 (1220 punktów)
Hehe czytając Twojego posta myślałem, żeby w odpowiedzi napisać, że zaraz któryś z nawiedzonych liberałów wyskoczy z socjalistą. Niestety jak widać spóźniłem się

A tak na poważnie to kandydat dobry. Cudów na tym stanowisku i tak nie można zdziałać, ale przynajmniej w przeciwieństwie do poprzednika będzie wiedział co tam robi. Co do Komorowskiego uprawnienia ma i jak byśmy mieli teraz się zastanawiać, z których powinien korzystać, a z których nie to dopiero byłyby paraliż.
10-06-2010 19:41 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Co do Komorowskiego uprawnienia ma i jak byśmy mieli teraz się zastanawiać, z których powinien korzystać, a z których nie to dopiero byłyby paraliż.

Oczywiście, że dobrze się stało. Przynajmniej mamy sytuację ustabilizowaną, a wyobraźcie sobie teraz inny scenariusz: Kaczyński wygrywa i co wtedy ??? Oczywiście to taki joke tylko
10-06-2010 20:20 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
>i co wtedy ???

W sumie to nic. Trochę wstydu na arenie międzynarodowej. Trochę zawetowanych ustaw. Żadne rewelacje.
10-06-2010 22:32 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
No to mamy prezesa NBP. Uważam, że to całkiem dobry wybór. Jestem przekonany, że nowy prezes i kierowany przez niego bank będzie naprawdę niezależny. Profesor Belka miał już wielce prestiżowe posady i nie musi zabiegać o poklask polityków. Teraz ma szanse przejść do historii jako nietuzinkowy ekonomista. Zobaczymy, jak juro zachowa się giełda.
immune.ltd (1783 punktów)
Trochę wstydu na arenie międzynarodowej. Trochę zawetowanych ustaw. Żadne rewelacje.

ale to wszystko już było , ja przynajmniej już się na to nie piszę
diogenes (42753 punktów)
>1. Czy to dobra kandydatura?

Dobra jak podatek belki.
Teraz potrzeba drugiej, na krzyż:




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
diogenes (42753 punktów)
>Komorowski za długo siedzi w politycznym biznesie żeby popełniać
>takie gafy.

Faktycznie, jest bezbłedny: z Belki zrobił zastępcę sekretarza ONZ.

www.wprost(*)generalnego-ONZ/?K=1&KI=261783

I nie jest to pierwsza wpadka POprezydenta.

>zrobi się (zaplanowana) awantura, Komorowski wycofa się z pomysłu i zaproponuje ......niechcianego Bieleckiego, albo jeszcze bardziej niechcianego .....Balcerowicza

To kogo ktoś tu w końcu chce?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
28-05-2010 09:40 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>To kogo ktoś tu w końcu chce?
>
To zależy kogo zapytasz. Pewnie są tacy, co chcieliby na przykład Annę Fotygę.
Piękna, mądra, z wielce patriotycznym życiorysem
10-06-2010 19:44 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Pewnie są tacy, co chcieliby na przykład Annę Fotygę.
>Piękna, mądra, z wielce patriotycznym życiorysem

i dodał bym Panie Andrzeju patrzącą zawsze perspektywicznie w sposób taki, że nie wiadomo w którą stronę i czy w ogóle o czymś w danej chwili myśli
Sakowicz2 reaktywacja (105 punktów)Odp: Prof. Belka nowym prezesem NBP?

>1. Kandydat milion razy lepszy od poległego śmiercią męczeńską prezesa. Gość ma dobre wejścia w
>najważniejszych instytucjach finansowych świata. Był premierem i ministrem finansów. Do tego ma
>bardzo niezależny charakter i pod jego panowaniem NBP byłby na pewno niezależny.

A może trylion razy lepszy? Argument na nie? Ja mam tylko jeden, ale za to dużego kalibru. Podatek Belki. I wszystko w tym temacie.
28-05-2010 20:56 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>A może trylion razy lepszy? Argument na nie? Ja mam tylko jeden, ale za to dużego kalibru. Podatek belki. I wszystko w tym temacie.
>
Też mi doskwiera podatek Belki, ale zwykła przyzwoitość chyba nakazuje przyznać, że był on ze wszech miar "sprawiedliwy". Bez niego można byłoby zarobić na inwestycjach giełdowych miliardy i nie zapłacić grosza podatku.
Sakowicz2 reaktywacja (105 punktów)
>Bez niego można byłoby zarobić na inwestycjach giełdowych miliardy i nie zapłacić grosza podatku.

Uwierz mi, że ludzie bogaci i tak go nie płacą. Stać ich na jego obchodzenie. Płacą go zwykli ludzi, których na to nie stać.
28-05-2010 21:49 
 Ocena 2 na 2
lukasz9 (1220 punktów)
A możesz wyjaśnić w jaki sposób go obchodzą? Tylko proszę o konkrety i nie pisz o tych sztuczkach, które robią banki, bo to w małym stopniu dotyczy bogatych.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
Okazuje się, że moja teoria o flircie PO z facetami z Lewicy za plecami Pawlaka i Napieralskiego jest całkowicie prawdziwa. Dzisiaj przyznali to Kwaśniewski i Olejniczak.
Czyli jednak naprawdę chodzi o Marka Belkę. Jeśli by miało to oznaczać zjednoczenie lewicy (z Frasyniukiem, Onyszkiewiczem, Borowskim i innymi nieSLDowcami włącznie) i ich przyszłą koalicję z PO, to byłbym bardzo kontent.
lukasz9 (1220 punktów)
No ja mam do tego raczej stosunek obojętny. Chociaż w sumie każde przeciągnięcie Platformy w lewo powinno cieszyć.
Sakowicz2 reaktywacja (105 punktów)
>A możesz wyjaśnić w jaki sposób go obchodzą? Tylko proszę o konkrety i nie pisz o tych sztuczkach, które robią banki, bo to w małym stopniu dotyczy bogatych.

Fundusz w Luksemburgu.
29-05-2010 02:03 
 Ocena 2 na 2
lukasz9 (1220 punktów)
A to podatek belki ogranicza się tylko do przychodów z funduszy?
immune.ltd (1783 punktów)
A może trylion razy lepszy? Argument na nie? Ja mam tylko jeden, ale za to dużego kalibru. Podatek Belki. I wszystko w tym temacie.

Mi też doskwiera ten podatek, ale w innych krajach również on funkcjonuje.
Scepticus (-290 punktów)
(zablokowany)
Belka zawsze powinien kojarzyć się Polakom z osobą odpowiedzialną za wprowadzenie opodatkowania oprocentowania oszczędności. Nie dość, że oferowane przez banki oprocentowanie nie wyrównuje przy rzetelnych obliczeniach inflacji, a obecny pieniądz nie jest uczciwym środkiem akumulacji, bo ma tylko chwilową i zmienną wartość, to jeszcze trzeba płacić podatek od rzekomego zysku.
Mnie naprawdę jest wszystko jedno która z tych wyzutych z moralności osób stanie na czele NBP, skoro tylko takie osoby są kandydatami do sprawowania urzędów.

Pozdrawiam wszystkich; cyt. ukradziona wypowiedź
29-05-2010 16:52 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Mnie naprawdę jest wszystko jedno która z tych wyzutych z moralności osób stanie na czele NBP, skoro tylko takie osoby są kandydatami do sprawowania urzędów.

Premier powiedział, że Belka to kompetentna osoba na tym stanowisku. To typowe: poszukuje się ludzi kompetentnych w przekonaniu, że to oni są panaceum na problemy. Należałoby zawsze zapytać, czy potrafi przekonywająco przedstawić skuteczny program rozwiązania problemy ludzi. I tak mamy u góry kompetentnych psychopatów, ludzi, którym brak społecznej empatii (rodzinnej i partyjnej na ogół im wystarczy).

Kiedy Napoleonowi przedstawiano nowego generała pytał, czy ma on szczęście. Należłoby też pytać o olej w głowie urzędników. Kiedy go bowiem brak, to kwiaty polskiej kompetencji opadają gdzieś na podsmoleńskim śmietniku.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-05-2010 22:19 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>Kiedy Napoleonowi przedstawiano nowego generała pytał, czy ma on szczęście. Należłoby też pytać o olej w głowie urzędników.
>
Napoleonowi przypisuje się mnóstwo bardzo pięknych i mądrych historyjek....
Domniemuję, że nie przepadasz za urzędnikami? A może i za państwem? Janusz Korwin Mikke też nie. Spekuluję, że będziesz na niego głosować?
A gdybyś miał taką wielką beczkę oleju, to jakie mądrości byś wlał do głowy tym urzędnikom?
30-05-2010 07:37 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Napoleonowi przypisuje się mnóstwo bardzo pięknych i mądrych historyjek....

To nie problem z kontekstu usunąć jego imię. Wiele dobrych powiedzonek nie ma autora nic na tym nie tracąc.

>Domniemuję, że nie przepadasz za urzędnikami? A może i za państwem?

Tylko ktoś zboczony lubi biurokrację, tylko idiota ją pomnaża. Co do państwa: jest konieczne (jako pewien poziom organizacji), ale akurat to, w którym żyję, nie przypada mi do gustu i nic nie wskazuje na to, że to się zmieni. Można tolerować brodawki, ale raka?

>Janusz Korwin Mikke też nie. Spekuluję, że będziesz na niego głosować?

Lubię jego formę przekory, ale nie treść: ciota w muszce (zaczynając od konkordatu).

>A gdybyś miał taką wielką beczkę oleju, to jakie mądrości byś wlał do głowy tym urzędnikom?

Mam na składzie nie tylko olej do głowy.
Mam również kopniaki o różnym rozmachu.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Satyr (4285 punktów)

Belka to dobry kandydat. To specjalista, świetnie przygotowany. Inna sprawa, że Skrzypek też był dobry, zyskał świetne opinie w środowisku. Wydaje mi się, że Twoja ocena Skrzypka jest spowodowana raczej antypisowską propagandą obecną w mediach niż skrupulatną obserwacją - podobnie zresztą świetnym specjalistą jest, mimo pisowskiego nadania, S. Kluza, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.

Belka, jak już powiedziałem, to dobry wybór właśnie ze względu na kompetencje. Nieszczęsne opodatkowanie oszczędności można mu wybaczyć, bo pewnie takie były partyjne nakazy - populistyczne, czyli lewicowe partie często wolą, żeby ludzie szybko wydawali oszczędności, bo to na krótką metę poprawia wskaźniki gospodarcze. Nie sądzę, żeby to był pomysł M. Belki.

Na marginesie: często pojawiają się tu peany na cześć Naomi Klein. Muszę schłodzić nastroje, bo dla ekonomistów jest to taki żeński Lepper. Podobnie jak np. D.Harvey. Czytając ich wypociny często się łapałem za głowę (chociaż i tak sądzę, że warto czytać również tych, których uważamy za błądzących. Szczególnie jeśli są popularni).

Całe szczęście, że M. Belka w przeciwieństwie do nich (i do np. szamana Kołodki, za którego kadencji wzrost PKB był równy kwocie, na jaką K. zadłużył Polskę ) M. Belka ma sporo ciekawego do powiedzenia i warto go czytać.

Pozdrawiam
01-06-2010 17:51 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
> Wydaje mi się, że Twoja ocena Skrzypka jest spowodowana raczej antypisowską propagandą obecną w mediach niż skrupulatną obserwacją.
>Na marginesie: często pojawiają się tu peany na cześć Naomi Klein. Muszę schłodzić nastroje, bo dla ekonomistów jest to taki żeński Lepper.
>
Pan Skrzypek dał pierwszą wielką plamę podczas przesłuchań przed nominacją, a drugą żarliwie opowiadając się za PiSem. To o dwie plamy za daleko jak na szefa NBP.
Moja przyjaciółka Naomi nie jest ekonomistką, tylko alterglobalistką, pacyfistką i feministką i w tej roli i z tych pozycji wypowiada się o Miltonie Friedmanie i jego Chicago Boys. I ma do tego pełne prawo. Nic zatem dziwnego, że dla ekonomistów z chicagowskiej szkoły jest wrogiem numer jeden.
01-06-2010 20:39 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>Na marginesie: często pojawiają się tu peany na cześć Naomi Klein. Muszę schłodzić nastroje, bo dla ekonomistów jest to taki żeński Lepper.
>>
>Moja przyjaciółka Naomi nie jest ekonomistką, tylko alterglobalistką, pacyfistką i feministką i w tej roli i z tych pozycji wypowiada się o Miltonie Friedmanie i jego Chicago Boys. I ma do tego pełne prawo. Nic zatem dziwnego, że dla ekonomistów z chicagowskiej szkoły jest wrogiem numer jeden.
E, to chyba jakiś żart. Gdybym ja, mając blade pojęcie o fizyce zaczął zyskiwać poklask tłumacząc fizykom mniemane głupoty w teorii względności - musiałbym być postrzegany przez fizyków jako wróg? Wydawało mi się, że raczej idiota, ewentualnie błazen...
01-06-2010 21:03 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>E, to chyba jakiś żart. Gdybym ja, mając blade pojęcie o fizyce zaczął zyskiwać poklask tłumacząc fizykom mniemane głupoty w teorii względności - musiałbym być postrzegany przez fizyków jako wróg? Wydawało mi się, że raczej idiota, ewentualnie błazen...
>
O ile znam teksty Naomi, to ona nie podjęła z Friedmanem i jego wyznawcami dyskusji na temat ich teorii ekonomicznej, tylko zarzuciła im wpędzenie większości obywateli wielu krajów Ameryki Łacińskiej w nędzę. Od razu dodam, że wiem, że PKB w wielu tych krajów wzrósł, tyle że bogaci stali się bardzo bogaci, a biedni jeszcze biedniejsi.
02-06-2010 02:48 
 0 na 2
Satyr (4285 punktów)

>O ile znam teksty Naomi, to ona nie podjęła z Friedmanem i jego wyznawcami dyskusji na temat ich teorii ekonomicznej, tylko zarzuciła im wpędzenie większości obywateli wielu krajów Ameryki Łacińskiej w nędzę.

Sęk w tym, że jej perspektywa jest bardzo wybiórcza. Przedstawia fakty wygodne dla niej. Mnóstwo działań, które krytykuje nijak się mają do monetaryzmu. Krajem, gdzie w miarę pełny sposób realizowano założenia monetaryzmu (choć nie zrealizowano np. płynnego kursu walutowego, co się odbiło recesją) - odsetek ludzi żyjących w ubóstwie zmalał tam z ponad 50% do 13%, rozrosła się w olbrzymich rozmiarach klasa średnia.

Tego Klein jakoś nie zauważa. Opisuje za to praktyki innych krajów, które z wolnością nie miały prawie nic wspólnego. Tak krytykowany mityczny "neoliberalizm" najczęściej opierał się tam na zaciąganiu zobowiązań przez rządy i zadłużaniu ludności, co jest typowo interwencyjnym środkiem Tego Klein i inni nie widzą.

Nie chcę dalej wchodzić w dyskusję, bo to nie jest temat wątku - ale fakty są takie, że Chile jest jedynym krajem w Ameryce, gdzie reformy monetarystów przeprowadzono w miarę systematyczny sposób. Trudno przecież nazywać wprowadzaniem wolnego rynku sytuacje, gdzie watażkowie byli zachęcani do zadłużania masowo obywateli, a później, w celu spłaty zobowiązań, podejmowali decyzje, których nikt dysponujący własnymi pieniędzmi by nie podjął. Problem z Klein jest taki, że ona definiuje liberalizm jako "ustrój, gdzie jest źle", nie zwracając uwagi na teoretyczne założenia - bo to niezbyt wygodne dla niej.

Pozdrawiam
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
> Trudno przecież nazywać wprowadzaniem wolnego rynku sytuacje, gdzie watażkowie byli zachęcani do zadłużania masowo obywateli, a później, w celu spłaty zobowiązań, podejmowali decyzje, których nikt dysponujący własnymi pieniędzmi by nie podjął.
>
Fakt. Tylko takie sytuacje były wtedy w Ameryce Południowej dość powszechne, a zachęcającymi byli amerykańscy "eksperci", nierzadko wykształceni na Wydziale Ekonomii Uniwersytetu Chicago, (to ich nazwano potem Chicago Boys) którym kierował ... no kto?
02-06-2010 11:51 
 Ocena-1 na 1
Liss (2003 punktów)
>O ile znam teksty Naomi, to ona nie podjęła z Friedmanem i jego wyznawcami dyskusji na temat ich teorii ekonomicznej, tylko zarzuciła im wpędzenie większości obywateli wielu krajów Ameryki Łacińskiej w nędzę.
To wcześniej ta większość była co najmniej biedna ?
03-06-2010 18:59 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>To wcześniej ta większość była co najmniej biedna ?

Przecież wiesz, że pojęcie dostatku i biedy jest bardzo względne. Tak, jak z hasłem kandydata Olechowskiego "Wybierzcie dobrobyt" (czy jakoś tak), które Maria Czubaszek skomentowała: no to ja wybieram dobrobyt Pana Olechowskiego Wedle naszych kryteriów Latynosi byli biedni, wedle ich własnych nie żyło im się przed reformami made in USA źle.
immune.ltd (1783 punktów)
Pana Skrzypka kojarzę jako gorącego zwolennika jednej partii PiS i to mnie troszkę od niego odstręczało. Wolę (o ile mam wybór) ludzi na takich stanowiskach apolitycznych, ale to mrzonki, niestety.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365