Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy moralność jest zapisana w genach?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
12-12-2012 23:35krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Czy moralność jest zapisana w genach?
Ocena 5 na 5
Załóżmy, że w niewielkiej wsi dochodzi do przestępstwa na tle seksualnym – gwałtu grupowego na jednej z mieszkanek wsi. Sprawcami są młodzi chłopcy z pobliskiego miasteczka. Sprawa wychodzi na jaw. Mieszkańcy wsi są wstrząśnięci. Pragną pomóc skrzywdzonej kobiecie i żądają ukarania sprawców przestępstwa.

W ogólności.

W szczególności każdy wstrząśnięty jest inaczej. Jedni nie mogą w nocy zasnąć z przerażenia, innym jest to prawie obojętne. Jedni pragną pomóc skrzywdzonej kobiecie jak to jest tylko możliwe, dla innych to sprawa, w którą nie zamierzają się mieszać. Jedni pragną zemsty do tego stopnia, że dokonaliby jej gdyby to tylko było możliwe i bez względu na konsekwencje. Inni rozumieją motywy chłopców i gdyby to zależało od nich nie ukaraliby ich.

Skąd te różnice?
Czy człowiek może wybrać to czy określona sytuacja oburzy go czy też nie i w jakim stopniu?
Czy człowiek może zdecydować własnej motywacji do reakcji?
Czy może zdecydować o tym jakie poczuje emocje?

Czy człowiek może zdecydować o tym, co mu się spodoba a co nie?
Czy człowiek może zdecydować o tym, czego zapragnie a czego nie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

andrzej357 (26 punktów)
Myślę że tu chodzi o środowisko,w którym wychowuje się dziecko.Wątpię aby takie cechy jak moralność były dziedziczone.
Choć nagrałem na youtube amatorski filmik ,w którym twierdze inaczej(zła jakość):
www.youtube.com/watch?v=Wl0N5qOFDPg

Ostatnio czytałem,że jak ojciec bije matkę,to dziecko ma duże szanse by być seryjnym mordercą,albo schizofrenikiem.A seryjni mordercy mają raczej słabą moralność.
13-12-2012 00:21 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Myślę że tu chodzi o środowisko,w którym wychowuje się dziecko.Wątpię aby takie cechy jak moralność były dziedziczone.

Z pewnością są dziedziczone pewne cechy, które wraz z wychowaniem tworzą empatię. Sama moralność wynika nie tylko z empatii, ale także z dylematu więźnia. Do tego też przydają się dziedziczone cechy takie jak inteligencja i zdolność analityczna. Te cechy są nie tylko dziedziczone w genach, ale jednocześnie wyuczone przez środowisko. To wszystko razem pozwala nam posiadać zdolność współczucia, empatii oraz (prowadzącego do nieszkodzenia a nawet pomagania innym) egoistycznego dbania o własny interes skutkującego niczym innym jak powstaniem zasad współżycia społecznego i tym samym etyki czy moralności.

>Ostatnio czytałem,że jak ojciec bije matkę,to dziecko ma duże szanse by być seryjnym mordercą,albo schizofrenikiem.A seryjni mordercy mają raczej słabą moralność.

Patologie prowadzą do różnych odchyleń.
13-12-2012 10:28 
 Ocena 1 na 3
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Człowiek bez emocji nie wiedziałby co jest korzyścią a co jest stratą. Człowiek bez bólu nie miałby żadnego motywu aby zareagować na złamanie nogi.

Wychowanie może człowieka nauczyć najlepszych sposobów uśmierzania bólu, zaspokajania pragnień, osiągania satysfakcji.

Wg mnie żadne wychowanie wg mnie nie jest w stanie człowieka nauczyć bólu, cierpienia, pragnienia czy satysfakcji. Z tym człowiek się rodzi i wszystko co robi w życiu to kieruje się tymi emocjami.

Wg mnie żaden człowiek nie ma zdolności do wyboru ZŁA i zawsze wybierze DOBRO. Przy czym DOBRO i ZŁO jest zawsze indywidualne, względne i zależy od wrodzonych potrzeb i zahamowań.

Wg mnie nie ma żadnych uniwersalnych zasad moralnych, żadnego uniwersalnego DOBRA, ZŁA, korzyści czy strat. Wrażenie, że istnieją wynika z podobieństwa emocji wielu ludzi. Wg mnie PRAWO jest wynikiem podobieństw genetycznych homo sapiens i dominacji pewnej najsilniejszej grupy.
13-12-2012 11:41 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Człowiek bez bólu nie miałby żadnego motywu aby zareagować na złamanie nogi.
Dotknięci anaglezją muszą chyba bardziej wysilać rozum.
>.. żadne wychowanie wg mnie nie jest w stanie człowieka nauczyć bólu, cierpienia, pragnienia czy satysfakcji. Z tym człowiek się rodzi
Tyle że nie wie jeszcze (póki mu nie podpowiedzą) co to za dziwne odczucie nim powoduje - czy łzy są efektem radości czy cierpienia.

>Wg mnie żaden człowiek nie ma zdolności do wyboru ZŁA i zawsze wybierze DOBRO. Przy czym DOBRO i ZŁO jest zawsze indywidualne,
Jeśli mowa o odczuciach indywidualnych, to pewnie masz rację - nie zdąży taki pomyśleć a już podąża w bezwiedną stronę zmysłów (Diogenes mógłby chyba taki obraz przybliżyć).
>.. względne i zależy od wrodzonych potrzeb i zahamowań.
? Jeśli indywidualne i wrodzone, to chyba bezwzględne - nie ma względu na emocje innych, skoro kieruje się właśnie własnymi.

>Wg mnie nie ma żadnych uniwersalnych zasad moralnych, żadnego uniwersalnego DOBRA, ZŁA,
Mnie też się zdaje, że to wartości lokalne.
>.. korzyści czy strat.
Utrata Słońca (które dziś jest pono w połowie "życia") byłaby zmianą dość globalną (choć może faktycznie nie aż tak bardzo)..

> Wg mnie PRAWO jest wynikiem podobieństw genetycznych homo sapiens i dominacji pewnej najsilniejszej grupy.
Zatem zawsze jest przemocą a nigdy umową?
13-12-2012 12:10 
 Ocena 2 na 2
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Dotknięci anaglezją muszą chyba bardziej wysilać rozum.

Dotknięci tą chorobą posiadają zatem inne niż ból motywy do reakcji - ale te motywy podobnie do bólu są emocjami.

>Tyle że nie wie jeszcze (póki mu nie podpowiedzą) co to za dziwne odczucie nim powoduje - czy łzy są efektem radości czy cierpienia.

Uważam, że bez żadnej podpowiedzi człowiek już od urodzenia rozumie kiedy cierpi a kiedy przeżywa przyjemność.

>Zatem zawsze jest przemocą a nigdy umową?
Prawo jest UMOWĄ - tyle, że pomiędzy osobami o zbieżnym systemie wartości, tworzącymi w społeczeństwie grupę dominującą, o tym, że będą wspólnie reagować na wszelkie zachowania niezgodne z ich moralnością, ograniczając możliwość wystąpienia ich w społeczeństwie. Dla osób o odmiennym systemie wartości to przemoc.
14-12-2012 13:57 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Uważam, że bez żadnej podpowiedzi człowiek już od urodzenia rozumie kiedy cierpi a kiedy przeżywa przyjemność.

Co to znaczy "rozumieć"? Posługiwać się rozumem? Czyli - czym? Jescze w okresie prenatalnym płód inaczej reaguje na różne bodźce (psychologia prenatalna), ale czy je rozumie? Czy reakcja na doznanie jest rozumieniem? Czy wymoczek reagujący na obecność różnych substancji chemicznych w kałuży cokolwiek rozumie?

Kiedy powiemy, że coś "rozumiemy"? Jak daleko w czasie (w ontogenezie i filogenezie) możemy cofnąć tę strukturę? Otworzyłem okno i w kominku pali się lepiej. Tlen, spalanie, itd. Niemowlę ma mokrą pieluchę i płacze. Reaguje, ale czy rozumie?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
14-12-2012 14:36 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Czy reakcja na doznanie jest rozumieniem? Czy wymoczek reagujący na obecność różnych substancji chemicznych w kałuży cokolwiek rozumie?

A czymże innym może być rozumienie jeśli nie reakcją na bodziec.
W prostych maszynach prosty związek bodźca z reakcją w złożonych maszynach złożony związek.
14-12-2012 14:52 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>Czy reakcja na doznanie jest rozumieniem? Czy wymoczek reagujący na obecność różnych substancji chemicznych w kałuży cokolwiek rozumie?
>A czymże innym może być rozumienie jeśli nie reakcją na bodziec.
>W prostych maszynach prosty związek bodźca z reakcją w złożonych maszynach złożony związek.

Rozumienie jest wynikiem analizy bodźców a nie jedynie reakcją. Płacz dziecka w mokrej pieluszce,( które to dziecko złożoną maszynerią można chyba nazwać ) nie wynika z analizy bodźca.
14-12-2012 15:01 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
I czym ta analiza się kończy? Niech zgadnę! Działaniem na podstawie wniosków - tzw. reakcją.

Analizując już reagujesz. Bodziec zrobił swoje i teraz tylko potrzeba chwilkę poczekać na wynik wpływu bodźca - ruch dłonią. Trzeba czekać bo homo sapiens to złożona maszyna jest - tzw. licząca. W komputerze wyniku też nie dostajesz natychmiast. Wpierw musi sobie trochę sprawę przeanalizować zanim podejmie decyzję.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>I czym ta analiza się kończy? Niech zgadnę! Działaniem na podstawie wniosków - tzw. reakcją.
>Analizując już reagujesz. Bodziec zrobił swoje i teraz tylko potrzeba chwilkę poczekać na wynik wpływu bodźca - ruch dłonią. Trzeba czekać bo homo sapiens to złożona maszyna jest - tzw. licząca. W komputerze wyniku też nie dostajesz natychmiast. Wpierw musi sobie trochę sprawę przeanalizować zanim podejmie decyzję.
>
Ile zatem analizy jest w odruchach wyuczonych i bezwarunkowych? Nie ma wg Ciebie różnicy między reakcją bezwarunkową a rozumieniem? Jakościową choćby widzę.
14-12-2012 16:23 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Ile zatem analizy jest w odruchach wyuczonych i bezwarunkowych? Nie ma wg Ciebie różnicy między reakcją bezwarunkową a rozumieniem? Jakościową choćby widzę.

Jedno to odruch prosty a drugie to odruch złożony. Homo sapiens nie ma problemu z przyswojeniem własnych odruchów bezwarunkowych i wrażenia, że rządzi nim obcy, bo to jest jeden spójny system.
14-12-2012 18:15 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>A czymże innym może być rozumienie jeśli nie reakcją na bodziec.

Czy relację bodziec-reakcja odniesiemy raczej do organizmów żywych, czy uogólnimy tak, aby obejmował i przedmioty martwe? Czy zderzenie kul bilardowych opiszemy w kategoriach bodźca i reakcji, czy raczej przyczyny i skutku? Jak się mają do siebie te relacje: przyczyna-skutek i bodziec-reakcja? Czy roboty w wideoklipie Björk All is full of love (panpsychizm?) kochają się w przestrzeni bodźców i reakcji, czy przyczyn i skutków?

www.youtube.com/watch?v=wxBO28j3vug

>W prostych maszynach prosty związek bodźca z reakcją w złożonych maszynach złożony związek.

Faktycznie: w naturalistycznym obrazie świata nie pozsotaje nic innego, jak ująć umysł (rozumienie, wolność, wartości, itp.) jako wyraz komplikacji i hierarchizacji struktur. Jeśli wskutek jakiegoś genetycznego mikrodefektu (by nawiązać do tematu) nie rozwiną się prawidłowo niektóre areały kresomózgowia (ale nie tylko) - w życiu kogoś takiego pojawią się zaburzenia w kontaktach społecznych ("zło"), chociaż funkcje intelektualne pozostaną w normie. Dobro człowieka zależy więc też od szczęścia posiadania "zdrowego" genetycznego uwarunkowania. Diabeł to człowiek z przetrąconymi genami, a nie rogami i ogonem.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Diabeł to człowiek z przetrąconymi genami, a nie rogami i ogonem.

Diabeł z twojego punktu widzenia. Wzburza cię tym, że próbuje zaspokajać własne potrzeby, tak jak i ty je zaspokajasz. On swoich pragnień nie wybierał, podobnie jak ty nie wybrałeś tego co czujesz na widok tego co robi. Dla niego to ty jesteś diabłem, który na niego poluje i przed którym musi się ukrywać, żeby przetrwać.

Diabeł jest wciąż niezaspokojony.
13-12-2012 23:09 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>Człowiek bez emocji nie wiedziałby co jest korzyścią a co jest stratą...
Mylisz emocje z umiejętnością kalkulacji. Zazwyczaj lepiej (z pozoru) oceniają sytuację pod kątem strat i zysków ludzie o niskim poziomie emocjonalności.
>Wg mnie żaden człowiek nie ma zdolności do wyboru ZŁA i zawsze wybierze DOBRO...
Jest taka grupa, która odróżniając dobro od zła, wybiera niekiedy zło - z całą świadomością. Nazywają się socjopaci.
>Wg mnie nie ma żadnych uniwersalnych zasad moralnych...
Właśnie genetyczne pochodzenie empatii jest dowodem na istnienie pewnego uniwersum gatunkowego, ukształtowanego w drodze ewolucji. A określenie "moralność" to tylko konstrukt myślowy, którego definicja i zawartość są zdeterminowane kulturowo.
15-12-2012 11:59 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>Człowiek bez emocji nie wiedziałby co jest korzyścią a co jest stratą. Człowiek bez bólu nie miałby żadnego motywu aby zareagować na złamanie nogi.
Oczywiście, że wiedziałby.
Psychopatia oznacza właśnie brak emocji wyższych.
Jednak zwykle osoby z taką ułomnością neurologiczną doskonale rozumieją straty i zyski, osiągają często sukces ekonomiczny lub polityczny.

Emocje nie są jedynym przejawem pracy układu nerwowego, chociaż są niezbędne do istnienia społeczności.
13-12-2012 08:07 
 Ocena 1 na 1
Kacperek (2127 punktów)
>Ostatnio czytałem,że jak ojciec bije matkę,to dziecko ma duże szanse by być seryjnym mordercą,albo schizofrenikiem.A seryjni mordercy mają raczej słabą moralność.
>

Tylko że otwarty pozostaje problem, czy bicie matki przez ojca jest przyczyną schizofrenii bądź morderczych skłonności dziecka, czy też oba te zjawiska są skutkiem działania wspólnych genów ojca i dziecka.
Irracja (4721 punktów)
... myślę, że nie będzie można uzyskać jednoznacznej odpowiedzi. To jest zależne od zbyt wielu zmiennych - tak związanych z wychowaniem, światopoglądem, jak i z nabytym doświadczeniem i osobistymi przeżyciami. Jak już gdzieś na tutejszym portalu pisałem, znałem kiedyś człowieka który poglądy na sprawę kary śmierci zmienił w ciągu jednego dnia. A więc i jego moralne podejście do pewnych czynów zmieniło się. Wszystko za sprawą tragedii, która dotknęła jego najbliższej rodziny...

... pozdrawiam...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga" takiego jak chciałyby religie... reszta to zwykłe insynuacje...
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Skąd te różnice?

Różnice wynikają chyba z indywidualnych odmiennych charakterów , wieku, płci, innej empatii i historii każdego człowieka, który patrzy na taki czyn. Jeśli w czyjejś rodzinie w której panuje zwykła dobra więź kiedyś wystąpił przypadek podobny, można się spodziewać burzliwych reakcji emocjonalnych, a nawet próby linczu (zdarzenie skojarzy się z czymś, co dotyczy bezpośrednio nas)
Ktoś inny jednak przejdzie nad tym do porządku dziennego, uważając że sprawą powinna zająć się np. policja.

> Czy człowiek może wybrać to czy określona sytuacja
> oburzy go czy też nie i w jakim stopniu?
> Czy może zdecydować o tym jakie poczuje emocje?

Emocje są nam dane, możemy w bardzo małym stopniu regulować ich odczuwanie ora ich wachlarz, tylko w zasadzie tłumiąc je.

>Czy człowiek może zdecydować własnej motywacji do reakcji?
>Czy człowiek może zdecydować o tym, czego zapragnie a czego nie?

Reagując na tego typu zdarzenia w pierwszym rzędzie kierujemy się emocjami. Możemy ograniczyć np. skłonność do linczu tylko tłumiąc emocje lub próbując racjonalizacji. Po pewnym czasie, kiedy emocje opadną - do głosu dochodzi zdrowy rozsądek i wtedy możemy już sami i w sposób bardziej wolny zdecydować do robić (albo czego nie robić).

> Czy człowiek może zdecydować o tym, co mu się spodoba a co nie?

Bezpośrednio (np. powtarzając sobie jakieś treści) raczej nie, to byłaby tylko autohipnoza.
Pośrednio tak, kształtując, szlifując swój gust w określonym kierunku np. czynne uczestniczenie w działaniach różnych towarzystw, grup (przykład www.brindis.pl/webpage/o-nas-1.html )

Mimo wszystko uważam, że naturalniejszym jest odkrywanie swojego gustu.
Dosłowne decydowanie co i kto mi się podoba w efekcie kończy się zwykłym sztucznym programowaniem siebie.
łącząc pozdrowienia

---
Meretseger (61860 punktów)
>Inni rozumieją motywy chłopców i gdyby to zależało od nich nie ukaraliby ich.
Jakiekolwiek by nie były te "motywy" gwałt jest przestępstwem i podlega karze pozbawienia wolności od 2 do 12 lat (art. 197 par. 1 kodeksu karnego). I co znaczy "rozumieją motywy"?
Zacząłeś dobrze, a w tym miejscu przekombinowałeś.
13-12-2012 11:46 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>I co znaczy "rozumieją motywy"?
>Zacząłeś dobrze, a w tym miejscu przekombinowałeś.

Ty uważasz, że to jest złe jak i znakomita większość.
Są z całą pewnością tacy, którzy uznaliby, że chłopcy dobrze się bawili a kobieta byłaby im całkowicie obojętna.
13-12-2012 13:32 
 Ocena 7 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>Są z całą pewnością tacy, którzy uznaliby, że chłopcy dobrze się bawili a kobieta byłaby im całkowicie obojętna.
Jak już gdzie indziej wspomniałam, psychopatów należy izolować. Zarówno tych, którzy gwałcą (=krzywdzą), jak i tych uważających to za dobrą zabawę.
13-12-2012 13:45 
 Ocena 3 na 3
panTeista (6812 punktów)
>Ty uważasz, że to jest złe jak i znakomita większość.
>Są z całą pewnością tacy, którzy uznaliby, że chłopcy dobrze się bawili a kobieta byłaby im całkowicie obojętna.

To osobnicy z brakiem empatii (trochę psychopaci) mogą uważać że bawienie się kosztem czyjejś krzywdy jest bez zarzutu.
Wystarczy pomyśleć że jeżeli takie postępowanie (nieliczenie się z krzywdą) będzie tolerowane, to może spotkać każdego, również tych chłopców.

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
13-12-2012 13:56 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
W tej chwili wyrażasz własne emocje, okazujesz już własną moralność.

Ale są tacy, którzy nie czują tego samego co ty i ich wnioski i myśli będą odmienne od twoich.
Nawet jak sobie wytłumaczycie wszystko do samego spodu i przedstawicie wszystkie argumenty to na koniec i tak się ze sobą nie zgodzicie - bo czujecie coś odmiennego w tej sytuacji i pragniecie odmiennych rozwiązań.

Dlatego ta świetnie trzymają się grupy ludzi o różnych poglądach. Wszystko opiera się na emocjach.
13-12-2012 14:43 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6812 punktów)
>W tej chwili wyrażasz własne emocje, okazujesz już własną moralność.

A dlaczego by nie, to zachowanie stadne (społeczne).

>Ale są tacy, którzy nie czują tego samego co ty i ich wnioski i myśli będą odmienne od twoich.

Mogą nie czuć ale myślenie o możliwości wzajemności, dotknięcia krzywdą daje podobne wnioski.

>Nawet jak sobie wytłumaczycie wszystko do samego spodu i przedstawicie wszystkie argumenty to na koniec i tak się ze sobą nie zgodzicie - bo czujecie coś odmiennego w tej sytuacji i pragniecie odmiennych rozwiązań.

Można pragnąć ulżyć swojemu popędowi ale nie ma konieczności każdemu pragnieniu się poddawać, trzeba myśleć o konsekwencjach.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
13-12-2012 15:33 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>A dlaczego by nie, to zachowanie stadne (społeczne).
>Mogą nie czuć ale myślenie o możliwości wzajemności, dotknięcia krzywdą daje podobne wnioski.
>Można pragnąć ulżyć swojemu popędowi ale nie ma konieczności każdemu pragnieniu się poddawać, trzeba myśleć o konsekwencjach.

To stereotypowy pogląd, że wszyscy powinni dochodzić do tych samych wniosków.
Jak widzisz to nie działa w rzeczywistości. W rzeczywistości występują grupy społeczne, które za nic nie mogą się ze sobą zgodzić w kwestiach moralnych.
14-12-2012 09:25 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>W rzeczywistości występują grupy społeczne, które za nic nie mogą się ze sobą zgodzić w kwestiach moralnych.
Dlatego istnieje kodeks karny.
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Żeby ludzie poznali granicę swojej wolności określoną przez Dziadka Mroza i konsekwencje jej przekroczenia - jak np. rzut małą metalową kulką z prędkością 1 km/s
prosto między oczy .

Drżyjcie odmieńcy .
13-12-2012 17:43 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> To osobnicy z brakiem empatii (trochę psychopaci) mogą uważać
>> że bawienie się kosztem czyjejś krzywdy jest bez zarzutu.
> Ale są tacy, którzy nie czują tego samego co ty i ich wnioski
> i myśli będą odmienne od twoich.

Jeśli tak jest w kwesti gwałtu - to mają pecha że urodzili się w Polsce.

> Nawet jak sobie wytłumaczycie wszystko do samego spodu
> i przedstawicie wszystkie argumenty to na koniec i tak się ze
> sobą nie zgodzicie

Ważne, żeby gwałciel tego dalej nie robił, albo temu nie przyklaskiwał. Dyskusja z nim, zgoda czy brak zgody tyle mnie obchodzi, co zeszłoroczny śnieg. Jego miejsce jest na dołku i prawo jest w tym wypadku ze mną, jak ze wszystkimi ludźmi posiadającymi odrobinę empatii.
pozdrowienia

---
13-12-2012 17:56 
 Ocena 4 na 4
baszarteg (2319 punktów)
Przestępcy powinni gnić w pierdlu (za przeproszeniem) ,niestety rożnie z tym bywa. (a szkoda )
13-12-2012 16:15 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Są z całą pewnością tacy, którzy uznaliby, że chłopcy dobrze się bawili...

Ewolucyjnie rzecz biorąc mechanizm gwałtu i czułej randki jest podobny: różni je poziom testosteronu (na zbyt czułej randce brakuje go i randka jest do dupy). Ale ewolucja biologiczna to nie jedyna ewolucja: równolegle do niej przebiega ewolucja kulturowa, która w taki czy inny sposób ogranicza zachowania, a niektóre (np. gwałt)represjonuje jako zagrażające spójności społecznej. Jeśli poziom testosteronu zaburzy facetowi myślenie i kontrolę (brak społecznych mechanizmów radzenia sobie z fizjologią) - będzie miał kłopoty: zabawę sędzia oszacuje zgodnie z kodeksem karnym, lub ktoś sam wymierzy mu sprawiedliwość wedle nieco starszego prawa.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
romaro (25211 punktów)
>Czy człowiek może zdecydować własnej motywacji do reakcji?
>Czy może zdecydować o tym jakie poczuje emocje?
>Czy człowiek może zdecydować o tym, co mu się spodoba a co nie?
>Czy człowiek może zdecydować o tym, czego zapragnie a czego nie?

Jeżeli wierzysz w boga, dużego wyboru nie masz.
Pewna uwaga:
Decyzja - postanowienie będące wynikiem dokonania wyboru.
13-12-2012 11:49 
 Ocena 2 na 2
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Prawdę mówiąc nie potrafię odróżnić decyzji od wyboru.
13-12-2012 12:12 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>Prawdę mówiąc nie potrafię odróżnić decyzji od wyboru.
Co zdecydowało, że wybrałeś akurat ten portal?
setarkos (10757 punktów)
>.. nie potrafię odróżnić decyzji od wyboru.
W takiej sytuacji wolność byłaby wahaniem?
romaro (25211 punktów)
>>.. nie potrafię odróżnić decyzji od wyboru.
>W takiej sytuacji wolność byłaby wahaniem?
Intuicyjnie, by ją wybrał.
Decyzja jest to świadomy (nielosowy) i oparty o racjonalne przesłanki wybór jednego z możliwych wariantów przyszłego działania (zachowania się) człowieka lub grupy ludzi.
Podejmowanie decyzji, jest aktem wyboru jednego wariantu spośród pewnego ich zestawu. Proces podejmowania decyzji polega na rozpoznaniu i zdefiniowaniu istoty sytuacji decyzyjnej, zidentyfikowanie alternatywnych możliwości, wybór "najlepszej" z nich i wprowadzenie jej w życie.

To jest w zasadzie odpowiedź na twoje "czy człowiek może".
13-12-2012 16:29 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>W takiej sytuacji wolność byłaby wahaniem?

Jaka wolność?
Masz do wyboru:
1. Pyszny, ciepły, pożywny, zdrowy - ogólnie rzecz ujmując dobry kotlet.
2. Niesmaczne, przeterminowane, gumowe, niezdrowe - ogólnie rzecz ujmując niedobre chipsy.

Jak myślisz - co wybierzesz?

W codziennym życiu różnice są czasem mniejsze, subtelniejsze przez co potrzebujesz więcej czasu na ustalenie tego co jest dobre a co złe.

W tym nie ma żadnego wyboru. Bierzesz zawsze to co jest wg ciebie lepsze a jeśli nie będziesz mógł tego ustalić to zalosujesz.
setarkos (10757 punktów)
>.. nie ma żadnego wyboru. Bierzesz zawsze to co jest wg ciebie lepsze a jeśli nie będziesz mógł tego ustalić to zalosujesz.
Czyli jednak mam możliwość choćby rzutu kostką, przez co nie jestem całkiem na usługach własnych (czy tam boskich) preferencji?
13-12-2012 21:45 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Czyli jednak mam możliwość choćby rzutu kostką, przez co nie jestem całkiem na usługach własnych preferencji?

Jak wiesz rzuty kostką są niemniej zdeterminowane od twoich emocji i choć wyniku rzutu kostką nie potrafisz przewidzieć to twoja decyzja nie zaprzeczy prawom natury.

Spójrz na homo sapiens - kilka miliardów sztuk. Na pewnym poziomie ogólności dostrzeżesz ogromne podobieństwo emocji i wynikających z nich myśli i zachowań. Wszędzie na świecie obowiązuje mniej więcej to samo prawo. Myślisz, że to jest skutek wolności - dowolności?
setarkos (10757 punktów)
>.. twoja decyzja nie zaprzeczy prawom natury.
Tak, to prawda. Są rzeczy i zjawiska, których nie zmienisz.
Pytanie jest tylko czy np. Ty nie masz na nic wpływu.

[Bo jeśli nie masz, to co? Same tu ofiary losu albo boskie marionetki?]
Irracja (4721 punktów)
>>.. twoja decyzja nie zaprzeczy prawom natury.
>Tak, to prawda. Są rzeczy i zjawiska, których nie zmienisz.
>Pytanie jest tylko czy np. Ty nie masz na nic wpływu.
>[Bo jeśli nie masz, to co? Same tu ofiary losu albo boskie marionetki?]

... prawdę mówiąc, na wszystko mamy wpływ - jeżeli wziąć pod uwagę posiadane dane i możliwości działania, chęci i zdolności do działania, oraz możliwość przewidywania skutków własnych działań. Jednocześnie nie mamy na nic wpływu - właśnie z tych samych powodów, a w zasadzie z ograniczeń w tych dziedzinach - oraz ze względu na brak/ograniczenie wpływu na działania innych...

... pozdrawiam...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga" takiego jak chciałyby religie... reszta to zwykłe insynuacje...
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Same tu ofiary losu albo boskie marionetki?

Gdyby się dobrze zastanowić i trochę pofantazjować to wyszłoby na to, że wszyscy jesteśmy jedną osobą .
13-12-2012 11:54 
 Ocena 3 na 5
Artur@R (7115 punktów)
>Pewna uwaga:
>Decyzja - postanowienie będące wynikiem dokonania wyboru.<
Uwaga celna.
Myślę, że tu chodzi o ten "dylemat", który w sarkastyczno-żartobliwy, aczkolwiek dość głęboki sposób wyraził w jednym z wywiadów Robin Williams (aktor).
Rzekł on mniej więcej tak - lecę z pamięci:
"Pan Bóg raczył zrobić facetom niezłego psikusa. Dał nam aż dwie głowy, ale krwi jedynie tyle by zasilić jedną z nich na raz."



"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
13-12-2012 12:39 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
> "Pan Bóg raczył zrobić facetom niezłego psikusa. Dał nam aż dwie głowy, ale krwi jedynie tyle by zasilić jedną z nich na raz."
>


To tłumaczy (nie usprawiedliwia!!!) skąd u niektórych takie zachowania:

>w niewielkiej wsi dochodzi do przestępstwa na tle seksualnym - gwałtu grupowego na jednej z mieszkanek wsi.
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Sprawiedliwość jest względna i choć dla większości podobna to dla niektórych twoja sprawiedliwość jest niesprawiedliwością, bo pragną czegoś odmiennego od ciebie.

Ty uważasz, że nic tego nie usprawiedliwia a dla kogoś innego nie powstała żadna niesprawiedliwość. Nie ma więc czego usprawiedliwiać.

Ludzie nie odczuwają takich samych emocji. Uderzenie kogoś w twarz na ulicy spowoduje u ciebie oburzenie i chęć reakcji-pomocy a kogoś innego rozśmieszy a sytuacja pobitego będzie mu całkowicie obojętna. Ty będziesz oczekiwał usprawiedliwienia się przez napastnika i zagrozisz mu karą a druga osoba odwróci się na pięcie i pójdzie w swoją stronę.

Wasza moralność będzie odmienna w takiej sytuacji - bo wynika z różnych emocji jakie odczuwacie.
13-12-2012 13:21 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Ty uważasz, że nic tego nie usprawiedliwia a dla kogoś innego nie powstała żadna niesprawiedliwość. Nie ma więc czego usprawiedliwiać.
>Uderzenie kogoś w twarz na ulicy spowoduje u ciebie oburzenie i chęć reakcji-pomocy a kogoś innego rozśmieszy a sytuacja pobitego będzie mu całkowicie obojętna.
Psychopatów przeważnie się izoluje...
13-12-2012 13:33 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Więzi, kastruje, uśmierca z powodu odmiennego systemu wartości.

Wojna genów?

Różnice moralności są zazwyczaj subtelniejsze a to dlatego, że osobnik o prawdziwie odmiennym systemie wartości nie ma prawa przetrwać.
13-12-2012 14:25 
 Ocena 4 na 4
panTeista (6812 punktów)
>Więzi, kastruje, uśmierca z powodu odmiennego systemu wartości.
>Wojna genów?

Zwykła wzajemność, z powodu nieliczenia się z krzywdą innych.

>Różnice moralności są zazwyczaj subtelniejsze a to dlatego, że osobnik o prawdziwie odmiennym systemie wartości nie ma prawa przetrwać.

Osobnik o systemie wartości: "Kali ukraść krowę to jest dobry uczynek, kalemu ukraść krowę to jest zły uczynek" jest nieprzystosowany do życia społecznego i izolowany.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
13-12-2012 14:52 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Zwykła wzajemność, z powodu nieliczenia się z krzywdą innych.

To funkcjonuje w twojej głowie ale z całą pewnością nie w głowach wszystkich ludzi - a ja się koncentruję na tej rozbieżności i pytam ciebie co mi możesz o niej powiedzieć.

>Osobnik o systemie wartości: "Kali ukraść krowę to jest dobry uczynek, kalemu ukraść krowę to jest zły uczynek" jest nieprzystosowany do życia społecznego i izolowany.

Zgadzam się z tym, że egoiści nie mogą budować wysokozorganizowanych społeczeństw i że zdolność taką mają tylko empatyczni altruiści. Chociaż egoiści łamiący wszelkie zasady świetnie funkcjonują w społeczeństwie altruistów i osiągają najwyższe pozycje społeczne.
Piotr Lewanda (13 punktów)
Skoro:
>Wg mnie żaden człowiek nie ma zdolności do wyboru ZŁA i zawsze wybierze DOBRO. Przy czym DOBRO i ZŁO jest zawsze indywidualne, względne i zależy od wrodzonych potrzeb i zahamowań.

To altruista powinien być egoistą, którego jara (jest dla niego DOBREM) bycie dobrym dla innych.
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
To wydaje się oczywiste, że zarówno altruista jak i egoista wyłącznie realizują swoje pragnienia. Jednak różnica między nimi polega na tym, że pragną rzeczy odmiennych. Altruista poczuje szczęście, kiedy przyprowadzi bezdomnego do jego nowego mieszkania a egoista, kiedy zdobędzie najnowszy model Audi A8.

Gdyby zamienić im te korzyści - nie odczuwaliby szczęścia.
13-12-2012 16:40 
 0 na 2
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>To wydaje się oczywiste, że zarówno altruista jak i egoista wyłącznie realizują swoje pragnienia. Jednak różnica między nimi polega na tym, że pragną rzeczy odmiennych. Altruista poczuje szczęście, kiedy przyprowadzi bezdomnego do jego nowego mieszkania a egoista, kiedy zdobędzie najnowszy model Audi A8.
>Gdyby zamienić im te korzyści - nie odczuwaliby szczęścia.

Czyli cel jest jednaki. Poczucie zadowolenia. Różnią ich drogi do jego uzyskania.
13-12-2012 16:32 
 Ocena 1 na 3
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>Skoro:
>>Wg mnie żaden człowiek nie ma zdolności do wyboru ZŁA i zawsze wybierze DOBRO. Przy czym DOBRO i ZŁO jest zawsze indywidualne, względne i zależy od wrodzonych potrzeb i zahamowań.
>To altruista powinien być egoistą, którego jara (jest dla niego DOBREM) bycie dobrym dla innych.

Moim zdaniem tak właśnie jest. Altruizm to forma egoizmu, szlachetna jego odmiana, pożyteczna społecznie. Poprzez działania altruistyczne stwarzamy lepsze warunki do rozwoju członkom danej populacji, tym samym zwiększamy pulę genów w tejże.
Pozdrawiam
Piotr Lewanda (13 punktów)
>Moim zdaniem tak właśnie jest. Altruizm to forma egoizmu, szlachetna jego odmiana, pożyteczna społecznie. Poprzez działania altruistyczne stwarzamy lepsze warunki do rozwoju członkom danej populacji, tym samym zwiększamy pulę genów w tejże.
>Pozdrawiam
>

Ale przecież często ciężko jest przewidzieć wynik naszych działań. Czy nie jest tak, że kupując Audi A8, płacimy podatki, utrzymujemy miejsca pracy (w AUDI, u dealerów, w urzędach), co powinno być uważane za społecznie korzystne. Natomiast ułatwiając życie chorym na choroby genetyczne (czy to jest działanie altruistyczne?), możemy rozszerzyć pulę słabych genów, co nie powinno być dla społeczeństwa specjalnie pożądane (proszę bez ocen moralnych ).

Skoro ciężko ocenić jaki skutek przyniosą nasze wybory, takie rozróżnianie egoista-altruista, wydaje mi się trochę niepotrzebne.

Pozdrawiam.
14-12-2012 10:56 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>>
>Ale przecież często ciężko jest przewidzieć wynik naszych działań. Czy nie jest tak, że kupując Audi A8, płacimy podatki, utrzymujemy miejsca pracy (w AUDI, u dealerów, w urzędach), co powinno być uważane za społecznie korzystne.
Możemy też tym audi zabić kilka osób w wypadku, a to już zazwyczaj korzystne nie jest

> Natomiast ułatwiając życie chorym na choroby genetyczne (czy to jest działanie altruistyczne?), możemy rozszerzyć pulę słabych genów, co nie powinno być dla społeczeństwa specjalnie pożądane (proszę bez ocen moralnych ).

Oczywiście, jednak pomagając im wzmacniamy grupę "behawioralnie" co przynieść może efekty w innej dziedzinie istotnej dla grupy, choćby w walce. Populację mocno zjednoczoną, zintegrowaną( a altruizm jest takim impulsem integrującym), trudniej pokonać czy wyeliminować, razem z ich pulą genów oczywiście.
>Skoro ciężko ocenić jaki skutek przyniosą nasze wybory, takie rozróżnianie egoista-altruista, wydaje mi się trochę niepotrzebne.

No cóż, człowiek jest zwierzęciem lecz jednak nazywamy siebie ludźmi.
Semantyka jest istotna w tym wypadku.

Pozdrawiam.

PS. Mogę oczywiście błądzić, nie jestem specjalistą w temacie.
13-12-2012 18:06 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>Skoro:
>>Wg mnie żaden człowiek nie ma zdolności do wyboru ZŁA i zawsze wybierze DOBRO.

... "najczęściej wybierze dobro". Jednak czasami świadomie wybiera zło...

>Przy czym DOBRO i ZŁO jest zawsze indywidualne, względne i zależy od wrodzonych potrzeb i zahamowań.

... w części można się zgodzić. Jednak duży wpływ ma nasza zdolność przewidywania i oceny skutków naszych czynów. A nikt "jasnowidzem" nie jest...

>To altruista powinien być egoistą, którego jara (jest dla niego DOBREM) bycie dobrym dla innych.

... i tak jest. To że często oceniamy czyjeś czyny z punktu widzenia powodów altruistycznych nie znaczy, że brak jest powodów egoistycznych. Różnica między egoistą i altruistą dotyczy tego, który czynnik (altruizm, czy egoizm) jest determinujący, a który tylko predyspozycyjny...

... pozdrawiam...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga" takiego jak chciałyby religie... reszta to zwykłe insynuacje...
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>... "najczęściej wybierze dobro". Jednak czasami świadomie wybiera zło...

Jakim cudem? Chciałbym poznać choć jedną decyzję człowieka, której celem była wyłącznie strata. Nawet samobójstwo jest czynione dla korzyści - bo chodzi w tym o ustanie cierpienia.
Irracja (4721 punktów)
>>... "najczęściej wybierze dobro". Jednak czasami świadomie wybiera zło...
>Jakim cudem? Chciałbym poznać choć jedną decyzję człowieka, której celem była wyłącznie strata. Nawet samobójstwo jest czynione dla korzyści - bo chodzi w tym o ustanie cierpienia.

   ... może wpierw powie mi pan, dlaczego "dobro i zło" utożsamia jednoznacznie z "zyskiem i stratą". Np. dla ortodoksyjnego katolika rozdanie własnego majątku (ewidentna strata) i porzucenie rodziny (ewidentna krzywda dla rodziny), by wstąpić do klasztoru jest "dobrem, bo przybliża go do zbawienia"...
   ... po drugie - dlaczego kojarzy pan "dobro i zło" tylko ze sprawcą danego czynu, a nie z osobami których dany czyn również dotyka?...

   ... poza tym, nie istnieje "dobro i zło" samo w sobie. Nie ma czynów dobrych i złych, nie ma rzeczy dobrych i złych, itd. To ich skutki, ich użycie są dobre lub złe. To że mówimy o czymś w kategorii "dobra i zła" oznacza, że najczęściej ich skutki są takie a nie inne. Np. zabójstwo, najczęściej jest uznawane za złe, lecz czasami uznajemy zabójstwo za dobre. Dlaczego za dobre? Bo skutek wynikający z obrony czyjegoś/własnego życia jest dobry, a więc zabicie napastnika jest "dobre"...

... ludzie oceniają jakieś działanie pod względem jego skutków - najczęściej skutków krótkoterminowych i bez wszystkich danych, bo nikt jasnowidzem nie jest - i z tego wywodzą "dobro i zło". Taki bardzo teoretyczny przykład. Ktoś idzie brzegiem rzeki i ratuje topiącego się człowieka. Na drugi dzień, ten uratowany człowiek zostaje "głową państwa" i ustanawia prawo na podstawie którego aresztuje się i skazuje na śmierć najbliższych człowieka który uratował topielca. I teraz pytanie - "czy ratując topielca, ów człowiek dokonał dobrego, czy złego uczynku?...

... pozdrawiam...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga" takiego jak chciałyby religie... reszta to zwykłe insynuacje...
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
> Np. dla ortodoksyjnego katolika rozdanie własnego majątku (ewidentna strata)

dla kogo strata bo na pewno nie dla niego - chciał rozdać majątek i osiągnął to.

> i porzucenie rodziny (ewidentna krzywda dla rodziny)

pragnął tego i tego dokonał - gdzie tu strata.

Jak przypuszczam jest Pan/Pani zaplątany, jak większość, w błędny pogląd. Przypuszcza Pan/Pani, że korzyść, strata, dobro i zło, tak jak Pan/Pani je postrzega są obiektywne i nikt przy zdrowych zmysłach nie mógłby postrzegać ich inaczej.

Otóż istnieją osoby na tym świecie, które Pana/Pani korzyść uznaliby za stratę a dobro za zło i byłby to ich szczere poglądy - dobrze przemyślane. Pana/Pani poglądy i wnioski byłby dla nich szczerze oburzające.

Chociaż staralibyście się dojść do porozumienia i wyjaśnilibyście sobie wszystko to i tak nie będziecie się w stanie porozumieć. Bo różnią was wrodzone emocje. Jesteście ulepieni z innej gliny. Urodziliście się po to, żeby być dla siebie wrogami.
15-12-2012 23:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jak przypuszczam jest Pan/Pani zaplątany, jak większość,
> w błędny pogląd.

Chciałbym to lepiej zrozumeić: błędyny obiektywnie, czy błędny subiektywnie widziany oczyma pana krystkona ?

> Przypuszcza Pan/Pani, że korzyść, strata,
> dobro i zło, tak jak Pan/Pani je postrzega są obiektywne i nikt
> przy zdrowych zmysłach nie mógłby postrzegać ich inaczej.

Pan. Ten pan to mężczyzna - wystarczy kliknąć na "Irracja", pokazuje sie profil i widać jak na dłoni.
Rozumiem, że dla Ciebie wszystko jest subiektywne - zależy jak się siedzi i kto siedzi. Czy tak?

>Otóż istnieją osoby na tym świecie, które Pana/Pani korzyść
> uznaliby za stratę a dobro za zło i byłby to ich szczere poglądy
> - dobrze przemyślane.

Oczywiscie. Co nie zmienia faktu, że w niektórych sytuacjach istnieją rozwiązania dobre / złe obiektywne i dobre / złe subiektywnie.

> Pana/Pani poglądy i wnioski byłby dla nich szczerze oburzające.

Około 90% skazanych za ciężkie zbrodnie więźniów uważa, że sa nie winni.
Gdyby ich zapytać, czy uważają się za przestępców - byliby oburzeni. Tyko jakie to ma za znaczenie?
Opowiadasz truizmy bez głębszego przemyślenia, trudno dostrzec do czego pijesz więc może już powiedz wprost, słuchamy z uwagą.

>Chociaż staralibyście się dojść do porozumienia i wyjaśnilibyście
> sobie wszystko to i tak nie będziecie się w stanie porozumieć.

To się zgadza. Ludzie są różni, kwadratowi i podłużni i czasami trudno im nawzajem się porozumieć.
Kolejny truizm.

> Bo różnią was wrodzone emocje Jesteście ulepieni z innej
> gliny. Urodziliście się po to, żeby być dla siebie wrogami.

Widzę pewną nowość, konkretnie: defetyzm. Niedobrze.
Na marginesie to, ze ktoś ma w sobie inne emocje obiektywnie nie oznacza od razu, że musi być komuś wrogiem. Czasem zdarza sie tak np. wśród młodych chłopaków, z poczatku patrzą na siebie krzywo, później biora się ostro za czuby a po paru dniach.. zostają najlepszymi przyjaciółmi

---
16-12-2012 22:39 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>> ... może wpierw powie mi pan, dlaczego "dobro i zło" utożsamia jednoznacznie z "zyskiem i stratą". Np. dla ortodoksyjnego katolika rozdanie własnego majątku (ewidentna strata) i porzucenie rodziny (ewidentna krzywda dla rodziny), by wstąpić do klasztoru jest "dobrem, bo przybliża go do zbawienia"...
>>... po drugie - dlaczego kojarzy pan "dobro i zło" tylko ze sprawcą danego czynu, a nie z osobami których dany czyn również dotyka?...

... jednak proszę również o odpowiedź na poprzednie/powyższe pytania. Chyba nie ma powodu bać się tych pytań i odpowiedzi...

>> Np. dla ortodoksyjnego katolika rozdanie własnego majątku (ewidentna strata)
>dla kogo strata bo na pewno nie dla niego - chciał rozdać majątek i osiągnął to.
>> i porzucenie rodziny (ewidentna krzywda dla rodziny)
>pragnął tego i tego dokonał - gdzie tu strata.
>Jak przypuszczam jest Pan/Pani zaplątany, jak większość, w błędny pogląd. Przypuszcza Pan/Pani, że korzyść, strata, dobro i zło, tak jak Pan/Pani je postrzega są obiektywne i nikt przy zdrowych zmysłach nie mógłby postrzegać ich inaczej.
>Otóż istnieją osoby na tym świecie, które Pana/Pani korzyść uznaliby za stratę a dobro za zło i byłby to ich szczere poglądy - dobrze przemyślane. Pana/Pani poglądy i wnioski byłby dla nich szczerze oburzające.

... ależ ja rozumiem, i wiem że istnieją ludzie oceniający świat wyłącznie subiektywnie. Stosowanie wyłącznie subiektywizmu prowadzi do rozróżniania wszystkiego (w tym dobra i zła) wyłącznie pod kątem własnych korzyści i strat, bez uwzględnienia strat i korzyści innych. Takich ludzi uważa się za egoistów i samolubów. Zdecydowana większość ludzi ocenia świat w dwojaki sposób - obiektywny i subiektywny. I dopiero po takiej (dwojakiej) ocenie, podejmuje decyzję...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga" takiego jak chciałyby religie... reszta to zwykłe insynuacje...
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>>> ... może wpierw powie mi pan, dlaczego "dobro i zło" utożsamia jednoznacznie z "zyskiem i stratą".

dobro jest wszystkim co prowadzi do przyjemnych uczuć - przyjemność jest korzyścią
zło jest wszystkim co prowadzi do cierpienia - cierpienie jest stratą

>>>... po drugie - dlaczego kojarzy pan "dobro i zło" tylko ze sprawcą danego czynu, a nie z osobami których dany czyn również dotyka?...

Jedna i ta sama sytuacja może być dobra i zła jednocześnie. Zależy kto ocenia.

>... ależ ja rozumiem, i wiem że istnieją ludzie oceniający świat wyłącznie subiektywnie. Stosowanie wyłącznie subiektywizmu prowadzi do rozróżniania wszystkiego (w tym dobra i zła) wyłącznie pod kątem własnych korzyści i strat, bez uwzględnienia strat i korzyści innych. Takich ludzi uważa się za egoistów i samolubów. Zdecydowana większość ludzi ocenia świat w dwojaki sposób - obiektywny i subiektywny. I dopiero po takiej (dwojakiej) ocenie, podejmuje decyzję...

Obiektywizm nie istnieje - jest tylko jego złudzenie wynikające z podobieństwa uczuć homo sapiens.
Irracja (4721 punktów)
>dobro jest wszystkim co prowadzi do przyjemnych uczuć - przyjemność jest korzyścią
>zło jest wszystkim co prowadzi do cierpienia - cierpienie jest stratą

... ciekawe czy "ostracyzm społeczny" (w stosunku do np. siebie) też za dobro uznasz?...

>>>>... po drugie - dlaczego kojarzy pan "dobro i zło" tylko ze sprawcą danego czynu, a nie z osobami których dany czyn również dotyka?...
>Jedna i ta sama sytuacja może być dobra i zła jednocześnie. Zależy kto ocenia.

... dobro i zło to pojęcia względne, związane nie tylko z osobą oceniającą, lecz również z czasem. To co dziś jest "dobre", jutro może okazać się "złe", i odwrotnie. Nikt nie jest jasnowidzem...

>>... ależ ja rozumiem, i wiem że istnieją ludzie oceniający świat wyłącznie subiektywnie. Stosowanie wyłącznie subiektywizmu prowadzi do rozróżniania wszystkiego (w tym dobra i zła) wyłącznie pod kątem własnych korzyści i strat, bez uwzględnienia strat i korzyści innych. Takich ludzi uważa się za egoistów i samolubów. Zdecydowana większość ludzi ocenia świat w dwojaki sposób - obiektywny i subiektywny. I dopiero po takiej (dwojakiej) ocenie, podejmuje decyzję...
>Obiektywizm nie istnieje - jest tylko jego złudzenie wynikające z podobieństwa uczuć homo sapiens.

... w "idealistycznym" rozumieniu, to owszem - nie istnieje. Tak samo jest z subiektywizmem, bezgranicznością, bezkompromisowością, altruizmem, egoizmem, i wielu innymi... Wszystko ma dwie strony...



... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga" takiego jak chciałyby religie... reszta to zwykłe insynuacje...
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>... ciekawe czy "ostracyzm społeczny" (w stosunku do np. siebie) też za dobro uznasz?...

Mam problem z odróżnieniem dobra od zła.

>... dobro i zło to pojęcia względne, związane nie tylko z osobą oceniającą, lecz również z czasem. To co dziś jest "dobre", jutro może okazać się "złe", i odwrotnie. Nikt nie jest jasnowidzem...

czy na księżycu dzieje się dobro i zło?
Irracja (4721 punktów)
>>... ciekawe czy "ostracyzm społeczny" (w stosunku do np. siebie) też za dobro uznasz?...
>Mam problem z odróżnieniem dobra od zła.

... jak większość ludzi wychowanych na narzuconym schematyzmie pojęć - a nie na rozumowej jego interpretacji...

>>... dobro i zło to pojęcia względne, związane nie tylko z osobą oceniającą, lecz również z czasem. To co dziś jest "dobre", jutro może okazać się "złe", i odwrotnie. Nikt nie jest jasnowidzem...
>czy na księżycu dzieje się dobro i zło?

... pojęcie "dobra i zła" dotyczy całego Wszechświata. Tylko jego interpretacja jest zależna od wielu czynników. To co na ziemi jest uważane za "dobro" - na księżycu może się okazać "złem"...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga" takiego jak chciałyby religie... reszta to zwykłe insynuacje...
13-12-2012 18:50 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6812 punktów)
>Chociaż egoiści łamiący wszelkie zasady świetnie funkcjonują w społeczeństwie altruistów i osiągają najwyższe pozycje społeczne.

Jeżeli łamią wszelkie zasady, to ich wysoka pozycja społeczna trwa do czasu wpadki.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli łamią wszelkie zasady, to ich wysoka pozycja społeczna trwa do czasu

Obecne prawo sprzyja zatajaniu łamania zasad. Niejawność dochodów, tajemnica bankowa, toaletowy pieniądz zamiast elektronicznego emitowanego przez państwo.
14-12-2012 20:57 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Różnice moralności są zazwyczaj subtelniejsze a to dlatego, że osobnik o prawdziwie odmiennym systemie wartości nie ma prawa przetrwać.
>Osobnik o systemie wartości: "Kali ukraść krowę to jest dobry uczynek, kalemu ukraść krowę to jest zły uczynek" jest nieprzystosowany do życia społecznego i izolowany.

Mało inteligentny tak. Natomiast inteligentny - zostaje politykiem, biskupem, człowiekiem interesu, itp. i zajmuje wygodne miejsce w hierarchii społecznej...
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
A Rigoletto uważa, że to niesprawiedliwe? A może sprawiedliwe ? Sprawiedliwości w życiu spotka cię tyle, ile własnymi rękami wywalczysz - na więcej nie licz - amerykanie to rozumieją.
Rigoletto (3891 punktów)
>A Rigoletto uważa, że to niesprawiedliwe? A może sprawiedliwe ? Sprawiedliwości w życiu spotka cię tyle, ile własnymi rękami wywalczysz - na więcej nie licz - amerykanie to rozumieją.

Oczywiście, że sprawiedliwe. Sam staram się tak właśnie robić...
13-12-2012 14:15 
 Ocena 3 na 3
panTeista (6812 punktów)
>Sprawiedliwość jest względna i choć dla większości podobna to dla niektórych twoja sprawiedliwość jest niesprawiedliwością, bo pragną czegoś odmiennego od ciebie.

Właśnie ta dziewczyna pragnie czegoś odmiennego. Dziwne że dostrzegasz pragnienia (zachcianki) chłopców, a nie dostrzegasz pragnień ofiary. Gdzie występuje konflikt pragnień, tam sprawiedliwością jest nieczynienie krzywdy.

>Ty uważasz, że nic tego nie usprawiedliwia a dla kogoś innego nie powstała żadna niesprawiedliwość. Nie ma więc czego usprawiedliwiać.

Ciekawe, czy będziesz tego samego zdania, jak Cię jakiś pedał zgwałci. Ciekawe, czy nie uznasz za niesprawiedliwość włamania do twojego mieszkania.

>Ludzie nie odczuwają takich samych emocji.

Ale rozumieją zasadę wzajemności. Dziś czynię krzywde komuś, jutro ktoś czyni krzywdę mnie.

>Wasza moralność będzie odmienna w takiej sytuacji - bo wynika z różnych emocji jakie odczuwacie.

Emocje mogą być różne, ale jest jeszcze rozumienie krzywdy i pożytku z prawa.

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
13-12-2012 14:35 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Właśnie ta dziewczyna pragnie czegoś odmiennego. Dziwne że dostrzegasz pragnienia (zachcianki) chłopców, a nie dostrzegasz pragnień ofiary. Gdzie występuje konflikt pragnień, tam sprawiedliwością jest nieczynienie krzywdy.

W tej chwili rozpoczynasz ze mną rozmowę o tym co ty postrzegasz za DOBRO i ZŁO w tej sytuacji a w tej rozmowie nie o to chodzi. Zresztą to jest tylko wymyślony przykład jest. W tej rozmowie chodzi o ustalenie podstawy tego, że ty wobec gwałtu nie potrafisz być obojętny a ktoś inny potrafi.

>Ciekawe, czy będziesz tego samego zdania, jak Cię jakiś pedał zgwałci. Ciekawe, czy nie uznasz za niesprawiedliwość włamania do twojego mieszkania.

Nie rozmawiajmy o tym jakie emocje - tylko skąd emocje.

>Ale rozumieją zasadę wzajemności. Dziś czynię krzywde komuś, jutro ktoś czyni krzywdę mnie.

Rozumieją albo nie rozumieją. Na tym świecie roi się od morderców, gwałcicieli, złodziei, oszustów, handlarzy organami itd. Jakoś tym ludziom twoje pomysły do głowy nie przychodzą.

>Emocje mogą być różne, ale jest jeszcze rozumienie krzywdy i pożytku z prawa.
Pożytek z prawa jest dla tych, którym prawo odpowiada. Ci, którym prawo nie odpowiada, pożytku z niego nie mają.
13-12-2012 16:28 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6812 punktów)
>W tej rozmowie chodzi o ustalenie podstawy tego, że ty wobec gwałtu nie potrafisz być obojętny a ktoś inny potrafi.

Podstawą jest brak empatii, brak przystosowania do życia w stadzie.

>Nie rozmawiajmy o tym jakie emocje - tylko skąd emocje.

Emocje są wrodzone ale to jakich doświadczamy zależy też od naszych przekonań (wpojonych i z doświadczenia).

>>Ale rozumieją zasadę wzajemności. Dziś czynię krzywdę komuś, jutro ktoś czyni krzywdę mnie.
>Rozumieją albo nie rozumieją. Na tym świecie roi się od morderców, gwałcicieli, złodziei, oszustów, handlarzy organami itd. Jakoś tym ludziom twoje pomysły do głowy nie przychodzą.

Nie oznacza to braku zrozumienia lecz brak przystosowania do życia społecznego (w grupie) lub mniemanie że uda się uniknąć odpowiedzialności.

>Pożytek z prawa jest dla tych, którym prawo odpowiada. Ci, którym prawo nie odpowiada, pożytku z niego nie mają.

Gdyby nie prawo dosięgnął by ich samosąd.

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby nie prawo dosięgnął by ich samosąd.

Prawo to także pieniądz, podatki i najprzeróżniejsze restrykcje.
13-12-2012 19:09 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6812 punktów)
>>Gdyby nie prawo dosięgnął by ich samosąd.
>Prawo to także pieniądz, podatki i najprzeróżniejsze restrykcje.

Brak uregulowań prawnych- anarchia, to morderstwa, zemsty za nie i odwety bez końca.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
13-12-2012 20:40 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Ale kto powiedział, że prawo jest ZŁE? PRAWO w ogólności z mojego indywidualnego punktu widzenia jest DOBRE - choć nie dokładnie takie, które aktualnie obowiązuje
14-12-2012 21:02 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>W tej rozmowie chodzi o ustalenie podstawy tego, że ty wobec gwałtu nie potrafisz być obojętny a ktoś inny potrafi.
>Podstawą jest brak empatii, brak przystosowania do życia w stadzie.

Eksterminacji Żydów nie dokonywali tylko psychopaci,ale przede wszystkim tzw. zwykli ludzie, posiadający rodziny, lubiący dzieci (jak np. Hess).
13-12-2012 18:53 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ciekawe, czy będziesz tego samego zdania, jak Cię
> jakiś pedał zgwałci. Ciekawe, czy nie uznasz za niesprawiedliwość
> włamania do twojego mieszkania.

Po pierwsze nie pedał, tu nie obrażamy (nawet potencjalnie) osób o odmiennych orientacji.
Homoseksualista. Gej.
Po drugie: będzie bardzo odmiennego zdania.. i to szybciej, niż mu się zdaje. Problem sprawiedliwości / niesprawiedliwości w stosunku do grup o odmiennej wrażliwości społecznej ulotni mu się zgłowy z prędkoscią światła, albo stanie się tak klarowany, jak nigdy. Ooops! stałby się odpukać.

>>Ludzie nie odczuwają takich samych emocji.
> Ale rozumieją zasadę wzajemności. Dziś czynię krzywde
> komuś, jutro ktoś czyni krzywdę mnie.

Dokładnie, ode mnie plus
pozdrawiam
13-12-2012 13:08 
 Ocena 3 na 3
martok (1115 punktów)

> "dylemat", który w dość głęboki sposób wyraził w jednym z wywiadów Robin Williams (aktor).
>Rzekł on mniej więcej tak - lecę z pamięci:
> "Pan Bóg raczył zrobić facetom niezłego psikusa. Dał nam aż dwie głowy, ale krwi jedynie tyle by zasilić jedną z nich na raz."
>


   Twój wpis podoba mi się, ale zgłaszam następujące zastrzeżenie:

   Teoria Robina Williamsa nie jest w pełni trafna, gdyż istnieją na nią kontrprzykłady. Ogólnie biorąc nawet zwiększona porcja krwi nie pomoże, jeśli komuś żadna z głów nie służy do myślenia. Przykładem może tu być Jarosław Kaczyński, który "drugiej głowy" z całą pewnością jest pozbawiony, co nie czyni go ani trochę mądrzejszym.
*
13-12-2012 16:13 
 Ocena 2 na 4
Artur@R (7115 punktów)
> Ogólnie biorąc nawet zwiększona porcja krwi nie pomoże, jeśli komuś żadna z głów nie służy do myślenia.<
Wypowiedź RW jest jedynie bardzo ogólną, dowcipną hiperbolą wskazującą na możliwe procesy "biologiczno-emocjonalne" u samca gatunku homo sapiens.
Nie uwzględnia ona czy też nie opisuje przypadków wyjątkowych ani chorobowych

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie uwzględnia ona czy też nie opisuje przypadków wyjątkowych ani chorobowych

Jarosławpolskęzbawiciel jest ponad wszelkie teorie, argumentacje i zasady, a nawet medycynę. On i jego kot to Dar Niebios

---
Scarabaeus (2198 punktów)
Pomieszałeś empatie z poczuciem krzywdy.

Będąc na miejscu tej dziewczyny każdy odbierze czyn podobnie.
Osoby postronne będą reagowały różnie, zależnie od posiadanej empatii, bliższego związku z którąś ze stron bądź odmiennym wychowaniem.

Dlatego gwałt na nas odbieramy podobnie a gwałt na innej osobie możemy oceniać dowolnie.
13-12-2012 15:40 
 Ocena-2 na 2
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Biorąc pod uwagę to, że jedna zgwałcona osoba może popłakać wieczorem i zapomnieć, druga będzie pragnęła zemsty a trzecia popełni samobójstwo z tego powodu, to ciężko zgodzić mi się z tym, że one wszystkie czują się podobnie w tej sytuacji.
13-12-2012 17:00 
 Ocena 4 na 4
Scarabaeus (2198 punktów)
>Biorąc pod uwagę to, że jedna zgwałcona osoba może popłakać wieczorem i zapomnieć, druga będzie pragnęła zemsty a trzecia popełni samobójstwo z tego powodu, to ciężko zgodzić mi się z tym, że one wszystkie czują się podobnie w tej sytuacji.

Odczuwają podobnie. Poczucie krzywdy i niesprawiedliwości. No bo chyba nie współczują agresorom?
To jak reagują, jak radzą sobie z poczuciem niesprawiedliwości to zależy już od bardzo wielu okoliczności.
14-12-2012 09:08 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Biorąc pod uwagę to, że jedna zgwałcona osoba może popłakać wieczorem i zapomnieć,
Żartujesz?
14-12-2012 12:43 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Biorąc pod uwagę to, że jedna zgwałcona osoba może popłakać wieczorem i zapomnieć,

Chyba sobie jaja robisz!! Nikt ci nigdy w życiu porządnego łomotu nie spuścił? Takie coś trudno zapomnieć, a co dopiero o gwałcie takie kretynizmy wygłaszać! Zastanów się na przyszłość dwa razy, zanim wyplujesz coś takiego na klawiaturę, co?


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-12-2012 21:02 
 Ocena-1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Człowiek nie karaluch - wszystko przeżyje. Ile ty masz lat i gdzie się uchowałaś? Tu się prostytucję opodatkowuje i niedługo wprowadzą kasy fiskalne. Urzędnicy będą sprawdzać czy usługodawca paragony wystawia i podatki odprowadza.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Chyba sobie jaja robisz!! Nikt ci nigdy w życiu porządnego łomotu
> nie spuścił? Takie coś trudno zapomnieć, a co dopiero o gwałcie
> takie kretynizmy wygłaszać! Zastanów się na przyszłość dwa razy,
> zanim wyplujesz coś takiego na klawiaturę, co?

Niestety doczekaliśmy się na forum defetysty - filozofa - domorosłego ekonomisty, do tego gość chyba dostaje objawienia prosto z góry
Założę się, że jeszcze kilka takich prowokacji i zostanie zablokowany.

---
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Biorąc pod uwagę to, że jedna zgwałcona osoba może popłakać wieczorem
> i zapomnieć, druga będzie pragnęła zemsty a trzecia popełni
> samobójstwo z tego powodu, to ciężko zgodzić mi się z tym,
> że one wszystkie czują się podobnie w tej sytuacji.

A masz tu jakieś doświadczenia? (np. odbierałeś telefon zaufania, byłeś matką kilku córek, spowiadały Ci się koleżanki w szkole itp).
Wiesz, nie lubię fantazjowania - zwłaszcza w takich tematach na które się uwziąłeś drażnić tu ludzi.

---
16-12-2012 08:57 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>> Biorąc pod uwagę to, że jedna zgwałcona osoba może popłakać wieczorem
>> i zapomnieć, druga będzie pragnęła zemsty a trzecia popełni
>> samobójstwo z tego powodu, to ciężko zgodzić mi się z tym,
>> że one wszystkie czują się podobnie w tej sytuacji.
>A masz tu jakieś doświadczenia? (np. odbierałeś telefon zaufania, byłeś matką kilku córek, spowiadały Ci się koleżanki w szkole itp).
>Wiesz, nie lubię fantazjowania - zwłaszcza w takich tematach na które się uwziąłeś drażnić tu ludzi.
A co tu jest z fantazjowania?
Czy nie jest oczywiste, że ludzie w różny sposób radzą sobie z tragediami w ogóle, a gwałt nie jest jakimś wyjątkiem?
To samo dotyczy śmierci kogoś bliskiego, utraty pracy, poronienia, bezpłodności, ciężkiej choroby itd.
Ludzie mają różny prób wrażliwości na stres i traumę. Wydawało mi się, że to jest oczywista oczywistość.
Może przesadą jest to zapomnienie po jednym wieczorze, ale jednak.
16-12-2012 14:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czy nie jest oczywiste, że ludzie w różny sposób radzą sobie
> z tragediami w ogóle, a gwałt nie jest jakimś wyjątkiem?

Masz rację. Ludzie próbują sobie radzić z traumą na wiele sposobów.

>To samo dotyczy śmierci kogoś bliskiego, utraty pracy,
> poronienia, bezpłodności, ciężkiej choroby itd.

Oczywiście, tak dokładnie jest jak piszesz.

> Może przesadą jest to zapomnienie po jednym wieczorze, ale jednak.

O tym właśnie mówię. Dokładnie to - "popłakanie wieczorem po gwałcie i zapomnienie" to wg mnie niesmaczne fantazjowanie.
Jakbyś się poczuła gdyby - odpukać - taka rzecz dotyczyła Ciebie, a ktoś stojący z boku zastanawiał się na sucho: ej no.. może strasznie cierpi, a może po prostu trochę popłacze i zapomni?
pozdrowienia

---
16-12-2012 15:22 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
>O tym właśnie mówię. Dokładnie to - "popłakanie wieczorem po gwałcie i zapomnienie" to wg mnie niesmaczne fantazjowanie.
>Jakbyś się poczuła gdyby - odpukać - taka rzecz dotyczyła Ciebie, a ktoś stojący z boku zastanawiał się na sucho: ej no.. może strasznie cierpi, a może po prostu trochę popłacze i zapomni?
Wszystko zależy kto mówi.
W chwili rozpaczy sama mówiłam moim bliskim, że teraz popłaczę, a później mi minie. Ale to ja mówiłam. Nie oni.
16-12-2012 18:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Właśnie, to różnica
pozdrawiam

---
Michał Prokop (29 punktów)
Jako student pedagogiki, chciałbym dołożyć swoje 3 grosze
Nasze zachowanie jest zależne od środowiska, najbliższego otoczenia. Od małego naśladujemy rodziców, jak rozmawiają ze sobą, rozwiązują konflikty. Jeśli w jednej rodzinie nie mówi się o emocjach, nie uczy się tego dziecka i nie pomaga mu ich nazywać, to później może ono być bardziej "bezduszne" bo po prostu nie umie okazać np. Smutku. Jeśli w drugiej rodzinie uczy się dziecko empatii od małego(tak jest, empatii można się nauczyć), pomaga mu radzić sobie z emocjami, to później jest ono bardziej otwarte i wyrozumiałe.
Oczywiście to nie jest takie proste, bo do tego dochodzą doświadczenia wyciągnięte z domu- zachowanie członków rodziny, najbliższego otoczenia etc. No i własne osobiste cechy charakteru.

W ogromnym skrócie- społeczeństwo samo uczy swoje dzieci, od rodziców po szkołę, osiedle, wieś, jak powinny się zachowywać, co jest dobre, a co nie do przyjęcia.

Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> W ogromnym skrócie- społeczeństwo samo uczy swoje dzieci,
> od rodziców po szkołę, osiedle, wieś, jak powinny się zachowywać,
> co jest dobre, a co nie do przyjęcia.

Z tym że później dorastają i już same to wszystko weryfikują: plewy odrzucają, a biorą to co daje im power.
pozdrowienia

---
Michał Prokop (29 punktów)
>> W ogromnym skrócie- społeczeństwo samo uczy swoje dzieci,
>> od rodziców po szkołę, osiedle, wieś, jak powinny się zachowywać,
>> co jest dobre, a co nie do przyjęcia.
>Z tym że później dorastają i już same to wszystko weryfikują: plewy odrzucają, a biorą to co daje im power.
>pozdrowienia
>
---

No jasne- każdy chyba przeszedł okres buntu jako nastolatek. Myślę, że dlatego KK wymyślił bierzmowanie akurat w wieku 16 lat, żeby "wzmacniać ich odwagę i wiarę".
Generalnie chodzi mi o to, że różne postawy wymienionych "bohaterów" mogą być efektem różnych sposobów przystosowania dziecka do społeczności między innymi przez naukę prawidłowego okazywania uczuć. Z wiekiem rzecz jasna możemy zmieniać już zupełnie świadomie postawy, możemy się nauczyć altruizmu, ale wiele "smaczków" pozostaje.


Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej.
14-12-2012 06:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> (..) Myślę, że dlatego KK wymyślił bierzmowanie akurat w wieku
> 16 lat, żeby "wzmacniać ich odwagę i wiarę".

To co robi KrK czasem samo w sobie woła o pomstę do nieba.
Np. w temacie który poruszyłeś - w Biblii tylko wierzący, którzy złożyli swą ufność w Chrystusie byli chrzczeni - jako publiczne świadectwo ich wiary i utożsamienia się z Nim (Dzieje Apostolskie 2:38; Rzymian 6:3-4).
O czym tu w ogóle mówić w kwestii praktyk Kościoła odnośnie chrztu, I komunii i bierzmowania.
Przecież tu chodzi o programowanie dziecka od najmłodszych lat, oraz hołdowanie rytuałom dorosłych.
Dlatego później mamy takich katolików, jak doktor o. dyr. Tadeusz Rydzyk, doktor prezes poseł Jarosław Kaczyński itd. itp..
pozdrawiam

---
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Przecież tu chodzi o programowanie dziecka od najmłodszych lat, oraz hołdowanie rytuałom dorosłych.
>Dlatego później mamy takich katolików, jak doktor o. dyr. Tadeusz Rydzyk, doktor prezes poseł Jarosław Kaczyński itd. itp..

Być może tego nie dostrzegasz ale robisz dokładnie to samo. Oczywiście za tobą stoją, w twoim przekonaniu tzw. "dobre intencje", "słuszne wnioski", "wolność przekonań i zachowań". Ojciec Rydzyk raczej nie podziela twoich poglądów i dochodzi do odmiennych wniosków.

Czyje więc poglądy są "dobre" a wnioski "słuszne"?
Twoje czy ojca Rydzyka?
15-12-2012 22:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Być może tego nie dostrzegasz ale robisz dokładnie to samo

Oczywiście że nie dostrzegam, bo gdzieżby? Ale dobrze, że Ty to dostrzegłeś i mamy świat uratowany

> Oczywiście za tobą stoją, w twoim przekonaniu tzw.
> "dobre intencje", "słuszne wnioski", "wolność przekonań i
> zachowań"

Co za mną stoi to na razie zostawmy.
Chodzi mi o doprowadzenie człowieka do wieku dorosłego bez indoktrynacji. Do wieku w ktorym sam wybierze co dla niego słuszne.

> Ojciec Rydzyk raczej nie podziela twoich poglądów i
> dochodzi do odmiennych wniosków.
> Czyje więc poglądy są "dobre" a wnioski "słuszne"?

Tego, który pozwala na rozwój człowieka zgodnie z jego naturą.
Zastanów się teraz czemu o. dyrektor Rydzyk jest zwolennikiem tego, czego nie ma w Biblii.

---
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
Chciałbym zwrócić twoją uwagę na twoje emocje wobec o. Rydzyka. Raczej nie jest ci obojętny. Masz dla tego konkretne uzasadnienie.

Postaw się jednak na chwilę, choć może nie będzie to dla ciebie przyjemne, na miejscu o. Rydzyka. Sądzisz, że on postrzega rzeczywistość podobnie do ciebie? Że myśli o sobie samym - jestem złym człowiekiem, wykorzystuję niezbyt lotnych i bogobojnych do osiągania korzyści majątkowych, mieszam im w głowach i robię z nich własnych niewolników?

Jestem pewny, że on myśli o sobie samym, że jest dobrym człowiekiem, że czyni dobro i że zasłuży tym na życie wieczne przy Bogu.

Więc kto ma rację ty czy on?

----------------------

Mam wrodzoną tendencję do udziwnień. Ignoruj to czego nie rozumiesz i to co cię irytuje.
15-12-2012 23:42 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Raczej nie jest ci obojętny. Masz dla tego konkretne uzasadnienie.

Na to mojej uwagi zwracać nie musisz. Owszem, nie jest mi obojętny i mam na to konkretne uzasadnienie.

> Postaw się jednak na chwilę, choć może nie będzie to dla
> ciebie przyjemne, na miejscu o. Rydzyka.

Ok. Stawiam się. No i..?

> Sądzisz, że on postrzega rzeczywistość podobnie do ciebie?

Postrzega rzeczywistosc kompletnie inaczej niż ja.

> Że myśli o sobie samym - jestem złym człowiekiem, wykorzystuję
> niezbyt lotnych i bogobojnych do osiągania korzyści majątkowych,
> mieszam im w głowach i robię z nich własnych niewolników?

Skądże znowu? Myśli "jestem dobrym człowiekiem, jestem przyjacielem niezbyt lotnych i bogobojnych, sprzyjam im do osiągania korzyści w zbawieniu, prostuję scieżki w ich w głowach i robię z nich wolnych ludzi Boga".
I jak to dla Ciebie brzmi?

>Jestem pewny, że on myśli o sobie samym, że jest dobrym człowiekiem,
> że czyni dobro i że zasłuży tym na życie wieczne przy Bogu.

Ja też jestem pewien, że on tak właśnie myśli. No i..?

> Więc kto ma rację ty czy on?

Tu nie chodzi o to, kto ma rację.
Wkurza mnie indoktrynacja. A jak jest z Tobą? Przyjmiesz w końcu jakieś stanowisko, czy będziesz się dalej tak ślizgał dowolnie między jednym biegunem a drugim?
Nie żebym się jakoś specjalnie czepiał, tylko tak jakoś.. przypomniały mi się Dziady Adama Mickiewicza,
Ten urywek dedykuję Tobie i pozdrawiam

Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według bożego rozkazu:
Kto nie dotknął ziemi ni razu,
Ten nigdy nie może być w niebie.
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
W tym temacie nie chodzi mi o kolejne spory moralne, o wykłócanie się kolejnych osób o to co jest dobre co złe i dlaczego.

W tym temacie chodzi mi o wyjaśnienie różnic pomiędzy moralnościami osób a także o wyjaśnienie dlaczego ludzie o odmiennych moralnościach nienawidzą się i są dla siebie mniejszymi lub większymi wrogami.

Sam popatrz - najmniejsze nieporozumienie między nami w tej rozmowie - nie dochodzimy do wspólnego wniosku, nie rozumiemy się i już wyciągasz topór, zwołujesz grupę do kupy. Widzę twoje emocje. Nie dziwią cię te emocje? Nie chcesz ich analizować tylko jak każdy podążać w kierunku, który określają?

Nie mogę powiedzieć o o. Rydzyku, że jest zły, bo zwątpiłem w to, że sam jestem dobry.
On nikogo nie indoktrynuje - on przekazuje ludziom własne przekonania dokładnie tak samo jak i ty. On wierzy, że to robi ma sens dokładnie tak samo jak ty. Ludzie, którzy są przy ojcu Rydzyku bynajmniej nie są nieszczęśliwi - oni myślą podobnie jak o. Rydzyk i cieszą się z tego, że mają swojego przewodnika. Ci ludzi staliby się nieszczęśliwi dopiero wówczas gdyby zaakceptowali twoje poglądy. Ich życie straciłoby sens.

Ty jesteś po prostu z innej gliny niż oni w tym o. Rydzyk. Nie jesteście w stanie się zrozumieć i zaakceptować.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Sam popatrz - najmniejsze nieporozumienie między nami w tej
> rozmowie - nie dochodzimy do wspólnego wniosku, nie rozumiemy
> się i już wyciągasz topór, zwołujesz grupę do kupy. Widzę twoje
> emocje. Nie dziwią cię te emocje? Nie chcesz ich analizować tylko
> jak każdy podążać w kierunku, który określają?

Dlaczego mnie mają dziwić moje emocje? Tak samo dlaczego mają mnie dziwić dzieci które się rodzą, to że wstaje co 24h nowy dzień, że rzeka płynie w dół a nie w górę.
To są normalne rzeczy. Ja akceptuję moje emocje takimi jakie są, nie ma w nich niczego złego dopóki nie są skierowane przeciwko komuś w celu zrobienia mu krzywdy. Jeśli tak się czasem dzieje - to jest to rzeczywiści temat do przemyśleń lub dociekań dlaczego tak się dzieje - a może ktoś mi w przeszłości zrobił krzywdę, a ja nie miałem siły się temu przeciwstawić? A może uległem cudzej indoktrynacji i o tym nie wiem.. różnie może być.

>Nie mogę powiedzieć o o. Rydzyku, że jest zły, bo
> zwątpiłem w to, że sam jestem dobry.

Granica zły/dobry przebiega przez środek każdego człowieka. Nie ma ludzi całkowicie złych, lub całkowicie dobrych.

>On nikogo nie indoktrynuje -

Tja.. niewiniątko Słuchasz czasem Radia Maryja?

> on przekazuje ludziom własne
> przekonania dokładnie tak samo jak i ty

Jasne
Zastanów się: czy o. Dyrektor prowokuje ludzi, żeby myśleli? Czy mówi im: spróbujcie sami spojrzeć na rzeczywistość, a ja was będę tylko wspierał?
Nie. On im dokładnie pokazuje co i jak mają myśleć. Nie wiem ile ty masz lat, ale w 1995r. gdy były wybory Kwaśniewski/Wałęsa o. Dyrektor wprost mało nie wyskoczył z własnej skóry w swojej indoktrynacji, mówił np. że wybierając Kwaśniewskiego cofniemy się we wczesne lata 70te - dobrze czytasz, nie w 80te tylko 70te: strajków na wybrzeżu i totalnej beznadziei komuny. Minęło 15 lat (w tym 10 lat Kadencji Kwaśniewskiego) i co mamy? Ojciec Dyrektor oczywiście o niczym nie pamięta, natomiast jego Radio zamieniło się w Radio + TV + Śzkołę Wyższą, za chwilę TV wejdzie na multipleks.
O jego względy zabiegają znaczące osoby na scenie politycznej: Ziobro, Kaczyński.
Co do Wałęsy natomiast zmienił swoją retorykę o 180 st. Teraz osoba ta (a kysz!!) to samo siedlisko zła. Czy tak postępuje rozsądny człowiek, chceścijanin?
Co chcę przez to powiedzieć - jedno jakie przekonania przekazuje ludziom o. Dykrektor, drugie co w związku z tym każdy myślący człowiek dostrzega.

> On wierzy, że to robi ma sens dokładnie tak samo jak ty

Przykro mi, ale się mylisz się. Robi to dokładnie inaczej niż ja i widzi w tym wszystkim całkowicie inny sens.

> Ludzie, którzy są przy ojcu Rydzyku bynajmniej nie są nieszczęśliwi

O tyle, o ile można nie być nieszczęśliwym, cierpiąc jednocześnie na ksenofobię. Ale oczywiście każdy myśli jak uważa.

> - oni myślą podobnie jak o. Rydzyk i cieszą się z tego, że mają
> swojego przewodnika. Ci ludzi staliby się nieszczęśliwi dopiero
> wówczas gdyby zaakceptowali twoje poglądy. Ich życie straciłoby sens.

Tu jest właśnie istotna różnica między o. Dyrektorem i np. mną lub innym członkiem tego forum. Dziwię, że jeszcze tego nie złapałeś.
Zamiast filozofować radze trochę poczytać i zastanowić się po co tutaj ludzie tutaj piszą, spróbować ich poczuć swoim smakiem, węchem i neuronami lustrzanymi.
Jeśli już pytasz o mnie - ja nie chcę, aby ludzie cokolwiek co powiem bez refleksji akceptowali, połykali w całości mój punkt widzenia.
Sam również nie robię tak z żadnym cudzym punktem widzenia. Zawsze poddaję go ostrym kryteriom wątpliwości, porównuję z innym, ważę, szukam badań naukowych jeśli cudzy pogląd jest mierzalny i odnosi się do rzeczy, które można ująć np. w ramy socjologiczne lub statystyki.

>Ty jesteś po prostu z innej gliny niż oni w tym o. Rydzyk.
> Nie jesteście w stanie się zrozumieć i zaakceptować.

Jakaś doza zrozumienia i akceptacja może wyniknąć tylko wtedy, gdy dwie osoby ze sobą rozmawiają.
Zamiast teoretyzować mam dla Ciebie propozycję: zejdź lepiej na ziemię i przypomnij sobie, na czym skończyły się liczne próby rozmowy Jerzego Owsiaka z o Dyrektorem T.Rydzykiem oraz Jana Dworaka z tymże.
Jak myślisz, o czym te wszystkie bezowocne próby świadczą?
łącząc pozdrowienia
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego mnie mają dziwić moje emocje? Tak samo dlaczego mają mnie dziwić dzieci które się rodzą, to że wstaje co 24h nowy dzień, że rzeka płynie w dół a nie w górę.
>To są normalne rzeczy. Ja akceptuję moje emocje takimi jakie są, nie ma w nich niczego złego dopóki nie są skierowane przeciwko komuś w celu zrobienia mu krzywdy.

Chcesz zrobić krzywdę Rydzykowi. Pozbawić go jego pozycji społecznej, majątku i władzy. Jeśli ci się to uda Rydzyk szczęśliwszy od tego nie będzie. Ale może Rydzyk nie jest kimś - tzw. podgatunek?

Dlaczego miałby dziwić cię twoje emocje? Bo dzięki nim jesteś popychadłem. Zrobisz co poczujesz i nie będziesz się w tym specjalnie różnił od automatycznej pralki. Pralką także sterują przeróżne napięcia.

>Jeśli tak się czasem dzieje - to jest to rzeczywiści temat do przemyśleń lub dociekań dlaczego tak się dzieje - a może ktoś mi w przeszłości zrobił krzywdę, a ja nie miałem siły się temu przeciwstawić? A może uległem cudzej indoktrynacji i o tym nie wiem.. różnie może być.

Rozmówca zgadza się ze mną, dochodzimy do wspólnych wniosków - lubimy się.
Rozmówca nie zgadza się ze mną, nieustannie mi przeczy, określa mnie jako głupca, który niczego nie rozumie - nie lubimy się.

>Granica zły/dobry przebiega przez środek każdego człowieka. Nie ma ludzi całkowicie złych, lub całkowicie dobrych.

Nie ma dobra i nie ma zła - nie ma więc i środka każdego człowieka.
Czuję przyjemność - dobro.
Czuję cierpienie - zło.

>Tja.. niewiniątko Słuchasz czasem Radia Maryja?
>Jasne
>Zastanów się: czy o. Dyrektor prowokuje ludzi, żeby myśleli?

Co za różnica - on dąży do tego, żeby świat był taki jak on tego chce, ty dążysz do tego, żeby świat był taki jak ty tego chcesz.

Nie ma żadnej uniwersalnej sprawiedliwości - tylko ta, zawierająca się w twojej moralności - różniąca się od mojej.
Powstanie monarchia z królem i poddanymi, który będzie działał 100 razy efektywniej od demokracji i wszystkim będzie w tym rozwiązaniu znacznie lepiej niż w demokracji i oto nagle relacja król - poddany stanie się sprawiedliwa dla wszystkich.

>Nie. On im dokładnie pokazuje co i jak mają myśleć. Nie wiem ile ty masz lat, ale w 1995r. gdy były wybory Kwaśniewski/Wałęsa o. Dyrektor wprost mało nie wyskoczył z własnej skóry w swojej indoktrynacji, mówił np. że wybierając Kwaśniewskiego cofniemy się we wczesne lata 70te - dobrze czytasz, nie w 80te tylko 70te: strajków na wybrzeżu i totalnej beznadziei komuny. Minęło 15 lat (w tym 10 lat Kadencji Kwaśniewskiego) i co mamy? Ojciec Dyrektor oczywiście o niczym nie pamięta, natomiast jego Radio zamieniło się w Radio + TV + Śzkołę Wyższą, za chwilę TV wejdzie na multipleks.

Świat zawsze był tak zbudowany: "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie". Od zarani dziejów o takich sytuacjach się nie mówi tylko odrąbuje łby.

>Przykro mi, ale się mylisz się. Robi to dokładnie inaczej niż ja i widzi w tym wszystkim całkowicie inny sens.

Pod warunkiem, że twoje dobro jest lepsze od jego dobra. W jego przekonaniu on jest wybrańcem, który masom przynosi szczęście, którego sami nie potrafiliby odnaleźć. Powiedz to wszystko Putinowi. Na pewno cię wysłucha i zrozumie.

>O tyle, o ile można nie być nieszczęśliwym, cierpiąc jednocześnie na ksenofobię. Ale oczywiście każdy myśli jak uważa.

Ty wcale nie chcesz ich wyzwalać od tyranii Rydzyka. Ty chcesz się ich pozbyć po to aby świat składał się wyłącznie z ludzi podobnych do ciebie.

>Tu jest właśnie istotna różnica między o. Dyrektorem i np. mną lub innym członkiem tego forum. Dziwię, że jeszcze tego nie złapałeś.

Łapię różnicę, z której wynika jedynie tyle, że cierpisz z tego powodu, że twój pogląd nie jest dominujący.

>Zamiast filozofować radze trochę poczytać i zastanowić się po co tutaj ludzie tutaj piszą, spróbować ich poczuć swoim smakiem, węchem i neuronami lustrzanymi.

Trochę poniżenia, żeby utrzymać dystans .

>Jeśli już pytasz o mnie - ja nie chcę, aby ludzie cokolwiek co powiem bez refleksji akceptowali, połykali w całości mój punkt widzenia.

Byleby się w efekcie z tobą zgodzili. A jak się nie zgodzą i na koniec powiedzą ci, że po przemyśleniu sprawy uznają o. Rydzyka za dobrego człowieka, który czyni więcej dobra niż zła ty troszkę poniżysz a potem zaproponujesz, żeby się odwalili.

>Jakaś doza zrozumienia i akceptacja może wyniknąć tylko wtedy, gdy dwie osoby ze sobą rozmawiają.

Dogadaj się z o. Rydzykiem. Uznaj jego autorytet i pozycję społeczną.

>Zamiast teoretyzować mam dla Ciebie propozycję: zejdź lepiej na ziemię i przypomnij sobie, na czym skończyły się liczne próby rozmowy Jerzego Owsiaka z o Dyrektorem T.Rydzykiem oraz Jana Dworaka z tymże.
>Jak myślisz, o czym te wszystkie bezowocne próby świadczą?

Myślę, że świadczą o różnicach emocjonalnych - o odmiennym postrzeganiu dobra i zła - myślę, że świadczą o różnicach genetycznych, które prowadzą tych homo sapiens do konfliktu.

Nie ma jak to wejść między wrony i krakać jak nieone.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Chcesz zrobić krzywdę Rydzykowi. Pozbawić go jego pozycji
> społecznej, majątku i władzy. Jeśli ci się to uda Rydzyk szczęśliwszy
> od tego nie będzie. Ale może Rydzyk nie jest kimś - tzw. podgatunek?

Przeczytałeś parę moich postów i wyciągasz galopująco-pochopne wnioski. A nie lepiej tak zapytać, co chciałbym zrobić Rydzykowi? (o ile w ogóle chciałbym kiwnąć palcem)

> Dlaczego miałby dziwić cię twoje emocje? Bo dzięki nim
> jesteś popychadłem. Zrobisz co poczujesz i nie będziesz się
> w tym specjalnie różnił od automatycznej pralki. Pralką także
> sterują przeróżne napięcia.

"Przeróżne napięcia", dobre.
Formułujesz takie ocenne opinie (nie pierwszy raz dezawuujące i nie tylko mnie) bo Cię oświeciło, czy jak?
Dam Ci radę: daj wreszcie spokój ze swoimi odkrywczymi myślami i przestań pit.. pierniczyć, o ile nie chcesz szybko skończyć swoich rozmów.

> Rozmówca zgadza się ze mną, dochodzimy do wspólnych wniosków - lubimy się.
> Rozmówca nie zgadza się ze mną, nieustannie mi przeczy, określa
> mnie jako głupca, który niczego nie rozumie - nie lubimy się.

Nie dość że rozumujesz zero-jedynkowo to jeszcze po pierwsze wyolbrzymiasz, po drugie znów umykasz na bok i nie zajmujesz stanowiska, a po trzecie po raz nie wiem który wysnuwasz zbyt pochopne wnioski.
Znam paru ludzi którzy ani nie dochodzą do wspólnych wniosków, ani się ze sobą nie zgadzają - a mimo to się lubią.

> Nie ma dobra i nie ma zła - nie ma więc i
> środka każdego człowieka.

Gdzieś to już słyszałem

> Czuję przyjemność - dobro.
> Czuję cierpienie - zło.

A co, jeśli coś robisz? Np. kradniesz koledze rower, bo nie chce Ci się uzbierać na swój (zamiast rowera może być inna dowolna rzecz)

>>Tja.. niewiniątko Słuchasz czasem Radia Maryja?
>Jasne

A gadasz, jakbyś słuchał jakiejś innej rozgłośni.

>> Zastanów się: czy o. Dyrektor prowokuje ludzi, żeby myśleli?
> Co za różnica

Fundamentalna.

> - on dąży do tego, żeby świat był taki jak on tego chce, ty
> dążysz do tego, żeby świat był taki jak ty tego chcesz.

Juz Ci mówiłem. Bynajmniej nie dążę do tego, żeby świat był taki, jak chcę. Gdyby tak się jednak stało (że by się taki stał) to byłby dramat. Już łapiesz, czy mam bardziej klarownie?
To z królem, monarchią, poddanymi trochę z Twojej strony niewypał: jeśli monarchia byłaby 100x bardziej efektywna od demokracji, dawno byśmy do niej wrócili.
Kierunek dziś jest przeciwny, takie czasy.

> Świat zawsze był tak zbudowany: "co wolno wojewodzie to
> nie tobie smrodzie". Od zarani dziejów o takich sytuacjach
> się nie mówi tylko odrąbuje łby.

I kto niby ten łeb Twoim zdaniem miałby odrąbać? Ojciec Dyrektor jednak ma się dobrze, a nawet z każdym rokiem coraz lepiej.

>> Przykro mi, ale się mylisz się. Robi to dokładnie inaczej niż ja
>> i widzi w tym wszystkim całkowicie inny sens.
>Pod warunkiem, że twoje dobro jest lepsze od jego dobra.

Skądże znowu, mylisz się bez żadnego warunku. Ot po prostu błędne rozumowanie, bywa.

> W jego przekonaniu on jest wybrańcem, który masom przynosi szczęście,
> którego sami nie potrafiliby odnaleźć.

To się akurat zgadza. Brawo

> Powiedz to wszystko Putinowi. Na pewno cię wysłucha i zrozumie.

Acha, zbiera się na złośliwostki?
Masz bujną wyobraźnię. Mnie wystarcza to kim jestem i co robię.

>> O tyle, o ile można nie być nieszczęśliwym, cierpiąc jednocześnie
>> na ksenofobię. Ale oczywiście każdy myśli jak uważa.
>Ty wcale nie chcesz ich wyzwalać od tyranii Rydzyka. Ty chcesz
> się ich pozbyć po to aby świat składał się wyłącznie z ludzi podobnych do ciebie.

A Ty wiesz lepiej, jak zwykle. Przyznam, że trochę już zaczynasz nudzić

>>Tu jest właśnie istotna różnica między o. Dyrektorem
>> i np. mną lub innym członkiem tego forum. Dziwię, że jeszcze tego nie złapałeś.
> Łapię różnicę, z której wynika jedynie tyle, że cierpisz z tego
> powodu, że twój pogląd nie jest dominujący.

Przykro mi, ale nie. Wiele razy przyznaję innym ludziom rację, gdy ich argumenty sa bardziej przekonujące.
A jak jest z Tobą? (spodziewam się kolejnego uniku ale niech to, ostatni raz zaryzykuję)

>>Zamiast filozofować radze trochę poczytać i zastanowić się
>> po co tutaj ludzie tutaj piszą, spróbować ich poczuć swoim
>> smakiem, węchem i neuronami lustrzanymi.
> Trochę poniżenia, żeby utrzymać dystans .

Nie, tylko dobra rada Ale jeślki czujesz się poniżony - zawsze to możesz zgłosić tam gdzie trzeba np. tu do Moderatora.

>>Jeśli już pytasz o mnie - ja nie chcę, aby ludzie cokolwiek co powiem
>> bez refleksji akceptowali, połykali w całości mój punkt widzenia.
>Byleby się w efekcie z tobą zgodzili.

Bynajmniej. To Ty tak sądzisz ale sądź, mnie nic do tego.

> A jak się nie zgodzą i na koniec powiedzą ci, że po przemyśleniu
> sprawy uznają o. Rydzyka za dobrego człowieka, który czyni
> więcej dobra niż zła ty troszkę poniżysz a potem zaproponujesz, żeby się odwalili.

Ależ skąd? Niech dochodzą do swoich własnych wniosków, ja mogę z tym żyć. Naprawdę. Poza tym zastanów się chwilkę: trolowanie, poniżanie ludzi na tym forum jest karalne, ostateczna kara to wykluczenie. Dlaczego ja tu jeszcze piszę?

> Dogadaj się z o. Rydzykiem. Uznaj jego autorytet i pozycję społeczną.

Tylko po co? Ty to zrobisz 100x lepiej.

> Jak myślisz, o czym te wszystkie bezowocne próby świadczą?
> Myślę, że świadczą o różnicach emocjonalnych - o odmiennym
> postrzeganiu dobra i zła - myślę, że świadczą o różnicach genetycznych,
> które prowadzą tych homo sapiens do konfliktu.

Ok. Ja mam inne zdanie,
pozdrowienia
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>lepiej tak zapytać, co chciałbym zrobić Rydzykowi? (o ile w ogóle chciałbym kiwnąć palcem)

Już kiwasz.

>Dam Ci radę: daj wreszcie spokój ze swoimi odkrywczymi myślami i przestań pit.. pierniczyć, o ile nie chcesz szybko skończyć swoich rozmów.

Taki wolnomyśliciel a już mi grozi zablokowaniem i to z powodu pochopnych wniosków i nadmiernego filozofowania? Cały świat składa się wyłącznie z takich "dobrych" "wolnomyślicieli".

>Nie dość że rozumujesz zero-jedynkowo to jeszcze po pierwsze wyolbrzymiasz, po drugie znów umykasz na bok i nie zajmujesz stanowiska, a po trzecie po raz nie wiem który wysnuwasz zbyt pochopne wnioski.

Jestem strasznie rozczarowany ludźmi. Wszystkimi ludźmi poza wyjątkami. Rydzykiem i tobą. Nie czuję więzi z nikim. Życie w takim otoczeniu to dla mnie koszmar. Wszyscy homo sapiens nieustannie otwierają te swoje otwory gębowe, żeby wyrażać co jest dobre, co jest złe i co mi zrobią jeśli nie będę ich dokładnie słuchał. Urodziłem się w piekle.

Czy to jest klarowne stanowisko?

Pozdrawiam.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Dam Ci radę: daj wreszcie spokój ze swoimi odkrywczymi
>> myślami i przestań pit.. pierniczyć, o ile nie chcesz szybko skończyć swoich rozmów.
> Taki wolnomyśliciel a już mi grozi zablokowaniem i to z powodu
> pochopnych wniosków i nadmiernego filozofowania? Cały świat
> składa się wyłącznie z takich "dobrych" "wolnomyślicieli".

Nie z powodu pochopnych wniosków ani nie nadmiernego filozofowania, to są Twoje wady z którymi spokojnie na tym forum można żyć. Z powodu Twojego miejscowego braku kultury - nie wszędzie, ale miejscami.
I nie grożę, tylko daję dobrą radę. Teoretycznie mógłbym grozić (choć nie uważam tego za narzędzie) gdybym był Moderatorem. A nie jestem.
Uspokojony?

>Jestem strasznie rozczarowany ludźmi. Wszystkimi ludźmi poza
> wyjątkami. Rydzykiem i tobą.

Acha. Dziękuję.

> Nie czuję więzi z nikim. Życie w takim otoczeniu to dla mnie koszmar.
> Wszyscy homo sapiens nieustannie otwierają te swoje otwory
> gębowe, żeby wyrażać co jest dobre, co jest złe i co mi zrobią jeśli
> nie będę ich dokładnie słuchał.

Możesz słuchać, możesz nie słuchać - Twój wybór.
Możesz nawet wyłączyć wyświetlanie moich postów, jeśli rozmowa ze mną Ci szkodzi lub zbytnio nadwyręża Twój układ nerwowo-trawienny.
Mimo wszystko wydaje mi się, ze aby poczuć z kimś więź, usłyszeć dobre słowo trzeba wykazać odrobinę sympatii i życzliwości.
Ale pewnie jak zwykle się nie znam i coś poknociłem
łącząc jak zwykle pozdrowienia

---
17-12-2012 20:51 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Z powodu Twojego miejscowego braku kultury - nie wszędzie, ale miejscami.

Czyli moje potencjalne wystąpienie na zjedzie kombatantów z przemówieniem, w którym oświadczam, że uczuciami patriotycznymi obdarzył ludzi wściekły diabeł i że są one źródłem absurdalnej śmierci i cierpień, choćby było zgodne z moim przekonaniem, jest niekulturalne?

Sympatia bierze się ze zbieżności emocji i myśli. Z rozbieżności emocji i myśli powstaje antypatia. Nie ty decydujesz kogo polubisz - po prostu smaczne - niesmaczne - lubisz - nie lubisz.

>Możesz nawet wyłączyć wyświetlanie moich postów, jeśli rozmowa ze mną Ci szkodzi lub zbytnio nadwyręża Twój układ nerwowo-trawienny. Mimo wszystko wydaje mi się, ze aby poczuć z kimś więź, usłyszeć dobre słowo trzeba wykazać odrobinę sympatii i życzliwości. Ale pewnie jak zwykle się nie znam i coś poknociłem

Wiem jak buduje się więź i zdobywa sympatię.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czyli moje potencjalne wystąpienie na zjedzie kombatantów
> z przemówieniem, w którym oświadczam, że uczuciami
> patriotycznymi obdarzył ludzi wściekły diabeł i że są one
> źródłem absurdalnej śmierci i cierpień, choćby było zgodne z
> moim przekonaniem, jest niekulturalne?

Troszku.

> Sympatia bierze się ze zbieżności emocji i myśli. Z
> rozbieżności emocji i myśli powstaje antypatia. Nie ty
> decydujesz kogo polubisz - po prostu smaczne - niesmaczne
> - lubisz - nie lubisz.

Zgadzam się, to nie może być kwestia decyzji kogo polubisz a kogo nie.
Ale popatrz na to też z innej strony: człowiek edykując się, poznając swoje fałszywe przekonania staje się bliższy ludziom, a oni jemu. Staje się również coraz bardziej emocjonalnie niezależny, a to jest szalenie cenna sprawa w życiu.

> Wiem jak buduje się więź i zdobywa sympatię.

Jak?
pozdrowienia

---
18-12-2012 12:03 
 Ocena 1 na 1
krystkon (293 punktów)
(zablokowany)
>Ale popatrz na to też z innej strony: człowiek edykując się, poznając swoje fałszywe przekonania staje się bliższy ludziom, a oni jemu. Staje się również coraz bardziej emocjonalnie niezależny, a to jest szalenie cenna sprawa w życiu.

o. Rydzyk edukuje. Kiedy młoda osoba przyjeżdża do niego z małego miasta gdzie wszystko wydaje się małe, wchodzi na teren uczelni i do pięknej sali, wokół same zainteresowane wykładem osoby, zdaje się z głową otwartą na cały świat - taka młoda osoba musi uwierzyć, że to co mówi o. Rydzyk ma sens.

Czy o takiej edukacji mówisz? A czy inna edukacja jest lepsza - czy taka sama - tylko inaczej się o tych samych rzeczach mówi?

Czasem jest tak, że dopóki siedzisz w swoim ciasnym światopoglądzie - jesteś szczęśliwy a jak ci go ktoś, nie daj Boże, poszerzy, to masz przez to spartolone całe życie.

>Jak?

Wysłuchasz, zgodzisz się, powiesz komplement i już. Nie musi być to nawet szczere.

Również pozdrawiam.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> o. Rydzyk edukuje. Kiedy młoda osoba przyjeżdża do niego
> z małego miasta gdzie wszystko wydaje się małe, wchodzi
> na teren uczelni i do pięknej sali, wokół same zainteresowane
> wykładem osoby, zdaje się z głową otwartą na cały świat -
> taka młoda osoba musi uwierzyć, że to co mówi o. Rydzyk ma sens.

Dobrze napisałeś, musi uwierzyć

> Czy o takiej edukacji mówisz? A czy inna edukacja jest lepsza - czy
> taka sama - tylko inaczej się o tych samych rzeczach mówi?

Oczywiscie że inna edukacja jest lepsza. Ksiądz o Dyr. Tadesz Rydzyk nic innego nie robi, tylko pierze mózgi.
Przeczytaj choćby na tym forum merytoryczne odpowiedzi p. Andrzeja Bogusławskiego - jego sposób argumentacji, retorykę, linki i argumenty a będziesz wiedział w czym róznica.
A potem popatrz na mój drugi post niżej.

>Czasem jest tak, że dopóki siedzisz w swoim ciasnym światopoglądzie
> - jesteś szczęśliwy a jak ci go ktoś, nie daj Boże, poszerzy, to masz
> przez to spartolone całe życie.

Bynajniej, znów się mylisz.
Po pierwsze nikt nikomu nie może poszerzyć światopoglądu - może to zrobić tylko on sam, czyli zainteresowany.
Po drugie - jeśli mój światopogląd się poszerza, to jestem szczęśliwszy, a nie bardziej markotny.

>>Jak?
> Wysłuchasz, zgodzisz się, powiesz komplement i już. Nie
> musi być to nawet szczere

I Ty to nazywasz więzią, zdobywamniem sympatii??
Wydaje mi się, że chyba nie wierzysz w więź, ani sympatię. Od tego zacznijmy.
Łącząc pozdrowienia
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>o. Rydzyk edukuje.

wypowiedź prof. Bogusława Wolniewicza na antenie RM z 31 stycznia 2009r.
Cytat:
"W zakresie gorliwego wykazywania się swoim filosemityzmem, ukochaniem wszystkiego co żydowskie, trwa u nas zresztą jakieś dziwne współzawodnictwo między panem premierem i panem prezydentem. (..) Trwające u nas od dziesięciu lat, lekko licząc, nachalne forsowanie kultury żydowskiej i żydowskiego punktu widzenia staje się już nie do zniesienia!"

wypowiedź red. Stanisława Michalkiewicza na antenie RM z 27 marca 2006r.
Cytat:
"Gdy my tu jesteśmy zajęci wprowadzaniem demokracji na Ukrainie i Białorusi od tyłu zachodzą nas judajczykowie, próbując wymusić na naszym rządzie zapłatę haraczu zwanego dla niepoznaki rewindykacjami (..) Środowiska żydowskie głównie w Ameryce zażądały wtedy od rządu polskiego łapówki z tego tytułu i rząd tę łapówkę zapłacił. Przybrała ona postać ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich (..) Światowy Kongres Żydów - główna firma koncernu holocaustowej industrii ustami swego
ówczesnego sekretarza pana Israela Singera zażądała od Polski kolejnego haraczu - tym razem chodziło o mienie pozostawione przez Żydów zabitych podczas wojny przez Niemców"

wypowiedź ks. Henryka Jankowskiego na antenie RM z 31 sierpnia 2003r.
Cytat:
"Walka z krzyżem, to wszystko jest zaplanowane (...) Mam tu na myśli Żydów przede wszystkim. Robią wszystko, żeby o nich nie mówić, a oni całą polityką kierują"


wypowiedź Zygmunta Wrzodaka, posła z ramienia LPR na antenie RM z 15 kwietnia 2002r.
Cytat:
"Zawsze po drodze było Niemcom i Żydom, oni zawsze w którychś momentach się porozumiewali i mimo, że tragedia ogromna podczas II wojny światowej, tylu Żydów było ofiarami tej wojny, a mimo woli współpracują i to dobrze z Niemcami (..) wiadomo, że Unia Europejska jest sterowana przez loże masońskie (...), a interesy są takie, żeby umacniać jeden naród i drugi, czyli ogólnoświatowy naród żydowski i europejski niemiecki"

Tu krótkie objaśnienie: jest to swojski wątek rzekomej współpracy Żydów i Niemców na szkodę Polski /w Rosji, który jest echem antysemickiej nagonki propagandowej z 1968 r, notabene w Rosji bardzo mocno, choć w sposób zniekształcony akceponowanej nawet dziś.

wypowiedź prezesa USOPAŁ J. Kobylańskiego na antenie RM z 13 marca 2011r.
Cytat:
"parodia, że w parlamencie Polaków prawdziwych nie ma nawet 30 procent. My od paru lat bez przerwy publikujemy i mówimy, muszą w Polsce rządzić Polacy, muszą rządzić w swojej ojczyźnie, w swoim kraju. Jak długo będą rządy, które nie są polskie, to będzie stale gorzej i gorzej"
Co Prezes Kobylański miał na myśli mówiąc o 70% "nieprawdziwych" Polaków można znaleźć w nieco przydługawym uzasadnieniu tej wypowiedzi na stronie Jego stowarzyszenia. Wprawdzie owija ono mocno i ironicznie sprawę w bawełnę, ale opłaca sie wytrzymać do końca bo puenta czytelna:
www.usopal(*)styka/992-elity-iii-rp-rodowod

Na zakończenie - jeden z wielu wylewnych wykładów o. dyr. Rydzyka na antenie RM z 19 lutego 2003r w którym nieco nieudolnie próbuje zdystansowac się od antysemityzmu, wikłając się jednocześnie w ksenofobię (oczywiscie wszystko bez faktów, nazwisk i zdarzeń - przecież o to chodzi aby nikomu się nie narazić, tudzież samemu nie palnąć czegoś):
Cytat:
"Ja nie jestem, na przykład, przeciwko Żydom, nie jestem! Niech mi nikt nie wmawia, nie jestem przeciwko żadnemu człowiekowi, ale wiem na pewno, że pół miliona Żydów ma do Polski przyjechać, dostają paszporty, wszystko im oddają. Dobrze, niech wszystko się dzieje zgodnie z prawem, ze sprawiedliwością, z prawami boskimi i ludzkimi. I nikomu krzywdy nie wolno robić. Ale z drugiej strony ludzie, Polacy z Kazachstanu, czy Polacy z Argentyny, czy z innych stron mają utrudnienia nie z tej ziemi,
żeby przyjechać do Polski. Prawda? To jest co najmniej niesprawiedliwe. Coś tu nie gra. Jeżeli my o tym mówimy, to my mamy prawo mówić, bo to jest demokracja. I wtedy nam mówią, że my jesteśmy straszni, i tak dalej, i w ogóle. No bo my pytania stawiamy. Dobrze, ale dlaczego tu nie załatwicie, co się dzieje, dlaczego tak robicie? To my jesteśmy źli. Tylko bylibyśmy dobrzy, gdybym ja wyszedł i oklaski Unia! Unia! Proletariusze wszystkich krajów łączcie się! Pierwsza prawda wiary jest: Unia
Europejska!"

To nazywasz edukacją?
łącząc pozdrowienia
baszarteg (2319 punktów)
Poważny temat i jak sądzę każdy taki należy rozpatrywać osobno .Spotkałem się swego czasu z przypadkiem kiedy to dziewczyna poszła z facetem do łóżka a gdy sprawa się wydała (na nieszczęście także była to niewielka miejscowość )oskarżyła kochanka o gwałt ,co było całkowitym absurdem ale w grę wchodziło jej dobre imię( była jedną z ostoi tej małej społeczności) ,męża którego zdradziła itp Czy działania osoby próbującej ratować się kłamstwem ,oskarżając drugiego człowieka o tak ohydną zbrodnie jest mniej naganne i psychopatyczne niż sam gwałt? Zapewne tak, choć w obu przypadkach mamy do czynienia z działaniami psychopatycznymi.I w oby tych przypadkach pojawili się ludzie którzy nie dość że wyrażali swoje potępienie bądź poparcie dla jednej bądź drugiej strony to przy okazji owej "afery"próbowali coś ugrać dla siebie.(co uważam za szczególnie odrażające) Tak więc ze zdarzenia która powinno być co najwyżej osobistą sprawą między zainteresowanymi wmieszał się lokalny szeryf ,pismak z miejscowej gazety a nawet polityk .Szeryf któremu blisko już było do emerytury i który zabijał czas dłubaniem w nosie i tępieniem much, poczuł nagle że złapał wiatr w żagle i zrozumiał że kto wie ale być może owa "sprawa" jest dla niego prawdziwym darem niebios,jego ostatnią (przed emeryturą)okazja aby zostać "bohaterem"Całej aferze pikanterii dodawał fakt iż dodatkowo żona szeryfa (czy też córka,nie pamiętam już wdała się w romans z "oskarżonym" deklarując mu publicznie "miłość i oddanie"

Ludzkie reakcje na krzywdę drugiego człowieka są najróżniejsze gdy jednak mowa o reakcjach "mieszkańców wsi"uważam że próby zrozumienia tego spektrum postaw, nie należy szukać w "moralności i genach" ale w psychologii a konkretnie psychologii tłumu .

ps.Przytoczony przeze mnie przypadek skończył się z tego co pamiętam skazaniem "szeryfa"(fabrykowanie dowodów,znęcanie nad oskarżonym ,tortury itp
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Przytoczony przeze mnie przypadek skończył się z tego
> co pamiętam skazaniem "szeryfa"(fabrykowanie dowodów,
> znęcanie nad oskarżonym ,tortury itp

Jeśli to wszystko było rzeczywiscie tak jak przedstawiasz, to dostał na co zasłużył.
Wniosek? Nie zaglądaj ludziom do łóżek, bo może być z tego niezły cyrk. Dbaj o własną żonę, bo możesz mieć gorszą (albo wcale) - w więzieniu koedukacyjnych cel z tego co wiem nie ma.

Swoją droga tamta babka musiała być straszną pindzią. A jej były facet był chyba ślepy, albo.. miał za mało krwi do zasilenia obu główek
pozdrowienia

---
oportunista (1711 punktów)
Moralność, etyka, potrzeba współdziałania jest wpisana w każdy gatunek żyjący w stadzie. To, że łatwiej nam przetrwać w grupie, decyduje o formowaniu zasad współistnienia. Dla człowieka najbardziej dotkliwą karą jest izolacja, dlatego podświadomie dąży do akceptowalności, nawet gdyby miał działać wbrew sobie.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365