 |
Postęp przedstawiany jako problem Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-07-2013 16:47 | Syn Lecha (752 punktów) (zablokowany) | Postęp przedstawiany jako problem
18 na 18 | Niedawno media podały, że KK w Polsce ma problem związany tzw. powołaniami. Brzmiało to m.in. tak: W 2012 r. do seminariów duchownych wstąpiły 664 osoby - o 40 proc. mniej niż w 2006 roku. Liczba nowych powołań spada sukcesywnie z roku na rok. Z takim samym problemem borykają się zakony - zwłaszcza żeńskie. W 2012 roku wstąpiło do nich 226 kobiet - to aż o połowę mniej w 2009 roku. A jeszcze w 2002 roku do zakonów zgłosiło się ok. 600 kobiet. Aż dziw bierze, że w XXI wieku ta dobra nowina jest również w tzw. niezależnych mediach przedstawiana z zabarwieniem emocjonalnym jako problem z którym KK musi się "borykać". Na zdrowy rozum należałoby to opisać np. w sposób następujący: W 2012 r. 664 osoby postanowiły zmarnować sobie życie wstępując do seminariów duchownych. Liczba takich desperatów spada co prawda sukcesywnie, ale jest ich wciąż zatrważająco dużo. Liczba ta spada również w zakonach zwłaszcza żeńskich, co jednak powoduje, że w 2012 r. 226 kobiet skazało się na samotność i nie będzie mogło realizować się w normalnym społeczeństwie. Co prawda w 2002 r. takich kobiet było ok. 600, ale i tak te liczby idące w co roku w setki osób, są porażające. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Damian Orzeszek (281 punktów) | Twój sposób przekazania tej informacji oczywiście nie jest obiektywny. W tekście napisanym przez media należałoby zmienić: -"Z takim samym problemem borykają się zakony" - na np:. W podobnej sytuacji są zakony..." -"2012 roku wstąpiło do nich 226 kobiet - to aż o połowę mniej w 2009 roku." - Hmm, nie wiem czy można powiedzieć aż. Sądzę, że jest to oczywista konsekwencja związana z uświadamianiem ludzi o tym co kryje w sobie religia zorganizowana itd. www.wprost(*)a-liczba-kandydatow-na-ksiezy/Tak przy okazji znalazłem informację o tym w pewnym serwisie, i natknąłem się na pewien komentarz: " Bez względu na to, czy statystyki będą wprawiać nas w euforię, czy będą nas przygnębiać, trzeba się modlić. Statystyki powinny działać mobilizująco, ale to nie jest tylko pewne dzieło rekrutacyjne, lecz dzieło Pana Boga" - zaznacza bp Solarczyk. Zawsze mnie zastanawiało, skąd np:. księża wiedzą co jest dziełem Boga, a co nie jest.
|
|
 | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>Zawsze mnie zastanawiało, skąd np:. księża wiedzą co jest dziełem Boga, a co nie jest.
hej, Oni wiedzą to ponieważ sam bóg ich o tym poinformował ! Przecież są księżmi nie od parady i zapewne nie przypadkowo ! Nawiasem mówiąc wszystko jest dziełem boga i wszystko jest dlatego najlepsze ! Czy będzie to śpiew skowronka czy trzęsienie ziemi ! makuś
|
|
7 na 7 | Marcin Łoziński (385 punktów) | > Niedawno media podały, że KK w Polsce ma problem związany tzw. powołaniami. (...)> Aż dziw bierze, że w XXI wieku ta dobra nowina jest również w tzw. niezależnych mediach> przedstawiana z zabarwieniem emocjonalnym jako problem z którym KK musi się "borykać".Zgadzam się, iż jest to dobra nowina, ale samo przedstawianie tego faktu z tej strony przez media można całkowicie usprawiedliwić przy pomocy takiego nieszczęsnego czegoś, zwanego "dziennikarskim rzemiosłem". Media podają informacje z perspektywy większości, w tym przypadku większości katolickiej. Dla nich taka informacja nie jest pozytywna. Weźmy taki przykład: Polski serwis sportowy informuje o dwóch meczach eliminacyjnych do piłkarskiej Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu bierze udział polska drużyna, która przegrywa ten mecz i odpada z eliminacji (jak to bywa co roku  ). W tymże serwisie ta informacja jest podawana jako coś negatywnego - w końcu (prawie) każdy polak chciałby, aby polska drużyna do LM weszła. Naczelny tego serwisu o tym wie i po prostu każe sformułować news o meczu w taki sposób, aby odpowiadał polskim czytelnikom. Drugi mecz dotyczy dwóch drużyn zagranicznych. Ich popularność w Polsce jest niewielka, więc serwis sportowy nie ma interesu w tym, by żalić się "dlaczego gospodarze przegrali, tak bardzo ich lubimy." itp. Co z tego, że ta zagraniczna drużyna jest europejską potęgą, wspiera rozwój młodzieży i takie tam. Nie ma na nią zapotrzebowania w kraju, nie ma powodu aby pisać o nich jako o "naszej drużynie". Tak jak z religią i ateizmem. Co z tego, że to drugie jest bardziej korzystne, jeżeli ten "towar" nie znajduje odbiorców? Wszystkim rządzą pieniądze  Co do samej informacji o spadającej liczbie powołań (ależ szkoda tych wszystkich dziewczyn... tak, wiem, jestem zły  ), jest ona niezwykle ważna. Jej skutki zaczniemy odczuwać w nieco dalszej przyszłości, lecz gdy to się zacznie... Te wszystkie kościoły, kościółki i kościeliska nie będą miały "duchowych opiekunów", więc będzie trzeba je zamykać. Ludziom nie będzie się chciało jeździć daleko do innych kościołów, zyski "sukienkowych" zaczną spadać, będą zmuszeni do zamykania kolejnych budynków, aż się w końcu ostanie ich tylko garstka i bedą tam zaglądać tylko najzagorzalsi fani przybijania do krzyża i ciekawscy turyści... Polska stanie się laicka, a za słuchanie Beatlesów i noszenia koszulek z pentagramem człowiek nie pójdzie siedzieć pod zarzutem obrazy uczuć religijnych... Ech rozmarzyłem się. Pozdrawiam każdego, kto doczytał do tego miejsca
|
|
 | 9 na 9 | Grey (2102 punktów) | No, rozmarzyłeś się  Jeśli kościoły kiedykolwiek opustoszeją, to tylko dlatego, że braknie wiernych, a nie księży. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie to traktował jak zwykłą pracę, jeśli tylko będzie się opłacało być księdzem. Ale ludzie chyba widzą, że przyszłość w tej branży jest niepewna i nie pchają się.
|
|
|  | 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) |
> Ale ludzie chyba widzą, że przyszłość w tej branży jest niepewna i nie pchają się.
Wiesz to zależy pewnie od regionu u nas na przykład w Małopolsce społeczeństwo do biednych nie należy ludzie chętnie dają na tace, papież pochodzący z Wadowic również miał spory udział w bogaceniu się tutejszego kleru.
|
|
| |  | | Grey (2102 punktów) | >Wiesz to zależy pewnie od regionu u nas na przykład w Małopolsce społeczeństwo do biednych nie należy ludzie chętnie dają na tace, papież pochodzący z Wadowic również miał spory udział w bogaceniu się tutejszego kleru. Nie zdziwiłbym się, gdyby w niektórych regionach powołania były liczniejsze. Ale kariera zawodowa trwa kilkadziesiąt lat i planując ją trzeba brać pod uwagę trendy. A są one niekorzystne dla kościoła.
|
|
|  | | Grzegorz (5685 punktów) | > Ale ludzie chyba widzą, że przyszłość w tej branży jest niepewna i nie pchają się.Myślę że ten spadek nie jest związany z niepewnością branży w przyszłości. Zresztą, czy potrafisz wymienić jakąś branże co do której byłbyś pewny że przez ok. 40 lat popyt na jej usługi nie ulegnie zmniejszeniu, nie będzie "nadprodukcji" chętnych do zawodu itd.? Ja raczej nie. A jak sobie porównasz spadek liczby powołań ze spadkiem uczęszczających na Mszę to wychodzi że: 1) spadek jest na tyle powolny że można bezpiecznie prognozować że jeszcze przez dobrych kilka lat nie zabraknie "owieczek". 2) trzeba wziąć pod uwagę że liczba chętnych do "pastuchowania" spada szybciej niż liczba "owieczek" - co świadczyłoby raczej o tym że branża mimo wszystko jest przyszłościowa
|
|
| |  | | Grey (2102 punktów) | A jak wytłumaczyłbyś spadek powołań? > 1) spadek jest na tyle powolny że można bezpiecznie prognozować że jeszcze przez dobrych kilka lat nie zabraknie "owieczek".Myślę, że nawet kilkanaście lat. A potem trzeba będzie się przekwalifikować. > 2) trzeba wziąć pod uwagę że liczba chętnych do "pastuchowania" spada szybciej niż liczba "owieczek" - co świadczyłoby raczej o tym że branża mimo wszystko jest przyszłościowa  Ale warunkiem jest spadek powołań.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | > A jak wytłumaczyłbyś spadek powołań?Przede wszystkim laicyzacja społeczeństwa. Jak popatrzysz na okres 2006-2013 o którym mówimy to spadek uczęszczających na Mszę (w pierwszym przybliżeniu wezmę to jako "bazę" z której mogą się rekrutować klerycy) to widzisz w tym okresie spadek z 46% do 40%. Na pierwszy rzut oka nie tak wiele (względnie niecałe 15%). Natomiast teraz poprawimy przybliżenie biorąc pod uwagę że laicyzacja dotyczy bardziej osób młodszych niż starszych (w końcu "babcia moherowa" klerykiem nie zostanie choćby nie wiem co  ) to wyjdzie na pewno sporo więcej. Dodaj do tego niż demograficzny i gotowe... a jeszcze można przedyskutować parę innych czynników (np. "efekt JP2" - tuż po jego śmierci trochę się na chwilę odwróciły trendy, ale jak widać już to minęło). > >1) spadek jest na tyle powolny że można bezpiecznie prognozować że jeszcze przez dobrych kilka lat nie zabraknie "owieczek".> Myślę, że nawet kilkanaście lat. A potem trzeba będzie się przekwalifikować.No tak, tyle że już ustaliliśmy że to samo może Cię spotkać w (prawie) każdej innej branży... gdzie zwykle nie masz nawet gwarancji tych kilkunastu spokojnych lat. I to zaczynając od studiów.
|
|
2 na 2 | Grey (2102 punktów) | >Aż dziw bierze, że w XXI wieku ta dobra nowina jest również w tzw. niezależnych mediach >przedstawiana z zabarwieniem emocjonalnym jako problem z którym KK musi się "borykać". Bo to JEST problem dla KK i zakonów. Chociaż nie wiem, czy naprawdę się tym martwią, czy udają, bo przecież lepiej dla nich, jak ich będzie mniej do koryta. Jednak świadczy to o problemach marketingowych.
>W 2012 r. 664 osoby postanowiły zmarnować sobie życie wstępując do seminariów duchownych. To jest subiektywna opinia, nie przystoi niezależnym mediom. Skąd wiesz, na czym polega marnowanie sobie życia?
|
|
 | 3 na 3 | H.Kruger (860 punktów) | > >W 2012 r. 664 osoby postanowiły zmarnować sobie życie wstępując do seminariów duchownych.> To jest subiektywna opinia, nie przystoi niezależnym mediom.> Skąd wiesz, na czym polega marnowanie sobie życia?O, tototo! To w końcu ich wybór i ja się do niego nie mieszam. Tak jak pragnąłbym, by oni się nie mieszali do moich, choć z tym jest niestety krucho
|
|
2 na 2 | sinapis (1725 punktów) | >Niedawno media podały, że KK w Polsce ma problem związany tzw. powołaniami. Brzmiało to m.in. tak: >W 2012 r. do seminariów duchownych wstąpiły 664 osoby - o 40 proc. mniej niż w 2006 roku. Liczba >nowych powołań spada sukcesywnie z roku na rok. >Z takim samym problemem borykają się zakony - zwłaszcza żeńskie. W 2012 roku wstąpiło do nich 226 >kobiet - to aż o połowę mniej w 2009 roku. A jeszcze w 2002 roku do zakonów zgłosiło się ok. 600 >kobiet.
Być może przemilczano tutaj ciąg dalszy - ilu kandydatów płci obojga umyka z seminariów przed święceniami, a z zakonów przed końcem nowicjatu?
|
|
| olrob (-295 punktów) | 664 osoby postanowiły zmarnować sobie życie wstępując do seminariów duchownych
Przecież na Racjonaliście większość autorów i komentatorów twierdzi że duchowni są niezwykle zamożni i uprzywilejowani. Czy życie w bogactwie i przywilejach, jak przysłowiowy "pączek w maśle", należy uważać za stracone ??
|
|
 | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | > 664 osoby postanowiły zmarnować sobie życie wstępując do seminariów duchownychPrzecież na Racjonaliście większość autorów i komentatorów twierdzi że duchowni są niezwykle zamożni i uprzywilejowani. Czy życie w bogactwie i przywilejach, jak przysłowiowy "pączek w maśle", należy uważać za stracone ??
Tak, bo jak mawiał Nowicki - Eryk w Sztosie "przecież to tylko pieniądze..."
|
|
10 na 10 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Niedawno media podały, że KK w Polsce ma problem związany tzw. powołaniami. Brzmiało to m.in. tak:> W 2012 r. do seminariów duchownych wstąpiły 664 osoby - o 40 proc. mniej niż w 2006 roku. Liczba> nowych powołań spada sukcesywnie z roku na rok.> Z takim samym problemem borykają się zakony - zwłaszcza żeńskie. W 2012 roku wstąpiło do nich 226> kobiet - to aż o połowę mniej w 2009 roku. A jeszcze w 2002 roku do zakonów zgłosiło się ok. 600> kobiet.Najciekawsze w tym wszystkim jest, że dzieje się to w warunkach wysokiego bezrobocia wśród młodzieży, rosnącej niepewności co do zabezpieczenia na starość itd. I w tych to warunkach ludzie jednak z roku na rok coraz bardziej olewają pokusę łatwego, stałego i dożywotniego chleba z Powołania spływającego... Ech, gdzie te czasy, gdy Mądrość Ludowa słusznie głosiła, iż kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie... 
...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
|
|
4 na 4 | sable (465 punktów) | >W 2012 r. do seminariów duchownych wstąpiły 664 osoby
Prawdziwa liczba powołań jest zatajona. Wynosiła ona bowiem 666 osób ale ze względu na satanistyczny wyraz trzech szóstek, zmieniono liczbę powołań w informacjach dla mediów.
|
|
1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Dziwi mnie ta niska liczba powołań, bo np. ja - gdybym nie miał dziewczyny, sam zostałbym księdzem. Księża prowadzą często bogate i ciekawe życie, mają dużo łatwiej od innych ludzi.
|
|
 | 3 na 3 | TyDraniu (6569 punktów) | > Dziwi mnie ta niska liczba powołań, bo np. ja - gdybym nie miał dziewczyny, sam zostałbym księdzem. Księża prowadzą często bogate i ciekawe życie, mają dużo łatwiej od innych ludzi.A nie lepiej pójść na politechnikę, skończyć studia niekoniecznie takie, by mieć łatwiej, ale rozwijające intelektualnie? Potem pracować, podróżować i mieć ciekawe i bogate życie, bez wciskania ludziom szkodliwych memów? No i oczywiście możliwość bycia w związku bez potrzeby utrzymywania dyskrecji przed swoimi parafianami?
|
|
 | | Damian Orzeszek (281 punktów) | >Dziwi mnie ta niska liczba powołań, bo np. ja - gdybym nie miał dziewczyny, sam zostałbym księdzem. Księża prowadzą często bogate i ciekawe życie, mają dużo łatwiej od innych ludzi.
Ciekawe czy wytrzymałbyś w seminarium, byłem w nim parę dni podczas wyjazdu. Mimo, że są tam ludzie i tak to jest często samotność. No chyba, że kwestia pieniędzy tak Cię zdeterminuje, że będziesz wolał przecierpieć.
|
|
1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >Na zdrowy rozum należałoby to opisać np. w sposób następujący: > W 2012 r. 664 osoby postanowiły zmarnować sobie życie wstępując do seminariów duchownych. Liczba >takich desperatów spada co prawda sukcesywnie, ale jest ich wciąż zatrważająco dużo. Liczba ta spada >również w zakonach zwłaszcza żeńskich, co jednak powoduje, że w 2012 r. 226 kobiet skazało się na >samotność i nie będzie mogło realizować się w normalnym społeczeństwie. Co prawda w 2002 r. takich >kobiet było ok. 600, ale i tak te liczby idące w co roku w setki osób, są porażające.
Zauważ, że oba teksty zawierają subiektywną ocenę postępowania osób wstępujących do seminariów lub zakonów, a to wypadałoby pozostawić czytelnikom - niech sami ocenią czy to problem, z którym musi się "borykać" kościół, czy też "zmarnowane" życie - cokolwiek by to miało znaczyć.
W mediach za dużo jest prób urabiania opini publicznej, a za mało suchych faktów.
|
|
1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) |
> Na zdrowy rozum należałoby to opisać np. w sposób następujący:> W 2012 r. 664 osoby postanowiły zmarnować sobie życie wstępując do seminariów duchownych. Liczba> takich desperatów spada co prawda sukcesywnie, ale jest ich wciąż zatrważająco dużo. Liczba ta spada> również w zakonach zwłaszcza żeńskich, co jednak powoduje, że w 2012 r. 226 kobiet skazało się na> samotność i nie będzie mogło realizować się w normalnym społeczeństwie. Co prawda w 2002 r. takich> kobiet było ok. 600, ale i tak te liczby idące w co roku w setki osób, są porażające.Warto pamiętać, że wiele, jeśli nie większość z tych osób odejdzie z zakonu po kilku latach. W ciągu ostatnich dwudziestu lat ubyło w Polsce niemal pięć tysięcy zakonnic. Największą rolę odgrywa w tym procesie oczywiście czynnik naturalny - starzejące się mieszkanki klasztorów po prostu umierają, a nowych przybywa niewiele. W słupkach coraz bardziej zaznacza się jednak także inna wartość - liczba odejść. Nie tylko na poziomie juniorystek, nowicjuszek czy kandydatek. Ale też zakonnic, które złożyły już śluby wieczyste. Oficjalne statystyki dotyczące odejść trudno jest odnaleźć, pięć lat temu "Rzeczpospolita" pisała o 70 osobach rocznie. natemat.pl(*)zesz-byc-juz-tylko-prostytutkaByłem w ubiegłym roku w sanktuarium w Krzeszowie, gdzie spotkałem siostry zakonne. Nie było żadnej młodej zakonnicy, a tylko kilka nowicjuszek. Praktycznie w ciągu 10-20 lat zakon może zniknąć, bo siostry mają po 50-70 lat.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|